Hej,Byliśmy dziś z moim 3 latkiem w przedszkolu.Od września mamy zacząc
chodzic do tego przedszkola(Państwowe na Ursynowie).
I jakoś tak mi dziwnie.Na jedną grupe są dwie Panie,chyba ok.20-25 dzieci
było w grupie maluszkow do ktorej sie przylaczylismy.
I w zasadzie te maluszki siedza sobie,kazdy sobie,ten kopie dolek,ten kopie
pilke,ten obserwuje robaczki.Panie stoja i ograniczaja sie do: "Adasiu zaloz
kurteczke","Aneczko nie syp piaskiem" itp.Wszystko milo,z usmiechem.
Ja rozumiem ze majac tyle dzieci to troche trudno no ale przeciez takim
maluchom to naprawde trzeba pokazac...
Wiecie,jakos tak smutno mi sie zrobilo ze nikt mojego szkrabika nie
zaprowadzi na zjezdzalnie,nie pomoze wybudowac babki

A juz najbardziej zal mi sie zrobilo dlubiacej w piasku zasmarkanej
dziewczynki,nikt jej nie wytarl tego noska
Tak musialam wam sie wyzalic.
Chyba nie doroslam psychicznie aby oddac mojego malucha do "Szkoly
zycia"

)))