Dodaj do ulubionych

tracę nadzieję

01.10.07, 17:30
od maja staramy sie o dzidziusia i nic....minelo juz kilka miesiecy,
liczenie plodnych dni i nic...trace nadzieje...pewnie zaraz uslysze
ze przeaszam ale te miesiace leca jak szalone a tu nic
Obserwuj wątek
    • arszana nie przesadzasz 01.10.07, 17:36
      tylko popelniasz blad, ktory od czasu planowania przestrzennego oraz
      planowania dziecka jak rozkladu mebli w nowym mieszkaniu, przybral
      wage paranoi,postanowiliscie sobie, ze teraz zaczynaja sie starania
      tak? i co, i tak na pstryk palcem, fajnym seskikiem i termometrem
      wszystko ma sie wydarzyc jak sobie zaplanowaliscie w swym planie
      piecioletnim? Troche pokory a moze raczej rozwagi w oczekiwaniu na
      cos, co jest darem natury, a nie decyzji.
      • grochalcia Re: nie przesadzasz 01.10.07, 18:14
        łatwo powiedzieć arszana, ale chyba malo kto ma taki rozsadny stosunek do tego
        jak Ty. wlasnie zyjemy w takim siwecie, kiedy dziecko musimy uzalezniac od
        pracy, od materialnych dochodow, mieszkania itd. do tego termometry, testy
        owulacyjne sa na porzadku dziennym. a jeszcze jest forum, na ktorym co drugi
        watek dotyczy staran. ja nie potrafie przejsc kolo tego tak obojetnie.przezywam
        niepowodzenie, ekscytuje sie oczekiwaniami, martwie jak zobacze jedna kreske na
        tescie, dni mijaja mi na zastanawianiu sie czy piersi bola na okres czy na
        ciążę. nie mam ani pokory ani rozwagi.ale rozumiem autorke watku. bo sama taka
        jestem

        Kasia i Szymek
        • arszana ale ja tez to rozumiem 01.10.07, 18:22
          bo sama jestem ofiara planu dziesiecioletniego niestety, dlatego na
          miejsce staran o desperackie stworzenie dziecka wkladam z uporem
          maniaka starania o nie popadniecie w schize i paranoje reprodukcji,
          staram sie i jak na razie jestem na tym forum sama w swych staraniac
          a tak usilnie wierze ze to najlepszy sposob zeby zostac mama, szukam
          bratniej duszy a nie ma nikogo, kto by podobnie myslal, wszyscy
          tylko ' buuu buuu jedna kreska, zamalam sie, placze, 5 miesuecy i
          nic..pomozcie'.. no jak nie zwariowac w takiej atmosferze, ok, jesli
          Wam pomaga takie wzajemne wspieranie sie w bolu, to szacunek, ale
          mnie to wlasnie dobija... chce sie kochac dla seksu i przy okazji
          dac zycie pelne naszej milosci i namietnosci.. czy to dziwne, czy
          swiat juz tak zwariowal, ze slowo 'starania' zastapilo slowo' owoc
          naszej milosci'?
          • grochalcia Re: ale ja tez to rozumiem 01.10.07, 18:34
            nawet jesli ktos Ci napisze, ze mysli podobnie to jak nikt nie bedzie patrzyl
            cichaczem zrobi testy owulacyjne i pod innym nickiem bedzie pisal na forumwink))

            podziwiam i zazdroszcze nastawienia. zdaje sobie sprawe, ze takie nastawienie
            jak twoje jest idealne do poczecia dziecka, tylko powiedz ja to zrobic, zeby sie
            tak nastawic. ja nawet po 2 piwach takowego podejscia do seksu nie mamwink)
            • arszana nie ma czego zazdroscic, wlasciwie, to moze 01.10.07, 21:28
              fakt, ze moj instynkt nie jest rozwiniety tak mocno jak u wiekszosci
              firumowiczek, podchodze do macierzynstwas na zimno, czasem mysle i
              wstydze sie, ze biologicznie, pewnie dlatego moje nastawienie pomaga
              mi w zajsciu w ciaze ( jednak nie z jej utrzymaniem), chce miec
              dziecko normalnie, nie desperacko, nie wiem czy to zle czy dobrze,
              ale fajnie, ze rozumiesz.
              • grochalcia Re: nie ma czego zazdroscic, wlasciwie, to moze 01.10.07, 22:57
                ojej, to tez jestes po smutnych przejsciach jak my??? poronilas???
                • arszana Re: nie ma czego zazdroscic, wlasciwie, to moze 01.10.07, 23:04
                  no niestety tez, i to nie raz, stad moze moje biologiczne podejscie
                  i staranie sie nie zwariowac i nie dac sie porwac schizie, bo zdaje
                  sobie sprawe, ze to mi tylko zaszkodzi, a czas ucieka, wiec twardo
                  zamieniam gdzies tam moze juz kielkujaca schize na sile i wmawianie
                  sobie, ze bedzie spoko, kazda z nas inaczej reaguje, boje sie, ze
                  jak sie rozczule, to nic ze mnie sensownego jako przyszla mama nie
                  zostanie, wiec oddaje sie naturze i mezowi oczywisciesmile) a jak sie
                  nie uda... to mowie sobie..trudno.... trudno...
      • alicja0000 ;-) 03.10.07, 22:20
        Rozumiem Cie po trosze. Ale pamiętaj,ciąża przychodzi w momencie
        kiedy się jej najmniej spodziewasz...
    • efta1 Re: tracę nadzieję 01.10.07, 18:41
      My sie staralismy 6 m-cy i też już byłam mocno zdenerwowana i nagle
      niespodzianka smile Robiąc test nie wierzyłam że wyjdą dwie krechy...
      • aleks2539 Re: tracę nadzieję 01.10.07, 18:49
        Kasia a na dupe to Ty chcesz?? Jakie piwa w trakcie starań. Ja
        swojemu mężowi to wtręcz lodówkę zamykałam smile Tylko jedno wypił
        przed staraniami - z tatą bo dawno się nie widzieli... I co? Sama
        wiesz co wyszło. Teraz to tylko mleko będzie pił smile
        • grochalcia Re: tracę nadzieję 01.10.07, 19:42
          nie chcę w dupęwink))
          ale ja lubie piwko....no...bardzo....
          • asik_24 Re: tracę nadzieję 01.10.07, 19:51
            No, wreszcie nie jestem sama (z tym piwkiem, tylko ciichosza). Ale
            mimo wszystko zaprzestałam tej plugawej(hehe)praktyki. Za bardzo mam
            stracha. Tak więc zosatje pewnie nie mniej szkodząca cola czy mirinda
            • biedronka1969 Re: tracę nadzieję 01.10.07, 20:54
              Ciezka sprawa dziewczynki.Bo wlasciwie kazda po trochu ma racje.Jesli
              przyjmniemy,ze kazda z nas jest zdrowa i moze miec dziecko to znaczy,ze diabel
              tkwi w psychice.I wtedy rzeczywiscie nie nalezaloby myslec tylko o prokreacji i
              kochac sie z nastawieniem,ze dzis wlasnie ma nastapic zaplodnienie.Taka postawa
              samoistnie powoduje blokade i tzw.puste przebiegi.Ale...no wlasnie jest to
              "ale".Kazdy jest madry i lubi dawac rady,a przeciez czlowiek to nie maszyna.Jest
              cos takiego jak psychika,ktora czesto plata nam figle.Niby wszystko wiemy i
              rozumiemy i bardzo sie staramy ale podwiadomosc robi swoje.To jest silniejsze od
              nas i juz.I moje osobiste zdanie jest takie,ze kazdy sam wie i czuje,co jest dla
              niego najlepsze.Wiec jesli komus pomaga takie forum i wierzy,ze np.jak wypije
              piwko czy po stosunku bedzie trzymac przez 15 min nogi w gorze itp...to moze byc
              wlasnie antidotum na jego problem!Bo ponoc wiara czyni cuda.Moze wlasnie komus
              na odblokowanie psychiki potrzebna jest wiara,ze Gosi czy Zuzi to pomoglo
              wlasnie "TO",wiec i mnie moze pomoze.Dlatego piszmy kochane dziewczynki i
              dzielmy sie ze soba naszymi doswiadczeniami,bo moze komus jest to potrzebne.A
              widac,ze jest.Dodawanie sobie otuchy,swiadomosc,ze nie jestesmy same ze swoimi
              problemami to bardzo pomaga,prawda? Ale sie rozpisalam....
              Aleks 2539--->przepraszam,ze spytam.Czy jestes po poronieniu?
              • asik_24 Re: tracę nadzieję 01.10.07, 21:02
                przecztałam, więc odpowiem, za aleks. Sorki w razie co.
                Niestety, my wszystkie 3 z końca tego wątku jetseśmy bogatsze o te
                smutne doświadczenie
                • biedronka1969 Re: tracę nadzieję 01.10.07, 21:15
                  Ja tez dlatego spytalam.
                  W czerwcu w 11 tc!!! Martwy plod.Juz teraz moge o tym pisac.Tragedia...
                  Lekarz kazal odczekac pol roku,ale gdzies wyczytalam,ze musza byc 3 pelne
                  owulacje z @.Nie moglam sie doczekac.Odliczalam kazdy dzien!I wreszcie sie
                  doczekalam.We wrzesniu probowalismy poraz pierwszy.I wczoraj mialam dostac @,ale
                  narazie nie mam.Jeszcze sie nie ciesze,poczekam do piatku.
                  A jak u Was?
                  • asik_24 Re: tracę nadzieję 01.10.07, 21:51
                    U mnie tym razem było poronienie samoistne, od 1.sierpnia. Teraz
                    jestem po drugiej @ i postanowiłam jeszcze raz spróbowac. To 9dc.
                    Czemu jest nas aż tak dużo. Co się dzieje na tym świecie?!

                    Życzę Ci powodzenia. Może już się udało? Bardzo mocno Ci tego życzę
                    • grochalcia Re: tracę nadzieję 01.10.07, 22:56
                      ja jestem dopiero po pierwszej miesiaczce po zabiegu(puste jajo płodowe, zabieg
                      23 sierpnia) ale juz probuje...az tak bardzo mi nie zalezy, zeby zajsc od razu,
                      bo zdaje sobie sprawe, ze im dluzsza przerwa tym bedzie lepiej....
                      asik kochana, to kiedys na piwku musimy sie umowic. albo na coli, jak wolisz,
                      uwielbiam i to i towink))
                      • biedronka1969 Re: tracę nadzieję 01.10.07, 23:08
                        Ponoc po poronieniu szybciej (latwiej) zachodzi sie w ciaze.A tym bardziej po
                        lyzeczkowaniu.Zobaczymy.
                        Ja sie tylko boje,zeby scenariusz sie nie powtorzyl sad
                        landoo--->nie trac nadzieji! Rok staran to ponoc norma.Bedzie dobrze.Poczytaj
                        sobie fora.Jest tam sporo na ten temat.
                        • londoo Re: tracę nadzieję 02.10.07, 17:43
                          dzieki tym od kotrych dostalam i dobre i zle slowo...
                          forum jest po to zeby podzielic sie swoimi myslam, nie zawsze latwo
                          pogadac o tym z kims twarza w twarz...kazdy racjonalnie mysli ze
                          trzeba czekac i czekac az przyjdzie ale z drugiej strony kazdy chce
                          zeby stalo sie to tak szybko jak planujemy...nie wolno gardzic tymi
                          ktorzy dziela sie swoimi szczerymi myslami...ale warto czasami
                          posluchac rozsadnych kobiet ktore sprawdza na ziemie i powiedza
                          prawde...
                          • biedronka1969 Re: tracę nadzieję 03.10.07, 23:27
                            londoo--->jesli masz ochote to zapraszam do nas na topic "pazdziernik nowa
                            nadzieja".wszystkie mamy ten sam dylemat i wspolnie czekamy dodajac sobie
                            otuchy.mozesz rowniez zagoscic na podobnym topicu u grochalci.na pewno bedzie ci
                            razniej i zawsze ktos doda otuchy! pozdrawiam.
    • annainfo Re: tracę nadzieję 04.10.07, 08:58
      My staralismy sie 6 miesięcy o pierwsze dziecko i tez pamiętam te
      chwile zwątpienia ( chociaż wszyscy mówili że starania do roku to
      normalka).
      Teraz czekam na drugie - chciałam mieć min 2 lata różnicy a
      najlepiej 2,5 lat. Nastawilismy się na kilka miesięcy 'prób' więc
      start był zanim Mały skończył 1,5 roku i co okazało się ,że za 1
      razem się udało ( w ogóle tego nie brałam pod uwagę )i teraz różnica
      będzie mniej niż 2 lata.
      Więc nie można się zamartwiać tylko próbować bo nigdy nie wiadomo
      kiedy wyjdzie.
    • madziuchna23 Re: tracę nadzieję 04.10.07, 09:45
      A ja Cię Landoo rozumiem doskonale, bo jak się chce dzidzię to się
      chce i już, i każdy następny nieudany cykl denerwuje i bardziej
      martwi. Jak kobieta jest psychicznie gotowa zostać mamą (nieważne
      czy pierwszy, drugi czy piąty raz)to robi wszystko, żeby to
      marzenie, powołanie, instynkt (jak to kto nazwie) spełnić. Będzie
      kupować, czytać, pisać (-:, rozmyślać, "maltretować" męża....
      A mówienie o spokoju? Tak naprawdę to która z nas do swojego
      macierzyństwa podchodzi spokojnie, a jak podchodzi to nie wiem czy
      się sama nie oszukuje. I trzymam za Was kciuki. A co poradzić? Nie
      wiem....Może gdzieś wyjedźcie, podobno pomaga wyluzować (-:
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka