agakz
25.11.05, 13:17
Moja córka chodziła rok do przedszkola państwowego. Było źle, stale
chorowała, a jak była zdrowa to płakała. Ale lubiła panie - przedszkolanki,
pomoce i p.dyrektor. Jej pani zawsze przychodziła na 8, kiedy ja przywoziłam
małą, wychodziła chyba 3 dni o 15 kiedy ja odbieraliśmy a 2 dni o 13, a
zastępowała ją ukochanap.Dyrektor. Był kontakt - informacje co się działo w
przedszkolu, przekazywanie przeze mnie próśb i uwag.
Przeniosłam ją do społecznego - duzo mniejsza grupa, ładniejsze przedszkole.
córka mniej choruje. Ale organizacyjnie jest chaos. Nie wiadomo o co chodzi,
stale zmieniają się godziny zajęć lub są one odwoływane. O 8 jeszcze nie ma
naszej pani, tylko jakieś inne, gdy odbieramy córeczkę juz jej nie ma. Mała
nadal płacze, nie chce zostawać codziennie z kimś innym, bo pani jeszcze nie
ma. Płacę więcej, ale mam wrażenie że nie mam prawa do ządań, bo chetnych na
jedno miejsce jest kilkoro...
Jak godziny pracy są zorganizowane w waszych przedszkolach?
Aga