były i sie zmyły:(

23.02.09, 19:05
Na mikołajki dzieciakom kupiliśmy (7i9lat)po 5 sztuk(mały
zestaw)samochodzików hot
wheels (nie wiem jak sie pisze)i sie zmyłysad namietnie zapraszali do domu
takie raczej biedne rodzenstwo ( ich mama ma chłopaka) to pozwalałam zeby na
kompie
poszaleli i zawsze jak wchodzili to długa prosta była do kosza z zabawkami(tam
były te zabawki) i co?? zabronic im przychodzic??chałupę pszesszukałąm nie ma
nigdzie 9 samochodzików się nie rozwiało?? zła jestem nie lubię jak ktoś coś
kradnie!!
    • verdana Re: były i sie zmyły:( 23.02.09, 19:14
      No, nie wiem.
      U mnie w domu nie takie rzeczy jak 10 malych samochodzikow potrafilo
      zaginąć bez wiesci. Dzieci maja też tendencje do zabierania takich
      drobiazgów do szkoly. Nie mowiac o tym, ze miesiac temu znalazlam w
      zupelnie zaskakujacym i niedostepnym miejscu walkmana, o ktorego
      zwiniecie lata temu tez podejrzewałam pare osób.
    • szarsz Re: były i sie zmyły:( 24.02.09, 10:25
      Za rękę nie złapałaś. A krzywdę możesz zrobić.
    • epb3 Re: były i sie zmyły:( 24.02.09, 10:38
      jak biedne to nie znaczy ze kradnie sad

      ja mam male dziecko(1,5r), ktorego nikt jeszcze nie odwiedza.
      tez mnostwo zabawek zniknęlo niewiadomo gdzie - chyba wyniesienie wszystkiego z
      mieszkania umozliwiloby znaleznienei tego...

      pamiętaj,ze mozesz te dzieci skrzywdzic...
    • mw144 Re: były i sie zmyły:( 24.02.09, 11:20
      Zanim je oficjalnie posądzisz o kradzież sprawdź jeszcze za szafami,
      pod łóżkami, w rurach kanalizacyjnych, umywalce, na podwórku za za
      oknem i wielu wielu innych miejscach. Póki nie złapałaś za rękę, nie
      masz dowodów.
    • azonka1 Re: były i sie zmyły:( 24.02.09, 11:27
      miałam niestety taka kolezankę, fajna rodzinka a Kaśka wynosiła z
      domów wszystko: zabawki, ksiazki, bizuterię mamy, podreczniki surprised.
      Później bardzo sie jej pilnowało, a jeszcze póxniej kiedy jednej z
      mam zginął pierscionek poszła delegacja do mamy dziewczynki i ta
      wszystko oddała. Później chodziło sie co jakiś i odbierało swoje
      rzeczy sad.
      • srebrnarybka Re: były i sie zmyły:( 24.02.09, 11:49
        Bez dowodów nie wolno nikogo posądzać, a zwłaszcza dlatego, że jest
        biedny. To jest na dodatek uczenie dziecka pogardy czy braku
        szacunku dla ludzi biednych. Dzieci potrafią swoje rzeczy rozwłóczyć
        w rozmaitych miejscach.
        A co do dziewczynki, która ukradła pierścionek: przecież z palca nie
        ściągnęła. Dlaczego w domu, po którym kręcą się obce dzieci, koledzy
        własnego dziecka z klasy, ale przecież zbyt wiele się o nich nie
        wie, leżą jakieś cenne przedmioty w zasięgu ręki? Po prostu nie
        należy w takiej sytuacji kłaść na wierzchu poza zasięgiem wzroku
        pierścionków, pieniędzy, walkmanów, komórek etc. A komputera albo
        telewizora plazmowego przecież takie dziecko nie wyniesie.
        • triss_merigold6 To qrde zart? 24.02.09, 18:09
          Miałabym chować rzeczy tylko dlatego, że do dziecka przychodzą
          znajomi? Biżuterię noszoną do pracy trzymam pod ręką a nie w sejfie
          i nie upadłam na głowę, żeby drobiazgi przenosić czy zamykać. BTW
          nie wyobrażam sobie zabawy kilkulatków bez dyskretnej kontroli ani
          zaglądania dzieci do wszystkich kątów.
          Jeśli okazuje się nie pierwszy raz, że po wizycie dziecka coś
          zginęło to nie wpuszczać owego dziecka za próg. Proste. Wiedząc, że
          dziecko jest z podejrzanej rodziny organiczyłabym kontakty, tez
          proste.
          • srebrnarybka Re: To qrde zart? 24.02.09, 19:57
            Miałabym chować rzeczy tylko dlatego, że do dziecka przychodzą
            > znajomi? Biżuterię noszoną do pracy trzymam pod ręką a nie w
            sejfie
            > i nie upadłam na głowę, żeby drobiazgi przenosić czy zamykać.

            - to ryzykujesz, że zginą. Nawet niekoniecznie ukradzione, ale
            dziecko weźmie pierścionek np., żeby się pobawić, i zgubi, bo
            pierścionek zgubić łatwo. Nie trzeba zamykać do sejfu, wystarczy do
            jakiejś szafki czy szkatułki. Jak do mnie przychodzi pani od
            sprzątania, znana mi od lat, to też nie kładę takich rzeczy na
            wierzchu. Ja wiem, że ona nie ukradnie, ale jeżeli coś zginie, bo
            chociażby spadnie za komodę, to powstaną podejrzenia i po co?

            nie wyobrażam sobie zabawy kilkulatków bez dyskretnej kontroli

            - ja też, ale dyskretna kontrola nie zapobiegnie kradzieży drobiazgu
            leżącego na wierzchu.

            nie wyobrażam sobie zabawy kilkulatków bez ...
            > zaglądania dzieci do wszystkich kątów.

            - nie tylko sobie wyobrażam, ale wręcz uważam zaglądanie dzieci do
            wszystkich kątów za wysoce niewłaściwe. Dzieci powinny mieć swoje
            wyznaczone terytorium, tam dużo zabawek i wiedzieć, że tam należy
            się bawić, ale myszkowanie po szafach w domu, w którym się jest w
            gościnie, jest wyrazem, delikatnie mówiąc, braku kultury i od małego
            dziecko powinno być tego uczone. Pamiętam, że kiedy na studiach
            mieszkałam na stancji u wyjątkowo marudnej starszej pańci,
            zaprosiłam do domu koleżankę, pańci akurat nie było. Ja wyszłam do
            kuchni zrobić herbatę i osłupiałam, kiedy zorientowałam się, że moja
            koleżanka w tym czasie natychmiast weszła do pokoju pańci, żeby
            sobie obejrzeć, jak pańcia mieszka, nie musiała tam wchodzić, weszła
            z czystej ciekawości. Osłupiałam, takie zachowanie było i jest poza
            moim wyobrażeniem, nie mówiąc o tym, że gdyby w tym momencie pańcia
            wróciła, solidnie by mi się dostało (i słusznie). Widocznie ta
            koleżanka była wychowywana wedle opisanych przez Ciebie zasad.

            Wiedząc, że
            > dziecko jest z podejrzanej rodziny organiczyłabym kontakty

            - czy podejrzana to wg Ciebie biedna?
    • kurczak1 Re: były i sie zmyły:( 24.02.09, 12:06
      Kurczę, ale fajnie masz, ze wiesz , co zginęło. Ja bym w życiu nie
      doszła w kwestii zabawek ile czego i kiedy wcięło. Mój syn chyba też
      nie chyba ze chodzi o coś świezutkiego czyli tydzień od zakupu. Weź
      też pod uwagę, że dzieci po prostu zamieniają sie zabawkami.
      Dlaczego? Bo cudze zabawki zawszse mają w sobie urok nieznanego.
      • azile.oli Re: były i sie zmyły:( 24.02.09, 18:24
        Co do zabawek, to ja też nie potrafiłabym powiedzieć, czy coś
        zostało ukradzione, czy też podczas zabawy gdzieś zakamuflowane,
        chyba, że miałabym bardzo porządnickie dzieci , a moje były i są
        bałaganiarzami.
        Jeśli zaś chodzi o wspomnianą wcześniej biżuterię : ja swoją kładę
        po zdjęciu na szafce nocnej i życzyłabym sobie, aby po wyjściu gości
        moich dzieci nadal tam leżała. Ztesztą ja zabraniałam się bawić w
        sypialni z kolegami. Ale, niestety, też mam doświadczenia, że
        dziecko miało ''lepkie ręce''i weszło do pokoju, gdy pozostali się
        bawili w dziecinnym. Istnieje więc opcja, że dzieci zabrały
        samochodziki. Można ograniczyć wizyty, lub całkowicie ich zakazać,
        ale absolutnie nie mówić przy własnych dzieciach o podejrzeniach, bo
        pewności nie ma nigdy.
        • suwalki79 Re: były i sie zmyły:( 25.02.09, 00:04
          jestem raczej osobą taka co wszystko musi miec u mnie swoje miejsce i ucze tego
          moich synów(córkę zaczne uczyć jak bedzie kumacbig_grin)i wiem ze tych samochodzików
          NIGDZIE INDZIEJ nie masadwiem za ręke nie złapałam ale juz będę ostrozniejsza.Co
          do bizuterii to ja mam schowana w dużym pokoju a tam dzieci (obce)raczej wstępu
          nie maja.także u mnie tego problemu nie ma.
          • srebrnarybka Re: były i sie zmyły:( 25.02.09, 00:18
            jestem raczej osobą taka co wszystko musi miec u mnie swoje miejsce
            i ucze tego
            > moich synów(córkę zaczne uczyć jak bedzie kumacbig_grin)i wiem ze tych
            samochodzików
            > NIGDZIE INDZIEJ nie ma

            - to bardzo dobrze, że uczysz dzieci porządku, ale nie bądź taka
            pewna, żę tych samochodzików nigdzie indziej nie ma, to, żę uczysz,
            nie znaczy, że dzieci w 100% się do tych nauk stosują. Póki nie
            złapałaś za rękę, nie wolno rzucać pochopnych oskarżeń. Co najwyżej -
            możesz dyskretnie baczniej obserwować te dzieci i patrzeć, czy
            rzeczywiście coś jeszcze zginie, czy też sprawa się jakoś wyjaśni.
            A najważniejsze - stratę odczuwasz Ty, a nie Twoje dzieci. Skoro one
            nie rozpaczają po utracie fajnej zabawki, to w czym problem?
            Przecież zgubiły czy zniszczyły niejedną zabawkę i mogła być z tego
            tragedia. Skoro nie ma tragedii - nie ma problemu.
            • gabi171 Re: były i sie zmyły:( 25.02.09, 06:48
              ja mialam kiedys kolezanke, ktora byla biedniejsza ode mnie,
              aczkolwiek kiedys nie bylo jakis wielkich dysproporcji. a poza tym
              za wiele w koncu nie bylo tych zabawek. a druga sprawa, ze i tak mi
              tato wszystkie chowal i zostawil jedna lalke, zebym sie nie
              rozpraszala wink no i ta kolezanka ukradla mi taki pakiet widokowek.
              niby duperelka, ale to byly widokowki moich rodzicow. i poszlam im o
              tym powiedziec, ze nigdzie nie ma- a oni- idz teraz do kolezanki,
              niech Ci odda. co ja przezylam- jak ja sie wstydzilam! ale poszlam,
              zapytalam, czy przez przypadek nie wziela. a ona ze spokojem mi
              przyniosla i oddala. ale od tej pory juz pilnuje rzeczy, tym
              bardziej, jezeli nie naleza do mnie. takie biedniejsze dzieci
              czasami moze nie wytrzymuja, ze gdzies tyle samochodow a u nich nic.
              moze sprobuj, zeby Twpoje dzieci sie ich zapytaly czy nie wziely, bo
              chcialy sie z nimi podzielic, ale 4 musza oddac a cztery wziac
              sobie. moze nawet nie ma co rozpatrywac biedniejsze czy bogatsze,
              tylko sie zapytac.
            • suwalki79 srebrnarybka 25.02.09, 08:06
              okejsmile ja post napisałam ale nie znaczy to o tym,że ja bardziej przeżywam niż
              one.Chłopaki bardzo lubią samochody tej serii i jest im przykro ,że juz ich nie
              ma, Za rękę nie złapałam . Gdy do moich dzieci przychodzą koledzy nie
              kontrolowałam ich nie wydzielałam zabawek dawałam wolną rękę .Czy oskarżyłam
              pochopnie?????nie wiem ,jednakże mam taką nadzieję.
    • kanna Re: były i sie zmyły:( 25.02.09, 11:05
      Zaprosiłabym te dzieci i powiedziała: słuchajcie, mam taki problem.
      Były w pokoju samochodziki Hot Weeels, a teraz nie moge ich znaleźć.
      Szukałam wszędzie, a teraz pytam wszystkie dzieci, ktore do nas
      przychodza, czy przez przypadek ich nie zabrały.
      Sprawdźcie prosze w waszym domu, czy przypadkiem ich tam nie ma. I
      mi jutro powiedzcie. dziękuję.

      pozd. Ania
Inne wątki na temat:
Pełna wersja