JEstem okropnie wkurzona na firmę Canpol. Chyba do nich napiszę albo wyślę im te wszystkie beznadziejne rzeczy, które mam. Zebralo mi się po wczorajszym incydencie ze szczoteczką do włosów dla niemowląt: wyobraźcie sobie, ze nie była dotąd używana wcale, bo Michasia (8,5 mies.) łysawa jakaś nam wyszła

No, ale jakiś fryz tam się zaczął kształtować i zaczęłam ją czesać (wielkie słowo!

)- wiecie co się stało po 2 dniach użytkowania? Otóż szcotka -taka z kozim włosem - spadła na dywan i... rozleciała się! WYpadło to wnętrze z włosami spiętymi ostrymi drucikami ! Plus -obudowa się odłamała i sterczy taki ostry kawał. Aha -dzień wcześniej dałam Michasi potrzymać grzebyk Canpolu -superbezpieczny haha

- ona po 10 sek. w ryk: patrze, a z buzi leci krew! Ona się tym zarysowała! Ciekawe co by było gdybym ją zaczęła czesać. Następna rzecz- sliniak plastikowy, taki z kieszonką na jedzenie spadające: beznadzieja- zapięcie się odpina non stop, przy najlżejszym ruchu głową, do tego pękł pośrodku i też sterczy taki ostry kawałek, więc już nie do użytku. Tak samo kubeczek do picia- i tak michasia nie wie co z tym robić, ale przynajmiej się bawiła- a tu pękł i -