emilka_x
30.05.11, 11:59
Poprzednia sobota w moim zakładzie pracy była pracująca, ja do pracy się nie wstawiłam. W tamtym roku, po powrocie z urlopu wychowawczego dowiedziałam się że ze względu na dziecko nie muszę pracować w godzinach nocnych i nadliczbowych. Na pracę w godzinach nocnych się zgodziłam gdyż pracuję z mężem w jednym zakładzie pracy, pracujemy na dwie różne zmiany i taki system nam odpowiada. Na godziny nadliczbowe zgody nie podpisywałam. Dziś rano przełożony naszej zmiany wezwał do siebie męża i powiedział że będzie musiał wyciągnąć wobec mnie konsekwencje gdyż nie przychodzę w soboty do pracy. W tamtym roku już stoczyłam w nim o to batalię i dał mi spokój w tym zaczyna się to samo. Przełożony stwierdził że skoro mąż był w domu to ja powinnam przyjść do pracy. Dodam że jeśli mąż ma obowiązkowe soboty to do pracy chodzi, w tamtym tygodniu nie miał soboty pracującej, więc mój zmianowy stwierdził że w związku z tym ja powinnam być w pracy. Czy to prawda? Czy może wobec mnie wyciągnąć jakieś konsekwencje, jakaś nagana czy tym podobne? Dodam że dziecko w tym roku skończyło trzy latka.