Dodaj do ulubionych

Garść rad dla zaczynających starania...

25.02.08, 16:46
Na początku jest decyzja i mnóstwo radości. Myślisz wtedy, że
przecież szybko się uda. Życzę Ci tego. Ale postanowiłam napisać,
jak to wygląda z perspektywy ponad roku i poddać kilka spraw pod
Twoją rozwagę. Tak na wypadek, gdyby przyszło czekać dłużej:

1. Na początku masz ochotę mówić innym, że zaczęliście. Co za
radość, nie? Pamiętaj, że tym samym osobom bedziesz musiała mówić,
że wciąż nic... Pomyśl, kto bedzie miał dość dystansu emocjonalnego,
żeby się nie przejmować czekaniem - pewnie wybierzesz raczej
przyjaciół niż członków najbliższej rodziny. A nade wszystko
zastanów się, kto bedzie się umiał zachować taktownie. U mnie wiedzą
cztery kolezanki i siostra cioteczna (och, jasne, że wiele innych
osób sie domyśla - ale to nie to samo). Gdybym mogła cofnąć czas,
byłoby tych osób mniej. Ktoś pyta o "postepy" dosłownie przy każdym
kontakcie. Ktoś pozwala sobie na sceptyczno-krytyczne uwagi
typu "czy to nie za wcześnie? nie przesadzacie aby?", kiedy po
okrągłym roku starań zabieramy się za pierwsze nieśmiałe badania...

2. Pewnie podejmiesz mniejsze czy większe decyzje w poczuciu, że coś
nie ma sensu, bo przecież zaraz bedziesz w ciąży. Każda taka rzecz z
osobna wydaje się drobnym wyrzeczeniem, oczywistym dla matki in spe.
Zobacz, z czego ja zrezygnowałam tą metodą w ciągu roku. Wiekszość z
tych spraw miałabym dawno załatwione, dałyby mi mnóstwo radości. W
pewnym sensie żałuję, zwłaszcza gdy zbieram to razem na jednej
liście:
- chcieliśmy mieć kota (bez sensu - akurat teraz, przed samą ciążą?
przecież nie zdążę na czas przejść toksoplazmozy)
- chciałam przejść z etatu na własną działalność (akurat teraz?
korzyści z urlopu macierzyńskiego sa większe niż oszczędność na
podatkach)
- miałam zamiar zrobić kurs instruktora aerobiku (i co? zacznę i
zaraz bedę musiała przerwać? - to nie jest przeciętny wysiłek
fizyczny tylko krew, pot i łzy...)
- nie raz widziałam extra garsonki, eleganckie sukienki (bez sensu!
kto to wie, czy i kiedy wrócę do swojej figury? zgromadziłam za to
kilka bluzek o luźnym kroju, których nie kupiłabym, gdybym nie
sądziła, że są "perspektywiczne")
- nie skracałam i nie farbowałam włosów (przecież przy niemowlaku
nie będę latać co miesiąc do fryzjera, musze mieć praktyczną
fryzurę, do porodu włosy muszą być długie, do związania w kucyk)
- nie planowałam dalekich wyjazdów na urlop (a jak sie wstrzelę w
pierwszy trymestr? lepiej poczekać i robić takie plany na drugi)

I co najważniejsze nie stawiałam sobie przez ostatni rok żadnych
ambitnych celów zawodowych, nie angażowałam się w trudniejsze
projekty - przecież zaraz bedę musiała zwolnić tempo...
Od dziś zamierzam żyć normalnie.

Ktoś coś dorzuci?
Obserwuj wątek
    • hexa24 Re: Garść rad dla zaczynających starania... 25.02.08, 17:26
      madrze napisanesmile

      O pierwsze dziecko staralam sie poltora roku.
      zaczelam szkoly na ktora mialam ochote "bo i tak bede zaraz w
      ciazy",swiat krecil sie w okol 2 kresek.... Cala rodzina wiedziala,
      teciowa przy byle okazji "zartem" przy ludziach pytala "czy wy
      napewno wiecie jak to sie te dzieci robi" , a mi sie chciao wyc,bo
      troche to potrwalo.
      Szkola zaczelam w zeszlym roku,gdyby zrobila to wczesniej jz bym
      zapomniala ze ja robilam, a ta 3,5 roku w plecy... teraz mam jeszcze
      3 semetry szkoly, a i tak staram sie o drugie...

      I chodz warjuje, a moj swiat kreci sie znowu do okolo 2 kresek ( no
      i 2 letniej corci) to jak narazie jest to moj swiat smile Rodzinka nie
      wie, znajomi tezsmile wyladowywuje sie emocjonalnie na swoim forum;P i
      zyje normalniesmile
    • krocia76 Re: Garść rad dla zaczynających starania... 25.02.08, 17:33
      Uccellino wstrzeliłaś się w samo sedno. To tak jakbyś pisała o mnie.
      Niestety ja jednak nie potrafię wyluzować tak do końca i na pewno
      dalej mój świat będzie kręcił się wokół dziecka, testów
      owulacyjnych, ciążowych. Pozdrawiam i życzę powodzenia
      • uccellino Re: Garść rad dla zaczynających starania... 25.02.08, 19:49
        Ależ ja w ogóle nie jestem wyluzowana...
        Jestem w gigantycznym stresie, na początku nowego przerażającego
        etapu, jakim są badania.

        A tak na marginesie - czy Wy wszystkie testujecie?
        Nie wystarcza Wam termometr?
        • memphis90 Re: Garść rad dla zaczynających starania... 26.02.08, 22:02
          Ja nawet termometr wyrzuciłam... Nie powiem, żebym wyluzowała, ale przestałam
          wyczekiwać na ten jeden, najważniejszy dzień, przestałam "oszczędzać plemniki"
          (bo trzeba im dać czas, zeby były jak najzilniejsze w dniu owu, bla,bla,bla)- w
          tym niby owulacyjnym tygodniu zaciągałam męża codziennie do łóżka... i wtedy się
          udałosmile
          • uccellino Jak wyrzucę termometr, to nie będę wiedzieć... 27.02.08, 16:53
            ...czy jestem w ciąży... Służy mi on do wyznaczenia końca
            folikularnej - od tej pory nie biorę leków, nie piję alkoholu, nie
            chodzę w miejsca, gdzie się pali itp. - oraz do określenia końca
            cyklu. Kiedyś podwyższona temperatura utrzyma się powyżej 21 dni smile

            Nie doszłam jeszcze i mam nadzieję, że nie dojdę do uzależniania
            seksu od momentu cyklu. Choć przyznam, że po prostu zostawiam sobie
            wolne wieczory w okresie przed owulacją i staram się nie wyjeżdżać w
            tym czasie.
    • mamaruda Re: Garść rad dla zaczynających starania... 25.02.08, 18:20
      bingo

      co mogę dodać od siebie:
      w zimie przybyło parę kg - nic nie będę z tym robiła bo mogę sobie zaszkodzić
      znajomym oczywiście wygadałam o staraniach - na szczęście taktownie nie pytaja
      nie spotkam sie ze znajomymi bo przeciez piwa sie nie napije a jesli odmówie
      zaraz beda pytac czy juz jetem w ciąży
      wiele takich rzeczy było nawet nie mogę o tym pisac bo mi się płakać teraz chce

      podsumowanie
      hmmm jak zaczeliśmy sie starać mój organizm oszalał

      ale nie znam sposobu jak się uspokoić
      • uccellino Tak, tak, z alkoholem to jest dobre. 25.02.08, 19:53
        W folikularnej piję, w lutealnej nie, i tak co miesiąc - mój Tata
        się temu tak dziwnie przygląda wink

