schiraz
11.03.09, 16:16
Witajcie, opiszę wam tę sytuację, kilka miesięcy temu zostałam wezwana na
świadka do sądu grodzkiego w Warszawie, ponieważ jestem w ciąży, mieszkam 300
km od Wawy, oraz sama wychowuję dziecko z upośledzoną odpornością napisałam
pismo do sądu z prośbą o przesłuchanie w ramach tzw. pomocy sądowej w sądzie w
moim mieście. Przeszło bez echa, zero odpowiedzi, kolejne wezwanie, ponownie
napisałam prośbę, znów nic, kolejne wezwanie na świadka (stłuczka
samochodowa). Zadzwoniłam do sekretariatu, dowiedziałam się, że Sędzina nie
zwróciła uwagi na moje pisma w aktach i mam wysłać faks, ok wysłałam faks,
dostałam kolejne wezwanie tym razem z groźbą, że mnie policja dowiezie.
Zadzwoniłam, owszem, faks doszedł, i na 30 marca dostałam wezwanie na sprawę
na której sędzina rozpatrzy mój faks o przesłuchanie w moim mieście... Czy
macie może jakąś radę? Czy jest coś co mogę zrobić? Poinformowałam policję, że
mogą mnie zabrać ale wraz z moim małym synkiem bo tu gdzie mieszkam nie mam
ani znajomych, ani rodziny, gdzie mogłabym zostawić chorego Synka. Jestem
grzeczna i uprzejma rozmawiając z sekretariatem sądu, ale powoli szlag mnie
trafia, bo to się ciągnie od 5 miesięcy, rozprawa jest nieomal w terminie
mojego porodu, ja jedyne co mam do powiedzenia w tej sprawie to: podtrzymuję
moje zeznania sprzed roku (byłam wtedy przesłuchiwana przez policję i protokół
z przesłuchania jest w aktach). Ani razu nie dostałam odpowiedzi z sądu na
moje prośby i wnioski o przesłuchanie w ramach pomocy sądowej.