Dodaj do ulubionych

SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁYŚMY!

    • aagulek info od Emmy 02.06.05, 13:02
      witam Emma ma problem z dostaniem sie do netu ale poki co nie rodzi wink
      pozdrawiam,Agnieszka
      • emma_euro_emma Re: info od Emmy 02.06.05, 14:43
        Dzięki, Aga - już jestemsmile Ale nadal póki co nie rodzę...
        Agnieszka, Ty przestań tak się denerwować tą wizytą - przecież musisz zobaczyć, czy z Twoją Kruszynką wszystko jest w porządku. Mam nadzieję, że dowiesz się czegoś ciekawego, np. że urodzi się dokładnie 12.06.smile Gdyby tylko była możliwość określić tak co do dniasmile
        Na pewno jest wszystko ok, więc przestań się stresować, bo jeszcze urodziszsmile
        Pozdrawiam i trzymam kciuki.
        • aagulek Re: info do Emmy 02.06.05, 15:36
          taaa nie denerwuj..nie chcialabym sie za poglady pogniewac z prowadzaca...zaraz
          wyruszamy ale wizyta dopiero na 19 a i tak pewnie pozniej bo o tej porze u niej
          zawsze poslizg...ech...trzymaj kciuki za madre decyzje Pani Dr wink..a w
          medicover chyba sie mna przejeli bo dzwonia natychmiast jak sa wyniki i to
          zle wink ale u mnie to norma bo krwinkomocz i erytrocytow kolo 40 w polu
          widzenia..no ale jak ostatnio powiedzialam Pani Dr ze na szczescie odbieram
          sobie sama kopie badan to sie nie dziwie, bo zadzwonila po 2 tygodniach od
          glukozy (tlumaczyla sie ze byla na urlopie, sama tam pracuje?)a ja juz dawno na
          diecie bylam..niezle..chyba nagrywaja te rozmowy wychodzace od lekarzy tez bo i
          wczoraj i dzis do mnie dzwonili ze juz sa wyniki i cos zlego i mam sie
          konsultowac z lekarzem wink hihi..
    • emma_euro_emma Zdjęcia Bartusia 02.06.05, 15:07
      Są już nowe zdjęcia Bartusia Oli:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=23908163&a=23908163
      Czy on nie jest słodki?
      • muszelka04 Re: Zdjęcia Bartusia 02.06.05, 15:29
        ale sliczny chłopczyk, i taki malutki i bezbronny, ciesze się Olinko, że
        jestescie juz razem, życzę Wam dużo zdrówka i radości z bycia rodzicami,
        pozdrawiamy
        • madzias1968 Re: Zdjęcia Bartusia 02.06.05, 15:44
          Olu gorące pozdrowienia dla Bartusia, Ciebie i męża. Widać, że maleństwo to
          wcześniaczek - aż strach Go chyba wziąć na ręce. Takie kruszynki są cudne.
          Aga, czy Ty coś przytyłaś? Wyglądasz cudownie, jakbyś wogle nie była w ciąży.
          Zresztą już w szpitalu wyglądałaś szczuplusieńko. Martynka jest bardzo ładną
          dziewczynką. Życzę Wam dużo zdrówka.
          M
          • renia73 SGOSIA5 urodziła! 02.06.05, 20:28
            Dzisiaj o 14 z minutami Gosia urodziła córeczkę (2640 g) - jak to okresliła
            błyskawicznie smile) Liczyła na lekki poród i taki miała - Dziewczyny trzeba
            myslec pozytywnie!

            Renia
            • polihymnia Re: SGOSIA5 urodziła! 02.06.05, 21:01
              Serdeczne gratulacje. I oby całe macierzyństwo było dla niej
              równie łatwe smile
            • emma_euro_emma Re: SGOSIA5 urodziła! 02.06.05, 21:49
              Ojej, jak fajniesmile A Gosia miała termin na 12, prawda? Ty miałaś dzień wcześniej i jeszcze czekasz... Ciekawe, kiedy przyjdzie czas na Ciebie? Pewnie już się nie możesz doczekać (zresztą jak my wszystkie).
              Ale Gosia kruszynkę urodziła - zaledwie 10 dni przed terminem, a takie maleństwo. Super, że miała lekki poród - życzę takiego każdej z nassmile
              A jak się czują mamusia i córeczka? Pozdrów i uściskaj je od nassmile
              • aagulek Re: SGOSIA5 urodziła! 02.06.05, 22:14
                gratulacje dla Mamusi i calej rodzinki smile
              • renia73 Re: SGOSIA5 urodziła! 02.06.05, 23:00
                Rozmawiałam z Gosią - opowieśc jak z filmu, mam nadzieję, ze nic nie przekrecę:

                Rano Gosia miała skurcze co pół godziny i odszedł jej czop. Pojechała wiec
                przed 11 do szpitala na KTG. Tam stwierdzono pojedyncze skurcze i brak postepu
                porodu - o 12 wróciła więc do domu. Ale o 13 skurcze juz były co 10 minut a za
                chwilę co 7 minut. Po raz drugi była w szpitalu o 14.00. Wtedy to juz była
                błyskawica:
                kolejne KTG, odeszły wody, od razu miała bóle parte i o 14.45 urodziła. Połozna
                nie miała co robic...
                Gosia i druga córeczka czują sie dobrze.

                Wszystko prawda Emmo, ja miałam byc jeden dzien przed Gosią tj. jedenastego.
                Teraz juz naprawde nie mogę sie doczekac...
                Renia
                • monika450 Re: SGOSIA5 urodziła! 02.06.05, 23:38
                  Super gratulacje dla Gosi i jej córeczki. To jest chyba pierwsza mamusia
                  czerwcowa. Bardzo sie cieszę i życzę dalszych sukcesów.
                  • jezzmam Re: SGOSIA5 urodziła! 02.06.05, 23:48
                    Ja również przyłanczam się do gratulacji i życzę dużo zdrówka dla dzidzi i siły dla pierwszej czerwcowej mamusi.
                    • lolo09 Re: SGOSIA5 urodziła! 03.06.05, 09:00
                      serdeczne gratulacje i niech malutka zdrowo rosnie smile)))))))))))))))
                      • madzias1968 Re: SGOSIA5 urodziła! 03.06.05, 09:19
                        Gosiu wszystkiego najlepszego dla Ciebie i maleństwa!!!!!!!!!!
                        • madzias1968 Re: SGOSIA5 urodziła! 03.06.05, 09:28
                          Gosiu jak tylko będziesz mogła to napisz jak się sprawuje Bielański i czy warto
                          w nim rodzić.
                          M
                          • renia73 Re: SGOSIA5 urodziła! 03.06.05, 09:38
                            Wiem że wypisy sa w sobote i w niedziele. Wiec jak wszystko dobrze pojdzie to
                            Gosia bedzie w sobote najpozniej w niedziele w domu. Nie wiem tylko jak z
                            czasem...
                            • rengii Re: SGOSIA5 urodziła! 03.06.05, 19:15
                              Oj, ale masz fajnie - juz bez brzusia za to z dzidziusiem. Gratuluje szybkiego
                              porodu smile
                              • muszelka04 Re: SGOSIA5 urodziła! 04.06.05, 14:22
                                Gratulacje Gosia!!! Życzę wszystkiego dobrego i dużo zdrowia dla całej Waszej
                                rodzinki. Miałaś faktycznie szybki poród. Życze takiego wszystkim jeszcze
                                czekającym przyszłym mamom. A jak ma na imię druga córeczka ??

                                Ja miałam wyznaczony termin porodu na dzisiaj, a tymczasem nasza Kruszynka ma
                                już ponad 3 tygodnie. Rośnie nam zdrowo, jest kochana i nie daje nam aż tak
                                bardzo "popalić", chociaż trzy dni temu w nocy "wymiękłam" i pierwszy raz
                                podałam jej smoczek, bo pomimo najedzenia się cały czas chce ssać, a ze
                                smoczkiem przynajmniej słodko zasypia. Naszą ulubioną czynnością są spacerki,
                                mała czuje się dobrze na świerzym powietrzu, a i ja odżywam na nich.

                                Pozdrawiam wszystkie maluszki, te jeszcze w brzuszkach i te już przy
                                cycuszkach smile)))
                          • renia73 Re: SGOSIA5 urodziła! - o szpitalu 03.06.05, 10:15
                            Info od Gosi: Szpital, jak szpital - po remoncie, wiec czysto i ładnie.
                            Jedzenie pod psem - dla karmiacych na sniadanie zupa mleczna, jajko...Hmm.
                            Generalnie b. mało. Maz ma cos przywiezc, bo Gosia od wczoraj prawie nic nie
                            jadła. Obchód w składzie 2-os. - zero informacji, wszystkiego trzeba sie
                            dopytac...
                            Malutka spi smacznie - ciekawe jak długo?, mama troche niewyspana bo emocje
                            biora górę...Humor dopisuje!
                  • jezzmam Do Emmy! 02.06.05, 23:50
                    Bardzo dziękuję za komplement i życze spokojnej nocki.
                    Ps. A gdzie można jeszcze zapisać zdjęcia? I jak?
                    • emma_euro_emma Re: Do Emmy! 03.06.05, 13:00
                      Zdjęcia robione aparatem cyfrowym są już od razu w odpowiednim formacie (*.jpg). A może Ty miałaś zeskanowane, dlatego zapisało Ci jako dokument (*.doc)? Ach, jestem ciężka do tłumaczenia czegokolwiek...
              • emma_euro_emma Re: SGOSIA5 urodziła! 03.06.05, 12:58
                Życzę Gosi, żeby jej córeczka była zdrowiutka jak rybka i śliczna jak jej siostrzyczka Hania.
                A jak ma na imię?
            • sowikoj Re: SGOSIA5 urodziła! 03.06.05, 12:24
              Gratulacje! Dużo sił, uśmiechu i zdrówka.

              Do Kasi - zdjecia raczej nie bedzie bo nie potrafie zmniejszyc do wymaganego
              rozmiaru (ja mam dwie lewe rece do komputera i strasznie mnie to denerwuje, bo
              naprawdę dużo używam, szczególnie w pracy i potem jestem jak dziecko w buszu)
              Chyba że na adres gazetowy prześlę (jak się uda)
              Pozdrawiam z lekka nerwowa dziś
              I.
              • emma_euro_emma Re: SGOSIA5 urodziła! 03.06.05, 13:04
                Iwonko, to może prześlij mi te zdjęcia na maila, ja Ci je zmniejszę i albo wrzucę od razu na forum, albo odeślę Ci mniejsze (żebyś Ty mogła zamieścić). Ola też mi przesyłała zdjęcia Bartka, żebym je zmniejszyła i pokazała Wam (wcześniej już dawałam link), bo za cholerę nie potrafię wytłumaczyć jak je zmniejszyć.
                I co to ma znaczyć "z lekka nerwowa"?
                • sowikoj Re: SGOSIA5 urodziła! 03.06.05, 14:20
                  Kasiu zdjęcie Ci prześlę oczywiście! Gdzie ten link do zmniejszania tych zdjęć?
                  One mają ledwie 224kB. Więc to chyba chodzi o inny rozmiar. Straszne być takim
                  ignorantem!
                  Niepokoi mnie to co piszzesz o mdłościach. Bo jak w poprzedniej ciąży moja gin.
                  usłyszała, że mi niedobrze w 8 prawie już wtedy 9 miesiącu to mnie zaraz brała
                  na oddział sprawdzać wody i czy nie mam gestozy. Weź Ty może zadzwoń do swojego
                  gina i powiedz o tych mdłościach. Bo może to z niecierpliwości i nadmiaru np.
                  cukru (ja całą ciążę teraz jak popatrzę tylko na czekolade to mi niedobrze),
                  ale .... wiesz jak jest. Lepiej na zimne dmuchać. Zadzwoń i się poradź jakiegoś
                  lekarza.

                  Lekko nerwowa, bo nie potrafię sobie dać radę z tym sprzętem. I po co mieć
                  nowoczesny komputer, internet itp., jak i tak pozostaję laikiem, który tego nie
                  potrafi wykorzystać? Mąż z pracy mi nawet tłumaczy na GG co nieco, ale...
                  Program do obróbki zdjęć zainstalował po niemiecku, a ja ni w ząb nie
                  szwargotam.
                  Po za tym coś mi na nerwy wszystko działa. Jakaś taka rozdrażniona jestem...
                  Może to te czekanie? Ale komu ja to mówię?
                  Zaraz wysyłam to zdjęcie.
                  A na razie wraz z WAmi czekamy na dalsze wieści od Oli i Gosi, no i innych mam.
                  Nie zostawiajcie tak nas. Ciekawe co tam u hobbito i jezzmaman.
                  I.
                  • emma_euro_emma Sowikoj 03.06.05, 16:06
                    Iwonko, zdjęcie doszło. Co do linku, to miałam na myśli link do zdjęć Bartusiasmile Jak ja coś napiszę, to zawsze komuś namieszam... A zdjęcia trzeba zmniejszać programem do przeglądania zdjęć, ale jak Ty masz program po niemiecku, to powodzenia (ja w każdym razie jestem zielona z niemieckiego i kompletnie nie rozumiem niemieckich programów)... Co do rozmiaru 224 kB, to i tak jest za duże. Zajrzyj tutaj:
                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=621
                    To tu właśnie się zamieszcza zdjęcia i jest napisane w Instrukcji, w punkcie 2, że "Maksymalna waga zdjęcia - 64kB". Widzisz?
                    Natomiast tutaj jest wątek poświęcony zdjęciom pań w ciąży:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9972346&s=0
                    Staram się pisać w miarę jasno, ale różnie ze mną bywa, więc jak czegoś nie zrozumiesz, to na pewno moja wina... Napisałam Ci jeszcze na maila. Tzn. zaraz napiszęsmile
                    Co do tych mdłości, to już chyba wiem o co chodzi - dziś od rana mam taką rewolucję w żołądku, że ojej... Więc to raczej nie były mdłości, tylko tak mnie jakoś żołądek pobolewał. No, ale ze 4 "posiedzenia" i na razie jest oksmile
                    • aagulek Re: Sowikoj 03.06.05, 16:27
                      jest cos takiego jak w opcjach, kompresuj obraz
                      i tam stosownie mozna zmniejszyc..

                      emma_euro_emma napisała:

                      > Iwonko, zdjęcie doszło. Co do linku, to miałam na myśli link do zdjęć
                      Bartusia:
                      > ) Jak ja coś napiszę, to zawsze komuś namieszam... A zdjęcia trzeba
                      zmniejszać
                      > programem do przeglądania zdjęć, ale jak Ty masz program po niemiecku, to
                      powod
                      > zenia (ja w każdym razie jestem zielona z niemieckiego i kompletnie nie
                      rozumie
                      > m niemieckich programów)... Co do rozmiaru 224 kB, to i tak jest za duże.
                      Zajrz
                      > yj tutaj:
                      > forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=621
                      > To tu właśnie się zamieszcza zdjęcia i jest napisane w Instrukcji, w punkcie
                      2,
                      > że "Maksymalna waga zdjęcia - 64kB". Widzisz?
                      > Natomiast tutaj jest wątek poświęcony zdjęciom pań w ciąży:
                      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9972346&s=0
                      > Staram się pisać w miarę jasno, ale różnie ze mną bywa, więc jak czegoś nie
                      zro
                      > zumiesz, to na pewno moja wina... Napisałam Ci jeszcze na maila. Tzn. zaraz
                      nap
                      > iszęsmile
                      > Co do tych mdłości, to już chyba wiem o co chodzi - dziś od rana mam taką
                      rewol
                      > ucję w żołądku, że ojej... Więc to raczej nie były mdłości, tylko tak mnie
                      jako
                      > ś żołądek pobolewał. No, ale ze 4 "posiedzenia" i na razie jest oksmile
                      • monika450 Re:Terminy 03.06.05, 17:28
                        Cześć. Byłam dzisiaj na KTG w szpitalu, bo mi spokoju nie daje ten ból w
                        podbrzuszu, a zresztą dziś mam termin. Położna przy okazji mnie zbadała i
                        wiecie, co smutno mi bardzo. Zero skurczy zapis idealny, ale nie do rodzenia a
                        szyjka dłuuuuga i zamknięta. Na jej oko jeszcze z tydzień. Co prawda wszystko
                        się może zdarzyć i na pewno nic nie można powiedzieć w sytuacji gdy już tuż
                        tuż, ale tak bym chciała już. Poszliśmy na spacer tak ze 2 godziny intensywnego
                        chodzenia seks to już od 2 dni i nic.Okna też wczoraj umyłam a dziś umyje
                        podłogi i posprzątam choć już nie mam sił. Dobrze mojej dzidzi w brzuszku. Wiem
                        że jeszcze nie jest tak żle bo dziewczyny już od tygodnia czekają albo i dwóch
                        a ja dopiero dziś termin z tym że każdy indywidualnie przeżywa.
                        Dziś spotkała mnie też bardzo miła rzecz. Pierwszy raz w ciąży ustąpiono mi
                        miejsca w kolejce w zasadzie to sprzedawczyni narobiła hałasu. „Proszę pani
                        proszę tutaj – ma pani pierwszeństwo”, aż mi się głupio, ale i miło zrobiło.
                        Dodam ze kolejka była na jakieś 30 min. Na sam koniec takie przyjemne rzeczy no
                        proszę, aha i sąsiadka (która zawsze miała do nas jakieś pretensje od kiedy się
                        wprowadziliśmy do naszego bloku) zaczepiła mnie na ulicy i miło życzyła mi
                        wszystkiego dobrego – tez się zdziwiłam ale nie wyczułam hipokryzji więc ładnie
                        podziękowałam i fajnie. Pozdrawiam
                        • emma_euro_emma Re:Terminy 03.06.05, 22:14
                          Oj, Aga - to nieciekawie... Bidulo, na dzisiaj termin, a Twojemu Maleństwu ani się śni wychodzić. A te bóle to w końcu od czego?
                          Co do uprzejmości innych - lepiej późno niż wcalesmile
                    • sowikoj Re: Sowikoj 03.06.05, 20:00
                      Kasiu!
                      Dzięki za zmniejszenie! Coś z tym moim programem jest chyba nie tak, bo to co
                      przysłałać ma wymiar OK, a nie chciało przejść. Dopiero za drugim razem. Mam
                      nadzieję, ze nie wysłałam tego dwa razy. W każdym razie nie wywaliło mi
                      komunikatu w końcu, że załączony plik jest za duży. Zobaczymy czy się pojawi za
                      jakiś czas....
                      Program jest kodaka, tyle, że nie ma polskiej wersji. Więc mąż zainstalował po
                      niemiecku, bo bdb zna ten język czego nie może powiedzieć o angielskim. Ja
                      odwrotnie. No i wyszło na to, że musimy jeszcze poćwiczyć opracowania zdjęć, bo
                      do tej pory nie mieliśmy z tym do czynienia.
                      Dzięki stokrotne za pomoc. Jesteś nieoceniona! Dam znać jak się pojawi efekt.
                      Humor mi się od razu poprawił smile
                      Ciesze się, że lepiej się czujesz. A kiedy masz jakąś wizytę kontrolną u gina?
                      I.
                      • emma_euro_emma Re: Sowikoj 03.06.05, 22:18
                        Zapomniałam Ci napisać, że masz na zdjęciu prześliczną bluzeczkęsmile
                        Wizytę miałam wyznaczoną w 38 tc u mojego państwowego, ale on tylko sprawdzał całą ciążę czy serduszko Małemu bije, a to raczej sama mogę zauważyć (no bo przecież ruchy czuję), więc nie pojechałam na tę wizytę. Ostatnio byłam prywatnie u lekarza, do którego chodziłam pod koniec ciąży, w 37 tc. Powiedział, że jak do terminu nic się nie będzie działo, to mam się stawić w terminie. Ale trochę mi szkoda 80 zł, więc po prostu w poniedziałek pojadę do szpitala, żeby sprawdzili jak to wygląda.
                        Iza dała mi złotą radę - żeby spać teraz ile można, bo jej Elunia budzi się co godzinkę i to trochę dla Izy męczące...
                        Pozdrawiam.
                        Kasia
    • aagulek słowo się rzekło........ 02.06.05, 22:17
      Magdalenka u progu smile, jestesmy po wizycie i uwaga 8 czerwca mam sie stawic na
      izbie przyjec, kochana Pani Dr zdecydowala zgodnie z tym co powinna, 8 ide na
      patologie, 9 i 10 wdrazaja program testow z oksytocyny, mam Jej potwierdzenie
      ze nie beda mnie trzymac do 40tc wiec mam nadzieje najpozniej 15 nastapi
      spotkanie z Magdalenka...pozdrawiam,Agnieszka i Magdalenka 36tc
      • madzias1968 Re: słowo się rzekło........ 03.06.05, 09:24
        Agnieszka, przecież miałaś być lipcówką, a najwyraźniej masz zamiar urodzić
        jeszcze przed niektórymi czerwcówkami. Ja nie chcę być ostatnia. Chyba zacznę
        czarować Piotrusia, coby wyskoczył wcześniej, choć to chyba grzeczny chłopczyk
        i będzie punktualny.
        Emma jak się poczuwasz?
        M
        • emma_euro_emma Re: słowo się rzekło........ 03.06.05, 13:09
          Kurczę, Aga - to całkiem niedługo...
          Madzia, dzięki za troskę - pobolewa mnie na dole brzucha i mam jakieś dziwne mdłości. Wiecie co, ja już chyba sobie wymyślam jakieś niestworzone rzeczy, bo chyba tak naprawdę, to NIC, ale to absolutnie NIC nie wskazuje na to, że już na jutro mam termin... A podobno jak kobieta ma podwyższony cukier, to dziecko rodzi się przed terminem. No cóż - trudno... Ja już się pogodziłam z tym, że ja tu mam najmniej do powiedzenia i mogę sobie szorować okna, froterować podłogi, biegać po schodach, prosić, grozić i to i tak nic nie da...
          Poczekamy, zobaczymysmile
          Pozdrawiamsmile
          • aagulek do Emmy 03.06.05, 13:34
            jesli chodzi o sprzatanie i mycie okien to nie zawsze daje rezultaty gdzies
            slyszalam dobre rady dawane ciezarnej pt rozsypac pudelko zapalek i zeby sama
            pozbierala na kolanach a ona na to sama sobie k**** zbieraj...to chyba byla
            siostra naszej swiadkowej wink ..powodzonka...Aga
            • sowikoj Re: do Emmy 03.06.05, 14:42
              Kasiu przypomiało mi się, że położne zabraniają gładzić się po brzuszku i
              piersiach, bo to niby skórcze wywołuje. smile Tyle, że jakoś u mnie to nie działa,
              ale możesz spróbować, a szczególnie małżonek. To w końcu jest dość przyjemne smile

              Daj znak czy zdjęcie doszło.
              I.
        • aagulek do madzias 1968 03.06.05, 13:52
          no teoretycznie mialam byc ale widzisz ja zawsze mialam sentyment do tego
          czerwca..mam tylko nadzieje ze wszystko bedzie ok, ze wiekszy brzuszek Magdusi
          nie bedzie rzutowala na jej zdrowko, w koncu niektore z dzidziulkow maja takie
          tygodniowe roznice wzrostu zawsze na kazdym usg a my jak dotad mielismy tip top
          wszystko co do jednego dnia..pozdrowki, Agnieszka

          madzias1968 napisała:

          > Agnieszka, przecież miałaś być lipcówką, a najwyraźniej masz zamiar urodzić
          > jeszcze przed niektórymi czerwcówkami. Ja nie chcę być ostatnia. Chyba zacznę
          > czarować Piotrusia, coby wyskoczył wcześniej, choć to chyba grzeczny
          chłopczyk
          > i będzie punktualny.
          > Emma jak się poczuwasz?
          > M
          • madzias1968 Re: do madzias 1968 03.06.05, 15:31
            Z pewnością brzuszek większy o 1 tydzień nie rzutuje na zdrowie Madzi. Tym się
            nie martw. U mnie brzuszek w 36 tc = 36,1 więc ok, ale Piotruś za to ma główkę
            o cały tydzień większą, a nóżki o 2 tygodnie krótsze. Więc też nie jest
            wymiarowy. Ale przecież wszystkie dzieci są różne - jedne grubsze, drugie
            chudsze, mój starszy miał 53 cm przy urodzeniu, a młodszy - 58 (przy wadze
            raptem o 100 g większej). Nie martw się, masz wymiarową córeczkę. (A ja nigdy
            nie miałam tip top)
            M
    • aagulek nerwówka 04.06.05, 09:05
      witam, zaczyna mi się nerwówka przed pobytem w szpitalu, jakieś głupie sny, a
      to mi wody odchodzą, a to rodzę dziecko wyspać się nie mogę a już wiem co mnie
      czeka na patologii, pobudka co chwila bo a to cukry a to ktg co chwila
      coś..jejku jejku..no się zastanawiam co mam jeszcze w domu zrobić, tyle mam do
      sprzątania a czekałam do końca 37tc no żeby się nie przerobić za wcześnie, no i
      nie zdążę..najgorsze uporządkowanie papierów..dziś nie poszłam na zajęcia no bo
      się boję, że coś się zacznie..wczoraj mnie dziwnie brzuch bolał, może Magdusia
      sama się postara a nie będą ją na siłę oksytocyną wyganiać wink..jak u Was
      Mamuśki nastroje weekendowe? pozdrowionka, Agnieszka i Magdalenka 36tc
      • jaiza to my 04.06.05, 10:47
        Pisze z Elą przy cycu, łatwo nie bedzie.
        Wspólczuje ciezarówkom tej nerwówy. Dla Emmy i innych : żeby przyspieszyć poród
        podobno trzeba uprawiać dużo seksu i masować sutki, to wtedy wydziela się
        oksytocyna - do roboty więc!

        U nas ok, Ela ciągle je, ale nie daje spać, bo budzi się co godzinę, oczy ma
        duźe i w nocy chciałaby towarzystwa do zabawy. Ma jeszcze zółtaczkę,
        naświetlamy ją więc w oknie przez szybę. Kupki modelowe. Wczoraj bylismy na
        pierwszym spacerku. Wielki brat - Łukasz póki co nie zazdrosny, zanosi się
        śmiechem, gdy Ela robi minki.
        Niestety nie wklejam zdjęć, bo nie umiem, nie chcę obarczać tym Emmy na dzień
        przed porodem i w tym całym rozgardiaszu nie mam nawet na to czasu. Jestem
        jeszcze w szlafroku przed prysznicem - jednak roboty przy dwójce maluchów jest
        sporo. Jednego nakarmić, drugą nakarmić, jednego ubrać, drugą przewinąć,
        pozmywać, ugotować, wyjść na spacer, a żeby chociaż człowiek był wyspany. Teraz
        pomaga mi mąż, ale od poniedziałku idzie do pracy.
        Także ciężarówki spijcie i odpoczywajcie póki możecie. Ściskam Was serdecznie,
        dziękuje też za przepisy. Wczoraj zjadłam 2 truskawki i trochę dzisiaj się
        wystraszyłam, bo Elżbietkę bolał brzuszek rano, ale podniosłam jej nózki do
        góry, zrobiła kupkę i jej ulżyło. I.
        • aagulek Re: to my 04.06.05, 10:58
          no wreszcie napisalas smile fotki mozesz wyslac do mnie, jak dasz rade do wtorku
          wlacznie to postaram sie zrobic...(musze sie nauczyc ale przeciez mi sie
          przyda) no wlasnie u mnie maz sie zmartwil ze mnie zabieraja do szpitala przed
          skonczonym 37tc no i nici z naturalnej dawki oksytocyny..wolimy nie ryzykowac,
          niech sobie Magdusia posiedzi jeszcze pare dni.. pozdrowionka, Agnieszka i
          Magdalenka 36tc
          • rengii czop śluzowy 04.06.05, 11:16
            Dziewczyny - dzis rano zaczął mi odchodzić słynny smile czop śluzowy. Jest
            podbarwiony krwią. Mam nadzieje, że teraz to już szybko pójdzie (nie kolejny
            tydzień) i nie zdążę już na poniedziałkowe ktg. smile
            • aagulek Re: czop śluzowy 04.06.05, 11:20
              bravo smile mam nadzieje ze czytalas ze z czopem to roznie bywa?moze byc kilka
              godzin ale i 2 tygodnie...mam nadzieje ze ta pierwsza opcja sie
              sprawdzi..powodzonka,Agnieszka i Magdalenka 36tc
              • rengii Re: czop śluzowy 04.06.05, 12:04
                Wiem, że to może jeszcze potrwać, ale nadzieję na szybki postęp mam dlatego, że
                i tak już jestem "przeterminowana" - w środę minie mi 41 tygodni.
                A żeby za bardzo nie myśleć o czopie i porodzie zrobiłam serniczek na zimno z
                mnóstwem truskawek smile - właśnie chłodzi się w lodówce.
            • renia73 Re: czop śluzowy 04.06.05, 11:37
              Ja wczoraj byłam u lekarza i od tamtej pory cały czas plamię na rózowo.
              Rozwarcie mam na 1 cm, szyjka miekka 0,5 cm, wszystko przygotowane do porodu.
              Baaardzo boli mnie krzyż, a wogóle to wszyscy mnie denerwują...Mój mąz ma
              nadzieje ze się nie zacznie w trakcie meczu. Hmm, nie wiem czy sprostamy
              takiemu zadaniu, oststecznie zdecyduje Piotruś...
              • aagulek Re: czop śluzowy 04.06.05, 11:38
                hehe faceci...spytaj czy w drugiej polowie moze czy tez nie ? powodzenia smile
                • monika450 Re: czop śluzowy 04.06.05, 11:59
                  Mi wczoraj po wizycie w szpitalu wieczorem też zaczą odchodzić czop tylko, ze
                  mój jest jakiś brązowy i tak do dziś plamię na brązowo. O 13.40 idę do lekarza
                  bo mam zwolnienie do dziś a jak urodzę dopiero za 2 tyg. to szkoda mi
                  macierzyńskiego. Więc się zapytam. zresztą pewnie mnie zbada. to narazie.
                  • emma_euro_emma Re: czop śluzowy Rengii i Monika450 04.06.05, 13:45
                    Ojej, życzę Wam bardzo mocno, żeby te Wasze czopy zwiastowały szybki poród - może już do końca tygodnia będziecie już Mamusiami?
                • renia73 Re: czop śluzowy 04.06.05, 12:24
                  ha, ha, ha, ale się ubawiłam smile) podobno w drugiej połowie są jeszcze większe
                  emocje...sad((
              • emma_euro_emma Re: czop śluzowy 04.06.05, 13:56
                Oj, Reniu, trzymam kciuki, że Wy już... Jakby coś, to daj znać sms-em, bo Gosia to chyba nas nie poinformuje za bardzo...
                • renia73 Re: czop śluzowy 04.06.05, 17:56
                  Polezałam dłuuugo na lewym boku i mi wszystko odeszłosad( Gosia wyszła dziś do
                  domu, może wkrótce znajdzie czas i opowie cos od siebie. Emmo, zapisałam
                  telefon do Ciebie, wysle sms jak sie coś zacznie dziac...
        • emma_euro_emma Re: to my 04.06.05, 13:53
          No, nareszcie zawitałaś do nassmile A czym Wy tak naświetlacie Elunię - u nas zero słoneczka, a u Was?
          Jeśli chodzi o zdjęcia, to przesyłaj śmiało - przynajmniej czymś się zajmę. No chyba, że nie zdążęsmile
          Co do seksu - też słyszałam, że to podobno pomaga, no ale cóż - musi dwoje chciećsmile, a mój szanowny małżonek jakoś nie wydaje się zbyt zachwycony tą perspektywą... Zresztą z wypowiedzi innych dziewczyn w innych wątkach wynika, że dzidzia i tak zrobi co i kiedy będzie chciała.
          A u mnie zaczął się 41 tydzień, już zaczynam wierzyć, że będę nosić Małego do Bożego Narodzeniasmile
    • sewa75 nudności 04.06.05, 13:32
      Tak sobie czytałam niektóre Wasze posty i troszkę się wystraszyłam. Tak gdzieś
      od 2 tygodni wieczorem mam taką silną zgagę, że czasem kończy się wymiotami.
      Ostatnio to nawet co 2 dni mi się to zdarza. Brzuszek nadal jest twardy, a
      dzidzia mocno kopie. W poniedziałek idę do ginki, bo kończy mi się zwolnienie,
      zobaczymy co na to powie.
      • emma_euro_emma Re: nudności 04.06.05, 13:59
        A wiesz, ja nie miałam zgagi od jakichś 2 - 3 tygodni, a od 3 dni to mam taką, że to aż boli. I u mnie też Maleństwo szaleje w brzuszku bardzo intensywnie.
        • aagulek do Emmy 04.06.05, 14:02
          moja droga a moze to tak bedzie ze w tym samym czasie sie w szpitalu
          znajdziemy, tyle ze ja na patologii a Ty na porodowce..kiedy masz sie zglosic
          do szpitala ?
          • emma_euro_emma Re: do Emmy 04.06.05, 14:41
            Ja nie wiem, kiedy mam się zgłosić... Mój "wspaniały" lekarz nic mi nie powiedział na ten tematsad Ale podjadę w poniedziałek. Myślisz, że poniedziałek będzie ok?
            • sylkon ... 04.06.05, 15:40
              Przeżyłam coś strasznego i wciąż drżę ze strachu. Nie pojachałam dziś na
              budowę, tłumacząc się, że jeszcze wpadnę w jakąś dziurę albo coś w podobie i
              zostałam w domu sama. Postanowiłam pójść na spacer do parku poczytać trochę na
              świeżym powietrzu, ale się nie dało z powodu koszmarnych muszek i komarów.
              Zaczęłam wracać do domu, zdązyłam przejść przez pasy i wejśc na chodnik, gdy
              nadleciał, dosłownie nadleciał samochód, przekoziołkował i upadł na pasy przez
              które zdążyłam przejść. Nie jestem w stanie powiedzieć co się stało, pusta
              ulica, dwa samochody, które najprawdopodobniej się zderzyły. Tak się
              zdenerwowałam, że nie byłam w stanie wykręcić nr na pogotowie. Na szczęście
              byli inni ludzie i zadzwonili, zaczęli wyciągac poszkodowanych, a ja nie mogłam
              powstrzymać płaczu i ruszyć się z miejsca... Gdybym 10 sekun później była na
              pasach... Ech... nie myślę co by się wtedy stało. Ledwo doszłam do domu. Na
              szczęście strach powoli mija, dzidzia spokojnie siedzi w brzuchu. Mąż dzwonił,
              nie chciałam mu nic mówić przez telefon.
              Staram się nie myśleć o tym wszystkim, czytając co mi wpadnie w ręce, ale nie
              mogę, może jak się tu wypiszę to mi trochę przejdzie...
              Przepraszam, może nie powinnam.
              Pozdrawiam i uważajcie na siebie
              Sylwia
              • monika450 Re: to miałaś szczęście 04.06.05, 15:55
                Ale normalnie jak w filmie sensacyjnym. Miałaś szczęscie niesamowite i dobrze
                że się ci nic nie stało. Nie wiem jak ja bym zareagowała na taki wypadek ale
                przezywałabym to chyba ze 20 lat. 10 sekund - o Boże.
                Wróciłam od lekarza i nic. To moja ostatnia wizyta teraz szpital przejmuje
                funkcje. Jak by się coś działo od razu do szpitala, a jak nie to co 2-3 dni na
                KTG, od 8 dnia po terminie Test Oksytocynowy i próba wywoływania, ale mam
                nadzieję, że do tego czasu już będziemy po.
                do emmy - idz do szpitala w dniu terminu poprodu i zrób sobie KTG, dopytaj
                położną o resztę wątpliwości i ona już ciebie powinna dalej poprowadzić, nawet
                może cię zbadać. Faktycznie nie ma co wydawać 80 zł. na pogaduszkę z lekarzem.
                Ja tez bym tak zrobiła tylko mi zwolnienie było potrzebne wiec musiałam dziś
                iść na wizytę i 60 zyla w plecy bo niczego nowego sie nie dowiedziałam.
                • emma_euro_emma Re: to miałaś szczęście 04.06.05, 17:08
                  Sylwia - nie możesz się stresować; ciesz się szczęściem w nieszczęściu, że Tobie nic nie jest.
                  Aga (Monika450) - mam nadzieję, że nie będą musieli Wam wywoływać, tylko Maleństwo samo się zdecyduje na przyjście na świat.
                  Ja dzisiaj już nie pójdę do szpitala (pomimo, że na dzisiaj mam termin), bo mój mąż zaraz z powrotem wraca do pracy i już nie zdążymy. Jutro musimy jechać do mojej siostry, więc w poniedziałek podjedziemy.
                  Ale mnie dzisiaj pachwiny bolą. Ciekawe od czego?
                  • aagulek Re: to miałaś szczęście 04.06.05, 17:33
                    Sylwia, dokladnie jak pisze Emma masz sie cieszyc szczesciem i myslec o Was,
                    niestety takiego egoizmu trzeba sie nauczyc..kilka dni temu tez chyba tu
                    pisalam ze jakis idiota zahamowal tunelu-zjezdzie a dopiero potem wlaczyl
                    awaryjne, my mamy stara skode a on by jakims dostawczym autem przywalibysmy
                    zdrowo gdyby nie czujnosc meza, no i na szczescie bylam bez pasow bo pewnie by
                    sie zacisnely..ale ostatnio sama glupieje i nie wiem jak jezdzic w pasach czy
                    bez, czeka nas jutr wyprawa po zakupy i chyba w srode ostatnia z brzuchem do
                    szpitala wiec ma byc dobrze..zreszta powiem Wam ze widze ze super ostroznie
                    jezdzi ostatnio, wogole ostroznie ale teraz to juz mega ostroznie..
                  • aagulek do Emmy 04.06.05, 17:35
                    na forum majowek czytalam ze zglaszaja sie w dniu porodu a pozniej nawet 7 dni
                    po, ale wiem ze to zalezy od szpitala bo niektore kaza sie zglaszac co 2 dni na
                    ktg..ale te bole pachwin smile..powodzenia,Agnieszka i Magdalenka 36tc
                    ps ale Kasia jak Ty pojdziesz rodzic i ja do szpitala to kto bedzie pisal,
                    chyba sie najbardziej udzielamy wink
                    • renia73 Re: nudności, pachwiny itp. 04.06.05, 18:10
                      Nudnosci mam od kilku dni - cofa mi sie po kazdym posiłku, zgaga niemiłosierna.
                      Do tego dzis rano lekkie rozwolnienie. Bóle pachwin dokuczają mi przynajmniej
                      od tygodnia. Teraz doszły bóle stawów biodrowych. I co? I nic!
                      Wczoraj wieczorem troche się "zagotowałam" jak miałam bóle od krzyża i w
                      podbrzuszu srednio co 20 minut. Ale jakos minęło. Obudziłam sie o 2ej w nocy i
                      nie mogłam zasnac. Po dwóch godzinach jakoś się udało. Ach to nasłuchiwanie ...
                      • olina77 Bartuś właśnie śpi... 04.06.05, 19:06
                        ... więc mam chwilkę, żeby do was zajrzeć. U nas wszystko ok. Po 3 dnia katuszy
                        dla mnie i dla małego zdecydowałam się przejść na sztuczne... Niestety nic nie
                        dało się zrobić z karmieniem cyckiem. Nie załapał i już. Miałam straszne
                        wyrzuty, chyba nawet początki depresji. Darłam się na męża, rzucałam garami
                        itp. Nic dobrego z tego nie wynikło. Ściągam swojego ile się da, podaję co
                        któreś karmienie, a reszta posiłków to Bebilon. Trudno. Robiłam co się dało. Po
                        podjęciu decyzji uspokoiłam się i ja, i Bartuś. Je chętnie co 3 godziny już 80
                        ml. Ja mam spokój w między czasie, bo na ogół przesypia ten czas. Poza tym jest
                        spokojny, pogodny i słodziutki! Od wczoraj możemy go werandować, a w
                        poniedziałek na spacerek!!! Życie jest w końcu piękne!!!

                        Trzymajcie się, uważajcie na siebie i ... przyjcie jek przyjdzie czas!

                        P.S. Dzięki Kasiu Emmo za wrzucenie zdjęć!
                        • olina77 Oddam ciuszki 04.06.05, 19:11
                          Słuchajcie, może któraś z was jest potrzebująca, albo znacie kogoś takiego.
                          Kupiłam w czasie ciąży używane ciuszki na allegro dla niemowlaka. A teraz tyle
                          dostałam od rodziców, teściów i znajomych pięknych nowych, że tamtych w ogóle
                          nie wyciągam. Może jest ktoś, komu się przydadzą. Widać, że są używane, ale
                          czyste i całe. Gatunkowo odbiegają od H&M, 5-10-15 czy Cubusa, ale nie są
                          najgorsze. Jest tego pełna reklamówka, body, śpiochy, pajacyki, kaftaniki,
                          spodenki itp. Oddam za darmo i nawet mogę przesłąć na swój koszt. Jak jest
                          jakaś chętna to proszę o maila na gazetowca.
                          • adria14 Re: Oddam ciuszki 23.09.05, 22:56
                            cześć moja znajoma urodziła bliźnięta wiec kazdy ciuszek jest ważny nie stety
                            nie stać jej na kupno nowych!!!jeżeli to aktualne to byłabym bardzo szczęśliwa!!
                            prosze odpisz na meila adrianna_@buziaczek.pl czekam!!!
                        • emma_euro_emma Re: Bartuś właśnie śpi... 04.06.05, 19:44
                          Witaj, Olu. Bardzo fajnie, że w końcu macie spokój - tak jest najlepiej. Jak próbowaliście na siłę, to tylko Ty się męczyłaś i Bartuś. No i przy okazji Paweł.
                          Super, już niedługo będziecie sobie spacerować z Bartusiem... Bo ja to mogę iść sobie pospacerować, ale z pustym wózkiemsmile I tak chyba już mi zostanie; Mały pewnie wyjdzie jak będzie miał iść do przedszkolasmile
                          A jeśli chodzi o ciuszki, to tutaj jest mnóstwo osób, którym zrobisz niesamowitą przyjemność:
                          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=615
                          Tylko nie mam pojęcia, jak się zorientować, czy dana Mama jest naprawdę potrzebująca...
                          Pozdrawiam i przesyłam buziaki Bartusiowismile

                          Kasia / Gdańsk / 41 tc (!!!)
                    • emma_euro_emma Re: do Emmy 04.06.05, 19:37
                      Myślę, że bez nas to forum nie zginie...
                      • sowikoj Re: do Emmy i innych mam 04.06.05, 20:48
                        No ja myślę, że tu stale ktoś jednak będzie zaglądać. Mnie Pan doktor zaprasza
                        na wtorek więc się posłuchamy i zjawimy w szpitalu. Przynajmnie KTG mi zrobią.
                        Kasiu, a ty się jednak wybierz do tego szpitala, tak jak radzą dziewczyny.
                        Bęzdziesz spokojniejsza jak co, no i walcz z robalem...
                        Czytam o Waszych bólach i czopach, a u mnie nic. Tylko stawy mnie bolą (ale to
                        już od kilku miesięcy) i nie moga na lewym boku leżeć, bo się duszę, tak jak i
                        na wznak.
                        Co do snów... Może spiszemy i wspólnie potem jakiś horror stworzymy na miarę
                        oscara? Sylwia ty będziesz pisała te sceny najbardziej mrożące krew w
                        żyłach smile . Lepiej się jednak wygadaj przed kimś jeszcze, bo takie przeżycie to
                        duży szok.Na pewno musisz odreagować. Jak co to pisz.

                        AAA byłam dziś u fryzjera i miałaś Kasiu rację - wysiedziałam spokojnie, tylko
                        to siusiu... No ale jakoś na bóstwo to się raczej nie czuję i nie wyglądam smile
                        Czekam na dalsze wieści. Przy Was przynajniej nie jest nudno, bo to czekanie
                        naprawdę dobija. Ja się tak nastawiłam na ten wtorek, że jak mi każą jednak
                        czekać do terminu to chyba się na jakiś kurs zapiszę, bo innaczej oszaleję.
                        Trzymam za nas wszystkie kciuki, żeby to szybciej poszło.
                        Papa
                        I.
    • emma_euro_emma Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 04.06.05, 19:51
      Nie, no super - mam chyba jakiegoś robala w komputerze. Nie wiem, czy uda mi się następnym razem tu wejść, bo takie wirusy są bardzo upierdliwe. Jakby coś, to dopiero jutro zajrzę do Was, Dziewczyny, bo będę u siostry.
      Papa
      • doris312 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 04.06.05, 23:06
        Czesc wszystkim mamusia majacym juz swoje pociechy w ramionach i tym
        wyczekujacym(tak jak ja).Termin mam na 10 czerwca wiec podobnie jak Wy
        wyczekuje czopow,boli itp.Bardzo puchna mi nogi i rece ale wyniki ok wiec tak
        widocznie ma byc.Przez cala ciaze dzidzia nie chciala pokazac plci a 3 tygodnie
        temu lekarz oznajmil- dziewczynkasmile
        Czytam wasze posty na bierzaco tylko brakuje czasu na pisanie.W poniedzialek
        ide do lekarza i zobaczymy co powie.Obawiam sie ze urodze po terminie a juz bym
        chciala miec dzidzie przy sobie, pozdrawiam Was wszystkie i Wasze pociechy,pa
        • emma_euro_emma Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 05.06.05, 12:51
          Piszę od siostry, bo mój mąż pomaga szwagrowi w remoncie, a nie chciałam sama
          siedzieć w domu, więc pojechałam z nim. Musimy, niestety, jeździć kolejkami,
          ponieważ auta nie posiadamy, ale może te schody prowadzące na peron zdziałają
          cudasmile
          Doris - Twój termin już niedługo; koniecznie daj znać, co powiedział lekarz.
          Może już w następną niedzielę będziesz z córeczkąsmile Życzę Ci tego z całego
          serducha.
      • sylkon Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY DOTRWAŁY 04.06.05, 23:14
        Nie mogę spać. Odgadałam się mężowi, przestraszył się, a gdy ochłonął, zaczął
        wypytywać o marki samochodów, które się zdeżyły. Ech ci faceci. Teraz wybył na
        piwo z zespołem (jest muzykiem), chciał mnie wyciągnąć, ale mam straszną ochotę
        na piwo, a nie na oglądanie pijących piwo, do tego w zadymionym klubie, wolałam
        zostać i nie kusić losu. Więc znowu jestem sama. Tak naprawdę nie jestem sama,
        moje małe wierci się w brzuchu.
        Ja zrobię podobnie jak niektóre z Was - pojadę do szpitala. Nie ma sensu juz
        łazić do gin, by znowu usłyszeć jak ostatnio, że jestem grubasem, jakbym sama
        nie umiała się zważyć i jeszcze mam jej za to płacić. W piątek mam termin i
        wtedy pojadę na izbę przyjęć, chyba, że wcześniej pojawią się symptomy tak
        długo oczekiwanego porodu.
        Mnie też mdli, szczególnie rano i mam straszną zgagę!! Myślałam też, że ominą
        mnie rozstępy, aż do wczoraj...Nie mam jeszcze pewności, czy to na pewno one,
        czy mi naczynia popękały na biodrach od ciągłego spania na jednym boku (tylko z
        jednej strony pojawiły się delikatne sinawo - czerwone kreseczki). Jak je
        potraktuję chłodną wodą to znikają, więc może to nie rozstępy. A juz myślałam,
        że będzie tak pięknie...
        Pisałyście o cm w pasie - u mnie 107, a brzuch niziutko, niemalże między udami.
        mam wrażenie, że hormony zaczęły buzować, że coś się zmnienia, te mdłości, cera
        też trochę inna (sucha) i włosy mi się przestały przetłuszczać. Jakieś zmiany
        są więc może to już blisko...
        Pozdrawiam i idę się uśpić (nie mylić z upić!!)
        Sylwia
        • emma_euro_emma Sylwia 05.06.05, 12:56
          Ależ Twój mąż ma wyczuciesmile)) No tak, w końcu te marki to był zasadniczy
          problem, który powinnaś była na wstępie poruszyćsmile
          A Ty, podobnie, jak Doris, masz termin na 10? Pewnie też się niecierpliwisz...
          A wiesz, co do rozstępów, to ja też mam takie jakieś sino - czerwone kreski
          (ale to chyba one) i to tylko z prawej strony - na pupie, udzie i biodrze.
          Wcześniej nie przyszło mi do głowy, że to od spania na jednym boku, ale to
          możliwe, bo śpię tylko na prawej stronie. No, ale cóż - kobiety chyba stworzone
          są do poświęceńsmile
      • renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 04.06.05, 23:22
        Ale się ożywiło pod wieczór smile) Czyzby bezsennośc na forum czerwcowym? Renia
        • sowikoj Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 05.06.05, 11:35
          Coś cisza od rana. Śpimy czy....?
          Za oknem deszcz a miałam w planach spacer na festyn i targ staroci.... Chyba
          nic z tego. Może się rozpogodzi później.
          A co u WAs?
          Jak samopoczucie?
          I.
          • renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 05.06.05, 12:11
            Po wizycie u giny, w nocy z piątku na sobotę wszystko mnie bolało:
            brzuch, krzyż, pachwiny, miałam nudności, plamienie po badaniu i
            rozwolnienie. Ale zgodnie z zaleceniem położnej miałam spokojnie
            czekac leżąc na lewym boku. Tak przespałam prawie całą sobotę. I
            wszystko mi minęło.

            Dzis noc juz minęła spokojnie. Wieczorem troche popadało i się schłodziło.
            Rano obudziłam się wyspana jak świnia. W nieco lepszym humorze zarządziłam na
            obiad pierogi z twarogiem (Maja przepada) i oczywiscie z truskawkami. Wysłałam
            męża pod halę Banacha (tam zawsze mozna kupic od chłopa). Juz
            sobie pojedlismy truskawki z cukrem - Maja też...Mniam, mniam

            Od wczoraj sms-uje z przyjaciółka, która mieszka w Duesseldorfie i
            też jest w ciąży. Termin ma na 30 czerwca ale od ponad tygodnia
            lezy w szpitalu pod kroplówką (pojeździła sobie w 33tc na
            rowerze...). Wczoraj była przekonana że w poniedziałek wyjdzie do
            domu ale znów miała silne bóle i przedłużyli jej pobyt co najmniej
            do czwartku (bo u niej to dopiero 36 tc). Jak się sobie
            wyżaliłysmy jakoś lepiej mi się zrobiło, jej chyba zreszta
            tez...Przecież nie bedziemy wiecznie w tej ciąży...

            Nastroje mam bardzo zmienne - raz euforia, raz depresja. Sama nie
            wiem czego bardziej się obawiam: porodu czy "baby blues'a".
            Przynajmniej porod bardzo chciałabym miec juz za sobą, ale jakoś
            narazie nie potrafię się zmobilizowac do "domowych sposobów" na
            wywoływanie ... Wiem, że muszę myslec pozytywnie, bo to bardzo
            pomaga!

            Renia
            • emma_euro_emma Renia 05.06.05, 13:04
              Reniu - goń siostrę! I pozdrów serdecznie przyjaciółkę. Ja też mogłabym spać i
              spać i jeść, a później spać i spać...
              Kurczę, myslałam, że te wszystkie objawy porodu to pojawiają się bezpośrednio
              przed urodzeniem dziecka, a nie już miesiąc wcześniej (i to też nie
              powiedziane, bo mogą pojawić się dzień przed).
              Ale mam skurcze (ale nie bolące, więc to jeszcze nie TO). Kurde, jakie to
              wszsystko męczące, nie?
          • madzias1968 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 05.06.05, 12:23
            U mnie ok. Tyle, że ja to mam jeszcze 2,5 tygodnia do terminu. Co prawda
            brzuszek już baaardzo nisko i pachwiny bolą, ale ogólnie nie jest żle.
            Trochę gorzej w stosunkach z mężem. Ostatnio strasznie mi dogryza, że ciężko ze
            mną wytrzymać, że wariatka (bo się denerwuję i przeżywam ciążę)i jakby celowo
            próbuje mnie obrazić, a mi się wydaje, że to właśnie on kiepsko znosi końcówkę
            mojej ciąży (i zachowuje się jakby sam w niej był). Na razie go nie lubię i
            panuje dość oficjalna atmosfera, przy czym jestem na niego tak zła, że nawet mi
            to nie przeszkadza. Każdy zatem robi swoje.
            Życzę szybkiego rozwiązania przeterminowanym.
            Pa. M.
      • emma_euro_emma Aga! Gdzie jesteś? 05.06.05, 12:59
        A gdzie podziała się Aagulek? Zazwyczaj była tu pierwsza, a dzisiaj jej nie ma -
        to troszkę niepokojące. Wyślę do niej póxniej smsa i dam Wam znać. O ile
        odpowie; a może będziemy miały tu niedzielnego bobasa?
        • aagulek jestem jestem 05.06.05, 14:24
          Kasiu, jak napisalam w smsie obchodzilismy rocznice, to dopiero 12 ale bede
          wtedy w szpitalu wiec poszlismy sobie na obiadek do Zgody smile..a bylabym
          pierwsza gdybym cos napisala, obudzilam sie o 5.50 i spac nie moglam, poszlam
          poprasowac nasze ciuchy, a kolo 7 wlazlam do netu na forum nuda pusta i gralam
          w pokera na wp.pl no i w rzutki..co z tej Magdusi wyrosnie
          ciekawe...pojechalismy do Agaty bo mamy kupic serwis obiadowo-kawowy..na
          prezenty slubne prosilismy o kase no i rodzice nam dali 600zl zebysmy sobie w
          razie co dolozyli no i szukam czegos fajnego, kolezanka namawiala mnie na
          kwadratowy serwis ljubljany ale jakos do mnie nie przemawia, sa 3 typy ale
          musimy cenowo posprawdzac gdzies indziej bo tu wydaje mi sie drogo..12 osobowy
          obiadowy(41 czesci) po 1089, 1080, 713, pewnie mozna taniej ale kurcze to ma
          byc na cale zycie i tez mam dylemat bo tak 12 za malo, 18 szt ok, ale jak wyjda
          z produkcji czy sie cos stlucze to gdzie ja pozniej dokupie? no ale na razie
          chyba odpuszczamy bo za duzo tych wydatkow chociaz stwierdzilam ze mam to
          gdzies, kupic musimy a i tak z karty kredytowej...600 zl dostalismy i pooooszlo
          nie wiadomo kiedy..to chyba bylo po to zeby sie czyms innym zajac niz mysleniem
          kiedy urodze, wiem ze nie mam sie co rownac z Emma, bo termin Ci minal Kasiu,
          ale wkurza mnie niepewnosc, maz wzial urlop do konca miesiaca a jak nie
          wywolaja? pozniej nie dostanie...echhh...moze po dzisiejszych spacerach Madzia
          sie sama ruszy..pozdrawiam,Agnieszka i Magdalenka 36tc skonczony
          • emma_euro_emma Re: jestem jestem 05.06.05, 21:14
            Nie zdążyłam napisać dziewczynom, bo weszłam tutaj i już zdążyłaś napisać, a
            potem poszłam spać. Chodziłam dzisiaj z siostrą po Geant`cie i padam - jak
            dzisiaj już nie urodzę, to normalnie już nie wiem...
            Co do serwisu, to my dostaliśmy od mojej siostry obiadowy i kawowy na 12 osób -
            z powodzeniem wystarcza, tym bardziej, że jak na razie 1 raz był użyty. Jeśli
            mogę Ci coś poradzić, to kupcie ten tańszy, bo takich rzeczy używa się tak
            sporadycznie, że chyba lepiej zainwestować w coś, czego się częściej używa.
            Pogłaskaj ode mnie Magdusię w pupcięsmile
    • sgosia5 Tu Sgosia5! 05.06.05, 18:38
      Witajcie dziewczynki, zwłaszcza wszystkie jeszcze oczekujące!
      Jak już pisała Wam Renia urodziłam błyskawicznie (prawie na izbie przyjęć),
      więc już oszczędzę Wam szczegółów, bo ja przez ten prawie filmową jazdę na
      porodówkę nie mogłam przez kolejne dwie noce spać z wrażeniasmile w
      przeciwieństwie do mojej córci, która w właściwie sama się nie budzi na
      karmienie i co jakiś czas musze ją wyrywać ze snu na karmienie. A jest taka
      malutka! Przy wypisie miała 2450g, mam nadzieję, że jeszcze nadrobi! Na razie
      stara sie dużo jeść, ale przy takim małym żołądeczku ja ciągle walczę z
      laktatorem. Bo przy moim biuście normalnie 70A teraz mogłabym otworzyć
      mleczarnię i wykarmić z 10 noworodków... Jestem dość obolała, bo niestety znów
      zostałam nacięta, w piersiach nawał i nastrój też średni, bo nie jestem w
      stanie usiąść na tyłku, więc na razie kończę. Jeszcze sie odezwę!
      Wielkie dzięki za wszystkie gratulacje!

      A propos szpitala bielańskiego: myślę, że ze względu na to, ze oddział jest po
      remoncie kobiety walą drzwiami i oknami (bo z wyglądu jest dość przyjemnie i
      warunki rzeczywiście b. dobre, na razie wszystko gratis), więc b. szybko
      wypisują, po porodzie nat. po dwóch dobach, po cc po trzech, wczoraj jak
      czekałam na męża - na korytarzu na moje łóżko czekały już dwie panie z
      dzidziami po porodziesmile)) więc specjalnie sie nie przejmują czy jesteś w stanie
      sama zejść z tego łóżka, tylko jak po obchodzie pediatr. z dzidzią wszystko ok
      to w południe masz wypis. Ja musiałam czekać do 14 aby minęły pełne dwie doby...

      Pozdrawiam!
      Gosia z Martynką2 (miała być do wyboru też Kasia, ale mąż zadecydował i jest
      Martynka Kasia (ku lekkiemu niezadowoleniu obu babci), myślę, że muszelka04 nam
      wybaczywink
      • renia73 Re: Tu Sgosia5! 05.06.05, 19:30
        A u mnie też za pierwszym razem miała byc Martynka smile), ale jednak oststecznie
        padło na "Maja" (tez babcie sceptycznie podchodziły do wyboru, a teraz juz
        pewnie nie pamietają...)Renia
        • katika0303 Właśnie uśpiłam mojego zuszka 05.06.05, 20:46
          i piszę parę słów, aby poprawić statystykę. Mój cudny synuś przyszedł na świat
          UWAGA!!! 1 czerwca o godz. 13.45, czym zrobił nam wszystkim przefantastyczną
          niespodziankę. Nawiązując do wcześniejszych postów, które udało mi się przejrzeć
          to urodził się właśnie w naszą rocznicę ślubu, super, prawda???
          Dane: syn, waga - 3270, wzrost - 56, główka -35. Zdrowiutki, przebadany, usg
          zrobione - wszystko w porządku. Teraz ma żółtaczkę, która mam nadzieję szybko
          minie, bo prawie w ogóle nie spadł z wagi w szpitalu. Jesteśmy w domu od
          wczoraj, niezły młyn, mój Michałek mnie nie odstępuje na krok, a do dzidziusia
          zapałał taką miłością, że łzy same lecą z radości. Całuje i jego i mnie non stop
          po rękach i nogach, przygląda się wszystkiemu i jestem naprawdę szczęśliwa.
          Jakby ktoś znał nr tel. do Najwyższego, żeby podziękować za taką wspaniałą
          rodzinę to proszę o namiarysmile
          Jedno wiem na pewno, kocham was wszystkie czekam również na Wasze maleństwa, a
          świat jest piękny i wspaniały, choć za oknem burza...
          XXX
          kasia
          • monika450 Re: Przeterminowana 05.06.05, 21:09
            Tak się czuję i mam nadzieję, że to już niedługo. Na początku ciąży myślałam,
            że urodzę 3-4 dni po terminie nawet chyba pisałam w którymś poście na ten
            temat, ale co innego myśleć i mówić przed czasem a co innego przeżywać to
            aktualnie. To jest niesamowicie nieprzyjemne i uciążliwe. Jeszcze nigdy nie
            dłużył mi się czas tak jak robi to teraz te 2 dni to jak cała wieczność.
            Godzina z godziny a wydaje się tak długooooooo. Co prawda nie jest to koniec
            świata i jest okazja żeby odpocząć ale to bardziej niepokój żeby już zobaczyć
            to dziecko żeby usłyszeć że jest zdrowe że wszystko jest dobrze. To chyba
            bardziej spędza mi sen z powiek niż brak zajęcia. Wyczekiwanie na jakieś
            skurcze, które zresztą są, ale bardzo małe i nieregularne. Sprawdzanie, co
            chwila czy może ciekną mi wody. Normalnie jak wariatka albo coś, aha jeszcze
            gorsze są, co chwila telefony i sms od rodziny i znajomych z pytaniem Czy już?
            Takie mam kiepawe samopoczucie i sory ze się z wami tym dzielę, ale mój mąż
            chyba czuje się podobnie i nie rozmawiamy o tym. Pozdrawiam wszystkie mamusie.
            gratulacje katika0303 i niech ci sie chowa synek tylko dobrze i jak najlepiej.
            Aga
            • aagulek Re: Przeterminowana 05.06.05, 21:23
              czesc Agnieszko, wiem ze ja to pewnie tylko dzialam Wam na nerwy bo z terminem
              na 3 lipca a sie pcham na czerwiec i to juz za chwile..ale rozumiem Ciebie
              pewnie tylko w malenkim kawalku, niby mam ustalone ze ide 8 ale tez nie wiem
              kiedy urodze i tu nie chodzi o to ze sie przeterminowalam tylko ze dla Małej
              nie jest dobrze siedziec w brzuszku jak mi cukry sie podwyzszaja a gina
              zdecydowala by jednak insuliny nie brac...mam nadzieje ze nie beda przedluzac
              bo wtedy to dostane furii, ze wzgledu na Jej zdrowie..
              jak tylko zaszlismy w ciaze to probowalam klamac co do terminy wlasnie zeby
              sobie oszczedzic tych tel i smsow, teraz jakos sie samo zlozylo ze ide
              wczesniej rodzic, w sumie wiedza rodzice ktorzy pewnie gdzies w rodzinie
              rozgadali bo sie martwia ze za wczesnie, u mnie w pracy i bliskie kolezanki,
              wiem ze nie bede odbierac tel w szpitalu, w domu to wogole do stacjonarnego do
              wtorku sie nie dotykam niech sobie dzwoni..tesciowa ustawiona bo w czwartek
              pytala czy moze zadzwonic jutro czyli w piatek, jasno powiedzialam ze nie co
              sie dowie jak sie czuje dobrze, puchne i leze i tyle; z mezem ustalilismy ze
              jak beda do niego dzwonic a np bedzie w drodze do szpitala by ze mna rodzic nie
              powie..zreszta co glupi nie sa jak tel wylaczymy to sie domysla ze cos sie
              dzieje...trzeba to jakos zniesc, czekanie jest straszne to wiem, najgorsza ta
              niepewnosc dzis, jutro, dzis, jutro.. ja nie mam skurczy przynajmniej ich nie
              czuje ale szyjka miekka i krotka i mam tylko nadzieje ze zadnemu madremu nie
              przyjdzie do glowy poczekac bo to juz za chwile i nie beda mnie trzymac..
              dobrze by bylo zebysmy w tym tygodniu urodzily bo w miara chlodno ma byc a po
              13 znowu upaly..wtedy na porodowkach jest strasznie goraco..czego i Tobie i
              Emmie zycze, buziaki,Agnieszka i Magdalenka 36tc
            • renia73 Re: Przeterminowana 05.06.05, 21:33
              Ja jeszcze przed terminem, ale juz czuję się przeterminowana...
              W piątek późnym wieczorem przyjechała do nas teściowa. W sumie taka
              nieszkodliwa osoba. Kiedy jest u nas, zawsze dużo czasu poświeca Mai, a Mai w
              to graj. Dlatego ją ściągnelismy. Ale kiedy zadała mi po raz trzeci
              pytanie "jak się czujesz" (czytaj "czy może już rodzisz?") to troche mnie
              poniosło i powiedziałam zeby w koncu przystali (tj. mąz i tesciowa) z tą
              troską. Teraz jest mi głupio, ale cóż...Poza tym przestałam juz odbierac
              telefony, bo od kiedy Gosia urodziła, wszyscy mnie pytaja "no to kiedy?" - mam
              ochotę ich wszystkich wygryźc...
          • emma_euro_emma Re: Właśnie uśpiłam mojego zuszka 05.06.05, 21:18
            Ojejku, Kasiu - jak fajniesmile A z Twojej wypowiedzi bije takie ciepło, radość i
            szczęście, że aż zaczęła mi się japka cieszyć. Bardzo cieszę się Waszym
            szczęściem i trzymam kciuki za takie same radości u każdej z nassmile
            Gratuluję i przesyłam całuskismile
          • sowikoj Re: Właśnie uśpiłam mojego zuszka 05.06.05, 21:19
            Kasiu gratulacje! Ja chyba coś przeggapiłam. Bardzo Ci zazdroszczę, ze jesteś
            po.
            Życzę Wam dużo zdrówka.

            A ja mam doła i ryczę, bo wykasowałam swoje zdjęcia z brzusiem, a niektóre były
            bardzo fajne, a do tego opróżniłam kosz. Mąż wcześniej wykasował je z pamięci
            aparatu i tak.... Teraz to już tylko haker, albo jakiś spec od cudów może
            pomóc. Idę poryczeć w poduchhę to mi może ulżą wszystkie smutki świata. Za Was
            też poryczę, żebyscie już za swoje nie musiały.
            Czekamy dalej...
            :!
            I.
            • sylkon Re: Właśnie uśpiłam mojego zuszka 05.06.05, 21:47
              Gartuluję Kasiu!!! Ja też tak chcę!!!
              Ale na razie cisza, choć miałam dziś jeden skurcz, który trochę bolał, mąż
              skakał z radości, że to może już... Ale niestety. Cisza.
              Dziś spędziłam z moim ślubnym cały dzień - zrobiliśmy zakupy, upraliśmy dywany,
              zasłony, firanki, trochę głupio, że w niedzielę, ale w inne dni musiałabym
              zrobic to wszystko sama, więc trudno, sąsiedzi już od dawna myślą, że nam
              odbiło.
              No i byliśmy na spacerze. Po wczorajszym wypadku została tylko plama na ulicy.
              Dziś mi jakoś lepiej i weselej. Mam ochote jeszcze wybrać się do kina
              na "Zakochanego anioła", może któras z Was już była. Coś czuje, że teraz albo
              nigdy...
              Snujemy z moim ślubnym plany na następne wakacje. Z rocznym malcem można
              spokojnie wyjechać, jeśli jest z nim wszystko w pożądku.
              Nie wiem jak Wy, ale my uwielbiamy podróżować, ciągle gdzieś nas nosiło i nosi,
              każdy wolny weekend staraliśmy się spędzać na zwiedzaniu, chodzeniu po górach.
              jak sobie pomyśle, że dwa lata temu zdobyliśmy Toubkal - najwyższy szczyt
              Atlasu w Afryce (mój pierwszy czterotysięcznik), to wydaje mi się, że poród nie
              będzie chyba większym wysiłkiem, przynajmniej choroba wysokościowa mnie nie
              dopadnie. Mam nadzieję, że z naszym dzieckiem też uda nam się jeździć, że
              wysiedzi w samochodzie (znam dzieciaki, które nie znoszą jazdy, choć nie mają
              choroby lokomocyjnej), że da się z nim pojechać, lub polecieć gdzieś dalej.
              Zresztą był juz z nami, gdy chodziliśmy po górkach w Słowackim Raju. Miał
              jakieś trzy - cztery tygodnie. No ale teraz moje maleństwo czeka najważniejsza
              podróż... termin wstępnie zarezerwowany, ale czy się nie spóźni, zobaczymy...
              Pozdrawiam
              Sylwia

              • jezzmam Beznadzieja zawitała u mnie............ 06.06.05, 08:29
                Zle sie czuje.Wczoraj chyba wypadł mi czop(na papierze toaletowym zobaczyłam przeżroczysty śluz z krewką-to to???i mam brązowe upławy,siara mi leci)Od piątku mam tak spuchnięte nogi i ręce,że aż szczypią i trudno mi stać i potrzymać coś w rękach.Buzia też jakaś nie moja(też opuchnięta)Mały daje popalić pod żebra,że trudno spać-siedzieć-leżeć.Oby do 10go!!!!Chce już Fabcia przytulić!!!!


                Z innej beczki-----Wyszłam z kliniki na"przepustkę"-na ślub brata(wiem---miałam nie iść,ale....)Jak mi sie uda to zapodam pare fotek.Nawet u nas w domu było fajnie,ale u MŁODEJ już było do bani!!!!Byłam tylko na mszy i jak Krzysiek jej przysięgał to sie tak poryczałam,że klękajcie narody!!!!!!Tak mi go jest szkoda i żal!!!!Wkopał sie biedny w niezłe bagno.Moja rodzinka siedziała za mną w kościele i jak sie już"zaobrączkowali"to wujek tylko rzucił---Oj Krzysiek!!!Przepadłeś!!!!i ja znowu w ryk!!!!Przy kościele konie sie pogziły(z ludzmi i powozie)i stratowały mojej ciotce(z ojca strony)nowiutkie audi!!!Same cyrki na tym weselu!!!A ja prosto z kościoła pojechałam do cioci,która ma raka i tam posiedziałyśmy do wieczorka.Jakoś nie czułam potrzeby bycia na remizie na przyjęciu weselnym.


                Pozdrawiam wszystkie e-mamy.
                • aagulek Re: Beznadzieja zawitała u mnie............ 06.06.05, 09:01
                  Słonko pamiętaj masz być egoistką i myśleć szczególnie teraz tylko o sobie i
                  Maluszku i tylko Wy jesteście ważni smile
                  to chyba czop..a w sumie to te draże to naprawdę by już doszły jakbym wysłała ;-
                  ) buziaki, Agnieszka i Magdalenka 37tc rozpoczęty
                  • madzias1968 Re: Beznadzieja zawitała u mnie............ 06.06.05, 09:54
                    Katika - serdeczne gratulacje z narodzin maleństwa, trzymajcie sie cieplutko i
                    zarażaj nas swoim optymizmem.
                    Sowikoj - dzięki, że o nas myślisz i trochę popłakałaś, pewne dlatego od rana
                    jestem w dobrym humorze. Zdjęć trochę szkoda, ale może jeszcze zdążycie
                    nadrobić?
                    Monika-Aga - ty całkiem normalna jesteś - gdybym ja była po terminie to
                    chybabym ze szpitala nie wychodziła tak bym się bała o malucha.
                    Sylkon - ja też uwielbiam góry (te najwyższe) - ale wspinam się tylko w
                    marzeniach. Przeczytałam wszystkie książki, które były w bibliotece nt. wypraw
                    na najwyższe szczyty świata i jestem zauroczona górami. Maluchowi pewnie w
                    genach przekażesz miłość do tego pięknego choć niebezpiecznego sportu.
                    Jezzmam - trzymaj się i teraz myśl o sobie i dzidzi, a nie o braciszku, który
                    wybrał taką, a nie inną partnerkę życiową. Z czopem różnie to bywa, czasem po
                    jego odejściu czeka się jeszcze kilkanaście dni. U mnie też 37tc + 5.
                    Aga - szkoda, że Cię biorą do tego szpitala, ale jeśli tak lepiej dla Magdusi -
                    to cóż zrobić.
                    Emma - co ty jeszcze robisz na forum? Marsz do szpitala rodzić maleństwo, nie
                    przyzwyczajaj się za bardzo do brzuszka.
                    Ściskam Was wszystkie bardzo gorąco.
                    Madzia


                    • sowikoj Re: Beznadzieja zawitała u mnie............ 06.06.05, 10:20
                      Witam - dzis juz w lepszym nastroju i duzo lżejsza o te łzy wszystkie. Co do
                      zdjęć to musze sie pogodzić, nawet programiści z dużych instytutów się poddali.
                      A hakera żadnego nie znam (może to i lepiej?).
                      Sylkon - ja byłam z moim synem jak miał pół roku skończone i dobijał na miejscu
                      7 miesiąc nad morzem i miło to wspominamy. Te spacery w nosiku, las itd. Ale na
                      temat gór to nic nie wiem (poza polskimi) i podziwiam, że tak ciekawie
                      spędzacie czas.
                      Kasia -Emmma jak sądzę dziś poszła na kontrolę do szpitala. Czekam na ew. SMS'a
                      bo ma mój telefon. Jak co to WAm dam znak co i jak.
                      Miłego czekania.... smile
                      I.
                      • sylkon Re: Beznadzieja zawitała u mnie............ 06.06.05, 13:24
                        Jezzmam nie martw się, to już końcówka, już niedługo będzie po wszystkim i
                        Twoja dzidzia będzie zdrowa. Wytrzymasz, wierzę w to, tyle tygodni byłaś taka
                        dzielna!!!
                        A jeśli chodzi o śluby braci - ja przezyłam trzy i cztery śluby sióstr (na
                        jednym miałam dwa miesiące). Ostatni przypominał ślub i wesele jakiejś rodziny
                        włoskiej, na którym najpierw był płacz, omdlenia, a potem śmiech, ściskanie i
                        przeprosiny. Moja bratowa wymyśliła sobie, że dzieci będą niosły obrączki do
                        ślubu. Niestety, chłopiec który trzymał koszyczek z obrączkami, to straszny
                        wiercipięta, nie mógł usiedzieć na miejscu, oglądał te obrączki przymierzał, po
                        prostu mu się nudziło. W pewnym momencie jego matka (moja druga bratowa)
                        potrząsnęła nim, by się w końcu uspokoił i obrączki poleciały w powietrze.
                        JEdna sie znalazła, druga nie. panna młoda musiała zdjąć pierścionek, który
                        posłużył za obrączkę. Afera się nie skończyła. Jedna bratowa zaczęła obwiniac
                        drugą, ta druga powiedziała, że jadą do domu, aż w końcu zemdlała. Obrączka się
                        znalazła, a dokładniej ja ją znalazłam w domu weselnym. Wpadła w zaszewkę
                        żakietu bratowej (tej starszej) i wypadła na schodach. Bratowa wyrwała mi tę
                        obrączkę, wbiegła po schodach uściskała się z panną młodą i....zemdlała. Cyrk
                        na kółkach był na tym ślubie. Niestety, teraz po 4 latch małżeństwa nie mogę
                        powiedziec, żeby było im dobrze ze sobą. Brat się oddalił od reszty rodziny,
                        ostatnio jak go spotkałam w Wawie na ulicy, to zachowywał się tak, jakby się
                        mnie przestarszył, jakbym nie była jego siostrą, tylko jakąś tam znajomą. Tylko
                        mama ma jeszcze cierplwość, ciągle ich do siebie zaprasza, stara się rodzinę
                        trzymać w kupie. a rodzina nie jest mała. Samych wnuków moja mama ma 18, moje
                        małe będzie 19. Ma tez jednego prawnuka, ale o tym już chyba kiedyś pisałam.
                        Nafajniej jest jak mam urodziny i choc od dawna już nie dostaję prezentów, to
                        telefony urywaja się od samego rana. Jestem najmłodsza i wszyscy pamiętają
                        dzień moich urodzin. Nikt nie wiedział, że mama jest w ciąży i byłam prawdziwą
                        niespodzianką dla rodzeństwa. W 6 miesięcy później urodziła się moja
                        siostrzenica.
                        Ale się rozpisałam. Uciekam od głupich myśli, bo ileż tak można wsłuchiwać się
                        w swoje ciało, wypatrywać czopu śluzowego, skurczy czy odejścia wód płodowych.
                        Postanowiłam jak najpłniej wykorzystać te ostatnie dni. Nawet po schodach sobie
                        dziś weszłam, zamiast jechać windą, takiej energii złapałam. Teraz lecę zrobić
                        sernik z truskawkami, posprzątam i uzupełnię dziennik budowy. Za oknem koszą
                        trawę i bardzo ładnie pachnie. Uwielbiam ten zapach.
                        Sowikoj - dodałaś mi trochę wiary w to, że z maleńkim dzieckiem też można
                        wyjeżdżać, przy zachowaniu odpowiednich warunków oczywiście. Nasi rodzice
                        stukają się w głowę, gdy im mówimy o naszych planach wyjazdowych, sądzą, że
                        zgłupieliśmy, że jak się chciało dzieciaka, to teraz trzeba zmieniać cale swoje
                        życie. Jesteśmy innego zdania. Aby tylko maluch był tego samego zdania co my.
                        trzymajcie się, życzę wytrwałości w oczekiwaniu i nie tylko.
                        Pozdrawiam
                        Sylwia i Niespodzianka
                        • jezzmam Re: Beznadzieja zawitała u mnie............ 06.06.05, 13:52
                          Ja opisałam potrosze to wesele po to,żeby was i sie rozluznić.Poryczałam sie bo naprawde szkoda mi tego mojego braciszka,bo fajny z niego chłopak,ale jak widać miłość jest ślepa.To auto które konie stratowały należy do ciotki która pokazuje wszem i wobec,że jest lepsza-bo bogata(komentarz był jeden po całej akcjii---NA BIEDNEGO NIE TRAFIŁO---)Poszłam na ślub,żeby mi nikt nie zarzucił,że własnemu bratu nie byłam na weselu,a siedzenie z ciocią"rakówką"mówie wam jest 1000000 razy przyjemniejsze niż siedzenie na remizie(między rodzinką która udaje WSZYSTKO)Głupio mi tylko,że nie potrafiłam powstrzymać łez,ale jak to zkomentowała ciocia "rakówka" baby w ciąży już tak mają(ona sama jak była w ciąży to też ryczała z byle powodu-tak mówiła)bardzo ją lubie,a ona biedna czeka,żeby zobaczyć mojego Fabianka-mówi-a reszte może umierać.Bardzo mi pomaga psychicznie i zawsze ma i miała dla mnie czas.Reszte rodziny to w kosmos wysłać bez możliwości powrotu.

                          Wcale sie nie przejmuje tym weselem,tylko cholera tego brata mi szkoda(wszystkim jest go szkoda)
                          • sowikoj Re: Beznadzieja zawitała u mnie............ 06.06.05, 16:05
                            Jezzmam - fajnie jest poczytać o innych, nie ciążowych problemach. Masz rację,
                            czasem już się świruje, a przecież czekamy na nowe życie smile
                            Pozdrów swoja ciotke. Niech tak nie smuci o tym umieraniu. Teraz chemia jest
                            taka, że da radę wsjo pokonać. Wiem co mówię. Moja mam z leczeniem czekała na
                            mój ślub (niektórzy tak mają). Potem jak był nawrót to też czekała, żeby
                            Roberta zobaczyć. A teraz po 6 latach jest z nim nad morzem na plaży... smile To
                            jest cud! Teraz jest czas, że po prostu trzeba przy niej być i wspierać ją
                            duchem i podaniem ręki. Ale chyba sama wiesz...

                            Wracając do watku o stażu... Hmm 8 lat znajomości przed ślubem i 9 rok po. I
                            nigdy nie myślałam, że to będą takie cudowne lata... czego i Wam serdecznie
                            życzę.
                            I.
                            • jezzmam Re: Beznadzieja zawitała u mnie............ 06.06.05, 16:14
                              Ona ma już zajęte prawie wszystko przez raka.W piątek dowiedziała się o przerzutach na kręgosłóp.Ale jeszcze walczy i jest silna.Ja ją podziwiam,bo walczy już 6rok,ja bym sie już dawno poddała.
                        • polihymnia Re: Wyjazdy z dzieckiem - do Sylkon 06.06.05, 14:03
                          Moi dobrzy znajomi byli już z dzieckiem w Czechach (jak mały miał 1
                          miesiac), w Taize (8 miesiecy) i Londynie (10 miesiecy). Tak więc da
                          się.
                          Ja generalnie jestem domatorką i na razie nie wybrałabym się z dzieckiem
                          za granicę, ale zamierzam jeszcze w czasie tych wakacji (czyli Kubuś
                          będzie miał góra miesiąc, półtora) pojechać na tydzień lub dwa do
                          kuzynostwa do Wrocławia. Ich w tym czasie nie będzie, a mają domek z
                          kawałkiem trawnika - zawsze to przyjemniej niż w blokowisku.
                          Asia
                          • polihymnia Re: Wyjazdy z dzieckiem - do Sylkon 06.06.05, 14:08
                            A przyszłoroczne wakacje to już obowiązkowo - polskie morze albo jakaś agroturystyka smile
                            • sylkon Re: Wyjazdy z dzieckiem - do Sylkon 06.06.05, 15:21
                              W te wakacje chyba nigdzie nie pojedziemy, bo mamy budowę domu i spore wydatki,
                              więc chyba nie damy radę finansowo, bo z takim maluchem to raczej na kwaterze
                              trzeba mieszkać, choć potrafimy podróżówać tak, że śpimy w samochodzie
                              dostawczym przerobionym na kempingowy, albo w namiocie gdzieś na dziko, myjemy
                              się w misce, albo w jeziorze, albo gdzie się da, gotujemy na kuchence itp. W
                              podróży poślubnej byliśmy na Krymie, we Lwowie i Odessie. Dwa tygodnie, a
                              wydaliśmy chyba jakieś 600 zł (na dwie osoby z biletami pociągowymi). Żyliśmy
                              jak królowie, bo ceny tam są o wiele niższe niż w Polsce, przynajmniej były
                              trzy lata temu. A z dzieckiem chcielibyśmy pojeżdzić po krajach zachodniej
                              Europy, nigdy nie byłam w Irlandii, W.Bytanii czy Skandynawii, zwiedzaliśmy
                              raczej jakieś "dzikie" kraje typu Bługaria, Ukraina, Rumunia, Turcja, nawet
                              Gruzja. A są teraz bardzo tanie oferty przelotów, więc dzieciaczek troszeczke
                              pojeździ, jeśli tylko będzie (a wierzę w to, że będzie na pewno) zdrowy. Poza
                              tym jest jeszcze tyle miejsc w Polsce, których nie widziałam i takich, do
                              których chciałabym wrócić. Podróżówanie jest dla mnie jedną z najważniejszych
                              rzeczy w życiu, tuż za miłością i rodziną, mogę mieć nawet beznadziejną pracę,
                              byle tylko od czasu do czasu gdzieś pojechać, coś zobaczyć, poznać nowych
                              ludzi, nowe smaki, zapachy (nie zawsze przyjemne).
                              Mieliśmy z mężem nawet koncepcję wyjazdu na rok, tuż po studiach. chcieliśmy
                              kupić bilet dookoła świata, szybko się obroniłam, zdobyłam nawet wizę
                              amerykańską (na 10 lat), uczyłam się hiszpańskiego, mieliśmy zarezerwowane
                              bilety, sprzedaliśmy samochód, mieszkanie też już zaklepaliśmy memu bratu.
                              Niestety, nie udało się, rozwiązało się porozumienie trzech linii lotniczych,
                              oferujące najtańsze bilety dookoła świata, a inne zaczynały się grubo powyżej
                              2000 dolarów za jeden bilet, na co niestety nie było nas stać. Postanowiliśmy
                              więc zostać i wybrać inną podróż dookoła świata, zbudować dom (kredyt na 20
                              lat). Naszym światem miał się stać maluszek, który nie chce za nic wyjść z
                              mojego brzucha. Ale marzenie spełnimy, może nie wyjedziemy na rok, tylko na
                              miesiąc, lub dwa, ale pojedziemy. Podobno wszystkie marzenia się spełniają -
                              tylko nie zawsze wtedy, kiedy tego najbardziej pragniemy.
                              Znowu się rozpisałam.
                              Do Jezzmam - mojego brata też mi szkoda, ale niestety miłość jest ślepa, może
                              jednak im się ułoży i będzie im razem dobrze. Mojemu bratu nie dało sięnic
                              wytłumaczyć, choć mama mówiła mu, że będzie nieszczęśliwy (i jest), ale to jego
                              życie, jego wybór i jego błąd. I może mieć pretensje tylko do siebie. Tak jak i
                              Twój brat.
                              Pozdrawiam
                              Sylwia
      • muszelka04 Re: Tu Sgosia5! 06.06.05, 15:18
        Gosiu, jeszcze raz gorące gratulacje.
        Oczywiście nie mamy nic przeciwko temu, że Wasz skarb również będzie miał na
        imię Martynka. Cieszę sie, że i Wam podoba się to imię. Martynki są
        przesłodkie, prawda?? Z resztą zobacz sama:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=19807247
        W piątek zaczeły sie u nas problemy kolkowe, ale jak stwierdzili moi rodzice na
        razie "lekkiego kalibru". I oby tak zostało. Mała pręży sie po jedzeniu i
        widać, że "kręci" ją po brzuszku, a ja wszystko robie żeby jej ulżyć i żeby się
        jej odbiło. Aż mi się łezka w oku kręci jak widzę jak bidulka sie męczy, ale
        nie płacze przy tym za bardzo, więc chyba jeszcze nie jest tragicznie.
        Dzisiejsza noc i dzień są super (nie mówiąc o tym co za oknem), mała śpi jakby
        chciała odespać ten "kolkowy weekend" i tylko budzi się co 2-2,5 h na jedzonko.
        Po karmieniu szybko zasypia i chyba dziś już tak nie cierpi.
        Ooo, budzi się, lecę do niej, a Was mocno całuję i pozdrawiam.
        • madzias1968 Re: Tu Sgosia5! 06.06.05, 16:17
          Aga, muszę się pochwalić, że jedna z tych uroczych Martynek to moja
          siostrzenica (ta od kasia_blaz).
          Zresztą na jednym ze zdjęć (w wątkach, które wcześniej wklejałaś) jestem
          również i ja (Martynka ma na tym zdjęciu słonika na głowie).
          Madzia
        • renia73 Re: Do Muszelki04 06.06.05, 17:49
          Bardzo fajne te Martynki! A wiesz juz po czym te "kolki"? Stosujesz dietę,czy
          na razie nie musiałaś?
          • muszelka04 Re: Do Muszelki04 08.06.05, 13:37
            tak na prawde cały czas zanim wezme cos do ust, to sie zastanawiam z trzy razy
            czy moge, stosuje sie do diety wg rozpiski, która dostalismy w szkole rodzenia,
            mysle, ze te kolki (chociaz od paru dni jest w miare spokojnie), to poprostu
            nagromadzone powietrze w jelitach połykane z mlekiem
            jak nakarmie Martynke, to musze ja potrzymac troche "w pionie" albo na
            ramieniu, jej sie odbija i jest OK, to wszystko przez to, ze przewod pokarmowy
            u niemowlaka jest jeszcze nie rozwiniety dobrze
    • sowikoj do-o Emma-Kasia 06.06.05, 16:24
      A Kasia chyba jednak w szpitalu. Posłałam jej dwa SMS' ale nie dochodzą. Pewnie
      ma telefon wyłączony. Trzymajmy za nią kciuki. To pewnie już! Niech jej szybko
      i lekko pójdzie.
      Czego życzę też pozostałym
      smile
      A może Wy coś wiecie?

      I.
      • jezzmam Re: do-o Emma-Kasia 06.06.05, 16:42
        Czyżby następna szczęśliwa mamusia nam się szykowała?????Emcia--trzymam kciuki.
    • aagulek do Emmy 06.06.05, 17:22
      witam, no niestety na moje sms tez nie odpowiada, pewnie akcja wink
      pozdrawiam,Agnieszka i Magdalenka 37tc
      • renia73 Re: do Emmy 06.06.05, 17:47
        No to Emma sie doczekałasmile) Trzymam MOCNO kciuki! Renia
    • aagulek Kasia Emma urodziła :-) 06.06.05, 19:20
      Kochane, cytuję smsik: "właśnie przytulam najpiękniejszą istotkę na świecie smile
      waży 3450g i ma zaledwie 57 cm, ale wzbudza tak ogromną czułość, jak jeszcze
      nikt nigdy smilepozdrawiam"
      • renia73 Re: Kasia Emma urodziła :-) 06.06.05, 19:23
        Całuski dla Kasi i dla Maleństwa - a jednak "godzina W" nastapiła!
        Renia
        • jezzmam Re: Kasia Emma urodziła :-) 06.06.05, 19:30
          Gratuluje Kasieńko!!!!!!!ale Ci zazdroszczę!! ja w piątek będę też szczęśliwa!!!Całuje cieplutko!!!
          • sowikoj Re: Kasia Emma urodziła :-) 06.06.05, 20:12
            Witam! jak widze już wiecie! Właśnie rozmawiałam z Kasią! Mówi, że Wam
            wszystkim bardzo dziękuje za gratulacje i SMS'y. Jest wzruszona, że pamiętacie
            i tak wspólnie się wszystkim przejmujecie. Jest przeszczęśliwa. Leży z małym w
            łóżku i co 10 min. się budzi, bo boi się go zgnieść.
            O 6 odeszły jej wody, o 14.50 Sebastian był juz z nimi razem. Rodziła z mężem i
            są przeszczęśliwi! A czas płynie bardzo szybko, jak się wyraziła, godzina jak
            dwie jak pół.
            Nie chciałam jej męczyć więc więcej przekaże Wam sama.
            Słychać, że jest zmęczona, ale na prawdę szczęśliwa!

            A ja jutro o 9mam się zgłosić w szpitalu. Jak coś się wydaży to mąż da WAm znać.
            I.
            • monika450 Re: Kasia Emma urodziła :-) 06.06.05, 20:57
              Gratulacje Kasi i jej synkowi. Życzymy ci szczęścia, miłosci i wszystkiego
              dobrego. Cieszymy się że jesteście już po i cieszymy się Waszym szczęsciem. Och
              jak super!!!!!!
              • sylkon Re: Kasia Emma urodziła :-) 06.06.05, 21:31
                Kasiu - GRATULACJE!!!!!!! Aż mi ulżyło, że Ci się udało. Cieszę się razem z
                Wami!!! To ilu już jest facetów?? Chyba większość?
                Może teraz na mnie kolej?? Zobaczymy.
                Pozdrawiam
                Sylwia
                • lolo09 Re: Kasia Emma urodziła :-) 06.06.05, 22:09
                  gratulacje emma.
                  niech synek zdrowo rosnie smile
                  • sewa75 Re: Kasia Emma urodziła :-) 07.06.05, 08:40
                    Dołączam się do gratulacji! Cieszę się, że wszystko dobrze się potoczyło.
                    Wczoraj byłam u ginki i teraz stwierdziła, że szanse na dotrzymanie terminu są
                    całkiem duże, więc jeszcze ok. 2 tygodnie muszę poczekać na maleństwo. A dziś
                    jadę na KTG.
                    Pozdrawiam
                    Ewa
                  • polihymnia Re: Kasia Emma urodziła :-) 07.06.05, 08:40
                    Gratulacje!!!
                    Jednak urodziłaś przed Bożym Narodzeniem ;
                    Wszystkiego najlepszego dla mamy i synka. I taty też oczywiście.
                    Asia
                  • madzias1968 Re: Kasia Emma urodziła :-) 07.06.05, 08:44
                    Kasiu - najszczersze gratulacje -
                    trzymajcie się cieplutko i zdrowo.
                    Madzia
    • renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 11:40
      Teraz jak zabrakło Izy, Emmy, ... to pewnie rzadko ktoś zagląda...Obecne
      Mamusie zajete, a przyszłe - zmeczone oczekiwaniemsad(
      • aagulek Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 11:53
        czesc,ja jestem ale jeszcze chwile...a pisalam Emmie ze jak jej nie bedzie ja
        pojde to cisza nastapi...hihi my nic innego tylko nonstop na forum...ciekawe
        jak bedzie pozniej..na ile mi Magdusi pozwoli..buziaki,Agnieszka
        • renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 12:04
          jak widac po dziewczynach, ktore urodzily: jaiza, cruk, sgosia5 i inne, czasu
          na pisanie nie ma zbyt wiele sad( A my przyszłe Mamusie czekamy na wiesci z
          frontu z duzym zniecierpliwieniem...
          • jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 12:05
            Tak cc-spędza mi sen z powiek!!!Tu sie ciesze a tam jestem przerażona!!!
            • renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 12:09
              Moge Ci w szczegółach opowiedziec jak wygląda cc, jedno jest pewne - wyciaganie
              dzidziusia trwa 15 minut a cały zabieg 45 min (wraz z przygotowaniem)- takze
              twoje zdenerwowanie wkrótce minie jak reka odjał!
              • jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 12:13
                Jak możesz to pisz,ze szczegółami prosze
                • renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 12:53
                  U mnie cc było nieplanowe, wiec dowiedziałam sie o cc w dniu w którym było
                  wykonywane. Niestety w tym dniu zjadłam sniadanie i w konsekwencji miałam rano
                  robioną lewatywę. Ty wiedzac dokładnie kiedy, mozesz sie wczesniej przegłodzic -
                  wtedy ten zabieg Cie ominie. Przed lewatywą połozna mnie podgoliła - tylko w
                  mijscu cięcia a więc bardzo nisko na wzgórku łonowym (sama nie dałabym rady bo
                  tam nic nie widziałamsmile)
                  Później było dłuuugie czekanie, bo w tym dniu było przynajmniej kilka cesarek
                  (robili czystkę na oddziale z powodu zbliżających sie Świąt Bozego Narodzenia).
                  Na własnych nogach poszłam na sale operacyjną przebrana w koszulke szpitalna
                  zawiązywana z tyłu. Przyszło trzech lekarzy w tym jeden anestezjolog i kazali
                  mi usiąśc na stole operacyjnym i wygiąc plecy w koci grzbiet, do znieczulenia.
                  Miałam się nie ruszac, ale niestety sie nie udało. Po prostu jak poczułam igłę
                  to odskoczyłam, więc kłuli mnie drugi raz sad( Na pewno warto zacisnąc zęby i
                  wytrzymac, ale to było silniejsze ode mnie.
                  Po czym połozyli mnie na plecach i oddzielili twarz od reszty takim
                  parawanikiem zebym za duzo nie widziała smile)Dostałam cos dozylnie (ale nie
                  powiem co). I czekalismy żeby znieczulenie zadziałało (nie pamietam jak długo
                  ale kilka minut). Kiedy od pasa w dół byłam "dretwa" zaczął sie zabieg.
                  Podciągneli mi koszule do góry i do dzieła.
                  Cięcię skalpelem wydaje mi się ze słyszałam, jakby ktoś rozsuwał suwak smile)
                  Musieli tez ten otwór lekko rozszerzyc, zeby dostac sie do dzidziusia, ale tego
                  nie zarejestrowałam w żaden sposób. Tetno mi wtedy skoczyło do 120 więc podali
                  mi maseczke tlenową i próbowali rozluźnic opowiadając swińskie dowcipysmile)
                  Wyciąganie dzidziusia to było takie jakby lekkie szarpnięcie ale absolutnie
                  nieodczuwalne jako ból, po prostu wiedziałam że to już! Pediatra juz czekał w
                  pogotowiu, zbadał, osłuchał, ktos zaopatrzył pepowinę, połozna zawinęla w bety
                  i po paru minutach pokazali mi dziecko przy głowie. Popłakałam się ze
                  wzruszenia. A nastepnie oddali dzidzie tatusiowi do potrzymania, maż stał wtedy
                  pod drzwiami i czekał. A po chwili zabrali dzidziusia na sale noworodków. W tym
                  czasie lekarz prawdopodobnie usuwał łozysko i nie wiem co jeszcze, oczyszczał w
                  srodku - wtedy nie wiem czy pod wpływem emocji czy znieczulenia piekielnie
                  zachciało mi się spac - prawie im odpłynełam (czytaj zasnęłam) na stole, ale po
                  chwili wszystko wróciło do normy - moze spadło mi ciśnienie... Pozniej leżałam
                  i czekałam az zaszyją ranę. Troche to trwało, bo najpierw szyją miesień macicy
                  a następnie powłoki skórne. Jak skonczyli i zakleili, zawołali mojego meza,
                  zeby pomógł mnie przerzucic ze stołu operacyjnego na łóżko oddziałowe. Mąz
                  chwycił mnie za nogi a lekarz pod pachy i chopsa! Czułam się jak klocek drewna -
                  zero bólu, ale zero czucia w nogach. Dopiero po jakichś dwóch godzinach
                  znieczulenie zaczeło puszczac, wtedy dopiero zaczynasz odczuwac ranę. Z sali
                  operacyjnej pojechałam na blok pooperacyjny i tam leżałam chyba dwie doby.
                  Urodziłam o 13.15 a wstałam po raz pierwszy o 7 rano następnego dnia. O
                  własnych siłach poszłam do łazienkismile) W drugiej albo trzeciej dobie przeszłam
                  na oddział połozniczy i leżałam tam kolejne 4 doby, bo córeczka urodziła się
                  bardzo malutka.
                  • jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 13:43
                    To w sumie nie takie straszne.W czwartek mam zjeść tylko sniadanie a reszte pić tylko wode(to chyba po to,żeby nie mieć robionej lewatywy-no nie??)Zabieg z zn.ogólnym miałam w sierpniu i wiem co to znaczy świeża rana(miałam wycinanego guzka z szyjki)i pocięte krocze(10 szwów wewnętrznych i 7 zewnętrznych)i do tego okres plus dren(podciąganie go było okropnie bolesne)Tak,że to mnie nie przeraża,ale boje sie i tylko jeszcze nie wiem czego dokładnie. Renia a bolała rana??bardzo??długo??
                    • jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 13:46
                      A czy można mieć swoje leki przeciwbólowe??Jakie lepsze,żeby małemu nie zaszkodzić??
                      • jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 13:48
                        A jak było z karmieniem??
                        • renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 14:10
                          z karmieniem było róznie tzn. pokarmu miałam dla 10 noworodków a dzidzia mało
                          jadła, bo była mała. Poza tym trzeba sie przygotowac ze po cc ("bez akcji
                          porodowej")moze, ale nie musi, byc problem z wypływem pokarmu (masz dużo
                          pokarmu ale nie leci albo słabo leci), bo w trakcie zabiegu nie wydziela sie
                          naturalnie oksytocyna, która jest odpowiedzialna za wypływ. Wtedy trzeba
                          szarpac lekarza i połozna za ramie - oni maja na to swoje sposoby!
                      • renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 14:11
                        leki przeciwbólowe ja dostawałam w szpitalu, swoich nie miałam, ale pewnie
                        mozna miec swoje, bo wydzielają...
                    • renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 14:04
                      jak pewnie zauwazyłas u mnie było znieczulenie podpajeczynówkowe. Co do gojenia
                      rany - to sprawa indywidualna - naprawde bolała jak przestało działac
                      znieczulenie czyli w dniu po zabiegu kiedy lezysz i się nie ruszasz, a potem to
                      juz przyzwyczajenie - ja byłam na chodzie już w drugiej dobie, wiec chyba nie
                      bolało tak tragicznie smile) Pozniej trzeba podnosic dziecko, i to troche
                      nadwyreża...
                      • jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 14:14
                        A czym sie różni to "Twoje"znieczulenie od zzo?
                        • renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 14:21
                          zzo działa na krocze tzn. w trakcie możesz chodzic, a podpajeczynówkowe - od
                          pasa po koniuszki palców u stóp. Nie wiem czy srodek jest inny, czy to to samo,
                          napewno podpajeczynówkowe jest "silniejsze"
                          • jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 17:55
                            Wiecie co??!!Z nerwów chodze do toalety co chwilunie!!!O rany!!!
      • jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 11:55
        Ech,nie ma tak żle Reniu.Ja co prawda czekam na piątek(a trzęse przy tym majtami jak trzeba!!!!!).Targają mną tak sprzeczne uczucia,że chyba zwariuje!! Dobrze,że mam jeszcze na chwile kompa to zaglądam tu,bo inaczej to.........o zgrozo!!
        • renia73 Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 07.06.05, 12:01
          jezzmam, ale ty bedziesz miała cc? Prawda?
        • aagulek a wiecie.. 07.06.05, 12:07
          wczoraj sobie siedlismy w pokoju Małej i tak ustalalismy co jak ma stac, w co
          maz ma ubrac lozeczko co gdzie lezy w razie by musial dowiezc do szpitala i
          mowie mu, wiesz jakos tak dziewczyny na forum rodza, a ja juz za chwile do
          szpitala ale jakos tak jakby poza mna, ze siedzi sobie takie Małe dupcia sie
          wypina i wierci glowka ze az boli a jakos sobie nie wyobrazam jak wyjdzie z
          tego brzucha..takie to no dziwne...madra ta matka natura smile tez trzese
          gatkami...niby wiem ze ide ale nie wiem kiedy
          wywolaja...ech...pozdrawiam,Agnieszka
      • sewa75 Re: po KTG 07.06.05, 13:50
        Dziś miałam pierwsze KTG. Założyli mi 2 paski i sobie leżałam przez pół
        godzinki i słuchałam bicia serduszka małegosmile. Śmiesznie było na koniec, kiedy
        się się podnosiłam, dzidzia się poruszyła i pokazały się te "góry i doliny" na
        moim brzuchu, to lekarz stwierdził, że pewnie nie mam problemów z odczuwaniem
        ruchów dziecka. - Żadnych, panie doktorze smile.
        Badanie ok, skurczy 0, więc spokojnie czekamy dalej.

        Pozdrowionka.
        • sylkon Hej!! 07.06.05, 19:40
          A ja ciągle czekam...Byłam dziś w kinie na filmie Zakochany anioł i trochę się
          pośmiałam, ale pierwsza część była lepsza wg mnie. Miałam koszmarną noc,
          wstawałam jak z zegarkiem w ręku, co godzinę na siusiu. Do tego jakoś mnie
          dziwnie brzuch ciągnie w pachwinach, jakby miał mi się za chwilę urwać.
          Dziewczyny, nie wiem jak Wy, ale ja mam dosyć. Wszyscy się na mnie gapią jak na
          zjawisko nadprzyrodzone. Zazdroszczę tym dziewczynom, które już mają za sobą
          poród, a z drugiej strony boję się co to będzie, w sumie co Wam będę truła,
          myślę, że nikt mnie lepiej nie rozumie jak Wy.
          Pozdrawiam.
          Sylwia z terminem na piątek
          • jezzmam Re: Sylkon 07.06.05, 19:47
            No to może będziemy miały dzieciaczki z tego samego dnia??!!Jak już pewnie poczytałaś ja mam w piątek cc.A co będziesz mieć wiesz??
            • sylkon Re: Jezzmam 07.06.05, 20:54
              Nie wiem, bo nie chcieliśmy wiedzieć. Mam tylko małe przeczucie, że chyba
              dziewczynka. A Ty z tego co pamiętam, będziesz mieć chłopca??
            • sylkon Re: Jezzmam 07.06.05, 20:57
              Jeszcze któraś z dziewczyn ma termin na piątek, ale już nie pamiętam kto,
              tylko, że Twoja cesarka jest bardziej pewna, niż ten mój termin.
              Pozdrawiam
              S.
    • vanike POCHWAL SIĘ - po porodzie - STATYSTYKA czerwcówek 07.06.05, 21:10
      Witajcie czerwcóweczki!

      Zrobiłam nową statystykę:
      www.vanike.com/gazeta/dzieci062005.php

      specjalną dla czerwcóweczek!
      Oby Wam służyła ta lista do POCHWALENIA SIĘ.

      Ja mam termin na początek lipca i może też urodzę w czerwcu, ale póki co
      planuję nazywać siebie "lipcóweczką"smile
      Dla "lipcóweczek" statystyka jest tu:
      www.vanike.com/gazeta/dzieci062005.php

      Same zdecydujcie gdzie się wpisać. Tylko proszę nie dublujcie wpisówsmile

      Pozdrawiam
      Vanike

      • vanike Re: POCHWAL SIĘ - po porodzie - STATYSTYKA czerwc 07.06.05, 21:12
        dla "lipcóweczek" oczywiście:

        www.vanike.com/gazeta/dzieci072005.php

        w poprzednim poscie podałam dwa razy tem sam linksad

        Vanike
      • sowikoj Re: POCHWAL SIĘ - po porodzie - STATYSTYKA czerwc 07.06.05, 23:23
        Cześć
        w imieniu mojej żony "sowikoj" pragnę was poinformować, że w dniu dzisiejszym o
        godzinie 18.32 przyszła na świat nasza córka Aleksandra. Poród błyskawiczny. Po
        raz pierwszy w życiu usłyszałem prośbe położnej ...niech pani jeszcze zaczeka
        chwileczkę.. od razu przy pierwszym parciu przyszła na świat. Aleksandra jest
        drobniutka waży 2820. Jak narazie nocuje w inkubatorze. Iwona zniosła to
        nadwyraz dobrze. Powodzenia dla wszystkich oczekujacych mam.
        • monika450 Re: Gratulacje dla "sowikoj" i Aleksandry 08.06.05, 00:47
          Bardzo wam gratuluję szybkiego i udanego porodu. Trzymajcie sie teraz ciepło i
          chowajcie swój skarb tak jak najlepiej potraficie. Zdrówka i Pomyslności. Aga-
          Monika.
          • lolo09 Re: Gratulacje dla "sowikoj" i Aleksandry 08.06.05, 07:22
            gratulacje!!!!!!!!!!!!!
            • madzias1968 Re: Gratulacje dla "sowikoj" i Aleksandry 08.06.05, 09:29
              Gratulacje dla mamy, Oleńki i tatusia!!!!!
              Dziewczyny czy zauważyłyście,
              że na razie porody idą całkiem lekko
              - oby tak dalej.
              M
              • jezzmam Re: Gratulacje dla "sowikoj" i Aleksandry 08.06.05, 10:48
                Gratruluje dzielnym dziewczynom!!!!!!I życze dużżżżżżooooo zdrówka!!
                • sylkon Re: Gratulacje dla "sowikoj" i Aleksandry 08.06.05, 12:53
                  Ja też GRATULUJĘ!!!!!! I mam nadzieję, że lekkie porody będą dotyczyć
                  wszystkich czerwcóweczek. Jeśli u nas będzie dziewczynka, to chyba również
                  Aleksandra. Pozdrawiam.
                  Sylwia
                  • muszelka04 Re: Gratulacje dla "sowikoj" Emmy 08.06.05, 14:24
                    dziewczyny,
                    serdecznie Wam gratuluję, Waszym partnerom i maluszkom, które cieszą Wasze oczy
                    i serca
                    zaglądam tu co parę dni i mimo chęci brakuje mi czasu na "obczytanie" Waszych
                    postów, a chcę dalej trzymać z Wami kontakt, więc jeśli oprócz Sowikoj i Emmy,
                    któraś z Was równiez urodziła "na dniach" to równiez serdecznie gratuluję i
                    ciesze się Waszym szczęściem smile))))))
                    a za wszystkie jeszcze oczekujące trzymam mocno kciuki, to już tuż tuż
      • rufia1 Do Reni73 08.06.05, 09:11
        Reniu
        przypadkiem trafiłam na Twoje posty podczytując Wasze forum, choć w ciąży nie
        jestem a bardzo bym chciała. O ile dobrze zrozumiałam, masz co najmniej dwie
        siosty. Czy mogłabyś napisac, jak u Was wyglądała zdolnośc do zaciążenia? - tzn
        ile się starałyście, czy były kłopoty itp - jednym słowem szukam informacji,
        czy takie skłonności są dziedziczne. Przepraszam za może głupie pytanie, ale
        staram się już od jesieni i nic i teraz najbardziej się boję, że powtórzy się
        scenariusz mojej siostry, która stara sie już od kilku lat i nic, próbowali
        wszystkiego...
        I jeszcze drugie pytanko tak z przymrużeniem oka: z tego co widzę masz
        córeczkę, a szykuje się chłopak. Czy wymieniałas wszystkie małe ciuszki na nowe
        typowo chłopięce czy tez przynajmniej na początku chłopczyk będzie nosił rzeczy
        po siostrze? Tym razem pytam dla mojej przyjaciółki, która jest w 20tc i tak
        jak u Ciebie ma być chłopak a poprzednio była dziewczyna - i jest bardzo
        zawiedziona, a głównym problemem jest sprawa ciuchów - bo przecież cała szafa
        różowa i w kwiatuszki czeka...
        Dzięki i zycze latwego i szybkiego porodu
        • sgosia5 Re: Do Rufii1 08.06.05, 17:58
          Renia raczej dziś nie odpisze, bo właśnie urodziła synkasmile
          Ja jestem jedną z jej sióstr (jest nas w sumie trzysmile.
          Nie wiem czy moge pisać o Reni, ale moja pierwzsa ciąża była "wpadką" ok. 10
          lat temu i niestety zakończyła się poronieniem samoistnym w 8tc, potem decyzję
          o zajściu w ciążę dość długo odkładaliśmy i jak podjęliśmy decyzję to ok. dwóch
          lat nie mogłam zajść w ciążę, chociaż wszystko teoretycznie było w porządku
          (nawet u mojego męża). I dopiero jak pojechaliśmy na egzotyczne wakacje,
          postanowiłam zapomnieć "na chwilę" o dzidziusiu (co więcej, zaczęłam nawet
          myśleć o adopcji...), wyluzowałam się zupełnie i ... udało się.
          Ciąża cały czas była zagrożona: najpierw ciągłe plamienia, potem skurcze
          przedwczesne, leżenie, leki powstrzymujące skurcze odstawiłam w 38tc. i na
          drugi dzień urodziłam (b.szybko).
          A drugiej ciąży (po ok. 2,5 roku) też specjalnie nie planowaliśmy. Akurat gin
          przepisał mi tabl. antykonc. (ale raczej ze względu na uregulowanie spraw
          horm.) i po dwóch miesiącach stosowania je odstawiłam bo mi nie służyły (ciągłe
          plamienia) a ponieważ specjalnie sie nie zabezpieczaliśmy to "zaciążyłam" w
          drugim cyklu.
          O Reni nie będe pisać, ale z tego co wiem, to raczej specjalnie się nie starała.
          O planach powiększenia rodziny u nasezj trzeciej siostry oficjalnie nic nie
          wiem.
    • sgosia5 Renia73 urodziła! 08.06.05, 17:41
      Czy jest tu jeszcze ktoś?! Bo wszystkie czerwcówki się wysypują!...
      Renia urodziła Piotrusia naturalnie, na 10pkt. Kawał chłopawink 3660g, 58cm.
      Jak będę wiedziała coś więcej to dam znać.
      • rengii Urodziłam slicznego syneczka!!! 08.06.05, 18:34
        Dziewczyny, 5 czerwca o godz 17.30 urodziłam Maciusia!!!
        Mały jest boski. Dostał 10 pkt, ważył 3800 a dł 57 cm. Dzis wróciliśmy ze
        szpitala. Maluszek dostał cyca i teraz smacznie spi, a my ukłądamy co gdzie ma
        stać, gdzie kąpiel itd.
        Tylko strasznie zimno sie zrobiło. No i w szpitalu tez było cieplej... Jakos to
        będzie.
        Uczymy sie siebie i bardzo kochamy...
        pozdrawiam te które juz urodziły i te, które jeszczenie. Poczytam póxniej bo...
        obowiązki wzywają.
        • jezzmam Re:Gratulacje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.06.05, 19:24
          Gratulacje dla Renusi73 i Rengii!!!!!Życze dużo zdrówka i pociechy z synków!!! Dziewczyny co jest???Same(prawie)chłopaki sie nam rodzą--ha ha mój synek przyjdzie na świat już pojutrze!!!!I też chłopak--następny do kolekcji!!
          • jaiza Re:Gratulacje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.06.05, 21:41
            Gratulacje dla Sgosi, Rengii, Reni, Sowikoj i Emmy, bo jeszcze nie składałam. Z
            Emmą rozmawiałam dzisiaj, Sebastianek trochę płacze, co ją niepokoi. Ale pewnie
            będzie dobrze i wyjdą do domku. Trzebaby założyć juz wątek na rówieśnikach,
            założyłyscie już? Jeśli nie (zaraz tam wejdę) to założe pod hasłem: majowo -
            czerwcowe dzieciaczki 2005
            • jaiza A my do szpitala 08.06.05, 21:54
              Niech to szlag !!! Niestety żóltaczka zamiast się zmniejszyć, powiekszyła się
              (20j bilirubiny), musiałam Elę odstawić od piersi a jutro idziemy na co
              najmniej 3 dni do szpitala na naświetlanie i nawadnianie. Karmię ją butelka,
              mleko odciągam laktatorem, będę mieć dzisiaj super noc, po kiepskich
              poprzednich, gdyz Ela je co 1,5 godziny. Przybrała w 2 tygodnie 800 gram - waży
              już 3700 i jest okrąglutka. Oczywiście martwię się tą żóltaczką, jestem
              wkurzona, że nas wypuscili ze szpitala zamiast zrobić badania kontrolne, płakać
              mi się chce i z przerażeniem myslę o tym pobycie w szpitalu - tam leżał tez
              nasz Łukasiu i na sama myśl i wspomnienia słabo mi się robi. Trzymajcie kciuki
              dziewczyny i same zadbajcie o to, by waszym dzieciaczkom oznaczyli poziom
              bilirubiny przed wyjsciem ze szpitala.

              Do Jazzman o cesarce. Sama cesarka jest super, bo nic nie boli a uczestniczysz
              w narodzinach dziecka. Schody zaczynajaa się później. Pamiętaj, żeby przez 24
              godziny nie unosić głowy, bo moze Cię boleć po znieczulenieu, by zaraz po tych
              24 godzinach wstać (co wydaje się niemozliwe, gdyż tak boli, brakuje tchu i
              kręci się w głowie), ale szybciej się rozruszasz. Co do pokarmu to ja miałam od
              razu, blizna zagoiła mi się ładnie i teraz po 19 dniach nie boli mnie prawie,
              chodzę i czuję się w formie.
              Poza tym schudłam już 10 kg, zostało mi jeszcze 5 do wagi sprzed ciazy. To
              nieźle jak na te 3 tygodnie i drugą ciąże.
              To tyle, dziewczyny myslcie o mojej Eli, by ta żóltaczka szybko się skończyła i
              nic już więcej się nie wykluło. I.
              • sgosia5 Re: A my do szpitala 08.06.05, 22:41
                Już pytałam na Rówieśnikach, ale powtórzę:
                A jak zauważyłaś że żółtaczka rośnie? Bo nas też wypisano ze śladową (podobno)
                żółtaczką, ale moim zdaniem Martynka ma ją do dzisiaj i nie wiem po czym
                poznać, że nie mija?
        • vanike gratulacje 08.06.05, 21:48
          i oczywiście zapraszam do wpisu:
          www.vanike.com/gazeta/dzieci062005.php

          Vanike
          • jaiza ZAŁOŻYŁAM WĄTEK NA RÓWIEŚNIKACH 08.06.05, 22:07
            zAŁOŻYŁAM WĄTEK NA RÓWIEŚNIKACH, mam nadzieję, że będziecie się wpisywać i nie
            zaniknie, sama nie wiem, kiedy tam wejde, bo bedę w szpitalu.
            Podaję link:
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=573
            • jaiza Re: ZAŁOŻYŁAM WĄTEK NA RÓWIEŚNIKACH 08.06.05, 22:09
              to jest ten link:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=24951505
          • madzias1968 Re: gratulacje 08.06.05, 22:08
            Gratuluję nowym mamusiom.

            Ja jeszcze nie urodziłam. Termin na 22 czerwca
            - to jeszcze całe 2 tygodnie - i moim zdaniem
            dotrwam, bo czuję się b. dobrze (obym tylko nie przenosiła).
            M
      • sgosia5 Re: Renia73 urodziła! 08.06.05, 22:47
        Piszę więcej: Zaczęło się o 4 rano, Piotruś urodził się ok. 15. Niestety u Reni
        poród nie zakończył się zbyt wesoło, bo pękła jej szyjka, straciła dużo krwi,
        szyli ją (głównie w środku) pod narkozą, morfologię ma b.słabą i nie pozwolili
        jej przynajmniej do jutra wstać z łóżkasad Trzymajcie kciuki!
        • rufia1 Re: Renia73 urodziła! 09.06.05, 09:07
          Gratulacje dla Reni i zyczenia szybkiego powrotu do zdrowia!
          Fajnie Wam, możecie już kołysać swoje maleństwa...

          I oczywiście pozdrowienia dla sgosi, w ogóle chyba fajne muszą być z Was
          siostry!
          • sylkon Re: Renia73 urodziła! 09.06.05, 12:02
            Dziewczyny, gratuluję wam z całego serca!!! Jesteście bardzo dzielne!!
            Ja ciągle czekam. Jutro termin. Jezzmam, jak samopoczucie przed decydującym
            dniem??? Jutro już będziesz trzymać swojego malucha w ramionach. Życzę Ci
            wszystkiego dobrego i szybkiego powrotu do domu ze zdrowym dzieciątkiem.
            Pozdrawiam.
            Sylwia i Niespodzianka 39 tydz i 6 dni.
            • monika450 Re: oczekiwania. 09.06.05, 12:20
              Cześć dziewczyny ja też czekam a w zasadzie to czekam już od tygodnia bo nadal
              nie urodziłam. Jak ja się ciesze że u was już po. Oczywiscie gratuluję na
              bieżąco. Dziś jade znowu na KTG - narazie wszystko dobrze więc nie panikuję.
              Dziś też umawiam sie w szpitalu na oksytocynę na sobote lub niedziele jakby nic
              sie nie działo bo jutro juz 41 tydzień. Wywołanie porodu domowymi sposobami
              niestety u mnie nie dało żadnego rezultatu. Do dziewczyn które chca urodzić w
              terminie położne polecają pić herbatke z liści malin, ale zacząć ją pić od
              około 38 tyg. ciąży. To jest herbatka która powoduje zmiękczenie szyjki macicy
              a nie skurcze, pozatym wpływa pozytywnie na pracę jelit. Ja ja piję dopiero 3
              dzień ale po 2 dniach szyjka się zaczeła rozwierać i zmiękczać. powodzenia.

              Tak apropo gdzie jest aagulek dawno się nie odzywała a swego czasu była tu
              codziennie. Hej laska odezwij sie co u ciebie.
              Pozdrawiam.
              • dziewczynka_bez_zapalek Re: odnośnie Aagulek! 09.06.05, 13:01
                Aagulek od wczoraj jest w szpitalu, bo mieli jej dziś lub jutro podłączyć
                oksytocyne na wywołanie Madzi na ten świat wink jednak okazało się, że w
                posiewie wyszły jakieś bakterie i muszą najpierw je podleczyć, aby Madzia nie
                zaraziła się w czasie porodu. także wywołanie porodu u Aagulek odbędzie się
                chyba w przyszłym tygodniu.

                pozdrawiam
                Asia i Kubuś - lipcóweczka podczytująca was wink
        • jancze Re: Renia73 urodziła! 09.06.05, 16:29
          Oj, jak dawno mnie nie było, bo zlikwidowali mi firmę i teraz jestem w kafejce.
          Ależ się mamy posypały! Gratulacje!!!!
          A ja czekam sobie, choć te upału i momenty przedburzowe bywają ciężkie.
          Pozdrawiam mamusie - te z brzuszkami i bez!
    • sgosia5 LOLO09 09.06.05, 20:30
      Pozwolę sobie wkleić z innego forum:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23762&w=24945431&wv.x=1&a=24945431
      • jezzmam Do wszystkich mam!!!!! 09.06.05, 22:11
        Dzisiaj o 12.15. Jezzmam urodziła pieknego i zdrowego synka Fabianka. Waży 3100, a mierzy 53cm. Jest bardzo spokojny i milutki.
        • sylkon Re: Do wszystkich mam!!!!! 10.06.05, 08:07
          GRATULUJE!!! TO CI SIE UDAŁO DZIEŃ WCZEŚNIEJ.
          A JA CIĄGLE CZEKAM JAK NA ZBAWIENIE... DZIŚ JADĘ DO SZPITALA NA KTG I MOŻE COŚ
          Z TEGO WYJDZIE. POZDRAWIAM I STRASZNIE SIĘ CIESZĘ JEZZMAM - MÓWIŁAM, ŻE
          WSZYSTKO SIĘ DOBRZE SKOŃCZY!!!
          Sylwia i 40 tyg. Niespodzianka
          • madzias1968 Re: Do wszystkich mam!!!!! 10.06.05, 09:37
            Gratuluję!!!!!!!!!!!
            • monika450 Re: Do wszystkich mam!!!!! 10.06.05, 17:13
              gratulacje jazmman i niech ci się wszystko tak szybko i fajnie kończy jak
              poród. Zdrówka smile))
        • rengii Re: Do wszystkich mam!!!!! 10.06.05, 18:27
          Gratulacje. Witamy w gronie mamus - juzniedwawjednym.
    • wifeik SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 10.06.05, 20:38
      WITAJCIE MAMUSIE TE DWA W JEDNYM I TE JEDEN PLUS JEDEN!Nie mam za bardzo
      pojęcia co u Was sie dzieje gdyż wróciliśmy do domu we wtorek i dopiero teraz
      mam odrobinkę czasu,odrobinkę....
      Gratuluję wszystkim dziewczynom nowonarodzonych pociech a tym które jeszcze
      czekają życzę cierpliwości i szczęśliwych rozwiązań.
      U nas generalnie jest fajnie chociaż jestem czasami baaaardzo zagubiona w tym
      wszystkim. Nie wiem, nie wiem, nie wiem - to najczęstsze mysli jakie przychodza
      mi do głowy.
      Maciuś jest przekochany. Karmię Go piersią /zaciskając zęby, bo mam popękane
      brodawki i nie wiem jak sie tego pozbyć nie przerywając karmienia/. W nocy
      budzi się z reguły trzy razy, zje i spi. Dnie są trudniejsze, bo praktycznie
      mało kiedy zasnie na dłużej niż na 20 minsmile) ale dajemy rade bo Tato Maciusia
      jeszcze jest z nami i prowadzi z Małym "filozoficzne" pogawędkismile
      Poporodowe problemy z przewodem pokarmowym jeszcze się odzywają, co przejawia
      sie min wzdęciami itp..ale przybiera na wadze, kolorek żółty z wolna
      ustępuje...byle do przodu.
      U mnie po cesarce pozostało mgliste wspomnienie. Miałam ją robioną w
      znieczuleniu ogólnym i tylko pierwszy dzień na nogach dal mi wkość, bo po
      prostu przesadziłam z łażeniem i później ruszyć sie nie mogłam...teraz tylko
      krseczka przypomina mi o tym podniosłym momencie mojego życia..

      Kończę bo słyszę "wezwanie" Maciusia,,,pora na kapiel..
      Nie obiecuje, że wkrótce ale kiedys zaglądnę.

      Dużo zdrówka
      Ślę całuski od naszej trójeczki smile
    • hobbito Urodziałam Andrzejka :-))))))) 10.06.05, 21:00
      Kochane koleżanki.
      Chciałam się z wami podzielic radością mego życia. 2 czerwca 2005 roku o
      godzinie 2.00 w nocy urodziłam malutkiego Andrzejka, Jana. Malutki ważył 3000g
      i mierzył 53 cm.
      Co do porodu. wszystko zaczęło się o godzinie 19.30 iedyto zaczęły i odchodzić
      wody. O 20.07 poczułam pierwszy skurcz i zaczęły powtarza ć się one co 10 minut
      o godzinie 21 - szej skurcze były juz co 7 minut. W szpitalu byliśmy o 21.25
      okazało się że mam 5 cm rozwarcia. o 23.00 wylądowałam pod prysznicem gdzie
      siedziałam do 23.45, ból był do zniesienia zwłaszcza że rozmawiałam z męzem.
      23.45 rozwarcie było na 7 cm. Kazali wyjść spod prysznica. Podłączyli Ktg.
      ostatnie dwie godziny były trdne, ale z pomocą męża pżeżyłam smile Najgorsze że
      czułam już bóle parte, ale nie mogłam przeć bo nie było 10 cm. o godzinie 1.50
      położne i lekarka pozwoliły przeć. Nacięto mnie / i chwała Bogu .... bomalutki
      przytulił sobie rączkę do główki/ Malutki urodzil się dokładnie o 2-giej w
      nocy. Ale co sie okazało mały miał tak krótką pępowinę że nie mogli mi go
      położyć na brzuchu, Mąż go widział a ja musiałam poczekac aż go odetną. Ale w
      końcu dostałam moje szczęście na brzuszek. Potem ważenie i mierzenia, a ja
      urodziąłm łożysko zanim wrócił mój mąż.
      Potem szycie, tu muszę powiedziec, że jak tylko powiedziałam że czuję ból to
      zaraz dostałam drugą dawkę zmieczulenia. Mąż i malutki byli ze mną ponad dwie
      godziny.
      W szpitalu spędziłam aż 7 dni bo mały iał silną zółtaczkę i musiał się opalać.
      Ale pomimo tęsknoty za mężem przynajmniej ja doszłam do siebie. Muszę
      powiedziec że 3 godziny po porodzi brałam już prysznic i dobrze lecz powoli
      chodziłam.
      Jestesmy bardzo szczęsliwi!!!!
      Pozdrawiam
      • jaiza to my 10.06.05, 22:33
        Gratulacje dla nowo upieczonych mamuś: jezzman, wifeik i habbito - zapraszam na
        wątek na rówieśnikach.

        Nie wiecie co dzieje się z Emmą - nie odpowiada na sms.

        Co do nas to Ela w szpitalu, z 20 bilirubina spadła wczoraj na 13, ale dzisiaj
        stała i też było 13, więc musiała zostać i wygrzewa się pod lampami. Całe dnie
        byłam z nia a teraz niestety jest sama (można być tylko do 21). W domu jest
        jakoś pusto i smutno. Znów, podobnie jak przy Łukaszku serce mi się kraje, że
        moje dziecko musi być w szpitalu i je z butelki, zamiast tulić sie do maminego
        cycunia i ogrzewać domowym ciepełkiem ...
        Wkurza mnie też to odciąganie pokarmu, aż suteki mnie bolą.
        W szpitalu zrobili przy okazji Elzbietce inne badania min. USG główki i
        brzuszka, stawów biodrowych, wszystko jest ok. Tylko musimy szeroko pieluchować.
        Idę spać, bo padam - I.
      • vanike do hobbito 11.06.05, 20:58
        Gratulacje!

        I jak możesz POCHWAL SIĘ tu:

        www.vanike.com/gazeta/dzieci062005.php

        Dzięki

        Pozdrawiam
        Vanike
    • polihymnia melduję swoją obecność ;) 11.06.05, 13:56
      Zacznę od gratulacji dla nowych mamuś. Wszystkiego najlepszego
      dziewczyny, dla Was i Waszych pociech smile

      Ja, 8-10 czerwca byłam w Klinice Gastroenterologicznej we Wrocławiu
      z moją 2,5 letnią córką (powód skierowania - mały przyrost wagi,
      niezadowalający apetyt, alergia).
      Jakoś przeżyłam. Pielęgniarki na nocnych dyżurach panikowały,
      żebym im tylko nie urodziła, ale do konkretnej pomocy raczej
      się nie garnęły - sama musiałam sadzać dziecko na wadze, na
      stole zabiegowym itd. Dobrze, że mąż był ze mną przez większą
      część dnia.
      Anusi zrobili komplet badań m.in. testy skórne na alergię, test
      na mukowiscydozę, test wchłaniania, posiew moczu i kału - generalnie
      wyniki prawidłowe (czekamy jeszcze na wyniki z mukowiscydozy),
      stwierdzili słaby apetyt i potwierdzili alergię. Dostaliśmy receptę
      na Ketotifen (lek antyalergiczny) i Peritol (lek na pobudzenie apetytu).
      Najważniejsze, że nie stwierdzili jakiś niedoborów czy problemów z
      wchłanianiem.

      Byłam też wczoraj na wizycie u gina. Kubuś ułożony główkowo, bardzo
      niziutko. Ciąża donoszona smile Jak wyraził się mój lekarz "Porodówka ma
      zielone światło". Szyjka zamknięta. Ale lekarz obstawia, że do terminu
      nie doczekam. I chciałabym - jestem już baaaardzo zmęczona tą ciążą
      (termin 2 lipca).
      Pozdrawiam, Asia
      • jaiza cóż tu taka cisza? 11.06.05, 19:37
        Jesteśmy w domu! Eli spadła bilirubina do 11 i dostalismy przepustke do
        poniedziałku - wtedy badania kontrolne i mam cichą nadzieję, że to już koniec
        pobytu w szpitalu.
        Czekamy na kolejne mamusie na rówiesnikach.
        • sylkon Ciągle nic 11.06.05, 20:28
        • sylkon Ciągle nic 11.06.05, 20:34
          Oczywiście jeszcze nie urodziłam, choć wczoraj minął termin. Byłam dziś na KTG
          w szpitalu. I nic. Brak skurczy (niby raz na jakiś czas się pojawia, ale
          malutki), brak rozwarcia, nie ma sensu siedzieć w szpitalu. Tracę już
          cierpliwość. Mam już wszystkiego dosyć.
          Ech... gdyby już było po...
          Pozdrawiam
          Sylwia
          • monika450 Re: Ciągle nic 11.06.05, 21:05
            Cześć. Mimo wszystko to chyba ja jestem rekordzistką w przetrzymywaniu ciaży.
            już mi się nawet nie chce pisać jak bardzo cierpię, bo w tej chwili to już jest
            mordęga psychiczna. 10 dni po i nic. Zero akcji skurczowej. co wiecej rozwarcie
            1-2 palce zależy kto włoży, a wkładali już chyba wszyscy w tym szpitalu co już
            nawet w nim jestem tyle że na przepustce. Jak byłam w ciaży myślałam że
            przenoszę ale nie myślałam że aż tyle!!!!!!!!!!
            Sylwia nie życzę ci tego samego, ale nie czekaj bo to tylko wzmaga złe emocje.
            chodz sobie na spacery na zakupy aby tylko czyms się zająć bo czekanie to sad((.
            w poniedziałek oksytocyna ale wiem ze ona też może nie pomóc, co zakładam bo
            mam dosc wszystkiego. No nic najpózniej w piątek cc. Pozdrawiam wszystkie
            mamusie po a przede wszystkim przed.
            • sylkon Re: Ciągle nic 11.06.05, 22:08
              Monika trzymaj się!!! Mam nadzieję, że dzidzie zlitują się nad nami i wyjdą
              same bez pomocy kroplówek czy cesarskiego cięcia.
              I masz rację, że łatwiej jak gdzieś się wypuszczę, np. dziś na budowę, jestem
              już tak zmęczona i zastanawiam się jak rozmieścić zieleń na działce, jak
              urządzę nowy domek itp, trochę mniej myślę o brzuszku. Najgorsze są telefony i
              smsy od rodziny i znajomych. Wszyscy się niecierpiwią, ja to rozumię, ale jak
              się ma 7 rodzeństwa to można się wściec, gdy po raz kolejny opowiada sie tę
              samą historię. Taki już mój los.
              Gratuluję nowym mamusiom - tak bym już chciała do Was dołączyć...
              Pozdrawiam i Monika, daj znać jak się czujesz.
              Sylwia i leniwa Niespodzianka
              • monika450 Re: Ciągle nic 11.06.05, 23:25
                czytałam jak opowiadałaś o swojej rodzinie nie tak dawno na tym forum i muszę
                ci powiedzieć że naprawdę masz ogromna rodzinę, jak by wszyscy żyli w zgodzie
                to knajpa byłaby za mała na wigilię no nie? Polakom jednak to nie grozi (Sami
                Swoi - najlepiej to chyba oddają). Ja nie mam tak dużej rodziny bo 2 braci i
                siostrę. Zgadzamy się ze soba bo sie nie widujemy często! ja czuję się dobrze.
                Dzidzia też wg KTG ale niepokoję się o jej dobry stan - wiadomo! apropo
                telefonów to napewno w następnej ciaży bedziemy mądrzejsze i nikomu nie powiemy
                terminu prawdziwego, bo to jest straszne sms, telefony i jak i co. Brrrr! Będą
                dzwonić tak z 5 dni. Póżniej albo ty będziesz już niemiła i grzecznie odpowiesz
                albo sami zrezygnują zrozumieją. Do mnie w chwili już nie dzwonią, ale było
                ostro na początku. Trzymaj się ciepło. w poniedziałek dam znać jak po OCT. Nara.
                lilypie.com/days/050603/3/21/1/+1/.png
                • sewa75 Re: Ciągle nic 12.06.05, 19:03
                  Ja też czekam i nadal nic...
                  Telefony od rodziny i znajomych zaczynają być denerwujące. - Jeszcze się nie
                  rozsypałaś? Już coś wiadomo? - Nie. Jak będzie, to powiem. Niektórzy wtedy
                  zaczynają kumać i dają spokój. Innym chyba trzeba będzie powiedzieć wprost,
                  żeby nie męczyli.
                  Chciałabym doczekać jeszcze tylko do jutra wieczorem i jechać na porodówkę.
                  Jutro czeka mnie trochę stresu, może to przyspieszy akcję... Może komisja
                  egzaminacyjna nie będzie taka wymagająca, kiedy zobaczy taką słoniczkę smile.
                  Piszcie więcej, bo rzeczywiście zrobiło się tu cicho...

                  Pozdrawiam.
                  Ewa
    • vanike POCHWAL SIĘ - po porodzie - TYLKO DLA CZERWCÓWECZE 13.06.05, 08:41
      POCHWAL SIĘ - po porodzie - TYLKO DLA CZERWCÓWECZEK Z 2005 ROKU


      POCHWAL SIĘ - po porodzie - TYLKO DLA LIPCÓWECZEK Z 2005 ROKU

      Vanike
      • renia73 Re: Nareszcie z Piotrusiem w domu!!!! Moja relacja 13.06.05, 14:09
        wczoraj wróciłam ze szpitala! Jestem cała szczesliwa ze juz jestemw domu. Porod
        zaczał sie o 4 rano ale do 13 nic nie postepowało (2 cm rozwarcia i skurczyki
        co 10 minut). Leżałam na porodówce od 9tej do 13 tej i wszyscy sie mnie pytali
        (lekarze, połozne, siostry oddziałowe) czy napewno rodzesmileMoj maz pojechał
        wiec do domu zeby cos zjesc i zbierac siłysmile)Miałam zapewnienie ze jesli do 17
        nic sie nie ruszy to pani dr ktora mnie przyjeła na porodówkę osobiscie mnie
        wypisze do domu...Te własciwe skurcze przyszły jednak o 13. O 14.35 zadzwoniłam
        do meza z usmiechem na ustach ze moze sie zbierac, bo mam 6 cm rozwarcia,ale
        zeby sie nie spieszył zjadł obiad i dopiero. A o 14.45 mialam juz 10 cm
        rozwarcia i bole parte. Tak wiec druga faza porodu trwała zaledwie 20 minut. W
        konsekwencji Piotrus urodził sie tak szybko ze tatuś nie zdazył przyjechac aby
        przeciac pepowinesmile). Piotrus nie chciał czekac juz dłużej a silny z niego
        chłop, bo wazył 3660 g i mierzył 58 cm. Faktem jest ze straciłam 800 ml krwi,
        wiec morfologia poleciała na łeb. Szycie szyjki musiało byc w znieczuleniu
        ogólnym, ale za to na zewnatrz mam tylko 2 szwy. Położna ochroniła moje krocze,
        tak ze spoko moge siedziec chodzic juz dzis. Mimo bardzo duzej anemi po
        porodzie o dziwo wcale nie kreciło mi sie w głowie, ani nie mdlałam tylo byłam
        blada jak sciana i strasznie chciało mi sie jesc i pic. Zmeczenie wyszło
        dopiero w trzeciej dobie kiedy Piotrus zaczal jesc co 3 h, a ja jakos w
        szpitalu nie spalam najlepiej. Piotrus jest bardzo fajny, ma włosy blądaski,
        ładnie ssie i narazie duzo spi. Mąz mi dzielnie pomaga. Majusia zachwycona
        bardzo chce pomagac przy Piotrusiu. Ja troche odsypiam, ale mam nadzieje ze juz
        niedługo bede do was zagladac czesciej. Trzymam kciuki za oczekujące i obecne
        Mamusie.
        Musze leciec bo Piotrus własnie sie budzi...Renia
        • renia73 Re: Moja relacja -cd 13.06.05, 16:19
          Piotrus spi dalej...smile)
          Troche chaotyczne to co napisałam ale jak kazda mama usilnie nasluchuje placzu
          dzidziusia i troche sie spiesze.
          Nie napisałam, ze urodziłam 8 czerwca a wiec 3 dni przed terminem. W dniu
          porodu połozna po mierzeniu mojej miednicy stwierdziła ze mizerniutko...ale
          lekarz uznał ze dziecko nie bedzie większe niz 3kg. Troche sie przeliczył bo
          Piotruś wazył prawie 700 g wiecej. Piotruś nie miał zółtaczki, ale ze wzgledu
          na moje infekcje w ciazy robili mu dokladne badania moczu (w tym posiew), CRP
          dwukrotnie, poza tym standardowo badanie słuchu, usg jamy brzusznej i usg
          neurologiczne (mam nadzieje ze nicnie pokreciłam). Mielismy wyjsc w sobote ale
          Piotrusiowi podkrwawił pepek i przedłuzyło nam sie do niedzieli. Całe szczescie
          wszystko w porzadku!

          Ze smiesznych rzeczy jakie zapamietałam z porodu: Kiedy zaczełam przec okazało
          sie ze łózko porodowe ma nie zablokowane hamulce (jeden jest zepsuty)!!! Pod
          wpływem mojego "naporu" nagle łożko zaczeło jechac do przodusmile) Po prostu
          jazda na całego, jakis metr do przodu. Cała ekipa, kto zyw na sali, trzymał
          łózko zebym im nie odjechała, po prostu komediasmile) Do dziś na samo wspomnienie
          chce mi się płakac ze smiechu! Żałuje ze nie było kamery na sali...smile)

          Do nastepnego razu, Renia
          • dziewczynka_bez_zapalek wiadomości od Aagulek 14.06.05, 10:10
            Aga napisała że właśnie podali jej żel prepidyl i boli ją dół brzuszka ... ale
            póki co znośnie... mąż czeka pod telefonem wink a jeśli to nic nie da to jutro
            podłączą ją pod oksytocyną.

            Asia i Kubuś
    • emma_euro_emma Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 14.06.05, 12:35
      Witam Was, Dziewczynki moje kochanesmile Długo nie pisałam, ponieważ mój mąż przeinstalowywał system, a ja dopiero teraz znalazłam chwilę, żeby usiąść przy komputerze i go troszkę skonfigurować.
      Baaardzo Wam serdecznie dziękuję za wszystkie sms-y i telefony, jakie dostałam będąc w szpitalu i po wyjściu z niegosmile Każda wiadomość od Was z gratulacjami wywoływała ogromny uśmiech i radość, że tylu życzliwych ludzi mamy wokół siebie. Jednocześnie przepraszam, że nie odpowiadałam, ale naprawdę nie za bardzo miałam możliwość.
      Jeszcze nie czytałam co u Was, tylko chciałam najpierw się zameldować. A mam sporo zaległości - wiem też, że jest kilka nowych Mamuś, ale nie do końca wiem kto... Jak zdążę to postaram się wszyściutko przeczytać.
      Mój Diamencik śpi sobie słodko i pewnie niedługo będzie chciał jeść, bo to mały głodomór - jak dobrze pójdzie, to śpi 2 godziny między karmieniami. Jest najpiękniejszą istotką na świecie - to oczywiście bardzo subiektywna opiniasmile Prawie w ogóle nie płacze, tylko wtedy, gdy jest głodny. Na dniach podłączę aparat do komputera i pokażę Wam mojego synka. W tej chwili jakiś przesympatyczny sąsiad urządza sobie stukania i wiercenia, więc nie wiem, jak długo Sebastian będzie spał.
      Wiecie co, zabieram się do czytania Waszych postów, bo umieram z ciekawości, co tam u Was. Później na pewno napiszę.
      Pozdrawiam, papa.
      Kasia
      • jaiza Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 14.06.05, 15:53
        Witajcie Dziewczyny! Witaj Emma, fajnie, że napisałaś, bo juz zaczęłam się
        poważnie martwić, ze coś nie tak. Jeszcze raz gratulacjie dla Ciebie i
        Sebastianka. Zapraszam Ciebie i Renię oraz inne Kobietki na "rówieśników". A
        nie wiecie co z Cruk, jakoś nie wpada.
        Elzbietka pozbywa się żółtaczki, wczoraj wypisali nas ze szpitala, bilirubina
        9. Dziś bylismy na kolejnym spacerku, pogoda przepiekna.
        Póki co chodzę po scianach, bo Ela je co 1,5 godziny, równiez w nocy. Od 5 ma
        okres czuwania do 10, po czym trudno ja uspic, bo jest rozdrażniona. Podobnie
        jest wieczorem - tez ma długi okres czuwania. Bardzo chciałabym ja wdrożyć w
        Łatwy Plan Zaklinaczki, ale mimo starań jest to póki co niemozliwe. Tak jakby
        Elzbietka żyła jeszcze systemem płodowym. Poza tym trudne jest to przy drugim
        dziecku i małym mieszkaniu, bo Łukaszkoa też trzeba nakarmić, pobawić się z nim
        i nie ma ciszy w domu.
        Ela przybrała już kilogram na wadze, tak że z kruszyny 2950 jest już sporą
        panna 3900. Na szczęście nie mamy problemów ze ssaniem, sutki i otoczke mam
        duże
        i mała ma co włożyć do buzi. Tyle tylko, ze przez tę żółtaczkę (musiałam ja
        odstawić na 72 godziny od piersi) mimo sciągania rozregulowała mi się laktacja
        i trochę jakbym miała za mało mleka do potrzeb mojego głodomorka, ale poradzimy
        sobie, dużo piję, też herbatki Hipp. To tyle, ciekawa jestem co u Was. I.
      • emma_euro_emma A Wy gdzie?! 14.06.05, 16:01
        Ja tu niby męczennica wysiaduję moje hemoroidy (po porodzie się odezwały, skurczybyki i strasznie bolą), a tu takie pustki - z dnia na dzień coraz mniej wpisów. Czyżby to była prawda, że wątek wkrótce podupadnie?
        Gratuluję wszystkim obecnym Mamusiom, a za przyszłe trzymam kciuki.
        Jeśli chodzi o mój poród, to nie było tak lekko, jak w większości czerwcówek. 06.06. o 6 rano zaczęły odchodzić mi wody; do 9 czy 10 nic się nie działo, więc dali mi kroplówę no i zaczęły się skurcze. Do 12 już były bardzo silne, a od 13 to już niewiele pamiętam. Tyle, co mąż mi opowiadał; nawiasem mówiąc bez niego to bym chyba ze 2 dni rodziła. Do 14.30 wytrzymałam, a potem prosiłam, żeby coś zrobili, bo strasznie bolało, więc kazali mi przeć. Niestety, po dwóch paciach (główka Sebastianka już była na zewnątrz) straciłam przytomność i mogło się to nieciekawie skończyć, ale dostałam kilka strzałów od męża na otrzeźwienie (to brzmi strasznie), no i o 14.50 Maluszek już był na świecie. Co się później okazało, miał "ograniczoną zdolność do adaptacji" i zabrali go na całą pierwszą noc pod lampy. Na drugi dzień oddali mi Go, ale przez cały pobyt w szpitalu przeraźliwie płakał i nikt nie wiedział, co mu jest. Po dwóch dniach zrobili Mu badania i okazało się, że ma żółtaczkę i do tego pojawiła się wysypka hormonalna - normalnie nic, tylko usiąść i płakać... Ale wyszliśmy ze szpitala i w domku - super. Sebastiankowi zniknęła wysypka, prawie cały czas śpi (jak nie je) i rzadko płacze. Jest taki grzeczny, że po prostu chwilami łapię się na tym, że siedzę sobie i gapię się na niego po prostu. Jest taki slodki...
        Dobra, przestaję tu narzekać i się roztkliwiać i zaglądnę na nasz nowy wątek.
        Papa, całuję.
        Kasia i Sebastian
        • jancze Re: A Wy gdzie?! 14.06.05, 16:18
          Szczęśliwe maumusie!
          A ja mam wrażenia tak jak Sylwia - wciąż się na mnie gapią ludzie na ulicy. I
          to nawet w bezczelny sposób. Baby w ciąży nie widzieli czy co?
          Ale już bym chciała, żeby było po wszystkim... Znaczy po porodzie.
    • jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 14.06.05, 17:15
      No tak rzeczywiście pustki przeokropne. Ale wiekszość mam już urodziła na poczatku czerwca i zajmuja się pociechami. Może jak się naciesza to wrócą? Ja leżę nadal w szpitalu i juz moge poruszać nogą. Zrobiła mi się zakrzepica w prawej pachwinie i boli jak nie wiem co. Nawet przez kilka dni dostawałam morfinę. Potem przez 2 doby podłączyli mnie do pompy etc. Mój Skarb jest tak spokojny, że wszyscy mi zazdroszczą. Ciągle ktoś ode mnie odchodzi z pokoju, a ja ciągle leżę i leżę. Chyba jutro pozwolą mi wstać. Mam pończochy uciskowe założyć i spróbuję. Pokarmu mam bardzo dużo i nie muszę dokarmiać sztucznie. Pomimo tych dolegliwości jestem bardzo szczęśliwą MAMĄ. Wyjdę prawdopodobnie za tydzień, ale to, że moge się ruszać to już wiele znaczy, bo będę mogła sama zająć się Fabciem. Teraz też przebieram, karmię i przytulam, ale to jest ponad moje siły, jak będę chodzić, to będzie lżej. Pozdrawiam cieplutko wszystkie mamusie i postaram sie wpadać tutaj częściej.

      • sylkon Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 14.06.05, 18:41
        A u mnie nadal nic!! Tak Wam zazdroszcze dziewczyny, że już urodziłyście.
        Ja mam dosyć tego czekania. Na szczęście z maleństwem wszystko o.k. Jutro znowu
        idę na KTG, po którym niewiele się spodziewam, a w poniedziałek prawdopodobnie
        wyląduję w szpitalu i będą wywoływać. Jest mi strasznie smutno i źle, więc wolę
        się nie odzywać, niż pisać takie smutki. Pozdrawiam i odezwę się jak coś się
        zmieni.
        Sylwia i Niespodzianka (4 dni po terminie).
        • polihymnia Kto jeszcze ze mną czeka? 14.06.05, 20:33
          Sylkon, Jancze i kto jeszcze?

          Ja mam wprawdzie termin dopiero na 2 lipca ale chciałabym zostać
          czerwcówką smile Podoba mi się u Was. Jestem też okropnie zmęczona tą
          ciążą. W zeszłym tygodniu byłam z córką w Klinice Gastroenterologicznej,
          trochę się tam naszarpałam przy Ani (miała robionych dużo badań, przy
          których trzeba ją było przytrzymywać,a poza tym przez większość czasu
          byłam z nią sama) i teraz ledwo żyję. Wróciły mi wszystkie dolegliwości
          związane z bólami kręgosłupa, a które odpuściły mi jakieś 2-3 tygodnie
          wcześniej. Poza tym przytyłam już prawie 18kg, brzuszek mam duży i ciężko
          mi chodzić. A moja 2,5-latka jest bardzo energicznym maluchem. I już za
          nią nie nadążam.
          Życzę szybkiego rozwiązania i latwych porodów wszystkim dziewczynom, które jeszcze czekają jak ja.
          Asia
          • vanike Re: Kto jeszcze ze mną czeka? 14.06.05, 22:41
            Też bym chciała zostać czerwcówkasmile
            Ale póki co nic się nie dzieje... w czwartek idę do gina. Może oceni jakie mam
            szanse na czerwiec. 2 tygdnie temu straszył, że urodz w tym tygodniu.
            Termin mam na 3 lipca a przybrałam na wadze hohohowink

            Pozdrawiam wszystkie mamusie i przyszłe mamusie.
            Vanike
            • sewa75 Re: Kto jeszcze ze mną czeka? 15.06.05, 09:59
              Mi też mówiono, że urodzę wcześniej, a tu nic... I to mimo poniedziałkowego
              stresu (wreszcie jestem panią mgr smile). Wczoraj na KTG wyszły 2 słabe skurcze.
              W piątek mam iść znowu.
              A brzuszek mam już naprawdę nisko, nawet zgaga odpuściła, widocznie żołądek ma
              więcej miejsca.
              Czekamy więc razem.
              Pozdrawiam
              Ewa
              • muszelka04 Re: Kto jeszcze ze mną czeka? 15.06.05, 18:03
                Serdeczne gratulacje Pani Magister !!! smile))
                A jakie studia skończyłas ??
                • sewa75 Re: Kto jeszcze ze mną czeka? 16.06.05, 11:07
                  Dziękuję bardzo smile
                  Zarządzanie przedsiębiorstwem na Wydziale Inżynierii Produkcji PW
          • emma_euro_emma Re: Kto jeszcze ze mną czeka? 15.06.05, 20:56
            Łączę się z Wami w oczekiwaniu, ponieważ wiem, co to znaczysmile Wasze Maluszki wynagrodzą Wam to czekanie - gwarantujęsmile
            • esterka8 Re: Kto jeszcze ze mną czeka? 15.06.05, 22:47
              Hej Kasiu! Ciesze sie, że jesteś w domu i jest lepiej. Napisałam Ci maila, ale
              pewnie nie masz głowy do odpisywania. Ja mam termin na dziś... no i tyle, czyli
              nic, bo moj synek terminy ma w nosie. Więc czekać będę nadal.
              Pozdrawiam Cię serdecznie
              Aga
              P.S. pisalam dzis sms-a do jazzmam, ale nie odpisala, nie wiesz, czy jest w
              domu juz?
              • sowikoj W końcu w domku 16.06.05, 11:19
                Witam po długiej przerwie.
                Mąż Wam juz pisał że Ola się urodziła 7.06 tak jak przewidział lekarz. Poród
                był b. szybki. Za szybki i mala mnie rozerwała. Ale w sumie teraz o tym już nie
                myślę. Z racji na inne drastyczne szczegóły pominę resztę milczeniem. Miałam
                stare łożysko, abrazję i inne takie.
                Mała z problemami z oddychaniem wylądowała na OION'ie i była w inkubatorze
                przez kilka dni wspomagana oddechowo. Do tego żółtaczka. Dostała więcej leków w
                ciągu tych kilku dni niż ja przez pół swojego życia. Przez trzy dni nic nie
                jadła, pod koniec trzeciego dnia dostała sondą trochę mieszanki. A potem było
                już nieco lepiej. Podawali jej mój pokarm na przemian z mieszanką, bo miałam
                mało pokarmu. Ale z czasem przeszliśmy na smoczek, a później na pierś.
                Teraz jesteśmy w domku. Mała ważyła przy wypisie 2730g.
                Mała ma obniżone napięcie mięśniowe szyi i torbiel (wg lekarzy niegroźną) ok
                5mm w główce, a płyn rdzeniowo mózgowy jest ok. Tak więc jak widzicie jestem
                cała roztrzęsiona i próbuję dojść do siebie. Na szczęście moja gwiazdeczka jest
                bardzo spokojna. Dużo śpi. Aż musze ją budzic na karmienia, bo przesypia czasem
                po 4 h. A ja nie chcę stracić pokarmu, no i boję się o nią, bo jest taka
                drobniutka.

                Przeczytałam Wasze posty i łączę się w oczekiwaniu z Wami. Trzymam kciuki żeby
                wszystko poszło OK. Gratulację dla wszystkich nowych mam. Już niedługo do nich
                dołączycie!

                Polhymnia - sprawdź córeczce 3-ci migdałek. Mój syn miał podobne objawy, a po
                serii różnych badań włącznie z podejrzeniem góza mózgu okazało się, że to
                przerost 3-go migdałka powoduje takie stany zapalne, że ucieka mu całkowicie
                żelazo, a w konsekwencji ma brak apetytu, anemię itd. Po usunięciu jak ręką
                odjął. Wrócił mu apetyt i w końcu zaczą jeść i rosnąć!
                Pozdrawiam serdecznie.
                I.
                • jaiza Re: W końcu w domku 16.06.05, 19:40
                  Sowikoj, witaj w domku i u nas, zapraszam na wątek na forum "rówieśnicy".
                  Współczuję Ci tych przeżyć szpitalnych, na szczęście już jest wszystko dobrze.
                • polihymnia Re: do Sowikoj 16.06.05, 21:13
                  Wybieram się na dniach do laryngologa i napewno zapytam o 3-ci migdał
                  choć nie sądzę, żeby to było to. Córka nie ma anemii ani żadnych
                  niedoborów - tylko słaby apetyt.
                  Dzięki za troskę i radę.
                  Asia
              • emma_euro_emma Re: Kto jeszcze ze mną czeka? 16.06.05, 21:18
                Esterko, sprawdziłam pocztę i odpowiedziałam Ci dopiero dzisiaj, ponieważ mam problemy z wysyłaniem wiadomości przez Outlooka.
                Sowikoj, z tego też powodu nie odpowiedziałam na Twojego maila, ale sądzę, że jest on już chyba nieaktualny (dot. zamieszczania zdjęć oraz tego uciążliwego czekania...). Jakby coś, to pisz. Bardzo Ci współczuję tych problemów z Olą, na pewno bardzo to przeżywasz. Jesteśmy z Tobą.
    • jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO-CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁYŚMY 17.06.05, 22:57
      Oj moje drogie panie, chyba te dzidziusie was pochłonęły zywcem, skoro nie macie czasu podzielić się swoim szczęściem macierzyństwa z innymi. Ja jutro wychodzę ze szpitala po 10 dniach i mimo że jeszcze czeka mnie rehabilitacja przez 3 miesiące, jestem szczęśliwa, że nareszcie już wychodzę. Bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkie mamusie i odezwijcie się czasami.
      • monika450 Re: Dołączam się do szczęśliwych mamuś! 18.06.05, 20:44
        Hej. 13.06. o 17 30 urodziłam zdrową sliczną córeczkę Monikę 3900 i 60 cm. 10
        pkt. trochę się na nią naczekałam ale warto było. Wróciłysmy do domy w czwartek
        ale wogóle nie mam czasu wchodzić na int. bardzo mnie zajmuje moje maleństwo
        choć jest spokojna jak aniołek. Poród sprawnie szybko i fachowo w sumie II faza
        10 min. Jesteśmy szczęśliwe. Pozdrawiam i do zobaczenia na rówieśnikach.
        Agniezka i Monika.
        • jezzmam Re: Dołączam się do szczęśliwych mamuś! 18.06.05, 23:29
          No nareszcie!!!! Bardzo się cieszę i życzę Wam dużo dużo zdrówka. Jak na dziewczynke to duży dzidziuś, ale najważniejsze, że wszystko w porządku. Pozdrawiam jeszcze raz.
          • sylkon Sylkon - Jestem po!! 19.06.05, 20:11
            O 7.40. 17.06.2005 przyszedł na świat mój synek - Szymon!! Waga 3650, 56 cm.
            Dziś już jesteśmy w domu. Mam niestety problemy z piersiami - wklęsłe sutki,
            ale jesteśmy wytrwali, dziś nawet mam troche pokarmu, ściągam, dostawiam
            małego, zakładam nakładki silikonowe, ale i tak dokarmiamy go dodatkowo - pije
            jak smok. Jestem obolała - godzinę mnie zszywał bardzo niedelikatny lekarz.
            Tydzień po terminie zrobił swoje - wody były zielone, ale maluch zdrowy. Nie
            mam siły pisać dalej, jak się zregeneruję, to poczytam co u Was i napiszę co u
            nas. Gratuluję tym, które się doczekały i pozdrawiam oczekujące.
            Sylwia i Szymonek
            • jezzmam Re: Sylkon - Jestem po!! 20.06.05, 16:17
              No nareszcie. Serdecznie Ci gratuluję, bo Dzidzia nie mała!!! Przychodźcie do siebie, a z karmieniem to napewno się ułoży jeszcze. Przesyłam od siebie i mojego Fabcia całuski dla Was.
            • emma_euro_emma Re: Sylkon - Jestem po!! 20.06.05, 22:36
              Serdeczne gratulacje dla Agi i Sylwiismile Sylwia, a Ty już w domu?
              • sylkon Re: Sylkon - Jestem po!! 21.06.05, 12:29
                Rodziłam na Solcu i po dwóch pełnych dobach nas wypisali, mały zdrowy, ja niby
                też, ale to nie był dobry pomysł, bo tam były super siostry, które pomagały mi
                dostawić małego do piersi, a tak skończyliśmy sami w domu, na sztucznym
                pokarmie i Szymon nie może zrobić kupy od wczoraj. 10 min spi, 10 min płacze.
                Nie spałam od wtorku tydzień temu, jedynie od czasu do czasu drzemię, ale Wam
                chyba nie muszę tego tłumaczyć. Cały czas tylko chodzę i beczę. Dobrze, że mały
                jest zdrowy (mimo zatwardzenia). Pozdrawiam.S
                • madzias1968 Madzias1968 - melduję się!! 21.06.05, 16:38
                  W czwartek 16 czerwca o 13.55 przyszedł na świat MÓJ Piotruś (3480 i 55).
                  Dzisiaj wyszłam ze szpitala.
                  Malutki ma żółtaczkę (bilirubina 15 - więc sporo - mamy stawiać się na
                  obserwacje).
                  Ja czuję się bardzo dobrze.
                  Magda
                  • sgosia5 Re: Madzias1968 - melduję się!! 21.06.05, 18:00
                    Witaj madzias! Gratulacje dla ciebie i Piotrusia!!!
                    Ciekawa jestem czy rodziłaś w końcu w Bielańskim? Bo jak mnie wypisali po dwóch
                    dobach to się zastanawiałam czy oni tam zbadali małej poziom bilirubiny, bo
                    była dość żółta a nikt mi nie powiedział ile ma. W książeczce było napisane
                    śladowa a ja tylko się przyglądałam czy sie nie powiększa...Ale na szczęście
                    zbladła ok. 10 doby, zresztą była położna środowiskowa i stwierdziła że na
                    pewno już nie ma.
                    PS. wkleiłam z Rówieśników, więc odpisz tylko w jednym miejscu, gdzie
                    przeczytasz.
                  • sgosia5 Re: Madzias1968 - melduję się!! 21.06.05, 18:01
                    Witaj madzias! Gratulacje dla ciebie i Piotrusia!!!
                    Ciekawa jestem czy rodziłaś w końcu w Bielańskim? Bo jak mnie wypisali po dwóch
                    dobach to się zastanawiałam czy oni tam zbadali małej poziom bilirubiny, bo
                    była dość żółta a nikt mi nie powiedział ile ma. W książeczce było napisane
                    śladowa a ja tylko się przyglądałam czy sie nie powiększa...Ale na szczęście
                    zbladła ok. 10 doby, zresztą była położna środowiskowa i stwierdziła że na
                    pewno już nie ma.
                    PS. wkleiłam post z Rówiesników, więc odpisz gdzie przeczytasz
                    • madzias1968 Re: Madzias1968 - melduję się!! 21.06.05, 18:26
                      Tak, w Bielańskim. Żółtaczkę stwierdzili w 3 dobie i taki poziom utrzymał się
                      też w 4 dobie. W piątej dobie mnie wypisali bez pomiaru, ale mam się zgłosić do
                      szpitala w czwartek na ponowne badanie. Piszesz, że twoja mała byłą dość żółta -
                      mój mały jest żółto - brzoskwiniowy (ma bardzo ciemna cerę przez tą żółtaczkę).
                      Myślę, że nie musisz się przejmować, jeśli położna powiedziała, że jest ok -
                      one z reguły są uczulone na kolor skóry maluszków.
                      Tak jak wcześniej pisałaś - o Bielańskim, jeśli nic się nie dzieje, można
                      powiedzieć, że szpital jak szpital. Gorzej jeśli trzeba zostać dłużej. Byłam 2
                      dni na patologii - opieka tragiczna (np. badanie ginekologiczne zlecone rano
                      wykonano mi wieczorem), opieka na porodówce - bardzo dobra, położnictwo -
                      opieka fatalna - jeśli nie zrobisz awantury - niczego się nie doprosisz.
                      Cieszę się, że już jestem w domu.
                      Magda.
                  • polihymnia Re: Madzias1968 - melduję się!! 21.06.05, 19:48
                    Serdeczne gratulacje!!!
                  • emma_euro_emma Re: Madzias1968 - melduję się!! 21.06.05, 22:07
                    Madziu - bardzo się cieszymy Twoim szczęściemsmile
                  • jezzmam Re: Do Madzias1968 24.06.05, 07:55
                    Gratulacje dla Ciebie i Piotrusia, życzę dużo dużo zdrówka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                • emma_euro_emma Re: Sylkon - Jestem po!! 21.06.05, 22:09
                  Sylwia, w ogóle nie karmisz piersią? Może przejdź na Rówieśników? Podaję Ci link:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=24951505
    • polihymnia Aagulek została czerwcową mamą 21.06.05, 22:54
      Aagulek urodziła dziś Magdusię, waga 3840g, 59cm i 10 punktow.
    • wifeik Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 22.06.05, 10:58
      Kochane Dziewczynysmile
      Gratuluję wszystkim nowo upieczonym Mamuskom i życzę wytrwałości tym co jeszcze
      czekają.Zaglądam teraz na rówiesników bo dwa wątki to za duzo jak na możliwości
      senne mojego Maciusiawink)) Wpisujcie się tez tam proszę,też jest tam fajnie....
      Ślę moc pozdrowień
      Basia i Maciuś

      ps.Jezzmam - może potrzebujesz clexane?Zostalo mi po ciąży ok półtora
      opakowania-20mg-wiem, że sie kłujesz ale nie wiem czy clexane?Jak coś to
      esemeśnij i jakos Ci podrzucęsmile
      • jezzmam Re: DO WIFEJK 24.06.05, 07:53
        Dziękuję Ci bardzo serdecznie, ale ja wstrzykuję sobie co innego i mam 3 opakowania. Ogólnie czuję się dobrze, byłam do kontroli i jest w miarę dobrze. Muszę się moczyć w gorącej wodzie, bo nie wszystkie skrzepy jeszcze zeszły, ale to jest szczegół. Pozdrawiam serdecznie Ciebie i twojego Skarba.
      • sewa75 Zostałam mamusią! 26.06.05, 16:42
        18 czerwca o godz. 17.40 urodziałam chłopczyka - Pawełka. Mały ważył 3540 g i
        miał 54 cm. Dostał 10 pktów w skali Apgar! jestem szczęśliwa i zmęczona, od
        wtorku jesteśmy już w domu i mam teraz baaaardzo mało czasu dla siebie.
        Pozdrawiam wszystkich!
        Ewa
        • renia73 Re: Zostałam mamusią! 26.06.05, 19:51
          Gratulacje Mamusiu! Dbaj o siebie i zagladaj do nas jak najczesciej! Renia
    • vanike Dziewczyny - wpiszcie się 24.06.05, 08:54
      POCHWAL SIĘ - po porodzie - czercóweczki 2005


      Dzięki
      Vanike
      • monika450 Re: Dziewczyny - wpiszcie się 24.06.05, 10:43
        no to gratulacje dla wszystkich nowych mam. swoją drogą to dobrze że aagulek
        urodziła już bo jak by urodziła w terminie to pewnie dziecko byłoby powyżej 4
        kg i to sporo, ale to pewnie ze wzgledu na cukrzycę.
        Pozdrowienia AGa i Monia
    • jaiza Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO - CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁY 30.06.05, 15:26
      Zapraszam na wątek na "Rówieśniakch"
      • jezzmam Re: SZCZĘŚLIWE MAJOWO-CZERWCOWE MAMY - DOTRWAŁYŚMY 16.07.05, 15:30
        Gratulacje dla wszystkich mam, które dotrwały do szczęśliwego finału. Ponieważ rozpoczęłam ten wątek, to wypada, aby go już zamknąć i tak jak proponuje jaiza, kontynuować nasze spotkania na forum rówieśnicy. Pozdrawiam jazzmam i Fabciu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka