Dodaj do ulubionych

Każdemu według potrzeb - czy rzeczywiście?

17.04.09, 20:33
To hasło bardzo mi utkwiło po lekturze ksiązki "Rodzeństwo bez rywalizacji"
Było tam tak: "Zamiast starać się, żeby dzieci dostawały wszystko w równych
ilościach weź pod uwagę indywidualne potrzeby każdego dziecka." Przykład był
na naleśnikach - zrozumiały, oczywisty i banalny.

Ale w praktyce bywa róznie. U mnie dzieci chcą po równo. Pojechałam kupic
Kubie buty wiosenne. Maja ma, więc nie potrzebuje. W sklepie znależliśmy fajne
kapcie chłopięce, w dodatku w promocji - dałam się skusić. Potem sie okazało,
że dzieci przez zimę wyrosły z kaloszy. Na Maję pasują te Kuby, ale Kubie
trzeba kupic nowe. Rozumowanie 4,5-latki - no i gdzie tu sprawiedliwość? Kuba
dostanie trzy pary nowych butów, a ja żadnych. To nie fair!

Innym razem - kupiłam Mai kilka fajnych bluzeczek. Niby ma sporo po bracie,
ale chciałam żeby miała takie bardziej dziewczece - Kubie nic nie kupowałam,
bo ma t-shirtów aż nadto. W domu protest - dlaczego Mai kupiłam az tyle, a
jemu nic?! To nie fair!

Rano dzieci się ubierają do przedszkola. Same sobie wybierają co założą.
Wychodzimy - Maja w płacz, bo Kuba ma krótki rękawek, a ona długi - więc to
niesprawiedliwe!!! Mówię - przeciez sama się ubierałaś, sama sobie wybrałaś tę
bluzkę, więc o co chodzi? No o to,ze ona chce tak samo...

Przykładów mogłabym podac dzisiątki. Oczywiście najgorzej jest w kwestii
jedzenia - ten ma mniej mięsa, ta ma więcej chrupek, a to inaczej nałożone,
awantura o miseczkę bo Maja chciała tą z krówką, a jest tylko jedna. Ilośc
zjedzonych żelków, ciateczek, lentilków też czesto jest problemem. Nawet ilość
wypożyczonych ksiązek w bibliotece.

Podsumowując - teoria teorią, ale według dzieci najuczciwiej, gdy mają PO
RÓWNO! A potrzeby nie są ważne - liczy się SPRAWIEDLIWOŚĆ. I na nic się zdają
zdroworozsądkowe tłumaczenia.
Obserwuj wątek
    • doros1 Re: Każdemu według potrzeb - czy rzeczywiście? 17.04.09, 21:01
      To fakt.
      Ja nawet mówię tekstem z książki wink "jak zjesz to co masz na talerzu i będziesz
      chciał dokładkę to Ci dołożę"...no i tak sobie mogę mówić tymi tekstami z
      mądrych książek a i tak ma być po równo nałożonego jedzenia, tyle samo, co do
      milimetra, w takich samych miseczkach, w przeciwnym razie afera.
      Afera też była z powodu innego rysunku na koszulce.Obaj dostali nowe. Starszy z
      samochodem, młodszy z dźwigiem.No i młodszy urządził z tego powodu megaawanturę.
      Jak młodszy dostawał żelka za sikanie do nocnika to i starszy musiał dostać
      żelka ... ot tak, za całokształt smile
      Może kiedyś będzie indywidualnie. Na chwilę obecną .musi być tak samo, po równi
      i sprawiedliwie
    • anna_sla Re: Każdemu według potrzeb - czy rzeczywiście? 17.04.09, 21:16
      póki co, dwójkę z trójki mam mniejszą i mniej świadomą, ale starsza daje sobie
      co nie co wytłumaczyć. Córcia rozumie, że np. muszę kupić chłopcom spodnie, bo
      już wyrośli a ona ma "pół szafy" swoich wink więc nie potrzebuje. Innym razem jej
      kupuję bluzeczki a chłopcom nie potrzeba.
    • coronella Re: Każdemu według potrzeb - czy rzeczywiście? 17.04.09, 21:47
      nie mam wcale takiego "problemu". Na talerze nakładam tyle, ile każde z osobna chce, ale nie jest tak, że muszą miec tyle samo.
      Często jedzą inne rzeczy, jedno ma ochote na płatki, drugie na kanapke, itp.
      Zakupy ciuchowe wogóle ich nie interesują,
      zabawki- wola dostac jedną wspólną niz dwie oddzielne.
      Nauczyli sie dzielić wszystkim, co mają, więc jeśli jedno np dostanie batonika, zjedzą go po połowie.


