zagrozona ciaza

06.06.03, 07:42
moja kolezanka jakies pol roku tegmu zaszla w ciaze pozamaciczna.usunieto jej
jajnik.teraz okazalo sie ze jest w 6 tygodniu ciazy.lezy w szpitalu, lekko
plami dostaje zastrzyki i tabletki podtrzymujace ciaze...moze ktoras z was
tez tak zaczynala..?czy sa duze szanse ze ta ciaza sie utrzyma..?
    • magdalenack Re: zagrozona ciaza 06.06.03, 08:06
      Moja bliska koleżanka tak zaczynała. Większość ciąży przeleżała, w szpitalu
      albo w domu. Były plamienia, przedwczesne skurcze, zastrzyki, kroplówki, nerwy.

      Teraz ma dużego zdrowego bobasa.

      Będzie dobrze. Życzę wam tego z całego serca. Trzymajcie się.
      • klaryma Re: zagrozona ciaza 06.06.03, 08:31
        Plamiłam non stop do konca dwunastego tygodnia pomimo tabletek i zastrzyków i
        leżenia plackiem w łóżku. W 24 tygodniu doszły przedwczesne skurcze. Mimo to
        udało mi się donosic ciąże do 41 tyg. i urodzic zdrowiusienką 4 kilową
        dziewczynkę. A lekarze (niektórzy) namawiali mnie zebym się zbytnio do tej
        ciąży nie przywiazywała, bo na pewno się nie utrzyma.
        Będzie wszystko dobrze, tylko niech twoja kolezanka bezwzglednie przestrzega
        zaleceń lekarskich. Jeśli ma leżeć, to niech naprawdę uczciwie leży i nie
        wstaje, choćby jej się to wyadawało bez sensu.
        • zuzia_i_werka Re: zagrozona ciaza 06.06.03, 09:57
          Witaj! co prawda nie miałam ciąży pozamacicznej ale za to nawykowe poronienia.
          W ostatniej ciąży plamiłam praktycznie od początku,leżałam ,dostawałam różne
          zastrzyki,potem dołączyła się niewydolnośc szyjki i skurcze a i tak udało się
          utrzymać dzidzię w brzuchu do 39tygsmile Na pewno i koleżance się uda tylko niech
          leży,leży i jeszcze raz leży!
    • yeonika Re: zagrozona ciaza 06.06.03, 11:34
      ja miałąm taką zagrożoną ciążę - w 7 tygodniu dostałam krwawienia - zastrzyki,
      tabletki, nerwy, obawa, że nawet jeśli ciąża się utrzyma to może dzidziuś
      będzie chory od tych lekarstw... W pierwszy dzień pobytu w szpitalu
      dowiedziałam się, że moje dziecko nie żyje BO NIE MA SERDUSZKA, a już powinno
      być i BIĆ. USG zrobił lekarz, który dopiero robił specjalizację i bez żadnych
      zahamowań powiedział, że płód jest martwy...
      I zjawił się Dobry Anioł (lekarz Przemysław Głowski), który jeszcze tego samego
      dnia późno wieczorem zrobił mi ponownie USG i powiedział, że dzieciątko żyje i
      jest dość duże...
      Następnie po kilku tygodniach (ok.12) poczułam pierwsze ruchy dzieciątka -
      jakby mrówka stukała nie od wewnątrz....i skurcze... znowu szpital, lekarstwa,
      zastrzyki..
      i jeszcze raz - w 16 tygodniu - to samo...
      i jeszcze raz - 24 tydzień - znowu skurcze - Pani, która leżała obok w pokoju
      urodziła dzieciątko w tym samym wieku ciążowym - zmarło... tego, co wtedy
      czułam nawet nie potrafię opisać.
      I Jola, która leżała na tej samej sali - w 24 tygodniu urodziła synka - MIAŁ
      PRAWIE KILOGRAM. Umówiłyśmy się wtedy, że jak będzie wszystko w porządku to
      napisze. Boże, jak ja czekałam na tę wiadomość - dzieciątko pomimo wcześniactwa
      wspaniale się rozwija! POZDRAWIAM CIĘ JOLU, pamiętam o Was!
      Ja 1 dzień pzred Wigilią wypuszczona ze szpitala z nakazem: nic nie robić,
      leżeć i nie obżerać się za bardzo... Już wtedy miałam jakieś 18 kg więcej
      I az do 41 tygodnia ciąży NIC SIĘ NIE DZIAŁO. pomimo skurczów, pomimo
      zagrożenia odklejenia się łożyska Dawid dotrwał do 7 kwietnia 2001 r.
      Tak więc trzeba być dobrej myśli! Modlę się o te wszystkie Mamy, by wytrwały w
      dobrej nadziei!
      Weronika
      • aagacia Re: zagrozona ciaza 06.06.03, 12:33
        pocieszylyscie mnie troszke..bede caly czas myslec o niej i o jej malenstwu-
        zeby tylko wszystko sie skonczylo dobrze...
Pełna wersja