Dodaj do ulubionych

leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem:)

    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 01.08.09, 12:16
      Wszystkie juz urodziły? nikt nie leżakuje, jejjj jak ja wam zazdroszcze. Ja juz
      zaczełam 36 tydz czyli ponad dwa miesiace leżenia juz za mnąsmile
    • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 03.08.09, 14:25
      Hej Kasia, nie pisalam dlugo, bo mialam problem z logowaniem. Jesli
      chodzi o wage to jest w normie- nie martw sie. Moj maly w 32 tyg
      wazyl 1080g. Ja teraz sprzatam i czasem gdzies pojde na spacer,
      dlatego nie pisze. Ty chyba tez niedlugo wstaniesz? Co mowi lekarz?
      Jak dlugo masz jeszcze lezec? Gratuluje 36 tyg. To juz prawie
      zupelnie bezpieczny tyg. Nie wiem co sie dzieje z Blenusia. Nic nie
      pisze. Ja duzo chodze, robie rozne rzeczy, ale nic sie nie dzieje.
      Mlody ani mysli wychodzic. Mam nadal skurcze, ale one nic nie robia.
      Wiesz mysle, ze gdybym nawet chodzila przez cala ciaze to nic by sie
      nie stalo. Moja szyjka caly czas jest zamknieta. Ile juz przytylas?
      Ja moge ciagle jesc, jestem wiecznie glodna. Obym szybko zrzucila te
      kg. Jeszcze ponoc mam infekcje pecherza, ale mnie n ic nie boli.
      Puchna mi tylko nogi, ale to pewnie dlatego, ze tyle lezalam, a
      teraz chodze jak nakrecona. Wlasnie zaczelam sprzatac kuchnie tak na
      blysk, ale cos slabo sie czuje i chyba dzis nie skoncze. Jeszcze
      obiad mnie czeka. Napisz co u Ciebie.
      pozdrawiam
      • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 03.08.09, 16:25
        też nie wiem co z blendusia sie dzieje.
        Ja do tej pory przytyłam jakies 8 moze 9 kg bo przez tydzien sie nie wazyłam
        dlatego przedział między-między. ja niestety dalej w łóżku leze, dopiero za
        jakies 2 tyg bede miala odwage wstac. Musi minąć 37 tydzsmile
        • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 03.08.09, 20:05
          No jestemsmile
          Ostatnio mam problemy z dostępem do internetu, i jeszcze tak do
          końca tygodnia... Dlatego z doskoku. Cieszę się z Wami że juz
          niedługo będziecie tuliły Swoje maleństwa. A przede wszystkim, ze
          już będziecie mogly normalnie funkcjonować, bez stresu, o dzidzi...
          Chociaz jak sie urodzi to człowiek jeszcze bardziej się stresujesmile
          Ja bylam w czwartek u gin i dowiedziałam się że rozwarcie nie
          postepuje, a nawet jest lepiej z szyjką, ba dzidzia tak nie naciska,
          chociaz jest już głową w dół i pewnie tak zostanie. Do tego synuś
          dorodny bo 31 tc i wazy 1880 gram. Niestety zaczęłam sobie pozwalać
          za dużo chodzić...Ale w sumie to psychicznie czuję się lepiej i nie
          potrezbuję np. nospy,.
          Więc w skrócie opisalam i cały czas czekam na Wasze relacje, no bo
          to juz,już. Pewnie pierwsza rozsypie się Marzenasmile...Trzymam kciuki.
          Pozdrawiam
          • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 04.08.09, 07:52
            Ja dziś miałam straszną noc, skurcz za skurczem . Zaczełam przerwy między nimi
            liczyc ale to były przepowiadające, nawet bolesne. Nie wspomnie o nieustającym
            bólu krocza i pachwin;/ wstawac ciężko a wieczorem to bez pomocy męża z łóżka
            sie nie rusze. Gdyby nie ten ból to czułabym sie suuuper. Cos czuje ze poród
            zbliza sie duzymi krokami bo w nocy naprawde miałam strache ze to juz Teraz...
            • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.08.09, 07:52
              Wierzę Ci, ze się stresujesz, ale wszystko bedzie ok. a po porodzie
              to już tylko lepiejwink W sumie zaczęłaś 9 miesiąc więc juz strach co
              raz mniejszy. Rozumiem z tym bólem, mnie teraz krosze też boli i tak
              się właśnie zastanawialam o co chodzi, bo w pierwszej ciąży tak nie
              miałam. Tylko, ze teraz jak sie poruszam to tak nie boli tylko jak
              się położę i chcę wstać... masakra.
              Niedlugo skończą sie nasze boleści...
              Pozdrawiam
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 06.08.09, 14:12
      ja jutro mam wizyte u lekarza, jeszcze 2 tyg i bede spokojna;] trzymajcie kciuki
    • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.08.09, 16:46
      hej mamusie,
      Bylam dzis u poloznej, dzidzius nisko ponoc, ale nic sie nie
      zapowiada na porod. Mam skurcze, sa nieznosne, ale nie bola. Ciekawa
      jestem jak czulas te skurcze Kasia. Mnie to juz od dawna nawet na
      okres nie boli. Nic doslownie. Czasem pachwiny jak mam skurcz.
      Bylismy dzis po lozeczko. Bedziemy skrecac niedlugo. Ponoc liscie
      malin sa dobre na wywolanie porodu, ale nie wiem gdzie tutaj mozna
      je dostac. A co u Was?
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.08.09, 19:25
      hej dziewczyny!
      marzenko super że kupiłas łóżeczko, moje juz stoi i czeka na nalutką Hanięsmile
      jest jasne i kolorowe.
      Dzis miałam lekarza, malutka napiera juz bardzo dlatego musze dalej leżeć żeby
      przedwcześnie nie urodzić ale za 2 tyg odtawiam leki i niech sie dzieje co chcesmile
      A jak wy sie czujecie?
      Ja znowu mam zapalenie i czopki ale do porodu spokojnei powinnam podleczyć bo
      nie wiem czy wyleczyc sie da te nawracające stany zapalne
      • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 08.08.09, 14:04
        No to marzenie możesz teraz szalećsmile chodzić w dzień a w
        nocy....mhhh. Tak sie własnie zastanawiałam jak ostatnio się nie
        odzywałaś czy to już się rozsypałaś czy jeszcze całasmile
        Kasia niestety jeszcze leżąca,ale juz niedługo...Dobrze żeby Hania
        miała przynajmniej 2,5 kiloto nawet jk będzie z 37 tc to będzie ok.
        ja niestety muszę na siebie pokrzyczeć.Za duzo się ruszam. Już mi
        się nawet brzuch obniżył...tak mi się wydaje, bo trochę lżej
        oddychać.
        ...Ale jeszcze mam zamiar wytrzymac tak ze 30 dni to juz zacznę 9
        miesiąc.
        • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 08.08.09, 14:39
          blenusia leż leż leż! Dasz rade!!! ale musisz sie oszczędzać. Jakbys sie nudziła
          to pisz ja codziennie jestem tu;] praktycznie od samego rana bo nic ciekawszego
          nie ma do roboty leżącsmile
          Moja malutka strasznie sie od 2 dni rozpycha, spac moge tylko na plecach bo na
          bokach czuje jak uciska na organy;/ Dzis zauważyłam ze brzucho mi troche opadł,
          musze jeszcze choc tydzien wytrzymac ale czuje ze Hania nie zgadza się z mamuśkąsmile
          a co tam u ciebie marzenko?
          • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 08.08.09, 15:54
            Oj, dziewczyny u mnie cisza jak makiem zasial. Jeszcze mam 11 dni do
            terminu, ale to za dlugo smile Wczoraj tak mnie Maly gdzies uderzal po
            szyjce, ze myslalm, ze oszaleje. Jakby ktos mi tam wielka igle
            pakowal. Polozna powiedzial, ze jest nisko, ale ja nie zaobserowalam
            zeby mi sie brzuch obnizyl. Bylam dzis w miescie na spacerze.
            Posprzatalam i nic. Nie wiem co tu jeszcze moge robic. Polozna mowi,
            zeby po schodach chodzic smile Mowie Wam chyba niepotrzebnie lezalam,
            te skurcze nic u mnie nie powoduja, moze ja tak poprostu mam.
            Blenusia, Ty sie nie wyglupiaj tylko marsz do lozka. Zobaczysz,
            jeszcze bede pisac jak Ci zazdroszcze tego lezenia. Oby niedlugo.
            Kurcze, mam straszne rozstepy na piersiach, na szczescie na brzuchu
            nie mam.Dziewczyny macie konta na naszej- klasie? Fajnie byloby sie
            zobaczyc? Co Wy na to?
            • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 08.08.09, 19:16
              No więc tak: To jakaś telepatia bo też myslałam o tym, zeby się
              poznać bliżejsmile
              nawet chetnie zaprosze do siebie. Jakos tak się tu z Wami zżyłamsmile
              Jednak jestem dość ostrożna co do pisania swoich danych tak
              oficjalnie. Proponuję jednak, że odezwiecie się do mnie na e-mail
              lenakraft@wp.pl i wtedy odpiszę dokładnie.
              Tu spotykajmy się po to zebyśmy we trzy sledziły co u każdej słychać.
    • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 11.08.09, 23:41
      Czyli mi przypadl zaszczyt otwarcia 100-ego watku. Dziewczyny, cisza
      tu jak makiem zasial. Co z Wami? Kasia wstalas juz? Blenusia, Ty
      lezysz jeszcze prawda i nie oszukujesz? U mnie cisza. W czwartek
      zaczynam 39 tyg i nic sie nie rusza, nawet ja sie ledwo ruszam, bo
      taki "hipcio" ze mnie. Tak moj M na mnie wola. Okrutny jest. Ciagle
      mysle jak tu wykurzyc tego bobasa ze srodka, ale twardy jest. Nie
      daje sie smile Napiszcie co u Was?
      • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 12.08.09, 09:23
        ja dalej leże dzis jest 37 tydz i 5 dz. smile ale po 21-szym wstaje z łózka i
        odstawiam lekismile dzis znowu miałam sen o macierzyństwie hehehe mam nadzieje ze
        Hania nie wybiiera sie do mamuśki przed 21-szym. Ja teraz zaczytałam sie w sadze
        o wampirach. nie wiem czy oglądałyście film Zmierzch, własnie skonczyłam 2tom i
        połykam 3, przynajm,niej dzień mi szybko zlatuje bo wstaje z łózka tylko na wcsmile
        Ale juz chciałabym wstać, posprzatac ,, wyprać te dwa worki ubranek dla małej co
        w szafie leżą. A jak blenusia sie czujesz?
        • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 14.08.09, 08:39
          Dotarłamsmile Ostatnio jakoś tak wpadam i wypadam z sieci, niby nic nie
          robię, ale tak naprawdę to jestem źle zorganizowana bo czasami brak
          mi czasu dla siebiesmile
          Byłam wczoraj u gin. I rozwarcie trochę rośnie, ale szyjka sie nie
          skraca więc jest ok. Jeszcze do konca sierpnia, potem zmniejszę
          dawkę luteiny i jeszcze będę musiała wytrzymac tydzień. Musi być
          skończone 36 pełnych tygodni, żeby nie zaliczać dziecka jako
          wczesniaka, a już jak urodzę po 10 września to super!
          Wiec Ty Kasia spoko do prania się zabieraj! juz chyba czas na
          Ciebie.smile
          Z Marzeną już pisałam że jak dzieci podrosną to się będziemy musialy
          spotkać.
          Mam rodzinę w twojej miejscowości.
          pozdrawiam
          • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 14.08.09, 09:54
            Co do spotkania jestem za!
            Tak sobie myśle że nasza Marzenka chyba urodziła , nie odzywa sie
            smile
            Ja jednak zrobiłam małe praniesmile Ale za duzo robić nie moge bo zaraz brzuch
            boli;/ Powoli dochodzi do mnie strach, strach przed porodem, to moja pierwsza
            ciąża i obawa przed nieznanymsmile
        • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 18:41
          czesc kochane, ale sie stesknilam. Ja juz po wszystkim- ciezko bylo.
          Widze, ze mamy tu wiecej kobietek, to super. Tak wiec do nowych
          mamus- nie martwcie sie. Przeczytalam tak pedem nowe watki, bo
          wlasnie ze szpitala wrocilam. Maly do cycka, a ja na kompa biegiem
          zobaczyc, co tam u wassmile W skrocie- bez lekow przy skurczach non
          stop donosilam. Uwazam, ze jak szyjka ok skurcze nie sa GROZNe.
          Wydawaloby sie, ze jak tylko wstane to od razu urodze. Gdzie tam.
          Jednak moj maly zaczal sie reodzic tylko dzien po terminie.
          Dokladnie w czwartek o 3 w nocy dostalam pierwszego skurcza, po 15
          min kolejnego i tak kilka. Zadzwonilam po meza i na porodowke.
          Kazali ;przyjechac jak beda regularne. Szybko przeszly do
          czestotliwosci co 4 min. O ok 5-tej bylam w szpitalu. Zbadali mnie i
          okolo 4 cm rozwarcia. Bol nie do zniesienia, ale ucieszylam sie, ze
          szybko pojdzie. Kazali jechac do domu, bo wody mi nie odchodzily
          caly czas. Pojechalam, ale jazda samochodem to koszmar. Po kilku
          godz w domu, pewna, ze rozwarcie wieksze rocilam- okazalo sie, ze
          bez zmian. Znowu chcieli mnie wyslac, ale nie chcialam, bo nie
          dalabym rady.Poszlam do wanny, zreszta w domu tez mialam kapiel.
          Kazali chodzic duzo po schodach i wogole. Caly szpital zwiedzialm,
          chodzac nawet przy skurczach- masakra. Zjelo mi to 3 godz. Znowu
          sprawdzili i miedzy 5 a 6 cm. Ja juz wyje, bo nie moge z bolu,
          skurcze ruszyly co 2 min. Dali mi gaz, ale nie pomogl mi za bardzo,
          za to polozna i maz mieli ze mnie ubaw, bo 1-szy raz bylam pijana.
          Poprosilam o epidural w kregoslup, dostalam, ale on tylko sprawil,
          ze skurcze staly sie lekko znosne. Ponoc na jedna na 100 osob moze
          nie dzialac wlasciwie. Zwiekszyli dawke. Caly czas sprawdzali malego
          tetno. Po okolo 22 godzinach tortur rozwarcie na 8 cm, ale tetno
          malego im sie nie podobalo. Probowali pobrac mu az 3 razy krew z
          glowki, zeby sprawdzic co z nim i zdecydowac o ewentualnej cesarce.
          Nie dali rady, bo maly mial duzo wloskow. Decyzja- cesarka. Ja
          przerazona, bo chcialam tego uniknac, ale maly waznejszy. O 2.57
          wyjeli go. Wazy 3660g. ma na imie Filip. Teraz jestem w domu,
          pocieta i obolala. Po 2-och dniach mnie wyposcili. Moral taki, ze
          skurcze skurczami, a porod powoli postepowal. Tak wiec dziewczyny
          glowy do gory. Ja sie tyle martwilam, meczylam, dolowalam, dokladnie
          jak wy i nie potrzebnie. Wszystko bedzie dobrze. I nie faszerujcie
          sie tymi lekami tak bardzo, bo lekarze przesadzja i jeli te szyjki
          sie nie ruszaja to nawet kilkadziesiat skurczow na dzien jest
          normalne tak jak u mnie. Nic mi nie zrobily i nawet nie pomogly przy
          porodzie. A skurcze porodowe to bol nie do opisania. Ciesze sie, ze
          jestem po. Czekam na was dziewczyny. ps blenusia co na obolale
          sutki, bo juz maly mi je zmasakrowal.
        • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 24.08.09, 13:12
          To jestemsmile Dopiero teraz bo gotowałam zupę i kurde ja to nie mam
          oka. mogę gotować w miejscach zywienia zbiorowegosmile JAk nagotowałm
          zupy to dla wojska całegosmile Ale prznajmniej jutrzejszy obiad mam z
          głowysmile Potem musiałam małą spać położyć i teraz wreszcie chwilka
          dla siebie, dla nassmile Wiecie ja to już też prawie nałóg z tym forum
          i naszym wątkiem. Ale super bo chodzić nie bardzo i na wszelkie
          spotkania ze znajomymi to jeszcze za wcześnie, a tu mam Was i
          przynajmniej usmiech mi się na buzi pojawia jak się spotykamy!
          MArzeniee GRATULUJĘ! Początki są zawsze trudne, ale potem to już z
          górki... będzie ok.
          Co do chodzenia to nie panikuję za bardzo, jednak wolę się nie
          forsować jeszcze dwa tygodnie. Zakończę pełne 36 tygodni i też nie
          będę się oszczędzać. mmhhh....chociaż wiecie naprawdę widzę plusy
          tego leżenia, chociażby bezkarne leżenie z kompem na nogach i
          pisanie z Wami. Normalnie miałabym wyrzuty sumienia, ze trzeba
          sprzątać, gotować, zajmować się dzieckiem i pewnie tysiąc innych
          zajęc. No cóż teraz się trochę podenerwujemy a za pare lat się
          spotkamy za naszymi maluchami i pośmiejemy z tego wszystkiego.
      • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 16.09.09, 10:29
        moj bobo rosnie jak na drozdzach, wyglada na to ze jest o 1,5 tyg starszy, albo
        taki wielkolud znow bedziesmile miesniak sie..... splaszczyl!!! smile)))))))))
    • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 14.08.09, 11:48
      oj, dziewczyny nie tak rozowo- nie urodzilam. Maly siedzi w zaparte
      i ani rusz. Nawet z tych skurczow nic sobie nie robi. Daje mu czas
      do srody, a potem sama go wykurze hihi.Wczoraj zaczely bolec krzyze
      jak na okres i tak chcialam, zeby nie przestalo- przestalo niestety.
      I tak ze 3 razy, ale slaby to byl bol. Do toalety chodze z nadzieja,
      ze chociaz czop odchodzi. Gdzie tam, wszystko porzadnie
      zakorkowanesmile Maz nie chce pomoc sie odkorkowac. Skurcze mnie juz
      tak mecza i dobijaja, ze najchetniej to bym pojechala juz do
      szpitala, zeby cos dzialali. Apropos dziewczyny, nie mam jeszcze
      imienia dla Mlodego. Nic mi sie nie podoba, czekam az na swiat
      przyjdzie to moze dostane jakiegos objawienia. A jakie meskie imiona
      Wam sie podobaja? Jestem jak najbardziej otwarta na propozycje.
      Blenusia, a w ktorym juz jestes tyg? Juz niewiele zostalo i dasz
      rade. W czyjej miejscowosci masz rodzine u mnie czy u Kasi?
      Kasia, ty juz mozesz smigac spokojnie. Dlaczego czekasz do 21
      sierpnia? 37 tyg to juz donoszone bobo. Nie martw sie, te Male
      jeszcze w brzuchu, a juz nie sluchaja sie. Przynajmniej moj. Moze
      Hania bedzie grzeczniejsza. Ja za tym spotkaniem jestem jak
      najbardziej za.
      pozdrawiam kochane i czekam na te imiona, nie zostawiajcie kolezanki
      w potrzebie smile
      • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 14.08.09, 12:27
        My z mężem jakby był chłopak to imię wybraliśmy Filipsmile mój mąż wybrał dla syna
        2 imię Filip Samsonsmile hehehe ciesze sie ze bedzie dziewczynka Hanna Gabryjela smile
        • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 14.08.09, 15:08
          kurcze Kasia, Filip to moj typ. Jak do tej pory tylko to imie mi sie
          podoba, ale ciagle nie jestem pewna.
          • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 14.08.09, 15:13
            to dobrze że masz juz jakis typ. Ale jak nie jesteś pewna to może poczekaj aż
            maleńki się urodzi, spojżysz na niego i wtedy będziesz wiedziec czy to Filip,
            Kubuś czy Krzysiosmile
          • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 14.08.09, 15:16
            powiem wam że dziś tak sie czuje że najchętniej przespałabym cały dzień, nic ale
            kompletnie nic mi sie nie chce , nawet jeść. Własnie zajadam sie miseczką
            płatków bo nawet objadu sie nie chce a coś zjeść trzeba. kurcze gdzie ta energia
            która miałam jeszcze tydzień temu, tak coś czuje po kościach że coś się szykuje
            hehehesmile
      • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 16.08.09, 16:06
        A ja znów z opóźnieniem, jak już znajde chwilę, zeby popisać to
        zaraz ktoś mi przeszkadzasmile
        JA dziś kończtę pełne 33 tygodnie. Moja gin powiedziała, zeby
        doczekać pełnych 36 czyli jeszcze jakieś 25 dni i ja juz będę
        szczęsliwasmile za 2 tygodnie zmniejszam dawkę luteiny, potem jeszcze
        tydzień bez szaleństw, a potem niech się dzieje co chcesmile
        My tez jeszcze nie zdecydowani na imię dla małego. Obecnie jeteśmy
        na etapie Wojtusia, ale bez przekonania. Może coś wpadnie jak go
        zobaczę. TAk było z Hanią, calą ciąże byla Hania więc potem nie
        miałam jak się wycofaćsmile ale pamiętam, ze jak ją zobaczyłam to
        stwierdziłam, ze inne imiędo nie nie pasuje. (dziś już nie pamiętam
        jakie) Została Hania i nie żałuję.
        pozdrawiam
    • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 16.08.09, 16:11
      A wiecie, że dziś mija równo 6 tygodni jak Kasia założyła wątek!
      Szybko zleciałosmile
      • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 16.08.09, 17:43
        wow to juz 6 tygodni razem smile strasznie sie ciesze.
        Ja z kolei zaczynam lepiej sie czuć, chyba jutro ogarnę w sypialni smile ale nie
        wiem jak to bedzie bo dostałam 4 tom książki którą czytam i pewnie odpłynę na
        cały dzieńsmile przynajmniej szybciej mi czas upłynie. ja dziś mam 47 tyg i 2
        dzieńsmile W piątek ostatnia wizyta u lekarza i odstawienie lekówsmile
        udanej niedzieli
        • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 16.08.09, 17:51
          dopisuje sie do was moje drogie, tylko ja jestem w 5 tc dluga droga....
          • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 16.08.09, 18:45
            Czesc dziewczyny,
            Witam nowa kolezanke- to jest nas teraz 4. Fajnie. To dzisiaj mamy
            rocznice smile 6 tyg to szmat czasu. Jejku, a dopiero zaczynalam wtedy
            33 tyg bodajze. W srode mam termin, a juz dzi od 3 w nocy boli mnie
            jak na okres z krotka przerwa. Pojechalam rano na carboot (targ z
            uzywanymi rzeczami) i kupilam duzo ciuszkow za grosze i lezaczek z
            Grako jak nowy. Myslalm, ze jak pochodze to cos bardziej sie ruszy,
            ale boli caly czas tak samo. Mam nadzieje, ze to zwiastun porodu w
            najblizszym czasie. Blenusia jeszcze niecaly miesiac Ci zostal.
            Kasia tez juz prawie finish. Niedlugo to chyba bedziemy musialy
            zmienic tytul watku, bo lezakowanie nie bedzie juz pasowac smile.
            • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 16.08.09, 20:00
              angela witaj wśród nas, na pewno będzie ci raźniejsmileA czemu od tak wczesnych
              tygodni musisz leżakować? Zdrówka
          • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 17.08.09, 12:23
            Hej angela! To jeszcze dużo przed Tobą, ale z naszym wsparciem
            szybko zlecismile my się już wspieramy 6 tygodni i niewiadomo kiedy to
            minęło.
            • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 17.08.09, 15:59
              ja leze bo mam ciaze zagrozona , mam 2 poronienia za soba i 1 calutka w
              szpitalu, teraz od samego poczatku bole eh zyc sie nie chce....
              • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 17.08.09, 16:13
                Angela głowa do góry!
                leż w łóżku i dbaj o siebie, grunt to dobre nastawienie i będzie OK!
                My tu jestesmy i czas szybciej zlecismile
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 18.08.09, 09:45
      cześć dziewczyny!
      Dziś miałam fatalną noc, budziłam sie co chwila, leżeć na boku nie moge bo albo
      mała kopie albo boli krocze. Jejku jakby tego było mało;/
      Czyli kolejna długa noc za mną . Dni zaczynają sie dłużyc a noce są kosmicznie
      długie. Wybaczcie ze od rana narzekam ale jestem niewyspana i pewnie przez to
      marudna. A jak tam u was?
      • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 18.08.09, 20:16
        No to życzę miłej nocy dzisiaj. Chyba tzreba troche ponarzekać. Ja
        śpię z moją dwulatką.... więc to samo za siebie mowi o moich
        wygodachsmile do tego wiecznie mi gorąco....a z padał deszcze i wiał
        wiatr to musiałam zamknąc okno....masakra.... no i jeszcze mój pies
        panicznie bio się chyba wszystkiego (pies bojowysmile) więc jak
        usłyszał deszcze i burzę to piszczała....
        Może dziś będzie lepiejsmile
        A poza tym to trzeba ponarzekaćsmile bo oprócz tego ze ciąza to piękny
        stan to czuje się jak słoniątko i już mi po prostu ciężko.
        ...no to mi ulżyło jak się wygadałamsmile
        dobrej nocy życzę!
        • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 18.08.09, 22:32
          hej dziewczynki,
          Co bede gorsza tez bede narzekac- jutro termin mam, a tu cisza. Co
          mam zrobic, zeby sie ruszylo? Jak mowic do tego szkraba, zeby
          zechcial ruszyc te swoje slodkie, malenkie 4 literki smile Naprawde juz
          nie mam co sprzatac w domu smile Moj maz juz od kilku dni mial miec
          wolne, bo plan byl, ze juz bede po, ale na szczescie dogadal sie, ze
          dostanie od razu jak tylko zaczne rodzic. Czeka biedak kazdego dnia
          w pracy na tele, a tu cisza i cisza. Kasia, lezaczek sliczny, podoba
          mi sie bardzo. Angela pisz co tam u Ciebie slychac? Biedactwo, ze
          musisz lezec, ale piszesz, ze juz lezalas cala ciaze, wiec wiesz
          czym to sie "je" niestety. Ja zanim zaszlam w ciaze, nieraz mowilam,
          ze podziwiam kobiety, ktore leza i sama musialam polowe ciazy
          przelezec smile Blenusia, faktycznie ten piesek to bojowy smile
          pozdrawiam
          • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 19.08.09, 07:52
            Cześć kochane!
            dzis spało mi ste roche lepiej, wstałam o 7 z bólem pleców bo na boczkach spać
            nie moge tylko na płasko;/
            Strasznie dokucza mi ten ból krocza;/;/;/ wstac z łóżka ciężko a juz nie mowie o
            chodzeniu...ehhh.

            Za to Hania bryka, choc juz małomiejsca ma to przeciąga sie i daje mi tym wiele
            radości.

            Jutro wychodze z domu JUPIIII bo ide na badania krwismile czyli wyrwe sie na cały
            dzien i spędze go u mego taty, na szczescie mieszka na parterze i nie musze sie
            przemęczac. Bo jak wracam do domu i musze wdreptac na 3 piętro to masakra

            Buziaki dziewczyny i angela pisz co tam u ciebie
            • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 19.08.09, 18:16
              Hej! Moja noc była też lepsza od poprzedniej, jednak dzień bardziej
              męczący. Małż zakłada własną firmę a ja zajmuje się papierologią,
              więc na nudę nie narzekamsmile
              Wiem Kasiu, że cały czas leżysz, ale jak troche się poruszasz to
              krocze nie przestaje boleć? Bo ja w nocy nie moge się przekręcić, a
              po nocy mam problem ze wstaniem, ale jak sie poruszam i rozchodzę to
              mi lepiej.
    • blenusia Dobranoc 19.08.09, 21:52
      Dziś miałam wyczerpujący dzień i padam ze zmeczęnia.... chociaż
      pewnie jeszcze nie zasnę, ale idę juz do łóżeczka wygodnie się
      położyć. Dobrej nocy i kolorowych snów.
      <papa>
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 21.08.09, 07:28
      czesc kochane!
      ja dzis urywam sie z domu, ide do lekarza, a sie kobitka zdziwi że jeszcze nie
      urodziłam, twarda babka jestem. Dzis ostatni dzień 38 tygsmile zostały 2 tyg do
      porodu, dzis leki odstawiam i czekamsmile Ciekawe Marzena czy nie bede miała tak
      jak ty że mój mały uparciuch nie bezie chciał wyjśc hehe

      wczoraj byłam na podbraniu krwi i troche pochodziłam. Od tego lezenia mięśni
      zero heheh. Kolana bolały jakbym tony przenosiłasmile

      Piszcie co u was , cicho tu jakoś
      • p.fenowoman1985 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 21.08.09, 11:44
        Cześć dziewczyny ale Wam zazdroszczę... już niedługo będziecie
        szczesliwymi mamamismile ale póki co pozwoliłam sobie dołączyć do
        Waszego grona... Jestem teraz w 25 tygodniu ciazy, dwa tygodnie temu
        okazało się że mam skróconą szyjkę, ma 2,5 cm. Nrazie lekarze nie
        podjeli decyzji o zalozeniu jakiegoś krążka czy coś podobnego, w ten
        wtorek mam USG kontrolne i zobaczymy co dalej. Może taki mój uroksmile
        Do tej pory mam leżeć i wypoczywać. Boję się trochę co bedzie we
        wtorek, bo na USG miałam informacje ze szyjka ma 2,5 cm, ujście
        wewnętrzne otwarte na 0,5 mm, kanał szyjki 0 mm. Nie wiecie może co
        to znaczy? ehhh martwie sie tym wszystkimsad jak sobie pomysle ze to
        dopiero 25 tydzien...tyle jeszcze przede mnasad cieżko mi tak leżeć
        plackiem, wszystko mnie boli, od czasu do czasu pójdę do sklepu,
        zrobię coś do jedzenia, ale staram się jak mogę. Mam nadzieje i
        wierze ze dotrwamsmile Mój mąż mnie wspiera jak może, sprząta, lata
        koło mnie, można powiedzieć że pracuje teraz na dwie zmiany;P biore
        nospe, magnez, duphaston... kilka razy dziennie mam stawianie
        macicy, ale bezbolesne i chwilowe, to podobno normalne, macica
        przygotowuje sie do porodu. Ogólnie czuję się rewelacyjnie, czasami
        tylko mam bóle kręgosłupa, ale to może przez to że mam tyłozgięcie
        macicy... eh, sama już nie wiemsad Aha, spodziewamy się synkasmile to
        nasze pierwsze dzieckosmile A na imię będzie miał Kacpersmile
        Pozdrawiam Was dziewczyny i zyczę powodzenia!!
        • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 21.08.09, 15:45
          Serdecznie witamy p.fenowoman1985!!!
          Jeśli przejrzałaś nasze posty to łatwo zauważyć, że na forum zostały
          nas tylko trzy, ale z nami będzie weselej i czas na leżakowaniu
          szybko zlecismile My już ze sobą prawie 7 tygodni i jest nam bardzo
          dobrze...prawda dziewczynysmile ??
          JA nie mam problemów ze skracaniem szyjki, ale też miałm wewnętrzne
          rozwarcie (na opuszek palca) a zewnętrznie wszystko zamknięte, więc
          jak określała moja gin. to jeszcze bez panikismile Niestety nakaz
          leżenia od 23 tcsad teraz rozwarcie postępuje, ale zaraz kończę 34.
          U mnie problemem są skurcze, tak jak w pierwszej ciąży, tylko, że
          bolesne.... sad ale jak odpoczywam jest ok.
          U mnie też ma być chłopak, ponoc fajnie bo pierwsza mam córkę, ale
          jak ktoś tak gada to mnie wkurza bo ja chciałam druga corkę i teraz
          nie wiemy jak nazwać.... może Wojtuś...
          KAsia jak wizyta u lekarza? Ty masz termin na 4 września? bo ja
          równo miesiąc po Tobie 4 październik.
        • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 21.08.09, 15:49
          ... żeby nie wyglądało to na długi okres czasu to rób małe kroczkismile
          na początek pomyśl: oby jeszcze 3 tygodnie, bo po 28 tc gwałtownie
          wzrasta szansa dziecka przy przedwczesnym porodzie. Potem: oby wejść
          w magicznąsmile 30 i tak dalej...
          Mi to pomagało
          Pozdrawiam
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.08.09, 09:32
      Witamy nową leżakowąsmile
      Ja wczoraj byłam u lekarza, wchodze do gabinetu mówiąc "niespodzianka!"
      lekarka w śmiech bo nie wierzyła ze sie jeszcze pojawie hehehe

      Dzis rano wstałam i juz wysprzątałam kuchniesmile wstawiłąm pranie i zraz
      wysprzątam sypialniesmile jak juz moge wstawać to sobie sie pokrzątam. Za dużo nie
      zrobie bo stawy nie przyzwyczajone do ruchu, po wchodzeniu poo schodach myślałam
      ze mi kolana wykręci a co ruch to strzela to tu to tam heheh

      Hania wazy 3200 spora dziewczynka a dzis ma 38 tyg i 1 dziensmile Jejku kto by
      pomyślał ze wytrzymam te leżenie bo leże od 28 tyg;/
      Dziewczyny szybko z wami zleciałosmile
      Teraz tylko czekac jak sie dzieciaczki urodząsmile a nowo przybyłe kobitki bedziemy
      wspierac doświadczeniem w nic robieniu i dojrzewaniu jak wino leżakując w łóżkachsmile
      • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.08.09, 10:58
        No to juz Kasia szczęśliwa! Teraz tylko życzę dobrego porodu. A jak
        szpitale u Ciebie? już wiesz gdzie będziesz rodzić? bo mój szpital
        to oddalony 60 km...
        no a ja łażę....sad i dziś mam lekko twardy brzuch więc sie nie
        ruszam! mąż od rana sprząta a ja piję kawkęsmile życie jak w Madryciesmile
        • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.08.09, 11:05
          ja dzis pierwszy raz ,od....no ja nie wiem pół roku albo i więcej...,
          sprzątnełam trochesmile odkurzyłam nawet w sypialni ale zrobie mężowi niespodzianke
          bo od tak wielu miesięcy to on z mopem lata smile

          teraz wstawiłam zupke, buraczki, i zbieram siły zeby wziąć kąpiel. Nie bede z
          tym sprzątaniem przesadzac bo nie przywykłam do aktywności-jakiejkolwiek-
          dlatego małymi kroczkamismile

          Tam myśle że może nasza Marzenka juz urodziła bo jej nie ma od 2 dnismile
          • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.08.09, 11:12
            Moze i tak bo ona to terminowa...albo i przeterminowana. A co do
            buraczków to na początku ciązy gotowałam mojej córci zupy buraczkowe
            i tak mi zostało, ze do dziś mam wstręt....
            • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.08.09, 11:30
              jezu kobietki, ja chyba zlapałam jaks depresje, leze i zyc mi sie nie chce...
              wszytsko mnie boli jak nie krzyz to brzuch jak nie brzuch to jajniki, co chwila
              latam do wc sprawdzic czy nie zaczelam palmic... plakac mi sie chce... syn
              zaniedbanay syf w domu, niuedlugo robaki beda biegac... wczoraj milam moment
              zwatpienia, wiem ze to glupie ale sie ubralam ubrałam syna i juz z nim do parku
              wychodzilam jakby nie to ze maz na kontrole wpadł do bym poszla w cholere (sory
              za wyrazenie). Mam wrazenie ze moje starania nic nie dadza i zaraz poronie...
              • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.08.09, 11:53
                Angela nawet tak nie myśl!!!!
                Połowa sukcesu to pozytywne myslenie!
                mam coś tu dla ciebie wysłuchaj i głowa do góry!
                www.youtube.com/watch?v=fVMCqSUKkmY&feature=related
                Może poproś kogoś o pomoc jak nie dajesz rady z domowymi porządkami, masz może
                rodzine pod ręką, jakies dobre koleżanki? Ja mam na tyle dobrze że mąz sprzata,
                oczywiście nie tak jak bym chciała ale nic nie mówi i mu dziękuje bo wiem że
                bardzo sie stara a ja to troche pedantyczna jestem hehesmile

                więc angela nie dołuj sie kochana bo sobie sama zaszkodzić możesz, trzeba myślec
                pozytywnie, że dam rade! że ten tydzień minie dobrze i tak powoli z tygodnia na
                tydzień, zobaczysz jak szybko minie. w razie czego my tu jesteśmy, może naczyń
                nie zmyjemy smile ale dobrym słowem wesprzemy, buziaki
              • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.08.09, 12:14
                to chyba jestemy we dwie, mi juz psycha siada, mam wrazenie ze z tych nerwow
                jeszcze gozej sie czujesad bierzesz jakies leki?
    • p.fenowoman1985 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.08.09, 12:07
      witam ponownie. Dziewczyny ja od wczoraj tez mam zalamanie nerwowesad
      nie wiem czy juz sobie wkręcam, czy mnie boli z tych nerwow, ale mam
      wrazenie że mam bóle jak do ekresu i brzuch częściej mi się robi
      twardy. Dzisiaj jest już lepiej, leze non stop, ale caly ten strach
      mi nie przechodzisad boje sie ze nie dotrwam do końca, boje się o
      swojego synkasad mój maż mnie pociesza, mówi że to mały się tak
      ustawił bo dotyka brzucha i czuje go pod palcami ale nie wiem co mam
      myślećsad wizytę kontrolną mam we wtorek, boję się że okaze się że
      szyjka mi się skróciła i będę musiała zostać w szpitalusad co wtedy?
      Moze założa mi ten krażek? nie mam żadnych plamień ani nic takiego,
      tez ciągle latam do ubikacji żeby to sprawdzić...pomocy, potrzebuje
      pocieszeniasad
      • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.08.09, 12:17
        bierzesz jakies leki typu nospa ,fenoterol?
        • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.08.09, 14:18
          Ja przy pierwszej ciązy dostawałam fenoterol i cordafen. Teraz
          lekarka powiedziała mi, ze lepiej fenoterolu nie bo może byc
          niebezpieczny...sad Jedynie co to leżenie plackiem..... No i duze
          ilości magnezu jak wam brzuchy twarnieja tak brzuch się nie stawia,
          nospa i ....LEŻENIE!!! Wiem, ze to nic miłego... ale tez miałam
          momenty załamania Kasia i MArzenie kilka tygodni wiecej niż ja, więc
          płakałam, ze nie dam rady....
          Do dziś się na wiele rzezcy wkurzam, bo mąż pomaga,ale jak mam
          ciągle mówić przebierz małą, nakarm, o sprzatniu wie, ale coś mi
          podać i wiele innych to po prostu mi go szkoda...więc sama ruszam
          tyłek....Ale jak mnie którejś nocy złapały skurcze to błagałam Boga,
          zeby przeszło i obiecywałam, ze więcej nie bedę. GApię się w
          kalendarz i małymi kroczkami staram się nie rozsypać chociaż do
          następnego tygodnia...i tak już 11 tygodni za mną.
          Wiem, ze niewiele moze pomóc pocieszanie i mówienie, zę będzie
          dobrze,Ale jak coś nie tak to zaraz piszcie zeby się wygadać i
          wyżalić. JEsteśmy!
          buziaki
        • p.fenowoman1985 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.08.09, 14:41
          biorę leki, 3 razy dziennie po dwie tabletki luteiny pod język, trzy
          razy dziennie magnez , 4 razy dziennie nospa forte... pilnuje tego
          jak moge, tylko telefon mi dzwoni co chwila z przypomnieniami o
          tabletkach. Staram sie nie dopuszczac do siebie złych myśli bo wiem
          ze to tylko pogarsza sprawę, ale momentami jest mi tak ciężkosad to
          dopiero 25 tydzień, przede mną jeszcze długa drogasad
          bardzo Wam dziękuję dziewczyny za pocieszenie... mam nadzieję że
          moja sytuacja nie jest jeszcze aż tak bardzo tragiczna i
          beznadziejna jak to sobie wmawiamcrying
          • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.08.09, 14:46
            a co z tym fenoterolem,moj mały od 20 tc byl na tym plus co ok 4 tyg kroplowka
            takze z tym lekiem... mi juz lekarz zapowiedział : oby do 20 tc pozniej
            opanujemy skurcze fenoterolem...cordafenu nie moge raz mi dali to cisnienie mi
            spadlo do 90/60
            • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.08.09, 15:20
              ej no nie chce straszyć bo się nie znam i nie uważam zeby moja gin.
              była jakąs wyrocznią. Ja prosiłam o coś na skurcze to powiedziala mi
              tak: " ostatnio byłam na sympozjum i dowiedziałam się, ze najnowsze
              badania dowodzą, że fenoterol może miec zł wplyw na dziecko, a ja
              sama jak byłam w ciąży to miałam wlewy z fenoterolu na szczęscie
              wszystko ok." i jeszcze, ze fenoterol powinno się dawać w
              ostateczności kilka dni, zeby podać tez leki przyśpieszające rozwój
              płuc. Sama bardzo chciałam coś na skurcze, ale jak mi tak nagadała
              to zostałam na luteinie(dopochwowa, bo ta pod jezyk jest wstretna)
              nospie i magnezie, do tego żelazo i witaminki. Ale naprawde dobrze
              pogadać z innymi lekarzami na ten temat bo ja zawsze uważam, że
              jeden lekarz to se moze gadać...
              • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.08.09, 15:42
                mhm ale wiesz jak ktos ma do wyboru albo fenoterol albo porod w 30 tc to ja bym
                wolala chyba zaryzykowac jednak....
                • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.08.09, 16:22
                  no pewnie!!! JA przy pierwszej ciąży jak wylądowałam na porodówce w
                  34 to poród zatrzymali tylko dzięki kroplówce z fenoterolem. Potem
                  jednak został odstawiony i w domu nie brałam,ale leżałm plackiem,
                  Tak z ręką na sercu to tylko do toalety wstawałam. Sumiennie leżałam
                  no i cordafen i luteina. i do 37 wytrzymałam.
                  Wtedy wydawalo mi się ze to bardzo długo i zastanawiałam się jak to
                  wytrzymam a do leżenia było tylko 4 tygodnie...
                  • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.08.09, 16:25
                    i jeszcze nie tylko chciałam leki,ale nawet krążek, albo cokolwiek
                    jak lekarka mi w 23 oznajmila, ze robi się rozwarcie i trzeba
                    leżeć... Ale ona chyba nie jest zwolenniczką medykamentów tylko
                    najwyraźniej naturalnych metodsmile
                    • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.08.09, 16:39
                      wiesz naturlane mozna stosowac ale niekidy skurcze sa tak silne ze trzeba
                      zalozyc pessar, ja na szczesci z szyjka nie mam problemow trzyma tak ze z
                      marcelem bylam 42 tyg i nawet rozwarcia na opuszek a cala ciaze w szpitalu na
                      podtrzymaniu lezalam i leki przeciewskurczowe bralam bo na ktg to nawet do 90
                      dochodziły... ja jestem za ta bardziej bezpieczna metoda i mysle ze gdyby nie
                      leki to bym syna nie miala...
                      • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.08.09, 17:01
                        To o co chodzi ze skurczami? u mnie powodowały rozwarcie
                        przedwczesne. a u ciebie? bez rozwarcia? W szpitalu całą ciąze przez
                        skurcze? i ciągle bolesne?
                        • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.08.09, 17:22
                          tak bolesne bez rozwarcia, a cala ciaze lezałam bo niedojrze ze skurcze to non
                          stop zapalenie nerek
    • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.08.09, 19:38
      witam dziewczyny leżakujące smile
      mnie też przyjmiecie do Waszego grona?
      • angela10086 Re: pewnie:) 22.08.09, 19:41
        • angela10086 Re: pewnie:) 22.08.09, 19:42
          czego lezakujesz?
          • kubusiowa.mamusia Re: pewnie:) 22.08.09, 19:54
            od 27tc twardnieje mi brzuch i doktorka zaleciła leżenie i unikanie
            wszelkiego wysiłku...dziś zaczęłam 32tc i coraz bardziej mi się
            nudzi to leżenie
          • kubusiowa.mamusia Re: pewnie:) 22.08.09, 19:55
            a w kupce zawsze raźniej smile
            • kasiadwa ;] 22.08.09, 20:17
              kubusiowa mamusia witaj!
              jak sie ciesze że tyle kobitek sie dopisujesmile
              U mnie skurcze jakby mniejsze, pewnie bede miała jak marzenka że jak nagorsze
              minie to malutka nie będzie chiała wyjść!

              więc kobitki nie martwcie sie, bo na początku lezymy, bierzemy leki, denerwujemy
              sie a później nasze małe szzęścia nie chcą wyjścsmile

      • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.08.09, 22:08
        Witaj kubusiowa mamosmile
        Jest nas co raz wiecęj więc będzie wesołosmile
        JA znowu do Angelismile sorry, ze taka namolna jestem, ale interesuje
        mnie jak u Ciebie było. Ja miałam poród ze wszelkimi
        przyjemnościamismile między innymi z oksytocyną, bo choć skurcze były
        to rozwarcie stanęło na 3 cm. A u Ciebie? Jak przestałas brać leki
        to skurcze były mniejsze czy np. odstawiłaś leki w 38 tc i jeszcze 4
        się męczyłaś ze skurczami?
        No i jak duży jest Twój Marcel? Moja Hania ma 2 lata i 4 miesiące i
        czasami dtrudno jej zrozumiec, ze nie mogę jej wziąść na ręce.
        Pozdrawiam
        • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 08:40
          moj porod odbyl sie w 42 tygodniu przez cc, nie pamietam kiedy odstawili mi
          fenoterol ale pamietam ze do konca kaprogest dostawałam w tylek. zrobili mi
          cesarke bo wszytsko stanelo nie bylo rozwarcia,skurczy nic kompletnie a to juz
          byl skonczony 42 tc miałam termin na 03.04 a urodziłam dopiero 18.04. Marcel
          wazył 4260 i dokladnie ma 2 lata i 4 miesiace.... a skad ty jestes kochana?
          • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 08:43
            i do tego mlody mial 3 razy pepowine na szyi trzeba bylo szybko dzialacsad i mnie
            pocieli
            • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 10:16
              Kubusiowa mamusiu. JA chcęrodzić w olsztynie, chociaż musze dojechać
              prawie 60 km... A Ty?
          • blenusia pomóżcie!! 23.08.09, 09:36
            kurcze blaszka. Wczoraj miałam twardnienie brzucha, moja gin mówi że
            do 10 razy na dobe to może być, ale ja chyba miałam trochę więcejsad
            dziś też mi twarnieje i powiem że jest to może nie bardzo bolesne,
            ale męczące... do tego dziś ciągnie mnie w dole, czuje jakiś dziwny
            nacisk... i jak aplikowałam luteinę to wyczułam, ze ta moja szujka
            jest jakaś inna niż zwykle... Kurcze oby to jeszcze nie to co myslę.
            Co Wy sądzicie?
            Do Angeli: moja Hania rodzona 9 maja 2009 warmińsko mazurskie. Tylko
            ze leciał dopiero 38 tc i ważyła 2900, ale w przypadku porodu sn to
            lepiej, że była małasmile
            • kubusiowa.mamusia Re: pomóżcie!! 23.08.09, 09:59
              dzień dobry! a który to tydzień u Ciebie?
              ja też z warmińsko-mazurskiegosmile
            • angela10086 jedz do szpitala! 23.08.09, 10:05
              • blenusia Re: jedz do szpitala! 23.08.09, 10:13
                No, teraz jak leże to jest spoko. Nic nie ciągnie, ale juz wstać nie
                mogę... sad Brzuch też mięki po tabletkach, ale posłucham się Ciebie
                angela i jak nie poczuje poprawy za godzinkę to spadam.
                Dziś kończę pełne 34tc.
    • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 10:19
      Kubusiowa mamusiu. JA chcę rodzić w Olsztynie, chociaż muszę
      dojechać prawie 60 km... A Ty?
      • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 10:28
        no a ja bym musiała 80km dojechać...więc jak już koniecznie będę
        musiała rodzić to pewnie gdzieś bliżej wink
        • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 10:36
          nie wiem czy się orientujesz, ale ja bliżej mam bertoszyce lub
          lidzbark i niestety prze przedwczesnym porodzie co mi grozi i chyba
          nawet jest nieuniknione to lepiej byłoby gdybym dojechała do
          olsztyna. Teraz już i tak mam wybórsmile bo miejski nie przyjmie
          poniżej 34 tc tylko wojewódzki
        • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 10:37
          witam Was kobietki!
          Blenusia leż i sie nie ruszaj, dobrze że brzuszek miękki sie zrobił, ale jakby
          coś sie zaczeło dziac to jedź do szpitala. lepiej dmuchać na zimne a tam
          przynajmniej cię uspokoją. Ja też w 34 tyg miałam częste stawianie brzuch ai
          skurcze-nawet bolesne- ale lezałam jak kłoda i sie uspakajało, grunt to nie
          chodzić. a teraz skurcze się uciszyły jak na ironie hehee.

          Jak się martwiłam czy donosze tak teraz Hania moja mała nie chce wyjść heheh a
          spora juz dziewczyna jest jak na 38 tydzsmile

          Co do porodu bede rodziła u siebie w moim rodzinnym mieściesmile Choć na początku
          jak miała problemy z ciążą to myśelismy z mężem o białymstoku bo bliżej mamy,
          ale leżałam juz 4 razy w ełckim szpitalu i nie jest mi straszy poród. Warunki
          dobre, czysto lekarze..hmmmm tu nie za kolorowo ale nie jest źle.

          A jak z waszymi lekarzami, dobrzy są? Ja swoją prowadzącą w 28 tyg zmieniłam jak
          zaczełam skurce i skracanie się szyjki mieć bo totalnie mnie olewała. Teraz z
          mojej lekarki jestem zadowolona bo przynajmniej jak coś złego sie działo to mnie
          nie okłamywała.
          • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 10:50
            ja na swoją doktorkę nie narzekam; 5 tygodni już mam problemy z
            twardym brzuchem, ale jak na razie szyjka dobrze trzyma, nie skraca
            się (oby tak dalej) więc widzę że pani dr zna się na rzeczy smile
            najważniejsze to chyba mieć zaufanie do lekarza
            miłej niedzieli życzę kobietki smile
          • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 10:54
            no ja mam inną lekarkę niż przy pierwszej ciąży, bo poprzednia
            ciągle twierdziła, że wszystko jest ok. i gdyby nie mój upór to
            olewała mnie, ale to już okazało się przed samym porodem. Wczesniej
            byłam bardziej nieświadoma i zahukana. Nie zleciła mi badań np. na
            toksoplazmoze...teraz mam lepszą, ale tak naprawde to uważam, ze
            trzeba się samemu orientować w temacie, dociekać i trochę więcejsię
            domagac samemu.
            • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 11:24
              i jak tam blendusia sie czujecie? mnie leb nawala...
              • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 13:22
                Fizycznie nieźle. Zostało jedynie parcie na pęchęrz, jakbym ciągle
                siusiu chciała, ale tak juz mam od jakiegoś czasu. Brzucho dośc
                miękki. MAły bardzo ruchliwy aż boli od jego wygibasów.
                ....Tylko kurcze JUŻ MI SIĘ NIE CHCE LEŻEĆ. kurcze o wszystko poproś
                a to kawa, a to woda a to coś znowu. Staram sie zasickać zęby i nie
                być namolna dla domownikówsmile Kilka dni jestem u rodziców i gotuje
                obiadki dla taty, ale dziś zapędziłam go do pracy to rosół
                zgotował...a mąż zaraz kotlety posmaży...mmmmhhhh może dobrze
                czasami poleżeć. TYlko jak patrzę na pogode za oknem to mi smutno bo
                na jakiś spacer bym poszła...
                • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 13:57
                  kochana u ciebie blizej niz dalej... ja to mam depresje kurcze jak se pomysle...
                  ale nie leze caly czas, to se pojde do kibelka,to obiadek ugotuje, to wyskakuje
                  kawke zrobic albo herbatke, to mlodego wykapac i jakos leci... tylko wolalabym
                  zeby zima byla....
                  • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 14:04
                    tylko niekeidy złosc mnie dopada, ze jestem jakas felerna... nawet dziecka
                    urodzic normalnie nie potrafie... niesprawiedliwy ten bog nasz jest... kiedys
                    lezlam w szpitalu to chyba z marcelem bylo, wychodze sobie na siku i patrze na
                    zewnatrz policja, noworotki zamkniete na klucz... jak sie okazało to zgarneli
                    jakas babe co swoej dziecko udusila i moze byc sie nie wydało jakby nie to ze
                    krotoku dostała! ku... to ja sie ku... mecze a ta zdzira wlasnymi rekami dusi
                    bo jej sie tak podoba! i mase jest takich sytuacji moja znajoma cpa pali piwo
                    pije i wlasnie urodzila zdrowego bobasa, druga jeszcze lepsza sasiadka tak
                    balowali ze dziecko z 4 pietra z balkonu wypadło, a ja leze w tym cholernym
                    lozku i modle sie o nastpny tydzien....
                    • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 16:20
                      Niestety strasznie pogmatwany ten świat...czasmi zal patrzec. JA
                      pocieszam się tym, żeprzynajmniej mogę, mam szansę
                      byc "inkubatorkiem dla mojego małego" bo serdecznie wspólczuje tym
                      kobietom, które wogóle nie mogą mieć dzieci....tragedia....
                      A Ty już teraz masz skurcze, czy profilaktycznie po pierwszej ciąży
                      musisz leżeć??
                    • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 17:06
                      ja kochanie leze bo brzuch mnie napiernicza krzyz i tak w kólko, dodatkowo
                      niekiedy mam plamienia...
                      • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 17:08
                        poza tym jedna ciaze poronilam, a druga obumarla... wiec sama wiesz o co chodzi
                        • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 17:42
                          Właśnie nie wiem. Kurcze ja to początki standardowe miałam, tylko
                          jakieś mdłości. Dopiero po polowie coś się psuło. Ale Ty to masz
                          nieciekawie. Nie znamy się osobiście, ale bardzo współczuję. Tak
                          ciąża od początku to ogromne poświęcenie... A co na to lekarze? Juz
                          masz jakieś leki?
                          • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 17:51
                            tak, mam nospe forte 3 razy dziennie, magnez 3 razy dziennie i luteine 3 razy po
                            2 tabletki. Moja kazda ciaza to poswiecenie, mam nadzieje ze tym razem wybrniemy
                            z tej opresji...jak nam sie uda to koncze edukacje w tym kierunku, juz mam
                            dosc... najgorszy jest stres, wykancza... po nocach nie spie... zwariowac idzie,
                            ja bym lezalam nawet 2 lata jakbym wiedziala ze bedzie ok....
                            • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 19:31
                              cóż mam mówić.... pocieszanie nie jest współmierne do Twoich
                              przeżyć. Mogę jedynie przesłać uśmiech i powiedzieć ze jesteśmy tu.
                              Możemy sie spotykać, czasami posmiać, czasami pożalić i jak w tytule
                              leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem. Pozdrawiam i zyczę
                              dobrej nocy.
                              • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 24.08.09, 10:00
                                Angela ja doskonale rozumiem twoj stres, u mnie teraz tylko dziecko
                                wie, co ja w srodku czuje- niestety chba widze teraz tego skutki w
                                jego zachowaniu. Ma takie strasznie nerwowe tiki i az ryczec mi sie
                                chce jak pomysle, ze to przeze mnie.Wiem, ze to niesprawiedliwe, ze
                                musisz lezec, ciagle sie martwic- tak ci wspolczuje, bo sama to
                                przechodzilam. Nie wiem na szczescie co to pzn. poronic, ale kiedy
                                zaczelam plamic w 7 tyg to mysalam ze oszaleje z rospaczy, bo
                                napewno poronie. Nie napisze ci - nie stresuj sie, bo sie poprostu
                                nie da, ale pamietaj, kazdy dzien to blizej konca. Dziel ciaze na
                                jakies wizyty u lekarza, czyjes odwiedziny. jestem z wami dziewczyny
                                i doskonale was rozumiem z tym strachem i stresem.
                            • p.fenowoman1985 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 20:15
                              angela10086 mam te same leki co Ty... i też modlę się o każdy dzień.
                              Mam chwile załamania, ale zaraz maż mnie doprowadza do pionu na
                              szczeście. To moje pierwsze dziecko, nasze upragnione... do tej pory
                              było wszystko ok, a tu nagle w 23 tygodniu taka
                              informacja...chciałam mieć trójkę dzieci,a teraz boję się na myśl o
                              kolejnej ciążysad a tak bardzo chciałabym móc cieszyć się tą ciążą
                              tak jak inne dziewczyny które nie mają żadnych problemów. To
                              naprawdę niesprawiedliwe... upragnione dziecko, owoc miłości... i
                              problemysad a jak patrzę sobie na niektóre patologie, na te kobiety
                              które tak traktują swoje ciało i sibie w ciaży... a rodzą bez
                              problemów i zostawiają swoje dzieci, to aż krew zalewasad i wtedy
                              właśnie zadaje sobie pytanie dlaczego tak musi być. Ale żyję
                              nadzieją że mój synek urodzi się o czasie. Jeszscze długa droga
                              przed nami, ale wierze i odliczam dnismile damy rade, trzeba tylko
                              wierzyc, nie stresować się, myśleć pozytywnie, stosować się do
                              zaleceń, a wszystko będzie dobrzesmile a to wszystko co teraz
                              przezywamy może kiedyś zostanie nam wynagrodzone... moze ktoś ma w
                              tym jakiś cel, może tak musi być?
                              • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 20:19
                                zgadzam sie z p.fenowoman1985 czemu tak upragniona ciąza jest taka trudna sad
                                Dziewczyny jestem z wami, uwierzcie mi że można przetrwać i przetrwamy! życze
                                wam spokojnej nocy!!!
                                • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.08.09, 20:57
                                  Czesc kochane, tylko kilka dni, a ja sie tak stesknilam. Witam was
                                  juz rozpakowana. Widze, ze pare nowych mamus zawitalo- ciesze sie
                                  bardzo. Dopiero wrocilam ze szpitala i od razu z dzieckiem na reku
                                  do kompa- jak nalogowiec jakis smile Dziewczyny nie martwcie sie, ja
                                  przechodzilam dokladnie to samo. Ciaza wyczekana, upragniona i
                                  lezenie plackiem przez 4 miesiace przez skurcze, ktore nic mi nie
                                  robily. A uwierzcie, kilkadziesiat na dobe przez tyle miesiecy i
                                  szyjka ok. Nic nie bralam na wstrzymanie. Nie faszerujcie sie tymi
                                  lekami jesli z szyjka jest ok mimo skurczow. Ja bez zadnych
                                  dotrwalam i ciesze sie z tego, ale pamietam jak tez sie balam. A
                                  teraz cos na pocieszenie o porodzie, tzn. chodzi o skurcze. Tak mi
                                  wytrzenowaly macice, ze przez prawie 24 godz sie meczylam okropnie,
                                  a rozwarcie postepowalo powolutku, ale po kolei. We czwartek okolo
                                  03.00 w nocy pierwszy skurcz. Wiedzialam, ze to ten porodowy, bo
                                  bolesny byl, nigdy takiego nie maialm. Kilka co 15 min, potem co 10
                                  i nagle co 4 min. Do szpitala pojecha;ismy okolo5-tej. Zbadali mnie
                                  i rozwarcie na 3-4 cm. Ja szczesliwa, ze pewnie szybko pojdzie.
                                  Poszlam do wanny, kolejne badanie i znowu to samo. Odeslali mnie do
                                  domu. Po kilku godzinach wrocilam do szpitala i rozwarcie na okolo 4
                                  cm. Ja zalamana, bo mjuz nie moglam. Chcieli mnie znowu odeslac, ale
                                  powiedzialm "nie", bo jazda samochodem to byla meka. Kazali chodzic
                                  non-stop. Lazilam po calym szpitalu, po schodach w najwiekszych
                                  bolach i co? I po 3,5 godz rozwarcie na 5-6 cm. Ja juz tam rycze, ze
                                  nie dam rady. Okolo 23.00 dali mi gaz, nic nie pomogl tylko bylam po
                                  nim pijana i maz z polozna mieli ubaw z mojego pieprzenia glupotsmile
                                  Poprosilam o epidural w kregoslup. Dosttalam od zaraz, ale co z tego
                                  jesli w moim przypadku prawie nie dziala nawet po zwiekszeniu dawki,
                                  choc bole po nim byly na tyle znosne, ze moglam lezec na lozku.
                                  Wczesniej mowy nie bylo. Mierzyli tetno dziecka i zaczelo im sie nie
                                  podobac, bo przy skurczach spadalo. Rozwarcie 8 cm, kilku lekarzy
                                  poloznych i mowia, ze musza przebic wody. Nic to nie dalo. Chcieli
                                  pobrac krew z glowki malego, zeby sprawdzic co z nim, ale ze ma duzo
                                  wloskow to nawet 3 proby nie pomogly. Decyzja- cesarka. Ja
                                  przerazona, bo wlasnie tej balam sie najbardziej. W 20 min wszystko
                                  zrobili i o 2.57 moj synek na swiecie juz byl. Ja niestety
                                  takazdretwia na tym stole, ze nawet potrzymac bym go nie mogla. Maz
                                  happy. Filip zdrowy choc podobno 8 punktow dostal, nie wiem
                                  dlaczego. Wazy 3660g i jest sliczny. Straszne meki przeszlam przez
                                  ten porod. Teraz ledwo sie ruszam przez tp ciecie. Caly czas sie
                                  boje, ze rana sie otworzy. Nie mam na niej nawet opatrunku, bo tutaj
                                  sie juz po 2-och dobach nie zaklada.Opieka w szpitalu super i nie
                                  powiem zlego slowa na angielska sluzbe zdrowia. Teraz tylko jeszcze
                                  mam koszmar z sutkami, az sie ryczec chce jak karmie- tak bola.
                                  Zastanawiam sie tez kiedy bede w miare chodzic po tej cesarce.
                                  Dziewczyny, moj maly zaczal sie rodzic dokladnie dzien po terminie.
                                  I zadne skurcze mi nie pomogly ani nie zaszkodzily. Od 36 tyg
                                  zaczelam chodzic i nawet wszystko robiac nic sie nie dzialo. Glowa
                                  do gory, napewno bedzie dobrze. Ja wam to mowie i Kasia i Blenusia.
                                  Dacie rade, a potem bedziemy sie martwic o maluszki. Powiem wam, ze
                                  ciaza to pikus. Teraz to dopiero bede panikowac smile Taki juz ze mnie
                                  durny typ. Wierzcie mi- gadanie lekarzy typu "powyzej 10 skurczy na
                                  dobe/godz to patologia", to oni sa patologia, ze tak strasza
                                  kobiety. Zazywac magnez i obserwowac szyjke. Dopiero jak z nia cos
                                  nie tak to wtedy inne leki. Ja w Polsce to pewnie bym pol ciazy w
                                  szpitalu lezala, bo jakby zobaczyli co mi sie z brzuchem dzieje, to
                                  by pewnie co drugi lekarz na zawal padl. I wcale nie przesadzam.
                                  Pozdrawiam ps Kasia teraz czekamy na Ciebiesmile
                                  • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 24.08.09, 07:41
                                    ohh dziewczyny jak ja juz chiałabym byc następnasmile

                                    Noce są koszmarne ten ból nie daje spac;/ Jakby mi ktoś nogi z d... wyrywał ,
                                    przepraszam za słownictwo, ale poprostu spac nie moge. Zasnełam dzis na boku i w
                                    nocy jak do wc chciałam wstać to wyłam z bólu. Mąż wstał na równe nogi a ja jak
                                    sparaliżowana ruszyc sie nie moge. Po 15 min udało sie doczłapać do toalety a
                                    później juz noc z głowy bo na płasko usnąć nie mogłam;/

                                    Zaraz sie ubieram i ide tate odwiedzic, tak więc bede dopiero wieczorem, do
                                    usłyszenia
                                    • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 24.08.09, 08:25
                                      marzeniee22:
                                      mnie po cesarce 2 tyg tak bolalo ze chodzilam w pól zgieta, tragedia bylo
                                      polozenie sie i wejscie do lozka... pozniej juz z gorki było, z sutkami milam to
                                      samo kup sobie nakladki, smaruj bepathenem. Ja wierze ze bedzie ok, chyba juz
                                      swoj limit wyczerpalam nieszczesc...
                                      • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 24.08.09, 08:28
                                        p.fenowomen1985: pozostaje nam tylko nadzieja kochana, ja mam na tyle dobrze ze
                                        mam juz synka 2 letniego, ale kazde poronienie przezywam tak samo, narazie
                                        odpukac dobrze sie czuje, nie wiem czy mnie tak na nogi magnez nie postawil...
                                        moze te skurcze z barku magnezu? pamietam jakies 3 tyg temu mialam co jakis czas
                                        okropne skurcze lydek w nocy, na pewno to z ciaza nie bylo zwiazane....
                                        • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 24.08.09, 08:29
                                          blendusia; dziekuje ci kochana, jestes wielkakiss
    • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 24.08.09, 13:16
      To jestemsmile Dopiero teraz bo gotowałam zupę i kurde ja to nie mam
      oka. mogę gotować w miejscach zywienia zbiorowegosmile JAk nagotowałam
      zupy to dla wojska całego Ale prznajmniej jutrzejszy obiad mam z
      głowysmile Potem musiałam małą spać położyć i teraz wreszcie chwilka
      dla siebie, dla nas Wiecie ja to już też prawie nałóg z tym forum
      i naszym wątkiem. Ale super bo chodzić nie bardzo i na wszelkie
      spotkania ze znajomymi to jeszcze za wcześnie, a tu mam Was i
      przynajmniej usmiech mi się na buzi pojawia jak się spotykamy!
      MArzeniee GRATULUJĘ! Początki są zawsze trudne, ale potem to już z
      górki... będzie ok.
      Co do chodzenia to nie panikuję za bardzo, jednak wolę się nie
      forsować jeszcze dwa tygodnie. Zakończę pełne 36 tygodni i też nie
      będę się oszczędzać. mmhhh....chociaż wiecie naprawdę widzę plusy
      tego leżenia, chociażby bezkarne leżenie z kompem na nogach i
      pisanie z Wami. Normalnie miałabym wyrzuty sumienia, ze trzeba
      sprzątać, gotować, zajmować się dzieckiem i pewnie tysiąc innych
      zajęc. No cóż teraz się trochę podenerwujemy a za pare lat się
      spotkamy za naszymi maluchami i pośmiejemy z tego wszystkiego.
    • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 24.08.09, 13:40
      czesc kobietki ja sie czuje juz 2 dzien super, prawie zadnych bolusmile moze jak
      tak dalej bedzie to rezim łozkowy zostanie zniesiony? haha
      • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 24.08.09, 14:51
        angela to super ze dobrze sie czujesz! grunt to sie nie załamywać! ja teraz
        siedze u mego taty zjadłam objad i objadam sie słodyczami. hania mało rusza sie
        dzis dlatego słodzę sie zeby zaczełą sie ruszać bo sie martwie
        • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 24.08.09, 15:15
          czesc kochane,
          Juz 2 razy napisalam dlugi post i nie wiem czy nie wyslalam i nie ma
          go- wkurzam sie, bo kazda chwile wolna lece na neta smile dziewczyny to
          wasza wina jest- bez 2-och zdan. Teraz naprawde zazdroszcze wam tego
          lezenia, powaznie. Kasia, piszesz o tym bolu krocza i mi sie
          przypomnialo takie schorzenie, ktore jest w ciazy. Chodzi bodajze o
          rozchodzace sie spojenie lonowe, lezalam jeden dzien z dziewczyna w
          szpitalu to pamietam, ze ona do toalety musiala o kulach isc i
          ciagle plakala z bolu nawet przy tabletkach przeciwbolowych. A co
          mowi o tym twoj lekarz? Jak cos znajde o tym to wkleje. Angela zycze
          Ci tylko takich dobrych dni. Kochana, ja nie poronilam nigdy na
          szczescie, ale ciaze przeszlam jako jeden wielki stres i jak czytam
          Twoje posty to jak o sobie bym czytala. Pamietam jak plamilam w 7
          tyg to juz wpadalm w rozpacz, bo bylam przekonana ze poronie. Mialam
          ciagle bole jak na okres i jak gdzies bylam na miescie, a byl bol i
          do tego cvzulam, ze cos leci to juz panika i szybko musialam isc to
          sprawdzic. Kazdy dzien to blizej porodu. Moze jednak nie bedziesz
          musiala lezec cala ciaze. Teraz jak patrze na moje dziecko to ryczec
          mi sie chce, bo widze jaka krzywde mu zrobilam moimi stresami. Ma
          takie nerwowe tiki, ze szok. Jakby mu sie cos snilo zlego, rzuca
          sie. Sam nie zostanie w pokoju. Serce mi sie kraje. Ja nie zrobilam
          tego specjalnie i wiem, ze ty tez, ani zadna z was nie przestanie
          sie stresowac. Zmierzam tylko do tego, ze one to czuja doskonale i
          przezywaja razem z nami. U mnie czarnowidztwo to norma. Nawet
          karmienie piersia dzidzi mnie wykancza, bo juz tyle razy sie
          zakrztusil, a ja az sie trzese ze strachu. Ciesze sie , ze jest nas
          kilka na tym forum. Ja nawet z przyjaciolka o tym nie rozmawiam o
          czym wam pisze. Super,m ze jestescie. Musicie sie trzymac i gorsze
          dni zawsze beda, ale potem przyjda lepsze. Zawsze tak jest. I ja
          wierze, ze kazda z was donosi szczesliwie.
          • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 24.08.09, 15:20
            marzeniee ja juz sporo czytałam o tych bólach i tez podejżewam ze mi sie kosci
            rozchodzą . lakarka stwierdziłą ze jestem kaleka i ze to normalne taki mój urok.
            Ale ja dziękuje za ten urok, wolałabym mieć śliczną cere zamiast tych bólów
            hehehe. Bo naprawde są okropne a jeszcze później istnieje prawdopodobieństwo ze
            będą po porodzie wracać od siebie i też kilka miesięcy bólu przy schodzeniu
            kości ale nie kracze. juz nie moge sie doczekać mojej Hani niech juz ona też
            zechce zobaczyć swoich rodziców
          • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 24.08.09, 15:37
            marzeniee22: kochana ty mowisz ze zazdroscisz a ja na odwrot bym bardzo chciala
            miec to za soba... chyba jestesmy do siebie bardzo podobne... moj maz sie smieje
            ze nawet w pozytywnej sytuacji znajde sobie cos big_grin, juz tak mam... ja zaczelam
            sie tak wszytkim przejmowac jak po porodzie marcela wynalzli mi w piersi guza na
            2 cm, wczesniej bylam lekkoduchem strasznym... bardzo sie wtedy balam
            przezywałam starszny dramat czekajac 2 miesiace na wizyte u onkologa... pozniej
            te poronienia, ciaza obumarla i wszystko do kupy stworzylo z tego lekkoducha
            straszna panikare... mama nadzieje ze bedzie dobrze, caly czas sobie to
            powtarzam ale czar pryska jak znajde na bieliznie plamke czegos co przypomina
            brunatna krew, dostne boli brzucha-tragedia normalnie juz mi sie wyswieltla
            czerwona lapmka i czarnowidztwo gotowe... wiesz teraz mam bardzo duzo czasu,
            wiec to jeszcze gozej bo całay czas rozmyslam o tym... pewnie jakbym sie czyms
            innym zajela to nie panikowalabym tak strasznie... a co to stresu to fakt, moj
            do tej pory ma wlasnie takie tiki, czesto z nerwow trzesie sie cały... ale coz
            poradzic jak sie kocha to wszystko przybiera inna miare, to co dla innych jest
            niewazne dla ciebie jest sprawa pierwszej wagi... ja dziekuje dziewczyny bogu ze
            dal mi takiego skarba malego teraz wiem ile milam szczescie ze udalo nam sie!
            Teraz to wiem...
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 25.08.09, 07:51
      cześć dziewczyny, dzis miałam dobrą noc, po południu walczyłam ze snem i
      wygrałam w nocy budziłam sie tylko 3 razy wiec noc zaliczam do udanych. Hania b.
      mało ruchliwa, martwi mnie to, ale kto wie moze szykuje sie na wielkie wyjście smile
      A jak wy sie dzis czujecie? angela dobra passa trwa?
      • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 25.08.09, 08:38
        chyba za szybko sie cieszylamsad wczoraj dostalam silnego plamienia brazowego...
        mam zalamke totalna siedze i rycze
        • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 25.08.09, 10:32
          Angela, trzymaj sie kochana, nie poddawaj sie, to moze nic
          powaznego? Skoro to nie jest zywoczerwona krew. Odpoczywaj. Szkoda,
          ze tylko tak mozemy cie pocieszyc, ale pamietaj, ze jestesmy z toba
          i pisz na bierzaco.
          Kasia, a moze final sie zbliza? Czytalam, ze dzieci sa wtedy wiele
          mniej ruchliwe. W moim przypadku bylo co prawda inaczej, ale nie
          znasz dnia, ani godz. Mnie wzielo tak nagle, nawet czop mi nie
          odszedl, wody- zupelnie nic. Tylko skurcz i sie zaczelo.
          Blenusia, co u Ciebie? I co u reszty dziewczyn slychac?
          Ja dalej chodze obolala jak kaleka. Z malym mam problem, bo nie chce
          spac w nocy w lozeczku. Possie cyca, zasypia, ale jak tylko wloze go
          do lozeczka od razu wybudza sie i chce znowu cyca. Po czym poznac,
          ze dziecko najedzone jest? W te noc udalo mi sie 2 razy go zostawic
          w jego lozeczku. Boje sie spac z nim w lozku, zeby cos mu nie zrobic.
          • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 25.08.09, 11:41
            witam! gratuluje Ci marzeniee że Twój maluszek już po drugiej
            stronie brzucha smile
            a może któraś z Was może polecić coś skutecznego na zgagę?
            • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 25.08.09, 12:41
              Dziekuje bardzo kubusiowa.mamo. Jesli chodzi o zgage to moze sprobuj
              mleka albo arbuz tez podobno dziala. Mi lekarz przepisal lek na
              zgage, ale go nie stosowalam, na szczescie mialam tylko ze 4 razy
              przez cala ciaze. Gdzies widzialam watek o zgadze na "ciaza i porod"
              tam tez poszukaj. pozdrawiam
              • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 25.08.09, 13:38
                HEj Angela, coś mnie niepokoi ta Twoja cisza. Co się dzieje? Wierzę,
                ze Ci jest bardzo cięzko, sama najlepiej wiesz, ze te początki sa
                najtrudniejsze. Nie chcę się mądrzyć, bo wiem ile pracy jest z
                dwulatkiem, wiecznie cić, ale postaraj się teraz na początku jednak
                odpoczywać... Buziaczki i trzymaj się! Nie rozpadaj się nam teraz.
                Poczekaj jeszcze jakieś sześc miesięcy!

                MArzenie jak widzisz ze mały ładnie i intensywnie ssie przynajmniej
                15 minut z jednej piersi, i jak poczujesz ulgę w piersi. To powinien
                byc najedzony. Powiem Ci jednak, ze jemu moze nie chodzić o mleko
                tylko o przytulenie i ręce. Moja Hania najpierw gzrecznie spała w
                łóżeczku jak zjadła, ale szybko zorientowałam się ze prz mamie
                najlepiejsmile..... do dziś śpi ze mną.

                Kubusiowa mamusiu na zgagę: nie jeśc słodyczy, nie pić kawy, jeśc w
                małych ilościach i leżeć a nawet spać w pozycji półsiedzącejsmile A
                ponieważ zazwyczaj nic nie pomagasmile to udać się do apteki i kupić
                tabletki na zgagę, zapytaj farmaceutkę, jaki, ale większość(typu
                rennie)można przyjmować w ciązy.
                • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 25.08.09, 13:54
                  czesc ja naprawde odpoczywam, maz robi wszytsko oprocz obiadu,zlosci mnie
                  sytuacja kiedy nie mam na cos wplywu, wiem ze cokolwiek bym nie zrobila i tak
                  bedzie zle... leze i leze i co z tego mam? w nagrode palmienia i bol brzucha...
                  mam wrazenie ze jakbym poszla pobiegac to sytuacja by byla taka sama... wiem ze
                  te plamienia nie zapowiadaja niczego dobrego, zawsze jak tak sie zaczynało
                  konczyło sie zle, juz nie mam nadzei niestety... wczoraj uzgodnilismy ze tym
                  razem idziemy na badania bo raz mozna poronic, drugi, no na upartego tez... ale
                  3 to juz nie przypadek... ktos zna DOBREGO lekarza ginekologa albo klinike
                  leczenia nieplodnosci w okolicach wroclawia, opola katowic?
                  • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 25.08.09, 15:04
                    angela,moze jak te plamienie cie niepokoi to jedz do szpitala.przeciez cienie
                    odeślą a przebadają i zatrzymają na obserwacje. Ja na początku ciązy leżałam 2
                    razy a w sumie to 4 razy. Wiele kobiet poznałam które z każdym plamieniem
                    przjeżdzały , nawet kilka razy.

                    a ja jakaś taka dziwna dzis jestem. Mąz dostał oferte pracy w szkole, wiec
                    teraz zmienia prace w ciagu tyg. boje sie tylkoze to praca na rok a później
                    wielka niewiadoma a chcieliśmy kredyt na mieszkanie brac. i zaczynam sie
                    stresować, jest mi źle choć wiem ze to irracjinalne. ale musiałąm sie komuś
                    wygadać bo abrdzo ciesze sie z jego sukcesu ale martwie sie o przyszłość
                    • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 25.08.09, 15:06
                      mam wszytskie leki jakie moge dostac, przerabialam to juz 3 razy, poloza mnie i
                      powiedza: teraz to moze pomoc tylko spokoj... ja tam wole w domu, niz lezec
                      bezczynnie w szpitalu.
                      • p.fenowoman1985 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 25.08.09, 19:57
                        angela10086, ja Cie doskonale rozumiem... sama nienawidze szpitala,
                        dodatkowo pogarsza mój stansad jak sie dowiedzialam ze mam krotka
                        szyjke i pojechalam do szpitala, zostawili mnie tam i trzymali 4
                        dni... tyle ile ja sie wypłakalam w tym szpitalu to tylko ja wiem. A
                        jak tylko stamtad wyszłam powiedziałam sobie że zrobię wszystko żeby
                        tam nie wrócić przed terminem poroducrying
                        A ja dzisiaj byłam na kontroli USG...szyjka nieznacznie się
                        skróciła, teraz ma trochę ponad 2 cm, ale nadal jest zamknięta i
                        twarda,,, jutro mam wizyte u mojej lekarz prowadzącej, chyba będę
                        nalegać żeby założyła mi krążek... żebym mogła w miare normalnie
                        funkcjonować i nie martwić się tak bardzocrying
                    • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 25.08.09, 15:07
                      ja mam wszytkie leki jakie moge dostac...przerabialam to juz 3 razy... poloza
                      mnie i powiedza: teraz to tylko spokoj moze uratowac sytuacje.... i po co mi
                      jeszcze stres szpitalny?
                      • p.fenowoman1985 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 25.08.09, 19:58
                        angela10086, ja Cie doskonale rozumiem... sama nienawidze szpitala,
                        dodatkowo pogarsza mój stan jak sie dowiedzialam ze mam krotka
                        szyjke i pojechalam do szpitala, zostawili mnie tam i trzymali 4
                        dni... tyle ile ja sie wypłakalam w tym szpitalu to tylko ja wiem. A
                        jak tylko stamtad wyszłam powiedziałam sobie że zrobię wszystko żeby
                        tam nie wrócić przed terminem porodu
                        A ja dzisiaj byłam na kontroli USG...szyjka nieznacznie się
                        skróciła, teraz ma trochę ponad 2 cm, ale nadal jest zamknięta i
                        twarda,,, jutro mam wizyte u mojej lekarz prowadzącej, chyba będę
                        nalegać żeby założyła mi krążek... żebym mogła w miare normalnie
                        funkcjonować i nie martwić się tak bardzo
                        • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 25.08.09, 20:09
                          tzn wiesz kochana, ja jakbym wiedziala ze tam mi pomoga to bym sie nawet nie
                          zastanwiala, ale problem jest w tym ze ja mam wszytskie mozliwe leki, nie dadza
                          mi nic innego tylko poloza do lozka i kaza lezec a lezec to ja moge w domu z
                          moim synciem u boku... zobaczymy, rano jeszcze troche plamilam a teraz od rana
                          jest calkiem czysto, tylko mnie brzuch pobolewa, bedzie co ma byc...ostanio
                          poszłam do szpitala w 18 tc stwierdzili mi krwiaka dali leki po 1,5 tyg wyszłam
                          lekarz mi robil usg mowi do mnie" pani justynko obraz ciazy ksiazkowy teraz to
                          bedzie tylko dobrze...." za 2 dni dziecku juz serduszko nie bilo...wiec jak to
                          ma sie stac to sie stanie... wszytsko w rekach bogasad a tym krazkiem ja bym sie
                          nawet nie zastanwiala...
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 26.08.09, 10:59
      czesc dziewczyny!
      mam dzis strasznego dołasad płakac mi sie chce, twarz kwaśna i wszycy w około
      mnie wkurzają. ą jeszcze ktos mnie skrytykuje to mogiła humor wisielczy,
      podchodzić w ochraniaczach albo zapasem chusteczek crying
      • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 26.08.09, 11:43
        a coz to sie stalo?
      • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 26.08.09, 16:18
        wreszcie dziś dotarłam.
        Po pierwsze to ja też jakaś płaczliwa dziś jestem, ale myslę że to
        dlatego, ze chyba już zmęczona juz ciążą jestem. W pełni
        zaplanowana, świadoma ciąza, upragniony dzidziuś i już mi troche
        spieszno by miec go w ramionach. Ale to tak chyba jest, ze dla tych
        którzy bardzo chcą dziecko to ciąza mogłaby trwać względnie 5
        miesięcysmile A do tego leżenie... I wiecie, nie chodzi o mnie tylko o
        to że chciałabym już pójśc na spacer z moją córką, ponosić ja na
        rękach, pobawić, poszaleć... a tu tylko czytanie książeczeksmile No ale
        moze za tyg na basen się wybierzemy. Niedługo.....

        Co Ci jest Kasia?

        No i jak Angela? Co się dzieje? Lepiej dzisiaj? A na wizytę u gin
        długo jeszcze poczekasz? Z tym szpitalem to Cie rozumiem.
        rzeczywiście człowiek w domu to sobie na więcej pozwala bo w
        szpitalu to z nudów się leżysmile Ale jeśli sama się kontrolujesz to
        nie ma co się tam pchać, bo człowiek leżąc na sali szppitalnej to o
        najgorszym mysli, a to jeszcze gorzej dla dziecka.
        • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 26.08.09, 18:12
          czesc kochana, ja juz nie plamie od wczoraj rana-odpukac... tylko brzuch mnie
          boli jak na okres... wiecie dziewczyny jak to jest w ciazy ze znieczuleniem
          miejscowym??? otoz chodzi o taka sprawe ze mialam miec zabieg usuniecia
          pieprzyka ( naczyniaka?) 2.10 i teraz jestem w kropce...to dziadostwo jest
          raczej do usuniecia bo sie czerwone zrobilo 2.10 bede w 10t4d ciazy i nie wiem
          co mam zrobic czy przeczekac te dwa tygodnie jeszcze i w 2 trymestrze to
          dziadostwo usuniac prywatnie czy ryzyzkowac i modlicic sie czy dziecku nic nie
          bede przypadkiem... co radzicie??
          blendusia wizyte mam za 1,5 tyg u gina.
          • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 26.08.09, 19:40
            hejsmile ja rok temu miałam usuwane znamię, a znieczulenie wyglądało
            tak że zrobili mi zastrzyk podskórny, działało w zasięgu kilku
            centymetrów, więc myślę że to chyba nie ma wpływu na ciążę. ale jak
            to jest na pewno to Ci lekarz powie
          • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 27.08.09, 09:43
            Nie mam pojęcia! Oczywiscie najlepiej porozmawiać i z ginem i
            lekarzem co będzie to robił. Moja koleżanka fatalnie reaguje na
            znieczulenia nawet miejscowe, miała ogromny problem z leczeniam
            zęba. Musiała go usunąć, a znieczulenia nie mogła bo się
            dusiła...Jakoś tam ja naprawili. Ale to własnie zależy, u każdego
            inaczej. ...moze warto poczekać....
            A ja jak nałóg, od rana na nasz watek co u Was słychać? Ja dzis
            spałam dobrze, ale całą noc na jednym boku, trochę biodro boli, ale
            to pikuś...
            • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 27.08.09, 09:58
              dzień dobry smile a ja też dziś wyjątkowo dobrze spałam, wstawałam
              tylko raz, co się ostatnio rzadko zdarza...i maluszek spokojny
              był...to chyba ta deszczowa pogoda tak wpływa smile
              • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 27.08.09, 10:05
                Czesc dziewczyny,
                Ja to spalam tak srednio. Mam problem z Malym, bo od 2 dni ciagle
                goli go brzuszek. Prezy sie i nie moze zrobic kupki. Wczesniej byly
                wodniste, a teraz sa zolte i dosyc geste. Strasznie sie meczy zanim
                zrobi, nawet caly dzien. Nie wiem co moge mu podac, zeby rozrzedzic
                stolec, wlasciwie to nie mam zadnych herbatek, karmie tylko piersia.
                Nie moge juz patrzec jak sie meczy, bo probuje przec i az placze jak
                to robi. Mamusie poradzcie cos?
    • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 27.08.09, 10:05
      czesc leseczki, ja niestety nie spalam dobrze bo brzuch bolal i miałam jeszcze
      babla w lozku-spalismy w trojke... na innym forum dziewczynya mowi ze tez mila
      usuwane w ciazy- jest specjalne znieczulenie...
      • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 27.08.09, 11:28
        czesc kochane!
        po wczorajszym dniu nie miałam nastroju na nic, dziś jest lepiej jestem
        spokojniejsza
        moj maz rzucił prace i do 1 zaczyna nowa na 10 miesiecy;]
        moja Hania rusza sie mało, rano wstałam z biegunką moze cos sie szykujesmile
        • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 27.08.09, 13:04
          Cieszę ze każda jakos tak w miarę pozytywniesmile
          MArzenie moze Ty pij sok jabłkowy... Ja piłam...moze jedz
          sliwki...ale moja mała to prawie bezproblemowa była... Pare kropel
          herbatki rumiankowej dla małego, firma Hipp takie ma a nawet
          łyżeczkę zwykłej przegotowanej wody.
    • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 27.08.09, 17:11
      oj kochane, mam strasznego dola. Powinnam sie cieszyc, ze mam
      zdrowego bobasa, ale sa momenty, ze poprostu moge ryczec na
      zawolanie. Nie wiem co mi jest. Wkurzam sie, ze wygladam grubo, ze
      nic na mnie nie pasuje, ze nie dam sobie rady z malym. Maz pyta co
      mi jest, ale zaraz kaze wziac sie w garsc. Jak prosilam o rozmowe to
      gral w play station, a teraz kiedy widzi, ze cos nie tak, ja nie mam
      ochoty mu tlumaczyc. Wogole czuje sie jak kopciuch, kiedys sie
      zastanawialam jak kobieta moze wstydzic sie swojego ciala przed
      mezem i teraz wiem, ze mozna. Kiedys lubilam swoje cialo, a teraz
      czuje, ze jestem tylko matka jego dzieccka. Nie moge nawet cwiczyc
      przez to ciecie.Masakra. Wiem, ze macie powazniejsze zmartwienia.
      tak chcialam sie wygadac.Chyba cos nie tak ze mna. Jak zawsze
      zreszta.
      • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 27.08.09, 17:20
        marzeniee nie katuj sie tak jestes swiezo po cieciu? wiesz kochana jak ja
        wygladalam wkoncowce ciazy? wazylam 92 kg, po ciazy myslam ze tego nie zrzuce a
        poszlo w pol roku teraz waze 52 kg... bedzie dobrze kochanasmile
        • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 27.08.09, 17:35
          jezu ale mnie dziewczyny brzuch boli tak ze w miejscu ciecia az mi dretwieje jak
          by czucie tracila w tym miejscusad(((
          • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 27.08.09, 18:21
            marzeniee moze to hormony tak ci buzują, za jakiś czas będzie lepiej. teraz masz
            burze hormonalna. heheh jaka ja mądra, zaraz ja tak bede miała. Dzis mnie brzuch
            pobolewa jak na okres, wiec kochane jak nie bede sie 3 dni odzywac to znaczy ze
            rodze hehehe.
            Humor mam nawet dobry, ale martwi mnie ze moje maleństwo tak mało sie rusza.
            prawie wcale, tylko jak ja szturchne to odpowie i cisza
            • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 27.08.09, 19:02
              Kasia, moim zdaniem to powinnas juz torbe dopakowywacsmile Chyba blizej
              niz dalej. Pisalas , ze biegunke mialas, pobolewania- to moze
              faktycznie ucichniesz na chwile na forum. Fajnie, dolaczysz do mnie.
              • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 27.08.09, 19:13
                Marzena te hormony to cholerne paskudztwo, wiem, ze Ci cięzko bo jak
                hormony szaleją to masakra. ja ogólnie zawsze miałam z nimi
                problemy, na okres i w ciązy, po urodzeniu tez miałam niezłe jazdy.
                Pocieszajace jest że to przechodzi. TYlo niech facet nie mówi:WEŹ
                SIĘ W GARŚC. bo szlag jaksny trafia. Powiedz żeby cie przytulil i
                poświęcił trochę czasu. Mój już troche wyedukowany, ale sporo mu
                tłumaczyłam w pierwszej ciązy jak hormony szaleja, myslę że teraz
                lepiej to rzejdziemy.
                pozdrawiam i pisz jak coś.
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 28.08.09, 07:16
      cześć dziewczyny!
      jak widac dzis nigdzie sie nie wybieram. Spała kiepsko,kręgosłup wysiada powoli.
      Brzuch dalej troche pobolewa ale pozatym nic.
      Angela ciesze sie ze lepiej sie czujesz.
      Blendusia jak tam twoje leżenie? Chodzisz juz troche, ja wstała z łóżka po
      pełnym 38 tygsmile i odtawiłam leki i jak do teraz to cisza.
      słonecznegoo i spokojnego dnia mamuski!
      • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 28.08.09, 10:22
        No ja to dopiero kończę 35...W poniedziałek wizyta u gin. więc juz
        powoli bedę zmniejszać dawkę luteiny i jak powiedziała lekarka że
        dobrze skończyć pełne 36 tygodni. czyli tydzień i przestaje się
        oszczędzać. szczerze mówiąc ostatnimi czasy to tylko się trochę
        oszczędzam, ale nie leże cały czas...nawet mało leże.... i całkiem
        nieźle. Wczoraj tylko parcie trochę bolesne, ale położyłam się i
        dziś już ok.
        A swoją drogą, to rzeczywiście jak na ironię najpierw człowiek leży
        żeby nie urodzić, a potem jak chce rodzić to niec się nie dzieje...
        • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 28.08.09, 10:53
          blendusia a powiedz mi kochana po co ty bierzesz ta luteine? ja wiem ze jest
          sens brac tylko do 18tc dopoki nie ma wyksztalconego lozyska pozniej funcje ono
          przejmuje i to ona zaczyna produkowac progesteron... ja wiem w pozniejszych
          ciazach zalecaja bardziej kaprogest niz luteine...
          ja wymiekam, zobaczylam wczoraj wielkiego obrzydliwego pajaka sobie siedzial
          spokojnie w kuchni bleee i zaczelam troche sprztac i dostalam za swoje -brzuch
          mnie tak bolal ze juz wiecej sie nie odwaze... dzis jestem grzecznasmile
          • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 28.08.09, 13:20
            No to leż, chociaz jeszcze pewnie nie raz Cie nerwy poniosą, bo
            sporo przed Toba....
            A co do luteiny to nie wiem sama, w pierwszej ciązy tez miałam,
            ponoć wlasnie dlatego, ze nie zawsze ten progesteron jest
            produkowany w odpowiedniej ilości, ale szczerze to też słyszałam, ze
            jest luteina przereklamowana! Tak w sumie to marzenie nie brała
            żadnych leków i do terminu wytrwała, najpier leżała, a jak zaczęlo
            chodzić to i tak się nie posypała. JA bardziej wierze w magnez,
            który zmniejsza napięcie mięsni i biorę go więcej niż w pierwszej
            ciazy i jest lepiej. Duzo pomaga leżenie, a i tak co ma być to
            będzie, mozemy czasami tylko trochę pomóc.
            Moze te leki barzdiej dzialaja jak placebo....Nie wiem sama
            • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 29.08.09, 08:22
              angela nie forsuj sie sprzataniem. Ach te baby starczy ze lepiej sie poczuja i
              juz cos robią. leż leż leż aż wszystko bedzie ok, sprzatanie zostaw męzowi wierz
              mi że można przywyknąc do bałaganu. Pamiętam jak ja sie męczyłam ze bluzka
              niezłożona, pranie wisi itp. ale zamknełam sie w pokoju i starałam niezauważac
              tego bo mam ważniejszą misje do wykonania, donosić Hanie.

              i fakt tak jak blenusia mówisz, ze zaraz mi sie termin zbliza a mała nie chce
              wyjsć, przypadek jak u marzenie e hehehe

              miłego dnia!
            • aphoper1 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 29.08.09, 14:10
              Wg mojego dra, udowodniono dobroczynny wpływ luteiny w powstrzymywaniu porodu
              przedwczesnego. Ja brałam do 34tc.
    • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 29.08.09, 10:58
      Cześć dziewczyny!
      Kurcze...cos mi sie mały nie rusza....pewnie śpi,ale na wszelki
      wypadek dla mojej spokojności, zaczepiam go żeby chociaz raz kopnął.

      Noc calkiem niezła i nawet taka jestem co raz spokojniejsza. Bo
      każdy dzień to już lepiej. no i bliżej niż dalejsmile

      Kocham swoje dzieci ponad zycie. Dwójka mmocno chcianych i
      planowanych,ale kurcze czasami już zmęczona jestem ciąząsmile
      przyznacie mi że mogłaby fizjologicznie trwać do 6 miesięcysmile

      A jak wasze samopoczucie?
      • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 29.08.09, 11:14
        hej blenusia! ja dzis czuje sie dobrze, spało się tak sobie;/ ale pocieszam sie
        ze juz niedługo. Tylko dzis psychicznie jakas zdołowana jestem , nic mie sie nie
        chce, wykrzesać radości z siebie nie moge, ale zwalam wszystko na hormony bo
        pewnie teraz buzuja jak nigdy

        a jak pozostałe Panie się miewają?
      • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 29.08.09, 11:18
        Ja tez mysle ze 6 miesiecy w zupelnosci by wystarczylo...a te 3
        pozostale moglby tatus donosic wink
        A moj maluszek wprost przeciwnie- jakis ruchliwy od rana. Dzis
        wlasnie zaczynamy 33 tydzien, wiec to tez chyba blzej niz dalej smile
        Jutro mam wizyte kontrolna, chcialabym zobaczyc synka...Myslicie ze
        to juz czas na kolejne usg?
        • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 29.08.09, 11:49
          kubusiowa.mamusia mi lekarka UGS robiła co 2 tyg, bo jak trzeba sprawdzac czy
          wszystko jest z maluszkiem ok to trzeba robic-tak mi sie wydaje
          • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 29.08.09, 13:00
            haha ja zawsze bylam zdania ze 2 ostanio mieiscae powinni wyciac z kalendarzasmile
            • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 29.08.09, 14:03
              Oj dziewczyny, ale Wam zazdroszcze tej przespanej nocy. Ja dzis
              mialam masakre. Niestety sama sobie winna jestem. Maly przespal caly
              dzien i spal nawet do 12 w nocy, ale my z mezem nie bylismy
              zmeczeni, wiec poszlismy ok 01.00 w nocy i wtedy maly znowu dostal
              bolu brzuszka tzn te cholerne zaparcia i strasznie sie meczyl. Od 3
              dni nie moze zrobic porzadnej kupki. Poilam go troche woda i dzisiaj
              troche wodnistej wyplynelo, na chwile byl spokoj i znowu to samo.
              Blenusia ja pamietam jak mi lekarka przepisala luteine i kazala brac
              do ok 33 tyg ale ja po tym mialam infekcje i w cholere to
              odstawilam. Angela, nie przemeczaj sie kochana, sprzatanie nie
              najwazniejsze. Jesli chodzi o ciaze to ja bym wolala, zeby faceci
              mogli karmic piersia smile przynajmniej moglabym sie wyspac i cycki by
              nie bolalysmile Choc powiem wam, ze raz maly probowal sie podlaczyc pod
              mojego meza, zabawne to bylo. Milego dnia zycze dziewczyny, ja zaraz
              zmykam na spacer, bo ladna pogoda.
              PS. moge tyg maluchowi podac herbatke koperkowa?
              • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 29.08.09, 14:40
                jezu laski pomozcie, jak polknac leki i nie zwymiotowac ich?
                • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 31.08.09, 06:57
                  cześć dziewczyny!ja jeszczechodzesmile termin mam na piątek a tu nic sie nie dzieje.
                  angela na mdłości i łaykanie leków niewiele moge ci poradzic bo sama
                  wymiotowałam do5 miesiąca a do teraz nadal mam poranne mdłości po śniadaniusad
                  moze spróbuj suchary lub jakies krakersy przed lekami, ja rano piłam ciepła
                  herbate i serek wiejski . juz na serki patrzec niemoge bo mąż zgrzewkami mi
                  kupował a ja jadłam bo tylkotego nie zwracałam.
                  • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 31.08.09, 16:48
                    hej kobietki! jakoś cicho się na forum zrobiło... co u Was słychać?
                    ja chciałam się pochwalić trochę- byłam właśnie na wizycie i moja
                    szyjka nadal trzyma smile mocna z niej sztuka... A synuś miednicowo
                    ułożony; to 33 tc dopiero więc może się jeszcze obróci...jak
                    myślicie?
                  • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 31.08.09, 16:54
                    Mnie na wymioty nic nie pomagałosmile....cóż za pocieszenie.
                    Przetrwać to, a leki pozostaną dopochwowe lub domiejscowe zastrzyki.
                    Dziś byłam u gin. zaczęłam 36 t więc jeszcze 7 dni i kończę leki, a
                    jak wytrzymam jeszcze 2 to mogę szaleć. Nic już nie mówiłam
                    lekarce,ale wcale plackeim nie leżałam tylko sie trochę
                    oszczędzałam, a ona ze rozwarcie odrobinę ruszyło (to sobie myślę,
                    ze leżec plackiem nie bedę, tylko trochę poodpoczywam) i ona mówi,
                    ze tak właśnie się zdaża, ze organizm kobiety zrobi taki falstart,a
                    potem jak sie uspokoi to ruszyć z porodem nie mozesmile jakaś ironia...

                    Pozdrawiam i czekam na wieści co u Was.
                    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 01.09.09, 07:46
                      tu masz racje kochana! mi skurcze sie uspokoiły, myslałam ze po odstawieniu
                      leków malutka sie pojawi na świecie a tu termin mam na piatek i NIC. jak ja juz
                      bym chciała trzymac ją w ramionach a jej nie śpieszy się do mamusi i tatusia
    • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 01.09.09, 15:27
      dziewczyny, pytanie mam: Czy moge smarowac piersi kremem na
      rozstepy, jesli karmie? Mam masakryczne rozstepy, na szczescie tylko
      na [piersiach. I jeszcze jedno: moge jesc pasztet? Bardzo lubie, a
      kumpela mowi, ze nie powinnam. A poza tym co tam u Was? Kasia kiedy
      wybierasz sie na porodowke? smile I jaka to ironia- lezalysmy tyle, a
      jak co do czego to sie ruszyc nie chce.
      • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 01.09.09, 18:19
        z tymi kremami to omijaj sutki i brodawkismile no i nie smaruj przed
        samym karmieniem. Co do pasztetu to smacznego! Nie rozumiem czemu
        miałabyś nie jeść. JA pierwsze dni miałam leką dietę, np. nie jadłam
        smażonego, potem zaczęąm podjadać niemal wszystko w malych
        ilościach, okazało się, że Hania to dobrze znosi, więc schudłam malo
        po porodzie bo mogłam jeśc wszystkosmile Czyli podjadaj w malych
        ilościach i sprawdzaj jak reaguje Filip na twoje menu.

        A mi wysiada kręgoslup...kurde blaszka... naprawdę nie daje rady!
        Ból nie z tej ziemi.... z Hanią nie miałam czegoś takiego....
        dopiero po porodzie bolał a teraz...... masakra.
        ..........hmmmmmmoze za dużo się spasłam jedząc słodyczesmile
        • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 02.09.09, 10:33
          a moja Hania nadal ani drgniesad
          Kurcze jak to dziwnbie w zyciu sie ukłąda,kilka miesięcy człowiek drży żeby
          maleństwo za wcześnie sie nie urodziło a później jak dochodzi do bezpiecznego
          tygodnia to nic.
          Melduje sie dziś że nadal Nic.Zobaczymy co bedzie jutro

          a jak tam u was,jak leżakowanie?
          • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 02.09.09, 10:36
            lezakowanie... z miotla.... kobietki, ja nie wiem czy mam racje ale wydeaje mi
            sie ze po luteinie
            atakuje mnie jakas grzybica, z pierwszym dzieckiem bralam dopochowowa do 20 tc
            i non stop mialam grzybice!!! jak odstawilam sprawa sie upokoila, z tego
            powodu w tej ciazy poprosilam dr o doustna i co? zaczelo sie od malej
            plesniawki ktora po 5 dniach znikla, wczoraj sie budze z cala opuchnieta buzia
            patrze a tam cala warga od starony wewnetrznej w obrzydliwym bialym nalocie!!!
            pomocy...
            • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 03.09.09, 18:05
              Angela, ja tez dostalam grzybicy po luteinie. Nie wiem czemu tak sie
              dzieje. A jak sie czujesz? Jak samopoczucie?
              Kasia, gdzie sie podziewasz?
              • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 04.09.09, 09:09
                Ja rowniez mialam to samo, od razu po tygodniu stosowania. Dlatego
                przerzucilam sie na pojezykowa, a tu na szczescie bez infekcji
                • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 04.09.09, 10:33
                  mi sie buzia prawie zagoila, ale w jednym miejscu mi sie rana zrobila, jak nic
                  nie jem to troche sie podgoi zrobi sie taki bialy nalot jak plesniawka, ale jak
                  cos zjem to rana sie na nowo otwiera i krwawi, zastanawiam sie czy mozna fiolet
                  stosowac w ciazy??? we wtorek mam wizyte poprosze o duphaston chyba.
    • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 03.09.09, 16:01
      Jestem.
      Ostatnio to nawet nie mam czasu się podrapać....a może źle
      zorganizowana jestem...Robię prawie wszystko, fakt, że dobrze byłoby
      jeszcze się nie posypać przez 10 dni...ale chyba teraz to tak łatwo
      nie pójdziesmile

      Angela kochana!!! Głowa do góry. Nie bedę pisała, zebyś się nie
      przejmowała, bo kurde czasami ma się poprostu dość, a wszyscy
      wokoło, jeszcze tylko dobijająsmile Jesteś najważniejsza TY no i mały w
      brzuchu. Ale to Ty masz robić tak jak Ci wygodnie i czasami masz
      prawo powiedzieć do kogoś, zeby się odczepił! ....czasami tylko
      ludzie nie chca nic zrozumieć i gadają "nic Ci nie jest" Marudź ile
      masz ochotę i rob żeby TOBIE bylo dobrze....
      ....TAk mi się lezka zaakręciła w oku, ze nie mogę Cię pocieszyc.
      pozdrawiam
      • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 03.09.09, 18:59
        cześć dziewczyny!
        ja niestety dalej jestem, jutro mam termin i nic, juz zaczynam sie ostro
        wkurzac. Płacze ,smieje sie wpadam w furie później w dół. Hormony mnie dobijają,
        nie wiem jak mój mąż wytrzymuje ze mną bo ja sama siebie znieść juz nie chce.
        Nic mnie nie cieszy sad
        • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 03.09.09, 19:05
          hmmm ciezko powiedziec, raz sie czuje swietnie a raz tak jak teraz do dupy!
          jeszcze mnie ku... dzis szwargierka pocieszyla: mowi" daj sobie spokoj, z tego
          nic nie bedzie!" debil... sory za wyrazenia ale mam na nia dzis takie nerwy ze
          tylko klne...
          • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 03.09.09, 19:33
            ja bym ja za morde wzieła i z domu wywaliła za takie teksty! niech wróci jak
            zmądrzeje, jezu co to za kobieta, psa na ulicy pewnie kulawego by
            skopała...brrrr ja tez dzis bojowa
            • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 03.09.09, 19:42
              Angela, faktycznie debil... Takich "madrych" i "zyczliwych" to
              wogole nie sluchaj. Normalnie brak slow, ze niektorzy to wogole
              pojecia o pewnych rzeczach nie maja. Masakra.
              Kasia, u mnie akcja zaczela sie dzien po terminie. Trzymam kciuki. I
              cierpliwosci zycze.
              PS. dziewczyny, czy taka wodnista, zolta kupka jest normalna u
              malego- karmie tylko piersia. Dzisiaj jak zmienialam mu pieluche,
              akurat zaczal robic i to wygladalo tak, ze woda i takie grudki kupki
              byly. Nie wiem do czego to porownac. Cos jakby scieta smietana na
              zupie. Tzn. taka niejednolita. Nie umiem tego inaczej opisac. Nie
              wiem czy mial tak wczesniej, bo jesli nawet to woda wsiaka w
              pieluche i zostaje sama kupka. Kolezanak mowi, ze to normalne, a ja
              juz schiza mam. Dodam, ze maly ma apetyt i staram sie go karmic
              kiedy chce, zeby sie nie odwodnil.
              • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 03.09.09, 19:48
                kochana niepokojaca jest zielona, czarna lub z krwia widoczna... dziecko jest na
                piersi bedzie robilo rzadsze kupki niz na butelce... a jak zostaje na pieluszcze
                i nie wsiaka to jest dobrzesmile
          • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 03.09.09, 19:36
            uwierz ze mi lzy w oczach stanely, przez tego debila tak sie zdenerowalam ze
            brzuch nie boli tylko napier... ale jak burak to burak.
            • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 04.09.09, 07:51
              ja dzis ide do lekarki a to sie zdziwi ze jeszcze chodze, byłą przekonana ze
              kilka tygodni temu urodze a ja tu trzymam sie do końca. Na dzis mam termin ale
              zadne znaki nie wskazuja na rychły poród.
              Angela nie denerwuj sie kochana, takich ludzi trzeba zlewać a twoje zdrowie i
              nerwy są najwazniejsze.
              Blenusia jak sie miewasz? pewnie juz nie lezakujesz reżimowo tylko ruszasz siesmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka