lola_lu81
04.02.12, 11:13
Dziewczyny!
Powiedzcie mi czy jestem przewrażliwiona czy mam rację bo już sama nie wiem.
Jestem w 30tc i od 6 tygodni leżę plackiem bo grozi mi poród przedwczesny. Nie mogę się zbytnio denerwować i generalnie powinnam unikać wszelkich "ekscytacji" bo ostatnią przygodę skurczową zaliczyłam w silnym stresie.
Mój teść zaproponował, że kupi nam wózek i fotelik. Ok - oczywiście chętnie przyjmę i będę wdzięczna, ale nie może zrozumieć, że ja przed 36tc nie ruszę się z łóżka wybierać wózki bo ważniejsze jest dla mnie zdrowie dziecka. Ciągle naciska "kiedy jedziemy? czemu nie dzisiaj?". Nie pozwolę kupić sobie wózka bez oglądania go przeze mnie bo to ja będę musiała z nim biegać.
Do tego w rodzinie pojawić się ma jeszcze jedno dziecko (3 miesiące po moim). Teść cokolwiek kupię zapisuje firmę i dane z metki i kupuje to samo dla tego drugiego - to jakaś paranoja!
Oczywiście imię mu się nie podoba i "musimy pomyśleć nad innym". Powiedziałam, że imię zostało wybrane i nie ma nad czym myśleć.
Mój mąż mówi, że nie mam co się wkurzać bo "przecież kupi nam wózek" - co to ma być? Sprzedajemy prawa do dziecka za głupi wózek? Przecież mamy kasę i możemy sami sobie kupić!
Dzisiaj teść z żoną przychodzą "na kawę i ciastka" oglądać łóżeczko (bo nie mogli go odnaleźć w Ikei żeby kupić takie samo). Ja jestem w dresie pod kołdrą i nie mam nawet jak posprzątać! Mam tego dość