Dodaj do ulubionych

Beznadzieja ...

25.06.22, 17:48
Lodówka już prawie rozmrożona, za chwilę wstawię ostatnie pranie. I jeszcze taxi...zamówię...
"Za chwilę" odwożę moją pociechę do taty (mojego męża) na wyspy brytyjskie.
Mam lipiec wolny od pracy. I wiecie co, mam ochotę zostawić tam naszą pociechę i ... niech sobie radzą.
Dziecko szkolne - nie przepadnie.
Cały rok: praca na pół etatu, wywiadówki, lekarze, zajęcia dodatkowe...mam dosyć! Chcę pobyć sama, daleko od nich. A mąż niech się zajmie własnym dzieckiem tyci, tyci, odrobinkę. Ja to robię przez całe 10 mscy !!
Rozważałam nawet pracę sezonową, gdzieś nad morzem.
Po prostu beznadzieja.
Beznadziejne są związki na odległość, w szczególności gdy jest to wspólne dziecko.
Nie polecam.
Obserwuj wątek
      • ki.ik Re: Beznadzieja ... 25.06.22, 18:47
        To nie jest takie proste kiedy np.nie ma się gotówki na kupno mieszkania a ze zdolnością kredytową jest problem.
        Wynajmuję mieszkanie a więc...zupełna porażka.
        Ze swojej marnej półetatowej pensji nie jestem w stanie utrzymać siebie i dziecka i opłacić jeszcze wynajem.

          • ki.ik Re: Beznadzieja ... 25.06.22, 19:04
            Nie, nie odebrałam tego w ten sposób. Chociaż w gruncie rzeczy nie ma już 'nas'.
            Nawet nie chce mi się tam jechać. Ten kto żył, tak jak ja na odległość, wie co mam na myśli. Nas już dawno nie ma, a męża mam jedynie na papierze.
            • ki.ik Re: Beznadzieja ... 25.06.22, 19:45
              Czasami pewnych rzeczy nie da się zmienić. Nie da się przeskoczyć. Mąż wróci, owszem, ale tylko wtedy kiedy będziemy mieć gotówkę na własne m.
              A to może poootrwaaaććć...
              Nie będziemy przecież wynajmować do końca naszych dni a w lotto raczej nie wygramy.
              Sytuacja jest taka jaka jest.
                • ki.ik Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 06:39
                  kicifura napisała:

                  > Ja jednak jestem zdania że dobro dziecka i małżeństwa stoi oczko wyżej od aktu
                  > własności m

                  Mieszkanie to podstawa. Nie będziemy się przecież 10 razy przeprowadzać bo osoby, od których wynajmujemy zmieniły zdanie, prawda? Dziecko musi mieć stały dom a nie przez lata mieszkać "u kogoś".
                  I pieniądze, od 3 miesięcy płacimy więcej i nigdy nie wiesz kiedy następna podwyżka.
                  Wynajem to taka tułaczka, bez przyszłości. Ciężko być samotnym rodzicem, duże obciążenie psychiczne bo jakby co to jesteś sama ze wszystkim i nikt ci ręki nie poda. Mieszkanie jest priorytetem.
                  • aqua48 Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 08:11
                    ki.ik napisał(a):

                    > Mieszkanie to podstawa. Nie będziemy się przecież 10 razy przeprowadzać bo osob
                    > y, od których wynajmujemy zmieniły zdanie, prawda? Dziecko musi mieć stały dom
                    > a nie przez lata mieszkać "u kogoś".
                    > I pieniądze, od 3 miesięcy płacimy więcej i nigdy nie wiesz kiedy następna podw
                    > yżka.


                    Przez lata mieszkaliśmy z dwójką dziećmi "u kogoś" czekając z drżeniem serca na kolejne podwyżki, a właścicieli mieliśmy naprawdę rąbniętych, bo inaczej tego nie można nazwać. Bywało biednie. Czasem tak, że latem zastanawialiśmy się czy stać nas dzisiaj na lody czy nie, a mąż jesienią brał dorywcze zarobki by kupić dla dzieci buty na zimę.. ALE byliśmy w tym wszystkim razem. Wspieraliśmy się gdy któremuś brakło sił, czy pomysłów.
                    Nie zgadzam się, że mieszkanie jest dla dziecka priorytetem. Priorytetem jest pełna, zgodna rodzina.
                    • pani_tau Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 08:38
                      aqua48 napisała:


                      >
                      Bywało biednie. Czasem tak, że latem zastanawialiśmy się czy
                      > stać nas dzisiaj na lody czy nie, a mąż jesienią brał dorywcze zarobki by kupi
                      > ć dla dzieci buty na zimę.. ALE byliśmy w tym wszystkim razem. Wspieraliśmy się
                      > gdy któremuś brakło sił, czy pomysłów.
                      > Nie zgadzam się, że mieszkanie jest dla dziecka priorytetem. Priorytetem jest p
                      > ełna, zgodna rodzina.

                      Święte słowa, skąd inaczej wzięłoby się powiedzenie "kiedy bieda wchodzi drzwiami, miłość wychodzi oknami" 😄.
                • ki.ik Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 07:53
                  kicifura napisała:

                  > Ja jednak jestem zdania że dobro dziecka i małżeństwa stoi oczko wyżej od aktu
                  > własności m

                  Mylisz się. W prawdziwym życiu jest dokładnie odwrotnie: to jakość małżeństwa i szczęśliwość rodziny (dziecka lub dzieci) uzależniona jest od tego ile mamy pieniędzy, czy są problemy finansowe (i jakiej wagi) czy też nie ma ich wcale. Z całym szacunkiem, ale ten kto tego nie doświadczył nie zrozumie. Od braku pieniędzy, biedy zaczynają się schody i wtedy naprawdę ciężko o szczęśliwy związek i uśmiechnięte dzieci.
                  • kicifura Re: Beznadzieja ... 27.06.22, 14:21
                    ki.ik napisał(a):

                    > kicifura napisała:
                    >
                    > > Ja jednak jestem zdania że dobro dziecka i małżeństwa stoi oczko wyżej od
                    > aktu
                    > > własności m
                    >
                    > Mylisz się. W prawdziwym życiu jest dokładnie odwrotnie: to jakość małżeństwa i
                    > szczęśliwość rodziny (dziecka lub dzieci) uzależniona jest od tego ile mamy pi
                    > eniędzy, czy są problemy finansowe (i jakiej wagi) czy też nie ma ich wcale. Z
                    > całym szacunkiem, ale ten kto tego nie doświadczył nie zrozumie. Od braku pieni
                    > ędzy, biedy zaczynają się schody i wtedy naprawdę ciężko o szczęśliwy związek i
                    > uśmiechnięte dzieci.

                    Ok, więc po co ten wątek? Mieszkacie oddzielnie żeby mieć więcej pieniędzy (ale ty pracujesz na pół etatu co swoją drogą świadczy o tym że macie ich już wystarczająco dużo). To wyjście które się wam opłaca, więc powinniście być szczęśliwi.
              • barbibarbi Re: Beznadzieja ... 25.06.22, 23:57
                To jedź do męża, bez sensu i mało ekonomicznie jest prowadzić 2 gospodarstwa domowe. To się kupy nie trzyma, siedzisz z dzieckiem w wynajmowanym mieszkaniu i pracujesz na pół etatu, bez sensu.
                • ki.ik Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 06:46
                  barbibarbi napisała:

                  > To jedź do męża, bez sensu i mało ekonomicznie jest prowadzić 2 gospodarstwa do
                  > mowe.

                  Bo tak jest. Bez sensu. Ja tam nie pojadę, nie mówię po angielsku i co ja tam bym robiła?
                  A mąż dopóki nie zarobi na mieszkanie - nie wróci.
                  Z polskich zarobków nie ma szans aby kupić m. nie obciążone kredytem. A na to by kogoś wzbogacać do końca życia, wynajmując, po prostu nas nie stać.
                  • roks30 Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 07:28
                    Współczuję. To jest właśnie Polska. Albo kupisz mieszkanie i zadłużysz się na pokolenie do przodu, albo wynajmiesz od prywatnego spekulanta. 🤦‍♀️Jeśli nie ma spadku, innej alternatywy na mieszkanie nie ma. 🤦‍♀️
                  • aqua48 Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 08:14
                    ki.ik napisał(a):

                    > Ja tam nie pojadę, nie mówię po angielsku i co ja tam bym robiła?

                    Uczyłabyś się intensywnie angielskiego i szukała pracy.

                    > Z polskich zarobków nie ma szans aby kupić m. nie obciążone kredytem.

                    To kup na kredyt. Nie znam teraz nikogo kto kupowałby za gotówkę. Ludzie pracują i kredyty spłacają.
                    • ki.ik Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 08:37
                      > To kup na kredyt.

                      Ja mam 44 lata, mąż rok starszy. Nie mamy, że tak się wyrażę czasu na kredyty. Żaden bank i tak nam nie przyzna tego kredytu. Tutaj trzeba mieć zarobki na przyzwoitym poziomie.
                      • zuleyka.z.talgaru Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 08:48
                        Zanim gotówkę uzbieracie to akurat umrzesz ze starości. A tak to chyba zaburzenia jakies jednak albo ta trollka od łanów bo jakie to durne 2 gosp domowe a Ty tylko na pol etatu pracujesz. Slabo się to klei.
                      • lot_w_kosmos Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 09:21
                        Nie widzę przeszkód by zostawić tę "półetatową pracę życia " w Polsce i pojechać do męża odbudować relacje, plus zakasać rękawy i pójść choćby na zmywak czy zbierać ogórki. Zarobicie szybciej na mieszkanie i wrócicie do Polski.
                        Co cie powstrzymuje?
                      • lot_w_kosmos Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 09:23
                        ki.ik napisał(a):

                        > > To kup na kredyt.
                        >
                        > Ja mam 44 lata, mąż rok starszy. Nie mamy, że tak się wyrażę czasu na kredyty.
                        > Żaden bank i tak nam nie przyzna tego kredytu. Tutaj trzeba mieć zarobki na prz
                        > yzwoitym poziomie.


                        A vo robiliście przez 25 lat dorosłego życia i czemu was wcześniej refleksja o posiadaniu własnego kąta nie naszła?
                      • turbinkamalinka Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 12:50
                        A co zrobisz jak mąż za rok wystąpi o rozwód? Skąd wiesz, że on nie szykuje się do odejścia, lub nie ma pocieszycielki? Chyba nawet nie tak łatwo przez sąd sprawdzić ile ma oszczędności. Nawet jeśli macie wspólne konto, to pieniądze z niego wypłacić to dla niego żaden problem. Ty zostaniesz z tym swoim pół etatu, synem i 1000 zł alimentów.
                  • leosia-wspaniala Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 10:52
                    >Bo tak jest. Bez sensu. Ja tam nie pojadę, nie mówię po angielsku i co ja tam bym robiła?

                    To się naucz. Co byś robiła? Pewnie to, co w Polsce. Pisałaś, że szukasz pracy przy sprzątaniu w hotelach, tam możesz robić to samo, tylko za funty.
                    • alewcale Re: Beznadzieja ... 27.06.22, 19:33
                      Kobieto, angielski jest prymitywnie prosty. A jak się człowiek w środowisku językowym obraca to szybciej nauczy. Książki są, internet. Wszystko ładnie w książkach wytłumaczone i tych polskowydanych i tych angielsko.
                  • sundace46 Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 11:00
                    ki.ik napisał(a):

                    > barbibarbi napisała:
                    >
                    > > To jedź do męża, bez sensu i mało ekonomicznie jest prowadzić 2 gospodars
                    > twa do
                    > > mowe.
                    >
                    > Bo tak jest. Bez sensu. Ja tam nie pojadę, nie mówię po angielsku i co ja tam b
                    > ym robiła?


                    To się naucz angielskiego, to nie jest mandaryński czy inne dziwne narzecze. Co bedziesz robila? Może zacznij od nauki języka, tam, na miejscu.
                  • 152kk Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 13:00
                    Jeśli tu masz nędzne zarobki na pół etatu i żadnej pomocy (tak napisałas) to i tak opłaca Ci się wyjechać domęża, nauczyć języka choćby w stopniu komunikatywnym i podjąć jakąkolwiek pracę. Nie wierzę, że osoba w wieku 30-40 lat, mieszkająca w Polsce, nie miała z ang. żadnej styczności, więc podstawy na pewno masz, tylko musisz się doszkolić. Tu chyba jest inny problem -mąż nie chce Cię tam, może ma juz kogoś?
              • kamin Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 20:58
                Ty pracujesz na pół etatu.
                Mąż ma zarobic w UK na utrzymanie swoje, wasze i jeszcze na mieszkanie? Karkołomny pomysł.
                Zamieszkacie razem, idź do pracy na pełen etat. Będzie więcej pieniędzy i tylko jedno gospodarstwo domowe do utrzymania.
    • alpepe Re: Beznadzieja ... 25.06.22, 18:46
      No to zrób, jak masz ochotę. Jest taki profil na fb chyba, Muzeum Bursztynu i Sklep w Łebie, potrzebują sprzedawcy na sezon lub dłużej, zapewniają zakwaterowanie, zobacz, może cię wezmą.
    • abecadlowa1 Re: Beznadzieja ... 25.06.22, 20:57
      A gdzie ta beznadzieja? Bo nie mogę się doszukać. Masz męża, możesz sobie pozwolić na pracę w niepełnym wymiarze, masz cały miesiąc wolnego tylko dla siebie. Ja zazdroszczę takich warunków, a moje życie z pewnością nie jest beznadziejne.
      • znowu.to.samo Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 16:20
        abecadlowa1 napisała:

        > A gdzie ta beznadzieja? Bo nie mogę się doszukać. Masz męża, możesz sobie pozwo
        > lić na pracę w niepełnym wymiarze, masz cały miesiąc wolnego tylko dla siebie.
        > Ja zazdroszczę takich warunków, a moje życie z pewnością nie jest beznadziejne.
        >


        I jeszcze stęka, jak jej źle
    • 3-mamuska Re: Beznadzieja ... 25.06.22, 21:04
      Jak ci wszyscy pisali żebyś została w UK to nie słuchałaś.

      Prawda taka ze nie umiesz być szczęśliwa, gdziekolwiek jesteś i z kim.
      Radzę się zgłosić do specjalisty.
      O ile jesteś prawdziwa a nie Gazeta ci płaci do rozruszania forum.
        • bguslawko_1 Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 06:47
          Mój związek się tak rozleciał przez częste rozłąki i nie wróciło to do normy .Tak gorąco polecam być razem .Chyba by Cię tam utrzymał ,a język wngielski się będziesz uczyć . A tak to związek upadnie .
          • ki.ik Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 19:57
            iberka napisała:

            > Nauczysz się języka

            25 lat temu maturę z ang zdawałam (i zdałam na "4"). Tutaj nie chodzi o moje lenistwo. Chodzi o to, że ja mam straszną blokadę przed rozmową w j.ang na żywo.
            Za każdym niemal razem ktoś mnie 100 razy pytał: "sorry????" i za cholerę mnie nie rozumiano.
            Ja boję się mówić i do mówienia nie wrócę. Przez chwilę pracowałam w sklepie przy kasie i to była PORAŻKA !! Miałam wrażenie, że inni non stop śmieją się ze mnie, jedna pani zapytała mnie " do you speak English??" - i to był mój ostatni dzień w angielskim sklepie...
            • alewcale Re: Beznadzieja ... 27.06.22, 19:36
              Wyjeżdżaj, żeby zdążyć przed menopauzą, bo wtedy to już pamięć może siąść naprawdę. Ja się nawet nauczyłam, tylko musiałam słyszeć jak mówi native, bo z Polaka nie mogłam się nauczyć sad Murphyego kup do gramatyki, są jeszcze jakieś książki, ale to trzeba poszukać. Naprawdę jest wyłożone jak krowie na rowie. Jak ktoś chce niech się śmieje, ja w ogóle wychodzę z tego założenia, że proszę bardzo...skoro komuś nie szkoda czasu.
        • backup_lady Re: Beznadzieja ... 27.06.22, 12:22
          Wiesz co, mam tu znajomą, rocznik '59 - od 13 lat jest w UK, bez kursów itp, sama twierdzi, że ona nic nie rozumie, ale jakoś się bez problemu w podstawowych sprawach dogada, kali jeść kali mieć i do przodu. Sprząta domy, pracuje dużo bo tak chce, przez tyle lat wyrobiła sobie nazwisko i teraz już to ludzie do niej piszą, chyba ma nawet paru czekających w kolejce, kasy pod korek. Więc brak języka to żadna przeszkoda. Brak chęci to jest przeszkoda.
    • ophelia78 Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 07:53
      A dlaczego odwozisz syna do ojca i wracasz do Pl?
      Masz niesiac wolnego
      Dlaczego nie zostaniesz z nimi na ten miesiąc w UK zeby spędzić razem wakacje, pobyt razem jak rodzina?.
      • ki.ik Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 08:02
        Bo rodziną już od lat nie jesteśmy smile
        Bo rodziną to powinno być się na co dzień a nie od święta.
        Taką prawdziwą i wspierającą się. Ja cały rok zajmuję się naszym wspólnym dzieckiem plus pracuję na pół etatu. Mam dosyć, tak po prostu. Dosyć samotnego macierzyństwa. Marzę o chwili samotności, o tym że ktoś inny zrobi te kanapki czy cokolwiek innego - ale nie ja. Mąż ma wolne, od bycia rodzicem, całe 10 miesięcy - to ja chociaż te 2 chcę mieć smile
    • anomaliapogodowa81 Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 08:57
      A jak ci się mówiło, że powrót jest z dupy pomysłem, to parłaś do tych łanów i zbóż i ukochanej rodziny i wspaniałej pracy.
      Gdzie ta twoja rodzina polska ukochana teraz jest?
      Unieszczęśliwiliście dzieciaka kompletnie, jesteście oboje okropni. Ty bardziej.
    • wbka1 Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 09:45
      Czy ty nie masz depresji? Jeśli nie to widzę niedoczynność tarczycy. Nawet na zakończenie roku szkolnego nie chciało ci się ubrać stosownie, a masz tylko jedno dziecko. O pracy hotelowej sprzątaczki zapomnij, trzeba się napracować fizycznie, a to ostatnia aktywność na jaką miałabyś ochotę. Na seksie też Ci chyba nie zależy, bo wróciłabyś do męża. Zbadaj hormony.
    • leosia-wspaniala Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 10:49
      A nie możesz po prostu zamieszkać z mężem na Wyspach? Po co sama się zajeżdżasz, skoro tam się możesz zajeżdżać za lepszą kasę?

      >Beznadziejne są związki na odległość, w szczególności gdy jest to wspólne dziecko.
      Nie polecam.

      On jest tam marynarzem, tajnym agentem czy pracuje na platformie wiertniczej, że nie możecie mieszkać razem? Bo domyślam się, że nie robisz w Polsce jakiejś kariery, której nie możesz przenieść do UK.
      • brytyjska.mgla Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 11:59
        forum.gazeta.pl/forum/w,567,166815778,166815778,Marze_o_tym_aby_wrocic_do_kraju_.html
        Poczytaj sobie jej wcześniejsze wątki. Mąż to rozsądny facet i nie chciał wracać, ale ona się uparła, bo tęskniła za dalszą rodziną i polskimi łąkami. Całe forum jej to odradzało i zalecało wizytę u psychologa. Ale ona postawiła na swoim, a teraz płacze, że nie spełniły się jej dziecinne fantazje. W sumie to szkoda tutaj klawiatury, bo i tak nic do niej nie dociera.
    • dni_minione Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 15:45
      Teraz jest beznadzieja? Za chwilę będziesz samotną matką z dzieckiem na 12 miesięcy, z pełnym etatem, żeby was utrzymać i bez wizji własnego M.
      Twój mąż zostanie dobrze zarabiającym singlem, znajdzie w UK nową panią, zrobi nowe dziecko i kupi to wymarzone M, ale tam, dla nowej rodziny. Będziesz mieć szczęście, jeśli będzie płacił alimenty, bo ściganie zagranicznych ojców jest jeszcze trudniejsze.
    • panipoczterdziestce Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 18:02
      Moja sąsiadka - mąż od 3 lat za granicą. Mieszkanie na kredyt, ona nie pracuje, dziecko 11 lat. On jest 3-4 razy w roku. Dziecko czuje dystans do ojca. Krępuje się ojca. Ona nie pracuje, ponieważ interesują ja tylko pracę biurowe, jest po psychologii, nigdy nie pracowała, kiedyś za granicą jako sprzątaczka. Chodzi po galeriach, lubi stroić siebie i dziecko. Kiedy się tu sprowadziła szukała koleżanki, żeby latać z nią po kawiarniach. Ja się nie nadawalam, bo pracowałam. Lubi sanatorium miłości i ładnie urządzone mieszkanie. Nigdy nie ma swojego zdania, nie wychyla się. Raczej szuka ludzi, których może w jakiś sposób wykorzystać. A to ktoś ją podwiezie, dziecko odbierze, pójdzie z nią do kawiarni. Ja się nie dałam, zresztą czasu na to za bardzo nie było. Osobiście jestem ciekawa jak potoczą się ich losy. Ale z tego co widzę, to dziecko wychowywane bez ojca i kiepsko w obecności tego się czuje.
    • elenelda Re: Beznadzieja ... 26.06.22, 23:11
      To wcale nie jest zły pomysł, żeby dziecko zostało z ojcem. Dla niego UK jest domem z którego go wyrwałaś w imię swojej tęsknoty za łąkami malowanymi zbożem rozmaitem. Zamieszka z ojcem, Ty zostaniesz w Pl, łatwiej będzie ci się utrzymać samej, rozwiedziesz się z mężem i wszyscy będą zadowoleni.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka