rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 19.07.05, 17:09 ach jeszcze zapomniałam,mała gwiazda tak sie zaklinowała, że nie miałaby szans na normalny poród, tak czy siak cesarka byłaby nieuniknoiona!!!! poza tym bok boli tak bardzo, że juz nie mam siły i czasem (fuj, fuj)psioczę na nią strasznie i tak sobie myslę co w tym pięknego, gdzie ta radość, jak ja prawie codziennie wyje z bólu. Pani doktor wczoraj powiedziała, ze rozumie, gdyby bolało mnie w dole, to mogłoby oznaczać rozejście kości łonowej (powoli, powoli pani doktor pewnie sie i rozejdzie, bo przy moim szczęściu to wszystko możliwe), ale na górze??? pewnie przeczulica??? nie pytałam co to takiego, ale we czwartek jadę do profesora Michalskiego (Tychy Katowice) bo dłużej nie wytrzymam!!! a u nas jednak pomocy z nikąd, do tego jeszcze paskudna alergia, kicham i kicham brzuchem mi trzęsie i tabletek żadnych....oj ciężkie to moje życie!!! dzieki za info co do inglesiny, tez ja miałam na oku!!!! vsdi.net/count/preg/i/meter3793.png Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 19.07.05, 19:43 Oj biedna ty jestes rapida, tyle nieszczesc sie przyplatuje...jeszcze alergia ale Malenstwo wszystko Ci wynagrodzi - jestem pewna na 100% Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 21.07.05, 10:48 No nie! ja sie wykończę!!!! boli tak bardzo, że nie wytrzymam i jade do Katowic, niech prfesor mnie ratuje, bo jednak tu nie ma na co liczyć! przy okazji sie dowiem co i jak z moim maleństwem gdzie i kto się za nia weźmie??? pozdrawiam ciepło, fuj co za pogoda......... Odpowiedz Link Zgłoś
papaja7 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 22.07.05, 11:39 Hej! Rapida czytam ten wątek ale jeśli można... co się dzieje?? Bo chyba nie rozumiem czy profesor Ci pomógł?? A tak przy okazji jak już tu jestem mam pytanie do wszystkich czy wy też miałyście tak bujne i realistyczne sny??? Przez ostatnich parę nocy przeżywałam poronienie (koszmar) ufff i w końcu dziś śniło mi się że urodziłam zdrową śliczną dziewczynkę ( ciekawe czy faktycznie to będzie dziewczynka pozdrawiam w ten pochmurny dzionek Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Sny... 22.07.05, 12:51 Jejku jakie ja mialam sny w ciazy. Co noc mi sie cos snilo, nieraz to bylo jak film sensacyjny, takie mialam przygody. A dziecko snilo mi sie czesto. I chlopczyk i dziewczynka. Czasem sny byly przyjemne, czasem straszne, a czasen dziwaczne po prostu. Kilka razy np snilo mi sie, ze wystawilo raczke przez brzuch i zlapalo mnie za palec Odpowiedz Link Zgłoś
rapida po katowicach 22.07.05, 17:37 Nie jestem przewrażliwiona, nie mam już przeczulicy, chyba że na ludzi!!! Od samego początku boli mie lewy bok, żeberko ściślej mówiąc, powtarzam od samego początku, boli różnie czasem paręnaście razy na dzień czasm parę, a w sumie było może ze cztery, że nic nie bolało (cud). Nie ma mowy o żadnym ucisku, bo co może ucisnąć kilkumilimetrowa fasolka!!?? oczywiście do tego dochodziły różne inne dolegliwości bólowe, podbrzusza, jajników itp.... oczywiście na żeberko nikt nie zwracał uwagi, mówili, że to nerwobóle (na początku), a teraz, że mała rośnie i uciska....Od poniedziałku zaczął się koszmar, praktycznie bolało cały czas, noce to już w ogóle katastrofa, na lewym boku nie było mowy, żeby w ogóle się położyć, każdy dotyk to uczucie jakby ktoś szpile wbijał, no jednym słowem katastrofa! Dalego pojechałam do mojego profesorka i diagnoza jest taka: hormony szaleją i rozpuszczają moje chrząstki, u niektórych nawet sie tego nie zauważy, a u niektórych (ja) ból jest od samego początku. Dsotałam ćwiczenia, które mam robić, pleciał masaże, stanowczo odradził akupunkturę!!! i kazał dwa razy dziennie rano i wieczorem leżeć w wannie z wodą, 36,6-37 około godziny. Wczoraj już zaległam iRZESPAŁAM NOC!!!!! teraz szukam masażysty, cudotwórcy!!! Co do operacji jeszcze nic nie wiadomo, pewne ,że w Ligocie, bo dobre opinie o tym szpitalu słychać, początkiem września jadę na rozmowę z chirurgiem, więc, nie pozostaje dalej nic innego jak czekać!!! buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: po katowicach 22.07.05, 23:01 Rapida ale to wszystko "chodzi" po Tobie... nie rozumie z Twojego ostatniego listu "hormony szaleją i rozpuszczają moje chrząstki", jakie chrzastki? Ja właśnie wróciłam dziś ze szpitala. We wtorek zemdlałam w pracy i przywaliłam głową w beton, chyba cudem nic mi nie jest, choć wszyscy mówią, żeby sie nie cieszyć bo skutki mogą być po jakimś czasie,a prześwietlenia żadnego ze względu na ciąże nie zrobili. Boję sie, żeby sytacja się nie powtórzyła. Od tego zdażanie dostałm awersji do autobusów, w kótrych teraz jest ciepło i duszno. Wogóle jestem podłamana, bo jeszcze przez 3 tygodnie będę sama w domu, moje kochane psisko po mojej nieobecności wróciło do domu (bo bylo "na przechowaniu") zupełnie odmienione psychicznie - osowiałe, mniej radosne, z rozwalonym noskiem od budy, a zawsze była z niego taka przylepa, że ciężko było coś zrobić bez jego "pomocy". Co do małego maluszka to była w szpitalu dziewczyna w 30tc. Na jedym USG waga dziecka była coś ok. 1000 (dokładnie nie pamiętam) i dostała od swojego lekarza skierowanie do szpitala. W szpitalu na USG (1 dzień póżniej) waga dziecka 1200 i lekarz, który USG wykonywał był lekko zdziwiony po co kroplówki i stwierdził,że waga dziecka w normie. Niewątpliwie gdzieś był błąd w wykonaniu USG... Dostawała codziennie (przez 10dni) po jednej kroplówce glukozy. Położne mówiły, ze podobny efeky do kroplówki przynosi spożywanie bananów, jedna z mam polecała miód i słodkie owoce, np. winogrona. Wg. nie warto spróbować naturalnych sposobów, a kroplówke zosawić na koniec jako ostateczność. Pozdrawiam Was ciepło Ania Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: po katowicach 23.07.05, 10:48 w ciąży (tak mówił pan doktor) pojawiają sie pewne hormony, które w "normalnym" stanie nas nie atakują. No i u jednych nie robią żadnego spustoszenia, a wręcz przeciwnie, ładna cera itp., a u innych robią spustoszenie, rozpuszczają i rozmiękczają chrząstki, miednica, bioderka, kręgosłup, żeberka, tak niby się organizam do porodu przygotowuje, ponoć wszystko jest tak miękkie, że może nawet parę centymetrów odejść od stanu normalnego. No i ja właśnie jestem taka inna, mogę się modlić co by mi to spojenie łonowe się jeszcze nie rozeszło, bo wtedy już w ogóle kalectwo!!! ja zawsze miałam szczęście!!!! więc wszystko przede mną! Kochana, ale Ty tam tez nie szalej zbytnio! i uważaj na Was! to rzeczywiście cud, że Ci się nic nie stało!!! Pytałam o wagę profesora, powiedział, że jest prawidłowa, i nie ma żadnych obaw, tyle właśnie waży dziecko, i na pewno jeszcze zdąży nabrać ciałka. Ale za banany się biorę, zresztą winogronka też lubię.... Boziu nie chcę pomyśleć jak będę wyglądać za te dwa miechy.... Czy któras z Was korzystała z gimnastyki dla ciężarnych???? a może wie, gdzie coś takiego robią??? muszę się zacząć ruszać, a jak się tu ruszać jak pada, pada i pada.... buziaki,papa Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: po katowicach 23.07.05, 11:04 nic mi się nie chce........... tickers.baby-gaga.com/p/dev273pr___.png Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: po katowicach 23.07.05, 15:41 Ah.. ciąża to dziwny stan, szkoda tylko, ze czasami musi boleć.. co do ruchu to mnie psiak przymusza do codzinnych spacerów, które zresztą sama bardzo lubię (pod warunkiem, że nie pada). Do 5 sierpnia mam L4 więc się wezmę za gimnastykę w domu. Mam jakąś starą ksiązkę Włodzimierza Fijałkowskiego i zabieram się za jej studiowanie. Może podniosę w ten sposób chociaż trochę swoje niskie ciśnienie, które mogło być przyczyną mojego omdlenia. A co do wózków to ja też stawiam na inglesine magnum... juz zresztą ją kupiłam )i cieszę się, że Ewelina ją chwali. Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
rapida wózeczek??? 24.07.05, 11:55 ja sama już nie wiem co robić, na razie na pewno wózka nie kupię, bo nie będzie mi potrzebny...., nie wiem jak długo mała bedzie w szpitalu, może być nawet i trzy miesiące, więc pewnie w zimie głębokiej ją dostanę, no może na święta??? (będę walczyć!!!) więc na pewno zaraz nie będę jej wozic, no bo gdzie?? do babć, to autkiem, więc pewnie tylko fotelik kupię, i zastanwawiam się czy juz od razu tylko spacerówki nie kupić, myślałam o graco tym dwa w jednym, ale jak nie będę kotrzystać z nosidła, to nie będę płacić 1100 jak mogę kupić sam spacerowy za połowę! Pewnie dopiero jak wyjdziemy ze szpitala, to rozglądnę się za wozidłem... A póki co spadam na spacerek..., no bo nie pada deszczyk, NIEMOŻLIWE!!!!! Buziaki,papapa miłej niedzielki Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: wózeczek??? 24.07.05, 17:31 oj Rapida wiele przeszłaś a i dużo przed Tobą i dzieckiem, mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy i że trafisz z dzieckiem w dobre ręce. Ważne jak się wie co robić, gdzie się urać. Wydaje sie, z tego co piszerz, że pod opieką dobrych lekarzy jesteś, a to bardzo dużo. Co do wózków to jak będziesz wiedziała co chcesz i znała trochę rynek to problemów nie ma i w Twojej sytuacji spacerówka będzie b. dobrym rozwiązaniem. Z moich obserwacji wynika, że inglesine magnum uzytkuje sie przez rok do półtorej, bo jak dziecko zaczyna chodzić to wygodniejsza jest b.poręczna, lżejsza spacerówka, z siedziskiem niżej, żeby dziecko samo mogło wyjść i wsiąść do wózka. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Inglesinka 24.07.05, 19:38 Jak pisalam wczesniej ja jestem z tego wozka zadowolona, jak jeszcze bylam w ciazy testowalam wersje spacerowa na rocznym synku mojej kuzynki i super mu pasowal. Ja pozniej planuje jeszcze kupic mala i lekka "parasolke" na wypady na zakupy i pozniej jak juz Zosia bedzie wiecej sama chodzic niz jezdzic. Chyba masz racje, ze Inglesina sie sprawdza tak mniej wiecej poltora roku, bo dziecko nie moze same z niej wysiasc - siedzenie jest wysoko. Zobaczymy. Bardzo wygodny jest tez fotelik samochodowy, ktory pasuje do tego samego stelaza, czesto z tego korzystamy i Mala lubi w nim jezdzic bo ma super widok. Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Ciężaróweczki z B-B i okolic 26.07.05, 11:21 ładna pogoda się zrobiła i od razu pusto na forum!!! dobrze, dobrze! ruch to zdrowie! właśnie wstałam i zastanawiam się czy znowu nie zalegnąć, jakaś taka skapiała jestem!!!pozdrawiam cieplutko,papa Odpowiedz Link Zgłoś
papaja7 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 27.07.05, 12:58 Tiaaa pogoda śliczniutka aż zazdroszczę tym co na spacerki mogą chodzić... ja na balkonie dzidzisia dotleniam, bo siedzieć w domu muszę pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 27.07.05, 16:59 Jak znosicie tą pogodę??? Ja niestety prowadze "kretowe" życie wychodzę rano i późnym popołudniem. Na sam widok słońca już mi słabo, szkodą że akurat teraz mnie dopadł "światłowstręt" jak jestem na L4.... Mam nadzieję, że uWas lepiej pod tym względem, a jak Wasze dzieciaczki w cieplejsze dni? radzą sobie jakoś z ta temperaturą? Papaja, jak dobrze pamiętam, kiedyś pytałaś czy ktoś ma termin na styczeń... nie wiem czy czytałaś moją odp. ... ja mam termin na styczeń ) pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
papaja7 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 27.07.05, 23:03 Jasne że dostałam i nawet na forum odpisałam. Może w szpitalu się spotkamy (gdzie planujesz rodzić?) Zaś co do światłowstrętu to przez ostatnie trzy dni ból głowy nie dał mi żyć łącznie z paskudnym światłowstrętem : ( wrrr ale dobrze że już przeszło i człowiek jakoś funkcjonować może ufff dziś moja fasolka ma 9.5 cm sprawdzili na USG serduszko 4-ro "komorowe" dzielnie bije, przepona i żołądek na miejscu łapkami i nóżkami macha pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
papaja7 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 27.07.05, 23:05 oj..... łapkami oczywiście dzidzia macha..... a nie żołądek hi hi bo jak zauważyłam tak mi z kontekstu wyszło Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 28.07.05, 17:51 Hej, hej!! Mnie słoneczko bardzo cieszy, mogłabym godzinami leżeć, ale się boję!!!juz i tak jeje wiele "dobrego" zrobiłam, więc słoneczko w tym roku sobie odpuścimy. Zresztą plamy jakieś wyszły na twarzyczce i czuję się jak Karino, bo akurat między brwiami!!! Upały znosimy dobrze, gorzej z boleściami, które są wciąż, ale już nie z taką częstotliwością, jak w zeszłym tygodniu........brrrrr!!! Papaja a dlaczego musisz leżeć??? Moja ma wędrujący żołądek, czyli pewnie nim macha.......ha, ha, ale oczywiście NIKOMU, tego nie życzymy!!! buziaki papapa Odpowiedz Link Zgłoś
papaja7 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 29.07.05, 08:11 Hej i znów upał dziś się zapowiada.... leżeć hmmm nie tak dawno... w zeszłym roku byłam w ciąży i .. obumarła a teraz fasolka umiejscowiła się trochę za nisko i mam przodujące łożysko choć dali mi nadzieję że w trakcie upływu czasu może się podnieść na USG już stwierdzono że łożysko troszkę się podniosło więc pełna nadziei jestem że polezie jeszcze wyżej. Co z tym żołądkiem???? Co Ci lekarze powiedzieli? Jakie to konsekwencje dla dzidziusia może przynieść? Coś można z tym zrobić czy po prostu taka uroda i tyle???? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 30.07.05, 20:47 PAPAJA faktycznie nie zauwarzyłam Twojej wcześniejszej odp. Co do porodu to na razie nic konkretnego nie ustaliłam. W razie przewidywanych komplikacji i skazania na CC to Wyspiański z racji lekarza, a jezeli wszysko będzie wskazywało na poród naturalny to tam gdzie będę mogła urodzić w wodzie, z tym że na dzień dzisiejszy w grę wchodzi jedynie Bielsko, bo nie mam auta. Na Wyspiańskiego szczerze powiem, że nie interesowałm się jeszcze czy jest tam możliwy poród w wodzie, kiedyś dzwoniłam do szpitala wojewódzkiego to mówili,że tam przyjmuj porody w wodzie, ale tego jeszcze nie sprawdzałam jak to w parktyce wygląda. Po kwietniowym pobycie w szpitalu na Wyspiańskiego miałam nadzieję, że do stycznie 2006 ginekologia i położnictwo zostanie przeniesione do nowego budynku (i być może poród w wodzie będzie tam możliwy), ale niestety nie zanosi się na zmianę budynku i poprawę warunków w najbliższym czasie. Dziś skorzystałam trochę ze słoneczka i świeżego powietrza), ale było miło. Wybrałąm sie na spacer nad rzekę zacienioną leśną ścieżką, moje psisko do tej pory śpi. pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
papaja7 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 31.07.05, 15:10 Z tego co wiem nowe budynki mają być oddane do 10 stycznia a ostateczny termin 20 stycznia więc jest szansa...ale jak wiadomo w Polsce różnie z terminami bywa pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 31.07.05, 16:20 to mnie trochę pocieszyłaś, moze akurat zdążą przed moim porodem. Jakoś wolę szpital ma Wyspieńskiego, bo byłam tam kilka razy i jestem trochę obyta z personelem i budynkiem. A Ty Papaja podjęłaś już jakieś decyzje co do miejsca porodu?? pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
papaja7 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 31.07.05, 17:05 Jasne ja na Wyspiańskiego się wybieram więc może się spotkamy Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 01.08.05, 11:41 Moj lekarz mi mowil, ze zamierzaja sie przenosic do nowych budynkow i mam nadzieje, ze zdaza przed waszym porodem. Ja rodzilam na Wyspianskiego i jestem bardzo zadowolona, choc oczywiscie obecne warunki to jest koszmar...ale nie to najwazniejsze dla mnie bylo, wiec sie nie przejmowalam. Porod w wodzie nie byl mozliwy, mozna tylko siedziec w wannie w czasie skurczy ale na faze parcia trzeba sie przeniesc na fotel. Moze sie jednak cos zmieni jak beda mieli lepsze warunki. A w wojewodzkim teoretycznie mozna do konca zostac w wannie. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 01.08.05, 16:50 może którąś z Was zainteresuje co jutro w TV... Program TV: Jutro 02.08.2005 Polecamy: Zaklinaczka dzieci (The Baby Whisperer) odc. 6 (15) 02.08.2005 (Wtorek), godzina: 14:45 serial dokumentalny, 2003, Wielka Brytania czas trwania: 25 minut reżyseria: Lorraine O‘Keeffe Dziesięciomiesięczna Tia sprawia rodzicom wiele kłopotów wychowawczych, od urodzenia kurczowo trzyma się matki. Nawet na moment nie daje się położyć, od razu zaczyna krzyczeć. Poproszona o pomoc Tracy Hogg wyjaśnia rodzicom, na czym polega problem. Okazuje się, że Tia cierpi na wyjątkowo silny lęk separacyjny. Belinda musi włożyć wiele serca w opiekę nad dzieckiem i okazać dużo cierpliwości, by nauczyć córkę samodzielności i zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
rapida RATUNKU PUCHNĘ!!! 04.08.05, 17:00 Witam cieplutko i deszczowo!!! umieram na opuchliznę!!! do tej pory wystarczył tylko krem na obrzeki, i nogi w górze....od dziś nie mam kostki, nie ma paluchów, nop może i mam, ale jakie????? wczoraj (na serio dobrze sie czułam) i poszłam sobie do centrum, i dobrze, że daleko nie miałam do sklepu, bo pierwszą rzeczą jaką nabyłam były klapeczki........obleśne, takie dla starszej pani, ale za to jakie wygodne!!! a dziś mało co w komfortach nie wyszłam, bo w klapeczkach głupio, jak na polu -10! wcisnęłam się w martensy, i po godzinie wyciągnąć nie było jak!!! co robić! Ratunku........... Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: RATUNKU PUCHNĘ!!! 04.08.05, 20:07 Ha! Najwyższy czas, moja miła! Wiem, wiem... Paskudne uczucie, ale dla dzidziusia to i trochę popuchnąć warto. Ja też musiałam zainwestować w klapki, bo w inne buty tak jakoś nie mogłam się zmieścić. A był to chłodny kwiecień... Oj, trzeba przetrwać i tyle. Pozdrawiam cieplutko z supercórcią Michaliną Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: RATUNKU PUCHNĘ!!! 04.08.05, 22:49 Rapida chyba magnez najlepiej z wit. B6 pomaga na opuchliznę, ale głowy nie daję sobie uciąć. Ale nie 1 czy 2 tab./dziennie, ale większa ilość ok. 4-6 dziennie. Sprawdź to jeszcze gdzieś, ale tak mi coś w głowie świta, najlepiej chyba podejdź do lekarza (szczególnie jeżeli chodzi o ilość tab/dzinnie), bo na jedno pomoże a na drugie... Ja miałam popuchniętę nogi po dłuzszy spacerze, na szczęście szerokość sandała w każdym miejscu mogłam regulować prawie do woli ), więc dałam jakoś radę, ale jak mnie to dopadnie w zimie, pod koniec ciązy i to z większym nasileniem to nieciekawie. Gosiu co u Ciebie?? jak się chowa suprecórcia ) ?? Odpowiedz Link Zgłoś
jagodzia24.09 Re: RATUNKU PUCHNĘ!!! 05.08.05, 12:43 No właśnie! Te opuchlizny! Ja jestem w 33 tc termin zbliża się wielkimi krokami, trochę spuchły mi palce u rąk - na tyle że nie mogę zdjąć już obrączki - ktoś mi ostatnio uprzytomnił, że jeśli się da to byłoby dobrze zdjąć pierścionki i obrączkę bo przy porodzie/cesarce wszelka biżuteria nie jest wskazana. Oho! Właśnie tak się zaparłam, że udało mi się zdjąć obrączkę! Pozdróweczka dla rosnących brzuszków, ich mieszkańców i właścicieli - Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Bylysmy na basenie 07.08.05, 20:45 ...z Zosia. Zaczynamy nauke plywania, bo wanna juz jest za mala Na przyszlosc polecam: rewelacyjny basen dla maluszkow jest w Lipniku, czysciutko, cieplo, ozonowana woda, wszystko przystosowane dla niemowlat. i jest szkola plywnia dla niemowlat od 3 miesiaca - zajrzyjcie www.pantarhei.com.pl a tu fotki mojego malego plywaka forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=27333463&a=27375483 pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
katarynka001 Re: Bylysmy na basenie 08.08.05, 11:01 Cześć, dzięki za tą informację, nie wiedziałam że istnieje taka szkoła. Na pewno skorzystamy w przyszłości Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Bylysmy na basenie 08.08.05, 14:30 No proszę!!!! ale zabawa!!! fajnie było Was poznać, mała jest rozkoszna!!!i niech już taka będzie, pozdrawiam,papa Odpowiedz Link Zgłoś
berenika-27 Re: Bylysmy na basenie 08.08.05, 17:24 Witam Was Wszystkie! Już nie pamiętam kiedy ostatnio byłam na forum. Zajmowanie się maluszkiem jest strasznie absorbujące. Ale od wczoraj Mateusz jest cudowny, prawie nie marudzi. To pewnie zasługa leku na kolkę. Dzisiaj przez godzinę leżał sobie sam w łóżeczku i patrzył się na grzechotkę. A ja tylko do czasu do czasu zaglądałam do niego, pogłaskałam i dałam całusa. Oby nie była to z jego strony jednorazowa akcja! Co do basenu to też się wybieramy ale dopiero za miesiąc. Już się nie mogę doczekać zwłaszcza że Ewelina go chwali. Mateusz bardzo lubi wodę, choć narazie tylko tą w wannie. To i basen pewnie polubi. Pozdrawiam Asia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Bylysmy na basenie 08.08.05, 20:23 Hej Berenika. Fajnie, ze sie odezwalas. Nas na szczescie kolki ominely, a Mala to bardzo grzeczne i pogodne dziecko, wiec ja od poczatku mam duzo czasu. Mam nadzieje, ze Mateuszek teraz Ci da odetchnac i coraz czesciej bedzie potrafil sie sam soba zajac U nas swietnie sie sprawdza karuzelka nad lozeczkiem i matka edukacyjna, Zosia sama sie bawi przez jakies pol godzinki, zanim sie jej nie znudzi. Mozna wtedy spokojnie cos zrobic. Lubi tez byc ze mna w kuchni, obserwuje wszystko uwaznie ze swojego lezaka. A basen jest naprawde fajny. My zapisujemy sie na kurs, prawdopodobnie sie zacznie pod koniec sierpnia, jak zbiora grupe. Moze sie kiedys tam spotkamy. Pozdrawiamy serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Bylysmy na basenie 08.08.05, 21:12 dzieki za informację o basenie dla bobasów, chyba by mi do głowy nie przyszło, że w B-B może być taka atrakcja i to jeszcze dostosowana do maluchów z odpowiednimi środkami bakteriobójczymi ... Jak kurs się rozpocznie to napisz o wrażeniach. Ile 3-4 m-czne dziecko jest w stanie wytrzymać w wodzie i wiesz może jaką ma temperaturę?? chyba wyższą niż w basenie dla dorosłych?? A co z pieluszkąw basenie? Muszę tam zadzwonić może znajdę coś dla siebie na okres jesienno-zimowy ) Ania Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Bylysmy na basenie 09.08.05, 21:48 Pieluszke sie dostaje ( w cenie zajec) Huggies Swimmers, specjalna na basen. Mozna je zreszta normalnie kupic. Pampers tez ma takie w ofercie, nazywaja sie chyba kapieluszki czy jakos tak. W basenie jest oczywiscie duzo cieplejsza woda niz dla doroslych, w ogole w calym obiekcie i w przebieralniach jest bardzo cieplutko. Zajecia trwaja pol godziny. Zosia ostatnio po okolo 20 min w wodzie byla juz zmeczona, ale wczesniej jeszcze jakies 20 min chodzilismy z nia obok basenu i obserwowalismy takie zajecia juz bardziej zaawansowanych plywakow, i to pewnie dlatego. Niesamowicie wygladaja takie nurkujace maluchy. Oczywiscie zdam relacje, jak tylko kurs sie zacznie - zbieraja grupe i pierwsze zajecia maja byc pod koniec sierpnia. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata E_Rubi! Z nieba mi spadłaś 13.08.05, 13:21 Hej! Położna na wizycie patronażowej wspomniała, że jest taki basen w Lipniku, ale nie wiedziałam gdzie dokładnie. A teraz mam namiar. Mała uwielbia wodę, więc... na 100% tam się spotkamy. Zaraz tam zadzwonię!!! Ale ekstra! Oglądałam w sklepach pieluszki do pływania, ale widziałam tylko Huggies - najmniejszy rozmiar od 7 kg (chyba mała w tym nie "utonie"?). Pozdro! (ale się podekscytowałam!) Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: E_Rubi! Z nieba mi spadłaś 15.08.05, 21:49 Hej Gosia - tak sie ciesze. Mam nadzieje, ze sie wreszcie poznamy. A co do pieluszek to nie kupuj - tam daja. Jak bylismy pierwszy raz z Zoska to wazyla 5.5 kg s pieluszka byla na nia w sam raz, moze tam maja mniejszy rozmiar. Zbieraja teraz grupe, zajecia moze sie zaczna w przyszlo niedziele. Pozdrawiamy. Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: E_Rubi! Z nieba mi spadłaś 16.08.05, 13:49 Hej! Ewelino, parę pytań. Napisałam na basen e-maila, ale nie wiem czy to najlepsza droga kontaktu. Jak się tam "zaanonsowałaś"? Mailem, telefonicznie, czy po prostu pojechałaś na miejsce? Może poproszę Cię o rozwianie paru moich wątpliwości: - ile kosztują te zajęcia (25 zł?); co zawiera cena? - jak często się odbywają i w jakie dni? - rozumiem, że dzidzi pływa z rodzicem? czy może przyjść pooglądać zajęcia np. tato lub babcia? - co trzeba ze sobą mieć? Jak transportujesz dzidziusia? gdzie dzidzi przebywa gdy mam się przebiera? Z góry dziękuję za odpowiedzi, pozdrawiam Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi do Gosi 17.08.05, 21:27 ja zadzwonilam, babeczka mi wszystko powiedziala przez telefon i umowilysmy sie na probne zajecia. Kosztowaly 25zl i w cenie juz byla ta pieluszka. Do wody wchodzi z dzieckiem jedna osoba a druga moze byc na terenie basenu caly czas,w szatni tez, mozna ogladac, robic zdjecia, sa laweczki by sobie usiasc w szatniach sa przewijaki dla maluchow, my bylismy razem z mezem i wygladalo to tak, ze ja przebieralam Mala a w tym czasie maz sie przebral i razem weszlismy na basen. Maz byl z Mala w wodzie a ja stalam na brzegu i pstrykalam fotki. rodzic ktory wchodzi do wody musi miec czepek i tyle, nic wiecej nie potrzeba, normalnie to co na basen - recznik, klapki itp. Dla Malej mialam duzy recznik, by ja zawinac zaraz po wyjsciu z wody i oliwke zeby ja pozniej posmarowac zajecia sa tylko w niedziele, kurs jest o 13, na zajecia probne umawiaja na 13.30 - mozna przyjsc troszke wczesniej i zobaczyc jak wygladaja bardziej zaawansowane zajecia. Aktualnie zbieraja nowa grupe, kurs obejmuje 10 zajec ale z wrazenia zapomnialam zapytac ile kosztuje caly kurs - byc moze jest cos taniej niz jednorazowe wejscie Odpowiedz Link Zgłoś
berenika-27 Uśmiech dziecka 10.08.05, 09:24 Tak sobie dzisiaj rano pomyślałam, że dla jednego porannego uśmiechu Mateusza to ja bym mogła całą noc mieć zarwaną. To są najpiękniejsze chwile. I jeszcze się Wam pochwalę: wczoraj byłam z Mateuszem na Sarnim Stoku na zakupach. Spał sobie słodko w wózku i kilka osób które nas widziały wpadały w zachwyt i słyszałam "patrz! jaki uroczy maluszek", "jak cudownie śpi", "jakie ładne dziecko". Wiem że pewnie każda matka słyszy podobne komentarze ale duma mnie rozpierała, że mogę to usłyszeć. Zresztą pewnie dla każdej matki to właśnie jej dziecko jest najpiękniejsze, najcudowniejsze, najwspanialsze na świecie. I chyba o to w tym wszystkim chodzi. A Mateusz rzeczywiście coraz lepiej i na dłużej potrafi zostać sam w łóżeczku czy na kocyku. Czasem tylko z mężem dostajemy kota od słuchania melodyjki z karuzeli. Ale skoro nasze dziecko się nią zachwyca to mu ją puszczamy. No i niestety nie udało nam się uniknąć smoczka choć jestem ich przeciwniczką. A co wy sądzicie o podawaniu dzieciom smoczków-uspokajaczy? Pozdrawiam i lecimy na spacer bo pogoda chyba jest ładna Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Uśmiech dziecka 10.08.05, 16:02 Masz racje, bezzebny usmiech mojej Zoski to jest najcudniejszy widok na swiecie, obojetnie jak zle bym sie czula, gdy go zobacze, od razu od razu mam wiecej energii. Oczywiscie kazda mama uwaze, ze to wlasnie jej malenstwo jest najpiekniejsze i ja tez pekam z dumy jak ludzie zachwycaja sie Mala. A my czesto ja zabieramy na zakupy, do knajpy, na dlugie spacery. Najwieksza sensacje wzbudzam w Zywcu jak nosze coreczke w chuscie, nosilam ja tak od urodzenia, i wszyscy nas zaczepiali, zeby zobaczyc, co tam takiego schowanego mam. A jesli chodzi o smoczek, to moja Zosia nie uznaje. Probowalam jej nawet dawac, ale nie chciala, wiec dalam sobie spokoj. Odpowiedz Link Zgłoś
gingeria Witam po długiej przerwie 13.08.05, 23:30 właśnie opisałam Wam cały dzień porodu po czym wszedł mąż, spojrzał i zapytał-A ty to chcesz wszystko wysłać na forum? A kto to bedzie czytał? No i sie załamałam. Dopiero co sie pozbyłąm wyrzutów sumienia, że tak długo nie pisałam, to ten mnie załatwił. To moze w odcinakch Wam poślę? Trudno, posyłam.Coś mi to pisanie nie szło, a jak już coś napisałam to mi się jakoś złośliwie skasowało. Ale jestem szczęśliwą mamą! Nasz synek ma już 10 tygodni i jest rewelacyjnym dzieckiem. Pięknie wcina, na spanie nie możemy narzekać i rośnie jak na drożdżach. Alek jest bardzo pogodny i jak się do mnie uśmiecha to ja ryczę ze wzruszenia, mam nadzieje, że się tym nie przejmuje. Tak więc teraz rozkoszuję się moim macierzyństwem i nie posiadam się z radości. No ale miałam napisać jak było,. To już trzeci raz jak zabieram się za opisywanie porodu, może tym razem skończę. W nocy z piątku na sobotę przy oglądaniu filmu poczułam, że coś zaczyna się ze mnie sączyć no i tak sobie myślałam, że to już powoli to, ale poszliśmy spać, a od rana zaczęły się skurcze dość rzadkie. Chodziłam z karteczką i zapisywałam sobie co ile one występują. Byłam w kontakcie z moją położną, więc spokojnie czekałam na te częstsze. Dopiero po 15-tej pojechaliśmy z mężem do szpitala. Po 17 już sobie chodziłam po porodówce, ale skurcze dawały się we znaki, więc trochę posiedziałam w wannie, mąż mnie masował, czasami położna. Aha, jak przyjechałam to miałam 4 cm rozwarcia i babki mi mówiły- A pani z takim ładnym rozwarciem to szybciutko urodzi. Humor miałam świetny. No i tak czekałam kilka godzin na ten szybki poród w końcu położna przebiła mi pęcherz, bo widziała, że coś za długo to trwa. Siedział przy mnie cały czas razem z mężem i pilnowała tętna. W pewnym momencie poczułam nerwową atmosferę i dochodziło do mnie tylko że lekarz musi natychmiast przyjść (a akurat dwóch było przy ciężkiej cesarce). Babki nade mną tylko-oddychaj kochanie, musisz dotlenić dzidziusia, prawie,że na mnie wrzeszczały. Jezu jak sobie to przypomnę. I tysiąc ludzi nagle nade mną. Potem lekarz szybko się zjawił, kazał dać lepsze światło coś tam szybko rozkazywał. Usłyszałam, że muszą teraz pomóc dzidziusiowi wyjść i muszą mnie naciąć. To działo się strasznie szybko. Coś było o parciu, położna trochę nacisnęła mi brzuch i poczułam spadek ogólnego napięcia. Dziewczyny, ja byłam tak oszołomiona, a dochodziło do mnie tylko, że sytuacja jest poważna, że nie wiedziałam nawet jak się zapytać o dziecko, nawet nie wiedziałam czy żyje. Personel też był blady. Spytałam najpierw czy dziecko jest już na zewnątrz – tak. Czy to moje dziecko tam płacze? – Tak Zdrowe, żyje? –Tak. Aha, no i oczywiście zaraz jak tylko coś zaczęło być nie tak to wyprosili męża. No i teraz wyjaśniam co się stało. Młody był owinięty pępowiną przez brzuch, do tego była krótka. Poród nie postępował przez kilka godzin miałam cały czas te 4 cm, dlatego przekłuli mi pęcherz. To opowiadała mi położna po porodzie. Potem szyjka już się rozwarła i dziecko zaczęło schodzić, ale tętno zaczęło spadać. Koszmar. No i wtedy ta szybka akcja – vacuum(próżnociąg), Roztoczyński zrobił to rewelacyjnie, młody przeżył to bardzo dzielnie i miał tylko mały ślad po vacuum przez kilka dni, a podobno różnie to się kończy. Jak dowiedziałam się że mam zdrowego synka, to byłam tak wdzięczna Bogu i ludziom tym konkretnym tam w szpitalu, nie do opisania. Szwy na szyjce i głębokie nacięcie krocza, ale nie było innego wyjścia, żeby to vacuum wprowadzić. Ale potem leżałam 3 tygodnie w łóżku, bo nacięcie było takie, że choć się ładnie zagoiło to nie pozwalało mi chodzić, stać,siedzieć. Dobrze ze mąż był przez ten czas i zajmował się dzieckiem, bo deprecha była blisko. W szpitalu było naprawdę dobrze, tego, że uratowali nasze dziecko nigdy nie zapomnę, a na położniczym tez było dobrze, na szczęście nie było problemów z karmieniem żadnych. Cały ból minął, a teraz sama radość. No to w końcu mam ten opis za sobą. Może teraz będę częściej wpadać. Odpowiedz Link Zgłoś
annakubica Witam. Chciałam dołączyć do Was 14.08.05, 15:16 Witam. Właśnie jestem w ciąży w 12 tygodniu. Termin mam na 5 marca. To moja druga ciąża. Mam już córeczkę Monikę (rok i 3 miesiące) i karmię ją nadal piersią i będę karmić, jeśli wytrwam, jeszcze po porodze razem z następnym maluszkiem. Nie czuję się najlepiej. Ciągle mam mdłości. Ale jest lepiej niż poprzednim razem, kiedy bardzo często wymiotowałam. Teraz to zdarza się naprawdę rzadko. Mieszkam w Straconce. Wcześniej mieszkałam w Lipniku i faktycznie jest tam w dawnej szkole podstawowej nr 13 szkoła dla bobasków. Chciałam tam pójść jak mała miała kilka miesięcy, ale jakoś się nie zdecydowałam. Natomiast tego lata, kiedy były te największe upały, pływaliśmy w międzybrodzkim jeziorze. Monice się strasznie podobało. A i ja czułam się lepiej, kiedy pływałam. Może któraś z Was też jest ze Straconki. Pozdrawiam wszystkie mamy i przyszłe mamy. Ania mama Moniki (15 miesięcy) i "krewetki" (12 tc) Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Witam. Chciałam dołączyć do Was 15.08.05, 21:46 Witamy i zapraszamy serdecznie. Mam nadzieje, ze mdlosci wkrotce mina. Oj, jak ja sobie przypomne swoje - trwaly przez cala ciaze i okrutnie mnie wymeczyly. A ja moglam lezec i sie nie ruszac, jak bylo bardzo zle. A Ty musisz sie zajmowac takim malym szkrabem, ktory na pewno jest bardzo absorbujacy. Pozdrowionka. Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Witam po długiej przerwie 14.08.05, 22:14 Uffff, ciężki opis, a Twoje przeżycia to już w ogóle... Trochę podobnie jak u mnie - najpierw szybkie rozwieranie, a potem przez parę godzin brak postępu porodu, spadek tętna dziecka, owinięcie pępowiną... Tyle że u mnie nie miało to tak dramatycznego przebiegu i skończyło się cesarką. Wspaniale, że wszystko jednak dobrze się skończyło i masz swojego ślicznego, małego mężczyznę u boku. Życzę wspaniałych wspólnych chwil, trzymajcie się cieplutko /Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
rapida gratulacje!!! 15.08.05, 11:53 Cieszę się strasznie, że już cali i szczęśliwi jesteście w domku! Oj ale stresująco było!!! Na szczęcie już po wszystkim, rozkoszujcie się sobą teraz do woli! No i wpadaj od czasu do czasu i czekamy na fotki! Buziaki,papapa Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi do gingeria 15.08.05, 21:43 o jejku - ale przezycia przy porodzie. Dobrze, ze sie wszystko dobrze skonczylo. Moja Zoska tez byla owinieta pepowina, okrecona miala wokol szyi, ale na szczescie tetno zaczelo spadac na samym koncu, jak juz byla bardzo nisko i bylo widac glowke - u mnie pomogla natychmiastowa reakcja lekarza, spore ciecie i wypchniecie Malej przez brzuch - na szczescie nie trzeba bylo uzyc vacuum. Ale wiem, co to za stres. Dla wszystkich. W kazdym razie gratuluje serdecznie zdrowego i pogodnego synka, pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
i.n.f.i.n.i.t.y DO E_RUBI !!!! 15.08.05, 12:08 Ewelino wiem, że chodziłaś do dr Michała Balisia, z resztą pisałm kiedyś do Ciebie w jego sprawie na priv. Chciałbym Cię jeszcze zapytać, gdzie on przyjmuje w Żywcu? Chodzi mi o adres, telefon i w jakie dni. Będe Ci bardzo wdzięczna za odpowiedz. Pozdrawiam Marzena Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi do infinity 15.08.05, 21:35 w Zywcu Baliś przyjmuje we wtorki i czwartki, teoretycznie od 15 - 17 ale zawsze jest wczesniej i przyjmuje do ostatniej pacjentki. Niestety u nas nie mozna sie umowic na godzine - jedyna rzecz jaka mnie wkurzala. Gabinecik jest bardzo maly, ale caly sprzet doktor wozi z Bielska. Gabinet jest na ulicy Weglowej (przecznica od Kosciuszki) nr chyba 3 ale nie jestem pewna. W kazdym razie na poczatku. Ja do niego mam tylko nr na komorke - 502 072 248. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
rapida ale historia-wyrostek...!!! 15.08.05, 12:15 No muszę Wam powiedzieć!!! w sobotę wieczorkiem, tak koło 21 (już leżeliśmy grzecznie w łóżeczku) coś mnie zaczęłó kłuć z prawej strony! najpierw tak delikatnie, parę sekund i długie przewry były, a potem coraz mocniej i dłużej i odstępy coraz krótsze! Brzuch twardy się zrobił jak kamień, no nic myślę sobie to juz koniec, zaczynam rodzić!!! Nie chcę już pisać jak spanikowaliśmy, nie wiemy co robić, gdzie jechać, w sumie noc! Dzwonie do Tychów do mojego profesora- od piątku na urlopie.........wyjechał, no to koniec, Bohosiewicz, ten z Ligoty, wróci dopiero końcem sierpnia, a przeciez on ma operować dziecko. Na serio jak dzis sobie przypomnę, te nasze nocne szleństwa..... to mi się chce płakać!Na przemian zimno i ciepło mi się zaczęło robić, nic spakowane nie jest, mało że nie jest to jeszcze nie wiem zupełnie co zabrać?? co dla dziecka- pieluchy, jakieś kosmetyki, cos do ubrania? no i dla siebie też nic nie mam, te podkłady czy cos tam??? no mało nie umarłam i jeszcze świadomość, że mój małżonek we wtorek wyjeżdża daleko, wszyscy przyjaciele na urlopie i kto mnie tam znajdzie w tej Ligocie........Ale za rada dobrekj wróżki- moja Mamunia, położyłam się, wzięłam relanium i do rana wytrzymałam, tzn. nie wiem czy bolało czy nie! bo dla mnie najwazniejsze było zasnąć, żeby nie czuć!Mężuś mój nie spał całą noc, ja ponoc chrapałam jak słoń! Rano juz spokojnie bez żadnych boleści, ale za to akcja w Kościele, i tak samo najpierw tak lekko i coraz mocniej! No nic, znalazłam jakiegoś lekarza ginekologa, przyjął mnie po znajomości, ale uspokoił, że to jedynie Mała się przesuwa i naciska na różne części, stąd ból, no i mam obserwować, bo może być też wyrostek.... Powiedział, że to się też zdarza! Siedze zatem jak na szpilkach, co tylko zakłuje, to się kładę i nogę próbuję do góry podnieść i zgiąć, ale nie boli wtedy, więc chyba nie wyrostek!!! JA SIĘ WYKOŃCZĘ!!!!! Ale na szczęście juz wiem, że to nie poród!!, we wtorek zaraz dzwonie na Ligotę, co dla tego dziecka, i już robię wyprawkę, no i przy okazji sama się obłowię, jakaś koszula- ale wszystkie takie krótkie, a ja bym chciała do kostek, bo jak widzę te swoje nogi....opuchnięte, obżarte, i całe w żyłkach to mi słabo, nie chciałabym zniechęcać personelu do siebie!brzuch jakoś nakryję i biuścik też (ha,ha). Kochane po cesarce to co ja mam zabrać???? dajcie jakąś radę. Musze już wszystko spakować, żeby znów nie latać i nie płakać po nocy, że nic nie mam i nic nie wiem co wziąć!!! O matko, jaki ciężki jest los matki!!!! buziaki poniedziałkowe!!! papa Odpowiedz Link Zgłoś
berenika-27 Re: ale historia-wyrostek...!!! 16.08.05, 10:42 Coś chyba moje hormonki dają o sobie znać. Czytam te Wasze posty i prawie płaczę. Trochę za bardzo się wczułam w Wasze wspomnienia z porodu i strasznie się wzruszyłam. I jeszcze annakubica pisze jak źle znosi ciążę. W takich chwilach dziękuję Bogu i Wszystkim Świętym, że miałam tyle szczęścia. Mdłości miałam tylko 10 dni i to ok. 1 godziny dziennie, zgaga może przez tydzień mnie męczyła, żadnych leków brać nie musiałam, dzidziuś w brzuchu się wiercił i lekarz myślał, że pewnie się pępowiną okręci a tu nic z tego. Cesarkę miałam zaplanowaną i bardzo dobrze ją zniosłam, szybko wróciłam do formy. Normalnie miałam mnóstwo szczęścia. I znowu jak to piszę to się sama nad sobą wzruszam, łzy same do oczu płyną. Ach te hormony!!! Rapida, mnie po cesarce przydały się takie rzeczy (oprócz oczywiście tego wszystkiego co trzeba mieć do normalnego porodu) : - majtki jednorazowe – nawet fajnie przytrzymują te pieluchopodpaski a jak się pobrudzą to je po prostu można wyrzucić i założyć nowe, - kubek niekapek albo słomki do picia ponieważ przez pierwsze godziny nie mogłam nawet głowy podnieść z nad łóżka a pić się chciało. Wprawdzie położne mówiły żeby tylko usta zwilżać, ale ja piłam i nic mi nie było. Oczywiście pierwszego dnia wypiłam i tak nie więcej niż 2 szklanki mineralnej bez gazu, - chusteczki nawilżane takie jak dla dzieci, ciężko mi było często chodzić pod prysznic i w ciągu dnia zamiast się podmywać używałam tych chusteczek, A tak poza tym to mój Mateusz waży już 5600 a jest od trzech tygodni tylko na piersi i przybrał 500g w dwa tygodnie. Kolki powoli ustępują (obym nie zapeszyła), przesypia w nocy już 5 godzin ciurkiem. No i coraz częściej możemy sobie pogadać. Gingeria, ja też prawie płaczę jak się mój potomek do mnie uśmiecha. Ach te hormony!!! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: ale historia-wyrostek...!!! 16.08.05, 13:50 Rapido! Ależ Twoje przejścia w ciągu ostatnich miesięcy kosztują mnie nerwów! To niesamowite, że tyle rzeczy może się skumulować w przypadku tylko jednej osoby! Ufff, mam nadzieję, że to nie wyrostek - jeszcze tego by brakowało... No i od razu przechodzę do konkretów, czyli tego co się po cesarce przyda. Jak się tak teraz zastanawiam to dochodzę do wniosku, że przyda Ci się mniej rzeczy, niż koleżankom rodzącym "drogami natury", ale w zasadzie lista jest podobna. To, co możesz sobie ewentualnie odpuścić to Tantum Rosa, choć ja i tak dla porządku używałam. No i oczywiście akcesoria typu kółko do siedzenia. Aha! To ważne, choć trudno w to uwierzyć - żadnych gazet czy książek o charakterze żartobliwym - przez pierwsze dni nie będziesz w stanie się śmiać (tzn. człowiek jest w stanie się śmiać, ale grozi to tym samym co próby kaszlu lub kichania - wielkim bólem poszytych mięśni brzucha). Brzmi zabawnie, ale jak sobie przypomnę tę walkę ze sobą, by się nie śmiać lub nie kichać, choć się chciało, to ojej... No i co dalej - oczywiście jakieś megapodpaski - są takie Belli, z serii Bella Baby, w biało-zielono-niebieskim opakowaniu, są takie w Klimczoku (to są podkłady dla dzieci, ale genialnie się sprawdzają rozmiarowo dla kobiet po porodzie); hihihi, moja koleżanka z sali nazywała je "encyklopediami", bo rzeczywiście to trochę tak jakby mieć między nogami encyklopedię lub książkę telefoniczną :oD Przydatne też mogą być podkłady na łóżko, choć ja nie miałam i jak się pobrudziło prześcieradło to zmieniali, więc to tak w drugiej kolejności. Aha, no i koniecznie Bepanthen na brodawki sutkowe, bo szybko poczujesz, że karmienie to piękna, ale dość bolesna na początku sprawa. /Życzę Ci, abyś nie miała takich problemów jak ja z pokarmem na początku, co ponoć często przydarza się po cc/ I co jeszcze? Właśny zestaw sztućców, jakiś talerzyk, kubeczek, termometr, papier toaletowy, nakładki na deskę sedesową, oczywiście kosmetyki typu dezodorant, krem, zestaw do mycia się i zębów, ręczniki... No i pampersy dla dziecka. Nie wiem jak z ubrankami, to chyba zależy od szpitala. W Tychach ubierali w szpitalne i trzeba było mieć jeden zestaw na wyjście. Z ciuchów nie przyda się wiele: 2-3 koszule, szlafrok, klapki, skarpety. Majtki jednorazowe nie przydadzą się na długo, bo po zdjęciu opatrunku (po 2 ok. dniach) dobrze będzie mieć coś przewiewnego (najlepiej bawełniane majty typu "reformy"; figi odpadają, bo góra wypada w tym samym miejscu co cięcie i będą drażnić ranę). Do jedzenia na początek nic się nie przyda, potem ewetualnie coś lekkiego do kanapek lub krakersy. Do picia weź wodę mineralną niegazowaną (przez pierwsze 2 doby po cc pozwalali "żywić się" wyłącznie wodą i rumiankiem). Chyba tyle. Może o czymś zapomniałam, ale pewnie koleżanki jeszcze dopiszą. Trzymaj się zdrowo, to już chyba niedługo...? Buziaki, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
i.n.f.i.n.i.t.y Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 16.08.05, 11:21 Dziewczyny jak ja strasznie cieszę się, że wy tak intensywnie piszecie. Super! Pozdrawiam was gorąco. Odpowiedz Link Zgłoś
rapida kolejna przypadłośc rozstępy 17.08.05, 13:07 HEJ,HEJ! Dzieki wielkie za listę rzeczy, jutro powinnam się zebrać jak to się brzydko mówi w kupę i może pojadę..."Wyrosteczek" pobolewa cały czas, ale nie jestem w stanie nogi zadrzec, na tyle wysoko, żeby ucisnąć brzuch i nie wiem czy to wyrostek, czy nie???? poza tym swędzą mnie stopy i ręce, do tego stopnia, że chodzę boso po betonie.... i drę sobie po nim stopami, później godzinę moczę, żęby przejżały na świat, myślałam, że to alergia, na coś???? Dziś byłam u internisty i pani kazała mi stopy i ręce smarować jodyną. Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie jeszcze brązowe nóżki i rączki!!! umrę chyba! Poza tym kupiłam nowy zestaw w rosmanie do pielęgnacji sewgo ciała (jakiś niemiecki specyfik- krem na ociężałe nogi, do kąpieli olejek pod prysznic i olejek do ciała na rozstępy),na początku kupiłam sobie ziajkę, ale mnie uczuliła, potem cały czas smarowałam się gerberem i nic mi nie bytło!!! zupełnie nie wiem dlaczego kupiłam to coś, posmarowałam i cały brzucjh jeden rozstęp, nie wiem czy to przypadek czo co? ale wyjątkowo po każdorazowym posmarowaniu dochodzi komplet nowych rozstępów. Może to specyfik NA ROZSTĘPY!!!! No i co teraz robić? na razie są czerwone i strasznie swędzą, wcieram znów ten krem gerbera(przeprosiłam go), ale może coś jeszcze trezeba??? Może znacie jakieś magiczne sposoby??? O Boziu! Jeszcze jedno mam pytanie, gdzie najlepiej w naszych okolicach zrobić wyprawkę dla malucha! Kazali mi do szpitala przywieźć masę rzeczy....body, kaftaniki, pampersy, kosmetyki. zastanawiam się czy te rzeczy (ubrania) do mnie wrócą, wydaje misię, że raczej nie, więc nie będę szaleć z jakimiś super rzeczami, poza tym trochę to dziwne, bo po operacji jak ją ubiorą??? myślałam, że tylko pampers i już, a tu taka lista! No nic idę odpoczywać! Już bym chciała, żeby było po wszystkim, na serio coraz mi gorzej (z numeru nogi 37 skoczyłam na 40, jak myslicie zostanie mi taka mała stópka???)głupio cxzłowiek 160 wygląda ze stopą 40, a tu może jeszcze i 41 wskoczy!!! buziaki,papapa Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: kolejna przypadłośc rozstępy 17.08.05, 21:21 Hej! No to od razu odpowiadam: 1. Wyprawka. Trudno powiedzieć gdzie najlepiej. Ja kupowałam po trochę w Klimczoku (I piętro), w Dudusiu (chyba tak to się nazywa; dawna Befama na rogu Partyzantów i Powstańców) oraz w "Domu Dziecka", ul. Barlickiego (urocza obsługa). 2. Rozstępy - ghhhrrrr... Do dziś je oglądam i pewnie jeszcze trochę to potrwa. W ciąży stosowałam Ziajkę - nie uczuliła; średnio się przykładałam do smarowania i gdzieś w 6. miesiącu się zaczęło. Mam niezłą hodowlę rozstępów na brzuchu i troszkę na biodrach. Po ciąży miałam najpierw Penaten, a teraz testuję taki niemiecki krem, jak on się nazywa...? Aha, Fissan. Rozstępy już mocno zbladły, ale mam pojęcia czy to i tak normalny proces, czy jednak kremy coś pomagają. Ojej, ale brzydactwa....... Najważniejsze, abyś po prostu solidnie się kremowała to na pewno mniej tych paskudztw Ci się zrobi. Pozdro! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: kolejna przypadłośc rozstępy 17.08.05, 21:30 A ja sie cala ciaze zawziecie smarowalam Ziajka - 2 razy dziennie i bylo OK, az na tydzien przed porodem mocno mi wypchnelo brzuch do przodu i zrobilo sie kilka na biodrach, do teraz z nimi walcze, choc juz troszke zbladly... jesli chodzi o wyprawke to duzo rzeczy dostalam po ciotecznym siostrzencu, a reszte kupowalam w Dudusiu. Odpowiedz Link Zgłoś
rapida wyprawka 18.08.05, 11:41 juz myślałam, że dziś gdzieś pojadę, ale nie mam butów.............., no może i mam, ale głupio wyglądam jak pieta wisi,a reszta upchana jak.... Może jutro....brrrr jak ja nie lubię się źle czuć! A ten sklepik na komorowickiej chyba???? to jakieś centrum, czy tylko magiczna reklama i nic w środku? byłyście tam??? pozdrawiam cieplutko, czyżby się lato zrobiło???? Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Idziemy na basen! 18.08.05, 20:53 Hej Ewelino! Rozmawiałam z panem z pływalni. Zapisałam nas na te zajęcia, które ruszą od niedzieli, czyli na pewno się spotkamy. Wahałam się czy już zacząć, bo na razie jestem sama (mąż do 5 września jest za granicą), ale może pójdzie ze mną mój ojciec albo mama. Ponieważ nie byłyśmy z Misią na zajęciach próbnych, te pierwsze potraktujemy jako próbne i potem zdecydujemy czy zostaniemy (liczę, że tak). 28.08 ma być wymiana wody, więc zajęć nie będzie, potem już chyba będę miała "parę", więc będzie łatwiej. A więc - do niedzieli! Gosia P.S. Cena kursu to 250 zł (10 x 25 zł), płatne najdalej na drugich zajęciach. Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Idziemy na basen! 18.08.05, 21:54 Gosia, tak sie ciesze...A skad bede wiedziala, ze Ty to Ty? Macie jakies znaki szczegolne ? Pozdrawiam i do zobaczenia w niedziele Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Idziemy na basen! 19.08.05, 10:52 Mnie poznasz po licznych rozstępach na brzuchu ;o)) Jakoś się poznamy - Miśka jest bardzo podobna do Zosi i myślę, że nasze dzieci tam będą najmłodsze. Nie będzie problemu. Najwyżej zacznę chodzić od osoby do osoby i pytać: "Przepraszam czy to dzieciątko to Zosia", a w odpowiedzi usłyszę "Nie, to Józek" :oD Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Idziemy na basen! 19.08.05, 12:51 a my wygladamy tak: smyki.pl/domeny/smyki.pl/zoskun/index.php?op=galeria Odpowiedz Link Zgłoś
berenika-27 Re: Idziemy na basen! 19.08.05, 18:30 Ewelinko! Masz przeuroczą córeczkę. Właśnie widziałam zdjęcia, wyglądacie wspaniale! Wracając do rozstępów, w ciąży smarowałam się głównie kremem Gerbera i nie zrobił mi się ani jeden. Niestety trochę zaniedbałam piersi i kilka tygodni po porodzie zrobiły mi się na nich rozstępy. Paskudnie to wygląda ale teraz nic na to już nie poradzę. Ale krem polecam, skuteczny i niedrogi. Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Zosia!! 19.08.05, 18:31 Ewelinko jaka Ona cudowna!!!! napatrzyć sie nie mogłam, zdjęcia są super!!!! tzn nie same zdjęcia, ale ich główny OBIEKT!!!! Na serio cudo!!!! trzymajcie się ciepło, buziaki,papap Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Zosia!! 19.08.05, 20:35 Ale mała podróżniczka! Już tyle świata zwiedziła. Miś jeździ głównie na wycieczki do sklepów lub do Pszczyny do dziadków. A najdłuższą wycieczkę miała na Opolszczyznę 2 miesiące temu - ach, co to była za wyprawa... Myślę, że rozpoznam Was bezproblemowo, a i Ty nie powinnaś mieć problemów z rozpoznaniem Misia, bo jest niesamowicie podobna do Zosi - to chyba siostry! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 20.08.05, 16:06 Witam! Jestem w 14 tc i pewnie często będę tu zaglądać. A na razie to proszę doradźcie w którym szpitalu w Bielsku rodzić, bo słyszałam różne kontrowersyjne opinie na temat obu szpitali w naszym mieście. Pozdrowionka ))) Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 21.08.05, 20:19 Hej Goniu! Przestudiuj sobie uważnie ten wątek, a doszukasz się różnych informacji i opinii. Ja nie rodziłam w B-B, więc za wiele nie doradzę, ale zdaje się każde z potencjalnych trzech miejsc w B-B ma swoje plusy i minusy. A dziś, kochanie Mamusie i Przyszłe Mamusie, odbyły się nasze pierwsze zajęcia na basenie. Było bosko. Dzidzia zadowolona, prawie już się wyrywała do samodzielnego pływania! Równie dobrze czuła się w wodzie Zosia, która przybyła z dumnymi rodzicami. Sądziłam, że ta moja mała niesforna, dla której pojęcie snu w ciągu dnia jest czystą abstrakcją, będzie odsypiać przez pół dnia. Oj, pomyliłam się - to był do końca dzień pełnej aktywności - skąd u małego dziecka tyle sił?! Pozdrawiam Was wszystkie, zabierajcie dzieci na basen jak najszybciej - WARTO! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi po basenie 21.08.05, 20:53 ...moja Zoska spala do 18 a teraz juz znowu spi Gosiu czy Twoja Misia w ogole nie spi w dzien? SLiczna z niej dziewczynka i faktycznie jest do Zoski podobna. ALe nam sie udaly coreczki... Ja tez jestem z zajec naprawde zadowolona. Zoska byla zachwycona w wodzie i mam nadzieje, ze kolejne etapy tez jej sie beda podobac. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: po basenie 21.08.05, 21:43 Hej! Oho, już na forum majowym pytają Cię jak zajęcia na basenie. Chyba napiszę też parę słów. A moje małe dzieciątko uważa, że na świecie dzieje się zbyt wiele ciekawych rzeczy, by spać w ciągu dnia. Rekordem są 2 półgodzinne drzemki w ciągu dnia, ani krztyny więcej. Za to w nocy śpi genialnie - zasypia ok. 20 i budzi się o 6-7, na chwileczkę, coś przekąsić, i znowu śpi. Wczoraj myślałam, że się wścieknę - ustalony basen, a ja dostałam okres... Tragedia... No, ale jakiś super chłonący tampon wybawił mnie z opresji (zresztą prawie w ogóle nie krwawię, więc może nie trzeba było wkładać takiego "smoka"). No i takie wyjście na basen uświadamia człowiekowi, że jest za... duży. Czas wziąć się za sylwetkę, bo coś urosłam wszerz, a niewiele karmiąc pewnie nie zrzucę tyle co inne mamy. Nie mogę się już doczekać następnych zajęć, szkoda, że dopiero za 2 tyg. Pozdrawiam! G. Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: po basenie 23.08.05, 11:49 Hej. Moja jakos w miare spi w dzien, ma 3-3 drzemki po ok 45 min i jedna dluzsza ok 2 godz. W nocy tez Ok - zasypia o 20, a budzi ja tylko glodek, zwykle 2 razy (o 2 i o 5), szybciutko zjada i od razu zasypia. Jak na dziecko karmione tylko piersia to i tak super. Czasem zdazy jej sie wytrwac do 4 i wtedy pobudke mam tylko raz. No ale moja jest rannym ptaszkiem i najdalej o 6.30 to ona jest juz zupelnie wyspana i gotowa do zabawy. Jest wtedy najfajniejsza, przytula sie, rozdaje usmiechy, gada...zupelnie jej nie obchodzi, ze w taki dzien jak dzis mama chetnie by pospala do 10... przesle ci na priva zdjecia, ktore pstryknelam Tobie i Misi a sylwetka sie nie martw - przeciez minelo dopiero kilkanascie tygodni od porodu ja Mloda karmie czesto, wiec pewnie to ze mnie faktycznie wyciaga, bo z 18 kg zostalo mi juz tylko 3. Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi do Goni28b 21.08.05, 20:59 Witaj. Fajnie ze kolejna osobka dolaczyla do naszego watku. A jesli chodzi o szpitale to faktycznie opinie sa bardzo rozne. Tak jak radzi Gosia przejzyj nasz watek - wlasciwie kazda z nas miala inne zdanie. Ja rodzilam w Wyspianskim ze wzgledu na swojego lekarza, prowadzil moja ciaze i byl przy porodzie. Bylo super i jestem bardzo zadowolona. Porodowka do porodow rodzinnych jest Ok, bylo wszystko co potrzebne, pilki, worki sako itp. lazienka z wanna. Potem lezalam w dwuosobowej sali (wiekszosc jest 4i 5 osobowych - ale mi sie akurat trafilo) z fajna dziewczyna wiec tez nie narzekam. Warunki sanitarne i socjalne - makabra, ale to akurat sie ma wkrotce zmienic, bo trwa remont i maja przeniesc porodowke do nowego budynku. Personel bardzo fajny - od salowych po lekarzy. Drugie dziecko na pewno tez tam bede rodzic. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: :-D))) 21.08.05, 22:40 Hej! Dziękuję bardzo za informacje. Moja koleżanka urodziła już dwoje dzieci, każde w innym szpitalu. Za każdym razem miała cesarkę, o wiele lepiej wspominała szpital na Wyspiańskiego. W Wojewódzkim ponoć mimo opłaconej położnej męczyli ją tam w bólach przez 14 godzin - zero rozwarcia - dopiero po tym 14 godzinach zrobili jej cesarkę. Hmmm, może tą porodówkę na Wyspiańskiego zdążą do lutego wyremontować. Bo chyba wolałabym rodzić właśnie tam. Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
berenika-27 Re: :-D))) 22.08.05, 10:43 Witaj Goniu na naszym wątku. A ja muszę pozachwalać szpital Wojewódzki. Trzy miesiące temu miałam tam cesarkę i złego słowa nie dam powiedzieć. Zarówno warunki sanitarno-techniczne jak i opieka lekarsko-położnicza były super. nikogo nie opłacałam, znałam tam tylko jednego ginekologa u którego byłam zaledwie 5 razy przed porodem i jedną położną do której chodziłam na szkołę rodzenia. Ale nie zabiegałam u żadnego z nich o jakąś specjalną opiekę. Ta położna sama po porodzie mnie znalazła, przyniosła laktator, uczyła odciągać pokarm. Inna, zupełnie obca, sama z własnej inicjatywy chodziła na patologię noworodków dowiadywać się jak sie czuje moje dziecko. Jak tylko poprosiłam to wiozły mnie na wózku żebym mogła zobaczyć dziecko. W szpitalu kładą duży nacisk na karmienie piersią ale bez przesady. Sama widziałam że wystarczy poprosić a położne zabierały dziecko do dokarmiania albo tylko po to by dziewczyna mogła się wyspać. Ja osobiście miałam problem z pokarmem, A jak któregoś dnia się załamałam to pielęgniarki z ginekologii (bo tam leżałam) same przychodziły mnie wspierać, co bardzo mi pomogło. Ogólnie NIE czułam się tam obco, pozostawiona sama sobie. Goniu, piszesz że: "Moja koleżanka..... W Wojewódzkim ponoć mimo opłaconej położnej męczyli ją tam w bólach przez 14 godzin - zero rozwarcia - dopiero po tym 14 godzinach zrobili jej cesarkę." A kiedy to było? Bo wiem że przez ostatnie półtora roku wiele się w wojewódzkim pod tym względem zmieniło. Krótko mówiąc lekarze wiedzą już czym grozi nie zrobienie w odpowiednim momencie cesarki i teraz "dmuchają na zimne". Polecam Wojewódzki. Odpowiedz Link Zgłoś
rapida klasyczne nieszczęście....... 22.08.05, 11:02 dzisiejsza noc to katastrofa, praktycznie całą noc spacerowałam, bo nie jestem w stanie się położyć, co robić jak się oczy zamykają, chce się spać a tu nie ma jak się położyć, lewy bok odpada (żeberko dalej nawala-już jakby nie było 8 miesiąc), na wznak też, bo od razu sikam! pewnie jakiś ucisk na pęcherz i nawet jak się wysikam i położę, to od razu muszę lecieć (bez sensu), no a prawy bok odpada z racji opuchlizny, drętwieje mi noga, ręka, zresztą na nogach jestem od 6, a do tej pory dłoni nie mam! Za chwilę jadę do lekarza, bo na serio nie wytrzymam tego dłużej. dziennie tyję o około 2 kilogramy (nawet jak zjem tyle co nic), potwór i jeszcze raz potwór, nogi spuchnięte do ud, z tym ,że prawa całkiem o 5 cm urosła w przeciągu tygodnia, świeci się jakby zaraz miała pęknac i boli to tak potwornie! brzuch też boli, może gdyby leżała wzdłuż, to nie bolałoby tak bardzo, a ja ją mam w poprzek, od żebra do żebra, i jak się wyciągnie od czasu do czasu, to pękam na całym froncie......może jakoś da się ją obrócić? Poza tym zgaga mnie męczy, choć wcześniej nic z tych rzeczy mnie nie nękało!!! jak ja wytrzymam jeszcze ten miesiąc? tzrymajcie za mnie bo umrę chyba, wczoraj już miałam taki kryzys, że gdybym dała radę,to sama bym ją wyciągnęła.... Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: klasyczne nieszczęście....... 22.08.05, 18:03 niestety Rapido ja nie wiele Ci poradzę, bo moje doswiadczenia są daleko za Twoimi... mam nadzieję, że Twoje dolegliwości są chwilowe i lekarz dał Ci jakieś zalecenia, które Ci pomogą. U mnie zaczął się 20tc. W ciągu ostatnich 3 tyg brzuszek rośnie w oczach, jeszcze troszkę i już chyba w nic się nie zmieszczę. Martwi mnie trochę przyrost wagi - wydaje mi sie dość gwałtowny w ostatnich tygodniach. Odczuwam znaczne trudności w poruszaniu i szybko sie męczę, a to zaledwie półmetek i to ten łatwiejszy, ale jestem dobrej myśli i biorę się za ćwiczenia- najwyższy czas. Mam jeszcze pytanie dot. basenu: jak często są zajęcia i ile dzieci jest w grupie? Odpłatność jest miesięczna czy za cały kurs, i ile trwa kurs? Jest możliwość wyboru godziny, czy raczej jest mało chętnych i godziny nie są elastyczne? Ania Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: klasyczne nieszczęście....... basen.... 22.08.05, 21:34 Rapida! Tak sobie pomyślałam, że może jakiś pomnik Ci ufundujemy, albo coś takiego... Ja miałam totalnie bezproblemową ciążę, dosłownie parę rzygań plus problemy z zawiązaniem butów i ubieraniem skarpet pod koniec; trochę puchłam od 8 miesiąca. Jak czytam o Twoich problemach to mam wrażenie, że w Twoim przypadku to nie tylko ciąża, ale do tego seria "klasycznych nieszczęść". Na pocieszenie mogę Ci napisać, że prawdopodobnie żadna z nas nie czuła takiego szczęścia i ulgi jak się dzieci urodziły, jakie Ty poczujesz gdy będzie już po wszystkim (no właśnie - już niewiele zostało...); choć, jak wiemy, urodzenie się dziecka nie będzie jeszcze końcem nerwówki dla Ciebie. Pozostaje wysłać wirtualne przytulenie i trzymanie kciuków, to już naprawdę niedługo (a propos, wybrałaś już szpital i termin?). I jeszcze z innej beczki - basen: zajęcia są raz w tygodniu (pół godziny), w niedzielę o godz. 13 jest grupa dzieci 3-12 miesięcy (początkująca) - jedyny możliwy termin. Za cały kurs płaci się najdalej na drugich zajęciach. Grupa, jak doliczyli się moi rodzice, liczy 11 dzieci. Cena kursu to 250 zł (10 zajęć po 25 zł). Kursy rozpoczynają się co około miesiąc (aż zbiorą grupę). Pozdrowienia! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: :-D))) 22.08.05, 22:48 Dziękuję Bereniko za informacje. Być może rzeczywiście w Wojewódzkim coś się pod tym względem zmieniło. Bartuś urodził się już ponad 3 lata temu. Hmm, mam ciężki orzech do zgryzienia, ale myślę, że mam jeszcze dość czasu aby się nad tą kwestią zastanowić. Pozdrawiam serdecznie. Pa. Odpowiedz Link Zgłoś
jagodzia24.09 Re: :-D))) 23.08.05, 18:07 Cześ Goniu! Ja będę w najbliższym czasie rodzic w Wojewódzkim (właśnie dzisiaj zaczął nam się 9 miesiąc) więc opiszę jak było. Myślę że od tych trzech lat szpital ten zmienił nastawienie do pacjentek - początek swej ciąży również przeleżałam w tym szpitalu (dwa tygodnie). Zdażył mi się tam depresyjny dzień i położne z ginekologii mnie wspierały duchowo. W ostatnim półroczu moje trzy koleżanki tam urodziły swoje skarby i są bardzo zadowolone. Co do Wyspiańskiego prawdopodobnie oddział położniczy zdążą wyremontowac w styczniu przyszłego roku, więc będziesz miała wybór. Powodzenia życzę Tobie i oczekiwanemu Skarbowi - Jagoda z Kacperkiem? Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: Jagoda i Kacperek :-D))) 23.08.05, 20:06 Co za spotkanie! Takie niby anonimowe forum, ale my się przecież bardzo dobrze znamy. Jeśli poczytałaś uważnie moje wypowiedzi, to pewnie też domyślasz się o kim myślałam. A w niedzielę byłam w Wojewódzkim z tym moim ramieniem - skierował mnie tam na prześwietlenie lekarz, u którego byłam prywatnie. Lekarzowi na izbie przyjęć miałam ochotę przyładować w nos, ale o tym opowiem jak się spotkamy. Po tych przejściach od razu przypomniała mi się Beata. Zaczęłam się mocno zastanawiać, czy na pewno chcę tam rodzić dziecko. Pozdrowionka 4 all. Gonia + Kubuś/Ania (?) Odpowiedz Link Zgłoś
jagodzia24.09 Cześć Goniu i Wszystkim Mamusiom!!!!!!!!!! 26.08.05, 08:59 Witajcie, witajcie Drogie Mamusie i Skarby! Często nie zasiadam do kompa bo ostatnimi czasy do domku wracamy bardzo późno, w pracy dużo roboty - zresztą ograniczam siedzenie przed kompem bo nie chcę dzidzi "napromieniowywać". Dzisiaj jestem ostatni raz w pracy od pn idziemy z Kacperkiem na L4 - termin nam się nieubłaganie zbliża (16, 24.09). Wczoraj w Szkole rodzenia na zajęciach kąpieli noworodka dowiedzieliśmy się, że znajomi, którzy mieli termin na koniec września właśnie wczoraj w nocy urodzili (40 min.). Trochę się przestraszyłam bo o pakowaniu jeszcze nie myślałam a lista niezrobionych zakupów jeszcze dłuuuga... Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: Powodzenia!!!!!!! :-D 26.08.05, 12:04 Cześć Jagódka! No to powodzenia życzę i w przygotowaniach i kiedy już nadejdzie ta długo wyczekiwana chwila. Z tymi narodzinami terminami to u każdej kobiety inaczej, no ale nigdy nie wiadomo kiedy ta chwila nadejdzie. A mnie, qrcze, to forumowanie tak wciąga, że przestaje myśleć o tym, że "napromieniowuję" dzidziusia. Zresztą i tak już dostał odpowiednią dawkę (rentgen barku - niby ze specjalną osłoną na brzuch, ale ja tam wiem...). Za niedługo pódziemy do naszej pani dr, więc zobaczymy jak tam się trzyma nasze maleństwo. Zresztą w tym "kaftanie bezpieczeństwa" to co ja mogę robić: albo siedzieć przed kompem i lewą ręką klepać w klawiaturę, albo siedzieć przed telewizorem, no albo czytać książki. Ale to moje ramię już coraz lepsze. Pozdrawiam serdecznie, trzymajcie się! Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Cześć Goniu i Wszystkim Mamusiom!!!!!!!!!! 26.08.05, 20:29 Hej! Od razu mi się przypomniała moja historia z całkiem niedawna (kwiecień-maj). Miałam termin na 1 maja (z USG 10 maja). W pierwszym tyg. kwietnia gin zerknął na wynik ktg i orzekł, że jego zdaniem urodzę do 2 tygodni. To była panika! Co?!!! 2 tygodnie? A ja jeszcze nie wiem co będę musiała kupić dziecku! Nie spieszyło mi się, bo jeszcze tyyyyle czasu, a tu nagle taki hit! Ruszyłam po sklepach, szybko wszystko pokupowałam i... poród był wywoływany 13 maja, bo nic do tego czasu nie ruszyło. Jedyny pożytek z tych przewidywań był taki, że szybko, raz a dobrze, skompletowałam wyprawkę. Ojej, ale jak sobie przypomnę - TO MOŻE JUŻ BYĆ KAŻDEGO DNIA! Pozdrawiam, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Nie pozwólmy zdechnąć temu wątkowi! 25.08.05, 18:03 Ciężaróweczki z B-B i okolic, piszcie proszę. Jak się czujecie, na kiedy macie termin, co Was niepokoi i o Swoich radościach też piszcie! Przyszłe Mamusie z Bielska i okolic gdzie jesteście??? Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Nie pozwólmy zdechnąć temu wątkowi! Barbs! 25.08.05, 20:51 No właśnie - a ja z apelem do koleżanek, które już są mamami. Piszcie też co słychać. Szczególnie piszę ten apel do Barbs - co u Ciebie? Zaglądasz tu jeszcze? Pozdrowienia (mam nadzieję, że żadnej z Was nie podtopiło...) Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Co u Was? Rapido, jak zdrówko? 29.08.05, 18:07 Jak się macie? Pogoda piękna, ale wakacje niestety się kończą. Pewnie wielu z Was to nie dotyczy, ale ja powoli zacznę wpadać do pracy. Napiszcie jak się macie, pozdrawiam Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
moniszek1 HALO PSZCZYNA!!!!!!!!!! 30.08.05, 11:23 Więc w końcu pierwszy dzień urlopu i można pogadać... Czy są tu jakieś przyszle mamy z Pszczny? Mieszkam tu od miesiąca i znam niewielu ludzi... Do kogo chodzicie do lekarza, gdzie będziecie rodzić i przede wszystkim co zrobić ze szkolą rodzenia (w Pszczynie nie ma, a ja nie mam samochodu).????? Odpowiedz Link Zgłoś
anbull imię dla synka.... 30.08.05, 21:12 Od kilku dni czuję ruchy brzdąca i jest to naprawdę wspaniałe uczucie. Jestem teraz w 20tc, po usg i wszystko wskazuje na chłopczyka...i tu problem bo nie możemy zdecydować się na imię. Wydawało się, że już wybraliśmy, a teraz nachodzą wątpliwości (szczególnie mnie). Tatuś upiera się przy Bazylim. To i tak postęp, bo wcześniej wchodziły w grę jedynie imiona staropolski m.im. Mścigniew, Gniewomir. Ja mam dosłownie pustkę w głowie, nie sądziłam, że to tak trudne zadanie. Napiszcie proszę co sądzicie o imieniu Bazyli. to chyba tyle pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: imię dla synka.... 30.08.05, 21:29 jeszcze jedno znacie jakiś dobry sposób na pieczenie w żołądku?? Na razie popijam mleko przy tych dolegliwościach, ale może macie jeszcze jakieś inne sposoby? Ania Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: imię dla synka.... 30.08.05, 22:01 Bazyli? Przypomniałaś mi czasy liceum, kiedy z kumpelą widywałyśmy chłopaka, który nam się podobał. Nie znałyśmy jego imienia, więc "roboczo" nazywałyśmy go Bazylem. Czyli imię to całkiem dobrze mi się kojarzy. Nie doradzę czy dobre, czy niedobre, a może staropolskie? Pamiętaj - imię dla chłopca będzie przez całe życie szło w parze z konkretnym nazwiskiem - jeśli te 2 elementy się nie gryzą, a do tego może być oryginalnie to czemu nie? A na problemy żołądkowe... Nie wiem. Ja czasem popijałam Alugastrin, ale podobno w ciąży nie powinno się go za bardzo popijać. Pozostawało mleko lub Ranigast (to chyba spokojnie można). Zapytaj w aptece. Pozdro! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
clelia Re: imię dla synka.... 31.08.05, 20:51 Bazyli bardzo ładnie brzmi, jak bazylia, którą lubię. Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: imię dla synka.... 31.08.05, 22:48 dzięki za wypowiedzi co do imienia Bazyli,czekam jeszcze na komentarze, jakby ktoś miał ochorę ) Z nazwiskiem komponuje sie bdb i podoba mi się dla starszego dziecka i dorosłego, ale jakoś do małego brzdąca to sama nie wiem i jedyne zdrobnienie jakie przychodzi mi na myśl to Bazyliszek )). Na pewno Bazyli jest imieniem rzadziej spotykanym niż moje ) Ja idąc, np. do lekarza to nie wytsarczy nawet jak podam swoje imię i nazwisko, muszę dodać miejsce zamieszkania lub rok urodzenia, choć to drugie nie zawsze jest wystarczające. Strasznie lubię jak "komandos" się wierci, nawet kopać nie musi abym czuła jego delikatne ruchu. Jak leżałam w szpitalu ok. 15tc czułam jego pierwsze kopnięcia, ale dopiero jak zaczął częściej o sobie dawać znać to jestem pewna, że wcześniej to były jego kopniaczki, a nie mój żoładek czy jelita. nawyższa pora iść spać, dobranoc Ania Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: HALO PSZCZYNA!!!!!!!!!! 30.08.05, 21:55 Hej! Ja jestem trochę z B-B, a trochę (już niedługo całkiem) spod Pszczyny (z Radostowic). Nie wiem co doradzić, bo nie znam lekarzy w Pszczynie, a szkoły rodzenia chyba rzeczywiście nie ma. Brak auta to w dzisiejszych czasach problem - w B-B są 2 szkoły, chyba dość fajne. Ale jedno wiem na pewno (z relacji kilku osób) - omijaj szerokim łukiem szpital w Pszczynie, bo tam kompletne konowalstwo i lenistwo siedzi. Naprawdę! Pozdrawiam, odzywaj się co słychać, napisz który to miesiąc Mama Gosia z 3,5-misięczna Michaliną Odpowiedz Link Zgłoś
moniszek1 Re: HALO PSZCZYNA!!!!!!!!!! 31.08.05, 07:11 Ha! No nie wiem co o tym myśleć, na początku chodziłam do poradni K pod szyndzielnią w Bielsku, ale byłam niezdwolona bardzo... choć szpital jest bardzo ładny, ale to tylko połowa sukcesu. Teraz chodzę do lekarza w Pszczynie (26 tydzień), który jest cudowny raczej, bardzo miły, delikatny, opiekuńczy, dokładny i cierpliwy.Kieruje na wszystkie badania, mam z nim kontakt telefoniczny, jedyny minus to długie kolejki u niego, no i trochę kasy . Będę rodzić pod jego opieką, czuję sie z tym bezpiecznie... tyle, że w szpitalu w Pszczynie. Ja też słyszałam o tym szpitalu kilka gorzkich slów, jednakże ten lekarz ma w szpitalu duże poważanie, więc powinno być inaczej. Poza tym podobno z mężem zupelnie inaczej traktują... Nie wiem, co jest lepsze, ale chyba lepiej być pod opieką dobrego lekarza w gorszym szpitalu, niż w lepszym szpitalu rodzić zupełnie anonimowo... Poza tym jest tak, że dopóki sie nie sprawdzi na wlasnej skórze to niewiadomo... szkoda że w tak WAŻNEJ sprawie... Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: HALO PSZCZYNA!!!!!!!!!! 31.08.05, 12:27 No, ja też trochę niedobrego się nasłuchałam o szpitalu Wojewódzkim pod Szyndzielnią, w szczególności o oddziale położniczym, pomimo że jest tam ładnie i nowocześnie. Do giny chodzę prywatnie, bo chcę żeby całą ciążę prowadził jeden lekarz. Też mi się to nie podoba, że tak trzeba robić - bo inaczej traktują Cię per noga i niestety traktowanie kobiet ciężarnych po ludzku jest luksusem, za który trzeba płacić. Beznadzieja w tym naszym pięknym kraju, a później się wszyscy dziwią, że tak mało dzieci się rodzi. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: HALO PSZCZYNA!!!!!!!!!! 31.08.05, 21:01 O, widzisz! Fajny lekarz to dużo. Jeśli masz do niego zaufanie to już ten szpital nie taki straszny. Podobne podejście miała e_rubi i na dobre Jej wyszło. Moja szwagierka miała w Pszczynie koszmarny pierwszy poród, a drugie dziecko urodziła już w Żorach (nawet była skłonna znów urodzić w Pszczynie, bo tym razem miała skierowanie na cesarkę - UZASADNIONE, ale powiedzieli jej, że tak to każda by chciała cesarkę, że nie zrobią i dlatego pojechała do Żor - była bardzo zadowolona). Ale ona chyba nie miała tam "swojego" lekarza. Powodzenia! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
rapida JUŻ MAM SWOJE SZCZĘŚCIE................. 02.09.05, 14:21 Długo mnie nie było, ale za to mam dla Was śliczną historię!!!! Ostatni raz kiedy się odezwałam na forum, wybierałam sie do lekarza, oczywiście z prośbą o ratunek! Pani doktor widząc mnie od razu kazała iść do szpitala, zadzwoniłam więc na Ligotę, ale w ponidziałek nie było miejsc wolnych.... kazali mi zadzwonić we wtorek rano i pytać!!! Ludzie co za noc z poniedziałku na wtorek- nie życzę nikomu!!! Praktycznie całą noc nie spałam, tylko stękałam i płakałam, i nie dałam się namówić radom męża, który bez względu na to czy jest miejsce czy nie chciał jechać na Ligotę!!! Rano podniosłam się juz o 5 i zaczęłam pakować ostatnie rzeczy. Nie dzwoniąc pojechaliśmy skoro świt na miejsce, tam lekarz na izbie załamał ręce i pytał na co pani czekała...jak powiedziałam, że nie było miejsca, to powiedział, że dla takich przypadków miejsce jest zawsze!!! ale jak sie jest upartym, to co???? wszyscy mówili, żebym jechała od razu, ale ja nie.......wot baba!!!! Od razu zaczęły się badania, głowinie chodziło o tą opuchliznę, która brała się nie wiedząc z czego???? nogi urosły o 8 cm w obwodzie w przeciągu 2 tygodni, no mozna powiedzieć ,że zaczęło się wszystko akcją z wyrostkiem!!!! brzuch rósł w zastraszającym tempie, w szpitalu miał 125 cm..., a ciśnienie ok, mocz też, a tu wody tyle,że.... stwierdzono wielowodzie, w kieszonce miałam 110 ml wody, czyli o połowę za dużo, stąd te pęknięcia i ten niekontrolowany rozrost! dzień poźniej wykonano mi amnioredukcję, czyli znów kłucie brzucha i wypuszczenie wód płodowych!!! nie dało się zrobić tego na raz więc w piatek miała być druga część, we wtorek trzecia i na pewno czwarta....A ból okropny! Po pierwszej dostałam skurczy, telepało mna jak.... dali mi magnez, który nic nie działał, potem isoptin z fenoterolem, po którym odpłynęłam na serce.... rączki zaczęły mi telepać jak galaretka! Opuchlizna nic nie schodziła, rączki latały, brzuch rósł dalej, a ci tylko nowe antybiotyki mi podawali. W końcu we czwartek przenieśli na przedporodową salę, tam wszystko bez zmian, zaznaczyli,że 4 września rozwiązanie... W nocy o 22 podali mi lek (nowy antybiotyk)dożylnie, no i poszłam spać, choć tak na serio to o spaniu nie mogło być mowy, bo dalej mi było strasznie, ale tak się cieszyłam, że jestem w szpitalu i nic mi już nie grozi! koło północy zaczęło mnie dziwnie swędzieć ciało, ale powiedzieli, że to normalne!! potem wiele nie pamiętam, ale jeszcze pamiętam, że spuchł mi bardzo język, no i nad ranem juz nie mogłam oddychać, miałam taki płytki oddech i taki bardzo szybki, nie miałam siły ani dzownić po pomoc, a ni krzyczeć, ma moja jedyna koleżanka spała jak zabita!!! rano jak przyszła siostra z lekami spytała co pani jest??? a ja: nie wiem, ale chyba źle... no i się zaczęło, przylecieli wszyscy możliwi lekarze, jeden puls mierzy, drugi coś pod język wciska, tu ktg pdłączają, tu coś wstrzykują do żyły, nowa kroplówka, a mnie tak bardzo wszystko boli.... i ten oddech, którego złapać nie mogę ia tak ciężko mi mówić. Od razu decyzja do cięcia!!!! A ja tylko myślę, że moje maleństwo jest jeszcze takie małe (33 tydzień), a przecieżlekarz mówił, że im większa tym, lepiej bedzie ją operować...ale nie dało rady. Wzięli mnie na stół i już prawie wkłuwali się w plecy, kiedy się okazało,że nie ma transportu dla małej, będzie dopiero o 11 ściągnęli mnie zatem ze stołu i spowrotem do łózka, bolało mnie koszmarnie, miałam już dość porządne skurcze! dopiero przed 11 wzięli na stół ponownie i o 11:04 mała się urodziła, miała 2360, lekarz powiedział, że jak na wcześniaka, to wcale nie jest źle, a nawet bardzo dobrze! widziałam ją tylko chwilę i od razu zabrali na zewnątrz! Niektórym szczęśliwcom (mąż, siostra) dane było widzieć, jak ją wiozą, już z zapatuloną wadą, specjalnym inkubatorem do N. Wada była dośc spora, w worku przepuklinowym znajdowała się wątroba i jelita, ale worek był przebity i jelita były w dużej części na zewnątrz! więc praktycznie były to dwie wady i przepuklina i wytrzewienie!!! Na szczęście pierwszym lekarzem, który opatrywał moją małą, była koleżanka mojej siostry ze studiów, dopiero na korytarzu jak odprowadzała N, się spotkały i co za szok, zawsze to ktoś znajomy!!! Ta znajoma powiedziała mojej siostrze,że wada jest bardzo ciężka i stan dziecka jest krytyczny!! O tym jak się czeka, żeby zobaczyć swoje dziecko mogą coś powiedzieć mamy, które już urodziły, bo oczekiwanie (ciąża) na dziecko, to coś zupełnie innego, zwłaszcza, jak wokół ciebie same matki karmiące swoje pociechy, a ty o swojej możesz tylko pomarzyć, pomyśleć i zapłakać. Kryzys dopadł mnie w trzeciej dobie wieczorem, praktycznie ryczałam cały czas, depresja całkowita, a tu non stop personel pyta o dziecko, lekarze, położne, koleżanki... Operacja miała się odbyć w sobotę, więc od razu po południu telefon czy już coś wiadomo, a tu szok, operacja odbyła się w nocy! dlatego powiedzieli, że w sobotę, żebyśmy się nie stresowali....Oczywiście tandem moja siostra i mąż codziennie przez ten czas jak mnie przykuli do łóżka byli u małej. Codziennie też przynosili coraz lepsze wieści. Choć rzeczywiście były one dobre, to i tak łzy się same wylewały. We środę mnie wypisali i wtedy mogłam po raz pierwszy iśc do niej! nie jestem w stanie napisać jakie to uczucie??? spała sobie słodko, rzeczywiście miała wszystko odłączone, jedynie tlen, żeby lepiej się oddychało, i serduszko było monitorowane, i jeszcze sonda z mleczkiem, bo właśnie zaczęła jeść!!!poza tym już nic! A wczesniej tyle rzeczy, że nie widać było jej spoza nich. Jedynie te sine, skłute rączki. Wczoraj byłam u niej wieczorem i pan doktor zdecydował, żeby odlączyc tlen, zaczęła więc samodzielnie odychać (i wychodzi jej to znakomicie), ze sprzętu ma tylko tą sondę z jedzonkiem ( na razie śladowej ilości), wczoraj zrobiła pierwszą kupę, co oznacza, że jelita podjęły pracę, bo wątroba podjęła pracę dużo wcześniej, chyba już w trzeciej dobie! Jej lekarz prowadzący jest sam w szoku, że dziecko tak szybko, po tak ciężkim zabiegu ( na szczęście udało się wepchnąć wszystko za jednym razem), tak szybko się podnosi do życia. Wczoraj juz nie spała, miala otwarte oczy, cały czas machała łapkami i nóżkami, to na serio niesamowite, na dodatek poweidział,że rana jest suchuteńka i wspaniale się goi!!! , to wszystko, to cud, który zawdzięczam św. Frankowi i Ojcu Pio!!!, bo jak inaczej to wszystko wytłumaczyć?? Dziękuję bardzo, za wsparcie przez cały ten czas, niby nic, a jak wiele!!! za ten pomnik też bardzo dziękuję, staniemy na nim razem z małą!!Będę się pojawiać i zdawać relacje na bieżąco!!! ściskam wszystkie panie i ich dzieciaczki, zarówno te w brzuszkach, jak i te na zewnątrz!!!! Nie wiem co powiedzieć Wam na zakończenie mojej historii, może powiem: i to by było na tyle.......... Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: JUŻ MAM SWOJE SZCZĘŚCIE................. 02.09.05, 18:46 łzy samie ciśną się do oczu, trudno mi sobie to wszysko wyobrazić, a co dopiero przejść przez to wszystko... gratulację Małej i sił, które miałaś by to przeżyć. Super, że Mała tak się bierze do życia, to naprawdę pocieszające. Będę trzymać mocno kciuki za kolejne postępy Małej i Twój powrót do formy psychicznej i fizycznej. Pozdrawiam gorąco Ania. Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: JUŻ MAM SWOJE SZCZĘŚCIE................. 02.09.05, 19:38 Oj, wzruszyłam się... Siedzę i rżę z zadowolenia, choć jednocześnie łezki idą do oczu. Dziewczyno, wiesz jak tu to wszystkie przeżywałyśmy. A Ty to już nie wspomnę. Nie powiem, nieźle mnie zaskoczyłaś, że to już. Ale super! Rapido - a jak z karmieniem? (kurczę, nawet nie wiem czy będziesz miała czas i głowę, by teraz do nas pisać, ale to nic). Widzisz ja mam lekką obsesję z tym karmieniem, bo już po sobie wiem jak to jest po cesarce. Też swoje trudne chwile w szpitalu przeszłam. Ach, nieważne to wszystko. Bardzo się cieszę, że dzidzia tak wspaniale sobie radzi. Napisz jeszcze jak ma na imię. Buziaki serdeczne! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
berenika-27 Re: JUŻ MAM SWOJE SZCZĘŚCIE................. 02.09.05, 21:35 Też się popłakałam. Rapido, gratuluję z całego serca, z całej duszy mojej....Az słów mi brakuje żeby opisać co czuję po przeczytaniu Twojej historii. Napisz koniecznie jak Twoja pociecha ma na imię. I życzę Wam obu wszystkiego co najlepsze, żebyście zawsze miały tyle siły do walki o życie ile miałyście do tej pory. A Maleństwu dodatkowo aby zdrowo rosło, dobrze przybierało na wadze, chciało ssać Twoją pierś (o ile tylko Ty sama tego chcesz), szybkiego wyjścia ze szpitala i żeby już żadna z Was nie musiała do niego wracać. Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: JUŻ MAM SWOJE SZCZĘŚCIE................. 02.09.05, 22:10 Chyba my wszystkie wypłakujemy teraz oczy przed swoimi kompami. Rany... po prostu brak mi słów. Różne historie słyszałam o ciężkich ciążach i porodach, ale Twoje "klasyczne cierpienie" przechodziło wszelkie moje wyobrażenia. Tak właśnie przypuszczałam, gdy zniknęłaś z tego forum na jakiś czas, że Twoje maleństwo własnie przychodzi na świat, a Twoim cierpieniom nadchodzi kres. Na szczęście happy end. Pozostaje mi tylko pogratulować Tobie i Twojej Małej, że tak dzielnie walczy o życie. Pozdrawiam gorąco. Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: JUŻ MAM SWOJE SZCZĘŚCIE................. 09.09.05, 20:20 Oj Rapida, nie zagladalam tu pare dni i jestem taka zaskoczona, ciarki mnie przeszly jak czytalam Twoj post...ciesze,sie ze operacja sie udala i twoje dziecko tak szybko dobrzeje. Jestescie bardzo dzielne. Gratuluje i pozdrawiam serdecznie i jak zwykle trzymam kciuki by bylo jak najlepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 06.09.05, 10:40 Hop! Do góry podrzucam ten wątek innym Bielszczankom. Wpisujcie się Dziewczyny co u Was słychać, jak się czujecie, jak tam Wasze Pociechy... Odpowiedz Link Zgłoś
papaja7 Re: Test na płeć dzidzi :-D 07.09.05, 12:12 Teścik sprawdził się jeżeli chodzi o synka... a teraz z prognoz powinna być dziewczynka. dziś się dowiem... ciekawe? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
rapida DZIĘKUJĘ!! 08.09.05, 10:30 Bardzo, bardzo dziękuję Wam wszystkim za życzenia dla mnie i Marysi!!!! (sama też przy nich płakałam, w ogóle taka jakaś płaczliwa jestem, oj te hormony... Acha zapomniałam jeszcze napisać, że po porodzie w szpitalu straciłam 18 kilo!!! Jeździmy do nij codziennie, w drodze jesteśmy 5 godzin a widzimy ja 15 minut..., cały czas śpi, więc nie chcemy jej przeszkadzać, bo sen na zdrowie najlepszy! Równo sześć dni pooperacji przewieżli ją z OIOM-u na patologie noworodka (tzw. K2), no i cieszyliśmy się z tego, bo to dla dziecka awans, ale tam dostała gorączki (38 stopni), wieczorem już 36,9. W niedzielę już nie było gorączki, okazało się, że wyhodowała gronkowca (najprawdopodobniej ode mnie....) ale równie dobrze mógł pójść z jej brzucha, dostała antybiotyk i juz wraca do siebie!!!od wczoraj lezy już w zwykkłym łóżeczku, jedynie serce monitorują, kroplówka ze wzmacniaczem i sonda z mleczkiem. Dostaje mało jedzonka po 10 ml co 3 godziny, ale jelita juz dobrze funkcjonują, robi sama kupki (bez żadnych wlewów, czy czopków), no i najważniejsze ma już prawie 2400! czyli w ogóle nie spadła z wagi, a jeszcze przytyła, choć to dopiero 13 doba! W końcu tez ją odziali!!! no bo ile można leżeć wśród wielu facetów (duzo mniejszych od niej- 70 dkg) z piersiami na wierzchu??? A karmienie???? koszmar: po pierwsze, wiem, że należałoby systematycznie odciągać, a ja nie mam jak, no rano coś tam, potem o 11 wyjazd wracamy o 17/18 bo jeszcze jakiś obiad po drodze, koło 19 znów cos tam pomecze i idę spać ledwo żywa, więc tak dwa razy dzienie to maks mojej wydajności! początki były koszmarne, praktycznie non stop ryczałam bo po godzinnym "męczeniu" wyszła jedna kropla. No ale dziś można powiedzieć że za cały dzień 10 ml MAM!!! Laktator nie daje nic, jedynie rączki, ale i tak kiepsko! Jak mała przejdzie na K3, tam uczą ja karmić, bo jak na razie sondą jedzonko prosto do żołądka leci. Wczoraj dostała smok, żeby przypomniec odruch ssania! więc niby mam jeszcze parę dni, ale ...ciężko. Dorze, bawcie się miło, bo ja już za chwilkę do mojego szkraba jadę, pozdrawiam ciepło i jeszcze raz dziękuję!!! odezwę się niebawem,papa Odpowiedz Link Zgłoś
berenika-27 Re: DZIĘKUJĘ!! 09.09.05, 21:39 Rapido, wiem jak trudno walczyć o pokarm gdy w piersiach pusto a dziecka nie ma obok. Sama przez to przeszłam. No może nie zupełnie bo mnie od Mateusza oddzielał tylko długi korytarz a Was kilometry. Ale ja też na początku nie miałam pokarmu i też wyciskałam z piersi ręcznie bo laktetor był nieskuteczny. Ale jeśli naprawdę zależy Ci na karmieniu piersią to WALCZ!!!! bo warto. Wiem że nie zawsze masz czas. A jaki masz lakrator? może możesz pożyczyć ze szpitala elektryczny? Jest dużo wygodniejszy w użyciu. A skoro Marysia leży już w łóżeczku to może możesz przystawić ją do piersi choćby na chwilę? Wiem że ona dopiero musi się nauczyć ssania ale dlaczego ma się uczyć na smoku a nie na Twojej piersi? Ja na początku czekałam z przystawieniem do momentu kiedy będę miała dziecko w swojej sali w szpitalu ale na szczęście moja koleżanka wydzwaniała do mnie po kilka razy dziennie i pytała czy już karmiłam Mateusza piersią. A że wstyd mi było ciągle mówić że jeszcze nie to wkońcu poszłam i poprosiłam pielęgniarkę o pomoc. I tych pierwszych chwil karmienia nie zapomnę do końca życia, tych wielkich oczu mojego dziecka, jego języczka na brodawce... Dobrze że nie czekałam dłużej bo przy karmieniu liczy się każdy dzień, im wcześniej tym lepiej. Proszę, chociaż spróbuj ją przystawić, choćby na te 15 minut. Przez ten czas Marysia się nie naje ale pobudzi piersi i poczuje co to bliskość mamy, ciepło piersi. Mam nadzieję że Wam się uda. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: DZIĘKUJĘ!! 11.09.05, 22:01 Rapida – gratuluje z calego serca – tez mi się jakos wilgotno w oczach zrobilo. O pokarm walcz – wiem, ze na poczatku nie jest latwo, ale naprawde warto! Karmienie piarsia jest cudowne – ja osobiscie je uwielbiam! Trzymam z calej sily kciuki za Malutką – swoja droga faktycznie – jak na wczesniaczka calkiem spora dziewczynka Wybaczcie dlugie milczenie, ale przyznam, ze czasu mam straszliwie malo – opeika nad dwojka maluchow to jednka spore wyzwanie, zwlaszcza jedsli mlodsze ma paskudne kolki , przez co wiekszosc czasu spedza na rekach no i do tej pory zupelnie rozregulowane spanie – ostatnio zywiutki jak szczypioreczek i w doskonalym humorku probuje zaczynac dzien o 4 nad ranem... Potem ozywiscie kolo 6.00 pada z powritem niestety mniej wiecej o tej porze budzi się starszy synek wiec ja już dospac nie bardzo mam jak... ech kiedy to się wreszcie jakos poprostuje.. W kazdym razie dzieki za pamiec Gosiu Nie pamietam czy wspomninalam o perypetiach jakie mialam po porodzie – rozeszly mi się szwy, tydzien po porodzie bylam ponownie w Ledzinach i ponownie zostalam zszyta (na żywca – nikomu nie życze...) – te drugie szwy chronilam najlepiej jak moglam, przetrzymalam je prawie 2 tygodnie no i niestety, po zdjeciu okazalo się, ze nic nie zlapalo. Jest kiepsko, ostatnio bylam na wizycie kontrolnej po porodzie, lekarz potwierdzil, ze jest – delikatnie mowiac – luzno, a co gorsza, nie bardzo jest jak to naprawic, bo praktycznie cala tkanka, w ktorej można by cos robic jest zbliznowaciala... Tak się zastanwaim kurcze czy to jakies fatum czy co? Tak mi zalezalo, tak się staralam,... a jest tragicznie – fakt – zupelnie inaczej niż za pierwszym razem ale suma sumarum chyba jeszcze gorzej. O ...hmmm. jakby tu – domowym tescie... nawet nie mysle i szczerze mowiac nie wiem czy kiedykowliek się odwaze, Malzonek na razie cierpliwie czeka... Jakby któraś z Was chciala sie ze mna skontaktować to najczęsciej sprawdzam adres na onece - btecza@poczta.onet.pl. Zapraszam Buziaki dla wszystkich musze lecieć Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
alisek88 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 11.09.05, 23:45 widze, ze watek mimo wszystko udal - czy da sie go zreanimowac? odezwijcie sie, dziouchy pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
rapida już na K3 12.09.05, 09:52 Witam cieplutko! Znów kilka dobrych nowinek, mała jest już na K3, czyli kolejnej sali, tym razem ona jest najmniejsza wśród całej zgrai!!!, ale i tak idzie do góry, ma już 2455!zaraz do niej jadę i juz zostaję!!! myślę, że nam się teraz współpraca zacznie udawać, bo jak na razie nic tylko śpi i śpi, pewnie antybiotyki ją wykończyły, wczoraj ją karmiłam 3 godziny i wypiła 10 ml, cały czas spała! a dzis juz razem zamieszkamy, więc jakoś wcisnę jej jedzonko!!! ponoć (o ile nic nie wymyśli ciekawego) najpoźniej za 2 tygodnie będzie w domu. Teraz leży na rekonwalescencji, ma tylko wkłucie na antybiotyk, a reszta już poznikała, łącznie z sondą, ale to jedzenie nie wychodzi specjalnie. O pokarm walczę dzielnie i mam nadzieję, że teraz juz sie nam uda, w końcu mam ją w pokoju i jesteśmy tylko same...Troche się wkurzyłam, bo walczyłam o pokój, i mówili, że nie ma, a wczoraj dowiedziałam się, że sa 3 i nikt w nich nie mieszka.... no nic tylko zabić. No więc znów mnie nie będzie, ale jak wrócę, to.... zaraz dam znać. Jeszcze raz dziękuję za wszystko!!! Buziaki,papa Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: już na K3, i do Barbs, i o nas... 12.09.05, 20:09 Wspaniale! Widzę, że jesteś już zawodową mamusią! To naprawdę znakomite wieści, trzymam kciuki. Super, że odezwała się Barbs. Dziecię z kolkami to musi być koszmar. Moja Mała na początku kilka razy miała kolkę i pamiętam to jako totalny horror. Basiu, trzymaj się. To powinno wkrótce ustąpić (w końcu to już trzeci miesiąc). A z szyciem... Na początku przeklinałam cesarkę, a teraz tak sobie myślę, że chyba nie najgorzej się to dla mnie wszystko skończyło. No, w każdym razie jesteś kolejną mamą, za którą trzeba trzymać kciuki. No to może, dziewczyny, się kciukami odwdzięczycie. Michalina ma jakiś problem ze słuchem. Nasze obserwacje nie dają żadnych powodów do podejrzeń, że dziecko źle słyszy, ale kolejne badanie słuchu wykazało, że nie jest dobrze. Dziwna sprawa - rodzice muzycy, dziecko reaguje na dźwięki, ale może za mało...? A w tym durnym pediatrycznym w B-B nie sposób wyciągnąć co jest nie tak i na ile (z jednego badania komputerowego wyszło, że chyba oba uszka żle słyszą, z drugiego konputerowego - innego - że prawe lepsze, z badania jakimś tradycyjnym aparatem, że lewe lepsze...). Wysyłają nas do Ligoty na kolejne badania - może tam coś mądrzejszego powiedzą. Oszaleć można! Trzymajcie za nas kciuki, może nie jest tak źle, skoro dzidzia reaguje na dźwięki i głosy. Pozdrawiam! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi oj Gosiu 12.09.05, 22:09 zmartwilam sie Twoim postem. Na basenie nie ma czasu pogadac...tak mi przykro, ze Twoja przesliczna Michalinka ma problemy z uszkami. Mam nadzieje ze to nic powaznego - co oni za sprzet maja, ze takie roznice wychodza w badaniach??? Trzymam mocno kciuki za Misie. Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: oj Gosiu 13.09.05, 19:55 To jest dziwna sprawa. Z rozmowy telefonicznej z lekarzem wywnioskowałam (bo konkretów nie sposób się dowiedzieć), że oni uważają, że Mała jest kompletnie głucha. A ja wiem, że ona całkiem normalnie reaguje na dźwięki. Dziś nawet SMS ją wybudził z dość mocnego snu. Dziwne to. Badanie w Katowicach 12 października, ale za tydzień będziemy widzieć się z pediatrą - może ona cokolwiek stwierdzi, bo w pediatrycznym sami jacyś kretyni pracują. Pozdro! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: już na K3, i do Barbs, i o nas... 14.09.05, 11:35 Gosiu, trzymam kciuki za Michalinkę - ale się to dziwnie plecie` - mnie tak zależało na ochronie krocza a wyszła tragedia, Wy myzycy, a dziecinka problemy akurat z uszkami. Ale nie martw sie - z moich doświadczeń wynika, że na tych "specjalistów" trzeba brać naprawdę dużą poprawkę - nie mam z nimi najlepszych doświadczeń. Odczucia i obserwacje MATKI są zwykle o niebo bardziej wiarygodne i trafne - mówice co chcecie, ale instynkt macierzyński to potęga i wyłapuje rzeczy, których nie widzą najlepsze aparatury. Także głowa do góry - skoro Ty widzisz, że ze słuchem u Misi wszystko OK, to znaczy, że jest OK. Ja w to wierze niezachwianie . O Ligocie słyszałam dobre rzeczy, więc pewnie tam się wszystko wyjaśni. Rapida - pamiętaj WALCZ o pokarm!!!! Muszę kończyć bo Kornel ryczy. Buziaki od wojującej matki karmiącej Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
gingeria Re: już na K3 16.09.05, 13:45 Kochana Rapido, cały czas mi coś przeszkadza w napisaniu choc kilku słów do Was. Tak bardzo się cieszę, że córeczka już jest na świecie no a teraz,że jesteście już razem. Ja tez z mokrymi oczami czytałam Wasze przeżycia. Chciałabym Ci powiedzieć, że myślę o Was i Twoim staraniu sie o pokarm. Teraz jak już jesteście razem to napewno puści Ci ta laktacja. Życzę Wam naprawdę wszystkiego dobrego i samych teraz radości, niech Malutka sobie wraca do zdrowia, a Tobie niech jej obecność wynagrodzi wszystkie trudy. Gdybyśmy tylko mogli kiedykolwiek w czymś pomóc to proszę dac znać na maila. Pozdrawiam serdecznie razem z syneczkiem, Was również kochane forumowiczki Ginger P.S.Synuś coś ostatnio absorbujący, a tak chciałabym cos do Was napisać. Trzymajcie się kochane Odpowiedz Link Zgłoś
papaja7 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 18.09.05, 21:27 Witam wklejam link... co wy na to?? Już się boję gdzie pójść z dzieciątkiem jak mu nie daj Boże coś będzie.... pozdrawiam forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=53&w=28758007&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 19.09.05, 20:46 zostaje mieć tylko nadzieję, że nasze dzieci nie będą musiały korzystać z usług tego szpitala... pytanie gdzie leczyć dzieci jakby było inaczej?? Aż mam gęsią skórkę gdy o tym myśle, bo sama pośrednio odczuwam konsekwencję błędów w sztuce lekarskiej lekarza szpitala wojewódzkiego, który później próbował "naprawiać" swoje błędy w prywatnej klinice ... Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 20.09.05, 18:05 Wiem cos na temat redukcji personelu w tym szpitalu, bo wlasnie zwolnili hematologow, ktorzy zajmowali sie Zosia. Na szczescie my juz zwalczylysmy anemie (hemoglobinka 11.5 - hura hura) ale inne matki ktore latami lecza tam swoje dzieci byly zalamane to samo bylo z innymi specjalistami Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 20.09.05, 20:12 Cześć! Coś mi się widzi, że ta nieszczęsna placówka, okryta tak złą sławą, musi w końcu paść (stanie się to wcześniej czy później, bez względu na zmiany dyrektorów). Oby nasze dzieci miały jak najmniej z nimi do czynienia. Ewelino! Co słychać? Nie było was na basenie, a szkoda - posłuchać ryków Misia to prawdziwa przyjemność ;o)) Chyba zaczęła marznąć w tej wodzie. Zaczęłam ją teraz kąpać w chłodniejszej wodzie na dobranoc, by się przyzwyczaiła. Większą część zajęć spędziłyśmy z jaccuzi i tam wykonałyśmy większość ćwiczeń już bez ryków (dziwne fanaberie ma to moje dziecko). Pozdrawiam! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi do Gosi 22.09.05, 19:55 A my nie dojechalismy bo caly weekend mielismy gosci i stwierdzilam ze te jedne zajecia sobie odpuszcze. Znajomi przyjechali oblewac nasza corke i zostali do niedzieli popoludnia. Poza tym M. sie troche z tej okazji znietrzezwil wiec i tak nie puscilabym go z Mala do wody Fajnie bylo. Na noc przenioslam sie z Mala do moich rodzicow, wykapalam ja i uspilam i wrocilam jeszcze na pare godz do gosci. Mala sie nigdy nie budzi przed 24 a zreszta mam blisko, w razie czego dojechalabym w kilka minut. Zoske kapiemy w chlodnej wodzie, ona nie lubi zbyt cieplej i nie zauwazylam zeby bylo jej zimno. Szkoda ze Misia zaczela sie zloscic w basenie, mam nadzieje, ze to chwilowe kaprysy. A jak tam uszka? Wiadomo juz cos? Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: do Gosi 23.09.05, 21:53 Hej! Nadal nic nie wiem w sprawie uszu. Odebrałam dziś wyniki z pediatrycznego – wpisali w obu uszkach najcięższy typ niedosłuchu. Normalnie jakaś tragikomedia. Skoro tak źle słyszy to czemu normalnie reaguje?! Parę dni temu byłyśmy u naszej pediatry. Powiedzałam jej, że jakieś takie dziwne wyniki wyszły. Ona się zdziwiła i coś tam próbowała pstrykać palcami czy mała zareaguje – O DZIWO reagowała. No, ale wiadomo, że pediatra się raczej na tych rzeczach nie zna, więc zaproponowała bym poszła do larygologa z tej przychodni (bo jak ustaliłyśmy nikt Misi do uszek nigdy nie zaglądał – może tam coś zalega?). Jutro (w sobotę) idziemy do niego, zobaczymy czy coś mądrego stwierdzi. A badanie w Katowicach 12.10. Takie to wszystko dziwne... Będziemy na basenie, choć trochę się tego obawiam. Mała ostatnio tak marudziła, do tego od 3 dni zaczyna płakać przy kąpieli... Pozdrowienia! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi do Gosi 30.09.05, 19:37 jej ostatnio na nic nie mam czasu. Ja mam nadzieje, ze z tymi uszkami to jakas kompletna pomylka i wszystko jest OK. I za to trzymam kciuki Misia ostatnio zadowolona na basenie, za to moja Zoska dala koncert. Byla niewyspana i potfornie marudna, dlatego wyszlismy wczesniej mam nadzieje, ze w ta niedzile lepiej bedzie ciekawe co z naszymi ciezaroweczkami... czy nikt juz oprocz nas nie pisze w tym watku??? spadl tak, ze nie moglam go znalezc Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: do Gosi 30.09.05, 22:29 Hej! Ja mam ten wątek w "ulubionych", więc nie muszę szukać ;o)) Nie mam pojęcia co z ciężaróweczkami się dzieje. No i bardzo jestem ciekawa co słychać u Rapidy. Co do basenu - widać każde dziecko miewa tam złe dni, i już. Ja też liczę, że obie świetnie będą się bawiły w niedzielę. A z tym słuchem to już bez komentarza... Za Chiny nie mogę się doszukać objawów niesłyszenia. Trzymajmy kciuki za to badanie 12.10 - jak mnie zapewnił laryngolog w przychodni, Katowice-Ligota i Chorzów to jedyne ośrodki, w których można uzyskać w naszym województwie wiarygodne wyniki. A opinię o pediatrycznym chyba dyplomatycznie zachował dla siebie. Do zobaczenia! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Ja też tu jestem :) 01.10.05, 21:04 Cześć Dziewczyny Ja też czasem zaglądam - pisać mniej mam czasu, ale dziś sie postaram - w piątek byliśmy na szczepieniu - Kornelek wyrobił 200% normy - uznaje się, że dziecko prawidłowo przybiera jak w ciągu pół roku podwoi wagę urodzeniową - Kornelek - waga urodzeniowa 3450, na dwa dni przed ukonczeniem 3 miesiecy waży - bagatela -6800! Lekarka patrzyła na mnie bardzo podejrzliwie, kiedy zapewniałam, że słowo honoru, karmię TYLKO piersią... a pielegniarka. która go ważyła zachwycała się jego ogrrrromnymi niebieskimi oczkami . Iwo też był wspaniały - dostawał ostatnią dawkę HIBerixa -najpierw u pani doktor okaz grzeczności - sam koszulkę podciągał, żeby go mogła osłuchać - buzię szeroko otwierał i pokazywał gardełko, a potem na szczepienie nawet się nie skrzywił - spojrzał na ramię z lekkim zdziwieniem, tak widziałam, że troszkę się nie spodobało, ale zaraz powiedziałam, że już po wszystkim, no to jak po wszystkim to po wszystkim . Myślałam, że pęknę z dumy . Kornel trochę miauknął, ale też malutko - strrrasznie dzielnych mam tych chłopaków Dostałam ulotkę dla mam karmiących, w sumie tak tylko rzuciłam okiem, bo przecież więksozść wiem, ale zwrócił moją uwagę opis objawów alergii - wysypka, bóle brzucha i przedłużający się katar - i dopiero jak to tak w kupie przeczytałam, to dotarło do mnie, że Kornel ma wszystkie te objawy - żaden nie jest jakoś bardzo nasilony, ale jednak. Trochę się martwię - może faktycznie za bardzo sobie pozowliłam z tymi pomidorami? A może to ryba? A może za dużo nabiału? Pieron wie - na wszelki wypadek od dziejszego poranka przeszłam na ostrą dietę - jak za tydzień wysypka i katar znikną, a Korni zrobi się mniej marudny (ostatnio marudzi okropnie), to znaczy, że jednak jadłam coś niedozwolonego. Trochę mnie to dobiło, bo w momencie, kiedy miałam nadzieję, że zacznę po trochu poszerzać dietę (konczy 3 miesiące, powinny się konczyć i kolki), muszę zaczynać od początku i znow tylko kurczaczek, jabłko, marchewka i buraczki . Tyle na razie - piszcie o swoich maluchach - też jestem bardzo ciekawa, co u Rapidy - mam nadzieję, że z jej Maleńką wszystko w porządku. Pozdrufka, Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi czesc barbs 03.10.05, 20:38 Ale rosnie ten Twoj Maly Szkrab, nie ma co...nie dziwie sie ze pielegniarki tak podejrzliwie sie patrzyly niezly musi byc z niego glodomorek. a dobrze, niech rosnie zdrowo Pozdrawiam Ciebie i Twoich dzielnych chlopakow A Zoska ma sie dobrze, skonczyla juz 5 miesiecy i bardzo rezolutna z niej dziewczynka. Swietnie sie rozwija, obraca sie juz z pleckow na brzuszek i podciaga do siadania - siedzi chwiejnie chwilke bez podparcia. Ostatnio ucze ja sama zasypiac, bo sie przyzywczaila do usypiania przy piersi i doszlo do tego, ze wstawalam do niej kilkanascie razy w nocy po to by mogla sobie przez pol minutki possac i z powrotem zasnac. Teraz jest juz lepiej, choc troszke placzu bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Ja też tu jestem :) 03.10.05, 21:13 Hej! No to masz chłopa na schwał! Moja malutka to totalna kruszyna. Urodziła się z wagą 3250 i mając 4,5 miesiąca ważyła 5500. Przybiera ok. 500g miesięcznie i ani trochę więcej. Niejadek totalny. Mnie swego czasu utuczyła babcia (niczego nie podejrzewając, rodzice dali mnie na "przechowanie" do babci, która uważała, że zdrowe dziecko to grube dziecko). No i we mnie, szczupłą dziewczynkę, wówczas 6-, 7-letnią zaczęła na siłę ładować żarcie wszelkiego typu. No i jak mnie utuczyła to do dziś całkiem z tego nie wyszłam. Teraz więc jestem wyczulona na nadmierne karmienie dziecka i choć Miśka przybiera absolutne minimum "przewidziane w ustawie" to nie zamierzam wciskac jej więcej (szczególnie, że wyniki badań analitycznych miała znakomite). Barbs! A jak Ty się czujesz? Jak twoje nieszczęsne problemy ze skutkami niezrastania kolejnego nacięcia? Napisz parę słów. Całuski serdeczne! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
rapida ale fajnie być w domku.... 03.10.05, 12:39 No dobra, długo nie pisałam, bo mnie nie było, a potem byłam bardzo pochłonięta malutką i jakoś tak zeszło, że nawet nie otorzyłam ani razu komputerka, ale dziś już nie wytrzymałam i piszę. Znów dużo mam do napisania, zacznę od nas, rzeczywiście udało się znależć pokoik dla mnie i dzidziulka, w sumie od 12 września byłyśmy już razem, z jednej strony super, a z drugiej, widząc jej codzienne męki przy wkłuciach (niejednokrotnie kilka razy dziennie) do antybiotyku, który w sumie dostawała 21 dni, to wolalabym nie być świadkiem! Jeszcze bardziej człowiek sobie uświadamia jak bardzo bezbronne jest to maleństwo! Ale ogólnie było nam bardzo dobrze, jedyny problem w szpitalu stanowiło jedzenie i wypróżnianie, mała jadła 2ml przez godzinę, czym mnie dobijała całkowicie, bo w chwili, kiedy nie wyrobiła normy 50 ml na karmienie dostawała sondę...a nie wyrabiała często, potem, że by jej nie uzależniać zawyżałam dawki, mówiłam, że zjadła 45, a ona w sumie zjadła 20-30. Wiem, że to nie bardzo ok, ale nie chudła, a wreęcz przeciwnie, więc nie miałam oporów. o karmieniu naturalnym, nie było mowy, susza wielka, nawet elektryczna medela na nic sie nie zdała, choć wiele razy cos tam polizała sobie!!!W drugim tygodniu juz było lepiej, fakt, że gdyby była sama na oddziale, to nikt nie poświęciłby jej tyle uwagi, a ja karmilam ja non stop. To tez było zle, bo co tylko kwęknęła to ja już leciałam z butlą i już cisnęłam w nią co 5 minut. Dopiero mamunia uświadomiła mi, że mam ją przegłodzić i wtedy sama zacznie jeść więcej, i tak tez było. Ale nie do końca było tak różowo, po pierwsze szwy miala za długo....przez minute uczestniczyłam w ich ściąganiu, a potem uciekłam, zostały jeszcze dwa! ale okazało się, że do pól roku czeka ją druga operacja....mięśnie omijają środek brzucha i trzeba robić korektę. Oj byłam załamana, ale przynajmniej lekarz był szczery, przyznał się ,że nie wyszło! że im w zalezy, żeby tylko to wepchać i nie dopuścić do infekcji, a ptem jak sie nie uda to poprawiają. Myslałam, że już jest najgorsze za nami., a tu jeszcze jedna operacja. Wtedy tez zrobia pępek i taka kosmetykę, bo na razie, to nie jest za ciekawe. We środę jedziemy do chirurga, ale na szczęście już pan profesor Bohosiewicz będzie. Była jeszcze jedna akcja w dniu wypisu, pani ordynator pwiedziała,że mała ma tak niską hemoglobinę, że jej nie wypuści!!! i spytała mnie jak często podaję jej żelazo, ja na to że w ogólenie podaję! i pani się załamała, powiedziała, że od tygodnia powinna jeść. No nie wiem to ja mam to wiedzieć!!! Najgorsze było to, że zabrali mi moją panią doktor (tą kochaną) i dostałam taką, którą widziałam 4 razy w sumie za cały czas...Czasem to nie było centrum tylko szpital powiatowy...Ale ubłagałam pania ordynator, żeby dała nam czas, żelazo bedziemy jesść i przyjedziemy na kontrolę... Wyszłysmy po dwóch tygodniach, a mała w sumie po niecałym miesiącu, w sumie mogłaby wyjśc wcześniej, ale antybiotyk ją trzymał, tak jak pisałam miała go 21 dni...Dzis uważam, że to cud, że to dziecko żyje, rośnie i jest takie jakby nie miało żadnej "przeszłości". Myślałam, że rozpoznanie stanowi tylko wada i wcześniactwo, myliłam się jednak bardzo: na rozpoznaniu jest niewydolność oddechowa, niewydolność krążenia, posocznica, gronkowcowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, nioedotlenienie okołoporodowe, niedokrwistośc,niezgodność serologiczna w zakresie grup głównych.... Powiem Wam, że do tej pory płaczę jak to czytam, powiedzcie zresztą same czy to nie jest cud, że ona żyje??? i ma się dobrze! Troche trudno mi uwierzyć, że to wszystko miała, my o niczym nie widzieliśmy to raz, a dwa, po urodzeniu godzine czekała na transport (miał być najpierw o 9, potem o 11, a w końcu przyjechali po 12)i sama oddychała, dopiero jak przytjechała N to podłączyli jej respirator, i jescze kilka takich wypadków, które się wzajemnie wykluczają by się znalazło, przecież w trzeciej dobie po operacji juz sama oddychała. Może tak jak pisali we Wprost, szpitale wyciągają kasę z Funduszu! Nie wiem sama, ale dalej myślę, że tak czy siak jest to cud. A teraz w domku jest bosko, już w ciągu 5 dni od wyjścia ze szpitala przytyła 20 dkg, ma juz prawie 2900! śpi cały czas, nie płacze w ogóle no i je!!! nawet walczy o 90ml, choć nie daje tyle, że by znów nie przekarmić! malo tego robi kupy!!!! hurrra, ale to ponoć zasługa mojego karmienia! bo coś tam kapie i zaczynamy zawsze od cycusi, a konczymy butelką! Co do kolek, to jest super środek: sab simplex krople, to jest niemiecki lek, w Polsce go nie ma, ale jest w czeskim cieszynie, kosztuje 72 korony, i na serio jest rewelacja, mój szkrab tez miał kolki, poleciła nam ten lek pani doktor 4-5 razy dziennie po 3 krople, potem 4 krople i nawet 5 kropli, tak stopniowo zwiększać, i od czwartku zero kolek! acha i powiedziała, żeby rano nie dawać, a tak po 12 zacząc, bo kolki w sumie po południu się zaczynają. Nam bardzo pomogło, więc Barbs spróbuj, ja jeszcze mam jakąś butelkę antykolkową, ale Ty butelki nie potrzebujesz! A mam pytanie o usg bioderek, gdzie najlepiej??? No i już! dziecko mam, a tak jakby go nie było, wlasnie coś tam stęka, więc kończę powoli, bo głod nas bierze.... Ściskam ciepło wszystkie Panie i do szybkiego usłyszenia!!!papa Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi witaj rapida 03.10.05, 20:32 bardzo sie ciesze, ze sie odezwalas to rzeczywiscie cud, tyle sie tego przyplatalo a Malutka rosnie zdrowo i najgorsze ma juz za soba. Dzielne jestescie babeczki i tyle, ja caly czas wierzylam ze sie uda i wszystko bedzie dobrze i przesylalam Wam pozytywna energie. Trzymajcie sie cieplo i odzywaj sie w miare mozliwosci pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Gosiu!! 03.10.05, 12:47 Właśnie przeczytałam o Twoich problemach, wiesz co, chyba nie nalezy zbytnio wierzyc lekarzom, popatrz na mnie, przeciez kazali usunąć mego maluszka!!! dawali mu 10 procent, a tu baba jak marzenie!! Gdyby jednak coś, to jest takie specjalistyczne badania BERA, nie wiem czy robią go gdzieś bliżej, w Ligocie powinni, bo to w końcu centrum, choć tak jak pisałam, czasem jak zwykły szpital pwiatowy się zachowują. Na pewno robią w Międzylesiu pod Warszawą, tylko terminy są paskudne, czeka sie po kilka miesięcy. Nic się nie przejmuj, bo wierzę, że jest ok! w każdym bądź razie ściskam kciuki bardzo mocno, a kiedy bedziesz w ligocie??? ściskam mocno,papa Odpowiedz Link Zgłoś
anbull ale fajnie być w domku 03.10.05, 18:48 Rapida, to niesamowite przez co przeszłyście, a przy działaniu służby zdrowia to naprawdę cud! Najważniajsze, że radzisz sobie wyśmienicie. Trzymam mocno kciuki za dalsze postępy. Co do kropelek przeciwkolkowych to kupujesz je w aptece w Czechach bez problemu? u mnie obecnie 25tc. czasami podbrzusze mnie pobolewa. Położna w szkole rodzenia mówiła, że prawdopodobnie maluszek swoją główką mnie gdzieś gniecie i chyba to jest to bo na usg w piątek wyszło, że się obrócił główką w dół. Niemniej jednak lekarz bardzo się wystraszył i jestem na L4. pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Gosiu!! 03.10.05, 21:04 Hej! Niesamowite te Wasze przejścia. Nie mogę uwierzyć w listę nieszczęść, która dotyczyła Twojej Malutkiej - i ona teraz się już nieźle miewa!!! To takie budujące! Piszesz, że czeka Małą kolejna operacja, ale po tym ile już dzielnie zniosła to będzie dla niej "małe miki" (przynajmniej tak życzę). Co do badania słuchu - właśnie w B-B robili Michalinie wielce specjalistyczne badanie BERA - badanie może i specjalistyczne, ale umiejętności obsługi już chyba nie bardzo. Jak mąż umawiał nas do Ligoty to mu powiedzieli, że to normalka, że w B-B źle robią to badanie i odsyłają do Katowic. Tam też jej będą robić BERĘ. Jesteśmy umówieni na 12.10 na godz. 12.30. Mam już zapisane leki usypiające dla małej, bo ona w ciągu dnia nie zaśnie na co najmniej godzinę, a to tyle trwa (i dziecko MUSI spać). A ledwie wrócimy to zaraz znów skontrolować bioderka (ostatnio były w normie, ale trzeba cały czas dodawać pieluchę i wpadać na kontrole). Chodzimy tam gdzie chyba wszystkie okoliczne mamy - do centrum pediatrycznego koło Klimczoka. A jutro ponowne USG główki - te badania to się chyba nie skończą... Dopiero co były badania analityczne, szczepienie, jutro USG, potem uszy, zaraz potem bioderka, a potem znów szczepienie... oszaleć można!!!!!! Pozdrawiam Cię Rapida gorąco, i wszystkie inne mamusie też Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Gosiu!! 04.10.05, 09:56 Kurczaki wiedziałam, że na bielską służbę zdrowia mozna liczyć!!! sprzęt jest ale niestety kadry nie ma!!W Ligocie na pewno będzie to zrobione profesjonalnie, bo to centrum, więc kadra jest. Zupełnie inaczej jest też jeśli chodzi tylko o badanie. Ja pomimo tego, że czeka nas jeszcze jedna operacja, to jestem zadowolona. Szkoda tylko, że zabrali mi moja panią doktor. Ale wtedy juz ja byłam, więc... Gosiu, jak pojedziecie na Ligotę, to nie wiem czy znasz drogę starą??? tzn. zjazd na Kostuchnę?? jest o wiele krócej, droga może taka "wiejska", ale jedzie sie bardzo miło i mnie właśnie taka wiejska nie męczy,(tzn nie ma żadnych dziur, tylko jedziesz przez wsie) a jak się jedzie przez Katowice, to... gdybyś nią chciała jechać to skręć na zjazd na Kostuchnę i jedz w prawo na kopalnie MURCKI, (w lewo jest na Wesołą-TO NIE) i jedz cały czas prosto, miniesz kopalnie, jakieś bloki, tory i dojedziesz do głownej drogi, tam będzie drogowskaz na centrum w lewo, iTAM jedź, dojedziesz do świateł (przy nich duży krzyż stoi) tam skręcisz w prawo i już cały czas prosto, po drodze miniesz jeszcze kilka świateł, ale na każdych prosto, dopiero jak dojedziesz do świateł gdzie będzie drogowskaz na PANEWNIKI (sanktuarium franciszkańskie) to skręć w lewo, po drodze miniesz to sanktuarium i zaraz za nimi są światła na których skręcisz w lewo, to już ta ulica, jakieś 200 metrów dalej po prawej stronie są te szpitale, nasz jest ten po prawej stronie!Mam nadzieję, że Ci nie namieszalam, ale na serio ta droga mnie nie męczyła,natomist Górnośląska dobijała całkowicie....Szkoda, że nie jedziesz 5!!! Choć nie jest wykluczone,że ja jeszcze pojade 12, to w końcu mój drugi dom....Gosieńko trzymam kciuki, bedzie dobrze! Nie powiem ile ja rzeczy muszę skontrolować, bo przez lampy i antybiotyki wiele rzeczy mogło się popsuć! TAKIE TO JUZ ZYCIE!!A usg główki, to gdzie zrobić też nam przy klimczoku? Te krople SAB SIMPLEX są bez recepty, ale trzeba miec korony (72),ja je kupiłam zaraz w tej aptece przy wyjezdzie. No nie wiem, ale klek nie ma! Odpowiedz Link Zgłoś
anbull centrum periatryczne 04.10.05, 13:31 jak czytam Wasze posty to zastanawiam się, czy nie lepiej od razu jechać do Ligoty w razie konieczności specjalistycznch badań, niż próbować czegokolwiek dowiedzieć się w szpitalu pediatrycznycm w BB. Do Ligoty to pewnie prawdziwa wyprawa z dzieckiem, ale przynajmniej podają faktyczne informacje,a w razie potrzeby zajmą się odpowiednio. Czy jesteście zadowolone z usług centrum pediatrycznego koło Klimczoka? Gdzie ono dokładnie się mieści (jaka ulica?), mają dobrych specjalistów, podpisaną umowę z NFZ?? Ania Odpowiedz Link Zgłoś
anbull dr Niemcewicz 04.10.05, 15:00 dziewczyny czy wiecie może czy Niemcewicz pracuje w którymś ze szpitali w BB?? Przeczytałm o nim na liście złych ginekologóww BB. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: centrum periatryczne 04.10.05, 20:28 Hej! Podobno w Pediatrycznym wszyscy lekarze już dostali wymówienia i placówka chyba się wkrótce rozwiąże. To dobrze... i niedobrze. Wiadomo. Centrum Ped. koło Klimczoka znajduje się, powiedzmy, za Klimczokiem, w stronę Sfery. Tak w połowie drogi, w podwórzu. Adres - chyba ul. Cyniarska. Jak będziesz chciała konkretny adres to podam Ci (muszę poszukać, gdzieś mam zapisane namiary adresowe i tel.). Jest tam chyba nawet sporo specjalistów, o których nic nie wiem niestety. Od bioderek są 2 osoby - kobieta i facet. Trochę wcześniej na forum wymieniałyśmy informacje o nich - poszukaj (jakoś w lipcu to było). A dra Niemcewicza nie znam i niestety nie doradzę. Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Gosiu!! 04.10.05, 20:22 Rapido! Dzięki za wyczerpujący instruktaż. Ja o Katowicach nie mam pojęcia, ale mąż, rodowity Ślązak jest tam chyba nieźle obeznany. Podrzucę mu Twoje cenne wskazówki, bo myślę, że i tak mogą się przydać. A ja liczyłam, że może dziś już ostatnie USG główki. No i niestety. Torbielka w splocie naczyniowym (pozostałość po trudnym porodzie) wciąż siedzi w główce i nie chce się wchłonąć. Na szczęście nie rośnie. Za 2-3 miesiące znów do kontroli. Błeee... Pozdrawiam ciepło! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Gosiu!! 06.10.05, 08:24 Oj Oj! zawsze coś się przypęta, najwazniejsze, że nie rosnie ta torbielka, pewnie juz niedługo zniknie! My wczoraj zaliczyliśmy Ligotkę, godzina drogi, dwie godziny w kolejce i 5 minut w środku, pęd taki,że cud iż w ogóle pozwolił mi dziecko ubrać! Najgorsze, że powiedział, iz to wcale nie będzie taka sobie łatwa kosmetyka, tylko powazny zabieg, chodzi o jelita, które się zrosły i tzreba je rozerwać (jak zwykle nie rozumiem o co im chodzi, ale co robić?). No i dziecko będzie operowane za rok! Jezu, pzreciez to będzie duże dziesko! Jak to zniesiemy to nie wiem!!!Ponieważ się obawiam, więc idziemy prywatnie do ordynatora, mam nadzieję, że nie będzie drogi i będzie za co wrócić do domu, ha,ha,ha! Gosiu, a gdzie robisz usg główki? ja tez musze na gwałt zrobić,a w Ultramedice pwiedzieli, że dopiero po 23 (i to jeszcze za kasę)-skandal, a ja musze przed 20, bo 21 znów Ligotka i chcą wyniki!Bioderka robi jakiś/aś Stojanik, okulista na wisniowej, jeszcze audiolog został, morfologia i usg głowy i brzuszka! A my nic tylko badania i badania! Pozdrawiam cieplutko, ale fajna pogoda, co nie? Odpowiedz Link Zgłoś
rapida GDZIE ZROBIĆ SZYBKO BADANIA? 06.10.05, 10:51 Wykonczy mnie ta słuzba zdrowia! usg bioder na cyniarskiej udało się załatwić usg głowy i brzuszka dopiero na 25 października- a ja musze przed 21 mieć, błagam GDZIE jeszcze moga zrobić??? audiolog na 17 listopada w trójce, a ja też mam go mieć przez 21....GDZIE jeszcze? Błagam poratujcie mnie zaprawione juz w bojach o badania Mamy kochane!!! juz nie wazne gdzie i za ile byle przez 21.... dziekuję wielce,papa a! zapomniałam Mała ma straszną alergie na mleko.... dla mnie dieta cud, choć te moje 20 ml dziennie pewnie tak bardzo nie uczulają, a dla niej zmiana mleka z nenatalu na pepti! na razie nie widze zmian!!! bidulek straszny! Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: GDZIE ZROBIĆ SZYBKO BADANIA? 06.10.05, 14:17 Rapida spróbuj zadzwonić do Diagomed-u na ul. Komorowickiej (822 16 25), robią tam m.in. usg bioderek i różne inne prześwietlenia. Inne miejsce, które przychodzi mi do głowy to Bielskie Centrum Medyczne na ul. Dąbrowskiego tel.815 74 00,ale tu już nie jestem taka przekonona, ale moze akurat. powodzenia Ania Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: GDZIE ZROBIĆ SZYBKO BADANIA? 06.10.05, 18:38 Dzieki Anulko! bede tam dzwonić, moze chociaż to usg główki i brzuszka zrobią? wypadałoby dziecko jeszcze nieurodzone do pradni zapisywać, żeby badania miały jako-taki termin! na wypisie jest kontrola za 2 tygodnie, a ja mam termin na 17 listopada..........buuuu co za czasy! No a jak nie daj Panie Boże bedzie coś źle, to sobie nie wybaczę, że czekałam tak długo! pozdrawiam ciepło Odpowiedz Link Zgłoś
berenika-27 Re: GDZIE ZROBIĆ SZYBKO BADANIA? 06.10.05, 21:36 ja chodzę z Mateuszem na USG główki i bioder do ultramedic na Broniewskiego (choć budtnek jest prawie przy żywieckiej). Umawiam się na termin z tygodniowym wyprzeedzeniem. Nr telefonu:816 62 22, 816 52 60, 816 52 61. Badania są robione w ramach umowy z NFZ więc się nie płaci tylko trzeba mieć skierowanie. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: GDZIE ZROBIĆ SZYBKO BADANIA? 07.10.05, 19:09 Mnie kazali zapłacić, bo poradnia, do której mała jest zarejestrowana nie ma umowy, ale na dodatek nie ma pani doktor i będzie dopiero 25 października! Ale juz w tym diagomedzie zalatwilam na 12!! to jedno sie udało, ale audiologa nie ma nigdzie oprócz naszej Trójki z Sobieskiego 83.... Dzis byłysmy u okulisty, badanie dna oka, wygląda, że jest w przadku, ale cechy wcześniactwa są, więc co miesiąc mamy przychodzic się pokazywać do kontroli!!! Co robić? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Niewiele doradzę, ale zawsze... 07.10.05, 21:31 Hej! Co do bioderek - Stojanik to kobieta, przyjmuje też na Cyniarskiej. Jest znośna, ale jakaś trochę mało kontaktowa. Mam nadzieję, że zna się na rzeczy, bo to przecież najważniejsze. Idziemy do niej na kontrolę 18.10. USG - bioderka robimy właśnie na Cyniarskiej u dr Stojanik. Z USG główki pierwszy raz poszłam do wojewódzkiego, ale tam trzeba płacić 30 zł (mam tam swoją "dobrą duszę", która jakoś załatwiła mi bezpłatnie z moim skierowaniem) - czyli nie warto tam się fatygować (nie mam pojęcia jakie terminy, chyba kilka dni na przód trzeba się rejestrować). A potem zmieniłam przychodnię z pszczyńskiej na bielską - Euromedica na Leszczynach (bo ta sama pani doktor, a bardzo blisko Lechickiej ;o)). I w tej przychodni też robią wszelkie dziecięce i nie tylko USG. Termin też miałam na za parę dni. Powinni honorować skierowania z innych przychodni, chyba się nie płaci. Numer tel. chyba 8148181. Co do tematów audiologicznych - przemilczę... Powodzenia, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
i.n.f.i.n.i.t.y DO ANBULL 07.10.05, 19:57 Niemcewicz pracował kiedyś w szpitalu na Wyspiańskiego, teraz jednak już tam nie pracuje i chyba przyjmuje tylko w swoim prywatnym gabinecie na Dmowskiego. Stanowczo odradzam! Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: DO ANBULL 08.10.05, 11:12 dzięki infinity! Na szczęście nie miałam z nim kontaktu i się do niego nie wybieram, ale pytałam aby wiedzić na kogo na Wyspińskiego uważać, gdybym tam trafiła. Jeszce raz dzięki. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
papaja7 Badania 07.10.05, 23:29 Oki...Sprawy z Pediatrycznym wyglądają tak: rzeczywiście zwalniani są lekarze z dwóch oddziałów: biegunkowego (PII) i pediatrycznego(PI),którzy jednocześnie pracują też w poradniach przyszpitalnych.Oczywiście dyrekcja zapewnia,że wszystko jest cacy,ale to nieprawda,wywalaja "starą" dobrą kadrę.Część ma pracę,część woli bezrobocie.Termin wypowiedzeń mija z końcem października,potem chyba Szpital zawiesi kłódki,bo chętnych do pracy nie ma.To "zasługa" nowego dyrektora.Badania słuchu...to kolejny niezły numer, bo dwóch laryngologów dziecięcych (zastaniecie ich w P.C.Z.na Cyniarskiej) drektor wywalił na zbity pysk (w tym wieloletniego ordynatora, zreszta sprawa w sądzie pracy),a przyjął na ich miejsce panią doktor po protekcji politycznej...strach się bać. Badania USG: jeżeli macie skierowania z ośrodków,które z Pediatrycznym podpisały umowę na te badania,to zostaną one wykonane bezpłatnie-dowiecie się na miejscu lub telef.8125366.Faktycznie trzeba wtedy poczekac,bo "wchodzicie" na listę pacjentów z poradni szpitalnych.Jeżeli ten ośrodek nie ma umowy,to badanie owszem,zostanie zrobione,ale odpłatnie i kosztuje to 40 pln niezależnie od tego co(oprócz bioderek) i o której godzinie chcecie zbadać.Da się to zrobić oficjalnie,bo badania wykonuje prywatna firma radiologów i do nich trzeba podejść,a sprzęt mają jeden z najlepszych w Bielsku,no i pracują tam od lat. USG bioderek - doktor Kaczmarczyk w P.C.Z.-chirurg dziecięcy,konkretny facet (kiedyś sam odszedł z Pediatrycznego), w Żywcu dr Korzonkiewicz w Medicus'ie na Garbarskiej. Ultramedic tylko bioderka robi za darmo w ramach umowy z NFZ,za całą resztę trzeba sporo zapłacić. Chyba tyle w skrócie Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Badania 08.10.05, 11:47 Papaja czy PCZ to jest centrum padiatryczne za Klimczokiem, o którym wcześniej dziewczyny wspominały? Ania Odpowiedz Link Zgłoś
papaja7 Re: Badania 08.10.05, 11:59 Tak - to Pediatryczne Centrum Zabiegowe ul. Cyniarska 24 polecam... mój synek był tam operowany (przepuklina - 2 latka) teraz niestety czeka nas kolejny zabieg ale z innej dziedziny... i też tam się wybieramy. I jakby co to z maluszkiem z całą pewnością będę też tam chodzić. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Badania 09.10.05, 23:28 Hej! Jeszcze słóweczko ode mnie. Bardzo możliwe, że zwolniono dobrych laryngologów, bo ten, z którym ja rozmawiałam to taki wieśniak, że szkoda gadać. Na temat nowego dyrektora zdania są podzielone. Zważywszy na to z jakim przyjęciem tam się 2 razy spotkałam uważam, że wszystkich powinien wywalić na zbity pysk i zatrudnić innych ludzi. Zdaje się, że nowy dyrektor ma właśnie taki pomysł na ulepszenie tej placówki i gdyby miało to szanse powodzenia, przyklasnęłabym mu oburącz. W końcu ponoć nieźle już jednym szpitalem w B-B zarządzał (i był porządek, a nie takie jaja jak w pediatrycznym). Ale jak jest naprawdę tego nie wiem. Powodzenia, dziewczyny, z bielską służbą zdrowia, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Badania 10.10.05, 10:28 Gdzie jeszcze audiologa znaję oprócz sobieskiego........błaga,papa Odpowiedz Link Zgłoś
anbull badania 11.10.05, 20:28 Rapida niestety nie wiem gdzie znajdziesz audiologa. Nie wiem czy wybierasz się wkońcu do Diagomedu, jeżeli tak to jest to dokładnie na ul. Komorowickiej 23. Musisz wejście do komunistycznej przychodni na ul. Komorowickiej (do niedawna (na pewno za komuny) tylko tam w Bielsku-Białej były przychodnie specjalistyczne), schodzisz pół piętra w dół i wychodzisz z drugiej strony budynku na mały parking, na wprost może 10m dalej masz kolejny budynek, tam mieści się Diagomed. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: badania 12.10.05, 12:06 Dzięki wielkie, właśnie wróciłyśmy, główka w porządku, jakieś zmiany są w podtwardówkach, tzn są poszerzone i trzeba je kontrolować za miesiąc, ale nie ma podtsaw do niepokoju. Natomiast brzuszek??Mała jest strasznie zagazowana, a to dziwne, bo "pierdziochy" wychodza jej najlepiej (moim zdaniem), wali je non stop, pani dokotor (bardzo miła) godzinę oglądała brzuszek no i nie ma wątroby... Powiedziała,że w życiu się jeszcze nie spotkała z czymś takim, bo normalnie jak chce zobaczyć jakiś inny organ, to nie jest w stanie, bo wszędzie wchodzi wątroba, a u nas,watroba się zgubiła. Nie pomogło noszenie, leżenie na brzuchu i godzinne poszukiwania, jakieś szczątki się znalazły, ale szczątki! Dlatego jeszcze raz idziemy na badanie w poniedziałek (juz prosto do pani doktor, bez rejestracji, bo chce się upewnić, że z wątróbką wszystko ok). Mam nadzięję, że tak. Poza tym na śledzionie widoczne 2 torbiele,no przecież za długo było dobrze!!!! musimy coś sobie wyszukać, no nie? ale ponoć tez nie ma się co stresować. przyszły tydzien mamy ciężki, w poniedziałek usg brzuszka, we środę morfologia, usg bioderek i o 17 katowice janów profesor- chirurg. W piątek ligotka patologia noworodka i w sobotę jedziemy prywatnie do pani neonatolog z CSK Ligota, do tej koleżanki mojej siostry, powiedziała, że chce obejrzeć, więc małą, więc pojedziemy, bo zawsze to przyjazne spojrzenie... no dobra idziemy na spacer, bo tak ładnie, że szkoda siedzieć w domku, pozdrawiam jeszcze słonecznie,papapa Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Gosieńko jak tam? 12.10.05, 12:08 Cześć Gosiu, już pewnie po wizytce, napisz jak Cię tam przyjęli w moich rodzinnych progach? Mam nadzieję, że nie popisali się czymś niemiłym! Napisz jak tam Malutka??? buziaki,papa Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Górnośląskie Centrum Zdrowia Matki i Dziecka 12.10.05, 13:55 Nim klikniecie na link ostrzegam, że artykuł jest mocny i może dajcie WPIERW mężom przeczytać, może Wam "pozwolą" serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2963668.html Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Górnośląskie Centrum Zdrowia Matki i Dziecka 12.10.05, 22:20 czy to Górnośląskie Centrum Zdrowia Matki i Dziecka to jest Ligota, do której jeździcie ze swoimi Dziećmi Rapido i Gosiu?? W wiadomościach TVP1 była to dziś informacja nr 1, ręce opadają i słów brakuje.. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Gosieńko jak tam? 12.10.05, 20:23 Hej! Przejechaliśmy się do Ligoty, by się dowiedzieć, że do końca tygodnia (od nocy) jest totalna awaria prądu i mamy nowy termin na... za miesiąc. Nic tylko kogoś zamordować. To niesamowite, Miś będzie wtedy kończyć pół roku - czy to normalne, by przez pół roku rodzice nie mogli się dowiedzieć czy ich dziecko słyszy?!!!!!! Ku*wa, jestem w takim stanie psychicznym, że szkoda gadać. Od miesiąca czekam, by się czegoś dowiedzieć, a tu takie kwiatki. A do tego ta sprawa z pielęgniarkami - Rapido, co Ty na to? Kończę, by już naprawdę mam pustkę w głowie, papa Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
rapida MAM DOŁA 13.10.05, 13:18 Tak Aniu to ten szpital!!! a te dwie suki opiekowały się moją malutką jak była na k2........., zreszta na k3 też je widywałam, ale już wtedy leżałam z nią...Jest mi tak źle jak pomyślę sobie o tym, że szkoda co gadać na serio nie wiem co powiedzieć, przecież ten mały miał 500g a ta suka (nawet nie, bo suki chronią swoje dzieci) go do kieszeni brała, a mnie nawet nie pozwolono dotknąć, choć ręce w spirytusie moczyłam w 3 śluzach, a ta go do upierdzielonej, syfskiej kiszeni wepchała. A ta druga? Widziałyście jak to dziecko się broniło, matko jedyna zwyrodnialce! Gosiu co do awarii to ja już nie mam słów, mam nadzieję, że po tym co sie stało bedzie lepiej, choć ja zaufania już nie mam. I nie wiem zupełnie jak bedzie z ta operacją malutkiej??? chyba jednak do Lodzi pojadę? ale czy tam mam pewność, ze nie robią tego samego??? Jezu co się dzieje na tym świecie?? i jak mozna podziękować temu forografowi....... Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: MAM DOŁA 13.10.05, 20:39 Spoko Rapida! Grunt to nie dać się ponieść emocjom. Muszę przyznać, że liczyłam, że nie znasz tych pielęgniarek - tfu, tfu - suk pierdzielonych. Właśnie - matce dotknąć nie dadzą, a same... Brak słów. Co do operacji Malutkiej - zauważ, że jednak wszędzie podkreślali, że to jeden z najlepszych ośrodków w Polsce. Weź to pod uwagę. Przecież byłaś zadowolona z Ligoty. A w Łodzi to wiesz jak bywa ze służbą zdrowia ;o) Pozdrowienia! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: MAM DOŁA 13.10.05, 20:54 Oj dziewczyny, mnie tez brak slow. Jak mozna byc takim zwyrodnialcem??? Jak zobaczylam te zdjecia, to myslalam ze sie wywroce...potwory, naprawde Nie dziwie sie rapidzie, ze jej sie tak cisnienie podnioslo A Gosiu, liczylam ze znajde tu dobre wiesci, ze z Misia wszystko dobrze, a tu tak historia, nie dziwie sie, ze masz dolka. Co za porabana sluzba zdrowia. Szkoda ze nie mam zadnych znajomosci i nie moge pomoc Sciskam wirtualnie i przesylam pozytywna energie dla Ciebie i Malej. Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Ewelino i nie tylko... 13.10.05, 22:47 Dzięx Ewelina za miłe słowo. Dziś już wszystko w normie. Wkurzenie i zaskoczenie minęło. Kobiety, które będą robić badanie były zdziwione wynikami. Bo z badania BERA wychodzi kompletne ZERO słyszenia, a np. na papierku z noworodkowego jedno uszko jest wpisane w normie. A z tego jeszcze innego badania, które psychole w pediatrycznym zapomnieli dołączyć wyszło na odwrót. Plus wynik z czegoś tam innego, że jest reakcja w obu uszkach. A pomimo to wypytywały mnie badawczo czy rzeczywiście widzę, że dziecko reaguje. Ilekroć nasłucham się lekarzy zaczynam myśleć, że się mylę i że ona na pewno źle słyszy. Po czym wracam do domu, Mała w pokoju, ja w kuchni i zaczynam coś do niej mówić przez okienko, a ona od razu odwraca do mnie głowę. Czemu odwraca skoro nie słyszy? Ach, znów o tym piszę, ale to dla mnie niepojęte. Podejrzewam, że może być jakiś niedosłuch i zastanawiam się czy dziecko, które na oko normalnie reaguje może mieć aż taką wadę, która wymaga aparatu słuchowego. No i czemu, do cholery, muszę czekać na odpowiedź przez pół roku (o ile coś znowu się nie spieprzy). Ufff... Ucałuj Zośkę gorąco, kochane maleństwo. Mam nadzieję, że odobrazi się na basen, bo Miśka to ostatnio bardzo się zaaferowała, że koleżanka płacze. Hmmm, ciekawe skąd wykapowała przez pół basenu ten płacz, skoro nie słyszy...? Papa, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Ewelino i nie tylko... 14.10.05, 10:07 Gosiu slyszy na pewno slyszy. Sama widzialam jak reaguje jak sie do niej mowi. A co do basenu, to chyba zrobimy tydzien przerwy...no bo sama juz nie wiem. Instruktor tez nie ma pomyslu o co chodzi. Narazie przesuwam jej dzienna drzemke na troche wczesniej, bo w domu to ona zwykle spi od 11.30 do 13.30 i moze dlatego tak marudzi ze w ten jeden dzien wszystko jest inaczej i wymagam od niej aktywnosci w porze snu? Juz trzeci dzien udaje mi sie ja klasc o 10 i spi do 12 a potem dopiero o 14.30, moze to cos zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Do Eweliny i wszystkich mam 14.10.05, 20:49 Hej! Czuję się trochę jakbym bajkę czytała. "ona zwykle spi od 11.30 do 13.30" - hihihi, a moja zwykle śpi... (zresztą wiesz) - jak się uda... tak z pół godzinki w ciągu dnia, o porze nieokreślonej, jak się wykończy niespaniem (a przy okazji wykończy domowników). Myślę, że to świetne, że Zosia ma tak uporządkowany grafik. Michalina ma tylko narzuconą stałą godzinę kąpieli i pójścia spać. A tak to próby ustawienia drzemek dziennych spełzły na niczym. Ostatnio jest trudno z zasypianiem i ogólnie ze spaniem. Ząbki jeszcze się nie ukazują, ale objawy są chyba stuprocentowe - rozdrażnienie, nieprawdopodobne ślinienie, cały czas rączki albo zabawki w buzi. No, bywa ciężko. Co do basenu - też nie mam pomysłu jak Zosię zachęcić. Trudna sprawa z takim drobiazgiem, któremu pewnych spraw nie sposób wytłumaczyć. Jak wiesz, Miś też miała swoje złe basenowe dni i przeszło jej w najmniej oczekiwanym momencie, tj. w czasie gdy dodatkowo zaczęły się ryki podczas kąpieli w domu. Nie mam pojęcia czemu przepłakała prawie całe jedne zajęcia, a na następnych już była zachwycona. Piszę to, bo nie wiem czy tydzień przerwy będzie miał jakieś znaczenie. Ale może? Może coś się źle kojarzy i po dłuższej przerwie zapomni? Myślę już co będzie jak kurs się zakończy. Dobrze by było przeczekać zimę bez basenu, ale czy nie zapomni? A z drugiej strony nie jest to jeszcze chyba taka konkretna nauka, by miało co jej z łebka wyparować. Sama nie wiem. I jeszcze jedna sprawa. Nie wiem czy parę tygodni temu czytałyście w Wyborczej artykuł o pani Danucie Mikulskiej (Zakład Językoznawstwa Komputerowego, Instytut Języka Polskiego, Uniwersytet Warszawski), która prowadzi badania małych dzieci pod kątem rozwoju mowy przy dodatkowym stosowaniu języka migowego - chodzi o wykazanie (już gdzieś poza Polską robiono takie badania), że normalnie słyszące dzieci, do których oprócz mówienia stosuje się miganie, PARADOKSALNIE szybciej zaczynają mówić. Ta pani pisze o tym doktorat i szuka chętnych rodziców małych dzieci, którzy mieliby ochotę poeksperymentować i przesyłać jej wyniki (co tydzień będzie trzeba dokonać wpisu do dzienniczka i wysłać mailem). Jestem w kontakcie z tą panią i właśnie dostałam pierwsze symbole i wskazówki. Aha, "zabawa" ma potrwać około 2 lat, więc trzeba się nastawić na reglarność w działaniach przez dłuższy czas. Ściągnęłam już filmiki jak w polskim języku migowym pokazuje się: mama, miś, pies, jeść, kupa i kąpać. Całkiem to fajne. Z czasem będzie coraz więcej symboli, a dziecko większe to i liczę, że zacznie się ze mną podobnie komunikować. Hmm, co najzabawniejsze, jak ze słyszeniem mojego dziecka jest naprawdę to wciąż zagadka... Miganie zdaje się jej nie zaszkodzi, a ja się chętnie nowego języka pouczę. Dziewczyny, może któraś z Was też się tym zainteresuje. Nie mam linku do tego artykułu, nie wiem czy jest dostępny. Podaję adres e-mail pani Mikulskiej: mikulska@gazeta.pl. Jeśli się zainteresujecie to napiszcie do niej. Pozdrawiam, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
rapida kurczaki 17.10.05, 17:37 Mała ma wszystkie narządy nie tam gdzie trzeba, każdy z innej strony, ale znalazła się dziś wątroba...to była śledziona, ale wydawała się za duża no i dziś padło, że to wątroba....Matko jedyna, najgorsze, że jak ją w przyszłości coś zaboli, to nie będzie wiadomo co to boli naprawdę?muszę sobie zrobić ściągę gdzie co u niej jest i chodzić z rysunkami......we środę jedziemy do guru, ciekawe co powie?szkoda, że ta pogoda taka beznadziejna!Trzymajcie sie ciepło,pozdrawiam,papa Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: kurczaki 17.10.05, 21:51 Rapida! Albo ja czegoś nie jarzę, albo już nie wiem. Jak to nie można się doszukać narządów wewn. lub ich określić?! Z tego co zrozumiałam szukanie polega na obmacywaniu brzuszka. A nie lepiej przez USG? Pewnie coś pominęłam i zadaję idiotyczne pytanie, ale może jeszcze mnie oświeć. A może po tej operacji nie można malutkiej zrobić USG? Ja jestem natomiast po wielkim przeżyciu na basenie. Na ostatnich zajęciach odbyło się... całkowite zanurzenie dzidziusiów!!! Na razie jeden raz, na momencik, ale przeżycie dla rodziców ogromne. Dla dzieci pewnie też. Wbrew moim obawom, wszystkie dzieci świetnie to przyjęły. Czekamy na Ewelinę z Zosią - oby Zosi też się to spodobało. Pozdro! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: Do Eweliny i wszystkich mam 17.10.05, 21:01 Haaa Gosiu - u nas wojna o spanie w ciagu dnia na całego! Starszak spał jak marzenie - min 3 godziny - do teraz dzień w dzień regularnie jak w zegarku zasypia około 12.30 na półtorej godziny. A Korni... szkoda gadać - dwie półgodzinne drzemki i co gorsza - z dnia na dzień coraz krócej! Ale ja nie mam zamiaru odpuszczać - po starszym widzę jak bardzo to spanie w ciągu dnia jest dziecku potrzebne. Także mamy wojnę - ustaliłam, że w ciągu dnia usypiam go w wózku - cysio odpada (bo nie za bardzo działa, zresztą co będzie jak pójdę do pracy...?), łóżeczko też, bo tam go odkładam rónież do zabawy, a chciałabym żeby załapał, że wóżek = sen. Na razie ciężko - rano na balkonie - z wielkimi korowodami, husianiem, lulaniem, braniem na ręcę i usypianiem od nowa - godzinka i 15 minut (w tym chyba z 10 przerw), po południu po ponad godzinie husiania zbuntowałam się i po prostu wyszłam z pokoju - godzina wrzasków - 10 minut drzemki, następnie pół godziny wrzasku i 15 minut spania... Tragedia. Myślałam, że mi serce pęknie, ale naparwdę jestem bardzo mocno przekonana, że te sen jest mu niezbędny i koniec końców wyjdzie mu to za dobre. Ale wyrzuty sumienia gryzą jak wściekłe. Ewelina, swoją drogą, Ty coś wspominałaś, że mieliście probelmy ze spaniem w ciągu dnia, ale jak widzę się to wyprostowało - napisz jakie zastosowałaś metody - podziel się doświadczeniem Pozdrawiam wszystkich, Basia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Do Eweliny i wszystkich mam 18.10.05, 16:47 No ja wygralam z Mloda wojne o drzemki w ciagu dnia, spi od 10-12 i od 15-16/16.30. Noc od 20-6.30 (z przerwami na cycusia). Nauczylam zasypiac sama w lozeczku, trwalo to troszke ale sie oplacilo. Jak sie rozbudzala po 20 min postepowalam tak samo jak przy usypianiu. O stalej porze (min 3 godz aktywnosci wczesniej) kladlam Mloda do lozeczka (karmilam min 15 minut wczesniej), przyslanialam zaslony, przykrywalam kocykiem, wlaczalam usypianki, poglaskalam ja chwilke po glowce i wychodzilam. Oczywiscie po chwili byl placz. Wchodzilam po 3 min, poglaskalam chwile, poprzytulalam w lozeczku i znow wychodzilam niezaleznie od tego czy sie uspokoila czy nie. Czasem jak mnie zobaczyla, to plakala jeszcze bardziej - wtedy bylam naprawde krotko. Nastepna interwencja po 5 min, to samo, nastepna po 7 i kolejne tez bylyby po 7 ale nigdy ich nie bylo bo Zosia zasypiala. Jak sie obudzila po 20-30 min uznawalam, ze nie jest jeszcze wyspana i robilam to samo. Okazalo sie ze po kilku minutach zasypia ponownie. Trwalo to kilka dni i teraz zasypia bez zadnego problemu w kilka minut i spi jednym ciagiem 2 godz. Budzi sie wyspana i usmiechnieta. Warto bylo sie pomeczyc - nie wymyslilam tego oczywisci sama, opieralam sie na ksiazce "Kazde dziecko moze nauczyc sie spac" Gosia, jak ja zazdroszcze tego nurkowania. Jak Misia? Podobalo sie jej? Za tydzien sprobujemy znow, moze Zosce przeszla ta niechec do basenu. Chcialabym. Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Do Eweliny i wszystkich mam 20.10.05, 20:39 Hej! Też mam w planach taką szkołę usypiania dla Misia, ale na razie jeszcze się z tym ociągam. W zasadzie jedyne chwile bliskości, przy cycusiu to te w łóżku. No i tak myślę, że szkoda by mi było tego wieczornego przytulania, przy którym Mała wspaniale zasypia. Ale gratulacje wielkie. W którejś gazecie dla rodziców opisywano niedawno tę metodę usypiania, którą zastosowałaś - widać skuteczna. To nurkowanie całkiem spoko - no, na razie to było tylko (i AŻ) jedno krótkie zanurzenie. Miśka troszkę się skrzywiła, otrząsnęła wodę z twarzy i tyle. Pozostałe dzieci chyba podobnie. Nie było żadnych większych protestów. Zastanawiam się czy nie odpuścić tej niedzieli, bo od wtorku Miś ma mały katarek - niby nic wielkiego, ale w takie zimno targać ją na basen trochę się z tym przeziębieniem obawiam. Zobaczymy. Pozdrowienia, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Do Barbs - spanko 22.10.05, 21:30 Hej! Widzę, że ze snem w ciągu dnia mamy podobne problemy. Ja też próbowałam metody usypiania w wózku, ale z czasem coraz gorzej się sprawdzała. Na Misia działa kołysanie na rękach plus smoczek. Czasem jest ciężko, szczególnie gdy już jest mocno rozdrażniona - wtedy tysiące razy wypluwa smoczek wrzeszcząc i trzeba się mocno napracować, by usnęła. Staram się nie doprowadzać do takiego zmęczenia (= rozwścieczenia bobasa) i wtedy jest łatwiej (trzeba w porę wyłapać moment, gdy zaczyna pocierać oczki - wtedy od razu trzeba przystąpić do usypiania). Aha, działa też noszenie na ramieniu z kołysaniem, ale tą metodą zwykle trzeba więcej czasu poświęcić na uśpienie. Hehehe, to zabawne, ale prawdziwe - mam takiego świątecznego łosia-maskotkę, który "śpiewa" i rusza się w rytm muzyki (jeśli jeszcze nie wiecie, jestem zboczkiem łosiowym, mam tych łosi w domu ponad 40, ale tylko ten jeden gra i jest tak przy Misiu pomocny). Ten łoś nieźle działa uspokająco na małą - a myślałam, że go oleje. Muszę przyznać, że czasem nic nie pomaga (rzadko, ale zdarza się). Wtedy stosuję podobną metodę, jak Ty, Basiu - czekam aż się 10-15 minut wywrzeszczy, wtedy jest już zwykle wystarczająco zmęczona, by od razu na rękach usnąć. Ciężko to przetrwać, trzeba zamykać okna, by sąsiedzi nie zadzwonili na policję, że ktoś maltretuje dziecko, ale warto się pomęczyć (rychły sen murowany). A jutro idziemy na basen - mała już nie smarka, pogoda niezła, niech sobie ponurkuje. No i mam nadzieję, że mała Zosia też się pojawi i będzie jej się podobało jak dawniej. Pozdro! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi do Goski - basen 24.10.05, 15:46 a my odpuscilismy sobie basen...bo skusil nas ten piekny dzien i poszlismy z Mala w gory. Pol dnia lazilismy po lesie, Zosiek w nosidelku u tatusia z usmiechem przyklejonym do buzki przez caly czas Bylo naprawde super. Moze nastepnym razem pojdziemy jednak na basen, bo sama jestem ciekawa czy jej ta awersja przeszla, ale z tego kursu to chyba juz i tak nici - za duzo opuszczonych cwiczen teraz nas 2 razy nie bylo a poprzednie 2-3 razy i tak nie robilismy tego co pokazywal instruktor tylko probowalismy opanowac placz Mlodej Ciesze sie, ze Mis juz zdrowa i mam nadzieje, ze znow nurkowaliscie. Daj znac jak bylo. Pozdrowionka A z tym spaniem, to ja naprawde polecam nauke samodzielnego zasypiania, u nas dzienne drzemki teraz bez najmniejszego klopotu - choc jak zaczynalam ( a zaczynalam kilka razy) to naprawde ciezko bylo uwierzyc, ze to zadziala Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: do Goski - basen 25.10.05, 21:38 Hej! Tym razem na zajęciach niewiele nowego. Tylko raz pan instruktor posadził Misia na materacu i na rękach ją rzucił do wody, a częściowo i pod wodę. Miś jak zwykle spoko, bez emocji to przyjęła. I prawda jest taka, że już nic więcej nowego nie będzie, bo na samodzielne próby dzieci jest za wcześnie (ze względu na układ mięśniowo-kostny, taki a nie inny u takich małych dzieci). Za tydzień ostatni raz, a potem pewnie wrócimy na wiosnę (mam nadzieję, że znów się tam spotkamy). Dziś spróbowałam wieczorem dać szansę Misiowi na samodzielne uśnięcie. Prawie się udało, prawie... Musiałam w końcu troszkę pomóc cycusiem, ale mam wrażenie, że nie będzie bardzo trudno. Następnym razem postaram się nie złamać. Pozdrowienia, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: Do Barbs - spanko 26.10.05, 09:33 Gosiu, ja szczerze mowic metode wypłakiwania zastosowałam tylko raz – wtedy w poniedziałek. Potem przez pare dni było lepiej, potem znowu gorzej, a teraz może, może (tfu tfu co by nie zapeszyc) chyba wreszcie wchodzi w jakis rytm. Rano, jakies 2 godziny po obudzeniu ucina sobie drzemke ok. 30 min (albo przy cycusiu, albo sam w lozeczku, albo w wozku), a potem kolo poludnia daje go do wozka na balkon – zasypia w sumie w miarę OK., ale trzeba go pilnowac, bo po ok. 30 minutach się wybudza – jak się wylapie ten moment, odpowiednio pohusia i nie da mu się calkiem wybudzic, to jest OK. – wczoraj pospal 2 godziny 20 minut!! Ale latwo nie jest bo wybudza się błyskawicznie i jak jzu otworzy oczy to posprzatane – przez min. 2 godziny nic nie jest go w stanie ululać. A wracając do wypłakiwania, to po pierwsze – zraziłam się do niego po Iwusiu – kiedyś w desperacji próbowałam tej metody – 9 wieczorów – pierwszego usnął po 50 minutach, 9 po ponad godzinie! 10 wieczoru się złamałam i dałam cysia. I przysięgłam sobie, że NIGDY więcej. Po drugie – Korni generalnie przechodzi teraz etap dzidziusia idealnego – potrafi cały Boży dzień leżeć w łóżeczku, przewracać się z plecków na brzuszek i odwrotnie, bawi się rączkami, grzechotkami, pieluszką czy co tam jeszcze dorwie – aż ja sama do niego idę i biorę i przytulam bo mi tęskno Tak więc jak tu stosować metodę wypłakiwania, jak on NIE PŁACZE?? Zaczyna trochę pomiaukiwać jak mu w brzuchu burczy, ale przecież głodzić dziecka nie będę. Po trzecie, nawet jak mu się trafi gorszy dzień i marudzi, to też jakoś nie mam sumienia, bo on marudzi jakoś tak... – patrzy mi prosto w oczy, robi dziubek i łeeeee, łeeee – - nie ryczy, nie wrzeszczy tylko tak pomiaukuje żałośnie – i te łezki w oczkach... No nie mogę i już – za miętka jestem. No i po czwarte – chodzi tylko o zasypianie w ciągu dnia – wieczorem ja go wręcz chce usypiać przy cycusiu, bo zależy mi na jak najdłuższym utrzymianiu nocnych karmień – tak tak – nie zwariowałam – po prostu jak wróce do pracy (za chwilę będę negocjować z nowym szefem przedłużenie macierzyńskiego o urlop wypoczynkowy – trzymajcie kciuki) to bez nocnych karmień laktacja zniknie w trymiga – a ja chciałabym Korniego pokarmić chociaż tak długo jak Iwusia (czyli min. półtora roku). Generalnie myślę, że najważniejsze to trafić w naturalny rytm Malucha – u nas do tej pory próbowałam ustawiać Korniego do istniejącego już planu dnia i może stąd te kłopoty. Mam nadzieję, że teraz już będzie trochę lepiej. Pozdrufka, Basia Odpowiedz Link Zgłoś
sirod78 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 25.10.05, 22:27 Witam nie wiem czy mozna sie dołaczyć do waszego grona, jestem z Bielska, mam na imie Dorota i mam termin na 27grudnia, jest to moja druga ciąza, mam synka który ma 1.5 roczku. Zamierzam rodzic pod Szyndzielnią, tak jak to było przy moim pierwszym synku Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 26.10.05, 09:31 Witamy nową uczestniczkę Jak samopoczucie? Wiesz już co będzie? Jeśli chłopak to miałabyś podobnie jak ja dwóch chłopaków w niewielkim odstępie A jeśli dziewczynka to gratuluje trafienia Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Witajcie! 26.10.05, 09:58 Tak po straopolsku Was przyjęłam! Boziu dopada mnie depresja zimowo-pogodowo- chorobowa.......itp.itd a jutro jade do katowic! będe zeznawać w sprawie dzieci z GCZDiM. Dostałam wezwanie, w sumie wybrali 30 osób, bo nadal szukaja tego drugiego...........Przy moim szczęściu, KTO WIE?????I tak mi źle, i tak mi źle........ poza tym spokojna dzidzia, zmieniła się w szaleńca, który nic tylko szuka towarzystwa. Dzięki temu zapominam co to tv, komputer i jedzenie! właśnie płacze, co dla niej jest zabójstwem, więc lecę........dużo mam do napisania z nowości -chodzi o bielskie diagnozy, Boże skąd się biorą ci lekarze........ Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Witajcie! 26.10.05, 19:40 Mnie ta sprawa z tymi dzieciaczkami wciaz przeraza...zwlaszcza jak powiedzieli, ze ten jeden Maluszek nie zyje. nie jestem w stanie tego ogarnac... Rapida, mam nadzieje, ze to nie bylo Twoje malenstwo a co do szukania towarzystwa...coz, a Ty bys chciala tak sama lezec w lozeczku? Z pewnoscia ciekawiej i milej jest na raczkach u mamy i nie pociesze Cie...u nas Zosiek z kazdym miesiacem robila sie bardziej absorbujaca Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Witajcie! 29.10.05, 13:05 Hej! Przechlapane... A zastanawiałaś się nad Tychami... Mimo wszystko myślę, że dobrze trafiłyście i że to nie Twoja dzidzia jest na zdjęciach (nie pogniewaj się, ale nie mogę skojarzyć imienia Twojej pociechy - możesz napisać...? bo sklerotyczna Gosia nie pamięta). Co do absorbującego dziecka - moje chyba bije rekordy w tej dziedzinie. Do tego mamy jakieś kłopoty z... nie wiem z czym... może to odparzenie? Już kiedyś przytrafiła nam się odparzona skóra na pupie, dużo bardziej niż teraz i nic się specjalnego z tego powodu nie działo. A teraz - wszystko już wydaje się zagojone, a dziecko wykonuje jakieś dziwne podskoki, nie mogła wczoraj zasnąć, ciągle przewracała się na boki i brzuszek - wyraźnie nie chciała leżeć na pupie. No i marudna jak 100 diabłów. Chyba jutrzejszy basen sobie odpuścimy. Poczekam jeszcze, może przejdzie, a może to coś innego, ale co? Pozdro! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi gosia, a moze to ... 29.10.05, 20:11 ...tylko takie nowe figury - tzn takie mostki Misia robi? Bo Zoska tak czasem rzuca pupka do gory a nigdy nie miala nic odparzone moja tak trenuje po prostu, jak sie rozbryka to tak wlasnie wierzga, pupa do gory, obroty na boczek i na brzuszek no i oczywiscie nie moze usnac... mam nadzieje, ze juz wszystko OK. My na basen juz nie jedziemy, na wiosne sprobujemy znow i mam nadzieje, ze Mlodej sie spodoba Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: gosia, a moze to ... 30.10.05, 21:54 Hej! Mostki to dla nas nie pierwszyzna, ale to co innego. Jakoś tak bardziej się rzuca i marudzi/płacze. Ale dziś już jest znacznie lepiej, chyba przechodzą jej te klimaty. Basen dziś odpuściłyśmy (kurczę - stuprocentowa frekwencja, a w ostatnie zajęcia laba; ale pójdziemy za tydzień, gdzieś się dołączymy jeśli nasza grupa już nie będzie mieć zajęć). Papa, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 26.10.05, 19:37 Hej sirod78. Witamy w naszym bieskim watku. jak tam samopoczucie? przy takim malym szkrabie, masz pewnie tyle zajec, ze nie masz czasu zle sie czuc... Fajnie miec dwojeczke z tak mala roznica wieku Odpowiedz Link Zgłoś
sirod78 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 26.10.05, 22:01 hejka:o) Samopoczucie u mnie wporządeczku, nie ma czasu mysleć o ciąży, czasem dopiero jak brzuch zaboli to sie kapne aha przeciez ciąza, nie wiem czy to córeczka czy synek....jest mi to bez róznicy nie chcemy wiedziec, z męzem w takiej tez niepewności bylismy do końca przy pierwszej ciązy. Troszke przeraża mnie mój wygląd bo jeszcze 2m. a ja juz 14kg do przodu na buzi pączek, no ale mąz mnie pociesza :o) Dziekuje za miłe przyjęcie i pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 29.10.05, 13:07 Hej! Do pozdrowień dołącza się Gosia z Michaliną, wkrótce półroczną córuś. Pisz co słychać, czekamy, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi A my dzis swietujemy :-) 29.10.05, 20:07 Dzis o 15.00 Zosiek skonczyla pol roczku! Ale to szybko zlecialo, normalnie nie moge uwierzyc... A Zosia juz taka duza i dorosla...normalnie jak czasem zrobi minke i na nas spojrzy, to wyglada jakby wszystko rozumiala, co sie do niej mowi i co sie wokol dzieje Z okazji polowinek chwalimy sie: Zosienka wykonuje juz piekne przewrotki z pleckow na brzuszek, siedzi bez podparcia zupelnie szytwno i prosto, a podciagana za raczki bierze sie...do wstawania. Stanie i podskoki bardzo jej sie podobaja, ale pozwalamy na to tylko sporadycznie, bo boje sie ze jest jeszcze za mala. Zosia ma figure modelki, jest dluga (69 cm) i szczuplutka - wazy tylko 7100g. Niedawno zabralysmy sie za rozszerzanie diety, ale i tak na razie mamusine mleczko jest the best. Oczywiscie z piersi, bo butelki nie uznaje Pozdrawiam Was wszystkie i ide swietowac te mini urodzinki papa Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: A my dzis swietujemy :-) 30.10.05, 22:02 Hoho, to jeszcze tu się dopiszę. My poświętujemy połóweczkę za 2 tygodnie. Co do długości będzie podobny wynik, co do wagi... liczę, że dobijemy do 6500. Chudzielec i tyle. Nie wiem czy próbowałaś dawać Zosi kaszki - mówią, że dzieci świetnie przybierają na wadze na kaszkach. Niestety Miś, który nie grymasi przy żadnym jedzeniu akurat kaszek za bardzo nie toleruje. Pamiętam jak Zosia siedziała gdy ostatnio się widziałyśmy. Miśce siedzenie jeszcze nie wychodzi, więc stale jej przypominam - "Pamiętasz jak Zosia pięknie siedziała? Ile czasu temu to było? A ty co?" A ona to olewa. I pewnie słusznie, do niczego się nie spieszyć, samo przyjdzie. I to dotyczy też stawiania na nóżki. Pisałaś, że chodziłyście do poradni z bioderkami. Nam na ostatniej wizycie pani powiedziała, że na razie OK, przyjść jak Miś zacznie chodzić, a do tej pory NIE STAWIAĆ NA NÓŻKI i żadnych tam takich głupot jak np. chodzik. Stanąć na nogi może dopiero wtedy gdy już rzeczywiście przyjdzie pora na chodzenie. A mała też się rwie do stania. Więc może też uważajcie z tym staniem. A teraz "Sto lat, sto lat...!" "I jeszcze jeden i jeszcze raz..." Buźka, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: A my dzis swietujemy :-) 31.10.05, 10:35 Dzieki za zyczenia. Wiem ze nie powinno sie nie stawiac, ale co zrobic jak ona sama sie odpycha jak tylko poczuje "grunt" pod nozkami - np moje kolana. Od razu wstaje i skacze, naprawde ciezko jej tego zabronic. Mam nadzieje, ze jak od czasu do czasu tak poskacze podtrzymywane przez nas pod paszkami to sie jej jednak nic nie stanie. A chodzika kupowac nie zamierzam. Jesli chodzi o jedzenie to Zoska tez kaszek nie toleruje...czasem uda mi sie jej wepchnac troszke kukurydzianki albo ryzowej z owocami ale tylko i wylacznie na wodzie, bo na mleku w ogole nie chciala. Dla niej wciaz podstawa moja piers i koniec. Z warzywkami idzie nam troszke lepiej ale i tak nie zje wiecej na jeden raz niz pol 100g sloiczka. Mam nadzieje, ze pomalu sie rozsmakuje... Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: A my dzis swietujemy :-) 31.10.05, 20:12 Tak, doskonale znam te podskoki. Trzeba pozwolić, bo mięśnie muszą się jakoś rozwijać. Robimy tak samo - podtrzymujemy pod paszki i JAZDA! Dziś kupiłam kaszkę brzoskwiniowo-bananową Hippa, może lepiej zasmakuje. Nie próbowałam robić kaszek na samej wodzie, może to jest metoda. A co do cycusia - mam decydujące dni. Miś jest już dość mocno rozpuszczona na butlach i nawet zaczęły się zdarzać dni, że już w ogóle nie jadła ode mnie. Jak dziś już prawie podjęłam decyzję, że kończymy karmienie (a właściwie ona ją podjęła, bo ja bym jeszcze chciała karmić) to znów zechciała się pożywić od mamy i znowu wiem, że nic nie wiem. Głupio częściej mieć przy piersi laktator, niż dziecko. Nie wiem co z tym fantem zrobić. Pozdrawiam i życzę spokojnych Świąt ;o) Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: A my dzis swietujemy :-) 01.11.05, 20:40 A ja dla odmiany mam dziecko przy piersi caly czas, bo Zosiek je tylko z piersi. I koniec. Reszta jakos wchodzi lyzeczka, ale mojego mleka ani z butli ani z kubeczka nie wypije, bedzie marudzic i w koncu plakac tak dlugo, az dostanie piers No i jestem totalnie uwiazana, bo w dzien je srednio co 2 godz. Moze warto sie jednak jeszcze troszke pomeczyc, w koncu Twoje mleczko jest dla niej najlepsze, dostaje z nim przeciwciala a teraz sie zaczyna taki przeziebieniowy czas...Zreszta wiadomo - musisz zdecydowac sama. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nicole1910 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 01.11.05, 20:28 słyszałam ze jak zaczne w nocy rodzic to nie dadza mi znieczulenia poniewaz nie ma anestezjologa przygodzi dopiero rano czy to moze byc prawda jak jest u was w szpitalach ? aha i chcialam sie jeszcze zapytac ile kosztuje zzo? i czy warto zrobic jezeli mam mocno skrzywiony kregoslup chodzi mi o to czy mi pomoze prosze o odpowiedz a co myslicie o szpitalu na wyspianskiego ? Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 01.11.05, 20:36 W kwestii zzo to sie musisz dowiedziec w konkrtetnym szpitalu, ktory wybierzesz do porodu. Ja rodzilam na Wyspianskiego w kwietniu i wtedy zzo bylo bezplatne, trzeba sie bylo wczesniej spotkac z anestezjologiem, omowic wszystko i wypelnic specjalna ankiete. Ona kwalifikuje Cie do zzo albo nie. Bylo powiedziane, ze znieczulenie jest mozliwe jak anestezjolog jest wolny. Oczywiscie w nocy zawsze jest jakis na dyzurze ( a jak by zrobili nagle cc - przeciez musi byc). Nie wiem jak jest teraz. Ja zzo nie bralam, wiec dokladnie nie wiem jak to funkcjonuje w praktyce ale takie byly ogolne zasady. Ze szpitala bylam zadowolona, rodzilam tam, bo tam mialam lekarza, opieka byla w porzadku, warunki tragiczne, ale mi to jakos specjalnie nie przeszkadzalo. Ale mieli remontowac, wiec moze juz jest OK. Najwazniejszy byl dla mnie moj lekarz i dlatego wybralam ten szpital. Odpowiedz Link Zgłoś
nicole1910 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 03.11.05, 12:31 czy mozeswz mi napisac cos wiecej na temat tego szpitala czy robia lewatywe czy nacinaja krocze rutynowo i ogolnie co ci tam wpadnie do glowy prosze Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 04.11.05, 17:26 Nicole1910, ja co prawda nie Ewelina, ale z tego co mi wiadomo to na wszystkie Twoje pyt. odpowiedź jest twierdząca. Co do zzo, to na dzień dzisiejszy na Wyspiańskiego nie ma, ponoć NFZ za żadne zzo nie zapłaciał szpitalowi. Jeżeli rodzisz w przysłym roku to sądzę, że może się to zmienić. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 05.11.05, 13:36 Tak - niestety jak w kazdym szpitalu w Bielsku - lewatywa i naciecie krocza u pierworodki rutynowo. Oczywiscie masz prawo sie nie zgodzic...ale moim zdaniem, to tylko w teorii. U mnie naciecie bylo i tak konieczne, bo Zosiek byla owinieta pepowina, przylozyla sobie do glowy raczke i troche sie zaklinowala, musialam ja szybko urodzic - po wszystkiem polozna mi tlumaczyla i przepraszala wlasciwie, ze musiala tak duzo naciac, ale dzieki temu Zoska stracila tylko 2 pkt apgar a nie wiecej... Odpowiedz Link Zgłoś
sirod78 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 03.11.05, 21:30 Witam ponownie, chcialam Wam napisać co słychać, nie jest zbyt dobrze, zrobiło sie małe rozwarcie i mam założony taki dziwny gumowy krążek, podobno to tak profilaktycznie no ale jednak troszku sie martwie, do tego jeszcze mój kochany synek jest chory, .............i to w jego sprawie pisze, chciałam Was prosić o rade, mieszkam na os. Beskidzki ale niestety lekarki w tej przychodni nie zabrdzo mi odpowiadają, chciałabym przenieść synka do innego pediatry, może możecie mi coś doradzić. Dziś rozmawiałam ze znajomą poleciła mi pediatre która przyjmuje na kase chor. na ul. Willowej czy może ktoś z Was zna taką przychodnie, bardzo prosze napiszcie, czekam z niecierpliwością Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 04.11.05, 17:37 cześć Dorota. Ja co prawda za wiele Ci nie pomogę, bo dziecka nie mam, ale może spróbuj jeszcze zmienić lekarza w ramach przychodni. Jako dziecko mieszkałam na Beskidzkim i tam ledczyła mnie lekarka, która wyraźnie utyka na jedną nogę (nazwiska nie pamiętam). Mi i bratu krzywdy nie zrobiła. Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 04.11.05, 17:51 widzę, że kolejne mamy się przyłączają ) podlądam Was regularnie, ale jakoś z ochotą do pisabia różnie bywa, tym bardziej, że większość z Was ma już "dziecięce problemy", w których nie umiem pomóc, ale przynajmniej się czegoś uczę.. U mnie bez większych zmian. Ciagle miewam bóle, ale wszystko pozamykane.Jestem na L4 i chyba tak już bedzie do końca. Na wczorajszej wizycie lekarka stwierdziła, że przewiduje poród na koniec grudnia/ początek stycznia, a pierwotny termin miałam na 16 stycznia. Na usg w 27tc wyszło, że maluszek ma 1200g, co stanowiło prawie 0 40% ponad przeciętną. Trochę mnie to przeraża, bo ja sama nie jestem zbyt pokażną babą, nawet nie dobijam do 160cm, a jeszcze będę musiała tego klocuszka urodzić.. zniecierpliwością czekam na klejne usg i postępy wagowe mieszkańca brzuszka. pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 04.11.05, 18:18 może macie ochotę pocztyać sobie o art.spożywczych? pewnie z większości poczynań w tym zakresi zdajecie sobie sprawę, ale może ktoś ma ochorę. wiadomosci.onet.pl/1257234,2677,1,kioskart.html Jeszcze w kontekście tego artykułu, jakie mieso (zamierzacie) podajecie swoim dzieciom na początek? z jakiego zwierza?? Ania Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Do Anbull i Sirod 04.11.05, 22:33 Aniu! Kopę lat! Fajnie, że się odzywasz. Ja też jestem nieduża, ale spory dzieciaczek nie groził. Sądzę, że w razie naprawdę dużego dziecka zapadnie decyzja o cc, co ma swoje plusy i minusy (tak, tak - wiem z praktyki). A swoją drogą znaczenie ma nie tylko wzrost, ale i budowa przyszłej mamy. Twój czas się zbliża, ale ekstra. Już zaczynam trzymać kciuki. Co do pediatry - mogę polecić naszą panią dr. Przyjmuje w Euromedice na Leszczynach. Lekarka super i przychodnia niezła (kilku przydatnych specjalistów, np. laryngolog dziecięcy). Pani doktor nazywa się Grażyna Skulska. Na pierwszej wizycie od razu dała numer komórkowy, na który można dzwonić w razie jakichś niepokojów odnośnie dziecka. Pasjonatka swojej pracy. Może u niej spróbuj? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata I jeszcze do Anbull - mięsko 04.11.05, 22:36 No i zapomniałam o mięsku dla dziecka. Dla mnie to trochę abstrakcja, bo od ponad 10 lat nie jem mięsa (poza rybami). Całe szczęście, że na razie są słoiczki, bo dla mnie preparowanie potraw ze zwierząt to horror. Na początek najlepszy jest drób (indyk, kurczak) oraz królik, a potem cielęcina. Najlepiej można się zorientować według słoiczków. Nie musisz kupować. Po prostu przejrzyj w sklepie półki ze słoiczkami i zobaczysz jakie mięsa zaczynają się od którego miesiąca. Szybko się połapiesz. Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: I jeszcze do Anbull - mięsko 05.11.05, 10:21 tyle, że zastanawiam sie skąd brać dobrej jakości kurczaka lub indyka? mam nadzieję, że króliki dostepne w sklepach nie faszerują antybiotykmi i hormonami wzrostu. Właśnie wczoraj przypomnałam sobie Wasze opisy porodów, także pamiętam dokładnie i Twój Gosiu. Ja do Lędzin się nie wybieram, zdecydowałam się na Wyspiańskiego. Gosiu a co do Twojej diety, to nie brakuje Ci mięsa? Ania Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: I jeszcze do Anbull - mięsko 05.11.05, 19:53 Skąd brać dobrej jakości mięsko? Nie mam pojęcia. Zwykle ludzie wiedzą gdzie mięso jest lepszej jakości, a gdzie gorszej. Może trzeba popytać? Wiem, że króliki nie są tak powszechnie dostępne jak np. drób, ale w jakichś halach targowych pewnie nie będzie problemu. Czy nie brakuje mi mięsa? W jakim sensie? Smakowym czy pod względem brakujących pierwiastków? Mam rewelacyjne wyniki badań, w ciąży to już w ogóle podobno miałam takie jak bym w ogóle w ciąży nie była, więc raczej organizmowi niczego nie brak. A smakowo - od dziecka nie chciałam jeść mięsa, bo mi cholernie nie smakowało. Decyzja o zaprzestaniu jedzenia mięs była więc czystą formalnością, ja nigdy go nie lubiłam jeść. Pozdrawiam, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś