Moja corka ma 2 lata i 5 miesiecy.Nie rozumiem dlaczegego nagle
zaczela panicznie plakac kiedy wychodze do pracy czy klade ja
spac.Domaga sie abym ja usypiala,wali w drzwi pytajac- mama gdzie
jestes,mama przytul.Do tej pory kladlam ja spac,spiewalam piosenke
na dobranoc i takie male rytualy dobranockowe.Nagle zmiany ogromny
palcz.Jak na to reagowac?Poprostu nie wchodzic do pokoju kiedy ona
tak panicznie krzyczy?Jeden dzien placze 15 minut inny 45.To nie
jest najdluzej wiem ale zastanawiam sie jak na to reagowac aby jej
pomoc.Tlumaczenie,ze ukochany misiu juz spi nie pomaga,ze
poduszeczka czeka aby ja przytulic tez ne

NIe chcialabym jej
przyzwyczajac do zasypiania ze mna bo skoro potrafila juz sama to
cos musi byc nie tak.Czy to poprostu taki okres u dziecka?