        Kochana, a dlaczego Ty nie chcesz zrzucić tych kilogramów? Jeszcze
        nie słyszałam, żeby wysiłek fizyczny przeszkodził komus w
        zachodzeniu w ciążę, raczej na odwrót. A przecież chodzić w ciąży i
        rodzić łatwiej szczuplejszej... Do dzieła!
        • pumka10 Re: Tak, tak, z alkoholem to jest dobre. 25.02.08, 20:52
          uccellino, ja na szczescie nie wygadałam sie nikomu, ze zaczynamy sie starac. no
          i bardzo dobrze sie stało, bo raczej jestem z tych "wylewnych", a teraz nie
          zniosłabym tych pytań, czy juz czy jeszcze!!! choc strasznie wkurzaja mnie
          pytania : kiedy bedziecie sie starac o dziecko, dlaczego nie chcemy miec
          dziecka!?czyli sytauacja odwrotna. nie chce wzbudzac litości, ze cos mi sie nie
          udaje. wole raczej, zeby postrzegano mnie jako typową " karierowiczkę", ktora
          planuje kolejna podróż zagraniczną. ale to strasznie boli, cała ta sytuacja
          wyprowadza mnie czasami z równowagi.
          na szczescie jesto forum, internet i tu można sie wyżalic, porozawiac.
          • glorcia Re: Tak, tak, z alkoholem to jest dobre. 25.02.08, 20:57
            Dobrze napisane smile
            Ja na szczescie nikomu nie powiedzialam, takze punkt 1 odpada, ale
            widze w sobie elemnty punktu 2... chocby a'propos pracy...
            chcialabym zmienic, ale wtedy bedzie gorzej z maciezynskim (mieszkam
            w Wielkiej Brytanii). I tu lekka praca i mnie znaja, mialabym super
            warunki jakby co... ale z drugiej strony zastoj... ciegle nie wiem,
            co zrobic... ach...
        • mamaruda Re: Tak, tak, z alkoholem to jest dobre. 25.02.08, 21:01
          wiesz z tym kg to jest tak że raczej boje sie ze już jestem w ciąży i że ja
          strace, wiem, wiem przesadzam ale tak to jest ze jak kobieta chce dziecka to
          mały wysiłek może zaprzepascic starania danego miesiąca a ta co nie chce to na
          Kasprowy może wejść i ciąża się utrzyma
          ale dzisiaj zaczęłam się nad tym zastanowić i wiem ze tak dalej nie mogę.
          karimata wyciągnięta i skakanka smile a i pogoda sprzyja to może sportowe ciuszki i
          rower
          muszę jeszcze coś dodać jest pare plusów
          pół roku temu rzuciłam papierosy
          i mogę spokojnie powiedzic ze wiem co jem

          pozdrawiam
          • uccellino Nooo, z tego, co wiem to restrykcyjne... 26.02.08, 12:27
            ...ograniczenia co do ruchu dotyczą czasu między 10 a 12 tygodniem
            (wyłącznie spacery) i potem po 4-5 miesiącu (bez skakania oraz
            leżenia na brzuchu lub plecach). Oprócz tego możesz wykonywac
            wszelkie ćwiczenia o charakterze rekreacyjnym (nie wyczynowym).
            Jesli masz jeszcze jakiekolwiekm wątpliwości to po prostu ćwicz
            tylko w folikularnej. Jesteś z Wawy? Może skoczymy razem na
            lodowisko, aerobik albo taniec brzucha? smile)) Jak coś, to pisz na
            priv.
        • jestem_trollem [...] 28.02.08, 17:08
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • nikka1975 Re: Garść rad dla zaczynających starania... 25.02.08, 21:48
      Ja niestety pochwaliłam sie, że zaczynamy starania... i teraz muszę sie
      tłumaczyć.... sad(( Na szczęście pytania jak są to szczere i miłe, ale i tak przykro

      Od lipca (wtedy daliśmy na start) nic sobie ekstra nie kupuję bo przecież zaraz
      i tak będzie za ciasne, mam też za luźne spódniczki - przydadzą się....

      Praca? wytrwam do macierzyńskiego, wtedy zacznę się rozglądać za czymś innym

      Mam ochotę wieczorem na zupkę, kanapkę, czekoladkę, nie odmówię, może to dzidzia
      potrzebuje, na szczęście jestem szczupła, jeszcze smile

      Tu dołożę nowe:
      Urlop miałam zaplanowany pod kątem ciąży - końcówka ciąży w wakacje - już pewnie
      na ZLA, urlop oszczędzony na po macierzyńskim

      góry z dzieckiem tak ale na nartach przecież nie będę jeździć

      Ale wiecie co zrobiłam w tym miesiącu smile)) - kupiłam prześliczną kotusię!!!! Nie
      przewidziałam tylko, że rozwali mi kociak poranne mierzenie temp. bo od 4 rano
      łazi po nas i liże nas tak więc w tym miesiącu z mierzenia nici i może i dobrze,
      będzie spontanicznie...

      I jeszcze jedno, byłam na wytęsknionych nartach i codziennie gdy stałam na
      szczycie przed zjazdem cieszyłam się, że nie jestem w ciąży i mogę korzystać z
      białego szaleństwa smile))

      Mam już dość życia w złudzeniach, jak autorka wątku odpuściłam i lepiej mi z tym

      Pozdrawiam WSZYSTKIE STARACZKI smile)))
    • mia17 Re: Garść rad dla zaczynających starania... 26.02.08, 01:59
      to i ja dorzuce swoje 3 grosze wink
      po 1 - nie zniechecac sie! gdy mijaja miesiace i efektow staran nie
      widac - nie wpadac w panike. wiem, wiem - latwo sie mowi...
      ale nerwy jeszcze nikomu w niczym nie pomogly, a bardzo czesto
      dzialaja jak blokada i wtedy kolko sie zamyka.
      po 2 - nie dac sie zwariowac, nie nakrecac sie i np. nie testowac za
      kazdym razem, gdy zbliza sie termin @ albo co gorsza - jeszcze przed
      terminem.
      po 3 - warto wprowadzic zdrowsze zywienie, bo to zawsze bedzie z
      korzyscia dla organizmu - bez wzgledu na to, czy 2 kreski pojawia
      sie wczesniej, czy pozniej.

      to tak na szybko. wiem, ze ciezko sie nie nastawiac i nie swirowac,
      ale naprawde warto sprobowac. bo to jest sprawdzone: w momencie, gdy
      sie tego najmniej spodziewamy, zazwyczaj sie udaje wink
      powodzenia dla wszystkich! wink
      • anula.s8 Re: Garść rad dla zaczynających starania... 26.02.08, 12:55
        o drugie dziecko staramy się ponad 2 lata.z każdym miesiącem jest mi coraz
        trudniej.Boli mnie kiedy znajomi ,którzy nie mają dzieci non stop dają rady typu
        :za duża różnica wieku ,dwoje lepiej się chowa.jak można komuś planować życie
        skoro samemu nie ma się pojęcia jak to jest mieć choćby jedno dziecko.nie mówimy
        znajomym o staraniach,rodzice taż nie wiedzą.moje życie kręci się wokół
        obliczania terminu mies. a potem czekania i ogromnej nadziei że może się
        udało.nie wiem jak długo to wytrzymam.to nie jest życie ,to już jest wegetacja
        coraz bardziej zamykam sie w sobie,nic mnie nie cieszy.dlaczego nie można
        zagłuszyć tego wewnętrznego krzyku :ja chcę dziecko ?
        • uccellino Wiecie, dziewczyny, jakoś tak mi się miło... 26.02.08, 13:26
          ...zrobiło, że potwierdzacie moje odczucia, że mówicie "bingo". Ja w
          sumie dopiero zaczynam swój "coming out", od niedawna mówię sobie i
          innym, że coś jest nie tak, że zaczynam źle sobie radzić
          psychicznie, że nazwa "klinika leczenia niepłodności" jest dla mnie
          ohydna, choć "klinika wspomaganego rozrodu" to chyba jeszcze gorzej
          (zagłosujemy? wink). No i dobrze poczytać, że nie jestem sama, że
          nazywam trafnie nie tylko swoje, ale i Wasze frustracje...
          • mamaruda ... 27.02.08, 17:56
            uccellino wielkie dzięki za rozpoczęcie tego wątku, ja już miałam dosyć
            słuchania i czytania "trzeba wyluzować" ale nikt nie mówił jak.

            czytam dziewczyny wasze posty i naprawde mi lepiej to już nie są tylko
            postanowienia, ale w końcu wiełam się do roboty...

            w kwietniu jedziemy z mężem wygrzać sie w cieplutkim kraju - wyjazd juz
            zarezerwowany, urlop też smile
            i kupiłam sobie dwa komplety super bielizny na którą też mi było szkoda
            pieniędzy bo przecież w ciąży piersi zaraz urosną i bedzie sie liczyła wygoda...

            uccellino nie mieszkam w wawie sad
            • czarna_123 Re: ... 28.02.08, 11:59
              A my kupujemy samochód za pieniądze których do tej pory nie pozwalałam ruszyć,
              bo przecież trzeba było je trzymać jakby się okazało, że będziemy ich
              potrzebowali na leczenie...mały kroczek...wciąż się boję czy robię dobrze, ale
              też mam już dosyć...na zmianę pracy jeszcze się nie odważyłam, choć tej w której
              pracuję nie cierpię..błędne koło - praca mnie stresuje maksymalnie, a żeby
              łatwiej było zajść w ciążę najlepiej się zrelaksować...z pracy nie zrezygnuję,
              bo jesli będę w ciąży będę mieć większy komfort, że mnie nie wyrzucą...oszaleć
              możnasmile
              • mamaruda Re: ... 28.02.08, 20:31
                Właśnie praca to jest jedna z niewielu rzeczy których nie zamierzam zmieniać
                mimo że wcześniej przychodziły mi takie rzeczy na myśl. Ale jednak czuje
                stabilizację a to jest ważne szczególnie dla mnie.

                Zobaczysz czarna że kupicie samochód i za jakiś czas bedzie tam fotelik smile

                a ja wywaliłam wszystkie linki z ulubionych (mebelki, ciuszki, wózki), katalogi
                też już w śmieciach i jakoś mi lepiej

                pozdrawiam Was dziewczynki serdecznie
            • memphis90 Re: ... 28.02.08, 21:04
              ja już miałam dosyć
              > słuchania i czytania "trzeba wyluzować" ale nikt nie mówił jak.

              Mnie też to niesamowicie wkurzało... Bo niby JAK mamy nie myśleć o starankach,
              nie marzyć, ze tym razem się uda? Ja w każdym razie nie wyluzowałam. Ale:
              wyrzuciłam termometr, nie cudowałam z żadnym leżeniem z poduszką pod plecami,
              nie "oszczędzałam" plemników, nie ograniczałam alkoholu. Wyjechałam za to na
              wakacje i wyznaczyłam sobie cel: jak nie uda się do końca roku, to od stycznia
              ruszam z badaniami, może lekami, wtedy na pewno coś się ruszy. No i tych badań
              już nie doczekałamsmile
              • uccellino Memphis, ty to chyba byłaś jedną z TYCH Panien... 01.03.08, 14:03
                ...Młodych, co? Sierpniowa awantura o lilivamipire... Łezka się w
                oku kręci smile
                • memphis90 Re: Memphis, ty to chyba byłaś jedną z TYCH Panie 01.03.08, 17:45
                  Oj, tak... Jestem lipcóweczka, co to widziała walkę z Lilieczką... Weszłam
                  ostatnio na forum, ale nuuudy- szukam fotografa, szukam kapeli, szukam
                  samochodu, szukam... i tak przez 15 stron.
                  • kamelia04.08.2007 bo wszystkie poszły na 03.03.08, 23:49
                    strefę slubną, www.strefaslubna.pl
                    a forum śiw zamieniło sie w serwis sprzedam-kupię.
    • nunia01 Re: Garść rad dla zaczynających starania... 28.02.08, 16:45
      Koleżanka starała się długo. Wiedziało dużo osób - głównie rodzina. Presja
      straszna. Badania, lekarze, leki, wyjazdy, dieta. Ja robiłam za wentyl
      bezpieczeństwa.
      Zrezygnowali, zaangażowali się w co innego.
      "Co innego" urodziło się w 10 miesięcy po rezygnacji. Właśnie oglądam zdjęcia.
      Ja o staraniach nie powiem nikomu. No może mężowismile
    • jestem_trollem [...] 28.02.08, 17:12
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • luliczek78 Re: Garść rad dla zaczynających starania... 28.02.08, 21:13
      U nas dokładnie to samo, nawet kot się zgadza. I jeszcze
      - samochód kupiony koniecznie z dużym bagażnikiem żeby wózek wszedł
      - wkurzająca praca nie rzucona, bo przecież jak zajdę to pójdę na zwolnienie , kasa się przyda
      - pokój dla dziecka stał się suszarnią, ale mężowi nie dałam biurka wstawić bo przecież jak kupowaliśmy mieszkanie to dla dziecka mialo byc
      - w rzekome dni płodne już z pracy telefon do męża aby się szykował bo wieczorem ,,junior processing"
      - testy ciążowe już wchodziły w grę 5 dni po staraniach
      - urlop .. a nie , gdzie tam jakie ciepłe kraje , to szkodzi cięzarnej
      - czego to ja nie mialam robić w ciągu dnia przez te 9 miesięcy.. u lalala...

      To chyba choroba.. a jak mówię lekarzowi że się nie napalam to jego mina wskazuje że chce mnie na listę potencjalnych wariatów wpisać.

      KONIEC Z ZYCIEM PRZYSTOSOWANYM DO LUDZIKA KTÓREGO NIE MA.
      no własnie jak ten koniec wdrożyć w życie... ?

      pozdrawiam te które już zbzikowały i które to zrobią, widac trzeba to przeżyć na własnej skórce.







      • glorcia Re: Garść rad dla zaczynających starania... 28.02.08, 23:23
        w ramach powrotu do normalnego zycia zakupialm dzis pare ciuchow na
        lato w zwyklym rozmiarze. I mi lepiej, hej smile
        • uccellino Zapoczątkowałam ruch społeczny ;-) 01.03.08, 14:12
          smile)))))))))))

          Wczoraj odebraliśmy wyniki analizy nasienia, ale nic z nich nie
          rozumiemy wink Na oko wyglądają na nie najgorsze...

          Jeszcze a propos Waszych postów:
          - jak kupowaliśmy mieszkanie, to nie było nas stać na 4 pokoje i
          koniecznie chcieliśmy 3 z możliwością podziału jednego z nich (mąż
          dużo pracuje w domu, potrzebuje porządnego gabinetu, nie jakiegoś
          tam kącika). Takie też wybraliśmy. I co poniektórzy się pytali,
          dlaczego nie zrobimy gabinetu po prostu w trzecim pokoju. Mówilismy,
          że to dla dzieci, podzielliśmy salon, u dzieci od półtora roku
          składzik i koszmarny bałagan - ale tego akurat nie żałuję. Choc
          zadaję sobie pytanie, co zrobimy z tym pokojem w razie czego.
          - nie mamy oszczędności na leczenie, mamy za to żelazną rezerwę na
          poród na Głogowej smile
    • annajustyna Re: Garść rad dla zaczynających starania... 01.03.08, 14:17
      Ja tez dalam sobie na luz. I juz sie nie martwie, ze prcy nie dostane przez
      (potencjalna) ciaze. Jak jej nie dostane, to widac byla kiepska. A urlopu i tak
      planowac nie moge, bo jestem czasownikiem.
    • uccellino Dziewczyny, to Wy myslicie, że... 01.03.08, 14:24
      własnie coś takiego, o czym ja piszę, to jest to słynne "wrzucanie
      na luz"? Zawsze myslałam, że chodzi o to, żeby mniej myśleć o ciąży,
      jakby spróbować "mniej intensywnie" pragnąć dziecka. Zresztą przez
      ten rok ani przez chwilę nie czułam się w takim sensie nadmiernie
      spięta, ufałam swojemu ciału, każdy nowy cykl witałam z radością,
      więc myślałam, że nie muszę się luzować...
      • fargaga Re: Dziewczyny, to Wy myslicie, że... 02.03.08, 01:10
        dawno na żadnym forum "dla staraczek" nie przeczytłaam nic równie
        trafnego i prawdziwego...
        My staramy się od hmmm...od 15 długich miesięcy... i moim zdaniem
        nie można wyluzować. Ale można nauczyć się pokory, i można nauczyc
        sie cierpliwości. Czy jest to "luz", chyba nie. Raczej coś między
        rezygnacją i zwątpieniem a uśpioną nadzieją i ciągłą wiarą. Tak jest
        w moim przypadku.
        Przerobiłam wszystko o czym pisałyście, od testów ciążowych w 5 dni
        po owulacji, przez kompleksowe badania potwierdzające moje wspaniełe
        warunki na poczęcie i suuuuper kondycję M. I nic... i był czas, że
        modliłam się o złą diagnozę - przynajmniej wiedzielibyśmy, gdzie
        leży przyczyna porażek.
        Teraz staram się nie liczyć dc (liczą się niestety w mojej głowie
        same, bo według moich cykli szwajcarskie zegarki można by
        nastawiać), temperatury nie mierzę od dawna, testy wszelakie omijam
        wielkim łukiem, żyje normalnie (nie dbam o siebie mocniej niz zwykła
        byłam to robić 1,5 roku temusmile). Swój organizm poznałam na wylot i
        teraz moje złudzenia i omamy ciążowe trwają znacznie krócejsmile Już
        kilka dni po owu wiem, że nic prócz @ mnie nie czeka. I
        czekam...wciąż pragnącsmile

        trzymajcie się dziewuszki
        • andziabuzka1 Re:do fargaga 02.03.08, 01:46
          Czesc.jestem tego samego zdania co Ty.My staramy sie juz od
          19cykli,w lipcu minie 2lata,i tez wiem,ze za ok 10dni czeka
          mnie@.Pozdrawiam
          • zabcia35 Smutna prawda 02.03.08, 11:13
            Uccelino Twój post to moje refleksje nad tym co dzieje sie w moim
            życiu odkąd psychotyczne staramy sie o dziecko.Ciąża stała sie moją
            obsesją.
            To był 6 cykl starań,6 msc testów przed terminem @ i wkońcu udało
            się!
            W 25 dc wyszły na ultra czułym 2 kreski, natychmiast beta z
            krwi.Wyszło 44.8.Boże 10 dni po zapłodnieniu taka piekna beta! Co za
            szczęście!
            Kupiłam nastepnych kilka testów i codziennie sprawdzałam jak kreska
            staje sie ciemniejsza.Juz na pre teście mniej czułym wyraźna i różowa
            28DC powtórka bety z krwi, wynik o 16ej, ale ja nie moge tak długo
            czekać bez testowania, a więc kolejny pre test i.... kreska jest
            słabsza niz wczoraj, jak to???!!!!! Odbieram wynik -
            19.2...NIEMOŻLIWE!!!!!! Wieczorem kolejny test z moczu....Rano
            kolejny raz beta....29DC, beta 13.4....
            Świat się wali! Dzwonie do położnej każe czekać na krwawienie.Więc
            dzwonie do lekarza i znów nadzieja.On mówi że trzeba podać luteine
            by wzmocnić hcg...
            Dzis w nocy zaczęłam krwawić.Gdybym nie szalała z testami mysłałabym
            że to spóźniony okres. To było by łatwiejsze niż świadomośc że tracę
            ciąże, która stała sie celem mojego życia, obsesją...
            To była ważna lekcja.
            • uccellino Hmmm, to ja już się gubię... 02.03.08, 11:44
              Bo ciąża moją obsesją na pewno nie jest. Ja po prostu próbowałam być
              odpowiedzialna i, jak napisał ktoś powyżej, planowałam życie pod
              człowieka, którego jeszcze nie ma, a teraz się na to wkurzyłam i
              jednocześnie jest to ten sam moment, kiedy zaczynamy sie badać - tak
              mi sie zbiegły przełomowe momenty. Ale wcześniej przez rok radośnie
              się starałam, test ciążowy zrobiłam raz, jak miałam zapalenie płuc i
              musiałam wziąć antybiotyk i zrobić prześwietlenie. Fazę lutealną mam
              max 15 dni, przez pierwsze 10 dni chodzę sobie rozanielona i pełna
              nadziei, a potem to już wiem, że nikt u mnie nie zamieszkał i czekam
              na następny cykl.

              Przykro mi z powodu Twojego Malucha.
              • mamaruda Re: Hmmm, to ja już się gubię... 02.03.08, 12:30
                Dokładnie tak, właśnie o to chodzi. O ustawianie planów na dany miesiąc pod
                ewentualną ciążę, a życia pod człowieka którego nie ma.
                Ja w 1cs zrobiłam chyba 10 testów a potem pukałam sie w czoło. A teraz
                cierpliwie czekam na to co los da. Chodzę do lekarza badaja sprawdzają a ja i
                tak wiem że będę mama.
                Mam też wolny pokój, składzik, suszrnie jak kto woli, który sobie czeka na lokatora.
                Denerwuje mnie tylko fakt ze rezygnuje a może teraz napisze rezygnowałam z wielu
                przyjemnosci.
                Ale rozumiem też dziewczyny ktore maja małą obsesję na punkcie ciąży (albo
                ogromną potrzebę). Fajnie że mogą się też wygadać, bo jednak wcale nie jest
                łatwo Uccellino mieć takie podejście jak Ty. Podziwiam. Mi się wydaje że jestem
                twarda ale wiem też ze czasami sama siebie oszukuje i może tez chcialabym znowu
                zrobić 10 testów niż czekać na @
                pozdrawiam
              • fargaga Re: Hmmm, to ja już się gubię... 02.03.08, 12:38
                Moją obsesją też teoretycznie nigdy nie była, tzn. starałam się by
                nią się nie stała, nie popadałam w paranoje, żyłam "normalnie",
                wcale nie pod dyktando cyklu, nowy cykl przyjmowałam z nadzieją, bez
                łez, rzadko ze złością. I chyba na tym kończyło się moje świadome
                zachowanie. Bo gdzieś głęboko we mnie, gromadziły się wszystkie złe
                emocje, na których ujawnienie sobie nie pozwalałam, bo przecież
                starałam się być "na luzie".

                I nie wiem czemu napisałam to wszystko w czasie przeszłym, ponieważ
                do dziś nic się nie zmieniłosmile
    • mikams75 Re: Garść rad dla zaczynających starania... 02.03.08, 15:28
      madrze napisane, mysle ze sie przyda wielu dziewczynom.

      U mnie sytuacja wygladala troche inaczej, bo rodzinie powiedzialam, ze nie lubie
      dzieci i nie planujemy potomstwa i tym sposobem skonczyly sie ciagle pytania
      "kiedy wreszcie".
      Co do moich prywatnych planow - owszem, zdarzylo sie ze cos odlozylam, bo moze
      nie ma sensu. Ale jakos szybko oprzytomnialam. Nie celowalismy, nie robilismy
      jakis specjalnych staran, podchodow.
      Wlasciwie to liczylam ze nie uda sie tak szybko, ale wyszlo inaczej smile Fakt,
      trzeba bylo odwolac pare terminow i zmienic niekore plany a w szafie wisi pare
      obcislych ciuszkow, ktore nie wiem kiedy zaloze, ale mysle ze to lepsze
      rozwiazanie niz czekanie i stres a przedciazowy czas mozna wykorzystac na co sie
      ma ochote.


      • mikams75 Re: Garść rad dla zaczynających starania... 02.03.08, 15:31
        i jeszcze co do zwalniania tempa w pracy i nie zabierania sie za ambitne
        projekty - to tez nie ma sensu. Ja zwolnilam tempo w 8. miesiacu, wiec jak juz
        bedziecie w ciazy to macie wystarczajaco duzo czasu na to zeby oswoic pracodawce
        i rozplanowac zadania/projekty.
        Nie patrzcie na kolezanki, ktore od poczatku siedzialy na zwolnieniach, bo w
        wiekszosci wypadkow te zwolnienia sa niepotrzebne.
        • morcheeba77 Re: Garść rad dla zaczynających starania... 02.03.08, 15:58
          taaak, starajcie się,pracujcie do 9 miesiąca,"ciąża to nie choroba"(to cytat) a
          KAżDY pracodawca was ozłoci , da podwyżkę, awansuje itp...
          ....
          eeech
          • morcheeba77 Re: Garść rad dla zaczynających starania... 02.03.08, 16:02
            wybacz mikams75,ale ja się z Tobą nie zgodzę,że większość zwolnień lekarskich
            jest niepotrzebna.Nie można tak uogólniać>gratuluję Ci bardzo jeśli Twoja ciążą
            jest (była ok).
            ja jestem w 23tc, ciąża przebiega prawidłowo, dobrze się czuję...i co z tego?od
            początku jestem na zwolnieniu mimo,że jest ok...a wiesz jaki jest najważniejszy
            powód STARAłAM SIę 6 LAT!!!!...i więcej nie będę Ci wyjaśniała...sad
            • mikams75 Re: Garść rad dla zaczynających starania... 02.03.08, 16:28
              Nie wiem czemu odebralas moj post tak osobiscie.
              Celowo uzylam slowa "wiekszosc" a nie "wszystkie". Nie mieszkam w Polsce, tylko
              w kraju, gdzie zwolnienia nie sa tak hurtowo wypisywane jak w Polsce, a
              poronien, ciaz problematycznych itp. jest tyle samo.
              Watkow na temat zwolnien w ciazy bylo juz mnostwo na tym (i nie tylko) forum
              wiec nie ma co schodzic teraz z tematu.
              Zycze duzo zdrowia i dystansu do forumowych wypowiedzi.
          • uccellino A szefowa mi kibicuje w staraniach... 03.03.08, 07:31
            ...ale to już zupełnie inna historia i na pewno mało spotykana... :-
            ) Mam naprawdę fajnie.
            • fargaga Re: A szefowa mi kibicuje w staraniach... 03.03.08, 09:49
              można pozazdrościćsmile, bo nie każdy pracodawca jest życiowym
              realistąsmile
              Ja w ramach zwalniania tempa i luzowania od połowy marca zmieniam
              pracę i pojęcia nie mam, co będzie jeśli...Będę o tym myśleć,
              gdy/jeśli zajdzie taka potrzebasmile
              • mikams75 Re: A szefowa mi kibicuje w staraniach... 03.03.08, 21:52
                ja zmienilam bedac juz w ciazy, oczywiscie jeszcze nie widocznej. Nie mialam
                problemow czego wszystkim zycze.
        • uccellino Ależ ja nie zamierzam iść na żadne... 03.03.08, 07:30
          ...zwolnienie, tylko zwolnić tempo. Moim marzeniem jest pracować do
          końca ciąży i pójść do domu narodzin prosto z pracy (blisko mam :-
          ))) Nie wyobrażam sobie jednak, abym w ciąży mogła pracować tak
          intensywnie, jak teraz.
      • annam21 Re: Garść rad dla zaczynających starania... 02.03.08, 16:23
        ah..zeby teoria byla taka latwa. chec posiadania dziecka byla we
        mnie od kad pamietam. Gdy przeszedl ten moment i znalazl sie
        kandydat na tate, wzielismy sie za robote.... pierwsza ciaza po
        dlugi miesiacach,poronienie, 2 poronienie.... trzecia,moja
        corcia.Cala i zdrowa.Myslalam ze nie bede chciala drugiego,ale
        chce.Myslalam,zeto bedzie inne "chcenie" bo mam juz dziecko, ze ni
        ebede wariowac...o nie ,jest jeszczez gorzej...przed 3 laty nie
        mialam pojecia co o testy owuacyjne, terau macham je od 9 dnia
        cyklu;P w tajemnicy przed wszystkimismile, ciazowe najlepiej 5 dni po
        owu.I staram sie wyluzowac... jak dostalam teraz @ poczulam sie
        lzejsza, chodz jestem pewan ze nici z ciazy, myslalam w 2 cs
        wyluzujesmile... a juz od rana siedze i licze kiedy bede miec owu
        mniejwiecej.... Jedyne czego nie robie..staram sie nie zameczac
        innych,zeb yoni potem ni e zameczali mnie.
        • mamaruda Re: Garść rad dla zaczynających starania... 03.03.08, 20:32
          Zwolnienie lekarskie to indywidualna sprawa różnie dziewczyny sie czują, ja
          akurat nie przewiduje pracy w ciąży pracuję jako przedstawicielka medyczna
          codzienne wizyty u lekarzy i w poczekalniach sa raczej przeciwskazane. Ale tak
          jak pisałam to zupelnie indywidualna sprawa. Podoba mi się hasło: 'ciąża to nie
          choroba'smile

          Kiepski dzień dzisiaj i trudno mi się zmobilizować do pozytywnego myslenia

          Mam nadzieje że u Was lepiej

          • memphis90 Re: Garść rad dla zaczynających starania... 24.03.08, 12:18
            A co ja mam powiedzieć- ja jestem owym lekarzem, mającym kontakt z chorymi i
            muszę dotrwać w pracy do porodu, żeby się jeszcze załapac na egzamin lekarski
            choćby w marcowym terminie...
    • pati291 Re: Garść rad dla zaczynających starania... 04.03.08, 08:32
      My nie mówiliśmy,że się staramy. Wiedziała tylko moja przyjaciółka.
      Ona za pierwszym i drugim razem zaszła w ciążę od razu bez problemu
      ale wspaniale mnie wspierała, bo wiedziała, że innym nie jest tak
      prosto. Pamiętam, że trudno jej było powiedzieć, że jest w drugiej
      ciąży, żeby nie było mi przykro, ale ja się bardzo ucieszyłam.
      Rodzina wiecznie się pytała kiedy dziecko i na co my czekamy. Kiedyś
      nie wytrzymałam i powiedziałam, że już mamy jedno poronienie za sobą
      i znów się staramy ale nie mogę jakoś zajść w ciążę. Zrobiła się
      cisza i od tamtej pory mieliśmy święty spokój. Za to zapanował szał
      radości jak powiedziałam, że jestem w ciąży. U rodziny i znajomych.
      Wtedy zrozumiałam jak mocno trzymali za nas kciuki.
      I będę miała malucha o ok.3 miesiące młodszego od mojej przyjaciółki.
      Dziewczyny głowa do góry. Uda się. Trzeba tylko mocno w to wierzyć,
      nie rezygnować z realizacji marzeń. Ja planowałam w październiku
      wyjazd na narty. Siedzę teraz sama w domu, bo mąż pojechał sam z
      ekipą. Co ja ciężarna będę tam robiła. W pracy ubiegły rok
      zakończyłam z najlepszym rocznym wynikiem. Warto żyć dla innych
      celów, kupować koty, szukać lepszej pracy. W ciąży priorytety szybko
      się zmieniają. A zachodzi się w nią, wbrew pozorom, w najmniej
      oczekiwanej chwili. Ja przez miesiąc się dziwiłam jak to się mogło
      stać.
      • lailala Re: Garść rad dla zaczynających starania... 04.03.08, 13:21
        miałam podobnie, testy owu, seks bo to ten czas i warto,badania...
        az lekarka powiedziała ze chyba inseminacja by sie przydała. Jak to
        usłyszałamto stwierdziłam ze nie ma mowy, mąż powiedział dajmy sobie
        spokj porozmawiamy o tym za trzy miesiace ( bylismy w trakcie duzych
        zmian i prac bardzo czasochłonnych. No to dalismy sobie spokój. Do
        tego stopnia ze jak nie dostałam okresu to byłam w szoku jak to sie
        mogło stac i kiedy...
        • ewela1983 Re: Garść rad dla zaczynających starania... 04.03.08, 21:36
          Własnie...
          ja mam dwa koty i to dla mnie najmniejsza przeszkoda.Wyniki na toxo sa bejeczne.

          Gorzej przewalczyc wywalczona obsesje o figure.Sama mysl ze w ciazy bede sie
          dobrze odzywiac i jesc za dwoje..skoro teraz licze kazdy kes..a to chyb anie zdrowo.
          Pale.nie wiem czy uda mmi sie rzucic calkowicie...

          wiele jest nie wiem.ale wiem jedno na 100%.juz chce smile
          • mamaruda Re: Garść rad dla zaczynających starania... 05.03.08, 17:11
            Napiszę coś jeszcze czego się wstydzę ukrywam nawet sama przed sobą, ale to
            fakt...nie umiem się cieszyć jak koleżanki dzwonią i informują ze sa w ciąży
            albo jak się komuś znajomemu rodzi dziecko to zamiast się cieszyć - płaczę
            • wika27 Do mamaruda! 05.03.08, 17:19
              Nie martw sie ja mam tak samo!!!!i nie umiem nad tym zapanować !!!!
              • mamaruda Re: Do mamaruda! 05.03.08, 20:09
                Dzięki Wika
                Ja się kiedyś rozpłakałam przy znajomych jak nam powiedzieli ze są w ciąży, mój
                mąż szybko wymyslił jakieś kłamstwo.

    • mamaruda i jeszcze taki tam moje przemyślenia 05.03.08, 20:29
      dlaczego lekarze sugerują że dopiero po roku bezowocnych staran należy robić
      badania, ja poszłam z tym problemem już po 4 ms i do innego gin, nie wysmiał
      mnie tylko się naprawde zainteresował. teraz jestem po serii badań i powoli
      wszystko staje się jasne. Warto iść wcześniej, ja nigdy nie miałam problemów,
      infekcji czy nadżerek, raz zapalenie przydatków ale bardzo szybko zdjagnozowane
      i nawet nie leczone tylko przeciwzapalnie, a teraz okazało się że są jakies
      sprawy które przeszkadzają w zafasolkowaniu.
      teraz minie kilka miesięcy i mam nadzieje ze sie uda smile dlatego uważam że warto
      wczesniej zasygnalizowac lekarzowi ze cos nie wychodzi.
      • fargaga Re: i jeszcze taki tam moje przemyślenia 05.03.08, 23:31
        no właśnie...ja też jestem zdania, że nie ma co czekać książkowego
        roku... Warto się choć trochę przebadać, choćby tylko po to, by się
        upewnić, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i czekać
        cierpliwie na swoją "kolejkę" w spokoju ducha, a nie zachodzić w
        głowę i dygać, ze może jednak coś nie gra. A jeśli badania nie wyjdą
        najlepiej, to wczesna diagnoza może skrócić oczekiwaniasmile
        Gorzej (mój przypadek), gdy badania wzdłuż i wszerz - moje i eMa -
        są OK, a ciąży brak. No cóż, ale widocznie nie nasz czas jeszczesmile
        • mamaruda Do fargaga... 06.03.08, 20:38
          ...no to pewnie jedyne co mogę Ci powiedzieć to oklepane trzeba wyluzować smile
          A tu odwieczne pytanie, jak?
          • fargaga Re: Do fargaga... 06.03.08, 22:13
            eeetam, luz nie ma tu nic do rzeczy moim zdaniemsmile. No może poza
            tym, ze na luzie czas inaczej płynie i bez ciśnienia te bezowocne
            miesiące starań nie ciągną się flaki z olejemsmile. Czytałam na forum
            mnóstwo wypowiedzi dziewczyn, które zaszły w ciążę mimo
            permamentnego stresu związanego z jej brakiembig_grin. I tak sobie więc
            czekam na luziesmile
    • korlewna luz, blusss i olewka 07.03.08, 12:26
      tak, tak.... wyluzowac się (tylko jak??) i olać kompletnie... wtedy
      się udaje. Przynajmniej u mnie dziala to w 100%.
      Synka urodzilam po sztucznej inseminacji, w którą nie wierzyłam -
      zmarła teściowa, pogrzeb, stres, mróz -20 st., domowe awantury...i
      tak dalej)> Nie wiem, dlaczego udało sie, przeciez miała się udać
      wczesniejsza inseminacja, kiedy to wierzylismy, dbalam o siebie....
      Latem zaszłam w ciażę... wpadka (ale szczesliwa)... przecież ludzie
      niepłodni nie zaliczają wpadek!! No tylko, że ludzie niepłodni
      czasem kochają się dla samego kochania, nie zważając na czas
      owulacji, nie spodziewając się wymiernego efektu...i wtedy czasem
      zaliczają tę wpadkę. Ciąża obumarla, ale sam fakt, że w niej
      bylam....
      Teraz za mną 6 tygodni ciąży... udało sie w 3 cyklu staran. Starania
      były, ale zaczęliśmy także już pierwsze badania i tak naprawdę
      nastawiałam sie na kolejne sztuczne inseminacje. Do tego winka sobie
      nie odmawiałam, palilam papierochy aż wstyd, żarłam same niezdrowe
      jedzenie itd.
      powodzenia dziewczyny.... z całego serca Wam życze dwoch kresek
    • uccellino Mój najnowszy pomysł - po bandzie! 23.03.08, 15:59
      Dziewczyny, przypomniałam sobie, że kiedyś bardzo chciałam wyjechać
      na kilkumiesięczny zagraniczny projekt z pracy. I wtedy mój jeszcze-
      nie-mąż powiedział "no co ty, a dziecko?". Ponieważ wcześniej to ja
      od dłuższego czasu bezskutecznie namawiałam na dziecko, to
      ucieszyłam się, powiedziałam szefowej, że nie wyjadę i zaczęliśmy
      starania. I teraz, juz w innej pracy, przypomniałam sobie o tym
      marzeniu. Mam taki plan - jak dalej nic nie będzie wychodziło, a mąż
      nie zdecyduje sie na adpocję (ma duże wątpliwości), to wyjadę, nie
      ma bata! Siedzę tu bez skutku, a tak przynajmniej się czegoś
      nauczę smile))))))))))) W przyszłym tygodniu mam ustalanie celów i
      zamierzam poprosić o możliwość wyjazdu.
      • mamaruda No, no...uccellino 24.03.08, 13:46
        odważne plany, ale chyba jednak też odległe, co? nawet chyba z tą adopcją. Nie
        wiem dlaczego ale mam wrażenie, że za jakiś czas pochwalisz sie nam ciążą. A jak
        badania, zaczeliście cos robić?

        • uccellino Wiesz, takiego projektu nie znajduje się... 24.03.08, 15:23
          ...z miesiąca na miesiąc, ale ważne, żeby zacząć poszukiwania.
          Adopcja... Fakt, rzecz odległa, ale ja zawsze myślę o dwa kroki do
          przodu smile

          O naszych badaniach pisałam w innych wątkach.
          Nasienie o "lekko obniżonej jakości" - póki nie wykluczymy kłopotów
          po mojej stronie podobno nie warto go poprawiać (choć w sumie czemu
          nie? zapytam następnym razem). Mamy w związku z tym zlecone PCT i
          HSG. W poprzednim cyklu nie mogłam zrobić PCT, bo był bezowulacyjny.
          Na HSG chciałam iść do szpitala na Żelazną, ale zawiesili badania,
          więc będę szukać innego miejsca - jutro obdzwaniam szpitale.

          Tak przy okazji - może ktoś mi powie, czy mogę zrobić w tym samym
          cyklu obie te rzeczy? Czy wstrzyknięty do układu rodnego kontrast do
          HSG jakoś zaburzy PCT?
    • nglka Re: Garść rad dla zaczynających starania... 23.03.08, 16:41
      Kupę czasu nie piłam alkoholu i rezygnowałam z imprez w fazie wyższych tempek.
      Nie kupowałam nowych spodni.
      Nie zdecydowałam się na sprzedaż mieszkania, bo zaraz będzie ciąża a ja nie będę
      mogła nosić.
      Po podpaski leciałam do kiosku dosłownie z papierem w majtach, tudzież wkładką
      higieniczną modląc się, by nie przeciekła. No bo przecież miałam być w ciąży smile
      Obżerałam się surową wołowiną, żeby przejść toxo.
      Po owu nie brałam żadnych leków choćbym konała z bólu, leki na @ brałam dopiero
      po pierwszej żywej krwi.

      Efekt?
      Zaszłam w cyklu, w którym miałam antybiotykoterapię, tuż po owu leczyłam
      infekcję pochwy (po antybiotykach) - globulkami, 8 dnia po owu zażyłam 2
      polopiryny na ból podbrzusza, przez 2 czy 3 dni lekko imprezowałam upijając się
      na śmieszno, kupiłam sobie 2 pary nowych spodni, zaopatrzyłam się w ponad
      półroczny zapas podpasek smile

      A teraz już wiem, że toxo nie przeszłam i nie jestem odporna i mieszkanie muszę
      sprzedać do końca roku, bo jest nieocieplony budynek, w planach ocieplenia nie
      ma i zgodnie z ustawą, która wejdzie w życie w styczniu 2009 nie będę mogła
      nieocieplonego mieszkania sprzedać. Rodzę w sierpniu...
      • uccellino Re: Garść rad dla zaczynających starania... 24.03.08, 15:13
        > Po podpaski leciałam do kiosku dosłownie z papierem w majtach,
        tudzież wkładką
        > higieniczną modląc się, by nie przeciekła. No bo przecież miałam
        być w ciąży smile

        Bombaaaa! big_grinDDDDDDD
        Ja odkąd zaczęlismy się starać mam zawsze w domu ledwie dwa-trzy
        tampony i co miesiąc zrezygnowana dokupuje jeszcze trochę - byle nie
        za dużo smile
        • p_migotka Re: Garść rad dla zaczynających starania... 25.03.08, 16:09
          U mnie to 5 cs - przy czym jeden wyleciał bo okazało się,że mam
          streptococusa i trzeba było brać antybiotyk. Wiem, ze to krotko, ale
          zapewniam Was, ze dla mnie to cala wiecznosc.
          O tym, że się staramy wiedzą rodziny i kilku znajomych. Gorzej było
          po samym ślubie, bo wtedy każdy zarzucał nas pytaniami o to kiedy
          dzidzius, a my nie chcielismy tak szybko. Mało tego, przezylam tez
          faze kiedy dowiedzialam sie od osoby trzeciej, ze jestem w ciazy, bo
          przy okazji jakiejs uroczytsosci rodzinnej zrobilo mi sie slabo (to
          byl akurat dzien, w ktorym dostalam okresu), ale wiadomo jak to jest
          w rodzinie. Kiedy w koncu podjelismy decyzje, ze bedziemy sie starac
          to te pytania są juz od czasu do czasu.
          Nie wiem co to znaczy "wyluzować", ja przynajmniej nie umiem - no
          chyba że w czasie @ - bo wtedy wiem, ze w ciazy nie jestem. Ale
          kiedy tylko @ sie konczy to ja juz mam myslowki, ze tym razem sie
          uda. Kazdy nowy cykl to dla mnie nowa nadzieja, nowe swiatelko. Mam
          za soba juz kilka testow ciazowych, bete. Gdyby te wszyskie "objawy"
          sie sprawdzily bylabym juz matka wielodzietnej rodzinywink Za kazdym
          razem sobie powtarzam, ze nastepnym razem wytrzymam dluzej, zeby
          potem nie miec dolka. Trzeba miec silna wolesmile))
          A ile razy juz planowalam jak powiem o tym M i rodzicom - nawet juz
          nie wiem. Chcialabym zrobic jakas fajna niespodzianke ale czy
          wytrzymam?
          Pozdrawiam Was serdecznie i trzymajmy się razem. W grupie raźniej.
          Buziaki smile*
          • ileczka76 Re: Garść rad dla zaczynających starania... 27.03.08, 13:57
            Dziewczyny kochane!
            dziękuję Wam za ten wątek - czytałam go z zapartym tchem i odnajdywałam swoje
            "bziki" w każdym z postów...
            staramy sie wprawdzie dopiero od 5 cykli - teraz będzie szósty, ale dla mnie to
            cała wieczność. Wasze wypowiedzi bardzo mi pomogły w "wyluzowaniu się". kupiłam
            sobie piękne, wysokie szpilki i zaczęłam się ograniczać w jedzeniu (co wcześniej
            było nie do pomyślenia, bo przecież i tak zaraz utyję, a poza tym na pewno nie
            zaciążę będąc na diecie...).
            niestety "pochwaliłam się" kilku koleżankom naszymi planami dzidziusiowymi i
            często słyszę pytania, ale i z tym uczę się sobei jakoś radzić.
            tzrymam za Was kciuki i życzę powodzenia!!! dzięki Wam czuję, że nie jestem z
            tym sama i ten temat można oswoić. dzięki Wam za to.
            • glorcia Re: Garść rad dla zaczynających starania... 27.03.08, 20:02
              dziewczyny, 28-go lutego napisalam, ze w ramach powrotu o normalnego
              zycia (i nie nakrecania sie przy staraniach) kupilam ciuchy na lato
              w normalnym rozmiarze... i 15-go marca zobaczylam niespodziewanie 2
              krechy!!! pomoglo! Hej!
              • ileczka76 Re: Garść rad dla zaczynających starania... 28.03.08, 13:00
                Glorcia, gratulacje!!!
                oby i nas wszystkie po kolei spotkało takie szczęście!
    • uccellino Dziewczyny, melduję, że złapałam... 27.03.08, 21:54
      ...niezłego doła. Czwarty wieczór z rzędu płaczę sad Tak jeszcze nie
      było.
      Szykujemy sie do PCT, czekamy na płodny śluz.
      • ileczka76 Re: Dziewczyny, melduję, że złapałam... 28.03.08, 13:01
        Uccelino, Kochana, rozumiem Cię, ale przeczytaj posta Glorci - i na nas
        przyjdzie pora! mnie ten post nastawił optymistycznie, mam nadzieję, że i Ty
        wyjdziesz z dołka.....
        trzymaj się, nie jesteś sama.
        • mamaruda Re: Dziewczyny, melduję, że złapałam... 28.03.08, 18:00
          no co Ty Uccelino, skąd ten dół. Nie znam się w prawdzie na PCT ale przecież to
          kolejny etap, po badaniu przynajmniej bedziecie wiedzieli czy to wina sluzu czy
          nie. Trzymam kciuki za dobre wyniki. Trzymaj sie kobietko dzielnie.

          ja dzieki Twojemu postowi zaczełam zyc na nowo, zaraz moje wakacje, codziennie w
          klubie fitness, nawet wyniki badań już nie powodują u mnie rozpaczy. jest tylko
          jedna rzecz nie rozmawiam z kolezankami w ciazy, albo z tymi ktore maja juz
          bobasy. jestem zazdrosna!
          • uccellino Nie chodzi o PCT, tylko o... 28.03.08, 18:28
            ...całokształt, po prostu mam pierwszy poważniejszy kryzys. Dotąd
            przyjmowałam to wszystko z godnością, jak popłakałam, to raz na
            jakiś czas porządnie i jechałam dalej, a teraz się łamię. Jak
            zaczęliśmy się tak bardziej na serio badać, to w pierwszym momencie
            poczułam się lepiej, bo pomyslałam, że coś konkretnego robimy, mamy
            wpływ na sytuacje itd. A teraz jest mi gorzej, bo po prostu w moim
            zyciu jest za dużo badań, lekarzy i czekania na właściwe momenty na
            badania. W przyszłym tygodniu chcę iść do gina w Medicover, żeby mi
            zrobił cytologię i wypisał skierowania na wszystkie inne badania
            potrzebne do HSG, ale jak sie pojawi płodny sluz (a u mnie sam Pan
            Bóg jeden wie, kiedy to może być...), to będę też lecieć na PCT.
            Potem w drugiej połowie cyklu musze zrobić posiew, żeby w kolejnym
            móc iść na HSG... Właśnie tego nie chciałam - żeby moje życie
            kręciło sie wokół badań. A jeszcze trzeba żyć, pracować, widywać
            przyjaciół... Stres jak nie wiem.
            • mamaruda Re: Nie chodzi o PCT, tylko o... 28.03.08, 19:57
              Rozumiem Cię że świadomość tego że życie zacznie krecić się wokół badań, wizyt u
              lekarzy itp nie jest fajna ale cel słuszny.
              Ja przeniosłam sie 3 miesiące temu do lekarki własnie do Medicaveru. Jestem
              zadowolona bo tam lekarze podchodzą poważnie do sprawy i nie lekceważą tego co
              sie do nich mówi. A tak mialam w poprzednim c.med. i to mnie bardzo denerwowało
              ze to ja mówiłam lekarce jakie badania chce zrobić w ramach planowania ciąży.
              Teraz czuje ze ktoś się w końcu zainteresował moim problemem i nie mówi ze pół
              roku starań to za mało zeby sie zacząć badać. I tak mnie badaja, jestesmy na
              etapie hormonów, siniaki mam już na zgięciach rąk ale wiem ze w koncu coś sie
              ruszyło, że już cos wiemy.

              Miejmy nadzieje że za pare dni zrobi się ciepło to wszystkim nam poprawią sie
              humorki smile
              • uccellino No co TY??? Ja w Medicoverze dostałam... 31.03.08, 17:42
                ...jasny komunikat "nie leczymy niepłodności". Jaką masz kartę? Ja
                teraz chodze tam juz tylko opękać za darmochę małe badania: krew,
                cytologię...
                • mamaruda Re: No co TY??? Ja w Medicoverze dostałam... 01.04.08, 21:50
                  złotą firmową, może dlatego się mną zajeła ze to poczatek badań hormony,
                  monitoringi itp.
                  • luiskag Re: No co TY??? Ja w Medicoverze dostałam... 02.04.08, 13:55
                    uccellino głowa do góry będzie dobrze,

                    założyłaś super wątek przeczytałam cały, nieomieszkam powiedzieć,
                    że ja również pewne rzeczy odkładałam. Półtora roku temu miałam
                    problem z jelitami leczono mnie w tym czasie nie moglismy sie
                    starać, leczenie zakończyło sie operacją więc po zabiegu tez nie
                    mogliśmy się starać w ty czasie porobiłam badania, wyszły źle.
                    Mój mąż podtrzymywał mnie na duchu i mówił,że ma tresowane plemniki
                    i one wiedzą co mają robić. Od sierpnia się staramy niby nie myśle
                    nie chce się nakręcać a jednak to gdzies tam siedzi. Ćwiczenia żeby
                    lepiej wygądać odkładałam bo zaraz będe w ciąży, zakup nowych
                    ciuchów też nie. W końcu w listopadzie jak @ przyszła dopadł mnie
                    wielki dołek. Popłakałam sobie i jak już się wypłakałam to
                    stwierdziłam że robimy remont bo przecież jak pojawi się dziecko to
                    potem bedzie trudniej. No i chyba coś zaskoczyło w styczniu i tyle i
                    nadal się staramy. Wczoraj dowiedziałam się że dwie koleżanki w
                    ciąży no więc troche załamka ale nadzieja umiera ostatnia co miesiąc
                    sobie to powtarzam. Więc nie jesteś sama, pozdrawiam i głowa do góry.
                    • uccellino Dziękuję wszystkim za słowa pocieszenia :-) 02.04.08, 21:56
                      Już mi lepiej smile
                  • uccellino A! Ok - tyle i mi zrobili :-) 02.04.08, 21:55

                    • mamaruda :) :( 25.04.08, 20:47
                      i jak dziewczynki? dawno nie czytałam forum a tu to co uccellino zaczela prawie
                      umarło...
                      ... u mnie duże zmiany, niestety ciązy nie ma, ale dużo nowych wyzwan, miałam
                      super wakacje a teraz nie uwieżycie co zrobilam...przyjelam oferte nowej pracy.
                      chyba zwariowalam. miesiac wypowiedzenia i nowe wyzwanie. chyba oszalalam sama
                      nie wierze ze to robie. znajomi pukaja sie w glowe nie mogac uwierzyc ze
                      podjelam taka decyzje bo przeciez mialam taka stabilna sytuacje w obecnej pracy
                      i sprzyjajace warunki do tego zeby zostac mama.
                      no i pije sobie winko i płacze... nie wiem co to bedzie dalej
                      • mamaruda Re: :) :( 25.04.08, 21:23
                        sorki za błąd ortogrficzny, może to wpływ winka i nowego cyklu
                      • uccellino mamaruda, jesteś! 26.04.08, 10:59
                        Czyli byłaś na wakacjach. Zastanawiałam się, co z Tobą, nawet Ci
                        maila napisałam, ale wrócił.

                        Jak się przegryziesz przez aktualne wpisy, to zobaczysz, że od czasu
                        tego wątku całkowicie sie podłamałam. Mam mega kryzys sad

                        Gratuluję decyzji o zmianie pracy smile
    • gosiarkar jestem jakaś inna ;) 26.04.08, 07:30
      W takim razie stwierdzam, że jestem kompletnym wyjątkiem.
      u nas .... decyzja podjęta, starania w trakcie, ale nikt o tym nie
      wie (żeby uniknąć pytań itp.), testów typu owulacyjne nie robię
      (nawet nie wiem o co w nich chodzi), moje życie biegnie dokładnie
      tym samym torem i tempem co do tej pory, nie czytam książek, gazet
      związanych z tematem.
      Jedynym wspomagaczem = lekiem, żeby nam się udało jest łykanie
      między 16 a 25 dniem cyklu pewnego specyfiku.

      Któraś tu wcześniej pisała o wyluzowaniu .... chyba ja taka jestem.
      Wiem, że możemy "zaskoczyć" szybko ale dajemy sobie na ciążę rok
      czasu bo tyle czasu ma zdrowa kobieta smile
      A, że ja jakieś tam problemiki mogę mieć więc mamy ponad rok czasu smile
      Pełen luz smile

      Ale ..... samochód kupujemy już pod kątem wózka smile

      całuski dziewczynki smile
      • sylvie08 A ja chyba wyluzowalam... 26.04.08, 15:03
        Minal rok odkad poronilam (w 6 tygodniu) i jakies 2 m-ce temu
        stwierdzilam, ze mam juz dosyc oczekiwania na brak @ i
        nierealizowania swoich planow. I w zwiazku z tym:
        - zmienilam prace z nudnej (ale za to moglabym 9 m-cy przesiedziec
        na zwolnieniu i mialabym zagwarantowany powrot) na znacznie
        ciekawsza, ale za to zupelnie samodzielna i ewentualna ciaza moglaby
        narobic troche zamieszania, jesliby byla zagrozona i wymagala
        dluzszego pobytu na zwolnieniu (ale z powrotem nie byloby problemu,
        zreszta dobra organizacja to polowa sukcesusmile)
        - zaplikowalam sobie diete, po ktorej stracilam 10 kg i nadal
        chudne, czuje sie swietnie i ciuchy z ubieglego lata zaczynaja byc
        na mnie dobre
        - na najblizsze 2 m-ce zapisalam sie na rolletic i platforme
        wibrujaca, ktore przy ciazy sa absolutnie zabronione, a ktore
        kosztuja niemalo i mam nadzieje, ze uda mi sie je dokonczyc
        - zaplanowalam urlop na wrzesien i mam nadzieje, ze nic mi go nie
        popsujesmile
        - po prostu ktoregos dnia stwierdzilam, ze widocznie jestem juz za
        stara na dziecko (34 lata) i bez sensu jest sie starac i wydawac
        niepotrzebnie kase na testy... co ma byc to bedzie...

        Nigdy nie robilam testow owulacyjnych, nie mierzylam temperatury
        (chociaz moze powinnam dla wlasnego dobra, nie wiem) wiec az takim
        swirusem nie bylamsmile
        Tylko maz coraz bardziej chce miec dziecko i zaczyna mnie namawiac
        na szczegolowe badania (i jego i mnie). Pewnie wkrotce je zrobimy
        dla swietego spokoju i wykluczenia powazniejszych chorob.
        Jedno wiem na pewno, glowa muru nie przebije i gdyby nie
        postanowienie sprzed 2 m-cy to nadal siedzialabym w starej, nudnej
        pracy, ciezsza o 10 kg i sfrustrowana brakiem ciazy.
        Troche sie rozpisalam, ale tak jakos wyszlosmile Pozdrawiam wiosennie.



    • leniwiec1975 Re: Garść rad dla zaczynających starania... 21.06.08, 20:20
      Pochłonęłam ten wątek jednym tchem - dzięki, dziewczyny. Ja właśnie
      zaczynam, jestem w 1cs, po odstawieniu pigułek. Dzięki Wam
      stwierdziłam, że nie podjęłam wcale złej decyzji, przyjmując akurat
      teraz propozycję nowej pracy, bardziej odpowiedzialnej i stresującej
      (i fajniejszejsmile Miałam wątpliwości w związku ze staraniami, ale
      macie rację, że nie można rezygnować z normalnego trybu życia i
      normalnych wyzwań i przyjemności w imię czegoś, co może się zdarzyć
      nie dziś, a za rok...
      • uccellino Re: Garść rad dla zaczynających starania... 23.06.08, 15:46
        Jak się cieszę, że mogłam (ja i inne smile)) komuś pomóc.
        Trzymam za Ciebie kciuki, napisałam ci o rozregulowanych cyklach
        też smile)

        A u mnie w cztery miesiące po założeniu tego wątku Mrówki brak sad((
    • maniulka_25 Moja historia ! 21.06.08, 20:35
      Najlepiej nie myśleć o ciąży, staraniach, małych stópkach... I wtedy szczęście samo do Was przyjdzie. Ja byłam przekonana, że nie będę nigdy mamą. Leczyłam się sterydami na bardzo ciężką alergię, a w końcu podeszłam do mojej choroby psychologicznie. Powoli rezygnowałam z kolejnych dawek leku i wmawiałam sobie, że jestem zdrowa. I mając 24 lata zaszłam w ciąże. Płakałam ze szczęścia !!! Dziś mam 26 lat, prawie roczną córkę i oczekuję drugiego dziecka. Nawet nie wiem kiedy zaszłam, nie znam daty OM. Termin z usg mam na 10 styczeń. I jestem najszczęśliwszą mamą na świecie. Podeszliśmy do tematu NA LUZIE, że jak drugie będzie to bardzo fajnie a jak nie to też O.K. bo jest najwspanialsza, wyczekana i ukochana Julia.
      Życzę Wam Dziewczyny z całego serca aby się udało ! Trzeba podejść do tego na luzie, wyłączyć głowę, kupić dobre wino, wyjechać w góry lub nad morze, jeść owoce morza i cieszyć się sobą ! Buziaki ! Marysia
      P.S. Mam nadzieję, że urodzę w swoje urodziny 11.01 !!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka