natasha31
10.04.06, 12:50
piszę do wszystkich Pań, które są w podobnej sytuacji do mojej. To będzie
pierwsze dziecko, ma 7 dni po terminie. Atrakcja jest tak, że mam centymetr
rozwarcia od tygodnia a od 2 dni pierwszą faze porodu, więc umieram z bólu.
Na szczęście wypisali mnie ze szpitala i mogę sobie spokojnie krzyczeć w
domu. Bóle mam z krzyża)))
Pytanie, dalczego w szpitalu nic nie pomagają, bo teraz jest moda na
naturalizm, więc dziecko ma wyjść na świat wtedy kiedy będzie chciało, jeżeli
KTG jest dobre to znaczy że wszystko gra)) Nikogo nie interesuje to, że
cierpię, ani to że 36 tygodniu moje dziecko ważyło 3300g więc w 41 tyg. może
ważyć 4000g albo i więcej))) ( mam cierpieć, bo tak jest po ludzku i
natrualnie). Nie dają prostagladyny na zgładzenie szyjki, nie przebijają
błony płodowej. Jest bosko. Naszczęście chodziłam do szkoły rodzenia i wiem
jak oddychać by dziecko dotleniać gdy mam skórcze. Potrafią tylko podać
oksytocyne tym co nie mają skórczy, a dla takich przypadków jak ja dobre
słowo - "musi boleć". Dziekuję bardzo!!! A najlepsze jest przekonanie wśród
dziewczyn na poatologii, że anestezjologa nie ma w szpitalu i na poród i tak
nie zdaży, więc nie ma co trzeba rodzić po ludzku )))) ciekawe kto im takich
głupot nakładł do głowy. Bo tak się składa, że byłam u anestezjologa i
okazuje się ze cały czas jest, ma dyżury tak samo jak inni lekarze ale rzadko
jest wzywany do znieczulenia porodu.
Ciarki mnie przechodza na myśl o powrociie do szpitala, o tym bólu i o
urzeraniu się z przekonamiem, że musze rodzić własnymi siłami, bez
znieczulenia i że to dla mnie zaszczyt i cel mojego życia. Ja matka polka z
przymusowo przeciętym kroczem, straszona kleszczami na
okoliczność "zachcianki" - znieczulenie, po 3 dniach porodu, z uszkodzonymi
najczulszymi organami zaznam spełnienia dla dobra ojczyzny i narodu!!!