    • jessia Re: Każdemu według potrzeb - czy rzeczywiście? 17.04.09, 21:50
      Oj Gocha, sama mogłam to napisać...
      I właśnie generalnie żal temu drugiemu, bo jemu (jej) rzadko kiedy
      co potrzeba.
      Pocieszam się tylko tym, że działa odwrotnie też: tzn. jak jednej
      coś daję, zawsze pyta, co z drugą, czy na pewno ona też dostanie?
      Oczywiście jest potem porównywanie, kto ma większe/lepsze, no ale
      pierwsza myśl szlachetna!
    • mbkow Re: Każdemu według potrzeb - czy rzeczywiście? 17.04.09, 23:22
      sie utwierdzam w twierdzeniu, ze sa rozne dzieci. a niektore takie, ze nalezy
      odlozyc ksiazke po przeczytaniu. osobiscie mam teraz w glowie pustke. duzo
      teorii w praktyce obraca sie przeciwko mnie poki co. mlody dyskutuje ze mna i
      powiedzmy sobie szczerze, cwieczenia z ksiazki tego nie obejmuja. na tym
      cudownym kursie ludzie duzo opowiadaja o swoich dzieciach, o tym, jak one
      niesamowicie dotrzymuja kroku w tych wszystkich dyskusjach i sporach, jak trudno
      je przekonac i jaka porazka sie koncza te teoretyczne wysilki... ze tak uogolnie
      moje najswiezsze doswiadczenia wink ale sa tez kursanci meldujacy o coraz
      liczniejszych sukcesach!
      Tymus nie ma jeszcze 3 lat, a niedawno powiedzial przed spaniem: Mamo, Stasiu ma
      bluzke do przedszkola, to nie fair (w sensie zamiast pizamki). indywidualne
      potrzeby moich dzieci polegaja rowniez na dbalosci o rowny podzial. uznaje to za
      normalne. a nawet czytalam, ze jest naturalna sklonnosc u 6latkow do malych
      kradziezy zwiaznych wlasnie z brakiem zrozumienia dla: "dlaczego on ma, a ja nie".
      jezeli pozniej ich potrzeby sie zroznicuja, co pewnie nastapi, mam ogromne
      marzenie, zeby wyczuwac wycofywanie sie zwiazane z rezygnacja, a nie z wyboru...
      bo wtedy 'wedlug potrzeb' bedzie fatalne w skutkach.
      ale cokolwiek dotyczy 'rodzenstwa bez rywalizacji', bedzie ostro zweryfikowane
      na kursie po wakacjach wink przez ten kurs tematy jasne i porste zawsze okazuja
      sie cholernie trudne wink
    • malabru Re: Każdemu według potrzeb - czy rzeczywiście? 18.04.09, 00:22
      A u mnie póki co pomaga właśnie metoda książkowa. Gdy któreś woła "a ja" to
      pytam np.: - chciałbyś mieć też nowe buty?
      słyszę zwykle: - tak
      mówię wtedy yhm i bardzo często temat się kończy. Naprawdę.
      Jak się nie kończy, to pytam dalej posuwając się za radą z książki do fantazji.
      Czasem uzgadniamy, że jak buty okażą się potrzebne, to je wtedy kupimy i zwykle
      spotykam się z aprobatą, a temat przestaje istnieć.

      Jak słyszę: "to nie fair" to mówię o zazdrości.
      Swoją drogą ciekawe skąd nasze dzieci wzięły określenie "to nie fair"...

      I zauważyłam jeszcze, że to Tomek częściej domaga się "równego" traktowania niż
      Natalia. U Was też to młodsze bardziej tej równości pilnuje?
      • mbkow Re: Każdemu według potrzeb - czy rzeczywiście? 18.04.09, 00:29
        'to nie fair' chyba jest z clifforda wink
        • mamcia2synow Re: Każdemu według potrzeb - czy rzeczywiście? 18.04.09, 08:54
          U nas jak na razie ciuchy ich nie interesuja,mlodszy nosi po
          starszym i obaj sie z tego ciesza bo jeden urosl a drugi
          wyrosl.Widza ,ze raz jednemu raz drugiemu kupuje cos nowego i nigdy
          nie protestowali.
          Co do jedzenia to lubia zupelnie inne rzeczy wiec nie ma
          problemu,jeden lubi sobie podjesc a drugi skubie jak ptaszek wiec na
          ilosc tez nie patrza.
          Ale to na dzien dzisiejszy,jutro moze sie wszystko odwrocic.
          • coronella mamcia2synow 18.04.09, 09:36

            uffff, odetchnęłam po przeczytaniu twojego postu, bo już myslałam, że z moimi dziecmi jest cos nie tak, skoro rywalizacja jest normalna, itp,
            u mnie tak samo- przymierzają swoje ubrania, na kogo już jest dobre (znaczy- czy syn dorósł juz do ubrań córki, nie wazne czy to sukienka, czy rózowe spodnie),
            i tez jedza inne rzeczy,
            i tez podobne proporcje w jedzeniu- córka na śniadanie 3 kanapki, syn garstke płatków z łyżką mleka smile

            Ja mam łatwiej, bo moja córka ma baaardzo ugodowy charakter, ale tez od samego początku starałam się, by tej zazdrości i rywalizacji pomiedzy nimi nie było. Zakupy dla syna robiłam zawsze z córka, mówiąc, że to ona kupuje, i odwrotnie. W domu dzieci dawały same temu drugiemu kupione rzeczy. Nigdy nie rodziałam personalnie zabawek, mają je wspólne. Nie wiem, czy to to, czy mam po prostu szczeście, ale nie znam tego problemu, o którym piszecie.
            • mbkow Re: mamcia2synow 18.04.09, 10:18
              no co Ty wink zrob watek o zgodnych dzieciach i bedziesz spokojna smile
              u nas tez mlodszy nosi ubrania po starszym oraz jedza, ile chca. ale oprocz tego
              ciagle sa przepychanki. o ilosc aut, dlaczego on dostal duze, a ja male
              (prezenty), o rowny podzial przy czytaniu na dobranoc, bo starszy musi miec
              swoja historyjke, a mlodszy kamyczka, jezeli 2 kamyczki, to starszy dluzsza
              historyjke, o wchodzenie na takie same drabinki na placu (mlodszy), o rowna
              ilosc skarbow przy zasypianiu (starszy), o skakanie czy inne szalenstwa na
              zmiane, po kolei, a dlaczego on dostal lizaka, dlaczego dostal ksiazeczke,
              autko... jest to przeplatane okazywaniem milosci braterskiej oraz zgodnej zabawy
              z dzieleniem. wiem, ze sie kochaja. i wiem, ze jest ok wink
              • mamcia2synow dziewczyny nie wariujmy 18.04.09, 11:14
                Wiadomo ,ze nasze dzieci sie kloca i wysmialabym kazda
                kolezanke,kuzynke czy siostre ktora twierdzilaby ,ze jej dzieci
                zawsze sa zgodne i nigdy nie rywalizuja.
                Ja tylko napisalam,ze moje dzieci interesuja bardzo rozne
                rzeczy,obaj sa bardzo rozni i dlatego moze taki podzial po rowno nie
                w kazdej sytuacji sie sprawdza.
                • mamcia2synow Re: dziewczyny nie wariujmy 18.04.09, 11:48
                  Olsnilo mnie!
                  U nas rywalizacja nie sprowadza sie do tego ze kazdy musi miec po
                  rowno tylko do tego KTO PIERWSZY! I tu normalnie rece opadaja.
                  Scigaja sie we wszystkim,kto pierwszy zje,kto pierwszy sie ubierze -
                  rozbierze,kto pierwszy dostanie wieczorne mleko(odgrzewam po jednym
                  w mikrofali),kto pierwszy dobiegnie rano do nocnika.
                  • coronella kłótnie 18.04.09, 15:57

                    chyba każde rodzeństwo się kłóci, i dobrze, bo to tez przeciez bardzo cenna nauka, bardzo przydatna w dorosłości- rozwiązywanie konfliktów. Czasem zastanawiam się, jak tu radzą sobie jedynacy.
                    Ja uważam, że rywalizacja to tez zdrowy objaw, bo tez czegos uczy. We wszystkim powinna byc równowaga. Gdy rodzeństwo nie potrafi sie wcale porozumiec- to źle, ale gdy sa ze sobą za bardzo zżyci- to tez nie dobrze.
                    Ja się czesto zastanawiam do czego to prowadzi, i czasem boje sie o swoje dzieci, o to, że za bardzo przywiązują się emocjonalnie do siebie, żyją w zbyt zgodnym świecie. Źle znoszą rozłaki. Na razie sa otoczeni przyjaznym środowiskiem (przedszkole), po przedszkolu mają siebie, a co bedzie gdy pójdą do szkoły, i już nie bedzie tak miło i bezpiecznie? I nie bedzie brata/siostry przy boku?
                    Rodzice, którzy potrafią w mądry sposób pomóc dzieciom w konfliktach, dają im baaardzo duzo. Zazdroszczę wam tego kursu.
            • gopio1 Sprostowanie 18.04.09, 23:43
              coronella napisała:
              > uffff, odetchnęłam po przeczytaniu twojego postu, bo już myslałam, że z moimi
              dziecmi jest cos nie tak, skoro rywalizacja jest normalna, itp,
              > nie znam tego problemu, o którym piszecie.

              Dziwne, ze uzywasz zwrotow - rywalizacja i problem. Ja nigdzie nie napisalam, ze
              to jest problem. Ja tylko poddaje w watpliwosc skutecznosc hasla "kazdemu wedlug
              potrzeb". Fakt, taka chec "po rowno" moze byc chwilami upierdliwa, ale rownie
              czesto jest tez miodem lanym na serce. Przyklady?

              1. Maja jest u lekarza. Dostaje naklejke Dzielnego pacjenta. Prosi pania doktor:
              czy moglabym dostac jeszcze jedna dla brata, bo bedzie mu smutno, ze ja mam a on
              nie.

              2. Kuba bral udzial w jakims konkursie na festynie, pani go czestuje lizakiem -
              dziekuje i mowi - czy moglbym wziac tez jeden dla siostrzyczki?

              3. Kuba w sklepie czyms tam zablysnal, pani daje mu w prezencie taka kule, w
              ktorej sie sypie snieg. Kuba: ale ja mam jeszcze siostre, jej by sie taka kula
              bardzo spodobala, moze moglbym dostac tez jedna dla niej?

              Wiec tu wcale nie chodzi li tylko o rywalizacje. Ba, czasami wlasnie odwrotnie -
              po rowno, zeby rywalizaji uniknac. I jeszcze - nie chodzi o to by bylo takie
              samo - o nie, ale zeby bylo tyle samo, choc to czasami jest absurdalne - kubilam
              Kubie buty i skarpetki, a Mai gumki do wlosow i breloczek - i jest ok, bo po
              rowno - Kuba ma dwie rzeczy i Maja ma dwie. I to jest wlasnie sprawiedliwosc (w
              oczach dziecka oczywiscie) big_grin
              • malabru Re: Sprostowanie 19.04.09, 00:18
                gopio1 napisała:


                > nie chodzi o to by bylo takie samo - o nie, ale zeby bylo tyle
                > samo, choc to czasami jest absurdalne - kubilam
                > Kubie buty i skarpetki, a Mai gumki do wlosow i breloczek - i jest > ok, bo po
                rowno - Kuba ma dwie rzeczy i Maja ma dwie. I to jest
                > wlasnie sprawiedliwosc (w oczach dziecka oczywiscie) big_grin

                Ale to jest moim zdaniem właśnie wg potrzeb a nie po równo.
                • gopio1 Re: Sprostowanie 19.04.09, 00:38
                  malabru napisała:
                  > Ale to jest moim zdaniem właśnie wg potrzeb a nie po równo.

