asik69
26.12.03, 20:24
Słuchajcie, mam taki problem:
Jesteśmy rodziną czteroosobową: ja, mąż, nasza Córeczka i pies. A dokładnie:
stara, poczciwa suka. Chodzę z nimi obydwoma do parku (mąż wiecznie w pracy ;-
( i spotykam się czasami z takimi reakcjami na psa, że włos mi się jeży na
głowie...
Żeby wszystko było jasne, zacznę od tego, że bardzo, bardzo staramy się
respektować ludzi mniej kochających psy, albo po prostu dzieci, które psów
nie znają i - naturalne - boją się ich. Nigdy (!) nie weszłam z psem na plac
zabaw, nie zbliżamy się też do żadnej piaskownicy. Po prostu wychodzimy na
dwa spacery - z psem i bez psa. Nie pozwalam psu zbliżać się do dzieci, jeśli
mama (opiekunka) wyraźnie nie pokaże, że ma na to ochotę. A mój pies jest
naprawdę wielkim przyjecielem ludzi - niezależnie od wieku. Mogę być tego
prawie pewna, bo nie chodzi tu o głupiutkiego szczeniaczka, a o dojrzałą (10
lat) suczkę, w dodatku taką, której "urodziło" się nasze dziecko, kiedy była
już psem siedmioletnim. Żadnej zazdrości, agresji, czy choćby warknięcia.
Nigdy! A należało się czasem naszej Córeczce, oj, należało!
Oczywiście, o tym wszystkim wiem ja, nasza rodzina i przyjaciele, ale nie
musi o tym wiedzieć pani z parku. Ale czy zasłużyłyśmy aż na taką agresję? A
ostanio usłyszłam: 1. "gdybym miała pistolet, to wystrzelałabym wszystkie psy
i ich właścicieli" (to od mamy z na oko dwulatkiem); 2. "jak jeszcze raz
zobaczę tego psa, to go zagazuję" (mama z dwójką dzieci). Jak ja mam w ogóle
reagować?! Dodam, że mój pies nawet nie zblizył się do tych mam, ani do ich
dzieci. Sunia chodzi bez smyczy i bez kagańca, co częśto jest zarzewiem
konfliktów, ale ZAWSZE reaguje natychmiast na moje wezwanie, więc smycz nie
jest konieczna, prawie nie oddala się odnas, a kagańcem na pewno nie będę jej
katować. Po prostu nie widzę najmniejszego powodu, dla którego miałbym to
robić.
Co Wy na to? Jak Wy reagujecie na takie rodziny jak nasza? Co powoduje
opisaną wyżej agresję? Jak ja mam wytłumaczyć mojemu dziecku, które
pyta: "czemu ta pani jest zła?" Bo przecież obserwacja całkiem słuszna!
Pozdrawiam,
Asia