Wiem, że piszę na ten temat po raz klejny, ale mam dylemat... Właśnie
wróciłam z nad morza i po prostu nie mogłam się tam napatrzeć na maluszki.
Miałam zacząc starania w grudniu ponieważ w lipcu przyszłego roku mam
obronę,ale ciągle myślę o tym żeby nie zwlekać i zacząc w paździeniku, bo
natura i tak wybierze swoją porę. Troszkę sie boję, ale z każdym dniem jak
tylko wstaję to dopadam do foliku i patrze ile mi jeszcez zostało. Aha no i
nie wiem czy lepiej żyby maluszek wyjrzał na świat jesienią czy latem?Co tym
myślicie, co lepsze? Poczekać czy nie? Dziękuję z góry...