Dodaj do ulubionych

LUTY 2005 !!! cz.II

14.02.05, 23:05
Próbowałam powitać małego morepiga ale nie dało rady, bo kazali rozpocząć
nowy wątek, że niby za dużo wypowiedzi. To zakładam smile
Obserwuj wątek
    • olida Re: mały morepig 14.02.05, 23:07
      Ale wam fajnie, że już wszyscy razem smile Gratulacje!
      Jak zniosłaś poród, było ok?
      Ale ci fajnie, możesz już legalnie dopisać się do wątku na rówieśnikach smile

      Pozdrawiam serdecznie całą rodzinkę
      • morepig Re:morepig >> poród - opis dla chetnych 17.02.05, 23:38
        Opis porodu jak ktos ma ochote...

        skurcze mi sie zaczely ok 6.20, takie co 20 minut
        o 7 juz byly co 15, o 8 co 10 min a o 8.50 co 5 minut i sie zebralam do
        szpitala. szczerze mowiac mialam nawet nie jechac, ale jednak pojechalismy...
        o 9.30 bylam juz w szpitalu a tam... przede mna dwie do porodu, a w miedzyczasie
        jak czekalam na ktg to przyszly kolejne dwie.
        po ktg mnie przyjeli na oddzial, ok 11..
        okolo 11.30 wyslalam meza do domu, bo skurcze sie zrobily rzadsze i myslalam ze
        to jeszcze dlugo potrwa... a tu o 12.30 nagle zaczelo mnie tak bolec przy
        kazdym skurczu, ze myslalam ze umre... okazalo sie ze juz mam 6-7 cm rozwarcia..
        poprosilam o znieczulenie, juz mialam parcie...
        dostalam dolargan a polozna powiedziala zebym poczekala na meza, bo chyba
        chcial byc przy porodzie.. wiec ZASNELAM wink ze skurczami co minute i 8 cm
        rozwarcia ja spalam na lozku porodowym... wink
        okolo 13 przyjechal maz, ja juz mialam mocne parcie, mimo ze dopiero bylo 8-9
        cm...
        no i cholera zaczelam przec niepotrzebnie... za wczesnie, mimo ze polozna i maz
        krzyczeli zebym jeszcze nie parla ;-(
        no i przez ten dolargan chyba wogole nie mialam pojecia czego ci wszyscy ludzie
        ode mnie chca i wogole, parlam raz bez skurczu ;-/ i akurat wtedy mnie
        naciela ;-/ (moja wina, powiedzialam ze jest skurcz)
        potem dwa mocne skurcze, trzy parcia i juz moj ufoludek byl na moim brzuchu...
        boszz, on byl NIEBIESKI!!! wink
        potem wzieli go na mierzenie itp i sie dowiedzialam czemu mi bylo tak cholernie
        ciezko przez ostatnie tygodnie wink
        57 cm i 3880 g...

        i tak- lewatywy nie mialam robionej, na pewno sie zalatwilam w czasie porodu-
        ale polozna sama powiedziala ze jak musze to zebym sie nie krepowala.
        golenie mialam- ale tylko ze wzgledu na to ze mialam krotkie odrosty, wiem ze
        te ktore sie nie gola to nie maja golenia na porodowce.

        a teraz akcent humorystyczny- caly czas sie darlam ze umieram a jak juz zabrali
        ufoludka z mojego brzucha to tez spytalam czy umarlam wink
        w czasie szycia cos tam chrzanilam o tym jak to mozna sobie tam kolczyka zrobic-
        lekarka sie smiala i pytala czy w nosie mnie nie bolalo wink

        Ogolnie mamuski nie stresujcie sie, porod boli jak cholera, ale szczerze mowiac
        szybko sie to zapomina... co innego bolace brodawki przez pierwsze trzy dni- to
        dopiero sajgon ;-/ zwlaszcza jak mlode mocno ssie...
    • bietka2 Re: LUTY 2005 !!! cz.II 15.02.05, 09:25
      Ja juz to wiem, bede w ciazy co najmniej do kwietniawink. Co prawda do terminu
      mam jeszcze 6 dni, ale moje poprzednie dzieciaki rodzily sie odpowiednio 12 i 9
      dni przed, wiec myslalam, ze tym bardziej przy trzecim bedzie wczesniej.

      Teraz nastawiam sie na porod sroda - czwartek, musze do niedzieli wrocic ze
      szpitala, bo wtedy wracaja starszaki, a nie chce zeby wrocily do pustego domu.
      • kluseczka74 Re: LUTY 2005 !!! cz.II 15.02.05, 13:19
        Hej
        Dziś byłam na ,,przeglądzie". Młode ma 4000 gram. Porodu ani widu ani słychu.
        Jutro jadę na Solec żeby mi wywołali jak mnie odeślą to wracam do mojego
        lekarza na Żelazną i tam będe rodzić. Juz mam serdecznie dość ciąży. Termin z
        OM 19.02 czyli w sobotę. Na KTG jeden mizerny skurczyk ahhhh szkoda gadać.
        Młode ma się ciepło i wygodnie ale mnie już bardzo niewygodnie. Lekarka
        stwierdziła, że nie ma przeciw wskazań do wywołania. Będziemy jutro próbować.
        Pozdrawiam Kluseczka i Bardzo Leniwy Człowieczek
        • olida Re: LUTY 2005 !!! cz.II 15.02.05, 14:07
          Mi też sugerowali wywoływanie - termin mam taki sam jak ty Kluseczko - ale Asik
          postraszyła mnie, że wywoływanie skurczy strasznie boli. Jej odeszły wody a
          miała zerową akcję i przez 6h miała podawaną oksytocynę. Mówi, że nie jest to
          przyjemne. Tak więc jakoś mi się odechciało wywoływania, choć już bym chciała
          rodzić.
          Na razie
          • kluseczka74 Re: LUTY 2005 !!! cz.II 15.02.05, 15:43
            Hej Olidka
            No wiem, że będzie bolało ale 4 kg klocek to sporo. Mój lekarz sam sugerował
            takie rozwiązanie. Mam spore obrzęki, dowaliło mi 24 kg i moje stawy juz tego
            nie wytrzymują nie mówiąc już o bezsenności i zgadze które doprowadzają mnie do
            rozpaczy. Tak więc moim zdaniem nie ma odwrotu. Oby tylko jutro mnie przyjeli
            na Solec. Zobaczymy.
            Buziaki
            Zdesperowana Kluseczka i Bardzo Leniwy CZłowieczek
            • olida Re: LUTY 2005 !!! 15.02.05, 15:54
              No to Kluseczko i Człowieczku, życzę dużo lekkiej nocy i dużo sukcesów jutro.
              Mam nadzieję, że plan wam się uda. Odezwijcie się jak najszybciej!
              • kluseczka74 Re: LUTY 2005 !!! 15.02.05, 17:27
                Dzięki.
                Odezwiemy się tak szybko jak się da.
                Buziaki
                Kluseczka i Mój ,, Malutki Klocuszek"
            • jamajka04 Re: LUTY 2005 !!! cz.II 16.02.05, 11:03
              hej dziewczyny
              dlaczego wywołujecie poród przed terminem? Też mam termin na 19, siedzę sobie w
              domu, chodzę do kina no i czekam. Nie chodzę na ktg, nie wiedziałam że już
              trzeba. Zaczynam się stresować

              pozdrawiam
              • olida Re: LUTY 2005 !!! cz.II do Jamajki 16.02.05, 18:54
                Hej Jamajka,
                nie przejmuj sie tak bardzo, że mówimy o wywoływaniu. Czasem jest to
                uwarunkowane przebiegiem ciąży, czy innymi wskazaniami lekarza. Jeśli twój
                lekarz nic takiego nie mówił, nie ma powodu do stresu. Co do ktg - to też
                zależy od przypadku. W moim szpitalu np, chcą, żeby dwa tyg przed terminem
                pojawiać się już na ktg (sami określają jak często). Ktoś inny pisał tu, że na
                Żelaznej każą przyjść na ktg dopiero 5 dni po terminie.
                Także nie przejmuj się i nie stresuj. Pozdrawiam
                • jamajka04 Re: LUTY 2005 !!! cz.II do Olidii 17.02.05, 18:59
                  Dzięki
                  Ja właśnie rodzę na żelaznej. Ciąża przebiegała idealnie i ani lekarz ani
                  położna nie namawiali mnie na ktg przed terminem. Ale mimo to się zdziwiłam smile
                  tym bardziej że lekarz pożegnał się już ze mną dwa tyg. temu i siedzę w domu i
                  czekam. A nie chciałabym czegoś przegapić czy zaniedbać

                  pozdrawiam i szczęśliwego rozwiązania
    • antenka74 Re: LUTY 2005 !!! cz.II 15.02.05, 15:12
      Witajcie
      My mamy termin wyliczony na 25.02 a termin z najbardziej ponoc wiarygodnego usg
      z 12 tyg. na 20.02. Bardzo chcialabym juz urodzic bo z dnia na dzien czuje sie
      coraz baradziej ociezala i nieporadna, wczoraj po raz pierwszy zauwazylam ze
      spuchly mi stopy i poczulam sie jak juz naprawde niezly slonik. Na razie nic
      nie zapowiada szybkiego rozwiazania. Jutro idziemy do lekarza mam nadzieje ze
      okaze sie ze moja szyjka jest juz gotowa i mala w kazdej chwili moze zechciec
      zawitac na swiat. Podjedziemy tez jutro na izbe przyjec zeby zrobili mi ktg
      moze ono pokaze jakis chociaz jeden malutki skurcz. Na Zelaznej gdzie bedziemy
      rodzic jest zwyczaj ze na ktg zglasza sie dopiero 5 dni po terminie wiec bede
      musiala troszke nalgac ze dzidzia jest zbyt albo za malo aktywna zeby mi je
      zrobili smile
      Pozdrowionka i wytrwalosci w oczekiwaniu
      Antenka i Maja 39tc
    • bietka2 Klubofaza 15.02.05, 16:48
      Czy ktoras z Was wie co sie z nia dziej, czyzby urodzila? Do tej pory byla
      bardzo aktywna uczestniczka forum, a teraz cisza,

      Co raz nas tu mniej oczekujacych
    • morepig Re: LUTY 2005 !!! cz.II 17.02.05, 16:09
      hello wink
      dzieki za gratki, wlasnie znalazlam ten watek wink
      • kluseczka74 A MY CIĄGLE W PAKIECIE 17.02.05, 19:49
        Hej
        Właśnie wróciliśmy z Solca - w pakiecie. Zbadali zrobili ktg. Wszystko w
        porzadku trzeba czekać. Zasugerowali cesarkę ze względu na wagę ,,Klocuszka".
        Oblężenie Solca trwa nie ma miejsc. Jutro idę do swojego lekarza. Ufff
        no mówię wam,ciezkie życie.
        Buziaki
        Kluseczka i Człowieczek - klocuszek

        src="lilypie.com/days/050219/4/25/1/+10" alt="Lilypie Baby Ticker"
        border="0" /></a>
        • olida Re: A MY CIĄGLE W PAKIECIE 18.02.05, 08:41
          No nie, Kluseczko, byłaś naszą nadzieją na najbliższą przyszłość ...
          Ja wczoraj wieczorem też byłam na ktg i badaniu. Cóż mogę powiedzieć. Na ktg
          pojawiły się trzy średnie skurcze PRZEPOWIADAJĄCE, ha, ha. Wszyscyśmy się tam
          podniecili łącznie z lekarzem i położną, że w ogóle coś się pojawiło, bo u mnie
          generalnie nic się nie pojawia. Potem miałam badanie, no i dowcipna pani
          doktor, którą zresztą widziałam pierwszy raz na oczy, stwierdziła, że żeby
          poprawic mi humor, to zapisze w książce przyjęć, że rozwarcie (chyba o to jej
          chodziło smile) mam na pół centymetra, a nie ja ostatnio na ..opuszek. Poza tym
          jak stwierdziła, szyja piękna, twarda i długa, z łaski dodała, że skróciła się
          o 0,5 cm, ale to podaje trochę "na wyrost".
          RATUNKU !!!!!!!!
          • malu1000 Re: A MY CIĄGLE W PAKIECIE 18.02.05, 10:43
            Ja też w całości, termin na wczoraj, żadnych oznak porodu.
            Śledzę to nasze forum i obstawiam, czy nie zostanę na nim sama,
            już zwątpiłam, że kiedyś urodzę.
            Wynajduję w domu różne zajęcia, bo przecież od tego czekania oszaleję.
            Trzymam za Was wszystkie kciuki smile
            • jkoziara Re: A MY CIĄGLE W PAKIECIE 18.02.05, 12:54
              Ja mam termin z OM na dziś i tez kompletna cisza... Już mam dość tego czekania.
      • baby244 Re: LUTY 2005 !!! cz.II 17.02.05, 20:35
        witam, ja tez termin mama na 28 luty-1marzec, ale podobno urodze do niedzieli,
        synek -Maksym pcha sie na swiat, mam 3cm rozwarcie, jutro kontrola w szpitalu,
        wiec moze zostane, pozzatym skacze mi cisnienie, wiec...trzymajcie kciuki


        pozdrwiam
        baby244 i maksio38tc 4d
        • cel_janka Re: LUTY 2005 !!! cz.II 18.02.05, 13:50
          Licytacji po-terminowej ciąg dalszysmile)) Ja dwa dni po terminie, zgaga mi nie
          daje spać, ani leżec, a na okolo slyszę tylko mądre rady, żeby sie wyspac, bo
          potem sie nie da. A ja bym najchętniej spala na stojąco...Straszne jest to
          czekanie, potrafi zepsuć cale spojrzenie na ciążę, która u mnie byla bardzo ok.
          Pozdrawiam wszystkie "niedobitki"
          Aneta i Paulinka
          • jogaj Re: LUTY 2005 !!! cz.II 18.02.05, 15:57
            Ja tez termin na dzis i cisza,juz mam dosyc chce urodzic,wszystko mnie
            denerwuje,do przedwczoraj bylam twarda,ale teraz juz sie rozklejam,to czekanie
            jest okropne. Przeraz mnie to,ze mozna nawet dwa tygodnie przenosic.
            JA CHCE JUZ URODZIC.
            Podrowienia dla zniecierpliwionych-Jola
            • ewga25 Re: LUTY 2005 !!! cz.II 18.02.05, 16:19
              witam,
              również mam termin na dziś - i od rana odebrałam już kilka telefonów z pytaniem
              czy jestem w jednym kawałku... a ja cały czas powtarzam, że nie tylko w jednym
              kawałku, ale też nic zapowiadającego zmianę się nie dzieje.. aż chce się wyć..
              • pszczolkamaja Re: LUTY 2005 !!! cz.II 18.02.05, 16:58
                Hej,
                Ja mam termin za dwa dni ale w głębi serca liczyłam na poród przed terminem.
                Chciałabym urodzic np. w poniedziałek lub wtorek - zaraz po weekendzie byłoby
                fajnie i optymalnie dla mnie, ale kto wie co mojej małej chodzi po
                głowie .... smile Może chce mnie przetrzymac do marca???
                jest nas już tu coraz mniej, robi się trochę smutno i pusto sad
                Dziewczyny, trzeba się sprężac i spedzic aktywnie ten weekend abyśmy urodziły
                zaraz po niedzieli. Wprawdzie na wodników już nie mamy co liczyc ale może
                chociaż na "młodziudkie" rybki ....

                Pozdrawiam
                Maja z córeczką 40tc.
                • olida Re: czekanie i zwolnienie 18.02.05, 17:51
                  Widzę, że nie jestem oryginalna, czekanie mnie dobija, nic mi się nie chce,
                  wszystko jest mało istotne. Już nawet zazdroszcze Asi, że mała Maja płacze, a
                  to już lekka paranoja smile

                  Słuchajcie, a co robicie w sprawie okresu po terminie porodu? Bierzecie jakieś
                  następne zwolnienie, czy po prostu pogodziłyście się, że musicie zacząć
                  macierzyński? Ja się bardzo tym martwię, bo jeśli urodzę dwa czy trzy dni po
                  terminie to pal licho, ale jeśli przenoszę 10 dni to jest to AŻ 10 dni mniej na
                  macierzyńskim!! A to wcale mi się nie uśmiecha. Co wy robicie przeterminowane
                  lutówki???
                  • kluseczka74 Re: czekanie i zwolnienie 18.02.05, 18:43
                    Hej
                    Dziś byliśmy na masażu szyjki. Miło nie było nie powiem ale skutek tego jest
                    taki że zaczęłam plamić i chyba odszedł mi czop i to w ciągu 3 godzin po
                    masażu. Podnoć jak powiedział mi lekarz sytuacja idzie ku lepszemu. Mam urodzic
                    w ten weekend.
                    Jeśli nie to poprostu idzeimy po następne zwolnienie bo mam do jutra czyli
                    przewidywanego terminu porodu.
                    Po wczorajszej wizycie na Solcu popadłam w depresję przedporodową jeśli coś
                    takiego istnieje. Na szczęście mój lekarz znacznie poprawił mi humor - zawsze
                    tak na mnie działał.
                    Trzymam kciuki za wszsykie zniecierpliwione jak ja Mamuśki i oporne Brzuszki
                    Kluseczka i Człowieczek Leniuszek
                  • malu1000 Re: czekanie i zwolnienie 18.02.05, 19:57
                    Ja po terminie porodu dostałam jeszcze kilka dni zwolnienia,
                    które w momencie porodu " zamienią się " w macierzyński. Dlatego
                    najlepiej, żebym w czasie tego zwolnienia urodziła, bo potem już
                    lecą dni z macierzyńskiego.
                    Ja mam kilka telefonów dziennie pod tytułem " czy już ? ".
                    Zaczynają się dobre rady. Oszaleję. Pierwsze dziecko urodziłam
                    w terminie i nie miałam takich odczuć jak teraz. Pozdrawiam.
                    • majeczka1 Re: czekanie i zwolnienie 18.02.05, 20:49
                      Dzisiaj bylam na wizycie u swojego lekarza - termin na 26.02. Lekarz wykonal
                      USG, zbadal szyjke i powiedzial, ze porod jeszcze w lesie! Bardzo chcialabym
                      urodzic w terminie, bo zwolnienie mam tylko do piatku. Od poniedzialku do srody
                      mamy montaz kuchni w nowym mieszkaniu, a potem bedziemy robic wszystko, zeby
                      porod przyspieszycsmile Co do zwolnienia, to lekarz oznajmil mi, ze nie moze
                      przedluzyc zwolnienia jezeli nie ma ku temu wyraznych powodow typu np.
                      cukrzyca! Nie wiem, co zrobie w przypadku opozniania sie porodu, ale chyba
                      odwiedze interniste. Nie chcialabym skracac urlopu macierzynskiego - i tak jest
                      strasznie krotki... jestem ciekawa, co sie dzieje z Jo? Moze jest juz po?
                      • jo27 Re: czekanie 18.02.05, 22:38

                        Ależ jestem jestem - ciągle z Jasiem w brzuszku!

                        Od środy odebrałam już kilkadziesiąt (sic!) telefonów i smsów... Spacerujemy,
                        chodzimy do kina, przytulamy sie na całego i nic - żadnych objawów. I wiecie
                        co? Po okresie co najmniej czterotygodniowego niecierpliwego oczekiwania,wraz z
                        upływem godziny "0", odpłynęła cała moja niecierpliwość. Bez problemu skupiam
                        się na działaniach intelektualnych, nadrabiam zaległości naukowe, a jutro - mam
                        inaugracyjną sesję studiów podyplomowych. Zjazdy będą co tydzień, więc miejsca w
                        kalendarzu robi sie coraz mniej. A za dwa tygodnie wracam do pracy wink No cóż,
                        kto późno przychodzi... big_grin

                        Głowy do góry, jeszcze zatęsknimy za tymi dniami błogiego spokoju...

                        Ściskam mocno
                        Jo

                    • olagolab Re: czekanie i zwolnienie 18.02.05, 23:03
                      tak czytam i czytam te Wasze posty, w koncu postanowilam sie dopisac. termin porodu mam rozwniez na 18 lutego, a drugi na 21 lutego. tak jak Ty pierwsze dziecko urodzilam prawie dokladnie w terminie i teraz jestem baardzo zawiedziona ze jeszcze chodze z brzuchem. bylam nastawiona na wczesniejsze rozwiazanie bo mialam zalozony szew na szyjce (byla za krotka i za miekka - a teraz prosze jak sie trzyma). zdjeto mi go 9 lutego i cisza. czopu juz sie pozbylam, skurcze mam jakies nieregularne i raczej nie porodowe. I porod byl szybki, odszedl czop i po paru godzinach mialam corke na rekach, a teraz, buuuuu.
                      czekanie jest okropne.
                      pozdrawiam i zycze szybkich i latwych rozwiazan
                      • osimek Czekanie 19.02.05, 11:09
                        Witajcie!
                        A juz myslam, ze zostalam sama w "pakiecie" termin na 15 wg USG i cisza, a
                        wedłgu OM 21II, tak ze pewnie dopiero w poniedzialek, bede miala swoje
                        Malenstwo. Moja coronia jak prawdziwa dama kaze czekac na siebie do ostatniej
                        chwili, ale na pewno warto, choc troszeczke zazdrosze tym Mama ktore maja juz
                        swoje Pchełki w domku.
                        Trzymajmy sie cieplo i cierpliwie
                        Asia i Malenstwo
    • monika.p6 Re: URODZIŁAM !!! 19.02.05, 17:00
      witam
      11.02 przyszedł na świat mój kochaniutki synek Kubuś. Bardzo bałam się porodu
      ale naprawdę dziewczyny - TO NIE JEST TAKIE STRASZNE !!!
      jeśli kogoś intesuje to trochę opowiem...
      w piątek rano o godzinie 5.20 zbudził mnie mocny skurcz i poczułam między
      nogami ciepło- zdołałam tylko powiedzieć - WODY ODESZŁY! mój mąż stanął na
      równe nogi jak nigdy i w pośpiechu zaczeliśmy się pakować.
      Że do szpitala mam 60 km za godzinę byłam w szpitalu (W-wa Karowa- bardzo
      polecam).
      w samochodzie skurcze dawały czadu a na izbie przyjęć miałam już 3 cm
      rozwarcia. Potem szybko na salę, wykrzyczane znieczulenie (polecam!) i 2
      godzinki odpoczynku (czułam skurcze ale lekkie). Ostatnia godzina to sile
      skurcze jak mały pchał sie już mocno główką,ale naprawdę do zniesienia.
      o godz 9,30 mały leżał na moim brzuchu. Tak więc rodziłam lekko ponad 4 godz.
      jak na pierwsze dziecko to b. krótko.
      Tak więc "oczekujące" na wielki dzień- nie ma co się zawczasu bać porodu, ja
      też panicznie się bałam bólu a okazało się że można przeżyć poród prawie bez
      bólu.
      pozdrawiam i życzę powodzenia i szybkich rozwiązań
      Monika i tygodniowy Kubuś smile
      • jogaj Re: URODZIŁAM !!! 19.02.05, 18:41
        Gratuluje!
        Ja sie nie boje porodu,ja sie boje,ze juz w ogole nie urodze i zostane tutaj do
        marca sad((
        Pozdrowienia-Jola
      • morepig Re: URODZIŁAM !!! dlugosc porodu i żale 19.02.05, 22:58
        Gratulacje wink
        a co do dlugosci porodu- moj pierwszy trwal 3h30min wink
        a II faza 8 minut i dlatego tak popekalam. dlatego dziewczyny- szybki porod
        jest ok, byle nie za szybki jak moj... ;-/

        ide zdychac wink mimo ze juz jest lepiej
    • bietka2 URODZILAM 20.02.05, 12:46
      Czesc dziewczyny, wreszcie i na mnie przyszla kolej i 17.02 o 10.15 rano na
      swiat przyszedl moj malenki Jas - 2850 g i 52 cm. Jest sliczny i taki do
      zacalowania.
      Sam porod - wspanialy. W szpitalu do chwili urodzenia Jaska spedzilismy tylko
      2 godziny, pomimo zastosowania ochrony krocza faza parcia trwala niecale 20
      min, a ja tera moge normalnie chodzic, siedziec i zalatwiac wszelkie czynnosci
      fizjologiczne.

      Poza tym to co bylo najcudowniejsze to to, ze po wyjsciu glowki polozna
      nakierowala mnie na paszki maluszka i sama go wyjelam, o malo sie nie
      poplakalam ze wzruszenia (a przeciez jestem juz rutyniarawink). MojM jak zwykle
      stanal na wysokosci zadania i cudownie mnie wspieral.

      Teraz jestesmy juz w domku (wrocililismy wczoraj) i napawamy sie ostatnimi
      chwilami z Jasikiem przed wieczorna inwazja starszakowwink

      Pozdrawiam
      • pszczolkamaja Re: URODZILAM 20.02.05, 13:01
        Witam i GRATULUJĘ!!!
        Widzisz Bietka jak fajnie Ci się ułożyło. Pisałaś kilka dni temu, ze nastawiasz
        się na poród środa lub czwrtek i wszystko udało się tak jak sobie
        zaplanowałaś smile))) Tylko pozazdrościć!!!
        I jaką niespodziankę sprawisz swoim starszakom!
        Strasznie Ci zazdroszczę, że masz już przy sobie swoją Kruszynkę. Ja mam termin
        na dziś i jak do tej pory nic nie wskazuje na to by coś się zaczęło dziać w
        najbliższym czasie. Ale idąc Twoim tropem planuję poród na wtorek lub środę :-
        )))) Ciekawe czy mnie też się uda. Wprawdzie nie mam takiego doświadczenia jak
        Ty (właściwie to na razie żadnego) ale kto wie ... ???
        Życzę zdrówka dla Jasia i Tobie dużo siły
        Pozdrawiam
        Maja
    • psacia Re: LUTY 2005 !!! cz.II 20.02.05, 13:25
      Urodzilam STASIA w brodnowskim 14.02- porod dosc szybki od 3rano odszedl mi
      sluz z krwia pojechalam do szpitala 3cm i dalej o 8 rano powitalam slicznego
      owlosionego duzego STASIA wymiary to 59cm i 4250g.
      niestety zlamany obojczyk ale wszystko dosc szybko wiec mam nadzieje ze bedzie
      ok, a i jeszcze wyposcili nas w czwartek z niepewna zoltaczka- przenosze sie na
      rowiesnikow i pozdrawiam reszte- co do samego szpitala to jesli chodzi o
      polozne przy porodzie to super natomiast po to normalnie tragedia,
      brak info o dzieciach co robia czemu choruja, brak czystej poscieli to norma
      jedna lazienka na 10 osob, sale duszne, czasem kobiety na korytarzu,
      ale porod rodzinny bezplatny maz byl przy mnie i polecam, spisal sie an medal
      igdyby nie on to tragedia,
      polecam hugiensy
      • amorzech Re: LUTY 2005 !!! cz.II 21.02.05, 10:03
        Witam serdecznie wszystkie lutowe mamusie!
        Pisze w imieniu mojej kochanej żony. Nasz synek Filip urodził się 17.02.2005 r.
        o godzinie 3.20 rano. Pierwsze skurcze zaczeły się o 22 i była dwa co dziesięć
        minut a reszta co pięć. W szpitalu byliśmy o 1.05 i skurcze były co trzy
        minuty. Rodziliśmy w Wołominie. Super opieka wszystkim polecam z całego serca.
        Dr Zdun był przy nas prawie przes cały czas mimo że poprostu miał w tym czasie
        dyżur. Położna Anna P. była też cudowna. Czuliśmy się z żoną jak królowie.
        Polecam wszystkim ten oddział. Synek dostał 10 pkt na 10. W sobotę 19.02
        zostaliśmy już wypisani i jesteśmy już w domciu. Polecam także osobną salę
        poporodową i apeluję do wszystkich mężów aby byli z żonami i opiekowali się
        swoimi pociechami gdyż żona powiedziała, że było to dla niej bardzo dużą pomocą.
        Pozdrawiam wszystkie mamusie i życzę równie szybkich i szczęśliwych porodów.
        • agg72 Re: LUTY 2005 !!! MÓJ SYNEK ZACZĄŁ DZIŚ 4 TYDZIEŃ 21.02.05, 16:10
          Witam wszystkie lutowe mamy.Ja też miałam być lutowa ale mój synek się
          pośpeszył i urodziłam 31 stycznia.Tak naprawdę nic nie zapowiadało takiego
          wczesnego porodu. Byłam u mojej learki 20.01 i wszystko było pozamykane szyjka
          nie skrórona umówiona następna wizyta na 04.02. A tu taka niespodzianka. W
          niedzielę 30.01 poszłam jeszcze na super długi spacer a po powrocie
          zorientowałam się że odszedł mi czop. Dzwonię do lekarki a ona na to że za dwa
          dni poród- a ja nie spakowana.W nocy o 3.30 odeszły mi wody ale żadnych bóli
          nie było.Poczekałam do rana i o 9 zadzwoniłam do lekarki ta kazała przyjechać
          do szpitala - a bóli nadal żadnych Nim się zebrałam dojechałam o 11.00 O 12.00
          lezałam już na sali z podłaczoną oksytocyną.Organizm zareagował super i o 16.52
          po 3 parciach moje maleństwo było na świecie- 2740g i 52 cm. Synek dostał 10
          pkt.Mój mąż był cały czas przy mnie i było to dla nas cudowne przeżycie.
          Pozdrawiam
          Ana i Maksymilian 9( tyg)
    • muress Re: LUTY 2005 !!! cz.II 21.02.05, 21:27
      Ufff, ja już od jakichś 3 tygodni co drugi dzień "rodzę" .... i nic. Lada
      moment się okaże, że nie luty, a marzec sad(((

      Gratuluje i zazdroszczę mamom, które już mają to za sobą. Czuję się fatalnie i
      coraz to gorzej z dnia na dzień, dzisiaj byłam na KTG i nadal nic - ani jednego
      skurczu. Ileż ta ciąża może trwać???
    • pszczolkamaja Re: LUTY 2005 !!! cz.II 21.02.05, 21:54
      Hej,
      Ja również melduję się "w całości" chociaż termin minął wczoraj. Byłam dziś u
      lekarza i niby jakiś postęp jest ale efektów, jak na razie, brak sad
      Ciekawe ile z nas "rozdwoiło się" w weekend???
      Troszkę cicho dziś na naszym forum więc kto wie czy nie zostałyśmy tu we dwiesad
      Gratuluję wszystkim świeżo upieczonym mamuśkom i ich maleństwom. Mam nadzieję,
      że niedługo do Was dołączę - najdalej w marcu wink
      Maja
      • ewga25 Re: LUTY 2005 !!! cz.II 22.02.05, 08:20
        oj nie zostałyście we dwie tylko... mój termin porodu upłynął w piątek i nadal
        nic konkretnego się nie dzieje... na KTG - jeden skurcz i trochę skrócona
        szyjka.. niewiele, ale zawsze coś...
        • olida Re: LUTY 2005 !!! cz.II 22.02.05, 10:08
          A jakże, u mnie również bez zmian, a po terminie 3 dzień. Dobra wiadomość to
          taka, że mój lekarz wystawi mi jeszcze zwolnienie, mam nadzieję, że zus nie
          będzie tego kwestionował.
          Wczoraj zagniotłam ciasto drożdżowe na okoliczność wysiłku. Pół godziny
          wyciskania, brzuch nawet poczułam, ale oczywiście wszystko rozeszło się po
          kościach. No może za wyjątkiem ciasta - rozeszło się zapewne po bioderkach.
          Na razie.
        • magda270519761 Re: LUTY 2005 !!! cz.II 22.02.05, 10:09
          mam termin na 25 luty i też nic , chyba przenoszę , brzuch twardnieje dość
          często , nie mogę się na niczym skupić , jestem strasznie podminowana, nie
          chciałabym leżeć w szpitalu i czekać
          • mejdejka 14luty2005 :))) 22.02.05, 10:41
            URODZILIŚMY Z MĘŻEM 14LUTEGO O GODZ. 11 SYNKA - WAGA 4200g. MIERZY 60cm!!!!

            Poród straszny wspomagany kroplówką z oksytocyną - trochę krzyczałam
            Skurcze obudziły mnie o 3 w nocy i były bardzo nieprzyjemne
            co 10 min. o godz. 5:30 byliśmy w szpitalu,zrobiono mi KTG i okazało sie ,że
            mam małe rozwarcie na 2 cm ,potem na obchodzie o godz. 8 też stwierdzono ,że
            dalej rozwarcie na 2 cm , ginekolodzy stwierdzili,że trzeba podac kroplówkę z
            oksytocyną i kazali KTG powtórzyć o godz. 11
            a ja zażartowałam ,że do 11 urodzę , no i urodziłam równo o godz. 11 smile))
            bolało jak diabli ,krzyczałam
            Przeżyłam tylko bo mąż był przy mnie
            bardzo mi pomógł ,masował plecy , razem oddychaliśmy , chodziliśmy
            on mnie mobilizował i wspierał smile
            Poszło błyskawicznie , 2 i pół godziny , 5 bóli partych i urodziłam

            A teraz jestem szczęsliwą mamuśką 2 cudownych dzieci :7letniej KAROLINKI i 8
            dniowego PIOTRUSIA smile)))
            Trochę się boję o przyszłość , czy poradzę sobie ,czy uda mi się wychować moje
            dzieci na porządnych ludzi ,czy będę dobrą matką ???

            pozdrawiam i życzę wszystkim nierozdwojonym mamuśkom rozdwojenia
            a rozdwojonym mamuśkom
            WIELU SZCZĘŚLIWYCH I ZDROWYCH CHWIL ZE SWOIMI CUDOWNYMI DZIECIACZKAMI smile))



    • mmmmr Re: LUTY 2005 !!! cz.II 22.02.05, 14:40
      17 lutego o godzinie 8:30 urodziła nam się córeczka, 53cm, 3600. o 2 w nocy
      obudził mnie mocny skurcz, i za 10 minut następny i tak już do końca. o 4 rano
      byłam w szpitalu, a o 8:30 juz był poród. To moje drugie dziecko, więc pewnie
      dlatego poszło dość szybko. Termin miałam dokładnie na ten dzień smile. Pozdrawiamy
      • klubofaza Maly "KLUBOFAZ" na swiecie... 22.02.05, 23:40
        No witajcie, wrocilam do domu z patologi, plytki mi nie spadly za bardzo, wiec
        mnie wypisali, przespalam noc w domu, na drugi dzien, cos mi leci, jakby
        siku... i jade do szpitala zeby sprawdzili czy to wody plodowe, i nei bylo co
        sprawdzac, bo jak ze mnie chlustnelo.. to nie bylo watpliwosci - na wozek i na
        porodowke, cala noc sie meczylam i maly przyszedl na swiat 18.02 o 4.30 w
        szpitalu Orlowskiego na Czerniakowskiej, przystojniaczek 57 cm i 3600, cudny,
        piekny i wogole, ja jeszcze ledwo zywa, dodam ze bez znieczlenia bym chyba
        umarla, nikt nie pisal ze skorcze tak bola! smile dobrze ze juz po...
        Maly zdrowiutki, ja przerazona, bo nagle cala wiedza gdzies umknela i czuje sie
        jak kompletnie nic niewiedzaca..
        Na razie dziewczyny! a raczej mamy/

        BOZE zaczelo sie na calego..
        • olida Re: Maly "KLUBOFAZ" na swiecie... 23.02.05, 08:36
          Wspaniale, strasznie wam gratuluję i zazdroszczę. Nie martw się Aga, wiedza
          jakoś wróci, nie ma wyjściasmile Trzymajcie się dzielnie i duuużo szczęścia życzę!
        • morepig Re: Maly "KLUBOFAZ" na swiecie... 23.02.05, 08:48
          ha wink ja pisalam ze bola wink
          ale nikt mi nie wierzyl wink

          gratuluje malenstwa wink i nie martw sie- poczujesz co trzeba zrobic, moze nawet
          po dwoch dniach... tak jak ja- na poczatku sie balam ubrac, rozebrac i
          wogole... wink ale to chyba przez to ze maly zaczal cycac dopiero pod koniec 2
          doby...
          • klubofaza Re: Maly "KLUBOFAZ" na swiecie... 23.02.05, 12:47
            do morepigsmile)

            najgorsze wlasnie bylo karmienie, zaczal ssac dopiero po 2 dobach i dokarmialy
            go butelka - potem nie umial ssac piersi i plakal strasznie... ale pomeczylismy
            sie i jest ok...

            to ja tez przenosze sie na watek mam z dzidziusiami, paaa
    • isabelle1 Urodzilam i w koncu jestem w domu!!! 24.02.05, 22:52
      Spiesze doniesc, ze urodzilam 11,02,2005 o godz. 2,00 w nocy synka Tobiaszka -
      4100 g i 54 cm. Przez te jego tusze i tak juz ciezki porod zakonczyl sie
      kleszczami. Co Was bede stresowac, najwazniejsze, ze Tobiaszek dostal od razu
      10 pkt i nie mial zadnych powiklan po kleszczach, za co jestem niezmiernie
      wdzieczna lekarzowi, ktory tak umiejetnie go ze mnie wyciagnal kiedy sie Maluch
      zablokowal i spadalo tetno. Cesarka tez juz nie byla mozliwa, bo glowka byla
      tak blosko wyjscia, ze nie mogli jej wepchnac do srodka, zablokowala sie.
      Ale moje Cudo jest zdrowe jak Rybka (chociaz Wodnikiem sie urodzilo). Dodam
      jeszcze, ze mialam ponad 4l wod plodowycj i stad moj rekordowo wileki brzuchol
      (wszyscy wczesniej pytali czy spodziewam sie blizniat).
      W szpitalu jeszcze jeden szok - silna zoltaczka fizjologiczna, poziom
      bilirubiny 23,7, a powyzej 25 robia transfuzje. Przez dwa dni ryczalam jak
      bobr, potem okazalo sie ze powoli spada, wiec ma sie ku lepszemu. Do tego Pani
      Ordynator wyznaje zasade fototerapii i nie chce pomagac kroplowka z glukoza,
      chociaz we wszystkich innych szpitalach w ten sposob zbijaja bilirubine. Wiec
      polezelismy sobie w szpitalu dwa tygodnie i dopiero teraz wyszlismy.
      Ciekawostka - w szpitalu dostalam strasznego uczulenia na cos i dopiero pod
      koniec mi przeszlo, byc moze na posciel, a wlasciwie na detergenty szpitalne.
      Kazali mi przywiezc swoja posciel i w niej spac.

      Jeszcze jedna ciekawa rzecz - 6 dni po urodzeniu Tobiaszka ma urodziny jego
      braciszek, a za nastepne 6 dni ich Tatus smile)) A jechalam do szpitala rodzic 10-
      go w nocy, ale wszytsko sie przedluzylo o dobe i tak nam sie udalo wink

      Koncze bo Tobi sie budzi. Jest sliczny! Ma ciemna czuprynke i w ogole jest
      piekny!!!

      Izabela z Tobiaszkiem (13 dni) i Beniaminkiem (8 lat)
      • olida Re: Urodzilam i w koncu jestem w domu!!! 25.02.05, 09:54
        Iza gratulacje, szczególnie że jak piszesz poród był ciężki i zakończył się
        kleszczami. Masz teraz dzielniaczka w rodziniesmile Trzymajcie się ciepło. Ale ci
        fajnie, masz już maluszka koło siebie smilesmile

        Halo, czy tylko ja tu już zostałam (po terminie 6 dni)????????????
        RATUNKU!
        • morepig Re: Urodzilam i w koncu jestem w domu!!! 25.02.05, 17:25
          nie martw sie, jeszcze majeczka1 zostala chyba, wczoraj pisala mi smsem ze
          jeszcze zero symptomow wink a termin na sobote wink
          • majeczka1 Re: Urodzilam i w koncu jestem w domu!!! 26.02.05, 18:03
            Melduje sie - termin na dzisiaj i ciszasmile Nic mnie nie boli, brzuch wysoko -
            zero objawow zblizajacego sie porodu. Moj Tata twierdzi, ze Maluszek czeka na
            narodziny w marcu - bo to bardziej optymistyczny miesiac (wiosenny). Jutro
            jedziemy do szpitala na kontrolne KTG, ale zastanawiam sie, czy to ma sens...
            mysle, ze jeszcze troche pochodzimy z brzuszkiem. Wiecie moze, co z Jo? Moze
            juz urodzila?
            • morepig Re: Urodzilam i w koncu jestem w domu!!! 26.02.05, 20:12
              jo juz urodzila wink
              jak bedziesz miec czas to wejdz na forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?
              f=24968 tam jest wiecej swiezych informacji...

              mialam dzis do ciebie pisac smsa, ale doszlam do wniosku ze poczekam do jutra ;-
              )
              trzymaj sie, nie jestes chyba jeszcze ostatnia wink
              chociaz sie wysypiasz i cie dupsko nie boli wink
              • m.czajkowski Re: Urodzilam i w koncu jestem w domu!!! 28.02.05, 23:46
                W imieniu swoim oraz Mojej Żony Moniki ("Majeczka1") chciałbym pochwalić się,
                że w niedzielę o 20.25 przyszedł na świat nasz synek Mateusz. Nie było lekko,
                bo chłopak okazał się duży (4150/57), ale o szczegółach pewnie napisze Monika
                jak już wyjdzie ze szpitala (chyba w środę).

                pozdrawiam
                Marcin - dumny tata
                • morepig Re: Urodzilam i w koncu jestem w domu!!! 01.03.05, 13:15
                  nareszcie wink
                  strasznie duzy wink
                  • jo27 Re: Urodzilam i w koncu jestem w domu!!! 01.03.05, 16:45

                    Jak doniosła Wam Morepig, my także cieszymy sie już naszym Jasiem! Więcej
                    szczegółów na rówieśnikach - zapraszamy i pozdrawiamy.
                    Jo i Jaś

                    p.s. i polecam zzo!!!
                • jo27 Wielkie gratualcje! 01.03.05, 16:36

                  Majeczko, wiekie gratulacje dla Ciebie, Marcina i Mateuszka! To już jesteśmy
                  wszyscy w komplecie z naszej szkółki smile i możemy planowac wiosenne pikniki big_grin !!!
                  ściskamy Jo i Jaś
    • eva78 Jesteśmy w domu i trochę o moim porodzie:)) 25.02.05, 11:13
      Długo się nie pokazywałam na forum, bo spędziłam cały długi tydzień w szpitalu. Zaczęło się 16 II, kiedy trafiłam tam z podejrzeniem sączenia się wód płodowych. No i to, co było podejrzeniem, okazało sie faktem. Tak więc 3 pierwsze dni pobytu w szpitalu, to oddział patologii ciąży i wywoływanie porodu przy pomocy oksytocyny. Sączące się wody stanowiły za duże ryzyko zakażenia dziecka. Pierwszy dzień nic- zero czynności skurczowej macicy, drugi dzień:masaż szyjki- 2 cm rozwarcia, od 15.00 oksytocyna- no i w końcu są skurcze co 20, 10, 15, 5, 3 minuty: bolało jak na porodzie. O 21.00 lekarz sprawdza rozwarcie szyjki, a tam tylko 4 cm, pomimo dodatkowego podania zastrzyku na rozkurcz szyjki. Po odłączeniu oksytocyny i podłączeniu kroplówki z antybiotykiem(przez te sączące wody)cała akcja skurczowa ustała- skurcze były częste ale za krótkie. O 23.00 wymęczona wstałam spod tej kroplówki wykończona i załamana. Ale w nocy zaczęły się skurcze naturalne. Na szczęście smileOd 7.00 znowu oksytocyna- o 9.00 miałam już 6 cm rozwarcia i pojechałam na salę porodową. Mąz stawił się w szpitalu w ekspresowym tempie. Urodzilismy naszego tygryska 19 II o 12.40, termin miałam na 25 II. Przy urodzeniu Franuś ważył 3560 i 57 cm, dostał 10 pkt. Niestety 3 dni dłużej spędziliśmy w szpitalu z powodu żółtaczki Frania. Ale jest już z nami w domu. Chyba nie muszę pisać, jaka jestem szczęśliwa i jakie moje dziecko jest piękne? wink) Zupełnie tak jak wasze, te już tulone i te, które jeszcze czekaja w brzuszkach.
      Pozdrawiam serdecznie
      Ewa z Franciszkiem już po drugiej stronie brzucha
    • hobbito Re: LUTY 2005 !!! cz.II 25.02.05, 13:40
      Kochane mamusie czytam was i łezki mi lecą! Gratuluję wszystkim mamusiom i tym
      co jeszcze są podwójne. Ja dopiero w czerwcu, ale też nie mogę się doczekać.
      Głowa do góry!
    • ithilhin Re: LUTY 2005 !!! cz.II 25.02.05, 19:20
      gratulacje dla wszystkich lutowych mamus!
      ja urodzilam 14 lutego o 11:15

      wlasciwie zaczelo bolec w piatek w nocy. ale ze do rana przeszlo to mysle: skurcze
      przepowiadajace. w dzien nic. noc w sobote podobna do tego doszla do tego temperatura. w
      szpitalu na KTG powiedzieli zeby leczyc grype i tyle. a pobolewalo juz czesciej i mocniej, ale
      nieregularnie, w niedziele temperatura wzrosla, skurcze sie nasilily. moj pan doktor obejrzal
      mnie i powiedzila, ze co prawda rozwarcie jest ale szyjka trzyma i mam isc do szpitala na
      septyk wyleczyc grype na wszelki wypadek. to poszlam. i tam inny pan doktor na izbie przyjec
      stwierdzil, ze jak rozwarcie na ponad 3 to na przedporodowa na obserwacje. a nospy w 38
      tygodniu ie nie daje i mam nie kombinowac. nawet sie zkaldac chcial, ze "dzisiaj pani urodzi..."
      za to dal mi antybiotyk. a ja bardzo chcialam ze znieczuleniem zzo a anestezjologa nie bylo.
      troche panikowalam ale mama ze mna byla smile i potem jak sie zaczelo o 6 to tez. noc z 13 na 14
      przespalam budzac sie co kilkanascie minut i sluchajac krzykow z pobliskiej porodowki. o 6
      rano zakomunikowalam poloznej krwawa wydzieline (zmienila sie z brunatnej) a ona mi
      rozwarcie na 4. pan doktor obiecal pogadac z anestezjologiem - ale bylo duzo zabiegow na
      pniedzialek wiec nic nie wyszlo. za to obiecal, ze jak przy 7 cm nie bede mogla wytrzymac to da
      dolargan co mnie troche uspokoilo. mama zadzwonila po moja polozna. przyjechala o 7 i dala
      mi lewatywe. skurcze nabraly regularnsci co 3 - 4 minuty i odtad przybieraly tylko na sile. po
      KTG okolo 8 i serii skokow na pilce bylo okolo 5. okolo 9 pan doktor mnie badal i stwierdzil, ze
      jest 6 wiec przebil pecherz plodowy. skurcze zaczely bolec bardzo bardzo bardziej. po
      polgodzinnym KTG wsadzili mnie do wanny i tam tkwilam okolo godziny. bolalo konkretnie.
      powiedzieli, ze jak wyjde okolo 11 przyjdzie pan doktor i da mi dolargan - polozna mnie
      przekonywala, ze to niepotrzebne, ze wytrzymam a ja ja, ze owszem nie wytrzymam potem
      wrocilam na sale. zaczelo mi sie robic slabo podczas skurczow wiec mnie polozyli na lozko. bylo
      prawie pelne rozwarcie i taka wiadomosc pan doktor otrzymal bo wlasnie wszedl. "za pozno na
      dolargan" powiedzial zdziwiony, a potem zaczely sie kurcze parte i 15 po jedenatej Maciek
      wyladowal mi na piersiach.
      tak: darlam sie jak nie wiem zwlaszca przy parciu. przy zszywaniu tez (kontrola macicy nie
      bolala, szycie wewnatrz nie bolalo, za to na zewnatrz - koszmar! ale za to szybciej sie potem
      zagoilo.. ale co tam.

      a dzis mija ponad tydzien. juz nawet chodze bez skrzywienia. staram sie zorganizowac.
      tesciowa pomaga. nastroj sie powoli podnosi po spadku. coraz lepiej chyba jest.
    • bietka2 znieczulenie 26.02.05, 11:58
      Przede wszystkim gratulacje dla wszystkich nowo upieczonych mamussmile

      Tak czytam Wasze posty i zatanawiam sie, czy to ze niektore dziewczyny rodzily
      bez zzo to byla ich swiadoma decyzja, czy tez wymuszona okolicznoaciami?

      Ja nie wyobrazam sobie porodu bez znieczulenia, pomimo ze jpodobno jestem
      bardzo odporna na bol. Ale jak przy pierwszym porodzie po 15 godzinach
      regularnych, a trzech bardzo bolesnych skurczy nie mialam prawie rozwarcia to
      wzielam znieczulenie i poczulam nowa jakos. Kazdy kolejny porod byl dla mnie
      ogromnym, cudownym i bardzo radosnym przezyciem - prawie bezbolesnym. Jak
      wiadomo dobrze wykonane zzo polega na tym ze jest sie na granicy bolu i
      wszystko dokladnie sie czuje, na parcie juz nie podaje sie nowej dawki, wiec
      tym bardziej porod jest swiadomy.

      Oczywiscie nie chce wywolywac dyskusji co lepsze, ale po prostu jestem
      ciekawa...
      Pozdrawiam
      • morepig Re: znieczulenie 26.02.05, 15:36
        ja po prostu blagalam o znieczulenie wink
        juz prawie rodzilam i bylo mi wszystko jedno. poza tym troche sie balam zzo. a
        poza tym mieli troche sajgon akurat wiec pewnie i tak bym nie dostala. a poza
        tym panikowalam wiec dolargan mnie uspokoil, moze troche za bardzo...
        • blige Re: znieczulenie 26.02.05, 23:47
          Ja bylam przygotowana na wszystkie rodzaje srodkow znieczulajacych i w planie
          porodu zapisalam, ze bede sie decydowac na bierzaco, bo nie wiem jak rozwinie
          sie sytuacja. Jako pierwszy mialam dostepny gaz (chyba glupi jas), ale po nim
          robilo mi sie slabo, czulam sie jak na wieeeeeelkim haju i wymiotowalam.
          Chcialam aby dali mi tzw. diamorfine (nie wiem czy daja w polsce), ale polozna
          powiedziala, ze skoro gaz mi nie pomogl, zastrzyk tez nic mi nie da.
          Ostatecznie poprosilam o epidural (to chyba polskie zzo, bo w kregoslup) i
          jestem za to strasznie wdzieczna!!! NAgroda Nobla dla tego, kto to wymyslilsmile)
          Dodam, ze porod byl dlugi: skurcze mialam juz w piatek, ale nie az bardzo
          bolesne; plus cala sobote; w szpitalu bylismy o 21 z 2 cm rozwarcia. Do 4 rano
          rozwieralam sie do 3cm, co daje 7 godzin!!! Po przemnozeniu (wiem, ze dalej
          idzie szybciejsmile ile zajmie mi rozwarcie do 10 cm poprosilam o epidural, tym
          bardziej, ze skurcze bolaly juz jak jasna cholera. O 4.20 mnie znieczulili a
          Filipek urodzil sie o 12.37 w poludniesmile) czyli po kolejnych 8 godzinach.
          Liczac od przyjazdu do szpitala trwalo to ponad 15 godzin. I powiem szczerze,
          ze bez znieczulenia chyba bym nie urodzilawink))) a tym nardziej nie zdecydowala
          sie na drugie dziecko. A tak mimo wielkiego zmeczenia moge powiedziec, ze
          podobal mi sie moj porodwink) Goraco wiec polecam znieczuleniewink)
    • pszczolkamaja Urodziłąm córeczkę!!! 28.02.05, 13:53
      Uprzejmie donoszę, że 24 lutego urodziliśmy (z mężem) nasza córeczkę i od
      wczoraj jesteśmy w domku.
      Na razie siedze na jednym pośladki i pisze jedną ręka ale jak nabiore sił to
      napisze więcejsmile
      Pozdrawiam wszystkich i wreszcie przenoszę się na "rówieśników"

      Pozdawiam
      maja
    • kluseczka74 Kingusia jest już z nami !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 01.03.05, 19:23
      Witajcie!!!!!!!!!!!!
      Właśnie wróciłyśmy do domu.
      22.02. o 19,20 przyszła na świat w Szpitalu na Solcu nasza Kingusia 56 cm,
      3950g. Poród trwjący 36 godzin zakończył się cesarką. Mężczyzna Mojego Życia
      był ze mną. Bez niego bym tego nie przeżyła. Ciężko ale warto. Wypuścili nas
      dopiero dziś bo mała miała infekcję. Opieka super, warunki niezłe. Szpital -
      polecam.
      Nareszcie w donmciu - pozdrawiam wszsytkie Mamy i Dzieciaczki.
      • asik76 Re: Olida dołączyła do szczęśliwych mamusiek 01.03.05, 23:25
        hej,
        mam nadzieję, że nie będzie mi miała Ola za złe, jak Wam doniosę, że 28.02 ok.
        trzeciej nad ranem urodził się długo oczekiwany Iwo - 3700, 54 cm, 10 pkt.
        Resztę zapewne opisze Wam szczęśliwa mamuśka po powrocie do domku ze swoim
        synem.Iwo wyrobił się w ostatniej chwili, żeby należeć do klanu "lutowców"

        ps. przy okazji pozdrawiam wszystkie mamy oczekujące i te, które mają już oczy
        na zapałki po nieprzespanych nocach smile Asia
    • jamajka04 Urodziłam 04.03.05, 16:06
      My już również jesteśmy po wszystkim. 21 lutego po kilku herbatach z malin,
      wisiołkach, gorącej kąpieli, lampce wina i jeszcze paru innych wspomagaczach
      wylądowaliśmy w szpitalu i po długim, ciężkim podrodzie - przyszedł na świat
      Cyrylek. Jest cudowny!
      Łotr upasł się na 3900 ale i tak udało się bez nacięcia. Trochę go zmęczył ten
      poród więc teraz ciągle je i je.
      Jeśli jeszcze ktoś ma to przed sobą trzymam kciuki i polecam znieczulenie zo.
      Bez niego i cudownej położnej nie dałabym rady, choc nastawiałam się że się
      obejdę bez wkłuwania w kręgosłup.
      pozdrawiam wszystkie lutowe mamy
      jamajka
      • olida Re: Urodziłam małego Iwa 06.03.05, 09:25
        Jak już doniosła Asik, mały w końcu wyszedł na świat! Iwo ważył 3710, mierzył
        54 cm i oczywiście jest cudny! Od środy wieczorem jesteśmy w domku i teraz
        bacznie się obserwujemy smile Spadam na rówieśników.
        A! Poród dziwny - całkowicie wywoływany, postęp strasznie mozolny, po 7h oksy
        raptem 3 cm rozwarcia i duuuży ból (szybko przebili pęcherz, żeby przyśpieszyć
        akcję). Jednak tętno dziecka niebezpiecznie spadało i koło 3 w nocy pojechałam
        na cesarkę. Także naturalnego porodu prawie nie przeżyłam, a jednak bolało sad
        Poza tym przez dwa dni miałam doła, że zrobili mi cesarkę i nawet ryczałam -
        strasznie nie chciałam rodzić przez cesarkę. No ale teraz już jest dobrze i
        dochodzę do formy psychicznej i fizycznej.
        Pozdrawiam
        • majeczka1 Meldujemy sie 08.03.05, 00:02
          Kochane...
          Od środy jestesmy w domu, a Maluszek wczoraj o 20:25 skonczyl tydzien. Jest
          slodziutki, sliczny i kochany. Mimo, ze wazy ponad 4kg dla nas jest malenka
          kruszynka. Kilka slow o porodzie: w sobote wieczorem bylismy we wloskiej
          restauracji i pozwolilam sobie na 2 lampki czerwonego wina, juz o 7 rano
          zbudzil mnie silny bol w podbrzuszu. Nie sadzilam, ze to pierwsze skurcze.
          Polozylam sie dalej spac, ale o 9 znowu ten sam bol, a potem co 20min, 15,
          10... po godzinie 15stej pojechalismy na KTG, ale skurcze byly bardzo
          nieregularne - chceli nas odeslac do domu. Na szczescie zbadal mnie lekarz i
          okazalo sie, ze mam 3cm rozwarcia. Do 5tego cm skakalam na pilce i dawalam
          sobie dzielnie rade, do tego stopnia, ze chcialam nawet zrezygnowac z zzo. Na
          szczescie moj przytomny Maz zdecydowal, ze bierzemy zzo i bede mu za to do
          konca zycia wdzieczna. Po zalozeniu znieczulenia caly bol minal, poczulam sie
          komfortowo - co za ulga!!! Przed 20-sta zaczely sie skurcze parte i tu juz bylo
          gorzej... Dopiero po porodzie okazalo sie, ze nie mogli mnie w tej fazie porodu
          dobrze znieczulic, bo Maluszek wypychal sie z raczka przy glowie. Bylo ciezko,
          ale udalo sie... A potem juz tylko radosc, lzy...
          Mateuszek jest bardzo zarloczny, przy kazdym karmieniu oproznia 2 piersi.
          Powoli uczymy sie siebie, rozpoznajemy jego potrzeby i jestesmy do jego
          dyspozycji 24h na dobe.
          Mamy juz za soba pierwsza kapiel, bole brzuszka (suszylismy mu brzuszek
          suszarka - skutkuje!!!), siusianie na Mamusie i Tatusia...
          Ściskamy Was i Wasze Skarby.
          Monika z Matuszkiem
          • ellaella urodziła sie Natasza 08.03.05, 19:27
            Witam,

            15 lutego urodziłam Nataszę o 2.00 w nocy. Waga 4,200. Wzrost 59 cm. Cięzko
            było wyprzeć "małą". Faza bóli partych trwała ze 40 min i ostro się naparłam ...
            Piszę tak późno, ponieważ spędziłyśmy 2 tyg. w szpitalu z powodu zapalenia
            płuc. Okazało się, że mała złapała infekcję wewnątrzmaciczną. Nie wiadomo skąd.
            Albo w szpitalu po odejściu wód, albo jeszcze w moim łonie. Cóż. Oprócz
            zapalenia płuc okazało się, że sa jeszcze zmiany w innych organach. Następne 3
            miesiące będą nerwowe, bo nie wiadomo, czy te zmiany się cofną czy nie. Wierzę,
            że tak.
            Z porodu jestem niezadowolona. Miałam umówiona lekarkę i anestozjologa. Jak
            przyszło co do czego, ani jedna, ani drugi nie mogli przyjechać. W szpitalu
            anestezjolodzy byli zajęci i tak nie poznałam dobrodziejstw zzo, bez którego w
            ogóle nie zamierzałam rodzić. Horror, koniec XX w, Poznań.
            Z czego jestem zadowolona, to z położnej (bardzo profesjonalna i pomysłowa -
            parłam na takim specjalnym stołku, a ona kładła się na podłogę, zeby zobaczyć,
            czy widać główkę) i z siebie. Jak się okazało,że pomimo wykonania kilku
            telefonów - nici z zzo, wzięłam sie w garść i urodziłam "na żywca". Dolarganu
            nie chciałam. Położna, z którą rozmawiałam dzień po, pytała sie mnie, czy
            nadal, już po fakcie, zdecydowałabym sie na zzo, bo jej zdaniem, szło mi tak
            dobrze z bólem, że nie było mi to potrzebne. Dla Waszej wiadomości -
            zdecydowałabym się!
            Ale najważniejsze, że Natasza jest juz z nami. Mam nadzieję, że uda jej się
            zwalczyć wszystkie złe rzeczy i wszystko dobrze się skończy.
            Będę jeszcze zaglądała, żeby poczytać, jak Wasze porody i pociechy.
            Pozdrawiam,

            Ella i Natasza (3 tyg.)

            • morepig Re: urodziła sie Natasza 08.03.05, 20:47
              gratuluje !! i trzymamy kciuki za mala, zeby sie okazalo ze wszystko w
              porzadku wink
    • osimek Re: LUTY 2005 !!! cz.II 20.03.05, 21:10
      Witajcie!!!

      Rany, troche pozno dopisuję sie do listy urodziłam 23 lutego o godz. 14.20
      córeczkę Edytke, która ważyła 3750 na 58 cm. (olbrzymi człowieczek - największy
      w tym czasie w szpitalu )Dopiero od tygodnia jestesmy w domu, bo Mala miała
      zapalenie płuc - stad spoznienie w posice.
      Pozdrawiam Wszystkie Malenstwa i Ich Mamy
      Asia i Edytka
      ( ale brzmismile)) )
      • blige my juz na rowiesnikach 21.03.05, 18:13
        Asia, gratulacje!!! My wszystkie juz dzialamy na Rowiesnikach, watek Luty 2005.
        Wskakuj tam
        pozdrawiam
    • morepig Re:test suwaczka 26.04.05, 10:06

      • morepig Re:test suwaczka 04.05.05, 18:08

        • morepig Re:test suwaczka 04.05.05, 18:12

          • morepig Re:test suwaczka 04.05.05, 18:13

            • morepig Re:test suwaczka 04.05.05, 18:16

              • morepig Re:test suwaczka 13.05.05, 09:21

                • morepig Re:test suwaczka 13.05.05, 09:23

                  • morepig Re:test suwaczka 13.05.05, 09:24

                    • wandana Re:test suwaczka 18.05.05, 10:25

                      • wandana Re:test suwaczka 18.05.05, 10:26

                        border="0"
                        src="http://www.snugglepie.com/ezb/139747.png"></a>


                        border="0"
                        src="http://www.snugglepie.com/ezb/139744.png"></a>
    • psacia Re: LUTY 2005 !!! cz.II 22.05.05, 12:00
      sluchajcie moze ktoras tu zajrzy zapraszam na watek w prywatnym forum- brak mi
      starej ekipki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka