andzia001
25.01.12, 22:04
Witam

Jestem mamą niespełna pięciolatki, która drugi rok śmiga do przedszkola. Publicznego. Płatnego za "dodatkowe" godzin, czyli po przekroczeniu magicznych 5-ciu ustawowych godzin...
Od 7-mej do 16-tej...
W tych dodatkowych, płatnych godzinach do tej pory był m.in. j. angielski, rytmika.
Wpadł jakiś unijny projekt w stylu "przedszkole dla wszystkich, wyrównywanie szans..."
Dzieci uczestniczące w tym projekcie miały kiblować w placówce do 16-tej, docelowo do 17 a nawet 18-tej....
Nie podpisałam bo odbieram dziecię chwilę po 15-tej tuż po zakończeniu pracy i dylamy we dwie do domciu.
Dzisiaj odobieram moją pociechę zaryczaną po uszy bo siedziała w zupełnie innym pokoju, odsunieta całkowicie od zajęć rzekomo realizowanych w ramach projektu. Angielski został całkowicie przesunięty do projektu, młoda nie liźnie już ni słowa po angielsku....
podobnie rytmika...
dowiedziałam się o tym dopiero od małej, jak już ją uspokoiłam po małym przekupstwie.
Panie nabrały wody w usta i zero jakiejkolwiek informacji....
przepraszam, że tak chaotycznie nieco ale ciśnienie mam podniesione do teraz...
jutro dylam do dyr. doradźcie jak walczyć o swoje...