Hej dziewuszki!
Nowowątkuję, albowiem cosik mnie niepokoi, a że mój do(w)cipny doktorek
urlopuje, to jego tym podręczyć nie mogę.
Mianowicie w tym pięknym wiosennym cyklu, którego preludium było 17 maja, dwa
dni po pojawieniu się gluta, zwiastującego że jajo mi poleciałoooooo,
poczułam, że jestem szczęśliwą (albo i nie) posiadaczką lewego jajnika.
Skurczybyk mnie dźga od wewnątrz, jak się zginam przy siadaniu, albo nawet jak
sobie pomykam własnonożnie po świecie.
Nie przeszkadza mi to zbytnio w egzystencji, a li i jedynie niepokoi nieco.
Doskwierały wam tak wasze jajniczki?
A jeżeli tak, to czym to się usprawiedliwiło potem?
Podejrzewam, że na to się nie umiera, no ale podzielcie się doświadczeniem
Buziole!