Hej,
Urodziłam. Było całkiem OK.
Miałam poród indukowany (zerowe rozwarcie, szyjka długa, uformowana
i odchylona ku tyłowi), którego piekielnie się bałam. Dodam, ze nie
jestem najmłodsza.Nawet dzień przed pójściem do szpitala poszłam do
mojego gina i poprosiłam o cc.
Powiedział, że najpierw próba wywołania.
Dzień przed porodem położyli mnie na oddział i założyli cewnik
Foleya (nie takie straszne), dostałam lekkich skurczy na kilka
godzin, które nad ranem wyciszyły się. Rano przy badaniu okazało
się, ze mam 3 cm rozwarcia.
O 9.30 dostałam oxy, o 10 zaczęły mi się skurcze, które oczywiście
narastały, bolało jak cholera, ale zdecydowanie do wytrzymania.
Pokrzyczałam, poklęłam. Krzyk pomaga i wszystkie rodzące powinny móc
krzyczeć.
Otworzyłam się do 10 cm w przeciągu 3 godzin.
Faza parta 45 min i nasze Dziecko było już na świecie.
Najgorzej wspominam 3 masaże szyjki (ból okropny, ale też do
wytrzymania).
Co mnie zaskoczyło:
-rzeczywiście ból mija jak ręką odjął i nie jestem w stanie go
przywołać
-skurcze parte nie bolą, ale jest to tak ogromny wysiłek, że sama
byłam zaskoczona ile musiałam się napracować aby wypchnąć
Małą.Jestem silną i sprawną kobietą.
Mogłam przyjmować w czasie porodu różne pozycje, w fazie partej
również. Położono mnie, a raczej posadzono na łóżku na ostatnie
skurcze parte.
Korzystałam również z wanny, która rzeczywiście pomogła.
Czas 3.45 to chyba dobry czas.
Przed porodem wpomagałam się:
-liście malin od 36 tc
-wiesiołek jw
-spacery
-sprzątanie
-mąż
Na czas porodu 3 specyfiki homeopatyczne:
- caulophyllum thalictroides 5 na szybsze rozwarcie
- actaea racemosa 9 przeciwbólowe
- arnica montana 200 przeciwkrwotoczne
Ukryłam to przed moją umówioną położną, mąż aplikował mi granulki
cichaczem.
Podsumowując-niesamowite przeżycie, a raczej hardcorowa przygoda.
Mogę jeszcze raz.
Pozdrawiam wszystkie przyszłe Mamy

, trzymam za Was kciuki i życzę
szybkiego i małobolesnego porodu

.
Koniczyna.