                  Marta, według potrzeb to by było, gdybym Kubie kupiła buty i skarpetki. I
                  koniec. Ale pojawił sie protest, ze Kuba ma dwie rzeczy, wiec wziełam na odczep
                  te gumki i jakiś tam breloczek. Suma musi się zgadzać - sztuka jest sztuka wink
                  • malabru Re: Sprostowanie 19.04.09, 08:09
                    > Marta, według potrzeb to by było, gdybym Kubie kupiła buty i skarpetki. I
                    > koniec.

                    Gosia, moim zdaniem to by było wg potrzeb tak jak ty je widzisz a nie wg potrzeb
                    tak jak to widzą dzieci.

                    Ale pojawił sie protest, ze Kuba ma dwie rzeczy, wiec wziełam na odczep
                    > te gumki i jakiś tam breloczek. Suma musi się zgadzać - sztuka jest sztuka wink

                    W danej chwili potrzeba Mai (posiadania 2 rzeczy) była do spełnienia, więc ją
                    spełniłaś. Po równo to by było, gdybyś kupiła Mai też buty i skarpetki. Albo
                    innym razem kubie gumki i breloczek. Tak przynajmniej ja to widzę smile
              • coronella gopio 19.04.09, 09:51

                przeczytaj jeszcze rz swój pierwszy post, i wtedy znajdzies odpowiedz, dlaczego pisze o problemie. Podajesz tam przykłady, kiedy chec posiadania po równo jest własnie problemem. Piszesz o tym jak o problemie, przynajmniej ja tak odebrałam.
                Kupiłam Kubie... maja tez chce,
                włozyłam Kubie... maja w ryk (sorki, pisze z pamięci, nie pamietam jak to było dokładnie),
                I to jest dla mnie rywalizacja, zabrzmiało jak rywalizacja.

                To, co pisujesz w poście wyżej, to nie chęc posiadania po równo, ja nie widze tu nic wspólnego. To zwykła braterska miłość, dobre serce rodzeństwa.
                Jeśli dajesz coś jednemu dziecku, a drugie woła o to samo- to inna sytuacja niz ta, gdy jedno dziecko cos dostaje i prosi o drugą taką rzecz dla rodzeństwa.
                Ja nie chodze na kurs, piszę to, co mysle, ale dla mnie to dwa zupełnie rozne tematy.

                • coronella Re: gopio 19.04.09, 10:01
                  a jeszcze spytam, czy zdarzyła sie taka sytuacja, że syn, gdy dostanie czegos więcej, i córka zaprotestuje, odda siostrze częśc swoich rzeczy?
                  Czytając te posty, wcale mi sie ten temat "po równo" nie podoba. I mysle o swoich. I rzeczywiście, czasami mają potrzebę posiadania po równo, tylko, że oni załatwiają to inaczej, np:
                  na sniadanie jedzą płatki, córka ma więcej, syn ma mniej, zanim zaczna jeśc, poprzekładają sobie z miseczek tak, zeby w kazdej było tyle samo. Bez protestu, bez narzekania, bez wypominania.

                  Ja do tej pory nawet tego nie zauwazyłam, nigdy nie zwracałam uwagi na to, zeby dawac równo, bo nigdy nie miałam sygnałów, że jest taka potrzeba.
                  • jessia Re: gopio 19.04.09, 21:36
                    U nas może nie jest istotnym problemem, generalnie jest do
                    rozwiązanie (w sposób, o którym pisze Gosia a objaśnia Marta
                    Malabru). Jak jedna potrzebuje kapcie to druga dostaje rajtki bo i
                    tak z mojego punktu widzenia mogą się przydać, a ilość rzeczy
                    otrzymanych się zgadza wink. Z ciuchami też jest tak, że na ogól
                    młodsza jest zaszczycona, jak coś "dostaje" od starszej...
                    U nas to co ew. można nazwać problemem, leży gdzie indziej. Młoda
                    jest przysłowiowym "niedzielnym dzieckiem": dobra, wiecznie
                    uśmiechnięta, chojna, zgodna... więc dostaje zawsze więcej pochwal,
                    nagrody za "grzeczność" miesiąc w miesiąc w przedszkolu (starsza
                    nigdy nie dostała). I wtedy co? starsza też chce (tak jak z
                    naklejkami od lekarki, kiedy jedna prosi dla drugiej też): mała
                    dostała w nagrodę dajmy na to 2 lub 4 magnesy, i starsza męczy aż
                    młoda jej daje (bo jest dobra, chce jej dać). Fajnie, mała się bez
                    problemu dzieli, ale starsza dostaje coś, co wie jest nagrodą - nie
                    chodzi o rzeczy lecz o jego znaczenie... hmm. Interweniować trzeba
                    szybko albo wcale, bo jak tu bronić małej dzielenia?
                    Krótko: mlodej jest łatwiej oddać coś swojego, żeby było po równo,
                    starszej raczej albo nie zdobywa się, albo obarcza to taką ilością
                    warunków, że głowa kwadratowa. Cóż - chyba będzie prawnikiem...
                  • gopio1 Re: gopio 20.04.09, 22:08
                    Ty widzisz to tak - jak jedno ma i drugie tez chce to problem i rywalizacja. A
                    jak jedno ma i chce sie podzielic to braterska miłość, dobre serce rodzeństwa. A
                    dla moich dzieci to jest to samo - po rowno w kazdej sytuacji. I to jest dla
                    nich calkowiecie normalne. Stad post - nie dla kazdego, jak widac, podział
                    według potrzeb jest jedynie słuszny.

                    > a jeszcze spytam, czy zdarzyła sie taka sytuacja, że syn, gdy dostanie czegos
                    więcej, i córka zaprotestuje, odda siostrze częśc swoich rzeczy?

                    Zależy od tego co to jest, humoru obojga i formy protestu siostry. Jak Maja
                    zacznie krzyczeć i robic aferę, raczej się z nią nie podzieli. Jak będzie po
                    prostu smutna - zawsze. Jak się rozpłacze albo będzie obrażona - podzieli się,
                    ale będzie negocjować - co nas zawsze doprowadza ze śmiechu. Negocjacje
                    przedszkolaków bywają komiczne.
    • moustilou Re: Każdemu według potrzeb - czy rzeczywiście? 20.04.09, 13:34
      nie przeczytalam wszystkich postow, wiec moze ktos o tym juz pisal (zaraz musze
      zaprowadzic chlopakow do szkoly wiec przeczytam pozniej smile)ogolnie akurat z
      'tym' nie ma u nas problemu. najczesniej jest sprawiedliwie ale czesto wedlug
      potrzeb i chlopaki najczesciej nie buntuja sie, nawet lody Antek dostaje
      mniejsze, bo po prostu wiecej nie zje. za to ja czuje pewien 'dyskomfort' z
      powodu 'dziedziczenia' przez mlodszego rzeczy po starszym, z tych wiekszych
      rzeczy jak rower,narty itp. sila rzeczy Alex ma zawsze nowe, bo jest starszy, a
      Antek dostaje po nim, no bo przeciez nie kupimy mu nowego. Nie lubie tego chyba
      dlatego ze sama to przeszlam, jako 3 w rodzinie, najczesniej mialam cos po
      starszym rodzenstwie. jeszcze jakis czas tak bedzie, ale kiedy Antek 'dogoni'
      Alexa bedziemy starac sie zeby mlodszy tez mial nowe rzeczy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka