Dodaj do ulubionych

WITAM WRZEŚNIOWO-PAŹDZIERNIKOWE MAMUSIE

    • paulajal Re: WITAM WRZEŚNIOWO-PAŹDZIERNIKOWE MAMUSIE 20.08.04, 10:41
      A ja to się nad jeziorkiem czerniakowskim wychowałam, bo stamtąd właśnie
      pochodzę, mieszkałam w tych wielkich blokach na Bernardyńskiej, w bloku przy
      samym jeziorku od strony dzikiej plaży, gdzie jest bardziej czysta woda, łąka i
      nie ma tłumu (choć jak jest dzis to nie wiem). Ale czy woda w jeziorku jest
      czysta, to bym miała wątpliwości, ja nieraz miałam po niej jakieś uczulenie,
      choć i tak kąpałam się bez umiaru przez całą mą niepwłnoletniość kiedy tam
      mieszkałam, dawne, fajne czasy.

      Apteros, te bakterie sa groźne dla baby i czymś je leczyć trzeba, a augmentin
      jest jedynym z listy na moim antybiogramie dopuszczalnym w ciąży antybiotykiem,
      na które te moje e. coli są wrażliwe, czyli podatne na wygnanie.

      Kubowa, na wszelki wypadek idę jutro zrobic sobie ten posiew z moczu.

      Paula i Sebastian 33tc
      • aniamulka Re: WITAM WRZEŚNIOWO-PAŹDZIERNIKOWE MAMUSIE 20.08.04, 11:41
        Witam wszystkie nocne marki i ranne ptaszki big_grin Czytania to faktycznie dużo.
        Chyba na godzinę.

        U mnie też super ładna pogoda i powiem Wam, że gdyby nie to że w domu mam
        chłodno to chyba bym nie wytrzymała tych upałów. Ostatnio stojąc w slepie w
        kolejce to mało co bym nie zemdlała, tak było duszno. Ale przykucnęłam sobie
        trochę i przeszło. Na ostatniej wizycie u lekarza też nie było dobrze. Przy
        badaniu usg zrobiło mi się słabo i musiałam sobie trochę poleżeć żeby przeszło.
        Taka jakaś się ostatnio słabawa zrobiłam.

        Buziaczki - Ania i Maleństwo w brzuszku
        • asochac1 Re: WITAM WRZEŚNIOWO-PAŹDZIERNIKOWE MAMUSIE 20.08.04, 11:53
          pozdrawiam wszystkie odpoczywające mamusie smile
          Czytam ten wątek od czasu do czasu w pracy i STRASZNIE Wam wszystkim
          zazdroszczę, ciasta, bułeczki, przetwory...
          Ale za to mam w biurze klimatyzacje i jest mi przyjemnie i chłodniutko smile
          pozdrawiam, Ania + córcia 34tc
          • apteros Re: WITAM WRZEŚNIOWO-PAŹDZIERNIKOWE MAMUSIE 20.08.04, 12:01
            Hej to wielce niesprawiedliwe jesttongue_out ja też chce klimęsad choć może z drugiej
            strony fajnie, że nie muszę biegać już do pracy.. a co przychodzi nam z ciast i
            bułeczek, jeśli połowa nie może ich spożywać ze względu na cukrzycę?

            pozdrawiam, ugotowana w stopniu wykańczającym,
            Weronika
          • kubowa Re: WITAM WRZEŚNIOWO-PAŹDZIERNIKOWE MAMUSIE 20.08.04, 12:01
            witaj aniu, oj zazdroszcze to ja tobie: klimatyzacjasmile) ja mam tylko wiatraka,
            ale juz mnie glow boli od tego jego wirowaniasmile ja chce troche deszczusad
            • agalaw7 Re: WITAM WRZEŚNIOWO-PAŹDZIERNIKOWE MAMUSIE 20.08.04, 12:30
              jak macie ochote na deszcz i wiaterek to zapraszam do gdanskasmile u nas zimno i
              pada i ciemno...nic tylko isc spac
              • monisia pogoda 20.08.04, 13:04
                w Gdyni to samo - pada ale przynajmniej mozna oddychać
                a u mnie w piekarniku robi sie papryka " na zime" będzie zalana oliwką z
                czosnkiem i ziołami
                i pewnie z racji karmienia nie bedę w zimie mogła jej jeść hi hi
              • kubowa Re: WITAM WRZEŚNIOWO-PAŹDZIERNIKOWE MAMUSIE 20.08.04, 13:25
                no masz! aga, dmuchnij troche chmurek do centrum! ze tez musialam to pomorze
                opuszczac...
        • apteros kolejny upalny dzień przed nami:( 20.08.04, 11:57
          Kurtka blaszka, nie wiem czy się cieszyć już, czy jeszcze wstrzymać przez
          tydzień żeby nie zapeszyć.. Byliśmy w sądzie i wszystko wskazuje na to, że w
          ciągu dwóch tygodni będziemy właścicielami nowego mieszkania i się będzie można
          przeprowadzać... Jakbym już chciała to mieć z głowysad akurat jak całkiem
          przestałam mieć siłę na jakiekolwiek działania, to będzie ustawianie mebli,
          układanie książek na półkach, oswajanie przestrzeni... czyli to co Weronika
          lubi najbardziej... muszę sprowadzić jakąś sforę koleżanek i dyrygować z
          wygodnego fotelikasmile a potem i tak, jak się dzidzia urodzi, to będę godzinami
          stała przy szafkach i przekłdała i poprawiała.. najgorzej że to dwa razy tyle
          powierzchni do sprzątaniasmile a ja leniwiec w tej dziedzinie jestem i w ogóle
          bałaganiarasmile no ale trzymajcie kciuki w czwartek następny, żebyśmy już mieli
          to z głowysmile

          nad jeziorkiem czerniakowskim byłam sobie raz z Mężem, jak jeszcze byliśmy
          przed ślubem.. w ogóle przed ciążą nawetsmile ale nikogo nie było, po padało tego
          dnia i sobie siedzieliśmy na kocu pod nieprzemakalnym rzekomo śpiworkiem i
          patrzyliśmy na kaczkismile

          z tego wielkiego upału to mi się już w głowie trochę mieszać zaczynasad będę
          chyba namawiać męża na wypad na basen, po prostu oszaleje jak nie popływam..ja
          jestem ogólnie stworzenie wodne, a tymczasem w tym roku to tylko raz pływałam
          na basenie w ramach wf-u a potem się przeziębiłam, a potem okazało się, że
          jestem w ciąży i mnie zwolniono z zajęćsad

          Ania.. ja bym strasznie chciała robić owoce na zimę, bo je uwielbiam i
          strasznie cierpię, że nie mam dostawy witaminek zimąsad ale niestety ani umiem
          ani nie mam miejsca na tosad może jak sie przeprowadzimy to jakoś dam radę choć
          kompociku zrobić? Może byś mi wysłała na priv jakieś porady i przepisy? byłabym
          wielce wdzięczna...

          pozdrawiam wszystkie mamy i ich nieco podgotowane dzieciątkasmile
          Weronika z Żuczkiem
    • aniamulka łono natury :)) 20.08.04, 11:48
      Właśnie dzwonił do mnie mój Teść z wiadomością, że zabiera mnie na działkę.
      Bardzo się cieszę, troszkę sobie powypoczywam na łonie natury.

      Ania
      • apteros Re: łono natury :)) 20.08.04, 11:58
        Ania... miłego wypoczynku i wygodnego leżaczka w cieniu i przewiewie...
        • irazone Re: łono natury :)) 20.08.04, 14:00
          cześć dziewczynki.pojawiłam się i od razu straszne wieści-wątek sierpniowy...
          popłakałyśmy się razem z mamą.i teraz gdzieś w głowie mam wielki strach.
          pogoda w Szczecinie też pod psem-mży i chłodno,ale nie narzekam,mi pasuje.
          boli mnie strasznie brzuch.zrobiłam sobie do mamy godzinny spacerek zamiast
          tramwajem i zaczęło mnie w trakcie boleć.a nie wzięłam ze sobą leków,więc się
          troszkę męczę.
          przetwory robiłam za czasów truskawkowych-w czerwcu.narobiłam kilogramy słoików
          dżemów,konfitur,soków i innych.Mąż się nieśmiało dopominał o powidła
          śliwkowe,więc zachowałam część słoików,ale że osobiście nie lubię powideł,to
          nie mogę się do nich zabrać.ale śliwki wcinam na kilogramy smile
          jutro najprawdopodobniej pojadę do znajomej do Stargardu na weekendowe
          grilowanie i ogniskowanie.chociaż troszkę nie chce mi się ruszyć.wczoraj gniłam
          w domu,zrobiłam ciasto(kruchy placek z jabłkami i konfiturami truskawkowymi)i
          zaprosiłam mamę do siebie.a na dwór wyszłam do sklepu i z powrotem.
          wczoraj przywieźli mi nową pralkę i trochę się wściekłam,bo ma za dużo
          funkcji,niemal jak stacja kosmiczna i się trochę pogubiłam.sama wybrałam,hehe.
          czekam na wieści od męża na temat-dziś wpłyną do portu i będzie miał zasięg,to
          się dowie,że mamy nową pralkę zamiast komputera.ciekawe co on na to?
      • anna335 a gdzie Wy sie tak ogladacie??? 20.08.04, 19:40
        bo ja bym tez chciala zobaczyc brzuchatkesmile))))))))

        moje slubne szczescie wprawdzie posiada cyfrowke oraz mam moje fotki, ale nie
        wiem czy umiem wysylac sad

        pasteryzowac to znaczy poddac dzialaniu wysokiej temperatury - ja wrzucam do
        garnka przykrywam pokrywka i gotuje chwilkesmile

        monisia wydrukowalam Twoja drozdzowke jutro moze upieke??
        hmmmmmmmmmmm

        nie zazdroszcze Wam klopotow z tymi cukrzycami, jak tak czytam Wasze wyliczenia
        to ani nie potrafilabym liczyc, ani nie umialabym sobie odmawiac niektorych
        przyjemnosci, wprawdzie na slodkie mnie nie kusi, ale gdybym chciala to wiem ze
        moge... jestescie Dzielne:o)

        ide wlaczyc Sopotsmile
    • kornelcia75 Re: yen się odezwała....;-(( 20.08.04, 14:30
      Własnie odezwała sie Yen,jest w domu.Napisałam jej ze jestesmy z nią i modlimy
      się za Hanię.
      Modlę tez za Nasze dzieciaczki.
      • kubowa Re: yen się odezwała....;-(( 20.08.04, 15:17
        jeju, jak ona sie trzyma! ja bym nic nie mogla zrobic wokol siebie.. dobrze, ze
        juz dochodzi do siebie.

        ja nic nie moge robic przez ten upalsad obijamy sie caly dzien, bo wyjsc z domu
        nie ma jak, moze poczekamy do wieczora i jakis spacerek zrobimy, bo teraz to
        mozna jajo zniesc z tego goracasad

        kornelcia, no to ladnie z tym gofrem przygrzalassmile) ja to sie nawet nie
        zabieram za slodycze, tylko ta czekolade wcinamsmile a wy tu tyle przesmacznych
        przepisow podajecie, litosci nie znaciesad wczoraj bylam na zakupach w tesco, a
        tam przy wyjsciu taaaaka cukiernia... ech... malo mnie nie skrecilo. kuba mi
        obrzydzal wszystko, mowil, ze robale po tych ciastach laza i ze zgnile i
        splesniale owoce na tych ciastach lezasmile a co tam robale...

        z fryzjerem to ja nie wiem co wolno, na pewno sa jakies farby ze skladnikow
        mniej lub bardziej naturalnych, kiedys pytalam fryzjerki, ale nie wiedziala..
        moze szamponem mozna? sama bym chetnie cos zrobila ze swoimi, ale jakos nie
        chce mi sie szzukac specyfikow, poczekam do porodu.
        na pewno mozna wlosy obciacsmile))

        ja nie wiem, jak w tym strachu o dziecko dotrwam rozwiazaniasad jak moj dr wroci
        to kae mu wydlubywac ten krazek i bede zlazila z 10tego pietra schodami, niech
        juz to sie stanie i niech ja juz sie nie bojesad
        • apteros tak dłużej byc nie może!!! 20.08.04, 15:34
          DZiewczyny!

          koniec z tym panikowaniem i zamartwianiem się, bo wszystkei tylko zaszkodzimy
          dzieciakom! ile się denerwujemy, to przecież tyle dzidziuś odczuje.. chyba nie
          chcecie urodzić sfrustrowanych i zestresowanych niemowląt?

          od dziś co dzień rano po obudzeniu powtarzać sobie należy.. wszystko jest
          dobrze, moje dziecko jest zdrowe i urodzi sie bez przeszkód.. nie ma się czym
          przejmować bo wszytko uda się tak jak powinno!!!

          zrozumiano? i komedie oglądać i śmiać się jak najwięcej, żeby dziecko było
          rumiane i uśmiechniętesmile
          • anna335 Re: tak dłużej byc nie może!!! +papryka na zime 20.08.04, 15:56
            sluszniesmile

            monisia a jak sie robi papryka na zime? podaj jakis latwy przepis, bo papryka
            wlasnie dojrzewa w szklarencesmile

            apteros ja tam nie kombinuje wszystkie owoce wrzucam do sloikow bardziej lub
            mniej poczastkowane obrane lub nie w zaleznosci od checi i zalewam dobrze
            poslodzona przegotowana woda, potem pasteryzuje kilka minut we wrzatku i
            koniecsmile))))) leniwiec jestemsmile

            do pracy bym nie chciala chadzac nawet za cene klimysmile

            irazone ale fajnie Ci z ta nowa pralkasmile u mnie z nowych rzeczy to kwietniki na
            scianie, poniewaz namnazam moje roslinki ze wzgledu na dlugie siedzenie przy
            kompiesmile)))))))

            co do fryzjera to na pewno nie wolno farbowac farbami ale mozna robic pasemka
            szamponamismile no i scinacsmile

            u mnie dzisiaj nawet upalu nie ma jest tak znosniesmile
          • kornelcia75 Re: tak dłużej byc nie może!!! 20.08.04, 16:05
            Weronika ma rację,koniec z zamartwianiem,ja po tym wszystkim znów zaczełam
            cięzko dzien i nawet przez to posprzeczałam sie z Markiem o głupstwo.

            Nasze dzieci tez to odczuwają,najwazniejsze ze sercem jestesmy z Yen i modlimy
            się za jej Hanię.

            Weroniko dzieki za te słowa bo juz mi lepiej,wycałowałam Marka i przesyłam moc
            całusków dla Waszych brzuszków,
            Ja i Maksio
            • paulajal Re: tak dłużej byc nie może!!! 20.08.04, 16:45
              Przyłączam się do powstrzymania negatywnej atmosfery, do której to sama się
              swoją paniką przyczyniłam, niestety. No i zarządzam powrót pozytywnych emocji.

              Kornelcia, ale fajnie Cię zobaczyć, jaki duży brzuch masz! jak któraś też się
              pokazała gdzieś na zdjęciu w sieci, to niech da znać, super by było Was
              zobaczyć na zdjęciach. To ja chyba też jestem zwolenniczką wersji blond na
              podstawie tych zdjęć, ale brunetkowa opcja też fajna, zresztą zawsze to jakaś
              odmiana, więc warto. Sama myślę o grzywce, ale ja to jestem taki tchórz, że
              będę mysleć i myśleć i pewnie się skonczy na podcięciu koncówek jak zwykle,
              chyba że mi dodacie kurażu na jakąś bardziej radykalną zmianę.

              Paula i Sebastian 33tc

              • juleg deszczyku kochany przybywaj!!! 20.08.04, 17:38

                • anna335 uwaga: leci deszcz:)))))))) 20.08.04, 17:50
                  nie wiem jak u Was, ale u mnie LEJEsmile))))))))))))))
                  jest pieknie nie moge oczu oderwac od oknasmile)))))))))))))))
                  posylam Wam podmuch wiatru i kropelki smile)))))
                  • kubowa Re: uwaga: leci deszcz:)))))))) 20.08.04, 18:00
                    ach, wiec te kropelki to twoja sprawka!smile dzieki, choc za tosmile
                • kubowa Re: deszczyku kochany przybywaj!!! 20.08.04, 17:59
                  no tos juleg ale deszcze przywolalasmile) poszlismy na spacer do parku, rozkladamy
                  sie z kocykiem, a tu kap kap. poczekalismy, az nas pogryzie wystarczajaco duzo
                  komarow i spakowalismy sie do dom. ale patrze, ze ten deszcz to jakas chaltura:
                  ( za to komary nas pogryzly przepisowosmile
              • kornelcia75 Re: To ja 20.08.04, 17:53
                Dzięki Paula!tez mysle ze jako blondyna troche lepiej.
                Wiecie co ja juz mam wiekszy brzusio,bo tamte zdjęcia były w 7 mc,hihi
                Teraz to ja jestem babka,a od jutra zaczynam 9mc.

                Przed chwila popłakałam się na reklamie,widziałyscie?Taka jak dziewczyna rodzi
                i wychodzi ze szpitala,meza niema,w domu wysyła mu film w roli głównej maluszek
                i okazuje się ze to zona sportowca,chyba reklama TP.I sie wzruszyłam.Pewnie nie
                ostatni raz dzis,bo o 20.10 festiwal Sopocki i wspomnienia Niemena.Tak lubie
                jego piosenki....

                A my sobie siedzimy,czytajac "W oczekiwaniu na dziecko"słuchawki na brzusiu,a
                tu jak Markowi garnek nie zleci,ja ze wystraszona to nic,ale jak Maks sie
                wystraszył,hehee.No tak tu fajna muzyczka,a tu łubudubu!
                • juleg taaa... 20.08.04, 18:45

                  • apteros taaa... 20.08.04, 19:05
                    Ojejku! ale bym chciała mieć jakąś cyfrówkę, żeby trochę zdjęć popstrykać i w
                    świat puścićsmile niestetysad Kornelcia wyglądasz super naprawdę... porządna
                    ciężarówka z Ciebietongue_out

                    tu na Żoliborzu to nawet nie pokapało jak do tej porysmile tyle co chłodniej nieco
                    i wiaterek zwiewa mi kartkismile

                    Ania.. ja się wykarzę ciężką ignorancją, ale ja nie wiem co to znaczy
                    pasteryzowaćtongue_out no i uważam, że to super że się zrobiło tak kulinarniesmile w końcu
                    jest nas tyle, to możemy się i przepisami powymieniaćsmile

                    Paula.. się nie łam i nie wahaj.. raz się żyje - zaszalej. przecież teraz i tak
                    siedzisz w domku i może nawet na poprawę humoru to dobry sposób tak się np.
                    ciekawie inaczej ostrzyc? ja na nerwy to zawse miałam sposób na przestawianie
                    mebli.. teraz nie dam radysmile ale się wyżyję przy przeprowadzce jeśli do niej
                    dojdzie w końcusmile mój Mąż kazała mi się nie cieszyć bo jeszcze wszystko może
                    się zdarzyćsad pesymista niecny... jak mnie trzeba pocieszać i rozśmieszać, to
                    on mi z tym swoim nie w porę realizmem wyskakujesmile

                    ja czekam na weekend i wyprawę na basen, czy pranie ciemnych ciuszków i takie
                    tam. w niedzielę umówiona jestem z koleżanką, co rok temu we wrześniu rodziła
                    i ma mi jakieś ciuszki przekazaćsmile pewnie znowu całą stertę takich większychsmile
                    jak ja potrzebuję tych najpierwszych maleńkichtongue_out

                    aha.. wczoraj zwagarowałam ze szkoły rodzenia niechcący.. zaspałam normalnie na
                    piątąsmile i stwierdziłam, że tak mi źle i ciężko i mi się nie chce normalniesad
                    teraz się gryzę, że przecież tam chodzę, żeby dziecku jak najmniej przy
                    porodzie zaszkodzic..


                    no i jak były te dyskusje o rozmiarach brzuszków to w przypływie desperacji
                    chwyciłam za taką miarkę budowlaną (bo centymetru nie mam tu na razie) no i się
                    okazało że mam metr w pępkusmile !!!! w życiu bym niei pomyślała, że dojdę do
                    takich rozmiarówtongue_outtongue_outtongue_outtongue_out

                    pozdrawiam wszystkie mamusie.. potrzebuję kogoś kto mi upiecze ciachosmile taką
                    mam straszną ochotę na coś słodkiego, ale za nic nie mam siły nic piec.
                    zwłaszcza, że nie umiem się posługiwać piekarnikiem gazowymsad na nowym
                    mieszkaniu będzie takiż samsad i co to będzie.. muszę się nauczyć...

                    no nic. trzymajcie się i brzuchy do górysmile
                    Weronika
                    • apteros do kornelci... 20.08.04, 19:54
                      nie masz sie czego wstydzićsmile ja też się popłakałamsmile po prostu piękna
                      reklamasmile szkoda że tacy zbóje i złodzieje ją zamówilisad
                  • anna335 znalazlam Cie kornelcia:-) 20.08.04, 19:52
                    ladna z Ciebie Mamasmile
                    • juleg foty. 20.08.04, 20:00

                    • apteros Re: znalazlam Cie kornelcia:-) 20.08.04, 20:02
                      wiesz aniu ja mam dużo szybszy przepis na drożdżówke, choć trochę pougniatać
                      ciasto trzebasad tylko że ja to zawsze robię na odwal się, bo mi nadgarstki
                      wysiadająsmile

                      w misce do 625g maki wkruszam drozdzy kostke
                      w kubeczku podgrzewam szklanke mleka, potem trochę go wlewam w te drozdze
                      rozkruszone, posypuje je cukrem tak zeby na calych drozdzach troche bylo i
                      przykrywam i odstawiam, zeby sobie te drozdze podrosly z tym cieplym mlekiem
                      do tego mleka wrzucam 10dkg masla zeby sie rozpuscilo i jakies 10dkg cukru

                      jak sie rozpusci maslo to musi ostygnac calkiem i wbijam tam jajko i szczypte
                      soli dorzucam.
                      to sie wlewa do tej michy i miesza az sie uklepie jednorodna masasmile pol godziny
                      ma rosnac w cieple

                      w te pol godziny to robie kruszonke z pol kostki masla, 20dkg maki i 10dkg cukru
                      no i przygotowuje owoce czy inny dzem do posypania i blache smaruje maslem

                      potem jak ciasto urosnie to je rozciapciuje na takiej duzej blaszce co sie na
                      niej ciasteczka zwykle robismile zeby sie dobrze rozciagalo na blasze to sie w
                      zimnej wodzie palce zamacza jak mowila madra ciociasmile na to sypie owocki i
                      kruszonki gruba warstwe, bo u mnie wszyscy lubia wyskubywactongue_out no i jakies 30-45
                      min sie piecze na 180-200.

                      oryginalnie to jest do rabarbaru ciastosmile ja wrzucam co popadnie, bo sie latwo
                      i szybko robi i dobra jestsmile

                      pozdrawiamsmile
                      w.
                      • anna335 ciacho 20.08.04, 20:10
                        ale mi narobilas smakasmile))))))))
                        ale robic mi sie chwilowo nie chce, bede jesc sliwki i nektarynki i sluchac
                        koncertu piosenek Niemenasmile)))))
                      • juleg ciasta. 20.08.04, 20:15

                        • kubowa Re: ciasta.litosci!!!:( 20.08.04, 20:20
                          dziewczyny, piszcie szyfremsmile bo ja sie tu zaraz zagotujesad( drozdzowki,
                          sliwki, no masz ci lossad musialam sie doslodzic czekoladasmile

                          my ogladamy zloto dla zuchwalych, bo przyszli do kuby koledzy ze szkoly i
                          doksztalcaja patrykasmile) i pija piwo, a patryk nie. a niemena to ja wole w
                          orginale, bo on jest nie do podrobienia..
                          • juleg Re: ciasta.litosci!!!:( 20.08.04, 20:38

                            • kornelcia75 Re: ciasta.litosci!!!:( 20.08.04, 20:42
                              Kubowa ja nawet tych postów o ciastach nie czytam(ale kłamię)
                              Dzis nie mogę po tych wczorajszych gofrach i wyniku 150!
                              Ale serniczka by sie zjadło co?....hehehehe,no chociaz kawałek malusi
                            • kubowa Re: ciasta.litosci!!!:( 20.08.04, 20:45
                              ochydne?? no powiedz, ze ochydnesmile
                              • kornelcia75 Re: ciasta.litosci!!!:( 20.08.04, 20:49
                                ochydne!!!ochydne!!!ale kawałek ochydnego i tak bym zjadła,hehehe
                          • monisia Re: ciasta.litosci!!!:( 20.08.04, 20:45
                            kubowa, a co ja mam powiedziec jeszcze 2 miesiace czyli 60 dni bez ciast,
                            śliwek, bananów, gruszek do woli buuuu A Ty do kiedy?
                            ale nie wiem jak Tobie , mi lekarz powiedzial, ze moge jeśc ciasto tylko takie
                            co mi nie podnosi cukru. No może jestem nieprecyzyjna , zapytałam o gorzka
                            czekolade , która uwielbiam innej nie lubie a on własnie tak powiedział. dodał
                            jeszcze, że w ogóle słodycze nie sa nikomu potrzebne - to tylko mężczyzna może
                            takie głupoty gadać, no nie?
                            • kubowa Re: ciasta.litosci!!!:( 20.08.04, 20:49
                              ja nie wiem o co chodzi, bo mi wlasnie zjadana czekolada przeslodzila szarosc
                              komoreksmile)
                              ja musze dwa tygodnie po porodzie jeszcze sie kluc i mierzyc, ale wczoraj ta
                              pani dr zastepcza u ktorej bylam powiedziala, ze wlasciwie to te dietke to juz
                              powinnam sobie na zawsze zostawic, bo jak sie zapedze w cukier, to za 10, 20
                              lat wszystko moze wrocicsad ja cie nie krece, tak bez slodyczy do konca zycia??
                              ja tylko licze na to, ze jak zakoncze ciaze to ten ped do slodyczy mi minie, bo
                              przed ciaza to ja w ogole nic slodkiego nie jadlam, jeno kawe bardzo slodzilamsad
                              • monisia Re: dieta do końca zycia?? 20.08.04, 20:53
                              • monisia Re: dieta do końca zycia?? 20.08.04, 20:56
                                eee tam, pewnie, że lepiej jakbyśmy nie jadały slodyczy ale bez przesady. te
                                dziewczyny z cukrzycą które znam jak urodziły to powiedziały, ze sladu cukrzycy
                                po porodzie nie bylo.
                                To dziwne, bo mi lekarz kazał przyjśc tylko jakby cos sie dzialo nie tak z
                                cukrem, a ty jak czesto chodzisz do cukrzyka? i co on tam ci mówi na takiej
                                wizycie?
                                • kubowa Re: dieta do końca zycia?? 20.08.04, 21:36
                                  ja dopiero raz bylam (od dwoch tygodni dopiero mam sie badac) i mialam przyjsc
                                  po tygodniu, ale ze ja musze niby lezec, to tylko zadzwonilam i podalam wyniki
                                  i pani dr powiedziala, ze sa ok i ze tak trzymac i przyjsc 30go sierpnia. musze
                                  uzupelniac takie tabele, ile zjadlam i jakie wyniki, matko i corkosmile) ale tylko
                                  raz mialam po posilku przekroczony i to malo i raz na czczo. a dzisiaj ani razu
                                  nie mialam powyzej 100 i sie boje, czy ja za malo tego cukru nie jem?? cholerka
                                  by wziela te cukrysad
                                  • kornelcia75 Re: dieta do końca zycia?? 20.08.04, 21:48
                                    A ja odwrotnie cos cukier ostatnio wysoki,po gofrach i budyniu to ja
                                    rozumiem,ale dzis zjadłam 4 kromeczki razowego z serkiem topionym i salami do
                                    tego pomidorek,ogórek i wynik 137!!!! a wczesniej około 100 po takim sniadaniu.
                                    obiad 3 ziemniaczki,kotlecik,kalafiorek,ogórek kiszak i tez 137!!!!
                                    Juz nic nie kapuje,ale trzeba uwazac.Ciekawe co powie lekarz w srodę.
                                    • monisia Re: dieta do końca zycia?? do Kornelci 20.08.04, 21:51
                                      Wiesz u mnie tez tak jest po sniadaniu, to zalezy od dnia od tego czy sie
                                      denerwuje , jak spalam itp...
                                      Dlatego podarowałam sobie na sniadanie chleb i jej 4 płatki tego chrupkiego
                                      waza.
                                    • kubowa Re: dieta do końca zycia?? 20.08.04, 21:54
                                      ja po kazdym pieczywie mam ponad 120, pozostaly mi te plyty pilsniowe do
                                      jedzenia, i tego z kolei moge w brod, ile wlezie. a po razowym czy grahamie to
                                      ojejsad
                                  • monisia Re: dieta do końca zycia?? 20.08.04, 21:49
                                    a to rozumie bo ja czekałam na wizyte miesiac - lekarz na urlopie i jak do
                                    niego poszlam to juz z wynikami i własnym dzienniczkiem, jak dobra uczennica.
                                    Nie wiem ile warte jest to mierzenie skoro ja cały czas cos podgryzam a to pól
                                    jabłka a to sliwke itp...
                                    a kiedy masz termin? i co bedzie chlopiec czy dziewczynka? Bo ja nie wiem
                                    • kubowa Re: dieta do końca zycia?? 20.08.04, 21:58
                                      ja ostatnio tez podgryzam, zwlaszcza, jak zobacze po pomiarze, ze cukier
                                      niskismile i tez glownie owocami, brzoskwinie moge jesc, jest ok i po bananach
                                      tez, chociaz nigdy nie zjadlam na raz wiecej niz 1.

                                      termin mam na 25.09 wg usg i trzy dni pozniej wg OM. ale mam zalozony krazek,
                                      bo juz mnie sie skrocila szyjka i mam nadzieje, ze jak sobie ten krazek
                                      wydlubie (znaczy sie jak moj dr mi wydlubie) po 36tc (czyli gdzies za dwa
                                      tygodnie) to sie zacznie akcja i nie bede musiala czekac do 40tcsad

                                      a w brzuniu zdaje sie dziewczynka, chociaz z tymi babami to nic nie wiadomo..smile

                                      jakbys chciala zobaczyc moje wewnetrzne cudenko to pod moim podpisem jest link
                                      do naszej rodzinnej stronki i tam sa zdjecia z usg 3dsmile
                                      a jak u ciebie? na kiedy termin??
                                      • monisia Re: dieta do końca zycia?? 20.08.04, 22:07
                                        ojej ale super zdjecia
                                        w ogóle swietna strona.
                                        A dzidzia - szok , nie widzialam nigdy takich zdjec. Nesamowita pamiatka
                                        ja mam termin na 20.10.
                                        Dziewczyny jak wy sie łapiecie w tych postach - bo ja chyba znalazłam sposób,
                                        ustawiłam sobie "od najstarszego" i jak robie odświerz to widze co nowego sie
                                        pojawilo. Nie wiem czy odkryłam Amerykę hi hi ale mi to pomogło rozeznać sie w
                                        tym gąszczu
                                        • kubowa Re: dieta do końca zycia?? 20.08.04, 22:28
                                          monisia, ja tez tak ulozylam posty, bo juz nie wiedzialam na co komu
                                          odpowiadamsmile)

                                          fajnie, ze stronka ci sie podobuje, ona oczywiscie ledwo zaczeta, ale jak sie z
                                          kuba otrzasniemy z tego radosnego czasu oczekiwania, to jakos to do przodu
                                          popchniemysmile
                                          • monisia no to dobranoc 20.08.04, 22:32
                                            chyba tez powolij bede szła spać , miałam bardzo pracowity dzień cały czas na
                                            nogach .
                                            młych snów ( niekoniecznie takich z wykupionym pakietem braku pamieci- cały
                                            czas sie z tego smieje)
                                            Dobranoc
                                            • kornelcia75 Re: no to dobranoc 20.08.04, 22:35
                                              hehehe Monisia a Ty mi wciąz przypominasz i tez się smieję...ale piwa nie było
                                              wtedy,hehehe tylko te gofry.
                                              Dobranoc Monisiu
                                          • kornelcia75 Re: Łoj Kubowa 20.08.04, 22:34
                                            skonczyłam przegladac stronkę,ale fajna babeczka z Ciebie i Kuba widac fajny
                                            gośc jak i synus.Fajna rodzinka a zaraz tam Kajunia dołaczy.
                                            Super!!!
                                            • kubowa Re: Łoj Kubowa 20.08.04, 22:38
                                              to ty nie widziala wczesniej tej stronki?? dziewuchi juz widzialy dawno jak sie
                                              pojawila ino... myslala, ze juz wszyscy widzielismile))
                      • kornelcia75 Re: znalazlam Cie kornelcia:-) 20.08.04, 20:47
                        dzieki dziewczynki ze Wam sie mój brzunio podoba,jest juz wiekszy,hehehe
                        fajnie by było zobaczyc Wasze!no i Was!my zeskanowalismy zdjecia ale mielismy
                        problemy z umieszczeniem ich,pomogła mi Gosia,ale próbujcie to na pewno łatwe.
                        Smieje sie z tych zdjęc bo przed ciązą to ja taka cycusiowata byłam,a teraz to
                        mi te cycusiie tak sie zlały z brzusiem ze ledwo je widac,hihi
                        Marek mnie zmierzył 115 cm rany.....

                        tez na niektóre zdjęcia nie moge patrzec,bo wygladam jak torba hehehe
                        • kornelcia75 Re: spakowałam torbę 20.08.04, 21:02
                          Dzis spakowałam torbę,rany myslałam ze ona duza jest a tu ledwo ja zapiełam a
                          jeszcze pare rzeczy musze dołozyc.Samych 4 op wkładek dla mnie to połowa torby.
                          Przeczytałam co dla dzidzi-3 kaftaniki,a spioszki to patrzę a ja najmniejsze
                          mam 56,Kubowa chyba mogą byc co?A i spiochy to takie zapinane na ramionkach?bo
                          ja z pajacykami myle.Juz sie pogubiłam,cholipka.Wziełam 2
                          czapeczki,skarpetki,rekawiczki na rąsie co by Maks sie nie podrapał.15
                          pieluch,3 tetrowe,2 koszule dla mnie....no zanudze Was.I to nie wszycho...

                          wogóle smiesznie z taką wielka torba jechac co dziewuchy?jak na urlop a nie na
                          męki,hihi

                          Ja tez wolę słuchac orginału Niemena,ale cóz zrobic

                          • kubowa Re: spakowałam torbę 20.08.04, 21:38
                            ja nie wiem z tymi rozmiarami, bo patryk byl drobniutki jak sie urodzil a ja
                            mialam ciuszki ze stanow od siostry i tam nie bylo, ze na 56, tylko, ze na 0-3
                            miesiace.
    • monisia farbowanie wlosów 20.08.04, 20:12
      hmm ja zmieniłam kolor juz kilka razy i za kazdym razem to sa i pasemka i
      farba. nie wydaje mi sie , zeby to szkodzilo, bardziej mi by szkodzilo, jakbym
      sie zapuściła, Naprawdę nowa fryzura bardzo poprawia nastrój.
      • juleg dobranoc***(*** 20.08.04, 22:05

        • apteros Re: dobranoc***(*** 20.08.04, 22:10
          o wlasnie, mialam to opowiedziec wczesniej juzsmile jak wtedy opisywalam tego
          dzidziulka co go wynosili rodzice ze szpitala, to kobitka ciagnela taka wielka
          walize na kolkachtongue_out jakby wracala z urlopu za morzemsmile i dopiero wtedy sobie
          uswiadomilam, ze tak wiele rzeczy trzeba ze soba do szpitala zabrac...

          kornelcia. 56 wystarczy jesli masz malego dzidziusia wg usgsmile tylko na wszelki
          wypadek przygotuj w domu druga partie na 62smile jakby ci gigant wyszedlsmile a
          spiochy to te co maja stopkismile pajacyki maja nogawki bez stopeksmile moga byc bez
          rekawow te tradycyjne, albo z rekawkami dlugimi tezsmile ale szpital z reguly
          pisze o tych na ramionkachtongue_out

          dobranoc wsyzstkim, bo maz znow krzyczy ze siedzesmile
          weronika, Żuczek i mąż zanurzony w gazetetongue_out
          • kornelcia75 Re: dobranoc???hihi 20.08.04, 22:21
            Monisiu ja tez odkryłam Amerykę bo zemnie to guła internetowa.Ja odpalam nasz
            wątek i zaznaczam od najnowszego czyli odwrotnie,hihi.Kiedys to ja sie gubiłam.

            Weroniko!chyba Maks bedzie max bo juz teraz wyglada na 2 tyg do przodu,robiłam
            usg w 34 tyg-2700g co odpowiada 36 tyg,jak 56 beda za małe to obetne stópki w
            spiochach,hihi

            dobranoc Juleg i Weroniko,ja pewnie jeszcze zajdę,Monisia moze nie spi?I Kubowa
            cos napisze i reszta brzusiów,no tak a poranne ptaszki znowu tyle napiszą ze
            jak wstane o 12.00 to 1h czytania.

            Spijcie słodko


          • malizna74 Re: Dzień dobry i dobranoc***(*** 20.08.04, 22:26
            I znów przepadłam na dwa dni... Obiecałam opowieść o cesarce na przedwczorajszy
            wieczór i nie dałam rady. Przedwczoraj padłam razem z moją Madzią tzn. może
            nawet zasnęłam szybciej od niej smile A wczoraj... Nie wiedziałam poprostu co
            pisać sad Wszystkie słowa wydawały się albo zbyt przyziemne albo zbyt małe... Ze
            mnie jest raczej tchórz i czasem jak komuś przydarzy się coś złego, to nie wiem
            co powiedzieć i w końcu nie mówię nic...

            Dziś śpimy z Madzią u moich rodziców, bo i moje dzieci doczekały się remontu
            pokoiku. Zamówiliśmy mebelki (Madzia miała do tej pory stary segment po
            tatusiu), a Tomek wziął się dzisiaj za malowanie. Mamy nadzieję, że Madzia
            przeżyje brak własnoręcznie wykonanych fresków. A jak nie, to pewnie postara
            się o nowe tongue_out

            Pozdrawiam, Dorota
          • malizna74 Re: Śpiochy i pajacyki 20.08.04, 22:38

            A dla mnie śpiochy to takie ze stópkami i zapinane na ramionkach, a pajacyki ze
            stópkami lub bez ale z rękawkami smile Jak zwał tak zwał...
            Dla Madzi prawie wszystko miałam po jej kuzynie. Prawie nie było tam ciuszków w
            rozmiarze 56, a i tak wydaje mi się, że te co miała wystarczyły na bardzo
            krótko. A Madziorek nie był jakimś wielkoludem (3340g i 54cm). Jak ktoś liczy
            się z kaską, to radzę kupić raczej rozmiar 62, a jak się okaże, że dziecinka
            mała i rażą Was dyndające z lekka nogawki, to można dokupić parę mniejszych
            ubranek po porodzie.

            I jeszcze jedna moja refleksja na temat ubranek. Nijak nie potrafiłam sobie
            poradzić z zawiązywanymi kaftanikami. Bałam się, że dziecko sobie uszkodzę jak
            próbowałam z nimi walczyć. Od samego początku (nawet jak pępek jeszcze nie
            odpadł) używaliśmy body. To jest wynalazek!!!

            Pozdrawiam, Dorota
            • kubowa Re: Śpiochy i pajacyki 20.08.04, 22:40
              masz racje dorota, ja z tymi kaftanikami to nawet nie probowalam, chociaz
              zakupilam ze dwa, jak nakazali w szkole rodzeniasmile a potem w obliczu ubrania
              dziecka patrzylam jak ciele to na kaftanik, to na patryka, to znow na kaftanik
              i za nic nie wiedzialam, jak to to zalozyc temu biedakowismile cale szczescie, ze
              mialam body!!!
              • kubowa dot. forum w ogole 20.08.04, 23:03
                wlasnie cos dostalam od kolezanki z pracysmile jakby sie komus w nocy nudzilo albo
                spac nie mogl, albo za wczesnie wstal, albo chcial oderwac sie od mysli i
                problemow, albo co tam jeszcze, to pozwolilam sobie to tu wkleic, bo nie mam
                waszych maili jeszcze zgromadzonych, chociaz obiecuje sobie od dawna, ze to
                zrobiesad ale ja to leniuch jestem...

                a ja juz sie poloze, bo dzisiaj prawie w ogole nie lezakowalam, hi hi, chce
                troche oszukac ten moj krazek...
                milej nockismile

                ps: tak w ogole to nie lubie spamow i nigdy nic nikomu nie rozsylam, ale to
                wydalo mi sie a porpos...
                Pytanie:
                Ilu uczestników forum potrzeba do wymiany żarówki?
                Odpowiedź:
                1331
                Wyjaśnienie:
                1, który wymieni żarówkę i napisze na forum, że to zrobił,
                14, którzy podzielą się podobnymi doświadczeniami w zakresie wymiany
                żarówek i
                napiszą, w jaki inny sposób można było dokonać wymiany żarówki,
                7, którzy ostrzegą o niebezpieczeństwach związanych z wymianą żarówek,
                27, którzy wskażą błędy gramatyczne i ortograficzne w postach o wymianie
                żarówek,
                53, którzy nawymyślają osobom zwracającym uwagę na błędy,
                156, którzy napiszą do administratorów forum narzekając na fakt, że
                dyskusja na temat żarówek nie jest odpowiednia na danym forum,
                41, którzy poprawią błędy znalezione w postach osób, które wymyślały
                osobom, które wytykały błędy,
                109, którzy napiszą, że to forum nie jest o żarówkach i że należy
                przenieść dyskusję na forum o żarówkach,
                203, którzy zażądają, by nie crosspostować postów o żarówkach na
                forum dot poprawności gramatycznej, na forum dot. Interpunkcji oraz na forum
                dot. Ortografii,
                111, którzy stwierdzą, że wszyscy korzystamy z żarówek i z tego też
                względu posty na temat żarówek są odpowiednie na tym forum,
                306, którzy będą debatować na temat tego, która metoda wymiany
                żarówek jest lepsza, gdzie kupić najlepsze żarówki, które żarówki najlepiej
                nadają się do stosowania przy danej metodzie, a którenajgorzej,
                27, którzy podadzą adresy stron internetowych z przykładami, jak
                wyglądają różne żarówki,
                14, którzy wskażą, że podano nieprawidłowe adresy i podadzą prawidłowe,
                3, którzy napiszą, że na tych stronach znaleziono odnośniki do tematów
                związanych z tym forum i z tego też powodu dyskusja na tym forum jest
                stosowna,
                33, którzy skleją wszystkie dotychczasowe posty, następnie zacytują
                je (wraz z wszystkimi liniami kontrolnymi i podpisami), a następnie dodadzą pod
                spodem "Ja też.",
                12, którzy napiszą na forum, że nie będą dalej czytać, ponieważ mają
                dość kontrowersji związanych z żarówkami,
                19, którzy zacytują ogromne posty z komentarzem "Ja też." i dodadzą
                od siebie "I ja też.",
                4, którzy zasugerują utworzenie FAQ na temat żarówek,
                1, który zaproponuje utworzenie nowego forum dot. Wymiany żarówek,
                4, którzy stwierdzą, że po to została utworzone forum dotyczące nauk
                ścisłych i że tam należy tę dyskusję przenieść,
                186, którzy zagłosują na forum dot. Wymiany żarówek
                • anna335 Re: dot. forum w ogole 20.08.04, 23:11
                  kubowa to jest tak jakby i o nas troche smile)))))))))))
                  fajnesmile

                  dzisiaj jestem ciagle glodna, juz nie wiem sama co jeszcze by tu zjesc... co to
                  za dzien jakis ?

                  na razie sie zapycham owocwami, bo nie chce tak na spanie za bardzo jesc, ale
                  chyba skonczy sie plackami ziemniaczanymi big_grin

                  tymczasem pozdrawiam
                  • kornelcia75 Re: Dobranoc i... 20.08.04, 23:17
                    Dobra to ja gaszę i poleżę cos tam jeszcze poogladam,ale...
                    jak bedziemy sie zblizac do 2000 postu i bedzie to pózny wieczór,to ja sie tak
                    rozpiszę i zawale noc ze 2000 bedzie mój!!!hehehehe

                    łoj kubowa nie widziałam,chyba raz chciałam ale mi nie otworzyło,czy tez zdjęc
                    nie było...cos tak ino było.Wim tyle,hihi

                    dobranoc -mówię to ja i Maks
                • malizna74 Re: dot. forum w ogole 20.08.04, 23:15
                  I jedna Kornelcia, która napisze, że zaprasza do forum o świeczkach i lampach
                  naftowych (bo to bardziej swojskie), a wszyscy żarówkowicze rzucą się na nią
                  jak hieny.

                  Kornelcia!!! Miej w nosie żarówkowiczów !!!

                  Nie chciałam rozgrzebywać dawnych spraw, ale tak mi się skojarzyło...

                  • kornelcia75 Re: dot. forum w ogole-malizna 20.08.04, 23:18
                    hehhe dobre Dorotko dobre!!!ale sza bo znowu mnie zlinczują
    • malizna74 Re: Cesarka - odc 1 20.08.04, 23:08
      Pomyślałam sobie, że o tej cesarce to przynajmniej pierwszy odcinek dzisiaj tu
      wysmaruję.

      Otóż to było tak:
      31 tydz - głową w górę, 34 tydz - głową w górę, 36 tydz - głową w górę, no i
      39 - też. W piątek byłam u swojej ginki. Pani doktor, która notabene (tak się
      to pisze humanistki? bo ja po matmie jestem, a męża historyka przy sobie teraz
      nie mam) pracuje w szpitalu na Klinicznej (Gdańsk) powiedziała, że w
      poniedziałek mam się zgłosić na patologię ciąży. Mieli dokładnie pomierzyć mnie
      i moje dziecię - czy w razie porodu pośladkowego ma szansę się przecisnąć. Poza
      tym padł pomysł, żeby wykonać obrót zewnętrzny na główkę. Gdyby Madzię udało
      się obrócić, to od razu miał być wywołany poród.

      Oczywiście grzecznie się stawiłam na izbie przyjęć. Moja torba ważyła chyba z
      60 kg, bo przecież nie wiedziałam ile mi przyjdzie w szpitalu kwitnąć. Oprócz
      tego co standardowo zabrałam więc np. 2 litry soku pomarańczowego (wiedziałam,
      że za parę dni będzie na niego szlaban), ksiązki i gazety i nie wiem co
      jeszcze, ale coś tam musiało być, bo taaaaakiej wielkiej torby nigdy więcej w
      szpitalu nie widziałam smile

      Po jakiejś godzince oczekiwania (była kolejka) zadzwoniła na izbę moja pani
      doktor, aby mnie gorąco przeprosić i poinformować, że na patologii straszny
      tłok i nie ma dla mnie miejsca. I żebym przyszła "jutro" czyli we wtorek.

      Ja tę zniewagę jakoś przełknęłam, ale najwyraźniej moje dziecko nie...

      Koniec części pierwszej... c.d.n.
      • kornelcia75 Re: Cesarka - odc 1 20.08.04, 23:11
        w takim momencie zakonczyc,ech....specjalnie co???hihi czekam na częsc 2.
      • anna335 Re: Cesarka - odc 1 21.08.04, 00:36
        no?????????
        ja tez czekam na ciag dalszyyyyyyyyyyyyyy
        smile bedzie dzisiaj?
        moglabys powiesci pisacsmile
        w odcinkachsmile
        • paulajal dobranoc! 21.08.04, 01:58
          Ja właśnie wróciłam z przemiłego wieczorku u mojej siostry, ale się
          nagadałysmy, nasi mężowie też.

          Jestem też za stworzeniem naszej galerii zdjęć! Toteż już Was do tego zachęcam,
          sama się przyłączę jak skądś wykombinuję aparat cyfrowy, bo takowego nie
          posiadam, niestety, ale spytam jeszcze męża czy naszą kamerą cyfrową nie da się
          jakiegoś ujęcia tu wkleić. No to czekam na fotki.

          Paula 33tc
          • kubowa dzien dobry:) 21.08.04, 08:20
            to ja pierwszawink dzisiaj dla odmiany pospalam, a cosmile

            malizna, dawaj dalej o tej cesarce, zanim zaczniemy rodzic, bo ja chce byc na
            wszystko przygotowana!!! swoja droga moj licznik wskazal dzis, ze juz jestem 35
            weeks pregnant znaczy sie za piec dni bedzie ten sadny dzien, kiedy to osiagne
            patrykowy etap. a moj dr wraca za 7 dni!! oj bede ja w stresiesmile ale chyba nic
            sie nie wydarzy, bo nic sie nie dzieje z moim brzuchem, poza tym, ze jest duzy
            i mi na codzien lekko przeszkadza w funkcjonowaniu.. ale co ja tam funkcjonuje,
            jak leze calymi dniami. a wczoraj sie wylamalam, prawie wcale nie lezalam, phi..

            no i prosze, nazarlam sie wczoraj byle czego a cukier niski.. nic nie kumam...
            zjem dzisiaj cos nieprzyzwoitegosmile

            no i kolejny dzionek, pogoda normalnie ale fajna, slonca nie ma, deszczu nie
            masmile badzcie dzisiaj dzielne (jak czterej pancerni) i sie nie dajcie bakteriom,
            robotnikom, remontom, pralkom, maturzystom (!), i innym ZUSom!!!

            buziaczki
            • juleg Re: dzien dobry:) 21.08.04, 09:01

            • paulajal Re: dzien dobry:) 21.08.04, 09:07
              Też już wstałam (dla mnie to środek nocy...), bo jadę na badania i muszę zdążyć
              tam być przed 11, a zanim sie z tym brzuchem wyszykuję itd, to pół dnia mija.

              Kubowa, ja to Ci zazdroszczę, że Ty może juz za tydzień urodzisz, chociaż ja
              Cie trochę sprowadzę na ziemię, że niektóre ciężarówki to chodzą z rozwarciem i
              dzidzią wstawioną w kanał rodny do 41/42tc, pomimo że wcześniej tygodniami
              plackiem leżały, taka to przewrotna natura, więc nie wiadomo jak to u Ciebie
              będzie, ale życzę by się stało szybko, sprawnie i bez męki.

              Mi wczoraj moja siostra opisywała swój poród, bez zzo, dostała tylko
              oksytocynę, bo było po terminie, wody odeszły, a skurczy brak i ona twierdzi,
              że w ogóle cokolwiek (ale nie jakieś tam silne bóle, tylko takie tam jak przy
              okresie) to czuła przez 2 godziny, cały poród trwał 5 godzin, najpierw oglądali
              z mężem tv, spacerowali po oddziałach, podglądali urodzone noworodki i
              filmowali się nawzajem. Ona uważa, że poród to w ogóle igraszka i super
              przeżycie, tym bardziej, że miała niespodziankę, bo nie znala płci maluszka.
              Jeszcze dodam, że jest potwornie chuda i mała, ważyła w 9 miesiącu ciąży 52kg,
              a dziecko urodziła 3,5kg. Do dziś jak na jej ciałko zachudzone patrzę, to nie
              wiem jak ona tego dokonała i to bez męki jakiejkolwiek. No więc się nastawiam,
              że to u nas rodzinne i będzie dobrze, moja mama tez dobrze porody wspomina.

              pozdr

              paula 33tc
              • irazone Re: dzien dobry:) i reklama 21.08.04, 09:26
                witam serdecznie z raczej chłodnego Szczecina! od rana pogoda wspaniała! nawet
                na nogi założyłam adidasy a nie sandały.i kurtkę dżinsową! jestem troszkę
                nietomna,bo Jureczek w nocy uznał,że spanie szkodzi i zadbał,żeby mamusia była
                zdrowa-od 2 do5 nie spałam,bo on się kręcił.przestałwcześniej,ale ja
                zgłodniałam-trzeba było coś zjeść,później siku i tak w koło macieju wink
                a dziś od rana u mamy.jednak nie jadę na ognisko,bo mnie brzuch za bardzo
                boli,ale dostałam klucze od mamy i mam 2dni dostępu do netu 24h/d!
                co do tej reklamy,to też się popłakałam i z jednej strony wściekłam-ostatecznie
                żony marynarzy też to znają... i się pobeczałam nad sobą.no ale za najpóźniej
                29-30dni Artur wraca! a z pralki się ucieszył i uznał,że bardzo dobrze zrobiłam-
                uff
              • kubowa Re: dzien dobry:) 21.08.04, 09:27
                paula, ja za zadne skarby za tydzien nie urodze!smile nawet bym nie chciala.. no,
                moze za dwa tygodnie?smile ale chcialabym w miare szybko, bo juz mnie to stresuje
                wszystkosad caly czas nasluchuje co u dzidziusia, ile razy kopie, iile sie
                obkreca, i tak nigdy nie wiem, czy sie kreci bo jest rozbrykane, czy bo jest
                cos nie tak. najlepszy jest moj dr. on sprawdza tetno dziecka w roznych moich
                pozycjach: na plecach, na prawym i na lewym boku. no i doszedl do wniosku, ze
                lewego boku dzidzia zdecydowanie nie lubi i ze to moze byc kwestia pepowiny
                wlasnie. no to pozostalo mi lezenie na prawym. ale innym raze jak badal na
                lewym to bylo ok i niunia nie wyrazala niezadowolenia. pytam go wiec, skad ja
                mam wiedziec, czy dziecku jest dobrze jak sie tak poloze, czy zle? a on do
                mnie: bo wtedy dziecko zaczyna mocno fikac, albo przeciwnie - w ogole sie nie
                rusza!!smile)) no i badz madry i pisz wiersze! powinni dawac ciezarnym na czas
                ciazy ten aparat do spradzania pracy serca dziecka, co by chodzila przypieta do
                niego 9 miesiecy. ale wymyslilamsmile
                • kornelcia75 Re: dzien dobry:) 21.08.04, 10:37
                  Witam!to sobie pospałam,zasnełam o 5.00 a wstałam o 9.00,pije słabą kawkę z
                  mleczkiem i ledwo co patrzę na oczęta.A tu zaraz mama ma przyjechac i pomóc w
                  porzadkach(jezcze po remontowych+okna)

                  u mnie za 2 dni 36 tydz.no ale dzidzius wagą i rozmiarami odpowiada juz 38 tyg
                  i co ja mam myslec ze nawet za 2 tyg mogę urodzic?To czekanie jest upierdliwe.
                  Oby tylko za długo nie przenosic.
                  I Wy tez się nie spieszcie za bardzo,o!moze urodzimy razem?co wy na to?jaki
                  dzionek wybieramy?hihi

                  Dzis mam na obiadek zurek z jajeczkiem i białą kiełbaską,mniam....
                  A pogoda w Gdańsku słonaczna...znowu
                  • monisia Re: dzien dobry:) 21.08.04, 11:35
                    Witam słonecznie ale i wietrznie.

                    Irazone, nieprzespane noce, głód, sikanie co chwile - skad ja to znam...
                    Najdziwniejsze, ze o 5 zawsze zasypiam ale to marne pocieszenie.
                    Czy twój dzidzius też sobie ubzdurał, że to jego brzuszek i może robic co chce
                    i kiedy chce? To chyba coś nie tak, o ile sobie przypominam to tem brzuch był
                    tylko moją własnościa przez 30 lat. Teraz moze być co najwyżej wspólny....

                    Paula, ja tak sobie pzeczytałam 9 miesiąc 52 kg, no nie mieści mi sie to w
                    głowie, po prostu zazdroszczę. Nie pamietam, zebym kiedykolwiek tyle ważyła.
                    Życzę miłego weekendu
                    acha - dziewczyny może nie rodżcie tak szybko , bo zostane tu sama i co
                    wtedy....

                  • kubowa Re: dzien dobry:) 21.08.04, 11:42
                    ja to sie dzisiaj tak cos kiepsko czuje, brzuch mnie boli, niedobrze mi.. ja
                    bym wlasciwie mogla rodzic tak 30go sierpnia. no, albo 1go wrzesnia, co wy na
                    to?

                    kornelcia, mnie po zurku z jajeczkiem bez kielbaski cukier skoczyl do gornej
                    granicysad ciekawam jak u ciebie? ja dzisiaj dla odmiany eksperymentuje z
                    fasolkasmile
                  • kornelcia75 Re: pytanie do Kubowej 21.08.04, 11:43
                    Hej Kubowa pytam Ciebie bo Ty tu jestes chyba najdłuzej.
                    Gdzie jest załozycielka tego wątku czyli dokumi???
                    zastanawiam się od jakiegos czasu,dawno jej nie był co?
                    • irazone Re: dzien dobry:) 21.08.04, 11:49
                    • kubowa Re: pytanie do Kubowej 21.08.04, 12:51
                      tez sie zastanawialam, jak byla ostatnio mowila, ze jeszcze pracuje, a potem
                      zniknela... moze znow pojawi sie za czas jakis i mam nadzieje, ze bedzie miala
                      tylko dobre wiadomosci... ja to sie ostatnio boje nawet zapytac, gdzie nasze
                      dziewczyny sie zapodzialy, wole myslec, ze sobie wakacjuja i ze niedlugo
                      dowiemy sie o pozytywnych rozwiazaniach...
      • anna335 nic nie gotuje:) 21.08.04, 11:49
        czesc Dziewczynkismile
        dzisiaj oglaszam strajk i nie gotuje obiadusmile
        w koncu tez mi sie nalezy wychodnesmile

        chetnie podesle i moja fotke brzusiowa, tylko nie wiem jeszcze jak sie to
        robi?? no i na jaki adres?

        no wlasnie tez sie zastanawiam co sie stalo z dokumi? moze wyjechala, albo ja
        polozyli do szpitala?
        no bo chyba jeszcze nie urodzila?

        termin mojego dzieciaczka jest na 9.09 ale mi nie spieszy sie, niech mieszka
        sobie w brzuszku jak dlugo sie dasmile

        kawy jeszcze nie pilam, zjadlam dobre sniadanko i poprasowalam cala gore
        praniasmile jestem Wielka /nie cierpie prasowania/ jedyna frajde mi sprawialo
        prasowanie ciuszkow dzidziusiasmile

        i wzielam ogrodowego kotka do mieszkania, ale zaraz przylecial tesc i go
        zabral, bo co to za pomysly zeby zwierzeta w domu trzymac!!!!!!!! smile
        heh

        maturzyscie dalam dzisiaj wolnesmile

        dzionek fajny i mam nadzieje, ze taki bedzie do koncasmile
        pozdrawiam Mamuski, nie przepracowujcie sie zanadtosmile
        w koncu to nasze ostatnie leniwcowe tygodnie, a moze dnismile

        a.


        • irazone Re: dzien dobry:) 21.08.04, 11:53
          no to mi się wysłało z entera smile
          monisia-pewnie,że szkrab uważa się z pana i władcę tego brzuszka!robi takie
          numery czasem,że potężnie boli:próbuje wyjść na spacer pachwiną albo między
          żebrami,wali w szyjkę lub w pęcherz(bo mu miejsce zabierają)jak siedzę przed
          kompem to się przeciąga jak tylko może,żeby mi było niewygodnie,hihi. ma
          świetny charakterek.chyba po mamusi wink
        • kubowa Re: nic nie gotuje:) 21.08.04, 12:54
          ania, toz ty lada dzien znikniesz na dni pare, zeby powrocic w rozdwojonej
          formie!!! bedziesz chyba pierwsza i nawet niech ci do glowy nie przyjdzie nie
          podzielic sie z nami swoimi przezyciami!!! tak mowie, na zas..
      • anna335 p.s. a gdzie dalszy ciag Cesarki? 21.08.04, 11:49
        no? poczytalabym sobie smile
        • irazone Re: p.s. a gdzie dalszy ciag Cesarki? 21.08.04, 11:56
          właśnie???
          też czekam z niecierpliwością.
          poza tym moje drogie macie serdeczne pozdrowienia od mojego ślubnego ze
          statku.napisałam mu dziś dokładnie o forum i kazał Was pozdrowić
          • irazone SZCZYT CHAMSTWA!!!!!! GRRRRRRR 21.08.04, 12:06
            właśnie przeżyłam stres.cholera jasna!siedzę u mamy i miała przyjść po jakieś
            papiery znajoma.zadzwoniła domofonem(sama siedze)i jak się zapytałam przez
            domofon-cisza.za chwilę dzwonek do drzwi.stoi krówsko.dałam jej te papiery i
            mama kazała jej zapłacić 5zl za to,ona na mnie z pyskiem,że zapłaci mamie i to
            w ogóle za darmo jest.powiedziałam perfidnie,że zachowanie to ma zajebiste
            (przepraszam za słówko) a ona do mnie zaczęła od głupich picz,pind i coś tam
            jeszcze,nie dosłyszałam,bo trzasnęłam drzwiami za krówskiem.wysłałam smsa do
            mamy i właśnie ryczę,bo mi przykro i ciśnienie skoczyło i w ogóle! a ona kiedyś
            była taka miła i fajna,ale głupia ubzdurała sobie,że jej męża chcę odbić(5lat
            temu jak miałam 18lat) IDIOTKA!!! i jak mamy nie ma to mi robi wstręty
            • anna335 Re: SZCZYT CHAMSTWA!!!!!! GRRRRRRR 21.08.04, 12:16
              hej Irazone nie przejmuj sie taka krowa.... chociaz wiem, ze niektorzy ludzie
              to nie maja poczucia taktu za grosz... odpusc sobie bo nie warto - szkoda
              Twoich nerwow i Twojego maluszkasmile

              wyobraz ja sobie na kibelku (Krowa na kibelku big_grin big_grin big_grin) albo jak dlubie w
              nosie, albo jak idze z przyklejona z tylu zuzyta podpaskasmile albo jak wychodzi z
              ubikacji i ciagnie jej sie zaczepiony o pasek papier toaletowy

              i dziekujemy za pozdrowienia od Twojego Mezasmile
              trzymaj sie Dziewczynosmile
              • kornelcia75 Re: SZCZYT CHAMSTWA!!!!!! GRRRRRRR 21.08.04, 12:29
                a i dzięki za pozdrowionka od Twojego męza...ja ze swoim nie rozmawiam,hihi
                no własciwie niemam jak bo spi,ale dzis bedę twarda.
            • kornelcia75 Re: SZCZYT CHAMSTWA!!!!!! GRRRRRRR 21.08.04, 12:21
              Szczyt,szczyt nie płacz bo takich ludzi wokół pełno.
              Niema sie czym przejmowac a szkoda twoich nerwów no i dzidzi.
              choc powiem ci ze mi sie tez dzien zaczął paskudnie,pokłóciłam sie i to ostro
              rano z mezem(rzadko sie az tak kłócimy)a do tego wkurzył mnie tesc.Ech...
              ale sobie powtarzam-nie ryczec bo to nic nieda ale nerwy biora górę.
              Usmiechnij sie to ja tez tak zrobię
              przesyłam dla Ciebie smile)))))
              • irazone Re: SZCZYT CHAMSTWA!!!!!! GRRRRRRR 21.08.04, 12:25
                dzięki Wam.mam trochę radochy,bo dawno jej nie widziałam,a teraz szok-dupsko
                wielkie i trzęsące się na wszystkie strony.uda jak 10serdelków naraz.krótkie
                nóżki i nalana twarz.hehe,a ja w 8mcu ciąży wyglądam lepiej
              • kubowa klotnie z mezami 21.08.04, 13:11
                kornelcia, wpisz te klotnie w objaw ciazowy. ja w ogole nie wiem jak mozna
                funkcjonowac w takim napieciu jakim jest ciaza i to pod sam koniec. przeciez my
                wszystkie nerwy mamy na wierzchu!! z mezem sie pogodzisz, ukochacie sie,
                bedzie dobrze, on tez na pewno rozumie co sie z toba dziejesmile
                a swoja droga, to chyba wina cisnienia czy co... taki dzien jakissad
            • kubowa Re: SZCZYT CHAMSTWA!!!!!! sasiedzi! 21.08.04, 13:08
              irazone, nie przejmuj siesmile)) i nie denerwuj, bo to szkodzi. ale dzisiaj cos w
              powietrzu, bo kuba znow sie z sasiadka poklocil. mamy taka wredna landare kilka
              pieter nad nami, co to ma dwa male kundle i lazi z nimi bez smyczy, a te sie na
              wszystko rzucaja. my mamy duzego psa, zawsze na smyczy, ktory nie rzuca sie na
              nikogo, tylko na rzucajace sie na nia psy (w obronie wlasnej). i ta baba zawsze
              na kube sie drze i wyzywa go od (cytuje i przepraszam za poziom tej pani)
              chujow, ze niby nasz pies morderca (po ktorym dzieci moga skakac a ona nic) to
              powinien w klatce jak nie przymierzajac hopkins w milczeniu owiec chodzic. kube
              to wkurza, bo nasz pies w zyciu nikogo ani niczego nie pogryzl, sam jest
              zastrachany, bo wziety ze schroniska, po przejsciach. no i dzisiaj kuba z
              patrykiem wychodzili pograc w pilke, a tu w windzie stoi owa pani z tymi
              wrzeszczacymi kundlami, no to kuba trzasnal tylko tymi drzwiami i nie pojechal
              z nia, bo bal sie, ze pogryza patryka. a ta na dole czekala do niego i kazala
              mu 'spierdalac'. kuba do niej, zeby hamowala sie w obecnosci dzieci, i trzymala
              swoje psy na smyczach. a ona do niego, ze pojdzie do administracji, bo on
              trzaska drzwiami od windysmile i jeszcze mowi do niego: ty tu nie podksakuj, bo ty
              tu dopiero przyszles (bo mieszkamy dopiero 4 miesiace w tym raju)i nastepnym
              razem dostaniesz. a kuba: przyszedles, nie przyszles. a ona: spierdalaj. i tak
              w kolko. kuba wrocil wkurzony do domu, dobrze, ze mnie tam nie bylo, bo ja taka
              spokoja w rozmowie z nia bym nie byla!!! nastepnym razem jak sie na nia natkne
              bede miala przygotowany dyktafon, i niech tylko mi czyms zagrozi ide na
              policje! jak boga kocham. a dodam, ze baba ma cos pod 60!! tez sie wkurzylam na
              te cholere, glupia malpasad
              no, to i przy okazji i ja sie wygadalam...
          • kubowa pozdrowienia dla tych co na morzu:) 21.08.04, 12:57
            i ty irazone pozdrow swojego marynarza!smile) powiedz, ze my tu o twoj stan
            psychiczny dbamy, ale sa sprawy, w ktorych go nie zastapimy, niech wplaw sunie
            z powrotemsmile))
            • irazone Re: pozdrowienia dla tych co na morzu:) 21.08.04, 13:03
              big_grin
              jeszcze trochę.chociaż teraz gorzej mi się czeka,jestem bardziej
              niecierpliwa.no,ale zgodnie z prognozami za miesiąc już będzie.i jeśli dobrze
              pójdzie,to będzie już od 6ciu dni.a ja już myślę o tym,że będzie musiał
              wypłynąć przed bożym narodzeniem...i święta spędzę sama z Maleństwem
              • juleg Re: pozdrowienia dla tych co na morzu:) 21.08.04, 13:44

                • juleg kłótnie z mężami 21.08.04, 13:52

                  • irazone POMOCY!!!!!!!!!!!! 21.08.04, 14:08
                    nie wiem co zrobiłam z internetem,ale zawiesił mi się komp na poczcie i go
                    resetowałam.później okazało się,że wyszukiwarka,bramka smsowa mają wielkie
                    kobylaste tłuste litery.i nie wiem jak to cofnąć.a mama się wścieknie,jak
                    wróci,bo obiecałam,że tym razem nic nie zepsuję w komputerze!!! i znów coś
                    zepsułam! jak to ustawić? gmerałam w narzędziach,ale boję się coś ruszyć,bo w
                    tym komputerze są dane mamy z pracy-wszystkie księgi rachunkowe...
                    • irazone Re:ale jestem sprawna inaczej... 21.08.04, 14:15
                      już mi się udało.coś w widoku poprzestawiałam wcześniej.teraz jest
                      normalnie.nie śmiejcie się ze mnie.PROSZĘ
                      • kubowa Re:ale jestem sprawna inaczej... 21.08.04, 14:39
                        aa to oksmile no dobra, ja sie nie smieje, bo sama czasem jak namieszam to
                        odmieszac jak nie ma
                    • kubowa Re: POMOCY!!!!!!!!!!!! 21.08.04, 14:38
                      kuba mowi, zebys na tej stronce wcisnela ctrl F5, ewentualnie shift F5 lub alt
                      F5 (bo nie pamieta dokladnie, ale chyba ta pierwsza opcja) i wtedy stronka
                      zaladuje ci sie jakby byla po raz pierwszy ladowana.
                • kubowa Re: pozdrowienia dla tych co na morzu:) 21.08.04, 14:34
                  zadreczaj, zadreczajsmile od tego jestesmy, a i tak nie mamy (przynajmniej ja) nic
                  lepszego do roboty jak czytacsmile a nuz dojde do wniosku, ze ja to nie mam sie na
                  co uskarzac i zaraz mi sie lepiej zrobi!smile
                  • anna335 mieszkania, klotnie i frytki na obiad 21.08.04, 15:22
                    oj to moze i dobrze, ze moj Pan Maz wyjechal, bo tez chodze podminowana to
                    jeszcze bysmy sie klocili niepotrzebniesmile

                    jak Was czytam to zaczynam myslec, ze to dobrze, ze mieszkam daleko od
                    cywilizacji, wprawdzie tu od nas to wszedzie jest daleko, do sklepow, na basen
                    czy nawet do kina, ale nie mam podobnych do Waszych przejsc z siasiadkami...smile
                    moj slubny to mawia, ze wszystko ma swoje dobre i zle strony smile

                    a na obiad zrobilam sobie frytkismile))))))

                    pozdrawiam i bez nerwsmile

                    • kornelcia75 Re: Pogodzona 21.08.04, 16:36
                      No to sie pogodzilismy,chociaż naryczałam się ,a jak przyjechała mama to się
                      poskarzyłam chlipiąc i mówiąc ze mnie do szału doprowadzi i zaraz urodzę.
                      Powiem Wam tylko ze kłótnia głupia,bo o zakupy mojego męza na allegro,ale miał
                      dać narazie spokój,a tu wiecznie cos do auta,mamy starego mercedesa którym mój
                      Marek jezdzi na zloty i inne takie,ale miał dac na luz na jakis czas bo wiecie
                      dla dzidzi nie wszystko kupione.Obiecał ze zbastuje a dzis w nocy wygrał
                      licytacje klamek do auta,hehehe.Teraz to sie smieje a rano....

                      U mnie porzadki,mama sie ostro wzieła,wiecie lodówa na srodku ,wszystko
                      odsuwają,a ja pisze do Was,hehe nie,tez pomagam.

                      Najwazniejsze ze sie uspokoiłam bo i Maksowi te płacze sie udzieliły,mocno kopał
                      • juleg Re: Pogodzona 21.08.04, 17:05

                        • kubowa Re: Pogodzona 21.08.04, 17:33
                          noo, to bombowosmile najwazniejsze, ze ju jest ok!
                          moj kuba to wrecz przeciwnie, sobie nic nie kupi, tylko ciagle mi, albo
                          patrykowi, albo dla dzidzi. tez go gonie, bo pieniedze sie koncza, a pracy nie
                          masmile no, ale jego pieniedze sie nigdy nie trzymalysmile)
                          • anna335 Re: Pogodzona + rownowaga 21.08.04, 17:43
                            babki, w przyrodzie musi byc rownowaga, bo u mnie to jest tak, ze to ja wydaje
                            kase na roznosci ( a jej ciagle nie mam ) i jezdze na zloty (ale pkp, bo nie
                            umiem samochodem) a moj mezczyzna mnie sprowadza na ziemie, oj, nie chcialabym
                            wiedziec co on o mnie wygaduje jesli jest gdzies takie forum dla ojcow
                            oczekujacych dziecismile))))))))))

                            fajnie,ze sie pogodziliscie, bo niemilo jest jak wisi cos ciezkiego w powietrzu

                            a ja sie przymierzam do zrobienia ciasta ale cos ciezko mi sie zbiera, moze
                            ostatecznie upieke zwykly biszkopt z owocami, bo mam mase sliwek i jablek w
                            domu ........
                            eh leniwa kobietasmile

                            pozdrawiam
                            a.
                            • kubowa ciasta i cukier 21.08.04, 18:18
                              a ja zjadlam sobie trzy kawalki ciasta jogurtowego z galaretka i wisniami i co?
                              i po godzinie cukier ledwo 111smile)) a po obiedzie (fasolka szparagowa i kurczak)
                              85sad ja chyba za malo cukru mam, sie boje, ze przeginam w druga stronesmile
                              • monisia Re: ciasta i cukier 21.08.04, 18:56
                                Cos jest z tym dniem dzisiaj. Niedobrze mi od rana, pojechaliśmy na spacer do
                                Sopotu - tam upal i pełno ludzi , zjadłam obrzydliwy obiad a jak wstałam to
                                zakręciło mi sie w głowie i zobaczyłam pełno gwiazdek. Potem spotkałam
                                koleżanke ze szkoły rodzenia, juz bez brzusia i powiedziała, że urodziła w
                                niedziele i właśnie idzie po zakupy dla dzidzi. Dla mnie szok, że to tak łatwo
                                sie dochodzi do siebie. Zazdroszczę jej że już ma to za soba no i sie
                                rozpłakałam.. Mąz juz chyba ze mną nie wytrzymuje.Potem zadzwoniła teściowa, ze
                                upiekła drozdżówkę. No co jak co ale domowej drozdżówki to sobie nie odmówię -
                                no i zjadłam. Za pół godziny bede wiedziala czy żałować czy nie ale mam to
                                gdzieś. W końcu cięzarnym sie nie odmawia, inne mogą sobie jeśc co chcą i ile
                                chca a my jak za karę. To niesprawiedliwe. Swoja drogą ciekawe jaki cukier po
                                posiłkach maja dziewczyny, które po teście glukozowym zmiesciły sie w normie.
                                • kornelcia75 Re: ciasta i cukier 21.08.04, 19:19
                                  No równowaga musi byc!ja wam powiem ze u nas zawsze było odwrotnie,to mnie sie
                                  pieniądz nie trzymał,ciagle cos tam kupowałam,jak nie do mieszkanka to
                                  garderobę,hihi.Ale jak zaszłam w ciązę to mi przeszło za to Mareczkowi sie
                                  spodobało,jak nie aparat fotograficzny(to jego druga pasja).Nie chciałybyscie
                                  zobaczyc 100 zdjąc pociagów,albo mercedesów ze zlotu,hehehe.Kiedys wstał
                                  specjalnie o 3.00 w nocy i pojechał do Malborka i z kolega robili zdjęcia
                                  pociągów,rany.....rozumiem ptaszki,motylki ale pociągi?

                                  A ja dzis jestem zadowolona rano wynik 96 po razowym,a po zurku z kiełbaską i
                                  jajkiem-104,ja juz niewiem od czego to zalezy.

                                  macie racje dzis cos wisi w powietrzu,mi juz jest ok,ale do południa...
                                  stoje obieram jajka,mama cos tam opowiada a ja płaczę,no słuchajcie naprawdę
                                  jestem zdziwiona bo chandra w ciązy mnie omijała,ale juz jest spoko.
                                  Z deszczem poszło.
                                  A teraz zjadłam sobie nalesniczki z mięskiem od mamy,zostaje dzis na noc więc
                                  sobie pogadamy,spałam tylko 4h to moze szybko zasnę.
                                • kubowa Re: ciasta i cukier 21.08.04, 19:22
                                  ja wlasnie przeginam z kolacja, ale skoro mam taki niski cukier, to ryzykuje.

                                  ja tez juz sie nie moge doczekac rozwiazania i jak patrze na kalendarz to
                                  uwierzyc nie moge, ze jeszcze tyle przede mnasad u sierpniowych dziewczyn juz
                                  prawie wszystkie urodzily, inne wlasnie rodza.. kiedy u nas cos sie ruszy??smile

                                  nie wiecie czym mozemy smarowac ukaszenia komarow?? tak mnie wczoraj pociely,
                                  ze nie moge wylezecsad a w ogole to dziecko mi sie prawie w ogole nie rusza, cos
                                  sporadycznie tylko sie napnie.. boje sie oczywiscie juz widze najgorsze
                                  scenariusze..sad(
                      • paulajal Re: Pogodzona 21.08.04, 21:24
                        Kornelcia ja tu nie chcę Twych problemów bagatelizować, ale nieźle się z tych
                        klamek uśmiałam!
                        Ja z moim Ukochanym też często mamy rozbieżne wersje planów wydatkowych i nawet
                        koncepcji zyciowych nieraz i w ogóle czasem sie zastanawiam jak my żesmy się
                        dobrali, bo jestesmy tak od siebie skrajnie różni, choćby pod wzgędem typu
                        wykształcenia i wiążących się z tym zainteresowań (choćby mi 1000 razy
                        tłumczył, ja do dziś nie kumam co On w tej pracy swojej tak dokładnie robi),
                        pochodzimy też z zupełnie innych rodzin (tu się z Juleg skumpluję, która to ma
                        problemy z bratem męża, bo ja się z siostrą mojego męża to już niedługo walki
                        na noże rozpocznę), a jednak On jest mi najbliższą i najdroższą osobą na
                        świecie i nawet się zbytnio nie kłócimy w ciąży. Jakoś nas ten stan
                        błogosławiony wyciszył albo, co wysoce prawdopodobne, już wyczerpaliśmy limit
                        sprzeczek przypadających na parę przez 4 lata wspólnego zycia bez ciąży.

                        Paula
                        • paulajal POMOCY!!! 21.08.04, 21:33
                          Słuchajcie, ja tu chcę na poważnie poruszyć gnębiący mnie problem i proszę Was
                          o takie rady na serio, a nie pocieszanie, ok?

                          Otóż dziś zważyłam się i okazało się, że przytyłam przez 33tc już 14 kg, przez
                          ostatnie 2 miesiące tyjąc ponad 1kg tygodniowo, od ok 10 dni liczę kalorie
                          (nawet te z cappucino czy z gryza arbuza) i jem góra 2500kcal dziennie, a tyję
                          w tempie rekordowym. Przed ciążą ważyłam 52kg i specjalnie nie musiałam uważać
                          na to co jem, bo mamy w rodzinie dobrą przemianę materii (moja mam w ciąży tyła
                          8kg, moja siostra ok 10kg). A u mnie teraz to jakiś kosmos! Strasznie mnie to
                          przygnębiło, bo dla moja sylwetka ma ogromny wpływ na moje samopoczucie i xle
                          się czuję. Zastanawiam się też coraz poważniej czy to nie jest objaw jakiejś
                          choroby ciążowej, że tyję i tyję, choć wczesniej takich skłoności nie miałam (a
                          żywiłam się byle czym + srnikami i drożdżówkami), a jedzenie ograniczam i
                          odżywiam się zdrowo i racjonalnie. Co mam zrobic? Tylko się nie śmiejcie, bo
                          naprawdę, jak tak dalej pójdzie, to do terminu porodu utyję 20-25kg.

                          Paula
                          • kubowa Re: POMOCY!!! 21.08.04, 21:49
                            paula, jak nie masz podwyzszonego cukru, to chyba musisz fakt tycia
                            zaakceptowac. ja z patrykiem przytylam 18kg, wazac na wstepie 48. pamietaj, ze
                            w ciazy nasze organizmy wariuja i moze twoj nagle przestal dobrze spalac? do
                            konca mozesz juz nie przytyc, bo na finiszu juz sie tak nie tyje. a tolerancje
                            glukozy ci sprawdzali teraz po 32 tc? jesli nie, sprawdz sobie, bo moze to tu
                            tkwi problem. ciaza bardzo obciaza nasze organizmy i dlatego swiruja.
                          • anna335 Re: POMOCY!!! 21.08.04, 21:51
                            Paula, moja pani doktor mowi, zeby nie przejmowac sie - ja mam to samo,
                            przytylam jak na razie 15 kg i ciezko mi z tym, poniewaz w ogole to jestem
                            szczupla, nie wiem co z tym zrobic, apetyt mam straszny staram sie jesc duzo
                            owocow ale nie wiem czy to cos da, podobno organizm jak ma na cos ochote to
                            bedzie sie tak dlugo domagal az to dostanie ....

                            ginka mowi, ze to normalne w ciazy i jak bedziemy karmic piersia to do 4 mcy
                            wrocimy do naszych pierwotnych wymiarow.... obysmile
                            paula ja bym martwienie sie tym przelozyla na poporodzie, dobrze?
                            ja tak robiesmile
                            niewiele Ci pomoglam, bo sama nie wiem co mam CI poradzic
                        • kornelcia75 Re: Pogodzona 21.08.04, 22:19
                          Oj Paula te klamki to taki juz mój bunt ostry był,hehehe fakt smiesznie
                          zabrzmiało jakby conajmiej auto nowe kupił bez mojej wiedzy.
                          Ale to nie tak poprostu obiecał sie wstrzymac z róznymi zakupami bo jest wiele
                          rzeczy do zakupienia dla Maksa,a czasu i kaski coraz mniej.I liczyło sie to ze
                          mielismy zakupy uzgadniac i tyle!!!i za to mu sie dostało.choc niewiem komu
                          bardziej bo on przepraszał(zebym się nie denerwowała)a ja buczałam dzis jak
                          głupia.No ale widze droga Paulo ze przyłaczyłas sie do klanu broniacych mego
                          Marka,hihihi z czego on sie ogromnie cieszy smile)))))
                          I mówi ze mnie wygryzie z forum,hehehehe ciekawe co sobie włozy zeby siedziec z
                          brzuchem na klawiaturze,chudzielec jeden,hihihi
                          ale wesoło sie zrobiło
    • kornelcia75 Re: Sierpnióweczki rodzą 21.08.04, 20:26
      No własnie wpadłam na wątek sierpniówek,rodzą dziewczynki albo sa blisko.
      Pomyslcie ze to juz nie długo i my,zacznie się stres i odliczanie.
      ciekawe która pierwsza,jak to wszystko będzie?
      Damy radę co dziewuchy?sierpnióweczki dadza to i my tez!!!!
      • anna335 wieczorkiem... 21.08.04, 21:24
        hej, no wlasnie ze damy radesmile ja sobie wmawiam, ze kobiety sa stworzenia do
        rodzenia dzieci, gdyby to mogl zrobic jakis facet to Madra Natura nie
        powierzalaby nam tego Waznego Zdarzeniasmile byle kto nie nadaje sie na Matkesmile
        dlatego jestem dobrej mysli i uwazam, ze porod jest dla ludzi - dla Kobiet
        znaczy siesmile))))))))

        wlasnie nie wiem jaki mam cukier po obiedzie, ale mi na testach wyszlo bardzo
        nisko i pan doktor powiedzial, ze mam sie wlasnie docukrzac - za bardzo
        slodyczowa nigdy nie bylam tylko lodow jem duzosmile

        wrocilam z ogniska od mojej mamy, to znaczy robila moja siostra, do ognia
        dokladal moj brat a dla mnie wyniesli fotel i wygladalo to bardzo fajnie, bo
        mama mieszka w lesie; jest zrobiony podjazd pod domem, dookola drzewa, to
        ognisko i ja z moim brzusiem na czerwonym fotelu, niedaleko biegnie
        drogasmile))))))) oczywiscie, ze wzbudzalam powszechne zainteresowanie, ale co
        tam, pojadlam dobrej kielbaski i mam nowy patent - chleb z topionym serkiem
        przypiekany na ruszcie - pyyyyyyyyyyyyysznesmile /bez cukru!!!/

        milego wieczorkusmile
      • anna335 p.s. chyba mamy 1500 post? 21.08.04, 21:25
      • juleg Re: Sierpnióweczki rodzą 21.08.04, 21:28

        • anna335 pociagi 21.08.04, 21:47
          no to macie cos wspolnego i z moim mezem, on tez uwielbia robic fotki, w tym
          pociagom, no o 3 rano to nie wstaje do pociagow akurat, ale robi smile

          juleg, jestes Plastyczka?
          • kubowa Re: pociagi 21.08.04, 21:52
            ja nic nie chce mowic, ale moj kuba jest (miedzy innymi) fotografemsmile coprawda
            pociagow nie fotografuje, ale rozne inne rzeczy to i owszemsmile tylko, ze glownie
            czarno biale. a potem to w domu wywolujemy i kuba robi odbitki. zabojczo fajna
            praca, raz sama probowalam, lada dzien przyjdzie czas na patrykasmile)
            • anna335 fotografowanie 21.08.04, 21:59
              hej, kubowa to nasi panowie maja duzo wspolnego, wprawdzie moj Pan Maz jest
              amatorem, ale tez w domu potrafi wywolywac czarnobiale smile
              teraz przerzucil sie na cyfrowke, no ale generalnie zajmuje sie w zyciu czyms
              zupelnie innym, a fotografowanie to pasja zyciowa i czasem dodatkowe zrodlo
              kaskismile
              • kubowa Re: fotografowanie 21.08.04, 22:04
                kuba tez cos marudzi o cyfrowce, ale checi na to nie ma, bo jednak grzebanie
                sie w ciemni to frajdasmile ale czasy juz takie, ze bez cyfrowki nie da rady...
                tak wiec czeka nas kolejny zakupsmile

                i tym sposobem minal 1500 postsmile
                • paulajal ... 21.08.04, 22:22
                  Juleg, my aż tak długo to małżeństwem nie jestesmy, bo wcześniej żylismy, jak
                  to mówi siostra mego męża (co zresztą daje obraz tego jakie ma nowoczesne
                  poglądy na życie, a uważa się za najmądrzejszą na świecie, bo skończyła
                  filozofię na ATK) w KONKUBINACIE i NA KOCIĄ ŁAPĘ JAK ŁACHUDRY JEKIEŚ, bo w
                  zasadzie to my pomieszkiwalismy głównie razem już po 2 tygodniach znajomości, a
                  po kilku miesiącach, to już oficjalnie zamieszkaliśmy razem, najpierw u
                  przyszłej mej teściowej, a potem u moich rodziców (wszyscy oni mają bardzo
                  liberalne poglądy, więc oburzenie sąsiadów im się nie udzieliło, baznadziejnie
                  tak mieszkać pod czyimś dachem, ale musilismy uzbierać na własne mieszkanko i
                  na część wydatków związanych ze ślubem, co trochę trwało).

                  Naszczęscie los nam sprzyja, więc od grudnia 2001r jestesmy małżeństwem i to na
                  swoim, co mnie ogromnie cieszy.

                  taka to historia

                  A jeszcze Wam wypeplam, że nasza koleżanka IRAZONE przytyła jak dotąd tylko
                  3-4kg, jak na innym wątku się dopatrzyłam. Teraz to już się czuję totalnie
                  smokiem.

                  Kubowa, posiew moczu icukier dziś rano byłam badać.

                  paula i sebastian 33/34tc
                • anna335 Re: fotografowanie 21.08.04, 22:40
                  nie pamietam ale moj Pan Maz sie udziela na pewnej stronce, gdzie panowie
                  (chyba tylko panowie) umieszczaja swoje fotki, pisuja do siebie i umawiaja sie
                  na zlotkismile
                  jak wroci moj Pan Maz z wyjazdu to zapytam o namiar, moze Twoj tez by tam
                  zagladnalsmile
                  • kornelcia75 Re: fotografowanie 21.08.04, 22:52
                    gdzies tam tez bywa na jakiejs stronce ale zapodaj moze to inna smile))
                  • kubowa Re: fotografowanie 22.08.04, 08:03
                    moj kuba tez sie tak udzielasmile
            • juleg fotografia. 21.08.04, 22:04

              • kubowa Re: fotografia. 21.08.04, 22:06
                no to kuba sie ucieszylsmile bo dla niego zdjecia to wszystko!!! on juz nawet
                filmu nie potrafi obejrzec normalnie, bo tylko na zdjecia patrzysmile zboczeniecsmile
              • juleg Re: fotografia. 21.08.04, 22:07

                • kubowa ale mialam wieczor:( 21.08.04, 22:16
                  sluchajcie, juz sie pakowalam do szpitala! moje dziecko dzis poruszylo sie moze
                  z5 razy. nie pomagalo zadne obracanie sie z boku na bok, jedzienie, picie mleka
                  i co tam jeszcze. kuba chwytal za walizke i mowi: jedziemy. do tego zaczely mi
                  sie skurcze, nie wiem nawet co ile je mialam i jakie byly dlugie, bo zajelam
                  sie tylko ruchami dziecka. wlaczylismy muzyczke w sluchawkach i nic. i tak
                  lezalam przez godzine i sie obserwowalam, a dziecko wieczorem zawsze bylo
                  najbardziej ruchliwe, a tu nic. oczywiscie histeria. kuba chce jechac do
                  szpitala, a ja niesmile balam sie, ze jak juz pojade, to mnie tam zatrzymaja, a ja
                  to chyba nie chce dzisiajsmile) no, ale nasza ostatnia deska ratunku: kuba zaczal
                  czytac dyzurna bajke i stalo sie: obudzilismy dzieciatkosmile)) jejku jaka to
                  ulga, niech juz kopie mamusie w zeberka, niech sie rozpycha, niech wlazi w
                  pachwiny i kopie w jelitasmile)) skurcze tez jakby przeszly, chociaz jestem pewna,
                  ze mialam ich dzisiaj duzo wiecej niz 10!
                  tyle wiesci z kubowego gniazdasmile
                  • kornelcia75 Re: ale mialam wieczor:( 21.08.04, 22:22
                    No to mi ulzyło,mój Maks tez czasem mnie straszy.
                    Ale dzis az był za ruchliwy przez te beki(bo nie becze za często)
                    ale wolę zeby czesto i mocno co nie Kubowa?
                    a ulzyło mi tez za Ciebie,ciesze się.Bardzo Kubowa bardzo.....
                    • kubowa Re: ale mialam wieczor:( 21.08.04, 22:26
                      noo, dzieki wielkie. ale nie wiecie, tak a propos, jak sprawic, zeby dzieciaki
                      sie odezwaly z brzuchow? czytalam o tym mleku i polozeniu sie. ale ja przeciez
                      caly czas prawie leze. moze sa jakies czary mary co by od razu wiedziec, czy
                      dziecko tylko spi... slyszalam o jedzeniu slodyczy (sic!) ale nie wiem. co wy
                      robicie??
                      • juleg Re: ale mialam wieczor:( 21.08.04, 22:32

                        • kubowa Re: ale mialam wieczor:( 21.08.04, 22:36
                          jak to dobrze, ze wy tez tak macie z dzieciatkami. ja bylam juz dzisiaj niezle
                          przerazona. w ogole za 5 dni moja wiedza na temat ciazy sie konczy, bo to jest
                          termin, w ktorym urodzilam patryka i dalej to juz nie wiem co sie z kobieta
                          dziejesmile) czy na przyklad przy tych juz konkretnych skurczach to aktywnosc
                          dziecka maleje?? czy skurcze swoje a dziecko i tak szaleje??
                        • kornelcia75 Re: ale mialam wieczor:( 21.08.04, 22:55
                          Ja jak martwie sie o Maksa to pije mleczko i puszczam mu Mozarta jakos
                          najbardziej go lubi,moze dlatego ze z lenistwa leci kaseta przez 3h a ja czytam.
                          I mam jeszcze jeden sposób martwie sie bardzo i czekam i najczesciej zaraz mnie
                          uspokaja kopiąc,jak ja to kocham....
                  • juleg Re: ale mialam wieczor:( 21.08.04, 22:23

                    • kubowa jak z tymi skurczami 21.08.04, 22:28
                      ja to czuje jak przy miesiaczce, brzuch mi sie napina i boli. ale poki co
                      szybko puszcza, wiec chyba jeszcze czassmile ale dzisiaj zauwazylam, ze
                      jednoczesnie krzyz mnie boli przy tych skurczach, czyli generalnie naokolo mnie
                      bolismile a w ogole jak sie tak trzesie brzuchem i budzi dzieciaka to to tez
                      wywoluje skurczesmile jakis obled..smile
                      • juleg Re: jak z tymi skurczami 21.08.04, 22:36

          • juleg Re: pociagi 21.08.04, 21:56

            • kornelcia75 Re: pociagi 21.08.04, 22:10
              O Wy!!!!!ja tu się zale na te pociągi,a one mi tu....
              Macie goracę pozdrowienia od kogo????nie wiecie????
              Od Marka!!!mego męza,który cytuje nazwał Was-równymi babkami,takimi co wiedza
              co dobre,a dobra jest jego pasja.
              Czekam jeszcze na pochwały jego zakupów na allegro,a wtedy wsiadam w zakichany
              pociąg i jade do kazdej z Was a wtedy to sie chowajcie...za pociagi najlepiej.
              Ale baby!!!hihihi ale i tak Was lubię
        • juleg mój szwagier... 21.08.04, 21:51

          • kubowa Re: mój szwagier... 21.08.04, 22:01
            oj, juleg, to ja ci bardzo wspolczuje. cale szczescie, ze sie
            przeprowadzacie!!!!!!! przynajmniej dziecko nie bedzie mialo traumatycznych
            przezyc zwiazanych z wujkiem!
            • juleg Re: mój szwagier... 21.08.04, 22:27

              • anna335 Re: mój szwagier... 21.08.04, 22:49
                juleg, oj masz Ty z ta rodzinkasad
                mojego meza rodzinka jest w porzadku, ale nie wiem czy tak byloby gdyby
                przyszlo mieszkac razem... z rodzinka to najlepiej na fotografiismile
                i to najlepiej takiej zrobionej przez naszych mezowsmile
                • juleg Re: mój szwagier... 21.08.04, 23:03
                  Niestety Aniu, taka jest prawda, często tak jest, że w ludziach zupełnie obcych
                  znaleźć można prawdziwych przyjaciół w czasie gdy rodzina się wypina...
                  • kubowa rodzina... 22.08.04, 08:08
                    tak... a co powiecie na to, ze moja mama ostatnio interesowala sie mna i moim
                    stanem w okolicach marca? od tamtego czasu dostaje od niej tylko kartki
                    okolicznosciowe na urodziny, imieniny, z okazji slubu (na ktory oczywiscie nie
                    przyjechalasmile nie, zeby mnie to specjalnie martwilo, ale to w koncu matka...
                    • juleg Re: rodzina... 22.08.04, 09:03

                      • kubowa Re: rodzina... 22.08.04, 09:19
                        obysmy my byly madre i stworzyly cudne rodziny!!! mnie sie za pierwszym razem
                        nie udalo, ale szybko naprawiam ten blad teraz i jestem chyba dobrej drodze!!!!
                        • juleg Re: rodzina... 22.08.04, 10:06

                          • kornelcia75 Re: rodzina... 22.08.04, 10:25
                            Witam!Ja dzis poranny ptaszek jestem.
                            Widze ze mamy ciekawy temat,a więc Kubowa mam podobnie.Z mama nie widziałam się
                            3mc,ma przypływy miłosci jak jest znią w porzadku i tak jak wczoraj i dzis jest
                            umnie i robimy porzadki,ale tyle razy się zawiodłam...
                            do tego mój tatko nie zyje juz 10 lat i jestem jedynaczką.
                            Teraz jestem jeszcze zła na tesciów,niby sa ok,ale czasem mnie tak w....
                            np.obiad w czwartek tata nie ma chumoru i przez 3 h naszego tam pobytu czyta
                            gazetę i nie rozmawia z nami.
                            A tesciowa która prosiłam 2mc zeby zapytała ciotki czy mozemy pojechac na 2-3
                            dni do niej nad jeziorko,nie pytała,a kiedy usłyszałam ze jada zapytałam czy
                            naprawde o nas nie pamietaja......ide jesc omlecika
                            • kornelcia75 Re: rodzina... 22.08.04, 10:36
                              a moja tesciowa zdziwiona-chcieliscie jechac???I zawsze jest problem z nami,ale
                              jak 18 -letnia siostra Marka jechała do ciotki z 6 kolezankami na wypoczynek 2
                              tyg.to było ok
                              Ale ja zaraz mówie co mi lezy i wiedzą co o tym myśle.
                            • kubowa Re: rodzina... 22.08.04, 10:37
                              hej kornelcia, twoja to chociaz ma przyplywy. moja, szczesliwie mieszkajaca
                              dalej w slupsku, wiec 500km stad, powiedziala mi, zebym do niej nie dzwonila bo
                              ona nie zawsze ma ochote ze mna pogadacsmile przyjezdzac tez nie mam co, bo ona
                              sie tak stresuje, ze musi caly czas na pigulach jechacsmile ona uznaje tylko moja
                              siostre, ktora jest dla niej aniolem wreczsmile a ktora uciekla przed nia az do
                              usasmile moja mam jest chora, powinna brac psychotropy non stop, ale niestety sie
                              wylamuje i wtedy jest matka boska cierpiaca, a poza tym uwaza sie za pepek
                              swiata i jak kolo niej nie skaczesz to jestes przeciwko niej!smile dlugo by
                              opowiadac, moj ojciec od niej odszedl, tez mieszka w wawie, i bardzo sie z tego
                              ciesze, bo poki z nia byl to z nim tez bylo sie ciezko dogadac. a to jest
                              swietny facet! i bardzo mi pomaga. tesciowa za to mam cudna, rekompensuje mi
                              ubytek po mamiesmile z tesciem prawie nie mamy kontaktu, bo on ciagle w
                              rozjazdach, poza tym to naukowiec i ciagle zajety. ale jak jest to jest ok, nie
                              mamy specjalnych uwagsmile) i podobno tylko na moj widok sie tak rozpromieniasmile))
                              takze nie jest zle, najwazniejsze, ze mamy na kogo liczyc. acha, bo my jeszcze
                              mamy babcie i dziadka kuby, a ci to juz sa maksymalnie zakreceni i dla swojej
                              nadchodzacej prawnuczki zrobia doslownie wszystko!!! na przyklad zafunduja
                              bankowanie krwi pepowinowej, na co mnie stac by nie bylo osobiscie, ale jak w
                              prezencie to prosze bardzo. nie mam wiec co narzekac, bo pomoc i wsparcie
                              rodziny mamy ogromne, a ze mama chce byc traktowana jak dziecko.. ten typ tak
                              masmile
                              • kornelcia75 Re: rodzina... 22.08.04, 10:56
                                No szczęsliwie ma przypływy w których rozumiemy sie bez słowa i mozemy gadac
                                godzinami,mój Marek ja bardzo lubi...gdy jest ok.Niestety tez jest
                                chora.Niestety mamy tylko jedna babcię ze strony męza która mieszka w
                                wawie.Mielismy z nia wesoło bo kiedy przepisała w Gdansku mieszkanie dla
                                Marka,kazała sobie za nie płacic tyle co ludzie którzy wynajmowali nasze
                                mieszkanie.Ale tez to załatwiłam,smile))) bo babcia uwiezcie do biednych nie
                                nalezy a raczej do jeczacych.Sprzedaje teraz tam mieszkanie i chce kupic w
                                Gdańsku.Porównuje ja z moimi babciami(niestety nie żyjącymi)które miały serce
                                na dłoni.
                                Tesc miewa dziwne chumory np.na swięta kiedy tesciowa chciała zrobic zurek po
                                swojemu,a on chciała dodac marchew i ziemniaki obraził sie tak ze 2 dni do
                                nikogo sie nie odzywał,myslę ze to trudny charakter i brak pracy bo tesc siedzi
                                w domu od lat.Tesciowa jest wporzadku ale jakos mysli z opóznieniem,kiedy po
                                moim zabiegu na piersi nie zadzwoniła przez parę dni zapytac jak sie czuje,nie
                                odwiedzałam ich z 2 mc.Wreszcie zadzwoniła pytajac o co chodzi?
                                Powiedziałam,było jej głupio.Ale potem takie rzeczy i sytuacje sie powtarzały i
                                to mnie denerwuje do dzis.Ech szkoda gadac.Najwazniejsza jest Marka
                                siostra,bardzo dobrze sie ucząca(nagroda od prezydenta Gdańska i takie tam)
                                Ciekawe jak bedzie jak Maks sie urodzi?temat rzeka,szkoda Kubowa niedzieli
                                • kubowa Re: rodzina... 22.08.04, 11:40
                                  no racja, zreszta, co tu duzo gadacsmile w kazdej rodzinie znajdzie sie jakies
                                  indywiduum, z ktorym za nic sie nie ulozysz... ale cale szczescie, ze zawsze
                                  jest tez ktos o kogo mozesz sie oprzecsmile
                                  • paulajal Re: rodzina... 22.08.04, 12:31
                                    O rany, to Wy się z tą rodzinką macie. U mnie po różnych zawirowanich wszytko
                                    jest na dobrej drodze i prawie każdy się stara. Tylko moje relacje z siostrą
                                    mego męża i jej mężem pobiły by pewnie wszelkie granice smaku (też już nie
                                    wysilam się nawet na starania o poprawę sytuacji i poważnie obawiam się
                                    kontaktów z nimi, bo wywołują we mnie takie emocje, że staję się zdolna do
                                    rękoczynów, także w ciąży się nie widzieliśmy ani razu) toteż daruję sobie ich
                                    opisywanie na forum jak na razie.

                                    A propos groteskowych przyjęć do porodów, to ostatnio czytałam na "ciąża i
                                    poród" jak kobieta w 40tc dotarła zestresowana do szpitala po tym jak jej w
                                    miejscu publicznym chlusnęło wiadro wód płodowych i zziajana, z ręcznikiem
                                    między nogami mówi na Izbie Przyjęć "Wody mi odeszły!", a położna do niej, nie
                                    podnosząc nawet wzroku znad ajkiegoś brukowca, którego to lektura była
                                    namietnie zainteresowana: "A po czym pani tak wnioskuje?"...

                                    mam ochotę wybrac się na jakąś małą wycieczkę, ja w weekendy nie mogę w domu
                                    usiedzieć, idę coś fajnego wymyslić.

                                    Do usłyszenia!

                                    Paula i Sebastian 33/34tc
                                    • kubowa Re: rodzina... 22.08.04, 13:12
                                      hhahahaha, to typowe na izbie przyjecsmile) w ogole jak tylko mam miec do
                                      czynienia z sluzba zdrowia, zwlaszcza zas panstwowa, to juz jestem gotowa na
                                      takie kwiatkismile jak np moj przyjazd z bolem brzucha i podejrzeniem wyrostka o
                                      polnocy na pogotowie, gdzie zbudzony chirurg mowi: i co? tak boli, ze nie mozna
                                      bylo do rana wytrzymac???!! smile hi hi Hi
    • malizna74 Re: Re: Cesarka - odc 2 21.08.04, 22:38
      PS. Jak będziecie wrzucać tyle nowych postów, to nigdy w życiu (a jużna pewno
      nie przed porodem) nie dowiecie się jak to było z tym moim CC.

      No więc skończyłam na tym, że odesłali mnie z wielką torbą do domu i kazali
      przyjść na drugi dzień. Pojechaliśmy więc z mężem na pyszne śniadanko na
      balkonie. Pamiętam, że Tomek specjalnie wytaszczył tam wielki fotel - taki na
      kółkach od starego kompletu wypoczynkowego. Było bardzo cieplutko, przyjemnie i
      wygodnie. Potem chyba nie robiłam NIC - wiedziałam, że to ostatnie chwile
      mojego lenistwa i nicnieróbstwa.

      Poszliśmy spać w przeświadczeniu, że rano znów pojedziemy do szpitala. Tylko
      wielkiej torby nie będziemy musieli dźwigać do auta (to znaczy Tomek nie będzie
      musiał), bo tam nocowała. Ale ok. pierwszej w nocy (jak na powieść w odcinkach
      przystało, bo w powieściach i na filmach dzieci rodzą się bodaj tylko w nocy)
      moja córcia postanowiła "wyjść" - odeszły mi wody. Odeszły to mało powiedziane -
      odbiegły raczej, odgalopowały. Miałam wrażenie, że było tego z 10 litrów co
      najmniej. Zawsze się więc trochę dziwię jak któraś dziewczyna pyta na
      forum "Czy to wody?", bo u mnie nie dało się tego zjawiska z niczym innym
      pomylić.

      Koniec odcinka 2... c.d.n.

      PS Piecze mnie straszna zgaga (pożarłam dziś chyba ze 3 kg arbuza). Muszę się
      napić mleka. Zaraz wrócę i dopiszę odc. 3.
      • anna335 Re: Re: Cesarka - odc 2 21.08.04, 22:47
        malizna!!!!!!!!!!
        dreczycielko smile))))))))))
        dawaj trzeci odcsmile)))))))))
        • juleg Re: Re: Cesarka - odc 2 21.08.04, 22:52

        • kornelcia75 Re: Re: Cesarka - odc 2 21.08.04, 22:53
          Malizna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!jade do Ciebie!!!!Ty dręczycielko
    • malizna74 Re: Re: Cesarka - odc 3 21.08.04, 23:01
      Z tymi wodami to jest podobno tak, że jak dziecko jest, jak Pan Bóg przykazał,
      głową w dół, to jak się przyjmie pozycję pionową, to główka "zatyka"
      (przynajmniej trochę) ujście i przestaje tak chlustać. U mnie nie miało to
      prawo fizyki zastosowania smile Leciało jeszcze bardziej. Nie mogłam się
      podźwignąć (biedactwo) z materaca nawet z pomocą Tomka, bo co próbowaliśmy, to
      kałuża była większa. Wiedziałam, że w tej sytuacji trzeba się sprawnie udać do
      szpitala i byłam nawet całkiem spokojna (zdecydowanie bardziej niż mój mąż)
      dopóki nie zaczęły mną szarpać potworne dreszcze. To było tak silne, że nie
      mogłam trafić nogą w spodnie (a spodnie te nie były malutkie- taki soi rozmiar
      56 możesmile). Poprostu cała się trzęsłam, a ręce latały mi chyba na 10cm.
      Myślałam, że umrę ze strachu. Miała Zadzwoniliśmy (właściwie Tomek, bo ja nie
      mogłam normalnie mówić, że o wybraniu numeru nie wspomnę) do mojej lekarki, a
      ona powiedziała, że to normalne. Pamiętam, że w szkole rodzenia mówili o
      dreszczach zaraz po urodzeniu dziecka (dlatego m.in. każą zabierać na poród
      grube skarpety), ale o tym nie było.

      Koniec odc 3. c.d.n

      PS. Jeszcze jeden powinien dzisiaj być.
    • malizna74 Re: Cesarka - odc 4 21.08.04, 23:09
      Kazałam Tomkowi poszukać największego ręcznika jaki był w domu, wsadziłam go
      sobie między nogi - to dopiero była podpacha - i do szpitalka.

      W pewnym sensie mi ulżyło. Po pierwsze nie miałam w perspektywie czekania na
      izbie z 60 pacjentkami (żeby się dowiedzieć, że brak miejsc), po drugie
      wiedziałam, że teraz to już szybko wszystko się rozwiąże, a po trzecie miałam
      prawie pewność, że będzie cesarka bez kombinacji typu obrót, pomiary itd. Tak
      naprawdę to byłam przygotowana na CC i specjalnie sięgo nie bałam.

      Koniec odcinka 4. c.d.n.

      PS Sorry, ale właśnie zaczęły się fajerwerki (koniec Jarmarku Dominikańskiego)
      i trochę popatrzę. Postaram się potem urodzić... 5. odcinek.
      • paulajal Jak rozruszać malucha? 21.08.04, 23:27
        Mój synek to straszny łasuch na słodkości najwyraźniej, bo jak chcę go
        rozruszać, to wystarczy, że zjem jedną czy dwie kostki czekolady czy trochę
        rodzynek i zaraz rusza w tango. Uwielbiam to, zamartwiam się zawsze jak ma
        leniwy nastrój i nie kopie. teraz np cały brzuch mi chodzi na prawo i na lewo,
        śmiesznie to wygląda.

        Paula
    • malizna74 Re:Cesarka - odc 5 21.08.04, 23:42
      PS Fajerwerki były git, tylko trochę krótkie.

      Wracając zaś do tematu...
      Po drodze poczułam może ze dwa marniutkie skurcze, ale tak naprawdę to chyba
      sobie wmawiałam smile Poza tym żartowałam sobie, że "Żabka już nie pływa..." (może
      któraś zna i pamięta piosenkę Golców "Plum, plum, plum, żabka pływa. Spójrzcie
      jaka jest szczęśliwa..."). Chciałam tu napisać "żartowaliśmy", ale mojemu
      ślubnemu to nie było za bardzo do żartów.

      Do szpitala dojechaliśmy sprawnie, a na izbie przyjęć nie było nikogo oprócz
      dwóch rozespanych pielęgniarek. Wypełnianie papierków trwało chyba z pół
      godziny (bądźcie na to gotowe - chyba, że przyjedziecie z 10-cio cm
      rozwarciem). Dostałam koszulę, szlafroczek (przeurocze!!!), zbadano tętno Madzi
      (ok!!! ufff!!!). Następnie pojawił się pan doktor (wyraźnie niewyspany - nie
      wiedzieć czemu, bo przecież już druga z hakiem była). Zrobił mi szybkie USG -
      chyba dla sprawdzenia czy od ostatniego (4 dni wcześniej) Madzior nie zrobił
      fikołka. Potem zbadał mnie wewnętrznie, a robił przy tym takie miny, że
      myślałam, iż zejdę ze śmiechu. Miał lekko przymknięte oczy i przechyloną na bok
      głowę. Kojarzyło mi się to tylko z jednym - pełna ekstaza - jakby to nie on
      mnie dotykał (i to zawodowo), a ja jego (i to w "tym miejscu"). (Przepraszam za
      dosłowność, ale Kubowa prosiła o wszelkie szczegóły. Widzisz Kubowa? Teraz
      wszystko będzie na Ciebie!). A rozmowny był, że ho ho. Chyba był zły, że mu tę
      ekstazę przerywam. Tylko coś odburknął na moje pytanie o cesarkę, że chyba tak,
      ale to nie on dziś decyduje, a jak zapytałam "No to kto?" to on "Dziś dr Xxxx,
      a co zna go pani?"

      Koniec odc. 5 c.d.n.

      PS Wiem, że jak tak dalej pójdzie, to mi w tej opowieści nigdy brzucha nie
      przetną, ale ja na nos jużpadam. Wybaczcie. I proszę o cierpliwość. Nie wiem
      czy jutro dam radę dopchać się do komutera sad
      • anna335 Re:Cesarka - odc 5 22.08.04, 02:49
        Kobieto, za znecanie sie nad bliznimi to jakies kary sa w tym krajutongue_out
        • kubowa Re:Cesarka - odc 5 22.08.04, 08:20
          malizna, ty litosci nie masz!!! nie dosc, ze teraz bedzie na mnie, ze twoj
          potencjal rozmienilam, to jeszcze nie dowiem sie w koncu o co chodzi z tymi
          cesarkamismile a ja moze juz lada dzien na takowo jade??smile) mam nadzieje, ze
          nie...
          ale powiem ci, ze ja z tymi wodami tez tak mialam, jak chlusnely to zalaly cale
          lozko (hotelowe!!!smile i tez wychodzac wlozylam recznik (z napisem hotel orbis
          polonezsmile i tez mialam dreszcze i sie trzeslam. i jak dzwonilam po pogotowie
          (bo nie wiedzialam jak dojechac do szpitala - prawie obce miasto) to pani na
          wiesc, ze mi wody odeszly zapytala mielac w buzi jakas bulke: a skad pani wie,
          ze to wody??? hi hi. acha, i w rejestracji tez czekalam dlugo, bo pani (palac
          przy mnie papierosa) uzupelniala skrzetnie papierki. ja wtedy pracowalam w
          katolickim LO i ona do mnie leniwie: a co to znaczy, ze jest katolickie? a ja
          do niej: czy ja wiem? moze to, ze gramy w noge dwa razy dziennie??smile takie
          polakow rozmowy w stresowym momenciesmile

          no to pisz malizna co tam dalej, bo ja jestem zainteresowana techniczna strona
          tego przedsiewziecia. ale szczegolow nie omijajsmile)
          • juleg Re:Cesarka - odc 5 22.08.04, 09:01

            • kubowa Re:Cesarka - odc 5 22.08.04, 09:16
              juleg, baba byla miodeksmile w koncu sobota wieczor, kazdy chcialby wypoczacsmile a
              tu jej ktos rodzic zaczal...
              • juleg Re:Cesarka - odc 5 22.08.04, 10:10

                • juleg umywalka:-) 22.08.04, 10:13

                  • kubowa Re: umywalka:-) 22.08.04, 10:18
                    to powodzenia w zakupach! jesli fugi to te od toccat bachasmile) (haha, ale sie
                    wymadrzamsmile
                • kubowa Re:Cesarka - odc 5 22.08.04, 10:17
                  wlasnie! zwlaszcza, ze to pewnie byla bulka z ogorkiem i kielbasa!!!
                  • irazone ALE ZA TO NIEDZIELA :) 22.08.04, 11:42
                    cześć Dziewczynki! zabieram się za czytanie... jej,ile tego jest od wczoraj...
                    ściskam wszystkie ogromnie pozytywnie!!! wczoraj dzwonił Artur i po rozmowie
                    mam cudowny nastrój,dawno już takiego nie miałam. dziś też zadzwoni smile)))
                    • kornelcia75 Re: ALE ZA TO NIEDZIELA :) 22.08.04, 11:56
                      Fajnie irazone ze masz cudowny nastrój,niema jak to telefon od ukochanego smile))
                      A ja zjadłam omlecika z jogurtem i wynik 110,super.
                      Rany ale sierpniówki sie rozdwajają,ale zamieszanie,hehehe
                      • irazone Re: ALE ZA TO NIEDZIELA :) + wszystko 22.08.04, 12:30
                        to teraz mogę poodpowiadać,hihi.udało się przeczytać.
                        FOTO I POCIĄGI:sama uwielbiam fotografię,oczywiście starymi zenitami(mam
                        dwa),ale jeszcze się nie dorobiłam ciemni i sprzętu do wywoływania.Artur też
                        lubi(na urodziny kupił mi jednego starocia)i planuje założyć "studio" w
                        domu.fotki głównie czarnobiałe jakiś ruin(pociągów nie) i innych pięknych
                        rzeczy.kiedyś się wdarłam do starej drukarni w stanie rozkładu-ale były super
                        zdjęcia!!! a pociągi lubię dodatkowo.właściwie lokomotywy-znam się na nich
                        troszkę dzięki kolegom(nawet jeździłam w kilku!!!)
                        BUDZENIE MALEŃSTWA:ja po prostu bezczelnie gniotę swój brzuszek,macam Małego
                        jak się da,aż go obudzę.a często to robię,bo jak Ty Kubowa mam schizy,że się
                        wczale nie rusza i do szpitala mam plany jeździć codziennie minimum raz.
                        SKURCZE:nie mam pojęcia czy je mam czy nie,ale często mnie boli i to też w
                        okolicach krzyża,kości ogonowej itp(kolejny powód,żeby panikować i się szykować
                        do szpitala wink)
                        RODZINA:nie mam wrednego szwagra,ale mam za to siostrę Artura(przyrodnią-on ma
                        same przyrodnie rodzeństwo i czego bardzo żałuję nie ma rodziców,nigdy nie
                        poznałam teściowej-zmarła kilka lat temu,a ojciec pozostaje w sferze
                        domysłu...nn),żonę jego brata(do brata nic nie mam,rozmawiałam ze dwa razy z
                        nim).kiedy ich poznawałam,polubiliśmy się bardzo,wypiliśmy kilka flaszeczek wink
                        i było super.później się okazało,że przez wiele lat ciągnęli z Artura pieniądze
                        (sami pracując,posiadając własne rodziny i dzieci-Artur nie...)i po ślubie
                        wyszło,że on się zapożyczył,dał im pieniądze(dał-bo nie mają w planach oddać i
                        my to musimy spłacać... 3tys...)i gdy dzwoniłam do nich,żeby wyjaśnić,była
                        jazda,znienawidzili mnie,że jak śmiem i w ogóle już nie jestem w
                        rodzinie...Artura na ślub w Wielkanoc nie zaprosili-mnie nie musieli,ale
                        brata??? a co do siostry Arura,to może nie powinnam tak bardzo jej nie
                        trawić,bo spotkało ją nieszczęście-była o 2-3mce dłużej w ciąży ode mnie i
                        13.07 urodziła synka,bardzo ciężko chorego.mały do tej pory leży w szpitalu i
                        niewiadomo czy przeżyje.ale jakoś nie mogę jej wybaczyć,poza tym wiele sama
                        sobie zaszkodziła(i dziecku),bo nie chciała chodzić do lekarza w ciąży(jest
                        pielęgniarką!).dlatego też źle o niej myślę jako o matce.
                        a moja mama na moim ślubie też nie była,bo miała egzamin na studiach i go nie
                        przełożyła.do dziś mi wypomina,że specjalnie taki termin ślubu braliśmy,żeby
                        jej nie było!!! bez komentarza (braliśmy tylko cywilny i bez wesela)
                        WAGA:no dobra,przytyłam tylko 4kg,ale nie wiem jak mi się to udało.cud,bo u nas
                        w rodzinie wszystkie tyły nawet po 30kg.
                        BUZIACZKI NA DOBRY NASTRÓJ!!
                        • kubowa Re: ALE ZA TO NIEDZIELA :) + wszystko 22.08.04, 13:08
                          irazone, ale odwalilas kawal dobrej robotysmile)
                          no widzisz, mowilam, ze w kazdej rodzinie sie znajda jakies patologiesmile)
                          bo to powiem wam nic latwego miec rodzinesmile) stan pelnej gotowosci non stopsmile)
                          • anna335 ehhh rodzina, gotowanie i w ogole chandra 22.08.04, 13:20
                            poplakalam sie dzisiajsad

                            raczej nie placze, ale mnie wzielo cos sad mam tescia, ktory sie u nas stoluje,
                            a ja bardzo nie cierplie gotowac no ale nie mam wyjscia bo on jest sam, i
                            dzisiaj od rana biegam i staram sie zrobic jakis porzadny niedzielny obiad,
                            meza i corki nie ma wiec nie musialam - poustawialam wszystko na stole...
                            rosolek pachnie, kluseczki dochodza, ide poszukac dziadziusia, a jego nie ma...
                            wiecie co ??? pojechal na obiad do corki swojej!!!!!!!!!!!!!!!
                            bosh
                            siadlam i sie rozplakalam
                            bosh
                            • anna335 p.s. 22.08.04, 13:21
                              a teraz przyszedl i jeszcze na mnie nakrzyczal, ze mi mowil!!!!!!!!!! przeciez
                              jakby mowil to bym nie gotowalasad
                              • kubowa Re: p.s. 22.08.04, 13:51
                                wiesz, kobieta w ciazy to placze przez wsyzstko doslownie... ja cie rozumiem,
                                normalnie zbitek okolicznosci taki, ze sie rozkleic... meza nie ma, dziecka nie
                                ma, mial byc tesc ale nie ma, jest obiadek i ty samasad( ciezka ta niedziela.
                                ale glowa do gorysmile zapros moze tego maturzyste, czy jak??smile
                            • kornelcia75 Re: ehhh rodzina, gotowanie i w ogole chandra 22.08.04, 13:30
                              Dziewczyny co z nami???Aniu ty dzis buczysz przez tescia a ja wczoraj przez
                              klamki,musimy się wziąsc w garsc bo jak my juz tak ostro chandrujemy a do
                              porodu jeszcze troche to słuchajcie co bedzie we wrzesniu?ale dobrze nam to
                              zrobi,widocznie tak musimy i tyle bo ja niewiem jak to wytłumaczyc.
                              Aniu nie płakaj!ja z chęcia przyjadę na rosołek...
                              Myslmy optymistycznie jutro nowy tydzień i bedzie lepiej,rany ja juz 36 tydz
                              Jak fajnie byc z Wami,buczec z Wami,chandrzyc z Wami,smiać się i cieszyc...
                              • irazone Re: ehhh rodzina, gotowanie i w ogole chandra 22.08.04, 13:41
                                Babeczki głowy do góry.jakoś będzie,cieszmy się,że nie jest gorzej big_grin
                                wiem,wiem-wczoraj sama marudziłam.ale wiadomo w takim razie,że przechodzi.
                                ja też chętnie przyjadę na rosołek.już dawno nie jadłam.poza tym ja nie mam dla
                                kogo gotować sad uściski
                                • anna335 Re: ehhh rodzina, gotowanie i w ogole chandra 22.08.04, 13:49
                                  no to chodzcie na rosolek, wprawdzie wywalilam go do lodowki, ale odgrzewany
                                  bedzie lepszy, rosolki sa najlepsze dwudniowesmile

                                  na zlosc tesciowi wzielam ogrodkowego kotka do domu i teraz lezy mi na brzuchu
                                  i mruczysmile jakas pociechasmile

                                  dobrze Was miec, bo mozna sie chociaz tak komus pozalic, kto rozumiesmile
                                  • kubowa jakos dajemy rade:) 22.08.04, 13:57
                                    brawo! i kotek skorzystalsmile)) i ja bym sie na rosolek wprosila, ale wlasnie
                                    ugotowalam pomidorowke po swojemu (kuba sie obrazil, ze nie on gotuje, ale ja
                                    czasem musze po swojemusmilea moze jemu po prostu po mojemu nie smakuje??smile no i
                                    juz nie dam rady rosolka.. ale myslami zjem z tobasmile)

                                    a wiecie co, ja to sie nieszczegolnie czuje, nie wiem na co uciska mi niunia,
                                    ale nie moge chodzic, bo w lewej pachwinie czuje ucisk... jesli ta sprawa nie
                                    rozwiaze sie po obiedzie w toalecie bede musiala zaczac obliczac ilosc i
                                    czestosc skurczy, bo poki co, nie wiem skad one pochodza..

                                    ale za to dzisiaj niunia fika ja fryga, za co ja chwale glosno i glaskam
                                    brzucha tam, gdzie, wg mojego rozeznania, jest glowka dzieckasmile
                                    • irazone Re:Kubowa nie strasz!!! 22.08.04, 14:15
                                      chyba nie masz zamiaru rodzić????!!!! wybij to sobie z glowy! pogadaj z Kają,że
                                      to jeszcze nie wrzesien-zrozumie.
                                      i smacznej pomidorówki! ja się zmobilizowałam i ugotowałam makaron,posypałm
                                      cukrem i tak pogryzam,obok miseczka z kiszoną kapustą(hehe tak na zmianę)i mam
                                      nadzieję,że nie wyląduję w Rydze,bo wczoraj po obiadku jakoś tak wyszło...
                                      • kubowa Re:Kubowa nie strasz!!! 22.08.04, 14:36
                                        a co w tym strasznegosmile) ja rodzic to jeszcze nie chce, ale skurcze juz mam
                                        mimo brania nospy i magnezu, tylko, ze jeszcze nieregularne i krotkie, tylko
                                        niektore dluzsze. ale jeszcze moze sie okazac, ze to nie z macicy te skurcze,
                                        wiec spoko
                                    • kornelcia75 Re: .......obiady 22.08.04, 14:17
                                      hehehe,niby Kubowa cos Cie uciska ale o maturzyscie przystojniaku to Ty
                                      myslisz,hehehe
                                      Ja juz spakowana jade na rosołek,do kotka i maturzysty...hehehe
                                      Mi tez pachnie w kuchni,mama gotuje wiec przypomniały mi sie panieńskie zapachy
                                      dobrej kuchni,choc Marek tez dobrze gotuje.
                                      Kubowa ja juz mysle ze Ty psychicznie przygotowujesz się na poród w czasie
                                      kiedy rodziłas synia.Cos mi sie wydaje ze bedziesz pierwsza,no ale poczekaj
                                      jeszcze.Smutno bez Ciebie bedzie,o i juz miało byc fajnie a mi sie łza kręci.
                                      I mysle ze ja to na samym koncu urodzę i bede pisac do siebie,a Wy juz na wątku
                                      niemowlaków.Wiem,wiem jeszcze sa pazdziernikowe,to mnie jakos trzyma smile)))
                                      • kubowa Re: .......obiady 22.08.04, 14:38
                                        pierwsza bedzie ania!! ja nie chce rodzic zanim ona nam opowie jak jest teraz
                                        ale fajniesmile
                                        • kornelcia75 Re:Ania,Ania 22.08.04, 14:53
                                          Dobra czekamy na Anię,ale mam nadzieję ze Ania wie jak nam zdac relację,hihi
                                          ze było super,luzacko i ze ona chce jeszcze raz!słyszysz Aniu?tylko nie strasz!
                                          bo dopadniemy Cie na watku który załozymy juz z dzieciaczkami.
                                        • kornelcia75 Re: czkawka 22.08.04, 14:54
                                          he,he ale Maks ma czkawkę,meczy sie chłopak juz 5 min
                                          a jak u Was czujecie tą czkawkę i czy często?
                                          • irazone Re: czkawka 22.08.04, 14:58
                                            oj często Kornelcia,często.pamiętam jak mnie to bawiło na samym początku,a
                                            teraz już mnie drażni-kilka razy dziennie ma czkawkę.i to dłuuugo.
                                          • anna335 Re: czkawka 22.08.04, 15:02
                                            czestosmile
                                            najczesciej wieczorem i nad ranem, nie wiem dlaczego akurat taksmile

                                            Ania jeszcze nie chce rodzic, ma termin na 9. i ma zamiar przenosicsmile

                                            pierwsza ciaze znosilam ciezko, za to porod mialam lekki - nie wiedzialam nawet
                                            kiedy sie zaczelo, bo nie odczuwalam skurczysmile a one byly tylko moze ja nie
                                            wiedzialam ze to tosmile))))))))
                                            zaczelam cokolwiek odczuwac okolo 22 a Magda byla na swiecie o 23:55 smile

                                            jesli Was to pocieszysmile
                                            to bylo w ogole o mnie?
                                            bo ja tak naprawde to mam na imie Radka, a Anna to uzywam na czat i tutajsmile

                                            • kornelcia75 Re: nasze imiona-no własnie 22.08.04, 15:09
                                              Dziewczyny no własnie jakie my mamy imiona?
                                              Ja jestem Dorotka-Dosia,ale Kornelia to miało byc imie dla mojej córy no i moze
                                              kiedys bedzie...hehehe.A tez uzywam go w necie,bo mi sie podoba.
                                              a jak z Wami?Malizna to tez Dorotka a jak reszta???
                                              • irazone Re: nasze imiona-no własnie 22.08.04, 15:18
                                                Małgośka mówią mi wink.... a irazone bo nie można samego ira,heheh.sympatyzuję z
                                                Irlandią
                                                • kubowa Re: nasze imiona-no własnie 22.08.04, 16:29
                                                  nie z irladnia, tylko z IRAsmile))) (ja tez z nimi sympatyzuje, ale szasmile

                                                  ja to normalnie sie olka nazywam, milo mi
                                                  • irazone Re: nasze imiona-no własnie 22.08.04, 16:32
                                                    pewnie,ze z IRA-bo walcza o autonomie Irlandii pŁN. A Z iRLANDIĄ TEZ.mam
                                                    wytatuaowaną na ramieniu
                                                  • irazone Re:to jest złośliwość rzeczy martwych 22.08.04, 16:38
                                                    nie mogę wydrukować przepisu,bo skończył się tusz!!! muszę pisać ręcznie.jak ja
                                                    tego nie lubię...
                                                  • kornelcia75 Re:to jest złośliwość rzeczy martwych 22.08.04, 16:43
                                                    A ja niemam drukarki i wszystkie przepisy przepisuje recznie,slina mi cieknie
                                                    na tego murzynka....buuuu
                                                  • irazone Re:to jest złośliwość rzeczy martwych 22.08.04, 16:50
                                                    to zapraszam wieczorkiem na degustację!
                                                    a teraz zjeżdżam w tempie ekspresowym,bo o 18tej zadzwoni moje Szczęście
                                                    Ukochane z Holandii(tam ich wywiało tym statkiem) a muszę dojechać do
                                                    domu,zabierając najpierw trzepaczkę(muszę ją znaleźć czy znaleść?pogubiłam się)
                                                    paparatki Kochane,miłego wieczorku,dużo uśmiechów i ruchliwych dzieciaczków!
                                                    do zobaczenia najpewniej jutro(tylko nie produkujcie tyle postów,bo znów będę
                                                    czytać godzinę hihihi)
                                                    PAPA
                                                    smile
                                                  • kubowa Re:to jest złośliwość rzeczy martwych 22.08.04, 16:56
                                                    yhym... ja juz kube po ciacho wyslalamsmile) oczywiscie sama nie upiekesmile
                                                  • kubowa Re: nasze imiona-no własnie 22.08.04, 16:55
                                                    aa, to sorrysmile
                                            • kubowa Re: czkawka 22.08.04, 16:27
                                              oczywiscie, ze o ciebie chodzilo i sie nie migajsmile
                                          • kubowa Re: czkawka 22.08.04, 16:25
                                            moja niunia ma czkawke srednio 2 razy na dobe i strasznie mnie wtedy stuka w
                                            szyjkesmile
                                            • paulajal Re: czkawka 22.08.04, 16:58
                                              A mój synek nie ma czkawki wcale! To źle? Ale rusza się jak najbardziej często.
                                              teraz właśnie wystawił sie z boku jak melonik.

                                              paula
                                              • paulajal Biust po ciąży. 22.08.04, 17:04
                                                Apteros, co Ty z tym zmniejszeniem biustu po ciąży straszysz?! Ja przed ciążą
                                                miałam 75A, więc już gorzej być nie może, chyba mi się nie wklęsnie klatka
                                                piersiowa i liczyłam na to, że po ciąży to zostanę nową gwiazdą słonecznego
                                                patrolu. Dziewczyny, jakie jest ten biust po ciąży i po karmieniu piersią?
                                                Niech się doświadczone mamy wypowiedzą.

                                                Paula i Sebastian 33/34tc
                                                • paulajal Porządek musi być. 22.08.04, 17:13
                                                  Jak już zapewne widzicie po tytule mam groźnie brzmiący pomysł. Otóż tyle już
                                                  nas jest, mamy różne terminy porodów, jesteśmy z różnych miast, oczekujemy
                                                  synów, córek i jeszcze co po niektóre kryją się pod nickami, które nie dają
                                                  łatwo rozpoznać imion, więc mi się czasem trudno połapać. Może mogłybyśmy to
                                                  jakoś ciut usystematyzować, choć sama nie wiem jak dałoby się to zrobić, żeby
                                                  była taka ściąga, na którą można łatwo zerknąc odpisując, kto jak ma na imię +
                                                  imię męża (bo o nich też ciągle gadamy), imię dla oczekiwanego malenstwa,
                                                  miasto i termin porodu + inne info, jak macie jakiś pomysł (może szpital
                                                  wybrany do porodu, kto ma psa czy coś tam jeszcze).
                                                  To tylko taki pomysł, może głupi, sama nie wiem, co Wy na to?

                                                  Paula
                                                  • kornelcia75 Re: Porządek musi być. 22.08.04, 17:45
                                                    Paula swietny pomysł,tylko jak to zrobic???
                                                    dziewczyny pomyslmy!
                                                  • kubowa Re: Porządek musi być. 22.08.04, 18:22
                                                    bardzo dobry pomysl!!! mysl dalejsmile)
                                                • kubowa Re: Biust po ciąży. 22.08.04, 18:20
                                                  jesli zas o biust chodzi, to po porodzie mi jeszcze bardziej urosl, ale po
                                                  karmieniu juz calkiem zmalalsad(( i taki juz maly pozostal az znow w ciaze nie
                                                  zaszlam bylam..
                                              • apteros ciacho:) 22.08.04, 17:14
                                                no mój murzynek już w piekarnikusmile oczywiście zapomniałam o tym proszku do
                                                pieczenia, choć przybiegłam napisać o nim w trakcie krojenia orzechówsmile na
                                                szczęście zdążyłam go dosypać jeszcze przed meiszaniem z pianąsmile

                                                potem obudziłam mojego mężulka jajecznicą i zaraz zostanę odpędzona od kompasmile

                                                kubowa.. może i piekę, ale za to kiepsko gotujęsmile zwłaszcza mięsko jakoś mi tak
                                                średnio wychodzismile a poza tym to żadna sztukasmile bierze się książkę do
                                                gotowania, albo książkę z robótkami ręcznymi i się dokładnie stosuje do tego co
                                                tam napisalismile za pierwszym razem.. potem puszcza się wodze fantazji i
                                                improwizacji, bo postępowanie według cudzych reguł jest nudnesmile i tyle...

                                                a co do wózkó na allegro to jest tak: można trafić na świetną okazję, ale ja
                                                nie zdecydowałabym się na licytowanie wózka którego nie mogłabym obejrzeć. no
                                                chyba że byłoby dużo zdjęć i atrakcyjna cena. no i przede wszsytkim musi być w
                                                tej samej miejscowości.. bo co z tego, że kupiłabym go za 50zł, jeśli jakieś
                                                straszne sumy zapłaciłabym za transport? choć z drugiej strony jak dziewczyny
                                                zrzucały się na wózek bliźniaczy dla tej Marioli, to transport wyniósł 60 zł...
                                                to w sumie dalej się opłacasmile chyba w efekcie największy problem to to, że
                                                najlepsze oferty są ostro licytowanesmile w warszawie zaś ceny wywoławcze już są
                                                nie na moją kieszeńsmile na pewno jest to oszczędność dla rodzicowej kieszeni. ale
                                                posprawdzałabym na twoim miejscu najpierw tu na forum w dziale oddam czy
                                                sprzedam. albo w innych tego typu stronkach z ogłoszeniamismile w każdym razie
                                                zależnie od tego ile masz na ten cel przeznaczonych pieniążków na pewno coś sie
                                                znajdzie. ja miałam po drodze oferty za 50zł, za 120.. itp. a były to ładne
                                                wózeczki, używane ale nie zniszczone, oczywiście dwu - trzyfunkcyjne no i w
                                                ogóle.

                                                ja wózek dostałam od kuzynki taki przechodnio dyżurnysmile właśnie uprałam mu
                                                wszystkie wyściółki co ich dzidziuś będzie dotykaćsmile nie jest jakiś super
                                                chruper, ale przecież nie chodzi o to, żeby był jakiś najpiękniejszy.

                                                pozdrawiam serdecznie..
                                                WEronika
                            • kubowa Re: ehhh rodzina, gotowanie i w ogole chandra 22.08.04, 13:49
                              bidulkasad( nie placz, moze nie wiedzial, ze cos dla niego szykujesz?? pewnie
                              nie chcial ci robic klopotu i dlatego pojechal gdzies indziejsad nie
                              dogadaliscie siesad a zupke zjedz, i tobie i dziciaczkowi sie przydasmile)
                              • anna335 Re: ehhh rodzina, gotowanie i w ogole chandra 22.08.04, 14:27
                                no pewnie nie wiedzialsmile

                                napisalam zyczenia na 18, bo chrzesniak meza ma dzisiajsmile kupilam mu program
                                do nauki angielskiego i ide w delegacji smile .. a wlasciwie to wcale nie mam
                                ochoty isc ;-/

                                za to pogoda niezla
                                • apteros JA Z WAMI NIE MOGĘ:) 22.08.04, 15:21
                                  wystarczył jeden dzień, żebyście prawie o dwie setki postów odskoczyłytongue_out mnie
                                  mąż wczoraj podstępnie pod pozorem prania ciuszków wywiózł do mieszkania
                                  teściów (złoci ludzie jak na razietongue_out) i tak już tam zostałam, bo koło ósmej
                                  wieczorem przyjechał ze znajomymi i imprezka malutka byłasmile oglądaliśmy film ze
                                  ślubu, bo to nasz świadek był. oni sobie trochę popilismile no i oczywiście rano
                                  wszyscy umieralismilesmilesmile w każdym razie koło pierwszej zaczęliśmy się zbierać i
                                  wróciliśmy. ja sobie czytam was, a mężulek biedactwo wciąż odsypiasmile

                                  ale w ramach pozytywów - uprałam ciuszki i różne śpiworki,kocyki. no i vanishem
                                  udało mi się tego śpiworka odżółcić co pytałam co z tym robić. mam nadzieję, że
                                  to nie zaowocuje jakimś uczuleniem u dzidziusia potem. a ciuszki prałam jako
                                  ostatnie i powiesiłam na noc na balkonie... i oczywiście padać musiałosmile tyle,
                                  że chyba nie tak mocno, bo rzeczy nie były bardziej mokre.. tylko po prostu nie
                                  wyschłytongue_out

                                  mam coraz większą ochotę na ciasto... może dziś murzynka z orzechami upiekę?
                                  owocowego nie mogę, bo zakupy na targu dopiero jutro będę robićsmile

                                  poszłam i już rozpuszczam masłosmile

                                  no i jeszcze mąż jak mnie nie było to posprzątał mieszkanko, także nieco
                                  fajniej się w nim siedzismile ja produkuję sweterek dla dzidzi kolejnysmile i dziś
                                  może wieczorem trochę książek mniej potrzebnych wrzucę do pudeł, bo boimy się,
                                  że jak dojdzie do przeprowadzki to się zaplączemy w pakowanie drobnych rzeczysmile

                                  na razie pozdrawiam serdecznie i idę orzechy kroićsmile
                                  Weronika
                                  • izabelai Re: JA Z WAMI NIE MOGĘ:) 22.08.04, 15:38
                                    Witam wszystkich,
                                    Dawno tutaj nie pisalam, choc staram sie w miare mozliwosci czytac wszystkie
                                    posty. Teraz jestem jeszcze pod wrazeniem mojej podrozy do Polski (wrocilam w
                                    zeszlym tygodniu) a mialam daleko (mieszkam na Okinawie), w 32 tygdniu (powrot)
                                    i do tego z 2,5 letnim maluchem. Ale warto bylo smile
                                    Termin mialam na 3 pazdziernika, ale poniewaz bede miala cesarke to juz
                                    ustalona zostala na 24 wrzesnia. Tak wiec jeszcze tylko i az miesiac. Na
                                    szczescie czuje sie swietnie, nic mi nie dolega, na plusie tylko 5 kg. Nawet
                                    planuje pracowac do 22 wrzesnia, bo w domu to mnie ogarnia len totalny.
                                    No to ide czytac dalej posty, bo jeszcze mi troche zostalo smile
                                    Pozdrowienia
                                    Iza, Gentaro i 34 tygoniowa Maja
                                    • irazone do apteros 22.08.04, 15:47
                                      kochana a mogłabyś mi podać przepis na tego murzyna? też mi się zachciało
                                      ciasta a nie wiedziałam jakie
                                      i juz wiem smile
                                      • apteros murzynek 22.08.04, 15:58
                                        pewnie że mogę podać tylko cukrzyce w końcu mnie zabiją za te torturytongue_out

                                        to jest przepis z musierowicz, który trochę z pamięci odtwarzam, więc może być,
                                        że coś pomijam niechcącysmile

                                        w garku rozpuszcza się kostkę masła/margaryny
                                        dodać 4 łyżki stołowe kakao prawdziwego i 4 łyżki stołowe mleka
                                        wymieszać
                                        dodać szklankę/1,5 szklanki cukru (ja wolę mniej słodkie) i paczkę cukru
                                        waniliowego zamieszać
                                        poczekać aż się zagotuje

                                        tu mam wątpliwość właśnie, bo moim zdaniem powinno to się przy tym gotowaniu
                                        połączyć, a tymczasem nie chce mi się tak zrobićsad

                                        potem musi ostygnąć.
                                        jak ostygnie dodajemy 1 żółtko i szczyptę soli. mieszamy, odlewamy pół
                                        szklaneczki na polewę.
                                        dodajemy jeszcze 3 żółtka i 1,5 szklanki mąki.
                                        i skórkę otartą z cytryny. mieszamy

                                        ja tu w ramach inwencji wrzucam jeszcze różne bakalie, wlewam jak mam jakiś
                                        koniaczek czy takie tam.

                                        potem dodaemy pianę z tych 4 białek ubitą

                                        mieszamy, wlewamy do formy posmarowanej masłem i posypanej bułką tartąsmile

                                        piecze się na 180-200 przez 45 min, godzinę.. zależy czy w płaskiej formie, czy
                                        w głębokiej.

                                        potem jak ostygnie ciato, polewamy tą polewą ze szklaneczki. można podobno
                                        przekroić i przełożyć dżemikiem, ale ja osobiście wolę bez... po prostu
                                        uwielbiam czekoladowość tego ciastasmile

                                        życzę smacznegosmile
                                        • irazone Re: murzynek 22.08.04, 16:07
                                          holender... a czym mam ubić pianę? zabij mnie śmiechem,ale gdzieś zgubiłam dwie
                                          trzepaczki,a miksera się nie dorobiłam. sad chyba,że mamie zwędzę i jutro
                                          oddam.heh.
                                          • apteros Re: murzynek 22.08.04, 16:14
                                            no to jest problem faktsmile podobno można ubijać widelcemsmile
                                            • irazone Re: murzynek 22.08.04, 16:21
                                              już też o tym myślałam,ale chyba jednak zabawie się w porywaczkę trzepaczek
                                              a w ogóle właśnie gadam z kumpelą na gg o allegro,a Ty masz doświadczenie,więc
                                              powiedz mi jaki sens ma kupowanie wózka dla dziecka tam? właśnie mi próbuje to
                                              wmówić,żeby jednak było na komputer po tej cholernej pralce
                                        • apteros Re: murzynek 22.08.04, 16:12
                                          no oczywiście że coś pominęłamsmile razem z maką dodaje się dwie łyżki stołowe
                                          proszku do peiczeniatongue_out
                                    • kubowa Re: JA Z WAMI NIE MOGĘ:) 22.08.04, 16:47
                                      iza, a gdzie bedziesz miala cesarke? (w wawie?) i jak sie na to zapatrujesz no
                                      i dlaczego?smile ja przepraszam, ze tak pytam, ale ja sie szykuje na kazda
                                      ewentualnoscsmile
                                  • apteros Re: JA Z WAMI NIE MOGĘ:) 22.08.04, 15:51
                                    aha a propos tego co czytałam pierwsze refleksjesmile

                                    nota bene się piszetongue_out to czasownik z przysłówkiemsmile

                                    ja się z moim Mężem specjalnie nie kłócę, tylko on się denerwuje, bo chce już z
                                    góry omówić umeblowanie meiszkania i takie tam, a ja wolę w działaniu to
                                    uzgodnićsmileno i kończy się taka dyskusja tym, że ja mówię, że obojętne, a on się
                                    denerwuje jeszcze bardziejsmile

                                    co do fotografowania to w naszym domku ja uwielbiam się w to bawić, choć nie
                                    mam cierpliwości, żeby się nauczyć o tych czasach naświetlania i przesłonach i
                                    wszystko ustawiam pi razy drzwi na chybił trafił... no i jakoś czasami średnia
                                    jest w efekciesmilejakośćsmilea co do wywoływania czarno-białych.. to mam w starym
                                    mieszkaniu powiększalnik po tatusiu i bardzo bym chciała się w to bawić... tyko
                                    nie potrafięsmilea mam kilka wywołanych negatywów co od lat czekają na odbitkismile

                                    co do rodziny i sąsiadów nawet się nie wypowiem. może tylko wspomnę że w moim
                                    studenckim mieszkanu za sąsiadkę miałam dilerkę i co jakiś czas klienci przez
                                    pomyłkę do nas dzwonili zamiast do niejsmileze zrozumiałych zatem powodów nie
                                    wprowadziliśmy się tam po ślubie, choć ja wiele bym oddała, żeby znów zasypiać
                                    pod moim zielonym sufitem oddalonym o trzy i pół metrasmile a rodzinę mam wielką
                                    bardzo (ze dwieście osób by się uzbierało na pewno) więc nie dziwne, że wiele
                                    rozmaitych typów w niej się znajdujesmile a rodzice moi po tym jak nam w okolicach
                                    ślubu dookopali, teraz zachowują się całkiem całkiemsmile

                                    kubowa masz nie rodzićsmileprzez najbliższe trzy tygodniesmile

                                    tez czekam na ciąg dalszy o cesarce, bo jak się wybiorę do okulisty, to jeszcze
                                    mnie może na nią zesłać ze względu na krótkowzrocznośćsad

                                    ja się do tej pory nie zastanawiałam czy dzidzia się rusza czy nie. po prostu
                                    spokojnie to traktuję, zakładając ufnie, że jak się obudzi to i tak da mi
                                    popalićsmile i nie mam jakiegoś konkretnego sposobu na obudzenie..

                                    pogoda od dwóch dni mi się bardzo podoba - zero słońca prawie, wiaterek,
                                    deszczyk... tylko tak dalej jeśli o mnie chodzismile choć w efekcie nie dotarłam
                                    na basensmile

                                    za dwie i pół godziny umówiona jestem z koleżanką, co odda mi ciuszkismile już się
                                    cieszę na nowe wrażeniasmile choć przecież popraniu sobotnim, mam i tak na cały
                                    tydzień prasowaniasmile

                                    pierwotna masa murzynkowa się studzi. czy ktoś wie, dlaczego mi się w niej
                                    masło nie chce połączyć z cukrem?

                                    ja przytyłam jakieś kilkanaście kilo ale nie wiem dokładnie, bo się zważyłam w
                                    trzeci miesiącu dopiero, a w ciążę zaszłam bezpośrednio po świątecznym
                                    obżarstwie niepohamowanym.. no a przed świętami to nawet zeszłam do 52.. co
                                    było doprawdy cudem i efektem cotygodniowego szaleństwa w Parku. w każdym razie
                                    teraz ważę 66. ale nie przeraża mnie to, bo po karmieniu ponoć chudnie się
                                    bardziej niż przed ciążą.. nawet biust ma się zrobić mniejszysmile

                                    a propos biustu. pomimo smarowania się maścią wyszły mi nowe czerwone krechysad
                                    żeby było zabawniej doszły do tego takie drobne kreseczki na pośladkach..
                                    wygląda jakby mnie ktoś podrapałsmile a na brzuchu ani śladusmile nie wiem o co z
                                    tymi rozstępami chodzi.

                                    dziś się czuję koszmarnie obolała jakaś i zmęczona. ciekawe czy to wina pogody?

                                    pociągi są fajne jak sę nimi jedzie, niejak się na nie patrzysmile

                                    a na allegro to ja przepuszczam kasiorkę i Paweł tylko oczka wytrzeszcza jak
                                    przychodzę żeby zrobił przelew.. nie że drogo kupuję bo biorę książki po max.
                                    10-15zł. tylko że płaci za min. 6 naraztongue_out ale sama dobrze wiem, że koniec temu
                                    rychły nastąpi... chyba że dostanę stypendium albo kredyt studencki. z kasą
                                    krucho jest, samochód trzeba naprawić kupić wszystkie kosmetyki dla dzidziulka
                                    i te inne.. w efekcie nie zrobimy łazienki w nowym mieszkaniu, choć wygląda
                                    koszmarnie i wszystko w niej ma ze trzydzieści kilka latsad i pomyśleć, że to
                                    kwestia 3-5tys. tylkosad

                                    więcej wątków z tych dwóch setek co czytałam nie pamiętamsmile

                                    pozdrawiam wszsytkie mamysmile idzie burza..
                                    Weronika - tak mam na imię i wcale tego nie kryjęsmile

                                    ps. ja proponuję żebyśmy w ogole założyły stronę naszą i naszych bobasów..
                                    żebyśmy tam zamieszczały zdjęcia z kolejnych ważnych wydarzeń w ich życiu i
                                    historie o ich śmiesznych dokonaniach i wielkich dokonaniach.. to by dopiero
                                    było fajnesmile
                                  • kubowa Re: JA Z WAMI NIE MOGĘ:) 22.08.04, 16:45
                                    weroniko, twoj pawel musi miec z ciebie pociechesmile) pieczesz i szyjesz jak
                                    prawdziwa kobieta!smile ja sie czuje wybrakowana, bo ani piec ani szyc nie
                                    potrafiesad i w dodatku nie mam zaparcia, zeby sprobowacsad
                                    • izabelai Re: JA Z WAMI NIE MOGĘ:) 22.08.04, 17:20
                                      Kubowa,
                                      No bede miala cesarke tutaj u siebie czyli na Okinawie. Przy pierwszym dziecku
                                      nie bylo postepu porodu (rozwarcie niewielkie, a skurcze co 2 minuty). Tutaj
                                      nie podaja znieczulenia zadnego (Japonki jakos tak bezbolesnie rodza) i nie
                                      wytrzymalam, kazalam ciac. Okazalo sie, ze byla to decyzja zyciowa, bo Geniu by
                                      sie udusil (i tak spedzil 10 dni na intensywnej). Teraz lekarz powiedzial, ze
                                      bedzie dla mnie bezpieczniej urodzic przez cc, a ja nie protestuje, bo nie
                                      chcialabym przechodzic przez te bole jeszcze raz. Z drugiej strony gdybym
                                      dostala wtedy znieczulenie, to czekalabym sobie spokojnie, a Geniu bylby teraz
                                      warzywkiem (to byl 1 stycznia i lekarzom nie chcialo sie za bardzo ciac - w
                                      Japonii tez sie zdarzaja takie sytuacje, choc w sumie na opieke poloznych i
                                      lekarzy nie mozna w ogole narzekac). Ja po cesarce czulam sie dobrze.
                                      Oczywiscie, ze to troche boli, ale w miare szybko dochodzi sie do siebie. Na
                                      prawde nie ma powodu do strachu.
                                      Iza
                                      • paulajal Re: JA Z WAMI NIE MOGĘ:) 22.08.04, 17:37
                                        Izabelai, przepraszam że tak wprost pytam, ale co Ty na Okinawi porabiasz już
                                        tyle czasu? Bardzo mnie to zaintrygowało. Napisz kilka słów o tym jak się tam
                                        żyje, to taka inna i ciekawa kultura.

                                        pozdr

                                        Paula
                                        • izabelai Re: JA Z WAMI NIE MOGĘ:) 22.08.04, 17:46
                                          Milosc mnie tu przygnala wink Moj maz jest miejscowy, poznalismy sie w Chinach.
                                          Rok byl w Polsce, ale bylo mu wybitnie za zimno (tutaj zima jest 15 stopni
                                          plus) wiec postanowilismy zamieszkac tutaj. Zreszta on za bardzo nie ma wyboru,
                                          bo po tesciu bedzie glowa "klanu" i powinien tutaj mieszkac. Co za tym idzie
                                          mieszkamy z tesciami, ktorzy na szczescie sa bardzo w porzadku. Zycie tutaj
                                          jest w miare latwe i bezstresowe. Ucze w szkole angielskiego, mam juz swoich
                                          znajomy, dostep do internetu sprawia, ze czuje sie bardziej jakbym mieszkala w
                                          innym miescie a nie na koncu swiata. Tylko jedzenie mi tu nie wchodzi za bardzo
                                          (nie przepadam za morskimi stworkami) no i latem jest bardzo cieplo (dlatego
                                          pojechalam do Polski ale akurat byl upal przez caly miesiac). Co do opieki
                                          medycznej to chodze na wizyty do szpitala w ktorym bede rodzic. Za kazdym razem
                                          mam robione USG, ale badanie wewnetrzne to tylko na poczatku (USG dopochwowe).
                                          Zadnych lekow czy witamin nie dostaje, badanie krwi jedno w 3-4 miesiacu i
                                          teraz bede miala kolejne przed sama cesarka.
                                          Wszystkich do mnie serdecznie zapraszam, bo troche brakuje mi towarzystwa
                                          polskiego. Obecnie jest tutaj jedna Polka, ale wyjezdza we wrzesniu sad
                                          • kubowa polscy lekarze vs ci obcy 22.08.04, 18:33
                                            no to jeszcze sie okaze, ze to tylko polscy lekarze sa tak zapobiegliwi, zeby
                                            robic te wszystkie badania na okraglo!!!!ale ja sie akuratnio z tego cieszesmile
                                            jeszcze jak lekarz potrafi wyniki zinterpretowac i zadzialac, to normalnie jak
                                            w rajusmile
                                            • izabelai Re: polscy lekarze vs ci obcy 22.08.04, 18:53
                                              no ja sie moge tylko cieszyc, ze w ciazy nie mam problemow i jestem "szczelna"
                                              tak, ze nawet nie moge naturalnie urodzic wink Ale jakos faktycznie tutaj bardzo
                                              na luzie podchodza do ciazy, no ale nie wiem czy duzo jest w kobiet z
                                              problemami.
                                              • paulajal Re: polscy lekarze vs ci obcy 22.08.04, 19:22
                                                Izabelai, teraz to mnie całkiem zaciekawiłaś. A na czym polega to piastowanie
                                                klanu i czemu wówczas trzeba mieszkać z tesciami? Ale to inny świat. Ja nigdy
                                                tak daleko nie byłam, ale marzy mi się jakaś egzotyczna podróż albo szansa na
                                                zamieszkanie gdzieś w nietypowym miejscu i poznanie obcej kultury. Mój tata
                                                mieszkał w Mongolii, ale nie chciał nas tam zabrać ze sobą, bo twierdził, że
                                                bysmy tam nie wyżyli zimą! Najdłużej to byłam 7 miesięcy na wsi we Francji, co
                                                cudownie wspominam. Napisz coś jeszcze jak tam ludzie żyją, jakbyś miała ochotę.

                                                Paula
                                    • juleg niż demograficzny?? 22.08.04, 17:26

                                      • apteros Re: niż demograficzny?? 22.08.04, 17:31
                                        juleg.. niż to jest teraz w podstawówkachsmile a do okresu rozmnażania się
                                        dochodzi właśnie wyż ze stanu wojennegosmile więc się zaraz wyrównasmile A poza tym
                                        podobno robi się moda na bycie w ciążysmile a poza tym to przecież oczywiste, że
                                        jak sama nosisz się z brzuszkiem to i wzrok ci się na współtowarzyszki niedoli
                                        wyostrzyłsmile a już szczytem wszystkeigo jest skarżenie się, że spotykasz je w
                                        sklepach z rzeczami dla niemowląttongue_out

                                        • apteros ciacha i te inne... 22.08.04, 17:33
                                          Drogie cukrzyce.. obiecuję, że jak już będziecie mogły jeść słodkości w
                                          większych ilościach, to na to nasze planowane i niezbędne spotkanie przywiozę
                                          wózek wypakowany dzidziusiem i ciachami własnego wypiekusmile tak żeby nie było,
                                          że się chwalę, bo nikt nie widzitongue_out no i żeby wynagrodzić te męki które nie ze
                                          złośliwości przecież zadajęsmile
                                          • juleg Re: ciacha i te inne... 22.08.04, 17:47

                                          • kubowa Re: ciacha i te inne... 22.08.04, 18:26
                                            noo, trzymam cie za slowo weronikosmile) ja wlasnie wcielam dwa wielkie kawalki
                                            ciacha, i troche czekolady, a cukier po godzinie: 104smile i gdzie ta moja
                                            cukrzyca??
                                            • paulajal Re: ciacha i te inne... 22.08.04, 19:28
                                              Jako że ja drastycznie ograniczyłam się z jedzeniem, słodycze w ogóle odpadają,
                                              to błagam o litość w dziedzinie przepisów, bo mnie skręca.

                                              Natomiast chętnie skorzystam z waszych przepisów sałatkowych, jeśli znacie
                                              jakieś fajne. Oto mój:
                                              -puszka kukurydzy
                                              -4 jajka
                                              -2 pomidory
                                              -1 papryka (ja daję zieloną)
                                              -pęczek szczypiorku
                                              -sos majonezowo-jogurtowy Winiary (bo mam mniej kalorii niż zwykły majonez),
                                              sól, pieprz, wymieszać i na 30 min przed podaniem do lodówki

                                              Czekam na Wasze niskokaloryczne propozycje. u nas tylko ja gotuję (mąż w
                                              dziedzinie sprzątania i gotowania to skarajny leń, prędzej by chyba nie zjadł
                                              niż się ruszył do roboty) i to średnio na jeża mi wychodzi, więc chetnie się od
                                              Was nauczę.

                                              paula
                                              • apteros Re: ciacha i te inne... 22.08.04, 19:46
                                                no taktongue_out juz wróciłam. Mężu zniknął znowusmile dostałam od koleżanki ciuszki
                                                rozmiar 74 i 80, a jej Lucek dopiero 04.09. kończy rok.. myślę, że to może być
                                                odpowiedź na wątpliwości co do zużywania się rozmiarów ciuszkówsmile

                                                no i dostałam od niej tez takie dziwne kocyki czy kołderki.. kwadratowe i z
                                                rzepami.. wyszło mi że to rożek chyba jest... tylko jak to się je i zawija?

                                                poza tym dostalam pudelko nan1. jak tego sie używa i czy? tylko wtedy kiedy
                                                dziecko nie chce jesc mojego mleka czy takze sie dzieciaka dokarmia i
                                                przyzwyczaja juz wczesniej.. no nie wiem..

                                                paula.. z takich niskokalorycznych przepisow to nic ci nie moge podac, bo
                                                kurtka blaszka... nigdy nie dbalam o kaloriesmile co zreszta owocowalo tym, ze
                                                ponizej 53 kilo przez osiem lat nie zeszlamsmile (tzn to byla moja stala waga od
                                                konca podstawowkitongue_out) za to upomne sie od mamy mojej o taki fajny przepis na
                                                marynowana rybesmile brzmi groznie, ale robi sie latwo i to swietne danie na kazda
                                                okazjesmile taka rybka z konserwowa papryka i korniszonkami.. miodzio lekko
                                                kwaskowate.. czyli to co tygryski uwielbiajasmile

                                                pozdrawiam,
                                                WEronika
                                                • kubowa Re: ciacha i te inne... 22.08.04, 19:51
                                                  to z rzepami to rozeksmile a jak sie zwija to te rzepy ci podpowiedza wlasnie. ja
                                                  tego i tak nie uzywala inaczej jak kolderki do wozeczkasmile)

                                                  nan1 uzywa sie jak juz nie chcesz karmic piersia, albo nie mozesz, poki
                                                  bedziesz mogla nie dokarmiaj go zadnym mlekiem. i to jest dla najmniejszego
                                                  dziecka, do ilus tam miesiecy. ja podawalam to patrykowi, bo nie karmilam zbyt
                                                  dlugo, i bardzo sie ten nan spisal, maly go bardzo lubil i nie mial zadnych po
                                                  nim sensacji.
                                        • izabelai Re: niż demograficzny?? 22.08.04, 17:38
                                          Ja tez wszedzie widze ciezarowki, ale ponoc to tak jest. Jak kupilismy samochod
                                          to tez wszedzie widzialam takie same. Tutaj na Okinawie nizu na pewno nie ma bo
                                          wszyscy maja po 3-4 dzieci. Jest ich wszedzie zatrzesienie, szczegolnie w
                                          sklepach smile
                                        • juleg Re: niż demograficzny?? 22.08.04, 17:44

                                      • kornelcia75 Re: niż demograficzny?? 22.08.04, 17:47
                                        juleg mi moje kolezanki powiedziały ze jak sie jest w ciązy to sie bardziej
                                        zwraca uwagę na cięzarne i wtedy wydaje sie ze jest ich pełno.Urodzimy
                                        dzieciaczki i bedzie nam sie wydawało Ze widzimy tysiace wózków na ulicach,heheh
                                    • kornelcia75 Re: JA Z WAMI NIE MOGĘ:)-zdołowane 22.08.04, 17:53
                                      My sie Kubowa zdołujemy zaraz,Weronika to jest gospodyni.Ja
                                      asystowałam,powtarzam asystowałam męzowi jak robił ciacho z proszku błekitna
                                      lagune i kilimandzaro czy jakos tak.Przyszyc to ja moge guzik,ale i tak klnę bo
                                      mi sie plącze.Niewiem Kubowa czy pamietasz ale Weronika zrobiła sweterek-
                                      pewnie w godzinę hihi.Nie no zazdroszcze i juz.

                                      I zaraz mnie dół dopadnie bo tak czytam co robicie i chciałam tego sernika z
                                      serków homo i krakersów zrobic(moze bym nie schrzaniła)a Marek mówi ze cukier
                                      mi skacze i musze zbastowac.To wziełam ksiązke ,leze i jestem zła.
                                      • apteros Re: JA Z WAMI NIE MOGĘ:)-zdołowane 22.08.04, 18:07
                                        no nie kornelcia bez przesadytongue_out trzy dni robilam sweterek i tak calkiem dobrze
                                        to nie wyszedłsmile mąż się bez ogródek i bez litości zapytał co te rękawki takie
                                        chude i takie długie i takie sterczące prostopadle na boki... smile

                                        w godzine.. to można zaszyć kilka dziurawych ubraneksmile

                                        ciacho i tak wyszło za słodkie.. choroba. ile bym nie zmniejszyła tego cukru co
                                        piszą w przepisie i tak jest za słodkie... a ja wolę takie mniejsad właśnie się
                                        spóźniłam na spotkanie z koleżankąsad muszę do niej szybciutko zadzwonić... mężu
                                        mi utknął gdzies...

                                        jak się ma męża co gotuje to się samemu można leniwićsmile mój gotuje co prawda
                                        całkiem dobrze, ale za to tak kalorycznie, że mi oczki wyłażą na wierzch i wolę
                                        sama się przyłączyć, bo na jego diecie to bym była jak bałwanek w ciągu kilku
                                        miesięcy, niezależnie od okrągłego brzuszkasmile

                                        pozdrawiam serdecznie,
                                        weronika
                                        • juleg ech... 22.08.04, 19:39

                                          • apteros Re: ech... 22.08.04, 19:49
                                            no przyznaję, mnie też właściwie wszytko dziś bolisad zwłaszcza skóra brzucha i
                                            żebra.. ale nic to.. powtarzam sobie, że jturo nie bedzie bolałosmile

                                            paula a co do porządków, to chyba nie pozostaje nic innego, jak przez jakiś
                                            czas doklejać metryczkę do końca swojego postu, tak żeby wszystkie
                                            zainteresowane mamy, mogły sobie skopiować; albo też któraś się podejmie i na
                                            jej konto wyślemy te wieści, ona sklei w jedno i roześle z powrotemsmile

                                            pozdrawiam,
                                            W.
                                            • apteros NIE DO WIARY!!!!!!! 22.08.04, 20:51
                                              od godziny nikt nic nie pisze? dziewczyny co się z wami stało? niesamowite...

                                              pozdrawiam wagarując chwilowo od sprzątania biureczkasmile

                                              Weronika

                                              ps. moje biureczko ma samego blatu prawie trzy m2smile
                                              • aniamulka Re: ech... 22.08.04, 21:10
                                                Witajcie Dziewczynkismile

                                                Ja to już naprawdę nie jestem w stanie nadążyć za szybkością z jaką powstają
                                                nowe posty. Miałam przed chwilka sporo do czytania.

                                                Odnośnie porządku:
                                                Widzę Apretos, że wpadłyśmy na ten sam pomysł. Wydaje mi się, że chyba będzie
                                                to najlepszy sposób uporządkowania danych o na s samych. To będzie taka nowa
                                                powieść w odcinkach smile

                                                A właśnie: Co się stało z kolejnym odcinkiem Cesarki. Nie będzie już końca?

                                                A pytanko: Czy jak się skraca szyjka to się coś czuje czy to może przebiegać
                                                zupełnie bez objawów?

                                                Ania i maleństwo w brzuszku smile
                                                • kubowa Re: ech... 22.08.04, 21:31
                                                  ania, ja nic nie czulam jak mi sie szyjka skrocila, wiec chyba sie nie czujesmile
                                                • apteros Re: ech... 22.08.04, 21:35
                                                  zapomniałam powiedzieć.. jak byliśmy u tej koleżanki to ona powiedziała, że mam
                                                  duży brzuszek... a ja wcale się nie czuję, jakby był dużysmile no metr obwodu ma,
                                                  ale mi nie ciąży ani nic.. wnioskuję, że ta koleżanka to miała mniejszego
                                                  brzuchala czy jak? a jej Lucek to takie fajne dziecko.. cichutki, nie marudzący.

                                                  a mąż siedzi przed komputerem i czyta od 1400smile biedaczeksmile i się pyta czemu ja
                                                  się uśmiecham i cieszę pisząc że on sobie poszedł???

                                                  pozdrawiam was i wasze brzuszki i waszych zakochanych w pociągach mężówsmile
                                                  Weronika
                                                  • kornelcia75 Re: ZROBIŁAM!!! 22.08.04, 21:54
                                                    hehehe,a mnie nie było bo...
                                                    leżę sobie i czytam a Marek pojechał odwieśc mamę wraca,patrzę a tam
                                                    serki,krakersy,galaretki czyli wszystko na moje PROSTE? cisto czyli sernik na
                                                    zimno.No i tu bys mnie Weroniko zobaczyła,hihi miałam dodac serki do tęzejącej
                                                    sie galaretki no i za taka ja uwazałam,dodałam serek a tam jak zupa,hehehe ale
                                                    w zamrazalniku doszło.Miało miec dwa kolory no ale Mareczek kupił 3
                                                    truskawkowe.Miało sie oddzielic warstwą krakersów,ale było jeszcze rzadkie i
                                                    wypłyneły na górę,ale się smiejemy smile))) ale wygląda niezle i jest to moje,bez
                                                    pomocy Marka pierwsze ciasto!!!!ale jestem dumna!!!zaraz bedziemy próbowac.
                                                    No....a potem mierzyc cukier.

                                                    Mnie tez wszystko dzis pobolewa,plecy,pecherz bo Maks chyba na nim głowe
                                                    trzyma,słabo mi dzis było i miałam mroczki.Moze cisnienie?

                                                    ale mamy tempo co dziewczyny?ja jak cos to nie spię!2000 musi byc MÓJ,hihi
                                                  • anna335 Re: ZROBIŁAM!!! 22.08.04, 22:27
                                                    no piekniesmile
                                                    jestes Wielkasmile gratulujesmile
                                                    jestem dumna z Ciebie i tak wlasciwie to mam ochote na jakies ciacho, z imprezy
                                                    mi zaladowali cala torbe dobroci ide do lodowkismile))))))))
                                                    / a mialam juz nic nie jesc dzisiaj/

                                                  • apteros dobranoc:) 22.08.04, 22:44
                                                    heh kornelcia świetnie ci wyszło jak na począteksmile przyznam że wszelkie serniki
                                                    na zimno do dziś pozostają dla mnie czarną magiąsmile a szczytem moich dokonań
                                                    była szarlotka, z której wszystkie jabłka wyciekały i ciasto się w tym mokrym
                                                    rozpaćkało.. trzeba było tę nędzę z raźną miną jeść i iść w zaparte, że właśnie
                                                    tak miało być bo tak sobie wymyśliłam.. na mokro zamiast na ciepłosmile

                                                    my już idziemy spać, bo mąż jutro po raz pierwszy od dawna idzie na poranną
                                                    zmianę. a ja mam mnóstwo spraw do załatwienia na mieście i zastanawiam się jak
                                                    to zniosę, bo dawno bardzo nie korzystałam na dłużsyzch dystansach z
                                                    komunikacji naszej ulubionej miejskiejsmile

                                                    pozdrawiam jeszcze raz wszytkie mamy, dzidziusie, mężów, psy, koty i świnki...
                                                    Weronika
                                                  • apteros Re: dobranoc:) 22.08.04, 22:46
                                                    aha i jak wyszłam po pół godzinie z łazienki, gdzie oddawałam się przyjemnemu
                                                    posapywaniu z wysiłku podczas pucowania mojego obłego ciałkasmile znalazłam męża
                                                    śpiącego na ziemi przed komputerem... wysiadł biedulek przy 1590...

                                                    pozdrawiam ponowniesmile
                                                    w.
                                                  • paulajal Re: dobranoc:) 22.08.04, 23:08
                                                    Apteros, ja nie wiem co mysleć o tym, że jakiś reprezentant płci przeciwnej
                                                    czyta NASZE babskie posty, przecież my tu nieraz nawet tych mężów obgadujemy
                                                    czy coś, no nie wiem, nie wiem, muszę się zaczac liczyć ze słowami, bo jeszcze
                                                    się ci nasi mężowie kiedyś zgadają i co to będzie jak się mój dowie, że ja go
                                                    tu od leniuchów i niepomocnych w pracach domowych publicznie przezywam.

                                                    Paula
                                                  • kornelcia75 Re: dobranoc:) 22.08.04, 23:17
                                                    Dzięki za pochwały za ciacho,dobre było,2 kawa...łki...łeczki zjadłam i co?
                                                    i 153 wynik!!!buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
                                                    jestem głupia i myśle za każdym razem ze mi chyba spadnie po słodkim.

                                                    a wiem ze to było juz ale macie czasem takie kłucie w dole,trwa 1 sek ale tak
                                                    zrywa ze szok własnie tak leżąc miałam z dwa razy,zerwałam sie ze strachem,az
                                                    Marek sie wystrachał.

                                                    Paula ten szpital co malizne cieli to nasz gdański na klinicznej,nie mówią o
                                                    nim zbyt dobrze ale cesarke podobno mieć tam warto i podobno po remoncie,ale
                                                    jakos kręca nosem na ten szpital.Cos o tym wiemy co malizna,hehe
                                                    ja tam wojewódzki wybrałam,jak mnie nie przyjmą z braku miejsc to Zaspa.

                                                    A jak bedziemy o sobie tę metryczke pisac to piszcie skąd jestescie.

                                                    idę lulu,jakas dzis zmeczona jestem,a niech mi któras ukradnie 2000 post!!!!!
                                                    hehehe

                                                    Dobranoc kochane dziewczynki i Waszym brzusiom słodkich snów,ja i Maks
                                                  • kubowa Re: dobranoc:) 23.08.04, 05:29
                                                    oj, kornelcia, ales sobie przeslodzilasad no, ale co tam, jak mialas nie zjesc
                                                    takiego dobrego ciacha!!!smile))

                                                    ja na noc na oslode ciezkich przezyc rodzinnych tez jeszcze zjadlam ciacho i
                                                    nawet piwo wypilam niskoprocentowe, bo juz mi wlasciwie nic innego nie
                                                    przychodzilo do glowy...
                                                  • kornelcia75 Re: dobranoc:) mąż na forum 22.08.04, 23:20
                                                    No własnie,wszystko o nas bedzie wiedział.Jeszcze mój zasiądzie i sie dowie o
                                                    tych klamkach i pociagach,hehehehe
                                                    wie,wie ze go broniłyscie...i za to wam dziekuje.
                                                  • izabelai Dziendoberek 23.08.04, 03:42
                                                    No to jestem tutaj teraz chyba samiutenka jak palec. U was srodek nocy a u mnie
                                                    juz 10:30 rano. Zdarzylam dziecie odstawic do przedszkola i pojsc do
                                                    dermatologa, a zaraz zjem sobie jakies sniadanko.
                                                    Paulajal, moj malzonek Junichi jest pierwszym synem pierwszego syna w 13
                                                    pokoleniu (dziewczyny sie nie licza, choc Jun ma strasza siostre). Ten pierwszy
                                                    syn opiekuje sie oltarzykami przodkow, ktore sa w domu. To znaczy zona
                                                    pierwszego syna, czyli w przyszlosci ja a teraz tesciowa. Nie jest to nawet az
                                                    tak bardzo uciazliwe, kwiatki postawic, zapalic kadzidelko. W kazdym razie ten
                                                    pierwszy syn jest taka glowa rodu i jak komus by sie podwinela noga to trzeba
                                                    sie nim/nia zaopiekowac, choc w praktyce to sie sprowadza do tego, ze kilka
                                                    razy w roku gromadzi sie u nas prawie cala rodzina i modli sie przed butsdanem
                                                    (tym oltarzykiem). No i taki jest zwyczaj, ze ten pierwszy syn mieszka z
                                                    rodzicami i tak jakby sie nimi opiekuje na starosc. Dla mnie najwazniejsze jest
                                                    to, ze z tesciowa sie dogadujemy bardzo dobrze, a tesciu mnie slucha, nawet
                                                    bardziej niz mojego malzonka, wiec jak cos trzeba przeforsowac to ja ide to
                                                    zalatwiacsmile
                                                    anna335, na poczatku bylo troche ciezko sie przystosowac, bo jezyka ni w zab,
                                                    zero znajomych, internet w powijakach, uzaleznienie totalne od meza (finansowe
                                                    i zyciowe). Ale teraz jest zupelnie inaczej i tak na prawde teraz tutaj jest
                                                    moj dom i moje miejsce i nawet nie wiem czy chcialabym wrocic do Polski na
                                                    stale. Chcialabym miec kupe kasy, zeby czesto latac, ale mieszkac to chyba wole
                                                    tutaj. Zycie jest totalnie bezstresowe, mozna bez problemu znalezc prace,
                                                    kwiaty kwitna caly rok (czasami brakuje mi troche zimy) i ludzie sa dla siebie
                                                    bardzo mili i uprzejmi zawsze. Wyjatki to na palcach jednej reki. Staram sie
                                                    swieta obchodzic w miare po polsku, ale na przyklad Boze Narodzenie to tylko
                                                    Wigilia, bo nie jest to okres wolny od pracy. Siostra mi przesyla paczki
                                                    zywnosciowe wiec jakos da sie cos polskiego upichcic.
                                                    Oj, chyba zglodnialam.
                                                    Iza
                                                  • kubowa Re: Dziendoberek 23.08.04, 05:11
                                                    hej iza. to ja ci potowarzysze. u nas 5 nad ranem, a ja sobie nie spiesad
                                                    wieczorem sie dowiedzielismy o tragedii w domu mojego wujka ( nie bojcie sie,
                                                    nic zwiazanego z ciezarnymi!) i cala rodzina na nogach... ja nawet troche
                                                    pospalam, ale takie glupie sny mi sie snily, ze musialam natychmiast wstac...

                                                    zazdroszcze ci tego zycia w zupelnie innym swiecie, w dodatkku jak mowisz,
                                                    takim serdecznym i cieplym. i wcale nie dziwie ci sie, ze nie chcesz tu wracac,
                                                    bo niby do czego? a powiedz: jak oni przyjeli cie do rodziny jako obcokrajowca?
                                                    nie bylo gadania, ze ty nie ichnia? co japonczycy wiedza o polsce i polakach??

                                                    no nic, ja ide czytac reszte postow, bo tak jakos od konca zaczelamsmile

                                                    milego dzionka tobie a pozostalym dobrej nockismile
                                                  • kubowa Re: dobranoc:) mąż na forum 23.08.04, 05:32
                                                    moj kubus powiedzial, ze bedzie was skrzetnie informowal o postepach w szpitalu
                                                    jak juz w nim wyladuje jasmile poki co nie czyta, ale jest na biezaco, bo ja mu
                                                    czytamsmile on sie smieje i tylko glowa kiwa jakie te kobity w ciazy to dziwne
                                                    somwink sam probowal przesledzic jakies forum dla przyszlych tatusiow, ale mowi,
                                                    ze jego to nie krecismile he he, wiadomo, jak sie do nas nie trafi, do nie
                                                    kreci..smile
                                                  • apteros dzień... dobry? 23.08.04, 06:28
                                                    hejsmile jak iza o tej trzeciej pisała, to ja właśnie z ciężkim bólem zwlekałam
                                                    się do łazienkisad za nic w nocy nie mogłam się przekręcić na inną stronę, bo
                                                    tak mnie wtedy bolały wszystkie mięśnie brzucha (mam nadzieję, że to były
                                                    mięśnie), że aż się budziłam. normalnie takie uczucie rwania czy rozciągania na
                                                    siłęsad i jeszcze Paweł zostawił na noc okno na oścież otwarte i było mi tak
                                                    strasznie zimno..okno zamknęłam, napiłam się, patrzę na zegarek.. dochodzi
                                                    czwarta.. no to przecież bez sensu w ogóle próbować zasnąć, jak męża budzik o
                                                    piątej startujesmile to się chciałam chociaż przytulić, żeby się ogrzać i co.. mąż
                                                    się odwrócił i odizolował kołdrą jak się przysunęłamsmile ja wiem. on ma obawy,
                                                    że mnie przez sen skopie po brzuszku i rzeczywiście strasznie się wierci w nocy
                                                    a te kolanka ma w najróżniejszych miejscach potemsmile no ale mi się zrobiło
                                                    jeszcze zimniej z tegosad potem trochę przysypiałam, potem się obudziłam na
                                                    budzik, dalej nie mogłam się przekręcać... potem mężowi przypominałam o ważnych
                                                    rzeczach i pożegnałam, a teraz siedzę od kilkunastu minut i czytam iopowiadamsmile
                                                    i żeby nie było.. siedzę przed kompem owinięta w kołdrę bo wciąż zimno jest, a
                                                    mi się jeszcze nie chce gorącej herbatki robićsmile

                                                    pozdrawiam i idę poczytać jeszcze pościki nocnesmile
                                                    weronika
                                                  • apteros mój mąż przed kompem:) 23.08.04, 06:35
                                                    co do mojego mężulka, to on sobie trochę musi was poczytać, żeby zrozumiał, co
                                                    ja mogę czuć i jak się mogę czuć i że się ma strasznie cieszyć, że wiele
                                                    problemów nas nie dotyczysmile no i jeszcze żeby się nie zapominał, że trzeba się
                                                    o mnie troszczyć i opiekować...

                                                    no dobra, przesadzam i tak bardzo się stara i nie mogę na niego nawet skarżycsmile

                                                    aha.. i Paula obawiam się, że do Twojego narzekania na leniucha i nieużytka
                                                    domowego.. to właśnie Mąż mój drogi nie dotrwałsmile

                                                    a co do zobowiązania Kuby, to świetnie, bo już się zastanawiałam jak my
                                                    wytrzymamy nerwy, kiedy z nienacka Kubowa przestanie się odzywać tak często? i
                                                    w ogóle, to wszyscy mężowie którzy są pod ręką powinni się od razu tak samo
                                                    zobowiązać (Ci na morzu, też, tylko zaraz jak wrócątongue_out)
                                                  • apteros Re: dzień... dobry? 23.08.04, 06:40
                                                    i chciałam jeszcze powiedzieć, że ja bym nie potrafiła chyba tak wyjechać do
                                                    całkiem obcego krajusad z Pawełkiem już o tym wiele razy rozmawialiśmy, że gdzie
                                                    indziej mogłoby być lepiej, zwłaszcza, że on bardzo wierzy w moje zdolności
                                                    językowesmile tylko na razie trzymają nas tu studia moje, i wbrew temu co on mówi,
                                                    także jego rodzice, rodzina. a ja sobie nie wyobrażam że przebywam w otoczeniu
                                                    ludzi mówiących tylko i wyłącznie w innym języku. co prawda po kilku dniach w
                                                    Rzymie naturalne się stało, że wokół wszyscy po włosku, zwłaszcza, że
                                                    rozumiałam ich prawie tak samo jak towarzyszy z Polski, ale to zupełnie co
                                                    innego taka wyprawa naukowa, a żyć gdzie indziej... dla tego też cieszę się w
                                                    sumie, że dzidziulek uniemożliwi mi wyjazd na stypendium podczas studiów
                                                    pierwszego stopnia, czy jak to się nazywasmile a potem będzie już większy i może
                                                    zniesie nieobecność mamy przez trzy miesiące.. a może będę mogła go/ją ze sobą
                                                    zabrać? tylko jak Mężulek mój zniesie nieobecność rodzinki przez tak długi
                                                    czas.. no i jak rodzinka sobie poradzi bez Mężulka?

                                                    jednym słowem nie dałoby radysmile obce strony i kraje, pozostają na wakacjesmile
                                                  • izabelai Re: dzień... dobry? 23.08.04, 07:17
                                                    Oh, nie sadzilam, ze ktos tak wczesnie wstaje i wylaczylam na chwile komputer,
                                                    a tutaj juz tyle postow. Dzisiaj to nawet na dwor nie ma co wychodzic bo dwa
                                                    tajfuny - na szczescie oba ida troche bokiem, ale i tak wieje piorunsko.
                                                    Co do mieszkania w obcym kraju, to mnie zawsze troche nosilo do innych krajow.
                                                    Tesknota faktycznie bardzo mnie zzerala, i przez kilka lat nie wiedzialam gdzie
                                                    moje miejsce. W Japonii tesknilam za Polska, w Polsce za Japonia. Ale teraz
                                                    jest juz na prawde dobrze.
                                                    Tesciowie mnie przyjeli z bardzo otwartymi ramionami - oni juz tak bardzo
                                                    chcieli, zeby ktores z ich dzieci sie ozenilo, ze bylo im chyba obojetne, skad
                                                    ja jestem. Jun ma jeszcze starsza siostre i dwoch mlodszych braci i narazie
                                                    tylko my przedluzamy rod Ishikawow smile Na szczescie pierwszy syn juz jest wiec
                                                    cala rodzina jest happy.
                                                    Ostatnio ogarnia mnie straszny len i na prawde ciesze sie, ze ide do pracy od 1
                                                    wrzesnia. Czas mi przelatuje przez palce okrutnie. Nic nie przygotowane dla
                                                    Mai. Musze przejrzec rzeczy po Geniu wyprac to, ale tak mi sie nie chce.
                                                  • apteros Re: dzień... dobry? 23.08.04, 07:39
                                                    o ranysmile nie chce Ci się? a my już od jakiegoś czasu zajmujemy się tymi
                                                    sprawami namiętnie i nałogowosmile ja tak płakałam, że nie mogę sobie
                                                    przygotowywać ciuszków, bo były niepoprane, a my pralki na razie tu nie
                                                    przywoziliśmysmile no i jaką miałam radochę, jak wreszcie część uprałam i mogłam
                                                    prasowaćsmile chociaż tak mogę się przygotować na przyjście dzidziulka na świat,
                                                    bo zanim się nie przeprowadzimy, to przecież nei mogę szykować pokoiku,
                                                    książeczek i tych takich różnychsmile i niedawno szwagierka mi uświadomiła, że jak
                                                    się dziecko urodzi za miesiąc, to trzeba będzie ciuszki co najmniej ponownie
                                                    prasować, bo będą już nieświeżesmile ale to taka przyjemność dotykać tych
                                                    ciuszeczków, układać je, naprawiać... no nie mogę sobie wytłumaczyć, że Ciebie
                                                    Izo nie ciągnie do tego wcalesmile
                                                  • apteros cesarka 23.08.04, 07:42
                                                    moja kuzynka miała cesarskie cięcie w instytucie matki i dziecka, bo po
                                                    piętnastu godzinach męki wciąż nie mogła olbrzymki urodzić (nataszka miała 61
                                                    cm wzrostutongue_out) no i potem było jej trochę ciężko, bo jednak szew się musi zagoić
                                                    i przy tym cięciu jakieś nerwy się rwą i potem pieruńsko bolą. a zanim wyszła z
                                                    dzieckiem na spacer to chyba ze dwa tygodnie minęły i to też tylko wokół bloku
                                                    się przeszłasad ale poza tym dobrze to wspomina, na pewno jako ulgę i lepsze
                                                    rozwiązanie.
                                                  • izabelai Re: cesarka 23.08.04, 07:59
                                                    Oj, mi sie po prostu chyba nic nie chce. Oczywiscie, ze ciuszki dzieciece mnie
                                                    bardzo rajcuja tylko ten len mnie nie opuszcza. Moze sie po prostu jeszcze nie
                                                    przestawilam na tutejszy czas, bo w sumie od mojego powrotu z Polski minal
                                                    tylko tydzien. Moze jak juz je Jun wyciagnie i je zobacze to zlapie mnie
                                                    goraczka prania i prasowania. Wiesz, my nie mamy tez jakiegos specjalnego
                                                    miejsca dla Mai. Spac bedzie z nami, a co za tym idzie Geniu zostanie
                                                    przeniesiony do innego pokoju, troche daleko od naszego. Troche sie boje jak on
                                                    to przyjmie, bo do teraz spal z nami. Nawet nie mam za bardzo gdzie poukladac
                                                    tych rzeczy dla Mai. Mamy sie niedlugo budowac (mam nadzieje, ze w przyszlym
                                                    roku) i wtedy bedzie duzo miejsca dla kazdego smile
                                                  • kubowa Re: cesarka 23.08.04, 08:42
                                                    oj, biedny geniusad a ile on ma lat? bo ja to juz tak sie boje, zeby moje
                                                    starsze nie poczulo sie odsuniete, ze chyba moze wolalabym juz teraz to starsze
                                                    ewakuowac, zanim mlodsze sie urodzi.
                                                  • izabelai Re: cesarka 23.08.04, 08:48
                                                    Geniu ma teraz 2,7 lat. Jest ze mna bardzo blisko i chyba cos przeczuwa bo
                                                    czasmi to az nie chce mnie odstapic na krok. Na cale szczescie Jun spedza z nim
                                                    bardzo duzo czasu - w sumie kazda wolna chwile i moze dzieki temu latwiej
                                                    bedzie to jakos wszystko zorganizowac. My tez chcemy Genia przeniesc jeszcze
                                                    zanim sie Maja urodzi. Moze ja najpierw bede tam z nim spala, a potem dziadek
                                                    sie zaoferowal, ze bedzie mu towarzyszyl jak bedzie taka potrzeba. Troche sie
                                                    boje jak to bedzie. Zeby tylko nie byl bardzo zazdrosny. Za pol godziny
                                                    odbieramy go z przedszkola i jedziemy do takiego ogromniastego sklepu z
                                                    zabawkami i rzeczami dla dzieci. Przede wszystkim Jun uwielbia ten sklep, bo ze
                                                    Geniu go lubi to sie rozumie samo przez sie smile
                                                  • kubowa sklepy z zabawkami 23.08.04, 08:57
                                                    ja znam ten bol. moj kuba tez jak idzie po jakas konkretna zabawke z patrykiem,
                                                    to wracaja z czterema innym, bo: zobacz jakie fajne, ja zawsze chcialem takie
                                                    miec!!!! a patryk patrzy na niego zdziwiony, ale i zadowolonysmile
                                                  • izabelai Re: sklepy z zabawkami 23.08.04, 09:04
                                                    No wlasnie. Ich to przede wszystkim motory, samoloty i samochody. Na szczescie
                                                    to jest taki duzy kompleks wiec jak mi sie znudzi to pojde sobie na loda i
                                                    posadzic siebie i brzusio na wygodnym krzeselku. Kiedys jak chodzilismy do
                                                    takich sklepow to w czesci elektronicznej sa takie krzesla do masazu, ktore
                                                    kazdy moze sobie testowac do woli. Wtedy oni biegali wsrod zabawek, a ja mialam
                                                    chwile relaksu. Ale teraz w ciazy sie boje, bo nie wiem czy to moze miec jakis
                                                    wplyw na dzidzie. Ale odbije sobie po porodzie. To juz za miesiac. Az mi sie
                                                    nie chce wierzyc. Z jednej strony tylko miesiac a z drugiej az.
                                                    No to lecimy, odezwe sie po powrocie.
                                                  • apteros Re: sklepy z zabawkami 23.08.04, 09:14
                                                    mój Mężulek jak byliśmy gdzieś na Pomorzu w sklepie z ciuszkami i zabawkami
                                                    (chciałam sprawdzić, czy poza wawą te ceny też są takie astronomiczne... są
                                                    niestety) to się przypiął do takiego wielkiego helikoptera sterowanego na
                                                    pilotasmile i do tej pory mi czasem płacze, że go nie kupiliśmy.. cudo to
                                                    kosztowało o ile pamiętam tylko 150zł, a my i tak na wyjazd urlopowy wydaliśmy
                                                    o wiele za dużo pieniędzysmile

                                                    no ale przyznam bez bicia, że jeśliby chodziło o kolejkę to sama bym bez
                                                    opamietania i zastanowienia kupiłasmile całe dzieciństwo o takowej marzyłam i z
                                                    pewnością dla mojej dzidzi taką skądś dostanę... a potem my się z mężem
                                                    będziemy bawić, a dziecko patrzeć na nas jak na nienormalnychsmile


                                                    a jak mnie będziecie tak postponować to się poczuję po pierwsze nadgorliwa i
                                                    nienormalnatongue_out a po drugie przestanę pisać czym się akurta zajmuję, żeby nie
                                                    było powodu do szykan...

                                                    kubowa ja po prostu nie mogę zasnąć jak już raz sięobudzęsad stąd muszę się
                                                    czymś zająć bo ile można leżeć i nic nie robić? sama dobrze o tym wiesz, więc
                                                    sie nie czepiaj. jak będę miała dzidziulka to nie będę miała tyle czasu na
                                                    robienie różnych rzeczy... to na zapas trochę muszę podziałać nie?

                                                    pozdrawiam,
                                                    W.
                                                  • aniamulka Re: kolejki 23.08.04, 09:20
                                                    Moi teściowie mają jeszcze kolejkę mojego Męża. Ale chyba jeszcze sobie poleży
                                                    zamknięta bo przecież ma to być dziewczynka. Ale z tego co pamietam, to ja też
                                                    się bawiłam kolejką mojego brata. Pamiętam, że zednej spalinówki to nawet dym
                                                    leciał z komina. Ale to była frajda.

                                                    Ania
                                                  • izabelai Niestety 23.08.04, 10:18
                                                    No i niestety okazalo sie, ze Geniu ma goraczke i z wyjscia do sklepu nici. To
                                                    znaczy Jun pojechal z bratem a my z Geniem zostalismy. To sie nazywa pech sad
                                                    No ale odbijemy sobie to nastepnym razem.
                                                  • paulajal Re: Niestety 23.08.04, 11:08
                                                    No to życzę zdrowia dla synka! Może tak się podekscytował wyprawą po zabawki,
                                                    że dostał temperatury. Ja Cię Iza jeszcze pomeczę pytaniami; mianowicie czy
                                                    Geniu i Ty mówicie po japonsku, czy po ang się dogadujecie? Może tu umieść
                                                    jakieś zdjęcia z Twojej okolicy i synka, strasznie jestem ciekawa jak tam
                                                    wszystko wygląda. I pisz, pisz, niechaj się chociaż u źródła dowiemy jak się
                                                    zyje na Okinawie!
                                                    Ja to Cię rozumiem, że już się tam odnalazłaś i że tam się wygodnie żyje. Sama
                                                    jak byłam we Francji to w ogóle nie chciałam wracać do polskich smutków i
                                                    biedy, tam wszystko było takie lekkie i przyjemne. Dlatego teraz też chętnie
                                                    bym gdzieś wyjechała (ale nie na wiele lat, tylko na kilka) i nawet się z mężem
                                                    nad tym zsatanawiamy na serio, on zdaje egzaminy, coby uzyskać międzynarodową
                                                    licencję w swoim zawodzie, ale to trwa minimum 3 lata, bo procedury są długie i
                                                    skomplikowane, część już pomyślnie za nami. Póki co po kilku latach egzaminów
                                                    ma polską licencję i pierwszy etap egzaminów o zagraniczną zaliczony. Chociaż
                                                    to i tak nie byłyby kraje, o jakich marzę, ale zawsze to jakieś doświadczenie i
                                                    urozmaicenie, szansa na naukę języka. Mam nadzieję, ze się to przedsięwzięcie
                                                    nasze w ogóle uda kiedykolwiek.
                                                  • izabelai Re: Niestety 23.08.04, 11:51
                                                    Dzieki, wlasnie maly zasnal i mam nadzieje, ze troche mu to pomoze.
                                                    Ja z Geniem rozmawiam po polsku i przyznam szczerze, ze nie wyobrazam sobie
                                                    mowic do niego w innym jezyku. On narazie jeszcze malo mowi, ale stopniowo
                                                    zwieksza zakres slownictwa (na przyklad ostatnio nauczyl sie "dziekuje"
                                                    i "prosze") a rozumie wszystko co do niego mowie. Reszta rodziny mowi po
                                                    japonsku, choc niektore wyrazy tez staraja sie mowic po polsku. Bardzo bym
                                                    chciala, zeby byl dwujezyczny i zeby nigdy nie mial klopotow z porozumiewaniem
                                                    sie z rodzina w Polsce. Angielskiego go jeszcze nie ucze, choc tez pewnie
                                                    troche osluchany, gdyz czasami spotykam sie z anglojezycznymi znajomymi. My z
                                                    Junem mowimy po chinsku, bo poznalismy sie na stypendium w Chinach i nie mozemy
                                                    sie przestawic na japonski (moj japonski jeszcze troche do zyczenia
                                                    pozostawia), ale nie wiem ile on z tego rozumie.
                                                    Zdjecia przy okazji postaram sie jakos tutaj umiescic.
                                                    Mam nadzieje, ze wszystko wam sie uda z tym wyjazdem do Francji.
                                                  • irazone Re: czytam 23.08.04, 12:20
                                                    cześć i czołem! poniedziałek rozpoczął się pięknie. zabieram się za czytanie.
                                                  • apteros Re: czytam 23.08.04, 12:31
                                                    wyszedł murzynek?
                                                  • irazone Re: czytam 23.08.04, 12:55
                                                    w końcu nie zrobiłam,bo do domu wróciłam o 18,zjadłam i zaraz zadzwonił Artur i
                                                    gadaliśmy prawie dwie godziny(tam można kupić takie fajne karty międzynarodowe)
                                                    ale mam w planach dziś zrobić,bo wczoraj cierpiałam z braku słodkiego! i
                                                    właśnie cholery dostaję bo internet mi się rwie i nie mogę szybko przeczytać,bo
                                                    jeden post otwiera pół godziny.a muszę teraz wyjść z mamą na zakupy.dokończę
                                                    jak wrócę.papa
                                                  • apteros Re: Niestety 23.08.04, 12:22
                                                    hmmm.. jeżeli rzeczywiście nie widzisz Paula szansy na życie tu w Polsce, to
                                                    życzę Ci, żeby Ci się te plany powiodły. choć przyznaję, że nie rozumiem chęci
                                                    wyjazdusad

                                                    w każdym razie Iza pisz pisz, taki powiew egzotyki wnosisz.. a my tu w domkach
                                                    siedzimy i tyjemytongue_out

                                                    pozdrawiam.
                                                  • paulajal Re: Niestety 23.08.04, 13:08
                                                    Apteros, a skąd wniosek, że ja dla siebie nie widzę szansy na życie w Polsce?!
                                                    Przecież tu żyję i to jak najbardziej godnie i szczęśliwie! Nie uciekam
                                                    bynajmniej z mojego kraju! Tak jak napisałam w moim poście chciałabym wyjechać
                                                    nie na zawsze, lecz na kilka lat, poznać inną kulturę, obyczaje, życie w innym
                                                    miejscu. Cudownie wspominam mój pobyt we Francji, dopiero życie przez tyle
                                                    miesięcy we francuskiej rodzinie, chodzenie do franuskiej szkoły dało mi szansę
                                                    na poznanie od wewnątrz tamtejszych obyczajów i to było bardzo wzbogacające
                                                    doświadczenie, co jako romanistce zresztą przydało mi się także w późniejszym
                                                    życiu zawodowym. I nie ukrywam, że pogoda ducha zwykłych francuskich obywateli
                                                    nastrajała mnie do życia na codzień bardziej pozytywnie niż tak często obecne
                                                    wokół polskie zrzędzenie na los i marazm. Teraz z racji zawodu mojego męża
                                                    wchodził by w grę tylko pobyt w Londynie lub Nowym Jorku, może to nie do końca
                                                    to o czym marzyłam, ale i tak chętnie bym tam na jakiś czas wyjechała, bo
                                                    dopiero żyjąc w jakimś miejscu dłużej można poznać inny swiat i mi się takie
                                                    poznawanie wydaje fascynujące, nawet kultury amerykanskiej, na którą wszyscy
                                                    tak narzekają, wolę przekonać się sama jak to jest. A czy cokolwiek w ogóle z
                                                    tego wyjdzie, zobaczymy.

                                                    A jeżeli ktoś wyjeżdża z kraju z pobudek czysto finansowych bądź biorąc pod
                                                    uwagę większe możliwości rozwoju w swoim zawodzie czy zainteresowaniach gdzie
                                                    indziej lub licząc na bardziej luksusowe życie gdzie indziej, to też dobrze,
                                                    moim zdaniem. Co kto lubi...

                                                    Paula i Sebastian 33/34tc
                                                  • paulajal Do izy! 23.08.04, 13:17
                                                    No własnie Iza, zdolna kobieto, jak Ty sie chińskiego nauczyłas? I skąd ten
                                                    pomysł? Jesteś po sinologii? kolega mojego męża, po socjologii, uwielbia Chiny,
                                                    była tam 2 lata na stypendium i srednio się po 2 latach w Chinach w ogóle
                                                    porozumiewał, ale pokochał Chiny i teraz od roku znów tam wyjechał, ma tam
                                                    dobrą pracę i teraz w miarę dobrze już mówi i pisze, ale sam przyznaje, ze to
                                                    trudne. Tym bardziej się dziwię jak Ci sie udało okiełznać znajopmość takiego
                                                    języka. A moi uczniowie twierdzą, że francuski jest trudny! Co zresztą jest
                                                    bzdurą, bo to logiczny i nietrudny język, zachęcam do jego nauki, na serio.

                                                    paula
                                                  • paulajal sałatki! 23.08.04, 13:19
                                                    Czekam na przepisy na dobre sałatki, mam chrapkę na sałatkę już dziś, więc
                                                    napiszcie proszę.
                                                    Paula
                                                  • aniamulka Re: sałatki!-taka prosta 23.08.04, 13:27
                                                    Pomidorek, ogórek, sałata lodowa, cebulka, ser feta. Pokroić, wymieszać, dolać
                                                    odrobine oleju, doprawić wg uznania - polecam sól ziołową Kamis.

                                                    Albo: pomidorek, ogórek, cebulka, tuńczyk w oleju. Również doprawić wg
                                                    uznania,wymieszać. I jeść smile

                                                    Ale mam smaka na jakąś sałateczkę mniamuśną. może też dzisiaj coś przygotuję.

                                                    Ania
                                                  • aniamulka Re: Niestety 23.08.04, 12:58
                                                    Jakie to wszystko ciekawe. Ja chyba nigdy nie wybiorę się w taką egzotyczną
                                                    podróż i cieszę się, że chociaż tu mogę sobie poczytać jak się żyje w Japonii.
                                                    A jak sie nauczyłaś języka Chińskiego, co studiowałaś, jak znalazłaś się aż w
                                                    Chinach a potem w Japonii? Język chiński i Japoński wydaje mi sie bardzo
                                                    trudny. Szczególnie te napisy - to jest zagadka. Jak się tego wszystkiego uczyć?

                                                    Pozdrawiam życząc synkowi powrotu do zdrowia - Ania
                                                  • kornelcia75 Re: Witam! 23.08.04, 13:06
                                                    Witam dziewczynki!
                                                    A ja sobie wstałam dzis o 12.00!!!musiałam odespac te dwa dni kiedy zasypiałam o 4.00 a wstawałam o 9.00,fajnie sie spało.Wiesz Weronika ja takie bóle czasem miewam w nocy,nie moge się przekręcic jakby mięsnie brzucha mnie bolały,jakos takie dziwne uczucie.

                                                    Pogoda akauratna,ani upał,ani zimno.Maks szaleje od rana,kręci się i wierci pewnie domaga sie mojego sernika,hihi wie chłopak co dobre.Ale o wyniku to mu głosno przypomniałam.

                                                    Tak,tak Kubowa zostawmy nasza Weronikę w spokoju,poprostu musimy z tym Zyc!!!
                                                    My poprostu leniuszki jestesmy.

                                                    Izo ale u Ciebie egzotycznie,fajnie ze dogadujesz się z tesciami.To bardzo ważne,no i ze znalazłas tam swój dom.Ja chyba tez nie mogłabym nigdzie wyjechac,jakos moze nie do rodziny ale do przyjaciół bardzo jestem przywiazana.Chyba nawet z Gdańska nie mogłabym wyjechac,ale pewnie nigdy nic nie wiadomo.
                                                    Wazne znalezc swoje miejsce na ziemi.Ucałuj Genia mam nadzieję ze juz mu lepiej.

                                                    A ja mam dwa dni niewiadomo czego robienia,pochrzatam się trochę,mama pomogła mi w porzadkach więc mam czysto,wszystko poprasowane i niewiem co robic.Chyba jakis spacer wymysle.W srodę idę do diabetologa,a o 16.00 do ginka.A czwartek...uuu Zus,skarbówka,po mamę i na domek zostaniemy do piątku.A potem pojedziemy w sobote rano do poniedz.i chyba juz oddamy klucze bo we wrzesniu to ja juz na szpilach bedę siedziec,hihi

                                                    a co do cesarki to wiecie co,strasznie bym się bała tego zzo,bo ja wolę jak mnie uspia i niech robia co chcą,bo jak miałam znieczulenie miejscowe przy wyłuskaniu guzka z piersi,to niby człowieka nie boli ale widzi,słyszy,czuje.I ja biedna cały zabieg ryczałam i tak sie spinałam ze potem wszystkie mięsnie bolą.Ale wiem ze do cesarki to rzadko usypiaja tylko jak trzeba szybko dzidzie wyjąc chyba?

                                                    No nic to tyle narazie
                                                    Gdzie tam tyle!!!!od dzis 36 tydz!!!!a wymiarami 38 tydz,hehehehe
                                                  • aniamulka Re: Witam! 23.08.04, 13:14
                                                    Hej Kornelcia,
                                                    umnie też już 36 tydzień. Ale ten czas leci. Może Ty też masz termin na 26
                                                    wrzesień?

                                                    Ania
                                                  • kornelcia75 Re: Witam! 23.08.04, 13:21
                                                    Aniu ja mam termin na 24.09,oj leci czas leci.Mam w zeszycie ze szkoły rodzenia napisane ze mozna juz pic herbatkę z lisci malin 3 razy dziennie.Chyba zakupię.

                                                    Paula Londyn jest super!!!
                                                  • aniamulka Re: Witam! 23.08.04, 13:28
                                                    A ta herbatka to jakaś na laktację? Taka jak te herbatki Hip?

                                                    Ania
                                                  • aniamulka Re: Witam! 23.08.04, 13:33
                                                    Kornelcia - jak dzidziuś na USG wygląda na 38 tydzień to pewnie Ty już niedługo
                                                    urodzisz. Moje USG pokrywa się m.w. ze stanem faktycznym chyba, że jeszcze coś
                                                    się zmieni.

                                                    Ania
                                                  • kornelcia75 Re: Witam! 23.08.04, 13:40
                                                    Wiesz Aniu albo urodze o czasie ale 5kg!!!hehehe zartuje chociaz tesc wazył 5200,hihi a ta herbatka to na rozciagniecie miesni które potrzebne do porodu i wogóle na dobry łatwy poród,a herbatka z herbapolu.duzo o niej pisza dziewczyny z forum.Polecała jeszcze lek Arnica montana od 38 tyg ok 5 zł-5 granulek 2 razy dziennie pod jezyk i brac do 14 tyg po porodzie.No i tez polacany olejek migdałowy do masowania krocza od 38 tyg dla rozluznienia wszystkiego na dole,no niewiem czy na to sie skuszę.Ale reszta...czemu nie.
                                                  • izabelai Re: Witam! 23.08.04, 14:02
                                                    Ale sie fajnie zdrzemnelam. Maly jeszcze spi wiec chyba na prawde jest chory.
                                                    Jutro przejde sie z nim do lekarza. Tutaj system jest troche inny, bo nie ma
                                                    lekarza domowego, tylko mozna sobie isc do jakiegokolwiek lekarza. Jutro
                                                    pojdziemy do pediatry, ktory ma klinike 1 min. samochodem ode mnie (z reguly do
                                                    niego chodzimy bo Geniu go lubi, a poprzedniego sie bal - byl bardzo wiekowy i
                                                    strasznie charczal, wiec chyba nic nie slyszal przez ten stetoskop). Wygodne
                                                    jest to, ze nie trzeba nigdzie skierowan. Mozna isc od razu do laryngologa czy
                                                    innego lekarza. W Japonii sie placi za wizyty 30%, ale dzieci do 3 lat nie
                                                    placa wiec mozna dziecku zrobic wszelkie mozliwe badania. Antybiotykow nie
                                                    podaja, no chyba ze juz na prawde trzeba. Mam nadieje, ze to tylko lekkie
                                                    przeziebienie.
                                                    W Polsce studiowalam informacje naukowa i sinologie. Z informacji sie obronilam
                                                    a sinologie skonczylam, ale nie napisalam pracy i nie wiem czy kiedykolwiek uda
                                                    mi sie to zrobic, choc temat ciekawy bo o medycynie chinskiej. Znaczki
                                                    faktycznie troche trudne, ale mi osobiscie duzo trudniej przychodzila nauka
                                                    niemieckiego. Kilka razy podchodzilam, ale nigdy mi sie nie udalo tego jezyka
                                                    nauczyc. Teraz te znaczki troche mi pomagaja w Japonii bo niektore sa zblizone,
                                                    ale gramatyka i czytanie sa zupelnie inne. Chinska gramatyka jest bardzo
                                                    prosta, zblizona do angielskiego, a japonska naladowana roznymi formami
                                                    grzecznosciowymi i w ogole duzo trudniejsza.
                                                    Jun wlasnie wrocil ze sklepu i wszystkich obdarowal prezentami. Geniu dostal
                                                    motory (modele), a ja nowa myszke do komputera. Jest super, bo nie ma tej kulki
                                                    pod spodem tylko swiatelko wiec nie bedzie sie zacinac.
                                                    PS. Zawsze marzylam, zeby mieszkac w Londynie, albo w Nowym Yorku. Tak mi sie
                                                    wydaje, ze oba te miasta maja taki bardzo specyficzny klimat.
                                                  • agalaw7 Re: Witam! 23.08.04, 14:15
                                                    kornelcia ta herbatka to ma byc z lisci malin czy moze byc z malin ( bo to
                                                    chyba roznica jakas?), a ja herbatki z lisci malin powiem szczerze jeszcze nie
                                                    widzialam, ale poszukam.
                                                    po dlugim namysle zdecydowalam sie nan babkie piaskowa, moze wyjdzie?
                                                    zycze smacznych salatek, ciast i calej reszty.
                                                    pozdrawiam
                                                    aga
                                                  • paulajal Info ze szk rodz 23.08.04, 14:30
                                                    Oto z moich notatek ze szkoły rodzenia, stosować po UKOŃCZENIU 36tc, coby poród
                                                    niby był szybciej i lżejszy:
                                                    -herbatka z LIŚCI malin 3 razy dziennie (DO KUPIENIA W APTECE)
                                                    -masaż raz dziennie olejkiem lub maścią nagietkową krocza tylko tej części
                                                    skóry między pochwą a odbytem(ma pomóc ewentualnie rozciągnąć tkanki i uniknąć
                                                    nacięcia) a 2 godziny później zrobić na to krocze kompres z mocnego naparu
                                                    sypanej kawy na podaskę i z tym posiedzieć trochę (też w celu niknięcia
                                                    nacinania krocza)
                                                    -moja położna odradzała olejek rycynowy, o którym tyle się pisze na forum, jako
                                                    niebezpiecznie przeczyszczający

                                                    ja spróbuję, ale to u mnie dopiero za 2,5tyg, Wy też sie nie spieszcie, coby
                                                    naturay nie poganiać dużo przed terminem
                                                  • agalaw7 Re: Info ze szk rodz 23.08.04, 14:38
                                                    z tymi naparami i cala reszta to se dam spokoj, bo niestety z moich informacji
                                                    wynika ze w calym trojmiescie nacinanie krocza jest na porzadku dziennym, a
                                                    prawie ze obowiazkowe dla tych co to pierwszy raz... ale dziekuje za informacje
                                                    juz sobie zanotowalamsmile mnie niestety szkola rodzenia ominelasad
                                                  • kornelcia75 Re: Witam!-do Agi 23.08.04, 15:18
                                                    Z lisci koniecznie tak jak Paula napisała w aptece albo w zielarskim kupisz.
                                                  • agalaw7 dzien dobry:) 23.08.04, 09:12
                                                    ale tu sie dzialo przez weekend... a my z maluchem sobie zrobilismy wolne od
                                                    komputera na dwa dni.
                                                    wyobrazcie sobie, ze w koncu po kilku dlugich miesiacach przekonalam mojego
                                                    upartego meza do porodu rodzinnego! ciesze sie bardzo i bardzo jestem dla niego
                                                    milutka, nie krzycze i sie nie zloszcze i do sklepu go juz nie ganiam...taka mi
                                                    radoche zrobil.
                                                    a we wtorek jedziemy po maluszkowe zakupy, fajnie nie!
                                                    a jak czytam o tych waszych ciastach co to je robicie, to mi sie odechciewa
                                                    normalnie kanapek na sniadanie jesc... moze tez sie na jakies zdecyduje?
                                                    serniczek na zimno, moze?
                                                    dobra idem sie popluskac.
                                                    pozdrawiam wszystkich brzuchaczysmile
                                                    aga
                                                  • apteros są jeszcze dobrzy ludzie:) 23.08.04, 08:02
                                                    muszę w końcu napisać o tej koleżance co u niej wczoraj byliśmysmile

                                                    nazywa się Ania i studiuje w moim Instytucie. to znaczy właśnie będzie wracać
                                                    po urlopiesmile spotkałam ją kiedyś z Luckiem w bibliotece, jak wypożyczała
                                                    lektury do licencjatu. znałyśmy się wtedy tylko z widzenia, ale pogadałyśmy o
                                                    dzidziulkach, bo ja się świeżo dowiedziałam, że będę mamusiąsmile no i od razu
                                                    zagadnęła czy nie będę potrzebowała ciuszkówsmile tak sama z siebiesmile

                                                    no pewnie że chciałam. ale zanim się znowu spotkałyśmy to mnóstwo czasu minęło.
                                                    przez ten okres ona mnie szukała przez różne wspólne znajome, ale wciąż się
                                                    mijałyśmy. w końcu w przypływie desperacji wyciągnęłam od kogoś jej numer
                                                    telefonu (to naruszenie ustawy o ochronie danych osobistych było.. mam
                                                    nadzieję, że brane są w takich sytuacjach pod uwagę intencjetongue_out). no i się
                                                    umówiłyśmy, że ona te przygotowane i od dawna czekające ciuszki przyniesie i
                                                    zostawi mi w szatni... oczywiście z jakiegoś tam powodu nie doszło to do
                                                    skutku...

                                                    i tak bujałyśmy się z pół roku nie mogąc doprowadzić do skutku tego
                                                    przekazaniasmile wreszcie zadzwoniłam do niej, przewidując, że wkrótce przestanę
                                                    się przemieszczać.. umówiłyśmy się... i oczywiście jak już wiadomo ja się
                                                    spóźniłam. trochę z mojej winy - bo mi się ciasta piec zachciało, no i dałam
                                                    mężulkowi trochę pospać za długo. trochę z winy mężulka, bo utknął w drodzesmile

                                                    no ale przyjechaliśmy do niej. i po prostu po raz kolejny niesamowicie mnie
                                                    zadziwiło, że dziewczyna, którą ledwie w sumie znam jest taka miła,
                                                    uśmiechnięta, serdeczna i pomocna chce byćsmile po prostu szok. Mąż też był tym
                                                    mile zaskoczony.. a przecież niejeden raz rodzina gorzej mnie potraktowała...

                                                    więc chcę ninejszym uhonorować Anię, która jest kochanym dobrym człowiekiem..
                                                    no i przy okazji dodać otuchy tym, których spotykają codziennie przykrości w
                                                    różnych kolejkach, ze strony bliskich czy ogólnie jakieś przeciwności..

                                                    no bo są jescze dobrzy ludzie na świeciesmile
                                                  • apteros na marginesie 23.08.04, 08:05
                                                    tak przy okazji, to chociaż słońce niemiłosiernie już świeci wciąż jest chłodno
                                                    więc się doszczętnie pisząc zakichałamsmile a dzidziulek wystawił jakiś tyłeczek w
                                                    górę i mi brzuch się zdeformował śmieszniesmile dlatego idę sobie sprzątać i
                                                    prasować, żeby się inaczej ułożył psotniksmile

                                                    pozdrawiam wszytkie jak rozumiem właśnie budzące się mamysmile
                                                    weronika
                                                  • kubowa ta weronika mnie doluje:( :) 23.08.04, 08:49
                                                    znowu cos idzie robic!smile praasuje, no ladnie... ja ledwo na oczy patrze.. nad
                                                    ranem w koncu zasnelam, ale chwile po 7 patryk juz na nogach i czesc, tyle ze
                                                    spania... udawalam jeszcze przez godzine, ze spie, ale nie pomoglo mi to. teraz
                                                    musze sie wziac w garsc bo idziemy skontrolowac patrykowi zeby do naszej
                                                    kochanej pani stomatolog,a mi sie nie chce ruszyc nawet noga.. do was tez pisze
                                                    nie ruszajac paluchami, przez co wciaz poprawiam literowki.. ojoj..
                                                    spaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaac~!!!!!
                                                  • kubowa Re: są jeszcze dobrzy ludzie:) 23.08.04, 08:45
                                                    na czesc ani: hip hip!
                                                  • kubowa Re: dobranoc:) 23.08.04, 05:20
                                                    hahaha, i dlatego to my, a nie nasi mezowie tu siedzimy i to my bedziemy dzieci
                                                    rodzilysmile! oby nie przed komputerami!!! jak sie tak zasiedzimy tutaj, to nie
                                                    zauwazymy tej calej akcji porodowejsmile)
                                                  • kubowa Re: ZROBIŁAM!!! 23.08.04, 05:15
                                                    gratulacje kornelcia!!! chcialabym zobaczyc to cudo twoje, ktore zrobilas tak
                                                    dzielniesmile
                                                    a jak tam cukier??smile

                                                    mnie tez mala uderza w pecherz, wtedy musze zaraz do lazienkismile
                                                    a tak slabo ja sie czulam przedwczoraj, byc moze, ze to cisnienie.
    • anna335 metryczka 22.08.04, 22:00
      Iza, strasznie fajnie, ze mieszkasz w Japonii, nie mialas problemow z
      dostosowaniem sie do tamtej kultury? to przeciez zupelnie inna swiadomosc
      wszystkich rzeczy, a jak obchodzicie swieta?

      co do jedzenia nie bede sie chwilowo wypowiadac, poniewaz jestem po urodzinach
      chrzesniaka mezasmile

      jestem nieumiejaca w zakresie budowania stronek, ale podam moje dane osobowesmile

      imie: Radoslawa - Radka (nie mowcie Radzia, bo mam ciarkismile
      maz: Adam 37 lat
      wiek: 32 (1972)
      dzieci : Magda 7 lat, niespodzianka 37 tc
      zwierzeta: pies Box (duzy), swinek morski Filip, nowodostany kotek Mruczek
      (malutek)
      rodzenstwo: 4 siostry, 2 braci ( njom )
      eeeeeeee co tam jeszcze trzeba? waga przed ciaza: 55 teraz 71 (!!!!!!!!!) z
      natury humanistka, uwielbiam czytac, ucze sie angielskiego (cale zycie) i
      wloskiego (drugi rok)
      dorabiam korkami dla maturzystow, pracuje zawodowo, wydaje wiecej niz zarabiamsmile

      ciekawe jak my sie zjedziemy z tymi naszymi dziecmi z calego swiata? jakby co
      to ponawiam zaproszenie do nas, moze nasi mezowie nie zwariuja przez kilka dni
      z naszymi dzidziami, ale bylby numer, jakbysmy tak wszystkie wyszly na spacer z
      wozkami - a u mnie sa sprzyjajace warunki do spacerowania, bo las za
      progiem smile))))))))))) juz sie ciesze na takie spotkaniesmile)))))

      • paulajal skracająca się szyjka 22.08.04, 22:13
        nie mam takowej, ale pytałam mojej gin i ona powiedziała, że zwykle następuje
        to po licznych skurczach (=twardnieniach brzucha) i czesto sie troszeńkę plami
        wówczas.

        Paula
      • kubowa Re: metryczka 23.08.04, 05:18
        ania, znaczy radkasmile ale masz cudnie wielka rodzine!!!
      • aniamulka Re: metryczka-no i jak? 23.08.04, 13:48
        No to jak dziewczyny - działamy z tą metryczką? Ania nie ma podanej
        miejscowości z jakiej pochodzisz.

        Ania
        • paulajal Re: metryczka-no i jak? 23.08.04, 14:34
          Mam taki pomysł na ta metryczkową tabelę, nich każda full o sobie napisze co
          tylko się da (imię swoje, męża, dzieci posiadanych i oczekiwanych, wiek,
          miasto, termin i planowane miejsce porodu i co tam jescze pomyslcie same, może
          zawód czy zwierzaki) i wysle mi to na priv gazetowy adres, a ja to skleję razem
          i jak już bedzie komplet, to tu wkleję i bedzie ściąga na bieżąco, jak myslicie?

          dzięki za przepis sałatkowy, czekam na więcej, a ja myslalam, że nie wolno w
          ciąży jeść fety (bo mleko niepasteryzowane), to wolno czy nie?

          Paula

          • agalaw7 Re: metryczka-no i jak? 23.08.04, 14:42
            a czy na samym koncu trzeba tez napisac, ze zgodnie z artykulem jakims tam
            zgadzam sie na wykorzystanie moich danych osobowych i takie tamsmile)) czy nie?
          • irazone Re: metryczka-no i jak? 23.08.04, 14:42
            fety nie można ze względu na bakterie listeria,które szkodzą w ciąży,ale to
            dane sprzed kilku lat-ja osobiście jem i fete i sery pleśniowe.
            metryczka
            Małgosia lat 23(1981),zam.Szczecin,mąż Artur(od 31.01.2004),dziecko:pierwsze w
            brzuszku-synek Jurek,termin wg OM 10.10.2004,wg USG 29.09.zwierzątka: 5 rybek
            pielęgnic pawiookich(takie trochę agresywniejsze od piranii) i 3 glonojady i 2
            kirysy.rodzeństwo:3 siostry smile 24,18,10lat.
            wzrost 166cm,oczy niebieskie,włosy farbowane wink
            • irazone Re: nie wytrzymuję nerwowo 23.08.04, 14:58
              idę sobie,bo internet wygrał batalię na opanowanie psychiczne.jak się rwał,tak
              się rwie i mam za wielkim przeproszeniem gdzieś.12 min zajęło mi przeczytanie 3
              postów,bo on tak otwiera!!!!!!! doczytam kiedy indziej,teraz nerw mnie chwycił
              maksymalny.jak chcę wysłać to czekam ok.5min!!!!! poza tym jestem głodna i lecę
              do domu sobie coś ugotować(nie jem u mamy,bo mama gotuje kalorycznie).a moja
              ulubiona sałatka to: kilka liści kapusty pekińskiej drobno skrojonej,puszka
              czerwonej fasolki,pomidor-ile kto chce(ja czasem ze 3 duże),kiszony ogórek i co
              komu pasuje(ale pierwsze 3 skł.to podstawa),można tuńczyka,ser,koper,pietruszkę
              nać,cebulę.do tego sos sałatkowy(ja stosuję knorra włoski lub francuski)z
              odrobiną oliwy-PYCHA!!! potrafię sama całą michę zjeść i bardzo nie lubię się
              nią dzielić,bo jest fantastyczna.
              papa.do zobaczenia
              • kornelcia75 Re: Do Pauli 23.08.04, 15:16
                Bardzo fajnie to wymysliłas,ale zeby Tobie było łatwiej i zeby nie było
                chaotycznie to niech dziewczyny maja sciąge i pisza wszystko w kolejnosci i
                wysyłaja na Twój adres,podaj go.
                Np.
                imię-
                data urodzenia-
                imie męża-
                miasto-
                ile po slubie-
                ile dzieci-
                termin porodu-
                płec i imię-
                zawód-
                zainteresowania-
                wzrost,kolor oczu-
                znak -
                zwierzaki-
                no i co jeszcze?niewiem...
                • kornelcia75 Re: spacerek 23.08.04, 15:21
                  Lecimy z Markiem i Boną na spacerek,połazimy po plaży i lesie bo od dwóch dni
                  nigdzie mi sie nie chciało wychodzic i sie leniłam az głupio.Tylko poczekajcie
                  z 2000 postem na mnie,hihi
                • malizna74 MOJA Metryczka 23.08.04, 15:50
                  > imię- Dorota
                  > data urodzenia- 28 X 1974
                  > imie męża- Tomek
                  > miasto- Gdańsk
                  > ile po slubie- 4 lata (wrzesień 2000)
                  > ile dzieci- 1 na zewnątrz (Magdalena IV 2002) i 1 wewnątrz
                  > termin porodu- 15 X
                  > płec i imię- ??? ???
                  > zawód- matematyk-informatyk (nauczyciel akadem.)

                  Na razie tyle. O cesarce może później. To znaczzy na pewno, ale nie wiem kiedy.
                  Gardło boli jak opętane. Boję się, że to angina. Dzięki za radę Ani, ale mleko
                  gotowane nie przechodzi mi przez gardło sad
                • paulajal Re: Do Pauli 23.08.04, 16:46
                  No to wysyłajcie metryczki wg schematu kornelci na: paulajal@gazeta.pl

                  czekam
                  • kornelcia75 Re: Do Pauli 23.08.04, 17:43
                    Moja metryczka juz do Ciebie wysłana,mam nadzieje ze dziewczyny szybko tez tak
                    zrobia,a jak sie któras bedzie obijac to ja na czarnej liscie umiescimy,hihihi

                    Wrócilismy ze spacerku było fajnie choc bardzo wiało nad samym morzem,Bona
                    wykopała setkę dziur w piachu i miała cała mordę brudną,hehe
                    • anna335 moja tez:-) 23.08.04, 21:58
    • malizna74 Cesarka - odc 6 22.08.04, 22:53
      PS. A jednak udało mi się zasiąść przed komputerem. Dziś zacznę od dopisania
      się, a przeczytam wasze posty jak mi sił stanie.

      Ciągle nie wiedziałam co dalej. Mój mąż próbował się czegoś dowiedzieć od
      położnych z izby. Tłumaczył, że chcieliśmy mieć poród rodzinny i "co teraz?".
      Powiedziały nam, że pewnie będzie cesarka, ale decyzja to raczej dopiero rano
      zapadnie (chociaż była gdzieś 2.30-3.00) i Tomek ma dzwonić o 7.00, żeby się
      czegoś dowiedzieć. A czekać to na pewno nie ma sensu.

      Po badaniu i przebraniu w ichną koszulkę jedna z pielęgniarek zaprowadziła mnie
      na porodówkę. Wtedy wyglądała ona (porodówka) jak komunistyczny sklep mięsny
      skrzyżowany z myjnią samochodową na kilka aut - wielka sala podzielona na boksy
      takimi maleńkimi ściankami, że nogi rodzącej obok było widać, białe kafle,
      półmrok i w ogóle nieprzyjemnie. Kazali mi się położyć na łóżku i podłączyli
      KTG. Miło było posłuchać Madzi serduszkasmile A najpierw chyba rozebrałam się do
      naga (po kiego grzyba musiałam najpierw się ubierać w tę ich koszulę nie wiem).
      Położna zbadała mnie jeszcze raz i powiedziała: "Ooo, pośladki! Wie Pani?"
      Potem położne zadawały mi jeszcze milion pytań typu "Kiedy ostatnia
      miesiączka?", a wyglądało to tak, że jedna z kobietek siedziała przy biureczku
      20m dalej i darła się przez całą tę myjnię.

      Po chwili przyszła znów położna i wystartowała do mnie z maszynką do golenia.
      Pytam ją czy golenie konieczne, a ona na to, że ogoli tylko tyle ile musi - do
      cięcia. Pomyślałam sobie: "Acha, to ona już wie że ma być cesarka!" Wtedy też
      usłyszałam, jak ta druga rozmawia orzez telefon: "Szykujcie się. Wieziemy wam
      pacjentkę na cięcie. ... Naprawdę! ... No naprawdę, nie żartuję. ... Pośladki u
      pierwiastki. ... Zaraz się przekonasz. ... Ha, ha, ha..." Domyśliłam się, że to
      o mnie. Pomyślałam sobie: "Acha, to ona też już wie że ma być cesarka!"
      Zapytałam: "To ma być w końcu cesarka?", a pani do mnie: "A nikt tego pani
      jeszcze nie powiedział?"

      Następnie jedna z babek założyła mi cewnik. Niektórzy mówią, że to
      nieprzyjemne, ale mnie to szczerze mówiąc w ogóle nie wzruszyło - sekunda na
      wdechu (czy tam wydechu - nie pamiętam) lekkie ukłucie w cipcię i koniec.

      Potem przetoczyłam się na łóżko, które skądś przyjechało i powieźli mnie (jak
      się potem dowiedziałam, a właściwie domyśliłam) na salę operacyjną. Przy
      drzwiach usłyszałam rozbawione głosy: "No widzisz? Nie żartowałam!" - to pewnie
      a'propos rozmowy telefonicznej.

      Na sali było trochę ludzi. W tym chyba jacyś starzyści (to tacy co się gapią i
      nic nie robią) w liczbie 3-4. I znów była zmiana łóżka - tym razem usiadłam już
      na operacyjnym.
      Miły starszy pan doktor anestezjolog poprosił abym usiadła tyłem do niego
      maksymalnie pochylona do przodu. Z przodu stała jakaś młoda lekarka o którą się
      opierałam głową, a ona trzymała mnie za szyję czy głowę ciągnąc ją do dołu. (Ja
      się nie skarżę tylko staram się być dokładna.) Lekarz tłumaczył, że zrobi mi
      znieczulenie zzo tzn, że nie będę nic czuła od pasa w dół, ale będę świadoma.
      Mówił też dokładnie co i jak robi. To był jedyny lekarz, który informował mnie
      o wszystkim jak należy. Najpierw przetarł mi dolną część kręgosłupa jakimś
      środkiem dezynfekującym ("Proszę uważać, teraz będzie zimne!"). Następnie
      poczułam małe ukłucie (po ostrzeżeniu oczywiście). To było znieczulenie miejsca
      podania znieczulenia "właściwego". Miałam teraz uważać, aby się nie poruszyć...
      Wkłucia igły w kręgosłup nie czułam wcale. Położyłam się na plecach i czekałam
      kiedy przestanę czuć nogi.

      Koniec odcinka 6. c.d.n.

      PS. Muszę trochę odespać poprzednie noce. Wiem, że Was wkurzam, ale ja naprawdę
      nie mam tyle czasu co niektóre z Was -będziecie miały na stanie 2,5-latka (to
      już niedługo), to zobaczymy jak będziecie szaleć w necie smile W dzień trzeba się
      Szkrabem zająć, a jak pójdzie spać to po pierwsze nadgonić domowe zaległości, a
      po drugie też się wyspać, bo nigdy nie wiadomo o której zarządzi pobudkę (np o
      5.45 - tak jak dziś surprised ).
      Od rana boli mnie gardłosad Coraz bardziejsad Jak tak dalej pójdzie, to jutro idę
      do lekarza.
      • paulajal Re: Cesarka - odc 6 22.08.04, 23:02
        malizna, czy wiesz jaka kara grozi za znęcanie się nad gromadą ciężarnych?!
        Czekamy tu na Ciebie jutro od rana i bez wymówek, jak się obudzę, to chcę przy
        śniadanku doczytać całą resztę z finałem.


        Ps. a w jakim szpitalu miałas to cc?

        paula
      • anna335 Re: Cesarka - odc 6 22.08.04, 23:14
        no dobrze, juz nie bede na Ciebie sie zloscicsmile
        wiem co to male szkrabysmile
        na gardlo polecam mleko z miodem maslem i czosnkiem, troche niedobre, ale
        bardzo szybko pomagasmile
        czekamy na cz.7
      • kubowa Re: Cesarka - odc 6 23.08.04, 05:25
        malizna, to ja sie wreszcie usmialam!!!! ale tylko do momentu jak juz
        siedzialas na tym lozku. znaczy, ze oni nie pytali cie jakie chcesz
        znieczulenie??? matko i corko teraz jestem przerazona, bo ja w zzo za skarby
        nie dam sie dotknac skalpelemsad( niech juz wraca moj dr....sad
        • aniamulka Re: Cesarka - odc 6 i takie tam różne 23.08.04, 09:15
          Witam Ranne Ptaszki. Jak Wy wcześnie wstajecie. Ja dzisiaj wstałam o 7 jak
          zwykle zaspana. Mąż wstał wcześniej bo szedł na ranną zmiane do pracy więc
          poprosiłam go żeby mi podał wodę mineralna bo bardzo mi sie chciała pić. Trwało
          to chyba jakis momencik - on przychodzi z wodą a ja już śpię big_grin Budzę się
          patrzę a tu śpi ze mną woda mineralna. Ze mnie to taki śpioch. Chociaż zdarzają
          się też noce kiedy nie mogę zasnąć. Na szczęście nie tak często.

          No tak - zaczął sie 6 odcinek i... już się skończył. Oczywiście rozwiązania jak
          nie było, tak nie ma. Ale talent do pisania powieści jak najbardziej jest smile

          Maja dzidzia coś się wierci - wiercipięta. I tak mi brzuch wypycha, że mam
          wrażenia, że zaraz wyjdzie smile tylko nie tam gdzie ma wychodzić big_grin

          Ładne słonko wyszło zza chmurek - chyba będzie ładnie - nie za gorąco i nie za
          zimno

          Ania
    • ingutka Ale się porobiło... 23.08.04, 13:24
      Cześć Kochane brzuchate!

      Nie było mnie tylko przez tydzień, a wydaje się, że minął miesiąc. Wchodzę na
      swój ulubiony watek, a tu o 600 postów więcej - jak Wy to zrobiłyście???
      Siedzę więc i czytam pilnie, żeby nic mnie nie ominęło, ale od rana
      przeczytałam tylko 200 i nie mam siły.

      Melduję, że nad polskim morzem jest pięknie, super było się wyrwać. Teraz już
      ze wstydem mogę przyznać, że byłam w świnoujściu -jak to mówię, dalej się już
      nie dalo pojechać wink ale było warto. Trochę się bałam dalekiej podrózy i
      zabrałam ze soba dokumenty ciążowe, Haneczka dobrze zniosła podróż a na miejscu
      nie traciła czasu i kolejne dokładki w stołówce przerabiała na masę brzuszka.
      Ale urlop się skończył i wróciliśmy - teraz czeka mnie sprzątanie po remoncie
      łazienki do którego nijak nie mogę sie zabrać. No i cała reszta innej roboty
      typu pranie, zakupy etc.

      MAm nadzieję, że nic ważnego mnie nie ominęło i że jesteśmy nadal w pełnym
      składzie brzuszkowym, tj. nikt się nie wykluł w międzyczasie? Wybaczcie, ale
      600 postów to strasznie dużo, a Haneczka, jak ją teraz nazywamy
      żartobliwie "mały wypych" - bo wypycha mi brzuch bez litości - więc Haneczka
      nie lubi siedzenia przed kompem i włazi mi na wyraz protestu pod żebra i czasem
      kopnie nóżką.

      pozdrawiam was wszystkie cieplutko, bo już jestem na miejscu w Wwce i będę
      śledzić wątek i oczywiście aktywnie brać w nim udział. Żałuję, że ominęły mnie
      filmy o porodzie - może ktoś ma jeszcze link do tej stronki? I muszę odkopać
      Wasze przepisy - oj zjadłabym coś dobrego.

      ingutka&hanusia
      • juleg Re: Ale się porobiło... 23.08.04, 15:23

        • ingutka Re: Ale się porobiło... 23.08.04, 16:16
          O to strasznie miło, dzięki. Pozdrowienia dla Antka, myślisz, że tak im (naszym
          małym rozrabiakom)zostanie, że będą ruchliwymi dziećmi? Ciekawa jestem, bo
          nasza Hanka to dokazuje ile wlezie, zwłaszcza po śniadaniu no i
          wieczorami/nocami.

          Wiesz napisałaś w którymś poście o tym, że będąc w ciąży zauważa się nagle dużo
          cieżarówek - ja zresztą też to mam, ciągle widuję gdzies kobiety z brzuszkiem.
          Nad morzem nie było ich prawie wcale, ale w Warszawie - bardzo dużo. I jak
          mijam taką przyszłą mamusię, to wtedy zastanawiam się, czy którejś z nich nie
          znam właśnie z tego forum. To ciekawe, że gdzieś możemy się mijać nawet o tym
          nie wiedząc...
          • kubowa na wrzesniowym cos drgnelo.. 23.08.04, 16:38
            tam juz jedna urodzila!!!smile szczesciara....
            • ingutka Re: na wrzesniowym cos drgnelo..+kiedy do szpitala 23.08.04, 17:11
              Ojej, rzeczywiście i jak to szybko poszło! Prawdziwa szczęsiara.
              Moja gospodyni nad morzem opowiadała o swoich dwóch porodach, mówiła, że nie ma
              się czego bać. Ona sama przy drugim dziecku to zdążyła wyszykować córcię do
              szkoły i czekała na przeprawę promową, więc jak już dojechała to urodziła i bez
              znieczulenia. I mówi, że nie taki diabeł straszny...gorszy jest ten dziewiąty
              miesiąc, moim skromnym zdaniem wink

              Natomiast mam taki mały lęk, wynikający z niewiedzy - skąd będę miała wiedzieć,
              że już mam jechać do szpitala? Niekótre dziewczyny na forum i osoby z rodziny
              mówiły mi, że jak dostały skurcze to poszły dalej spać. To kiedy ja mam jechać
              do szpitala, jak wody odejdą?
              kubowa, liczę tu na Ciebie, jako doswiadczona mama poradź proszę, jak to
              wygląda...

              inga&haneczka
              • kornelcia75 Re: kiedy do szpitala 23.08.04, 17:49
                No ja tez ingutka sie boję czy nie przespię,hehehe
                Ale połozna mówiła ze sie jeszcze nie zdarzyło zeby jakas kobieta obudziła sie
                rano z urodzonym dzieckiem,hehehe.
                Opowiadała tez nam ze jedna para tak sie bała ze przegapi poród ze pełnili
                warty nocne,hehehe
                Mysle ze to poznamy,o ile wody pierwsze nie odejdą(bo wtedy odrazu do szpitala)
                ma sie liczyc skurcze i jak beda co 5-7 min jechac do szpitala.A jak cos nam
                sie nie bedzie podobac to mozna jechac a potem wrócic,tak odesłali moja
                kolezankę.Tez się boje czy te skurcze faktycznie beda równe?a jak beda co 10
                min ale bardzo bolesne?Podobno pierworódki najczesciej przybywaja za wczesnie
                bo sie poprostu nie znaja i boją.Zobaczymy....
              • kornelcia75 Re: DZIEWCZYNY PISZCIE METRYCZKI DO PAULI 23.08.04, 17:52
                Piszcie piszcie!!!!sciagę napisałam co i jak po kolei a Paula ponizej swój
                adres.Nie ociągac sie co by to szybko sie na forum ukazało.

                a!obiecałyscie jakies zdjęcia,bo narazie to mozna zobaczyc tylko mnie i
                Kubową,czekamy
                • izabelai Re: DZIEWCZYNY PISZCIE METRYCZKI DO PAULI 23.08.04, 18:16
                  Metryczke wyslalam, a teraz chcialam wszystkim powiedziec dobranoc, bo u mnie
                  juz 1:15 w nocy i oczka mi sie kleja. Przyjemnego wieczoru.
                • juleg Re: DZIEWCZYNY PISZCIE METRYCZKI DO PAULI 23.08.04, 18:59

                  • paulajal Re: DZIEWCZYNY PISZCIE METRYCZKI DO PAULI 23.08.04, 19:09
                    Tak, na: paulajal@gazeta.pl
              • kubowa Re: na wrzesniowym cos drgnelo..+kiedy do szpital 23.08.04, 18:31
                ingutko, piszesz o mnie, jakbym juz tuzin dzieci powilasmile)
                mnie wody odejszly i to byl ewidentny znak. skurcze mialam zdaje sie caly
                dzien, ale wlasnie ich nie rozpoznalamsad i czy ty myslisz, ze teraz sie nie
                boje? przy kazdym bolu mysle sobie: to juz? trzeba te skurcze liczyc chyba, tak
                jak kaza w madrych ksiazkach.... ja to sie boje ze i wod nie rozpoznam, bo
                wtedy mi chlusnely, a teraz... czasem mam wrazenie, ze cos mi sie tam saczy,
                ale to chyba uplawy tylko. czy wy tez macie uplawy??
                • mamaagnieszka Re: na wrzesniowym cos drgnelo..+kiedy do szpital 23.08.04, 18:53
                  Kubowa, wlasnie ostatnio te uplawy sa jakby bardziej obfite. Podobo to normalne
                  w tym stadium ciazy, ale sa dni kiedy debatuje w lazience, co to takiego
                  wlasciwie jest. W pierwszej ciazy wody mi nie odeszly to doswiadczenia w tej
                  dziedzinie u mnie niet. Lekarz mowi, ze jak tylko sa takie kremowe w kolorze i
                  nie pachna brzydko to jest w porzadku. W Polsce podobno sprzedaja takie
                  wkladki, ktore wykrywaja wody plodowe. prawda to?
                  • kubowa symptomy 23.08.04, 19:35
                    ja nic nie wiem o takich wkladkach. a uplawy mam, no cozcrying ostatnio nawet je
                    badalam pod katem zakazenia, ale wsyzstko jest ok. to jak ja mam te uplawy i
                    wody mi sie ledwo zaczna saczyc, to ja pewnie nie odroznie jednego od drugiego
                    • paulajal Re: symptomy 23.08.04, 20:45
                      Są takie wkładki na sprawdzenie czy to wody płodowe, ale drogie i ja to jakoś
                      bym nie do końca ufała wynalazkom sprzedawanym na allegro. Zresztą jak raz u
                      siebie podejrzewałam odejście wód (czego byłam niemal pewna, bo nie miałam i
                      nadal wcale nie mam upławów, a tu raz miałam majtki mokre, do dziś nie wiem
                      czemu), to na Izbie Przyjęć na Karowej przyjęli mnie bez kolejki i
                      błyskawicznie rozwiali moje wątpliwosci, wkładają taki gazik do pochwy, każą z
                      tym pochodzić i potem polewają ten gazik (lub wody, jeśli tak dużo ich odeszło,
                      że moga np polać ręcznik nimi zalany) takim pomarańczowym płynem, jak pozostaje
                      pomarańczowe, to to nie są wody, a jak się odbarwi (chyba mówili, że na
                      niebiesko), to znaczy, że wody.

                      Paula
                • paulajal Re: na wrzesniowym cos drgnelo..+kiedy do szpital 23.08.04, 19:08
                  A wiecie czego ja się boję, że będę ciągle od 36tc jeździć do szpitala na poród
                  i angażować w to umówioną położną, bo wtedy przestanę brać fenoterol i pewnie
                  jakieś tam skurcze będą.
                  Moja siostra urodziła 6 dni po terminie, a na IP była do tego czasu już z 10
                  razy, twierdząc, ze rodzi, bo ona miała już dużo wcześniej rozwarcie, skróconą
                  szyjkę itp i te skurcze jej sie pojawiały i przechodziły same, często akurat
                  jak dojechała do szpitala, więc te kobietki z IP już ją znały i ciągle się
                  zniej podśmiewały. Jak w końcu trafiła na IP, bo jej wody odeszły (ciut tego
                  było tylko i zero skurczy), to już była pewna, że znów jej się coś pomyliło i
                  cofną ją do domu, ale naszczęście na IP mają taki specjalny płyn i potrafią
                  odróżnić czy to wody czy coś innego.

                  Mi się jednak wydaje, ze Matka Natura tak to urządziła, że nie da się przegapić.

                  Paula

                  Ps. Czekam na metryczki, dopiszcie też na nich swój nick, żeby było wiadomo, że
                  np kornelcia to tak naprawdę Dorota.
                  Ps2. jak możecie i chcecie, to dołączcie zdjecie.
          • paulajal Re: Ale się porobiło... 23.08.04, 16:52
            O rany, Ingutka o tym nie pomyslałam, a faktycznie mogłysmy się mijac w
            dzidziusiowych sklepach, może nawet się spotkamy na porodówce, nie wiedząc o
            tym...

            Paula
          • paulajal Komary mnie zjadły... 23.08.04, 16:56
            Sobotę spędziłam w Konstancinie, a wczoraj byłam na spacerze w lesie i mimo że
            byłam pozawijana w ubrania jak mumia, te bestie i tak dotarły do moich kostek
            (rekord to lewa kostka u nogi 8 ukąszeń obok siebie! jakaś komarowa familia
            miała wyżerkę czy co?!) i dłoni i jestem tak pogryziona przez komary, ze
            umieram na świąd. Mam na nie uczulenie i każde ugryzienie potwornie mnie swędzi
            przez 2 tygodnie aż! Idę do apteki po jakieś koło ratunkowe ostatniej szansy,
            czyli coś na po ugryzieniu, bo nie wiem czy to co mam w domu jest bezpieczne w
            ciąży.

            Paula
            • izabelai Re: Komary mnie zjadły... 23.08.04, 17:09
              Mnie tez zawsze tak koszmarnie gryza.Mam ladny ogrodek, z trawka i laweczkami i
              kurcze nie moge sobie nawet w nim posiedziec, bo po minucie juz jestem cala
              pogryziona. Nawet po kazdym wywieszeniu prania mam po kilka ukaszen. Chyba mamy
              bardzo smaczna krew smile
              Geniu ma 39,3. Biedulek. Dostal czopka i teraz spi, mam nadzieje, ze mu to
              pomoze.
              • kubowa Re: Komary mnie zjadły... 23.08.04, 18:23
                iza, ukochaj synusia, biedactwosad( niech szybko zbija goraczke, bo szkoda czasu
                na chorowaniesmile powiedz, ze ciocie z polski go pozdrawiajasmile
                • paulajal Re: Komary mnie zjadły... 23.08.04, 19:12
                  Kupiłam fenistil, na razie i tak swędzi nadal, ale może pomoże (zwykle
                  pomagał), można stosować w ciąży.
            • kubowa Re: Komary mnie zjadły... 23.08.04, 18:15
              paula, wspolczuje ci, ja tez pogryziona, ale nie mam uczulenia. mimo to szlag
              mnie trafia bo usiluje sie nie drapac, a swedzi skubanstwo... nie znam
              skutecznego lekarstwasad
          • juleg Re: Ale się porobiło... 23.08.04, 17:08

          • juleg Re: Ale się porobiło... 23.08.04, 17:11

      • mamaagnieszka Kobiety! Litosci!!!..... 23.08.04, 17:05
        Nie bylo mnie tu od piatku i dzisiaj nie moge nadazyc czytac! Wlasciwie w
        piatek wskoczylam na chwile, ale nie moglam nic napisac, bo mialam mnostwo
        roboty. Dzisiaj az mnie zatkalo. Tyle postow! Czytalam poltorej godziny, niz w
        robocie jeszcze nie zrobilam i pewnie juz nie zrobie. Wywala mnie na zbita
        twarz jak nic! Albo przynajmniej wysla na forumowa odwykowke.

        W sobote rano bylismy w takiej expressowej szkole rodzenia dla rodzicow, ktorzy
        juz rodzili. Bylo bardzo fajnie, okazalo sie ze nie jestesmy najstarsi, bo
        oboawilismy sie , ze nam powiedza, ze klasa przygotowawacza dla dziadkow ( a
        jest taka a jakze) jest pietro wyzej. Jak zaczelismy trenowac hi-hi-hi-hoos i
        te inne snif-haas, to smialismy sie jak wariaci.Mam tylko nadzieje, ze
        zachowamy takie samo poczucie humoru na porodowce. W co niestety watpie.

        Reszta weekendu uplynela nam na balowaniu. W sobote u znajomych z okazji
        soboty, a w niedziele u znajomych z okazji urodzin. oczywiscie w miedzyczsie
        nie obylo sie bez scysji z mezem, przewaznie o glupoty. Z piatki na sobote nie
        moglam wcale spac. O 2giej postanowilam zpbaczyc co jest w TV. najpierw
        obejrzlam troche olimpiady na zywo, a potem znalazlam wywiad z jakims tam
        autorem ksiazki na temat roznic miedzy kobietami i mezczyznami. No i on w penym
        momencie stwierdzil, ze tak naprawde mezczyzni sa bardzo nieskomplikowani i
        bardzo malo im potrzeba do szczescia. Po pierwsze, potrzebuja duzo sexu, po
        drugie domowego gotowania, i po trzecie chceiliby miec swiadomosc, ze ich
        partnerka jest szczesliwa i nic jej nie brakuje. Kiedy kobieta zaczyna gderac,
        mezczezna zamyka sie w sobie i wtedy nic do niego nie dociera. Czyli potrzebuja
        pochwal i glaskania po glowce, uchowaj Boze z jakimis tam wymaganiami. A kto
        mnie bedzie glaskal po glowce? Oczywiscie nikt, bo prawdziwe kobiety powinny
        przelknac wszystko i keep on smiling w imie szczescia i zyciowej satysfakcji
        partnera. Po takich tekstach do rana nie moglam zasnac. Do dzisaj to przezuwam.

        No i przydarzyla mi sie nastepna historia dotyczaca mojego brzuszka. W sklepie
        pani pyta sie kiedy mam rodzic, no to ja jej mowie, a ona na to, ze to chyba ja
        bede miec blizniaki. Gdyby wzrok mogl zabijac, napewno zeszlaby w tym momencie.
        Czemu obcy ludzie uwazaja, ze to jest ich przyrodzone prawo, zeby komentowac
        wyglad, wage, wielkosc i ksztalt brzuch kazdej ciezarnej? Naprawde brakuje mi
        czasem cierpliwosci.

        Ja tez czekam na dzlszy ciag z serii Cesarka, jakoze Oliver ciagle siedzi
        glowka do gory...Pa!
        • kubowa Re: Kobiety! Litosci!!!..... 23.08.04, 18:21
          a ja wlasnie chcialam napisac, ze jak wroci mamaagnieszka to sie za glowe
          zlapiesmile))
          z tymi facetami to racja, sama musisz przyznac, my sie oczywiscie mozemy
          buntowac, tupac nogami, prychac i parskac, ale natury sie nie zmienisad a juz na
          pewno nie chlopa!!!smile ja, owszem wymagania stawiam, bo z kolei taka moja
          naturasmileno i stad wlasnie te wszystkie klotniesad ale te klotnie to tez chyba w
          nature wpisane sa, skoro wszyscy tak majasmile trzeba to przejsc i liczyc na to,
          ze po kilkunastu latach to jakos sie po kosciach rozejdziesmile

          a z komentowaniem brzuszka to ja nie wiem.. ja niby tez mam wielki, ale z
          patrykiem mialam jakby wiekszy, wiec o co chodzi?
          • ingutka Re: Kobiety! Litosci!!!..... 23.08.04, 18:58
            paula, nie daj się komarom, może fenistil żel pomoże?

            Odnośnie spotkań na porodówce to mnie na pewno poznacie - po imieniu smile) Jest
            tak oryginalne, że nie sposób o pomyłkę.

            Jeśli chodzi o reakcje na ciężarną to ja nie lubię jak ktoś się nachalnie gapi
            na brzuch, a zdarzają sie tacy - po prostu oczy jak pięc złotych, przekręcona
            głowa a czasem mało brakuje żeby mieli otwarte usta wink Staram sie ich nie
            widzieć, natomiast zauwazyłam, że teraz dużo ludzi do mnie przyjaźnie zagaduje
            na różne tematy - np. o pogodzie, o butach czy też o czymś co się dzieje.
            Bardzo to sympatyczne, bo lubię takie życzliwe gesty. Niestety, nie zdarzyło mi
            się jeszcze, żeby ktoś przepuścił mnie w kolejce - ślepota, ciemnota i totalny
            brak zrozumienia - trochę to przykre, ale na szczęście to mój Dyziak stoi we
            wszystkich kolejkach.

            A jeszcze jeśli chodzi o facetów - mi jest z moim bardziej niż bardzo dobrze,
            czasem myślę, że kocham go za mocno. Nauczył mnie, że o swoich potrzebach
            trzeba mówić wprost - wcześniej cierpiałam i myślałam, że się domysli. Teraz
            mówię mu lub piszę, zę mi smutno, że mam chandrę, że go potrzebuję. Oszczędza
            nam to na pewno dużo kłótni. polecam!

            kubowa, dzięki za poradę - wśród znajomych jestem pionierką w ciąży i nie mam
            się kogo poradzić odnośnie porodu i mnie to martwi - ale przecież razem my
            wrześniowo-październikowe cieżarówki poradzimy sobie, prawda?
            • juleg Re: Kobiety! Litosci!!!..... 23.08.04, 19:11

              • juleg wózek. 23.08.04, 19:15

              • ingutka Re: Kobiety! Litosci!!!..... 23.08.04, 19:30
                juleg, miałam to samo, byłam ubrana w szorty i stanik od kostiumu no i byłam
                chwilami większą rewelacją niż panowie z brzuchami piwnymi. Ale na plaży na
                szczęscie co chwila ktoś przechodzi brzegiem więc ludzie szybko zapomnieli i
                obgadywali przechodzących... Kazałam tylko Dyziakowi, żeby mnie bronił jakby
                greenpeace mnie chciał wrzucić do morza wink)
              • mona75 do ingutki 23.08.04, 19:43
                cześć Inga!
                to jak wróciłaś to może się umówimy na jakiś spacerek albo co? trochę mi się w
                domku nudzi. chodzę jeszcze na gym dla ciężarnych 2, 3x w tyg. ale chyba już
                niedługo bo jestem coraz bardziej połamana.
                ciekawe czy nasze koleżanki ze szkoły rodzenia z terminem na sierpnień już
                porodziły?

                do wszystkich:
                co do porodu to boję się, że jak już się zacznie i trzeba będzie jechać do
                szpitala to będą straszne korki, a akcja porodowa będzie się za szybko posuwać
                i w ogóle. albo że mnie złapie w nocy i przegapię, bo śpię jak zabita. no i
                jeszcze że jak przyjadę do "mojego" szpitala to mnie nie przyjmą bo nie będzie
                miejsc. i tak sobie wymyślam różne niefajnie scenariusze........
                • apteros po przerwie:) 23.08.04, 20:39
                  pojechałam sobie o pierwszej załatwiać sprawy - byłam w sądzie i w buwie i w
                  innych miejscach...

                  załamałam się, bo schody na skwerek na oboźnej zatarasowali, choć wcale nie
                  remontująsad a w bibliotece jak brałam książkę z półki, to oczywiście nie
                  spojrzałam że ma pomarańczową nalepkę i musiałam człapać podrugi egzemplarzsad

                  pojechałam zostawić zdjęcia sisotry w rossmanie i znalazłam jakieś tam stare
                  moje co odbitki potrzebowałam dodatkowe... no i się okazało, że się im maszyna
                  zacieła na moim filmie, rzekomo negatyw się uszkodził i imprzykro. ja patrzę, a
                  tam zdjęcia jakiegoś faceta z dwójka dzieciakówsmile no to się uśmiałamsmile a
                  ponieważ cholernie mi zależy na negatywie, bo to z RZymu zdjęcia były, to się
                  tam co nieco powykłócałam...

                  nota bene to jest dokładnie ten film, na którym mi się zaciął aparat w trakcie
                  wyjazdusmile pechowy stanowczo..

                  a jak wróciłam do domu i myślałam, że zaraz wam opiszę jak sięnałaziłam i
                  ugotowałam i zamęczyłam.. to się okazało, że Paweł wrócił no i śpi biedulek. to
                  cichutko sobie zrobiłam fasolkę szparagową, potem po prasowałam trochę,
                  zrobiłam porządki w szafach.. no i telefon dopiero mojego męża wyciągnął z
                  letargu... i od razu obrażony był, bo sobie przypomniał, że ja bym chciała
                  synka mateuszem nazwać. i zaraz na mnie burczeć, że go wcale o zdanie nie
                  pytam. na taką kalumnię to mi oczki łzami prawie zaszły, w gardle zrobiła się
                  gulka, podskoczyła do góry i sobie poszłam i włączyłam komputersmile

                  potem czytając te kolejną setkę postów (kurtka jak wychodziłam, to nikt nic nie
                  pisał, a potem żeście się znowu rozbrykały) to mu trochę powyjaśniałam, że jest
                  co najmniej niesprawiedliwy i żeby mi więcej tak na nerwy nie następował, bo ja
                  rodzić zacznę kiedyś...

                  Mąż zaraz przyniesie pudła i będę trochę nas pakowaćsmile więc za dużo to nie będę
                  pisaćsmile

                  pozdrawiam bardzo,
                  Weronika
                • ingutka Re: do ingutki 23.08.04, 21:58
                  Hej mona, bardzo fajnie, dam Ci tylko znać jutro, bo czekam na wieści od mamy,
                  czy jutro do mnie wpadnie czy w środę. W domu tyle roboty, że tym chętniej się
                  wyrwę, zwłaszcza że mam ogromnego lenia. Trzeba korzystać z ostatnich dni
                  wolności wink)
                  też jestem ciekawa, na pewno niektóre już urodziły, my chyba w mniejszości
                  październikowej byłyśmy. Ja też już zakładam, że to już lada dzień, zwłaszcza
                  odkąd mój brzuch powiększył się znacznie. I tylko martwię się, czy ze wszystkim
                  zdążymy...
                • ingutka Re: do ingutki 24.08.04, 10:31
                  mona, mama porywa mnie dzisiaj w miasto (w dodatku zaraz ma być a ja dopiero
                  wstałam), odezwę sie wieczorkiem, oki?
                  • apteros chrzestni itd. 24.08.04, 10:53
                    Hej! widzę, że wreszcie ktośsię obudziłsmile bo już myślałam, że sama będę przez
                    cały dzień pisać do siebiesmile

                    co do chrzestnych to u nas jest tak: chrzestnym powinien być Pawła szwagier, bo
                    Paweł ich starszą córkę chrzcił. A chrzestną chciałam żeby była moja jedyna
                    naprawdę praktykująca przyjaciółka - bo przecież tak naprawdę chodzi o to, żeby
                    to była osoba wierząca... no ale przyjaciółka różne problemy ma ze sobą,
                    bardzoczęsto obwieszcza że przyszłego roku to już na pewno nie dożyje i takie
                    tam.. no i Paweł się przeraził, że my się pokłócimy, albo ona naprawdę coś tam
                    sobie zrobi no i dziecko zostanie bez chrzestnej.. co prawda myślę, że ona
                    bardzo poważnie podchodzi dot ej swojej funkcji, i nie mściłaby się za mnie na
                    moim dziecku.. ale czasami nie wiemsad

                    ja wymyśliłam żeby chrzciny robić na wielkanoc, żeby już na pewno było
                    cieplutko no i żeby mniej się narobić, bo przecież i tak się zjeżdża rodzina i
                    robi się mnóstwo żarcia. problem w tym, że my tylko cywilny ślub mamy i teraz
                    kwestia który kościół w Wawie w ogóle nam to dziecko przyjmie... bo przyznaję,
                    że my o kościelnym ślubie myślimy, żeby go sobie wziąć gdzieś bez świadków po
                    cichu tylko dla siebie, żeby go tak naprawdę przeżyć, bez nerwów, bez imprez
                    bez zwały gości, których trzeba gdzieś położyć itd. i właściwie chrzciny
                    dzidziulka też powinny tak wyglądać.. to nie jest pretekst do wielkiej wyżerki
                    i sterty prezentówsad tylko przyjęcie nowego człowieka do kościoła. to powinna
                    być radość wewnętrzna, a nie pokazanie sięsad no i nie iwem co z tym wszystkim
                    będziesad

                    pozdrawiam bardzo,
                    Weronika
                    • irazone Re: chrzestni itd. 25.08.04, 16:28
                      a ja nie mam z tym problemu-bo nie chcę chrztu.Artur chce,ale tak samo chciał
                      ślub kościelny,a nie było.szkoda mi po prostu kasy dla jakiegoś czarnego
                      pana,który ją przepuści na panienki
                      • irazone Re: odrobione zaległości :D 25.08.04, 16:39
                        przeczytałam wszystko zaległe i jestem dumnasmile
                        a teraz niestety się żegnam,ominie mnie świętowanie 2000 postu,ale
                        trudno.obowiązki wzywają.i tak się cieszę,że mama mnie jeszcze nie pogoniła
                        sprzed monitora,hihi.
                        a jutro idę do lekarza i się okaże jak tam moja biedna szyjka tongue_out
                        postaram się odezwać jutro.
                        życzę Wam miłego popołudnia i jutro ślicznego dnia.
                        acha.Artur się odezwał z enigmatycznym pytaniem jak się czuję smile będzie dobrze
                      • kubowa Re: chrzestni itd. 25.08.04, 17:49
                        od razu widac kto u was portki nosismile))))
                  • mona75 Re: do ingutki 24.08.04, 11:13
                    oki.

                    co do chrzcin to my planujemy zaraz po Wielkanocy razem ze ślubem kościelnym.
                    mamy ślub cywilny, wzięty w czerwcu, ale dla naszych pobożnych mam taki ślub
                    się nie liczy i zażądały kościelnego.

                    a teraz z innej beczki:
                    wczoraj się mierzyłam cm i rozpacz - w pasie mam 103 (ale to ok, bo dzidziuś)
                    ale w biodrach i biuście urosło mi po 7-8 cm!! co do bioder to nie zauważyłam
                    żeby mi się specjalnie tłuszczyk osadził - chyba raczej miednica się rozrosła
                    wszerz - czy potem te kości wrócą na swoje miejsce?? czy raczej zostaną mi
                    rozłożyste biodra??
                    • ingutka Re: do ingutki 24.08.04, 18:32
                      wysłałam Ci mejla na adres gazetowy.
            • kubowa Re: Kobiety! Litosci!!!..... 23.08.04, 19:27
              mi ostatnio kolezanka powiedziala, ze wygladam jak ofiara molestowania
              seksualnego!! bo ja nie wygladam za nic na 30 lat, ja nawet na 20 nie
              wygladamsmile wiec mozecie sobie wyobrazic, jakie miny robia ludzie jak mnie widza
              z brzuchem, a jeszcze jak obok idzie patryk i mowi do mnie : mamo. to juz w
              ogole zakrawa na pogarde!!!
    • kosstka80 O NIEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!! 23.08.04, 20:42
      Taaaaaaaakiego dluuuuuuuuugiegi posta do was napisalam i mi sie komputer
      wylaczylsad((((((((

      jak ja to teraz wszystko odtworze????????

      hmmmmmm...przede wszystkim to jestescie wszystkie niesamowite...co za temposmile
      ja jak sie tylko dorwe do komputera to nawet nie zdaze przeczytac waszych
      postow nie mowiac juz o napisaniu czegokolwiek...wiec ograniczam sie do
      drukowania tego co napisalyscie i sobie potem w domku powoli wszystko
      czytam...tym sposobem czuje sie jakbym was bardzo dobrze znala i byla tu z
      wami...smile a wy mnie praktycznie w ogole nie znacie ale spiesze zrobic metryczke
      jak dzis nie zdaze to jutro...smile

      zawsze jak czytam te wydrukowane posty to tyyyyyyyle chce wam bapisac a jak sie
      juz dorwe do komputera to wszystko zapominam...wiec albo musze sobie zapisywac
      to co chce napisac albo musze zamiesszkac w pracy...swojej albo meza bo tu
      spokojniejsmile

      wysylam po kawalku bo zaraz znow cos zepsujesmile
      • kosstka80 Re: O NIEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!! 23.08.04, 20:48
        jestem troche nie na biezaco z wami...ale w daaaawnej kwestii remontow to sie
        tez moge wypowiedziec bo u mnie sie niedawno skonczyl i jestem baaaardzo happysmile
        tylko jeszcze szafe zamontowac i grzejniki no i pouszczelniac okna i bedzie
        gitsmile

        a jeszcze do wczoraj nic nie mialam dla mojej malej oprocz ciuszkow ktore moja
        mama namietnie produkuje na drutach i szydelku...i takie rozne kocyki i w
        ogole...smile
        ale dzisiaj moja babcia zafundowala swojej prawnuczve lozeczko i posciel i
        takie tam fajne rzeczy...
        i w zwiazku z tym mam pytanie...czy taka nowa posciel kupiona w sklepie tez
        trzeba prac...a rozek usztywniany????? i jak?????? a to takie cos w czym
        znajduje sie materac...????????
        wiem ze pewnie juz bylo o tym ale ja jakos nie moge sie polapac i znalezc
        tego...to moze ktos mi pomoze??????????/


        no i nie zdaze z metryczka bo musze juz leciecsad((((((((
        • kosstka80 aha... 23.08.04, 20:52
          aha...i super jest to forum mimo ze nie nadazam za wami...to sobie chociaz
          poczytac moge...chyba sie nawet uzaleznilamsmile
          ja chce juz miec w domu komputersad((((((
          maz mnie sila od siebie z pracy musi wyciagac.......o wlasnie mnie
          ciiaaaaagnieeeeeeeeee.....
        • kornelcia75 Re: O NIEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!! 23.08.04, 21:37
          Droga kosstko!!!wszystko trzeba prac bo te posciele które tak pieknie w tych
          opakowaniach wyglądaja sa jakas chemia pryskane zeby w magazynach dobrze sie
          chowały i nie żółkły,ja piore wiec wszystko,a mam jeden rozek z usztywniaczem
          ale do prania dał sie wyjąc.smile)))
    • kornelcia75 Re: Paula moje zdjecia 23.08.04, 21:45
      paulo moja droga mozesz dołączyc mój link ze zdjeciami?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9972346&wv.x=2&a=14328355dzieki
      • paulajal Re: Paula moje zdjecia 23.08.04, 23:20
        Kornelcia, ale przez ten link wchodzi się tylko na to forum zobaczcie i ja twm
        Ciebie znaleźć nie mogę, podaj taki link jak tu raz dałaś na forum, że od razu
        ty wskakujesz.
        Czekam też na fotki innych i metryczkę kosstki80 i będzie komplet! I wtedy co?
        Mam go tu wkeić?
      • kornelcia75 Re: Paula moje zdjecia-zgłupiałam 23.08.04, 23:34
        Paula masz rację,ale weszłam i za cholere wchodzę na swoje zdjęcia i taki jest
        adres.No to zaczełam szukac tego postu tu na wątku naszym pod tytułem TO JA juz
        chce Cię przepraszac i wkleic,a tu patrzę identyczny adres,sprawdzałam 5
        min.Cholipa zgłupiałam.Musze chyba poczekac jutro na Marka.No sorki zgłupiałam.
        • kornelcia75 Re: Paula moje zdjecia-zgłupiałam 23.08.04, 23:41
          paula jak nie zrobie kłopotu to jesli wejdziesz na ten wąte\k od najnowszego to
          mój jest 28 post od góry kornelcia75-gosia.mama.wojtusia z 21.07.2004 r,podpis
          jest gosi bo ja miałam problemy z wysłaniem i poszło z jej poczty.Zgłupiałam no
    • kornelcia75 Re: po poniedziałku 23.08.04, 21:55
      Ja tez mam upławy,czasem to az sie przestrasze tak mi się ciepło zrobi
      najczesciej po długim chodzeniu,ale pod koniec ciazy to normalka podobno.

      niewiem ale ja tez coraz bardiej sie boję,mysle tez ze o korkach i wogóle o
      jakis katastrofach jak bede rodziła,tylko ze ja po porodzie Dolotki z wątku
      sierpniowego mysle ze bede rodzic długo,bede jeczec 12 h a tam rozwarcie na 2
      palce.Marek mówi ze sie głupio nastawiam,ze bedzie ciezko.Ja chyba bym wolała
      sie nastawiac i miec niespodziankę.

      w srode kupuje herbatke i te granulki a i moze z olejkiem do smarowania piczki
      zaszaleje..hihi,a moze zaszalejemy razem z Markiem,hihi

      idę w srode do ginka ciekawe ile ważę

      cos bym zjadła,pomysle co
      O!a gdzie monisia????
      Ingutka a twoje imie to Inga?tak?
      malizna dzis czekamy na częsc dalsza cesarki choc chyba bedzie o odczuciach
      grzebania w brzusiu z zzo,a ja tak to pamietam,znaczy nie na brzusiu..buuu
      • redmiss Re: 8-O 23.08.04, 22:03
        Dziewczyny!!!!!!!! Jestem w szoku! Nie było mnie tylko tydzień i mam 500 (!!!!)
        postów zaległości! Czy ktoś może mi streścić o czym było? wink)
        Tak bardzo chciałabym wszystkie przeczytać, ale nie wiem czy mi się uda, nawet
        do dnia porodu!!! hihihihhi
        U mnie wszystko dobrze. Trochę puchną mi nogi i dłonie. Maluszek się wierci
        niemiłosiernie, czasami baaaardzo mocno kopie.
        Kurcze, jestem ciekawa co tam u Was było przez ten czas. To ja chyba zacznę
        czytać zaległości.
        Pozdrawiam.

        Aga i 35tyg. Michaś
        • ingutka Re: 8-O 23.08.04, 22:15
          redmiss, przeżyłam dzisiaj to samo, wyjechałam na tydzień a tu lista
          podskoczyła o 600 postów, tyle to w parę miesięcy natrzaskałyśmy!
          Od rana zaspana czytałam je pilnie, ale przeczytałam tylko 200 zaległych.
          Postanowiłam być na bieżąco a w wolnych chwilach sięgać do archiwum. I Tobie
          też to radzę, pisz co u Ciebie i nie przejmuj się!

          A jak patrzę na tę ilość postów to cieszę się, że tu taki ruch, ze tyle nas
          jest! A mówili, że październik nie jest popularny do rodzenia dzieci wink))
        • paulajal Re: 8-O 23.08.04, 23:22
          Redmisss, podaj info o sobie na adres: paulajal@gazeta.pl, robimy naszą wpólną
          metryczkę, czytaj jakieś 50 postów poniżej, kornelcia podała schemat co i jak.
          pozdr
          • redmiss Re: 8-O 24.08.04, 14:28
            Dostałaś moją metryczkę? Bo coś mi się nie podoba, nie wiem czy wysłałam.
            • paulajal Re: 8-O 24.08.04, 16:23
              Redmiss, dostałam metryczkę!

              Paula
              • paulajal Do kornelci! 24.08.04, 16:24
                Kornelciu, najmocniej przepraszam, że tyle zwlekam z odpowiedzią, ale już
                wszystko ok, pod twoją metryczką jest prawidłowy link (ten od juleg, sama nic
                nie umiałam zrobic w tej kwestii).

                pozdr

                Paula
                • paulajal Co z metryczką?! 24.08.04, 16:30
                  Dziewczęta me drogie, metryczka już gotowa (choć brakuje mi jeszcze
                  mamyagnieszki, pogoncie ją w takim razie, żeby się przyłączyła). To teraz co
                  mam zrobić? Może ją wkleję na jakąś okrągłą datę lub na nr 2000, lub juz teraz
                  mogę wkleić. Odpiszcie w tej sprawie prędziutko.

                  Paula
                  • mamaagnieszka Re: Co z metryczką?! 24.08.04, 16:50
                    Paulajal, sorki wielkie. taka jestem ostatnio zalatana, zupelnie zapomnialam.
                    Zraz Ci wysle, tylko sobie znajde jakie info jest potrzebne. Pa!
                • paulajal Chrzest. 24.08.04, 16:33
                  Ja nad terminem nawet jeszcze nie myślałam, ale brałam ślub zaraz po świętach
                  29.XII i powiem wam, że atmosfera była wówczas absolutnie magiczna, padał
                  cudnie śnieg, nawet nie było jakoś potwornie mroxnie, więc w okresie
                  bożonarodzeniowym też polecam, może też ochrzcimy synka na 3 rocznicę naszego
                  ślubu, to jest myśl!

                  Paula
                • paulajal Do Asi! 24.08.04, 16:34
                  Gratulacje!!! Ale nas tu wszystkie zżera zazrość, że Ty już jesteś po wszystkim
                  i masz maleństwo przy sobie. zyczę dużo dużo radości!

                  Paula i Sebastian 33/34tc
      • ingutka Cesarka z osobą towarzyszącą??? 23.08.04, 22:08
        tak, mam na imię Inga smile)
        tez jestem ciekawa historii o cesarce.
        Poza tym czy wiecie jak to jest z towarzystwem męża podczas cesarki? Mąż czy
        też Niemąż stoi za głową i a cala akcja cięcia jest za parawanikiem?
        Niby szykuję się na naturalny poród, ale nigdy nic nie wiadomo, a towarzystwo
        podczas cesarki jest dla nas niewiadomą. Dyziak ma opory i się nie dziwię, bo
        jak mają mnie ciąć na jego oczach to on po chwili zemdleje - robi mu się trochę
        słabo na widok obcej (czyli nieswojej krwi).
        wydaje mi się, że w ogóle to można cesarkę z osobą towarzyszącą, ale jak to
        wygląda, macie pojęcie? znacie kogoś kto tak rodził?
        • kornelcia75 Re: Cesarka z osobą towarzyszącą??? 23.08.04, 22:27
          ładnie Inga!moja kolezanka chce tak dac na imie swej córci,a jedna ja
          wyprzedziła i juz dała,hihi
          co do cesarki to moja psiapsiółka miała razem z męzem,jest parawanik i on jak
          sobie siedział przy jej głowie to nic nie widział,głaskał ja po buzce i mówił
          duzo do niej,takze mówiła ze spoko jest.
        • anna335 Re: Cesarka z osobą towarzyszącą??? 23.08.04, 23:16
          hejsmile

          kolezanka rodzila cc z mezem, siedzial sobie za parawanikiem, nie zemdlalsmile
          urodzila blizniakismile
        • paulajal Re: Cesarka z osobą towarzyszącą??? 23.08.04, 23:25
          Ogólnie to często wypraszaja ze względu na sterylność podczas operacji, ale
          moja sąsiadka rodziła nagle przez cc na Zelaznej, zaprosili wręcz jej męża i
          jeszcze on dokładnie wszystko fotopgrafował!

          Paula
    • kornelcia75 Re: POCZYTAJCIE 23.08.04, 22:01
      ciekawostki
      umamy.homestead.com/porod.html
      • anna335 Re: POCZYTAJCIE 23.08.04, 22:49
        kornelcia Nieoceniona jestessmile
        wprawdzie nie mysle jeszcze o rodzeniu, ale posle mezulka jutro jak przyjedzie
        niech mi szuka herbaty z lisci malinsmile
        te inne ciekawostki sobie daruje, pocieszam sie, ze jak pierwsza Magde
        urodzilam tak szybko to drugie dziecię urodzę w lociesmile))))))))))))))
        a co sie bede stresowac niepotrzebnie
        i Wam tez polecam - nic zlego sie nie stanie, jestesmy kobiety, a Matka Natura
        jest Madra i nie zsyla nam nic czego nie jestesmy w stanie zniescsmile)))))
    • ingutka świąteczno-sylwestrowe dzieci? 23.08.04, 22:20
      Kochane dziewczyny, a teraz przyznajcie się tutaj, w naszym zacne gronie -
      wasze dzieci brzuszkowe jeszcze to dzieci świąteczne, sylwestrowe? powstały
      może w noc wigilijną? To taki niezwykły czas, ciekawie czy jakoś nie wpłynie na
      nasze maluchy, co o tym sądzicie?
      Nasza Hanuśka nie powstała w sylwestra, tylko trochę później, ale myślę, że
      wyjazd sylwestrowy bardzo nam w tym pomógł wink)
      • kornelcia75 Re: świąteczno-sylwestrowe dzieci? 23.08.04, 22:38
        Mi sie wydaje ze do zapłodnienia doszło ok 3-4 stycznia
        Ale ja o czyms innym,o czyms o czym mi przypomniał ostatnio nasz
        przyjaciel,zreszta przyszły tatus chrzestny Maksa.
        Ludzi tych poznałam 4 lata temu,Madzie moja kochaną w pracy.Bardzo sie
        polubiłysmy,potem nasi mezowie,wszedzie razem jezdzimy bylismy kilka razy w ich
        rodzinnych stronach w Krasnymstawie.Przeprowadzili sie do Gdańska bo michał
        słuzy w wojsku na Helu.Wiecie jestesmy blisko.Zaczełysmy razem staraz sie o
        potomstwo,Madzia zaszła w ciaze a ja zaszłam ale z torbielem,którego leczyłam
        rok i wreszcie usunełam.Urodziła sie kochana Ola.No i wyjechali do Krasnego na
        swieta.A ja uparłam sie ze zostane w Sylwestra w domu,bo Marek miał dyzur.
        Wypiłam sama szmpana,pogadałam z Boną,to był czas kiedy myslałam ze nie zajde w
        ciaze.Taka podchmielona zadzwoniłam do nich,madzia z Ola juz spały a ja
        płakałam Michałowi w słuchawkę,ze nie bede miała dzieci,ze zrobiłam juz tyle
        testów,ze mam dosc!!!a on równiez w tym stanie(upojenia alkoholowego)pocieszał
        mnie ze bede miała i to w tym roku.Buczałam tak trochę...no z 1h conajmiej.
        i Co?i zrobilismy Maksia 2 dni pózniej,hehehe
        wiem zanudziłam Was,sorki tak mnie wzieło
        • juleg Re: świąteczno-sylwestrowe dzieci? 23.08.04, 22:50

      • anna335 Re: świąteczno-sylwestrowe dzieci? 23.08.04, 22:44
        moje dzieciatko jest przedswiatecznesmile

        no musze przyznac, ze przeczytanie narastajacej ilosci postow to zajmuje co
        najmniej godzinkesmile))))))))

        ale to bardzo mila godzinka, bo fajnie poczytac co u Wassmile

        metryczke poslalam, jako ze ja grzeczna dziewczynka jestemsmile

        dzien mialam leniwy, nawet obiadu nie gotowalam, za wczorajsmile a moje dzieci (to
        znaczy maz i corka) zadzwonili, ze jutro przyjezdzajasmile))))))))))))

        chyba moze nawet cos upiekesmile i to moze nawet z jakiegos Waszego przepisusmile

        na komary podobno - bo mnie jakos nie gryza - pomaga cebula, dziabie sie ja
        widelcem i oklada swedzace miejscasmile

        tymczasem milego wieczorkusmile
        • juleg dobranoc***(*** 23.08.04, 23:06

      • paulajal Re: świąteczno-sylwestrowe dzieci? 23.08.04, 23:28
        My cyrklowaliśmy tak, aby się radosną nowiną to już w święta z bliskimi
        dzielić, ale skutecznie namiętny czas był u nas dopiero w połowie stycznia.

        Paula
        • paulajal Rodzice chrzestni. 23.08.04, 23:45
          Mam takie pytanie, czy Wy już macie wybranych chrzestnych? Bo ja z moim mężem
          nie mogę się w tej dziedzinie dogadać, generalnie on nie ma sensownego pomysłu,
          bo miał najpierw koncepcję by to był ktoś z rodziny, a z jego strony kontakty
          (zresztą beznadziejne i wrogie) ma tylko z siostrą (po moim trupie nawet, ona
          chrzestną nie będzie i basta), a jak ja podaję moje pomysły z mojej rodziny czy
          naszych wspólnych przyjaciół, to mówi, że jeszcze jest tyyyle czasu i
          wybierzemy po porodzie. Może mu głupio, że ma nieciekawą familię i obydwoje
          chrzestni będą pewnie z mojej rodziny (dużej i zżytej, hałaśliwej,czasem
          kłótliwej, ale kochającej się rodzinki). Strasznie mnie to wkurza, bo nie
          rozumiem o co mu chodzi. On twierdzi, że o nic mu nie chodzi, chrzestnych
          wybierzemy kiedy indziej. Czyli kiedy? Na osiemnastkę naszego synka? Już nawet
          podejrzewam, że coś knuje, w stylu: podpuści mnie podczas najbolesniejszego
          skurczu i zgodzę się na jego siostrę. Nie, no żartuję, ale ciekawa jestem czy u
          Was już decyzja jest.

          Paula
          • kornelcia75 Re: Rodzice chrzestni. 23.08.04, 23:55
            U nas jest tak.Ja jestem jedynaczka a Marek ma 18 letnią siostrę.Marzyła mi się
            na chrzestną moja przyjaciółka Madzia(ja tam koniecznie za rodzina nie
            jestem,często róznie jest z rodzinką)no ale Marek chciał siostrę,niemam nic do
            niej wiec niech bedzie.Wiec chrzesnego wybierałam ja czyli Magdy męza
            Michała.Kiedys cos tam mój przebakiwał o swoim starym przyjacielu,to ja na to
            ze niech wybiera siostra albo przyjaciel,hihihi I zostało po staremu.Wiadomo
            nie powiedziane ze przyjazn bedzie trwac wiecznie(mam nadzieje jednak ze tak)
            ale z moja chrzestna i chrzestnym(choc bliska rodzina)mam zerowy kontakt.
            • paulajal Re: Rodzice chrzestni. 23.08.04, 23:59
              Ja się też przy rodzinie nie upieram, myślałam jak najbardziej o mojej
              najlepszej przyjaciółce, z którą przyjaxnię się od urodzenia nieustannie i jest
              mi jedną z najbliższych osób na świecie albo o siostrze lub bracie (sama jestem
              chrzestną ich dzieci zresztą).

              No to kornelcia same zostałysmy, reszta śpi?

              Paula
              • kornelcia75 Re: spią żeby o swicie zabrac nam 2000 post!!! 24.08.04, 00:08
                Własnie spią,nie spią?a rano sie Paula obudzimy a tam 2001 post hehehe
                i co znalazłas poprawny adres po ja naprawde sie zagubiłam?
                • anna335 Re: spią żeby o swicie zabrac nam 2000 post!!! 24.08.04, 00:16
                  e nie spiasmile

                  u mnie z chrzestnymi to problem jest, wlasciwie to z chrzestna, wprawdzie mam
                  sporo siostr i braci i u meza tez tego dosyc, to mamy dylemat - jedyna siostra
                  ktora nie ma jeszcze chrzesniaka i ma jaka taka ustabilizowana sytuacje
                  osobista to wprost powiedziala, ze nie zyczy sobie (!!!!!!!!!!!!!) a w rodzinie
                  meza to kobietek malo
                  chrzestnym bedzie moj najlepszy przyjaciel i kiedys moja wielka miloscsmile))))))
                  ale na razie nie przejmuje sie tym smile
        • anna335 wlasciwie to ja ide sie polozyc:) 24.08.04, 00:17
          mam ksiazke przy lozku to jesio troche poczytamsmile
          dobranoc , Kornelcia nie martw sie, jak trzeba bedzie to CI zatrzymam ten 2000
          post kaze im czekac na Ciebiesmile)))))))))) z szampanemsmile
          • kornelcia75 Re: wlasciwie to ja ide sie polozyc:) 24.08.04, 00:23
            Aniu trzymam Cie za słowo!!!Bo wiesz dziewczyny niby nic a czaja się czają,hihi
            Ja tez idę sie połozyc,moze cos poczytam na dobranoc,bo pupcia mnie boli od
            siedzenia.
            Zyczę Wam wszystkim przespanej nocki i kolorowych snów z waszymi dzidziami w
            roli głównej.
            Ja i Maks(36 tydz)
            • apteros Re: wlasciwie to ja ide sie polozyc:) 24.08.04, 06:28
              cześć dziewczynysmile ja wpadłam na chwilę poczytać, zeby potem nie mieć tyle
              zaleglosci.. a teraz robie goraca herbate i wracam do lozka.. mam glebokie
              przekonanie ze tym razem uda mi sie ponownie zasnacsmile

              buziaki wielki na dobry poczatek dnia wszystkim spiacym przesylam...
              weronika
              • apteros Re: wlasciwie to ja ide sie polozyc:) 24.08.04, 07:58
                nie udało mi sie jednaksad za to z radoscia dostrzegam ze wy wszystkie jeszcze
                smacznie chrapiecie.. no moze poza izasmile to swietniesmile

                ja zabieram sie za czytanie moich nieszczesnych filozofow... przytargalam
                wczoraj sterte ksiazek z biblioteki i mam miesiac zeby sie z nimi uporacsmile

                rano bylo tak zimno ze znowu lazilam po domu zawinieta w koldresmile to chyba
                metoda masajska? no wiec chcialam zauweazyc ze chyba jesien idzie wreszciesmile

                pozdrawiam.
                w.
                • aniamulka Fotki Kornelci 24.08.04, 08:28
                  Hej Wam Dziewczęta,

                  Weszłam na stronke podaną przez Kornelcię. Bardzo ładne zdjęcia i słodki
                  brzusio. Bardzo ładnie wyglądasz. To są jak rozumiem zdjęcia z 2002 roku.
                  A ja niestety nie mam zdjęćsad I nic Wam nie mogę przesłać sad Ale pozdrawiam
                  wszystkie mamusie obecne i przyszłe-

                  Ania
                  • aniamulka Re: Fotki Kornelci 24.08.04, 08:30
                    Ale to chyba nie Ty Kornelciu - bo podpis brzmi : Ania

                    Ania
                • agalaw7 Re: wlasciwie to ja ide sie polozyc:) 24.08.04, 09:03
                  dzien dobrysmile
                  ale wy szybkie w tym pisaniu jestescie, nie ma czlowieka tylko jeden wieczor i
                  traci najfajniejsze dyskusje, no nic to.
                  a nasz jedrus to wigilijne dziecko jestsmile jak sie spotkalismy na swieta u cioci
                  to nam wszyscy zyczyli malucha w tym roku, a my twardo wszystkim mowilismy ze
                  to jeszcze nie teraz, ze najpierw studia skonczymy, prace znajdziemy itd... a
                  dwa tygodnie pozniej sie dowiedzielismy ze rodzicami bedziemysmile wyzyczyli nam
                  tego jedrka normalniesmile)
                  a chrzestnych juz wybralismy, ja mam siostre i brata i moj mezus tak samo wiec
                  wybor byl duzy i bedzie moj ulubiony brat i jego ulubiona siostrasmilea poniewaz
                  przyjaciol takich specjalnie bliskich nie mamy to nawet nie rozwazalismy opcji
                  chrzestnych spoza rodziny.
                  i to tyle z mojej strony na razie.
                  pozdrawiam cieplutko.
                  a i na te komary to nie macie co narzekac, bo przy moim bloku jest jakas
                  straszna plaga os, co dzien z domu po kilka wyganiam. naprawde chyba bym wolala
                  komary.
                  • juleg chrzestni... 24.08.04, 09:36

                    • juleg sny. 24.08.04, 09:41

                      • ingutka Re: chrzestni+chrzciny - kiedy 24.08.04, 10:29
                        Oj, usnęłam wczoraj na kanapie, nie dałam rady nocnym dyskusjom.

                        Jeśli chodzi o chrzestnych to siostra męża już parę lat temu poprosiła a raczej
                        zarezerwowała sobie tę funkcję. A z chrzestnym mamy problem, chyba bedzie to
                        mąż przyjaciółki mojej.
                        A skoro gadamy o chrzcinach to kiedy planujecie je zrobić, po jakim czasie sie
                        je robi? Ja to bym chętnie poczekała do wiosny (żeby było już ciepło), ale nie
                        wiem jakie są zwyczaje, bo do tej pory byłam tylko na jednych chrzcinach.
                        • juleg Re: chrzestni+chrzciny - kiedy 24.08.04, 10:52

                          • apteros Re: chrzestni+chrzciny - kiedy 24.08.04, 10:56
                            też o tym myślałam.. tylko mi wyszło że się dzidziek przeziębi, jak mu poleją
                            główkę w wyziębionym kościele, w środku zimy.. mróz te rzeczy.. dlatego
                            wymyśliłam tę Wielkanoc..

                            a moja kuzynka to chrzciła dziecko na Wielkanoc podczas czuwania. to znaczy
                            nabożeństwa ognia czy coś takiego. ja już nie mogłam tam się wybrać, bo byłam
                            nieco wymęczona anemią.strasznie długie nabożeństwo - koło 5godz. ale bardzo
                            piękne ponoć. kiedyś to była jedyna okazja żeby się dorośli mogli ochrzcić w
                            ciągu roku. teraz mogą i dzidziulkismile

                            może to fajny pomysł?
                            • ingutka Re: chrzestni+chrzciny - kiedy 24.08.04, 11:14
                              Myślę, że rzeczywiście Wielkanoc to fajny pomysł. I tak cała rodzina się
                              spotyka no i nastrój taki wyjątkowy.
                              Natomiast wątpię, czy 5-godzinne nabożeństwo, nawet piękne , to coś dobrego dla
                              maleństwa, nie wiem które dziecko to wytrzyma. Ja wolałabym, żeby to trwało jak
                              najkrócej, bo jeśli Hanuśka będzie tak ruchliwa jak w brzuchu to da w kościele
                              pełną popisówkę smile))
                              • juleg Re: chrzestni+chrzciny - kiedy 24.08.04, 11:27

                                • kubowa rany julek!! 24.08.04, 11:38
                                  juz po lektrurzesmile alescie sie napracowaly przez nocsmile

                                  a ja dzisiaj od rana w pracysad musilam isc na jakies poprawki i jutro tez idesad

                                  co do cesarek z mezami, to prawda, ze nie w kazdym szpitalu na to pozwalaja.
                                  ale w wiekszosci tak do momentu jak dzidzia jest wyciagnieta, bo potem tatus
                                  idzie z dzidzia na badania, a mamuske zszywaja.

                                  co do chrzcin, to my tez bedziemy mieli problemy, bo nie mamy i nie bedziemy
                                  mieli koscielnego. ale dziecko chcemy ochrzcic, tylko kto nam na to pozwoli???

                                  cherbatke z malin bede pila od poniedzialku, mam nadzieje, ze wtedy tez mi moj
                                  dr zdejmie ten krazek nieszczesny...

                                  a dzisiaj w nocy zlapaly mnie skurcze i mozecie byc spokojne dziewczyny, bol
                                  jest taki, ze na pewno sie obudzicie!!! ja sie zwijalam i stekalam dobra
                                  godzine, ale pozniej przeszlo i jest po staremu.

                                  milego dzionka wam wszystkiim
                                  • kubowa Re: rany julek!! i sorry za bledy 24.08.04, 11:42
                                    z malin to oczywiscie herbatke, nie cherbatke bede pilasmile
                                    • izabelai Re: rany julek!! i sorry za bledy 24.08.04, 11:53
                                      No przeczytalam wszystko. Noc mialam dzisiaj kiepska, bo najpierw nie moglam
                                      spac, a Geniu do tego prawie 40 stopni, czesto sie budzil i poplakiwal. Kaszle
                                      okrutnie. Bylismy u doktora, dostal lekarstwo, ale to pewnie nie pomoze tak od
                                      razu. Biedulek
                                      My mamy chrzest z glowy, gdyz chcemy, zeby Gentaro i pozostale nasze dzieci
                                      same wybraly swoja religie, aczkolwiek nie mam zadnych ograniczen, zeby isc z
                                      Geniem do kosciola. Zreszta nie mamy slubu koscielnego. Tutaj mamy taki maly
                                      kosciolek Sw. Franciszka - bardzo sympatyczna atmosfera, przede wszystkim
                                      dlatego, ze wszyscy dobrze sie znaja. Tylko, ze chodze niezbyt regularnie, bo
                                      jest tylko jedna msza rano i nie zawsze zdaze sie zebrac.
                                • joannam7 ja już po... 24.08.04, 12:12
                                  Cześć mamusie. Pewnie mnie nie pamiętacie. Pojawiłam się na chwilę i zaraz
                                  zniknęłam z Waszego forum. Termin porodu miałam na 04.09.a ciążę dość trudną.
                                  Od 14.08. jestem już szczęśliwą mamą mojego drugiego maleństwa. Córeczka
                                  przyszła na świat przez cc na samym początku 38 tygodnia ciąży. Rano tego dnia
                                  odszedł mi czop śluzowy i zaczęły się sączyć wody płodowe( kilka dni wcześniej
                                  lekarz zdjął mi pessar), podczas badania stwierdzono,że przoduje pępowina... i
                                  w ciągu 1/2 godziny od tego rozpoznania mój skarb był już na świecie. Jest
                                  prześliczna, bardzo podobna do starszej córeczki, a ja dochodzę powoli do
                                  siebie. Muszę powiedzieć, że po cc czuję się o wiele lepiej niż po porodzie
                                  naturalnym (w 6 godzin po brałam już prysznic - wprawdzie zemdlałam jak
                                  wracałam do łóżka, ale to nic. W 12 godzin po zabiegu zeszłam po schodach aby
                                  przywitać moje starsze dziecko/ niestety dzieci do lat 12 nie mogły wchodzić na
                                  Oddział/). Życzę Wam Wszystkim szczęśliwych rozwiązań. Na pewno będzie wszystko
                                  dobrze, nie martwcie się, ale z radością oczekujcie tej pięknej chwili kiedy
                                  ciepłe malutkie ciałko z uwielbieniem wtuli sie w Wasze stęsknione ramiona...
                                  To wielki cud... Całuski Asia
                                  • agalaw7 Re: do asi :) 24.08.04, 12:21
                                    serdeczne gratulacje i duzo zdrowia teraz dla ciebie i dla malutkiejsmile))
                                    pozdrawiam
                                  • kornelcia75 Re: ja już po...-GRATULACJE 24.08.04, 12:49
                                    Asiu gratulację,wracaj do sił,zdrówka dla Twojej córeczki
                                    zyczą ja i Maks(36 tydz)
                                    • juleg Re: ja już po...-GRATULACJE 24.08.04, 13:01

                                  • kubowa Re: ja już po... 24.08.04, 14:12
                                    gratulacje!!!!! no to mamy pierwsza mamesmile))))) ale ci dobrzesmile) i to jeszcze
                                    cesarka, zaraz sie uspokoilam jak przeczytalam twoj postsmile))) ukochaj swoje
                                    malenstwo i zagladajcie do nas czasem!!
                            • agalaw7 Re: chrzestni+chrzciny - kiedy 24.08.04, 12:16
                              ja widze ze tu sporo nas slubu koscielnego nie ma, a juz myslalam ze w tej
                              kwestii bede samotna...
                              my planujemy hurtowo zrobic slub ze chrzcinami moze w lutym jak sie da, a jak
                              nie to pewnie na wielkanoc. tylko jeszcze musimy znalezc jakis normalny
                              kosciol, zeby nam ksiadz nie zaspiwal za uroczystosc nie wiadomo jakiej sumy,
                              bo to niestety roznie z nimi bywa.
                              i zapomnialam wczesniej napisac, nie uwierzycie dziewczyny!!! stoje sobie
                              wczoraj w kuchni gotuje makaronik do zupki, a przy drugiej kuchence moja
                              sasiadka robi nalesniki ( wyjasnienie - mieszkamy w hotelu asystenckim i jest
                              jedna wielka kuchnia spoleczna na cale pietro) no i tak sobie gaworzymy w tej
                              kuchni oni sie wprowadzili jakis miesiac temu czyli tak naprawde tylko z
                              widzenia sie znalismy. a tu w pewnym momencie ta mila kobitka mowi ze ona ma
                              caaaalyyy worek maluszkowych ubranek i chetnie mi odda bo jej juz nie
                              potrzebne!!! no i przyniosla. a wszystko takie sliczniutkie zadbane, normalnie
                              jak ze sklepu. normalnie sie prawie tam w tej kuchni rozplakalam ze wzruszenia.
                              obcy ludzi daja ci worek ubran, a musze teraz dodac ze mam mnostwo rodziny z
                              malymi dziecmi i jakos nikt nie zaproponowal nam czegos podobnego, ale tak to
                              juz chyba jest z rodzina...
                              to takim milym akcentem koncze i ide robic jakis obiadek
                              pozdrawiam
                              aga
    • exilvia opuszczanie się dna macicy 24.08.04, 11:48
      hej!
      jestem teraz w 36stym tygodniu i wypatruję słynnego opuszczenia się brzucha. ledwo już zipie, tak brzuch napiera na przeponę. czy Wam się już brzuch opuścił? od tego czasu już można naprawdę czekać na poród. a ja bym chciała, żeby to nastąpiło prędko. już mam dość bycia wielorybem.
      • juleg Re: opuszczanie się dna macicy 24.08.04, 11:57

        • exilvia Re: opuszczanie się dna macicy 24.08.04, 12:11
          hej Juleg! smile
          mój Kosmuś już sie niby obrócił - widzieliśmy to 2 miesiące temu na usg a ja czuję jak mnie w żebro prawe często kopie (oj boli, boli!). ale macica opuścić się nie chce. a w tym tygodniu już mogłaby smile
          jeszcze nie jestem spakowana do szpitala. w ogóle to remont był w domu. jeszcze po nim układamy i sprzątamy smile i szukamy niektórych rzeczy. zawsze coś podczas remontu się zapodzieje!
          a ty jak, Juleg - spakowana i gotowa do 'drogi'? smile))
          • juleg Re: opuszczanie się dna macicy 24.08.04, 12:33

            • kornelcia75 Re: Witam! 24.08.04, 13:03
              No to wstałam sobie dzis tez o 12.00,ale fajnie mi sie spało...

              Co do chrztu to chciałam w święta np.drugie,ale Madzia i Michał-czyli tatko
              chrzestny zawsze jadą na świeta do Krasnego do rodzinki.I teraz niewiem,moze
              przed świetami parę dni,no zobaczymy.

              Aga!super sprawa z tymi ciuszkami,ja dostałam od trzech kolezanek i tez byłam
              wzruszona i do tej pory im dziekuje jak sie spotykamy.Dodam ze w mojej rodzinie
              jest parę dzieci ale nikt mi nie zaproponował takiego podarunku.

              Aniu cholipa ja wciąz czekam na pomoc pauli bo jakies 100 postów nizej pod
              tytułem TO JA sa moje zdjęcia,wkleiłam je do metryczki która przesłałam Pauli a
              okazało się ze to adres całej strony zdjęc z cięzaróweczkami.Jak Marek wstanie
              to moze mi to zrobi bo ja zgłupiałam.

              Dziewczyny a ja słyszałam ze wcale brzus się nie musi obniżyc.
              I oczywiscie nie strasząc to o niczym nie mówi jesli dzidzius jest główka do
              dołu od 2mc,byłam w 34 tyg na usg i lekarz powiedział ze jak wyjde z gabinetu
              to juz moze sie przekrecic głowa do góry bo jezcze ma miejsce.i ze to jest
              wazne na kilka dni przed terminem a i wtedy mówi ze bywa tak ze 2h przed
              porodem sie przekreca,dlatego robia usg w szpitalu.

              Ale się wymadrzyłam,a wiesz Kubowa ze ja z tym wyrazem mam zawsze problem...bo
              mi herbata ładniej wyglada przez ch,ale co tam przepraszam Was za moje błędy
              tutaj.Czasem siedzę i pisze do Was pytając Marka jak to sie pisze?A on ze net
              mi rozum odbiera,hihihi

              Idę zaraz poodkurzac trochę i zmyc naczynka.
              • apteros Re: Witam! 24.08.04, 13:34
                hej!

                jak to fajnie, że jedna mama już ma swoją pociechę przy sobiesmile może ciut ciut
                za wcześnie, ale za to kupa radości już terazsmile a ja na moje maleństwo jeszcze
                z miesiąc poczekamsad

                zamierzam przez ten miesiąc wprawdzie zrobić parę cudów naukowych, żeby mieć
                mniej potem do robienia, ale jakoś niekoniecznie musi mi wyjśćsmile

                poza tym od rana siedzę i robię dziwne rzeczy, nieco niepotrzebne, nieco
                chaotycznesmile np. pakowałam dwa wielkie pudła (bo my się powoli pakujemy, bo
                przeprowadzka w następny weekend - nie ten najbliższy tylko następnytongue_out) no i ja
                wolę powoli się pakować, bo potem tak na raz to mi sił zbraknie, albo wszystko
                się pomiesza... a jak je popakowałam to włożyłam tam teczki ze szkoły (bo u nas
                wszystkie podręczniki -gramatyki i teksty- chodzą w kserówkachtongue_out) i za małe
                albo niepotrzebne ciuchy. tak z nadzieją, że się zaraz po wprowadzeniu zdążę
                rozpakować i jakoś w tym jeszcze połapaćsmile no i wyglądało to tak, że otwieram
                szufladę, wyjmuję coś i wkładam do pudła, coś chcowam z powrotem do szuflady, a
                potem otwieram jakąś inną i jej zawartość przekładam do tej świeżo
                opróżnionejsmile bez sensu. jak mój Mąż wróci to mnie chyba wyśmiejesmile


                poza tym to nie mam jeszcze spakowanej torby do szpitala, bo nie mam połowy
                rzeczy.. w tym odpowiednio duzej torbysmile poza tym odsuwam jeszcze sobie tę
                przyjemność na później. na po przeprowadzce najlepiej.

                aga jak fajnie z tymi ciuszkamismile normalnie też bym tak chciałasmile bo co prawda
                poratowały mnie dwie kuzynki -one i tak tymi ciuszkami między sobą żonglują-
                ale mi się ciągle wydaje, że tych ciuszeczków jest za mało. chociaż wszyscy
                mówią, że tak dużo ich wydaje się byćtongue_out

                strasznie mnie męczy, że nie mamy swojego miejsca jeszcze i że wszystkie rzeczy
                nasze są tak porozrzucanesad bo moje rzeczy to są np. w starym mieszkaniu wciąż,
                a prezenty ze ślubu to zostawiliśmy od razu u rodziców moich, bobyśmy nie mieli
                gdzie postawić w ogóle w kawalercesmile a część spakowanych pudeł jest u Pawła
                rodziców, i wózek i wanienka.. no i tak się czuję z tym niedobrzesad bym bardzo
                chciała już być w tym nowym mieszkaniu, neich jest jakie jest, z
                niewyremontowaną łazienką i wszystkim, tylko niech ja już mogę w spokoju zająć
                się przygotowaniem do porodu i posiadania dzidziulka...

                pozdrawiam wszysktie mamy i wszsytkie dzidziule serdecznie,
                Weornika
              • juleg do Kornelci. 24.08.04, 13:34
                Kornelciu znalazłam dla Ciebie link do Twojego zdjęciasmile

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9972346&a=14328355
                • apteros ślub a chrzest 24.08.04, 13:38
                  tu w Warszawie niestety jest tak, że ksiądz zgodzi się ewentualnie udzielić
                  chrztu, ale w zamian za obietnicę ślubu kościelnego. no i jak ja mam
                  wytłumaczyć, że w tej chwili to chcę dziecko ochrzcić, ale do swojego ślubu to
                  chcę się zebrać wewnętrznie? a co do cen, to faktycznie są astronomiczne ponoć.
                  ale jakby co.. trzeba podobno powiedzieć, że skoro ksiądz chce za to pieniędzy,
                  to niech ksiądz bierze na siebie to, że para żyć będzie w grzechu, bo nie ma
                  takich sum do dyspozycji.. no i komu to wtedy będzie policzone? jak się ludzie
                  garną do sakramentu, to obowiazkiem księdza - nie zawodowym a moralnym - jest
                  im tego sakrametnu udzielić... tak mi się zdaje. no bo co? jak biedak umrze, to
                  nie ma pogrzebu, bo nie może za niego nikt zapłacić? bez sensusad

                  przepraszam że taki ponury temat wnoszę w nasze radosne oczekujące narodzin
                  grono..
                  weronika
                  • kubowa Re: ślub a chrzest 24.08.04, 14:21
                    weronika, masz racje. w dodatku ja sobie moge wierzyc czy nie wierzyc, ale tu
                    sie chyba licza glownie rodzice chrzestni. ja to mam w ogole na full
                    przechlapane, bo jestem rozwodka, a to zakrawa o pomste do nieba!!!
                    • apteros takie różne śmiesznostki:) 24.08.04, 14:33
                      Hej!

                      Wystawiłam na allegro książkę, którą wygrała dziewczyna z Warszawysmile Chciała
                      się umówić na odbiór osobisty, no to ja że chętnie, tylko ponieważ jestem w
                      ciąży, to nie bardzo wiem kiedy będę na mieście, więc żeby dała jakąś komórkę
                      do siebie czy coś, żebym mogła jej dać znać jak się ruszęsmile

                      na to ona napisała, żebym się nie kłopotała, że wpłaci na poczciesmile to się
                      uśmiałam jak złoto... o mamo, ale się uśmiałamsmile ciekawe.. może się tak
                      wystraszyła mojego widoku już zawczasu?

                      mam straszną ochotę zjeść coś dobrego, tylko kurtka.. nie ma mi kto ugotować..
                      może by mnie ktoś zaprosił na obiad i dożywił?

                      hmm.. Mężulek wróci za pół godzinki a tu nie posprzątane, nie pozmywane i w
                      dodatku nie ma obiadu... ktoś tu ostatnio podziwiał jaka jestem pracowitatongue_out no
                      to wyszło szydełko z workasad

                      pozdrawiam,
                      Weronika
                      • apteros Re: takie różne śmiesznostki:) 24.08.04, 14:34
                        ojej zrobiłam 1800smile przypadkiem całkiemsmile
                      • agalaw7 Re: takie różne śmiesznostki:) 24.08.04, 14:46
                        nie ma sie co martwic ze nie posprzatane i takie tam, ja tez mialam dzis wielki
                        plan na sprzatanko i jakis lepszy obiadek, a stanelo na tym ze zalozylam lozko
                        i obralam ziemniaki-na frytochysmile powiem mezusiowi jak wroci z pracy, ze to
                        taki dzien dzis jakis do niczego, cisnienie niskie albo cos... albo taki
                        leniuch ze mnie i tylesmile
                        a po obiadku na zakupki maluszkowe jedziemy, hurra! na to akurat sile i ochote
                        to bym zawsze miala.
                        pozdrawiam wszystkich i prosze odpoczywac i nic nie robic, poki jeszcze
                        moznasmile))
                • kornelcia75 Re: do Kornelci.-juleg dzięki 24.08.04, 13:45
                  Dzieki Juleg!ale i tak jestem zgłupiała bo nizej w poscie PAULA MOJE ZDJĘCIA
                  jest identyczny adres(sprawdzałam)a jak klikam to sie cały wątek ze zdjeciami
                  cięzarówek pokazuje,hihihi czary mary czy co????
                • kornelcia75 Re: PAULA MOJE ZDJĘCIA NARESZCIE<HIHI 24.08.04, 13:46
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9972346&a=14328355
                  dzięki Juleg,bo ja juz zgłupiałam
      • anna335 Re: opuszczanie się dna macicy, chrzciny oraz grat 24.08.04, 13:28
        hejsmile
        no ale Ci dobrze Szczesliwa Kobieto - gratulujemy i zyczymy zdrowiasmile)))))))))

        moj brzuszek sie obnizyl juz w 32 tygodniu i mam go prawie na kolanach, seriosmile
        wyglada przez to jakby byl dwa razy wiekszy niz jest, i wszyscy oczywiscie
        wmawiaja mi ze to blizniaki ( piecioraczki!!!!!!!!!!) eh, baby, ze juz nie
        wspomne jak sie wgapiaja obcy ludzie jak idesmile))))))))))

        ja bede odprawiac chrzciny szybko po porodzie, bo nie mam ochoty na duza
        impreze ( i tak bedzie okolo 30 osob!!!!) wiec zrobie w tygodniu na wieczornej
        mszy i koniec smile

        kubowa - do chrzcin to nie ma znaczenia, czy macie koscielny czy nie, kazdy
        ksiadz powinien Wam udzielic chrztu dla dzieckasmile /kazdy normalny ksiadz
        oczywiscie/

        u nas za sluby biora co laska - nie spotkalam sie z tym, zeby ksiadz odmowil
        udzielenia slubu jesli ktos nie ma pieniedzysmile

        a moje dzieci dziesiaj wracaja!!!!!!!!!!!!!!! smile

        no to ide gotowac gulasz z indyka z warzywami smile
      • kubowa Re: opuszczanie się dna macicy 24.08.04, 14:06
        wszelki duch!!!! exilvia!!! no u mnie chyba tez sie opuszcza..
        • mamaagnieszka Re: opuszczanie się dna macicy 24.08.04, 15:42
          Aniu, ja tez nosze Olinka bardzo nisko, pewnie juz taka moja uroda , bo starszy
          synek siedzial zupelnie tak samo. No i ludzie tez mi wmawiaja blizniaki. W
          pierwszej ciazy nic mi sie nigdy nie opuscilo, a zreszta moze i sie opuscilo,
          ale jak brzuch jest tak nisko to jak to rozpoznac.

          Dzisiaj spalam swietnie! Przydalyby sie jeszcze ze dwie godzinki, ale nie bede
          narzekac. Wlaczylam sobie klimatyzacje i spalam slodko jak niemowlaczek. Nawet
          sny mialam sensowne,nie jakies tam makabry. Oudzilam sie with bright eyes and
          bushy tail.

          Oglaszam, ze zabieram sie od dzisiaj za pranie. Kolezanka zadzwonila wczoraj do
          mnie i sie pyta czy mam poprane, a ja na to, ze nie. Pyta sie czy torba
          spakowana, tez nie. Kazala mi sie zabierac do roboty. A tu Julek do szkoly
          idzie w poniedzialek i jego tez trzeba wyszykowac, i w robocie zaczyna sie
          goracy okres. jak ja sobie dam rade z dwojka dzieci? Strach pomyslec...
          • apteros Re: opuszczanie się dna macicy 24.08.04, 15:48
            mi się nic nie opuszczasmile podobno przed porodem może być brzuch wysoko nawet
            samym...

            nie martw sie agnieszko na pewno dasz rade. teraz troche strasznie to wyglada,
            ale juz w tydzien po urodzeniu nowgo dzidziulka bedziesz miala wszystko
            opracowane i bez problemu bedziesz sobier radzicsmile

            my jak na razie poprane mamy prawie wszystko. jeszcze tylko jakies rozki i
            kolderki mi zostaly, ale to po przeprowadzce juz chyba, bo nawet czesci nie
            przywiozlam tu jeszczesmile

            pozdrawiam,
            w.
            • milenaj9 nowa 24.08.04, 16:37
              Witam Wszystkie Wrześniowo-październikowe Mamusie.Już od jakiegoś czasu śledzę
              Wasz wątek,dziewczyny są super,atmosfera też,dlatego postanowiłam się do Was
              przyłączyć,mam nadzieję,że mnie przyjmiecie do Waszego grona,chociaż to już
              prawie końcówkasmileTermin porodu według usg 24 września,to moja pierwsza
              ciąża.Aha ma być dziewczynkasmile
              Pozdrawiam Was.
              • kornelcia75 Re: nowa-Witamy! 24.08.04, 16:55
                Witamy Droga milenko!Nigdy nie jest za pózno.Mam ten sam termin porodu.Tez moja
                pierwsza ciąza z tą róznica ze w brzusiu chłopczyk.Czuj sie jak u siebie.I pisz
                duzo my to bardzo lubimy.
                Pozdrawiam ja i Maks
              • ingutka Re: nowa 24.08.04, 16:56
                witaj milena, u nas zawsze chętnie witamy nowych, rozgość się proszę smile) Jeśli
                możesz to napisz jeszcze trochę o sobie albo wyślij metryczkę do pauli.

                Kończąc temat chrzcin to myślę, że może być trudno bez ślubu kościelnego, ale
                księża są różni. My będziemy chrzcili Hanuśkę, żeby miała wybór - jesli jako
                nastolatka zdecyduje się być katoliczką to bedzie miała otwartą drogę. Niestety
                nie jest łatwo w wieku dorosłym ochrzcić się.

                Opadający brzuch? Ojej ciekawa jestem jak to wygląda, u mnie zaczyna się pod
                piersiami i sterczy dumnie do przodu. Wygląda podobno na dziewczynkę, ale nie
                wiem po czym można to poznać. Czy z takim niskim brzuchem nie jest jeszcze
                bardziej niewygodnie?

                pozdrowienia dla mam, brzuszków oraz dużo, dużo życzeń zdrowia dla biednego
                Genia, niech zdrowieje szybko!
                inga&hanuska
                • paulajal Re: nowa 24.08.04, 17:01
                  Witaj milena, super że się przyłączasz! Wyślij szybciutko na:
                  paulajal@gazeta.pl info o sobie (imę Twoje, męża, dziecka, datę ur. ślubu,
                  hobby, miejsce zamieszkania i takie tam jeszcze jak wyglądasz, czy masz
                  jakiegoś zwierzaka czy co tylko chcesz), żebyśmy wszystkie lepiej się poznały.

                  pozdr

                  paula
                • juleg witaj i cc:-( 24.08.04, 17:05

                  • apteros Re: witaj i cc:-( 24.08.04, 17:10
                    nie martw się juleg! mów dużo do antka, niech się ruszy wreszcie... masz jszcze
                    dwa tygodnie, więc wiele może się zdarzyćsmile

                    nowa mama zawsze mile widzianasmile

                    ja już nei mogę wytrzymać i idę spać. co za pogoda dziś uparcie nieprzyjemna
                    no...
                  • kubowa Re: witaj i cc:-( 24.08.04, 17:25
                    juleg, nie martw sie!!! sama czytalas post joasi, jak dobrze jej poszlo!! poza
                    tym, wcale nie jest powiedziane, ze male sie nie obroci za dwa tygodnie. moje
                    tez bylo takie uparte, ale gadalam do niego, glaskalam brzucha i zrozumial
                    chlopczyna i w tydzien przed akcja juz byl glowa na dol! a ty glowa do gory,
                    bo jeszcze wszystko moze sie zmienic!!! tylko sie nie martw, bo dzieciaki
                    strasznie na to reaguja!
                  • kornelcia75 Re: witaj i cc:-( 24.08.04, 17:41
                    Juleg nic sie nie martw,ja juz niewiem co z tymi lekarzami ja byłam tydzien
                    przed Toba czyli w 34 tyg-i pytam-główka w dół doktorze????a on ze tak-ale
                    jeszcze jest troche do porodu i dzidzia się obraca.Powiedział ze jak wyjde od
                    niego to dzidzia moze głowe miec u góry bo się jeszcze przemieszcza.I ze 2h
                    przed porodem moze sie obrócic jeszcze.To jestem głupia juz jak Twój Cie
                    straszy.Nic się nie martw,mów duzo do Antka.Martwic się bedziesz jak pojedziesz
                    na poród a tam głowa do góry,a i moze po co sie martwic sama widzisz ze ta
                    cesarka nie taka straszna.Co ma byc to bedzie.Kazda z nas pewnie troche mysli
                    ze i cesarka moze sie przytrafic,dlatego tak czekamy na te relacje od malizny.
                    Nie smuc się bo Antek to czuje.bedzie ok
                  • kornelcia75 Re: samopoczucie 24.08.04, 17:46
                    A ja od dwóch dni jakas taka chodzę...mam nadzieje ze to cisnienie i pogoda.
                    dzis miałam rozwolnienie,choc nic takiego nie jadłam dziwnego,wczoraj na
                    kolację jajka,moze ze duzo wody wypiłam po nich.Potem było mi nie dobrze,teraz
                    zgaga.Pisze do Madzi,jak mi jest a ona tylko nie spiesz sie z porodem,poczekaj
                    az wrócimy.Bo rozwolnienie....eeeee.Miewałam juz czasem w ciazy.No i przeciez
                    nie bedę rodzic mc wczesniej co?pewnie takie dni dziwne.Mąz robi
                    obiadzio,fryty,piersi z kurczaczka i ogóreczki jego roboty.Mniam,mniam
                    • kubowa Re: samopoczucie 24.08.04, 18:06
                      kornelcia, ja tez sie zle czujesad tez zgaga mnie wziela, chyba przez to, ze
                      podjadlam troche ciastasad ja glupiasad a w nocy brzuch mnie skrecal maksymalnie,
                      no, ale problem rozwiazal sie w toalecie wlasnie. dzisiaj licze skurcze, mialam
                      jeden dwuminutowy!! ale mnie skrecalosad hi hi. no, ale po nim juz dluuga
                      przerwa, wiec jeszcze spokoj. dzidzia prostuje kosci w moim wnetrzu co sprawia,
                      ze nie moge ani lezec ani siedziecsmiledzisiaj w pracy dziewczyny patrzyly na moj
                      brzuch i nie mogly sie nadziwic co to za figury!!! a brzuch falowal na prawo i
                      lewosmile a kornelcia, a powiedz, czy ty tak dbasz, zeby te wszystkie ww dziennie
                      zjadac? bo ja jak przykladowo zjem zupke na obiadek, to juz nie mam miejsca na
                      drugie. a taka zupka to ledwo 2 ww, a tu kaza jesc do 6! na sile mam wpychac???
                      • kornelcia75 Re: samopoczucie 24.08.04, 18:50
                        kubowa ja tam juz nic nie przeliczam,z lenistwa i niewiem czego jeszcze.Zjem
                        odczekam godzine i mierzę,jak wynik jest za duzy to staram się tego nie jesc.Po
                        czeresniach było sporo więc ich nie jadłam.Rekord był po budyniu ale nawet nie
                        napisze bo mi ręka drzy,hihihi i głupia się jeszcze smieje.
                        Dzis mój męzus bedzie fryzjerem,bedzie golonko i może masaż.Bo chyba widzi jaka
                        ja dzis biedna jestem.Przed chwilą o mały włos się nie zadusiłam,przy
                        obiadku,wleciało nie w tą dziurkę.
                        Jak jestesmy przy jedzeniu to w szpitalu musze sie zapytac co mam wziąsc do
                        jedzenia,wiecie ze u nas mozna jesc w czasie porodu(no jak sie chce)mówili o
                        jogurtach,ciastkach i czyms czekoladowym na wzmocnienie.Ciekawe czy cukrzykom
                        tez?a pic można dowoli.fajnie co?
                        • kubowa Re: samopoczucie 24.08.04, 19:10
                          czy to fajnie jesc i pic przy porodzie, to nam powiesz juz po wszystkimsmile))

                          ale to tobie nie kaza zapisywac co jesz? bo mi kazali co do jednego ww zapisac
                          na takich specjalnych plachtach papieru, niech ich szlag, ja w ogole nie wiem
                          jak to przeliczacsad
                          • kornelcia75 Re: samopoczucie 24.08.04, 20:02
                            wiesz kubowa pewnie jak ktoś ma ochotę,pamietam tylko jak ciotki i mama
                            opowiadały o przemytach na porodówke czegos do picia i zamykanie w szafkach
                            przy łózku,ja tam wezme jakis jogurcik naturalny i ciacha bebe,moze
                            marsika,hehehe.Jakbym tak wiesz rodziła 18 h z rozwarciem na 2 palce(tfu)a jak
                            nie to Marek z checia schrupie.

                            ja mam zeszyt i tam zapisuje wyniki,jesli mam duzy to mam taką tabelke i
                            wpisuje od czego taki wynik,zadne przeliczanie,ale wtedy to miałam niskie
                            wyniki,jak jutro zobaczy te skoki to kto wie moze bedę notowac tak jak Ty,hihi
                            • monisia Re: samopoczucie 24.08.04, 21:23
                              Witam was serdecznie
                              Nawet nie wiecie jak sie ucieszyłam , że sie tak czujecie ( podła jestem , nie)
                              ale to dlatego, że ja też nie mam na nic siły i ochoty ale to tak totalnie.
                              To znaczy że ze mną wszystko ok.
                              nagle zrobił mi sie wielki brzuch, wszystko za ciasne i musze znowu sobie kupic
                              spodnie i jakąś bluzkę. A myślałam, że będe teraz inwestować głownie w spioszki.
                              W 7 m-cu czułam sie dobrze a teraz znowu zaczyna mnie mdlić i mam wzdecia.
                              Dziewczyny co do liczenia WW to mi lekarz nie kazał, wręcz jak miałam napisane
                              co jadłam to zapytał a po co mi to?
                              Myslę że nie ma sensu nadrabiać ww. ja np nigdy nie przekraczałam 4 na obiad ,
                              po prostu nie jestem mąkożerna i tyle. Dzwoniłam do infolinii dr oetkera i
                              dowiedziałam sie ile maja kubki:
                              kisiel 2,9WW w porcji
                              budyń 3,2WW w porcji
                              budyń z dodatkami np migdałami 3,5 WW
                              A niby taki kubek budyniu to nic...
                              • kornelcia75 Re: samopoczucie i dobranoc 24.08.04, 21:44
                                Monisiu,ale kisiel to juz posłodzony jest nie?bo ja sie jeszcze za kisiel nie
                                brałam,ale jak piszesz ze ma 2,9 to chyba jutro sie skuszę.jutro mam wizyte u
                                diabetologa wiec powie może cos nowego,niewiem czy da rade bo on ma chyba
                                wyliczona 1 min na pacjentke,hihihi.

                                a o 16.15 ginekolog,lubie go bardzo i zawsze tęsknię za spotkaniem,hhehehe
                                ale te badania wewnetrzne coraz mniej miłe,choc doktor bardzo delikatny.

                                Jestem pieknie wygolona za sprawa Mareczka.teraz poszedł mi po jogurcik i
                                ciacha bebe to bedzie moja kolacja.

                                A wiecie co ja po lewej stronie czuje takie wybrzuszenie lekko dotykam ale
                                niewiem czy to pupcia czy głowa czy pieta.Jakos boje sie mocniej ucisnąc i
                                wogóle niewiem nigdy jaka Maks ma pozycje.Więc Was podziwiam za te
                                obserwacje.Mnie jak w szkole rodzenia połozna nacisneła zeby pokazac gdzie
                                dzidziusia niema czyli pod cycusiami to omało nie zemdlałam,hihi.
                                Bo ja to tak sie pieszcze z tym brzusiem.

                                Tez się boje tego cisnienia,czuje sie zamulona.zaraz z Mareczkiem ogladniemy
                                jakąs komedyjkę na poprawe mojego nastroju i do spania bo jutro pobódka skoro
                                swit ok 8.00,hehehe a ja jak wiecie do 12.00 przyzwyczajona.

                                spijcie wszystkie słodko,długo,bez wstawania zaczęstego do kibelka,hihi
                                papa mówie ja i Maks
                                • kornelcia75 Re: samopoczucie i dobranoc 24.08.04, 21:46
                                  pobudka a nie pobódka sory za moje błedy,wstyd!!!
                                  • apteros dobranoc 24.08.04, 21:53
                                    zrobiłam okropnie kaloryczne kartofelki smażone, bo wy wszystkie tak o tych
                                    frytkach.. i teraz idę spać zapchana po uszy tymtym.. dobranoc tylko chciałam
                                    powiedzieć..

                                    weronika
                                • monisia Re: samopoczucie i dobranoc 24.08.04, 21:58
                                  kornelciu, to jest ww na 1 porcje czyli kupujesz, wdypujesz do kubka, zalewasz
                                  wrzątkiem i tyle jest
                                  Ja dzisiaj po budyniu miałam 112 ( o 15.00)
                                  Pozdrawiam wszystkich i zyczę dobrej nocy
                                  kornelcia a nie boisz sie o 2000 post?
                                  • paulajal Metryczka wysłana! 24.08.04, 22:43
                                    Otóż wysłałam Wam metryczkę na maile priv, wychodząc z założenia, że to info
                                    dla nas, więc po co je tu upubliczniać. Mam nadzieję, że wszystkie otrzymacie
                                    maila, jeśli ktoś nie dostał, niech natychmiast zgłasza reklamację, to wyślę.
                                    Miłej lektury!
                                    A jeśli jednak wolicie, by tu wszystko wkleić, to dajcie znać i tak też zrobię.

                                    Idę sobie poczytać moje super mądre książki o tym jak wychować dziecko, coby
                                    było szczęśliwe (chociaż potem powiem, "widzisz synu, zajrzyj na archiwum forum
                                    2004r, mama naprawdę się starała, nawet poradniki czytała").
                                    Nie, no może nie będzie tak źle. Chociaż ja najpierw bałam się poronienia,
                                    potem porodu, a teraz myślę, że najtrudniejsze dopiero przede mną: co tu zrobić
                                    by mój syn był zadowolonym z zycia człowiekiem?

                                    Paula 33/34tc
                                    • ingutka Re: Metryczka wysłana! 24.08.04, 23:28
                                      ja niestety nie dostałam metryczki, bardzo proszę Cię Paula o ponowną wysyłkę
                                      na ingutka@gazeta.pl
                                    • kubowa wychowywanie.. 25.08.04, 08:52
                                      no tak paula, poruszylas bardzo ciezka kwestie.. poki co martwimy sie o to,
                                      zeby dzieci zdrowe byly, a tak naprawde juz od poczatku trzeba myslec jak z
                                      tego maluszka zrobic Czlowiekasmile i nie raz sobie powtarzalam, ze gdybym
                                      wiedziala jak odpowiedzialne to zajecie to chyba nie zdecydowalabym sie na
                                      dziecko! pomyslcie jaka to odpowiedzialnosc: ksztaltujemy czlowieka, to od nas
                                      zalezy w duzej mierze jaki bedzie. jak pomysle sobie ile bledow zrobilam przy
                                      patryku (juz, a on ma dopiero 7 lat) to czasem mam ochote sama sobie odebrac
                                      prawa rodzicielskie! kuba twierdzi, ze przesadzam, ze patryk to naprawde fajny
                                      dzieciak i ze bardzo dobrze go wychowalam, zwlaszcza biorac pod uwage fakt, ze
                                      mialam same klody pod nogi. ale ja wiele spraw bym chciala odkrecic, nigdy
                                      czegos nie powiedziec, nie zrobic... no, ale czlowiek uczy sie na bledach! mam
                                      tylko nadzieje, ze patryk mi je wybacza za kazdym moim 'przepraszam'sad
                  • ingutka Re: witaj i cc:-( 24.08.04, 18:28
                    juleg,
                    na pewno będzie dobrze, Twój Antoś to taki energiczny maluszek, że chce sobie
                    jeszcze pobrykać, niekoniecznie z głową do dołu, ale jak przyjdzie czas na
                    pewno ustawi się karnie głową w dół, już ja to czuję. Macie jeszcze mnóstwo
                    czasu. A na wszelki wypadek to o czym wspominała już mona - przekręcaniem
                    dzieci zajmuje się w szpitalu św. Zofii dr. Rodzeń (bardzo sympatyczny doktor -
                    zażartował widząc nas, że to jego są wszystkie szkoły - w domyśle rodzenia ;-D
                    Wierzę jednak, że nie bedziesz musiała go poznać!
                    • juleg Re: witaj i cc:-( 24.08.04, 18:53

                • mamaagnieszka Do paulajal...metryczka. 24.08.04, 17:19
                  Czesc Paula:

                  No to by bylo tak ze mna:

                  Imie: Agnieszka (oczywiscie!)
                  Imie meza: Grzegorz
                  Lat po slubie: 15 minie 06.10 tego roku
                  Imie i wiek dzieci posiadanych: Julian, skonczy 10 lat 16.10
                  Imie dzieci oczekiwanych: Oliver, wg USG na nadejsc 09.10
                  ( U nas wszystko dzieje sie w pazdzierniku, ha ha )
                  Wiek: 39 ( wcale w to nie wierze)
                  Pochodzenie: Czeladz
                  Zamieszkanie: USA od 17 lat
                  Wyksztalcenie: technikum hotelarskie w Tarnowskich Gorach,dziennikarstwo na
                  Slaskim i business na uniwersytecie tutaj.
                  Zawod wykonywany: director of sales ( nie wiem jak to nazwac po polsku) w
                  hotelarstwie.
                  Zwierzaki:0
                  Waga: przed ciaza calkiem niezla, teraz nawet nie wspomne
                  Rodzenstwo: 1 brat w Warszawie (wlasciwie w Jablonnej)
                  Rodzice: w Mlawie
                  Zainteresowania: bardzo lubie grzebac w ogrodku. No i zakupy, zwlaszcza butowe.
                  Co by tu jeszcze...jak bylam mlodsza, to mowili, ze wygladam jak Paulina
                  Porzikowa. Teraz jakos, kurcze, nikt nic na ten temat nie wspomina. Ech,
                  wspomienia...Pa!

                  • anna335 Re: Do Mamaagnieszka:-) 24.08.04, 22:53
                    hej, to tak z tego wynika, ze wiesz gdzie moje Kaletysmile bo to niedaleko
                    Tarnowskich Gorsmile
                    smile ale fajniesmile
              • kubowa Re: nowa 24.08.04, 17:21
                witaj milenko!smile zawsze mozna sie do nas przylaczyc! tylko szybko wyslij pauli
                swoja metryczke, zebysmy cie oficjalnie w nasze szacowne grono wpisalysmile)))

                a poza tym ,to jeszcze caly miesiac przed nami, wiec zdazysz sie do woli
                rozpisac i dac sie poznac!!!
                podrawiamy
                • mamaagnieszka Re: nowa + kiedy cd. serialu "cesarka"?? 24.08.04, 17:26
                  Milenko, dolaczam sie do powitania i pozdrowien.

                  Czekam z zapartym tchem na ciag dalszy cesarki. Jak sie wkrotce nie pojawi to
                  udusze!
                  • mamaagnieszka Re: nowa + kiedy cd. serialu "cesarka"?? 24.08.04, 17:28
                    Oczywiscie ja s i e udusze. Naprawde nie mam morderczych zamiarow. Pa!
                    • paulajal juleg+cc 24.08.04, 17:42
                      Juleg, dzieci to się do ostatniej chwili obracają, jeszcze się i w dół i w górę
                      zdąży 3 razy obrócić, by ostateczną pozycję przyjąć, wiec się nic nie martw.
                      Zresztą ja mam taką teorię, że jak którejś z niby obiektywnych powodów
                      (ułożenie nie takie czy coś tam) zlecą cc, to widocznie tak miało być i tak
                      jest dla maleństwa i mamy lepiej. Ja się w tej kwestii zdaję na los i tyle.
                      A jak oni to położenie Ci sprawdzili, przez usg? A da się ręcznie wybadać,
                      czytałam o jakichś chwytach na F..., ale nie wiem czy to daje wiarygodny
                      rezultat. Pytam, bo miałam już aż 8 usg i na pewno czeka mnie jeszcze 1 usg, a
                      chciałabym uniknąć iluś kolejnych tych badań.

                      Paula
                      • apteros usg 24.08.04, 17:47
                        jak już jesteśmy przy USG to ja się muszę zapytać gdzie wy robiłyście te
                        trójwymiarowe i czy to rzeczywiście wszędzie kosztuje koło 150zł? bo ja
                        chciałam na urodziny swoje pojechać i zrobić, ale za taką sumę to nie da radysad
                        bo już teraz boimy się o wrześniowy budżet.. no i w ogóle ile wy płaciłyście za
                        usg bo ja 60 i nie wiem czy to dużo czy mało. a ten miły pan nie potrafił mi
                        płci dzidziulka zobaczyćsad no i chciałabym jeszcze pójść na kontrolne badanie,
                        ale muszę znaleźć jakieś tańsze wtedysad
                        • ingutka Re: usg 24.08.04, 18:05

                          USG 3D kosztuje normalnie na mieście znacznie drożej, bo koło 280-300 zł. a
                          właśnie w Pruszkowie kosztuje 150 zł. Jesli nie możesz sobie pozwolić to się
                          nie przejmuj, bo to bardziej dla fanaberii sie wykonuje - w trójwymiarze jest
                          tylko buźka, natomiast cała reszta (i buźka wcześniej też) w 2d, czyli
                          normalnie. Tak naprawdę to najważniejszy jest dobry, fachowy lekarz, który to
                          wykonuje i wszystko dokładnie zinterpretuje. My trafiliśmy do dr. Makowskiego,
                          który jest chyba kierownikiem od USG w św. Zofii i zajmuje się trudniejszymi
                          przypadkami. Poczułam się wreszcie w fachowych rękach, bo mój konował to szkoda
                          gadać. Poza tym uspokoił mnie, bo miałam pewne niepokojące objawy (obszary
                          bezechowe, bóle brzucha) no i urlop w planie.
                          Jeśli więc nie możesz pójść na 3D, idź na normalne 2d, możesz się tylko
                          dopytać, bo u niektórych jest w cenie nagranie badania na taśmę czy płytkę - a
                          fajnie to bedzie później wspominać. Ja za normalne USG nie płacę (mam w swoim
                          Centrum medycznym za darmo), więc niestety nie znam stawek.
                        • kubowa Re: usg 24.08.04, 18:09
                          ja nie slyszalam o tanszym usg 3dsad a 60 to nie duzo chyba, ja place 70 za
                          takie zwykle. byc moze w szpitalach sa aparaty 3d? trzeba by popytac, bo w
                          poznaniu na ten przyklad w klinicznym szpitalu jest i mozna za darmo zrobic.
                          moze podzwon i popytaj?
                        • milenaj9 Re: usg 24.08.04, 18:20
                          u mnie USG 3d kosztuje aż 200 zł,zwykłe 80 zł.Ja też się zastanawiałam nad
                          3d,ale ta cenasadchociaż pamiątka na pewno super.Pytałam mojej gin czy na 3d
                          można lepiej zbadać dzidzię,ale ona powiedziała,że jeśli chodzi o zbadanie
                          maleństwa to w zupełności wystarczy zwykłe USG.
                          • kornelcia75 Re: usg 24.08.04, 18:54
                            ja na 3 d nie byłam ,tu w gdańsku chyba ok.150-200 zł,byłam na dooplerowskim u
                            jednego z najlepszych specjalistów w trójmiescie,zapłaciłam 110 zł ze zdjęciem
                            i nagraniem na kasetę.A w 34 tyg byłam u innego lekarza,który mnie operował w
                            pazdzierniku zapłaciłam 35 zł a badanie trwało prawie 30 min,doktor bardzo
                            skrupulatny,zmieniałam pozycję przy badaniu z 6 razy.
                            • kosstka80 zdążyłam???? 24.08.04, 19:05
                              oczywiscie wydrukowalam sobie sobie stosik waszych postow ktore sie nazbieraly
                              od wczoraj...

                              napisalam metryczke i mam nadzieje ze zdazylam..bede to wiedziala dopiero jak
                              wasze posty przeczytam
                              ała ale kopa dostalamsmile super

                              okej lece bo mnie maz do kina wyciagasmile

                              trzymajcie siesmile
                      • kubowa Re: juleg+cc 24.08.04, 17:58
                        paula, ta pani dr, u ktorej bylam w zeszlym tyg, wymacala mi przez brzuch gdzie
                        jest glowka, gdzie pupcia a gdzie konczyny, dokladnie tak jak na usg, ktorego
                        ona nie widziala. takze chyba mozna, ale trzeba miec wprawe i doswiadczenie. ty
                        sama chyba nie wyczujesz (no, chyba, ze wyczujeszsmile a propos, jak tam twoje
                        wyniki????
                        • paulajal do Kubowej! 24.08.04, 20:12
                          Mojw wyniki: glukoza i mocz ok, a posiew moczu ma byc na sobote, kiedy to
                          własnie mam wizyte u mojej gin. Jak na mój gust to mój synek absolutnie
                          poprzecznie leży, sadząc po jego ruchach, kopniakach i miejcu twardym jak
                          główka, ale jeszcze ma czas sie obrócic, zreszta te moje metody badawcze, to
                          pewnie do skutecznych nie należą.
                          Paula 33/34tc
                          • kubowa Re: do Kubowej! 24.08.04, 20:42
                            paula, super, ze wyniki sa ok!!!! a jesli wydaje ci sie, ze jest poprzecznie,
                            to znaczy, ze jest glowka na dol. to co czujesz z boku to pupcia, jest bardziej
                            miekka niz glowka, ktora jest za nisko, zeby ja wyczuc. a z drugiej strony masz
                            raczki i nozki. podejrzewam, ze masz dokladnie takie polozenie jak ja. to
                            wyglada na poprzeczne, ale nie jest. poprzeczne bardzo rzadko sie zdarza.
                            • paulajal Re: do Kubowej! 24.08.04, 21:52
                              A ja myślałam, że to poprzecznie, bo ja czuję coś wielkiego i z lewej i z
                              prawej, więc stawiałam na to, że z jednej pupa, z drugiej głowa i to cały tułów
                              się wypina. No bo chyba maluch nie ma aż tak wielkiego tyłka?! Czasem to mam
                              wrażenie, że mam jakąś ośmiornicę, kobie w bliżej nieokreślonych kierunkach w
                              kilku miejscach na raz. To może znów mi brzuch twarnieje (co się wcześniej
                              często i boleśnie zdarzało, stąd fenoterol), bo myślałam, że to głowa taka
                              twarda nagle, a potem się przesuwa, ale fakt, że czemu ta głowa by bolała jak
                              miesiączka i oddychać wówczas cięzko. Ale ja się już tymi bólami nie stresuję,
                              wcześniej miałam często skurcze + bóle na maxa i jakoś nie urodziłam, to teraz
                              już tym bardziej nagle nie urodzę, skoro czuję się dobrze.

                              poproszę moją gin w sobotę, żeby spróbowała go tak wymacać też.

                              Paula 33/34tc
                              • kubowa Re: do pauli 25.08.04, 08:45
                                paula, ja dokladnie takie same przeczucia mialam, zwlaszcza dlatego, ze patryk
                                byl poprzecznie ulozony. i tez czulam czasem dwie kulki po bokach, ale ta kulka
                                z lewej czesto sie wypycha i zostawia takie male slady, to stopki jak nic!!!
                                mysle, ze poprzeczne polozenie juz dawno daloby znac o sobie, bo to jednak nie
                                jest nic przyjemnegosad pociesz sie, ze naprawde niewiele kobiet ma poprzeczne.
                                jak mi wymacali patryka poprzecznie to zwolali caly szpital, zeby mnie obmacal,
                                bo to dla nich nowosc byla i chcieli sobie podotykac, jak to jestsmile) ale
                                zrobilismy im z patrykiem niezly numer obracajac sie glowa na dolsmile
                  • milenaj9 gazetka 24.08.04, 17:59
                    fajnie,że jest to forum,dzięki dziewczynki za miłe powitanie.Metryczka już
                    wysłanasmileKobietki nie wiem czy widziałyście w gazecie Rodzice,numer
                    wrześniowy,jest kupon na butelke antykolkową dla niemowlaczków,kupon ważny do
                    15 września,polecam.
                    Pozdrowinka dla mam i brzuszkówsmile
                    • kubowa Re: gazetka 24.08.04, 18:11
                      ja wlasnie wczoraj kupilam te gazetke i kuba ma sie wybrac po butelke. a jedna
                      taka butelke juz dostalam od swojego dr, no, ale butelek nigdy dosc! a w ogole
                      kuba wymyslil, ze kupi jeszcze ze trzy te gazetki, bo to sie bardziej oplaca
                      niz kupowanie butelek. ale ja nie wiem, bo to owszem jest butelka aventu, te sa
                      drogie, ale takie zwykle buteleczki to ile moga kosztowac? orientowalyscie sie
                      juz?
                      • milenaj9 buteleczki 24.08.04, 18:23
                        ja kupiłam taką zwykłą(małą buteleczkę 120 ml)za 6 zł.
                    • aniamulka Re: gazetka i witaj 24.08.04, 20:41
                      Witaj Milenaj9. Mój termin też jest podobny bo 26 wrzesień. Ciekawe czy będzie
                      wcześniej czy sobie trochę poczeka smile . A może urodzi sie 26 smile

                      Ania
                • exilvia metryczka i forum 24.08.04, 19:12
                  a ja nie mogę śledzić regularnie forum, bo b. niewygodnie mi siedzieć. wszystko mnie boli. muszę w pozycji półleżącej przebywać, albo bardziej aktywnie spędzać czas (czyli np. wybierać dywan w OBIwink).
                  BTW - o co chodzi z tymi metryczkami?
                  • kornelcia75 Re:do Pauli o metryczce 24.08.04, 20:06
                    Kochana Paulo!ja uwazam ze Ty się napracowałas,nabiegałas za dziewuchami i Ty
                    decyduj kiedy metryczke ukazac!!!Brawo dla Ciebie!!!
                  • paulajal Re: metryczka i forum 24.08.04, 20:22
                    Exlivia, to jest taki pomysł, żeby nam się było łatwiej połapać kto jest kto,
                    kogo w brzuchu nosi i do kiedy i na męża kogo wybrał, gdzie miaszka, ile ma
                    lat, jaki zawód itd. Toteż na mój priv mail gazetowy wysyłamy takie info o
                    sobie i ja je tu pięknie wkleję, właśnie miałam to zrobić, ale oczywiście
                    poczekamy na Ciebie, tylko nie zwlekaj, mam nadzieję, ze tu dziś zajrzysz i mi
                    prześlesz te info.

                    Paula 33/34tc
    • ingutka Niskie ciśnienie, fronty 24.08.04, 21:05
      No dziewczyny trzymajmy się, nie wiem czy Wy też jesteście wrażliwe na zmianę
      ciśnień i na niskie ciśnienie, bo ja tak. Nadchodzi niskie ciśnienie i ja już
      to czuję, nie daję rady siedzieć przed kompem a najchętniej to niewstawałabym z
      kanapy, bo brak mi sił i spać sie chce...zresztą widzę, że Wy chyba też
      padłyście, bo troszkę tu u nas zrobiło się spokojnie, żeby nie powiedzieć
      sennie.
      • kubowa Re: Niskie ciśnienie, fronty 24.08.04, 21:13
        ja przy niskim cisnieniu nie dam rady bez czekoladysad( ide spac...

        dobranoc brzuchatki
        • mamaagnieszka Re: Niskie ciśnienie, fronty 24.08.04, 21:27
          A ja musze jeszcze dwie godziny w pracy sie meczyc. Buhuuu! Zycze Wam milych
          snow.
          • anna335 Re: Niskie ciśnienie, fronty 24.08.04, 23:09
            hejsmile

            mamaagnieszka, nie wiem czy doczytalas moj poprzedni post na Twoja metryczkesmile
            ja jeszcze nie klade sie, bo polozylam moje zdrozone dzieci z podrozy spac i
            teraz nadrabiam zaleglosci w czytaniusmile

            posiedze z Tobasmile
            zamierzasz pracowac do samego rozwiazania?

            • kubowa Re: Niskie ciśnienie, fronty 25.08.04, 08:54
              ania, i jak tam twoje dziecismile po wycieczce???? stesknione wrocily?? cale i
              zdrowe????
      • ingutka Dobranoc 25.08.04, 00:17
        Widzę, że to ja dzisiaj pogaszę światła na naszym watku smile)
        Wszystkim brzuszatkom zyczę spokojnej nocy, pogodnych snów i wygodnej pozycji.
        A kto nie śpi jeszcze to: aaa, kotki dwa!
        Dobranoc!!!
        • izabelai Dziendobry 25.08.04, 04:04
          • izabelai Re: Dziendobry 25.08.04, 04:13
            Ups, za szybko mi sie wyslalo. Uf, ja po ciezkim dniu i nocce z chorym Geniem,
            ktory najgorsze ma juz za soba (przede wszystkim ta strasznie wysoka
            temperature) i teraz tylko kaszelek go meczy. Ja najchetniej bym poszla spac,
            ale niestety nie da sie sad
            Milenaj9 - serdecznie witam. Ja tez sie udzielam dopiero od kilku dni, a termin
            cesarki tez mam na 24 wrzesnia, wiec moze bedziemy rodzic w tym samym czasie smile
            Apteros, ja bylam na takim USG 3D, ale teraz to juz nic nie widac, bo w 30
            tygodniu (wtedy robilam) jest za malo plynu odwodnieniowego. Lekarz powiedzial,
            ze najlepiej kolo 20 tygodnia. Robilam w Poznaniu (stamtad pochodze) u Raszei
            (tam sie wykupuje cegielkie za 50 zl) ale tylko jakis niewyrazny obraz twarzy
            bylo widac. Zal mi bylo, bo chcialam mezowi zrobic niespodzianke.
            Ingutka, nie martw sie jeszcze w sumie duzo czasu zostalo, na pewno dzidzia sie
            odpowiednio ulozy przed porodem.
            Musze teraz leciec na poczte wiec do przeczytania pozniej (pewnie i tak
            wszystkie jeszcze sobie smacznie spicie smile )
            • apteros Re: Dziendobry 25.08.04, 07:49
              Hej wszystkim śpiochomsmile

              przestudiowałam uważnie metryczkę i popadłam w kompleksysad nie dość że jestem
              najmłodsza to jeszcze najniższasad ale numersmile

              strasznie źle spałam, wydaje mi się, że deszcz obudził mnie po raz pierwszy
              gdzieś koło drugiej i potem pamiętam jak parę razy naasłuchiwałam czy wciąż
              krople uderzają o parapet. a wstawanie do łazienki znowu odbyłam koło wpół do
              piątej, więc czekałam aż budzik męża się odezwie... a potem zasnęłam, nie
              machając mu nawet z okna jak zazwyczaj, ani nie powiedziałam mu dzień dobrysad
              ani nie dostałam buziaka na dobranocsmile to chyba kwestia pogody.

              dawno nie było tak szaro za oknem. z jednej strony się bardzo cieszę, że nie ma
              tych strasznych upałów, a z drugiej.. no samopoczucie mi też szarzejesmile dziś po
              południu jedziemy do mojej kuzynki po małe ciuszki (bo poprzednio to raczej
              duże były) no i się przyjrzę uważnie ich dzidziulowi.. ma już chyba prawie
              cztery miesiącesmile a potem wieczorem na szkołę rodzenia, znowu będziemy ćwiczyć
              na tych szmacianych lalkachsmile więc w sumie dzień zapowiada się miło..

              to czemu ja nic z siebie energii nie mogę na tę myśl wykrzesać?

              idę się reanimować jakimś śniadankiemsmile
              pozdrawiam wszystkie mamusie i brzuszki,
              Weronika z Żuczkiem
              • kubowa Re: Dziendobry 25.08.04, 08:58
                a wlasnie ze nie, bo ja jestem najnizsza!!!ooooeeeeooo!smile))
              • apteros Re: Dziendobry 25.08.04, 09:44
                dziendobry droga Zono, tu maz

                nie dostalas buziaka na dobreanoc bo zbyt slodko spalas.

                Ja po pracy musze jechac do spoldzielni po kwity wiec przyjade troche pozniej
                ale na 16 zdazymy. Caluje mocno Zone i pozdrawiam pozostale ciezarowki.

                PS prosze wybaczyc wykorzystywanie forum do celow prywatnch - wiecej nie
                bede : )
                • milenaj9 Re: Dziendobry 25.08.04, 10:13
                  dziendobry mamusie,ja dopiero wstałam i zaraz ide jeść śniadanko.Chciałam się
                  wyspać,bo jutro z samego rana zaczynamy remont łazienki,a że mieszkanie nie
                  jest takie duże to trochę ciasno się zrobiło,wanna w pokoju itd.trudno się
                  przemieszczać,zwłaszcza że brzusio już dużysmileoj głodna się zrobiłam,idę
                  jeść.Aha,metryczka jest super,zaraz sobie wydrukujesmile
                  • paulajal Naszło mnie na sprzątanie. 25.08.04, 11:02
                    Chyba mam nagły instynkt gniazda, bo nagle wszelkie niedoróbki w naszym
                    mieszkanku (kupionym w stanie bez podłóg i białego montażu kilka miesięcy temu,
                    więc ciągle coś do zrobienia nadal jest, mamy jeszcze do powieszenia jakieś tam
                    lampy, obrazki itp) zaczęły mnie wkurzać na maxa i zarządziłam roboty ciężkie,
                    w które to z braku innych chętnych włączyłam się tylko ja sama. Mój mąż to w
                    ogóle się nieźle wykręcił od wszelkich prac, bo dzień po tym jak się
                    wprowadziliśmy poszedł na piłkę (zamiast mi pomagać w rozpakowywaniu pudeł!!!)
                    i kara boska była - złamał nogę = 5 tyg gipsu, potem długa rehabilitacja i nic
                    nie mógł robić, bo miał kłopoty z chodzeniem, ja w ciąży i do tego mało pojętna
                    w kwesiach typu użycie wiertarki itp, więc w dużej mierze masę prac typu
                    wiercenie dziur pod lampy, lustra, karnisze, składanie nowych mebli itp wykonał
                    za nas mój drogi tata. Ale potem osiedliśmy na laurach padnięci tą ciągłą
                    robotą (a mąż to padnięty od patrzenia i nogi w gipsie chyba, bo się zbytnio
                    nie przyczynił do postępu prac) i teraz nagle sobie zdałam sprawę, że poród
                    może być już niedługo i trzeba wszystko zrobić JUŻ! Od rana umyłam więc już 12
                    framug okien (w tym 2 wielkie balkonowe), wyrzuciłam tonę niepotzrbnych rzeczy
                    i chodzę dumna jak paw, że coś zrobiłam. Zaraz idę pucować parapety. No i
                    czekam na męża w bojowym nastroju, coby i jego zmobilizować do pomocy (co
                    będzie jeszcze trudniejsz niż umycie tych framug, znając zapał mego małżonka do
                    prac domowychsmile.


                    A Wy co porabiacie?

                    Paula i Sebastian 33/34tc

                    Ps. Jeśli któraś nie dostała metryczki, niech da znać. Ingutka, wysłałam Ci
                    ponownie, nie wiem czemu wcześniej nie doszła, bo mam jako wysłane do Ciebie.
                    • kubowa Re: Naszło mnie na sprzątanie. 25.08.04, 13:07
                      paula, rany boskie, toc ty zaraz po tym myciu pakuj tobre i do szpitala!!smile)
                      zwariowalas??? tyle okien w tak zaawansowanej ciazy?? ja ci powiem, ze ten moj
                      krazek to jakims dziwnym trafem po malowaniu drzwi i framug mi sie przydarzyl,
                      wiec nie chcialabym byc zlym prorokiemsmile..
                      • paulajal Re: Naszło mnie na sprzątanie. 25.08.04, 13:23
                        Tylko framugi myłam, nie całe okna. i baaardzo ostrożnie. Chociaż jak się do
                        tego mężowi przyznam, to mnie chyba udusi. Ale on (niestety?) i tak nie zauważy
                        różnicy w czystości framug, więc go nię będę tą info stresowac i przenoszę się
                        na jakieś lżejsze prace.

                        W ogóle to mnie energia roznosi, całą ciążę źle się czułam, bóle pleców,
                        skurcze, mdłości, zmeczenie nie do zniesienia, a tu nagle jestem jak
                        nowonarodzona i mogłabym góry przenosić, od kilku dni codziennie wieczorem na
                        dłuuuugie spacery męża wyciągam, ciągle chcę sprzątać i najchętniej bym poszła
                        popływać (wykluczone, bo i bez basenu miałam bakterie) albo coś.

                        Paula 33/34tc
                  • irazone Re: Dziendobry 25.08.04, 11:10
                    cześć Dziewczynki! pozostawiam bez komentarza co tutaj się dzieje wink zajrzałam
                    po 2 dniach i strach!!! ponad 200,jeśli się nie mylę do czytania... hehe. aż
                    się boję.do 13 będę czytać.
                    wczoraj znów dzwonił mężulek i tym razem jest gorzej sad . wolałabym jednak mieć
                    jedną wredną teściową,niż stado pokopanego na umyśle rodzeństwa męża...niestety
                    wspaniała opatrzność udostępniła mi to drugie,blee. to jest bez sensu-
                    awanturować się przez telefon o rodzeństwo. sama z siebie się śmieję.ale
                    bezczelnie(żeby go bardziej wkurzyć)powiedziałam,że napiszę testament(gdyby coś
                    się stało podczas porodu tongue_out ),że nie zgadzam się,żeby jego rodzina miał wpływ
                    na wychowanie mojego dziecka...udało się(nic chwalebnego)i zdenerwowałam go na
                    maxa.siebie też,poryczałam się i tyle było rozmowy.hehe.od wczoraj milczymy do
                    siebie.jeszcze ze dwa dni i przejdzie big_grin w każdym razie jesteśmy nienormalni
                    • anna335 Re: irazone 25.08.04, 11:27
                      Irazonesmile
                      e tam, to nie jest nienormalnosc, tylko normalne stosunki rodzinnesmile
                      znam to znam, tylko ze moj maz nie kaze mi na sile akceptowac swojego
                      rodzenstwa, a ja z natury ugodowa istota jestemsmile
                      poza tym, jestesmy nerwowe bo taka jest uroda kobiety w ciazy smile
                      • izabelai Re: irazone 25.08.04, 11:50
                        Irazone, ja tez mialam powazne problemy z moja szwagierka (i troche szwagrem),
                        gdy mieszkalismy razem (7 osob, kosmos). Nawet byl moment, ze rozmawialismy
                        tylko za posrednictwem tescia. Wszystko sie poprawilo po ich wyprowadzce.
                        Chociaz nie jest jeszcze super rewelacyjnie, ale mozemy juz normalnie
                        rozmawiac. Na szczescie maz byl po mojej stronie, choc chyba bylo mu czasami
                        przykro jak sie skarzylam wiec staralam sie uwazac, zeby jednak nie przesadzic.
                        Zycze wam, zebyscie sie szybko pogodzili. Trzymam kciuki.
                        • apteros po przerwie 25.08.04, 12:30
                          Hej! zastanawiam się właśnie skąd mój drogi małżonek pisał.. czyżby w pracy mu
                          już się internet pojawił? niewytłumaczalne zjawiskosmile

                          Chciałam po raz kolejny moje drogie przypomnieć, że mamy teraz mieć dobre
                          humory i nie dać się nikomu wyprowadzić z równowagi.. to ma duży wpływ na
                          dziecko i ja wierzę, że im będę bardziej zadowolona i szczęśliwa tym ono mniej
                          się będzie bało na świat przyjść i pójdzie szybciej poródsmile a co do rodziny..
                          no nie da się jej zmienić. można tylko nie utrzymywać kontaktów, ale ja nie
                          lubię tego rozwiązaniasad w mojej rodzinie jest trochę takich, którzy
                          czarnoowcują gdzieś na uboczu i bardzo mi przykro z tego powodu. Ale to nie
                          jest wina rodziny, tylko tamci sami się wykluczyli i oderwali, nie próbując
                          tego zmienić..

                          a do mnie właśnie dzwoniła mama, że muszę koniecznie przyjechać do nich do domu
                          popilnować dziadków, bo sprawy ważne do załatwienia mają w Puławach rodzicesmile
                          co oznacza że przynajmniej przez jeden dzień będę odcięta od forum! o zgrozosad
                          już sobie nie mogę tego wyobrazić.. a jak 2000 post przejdzie mi przez tę
                          nieobecność nie zaświętowany???? na szczęście to dopiero jutro, więc może
                          jeszcze się załapięsmile

                          fajnie Paula że pracowity Ci się nastrój włączył, ale szorowanie framug to
                          chyba było rpzegięciesmile ja u siebie szorowałam jakieś trzy tygodnie temu i do
                          dziś pamiętam jaki to był głupi pomysł.. wszystko mnie potem bolało. no i
                          zakładam że ty również w tej chwili w domu jesteś sama, więc jakby coś się nie
                          daj boże stało, to co? Lepiej odpocznij sobie i zbieraj siły na zapędzenie męża
                          do roboty jak tylko wrócismile no i miłych wówczas porządków i wieszania obrazów
                          życzęsmile mnie to czeka za dwa tygodnie dopierosad a ponoć dobrze jest ostatnie
                          dwa tygodnie już być gotowym na rodzenie w każdej chwili...

                          pozdrawiam wszystkei mamy,
                          Weronika

                          p.s. Haniu! jeśli w dalszym ciągu to czytasz, przestań!!!!!!!! bo mi głupiotongue_out
                        • agalaw7 kornelcia, pomocy! 25.08.04, 12:38
                          cześć dziewczyny.
                          dziś postanowiłam pozałatwiać sprawy urzędowe i się zagubiłam... chciałam się
                          dokładnie wypytać co i jak z rodzinnym i poporodowym zasiłkiem, dzwonie do
                          zusu - nikt nie odbiera, dzwonie do inspektoratu zusu - to samo, dzwonie do
                          ośrodka pomocy społecznej, tam mi podali jakiś numer pod którym oczywiście nikt
                          nie odbiera. normalnie paranoja jakaś. co ci ludzie robią w pracy, żeby nawet
                          telefonu nie móc odebrać???
                          ale pójde dziś do urzędu skarbowego i wyciągnę od nich pisemko, że w 2002 nie
                          mielismy z mężusiem żadnych dochodów bo nikt z nas nigdzie nie pracował...
                          więc kornelcia proszę jak już zaczniesz coś załatwiać w kwestii obu tych
                          zasiłków poinformuj mnie proszę gdzie się co załatwia, skąd trzeba wziąć
                          odpowiednie druki ( bo w gdańsku załatwia się to wszystko ponoć w zusie, a w
                          warszawie już w ośrodkach pomocy społecznej) normalnie zgłupieć można!!!
                          a może jakaś z was wie coś jeszcze na ten temat, pomóżcie jak możecie.
                          pozdrawiam wszystkich cieplutko!
                          a ty się irazone tak nie przejmuj, jakbyś poznała moją teściową to myślę, że
                          nie chciałabyś się zamienićsmile tak to chyba jest, że zawsze się jacyś "życzliwi"
                          trafiąsmile
                          to tyle na razie
                          • kornelcia75 Re: kornelcia, pomocy! 25.08.04, 14:23
                            Aga!ja własnie jutro odbieram z urzedu druczek o dochodach za 2002 r,meza juz
                            mam,myslę ze i tak przekroczylismy to nieszczęsne 600 na osobe ale co tam
                            spróbuje.Ja druki dostałam w pokoju gdzie co miesiąc zanosze zwolnienie,jak
                            zanosisz do gdańskiego zusu to wiesz pewnie gdzie?Ale i tak składac o rodzinny
                            i o tę jednorazową wypłatę mozemy dopiero po urodzeniu dziecka.Nic wczesniej.
                            Ja dzwonię czesto pod nr 3232744,743 sa miłe babki i zawsze jak cos to połącza
                            z kim trzeba.Jak cos to pytaj.Jutro jade tez do zusu,jesli beda fajne babki
                            zapytam czy jak nie miałas dochodów w 2002 to czy Ci się nalezy(mysle ze tak)i
                            dam znac.pa
                      • paulajal Re: irazone 25.08.04, 13:32
                        Irazone, szkoda czasu na kłotnie i wypominanie, lepiej szykuj jakąś super
                        niespodziankę na powrót męża, coby mu się do prawdziwego domu z radością zawsze
                        wracało.
                        A temat rodzeństwa może przemilcz na jakiś czas. Po co zaczynać rozmowę po tak
                        długim czasie niewidzenia się od kłótni? U nas siostra mego męża to główny i
                        właściwie jedyny powód naszych poważniejszych kłótni i dłuuugo musiałam się
                        namęczyć, abym to ja czuła się w pełni tą najważniejszą, ale udało się to
                        dopiero "przemową pełną miłości i spokoju". Może idealnie nie jest, bo męzowi
                        przykro, że się z bratową tak ostro niecierpimy i że jego rodzina ma mnie za
                        jędzę, która im ich Grzesia porwała, ale takie życie, nie wszystko się udaje, a
                        przynajmniej ja się już z mężem o to nie kłócę i najważniejsze, że sami wiemy
                        co do siebie czujemy i jak między nami jest.

                        Paula 33/34tc
                    • kornelcia75 Re: Dziendobry,lekarz,kłótnie itd 25.08.04, 12:36
                      Witam dziewczynki!Własnie wróciłam od diabetologa,ogladnął moje zapiski i
                      przyznał ze trochę folguje-budyń,winogronka.Pokazałam mu usg to zapytał całkiem
                      powaznie czemu nie zrobiłam u niego?hehehe.Mówię mu ze lekarz powiedział ze
                      diabetolog powinien się ustosunkowac co do porodu.a on ze moge rodzic gdzie
                      chce ale w terminie czyli jak do 24.09 nie urodze beda wywoływac.Troche niewiem
                      czy nie przesłyszałam sie z waga,bo mówie mu ze synio w 34 tyg wazył 2700,pytam
                      ile moze wazyc przy porodzie,a on ze dziecko tyje ok 500g w ciagu miesiaca,wiec
                      policzyłam sobie ze przez 6 tyg przytyje ok 800 g czyli waga bedzie-3500,a ten
                      ze około 4 kg.Dzis ide do ginak więc się dopytam.

                      irazone zobaczysz zaraz się pogodzisz,ja miałam wczoraj rozmowe telefoniczną z
                      tesciową,bo wkurzyłam się jak ostatnio bylismy na obiedzie u nich,a tesc nie
                      odzywał sie słowem i czytał gazetę.Powiedziałam ze jak tak bedzie to nie bede
                      mu zawracac głowy i przyjezdzac,no i przy okazji poruszyłam kilka innych spraw.

                      fajnie ze Genio czuje się lepiej.

                      Paula metryczka doszła dziekuje.

                      wizyte u ginka mam na 16.15 co tu robic do tego czasu,hehhe?
                      • kubowa Re: Dziendobry,lekarz,kłótnie itd 25.08.04, 13:38
                        to jak to? diabetolog ma decydowac, czy cesarka, czy nie??? moj diabtelog
                        powiedzial, ze cukrzyca owszem moze ale nie musi byc wskazaniem do cc, a pani
                        dr powiedziala, ze nie jest wskazaniem cukrzyca tylko jej powiklania
                        (nadcisnienie i takie tam). przeciez to ginekolog na usg ma okreslic chyba czy
                        cc czy nie?? rany julek..

                        ja mam na szczescie tesciow jak z bajki. tesc sie nami nie interesuje, kuba
                        mowi, ze jego tato jescze ojcem dobrze nie jest, wiec o byciu dziadkiem nie
                        myslismile ale generalnie mamy z nim spokoj, za to tesciowa jest z nami w stalym
                        kontakcie i wspiera i pomaga, a jak chce za bardzo pomagac to kuba zwraca jej
                        uwage, ze przegielasmile
                        • kornelcia75 Re: Dziendobry,lekarz,kłótnie itd 25.08.04, 14:33
                          Nie,nie Kubowa o cesarce niebyło wogóle mowy.Chodziło o to ze on czyli
                          diabetolog powinien zadecydowac czy czekamy na samoistny poród.Powiedział ze
                          jesli nie urodze w terminie to trzeba wywoływac bo przenoszenie nie jest u
                          cukrzycowych babek dobrą sprawą.Ale zaraz ide do mojego ginka i o wszystko
                          wypytam.
                          • irazone Re: paulajal 25.08.04, 14:38
                            dostałam! dzięki
                          • monisia Re: Dziendobry,lekarz,kłótnie it 25.08.04, 14:51
                            Oj dziewczyny ja to sie nawet pokłócic nie mogę, bo mój mąz tak cięzko ostatnio
                            pracuje że mi go zal. Ale fatalnie znoszę role gosposi domowej. Siedze w domu
                            sama i nie moge sie niczym zająć. Ciężko mi siedzieć chodzić mi sie nie chce a
                            to jeszcze prawie 2 miesiące
                            Kornelciu, byłam ciekawa tej wizyty u diabetologa, mi sie wydaje, że jak robiła
                            dopplera i wyszło, że z przepływami wszystko ok to sie nie masz co martwić.
                            Nagadał Ci bardzo o ten budyń?
                            Słowa podziwu dla tych co remontuja mieszkania. Naprawde nie mam słów uznania.
                            My szczęśliwie wprowadziliśmy sie i urządzilismy w grudniu a w styczniu zaszłam
                            w ciążę. Teraz to tylko kosmetyka np wczoraj zamówiłam firanki. i to by było na
                            tyle. Pozdrawiam Monika
                    • kubowa Re: Dziendobry 25.08.04, 13:11
                      a co ci tak na odcisk nadepneli???

                      wiesz co, ja cie rozumiem doskonale. nie ma nic bardziej denerwujacego niz
                      wieksze przywiazanie meza do swojej rodziny niz do ciebie i dziecka!! dobrze,
                      jak rodzina fajna i idzie sie z nia dogadac... w innym przypadku to katastrofa:
                      ( ale nie martw sie, na pewno jakos sobie te sprawe ulozycie, tylko musicie byc
                      razem, bo tak przez telefon to sobie mozna...
                      • irazone Re: Dziendobry 25.08.04, 13:26
                        na odcisk??? mało powiedziane.jak ich poznałam przed ślubem,to było cacy-
                        pokochaliśmy się od pierwszego spojrzenia.później skończyło się naszym(Artura i
                        moim)wspólnym już długu sięgającym 6tys PLN,bo jaśnie państwo są biedni(słowa
                        Artura)i mają prawo z niego ciągnąć kasę!!! zaznaczam,że to poważni
                        ludzie,wszyscy po 30tce,z dziećmi,rodzinami...tylko nie pracują zbytnio,bo mój
                        Artur ich utrzymywał 10lat.na dodatek oni doprowadzili do tego,że pan mąż
                        oszukał mnie i ukrywał ten dług...gdzie to rodzeństwo powinno spłacać.poza tym
                        ostatnio żona jego brata powiedziała,że nie jestem z rodziny,hehehehe-dobre,bo
                        ona ślub brała później ode mnie,tylko dzieci mają już kilkuletnie.ale Artur
                        uważa,że źle ich oceniam i nie chcę ich zrozumieć.a ich bieda(nie widać jej)
                        upoważnia ich do wszystkiego.
                        • irazone COŚ DO ŚMIECHU ;)))) 25.08.04, 13:35
                          w niedzielę byłam w sklepie po mleko,złapałam swoje uhate z mlekowity,a tu pani
                          z obsługi na mnie wskoczyła: CO PANI ROBI?! PANI NIE MOŻE TEGO,TU JEST
                          PASTERYZOWANE,TE UHATE NIC NIE MAJĄ,A PANI W CIĄŻY,DZIECKO CIĄGNIE,PANI MUSI
                          ZDROWE. wzięłam grzecznie i zwiałam w szoku do kasy smile
                          poszłam wczoraj znów po to mleko(bardzo dobre zresztą i się cieszę)i była ta
                          pani,więc jej podziękowałam za radę.na to ona,że tak,oczywiście,a jakby tego
                          nie było,to mogę jeszcze inne-i mi je pokazała.później oglądałam nawozy do
                          kwiatków,bo już nie mają co jeść z doniczek a ta kobitka stanęła mi nad
                          głową:CO?? DO KWIATKÓW PANI CHCE? PANI UWAŻA Z TĄ CHEMIĄ,PANI W CIĄŻY,TO PANI
                          NIE MOŻE. zrezygnowałam z zakupu nawozu... w tym sklepie,ale w duchu się
                          pośmiałam.a i tak nie mieli torfowego,więc musiałam poszukać smile)
                          • kornelcia75 Re: COŚ DO ŚMIECHU ;)))) 25.08.04, 14:48
                            No własnie tak sie tymi tesciami,rodzeństwem stresujemy więc ja proponuje
                            jakies szmiesznawe opowiesci pisac,albo z wami w roli głównej,albo
                            zasłyszane.Moze juz kiedys pisałam i sie powtórzę,ale to odemnie-

                            Leżąc na samolocie u ginekologa(wtedy na ocenie usg mego torbiela)lekarz pyta-
                            Współrzyje Pani??? a ja-tak ale tylko z męzem.hehehe

                            I zasłyszana na forum
                            Dziewczyna nocowała u kolezanki i rano miała wizytę u ginka,rano sie umyła i
                            prysneła po udach dezodorantem.Siada na samolociku a doktor sie usmiecha i mówi-
                            -no widze ze ładnie się Pani na wizyte przygotowała!
                            Dziewczyna zdziwiona wraca do kolezanki,dezodorant okazał sie lakierem do
                            włosów z brokatem,hehehee

                            Czekam na Wasze opowiastki.Bo ma byc weselej!!!!
                        • paulajal do irazone 25.08.04, 13:37
                          No to mamy ten sam problem! tylko ja tu na forum już o tym pisać nie będę, bo
                          nie wiadomo kto to czyta, ale u nas prawie identycznie.No i odkąd zamknęłam
                          naszą skarbonkę, jestem jędzą, która rządzi pieniędzmi męża (bo chyba tylko ja
                          i mój mąż się zgadzamy, że to co ona zarabia jest nasze).

                          Paula 33/34tc
                        • kubowa Re: Dziendobry 25.08.04, 13:51
                          oj, to przykrosad( jeszcze to wtracanie sie zon bracisad dlatego ty badz ponad
                          to, nie twoja rodzina, nie martw sie nimi. i nie probuj na sile ich pokochac. a
                          artur powinien trzymac twoja strone, bo ty jestes teraz jego rodzina. ja to tak
                          widze
                          • irazone Re: Dziendobry 25.08.04, 14:01
                            oj Kubowa... ja też to tak widzę,ze to ja jestem jego najbliższą rodziną.i nie
                            tylko ja,ale... wyżej 4liter nie podskoczę.niby on sam też tak mówi,ale robi
                            parę innych głupot i ręce opadają.staram się ich olewać i nawet świetnie mi
                            wychodzi-do następnego kontaktu.hehe. pocieszające jest to,że mieszkają
                            daleko,w jakiejś dzikiej,ciemnej wsi ponad godzinę drogi samochodem,a dwie
                            pksem,a samochodu nie mamy! smile a jego siostrzyczka ma samochód,ale na szczęście
                            nie przyjeżdża do mnie.a jak Artur wróci,to też nie będzie,bo ja nie chcę.niech
                            sam sobie tam jedzie.chociaż wczoraj się burzył,że pojedziemy razem i oni
                            wszystko wyjaśnią i będzie cacy.hehe.mam świetną wymówkę-zawsze mogę się źle
                            czuć i on tego nie sprawdzi.
                            • apteros Re: Dziendobry 25.08.04, 14:22
                              ej dziewczyny wy to macie... szkoda mi was. u mnie to jest troche odwrotniesmile
                              ja nie moge zlego slowa powiedziec o pawla rodzinie, za to on ma trochę na
                              pienku ze swoimi tesciamismile troche chyba moi rodzice nie umieja sie jeszcze
                              odnalezc w sytuacji. pewnie nie spodziewali sie ze tak szybko beda musieli mnie
                              oddacsmile a poza tym sa dosc zaborczy chybasmile nie wiem, bo nie mam porownania i
                              nigdy sie tym nie przejmowalam.

                              no w kazdym razie, niezrecznie bywa dosc czesto. i to juz od samego poczatku.
                              zamiast sie ucieszyc ze bedzie dzidzius i ze sie rodzina zwieksza, to rodzice
                              widzieli same problemy. eeeee nie bede nic mowic o tym.

                              wiec z rodzina trzeba ostroznie i najlepiej mieszkac osobno.

                              pozdrawiamsmile
        • anna335 dzien dobry:) 25.08.04, 11:10
          hejsmile

          wyspane?

          moje dzieci wrocili opalone, zadowolone i stesknionesmile objedzone bigosikiemsmile
          mezowi skora schodzi bo o tym, zeby pomaziac Magde kremem to jeszcze pamietal,
          ale o sobie to juz nie pomyslal, a cale dnie spedzali nad jeziorkiemsmile))))))

          ciesze sie, ze Gieniu jest juz zdrowszy, jak dziecko choruje, to rodzice to
          strasznie przezywaja, a zwlaszcza mamysmile
          Iza trzymaj sie cieplosmile

          apteros nie marudz, ze jestes najmlodsza, tylko sie tym cieszsmile Ty kiedys
          bedziesz taka jak my, ale my juz nie bedziemy nigdy miec tyle lat co Ty terazsmile
          Magde urodzilam jak mialam 25 latsmile

          Kubowa - Okruszynkosmile

          Paula sie nam napracowalasmile

          milego dnia dziewczyny smile
          • juleg do Ingutki 25.08.04, 11:26


            • juleg Re: do Ingutki 25.08.04, 11:27

              • irazone Re: anna 25.08.04, 11:33
                może i tak,ale już pomału mam siebie samej dość.jak nie ryczę,to się
                awanturuję.a Artur niby nie każe mi akceptować ich,ale wciąż twierdzi,że ja ich
                nie rozumiem i zbyt pochopnie oceniam... mój komentarz był,że jestem za
                stara,żeby się zmienić i albo akceptuje mnie taką,albo może zrezygnować...
                • irazone Re: paulajal 25.08.04, 11:36
                  wysłałam Ci maila ze schematem metryczki,bo nie wiem czy zamieściłaś moją.i
                  poproszę też dla mniesmile
                  a teraz mama mnie wyciąga do urzędu skarbowego i tak nie przeczytam
                  zaległości... może później.papa
                • kubowa Re: anna 25.08.04, 13:24
                  irazone, nie denerwuj sie, to typowe dla nas ciezarnych. nie tak dawno
                  pisalysmy tu, ze tez sie klocimy, ze denerwujemy, ze placzemy o byle co.. to
                  hormony, zobaczysz, to sie zmieni. ty masz jeszcze nerw, bo go przy tobie nie
                  ma, to naturalne. ale nie mysl o tym teraz. pomysl o dziecku, poloz sie z
                  nogami do gory, zjedz ciachosmile bedzie dobrze, zobaczysz
              • kubowa Re: do juleg 25.08.04, 13:20
                juleg, masz jakas awarie?? cos sie stalo? matko i corko taki alarm podnioslas,
                ze mnie wystraszylassad mozna ci w czyms pomoc zanim ingutka sie odezwie?
                • juleg do kubowej 25.08.04, 14:58


                  • kubowa Re: do juleg 25.08.04, 15:08
                    wiesz co juleg, ja to nie wiem, czy nie wolalabym sie na te cc zdecydowac niz
                    dac sobie dziecko w brzuchu obrocic.. no, oczywiscie to lekarze decyduja, ale
                    jakos tak jak ja mialam patryka poprzecznie to nie zgodzilam sie na obracanie
                    tylko na cc. miejmy nadzieje, ze nie beda cie za wszelka cene chcieli
                    przygotowac do porodu naturalnego, jesli cc dla dziecka bedzie lepszesad a
                    slyszalam, ze w zofii niestety tak jest, ze za wszelka cene naturalniesad oby
                    tylko wiedzieli co robia... trzymam za ciebie kciuki, w razie jakby miala byc
                    cc to sie nie stresuj, bo to, jak widzimy z opowiesci naszych kolezanek,
                    jeszcze nie koniec swiata! ja jestem przygotowana na kazdy scenariusz. jak
                    trzeba bedzie cc to niech tna. niech mi tylko nie wyjezdzaja z kleszczami i
                    innymi proznociagami, bo na to sie w zyciu nie zgodze!!! rozmawialas z kim, kto
                    mial takie obracanie robione?? pytalas sie lekarzy, czy to bezpieczne dla
                    dziecka i dla ciebie?? napisz, jesli cos wiesz.. a przede wszystkim sie nie
                    martw, bo jeszcze wszystko moze sie samo poobkrecac!!!! glowa do gory (to do
                    ciebie, nie do dzieckasmile
                    • milenaj9 Re: do juleg 25.08.04, 16:59
                      moja dzidzia w 30 tygodniu była główką do góry,ciekawe czy się
                      przekręciła,wizytę u gin mam dopiero za tydzień,więc zobaczymy,jeśli nadal
                      położenie miednicowe to czeka mnie cc.A tak wogóle to się boję porodu,moja gin
                      powiedziała,że mogę mieć trudności z urodzeniem ,bo jestem chudzinka.Na
                      ostatniej wizycie mierzyła mnie takim śmiesznym cyrklem(przynajmniej wyglądało
                      to jak cyrkiel)i powiedziała,że jeśli miałabym 2mm mniej to nie dałabym rady
                      urodzić naturalnie.Ale w tej sytuacji mieszcze się jeszcze w dolnej granicy,no
                      chyba że maleńka będzie miała 3,5 kg.Tak więc dziewczynki,nie wiem już na co
                      się nastawiać,teraz pozostaje mi czekać na kolejną wizytę.Pasmile
                    • paulajal Re: do juleg 25.08.04, 17:09
                      Juleg, ja tu nie chcę zamieszania robić, żeby Ci nie było jeszcze trudniej
                      podjąć decyzję, ale z tego co gadaliśmy na szk rodz i co czytałam na forum, to
                      odchodzi się już od obracania dzieci, jako że to niesie ze sobą ryzyko
                      uszkodzenia dziecka w sensie fizycznym. Ja bym się 5 razy zastanowiła i
                      skonsultowała z różnymi lekarzami, bo też słyszałam, że Żelazna to ogromny
                      zwolennik porodów naturalnych.

                      Paula 33/34tc
                      • paulajal Mój Sebastian się nie rusza dziś. 25.08.04, 17:17
                        Staram się nie panikować, ale od rana mój Sebastian się nie rusza, nawet po
                        słodkim rogaliku, idę zjeść rodzynki (zawsze skuteczne), jak nadal się nie
                        ruszy, to jadę do szpitala, tylko kurcze chyba autobusem (naszczęście mam dość
                        blisko), bo mąz pojechał z kolegą kupować samochód (tzn kolega kupuje) i nie ma
                        kto mnie zawieźć. Zresztą zaraz do niego zadzwonię, by wrócił. Niedawnio
                        czytałam jak jedna dziewczyna około mojego tygodnia ciąży urodziła przez cc po
                        tym jak kilka godzin się jej maluch nie ruszył, na IP okazało się, że tętno
                        słabe i natychmiast cc. Moja gin też mi każe tych ruchów b pilnować.
                        Idę po rodzynki.

                        Paula 33/34tc
                        • ingutka Re: Mój Sebastian się nie rusza dziś. 25.08.04, 17:25
                          paula, trzymam kciuki, na pewno jest dzisiaj baaardzo śpiący i wszsytko jest w
                          porządku.
                          A czy wiesz jak to jest z tymi ruchami, jak to się liczy ile ich powinno być?
                          • kubowa Re: Mój Sebastian się nie rusza dziś. 25.08.04, 18:00
                            ja czytalam, ze w chwili dnia, kiedy zawsze byl aktywny trzeba policzyc ile
                            czasu zajmuje mu wykonanie 10 ruchow (jakichkolwiek) i sprawdzac kilka razy
                            dziennie. musi dziecku to zajac najwyzej godzine, dobrze, jesli zajmuje 10
                            minut. jesli w ciagu godziny nie ma 10 ruchow to trzeba jechac do szpitala
                            (taka jestem madra, a nie pojechalam, jak kaja milczalasad )
                            • kornelcia75 Re: Mój Sebastian się nie rusza dziś. 25.08.04, 18:27
                              a mi mój ginek powiedział ze jak zacznie sie ruszac to mam policzyc 10 ruchów i
                              koniec,potem w południe i wieczorkiem.pamietam na forum był kiedys ten temat ze
                              co 1h trzeba liczyc,mój lekarz i inne dziewczyny zastanawiały się kiedy by
                              dzidzia miała spac,lub poprostu odpoczywac?
                              Rany Paula odezwij się!!!!!
                              • kubowa Re: Mój Sebastian się nie rusza dziś. 25.08.04, 18:36
                                no wlasnie, musimy pamietac, ze to jest maly czlowiek, ktory tez odpoczywa
                                kiedys. kaja ma takie dni, ze fika bez konca, nie spi w ogole. co bym nie
                                zrobila czy zjadla to przeciaga sie i kopie na wszystkie strony. a czasami, tak
                                jak wam ostatnio pisalam, wyczuje 3 ruchy w ciagu dniasad i nie pomaga nawet
                                szturchanie palcem w stopki niuni. a potem jak sie obudzi, to znow sie
                                zaczyna... to jest obled jakissad ja wiem, ze powinnysmy te ruchy sledzic
                                uwaznie. szkoda, ze nie daja takich przyrzadow do pomiaru pracy serca jak
                                glukometru: na wynajem. kazda kobieta czulaby sie spokojniejsza.
                                a paula zdaje sie dzisiaj troche przekombinowala z tym sprzataniem, i moze w
                                takim zapale sie ruszala, ze maly spi w najlepsze ukolysany! oby!!!!!!! jezu,
                                gdzie ona jest???!!!
                                • kornelcia75 Re: Mój Sebastian się nie rusza dziś. 25.08.04, 18:49
                                  Masz racje Kubowa,Paula tak sprzatała ze ruchów nie czuła,a jak przestała to
                                  Sebastian wreszcie sie połozył spac.Ale martwię sie bo nic nie pisze,a juz 2h
                                  mineło.Martwie sie bardzo i juz zaczynam patrzec tylko w ekran monitora.
                                  Paula!!!!Sebastian!!!!
                                  • kubowa Re: Mój Sebastian się nie rusza dziś. 25.08.04, 18:52
                                    spokojnie, dopiero 2h. zanim pojechala, zanim na IP ja przywitali wypelnianiem
                                    papierkow, zanim podlaczyli, to badanie trwa chyba dluzej nieco, jeszcze musi
                                    wrocic, a nie wiadomo, czy od razu komputerka wlaczy!!! ale jak to nie
                                    wlaczy!!??? przeciez musi
                                    • kornelcia75 Re: Mój Sebastian się nie rusza dziś. 25.08.04, 18:54
                                      masz racje Kubowa,no ale pisała ze szpital tak blisko.Dobra czekamy cierpliwie.
                        • kubowa do pauli!!!!! 25.08.04, 17:53
                          paula, i jak tam???? napisz koniecznie, czy pojechalas, czy nie???? ja tu cala
                          w stresie, bo moja kaja tez czasem mnie tak straszysad mam nadzieje, ze to
                          kwestia cisnienia i dzidzia po prostu spi! jak jeszcze nie pojechalas, to pusc
                          mu muzyczke i stukaj w brzunio!smile) trzymam kciuki!!!
                          • kornelcia75 Re: do pauli!!!!! 25.08.04, 18:00
                            Paula odezwij się szybko,mysle ze Sebastianek miał dzis gorszy dzień i
                            postanowił sobie pospac i tyle.Mój Maksiu tez takie miewa,albo spokojny do
                            przesady albo drański.Trzymam mocno kciuki za dobre wiadomosci tylko na takie
                            czekamy.
                          • kornelcia75 Re: Lekarz cd. 25.08.04, 18:22
                            Własnie wróciłam od ginka(rany jak ja go lubię)o wszystko mozna zapytac a on
                            spokojnie tłumaczy kazdą rzecz.A więc Maksio lezy głową w dół i watpliwe ze sie
                            przemieszcza poniewaz jest duzy i ma mało miejsca,hihi.Pytał czy lekarz nic nie
                            mówił na usg ze macica jest gruba bo ma 6 cm?Pytam czy to cos złego,a on ze nie
                            to potwierdza ze dzidzius duzy.Posłuchalismy serdusia i na pilocik.Szyjka
                            powoli sie skraca.A tak to ok.Powiedział ze jesli nie urodze do 24.09(ale mysli
                            ze nastąpi to wczsniej)to trza wywołac.
                            Rozsmieszył mnie bo pytam go czy moge pic herbatke z lisci malin?a on-na
                            zwiększenie pocenia się???hehehehe
                            Dostałam zwolnienie do 24.09 i teraz mam wizytę 8.09.
                            A przytyłam tylko 1kg przez 3 tyg,fajowo.
                            • kubowa Re: Lekarz cd. 25.08.04, 18:31
                              no to super, ze wszystko w porzadkusmile))
                              moj dr wraca jutrosmile)))) nie omieszkam go zbombardowac pytaniami jak tylko
                              wyladuje w polscesmile) i kaze natychmiast wydlubywac te cholerna oponke!!! smile (do
                              dziewczyn, ktore mnie dorwaly na innym forum: zagryzesmile ja naprawde chcialam
                              sie dowiedziec jak to jest z tym wypadaniem pessara, bo ja mam traume, jak ide
                              do toalety..smile)))

                              a tak w ogole to dzisiaj jest ten dzien, w ktorym urodzilam patryka: 35 tc i 5
                              dnismile i jakby co, skurcze mam coraz silniejsze, tylko, ze rzadkosad moj tato
                              mnie dzisiaj rozbroil, bo dzwonil pytac co i jak no i mowie mu, ze dzis jest
                              ten dzien ( a on wciaz wspomina jak to 7 lat temu zasuwal do mnie do szpitala
                              300km z ciuszkami dla malegosmile, a on mowi: ale nie urodziny patryka, no bo on
                              sie urodzil w pazdziernikusmile a ja na to: w listopadzie, tato. a on: no no, 28smile
                              a ja: 29!!! hi hi, stanelo na tym, ze zrobie mu sciagawke kto sie kiedy
                              urodzil, bo on nie ma glowy do takich rzeczysmile
                            • milenaj9 Re: Lekarz cd. 25.08.04, 18:32
                              Kornelcia fajnie że wszystko o.k.Dobre z tą herbatką z liści malinsmile
                    • juleg Re: do kubowej 25.08.04, 17:18


                      • ingutka Re: o cesarce w Zofii 25.08.04, 17:23
                        Juleg, u nas na szkole rodzenia położna ze św. Zofii, znana tam osoba,
                        zapewniała nas, że o tych naturalnych porodach to są plotki, że nikogo nie
                        zmuszają do porodu naturalnego, jeśli są wskazania na cesarkę. Mówiła też, że
                        jest nawet wysoki procent cesarek (już dokładnie nie pamiętam jaki), wiec to
                        nie jest tak, że każą się męczyć, byleby naturalnie.
                        Jak to jest w rzeczywistości nie wiem, ale była raczej przekonywująca w tym co
                        mówiła.
                      • kubowa Re: do kubowej 25.08.04, 17:55
                        z tym mailem to dobry pomysl. albo na 'ciaza i podor' rzuc pytanie kto mial
                        albo co slyszal. ja juz 7 lat temu slyszalam, ze sie od tego odchodzi.. no, ale
                        dobrze, ze trzymasz reke na pulsie!
              • juleg Re: do Ingutki 25.08.04, 15:02


                • ingutka Re: do Ingutki 25.08.04, 16:09
                  O jejku, byłam potrzebna, ale mnie nie było, ale już jestem. Na wszelki wypadek
                  mój numer gg: 3543785.
                  Ja niestety (a może i dobrze) dużo o przekręcaniu nie wiem. Ostatnie zajęcia na
                  szkole rodzenia mieliśmy w szpitalu św. Zofii i tam padły pytania o
                  przekręcanie dziecka. Wiem, że głownym specjalistą jest właśnie doktor Rodzeń,
                  a po zajęciach spotkaliśmy go na dziedzińcu, podszedł, przywitał się i zagadał,
                  zrobił bardzo pozytywne wrażenie (ciepły serdeczny i kontaktowy facet). Z tego
                  co pamiętam to nie powinno być u Ciebie za późno, bo do któregoś tygodnia
                  (właśnie chyba coś koło 36) daje sie dziecku szansę, żeby się samo odwróciło.
                  Najlepiej umów się do Rodzenia, on sam oceni sytuację i zdecyduje czy
                  przekręcać, czy teraz czy jeszcze za wcześnie. Poza tym będziesz miała później
                  fory w przyjęciu do szpitala, jako jego pacjentka.
                  I nic się nie martw, wszystko będzie dobrze!!!!
                  Jak tylko coś będziesz wiedzieć, daj nam znać koniecznie!
                  A jak masz jakieś jeszcze pytania to śmiało pisz na gg.

                  Trzymamy (ja i Hana) za Ciebie kciuki!
                  • juleg Re: do Ingutki 25.08.04, 17:27


          • izabelai Re: dzien dobry:) 25.08.04, 11:27
            Dziewczyny czy wy tez macie moze to co ja. Zupelnie stracilam wyczucie wlasnej
            przestrzeni. Nie wiem jak to ujac, ale obijam sie o wszystko co sie da, mimo iz
            w sumie tak wiele mnie nie przybylo. Siniaki co dzien nowe mi przybywaja.
            Dzisiaj niestety musze wieczorem isc do pracy - ucze angielskiego w szkole
            prywatnej, a dzisiaj sa 36 urodziny mojego malzonka. Bedziemy je wiec pewnie
            obchodzic jak wroce o 22:30.
            Paulajal, jak bylam z Geniem w ciazy to dzien przed porodem jeszcze malowalam
            sciany w pokoju. Robilismy generalny remont, na szczescie z udzialem mojego
            meza i szwagra. Udalo im sie skonczyc zanim wrocilam ze szpitala, ale ze tak
            powiem rzutem na tasme. Tym razem musze zrobic porzadek w pokoju i przyznam
            szczerze, ze nie wiem od czego zaczac. Miota sie tutaj tych drobiazgow mnostwo,
            tylko szafek i szuflad za malo sad
            Przywiozlam z Polski w prezencie do pracy krowki, ale juz prawie wszystkie
            zjadlam. Az mi wstyd wink ale pyszne byly.
            anna335, dzieki za wsparcie. Geniu juz po swojemu szaleje i ma sie juz calkiem
            dobrze.
            No to ide sie powoli szykowac do pracy. Ale mi sie nie chce. Jejku.
            • kubowa Re: dzien dobry:) 25.08.04, 13:17
              iza, ucaluj zdrowiejace dziecko!! jak dobrze, ze juz po wszystkim. ja tez bylam
              dzisiaj w pracy na egzaminach, co za upierdliwe zajeciesmile) ale juz jestem w
              domu i teraz tylko lezenie mi pozostalo, bo juz zapowiedzialam, ze zobacza mnie
              dopiero po porodzie. oczywiscie nie obylo sie bez tekstow: to ty jeszcze nie
              urodzilas?? hmm...
              • mamaagnieszka Do anna335 + obracanie dziecka 25.08.04, 17:27
                Aniu, przepraszam, ze nie odpowiedzialam od razu, ale musialm cos skonczys w
                pracy przed wyjsciem i juz nie zajrzlam na forum. Dzisiaj od rana mialam
                spotkania i dopiero teraz mam chwilke. Pisze glownie z pracy, bo jak sie
                zawloke do domu kolo 7 wieczorem, to niewiadomo za co mam sie najpierw brac.
                Wstyd sie przyznac, ale jeszcze tylko w pracy znajduje wolna chwilke, chociaz
                ostatnio bardzo mie sie juz niechce pracowac. Nie tylko fizycznie ale i
                psychicznie. Po prostu mam na mysli co innego, a wrecz zauwazylam, ze mam
                nastawienie typu "nie zaracajcie mi glowy glupotami, nie widac, ze ja mam
                wazniejsze sprawy na glowie" (czyli w brzuchu). Planuje pracowac na pelny etat
                do polowy wrzesnia, a potem dokad sie da, tak ze 20 godzin tygodniowo. Niestety
                u nas nie placa za macierzynski, i kobiety tak sie mecza. Dzisiaj kolezanka z
                pracy jest na wywolaniu, prawie dwa tygodnie po terminie, a pracowala do
                ubieglego tygodnia. Fajnie, nie?

                Pytalam sie znajomej poloznej o obracanie dziecka, jakoze moj syncio tez
                jeszcze glowka do gory urzeduje. Powiedziala mi, ze jst z tym zwiazane male, ze
                zawsze ryzyko owiniecia pepowina. No i w wiekszosci przypadkow taka prodeura
                nie dziala. Nawet jak obroca dziecka glowka na dol, w kazddej chwili moze sie
                odwrocic tak jak jemu/jej jest wygodnie. No to tyle narazie. Musze zrobic cos w
                pracy, zeby dobrze wygladalo. Do zobaczenia za pare godzinek. Pa!
              • mamaagnieszka Do paulajal... 25.08.04, 17:35
                Paula, napij sie czegos bardzo zimnego, zobaczysz jak synek podskoczy. A poza
                tym dzieci jak wszyscy maja bardziej i mniej ruchliwe dni. Napewno wszystko
                bedzie w porzadku.

                Troche jestem do tylu z czytaniem wczorajszych postow. Dostalas moja metryczke?
                I gdzie je mozna wszystkie zobaczyc? babska ciekawosc mnie zzera...Pozdrawiam
                Cie i synka.

                Agnieszka
                • mamaagnieszka Re: Do paulajal... 25.08.04, 18:04
                  Paula, naprawde sprobuj z tym zimnym piciem. Napisz co sie dzieje.
                  • kubowa taki dzien jakis... 25.08.04, 18:14
                    ja nie wiem co to jest, chyba cisnienie... spie caly czas, glowa mnie boli,
                    nawet kawy wypilam dwie. w nocy nie moglam spac, bo kuba chrapal, a jak mu
                    zwrocilam uwage (na co zwykle sie grzecznie obraacal na drugi boczek) to mnie
                    skrzyczalsad jak mu rano powiedzialam, ze juz go nie lubie, to mowil
                    (sciemnial?), ze nie pamieta, zeby krzyczal na mnie i w ogole to przez sen
                    bylosmile) ale ja i tak spac nie moglamsad

                    paula, czekamy na wiesci!!

                    kornelcia, jak tam u lekarza????

                    mamaagnieszka, z powodu niedyspozycji pauli ja ci mailem wyslalam to co paula
                    wyslala nam, a czego prawdopodobnie nie dostalassmile
                    • mamaagnieszka Re: taki dzien jakis... 25.08.04, 18:45
                      Kubowa, wiem co czujesz. Moj M czasami tak chrapie, ze go slychac w drugim
                      pokoju. A jak nie chrapie, to jakies takie klikajace dzwieki wydaje. Tez mi
                      rano mowi, ze przesadzam, albo, o zgrozo, ze to ja go budze chrapaniem. Cale
                      szczescie na teraz na noc pracuje, ale przez weekend i tak mnie wykancza. Ja
                      dzisiaj w nocy tez nie moglam spac, mialam taka zgage, ze nie wiedzilam
                      doslownie co z nia robic. Nawet nic takiego nie jadlam, chyba zreszta to nie od
                      jedzenia. Czulam jak Oliver sie przeciagal i chyba gdzies uciskal mi na zoladek
                      i inne organy. No coz, czego sie nie wytrzymuje dla dzieci.
                      • mamaagnieszka Re: taki dzien jakis... 25.08.04, 18:47
                        Nie doczytalam do konca. Dzieki, kubowa. Ide zaraz czytac. Pa!
                      • kubowa Re: taki dzien jakis... 25.08.04, 18:49
                        hi hi, mi tez kuba mowi,ze to ja chrapiewink)) a ja pewnie i chrapie, ale jakos
                        nie widze, zeby mu to przeszkadzalo!smile
                        a ja tez mam zgage, chociaz brzuch mi sie opuszcza. no i jem migdaly, to mi
                        pomaga. wczoraj wziela rennie, ale nie pomoglo, a migdaly tak. no i leze wysoko
                        na dwoch poduchach (super wygodnie, nie ma co, do tego mam do wyboru tylko
                        jeden bok, no po prostu w ogole nie czuje sie odretwialasmile
                        • kornelcia75 Re: Namiary 25.08.04, 18:53
                          wiecie co tak sobie pomyslałam ze tak jak sierpniowe mamuski musimy miec jakis
                          kontakt wrazie porodu,ja juz dałam wytyczne mojemu Markowi,ma Wam napisac jak
                          urodzę.Moze jakis telefonik wezme od którejs z Was to napisze smska ze szpitala?
                          Patrzcie!!!ja juz do porodu sie szykuje,hehe
                          • mamaagnieszka Re: Namiary 25.08.04, 19:03
                            Kornelcia, Ty masz zupelna racje. Teraz to juz naprawde mamy z gorki i dobrze
                            by bylo miec wszystko zapiete na ostatni guzik. Dopiero to do mnie dociera,
                            wydawalo mi sie do tej pory, ze mam mnostwo czasu. Od wczoraj jednak panikuje,
                            bo zostane bez torby do szpitala i czystych ciuszkow. Pa!
                          • kubowa Re: Namiary 25.08.04, 19:18
                            kornelcia, ja moge podac swoj nr tel, wysle wam na poczte. moj kuba tez juz
                            poinstruowany, ze ma do was napisac.
                        • mamaagnieszka Re: taki dzien jakis... 25.08.04, 18:58
                          Ja tez jadlam w nocy Tums (pewnie to cos takiego jak rennie) nawet mi pomogly.
                          Kupie sobie migdalow i bede trzymac po poduszka, hahasmile Tez spalam prawie na
                          siedzaco, albo taka pokrzywiona na lewym boku, ale wtedy mi bardzo cierplo
                          biodro. Tak mi sie chcialo polozyc na brzuchu! Az sie boje dzisiejszej nocy,
                          ciekawe co mi sie przytrafi...
                          • kubowa Re: taki dzien jakis... 25.08.04, 19:04
                            noce pelne przygodsmile) ja nie moge lezec na lewym, bo moje dziecie tego nie lubi
                            (dr stwierdzil, ze cos nie tak z pepowina i zebym tylko na prawym) no wiec leze
                            na prawym a co, ale sie czasem oszukuje i chociaz na chwile na lewe zmykam,
                            gorzej jak na tym lewym zasne, potem sie budze cala w strachu!! i myk na prawy.
                            a stekam przy tym wyjsciowo, sama sie z siebie smieje, ale juz nie mam sily sie
                            przekolebac z jednego booku na drugisad((
                            • mamaagnieszka Re: taki dzien jakis... 25.08.04, 19:12
                              Mowie Ci Kubowa, jakbym sie nie daj Boze gdzies przewrocila na plecy i nie
                              byloby nikogo do pomocy, to wydladalabym jak taki wieki zuk albo zolw krecacy
                              sie w kolo machajac rekami i nogami. Co za widok, haha smile
                              • kubowa Re: taki dzien jakis... 25.08.04, 19:20
                                agnieszka, ja wczoraj dokladnie to samo powiedzialam mojemu synowi!!! bo
                                chcial, zebym sie przy nim na plecach polozyla!!! taaaa
                          • juleg paulo... 25.08.04, 19:05


    • kornelcia75 Re:cisza 25.08.04, 20:46
      Ta cisza jest okropna.
      Paula odezwij się!!!
      • kubowa Re:cisza 25.08.04, 21:00
        ja z tego wszystkiego zaczelam chlopakom przeszkadzac w wywolywaniu zdjec.. nie
        moge lezec cholercia..
        • paulajal wrócilam! 25.08.04, 21:27
          Jejku, jakie Wy jesteście kochane, nie spodziewałam się, że tak się
          przejmiecie. No więc po rodzynkach Sebastian nadal nic i szybko ruszyłam na IP
          na Starynkiewicza, ale tuż przed szpitalem maleństwo się autentycznie
          wystraszyło szpitala, bo zaczęło się na maxa ruszać. Uff, no i tak się rusza i
          rusza nadal. Nie wiem co mu było, że przez 8 godzin się nie ruszał, nie zdarza
          mu się to, mąż mówi,że to był jego znak protestu wobec mojej głupoty - mycia
          framug. Także już potulnie wracam do kanapowego trybu życia.

          Także na IP już nie poszłam, ale mąż mnie stamtąd zgarnął i pojechaliśmy do
          Konstancina podlać kwiatki nieobecnym mym rodzicom i tak się zeszło.

          Co do liczenia ruchów, jest tak jak napisały kubowa i kornelcia. Mi moja gin
          kazała liczyć ruchy 3 razy dziennie w tych samych aktywnych porach, ma być min
          10 na godzinę, jak nie ma, to zjeść coś słodkiego, położyć się i jak w tej
          drugiej godzinie nie ma to jechać na ktg. Ja tak dokładnie to nie liczę, bo
          Sebastian b ruchliwy i na pewno te wymogi spełnia. Tylko dziś się zbuntował czy
          co, na serio się najadłam strachu.

          Ale już jest dobrze, jaka to radość.

          Paula 33/34tdc
          • paulajal Metryczka 25.08.04, 21:30
            Mamaagnieszka, mam nadzieję, że już od kogoś dostałaś, jak nie to napisz do
            mnie z reklamacją na paulajal@gazeta.pl i zaraz wyślę.

            No właśnie, tak na priv, to ja też chetnie mój tel podam, coby się pochwalić po
            porodzie. Kto zbiera te nr tel, a może potem znów taką listę tel mailem wyśle
            reszcie?

            Paula
            • paulajal Mąż Izy ma urodziny! 25.08.04, 21:32
              Wszystkiego najlepszego!!!

              Paula i mamy z forum wrz-paźdz.
              • kornelcia75 Re:PAULA HIP HIP HURA HURA HURA 25.08.04, 21:36
                Paula ja mam depresje od tego czekania!!!!
                Rany jak sie ciesze ze wszystko ok!!!!!
                Ale bym Cie wysciskała(normalnie łzy mam w oczach)
                sciskam mocno!!!Ciebie i dzisiejszego leniuszka.Hurraa
              • paulajal Za 3,5 godziny Juleg ma urodziny! 25.08.04, 21:37
                Jutro 24 urodziny juleg, szykować się na huczne imprezowanie na forum już za
                3,5 godziny. Może jakieś forumowe party niespodzianka.
                Juleg, ja Ci życzę, żeby Antek pieknie sam się obrócił, żebys miała poród
                lekki, siłami natury i w ogóle dużo, dużo radości!!

                Paula 33/34tc
                • juleg Re: Za 3,5 godziny Juleg ma urodziny! 25.08.04, 21:47


                  • exilvia Re: Za 3,5 godziny Juleg ma urodziny! 25.08.04, 23:57
                    Juleg, ja trochę po czasie, ale też chciałam Ci złożyć najserdeczniejsze życzenia urodzinowe! czyli szybkiego porodu i jak najszybszego powrotu do sił po nim oraz oczywiście zdrowego i pięknego maleństwa smile))
                    moje 24. urodziny za miesiąc - może mój Kosma zdecyduje się w tym samym dniu urodzić!
                • mamaagnieszka Re: Za 3,5 godziny Juleg ma urodziny! +maz Izy 25.08.04, 21:48
                  No to nam sie szykuje imprezka na forum. Juleg, 100 lat Ci zycze, ale najpierw
                  lekkiego, szybkiego, bezbolesnego rozwiazania, no i zdrowka, zdrowka, zdrowka!

                  Iza, mezowi zycze tego samego, oczywiscie z wyjatkiem rozwiazania smile

                  Agnieszka
                  • juleg Re: Za 3,5 godziny Juleg ma urodziny! +maz Izy 25.08.04, 21:52


                    • paulajal Dziękuję! 25.08.04, 22:01
                      Chciałam jeszcze podziękować, że jestescie takie kochane i za Wasze sparcie.

                      Paula 33/34tc

                      Ps. I zwracajcie uwagę na ruchy Waszych pociech teraz na finiszu, to niezwykle
                      wazne, bo swiadczy o dobrostanie dziecka.
                    • ingutka Re: Za 3,5 godziny Juleg ma urodziny! +maz Izy 25.08.04, 22:59
                      Dokładam się do życzeń urodzinowych dla męza Izy - 100 lat! wszystkiego
                      najlepszego!!!
                • kornelcia75 Re: Za 3,5 godziny Juleg ma urodziny!STO LAT 25.08.04, 22:03
                  Och a ja chciałam do północy zaczekac i wyspiewac sto lat,ale mnie
                  uprzedziły,hihi

                  Sto lat Juleczku!!!!Porodu łatwego,zycia ciekawego,szczęscia i miłosci i niech
                  kazda z nas w Twoim serduszku zagosci.

                • milenaj9 Re: sto lat 25.08.04, 22:24
                  wow widzę,że tu imprezka za imprezkąsmile
                  Juleg wszystkiego najlepszego,dużo zdrówka,pomyślnego rozwiązania i dużo
                  uśmiechusmile
                  Iza,wszystkiego najlepszego dla mężasmile
                  • kubowa Re: sto lat 25.08.04, 22:26
                    juleg, zyczenia poszlysmile

                    dziewuchi, dawajcie te nr tel, bo mam dopiero 2
                    • mamaagnieszka Re: numer telefonu 25.08.04, 22:48
                      Kubowa, z checia bym Ci podala numer telefonu, ale chyba nikt do mnie tutaj nie
                      wybierze sie dwonic, no nie? Moze chociaz email adres Ci dam?
                      • kubowa Re: numer telefonu 25.08.04, 22:54
                        a podawaj! a jesli masz komorke, to numer podaj, zasmsujemy cie do lezsmile ja z
                        moja siostra w usa caly czas smsuje. slij na kubowa@gazeta.pl
                        • kubowa Re: numer telefonu 25.08.04, 22:56
                          no to ja sprawdze nad ranem kto co przeslala i zaktualizuje liste tych
                          ztelefonizowanychsmile a teraz ide spac, bo sie zdenerwowalam, bo mi nie wyszlo
                          wywolanie zdjeciacrying
                      • kornelcia75 Re: depresja 2000,hihi 25.08.04, 22:56
                        Kubowa wyjełas mi to spod klawiatury normalnie bo juz chciałam sie zalic,ale i
                        tak sie pozale,ja dzis nie zasnę,jak zasniecie to będę pisac jakas opowiastke w
                        odcinkach.Bo ja jutro jade przeciez na dwa dni!!!!buuuuuuuu
                        ale i tak nie doscigne malizny kochanej,ona to ma dar tego pisania,mineła sie z
                        zawodem,choc pastwi sie niepowiem.
                        dół mam tez przez Marka,bo on czasem zerknie mi przez ramie i mówi ze byki
                        robie i sie smiejecie,a mi sie myli co z osobno a co razem,hihihi
                        dół trzy to moja kolacja,wiecie co ja zjadłam przed chwila(dobrze ze marek w
                        pracy)chleb moczony w jajku na patelni z majonezem i keczapem.W lodówce sałatka
                        od mamy,galaretka,kalafiorek a ja nie tłuste niewiadomo co.Zgaga na 100%.

                        A to wszystko przez
                        ten 2000 post!!!!!!!!!!!!!!!zle jadam,zle sypiam,robie błedy,bo tylko o nim
                        mysle,zeby był MÓJ!!!

                        wariatka co?
                    • irazone Re: telefony 30.08.04, 11:14
                      Kubowa wysłałam Ci maila ze swoim telefonem
              • kubowa Re: Mąż Izy ma urodziny! 25.08.04, 21:41
                ciekawe, jak sie po japonsku sklada zyczenia??smile)) iza, ukochaj go od nas!
              • kornelcia75 Re: Mąż Izy ma urodziny! 25.08.04, 22:06
                dla męza Izy sto lat!!!
            • kubowa Re: Metryczka 25.08.04, 21:40
              to ja moge zbierac te nr tel, piszcie na priv gazetowy kubowa@gazeta.pl a ja
              wam bede odsylala moj nr tel
            • mamaagnieszka Re: Metryczka 25.08.04, 21:40
              Paula, dostalam metryczke od kubowej, dzieki. No to super, ze wszystko w
              porzadku. Nie doczytalam sie, ze Ty okna mylas, bo to duzo wyjasnia. Jak dwa
              tygodnie temu w sobote umylam z 10 okien ( wkorzylam sie na cos okropnie i
              musialam energie wyladowac) to nastepnego dnia ja i dzidzius bylismy zypenie do
              niczego. Anie jemu sie niechcialo ruszac ani mnie. Trzeba zwolnic z tymi
              domowymi robotami. Pa!
          • kubowa Re: wrócilam! 25.08.04, 21:38
            paula, noj sie bogasmile) ales nam nerw strawilasad( cale szczescie sebastian sie
            nad ciotkami ulitowal i zaczal cie kopac!!!! niech cie kopie teraz do woli, ja
            mu na to pozwalam!!!
            jak powiedzialam kubie, ze pojechalas, to mowi: a widzisz, to jest
            odpowiedzialna matka. i ma racje, bo jak kaja milczala, to ja za nic nie
            chcialam jechac na IP bo sie balam, ze uslysze to, czego nie chcialam uslyszec:
            ((

            no, ale jest wszystko oksmile)) uffffffffff
            • ingutka Re: wrócilam! 25.08.04, 21:47
              Oj ja też się strasznie cieszę, że z Sebastiankiem wszystko w porzadku, kamień
              z serca! Niecierpliwie wyglądałam wiadomości z forum i wspaniale, że Mały się
              przebudził.
              Teraz to i ja zacznę liczyć dokładnie ruchy, nie wiedziałam, ze to takie ważne.
              Moja konował to nawet nie chciała mnie zbadać ostatnio (trzeci raz pod rząd),
              bo mówi, że lepiej nie zaglądać do szyjki, lepiej nie ruszać. No i na samą
              końcówkę chyba jednak muszę znaleźć znowu innego doktora.

              A naszą Julkę to ja też wyczaiłam - jutro szykuje się wielka impreza
              urodzinowa. Proponuję wspólnie o tej samej godzinie wznieść toast no i
              zaśpiewać 100 lat! A życzenia złożę jutro, żeby było jak ma być!
              Ha! Jak impreza to impreza!

              ingutka&haneczka
          • milenaj9 Re: wrócilam! 25.08.04, 22:10
            dzięki bogu,że z maluszkiem wszystko dobrzesmile
          • monisia Re: wrócilam! do Pauli 26.08.04, 10:13
            No pewnie, że radość ale nie chcemy słyszeć na tym forum już o żadnych
            framugach!!!
            Powinnaś dostac klapsa, ale juz nie będę Cię meczyć. najważniejsze, ze z
            maluchem wszystko ok.
            • apteros ale jestem głuptas:) 26.08.04, 10:23
              hej.. chciałam sie pochwalić jaki jestem głuptasektongue_out oglądałam w tv stary
              odcinek "na dobre i na złe" - przestałam to oglądać, jak poszłam w weekendy do
              pracysmile - no i było akurat o tym dzidziusiu co miał za późno wykrytą wadę serca
              i niestety zmarł..

              no i kurcze poryczałam się jak głupiasad chociaż już przecież to widziałam
              poprzednio.. wstyd jak mi się na mokrym miejscu oczy zrobiły terazsmile choć
              jeszcze nie płaczę jak mi coś spadnie czy się obiad przypali.. ale kto wie do
              czego to dojdziesmile

              pozdrawiam..
              w.
            • apteros samopoczucie 26.08.04, 10:29
              to znowu ja.. chciałam teraz się poskarżyć że znowu mnie brzuszek zaczyna
              pobolewać i kręgosłup, a mężulka nie ma i nie ma kto mi pomasować kręgosłupika:
              ( a na dodatek tak mi sie nagle wszystko poprzestawiało i dla odmiany nie mam
              siły ani chęci nic robić, nawet łóżko nie posłane przez cały dzień.. przechodzę
              przez kuchnię i nie patrzę nawet na stertę naczyń, na okruszki.. normalnie
              wstyd patrzeć, taka się zrobiłam rozmiękła i rozciapciana.. pewnie w
              przeciwieństwie do Pauli która się zrobiła robotnatongue_out

              pozdrawiam i idę wypić kawęsad już nie mogę wytrzymać.. a w domu została mi
              tylko prawdziwa, której raczej nie pijam..
              weronika
              • agalaw7 Re: samopoczucie 26.08.04, 10:48
                oj ciężkie życie...
                ja se robię dziś dzień dziecka, będę leżeć w łóżeczku i czytać książeczkę,
                żadnej męczącej pracy. mężuś wróci to zrobi obiadek, ale się ucieszy...
                jakiś taki śpiący dzień dzisiaj...
                juleg ja ci adres podam, to możesz mi wysłać porcję ciachasmile bo drożdżowe to ja
                baaardzo lubię.
                no to miłego dnia wszystkim
              • kubowa Re: samopoczucie 26.08.04, 11:07
                weroniko, dzisiaj odpoczywasz, ja pracujesmile wzielam sie za generalne porzadki,
                spod szaf wszystko wymiatam, hi hi. kuba juz nawet nic nie mowi, bo dzisiaj
                miauczal, ze nie moze sie doczekac, kiedy bedziemy we czworkesmile i mysli, ze ja
                przyspieszam akcje, ale gdzie ja co przyspiesze jak mam ten krazeksad
      • anna335 po calym dniu 25.08.04, 22:56
        hej,

        ja dzisiaj malo co zagladalam w ciagu dnia, bo musialam sie rodzinka nacieszyc
        no i dostalam ksiazke, ktora mnie wciagnela "Doktorzy" Seagala, bardzo
        wciagajaca

        widze, ze dzien pelen wrazen, nie zazdroszcze Pauli ani Wam przezyc, bo pewnie
        takie zdarzenie to wywoluje lawine roznych mysli w glowachsmile dobrze, ze
        dziecko sie obudzilo, ja tez mysle, ze po prostu zmeczyl sie chlopaczek po tym
        myciu framug ( rany Paula Ty to masz jeszcze sily!!!!!!!!)

        mamaagnieszka to jak Ty potem po urodzeniu bedziesz funkcjonowac, skoro nie
        placa u Was macierzynskiego? ale cos placa w ogole? jakies ubezpieczenie albo
        swiadczenia dla matek ? no nie wyobrazam sobie,ze pojdziesz zaraz do pracy?...

        widze, ze zmierzamy szybkim tempem do 2000 postu, mam nadzieje, ze Kornelcia
        czuwa?? tak jej zalezy na tym 2000smile

        malizna no nie, Ty to chyba chcesz odebrac korone Agacie Christietongue_out



        • mamaagnieszka Re: po calym dniu 25.08.04, 23:09
          Aniu, mam wykupione ubezpieczenie na 6 tygodni, no i razem ze 4 tygodnie
          wakacji. Nie zamierzam wracac do pracy na pelny etat. Nie chcialabym w ogole
          nie pracowac, ale nie wiecej niz 20 godzin. Po urodzeniu starszego synka
          wrocial do pracy po 8 tygodniach na 40 godzin, z dlugim dojazdem do pracy i o
          malo sie nerwowo nie zalamalam. Odbilo to sie na mnie i na calej rodzine. Mamy
          wspanialy dom, ale bedziemy go sprzedawac wlasnie po to zebym ja mogla zostac z
          dziecmi. Nie sa latwe takie decyzje, ale nawet najpiekniejsze dom nie jest wart
          dobra dzieci. Juz przerobilam temat kariery, pieniedzy i naprawde prawdziwa
          satysfakcje przynosi tylko rodzina. No, to by bylo na tyle mojego od serca
          wywnetrzniania sie. Pa!
          • kornelcia75 Re: po calym dniu nie spijcie! 25.08.04, 23:15
            Dziewczyny no nie spijcie musze dobic 2000,sama????Aga,Ania!!!
            • kornelcia75 Re: po calym dniu nie spijcie! 25.08.04, 23:22
              chociaz do 1990 z 10 sobie dam radę!!!!hihihi
    • ingutka Cesarka w św. Zofii 25.08.04, 21:59
      Poniewaz parę z nas wybiera się do św.Zofii a przy okazji to może i innym sie
      przyda, to melduję posłusznie iż na forum emama jest wątek o cesarce w tym
      szpitalu, z opisem jednej mamy, która to przeszła.
      Dla leniwych podaję linka smile
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=15205153&v=2&s=0
    • malizna74 Re: Cesarka - odc 7 25.08.04, 22:36
      PS. U mnie wszystko ok. Przepadłam, bo przepadła mi sieć.

      Cały czas próbowałam ruszać palcami, ale po chwili przestało mi się to udawać.
      Postawili mi w pasie (JAKIM PASIE???) parawan, na kciuk założyli aparacik-klips
      chyba do pomiaru mojego tętna. Z tym aparacikiem to też było śmiesznie. Za
      rękę, na którym był przypięty trzymała mnie cały czas ta młoda doktórka.
      Myślałam naiwnie, że to tak z uczucia smile Pod koniec całej akcji pani mnie
      puściła. Okazało się wtedy, że pilnowała, żebym odpowiednio tę rękę trzymała -
      jak rozprostowywałam palce, to sygnał tętna znikał, jak przyklejałam aparacik
      do innego palca - pajawiał się. Jak się kapnęłam, to się tym trochę bawiłam.
      Zanim całkowicie straciłam czucie na brzuchu, zaczęli mnie tam pędzlować
      środkiem odkażającym. Na początku łaskotało to niemiłosiernie, potem trochę
      mniej, ale właściwie miałam wrażenie, że do końca cały czas jakiś rodzaj czucia
      pozostał. W pewnym momencie chciałam nawet krzyczeć, żeby tylko jeszcze nie
      zaczynali, bo ja jeszcze coś czuję, ale nie krzyknęłam i jak zaczęli ciąć...

      Koniec odcinka 7 c.d.n.
    • malizna74 Re: Cesarka - odc 8 25.08.04, 22:37
      ... to nic nie bolało. (Tym razem byłam naprawdę perfidna, co?)

      Koniec odcinka 8
      • kubowa Re: Cesarka - odc 8 25.08.04, 22:43
        zagrrrrrrrrrryze normalniesmile) ale juz przynajmniej wiemy, ze laskoczesmile) hi hi
        • kubowa kornelcia! 25.08.04, 22:45
          ty tylko spac teraz nie idz, bo jak raz przespisz 2000smile
      • mamaagnieszka Na dobranoc(*)(*)(*) 25.08.04, 23:25
        Ale dzisiaj pobalowalam na forum! A wszystko przez to, ze nam w pracy piorun
        strzelil w siec i caly system rezerwacji nie dziala no i nie ma co robic. To
        znaczy byloby co, ale wymowka jest dobra. Chlop prayszedl naprawiac, ale jakos
        mu to nie idzie. Oby do jutra nie naprawil, haha. No nareszcie jestem na
        biezaco z postami. Czas isc do domku zobaczyc co tam chlopaki naborily.
        Kornelcia, obiecuje, ze jak dam rade i nie padne na twarz to napisze cos z
        domu, zeby dociagnac do tego 2000 postu. Ale w razie czego, zycze Wam mamuskom
        i dzieciaczkom slodkich snow. Baj baj.
        • paulajal Lektura obowiązkowa! 25.08.04, 23:37
          Anna 335, czyli Radka, ja czytałam wszystkie ksiażki Segala i "doktorzy" należą
          do moich faworytów obok "absolwentów", w ogóle te jego wcześniejsze książki są
          super, a te późniejsze coraz gorsze ("np "bez sentymentów" to hiper
          przewidywalna porażka). Polecam wam dziewczyny! Naprawdę wciągające lekkie
          (choć grube) książeczki, w sam raz na ciążę!
          Paula
          • anna335 Re: Lektura obowiązkowa! 25.08.04, 23:44
            Paula - jak dotad to przeczytalam tylko The Acts of Faith tego autora, w
            oryginale, no bardzo mi sie podobalosmile a doktorzy to mnie strasznie wciagajasmile
            po polsku to jakos bardzo szybko mi sie czytasmile))))
          • kubowa Re: Lektura obowiązkowa! 26.08.04, 07:48
            cholipcia, ja juz wszystko tego pana przeczytalam, przy love story ryczalam,
            przy doktorach i absolwentach zagryzalam pazury, przy aktach wiary juz
            ziewalam, a przy nagrodach mialam wrazenie, ze juz to czytalamsmile ale dr i
            absolwenci sa super.
            • apteros 2000 26.08.04, 08:13
              no supersad ja myślałam, że do 2000 dobijemy gdzieś dziś koło południa i miałam
              nadzieję, że się na jakieś okolice załapie i na jakieś świetowanie hucznesmile
              tymczasem pojechaliśmy do kuzynki oglądać jej trzymiesięczną córeczkęsmile
              śmieszne dzieciatko o rany. tak fajnie mnie łapała za palecsmile no i trochę
              popłakała, bo była niewyspana i nie mogła zasnąćsmile

              a potem pojechaliśmy do szkoły rodzenia na drugi wykład z pielęgnacji
              dzidziusiów. znowu trwał do wpół do dziesiątej. a ja gdzieś przed dziewiątą
              zaczęłam się zwijać z bólu no i normalnie nie mogłam wysiedziećsad a musiałam
              czekać do końca, żeby zapytać o ćwiczenia na bioderka.

              pan fizjocośtam opowiadał, że dziecko najlepiej wozić w gondolce od wózka na
              tylnym siedzeniu uzupełniwszy wolne przestrzenie ręczniczkami czy kocykami,
              żeby się o ścianki nie obijało - to odpowiedź na dawny bardzo wątek w czym
              dzidzię ze szpitala zabraćsmile

              no w każdym razie takie miałam bóle brzucha jak przy miesiączce.. więc się
              trochę zdenerwowałam, bo przecież już od dawna zapomniałam jak to jest. i z
              tego zdenerwowania od razu położyłam się spać. koło 1.30 żem się obudziła na
              siusiu więc właściwie mogłabym dopisać się do Kornelci wierszykówtongue_out

              a teraz rano musiałam poczytać sobie dobrą setkę wpisówsmile

              cieszę się, że ominęły mnie nerwy z powodu Sebastianka nieruchawego.. jeszcze
              by tylko zabrakło żebym się zaczeła zastanawiać co z moim dzidziulkiem i
              ruszaniem sięsmile bo ja tak bardzo nie zwracam uwagi na to.. a wczoraj na szkole
              jak siedzieliśmy to tak zostałam dotkliwie skopana, że nie wiem.

              troche po niewczasie wszystkiego dobrego dla izowego Juna

              no i wszystkiego wszystkiego doobrego dla julegsmile cobyś się jako mama bardzo
              dobrze spełniła i nie miała z dzidziulkiem żadnych żadnych problemów i
              trudności...

              a przy okazji tej kuzynki szwagier co u niej wczoraj byliśmy to robił te
              nieszczęsną reklamę tepsy z dzidziulkiemtongue_out

              no i już wiecej nie mam siły pisać, bo padam na dziób z niewyspaniasmile

              pzodrawiam wszystkie mamy i dzidziulki...
              weronika
    • malizna74 Re: Cesarka - odc 9 25.08.04, 23:38
      Fakt, że byłam świadoma mnie wcale nie przeszkadzał. Chyba bardziej bałabym się
      znieczulenia ogólnego. Przede wszystkim ze względu na Madzię, bo przy ogólnym
      dziecko też dostaje dużą dawkę leku, o ile nie jest szybko wyjęte. Poza tym nie
      uśmiecha mi się sytuacja, w której zupełnie mnie ktoś "wyłącza" - to jakby w
      łeb dostać.

      Moja sytuacja bardziej mnie bawiła niż stresowała. Ja już tak mam, że na stres
      reaguję obronnym śmiechem. A poza tym byłam tak podekscytowana tym ,że "to
      już", że nie zastanawiałam się nad tym, czy mi moja świadomość przeszkadza, czy
      pomaga.

      Uwaga! Teraz będzie najdrastyczniej!
      Wiedziałam, że już mnie tną. Niby anestezjolog próbował mnie zagadywać, ale
      trudno było nie słyszeć, co mówią ci, co są po drugiej stronie parawanu.
      Niezbyt dokładnie pamiętam co mówili. Wymieniali nazwy narzędzi, częsci ciała,
      aż w końcu ... było coś w tym stylu: "Jest! Widzę główkę... bierz
      nogę...drugą...No, jest... dziewczynka..." Tak mówili o Madzi - wiedziałam to.
      A co czułam? Nie potrafię tego opisać delikatniej: jakby mi ktoś przestawiał w
      brzuchu wszystkie flaki. Nie był to ból, tylko takie jakieś właśnie dziwne
      uczucie.

      To nie było jednak najgorsze. Najgorsze było to, że po tym, jak Magdzię z
      mojego brzucha wyjęli, to nie usłyszałam od razu jej płaczu. Słyszałam tylko,
      że ktoś wyszedł z sali do pomieszczenia obok i dopiero wtedy doszło do mnie
      lekkie kwilenie, ale tak naprawdę nie wiedziałam czy to ONA. Żaden lekarz nic
      mi nie mówił... Myślałam, że umrę ze strachu. Chciałam zapytać co się dzieje,
      ale nie miałam odwagi... Po jakimś czasie - wydawało mi się, że po godzinie, a
      pewnie z minuta minęła - anestezjolog powiedział: "Ma pani córeczkę!" Niby się
      trochę uspokoiłam, ale nadal nie słyszałam porządnego płaczu...

      Tymczasem zaczęli ceremonię naprawiania tego, co popsuli...

      Po jakimś - niedługim pewnie - czasie pielęgniarka przyniosła moje Słoneczko.
      Umyte, zawinięte w rożek, z przepasanymi rączkami. Tylko jedną rączkę i buźkę
      było chyba widać. Oczywiście pociekły mi łzy... Nie mogłam uwierzyć, że TO
      MOJE DZIECKO, MOJA CÓRECZKA... Pielęgniarka kazała mi przeczytać na głos co
      jest na tej przepasce identyfikacyjnej na rączce napisane. "Dorota Grott,
      córka, 23.04.2002, godz 3.38..." To nie było łatwe zadanie. Raz - wzruszenie
      przeszkadzało, a dwa - tak było nabazgrane, że szkoda gadać. Pogłaskałam
      jeszcze moją Żabkę po policzku i ją zabrali.

      Humor mi się znacznie poprawił, więc żartowałam, że byłabym wdzięczna gdyby
      mnie teraz łaskawie pozszywali z powrotem i że jakimś wyjątkowym ściegiem
      poproszę. Poza tym z tego zszywania to niewiele pamiętam.

      Jak było już po wszystkim, to zdjęli parawan, odzczepili wszystkie aparaty.
      Przyjechała pielęgniarka z oddziału położniczego z łóżkiem. Chyba z 6 osób
      przeniosło mnie na to łóżko. To było dopiero idiotyczne uczucie. Widziałam
      swoje nogi, a wcale ich nie czułam. Dotykałam ich, niby były ciepłe, a jakbym
      jakiegoś trupa macała.

      Jak już leżałam na tym łóżku na kółkach, to pielęgniarka poprosiła tych
      stażystów czy studentów co się gapili na operację, żeby jej pomogli, a oni nic.
      To ona drugi raz prosi, bo kobita nie może wykręcić, a oni nic. Wtedy ja
      powiedziałam: "Widzi siostra jak to jest. Jak się pogapić, to wszyscy chętni,
      ale jak trzeba pomóc to nie ma komu się ruszyć..." Wtedy jeden zaczął coś
      mamrotać o przeziębieniu (Kto go wpuścił na salę operacyjną???), a drugi koleś
      z wielką łaską pomógł. Następnym razem chyba się nie zgodzę na żadnych
      praktykantów - wtedy nikt mnie nie pytał, ale będę walczyć jak się wnerwię.

      Siostrzyczka powiozła mnie na salę pooperacyjną. Było tam chyba 7 łóżek i
      wszystkie były puste. Była gdzieś 4.30 i zaczynało dnieć. Próbowałam zasnąć,
      ale przekraczało to moje możliwości. Tyle emocji... Wiedziałam, że jak zacznie
      puszczać znieczulenie, to nie będzie miło, że muszę odpocząć, ale nic z tego.

      Koniec odcinka 9 c.d.n.

      • kubowa Re: Cesarka - odc 9 26.08.04, 07:52
        no, to ja jestem pewna, ze z nieczuleniu ogolnym jakby co... swiadomosc, ze
        ktos mi gmera w brzuchu jest mi straszna...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka