aagulek info od Emmy 02.06.05, 13:02 witam Emma ma problem z dostaniem sie do netu ale poki co nie rodzi pozdrawiam,Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: info od Emmy 02.06.05, 14:43 Dzięki, Aga - już jestem Ale nadal póki co nie rodzę... Agnieszka, Ty przestań tak się denerwować tą wizytą - przecież musisz zobaczyć, czy z Twoją Kruszynką wszystko jest w porządku. Mam nadzieję, że dowiesz się czegoś ciekawego, np. że urodzi się dokładnie 12.06. Gdyby tylko była możliwość określić tak co do dnia Na pewno jest wszystko ok, więc przestań się stresować, bo jeszcze urodzisz Pozdrawiam i trzymam kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek Re: info do Emmy 02.06.05, 15:36 taaa nie denerwuj..nie chcialabym sie za poglady pogniewac z prowadzaca...zaraz wyruszamy ale wizyta dopiero na 19 a i tak pewnie pozniej bo o tej porze u niej zawsze poslizg...ech...trzymaj kciuki za madre decyzje Pani Dr ..a w medicover chyba sie mna przejeli bo dzwonia natychmiast jak sa wyniki i to zle ale u mnie to norma bo krwinkomocz i erytrocytow kolo 40 w polu widzenia..no ale jak ostatnio powiedzialam Pani Dr ze na szczescie odbieram sobie sama kopie badan to sie nie dziwie, bo zadzwonila po 2 tygodniach od glukozy (tlumaczyla sie ze byla na urlopie, sama tam pracuje?)a ja juz dawno na diecie bylam..niezle..chyba nagrywaja te rozmowy wychodzace od lekarzy tez bo i wczoraj i dzis do mnie dzwonili ze juz sa wyniki i cos zlego i mam sie konsultowac z lekarzem hihi.. Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Zdjęcia Bartusia 02.06.05, 15:07 Są już nowe zdjęcia Bartusia Oli: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=23908163&a=23908163 Czy on nie jest słodki? Odpowiedz Link Zgłoś
muszelka04 Re: Zdjęcia Bartusia 02.06.05, 15:29 ale sliczny chłopczyk, i taki malutki i bezbronny, ciesze się Olinko, że jestescie juz razem, życzę Wam dużo zdrówka i radości z bycia rodzicami, pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
madzias1968 Re: Zdjęcia Bartusia 02.06.05, 15:44 Olu gorące pozdrowienia dla Bartusia, Ciebie i męża. Widać, że maleństwo to wcześniaczek - aż strach Go chyba wziąć na ręce. Takie kruszynki są cudne. Aga, czy Ty coś przytyłaś? Wyglądasz cudownie, jakbyś wogle nie była w ciąży. Zresztą już w szpitalu wyglądałaś szczuplusieńko. Martynka jest bardzo ładną dziewczynką. Życzę Wam dużo zdrówka. M Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 SGOSIA5 urodziła! 02.06.05, 20:28 Dzisiaj o 14 z minutami Gosia urodziła córeczkę (2640 g) - jak to okresliła błyskawicznie ) Liczyła na lekki poród i taki miała - Dziewczyny trzeba myslec pozytywnie! Renia Odpowiedz Link Zgłoś
polihymnia Re: SGOSIA5 urodziła! 02.06.05, 21:01 Serdeczne gratulacje. I oby całe macierzyństwo było dla niej równie łatwe Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: SGOSIA5 urodziła! 02.06.05, 21:49 Ojej, jak fajnie A Gosia miała termin na 12, prawda? Ty miałaś dzień wcześniej i jeszcze czekasz... Ciekawe, kiedy przyjdzie czas na Ciebie? Pewnie już się nie możesz doczekać (zresztą jak my wszystkie). Ale Gosia kruszynkę urodziła - zaledwie 10 dni przed terminem, a takie maleństwo. Super, że miała lekki poród - życzę takiego każdej z nas A jak się czują mamusia i córeczka? Pozdrów i uściskaj je od nas Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek Re: SGOSIA5 urodziła! 02.06.05, 22:14 gratulacje dla Mamusi i calej rodzinki Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: SGOSIA5 urodziła! 02.06.05, 23:00 Rozmawiałam z Gosią - opowieśc jak z filmu, mam nadzieję, ze nic nie przekrecę: Rano Gosia miała skurcze co pół godziny i odszedł jej czop. Pojechała wiec przed 11 do szpitala na KTG. Tam stwierdzono pojedyncze skurcze i brak postepu porodu - o 12 wróciła więc do domu. Ale o 13 skurcze juz były co 10 minut a za chwilę co 7 minut. Po raz drugi była w szpitalu o 14.00. Wtedy to juz była błyskawica: kolejne KTG, odeszły wody, od razu miała bóle parte i o 14.45 urodziła. Połozna nie miała co robic... Gosia i druga córeczka czują sie dobrze. Wszystko prawda Emmo, ja miałam byc jeden dzien przed Gosią tj. jedenastego. Teraz juz naprawde nie mogę sie doczekac... Renia Odpowiedz Link Zgłoś
monika450 Re: SGOSIA5 urodziła! 02.06.05, 23:38 Super gratulacje dla Gosi i jej córeczki. To jest chyba pierwsza mamusia czerwcowa. Bardzo sie cieszę i życzę dalszych sukcesów. Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: SGOSIA5 urodziła! 02.06.05, 23:48 Ja również przyłanczam się do gratulacji i życzę dużo zdrówka dla dzidzi i siły dla pierwszej czerwcowej mamusi. Odpowiedz Link Zgłoś
lolo09 Re: SGOSIA5 urodziła! 03.06.05, 09:00 serdeczne gratulacje i niech malutka zdrowo rosnie ))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
madzias1968 Re: SGOSIA5 urodziła! 03.06.05, 09:19 Gosiu wszystkiego najlepszego dla Ciebie i maleństwa!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
madzias1968 Re: SGOSIA5 urodziła! 03.06.05, 09:28 Gosiu jak tylko będziesz mogła to napisz jak się sprawuje Bielański i czy warto w nim rodzić. M Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: SGOSIA5 urodziła! 03.06.05, 09:38 Wiem że wypisy sa w sobote i w niedziele. Wiec jak wszystko dobrze pojdzie to Gosia bedzie w sobote najpozniej w niedziele w domu. Nie wiem tylko jak z czasem... Odpowiedz Link Zgłoś
rengii Re: SGOSIA5 urodziła! 03.06.05, 19:15 Oj, ale masz fajnie - juz bez brzusia za to z dzidziusiem. Gratuluje szybkiego porodu Odpowiedz Link Zgłoś
muszelka04 Re: SGOSIA5 urodziła! 04.06.05, 14:22 Gratulacje Gosia!!! Życzę wszystkiego dobrego i dużo zdrowia dla całej Waszej rodzinki. Miałaś faktycznie szybki poród. Życze takiego wszystkim jeszcze czekającym przyszłym mamom. A jak ma na imię druga córeczka ?? Ja miałam wyznaczony termin porodu na dzisiaj, a tymczasem nasza Kruszynka ma już ponad 3 tygodnie. Rośnie nam zdrowo, jest kochana i nie daje nam aż tak bardzo "popalić", chociaż trzy dni temu w nocy "wymiękłam" i pierwszy raz podałam jej smoczek, bo pomimo najedzenia się cały czas chce ssać, a ze smoczkiem przynajmniej słodko zasypia. Naszą ulubioną czynnością są spacerki, mała czuje się dobrze na świerzym powietrzu, a i ja odżywam na nich. Pozdrawiam wszystkie maluszki, te jeszcze w brzuszkach i te już przy cycuszkach ))) Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: SGOSIA5 urodziła! - o szpitalu 03.06.05, 10:15 Info od Gosi: Szpital, jak szpital - po remoncie, wiec czysto i ładnie. Jedzenie pod psem - dla karmiacych na sniadanie zupa mleczna, jajko...Hmm. Generalnie b. mało. Maz ma cos przywiezc, bo Gosia od wczoraj prawie nic nie jadła. Obchód w składzie 2-os. - zero informacji, wszystkiego trzeba sie dopytac... Malutka spi smacznie - ciekawe jak długo?, mama troche niewyspana bo emocje biora górę...Humor dopisuje! Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Do Emmy! 02.06.05, 23:50 Bardzo dziękuję za komplement i życze spokojnej nocki. Ps. A gdzie można jeszcze zapisać zdjęcia? I jak? Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: Do Emmy! 03.06.05, 13:00 Zdjęcia robione aparatem cyfrowym są już od razu w odpowiednim formacie (*.jpg). A może Ty miałaś zeskanowane, dlatego zapisało Ci jako dokument (*.doc)? Ach, jestem ciężka do tłumaczenia czegokolwiek... Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: SGOSIA5 urodziła! 03.06.05, 12:58 Życzę Gosi, żeby jej córeczka była zdrowiutka jak rybka i śliczna jak jej siostrzyczka Hania. A jak ma na imię? Odpowiedz Link Zgłoś
sowikoj Re: SGOSIA5 urodziła! 03.06.05, 12:24 Gratulacje! Dużo sił, uśmiechu i zdrówka. Do Kasi - zdjecia raczej nie bedzie bo nie potrafie zmniejszyc do wymaganego rozmiaru (ja mam dwie lewe rece do komputera i strasznie mnie to denerwuje, bo naprawdę dużo używam, szczególnie w pracy i potem jestem jak dziecko w buszu) Chyba że na adres gazetowy prześlę (jak się uda) Pozdrawiam z lekka nerwowa dziś I. Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: SGOSIA5 urodziła! 03.06.05, 13:04 Iwonko, to może prześlij mi te zdjęcia na maila, ja Ci je zmniejszę i albo wrzucę od razu na forum, albo odeślę Ci mniejsze (żebyś Ty mogła zamieścić). Ola też mi przesyłała zdjęcia Bartka, żebym je zmniejszyła i pokazała Wam (wcześniej już dawałam link), bo za cholerę nie potrafię wytłumaczyć jak je zmniejszyć. I co to ma znaczyć "z lekka nerwowa"? Odpowiedz Link Zgłoś
sowikoj Re: SGOSIA5 urodziła! 03.06.05, 14:20 Kasiu zdjęcie Ci prześlę oczywiście! Gdzie ten link do zmniejszania tych zdjęć? One mają ledwie 224kB. Więc to chyba chodzi o inny rozmiar. Straszne być takim ignorantem! Niepokoi mnie to co piszzesz o mdłościach. Bo jak w poprzedniej ciąży moja gin. usłyszała, że mi niedobrze w 8 prawie już wtedy 9 miesiącu to mnie zaraz brała na oddział sprawdzać wody i czy nie mam gestozy. Weź Ty może zadzwoń do swojego gina i powiedz o tych mdłościach. Bo może to z niecierpliwości i nadmiaru np. cukru (ja całą ciążę teraz jak popatrzę tylko na czekolade to mi niedobrze), ale .... wiesz jak jest. Lepiej na zimne dmuchać. Zadzwoń i się poradź jakiegoś lekarza. Lekko nerwowa, bo nie potrafię sobie dać radę z tym sprzętem. I po co mieć nowoczesny komputer, internet itp., jak i tak pozostaję laikiem, który tego nie potrafi wykorzystać? Mąż z pracy mi nawet tłumaczy na GG co nieco, ale... Program do obróbki zdjęć zainstalował po niemiecku, a ja ni w ząb nie szwargotam. Po za tym coś mi na nerwy wszystko działa. Jakaś taka rozdrażniona jestem... Może to te czekanie? Ale komu ja to mówię? Zaraz wysyłam to zdjęcie. A na razie wraz z WAmi czekamy na dalsze wieści od Oli i Gosi, no i innych mam. Nie zostawiajcie tak nas. Ciekawe co tam u hobbito i jezzmaman. I. Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Sowikoj 03.06.05, 16:06 Iwonko, zdjęcie doszło. Co do linku, to miałam na myśli link do zdjęć Bartusia Jak ja coś napiszę, to zawsze komuś namieszam... A zdjęcia trzeba zmniejszać programem do przeglądania zdjęć, ale jak Ty masz program po niemiecku, to powodzenia (ja w każdym razie jestem zielona z niemieckiego i kompletnie nie rozumiem niemieckich programów)... Co do rozmiaru 224 kB, to i tak jest za duże. Zajrzyj tutaj: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=621 To tu właśnie się zamieszcza zdjęcia i jest napisane w Instrukcji, w punkcie 2, że "Maksymalna waga zdjęcia - 64kB". Widzisz? Natomiast tutaj jest wątek poświęcony zdjęciom pań w ciąży: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9972346&s=0 Staram się pisać w miarę jasno, ale różnie ze mną bywa, więc jak czegoś nie zrozumiesz, to na pewno moja wina... Napisałam Ci jeszcze na maila. Tzn. zaraz napiszę Co do tych mdłości, to już chyba wiem o co chodzi - dziś od rana mam taką rewolucję w żołądku, że ojej... Więc to raczej nie były mdłości, tylko tak mnie jakoś żołądek pobolewał. No, ale ze 4 "posiedzenia" i na razie jest ok Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek Re: Sowikoj 03.06.05, 16:27 jest cos takiego jak w opcjach, kompresuj obraz i tam stosownie mozna zmniejszyc.. emma_euro_emma napisała: > Iwonko, zdjęcie doszło. Co do linku, to miałam na myśli link do zdjęć Bartusia: > ) Jak ja coś napiszę, to zawsze komuś namieszam... A zdjęcia trzeba zmniejszać > programem do przeglądania zdjęć, ale jak Ty masz program po niemiecku, to powod > zenia (ja w każdym razie jestem zielona z niemieckiego i kompletnie nie rozumie > m niemieckich programów)... Co do rozmiaru 224 kB, to i tak jest za duże. Zajrz > yj tutaj: > forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=621 > To tu właśnie się zamieszcza zdjęcia i jest napisane w Instrukcji, w punkcie 2, > że "Maksymalna waga zdjęcia - 64kB". Widzisz? > Natomiast tutaj jest wątek poświęcony zdjęciom pań w ciąży: > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9972346&s=0 > Staram się pisać w miarę jasno, ale różnie ze mną bywa, więc jak czegoś nie zro > zumiesz, to na pewno moja wina... Napisałam Ci jeszcze na maila. Tzn. zaraz nap > iszę > Co do tych mdłości, to już chyba wiem o co chodzi - dziś od rana mam taką rewol > ucję w żołądku, że ojej... Więc to raczej nie były mdłości, tylko tak mnie jako > ś żołądek pobolewał. No, ale ze 4 "posiedzenia" i na razie jest ok Odpowiedz Link Zgłoś
monika450 Re:Terminy 03.06.05, 17:28 Cześć. Byłam dzisiaj na KTG w szpitalu, bo mi spokoju nie daje ten ból w podbrzuszu, a zresztą dziś mam termin. Położna przy okazji mnie zbadała i wiecie, co smutno mi bardzo. Zero skurczy zapis idealny, ale nie do rodzenia a szyjka dłuuuuga i zamknięta. Na jej oko jeszcze z tydzień. Co prawda wszystko się może zdarzyć i na pewno nic nie można powiedzieć w sytuacji gdy już tuż tuż, ale tak bym chciała już. Poszliśmy na spacer tak ze 2 godziny intensywnego chodzenia seks to już od 2 dni i nic.Okna też wczoraj umyłam a dziś umyje podłogi i posprzątam choć już nie mam sił. Dobrze mojej dzidzi w brzuszku. Wiem że jeszcze nie jest tak żle bo dziewczyny już od tygodnia czekają albo i dwóch a ja dopiero dziś termin z tym że każdy indywidualnie przeżywa. Dziś spotkała mnie też bardzo miła rzecz. Pierwszy raz w ciąży ustąpiono mi miejsca w kolejce w zasadzie to sprzedawczyni narobiła hałasu. „Proszę pani proszę tutaj – ma pani pierwszeństwo”, aż mi się głupio, ale i miło zrobiło. Dodam ze kolejka była na jakieś 30 min. Na sam koniec takie przyjemne rzeczy no proszę, aha i sąsiadka (która zawsze miała do nas jakieś pretensje od kiedy się wprowadziliśmy do naszego bloku) zaczepiła mnie na ulicy i miło życzyła mi wszystkiego dobrego – tez się zdziwiłam ale nie wyczułam hipokryzji więc ładnie podziękowałam i fajnie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re:Terminy 03.06.05, 22:14 Oj, Aga - to nieciekawie... Bidulo, na dzisiaj termin, a Twojemu Maleństwu ani się śni wychodzić. A te bóle to w końcu od czego? Co do uprzejmości innych - lepiej późno niż wcale Odpowiedz Link Zgłoś
sowikoj Re: Sowikoj 03.06.05, 20:00 Kasiu! Dzięki za zmniejszenie! Coś z tym moim programem jest chyba nie tak, bo to co przysłałać ma wymiar OK, a nie chciało przejść. Dopiero za drugim razem. Mam nadzieję, ze nie wysłałam tego dwa razy. W każdym razie nie wywaliło mi komunikatu w końcu, że załączony plik jest za duży. Zobaczymy czy się pojawi za jakiś czas.... Program jest kodaka, tyle, że nie ma polskiej wersji. Więc mąż zainstalował po niemiecku, bo bdb zna ten język czego nie może powiedzieć o angielskim. Ja odwrotnie. No i wyszło na to, że musimy jeszcze poćwiczyć opracowania zdjęć, bo do tej pory nie mieliśmy z tym do czynienia. Dzięki stokrotne za pomoc. Jesteś nieoceniona! Dam znać jak się pojawi efekt. Humor mi się od razu poprawił Ciesze się, że lepiej się czujesz. A kiedy masz jakąś wizytę kontrolną u gina? I. Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: Sowikoj 03.06.05, 22:18 Zapomniałam Ci napisać, że masz na zdjęciu prześliczną bluzeczkę Wizytę miałam wyznaczoną w 38 tc u mojego państwowego, ale on tylko sprawdzał całą ciążę czy serduszko Małemu bije, a to raczej sama mogę zauważyć (no bo przecież ruchy czuję), więc nie pojechałam na tę wizytę. Ostatnio byłam prywatnie u lekarza, do którego chodziłam pod koniec ciąży, w 37 tc. Powiedział, że jak do terminu nic się nie będzie działo, to mam się stawić w terminie. Ale trochę mi szkoda 80 zł, więc po prostu w poniedziałek pojadę do szpitala, żeby sprawdzili jak to wygląda. Iza dała mi złotą radę - żeby spać teraz ile można, bo jej Elunia budzi się co godzinkę i to trochę dla Izy męczące... Pozdrawiam. Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek słowo się rzekło........ 02.06.05, 22:17 Magdalenka u progu , jestesmy po wizycie i uwaga 8 czerwca mam sie stawic na izbie przyjec, kochana Pani Dr zdecydowala zgodnie z tym co powinna, 8 ide na patologie, 9 i 10 wdrazaja program testow z oksytocyny, mam Jej potwierdzenie ze nie beda mnie trzymac do 40tc wiec mam nadzieje najpozniej 15 nastapi spotkanie z Magdalenka...pozdrawiam,Agnieszka i Magdalenka 36tc Odpowiedz Link Zgłoś
madzias1968 Re: słowo się rzekło........ 03.06.05, 09:24 Agnieszka, przecież miałaś być lipcówką, a najwyraźniej masz zamiar urodzić jeszcze przed niektórymi czerwcówkami. Ja nie chcę być ostatnia. Chyba zacznę czarować Piotrusia, coby wyskoczył wcześniej, choć to chyba grzeczny chłopczyk i będzie punktualny. Emma jak się poczuwasz? M Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: słowo się rzekło........ 03.06.05, 13:09 Kurczę, Aga - to całkiem niedługo... Madzia, dzięki za troskę - pobolewa mnie na dole brzucha i mam jakieś dziwne mdłości. Wiecie co, ja już chyba sobie wymyślam jakieś niestworzone rzeczy, bo chyba tak naprawdę, to NIC, ale to absolutnie NIC nie wskazuje na to, że już na jutro mam termin... A podobno jak kobieta ma podwyższony cukier, to dziecko rodzi się przed terminem. No cóż - trudno... Ja już się pogodziłam z tym, że ja tu mam najmniej do powiedzenia i mogę sobie szorować okna, froterować podłogi, biegać po schodach, prosić, grozić i to i tak nic nie da... Poczekamy, zobaczymy Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek do Emmy 03.06.05, 13:34 jesli chodzi o sprzatanie i mycie okien to nie zawsze daje rezultaty gdzies slyszalam dobre rady dawane ciezarnej pt rozsypac pudelko zapalek i zeby sama pozbierala na kolanach a ona na to sama sobie k**** zbieraj...to chyba byla siostra naszej swiadkowej ..powodzonka...Aga Odpowiedz Link Zgłoś
sowikoj Re: do Emmy 03.06.05, 14:42 Kasiu przypomiało mi się, że położne zabraniają gładzić się po brzuszku i piersiach, bo to niby skórcze wywołuje. Tyle, że jakoś u mnie to nie działa, ale możesz spróbować, a szczególnie małżonek. To w końcu jest dość przyjemne Daj znak czy zdjęcie doszło. I. Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek do madzias 1968 03.06.05, 13:52 no teoretycznie mialam byc ale widzisz ja zawsze mialam sentyment do tego czerwca..mam tylko nadzieje ze wszystko bedzie ok, ze wiekszy brzuszek Magdusi nie bedzie rzutowala na jej zdrowko, w koncu niektore z dzidziulkow maja takie tygodniowe roznice wzrostu zawsze na kazdym usg a my jak dotad mielismy tip top wszystko co do jednego dnia..pozdrowki, Agnieszka madzias1968 napisała: > Agnieszka, przecież miałaś być lipcówką, a najwyraźniej masz zamiar urodzić > jeszcze przed niektórymi czerwcówkami. Ja nie chcę być ostatnia. Chyba zacznę > czarować Piotrusia, coby wyskoczył wcześniej, choć to chyba grzeczny chłopczyk > i będzie punktualny. > Emma jak się poczuwasz? > M Odpowiedz Link Zgłoś
madzias1968 Re: do madzias 1968 03.06.05, 15:31 Z pewnością brzuszek większy o 1 tydzień nie rzutuje na zdrowie Madzi. Tym się nie martw. U mnie brzuszek w 36 tc = 36,1 więc ok, ale Piotruś za to ma główkę o cały tydzień większą, a nóżki o 2 tygodnie krótsze. Więc też nie jest wymiarowy. Ale przecież wszystkie dzieci są różne - jedne grubsze, drugie chudsze, mój starszy miał 53 cm przy urodzeniu, a młodszy - 58 (przy wadze raptem o 100 g większej). Nie martw się, masz wymiarową córeczkę. (A ja nigdy nie miałam tip top) M Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek nerwówka 04.06.05, 09:05 witam, zaczyna mi się nerwówka przed pobytem w szpitalu, jakieś głupie sny, a to mi wody odchodzą, a to rodzę dziecko wyspać się nie mogę a już wiem co mnie czeka na patologii, pobudka co chwila bo a to cukry a to ktg co chwila coś..jejku jejku..no się zastanawiam co mam jeszcze w domu zrobić, tyle mam do sprzątania a czekałam do końca 37tc no żeby się nie przerobić za wcześnie, no i nie zdążę..najgorsze uporządkowanie papierów..dziś nie poszłam na zajęcia no bo się boję, że coś się zacznie..wczoraj mnie dziwnie brzuch bolał, może Magdusia sama się postara a nie będą ją na siłę oksytocyną wyganiać ..jak u Was Mamuśki nastroje weekendowe? pozdrowionka, Agnieszka i Magdalenka 36tc Odpowiedz Link Zgłoś
jaiza to my 04.06.05, 10:47 Pisze z Elą przy cycu, łatwo nie bedzie. Wspólczuje ciezarówkom tej nerwówy. Dla Emmy i innych : żeby przyspieszyć poród podobno trzeba uprawiać dużo seksu i masować sutki, to wtedy wydziela się oksytocyna - do roboty więc! U nas ok, Ela ciągle je, ale nie daje spać, bo budzi się co godzinę, oczy ma duźe i w nocy chciałaby towarzystwa do zabawy. Ma jeszcze zółtaczkę, naświetlamy ją więc w oknie przez szybę. Kupki modelowe. Wczoraj bylismy na pierwszym spacerku. Wielki brat - Łukasz póki co nie zazdrosny, zanosi się śmiechem, gdy Ela robi minki. Niestety nie wklejam zdjęć, bo nie umiem, nie chcę obarczać tym Emmy na dzień przed porodem i w tym całym rozgardiaszu nie mam nawet na to czasu. Jestem jeszcze w szlafroku przed prysznicem - jednak roboty przy dwójce maluchów jest sporo. Jednego nakarmić, drugą nakarmić, jednego ubrać, drugą przewinąć, pozmywać, ugotować, wyjść na spacer, a żeby chociaż człowiek był wyspany. Teraz pomaga mi mąż, ale od poniedziałku idzie do pracy. Także ciężarówki spijcie i odpoczywajcie póki możecie. Ściskam Was serdecznie, dziękuje też za przepisy. Wczoraj zjadłam 2 truskawki i trochę dzisiaj się wystraszyłam, bo Elżbietkę bolał brzuszek rano, ale podniosłam jej nózki do góry, zrobiła kupkę i jej ulżyło. I. Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek Re: to my 04.06.05, 10:58 no wreszcie napisalas fotki mozesz wyslac do mnie, jak dasz rade do wtorku wlacznie to postaram sie zrobic...(musze sie nauczyc ale przeciez mi sie przyda) no wlasnie u mnie maz sie zmartwil ze mnie zabieraja do szpitala przed skonczonym 37tc no i nici z naturalnej dawki oksytocyny..wolimy nie ryzykowac, niech sobie Magdusia posiedzi jeszcze pare dni.. pozdrowionka, Agnieszka i Magdalenka 36tc Odpowiedz Link Zgłoś
rengii czop śluzowy 04.06.05, 11:16 Dziewczyny - dzis rano zaczął mi odchodzić słynny czop śluzowy. Jest podbarwiony krwią. Mam nadzieje, że teraz to już szybko pójdzie (nie kolejny tydzień) i nie zdążę już na poniedziałkowe ktg. Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek Re: czop śluzowy 04.06.05, 11:20 bravo mam nadzieje ze czytalas ze z czopem to roznie bywa?moze byc kilka godzin ale i 2 tygodnie...mam nadzieje ze ta pierwsza opcja sie sprawdzi..powodzonka,Agnieszka i Magdalenka 36tc Odpowiedz Link Zgłoś
rengii Re: czop śluzowy 04.06.05, 12:04 Wiem, że to może jeszcze potrwać, ale nadzieję na szybki postęp mam dlatego, że i tak już jestem "przeterminowana" - w środę minie mi 41 tygodni. A żeby za bardzo nie myśleć o czopie i porodzie zrobiłam serniczek na zimno z mnóstwem truskawek - właśnie chłodzi się w lodówce. Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: czop śluzowy 04.06.05, 11:37 Ja wczoraj byłam u lekarza i od tamtej pory cały czas plamię na rózowo. Rozwarcie mam na 1 cm, szyjka miekka 0,5 cm, wszystko przygotowane do porodu. Baaardzo boli mnie krzyż, a wogóle to wszyscy mnie denerwują...Mój mąz ma nadzieje ze się nie zacznie w trakcie meczu. Hmm, nie wiem czy sprostamy takiemu zadaniu, oststecznie zdecyduje Piotruś... Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek Re: czop śluzowy 04.06.05, 11:38 hehe faceci...spytaj czy w drugiej polowie moze czy tez nie ? powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
monika450 Re: czop śluzowy 04.06.05, 11:59 Mi wczoraj po wizycie w szpitalu wieczorem też zaczą odchodzić czop tylko, ze mój jest jakiś brązowy i tak do dziś plamię na brązowo. O 13.40 idę do lekarza bo mam zwolnienie do dziś a jak urodzę dopiero za 2 tyg. to szkoda mi macierzyńskiego. Więc się zapytam. zresztą pewnie mnie zbada. to narazie. Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: czop śluzowy Rengii i Monika450 04.06.05, 13:45 Ojej, życzę Wam bardzo mocno, żeby te Wasze czopy zwiastowały szybki poród - może już do końca tygodnia będziecie już Mamusiami? Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: czop śluzowy 04.06.05, 12:24 ha, ha, ha, ale się ubawiłam ) podobno w drugiej połowie są jeszcze większe emocje...(( Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: czop śluzowy 04.06.05, 13:56 Oj, Reniu, trzymam kciuki, że Wy już... Jakby coś, to daj znać sms-em, bo Gosia to chyba nas nie poinformuje za bardzo... Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: czop śluzowy 04.06.05, 17:56 Polezałam dłuuugo na lewym boku i mi wszystko odeszło( Gosia wyszła dziś do domu, może wkrótce znajdzie czas i opowie cos od siebie. Emmo, zapisałam telefon do Ciebie, wysle sms jak sie coś zacznie dziac... Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: to my 04.06.05, 13:53 No, nareszcie zawitałaś do nas A czym Wy tak naświetlacie Elunię - u nas zero słoneczka, a u Was? Jeśli chodzi o zdjęcia, to przesyłaj śmiało - przynajmniej czymś się zajmę. No chyba, że nie zdążę Co do seksu - też słyszałam, że to podobno pomaga, no ale cóż - musi dwoje chcieć, a mój szanowny małżonek jakoś nie wydaje się zbyt zachwycony tą perspektywą... Zresztą z wypowiedzi innych dziewczyn w innych wątkach wynika, że dzidzia i tak zrobi co i kiedy będzie chciała. A u mnie zaczął się 41 tydzień, już zaczynam wierzyć, że będę nosić Małego do Bożego Narodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
sewa75 nudności 04.06.05, 13:32 Tak sobie czytałam niektóre Wasze posty i troszkę się wystraszyłam. Tak gdzieś od 2 tygodni wieczorem mam taką silną zgagę, że czasem kończy się wymiotami. Ostatnio to nawet co 2 dni mi się to zdarza. Brzuszek nadal jest twardy, a dzidzia mocno kopie. W poniedziałek idę do ginki, bo kończy mi się zwolnienie, zobaczymy co na to powie. Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: nudności 04.06.05, 13:59 A wiesz, ja nie miałam zgagi od jakichś 2 - 3 tygodni, a od 3 dni to mam taką, że to aż boli. I u mnie też Maleństwo szaleje w brzuszku bardzo intensywnie. Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek do Emmy 04.06.05, 14:02 moja droga a moze to tak bedzie ze w tym samym czasie sie w szpitalu znajdziemy, tyle ze ja na patologii a Ty na porodowce..kiedy masz sie zglosic do szpitala ? Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: do Emmy 04.06.05, 14:41 Ja nie wiem, kiedy mam się zgłosić... Mój "wspaniały" lekarz nic mi nie powiedział na ten temat Ale podjadę w poniedziałek. Myślisz, że poniedziałek będzie ok? Odpowiedz Link Zgłoś
sylkon ... 04.06.05, 15:40 Przeżyłam coś strasznego i wciąż drżę ze strachu. Nie pojachałam dziś na budowę, tłumacząc się, że jeszcze wpadnę w jakąś dziurę albo coś w podobie i zostałam w domu sama. Postanowiłam pójść na spacer do parku poczytać trochę na świeżym powietrzu, ale się nie dało z powodu koszmarnych muszek i komarów. Zaczęłam wracać do domu, zdązyłam przejść przez pasy i wejśc na chodnik, gdy nadleciał, dosłownie nadleciał samochód, przekoziołkował i upadł na pasy przez które zdążyłam przejść. Nie jestem w stanie powiedzieć co się stało, pusta ulica, dwa samochody, które najprawdopodobniej się zderzyły. Tak się zdenerwowałam, że nie byłam w stanie wykręcić nr na pogotowie. Na szczęście byli inni ludzie i zadzwonili, zaczęli wyciągac poszkodowanych, a ja nie mogłam powstrzymać płaczu i ruszyć się z miejsca... Gdybym 10 sekun później była na pasach... Ech... nie myślę co by się wtedy stało. Ledwo doszłam do domu. Na szczęście strach powoli mija, dzidzia spokojnie siedzi w brzuchu. Mąż dzwonił, nie chciałam mu nic mówić przez telefon. Staram się nie myśleć o tym wszystkim, czytając co mi wpadnie w ręce, ale nie mogę, może jak się tu wypiszę to mi trochę przejdzie... Przepraszam, może nie powinnam. Pozdrawiam i uważajcie na siebie Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
monika450 Re: to miałaś szczęście 04.06.05, 15:55 Ale normalnie jak w filmie sensacyjnym. Miałaś szczęscie niesamowite i dobrze że się ci nic nie stało. Nie wiem jak ja bym zareagowała na taki wypadek ale przezywałabym to chyba ze 20 lat. 10 sekund - o Boże. Wróciłam od lekarza i nic. To moja ostatnia wizyta teraz szpital przejmuje funkcje. Jak by się coś działo od razu do szpitala, a jak nie to co 2-3 dni na KTG, od 8 dnia po terminie Test Oksytocynowy i próba wywoływania, ale mam nadzieję, że do tego czasu już będziemy po. do emmy - idz do szpitala w dniu terminu poprodu i zrób sobie KTG, dopytaj położną o resztę wątpliwości i ona już ciebie powinna dalej poprowadzić, nawet może cię zbadać. Faktycznie nie ma co wydawać 80 zł. na pogaduszkę z lekarzem. Ja tez bym tak zrobiła tylko mi zwolnienie było potrzebne wiec musiałam dziś iść na wizytę i 60 zyla w plecy bo niczego nowego sie nie dowiedziałam. Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: to miałaś szczęście 04.06.05, 17:08 Sylwia - nie możesz się stresować; ciesz się szczęściem w nieszczęściu, że Tobie nic nie jest. Aga (Monika450) - mam nadzieję, że nie będą musieli Wam wywoływać, tylko Maleństwo samo się zdecyduje na przyjście na świat. Ja dzisiaj już nie pójdę do szpitala (pomimo, że na dzisiaj mam termin), bo mój mąż zaraz z powrotem wraca do pracy i już nie zdążymy. Jutro musimy jechać do mojej siostry, więc w poniedziałek podjedziemy. Ale mnie dzisiaj pachwiny bolą. Ciekawe od czego? Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek Re: to miałaś szczęście 04.06.05, 17:33 Sylwia, dokladnie jak pisze Emma masz sie cieszyc szczesciem i myslec o Was, niestety takiego egoizmu trzeba sie nauczyc..kilka dni temu tez chyba tu pisalam ze jakis idiota zahamowal tunelu-zjezdzie a dopiero potem wlaczyl awaryjne, my mamy stara skode a on by jakims dostawczym autem przywalibysmy zdrowo gdyby nie czujnosc meza, no i na szczescie bylam bez pasow bo pewnie by sie zacisnely..ale ostatnio sama glupieje i nie wiem jak jezdzic w pasach czy bez, czeka nas jutr wyprawa po zakupy i chyba w srode ostatnia z brzuchem do szpitala wiec ma byc dobrze..zreszta powiem Wam ze widze ze super ostroznie jezdzi ostatnio, wogole ostroznie ale teraz to juz mega ostroznie.. Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek do Emmy 04.06.05, 17:35 na forum majowek czytalam ze zglaszaja sie w dniu porodu a pozniej nawet 7 dni po, ale wiem ze to zalezy od szpitala bo niektore kaza sie zglaszac co 2 dni na ktg..ale te bole pachwin ..powodzenia,Agnieszka i Magdalenka 36tc ps ale Kasia jak Ty pojdziesz rodzic i ja do szpitala to kto bedzie pisal, chyba sie najbardziej udzielamy Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: nudności, pachwiny itp. 04.06.05, 18:10 Nudnosci mam od kilku dni - cofa mi sie po kazdym posiłku, zgaga niemiłosierna. Do tego dzis rano lekkie rozwolnienie. Bóle pachwin dokuczają mi przynajmniej od tygodnia. Teraz doszły bóle stawów biodrowych. I co? I nic! Wczoraj wieczorem troche się "zagotowałam" jak miałam bóle od krzyża i w podbrzuszu srednio co 20 minut. Ale jakos minęło. Obudziłam sie o 2ej w nocy i nie mogłam zasnac. Po dwóch godzinach jakoś się udało. Ach to nasłuchiwanie ... Odpowiedz Link Zgłoś
olina77 Bartuś właśnie śpi... 04.06.05, 19:06 ... więc mam chwilkę, żeby do was zajrzeć. U nas wszystko ok. Po 3 dnia katuszy dla mnie i dla małego zdecydowałam się przejść na sztuczne... Niestety nic nie dało się zrobić z karmieniem cyckiem. Nie załapał i już. Miałam straszne wyrzuty, chyba nawet początki depresji. Darłam się na męża, rzucałam garami itp. Nic dobrego z tego nie wynikło. Ściągam swojego ile się da, podaję co któreś karmienie, a reszta posiłków to Bebilon. Trudno. Robiłam co się dało. Po podjęciu decyzji uspokoiłam się i ja, i Bartuś. Je chętnie co 3 godziny już 80 ml. Ja mam spokój w między czasie, bo na ogół przesypia ten czas. Poza tym jest spokojny, pogodny i słodziutki! Od wczoraj możemy go werandować, a w poniedziałek na spacerek!!! Życie jest w końcu piękne!!! Trzymajcie się, uważajcie na siebie i ... przyjcie jek przyjdzie czas! P.S. Dzięki Kasiu Emmo za wrzucenie zdjęć! Odpowiedz Link Zgłoś
olina77 Oddam ciuszki 04.06.05, 19:11 Słuchajcie, może któraś z was jest potrzebująca, albo znacie kogoś takiego. Kupiłam w czasie ciąży używane ciuszki na allegro dla niemowlaka. A teraz tyle dostałam od rodziców, teściów i znajomych pięknych nowych, że tamtych w ogóle nie wyciągam. Może jest ktoś, komu się przydadzą. Widać, że są używane, ale czyste i całe. Gatunkowo odbiegają od H&M, 5-10-15 czy Cubusa, ale nie są najgorsze. Jest tego pełna reklamówka, body, śpiochy, pajacyki, kaftaniki, spodenki itp. Oddam za darmo i nawet mogę przesłąć na swój koszt. Jak jest jakaś chętna to proszę o maila na gazetowca. Odpowiedz Link Zgłoś
adria14 Re: Oddam ciuszki 23.09.05, 22:56 cześć moja znajoma urodziła bliźnięta wiec kazdy ciuszek jest ważny nie stety nie stać jej na kupno nowych!!!jeżeli to aktualne to byłabym bardzo szczęśliwa!! prosze odpisz na meila adrianna_@buziaczek.pl czekam!!! Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: Bartuś właśnie śpi... 04.06.05, 19:44 Witaj, Olu. Bardzo fajnie, że w końcu macie spokój - tak jest najlepiej. Jak próbowaliście na siłę, to tylko Ty się męczyłaś i Bartuś. No i przy okazji Paweł. Super, już niedługo będziecie sobie spacerować z Bartusiem... Bo ja to mogę iść sobie pospacerować, ale z pustym wózkiem I tak chyba już mi zostanie; Mały pewnie wyjdzie jak będzie miał iść do przedszkola A jeśli chodzi o ciuszki, to tutaj jest mnóstwo osób, którym zrobisz niesamowitą przyjemność: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=615 Tylko nie mam pojęcia, jak się zorientować, czy dana Mama jest naprawdę potrzebująca... Pozdrawiam i przesyłam buziaki Bartusiowi Kasia / Gdańsk / 41 tc (!!!) Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: do Emmy 04.06.05, 19:37 Myślę, że bez nas to forum nie zginie... Odpowiedz Link Zgłoś
sowikoj Re: do Emmy i innych mam 04.06.05, 20:48 No ja myślę, że tu stale ktoś jednak będzie zaglądać. Mnie Pan doktor zaprasza na wtorek więc się posłuchamy i zjawimy w szpitalu. Przynajmnie KTG mi zrobią. Kasiu, a ty się jednak wybierz do tego szpitala, tak jak radzą dziewczyny. Bęzdziesz spokojniejsza jak co, no i walcz z robalem... Czytam o Waszych bólach i czopach, a u mnie nic. Tylko stawy mnie bolą (ale to już od kilku miesięcy) i nie moga na lewym boku leżeć, bo się duszę, tak jak i na wznak. Co do snów... Może spiszemy i wspólnie potem jakiś horror stworzymy na miarę oscara? Sylwia ty będziesz pisała te sceny najbardziej mrożące krew w żyłach . Lepiej się jednak wygadaj przed kimś jeszcze, bo takie przeżycie to duży szok.Na pewno musisz odreagować. Jak co to pisz. AAA byłam dziś u fryzjera i miałaś Kasiu rację - wysiedziałam spokojnie, tylko to siusiu... No ale jakoś na bóstwo to się raczej nie czuję i nie wyglądam Czekam na dalsze wieści. Przy Was przynajniej nie jest nudno, bo to czekanie naprawdę dobija. Ja się tak nastawiłam na ten wtorek, że jak mi każą jednak czekać do terminu to chyba się na jakiś kurs zapiszę, bo innaczej oszaleję. Trzymam za nas wszystkie kciuki, żeby to szybciej poszło. Papa I. Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 04.06.05, 19:51 Nie, no super - mam chyba jakiegoś robala w komputerze. Nie wiem, czy uda mi się następnym razem tu wejść, bo takie wirusy są bardzo upierdliwe. Jakby coś, to dopiero jutro zajrzę do Was, Dziewczyny, bo będę u siostry. Papa Odpowiedz Link Zgłoś
doris312 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 04.06.05, 23:06 Czesc wszystkim mamusia majacym juz swoje pociechy w ramionach i tym wyczekujacym(tak jak ja).Termin mam na 10 czerwca wiec podobnie jak Wy wyczekuje czopow,boli itp.Bardzo puchna mi nogi i rece ale wyniki ok wiec tak widocznie ma byc.Przez cala ciaze dzidzia nie chciala pokazac plci a 3 tygodnie temu lekarz oznajmil- dziewczynka Czytam wasze posty na bierzaco tylko brakuje czasu na pisanie.W poniedzialek ide do lekarza i zobaczymy co powie.Obawiam sie ze urodze po terminie a juz bym chciala miec dzidzie przy sobie, pozdrawiam Was wszystkie i Wasze pociechy,pa Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 05.06.05, 12:51 Piszę od siostry, bo mój mąż pomaga szwagrowi w remoncie, a nie chciałam sama siedzieć w domu, więc pojechałam z nim. Musimy, niestety, jeździć kolejkami, ponieważ auta nie posiadamy, ale może te schody prowadzące na peron zdziałają cuda Doris - Twój termin już niedługo; koniecznie daj znać, co powiedział lekarz. Może już w następną niedzielę będziesz z córeczką Życzę Ci tego z całego serducha. Odpowiedz Link Zgłoś
sylkon Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY DOTRWAŁY 04.06.05, 23:14 Nie mogę spać. Odgadałam się mężowi, przestraszył się, a gdy ochłonął, zaczął wypytywać o marki samochodów, które się zdeżyły. Ech ci faceci. Teraz wybył na piwo z zespołem (jest muzykiem), chciał mnie wyciągnąć, ale mam straszną ochotę na piwo, a nie na oglądanie pijących piwo, do tego w zadymionym klubie, wolałam zostać i nie kusić losu. Więc znowu jestem sama. Tak naprawdę nie jestem sama, moje małe wierci się w brzuchu. Ja zrobię podobnie jak niektóre z Was - pojadę do szpitala. Nie ma sensu juz łazić do gin, by znowu usłyszeć jak ostatnio, że jestem grubasem, jakbym sama nie umiała się zważyć i jeszcze mam jej za to płacić. W piątek mam termin i wtedy pojadę na izbę przyjęć, chyba, że wcześniej pojawią się symptomy tak długo oczekiwanego porodu. Mnie też mdli, szczególnie rano i mam straszną zgagę!! Myślałam też, że ominą mnie rozstępy, aż do wczoraj...Nie mam jeszcze pewności, czy to na pewno one, czy mi naczynia popękały na biodrach od ciągłego spania na jednym boku (tylko z jednej strony pojawiły się delikatne sinawo - czerwone kreseczki). Jak je potraktuję chłodną wodą to znikają, więc może to nie rozstępy. A juz myślałam, że będzie tak pięknie... Pisałyście o cm w pasie - u mnie 107, a brzuch niziutko, niemalże między udami. mam wrażenie, że hormony zaczęły buzować, że coś się zmnienia, te mdłości, cera też trochę inna (sucha) i włosy mi się przestały przetłuszczać. Jakieś zmiany są więc może to już blisko... Pozdrawiam i idę się uśpić (nie mylić z upić!!) Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Sylwia 05.06.05, 12:56 Ależ Twój mąż ma wyczucie)) No tak, w końcu te marki to był zasadniczy problem, który powinnaś była na wstępie poruszyć A Ty, podobnie, jak Doris, masz termin na 10? Pewnie też się niecierpliwisz... A wiesz, co do rozstępów, to ja też mam takie jakieś sino - czerwone kreski (ale to chyba one) i to tylko z prawej strony - na pupie, udzie i biodrze. Wcześniej nie przyszło mi do głowy, że to od spania na jednym boku, ale to możliwe, bo śpię tylko na prawej stronie. No, ale cóż - kobiety chyba stworzone są do poświęceń Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 04.06.05, 23:22 Ale się ożywiło pod wieczór ) Czyzby bezsennośc na forum czerwcowym? Renia Odpowiedz Link Zgłoś
sowikoj Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 05.06.05, 11:35 Coś cisza od rana. Śpimy czy....? Za oknem deszcz a miałam w planach spacer na festyn i targ staroci.... Chyba nic z tego. Może się rozpogodzi później. A co u WAs? Jak samopoczucie? I. Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 05.06.05, 12:11 Po wizycie u giny, w nocy z piątku na sobotę wszystko mnie bolało: brzuch, krzyż, pachwiny, miałam nudności, plamienie po badaniu i rozwolnienie. Ale zgodnie z zaleceniem położnej miałam spokojnie czekac leżąc na lewym boku. Tak przespałam prawie całą sobotę. I wszystko mi minęło. Dzis noc juz minęła spokojnie. Wieczorem troche popadało i się schłodziło. Rano obudziłam się wyspana jak świnia. W nieco lepszym humorze zarządziłam na obiad pierogi z twarogiem (Maja przepada) i oczywiscie z truskawkami. Wysłałam męża pod halę Banacha (tam zawsze mozna kupic od chłopa). Juz sobie pojedlismy truskawki z cukrem - Maja też...Mniam, mniam Od wczoraj sms-uje z przyjaciółka, która mieszka w Duesseldorfie i też jest w ciąży. Termin ma na 30 czerwca ale od ponad tygodnia lezy w szpitalu pod kroplówką (pojeździła sobie w 33tc na rowerze...). Wczoraj była przekonana że w poniedziałek wyjdzie do domu ale znów miała silne bóle i przedłużyli jej pobyt co najmniej do czwartku (bo u niej to dopiero 36 tc). Jak się sobie wyżaliłysmy jakoś lepiej mi się zrobiło, jej chyba zreszta tez...Przecież nie bedziemy wiecznie w tej ciąży... Nastroje mam bardzo zmienne - raz euforia, raz depresja. Sama nie wiem czego bardziej się obawiam: porodu czy "baby blues'a". Przynajmniej porod bardzo chciałabym miec juz za sobą, ale jakoś narazie nie potrafię się zmobilizowac do "domowych sposobów" na wywoływanie ... Wiem, że muszę myslec pozytywnie, bo to bardzo pomaga! Renia Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Renia 05.06.05, 13:04 Reniu - goń siostrę! I pozdrów serdecznie przyjaciółkę. Ja też mogłabym spać i spać i jeść, a później spać i spać... Kurczę, myslałam, że te wszystkie objawy porodu to pojawiają się bezpośrednio przed urodzeniem dziecka, a nie już miesiąc wcześniej (i to też nie powiedziane, bo mogą pojawić się dzień przed). Ale mam skurcze (ale nie bolące, więc to jeszcze nie TO). Kurde, jakie to wszsystko męczące, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
madzias1968 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 05.06.05, 12:23 U mnie ok. Tyle, że ja to mam jeszcze 2,5 tygodnia do terminu. Co prawda brzuszek już baaardzo nisko i pachwiny bolą, ale ogólnie nie jest żle. Trochę gorzej w stosunkach z mężem. Ostatnio strasznie mi dogryza, że ciężko ze mną wytrzymać, że wariatka (bo się denerwuję i przeżywam ciążę)i jakby celowo próbuje mnie obrazić, a mi się wydaje, że to właśnie on kiepsko znosi końcówkę mojej ciąży (i zachowuje się jakby sam w niej był). Na razie go nie lubię i panuje dość oficjalna atmosfera, przy czym jestem na niego tak zła, że nawet mi to nie przeszkadza. Każdy zatem robi swoje. Życzę szybkiego rozwiązania przeterminowanym. Pa. M. Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Aga! Gdzie jesteś? 05.06.05, 12:59 A gdzie podziała się Aagulek? Zazwyczaj była tu pierwsza, a dzisiaj jej nie ma - to troszkę niepokojące. Wyślę do niej póxniej smsa i dam Wam znać. O ile odpowie; a może będziemy miały tu niedzielnego bobasa? Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek jestem jestem 05.06.05, 14:24 Kasiu, jak napisalam w smsie obchodzilismy rocznice, to dopiero 12 ale bede wtedy w szpitalu wiec poszlismy sobie na obiadek do Zgody ..a bylabym pierwsza gdybym cos napisala, obudzilam sie o 5.50 i spac nie moglam, poszlam poprasowac nasze ciuchy, a kolo 7 wlazlam do netu na forum nuda pusta i gralam w pokera na wp.pl no i w rzutki..co z tej Magdusi wyrosnie ciekawe...pojechalismy do Agaty bo mamy kupic serwis obiadowo-kawowy..na prezenty slubne prosilismy o kase no i rodzice nam dali 600zl zebysmy sobie w razie co dolozyli no i szukam czegos fajnego, kolezanka namawiala mnie na kwadratowy serwis ljubljany ale jakos do mnie nie przemawia, sa 3 typy ale musimy cenowo posprawdzac gdzies indziej bo tu wydaje mi sie drogo..12 osobowy obiadowy(41 czesci) po 1089, 1080, 713, pewnie mozna taniej ale kurcze to ma byc na cale zycie i tez mam dylemat bo tak 12 za malo, 18 szt ok, ale jak wyjda z produkcji czy sie cos stlucze to gdzie ja pozniej dokupie? no ale na razie chyba odpuszczamy bo za duzo tych wydatkow chociaz stwierdzilam ze mam to gdzies, kupic musimy a i tak z karty kredytowej...600 zl dostalismy i pooooszlo nie wiadomo kiedy..to chyba bylo po to zeby sie czyms innym zajac niz mysleniem kiedy urodze, wiem ze nie mam sie co rownac z Emma, bo termin Ci minal Kasiu, ale wkurza mnie niepewnosc, maz wzial urlop do konca miesiaca a jak nie wywolaja? pozniej nie dostanie...echhh...moze po dzisiejszych spacerach Madzia sie sama ruszy..pozdrawiam,Agnieszka i Magdalenka 36tc skonczony Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: jestem jestem 05.06.05, 21:14 Nie zdążyłam napisać dziewczynom, bo weszłam tutaj i już zdążyłaś napisać, a potem poszłam spać. Chodziłam dzisiaj z siostrą po Geant`cie i padam - jak dzisiaj już nie urodzę, to normalnie już nie wiem... Co do serwisu, to my dostaliśmy od mojej siostry obiadowy i kawowy na 12 osób - z powodzeniem wystarcza, tym bardziej, że jak na razie 1 raz był użyty. Jeśli mogę Ci coś poradzić, to kupcie ten tańszy, bo takich rzeczy używa się tak sporadycznie, że chyba lepiej zainwestować w coś, czego się częściej używa. Pogłaskaj ode mnie Magdusię w pupcię Odpowiedz Link Zgłoś
sgosia5 Tu Sgosia5! 05.06.05, 18:38 Witajcie dziewczynki, zwłaszcza wszystkie jeszcze oczekujące! Jak już pisała Wam Renia urodziłam błyskawicznie (prawie na izbie przyjęć), więc już oszczędzę Wam szczegółów, bo ja przez ten prawie filmową jazdę na porodówkę nie mogłam przez kolejne dwie noce spać z wrażenia w przeciwieństwie do mojej córci, która w właściwie sama się nie budzi na karmienie i co jakiś czas musze ją wyrywać ze snu na karmienie. A jest taka malutka! Przy wypisie miała 2450g, mam nadzieję, że jeszcze nadrobi! Na razie stara sie dużo jeść, ale przy takim małym żołądeczku ja ciągle walczę z laktatorem. Bo przy moim biuście normalnie 70A teraz mogłabym otworzyć mleczarnię i wykarmić z 10 noworodków... Jestem dość obolała, bo niestety znów zostałam nacięta, w piersiach nawał i nastrój też średni, bo nie jestem w stanie usiąść na tyłku, więc na razie kończę. Jeszcze sie odezwę! Wielkie dzięki za wszystkie gratulacje! A propos szpitala bielańskiego: myślę, że ze względu na to, ze oddział jest po remoncie kobiety walą drzwiami i oknami (bo z wyglądu jest dość przyjemnie i warunki rzeczywiście b. dobre, na razie wszystko gratis), więc b. szybko wypisują, po porodzie nat. po dwóch dobach, po cc po trzech, wczoraj jak czekałam na męża - na korytarzu na moje łóżko czekały już dwie panie z dzidziami po porodzie)) więc specjalnie sie nie przejmują czy jesteś w stanie sama zejść z tego łóżka, tylko jak po obchodzie pediatr. z dzidzią wszystko ok to w południe masz wypis. Ja musiałam czekać do 14 aby minęły pełne dwie doby... Pozdrawiam! Gosia z Martynką2 (miała być do wyboru też Kasia, ale mąż zadecydował i jest Martynka Kasia (ku lekkiemu niezadowoleniu obu babci), myślę, że muszelka04 nam wybaczy Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: Tu Sgosia5! 05.06.05, 19:30 A u mnie też za pierwszym razem miała byc Martynka ), ale jednak oststecznie padło na "Maja" (tez babcie sceptycznie podchodziły do wyboru, a teraz juz pewnie nie pamietają...)Renia Odpowiedz Link Zgłoś
katika0303 Właśnie uśpiłam mojego zuszka 05.06.05, 20:46 i piszę parę słów, aby poprawić statystykę. Mój cudny synuś przyszedł na świat UWAGA!!! 1 czerwca o godz. 13.45, czym zrobił nam wszystkim przefantastyczną niespodziankę. Nawiązując do wcześniejszych postów, które udało mi się przejrzeć to urodził się właśnie w naszą rocznicę ślubu, super, prawda??? Dane: syn, waga - 3270, wzrost - 56, główka -35. Zdrowiutki, przebadany, usg zrobione - wszystko w porządku. Teraz ma żółtaczkę, która mam nadzieję szybko minie, bo prawie w ogóle nie spadł z wagi w szpitalu. Jesteśmy w domu od wczoraj, niezły młyn, mój Michałek mnie nie odstępuje na krok, a do dzidziusia zapałał taką miłością, że łzy same lecą z radości. Całuje i jego i mnie non stop po rękach i nogach, przygląda się wszystkiemu i jestem naprawdę szczęśliwa. Jakby ktoś znał nr tel. do Najwyższego, żeby podziękować za taką wspaniałą rodzinę to proszę o namiary Jedno wiem na pewno, kocham was wszystkie czekam również na Wasze maleństwa, a świat jest piękny i wspaniały, choć za oknem burza... XXX kasia Odpowiedz Link Zgłoś
monika450 Re: Przeterminowana 05.06.05, 21:09 Tak się czuję i mam nadzieję, że to już niedługo. Na początku ciąży myślałam, że urodzę 3-4 dni po terminie nawet chyba pisałam w którymś poście na ten temat, ale co innego myśleć i mówić przed czasem a co innego przeżywać to aktualnie. To jest niesamowicie nieprzyjemne i uciążliwe. Jeszcze nigdy nie dłużył mi się czas tak jak robi to teraz te 2 dni to jak cała wieczność. Godzina z godziny a wydaje się tak długooooooo. Co prawda nie jest to koniec świata i jest okazja żeby odpocząć ale to bardziej niepokój żeby już zobaczyć to dziecko żeby usłyszeć że jest zdrowe że wszystko jest dobrze. To chyba bardziej spędza mi sen z powiek niż brak zajęcia. Wyczekiwanie na jakieś skurcze, które zresztą są, ale bardzo małe i nieregularne. Sprawdzanie, co chwila czy może ciekną mi wody. Normalnie jak wariatka albo coś, aha jeszcze gorsze są, co chwila telefony i sms od rodziny i znajomych z pytaniem Czy już? Takie mam kiepawe samopoczucie i sory ze się z wami tym dzielę, ale mój mąż chyba czuje się podobnie i nie rozmawiamy o tym. Pozdrawiam wszystkie mamusie. gratulacje katika0303 i niech ci sie chowa synek tylko dobrze i jak najlepiej. Aga Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek Re: Przeterminowana 05.06.05, 21:23 czesc Agnieszko, wiem ze ja to pewnie tylko dzialam Wam na nerwy bo z terminem na 3 lipca a sie pcham na czerwiec i to juz za chwile..ale rozumiem Ciebie pewnie tylko w malenkim kawalku, niby mam ustalone ze ide 8 ale tez nie wiem kiedy urodze i tu nie chodzi o to ze sie przeterminowalam tylko ze dla Małej nie jest dobrze siedziec w brzuszku jak mi cukry sie podwyzszaja a gina zdecydowala by jednak insuliny nie brac...mam nadzieje ze nie beda przedluzac bo wtedy to dostane furii, ze wzgledu na Jej zdrowie.. jak tylko zaszlismy w ciaze to probowalam klamac co do terminy wlasnie zeby sobie oszczedzic tych tel i smsow, teraz jakos sie samo zlozylo ze ide wczesniej rodzic, w sumie wiedza rodzice ktorzy pewnie gdzies w rodzinie rozgadali bo sie martwia ze za wczesnie, u mnie w pracy i bliskie kolezanki, wiem ze nie bede odbierac tel w szpitalu, w domu to wogole do stacjonarnego do wtorku sie nie dotykam niech sobie dzwoni..tesciowa ustawiona bo w czwartek pytala czy moze zadzwonic jutro czyli w piatek, jasno powiedzialam ze nie co sie dowie jak sie czuje dobrze, puchne i leze i tyle; z mezem ustalilismy ze jak beda do niego dzwonic a np bedzie w drodze do szpitala by ze mna rodzic nie powie..zreszta co glupi nie sa jak tel wylaczymy to sie domysla ze cos sie dzieje...trzeba to jakos zniesc, czekanie jest straszne to wiem, najgorsza ta niepewnosc dzis, jutro, dzis, jutro.. ja nie mam skurczy przynajmniej ich nie czuje ale szyjka miekka i krotka i mam tylko nadzieje ze zadnemu madremu nie przyjdzie do glowy poczekac bo to juz za chwile i nie beda mnie trzymac.. dobrze by bylo zebysmy w tym tygodniu urodzily bo w miara chlodno ma byc a po 13 znowu upaly..wtedy na porodowkach jest strasznie goraco..czego i Tobie i Emmie zycze, buziaki,Agnieszka i Magdalenka 36tc Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: Przeterminowana 05.06.05, 21:33 Ja jeszcze przed terminem, ale juz czuję się przeterminowana... W piątek późnym wieczorem przyjechała do nas teściowa. W sumie taka nieszkodliwa osoba. Kiedy jest u nas, zawsze dużo czasu poświeca Mai, a Mai w to graj. Dlatego ją ściągnelismy. Ale kiedy zadała mi po raz trzeci pytanie "jak się czujesz" (czytaj "czy może już rodzisz?") to troche mnie poniosło i powiedziałam zeby w koncu przystali (tj. mąz i tesciowa) z tą troską. Teraz jest mi głupio, ale cóż...Poza tym przestałam juz odbierac telefony, bo od kiedy Gosia urodziła, wszyscy mnie pytaja "no to kiedy?" - mam ochotę ich wszystkich wygryźc... Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: Właśnie uśpiłam mojego zuszka 05.06.05, 21:18 Ojejku, Kasiu - jak fajnie A z Twojej wypowiedzi bije takie ciepło, radość i szczęście, że aż zaczęła mi się japka cieszyć. Bardzo cieszę się Waszym szczęściem i trzymam kciuki za takie same radości u każdej z nas Gratuluję i przesyłam całuski Odpowiedz Link Zgłoś
sowikoj Re: Właśnie uśpiłam mojego zuszka 05.06.05, 21:19 Kasiu gratulacje! Ja chyba coś przeggapiłam. Bardzo Ci zazdroszczę, ze jesteś po. Życzę Wam dużo zdrówka. A ja mam doła i ryczę, bo wykasowałam swoje zdjęcia z brzusiem, a niektóre były bardzo fajne, a do tego opróżniłam kosz. Mąż wcześniej wykasował je z pamięci aparatu i tak.... Teraz to już tylko haker, albo jakiś spec od cudów może pomóc. Idę poryczeć w poduchhę to mi może ulżą wszystkie smutki świata. Za Was też poryczę, żebyscie już za swoje nie musiały. Czekamy dalej... :! I. Odpowiedz Link Zgłoś
sylkon Re: Właśnie uśpiłam mojego zuszka 05.06.05, 21:47 Gartuluję Kasiu!!! Ja też tak chcę!!! Ale na razie cisza, choć miałam dziś jeden skurcz, który trochę bolał, mąż skakał z radości, że to może już... Ale niestety. Cisza. Dziś spędziłam z moim ślubnym cały dzień - zrobiliśmy zakupy, upraliśmy dywany, zasłony, firanki, trochę głupio, że w niedzielę, ale w inne dni musiałabym zrobic to wszystko sama, więc trudno, sąsiedzi już od dawna myślą, że nam odbiło. No i byliśmy na spacerze. Po wczorajszym wypadku została tylko plama na ulicy. Dziś mi jakoś lepiej i weselej. Mam ochote jeszcze wybrać się do kina na "Zakochanego anioła", może któras z Was już była. Coś czuje, że teraz albo nigdy... Snujemy z moim ślubnym plany na następne wakacje. Z rocznym malcem można spokojnie wyjechać, jeśli jest z nim wszystko w pożądku. Nie wiem jak Wy, ale my uwielbiamy podróżować, ciągle gdzieś nas nosiło i nosi, każdy wolny weekend staraliśmy się spędzać na zwiedzaniu, chodzeniu po górach. jak sobie pomyśle, że dwa lata temu zdobyliśmy Toubkal - najwyższy szczyt Atlasu w Afryce (mój pierwszy czterotysięcznik), to wydaje mi się, że poród nie będzie chyba większym wysiłkiem, przynajmniej choroba wysokościowa mnie nie dopadnie. Mam nadzieję, że z naszym dzieckiem też uda nam się jeździć, że wysiedzi w samochodzie (znam dzieciaki, które nie znoszą jazdy, choć nie mają choroby lokomocyjnej), że da się z nim pojechać, lub polecieć gdzieś dalej. Zresztą był juz z nami, gdy chodziliśmy po górkach w Słowackim Raju. Miał jakieś trzy - cztery tygodnie. No ale teraz moje maleństwo czeka najważniejsza podróż... termin wstępnie zarezerwowany, ale czy się nie spóźni, zobaczymy... Pozdrawiam Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Beznadzieja zawitała u mnie............ 06.06.05, 08:29 Zle sie czuje.Wczoraj chyba wypadł mi czop(na papierze toaletowym zobaczyłam przeżroczysty śluz z krewką-to to???i mam brązowe upławy,siara mi leci)Od piątku mam tak spuchnięte nogi i ręce,że aż szczypią i trudno mi stać i potrzymać coś w rękach.Buzia też jakaś nie moja(też opuchnięta)Mały daje popalić pod żebra,że trudno spać-siedzieć-leżeć.Oby do 10go!!!!Chce już Fabcia przytulić!!!! Z innej beczki-----Wyszłam z kliniki na"przepustkę"-na ślub brata(wiem---miałam nie iść,ale....)Jak mi sie uda to zapodam pare fotek.Nawet u nas w domu było fajnie,ale u MŁODEJ już było do bani!!!!Byłam tylko na mszy i jak Krzysiek jej przysięgał to sie tak poryczałam,że klękajcie narody!!!!!!Tak mi go jest szkoda i żal!!!!Wkopał sie biedny w niezłe bagno.Moja rodzinka siedziała za mną w kościele i jak sie już"zaobrączkowali"to wujek tylko rzucił---Oj Krzysiek!!!Przepadłeś!!!!i ja znowu w ryk!!!!Przy kościele konie sie pogziły(z ludzmi i powozie)i stratowały mojej ciotce(z ojca strony)nowiutkie audi!!!Same cyrki na tym weselu!!!A ja prosto z kościoła pojechałam do cioci,która ma raka i tam posiedziałyśmy do wieczorka.Jakoś nie czułam potrzeby bycia na remizie na przyjęciu weselnym. Pozdrawiam wszystkie e-mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek Re: Beznadzieja zawitała u mnie............ 06.06.05, 09:01 Słonko pamiętaj masz być egoistką i myśleć szczególnie teraz tylko o sobie i Maluszku i tylko Wy jesteście ważni to chyba czop..a w sumie to te draże to naprawdę by już doszły jakbym wysłała ;- ) buziaki, Agnieszka i Magdalenka 37tc rozpoczęty Odpowiedz Link Zgłoś
madzias1968 Re: Beznadzieja zawitała u mnie............ 06.06.05, 09:54 Katika - serdeczne gratulacje z narodzin maleństwa, trzymajcie sie cieplutko i zarażaj nas swoim optymizmem. Sowikoj - dzięki, że o nas myślisz i trochę popłakałaś, pewne dlatego od rana jestem w dobrym humorze. Zdjęć trochę szkoda, ale może jeszcze zdążycie nadrobić? Monika-Aga - ty całkiem normalna jesteś - gdybym ja była po terminie to chybabym ze szpitala nie wychodziła tak bym się bała o malucha. Sylkon - ja też uwielbiam góry (te najwyższe) - ale wspinam się tylko w marzeniach. Przeczytałam wszystkie książki, które były w bibliotece nt. wypraw na najwyższe szczyty świata i jestem zauroczona górami. Maluchowi pewnie w genach przekażesz miłość do tego pięknego choć niebezpiecznego sportu. Jezzmam - trzymaj się i teraz myśl o sobie i dzidzi, a nie o braciszku, który wybrał taką, a nie inną partnerkę życiową. Z czopem różnie to bywa, czasem po jego odejściu czeka się jeszcze kilkanaście dni. U mnie też 37tc + 5. Aga - szkoda, że Cię biorą do tego szpitala, ale jeśli tak lepiej dla Magdusi - to cóż zrobić. Emma - co ty jeszcze robisz na forum? Marsz do szpitala rodzić maleństwo, nie przyzwyczajaj się za bardzo do brzuszka. Ściskam Was wszystkie bardzo gorąco. Madzia Odpowiedz Link Zgłoś
sowikoj Re: Beznadzieja zawitała u mnie............ 06.06.05, 10:20 Witam - dzis juz w lepszym nastroju i duzo lżejsza o te łzy wszystkie. Co do zdjęć to musze sie pogodzić, nawet programiści z dużych instytutów się poddali. A hakera żadnego nie znam (może to i lepiej?). Sylkon - ja byłam z moim synem jak miał pół roku skończone i dobijał na miejscu 7 miesiąc nad morzem i miło to wspominamy. Te spacery w nosiku, las itd. Ale na temat gór to nic nie wiem (poza polskimi) i podziwiam, że tak ciekawie spędzacie czas. Kasia -Emmma jak sądzę dziś poszła na kontrolę do szpitala. Czekam na ew. SMS'a bo ma mój telefon. Jak co to WAm dam znak co i jak. Miłego czekania.... I. Odpowiedz Link Zgłoś
sylkon Re: Beznadzieja zawitała u mnie............ 06.06.05, 13:24 Jezzmam nie martw się, to już końcówka, już niedługo będzie po wszystkim i Twoja dzidzia będzie zdrowa. Wytrzymasz, wierzę w to, tyle tygodni byłaś taka dzielna!!! A jeśli chodzi o śluby braci - ja przezyłam trzy i cztery śluby sióstr (na jednym miałam dwa miesiące). Ostatni przypominał ślub i wesele jakiejś rodziny włoskiej, na którym najpierw był płacz, omdlenia, a potem śmiech, ściskanie i przeprosiny. Moja bratowa wymyśliła sobie, że dzieci będą niosły obrączki do ślubu. Niestety, chłopiec który trzymał koszyczek z obrączkami, to straszny wiercipięta, nie mógł usiedzieć na miejscu, oglądał te obrączki przymierzał, po prostu mu się nudziło. W pewnym momencie jego matka (moja druga bratowa) potrząsnęła nim, by się w końcu uspokoił i obrączki poleciały w powietrze. JEdna sie znalazła, druga nie. panna młoda musiała zdjąć pierścionek, który posłużył za obrączkę. Afera się nie skończyła. Jedna bratowa zaczęła obwiniac drugą, ta druga powiedziała, że jadą do domu, aż w końcu zemdlała. Obrączka się znalazła, a dokładniej ja ją znalazłam w domu weselnym. Wpadła w zaszewkę żakietu bratowej (tej starszej) i wypadła na schodach. Bratowa wyrwała mi tę obrączkę, wbiegła po schodach uściskała się z panną młodą i....zemdlała. Cyrk na kółkach był na tym ślubie. Niestety, teraz po 4 latch małżeństwa nie mogę powiedziec, żeby było im dobrze ze sobą. Brat się oddalił od reszty rodziny, ostatnio jak go spotkałam w Wawie na ulicy, to zachowywał się tak, jakby się mnie przestarszył, jakbym nie była jego siostrą, tylko jakąś tam znajomą. Tylko mama ma jeszcze cierplwość, ciągle ich do siebie zaprasza, stara się rodzinę trzymać w kupie. a rodzina nie jest mała. Samych wnuków moja mama ma 18, moje małe będzie 19. Ma tez jednego prawnuka, ale o tym już chyba kiedyś pisałam. Nafajniej jest jak mam urodziny i choc od dawna już nie dostaję prezentów, to telefony urywaja się od samego rana. Jestem najmłodsza i wszyscy pamiętają dzień moich urodzin. Nikt nie wiedział, że mama jest w ciąży i byłam prawdziwą niespodzianką dla rodzeństwa. W 6 miesięcy później urodziła się moja siostrzenica. Ale się rozpisałam. Uciekam od głupich myśli, bo ileż tak można wsłuchiwać się w swoje ciało, wypatrywać czopu śluzowego, skurczy czy odejścia wód płodowych. Postanowiłam jak najpłniej wykorzystać te ostatnie dni. Nawet po schodach sobie dziś weszłam, zamiast jechać windą, takiej energii złapałam. Teraz lecę zrobić sernik z truskawkami, posprzątam i uzupełnię dziennik budowy. Za oknem koszą trawę i bardzo ładnie pachnie. Uwielbiam ten zapach. Sowikoj - dodałaś mi trochę wiary w to, że z maleńkim dzieckiem też można wyjeżdżać, przy zachowaniu odpowiednich warunków oczywiście. Nasi rodzice stukają się w głowę, gdy im mówimy o naszych planach wyjazdowych, sądzą, że zgłupieliśmy, że jak się chciało dzieciaka, to teraz trzeba zmieniać cale swoje życie. Jesteśmy innego zdania. Aby tylko maluch był tego samego zdania co my. trzymajcie się, życzę wytrwałości w oczekiwaniu i nie tylko. Pozdrawiam Sylwia i Niespodzianka Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: Beznadzieja zawitała u mnie............ 06.06.05, 13:52 Ja opisałam potrosze to wesele po to,żeby was i sie rozluznić.Poryczałam sie bo naprawde szkoda mi tego mojego braciszka,bo fajny z niego chłopak,ale jak widać miłość jest ślepa.To auto które konie stratowały należy do ciotki która pokazuje wszem i wobec,że jest lepsza-bo bogata(komentarz był jeden po całej akcjii---NA BIEDNEGO NIE TRAFIŁO---)Poszłam na ślub,żeby mi nikt nie zarzucił,że własnemu bratu nie byłam na weselu,a siedzenie z ciocią"rakówką"mówie wam jest 1000000 razy przyjemniejsze niż siedzenie na remizie(między rodzinką która udaje WSZYSTKO)Głupio mi tylko,że nie potrafiłam powstrzymać łez,ale jak to zkomentowała ciocia "rakówka" baby w ciąży już tak mają(ona sama jak była w ciąży to też ryczała z byle powodu-tak mówiła)bardzo ją lubie,a ona biedna czeka,żeby zobaczyć mojego Fabianka-mówi-a reszte może umierać.Bardzo mi pomaga psychicznie i zawsze ma i miała dla mnie czas.Reszte rodziny to w kosmos wysłać bez możliwości powrotu. Wcale sie nie przejmuje tym weselem,tylko cholera tego brata mi szkoda(wszystkim jest go szkoda) Odpowiedz Link Zgłoś
sowikoj Re: Beznadzieja zawitała u mnie............ 06.06.05, 16:05 Jezzmam - fajnie jest poczytać o innych, nie ciążowych problemach. Masz rację, czasem już się świruje, a przecież czekamy na nowe życie Pozdrów swoja ciotke. Niech tak nie smuci o tym umieraniu. Teraz chemia jest taka, że da radę wsjo pokonać. Wiem co mówię. Moja mam z leczeniem czekała na mój ślub (niektórzy tak mają). Potem jak był nawrót to też czekała, żeby Roberta zobaczyć. A teraz po 6 latach jest z nim nad morzem na plaży... To jest cud! Teraz jest czas, że po prostu trzeba przy niej być i wspierać ją duchem i podaniem ręki. Ale chyba sama wiesz... Wracając do watku o stażu... Hmm 8 lat znajomości przed ślubem i 9 rok po. I nigdy nie myślałam, że to będą takie cudowne lata... czego i Wam serdecznie życzę. I. Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: Beznadzieja zawitała u mnie............ 06.06.05, 16:14 Ona ma już zajęte prawie wszystko przez raka.W piątek dowiedziała się o przerzutach na kręgosłóp.Ale jeszcze walczy i jest silna.Ja ją podziwiam,bo walczy już 6rok,ja bym sie już dawno poddała. Odpowiedz Link Zgłoś
polihymnia Re: Wyjazdy z dzieckiem - do Sylkon 06.06.05, 14:03 Moi dobrzy znajomi byli już z dzieckiem w Czechach (jak mały miał 1 miesiac), w Taize (8 miesiecy) i Londynie (10 miesiecy). Tak więc da się. Ja generalnie jestem domatorką i na razie nie wybrałabym się z dzieckiem za granicę, ale zamierzam jeszcze w czasie tych wakacji (czyli Kubuś będzie miał góra miesiąc, półtora) pojechać na tydzień lub dwa do kuzynostwa do Wrocławia. Ich w tym czasie nie będzie, a mają domek z kawałkiem trawnika - zawsze to przyjemniej niż w blokowisku. Asia Odpowiedz Link Zgłoś
polihymnia Re: Wyjazdy z dzieckiem - do Sylkon 06.06.05, 14:08 A przyszłoroczne wakacje to już obowiązkowo - polskie morze albo jakaś agroturystyka Odpowiedz Link Zgłoś
sylkon Re: Wyjazdy z dzieckiem - do Sylkon 06.06.05, 15:21 W te wakacje chyba nigdzie nie pojedziemy, bo mamy budowę domu i spore wydatki, więc chyba nie damy radę finansowo, bo z takim maluchem to raczej na kwaterze trzeba mieszkać, choć potrafimy podróżówać tak, że śpimy w samochodzie dostawczym przerobionym na kempingowy, albo w namiocie gdzieś na dziko, myjemy się w misce, albo w jeziorze, albo gdzie się da, gotujemy na kuchence itp. W podróży poślubnej byliśmy na Krymie, we Lwowie i Odessie. Dwa tygodnie, a wydaliśmy chyba jakieś 600 zł (na dwie osoby z biletami pociągowymi). Żyliśmy jak królowie, bo ceny tam są o wiele niższe niż w Polsce, przynajmniej były trzy lata temu. A z dzieckiem chcielibyśmy pojeżdzić po krajach zachodniej Europy, nigdy nie byłam w Irlandii, W.Bytanii czy Skandynawii, zwiedzaliśmy raczej jakieś "dzikie" kraje typu Bługaria, Ukraina, Rumunia, Turcja, nawet Gruzja. A są teraz bardzo tanie oferty przelotów, więc dzieciaczek troszeczke pojeździ, jeśli tylko będzie (a wierzę w to, że będzie na pewno) zdrowy. Poza tym jest jeszcze tyle miejsc w Polsce, których nie widziałam i takich, do których chciałabym wrócić. Podróżówanie jest dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy w życiu, tuż za miłością i rodziną, mogę mieć nawet beznadziejną pracę, byle tylko od czasu do czasu gdzieś pojechać, coś zobaczyć, poznać nowych ludzi, nowe smaki, zapachy (nie zawsze przyjemne). Mieliśmy z mężem nawet koncepcję wyjazdu na rok, tuż po studiach. chcieliśmy kupić bilet dookoła świata, szybko się obroniłam, zdobyłam nawet wizę amerykańską (na 10 lat), uczyłam się hiszpańskiego, mieliśmy zarezerwowane bilety, sprzedaliśmy samochód, mieszkanie też już zaklepaliśmy memu bratu. Niestety, nie udało się, rozwiązało się porozumienie trzech linii lotniczych, oferujące najtańsze bilety dookoła świata, a inne zaczynały się grubo powyżej 2000 dolarów za jeden bilet, na co niestety nie było nas stać. Postanowiliśmy więc zostać i wybrać inną podróż dookoła świata, zbudować dom (kredyt na 20 lat). Naszym światem miał się stać maluszek, który nie chce za nic wyjść z mojego brzucha. Ale marzenie spełnimy, może nie wyjedziemy na rok, tylko na miesiąc, lub dwa, ale pojedziemy. Podobno wszystkie marzenia się spełniają - tylko nie zawsze wtedy, kiedy tego najbardziej pragniemy. Znowu się rozpisałam. Do Jezzmam - mojego brata też mi szkoda, ale niestety miłość jest ślepa, może jednak im się ułoży i będzie im razem dobrze. Mojemu bratu nie dało sięnic wytłumaczyć, choć mama mówiła mu, że będzie nieszczęśliwy (i jest), ale to jego życie, jego wybór i jego błąd. I może mieć pretensje tylko do siebie. Tak jak i Twój brat. Pozdrawiam Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
muszelka04 Re: Tu Sgosia5! 06.06.05, 15:18 Gosiu, jeszcze raz gorące gratulacje. Oczywiście nie mamy nic przeciwko temu, że Wasz skarb również będzie miał na imię Martynka. Cieszę sie, że i Wam podoba się to imię. Martynki są przesłodkie, prawda?? Z resztą zobacz sama: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=19807247 W piątek zaczeły sie u nas problemy kolkowe, ale jak stwierdzili moi rodzice na razie "lekkiego kalibru". I oby tak zostało. Mała pręży sie po jedzeniu i widać, że "kręci" ją po brzuszku, a ja wszystko robie żeby jej ulżyć i żeby się jej odbiło. Aż mi się łezka w oku kręci jak widzę jak bidulka sie męczy, ale nie płacze przy tym za bardzo, więc chyba jeszcze nie jest tragicznie. Dzisiejsza noc i dzień są super (nie mówiąc o tym co za oknem), mała śpi jakby chciała odespać ten "kolkowy weekend" i tylko budzi się co 2-2,5 h na jedzonko. Po karmieniu szybko zasypia i chyba dziś już tak nie cierpi. Ooo, budzi się, lecę do niej, a Was mocno całuję i pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
madzias1968 Re: Tu Sgosia5! 06.06.05, 16:17 Aga, muszę się pochwalić, że jedna z tych uroczych Martynek to moja siostrzenica (ta od kasia_blaz). Zresztą na jednym ze zdjęć (w wątkach, które wcześniej wklejałaś) jestem również i ja (Martynka ma na tym zdjęciu słonika na głowie). Madzia Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: Do Muszelki04 06.06.05, 17:49 Bardzo fajne te Martynki! A wiesz juz po czym te "kolki"? Stosujesz dietę,czy na razie nie musiałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
muszelka04 Re: Do Muszelki04 08.06.05, 13:37 tak na prawde cały czas zanim wezme cos do ust, to sie zastanawiam z trzy razy czy moge, stosuje sie do diety wg rozpiski, która dostalismy w szkole rodzenia, mysle, ze te kolki (chociaz od paru dni jest w miare spokojnie), to poprostu nagromadzone powietrze w jelitach połykane z mlekiem jak nakarmie Martynke, to musze ja potrzymac troche "w pionie" albo na ramieniu, jej sie odbija i jest OK, to wszystko przez to, ze przewod pokarmowy u niemowlaka jest jeszcze nie rozwiniety dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
sowikoj do-o Emma-Kasia 06.06.05, 16:24 A Kasia chyba jednak w szpitalu. Posłałam jej dwa SMS' ale nie dochodzą. Pewnie ma telefon wyłączony. Trzymajmy za nią kciuki. To pewnie już! Niech jej szybko i lekko pójdzie. Czego życzę też pozostałym A może Wy coś wiecie? I. Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: do-o Emma-Kasia 06.06.05, 16:42 Czyżby następna szczęśliwa mamusia nam się szykowała?????Emcia--trzymam kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek do Emmy 06.06.05, 17:22 witam, no niestety na moje sms tez nie odpowiada, pewnie akcja pozdrawiam,Agnieszka i Magdalenka 37tc Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: do Emmy 06.06.05, 17:47 No to Emma sie doczekała) Trzymam MOCNO kciuki! Renia Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek Kasia Emma urodziła :-) 06.06.05, 19:20 Kochane, cytuję smsik: "właśnie przytulam najpiękniejszą istotkę na świecie waży 3450g i ma zaledwie 57 cm, ale wzbudza tak ogromną czułość, jak jeszcze nikt nigdy pozdrawiam" Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: Kasia Emma urodziła :-) 06.06.05, 19:23 Całuski dla Kasi i dla Maleństwa - a jednak "godzina W" nastapiła! Renia Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: Kasia Emma urodziła :-) 06.06.05, 19:30 Gratuluje Kasieńko!!!!!!!ale Ci zazdroszczę!! ja w piątek będę też szczęśliwa!!!Całuje cieplutko!!! Odpowiedz Link Zgłoś
sowikoj Re: Kasia Emma urodziła :-) 06.06.05, 20:12 Witam! jak widze już wiecie! Właśnie rozmawiałam z Kasią! Mówi, że Wam wszystkim bardzo dziękuje za gratulacje i SMS'y. Jest wzruszona, że pamiętacie i tak wspólnie się wszystkim przejmujecie. Jest przeszczęśliwa. Leży z małym w łóżku i co 10 min. się budzi, bo boi się go zgnieść. O 6 odeszły jej wody, o 14.50 Sebastian był juz z nimi razem. Rodziła z mężem i są przeszczęśliwi! A czas płynie bardzo szybko, jak się wyraziła, godzina jak dwie jak pół. Nie chciałam jej męczyć więc więcej przekaże Wam sama. Słychać, że jest zmęczona, ale na prawdę szczęśliwa! A ja jutro o 9mam się zgłosić w szpitalu. Jak coś się wydaży to mąż da WAm znać. I. Odpowiedz Link Zgłoś
monika450 Re: Kasia Emma urodziła :-) 06.06.05, 20:57 Gratulacje Kasi i jej synkowi. Życzymy ci szczęścia, miłosci i wszystkiego dobrego. Cieszymy się że jesteście już po i cieszymy się Waszym szczęsciem. Och jak super!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
sylkon Re: Kasia Emma urodziła :-) 06.06.05, 21:31 Kasiu - GRATULACJE!!!!!!! Aż mi ulżyło, że Ci się udało. Cieszę się razem z Wami!!! To ilu już jest facetów?? Chyba większość? Może teraz na mnie kolej?? Zobaczymy. Pozdrawiam Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
lolo09 Re: Kasia Emma urodziła :-) 06.06.05, 22:09 gratulacje emma. niech synek zdrowo rosnie Odpowiedz Link Zgłoś
sewa75 Re: Kasia Emma urodziła :-) 07.06.05, 08:40 Dołączam się do gratulacji! Cieszę się, że wszystko dobrze się potoczyło. Wczoraj byłam u ginki i teraz stwierdziła, że szanse na dotrzymanie terminu są całkiem duże, więc jeszcze ok. 2 tygodnie muszę poczekać na maleństwo. A dziś jadę na KTG. Pozdrawiam Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
polihymnia Re: Kasia Emma urodziła :-) 07.06.05, 08:40 Gratulacje!!! Jednak urodziłaś przed Bożym Narodzeniem ; Wszystkiego najlepszego dla mamy i synka. I taty też oczywiście. Asia Odpowiedz Link Zgłoś
madzias1968 Re: Kasia Emma urodziła :-) 07.06.05, 08:44 Kasiu - najszczersze gratulacje - trzymajcie się cieplutko i zdrowo. Madzia Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 11:40 Teraz jak zabrakło Izy, Emmy, ... to pewnie rzadko ktoś zagląda...Obecne Mamusie zajete, a przyszłe - zmeczone oczekiwaniem( Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 11:53 czesc,ja jestem ale jeszcze chwile...a pisalam Emmie ze jak jej nie bedzie ja pojde to cisza nastapi...hihi my nic innego tylko nonstop na forum...ciekawe jak bedzie pozniej..na ile mi Magdusi pozwoli..buziaki,Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 12:04 jak widac po dziewczynach, ktore urodzily: jaiza, cruk, sgosia5 i inne, czasu na pisanie nie ma zbyt wiele ( A my przyszłe Mamusie czekamy na wiesci z frontu z duzym zniecierpliwieniem... Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 12:05 Tak cc-spędza mi sen z powiek!!!Tu sie ciesze a tam jestem przerażona!!! Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 12:09 Moge Ci w szczegółach opowiedziec jak wygląda cc, jedno jest pewne - wyciaganie dzidziusia trwa 15 minut a cały zabieg 45 min (wraz z przygotowaniem)- takze twoje zdenerwowanie wkrótce minie jak reka odjał! Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 12:13 Jak możesz to pisz,ze szczegółami prosze Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 12:53 U mnie cc było nieplanowe, wiec dowiedziałam sie o cc w dniu w którym było wykonywane. Niestety w tym dniu zjadłam sniadanie i w konsekwencji miałam rano robioną lewatywę. Ty wiedzac dokładnie kiedy, mozesz sie wczesniej przegłodzic - wtedy ten zabieg Cie ominie. Przed lewatywą połozna mnie podgoliła - tylko w mijscu cięcia a więc bardzo nisko na wzgórku łonowym (sama nie dałabym rady bo tam nic nie widziałam) Później było dłuuugie czekanie, bo w tym dniu było przynajmniej kilka cesarek (robili czystkę na oddziale z powodu zbliżających sie Świąt Bozego Narodzenia). Na własnych nogach poszłam na sale operacyjną przebrana w koszulke szpitalna zawiązywana z tyłu. Przyszło trzech lekarzy w tym jeden anestezjolog i kazali mi usiąśc na stole operacyjnym i wygiąc plecy w koci grzbiet, do znieczulenia. Miałam się nie ruszac, ale niestety sie nie udało. Po prostu jak poczułam igłę to odskoczyłam, więc kłuli mnie drugi raz ( Na pewno warto zacisnąc zęby i wytrzymac, ale to było silniejsze ode mnie. Po czym połozyli mnie na plecach i oddzielili twarz od reszty takim parawanikiem zebym za duzo nie widziała )Dostałam cos dozylnie (ale nie powiem co). I czekalismy żeby znieczulenie zadziałało (nie pamietam jak długo ale kilka minut). Kiedy od pasa w dół byłam "dretwa" zaczął sie zabieg. Podciągneli mi koszule do góry i do dzieła. Cięcię skalpelem wydaje mi się ze słyszałam, jakby ktoś rozsuwał suwak ) Musieli tez ten otwór lekko rozszerzyc, zeby dostac sie do dzidziusia, ale tego nie zarejestrowałam w żaden sposób. Tetno mi wtedy skoczyło do 120 więc podali mi maseczke tlenową i próbowali rozluźnic opowiadając swińskie dowcipy) Wyciąganie dzidziusia to było takie jakby lekkie szarpnięcie ale absolutnie nieodczuwalne jako ból, po prostu wiedziałam że to już! Pediatra juz czekał w pogotowiu, zbadał, osłuchał, ktos zaopatrzył pepowinę, połozna zawinęla w bety i po paru minutach pokazali mi dziecko przy głowie. Popłakałam się ze wzruszenia. A nastepnie oddali dzidzie tatusiowi do potrzymania, maż stał wtedy pod drzwiami i czekał. A po chwili zabrali dzidziusia na sale noworodków. W tym czasie lekarz prawdopodobnie usuwał łozysko i nie wiem co jeszcze, oczyszczał w srodku - wtedy nie wiem czy pod wpływem emocji czy znieczulenia piekielnie zachciało mi się spac - prawie im odpłynełam (czytaj zasnęłam) na stole, ale po chwili wszystko wróciło do normy - moze spadło mi ciśnienie... Pozniej leżałam i czekałam az zaszyją ranę. Troche to trwało, bo najpierw szyją miesień macicy a następnie powłoki skórne. Jak skonczyli i zakleili, zawołali mojego meza, zeby pomógł mnie przerzucic ze stołu operacyjnego na łóżko oddziałowe. Mąz chwycił mnie za nogi a lekarz pod pachy i chopsa! Czułam się jak klocek drewna - zero bólu, ale zero czucia w nogach. Dopiero po jakichś dwóch godzinach znieczulenie zaczeło puszczac, wtedy dopiero zaczynasz odczuwac ranę. Z sali operacyjnej pojechałam na blok pooperacyjny i tam leżałam chyba dwie doby. Urodziłam o 13.15 a wstałam po raz pierwszy o 7 rano następnego dnia. O własnych siłach poszłam do łazienki) W drugiej albo trzeciej dobie przeszłam na oddział połozniczy i leżałam tam kolejne 4 doby, bo córeczka urodziła się bardzo malutka. Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 13:43 To w sumie nie takie straszne.W czwartek mam zjeść tylko sniadanie a reszte pić tylko wode(to chyba po to,żeby nie mieć robionej lewatywy-no nie??)Zabieg z zn.ogólnym miałam w sierpniu i wiem co to znaczy świeża rana(miałam wycinanego guzka z szyjki)i pocięte krocze(10 szwów wewnętrznych i 7 zewnętrznych)i do tego okres plus dren(podciąganie go było okropnie bolesne)Tak,że to mnie nie przeraża,ale boje sie i tylko jeszcze nie wiem czego dokładnie. Renia a bolała rana??bardzo??długo?? Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 13:46 A czy można mieć swoje leki przeciwbólowe??Jakie lepsze,żeby małemu nie zaszkodzić?? Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 13:48 A jak było z karmieniem?? Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 14:10 z karmieniem było róznie tzn. pokarmu miałam dla 10 noworodków a dzidzia mało jadła, bo była mała. Poza tym trzeba sie przygotowac ze po cc ("bez akcji porodowej")moze, ale nie musi, byc problem z wypływem pokarmu (masz dużo pokarmu ale nie leci albo słabo leci), bo w trakcie zabiegu nie wydziela sie naturalnie oksytocyna, która jest odpowiedzialna za wypływ. Wtedy trzeba szarpac lekarza i połozna za ramie - oni maja na to swoje sposoby! Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 14:11 leki przeciwbólowe ja dostawałam w szpitalu, swoich nie miałam, ale pewnie mozna miec swoje, bo wydzielają... Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 14:04 jak pewnie zauwazyłas u mnie było znieczulenie podpajeczynówkowe. Co do gojenia rany - to sprawa indywidualna - naprawde bolała jak przestało działac znieczulenie czyli w dniu po zabiegu kiedy lezysz i się nie ruszasz, a potem to juz przyzwyczajenie - ja byłam na chodzie już w drugiej dobie, wiec chyba nie bolało tak tragicznie ) Pozniej trzeba podnosic dziecko, i to troche nadwyreża... Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 14:14 A czym sie różni to "Twoje"znieczulenie od zzo? Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 14:21 zzo działa na krocze tzn. w trakcie możesz chodzic, a podpajeczynówkowe - od pasa po koniuszki palców u stóp. Nie wiem czy srodek jest inny, czy to to samo, napewno podpajeczynówkowe jest "silniejsze" Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 17:55 Wiecie co??!!Z nerwów chodze do toalety co chwilunie!!!O rany!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 11:55 Ech,nie ma tak żle Reniu.Ja co prawda czekam na piątek(a trzęse przy tym majtami jak trzeba!!!!!).Targają mną tak sprzeczne uczucia,że chyba zwariuje!! Dobrze,że mam jeszcze na chwile kompa to zaglądam tu,bo inaczej to.........o zgrozo!! Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 12:01 jezzmam, ale ty bedziesz miała cc? Prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek a wiecie.. 07.06.05, 12:07 wczoraj sobie siedlismy w pokoju Małej i tak ustalalismy co jak ma stac, w co maz ma ubrac lozeczko co gdzie lezy w razie by musial dowiezc do szpitala i mowie mu, wiesz jakos tak dziewczyny na forum rodza, a ja juz za chwile do szpitala ale jakos tak jakby poza mna, ze siedzi sobie takie Małe dupcia sie wypina i wierci glowka ze az boli a jakos sobie nie wyobrazam jak wyjdzie z tego brzucha..takie to no dziwne...madra ta matka natura tez trzese gatkami...niby wiem ze ide ale nie wiem kiedy wywolaja...ech...pozdrawiam,Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
sewa75 Re: po KTG 07.06.05, 13:50 Dziś miałam pierwsze KTG. Założyli mi 2 paski i sobie leżałam przez pół godzinki i słuchałam bicia serduszka małego. Śmiesznie było na koniec, kiedy się się podnosiłam, dzidzia się poruszyła i pokazały się te "góry i doliny" na moim brzuchu, to lekarz stwierdził, że pewnie nie mam problemów z odczuwaniem ruchów dziecka. - Żadnych, panie doktorze . Badanie ok, skurczy 0, więc spokojnie czekamy dalej. Pozdrowionka. Odpowiedz Link Zgłoś
sylkon Hej!! 07.06.05, 19:40 A ja ciągle czekam...Byłam dziś w kinie na filmie Zakochany anioł i trochę się pośmiałam, ale pierwsza część była lepsza wg mnie. Miałam koszmarną noc, wstawałam jak z zegarkiem w ręku, co godzinę na siusiu. Do tego jakoś mnie dziwnie brzuch ciągnie w pachwinach, jakby miał mi się za chwilę urwać. Dziewczyny, nie wiem jak Wy, ale ja mam dosyć. Wszyscy się na mnie gapią jak na zjawisko nadprzyrodzone. Zazdroszczę tym dziewczynom, które już mają za sobą poród, a z drugiej strony boję się co to będzie, w sumie co Wam będę truła, myślę, że nikt mnie lepiej nie rozumie jak Wy. Pozdrawiam. Sylwia z terminem na piątek Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: Sylkon 07.06.05, 19:47 No to może będziemy miały dzieciaczki z tego samego dnia??!!Jak już pewnie poczytałaś ja mam w piątek cc.A co będziesz mieć wiesz?? Odpowiedz Link Zgłoś
sylkon Re: Jezzmam 07.06.05, 20:54 Nie wiem, bo nie chcieliśmy wiedzieć. Mam tylko małe przeczucie, że chyba dziewczynka. A Ty z tego co pamiętam, będziesz mieć chłopca?? Odpowiedz Link Zgłoś
sylkon Re: Jezzmam 07.06.05, 20:57 Jeszcze któraś z dziewczyn ma termin na piątek, ale już nie pamiętam kto, tylko, że Twoja cesarka jest bardziej pewna, niż ten mój termin. Pozdrawiam S. Odpowiedz Link Zgłoś
vanike POCHWAL SIĘ - po porodzie - STATYSTYKA czerwcówek 07.06.05, 21:10 Witajcie czerwcóweczki! Zrobiłam nową statystykę: www.vanike.com/gazeta/dzieci062005.php specjalną dla czerwcóweczek! Oby Wam służyła ta lista do POCHWALENIA SIĘ. Ja mam termin na początek lipca i może też urodzę w czerwcu, ale póki co planuję nazywać siebie "lipcóweczką" Dla "lipcóweczek" statystyka jest tu: www.vanike.com/gazeta/dzieci062005.php Same zdecydujcie gdzie się wpisać. Tylko proszę nie dublujcie wpisów Pozdrawiam Vanike Odpowiedz Link Zgłoś
vanike Re: POCHWAL SIĘ - po porodzie - STATYSTYKA czerwc 07.06.05, 21:12 dla "lipcóweczek" oczywiście: www.vanike.com/gazeta/dzieci072005.php w poprzednim poscie podałam dwa razy tem sam link Vanike Odpowiedz Link Zgłoś
sowikoj Re: POCHWAL SIĘ - po porodzie - STATYSTYKA czerwc 07.06.05, 23:23 Cześć w imieniu mojej żony "sowikoj" pragnę was poinformować, że w dniu dzisiejszym o godzinie 18.32 przyszła na świat nasza córka Aleksandra. Poród błyskawiczny. Po raz pierwszy w życiu usłyszałem prośbe położnej ...niech pani jeszcze zaczeka chwileczkę.. od razu przy pierwszym parciu przyszła na świat. Aleksandra jest drobniutka waży 2820. Jak narazie nocuje w inkubatorze. Iwona zniosła to nadwyraz dobrze. Powodzenia dla wszystkich oczekujacych mam. Odpowiedz Link Zgłoś
monika450 Re: Gratulacje dla "sowikoj" i Aleksandry 08.06.05, 00:47 Bardzo wam gratuluję szybkiego i udanego porodu. Trzymajcie sie teraz ciepło i chowajcie swój skarb tak jak najlepiej potraficie. Zdrówka i Pomyslności. Aga- Monika. Odpowiedz Link Zgłoś
lolo09 Re: Gratulacje dla "sowikoj" i Aleksandry 08.06.05, 07:22 gratulacje!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
madzias1968 Re: Gratulacje dla "sowikoj" i Aleksandry 08.06.05, 09:29 Gratulacje dla mamy, Oleńki i tatusia!!!!! Dziewczyny czy zauważyłyście, że na razie porody idą całkiem lekko - oby tak dalej. M Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: Gratulacje dla "sowikoj" i Aleksandry 08.06.05, 10:48 Gratruluje dzielnym dziewczynom!!!!!!I życze dużżżżżżooooo zdrówka!! Odpowiedz Link Zgłoś
sylkon Re: Gratulacje dla "sowikoj" i Aleksandry 08.06.05, 12:53 Ja też GRATULUJĘ!!!!!! I mam nadzieję, że lekkie porody będą dotyczyć wszystkich czerwcóweczek. Jeśli u nas będzie dziewczynka, to chyba również Aleksandra. Pozdrawiam. Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
muszelka04 Re: Gratulacje dla "sowikoj" Emmy 08.06.05, 14:24 dziewczyny, serdecznie Wam gratuluję, Waszym partnerom i maluszkom, które cieszą Wasze oczy i serca zaglądam tu co parę dni i mimo chęci brakuje mi czasu na "obczytanie" Waszych postów, a chcę dalej trzymać z Wami kontakt, więc jeśli oprócz Sowikoj i Emmy, któraś z Was równiez urodziła "na dniach" to równiez serdecznie gratuluję i ciesze się Waszym szczęściem )))))) a za wszystkie jeszcze oczekujące trzymam mocno kciuki, to już tuż tuż Odpowiedz Link Zgłoś
rufia1 Do Reni73 08.06.05, 09:11 Reniu przypadkiem trafiłam na Twoje posty podczytując Wasze forum, choć w ciąży nie jestem a bardzo bym chciała. O ile dobrze zrozumiałam, masz co najmniej dwie siosty. Czy mogłabyś napisac, jak u Was wyglądała zdolnośc do zaciążenia? - tzn ile się starałyście, czy były kłopoty itp - jednym słowem szukam informacji, czy takie skłonności są dziedziczne. Przepraszam za może głupie pytanie, ale staram się już od jesieni i nic i teraz najbardziej się boję, że powtórzy się scenariusz mojej siostry, która stara sie już od kilku lat i nic, próbowali wszystkiego... I jeszcze drugie pytanko tak z przymrużeniem oka: z tego co widzę masz córeczkę, a szykuje się chłopak. Czy wymieniałas wszystkie małe ciuszki na nowe typowo chłopięce czy tez przynajmniej na początku chłopczyk będzie nosił rzeczy po siostrze? Tym razem pytam dla mojej przyjaciółki, która jest w 20tc i tak jak u Ciebie ma być chłopak a poprzednio była dziewczyna - i jest bardzo zawiedziona, a głównym problemem jest sprawa ciuchów - bo przecież cała szafa różowa i w kwiatuszki czeka... Dzięki i zycze latwego i szybkiego porodu Odpowiedz Link Zgłoś
sgosia5 Re: Do Rufii1 08.06.05, 17:58 Renia raczej dziś nie odpisze, bo właśnie urodziła synka Ja jestem jedną z jej sióstr (jest nas w sumie trzy. Nie wiem czy moge pisać o Reni, ale moja pierwzsa ciąża była "wpadką" ok. 10 lat temu i niestety zakończyła się poronieniem samoistnym w 8tc, potem decyzję o zajściu w ciążę dość długo odkładaliśmy i jak podjęliśmy decyzję to ok. dwóch lat nie mogłam zajść w ciążę, chociaż wszystko teoretycznie było w porządku (nawet u mojego męża). I dopiero jak pojechaliśmy na egzotyczne wakacje, postanowiłam zapomnieć "na chwilę" o dzidziusiu (co więcej, zaczęłam nawet myśleć o adopcji...), wyluzowałam się zupełnie i ... udało się. Ciąża cały czas była zagrożona: najpierw ciągłe plamienia, potem skurcze przedwczesne, leżenie, leki powstrzymujące skurcze odstawiłam w 38tc. i na drugi dzień urodziłam (b.szybko). A drugiej ciąży (po ok. 2,5 roku) też specjalnie nie planowaliśmy. Akurat gin przepisał mi tabl. antykonc. (ale raczej ze względu na uregulowanie spraw horm.) i po dwóch miesiącach stosowania je odstawiłam bo mi nie służyły (ciągłe plamienia) a ponieważ specjalnie sie nie zabezpieczaliśmy to "zaciążyłam" w drugim cyklu. O Reni nie będe pisać, ale z tego co wiem, to raczej specjalnie się nie starała. O planach powiększenia rodziny u nasezj trzeciej siostry oficjalnie nic nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
sgosia5 Renia73 urodziła! 08.06.05, 17:41 Czy jest tu jeszcze ktoś?! Bo wszystkie czerwcówki się wysypują!... Renia urodziła Piotrusia naturalnie, na 10pkt. Kawał chłopa 3660g, 58cm. Jak będę wiedziała coś więcej to dam znać. Odpowiedz Link Zgłoś
rengii Urodziłam slicznego syneczka!!! 08.06.05, 18:34 Dziewczyny, 5 czerwca o godz 17.30 urodziłam Maciusia!!! Mały jest boski. Dostał 10 pkt, ważył 3800 a dł 57 cm. Dzis wróciliśmy ze szpitala. Maluszek dostał cyca i teraz smacznie spi, a my ukłądamy co gdzie ma stać, gdzie kąpiel itd. Tylko strasznie zimno sie zrobiło. No i w szpitalu tez było cieplej... Jakos to będzie. Uczymy sie siebie i bardzo kochamy... pozdrawiam te które juz urodziły i te, które jeszczenie. Poczytam póxniej bo... obowiązki wzywają. Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re:Gratulacje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.06.05, 19:24 Gratulacje dla Renusi73 i Rengii!!!!!Życze dużo zdrówka i pociechy z synków!!! Dziewczyny co jest???Same(prawie)chłopaki sie nam rodzą--ha ha mój synek przyjdzie na świat już pojutrze!!!!I też chłopak--następny do kolekcji!! Odpowiedz Link Zgłoś
jaiza Re:Gratulacje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.06.05, 21:41 Gratulacje dla Sgosi, Rengii, Reni, Sowikoj i Emmy, bo jeszcze nie składałam. Z Emmą rozmawiałam dzisiaj, Sebastianek trochę płacze, co ją niepokoi. Ale pewnie będzie dobrze i wyjdą do domku. Trzebaby założyć juz wątek na rówieśnikach, założyłyscie już? Jeśli nie (zaraz tam wejdę) to założe pod hasłem: majowo - czerwcowe dzieciaczki 2005 Odpowiedz Link Zgłoś
jaiza A my do szpitala 08.06.05, 21:54 Niech to szlag !!! Niestety żóltaczka zamiast się zmniejszyć, powiekszyła się (20j bilirubiny), musiałam Elę odstawić od piersi a jutro idziemy na co najmniej 3 dni do szpitala na naświetlanie i nawadnianie. Karmię ją butelka, mleko odciągam laktatorem, będę mieć dzisiaj super noc, po kiepskich poprzednich, gdyz Ela je co 1,5 godziny. Przybrała w 2 tygodnie 800 gram - waży już 3700 i jest okrąglutka. Oczywiście martwię się tą żóltaczką, jestem wkurzona, że nas wypuscili ze szpitala zamiast zrobić badania kontrolne, płakać mi się chce i z przerażeniem myslę o tym pobycie w szpitalu - tam leżał tez nasz Łukasiu i na sama myśl i wspomnienia słabo mi się robi. Trzymajcie kciuki dziewczyny i same zadbajcie o to, by waszym dzieciaczkom oznaczyli poziom bilirubiny przed wyjsciem ze szpitala. Do Jazzman o cesarce. Sama cesarka jest super, bo nic nie boli a uczestniczysz w narodzinach dziecka. Schody zaczynajaa się później. Pamiętaj, żeby przez 24 godziny nie unosić głowy, bo moze Cię boleć po znieczulenieu, by zaraz po tych 24 godzinach wstać (co wydaje się niemozliwe, gdyż tak boli, brakuje tchu i kręci się w głowie), ale szybciej się rozruszasz. Co do pokarmu to ja miałam od razu, blizna zagoiła mi się ładnie i teraz po 19 dniach nie boli mnie prawie, chodzę i czuję się w formie. Poza tym schudłam już 10 kg, zostało mi jeszcze 5 do wagi sprzed ciazy. To nieźle jak na te 3 tygodnie i drugą ciąże. To tyle, dziewczyny myslcie o mojej Eli, by ta żóltaczka szybko się skończyła i nic już więcej się nie wykluło. I. Odpowiedz Link Zgłoś
sgosia5 Re: A my do szpitala 08.06.05, 22:41 Już pytałam na Rówieśnikach, ale powtórzę: A jak zauważyłaś że żółtaczka rośnie? Bo nas też wypisano ze śladową (podobno) żółtaczką, ale moim zdaniem Martynka ma ją do dzisiaj i nie wiem po czym poznać, że nie mija? Odpowiedz Link Zgłoś
vanike gratulacje 08.06.05, 21:48 i oczywiście zapraszam do wpisu: www.vanike.com/gazeta/dzieci062005.php Vanike Odpowiedz Link Zgłoś
jaiza ZAŁOŻYŁAM WĄTEK NA RÓWIEŚNIKACH 08.06.05, 22:07 zAŁOŻYŁAM WĄTEK NA RÓWIEŚNIKACH, mam nadzieję, że będziecie się wpisywać i nie zaniknie, sama nie wiem, kiedy tam wejde, bo bedę w szpitalu. Podaję link: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=573 Odpowiedz Link Zgłoś
jaiza Re: ZAŁOŻYŁAM WĄTEK NA RÓWIEŚNIKACH 08.06.05, 22:09 to jest ten link: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=24951505 Odpowiedz Link Zgłoś
madzias1968 Re: gratulacje 08.06.05, 22:08 Gratuluję nowym mamusiom. Ja jeszcze nie urodziłam. Termin na 22 czerwca - to jeszcze całe 2 tygodnie - i moim zdaniem dotrwam, bo czuję się b. dobrze (obym tylko nie przenosiła). M Odpowiedz Link Zgłoś
sgosia5 Re: Renia73 urodziła! 08.06.05, 22:47 Piszę więcej: Zaczęło się o 4 rano, Piotruś urodził się ok. 15. Niestety u Reni poród nie zakończył się zbyt wesoło, bo pękła jej szyjka, straciła dużo krwi, szyli ją (głównie w środku) pod narkozą, morfologię ma b.słabą i nie pozwolili jej przynajmniej do jutra wstać z łóżka Trzymajcie kciuki! Odpowiedz Link Zgłoś
rufia1 Re: Renia73 urodziła! 09.06.05, 09:07 Gratulacje dla Reni i zyczenia szybkiego powrotu do zdrowia! Fajnie Wam, możecie już kołysać swoje maleństwa... I oczywiście pozdrowienia dla sgosi, w ogóle chyba fajne muszą być z Was siostry! Odpowiedz Link Zgłoś
sylkon Re: Renia73 urodziła! 09.06.05, 12:02 Dziewczyny, gratuluję wam z całego serca!!! Jesteście bardzo dzielne!! Ja ciągle czekam. Jutro termin. Jezzmam, jak samopoczucie przed decydującym dniem??? Jutro już będziesz trzymać swojego malucha w ramionach. Życzę Ci wszystkiego dobrego i szybkiego powrotu do domu ze zdrowym dzieciątkiem. Pozdrawiam. Sylwia i Niespodzianka 39 tydz i 6 dni. Odpowiedz Link Zgłoś
monika450 Re: oczekiwania. 09.06.05, 12:20 Cześć dziewczyny ja też czekam a w zasadzie to czekam już od tygodnia bo nadal nie urodziłam. Jak ja się ciesze że u was już po. Oczywiscie gratuluję na bieżąco. Dziś jade znowu na KTG - narazie wszystko dobrze więc nie panikuję. Dziś też umawiam sie w szpitalu na oksytocynę na sobote lub niedziele jakby nic sie nie działo bo jutro juz 41 tydzień. Wywołanie porodu domowymi sposobami niestety u mnie nie dało żadnego rezultatu. Do dziewczyn które chca urodzić w terminie położne polecają pić herbatke z liści malin, ale zacząć ją pić od około 38 tyg. ciąży. To jest herbatka która powoduje zmiękczenie szyjki macicy a nie skurcze, pozatym wpływa pozytywnie na pracę jelit. Ja ja piję dopiero 3 dzień ale po 2 dniach szyjka się zaczeła rozwierać i zmiękczać. powodzenia. Tak apropo gdzie jest aagulek dawno się nie odzywała a swego czasu była tu codziennie. Hej laska odezwij sie co u ciebie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczynka_bez_zapalek Re: odnośnie Aagulek! 09.06.05, 13:01 Aagulek od wczoraj jest w szpitalu, bo mieli jej dziś lub jutro podłączyć oksytocyne na wywołanie Madzi na ten świat jednak okazało się, że w posiewie wyszły jakieś bakterie i muszą najpierw je podleczyć, aby Madzia nie zaraziła się w czasie porodu. także wywołanie porodu u Aagulek odbędzie się chyba w przyszłym tygodniu. pozdrawiam Asia i Kubuś - lipcóweczka podczytująca was Odpowiedz Link Zgłoś
jancze Re: Renia73 urodziła! 09.06.05, 16:29 Oj, jak dawno mnie nie było, bo zlikwidowali mi firmę i teraz jestem w kafejce. Ależ się mamy posypały! Gratulacje!!!! A ja czekam sobie, choć te upału i momenty przedburzowe bywają ciężkie. Pozdrawiam mamusie - te z brzuszkami i bez! Odpowiedz Link Zgłoś
sgosia5 LOLO09 09.06.05, 20:30 Pozwolę sobie wkleić z innego forum: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23762&w=24945431&wv.x=1&a=24945431 Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Do wszystkich mam!!!!! 09.06.05, 22:11 Dzisiaj o 12.15. Jezzmam urodziła pieknego i zdrowego synka Fabianka. Waży 3100, a mierzy 53cm. Jest bardzo spokojny i milutki. Odpowiedz Link Zgłoś
sylkon Re: Do wszystkich mam!!!!! 10.06.05, 08:07 GRATULUJE!!! TO CI SIE UDAŁO DZIEŃ WCZEŚNIEJ. A JA CIĄGLE CZEKAM JAK NA ZBAWIENIE... DZIŚ JADĘ DO SZPITALA NA KTG I MOŻE COŚ Z TEGO WYJDZIE. POZDRAWIAM I STRASZNIE SIĘ CIESZĘ JEZZMAM - MÓWIŁAM, ŻE WSZYSTKO SIĘ DOBRZE SKOŃCZY!!! Sylwia i 40 tyg. Niespodzianka Odpowiedz Link Zgłoś
monika450 Re: Do wszystkich mam!!!!! 10.06.05, 17:13 gratulacje jazmman i niech ci się wszystko tak szybko i fajnie kończy jak poród. Zdrówka )) Odpowiedz Link Zgłoś
rengii Re: Do wszystkich mam!!!!! 10.06.05, 18:27 Gratulacje. Witamy w gronie mamus - juzniedwawjednym. Odpowiedz Link Zgłoś
wifeik SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 10.06.05, 20:38 WITAJCIE MAMUSIE TE DWA W JEDNYM I TE JEDEN PLUS JEDEN!Nie mam za bardzo pojęcia co u Was sie dzieje gdyż wróciliśmy do domu we wtorek i dopiero teraz mam odrobinkę czasu,odrobinkę.... Gratuluję wszystkim dziewczynom nowonarodzonych pociech a tym które jeszcze czekają życzę cierpliwości i szczęśliwych rozwiązań. U nas generalnie jest fajnie chociaż jestem czasami baaaardzo zagubiona w tym wszystkim. Nie wiem, nie wiem, nie wiem - to najczęstsze mysli jakie przychodza mi do głowy. Maciuś jest przekochany. Karmię Go piersią /zaciskając zęby, bo mam popękane brodawki i nie wiem jak sie tego pozbyć nie przerywając karmienia/. W nocy budzi się z reguły trzy razy, zje i spi. Dnie są trudniejsze, bo praktycznie mało kiedy zasnie na dłużej niż na 20 min) ale dajemy rade bo Tato Maciusia jeszcze jest z nami i prowadzi z Małym "filozoficzne" pogawędki Poporodowe problemy z przewodem pokarmowym jeszcze się odzywają, co przejawia sie min wzdęciami itp..ale przybiera na wadze, kolorek żółty z wolna ustępuje...byle do przodu. U mnie po cesarce pozostało mgliste wspomnienie. Miałam ją robioną w znieczuleniu ogólnym i tylko pierwszy dzień na nogach dal mi wkość, bo po prostu przesadziłam z łażeniem i później ruszyć sie nie mogłam...teraz tylko krseczka przypomina mi o tym podniosłym momencie mojego życia.. Kończę bo słyszę "wezwanie" Maciusia,,,pora na kapiel.. Nie obiecuje, że wkrótce ale kiedys zaglądnę. Dużo zdrówka Ślę całuski od naszej trójeczki Odpowiedz Link Zgłoś
hobbito Urodziałam Andrzejka :-))))))) 10.06.05, 21:00 Kochane koleżanki. Chciałam się z wami podzielic radością mego życia. 2 czerwca 2005 roku o godzinie 2.00 w nocy urodziłam malutkiego Andrzejka, Jana. Malutki ważył 3000g i mierzył 53 cm. Co do porodu. wszystko zaczęło się o godzinie 19.30 iedyto zaczęły i odchodzić wody. O 20.07 poczułam pierwszy skurcz i zaczęły powtarza ć się one co 10 minut o godzinie 21 - szej skurcze były juz co 7 minut. W szpitalu byliśmy o 21.25 okazało się że mam 5 cm rozwarcia. o 23.00 wylądowałam pod prysznicem gdzie siedziałam do 23.45, ból był do zniesienia zwłaszcza że rozmawiałam z męzem. 23.45 rozwarcie było na 7 cm. Kazali wyjść spod prysznica. Podłączyli Ktg. ostatnie dwie godziny były trdne, ale z pomocą męża pżeżyłam Najgorsze że czułam już bóle parte, ale nie mogłam przeć bo nie było 10 cm. o godzinie 1.50 położne i lekarka pozwoliły przeć. Nacięto mnie / i chwała Bogu .... bomalutki przytulił sobie rączkę do główki/ Malutki urodzil się dokładnie o 2-giej w nocy. Ale co sie okazało mały miał tak krótką pępowinę że nie mogli mi go położyć na brzuchu, Mąż go widział a ja musiałam poczekac aż go odetną. Ale w końcu dostałam moje szczęście na brzuszek. Potem ważenie i mierzenia, a ja urodziąłm łożysko zanim wrócił mój mąż. Potem szycie, tu muszę powiedziec, że jak tylko powiedziałam że czuję ból to zaraz dostałam drugą dawkę zmieczulenia. Mąż i malutki byli ze mną ponad dwie godziny. W szpitalu spędziłam aż 7 dni bo mały iał silną zółtaczkę i musiał się opalać. Ale pomimo tęsknoty za mężem przynajmniej ja doszłam do siebie. Muszę powiedziec że 3 godziny po porodzi brałam już prysznic i dobrze lecz powoli chodziłam. Jestesmy bardzo szczęsliwi!!!! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jaiza to my 10.06.05, 22:33 Gratulacje dla nowo upieczonych mamuś: jezzman, wifeik i habbito - zapraszam na wątek na rówieśnikach. Nie wiecie co dzieje się z Emmą - nie odpowiada na sms. Co do nas to Ela w szpitalu, z 20 bilirubina spadła wczoraj na 13, ale dzisiaj stała i też było 13, więc musiała zostać i wygrzewa się pod lampami. Całe dnie byłam z nia a teraz niestety jest sama (można być tylko do 21). W domu jest jakoś pusto i smutno. Znów, podobnie jak przy Łukaszku serce mi się kraje, że moje dziecko musi być w szpitalu i je z butelki, zamiast tulić sie do maminego cycunia i ogrzewać domowym ciepełkiem ... Wkurza mnie też to odciąganie pokarmu, aż suteki mnie bolą. W szpitalu zrobili przy okazji Elzbietce inne badania min. USG główki i brzuszka, stawów biodrowych, wszystko jest ok. Tylko musimy szeroko pieluchować. Idę spać, bo padam - I. Odpowiedz Link Zgłoś
vanike do hobbito 11.06.05, 20:58 Gratulacje! I jak możesz POCHWAL SIĘ tu: www.vanike.com/gazeta/dzieci062005.php Dzięki Pozdrawiam Vanike Odpowiedz Link Zgłoś
polihymnia melduję swoją obecność ;) 11.06.05, 13:56 Zacznę od gratulacji dla nowych mamuś. Wszystkiego najlepszego dziewczyny, dla Was i Waszych pociech Ja, 8-10 czerwca byłam w Klinice Gastroenterologicznej we Wrocławiu z moją 2,5 letnią córką (powód skierowania - mały przyrost wagi, niezadowalający apetyt, alergia). Jakoś przeżyłam. Pielęgniarki na nocnych dyżurach panikowały, żebym im tylko nie urodziła, ale do konkretnej pomocy raczej się nie garnęły - sama musiałam sadzać dziecko na wadze, na stole zabiegowym itd. Dobrze, że mąż był ze mną przez większą część dnia. Anusi zrobili komplet badań m.in. testy skórne na alergię, test na mukowiscydozę, test wchłaniania, posiew moczu i kału - generalnie wyniki prawidłowe (czekamy jeszcze na wyniki z mukowiscydozy), stwierdzili słaby apetyt i potwierdzili alergię. Dostaliśmy receptę na Ketotifen (lek antyalergiczny) i Peritol (lek na pobudzenie apetytu). Najważniejsze, że nie stwierdzili jakiś niedoborów czy problemów z wchłanianiem. Byłam też wczoraj na wizycie u gina. Kubuś ułożony główkowo, bardzo niziutko. Ciąża donoszona Jak wyraził się mój lekarz "Porodówka ma zielone światło". Szyjka zamknięta. Ale lekarz obstawia, że do terminu nie doczekam. I chciałabym - jestem już baaaardzo zmęczona tą ciążą (termin 2 lipca). Pozdrawiam, Asia Odpowiedz Link Zgłoś
jaiza cóż tu taka cisza? 11.06.05, 19:37 Jesteśmy w domu! Eli spadła bilirubina do 11 i dostalismy przepustke do poniedziałku - wtedy badania kontrolne i mam cichą nadzieję, że to już koniec pobytu w szpitalu. Czekamy na kolejne mamusie na rówiesnikach. Odpowiedz Link Zgłoś
sylkon Ciągle nic 11.06.05, 20:34 Oczywiście jeszcze nie urodziłam, choć wczoraj minął termin. Byłam dziś na KTG w szpitalu. I nic. Brak skurczy (niby raz na jakiś czas się pojawia, ale malutki), brak rozwarcia, nie ma sensu siedzieć w szpitalu. Tracę już cierpliwość. Mam już wszystkiego dosyć. Ech... gdyby już było po... Pozdrawiam Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
monika450 Re: Ciągle nic 11.06.05, 21:05 Cześć. Mimo wszystko to chyba ja jestem rekordzistką w przetrzymywaniu ciaży. już mi się nawet nie chce pisać jak bardzo cierpię, bo w tej chwili to już jest mordęga psychiczna. 10 dni po i nic. Zero akcji skurczowej. co wiecej rozwarcie 1-2 palce zależy kto włoży, a wkładali już chyba wszyscy w tym szpitalu co już nawet w nim jestem tyle że na przepustce. Jak byłam w ciaży myślałam że przenoszę ale nie myślałam że aż tyle!!!!!!!!!! Sylwia nie życzę ci tego samego, ale nie czekaj bo to tylko wzmaga złe emocje. chodz sobie na spacery na zakupy aby tylko czyms się zająć bo czekanie to ((. w poniedziałek oksytocyna ale wiem ze ona też może nie pomóc, co zakładam bo mam dosc wszystkiego. No nic najpózniej w piątek cc. Pozdrawiam wszystkie mamusie po a przede wszystkim przed. Odpowiedz Link Zgłoś
sylkon Re: Ciągle nic 11.06.05, 22:08 Monika trzymaj się!!! Mam nadzieję, że dzidzie zlitują się nad nami i wyjdą same bez pomocy kroplówek czy cesarskiego cięcia. I masz rację, że łatwiej jak gdzieś się wypuszczę, np. dziś na budowę, jestem już tak zmęczona i zastanawiam się jak rozmieścić zieleń na działce, jak urządzę nowy domek itp, trochę mniej myślę o brzuszku. Najgorsze są telefony i smsy od rodziny i znajomych. Wszyscy się niecierpiwią, ja to rozumię, ale jak się ma 7 rodzeństwa to można się wściec, gdy po raz kolejny opowiada sie tę samą historię. Taki już mój los. Gratuluję nowym mamusiom - tak bym już chciała do Was dołączyć... Pozdrawiam i Monika, daj znać jak się czujesz. Sylwia i leniwa Niespodzianka Odpowiedz Link Zgłoś
monika450 Re: Ciągle nic 11.06.05, 23:25 czytałam jak opowiadałaś o swojej rodzinie nie tak dawno na tym forum i muszę ci powiedzieć że naprawdę masz ogromna rodzinę, jak by wszyscy żyli w zgodzie to knajpa byłaby za mała na wigilię no nie? Polakom jednak to nie grozi (Sami Swoi - najlepiej to chyba oddają). Ja nie mam tak dużej rodziny bo 2 braci i siostrę. Zgadzamy się ze soba bo sie nie widujemy często! ja czuję się dobrze. Dzidzia też wg KTG ale niepokoję się o jej dobry stan - wiadomo! apropo telefonów to napewno w następnej ciaży bedziemy mądrzejsze i nikomu nie powiemy terminu prawdziwego, bo to jest straszne sms, telefony i jak i co. Brrrr! Będą dzwonić tak z 5 dni. Póżniej albo ty będziesz już niemiła i grzecznie odpowiesz albo sami zrezygnują zrozumieją. Do mnie w chwili już nie dzwonią, ale było ostro na początku. Trzymaj się ciepło. w poniedziałek dam znać jak po OCT. Nara. lilypie.com/days/050603/3/21/1/+1/.png Odpowiedz Link Zgłoś
sewa75 Re: Ciągle nic 12.06.05, 19:03 Ja też czekam i nadal nic... Telefony od rodziny i znajomych zaczynają być denerwujące. - Jeszcze się nie rozsypałaś? Już coś wiadomo? - Nie. Jak będzie, to powiem. Niektórzy wtedy zaczynają kumać i dają spokój. Innym chyba trzeba będzie powiedzieć wprost, żeby nie męczyli. Chciałabym doczekać jeszcze tylko do jutra wieczorem i jechać na porodówkę. Jutro czeka mnie trochę stresu, może to przyspieszy akcję... Może komisja egzaminacyjna nie będzie taka wymagająca, kiedy zobaczy taką słoniczkę . Piszcie więcej, bo rzeczywiście zrobiło się tu cicho... Pozdrawiam. Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
vanike POCHWAL SIĘ - po porodzie - TYLKO DLA CZERWCÓWECZE 13.06.05, 08:41 POCHWAL SIĘ - po porodzie - TYLKO DLA CZERWCÓWECZEK Z 2005 ROKU POCHWAL SIĘ - po porodzie - TYLKO DLA LIPCÓWECZEK Z 2005 ROKU Vanike Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: Nareszcie z Piotrusiem w domu!!!! Moja relacja 13.06.05, 14:09 wczoraj wróciłam ze szpitala! Jestem cała szczesliwa ze juz jestemw domu. Porod zaczał sie o 4 rano ale do 13 nic nie postepowało (2 cm rozwarcia i skurczyki co 10 minut). Leżałam na porodówce od 9tej do 13 tej i wszyscy sie mnie pytali (lekarze, połozne, siostry oddziałowe) czy napewno rodzeMoj maz pojechał wiec do domu zeby cos zjesc i zbierac siły)Miałam zapewnienie ze jesli do 17 nic sie nie ruszy to pani dr ktora mnie przyjeła na porodówkę osobiscie mnie wypisze do domu...Te własciwe skurcze przyszły jednak o 13. O 14.35 zadzwoniłam do meza z usmiechem na ustach ze moze sie zbierac, bo mam 6 cm rozwarcia,ale zeby sie nie spieszył zjadł obiad i dopiero. A o 14.45 mialam juz 10 cm rozwarcia i bole parte. Tak wiec druga faza porodu trwała zaledwie 20 minut. W konsekwencji Piotrus urodził sie tak szybko ze tatuś nie zdazył przyjechac aby przeciac pepowine). Piotrus nie chciał czekac juz dłużej a silny z niego chłop, bo wazył 3660 g i mierzył 58 cm. Faktem jest ze straciłam 800 ml krwi, wiec morfologia poleciała na łeb. Szycie szyjki musiało byc w znieczuleniu ogólnym, ale za to na zewnatrz mam tylko 2 szwy. Położna ochroniła moje krocze, tak ze spoko moge siedziec chodzic juz dzis. Mimo bardzo duzej anemi po porodzie o dziwo wcale nie kreciło mi sie w głowie, ani nie mdlałam tylo byłam blada jak sciana i strasznie chciało mi sie jesc i pic. Zmeczenie wyszło dopiero w trzeciej dobie kiedy Piotrus zaczal jesc co 3 h, a ja jakos w szpitalu nie spalam najlepiej. Piotrus jest bardzo fajny, ma włosy blądaski, ładnie ssie i narazie duzo spi. Mąz mi dzielnie pomaga. Majusia zachwycona bardzo chce pomagac przy Piotrusiu. Ja troche odsypiam, ale mam nadzieje ze juz niedługo bede do was zagladac czesciej. Trzymam kciuki za oczekujące i obecne Mamusie. Musze leciec bo Piotrus własnie sie budzi...Renia Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: Moja relacja -cd 13.06.05, 16:19 Piotrus spi dalej...) Troche chaotyczne to co napisałam ale jak kazda mama usilnie nasluchuje placzu dzidziusia i troche sie spiesze. Nie napisałam, ze urodziłam 8 czerwca a wiec 3 dni przed terminem. W dniu porodu połozna po mierzeniu mojej miednicy stwierdziła ze mizerniutko...ale lekarz uznał ze dziecko nie bedzie większe niz 3kg. Troche sie przeliczył bo Piotruś wazył prawie 700 g wiecej. Piotruś nie miał zółtaczki, ale ze wzgledu na moje infekcje w ciazy robili mu dokladne badania moczu (w tym posiew), CRP dwukrotnie, poza tym standardowo badanie słuchu, usg jamy brzusznej i usg neurologiczne (mam nadzieje ze nicnie pokreciłam). Mielismy wyjsc w sobote ale Piotrusiowi podkrwawił pepek i przedłuzyło nam sie do niedzieli. Całe szczescie wszystko w porzadku! Ze smiesznych rzeczy jakie zapamietałam z porodu: Kiedy zaczełam przec okazało sie ze łózko porodowe ma nie zablokowane hamulce (jeden jest zepsuty)!!! Pod wpływem mojego "naporu" nagle łożko zaczeło jechac do przodu) Po prostu jazda na całego, jakis metr do przodu. Cała ekipa, kto zyw na sali, trzymał łózko zebym im nie odjechała, po prostu komedia) Do dziś na samo wspomnienie chce mi się płakac ze smiechu! Żałuje ze nie było kamery na sali...) Do nastepnego razu, Renia Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczynka_bez_zapalek wiadomości od Aagulek 14.06.05, 10:10 Aga napisała że właśnie podali jej żel prepidyl i boli ją dół brzuszka ... ale póki co znośnie... mąż czeka pod telefonem a jeśli to nic nie da to jutro podłączą ją pod oksytocyną. Asia i Kubuś Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 14.06.05, 12:35 Witam Was, Dziewczynki moje kochane Długo nie pisałam, ponieważ mój mąż przeinstalowywał system, a ja dopiero teraz znalazłam chwilę, żeby usiąść przy komputerze i go troszkę skonfigurować. Baaardzo Wam serdecznie dziękuję za wszystkie sms-y i telefony, jakie dostałam będąc w szpitalu i po wyjściu z niego Każda wiadomość od Was z gratulacjami wywoływała ogromny uśmiech i radość, że tylu życzliwych ludzi mamy wokół siebie. Jednocześnie przepraszam, że nie odpowiadałam, ale naprawdę nie za bardzo miałam możliwość. Jeszcze nie czytałam co u Was, tylko chciałam najpierw się zameldować. A mam sporo zaległości - wiem też, że jest kilka nowych Mamuś, ale nie do końca wiem kto... Jak zdążę to postaram się wszyściutko przeczytać. Mój Diamencik śpi sobie słodko i pewnie niedługo będzie chciał jeść, bo to mały głodomór - jak dobrze pójdzie, to śpi 2 godziny między karmieniami. Jest najpiękniejszą istotką na świecie - to oczywiście bardzo subiektywna opinia Prawie w ogóle nie płacze, tylko wtedy, gdy jest głodny. Na dniach podłączę aparat do komputera i pokażę Wam mojego synka. W tej chwili jakiś przesympatyczny sąsiad urządza sobie stukania i wiercenia, więc nie wiem, jak długo Sebastian będzie spał. Wiecie co, zabieram się do czytania Waszych postów, bo umieram z ciekawości, co tam u Was. Później na pewno napiszę. Pozdrawiam, papa. Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
jaiza Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 14.06.05, 15:53 Witajcie Dziewczyny! Witaj Emma, fajnie, że napisałaś, bo juz zaczęłam się poważnie martwić, ze coś nie tak. Jeszcze raz gratulacjie dla Ciebie i Sebastianka. Zapraszam Ciebie i Renię oraz inne Kobietki na "rówieśników". A nie wiecie co z Cruk, jakoś nie wpada. Elzbietka pozbywa się żółtaczki, wczoraj wypisali nas ze szpitala, bilirubina 9. Dziś bylismy na kolejnym spacerku, pogoda przepiekna. Póki co chodzę po scianach, bo Ela je co 1,5 godziny, równiez w nocy. Od 5 ma okres czuwania do 10, po czym trudno ja uspic, bo jest rozdrażniona. Podobnie jest wieczorem - tez ma długi okres czuwania. Bardzo chciałabym ja wdrożyć w Łatwy Plan Zaklinaczki, ale mimo starań jest to póki co niemozliwe. Tak jakby Elzbietka żyła jeszcze systemem płodowym. Poza tym trudne jest to przy drugim dziecku i małym mieszkaniu, bo Łukaszkoa też trzeba nakarmić, pobawić się z nim i nie ma ciszy w domu. Ela przybrała już kilogram na wadze, tak że z kruszyny 2950 jest już sporą panna 3900. Na szczęście nie mamy problemów ze ssaniem, sutki i otoczke mam duże i mała ma co włożyć do buzi. Tyle tylko, ze przez tę żółtaczkę (musiałam ja odstawić na 72 godziny od piersi) mimo sciągania rozregulowała mi się laktacja i trochę jakbym miała za mało mleka do potrzeb mojego głodomorka, ale poradzimy sobie, dużo piję, też herbatki Hipp. To tyle, ciekawa jestem co u Was. I. Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma A Wy gdzie?! 14.06.05, 16:01 Ja tu niby męczennica wysiaduję moje hemoroidy (po porodzie się odezwały, skurczybyki i strasznie bolą), a tu takie pustki - z dnia na dzień coraz mniej wpisów. Czyżby to była prawda, że wątek wkrótce podupadnie? Gratuluję wszystkim obecnym Mamusiom, a za przyszłe trzymam kciuki. Jeśli chodzi o mój poród, to nie było tak lekko, jak w większości czerwcówek. 06.06. o 6 rano zaczęły odchodzić mi wody; do 9 czy 10 nic się nie działo, więc dali mi kroplówę no i zaczęły się skurcze. Do 12 już były bardzo silne, a od 13 to już niewiele pamiętam. Tyle, co mąż mi opowiadał; nawiasem mówiąc bez niego to bym chyba ze 2 dni rodziła. Do 14.30 wytrzymałam, a potem prosiłam, żeby coś zrobili, bo strasznie bolało, więc kazali mi przeć. Niestety, po dwóch paciach (główka Sebastianka już była na zewnątrz) straciłam przytomność i mogło się to nieciekawie skończyć, ale dostałam kilka strzałów od męża na otrzeźwienie (to brzmi strasznie), no i o 14.50 Maluszek już był na świecie. Co się później okazało, miał "ograniczoną zdolność do adaptacji" i zabrali go na całą pierwszą noc pod lampy. Na drugi dzień oddali mi Go, ale przez cały pobyt w szpitalu przeraźliwie płakał i nikt nie wiedział, co mu jest. Po dwóch dniach zrobili Mu badania i okazało się, że ma żółtaczkę i do tego pojawiła się wysypka hormonalna - normalnie nic, tylko usiąść i płakać... Ale wyszliśmy ze szpitala i w domku - super. Sebastiankowi zniknęła wysypka, prawie cały czas śpi (jak nie je) i rzadko płacze. Jest taki grzeczny, że po prostu chwilami łapię się na tym, że siedzę sobie i gapię się na niego po prostu. Jest taki slodki... Dobra, przestaję tu narzekać i się roztkliwiać i zaglądnę na nasz nowy wątek. Papa, całuję. Kasia i Sebastian Odpowiedz Link Zgłoś
jancze Re: A Wy gdzie?! 14.06.05, 16:18 Szczęśliwe maumusie! A ja mam wrażenia tak jak Sylwia - wciąż się na mnie gapią ludzie na ulicy. I to nawet w bezczelny sposób. Baby w ciąży nie widzieli czy co? Ale już bym chciała, żeby było po wszystkim... Znaczy po porodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 14.06.05, 17:15 No tak rzeczywiście pustki przeokropne. Ale wiekszość mam już urodziła na poczatku czerwca i zajmuja się pociechami. Może jak się naciesza to wrócą? Ja leżę nadal w szpitalu i juz moge poruszać nogą. Zrobiła mi się zakrzepica w prawej pachwinie i boli jak nie wiem co. Nawet przez kilka dni dostawałam morfinę. Potem przez 2 doby podłączyli mnie do pompy etc. Mój Skarb jest tak spokojny, że wszyscy mi zazdroszczą. Ciągle ktoś ode mnie odchodzi z pokoju, a ja ciągle leżę i leżę. Chyba jutro pozwolą mi wstać. Mam pończochy uciskowe założyć i spróbuję. Pokarmu mam bardzo dużo i nie muszę dokarmiać sztucznie. Pomimo tych dolegliwości jestem bardzo szczęśliwą MAMĄ. Wyjdę prawdopodobnie za tydzień, ale to, że moge się ruszać to już wiele znaczy, bo będę mogła sama zająć się Fabciem. Teraz też przebieram, karmię i przytulam, ale to jest ponad moje siły, jak będę chodzić, to będzie lżej. Pozdrawiam cieplutko wszystkie mamusie i postaram sie wpadać tutaj częściej. Odpowiedz Link Zgłoś
sylkon Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 14.06.05, 18:41 A u mnie nadal nic!! Tak Wam zazdroszcze dziewczyny, że już urodziłyście. Ja mam dosyć tego czekania. Na szczęście z maleństwem wszystko o.k. Jutro znowu idę na KTG, po którym niewiele się spodziewam, a w poniedziałek prawdopodobnie wyląduję w szpitalu i będą wywoływać. Jest mi strasznie smutno i źle, więc wolę się nie odzywać, niż pisać takie smutki. Pozdrawiam i odezwę się jak coś się zmieni. Sylwia i Niespodzianka (4 dni po terminie). Odpowiedz Link Zgłoś
polihymnia Kto jeszcze ze mną czeka? 14.06.05, 20:33 Sylkon, Jancze i kto jeszcze? Ja mam wprawdzie termin dopiero na 2 lipca ale chciałabym zostać czerwcówką Podoba mi się u Was. Jestem też okropnie zmęczona tą ciążą. W zeszłym tygodniu byłam z córką w Klinice Gastroenterologicznej, trochę się tam naszarpałam przy Ani (miała robionych dużo badań, przy których trzeba ją było przytrzymywać,a poza tym przez większość czasu byłam z nią sama) i teraz ledwo żyję. Wróciły mi wszystkie dolegliwości związane z bólami kręgosłupa, a które odpuściły mi jakieś 2-3 tygodnie wcześniej. Poza tym przytyłam już prawie 18kg, brzuszek mam duży i ciężko mi chodzić. A moja 2,5-latka jest bardzo energicznym maluchem. I już za nią nie nadążam. Życzę szybkiego rozwiązania i latwych porodów wszystkim dziewczynom, które jeszcze czekają jak ja. Asia Odpowiedz Link Zgłoś
vanike Re: Kto jeszcze ze mną czeka? 14.06.05, 22:41 Też bym chciała zostać czerwcówka Ale póki co nic się nie dzieje... w czwartek idę do gina. Może oceni jakie mam szanse na czerwiec. 2 tygdnie temu straszył, że urodz w tym tygodniu. Termin mam na 3 lipca a przybrałam na wadze hohoho Pozdrawiam wszystkie mamusie i przyszłe mamusie. Vanike Odpowiedz Link Zgłoś
sewa75 Re: Kto jeszcze ze mną czeka? 15.06.05, 09:59 Mi też mówiono, że urodzę wcześniej, a tu nic... I to mimo poniedziałkowego stresu (wreszcie jestem panią mgr ). Wczoraj na KTG wyszły 2 słabe skurcze. W piątek mam iść znowu. A brzuszek mam już naprawdę nisko, nawet zgaga odpuściła, widocznie żołądek ma więcej miejsca. Czekamy więc razem. Pozdrawiam Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
muszelka04 Re: Kto jeszcze ze mną czeka? 15.06.05, 18:03 Serdeczne gratulacje Pani Magister !!! )) A jakie studia skończyłas ?? Odpowiedz Link Zgłoś
sewa75 Re: Kto jeszcze ze mną czeka? 16.06.05, 11:07 Dziękuję bardzo Zarządzanie przedsiębiorstwem na Wydziale Inżynierii Produkcji PW Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: Kto jeszcze ze mną czeka? 15.06.05, 20:56 Łączę się z Wami w oczekiwaniu, ponieważ wiem, co to znaczy Wasze Maluszki wynagrodzą Wam to czekanie - gwarantuję Odpowiedz Link Zgłoś
esterka8 Re: Kto jeszcze ze mną czeka? 15.06.05, 22:47 Hej Kasiu! Ciesze sie, że jesteś w domu i jest lepiej. Napisałam Ci maila, ale pewnie nie masz głowy do odpisywania. Ja mam termin na dziś... no i tyle, czyli nic, bo moj synek terminy ma w nosie. Więc czekać będę nadal. Pozdrawiam Cię serdecznie Aga P.S. pisalam dzis sms-a do jazzmam, ale nie odpisala, nie wiesz, czy jest w domu juz? Odpowiedz Link Zgłoś
sowikoj W końcu w domku 16.06.05, 11:19 Witam po długiej przerwie. Mąż Wam juz pisał że Ola się urodziła 7.06 tak jak przewidział lekarz. Poród był b. szybki. Za szybki i mala mnie rozerwała. Ale w sumie teraz o tym już nie myślę. Z racji na inne drastyczne szczegóły pominę resztę milczeniem. Miałam stare łożysko, abrazję i inne takie. Mała z problemami z oddychaniem wylądowała na OION'ie i była w inkubatorze przez kilka dni wspomagana oddechowo. Do tego żółtaczka. Dostała więcej leków w ciągu tych kilku dni niż ja przez pół swojego życia. Przez trzy dni nic nie jadła, pod koniec trzeciego dnia dostała sondą trochę mieszanki. A potem było już nieco lepiej. Podawali jej mój pokarm na przemian z mieszanką, bo miałam mało pokarmu. Ale z czasem przeszliśmy na smoczek, a później na pierś. Teraz jesteśmy w domku. Mała ważyła przy wypisie 2730g. Mała ma obniżone napięcie mięśniowe szyi i torbiel (wg lekarzy niegroźną) ok 5mm w główce, a płyn rdzeniowo mózgowy jest ok. Tak więc jak widzicie jestem cała roztrzęsiona i próbuję dojść do siebie. Na szczęście moja gwiazdeczka jest bardzo spokojna. Dużo śpi. Aż musze ją budzic na karmienia, bo przesypia czasem po 4 h. A ja nie chcę stracić pokarmu, no i boję się o nią, bo jest taka drobniutka. Przeczytałam Wasze posty i łączę się w oczekiwaniu z Wami. Trzymam kciuki żeby wszystko poszło OK. Gratulację dla wszystkich nowych mam. Już niedługo do nich dołączycie! Polhymnia - sprawdź córeczce 3-ci migdałek. Mój syn miał podobne objawy, a po serii różnych badań włącznie z podejrzeniem góza mózgu okazało się, że to przerost 3-go migdałka powoduje takie stany zapalne, że ucieka mu całkowicie żelazo, a w konsekwencji ma brak apetytu, anemię itd. Po usunięciu jak ręką odjął. Wrócił mu apetyt i w końcu zaczą jeść i rosnąć! Pozdrawiam serdecznie. I. Odpowiedz Link Zgłoś
jaiza Re: W końcu w domku 16.06.05, 19:40 Sowikoj, witaj w domku i u nas, zapraszam na wątek na forum "rówieśnicy". Współczuję Ci tych przeżyć szpitalnych, na szczęście już jest wszystko dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
polihymnia Re: do Sowikoj 16.06.05, 21:13 Wybieram się na dniach do laryngologa i napewno zapytam o 3-ci migdał choć nie sądzę, żeby to było to. Córka nie ma anemii ani żadnych niedoborów - tylko słaby apetyt. Dzięki za troskę i radę. Asia Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: Kto jeszcze ze mną czeka? 16.06.05, 21:18 Esterko, sprawdziłam pocztę i odpowiedziałam Ci dopiero dzisiaj, ponieważ mam problemy z wysyłaniem wiadomości przez Outlooka. Sowikoj, z tego też powodu nie odpowiedziałam na Twojego maila, ale sądzę, że jest on już chyba nieaktualny (dot. zamieszczania zdjęć oraz tego uciążliwego czekania...). Jakby coś, to pisz. Bardzo Ci współczuję tych problemów z Olą, na pewno bardzo to przeżywasz. Jesteśmy z Tobą. Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO-CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁYŚMY 17.06.05, 22:57 Oj moje drogie panie, chyba te dzidziusie was pochłonęły zywcem, skoro nie macie czasu podzielić się swoim szczęściem macierzyństwa z innymi. Ja jutro wychodzę ze szpitala po 10 dniach i mimo że jeszcze czeka mnie rehabilitacja przez 3 miesiące, jestem szczęśliwa, że nareszcie już wychodzę. Bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkie mamusie i odezwijcie się czasami. Odpowiedz Link Zgłoś
monika450 Re: Dołączam się do szczęśliwych mamuś! 18.06.05, 20:44 Hej. 13.06. o 17 30 urodziłam zdrową sliczną córeczkę Monikę 3900 i 60 cm. 10 pkt. trochę się na nią naczekałam ale warto było. Wróciłysmy do domy w czwartek ale wogóle nie mam czasu wchodzić na int. bardzo mnie zajmuje moje maleństwo choć jest spokojna jak aniołek. Poród sprawnie szybko i fachowo w sumie II faza 10 min. Jesteśmy szczęśliwe. Pozdrawiam i do zobaczenia na rówieśnikach. Agniezka i Monika. Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: Dołączam się do szczęśliwych mamuś! 18.06.05, 23:29 No nareszcie!!!! Bardzo się cieszę i życzę Wam dużo dużo zdrówka. Jak na dziewczynke to duży dzidziuś, ale najważniejsze, że wszystko w porządku. Pozdrawiam jeszcze raz. Odpowiedz Link Zgłoś
sylkon Sylkon - Jestem po!! 19.06.05, 20:11 O 7.40. 17.06.2005 przyszedł na świat mój synek - Szymon!! Waga 3650, 56 cm. Dziś już jesteśmy w domu. Mam niestety problemy z piersiami - wklęsłe sutki, ale jesteśmy wytrwali, dziś nawet mam troche pokarmu, ściągam, dostawiam małego, zakładam nakładki silikonowe, ale i tak dokarmiamy go dodatkowo - pije jak smok. Jestem obolała - godzinę mnie zszywał bardzo niedelikatny lekarz. Tydzień po terminie zrobił swoje - wody były zielone, ale maluch zdrowy. Nie mam siły pisać dalej, jak się zregeneruję, to poczytam co u Was i napiszę co u nas. Gratuluję tym, które się doczekały i pozdrawiam oczekujące. Sylwia i Szymonek Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: Sylkon - Jestem po!! 20.06.05, 16:17 No nareszcie. Serdecznie Ci gratuluję, bo Dzidzia nie mała!!! Przychodźcie do siebie, a z karmieniem to napewno się ułoży jeszcze. Przesyłam od siebie i mojego Fabcia całuski dla Was. Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: Sylkon - Jestem po!! 20.06.05, 22:36 Serdeczne gratulacje dla Agi i Sylwii Sylwia, a Ty już w domu? Odpowiedz Link Zgłoś
sylkon Re: Sylkon - Jestem po!! 21.06.05, 12:29 Rodziłam na Solcu i po dwóch pełnych dobach nas wypisali, mały zdrowy, ja niby też, ale to nie był dobry pomysł, bo tam były super siostry, które pomagały mi dostawić małego do piersi, a tak skończyliśmy sami w domu, na sztucznym pokarmie i Szymon nie może zrobić kupy od wczoraj. 10 min spi, 10 min płacze. Nie spałam od wtorku tydzień temu, jedynie od czasu do czasu drzemię, ale Wam chyba nie muszę tego tłumaczyć. Cały czas tylko chodzę i beczę. Dobrze, że mały jest zdrowy (mimo zatwardzenia). Pozdrawiam.S Odpowiedz Link Zgłoś
madzias1968 Madzias1968 - melduję się!! 21.06.05, 16:38 W czwartek 16 czerwca o 13.55 przyszedł na świat MÓJ Piotruś (3480 i 55). Dzisiaj wyszłam ze szpitala. Malutki ma żółtaczkę (bilirubina 15 - więc sporo - mamy stawiać się na obserwacje). Ja czuję się bardzo dobrze. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
sgosia5 Re: Madzias1968 - melduję się!! 21.06.05, 18:00 Witaj madzias! Gratulacje dla ciebie i Piotrusia!!! Ciekawa jestem czy rodziłaś w końcu w Bielańskim? Bo jak mnie wypisali po dwóch dobach to się zastanawiałam czy oni tam zbadali małej poziom bilirubiny, bo była dość żółta a nikt mi nie powiedział ile ma. W książeczce było napisane śladowa a ja tylko się przyglądałam czy sie nie powiększa...Ale na szczęście zbladła ok. 10 doby, zresztą była położna środowiskowa i stwierdziła że na pewno już nie ma. PS. wkleiłam z Rówieśników, więc odpisz tylko w jednym miejscu, gdzie przeczytasz. Odpowiedz Link Zgłoś
sgosia5 Re: Madzias1968 - melduję się!! 21.06.05, 18:01 Witaj madzias! Gratulacje dla ciebie i Piotrusia!!! Ciekawa jestem czy rodziłaś w końcu w Bielańskim? Bo jak mnie wypisali po dwóch dobach to się zastanawiałam czy oni tam zbadali małej poziom bilirubiny, bo była dość żółta a nikt mi nie powiedział ile ma. W książeczce było napisane śladowa a ja tylko się przyglądałam czy sie nie powiększa...Ale na szczęście zbladła ok. 10 doby, zresztą była położna środowiskowa i stwierdziła że na pewno już nie ma. PS. wkleiłam post z Rówiesników, więc odpisz gdzie przeczytasz Odpowiedz Link Zgłoś
madzias1968 Re: Madzias1968 - melduję się!! 21.06.05, 18:26 Tak, w Bielańskim. Żółtaczkę stwierdzili w 3 dobie i taki poziom utrzymał się też w 4 dobie. W piątej dobie mnie wypisali bez pomiaru, ale mam się zgłosić do szpitala w czwartek na ponowne badanie. Piszesz, że twoja mała byłą dość żółta - mój mały jest żółto - brzoskwiniowy (ma bardzo ciemna cerę przez tą żółtaczkę). Myślę, że nie musisz się przejmować, jeśli położna powiedziała, że jest ok - one z reguły są uczulone na kolor skóry maluszków. Tak jak wcześniej pisałaś - o Bielańskim, jeśli nic się nie dzieje, można powiedzieć, że szpital jak szpital. Gorzej jeśli trzeba zostać dłużej. Byłam 2 dni na patologii - opieka tragiczna (np. badanie ginekologiczne zlecone rano wykonano mi wieczorem), opieka na porodówce - bardzo dobra, położnictwo - opieka fatalna - jeśli nie zrobisz awantury - niczego się nie doprosisz. Cieszę się, że już jestem w domu. Magda. Odpowiedz Link Zgłoś
polihymnia Re: Madzias1968 - melduję się!! 21.06.05, 19:48 Serdeczne gratulacje!!! Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: Madzias1968 - melduję się!! 21.06.05, 22:07 Madziu - bardzo się cieszymy Twoim szczęściem Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: Do Madzias1968 24.06.05, 07:55 Gratulacje dla Ciebie i Piotrusia, życzę dużo dużo zdrówka!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: Sylkon - Jestem po!! 21.06.05, 22:09 Sylwia, w ogóle nie karmisz piersią? Może przejdź na Rówieśników? Podaję Ci link: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=24951505 Odpowiedz Link Zgłoś
polihymnia Aagulek została czerwcową mamą 21.06.05, 22:54 Aagulek urodziła dziś Magdusię, waga 3840g, 59cm i 10 punktow. Odpowiedz Link Zgłoś
wifeik Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 22.06.05, 10:58 Kochane Dziewczyny Gratuluję wszystkim nowo upieczonym Mamuskom i życzę wytrwałości tym co jeszcze czekają.Zaglądam teraz na rówiesników bo dwa wątki to za duzo jak na możliwości senne mojego Maciusia)) Wpisujcie się tez tam proszę,też jest tam fajnie.... Ślę moc pozdrowień Basia i Maciuś ps.Jezzmam - może potrzebujesz clexane?Zostalo mi po ciąży ok półtora opakowania-20mg-wiem, że sie kłujesz ale nie wiem czy clexane?Jak coś to esemeśnij i jakos Ci podrzucę Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: DO WIFEJK 24.06.05, 07:53 Dziękuję Ci bardzo serdecznie, ale ja wstrzykuję sobie co innego i mam 3 opakowania. Ogólnie czuję się dobrze, byłam do kontroli i jest w miarę dobrze. Muszę się moczyć w gorącej wodzie, bo nie wszystkie skrzepy jeszcze zeszły, ale to jest szczegół. Pozdrawiam serdecznie Ciebie i twojego Skarba. Odpowiedz Link Zgłoś
sewa75 Zostałam mamusią! 26.06.05, 16:42 18 czerwca o godz. 17.40 urodziałam chłopczyka - Pawełka. Mały ważył 3540 g i miał 54 cm. Dostał 10 pktów w skali Apgar! jestem szczęśliwa i zmęczona, od wtorku jesteśmy już w domu i mam teraz baaaardzo mało czasu dla siebie. Pozdrawiam wszystkich! Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
renia73 Re: Zostałam mamusią! 26.06.05, 19:51 Gratulacje Mamusiu! Dbaj o siebie i zagladaj do nas jak najczesciej! Renia Odpowiedz Link Zgłoś
vanike Dziewczyny - wpiszcie się 24.06.05, 08:54 POCHWAL SIĘ - po porodzie - czercóweczki 2005 Dzięki Vanike Odpowiedz Link Zgłoś
monika450 Re: Dziewczyny - wpiszcie się 24.06.05, 10:43 no to gratulacje dla wszystkich nowych mam. swoją drogą to dobrze że aagulek urodziła już bo jak by urodziła w terminie to pewnie dziecko byłoby powyżej 4 kg i to sporo, ale to pewnie ze wzgledu na cukrzycę. Pozdrowienia AGa i Monia Odpowiedz Link Zgłoś
jaiza Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 30.06.05, 15:26 Zapraszam na wątek na "Rówieśniakch" Odpowiedz Link Zgłoś
jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO-CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁYŚMY 16.07.05, 15:30 Gratulacje dla wszystkich mam, które dotrwały do szczęśliwego finału. Ponieważ rozpoczęłam ten wątek, to wypada, aby go już zamknąć i tak jak proponuje jaiza, kontynuować nasze spotkania na forum rówieśnicy. Pozdrawiam jazzmam i Fabciu. Odpowiedz Link Zgłoś