Karowa Wawa

01.06.09, 19:40
witam wszystkich serdecznie
wiem, ze ten wątek juz był, ale są stare wpisy, a ja prawdopodobnie
będę tam rodzić więc proszę piszcie jak tam jest. Opieka, lekarze,
położne itp.
    • moni-c30 Re: Karowa Wawa 01.06.09, 20:02
      Ja też prawdopodobnie tam wylądujęwink i proszę o opiniesmile
      • agnieszkafijalko Re: Karowa Wawa - kłopoty z przyjęciem 25.06.09, 15:20
        hej ,
        na KAROWEJ sa kłopoty z przyjmowaniem do porodu , mam termnin na 27 i zaczynam
        się stresować , chciałabym tam rodzić bo mam cukrzyce ciązowa a tu lipa , na
        chwilę obecną nie przyjmują , dzwoniłam kilka minut temu.
    • figa33 Re: Karowa Wawa 01.06.09, 20:29
      Wpisy z maja uważasz za stare ?

      Jeśli nie masz zagrożonej ciąży, to nie blokuj miejsca, jest wiele innych równie dobrych szpitali.
    • marylisek1 Re: Karowa Wawa 01.06.09, 23:13
      Co Tobą powoduje, że chcesz tam rodzić?
      Porodówka tamtejsza nie ma zbyt dobrej opinii.
      Lekarze tacy sobie, położne to w zależności od zmiany, różne są,
      rodziłam tam 25 godzin, wiec z trzema miałam do czynienia. W związku
      z tym, że to szpital akademicki kręcą się studenci. Przy moim
      porodzie asystowała dwójka, chłopak i dziewczyna. Ale to nie
      przeszkadzało mi, bo czasami dobrze jak ktoś inny patrzy lekarzowi
      na ręce. Oddział poporodowy o niebo lepszy. Dobra opieka
      neonatologiczna. Jak czegoś potrzebujesz to musisz poprosić, ale nie
      spotkałam się z odmową pomocy. Położne tam dość sympatyczne.
      • moni-c30 Re: Karowa Wawa 02.06.09, 07:59
        Ja niestety nie mam zbyt dużego wyboru w szpitalachsad jestem
        cukrzycówką na insulinie więc moge rodzić karowa,starynkiewicza lub
        bródnowski,ponieważ diabetologicznie prowadzę ciążę na karowej
        dlatego tam też się wybieram do porodu ....jeżeli oczywiście mnie
        przyjmą bo pomimo niezbyt dobrych opinii jest tam ciągle kocioł !!
        • maja_81 Re: Karowa Wawa 02.06.09, 12:02
          czasami nie mamy wyboru...
          ja choc nie mieszkam w Wawie to zostałam do tego szpitala skierowana
          ze względów zdrowotnych. Nie znam szpitali w Wawie, choć pani doktor,
          któa mnie prowadzi jest przesympatyczna, i tak po cichu mam nadzieję,
          ze wszyscy tam są tacy jak onawink
          dlatego pytam o Karową.
          Dziękuję wszystkim, którzy odpowiedzili na moje pytanie i pozdrawiam
          Was serdecznie.

    • efcik30 Re: Karowa Wawa 02.06.09, 12:40
      Rodziłąm w styczniu, poród skończył się cesarką.Jestem bardzo
      zadowolona, chociaż wcześniej słyszałam większość opinii nie
      najlepszych.Zadowolona jestem z wszystkiego, położne miłe, lekarze
      tez ok, opieka poporodowa super, pediatryczna też .Warunki sanitarne
      super.Polecam.Szwagierka rodziła w marcu i tez podziela moja
      opinię.Życze powodzeniasmile
      • hanah.vic Re: Karowa Wawa 02.06.09, 12:52
        Moja koleżanka własnie urodziła tam 3 dni temu-nie będę wdawała się
        w szczegóły by oszczędzić Wam stresu- przeżyła BARDZO ciężki poród,
        były wskazania do cesarki, ale wybrano poród sn ze wzgędu na "dobro
        dziecka". Dla mnie to szok, bo też rodziłam (MSWiA stycznień 2008)i
        po 12 god.porodu zrobiono mi cesarkę by zaoszczędzić mi bólu i
        wydobyć dziecko.
    • wiolinkaw Re: Karowa Wawa 04.06.09, 18:31
      Jeżeli masz dużo pieniędzy i jeszcze więcej szczęścia to polecam ten szpital...
      Nikt mi nie wmówi, że ten szpital ma dobrą opiekę. Poczynając o położnych,
      lekarzy a kończąc na opiece poporodowej jedno wielkie dno. Ja rodziłam w maju
      2004 i do tej pory mam w oczach koszmar. Nie wierzę, że coś się zmieniło bo
      położne były w wieku 30 lat... Czyli kariera przed nimi...na Karowej oczywiście.
      Uwierz mi nie upieraj się nad tym szpitalem. Jeżeli pomimo wszystko tam trafisz
      - opłać położną, lekarza i pielęgniarkę laktacyjną to może będzie ok.
      • tygrysiatko1 Re: Karowa Wawa 06.06.09, 22:33
        nie wiem kiedy rodziłaś, ale od bardzo dawna nie ma możliwości
        opłacenia położnej i dyżurów na połogach, a nigdy nie było
        możliwości "opłacenia" lekarza...
        • aura1508 Re: Karowa Wawa 07.06.09, 15:50
          Rodziłam na Karowej w grudniu 2007, miałam swoją położną. Poród był ciężki i
          zakończony próżnociągiem ale gdyby nie moja położna i świetni lekarze nie wiem
          jakby się poród zakończył. Opiekę miałam bardzo dobrą. Nie mam zastrzeżeń ani do
          bloku porodowego ani do poporodowego. Położne różne, niektóre miłe i pomocne,
          inne niezbyt sympatyczne ale ogólnie polecam.
          Teraz lada dzień znowu będę rodzić i też na Karowej. Nie jest prawdą, że nie ma
          możliwości opłacenia położnej. Ja swoją z resztą tą samą co była przy pierwszym
          porodzie mam już umówioną. I nie muszę jej opłacać za plecami szpitala tylko
          wszystko odbywa się oficjalnie. Za swoją "osobistą" położną płacę w kasie
          szpitala i otrzymuję paragon fiskalny.
          Jeśli chodzi o opłacenie lekarzy to nie pomogę ponieważ nie miałam z taką
          sytuacją do czynienia. Sumując swoją wypowiedź, gorąco polecam Karową.
    • gmajerek Re: Karowa Wawa 08.06.09, 00:02
      Witam,
      Na Karowej rodziłam w styczniu 2007, miałam opłacona położną, po 12 h poród
      zakończył się cc. wszystko było cudownie, dopóki nie znalazłam się na oddziale
      poporodowym. Opieka pozostawia wiele do życzenia. Jeśli zależy Ci na wygodnym
      łóżku i ładnej sali - polecam.
      • aura1508 Re: Karowa Wawa 08.06.09, 09:38
        Uważam, że wszystko zależy od tego, czego oczekujesz od szpitala. Nie uważam,
        żeby priorytetem przy wyborze szpitala było to czy położne są miłe, czy też nie.
        Najważniejsze jest jak wyposażony jest szpital i czy w razie komplikacji
        porodowych poradzi sobie z udzieleniem pomocy zarówno mamie jak i maluszkowi na
        miejscu, bez konieczności odwożenia do innej placówki. Karowa te warunki
        spełnia, jest jednym z lepiej wyposażonych szpitali w Polsce i ratują maluszki,
        których inne szpitale nie byłyby w stanie uratować. Dlatego uważam, że to, czy
        położne są miłe, czy też niezbyt nie ma najmniejszego znaczenia smile
        • gmajerek Re: Karowa Wawa 08.06.09, 10:11
          Ja też wybrałam ten szpital, bo ma bardzo profesjonalne zaplecze i myślałam, że
          jakby "coś" to na pewno zostanie udzielona pomoc zarówno mamie jak i dziecku. To
          co mnie tam spotkało nie miało związku z tym, że maja tam dobry sprzęt medyczny
          ratujący życie noworodkom. Mając na myśli "opiekę" mówię o podejściu położnych
          do problemu. Po cc nie miałam pokarmu przez 5 dni, moje dziecko 3 dni nic nie
          jadło bo nikt nie chciał/nie mógł/nie potrafił (nigdy się nie dowiedziałam
          dlaczego) pomóc. Interwencja lekarza po moich licznych zakrapianych łzami
          prośbach pomogła - w 4 dobie. Dodam jeszcze, że 3 dni prosiłam, aby wyjęto mi z
          kręgosłupa pozostałośc po znieczuleniu zewnątrzoponowym.
          Natomiast na pewno szpital jest bardzo dobrze przygotowany, czysty i akurat ja
          miałam może pecha. pozdrawiam
          • aura1508 Re: Karowa Wawa 08.06.09, 11:36
            Gmajerek, współczuję przeżyć sad( Mój poród też nie był ciekawy, dziecko o mało
            się nie udusiło bo nie miałam siły przeć ale lekarze stanęli na wysokości
            zadania. Rzeczywiście jeśli chodzi o pomoc przy karmieniu piersią zgodzę się z
            Twoją opinią, nie ma pomocy ani położnych ani konsultantki laktacyjnej. To
            znaczy u mnie była konsultantka ale miała tyle pacjentek, że pokazała mi jak się
            karmi bardzo pobieżnie. Po wyjściu ze szpitala wylądowałam w poradni
            laktacyjnej, gdzie zajęto się mną świetniesmile) Ale i tak uważam, że jeśli
            pojawiają się komplikacje przy porodzie to Karowa stanie na wysokości zadania
            smile)Pozdrawiamsmile)
            • gmajerek Re: Karowa Wawa 09.06.09, 08:06
              Generalnie pani laktacyjna jest przemiłą osobą, jednak zbyt często niedostępna
              dla pacjentek. W szpitalu nie ma jej więcej niż jest i nie ma żadnego
              zastępstwa. Żeby nie moje samozaparcie i ogromna chęć karmienia piersią - nie
              poradziłabym sobie z tym sama, natomiast jeśli chodzi o położne - kobiety serca
              nie mają chyba do tej pracy sad po długich męczadłach dostałam butle Bebiko dla
              dziecka. Ale pamiętam przełożoną położnych (nie pamiętam nazwiska) - można jej
              wypłakać się na ramieniu, przesympatyczna osoba smilesmile to ona postawiła położne do
              pionu...(a kto by inny, jak nie ona smile)Pozdrawiam
          • sanciasancia Re: Karowa Wawa 09.06.09, 18:26
            Wyszłam tydzień temu i mimo ze po porodzie leżałam na patologii ciąży, bo
            dzpital był przepełniony, właściwie wszystkie połozne były pomocne i sympatyczne
            (a zdarzyło mi się w nocy iść w histerii z prośbą, bo dziecko kolejna godzinę
            wyło, a ja nie wiedziałam, co robić i położna przyszła i je uspokoiła), gdy sie
            je poprosiło o pomoc w przystawieniu dziecka do piersi przychodziły i pomagały,
            jak dziecko było głodne, dawały mieszankę. Przychodziła tez codziennie rano
            Inkwizycja Laktacyjna, która też pomagała przystawić dzicko do piersi.
            Owszem, lekarze ganiali jak kot z pecherzem i czasami nie dało się z nich
            wyciągnąć informacji wtedy, gdy się chciało. Jak się ich zdybało w mniej
            nerwowym momencie, byli naprawdę niezwykle pomocni.
    • ruda_79 Re: Karowa Wawa 09.06.09, 14:38
      NIE POLECEM TEGO SZPITALA Rodzilam dwa tygodnie temu. Porod
      trwal 19 godzin zanim podjeli decyzje o cc. Nie bylo szans na to
      zebym urodzila silami natury. Mala byla zle ustawiona nazywa sie to
      wysokie proste stanie glowki. Przezyłam tam koszmar!!! Mala miala
      spadki tetna a w drogiej dobie pojawily sie bardzo nasilone drzenia
      miesniowe. nie mialam pomocy przy pierwszym karmieniu!!! Nikt tez
      nie wpadł na to ze ona bierze cyca i smoczek pod jezyczek dlatego ma
      klopoty z ssaniem. Polozne nie sa pomocne i nie sa delikatne w
      obejsciu z dziecmi!!! Szczerze odradzam
      • muminki211 Re: Karowa Wawa 09.06.09, 15:14
        Wspolczuje. Pierwsze dziecko rodzilam przez cc bo bylo tez proste stanie glowki.
        I faza 10h, druga 2h. Zrobili mi cc na Madalinskiego po 11 h od przyjecia Bylo
        to dwa lata temu. Nie ma mowy praktycznie by dziecko urodzilo sie z tej pozycji
        sn sad Teraz chce rodzic na Krowej i probowac sn. Ale jestem przerazona jak
        piszesz ze az tyle sie czeka na cesarke jak jest problem sad
        • ruda_79 Re: Karowa Wawa 12.06.09, 10:32
          No i jeszce nikt ci nie mowi ze jest problem. lekarze cos miedzy
          soba szepcza nie mowiac ci wszystkiego. Dodam, jeszcze ze mialam tam
          lekarza swojego - tzn chodzilam do niego prywatnie.
    • kitka80 Re: Karowa Wawa 10.06.09, 09:22
      Ja rodzilam w listopadzie 2006 i bylam bardzo zadowolona. czulam, ze
      mam dobra i profesjonalna opieke. Nie wiem jednak czy teraz warto
      nastawiac sie na porod na Karowej, bo wlasnie rozmawialam z
      kolezanka,ktora probowala sie tam dostac przez kilka dni. Ma
      nadcisnienie i lekarza prowadzacego z Karowej a nie udalo sie jej -
      byla za to tam swiadkiem dantejskch scen na izbie przyjec - podobno
      szpital jest przepelniony, w lipcu ma byc jeszcze gorzej i mnostwo
      dziewczyn jest odsylanych do domu. Wysyla sie je do szpitali nawet w
      radomiu albo w wolominie. Dlatego ja tym razme (termin listopad)
      biore pod uwage rowniez inne szpitale.
      • dziub_dziubasek Re: Karowa Wawa 12.06.09, 11:05
        Odsyła się poza warszawę bo na karowej nawet sobie trudu nie zadadzą
        obdzwonienia warszawskich szpitali. Koleżankę w zeszłym roku od razu chcieli
        odesłać do Sochaczewa twierdząc, że w Warszawie nigdzie miejsc nie ma. pojechała
        w ciemno na solec i okazało się, ze ma sale do wyboru.
        A ja wolałabym chyba na ulicy urodzić niż na Karowej
        • kitka80 Re: Karowa Wawa 12.06.09, 15:30
          Nie do konca rozumiem, co to za roznica zadzwonic do szpitala w warszawie czy
          poza?! Chyba jednak przesadzasz... Ja tam rodzilam i mam dobre doswiadczenia, na
          pewno chcialabym rowniez rodzic tam ponownie. To szpital specjalistyczny,
          dlatego pierwszenstwo maja najrudniejsze przypadki. Wiele osob nie moze sie z
          tym pogodzic, bo kazdy chce miec najlepszy sprzet i specjalistow dla swojego
          dziecka. jest tyle nagatywnych opinii o Karowej, a nadal zglaszaja sie tam tłumy
          rodzacych... To po prostu dobry szpital.
          • ma_niusia Re: Karowa Wawa 12.06.09, 23:57
            Urodziłam na Karowej 25 maja. Same oceńcie jak to wygląda. W związku
            z obserwacją w kierunku wielowodzia, 2 tyg przed terminem zgłosiłam
            się w niedzielę n IP na KTG. W związku ze spadkiem tętna Dziecka
            zatrzymali mnie na obserwację. Zapytali się czy zgadzam się na
            dostawkę. Zgodziłam się. Po wykonaniu wszystkich badań postanowili
            zrobić mi test oksytocynowy. Ok. Po 9 minutach testu, zanim jeszcze
            zaczęłam poważnie odczuwać skurcze - spadek tętna. Natychmiast
            odłączenie oxy, uciskanie brzucha. Lekarka zaproponowła indukcję
            porodu oxytocyną, bo to już 2 tygodnie przed terminem, Dzidziuś
            duży, ciąża donoszona. ZGodzilam się, zadzwoniłam po Tatusia (był
            poniedziałek zaraz po północy). DOstałam pojedynczą elegancką,
            czyściutką salę porodową, podpięli mnie do KTG na stałe i kroplówka
            z oxy na stałe, dawka zwiększna co godzinę. Lekarki, położne i
            studenci regularnie zaglądali do nas i kontrolowali wszytsko. To był
            mój pierwszy poród więc wszystko znalam tylko z teorii. Jak zbadali
            mnie przyjmując na oddział szyjka macicy była szczelnie zamknięta i
            miała 3 cm dlugości. CO 2 godziny lekarka badał rozwarcie, ale...
            szyjka się nawet nie skróciła (dziś wiem, że powinni byli podać mi
            prostaglndyny na szyjkę, ale do końca życia tajemnicą pozostanie
            czemu tego nie zrobili). Rodziłam sobie i rodziłam, koło 10 rano, po
            10 godzinach skurczów, dochodzących siłą do 130, Ttko poszedł do
            domu się przekimać a przy mnie dyżur objęła moja Mama (w kwestii
            osób towarzyszących nie mam na co narzekać naprawdę jak widać). Po
            15 godzinach skurczów wyłam już z bólu i nie mogłam nawet mówić -
            słychać mnie było na podwórku szpitala i we wszystkich salach
            porodowych. Błagałam o coś przeciwbólowego - nie. Na znieczulenie za
            wcześnie bo po 15 godzinach skurczów szyjka się nawet nie skróciła
            nie mówiąc o rozwarciu! Przez cały ten czs lekarki i położne z
            pierwszej zmiany nie były miłe, przychodziły, badały szyjkę co bylo
            bardzo bolesne (Mama podejrzewa że był robiony masaż szyjki, ale
            nikt mi tego nie potwierdził) i uciszały mnie niezbyt sympatycznie.
            Jedynie dwie studentki położnictwa przychodziły często, regularnie
            pytały o samopoczucie, zwilżały mi usta i dawały okłady na czoło i
            kark, pocieszały, tłumaczyły, wyjaśniały a kiedy bylo potrzeba
            wołały lekarza. Tak naprawdę to one mnie tam podtrzymały na duchu bo
            inaczej nie wiem jak bym wytrzymała! Wreszcie lekarka drugiej zmiany
            pozwoliła mnie na 15 minut odpiąć od KTG i kroplówki z oxy i wziąć
            prysznic. Spocona i zakrwwiona (od "badania" szyjki) z ulgą się
            umyłam i z trudem położyłam, obolała po tylu godzinach bezowocnych
            skurczów. Około 16 blagałam niemal na kolanach (zresztą już nie
            pierwszy raz) o cesarkę ale powiedzieli, że nie ma wskazań. Mama
            chciała zapłacić za cesarkę - powiedzieli, że nie ma wskzań.
            Wreszcie dostałam przeciwbólowy Dolargan. Mimo podłączonej oxy,
            organizm wyczerpany zasnęłam w ciągu 5 minut i spałam 1,5 godziny.
            Potem znów skurcze, oxy podkręcona na maxa, około 20ej wieczorem
            kolejne badanie szyjki, znowu lejąca się krew i tryumfalnie lekarka
            stwierdza, że jest postęp bo szyjka się skróciła do 1,5cm! I nagle,
            w trakcie badania - odeszły mi wody, co również tryumfalnie
            oznajmiła lekarka. Szczerze mówiąc nie wierzę, że taki dziwny zbieg
            okoliczności i przy zamkniętej szyjce odeszły wody. Podejrzewam, że
            przebiła mi pęcherz płodowy - na co j oczywiście nie wyraziłam zgody
            bo nawet nie byłam o to zapytana! Rzeczywiście miałam dużo wód,
            słaniając się na nogach znosiłam kolejne skurcze, podpięta 21szą
            godzinę pod oxytocynę. Druga lekarka, p. Kostro, chciala już mnie
            kwalifikować do cesarki, przebrali mnie, podgolili, ale ta pierwsza
            (lekrz dyżuru czy jakoś tak?) nie wyraziła zgody. Ja nadal wyłam z
            bólu i znów sie ktos nade mną zlitował i dostałam Dolargan. W tym
            momencie zaczęły się nudności, zawroty głowy i zaczęłam tracić
            przytomność, kątem oka zauważyłam na KTG że tętno dziecka spada do
            50 i niżej. Niby monitory od KTG były przed nosem położnych w ich
            dyżurce ale nikt się nie pofatygował do mnie! Ja traciłm
            przytomnosc... dobrze, że nie rodziłam sama! Mama pobiegła po
            lekarki. To było około godz. 21:10. Rzucili się na mnie, biegiem z
            łóżkiem na salę operacyjną, tarmosząc mój brzuch i klepic po
            policzkach żebym nie odpływała bo traciłam przytomność. Na sali
            kręciło się już z 10 albo więcej osób. I nagle mówią do mnie. Proszę
            się przenieść z łóżka na stół operacyjny, my Pani nie przeniesiemy
            bo jest pani za ciężka. Rzeczywiście przytylam w ciązy 28kg, ważyłam
            prawie 90, ale... Ehh. Przetoczyłam się a w międzyczasie już dwie
            kobiety wsadziły we mnie ręce i coś robiły z dzieckiem, kolejna
            podtykałą mi do pidpisu zgodę na cesarkę (ja nie byłam w stanie
            otworzyć oczu bo co chwila traciłam świadomość!), przekręcili mnie
            na bok i wbili się w kręgosłup do zzo, ale ponieważ nie byłam w
            stanie utrzymać pozycji do tego koniecznej (kazali mi podkulić nogi
            do brzucha a ja nie włdałam nawet ręką i znowu traciłam świadomość),
            zaraz wyjęli z kręgosłupa (do dziś mnie boli miejsce po wkłuciu, ale
            twierdzą, że to tylko nruszone zakończenia nerwowe i nic takiego) i
            dostałam maskę do narkozy. Ostatnie słowa jakie słyszałam przed
            narkozą to coś w rodzju szybciej szybciej bo go tracimy i intensywne
            grzebanie w moim brzuchu.
            Ocknęłam się około północy na sali pooperacyjnej, cała obolała i z
            maską tlenową na twarzy. Jeszcze trochę bełkotalam po narkozie ale
            pytam położną co z moim dzieckiem a ona na to, że ona nie jest od
            tego. To od kogo mogę się dowiedzieć? Proszę czekać ktoś przyjdzie
            to poinformuje. Rano, po takich słowach jakie usłyszałąm przed
            narkozą co ja mogłam sobie myśleć? Nawet nie miałam siły płakać i
            czekałam tylko aż przyjdzie lekarz lub kto inny poinformować mnie,
            że straciłam dziecko. Zaczęłąm się zastanawiać jak na to zareaguje
            Tatuś. Pytałam o mojego synka każdą wchodzącą położną, ale każda
            odpowiadała, że ona nie jest od tego. Dopiero o 3:15 przyszła dr
            Kostro i powiedziała, że Mały urodził się o 21:15 dostał 2 pkt, był
            siny, nie ruszal się i nie oddychal i że to przez DOlargan. ALe
            dostał tlen, lekarstwa i w 5 minucie miał 9 pkt. Terz leży na
            obserwacji ale wszystko wygląda dobrze i rano go zobaczę.

            Tak wyglądał mój pierwszy poród. Na Karowej. eśli chodzi o ciąg
            dalszy - nie mogę złego słowa powiedzieć. Opieka lekarska na
            poporodowym - cudowna. Wspaniali lekarze, pełna informacj, duża
            troska, dokładne badania. Położne (poza akurat tymi, na które
            trafiłam na sali pooperacyjnej) bardzo ok, same może nie przyjdą ale
            jak się o coś poprosi - wszystko załatwią, wyjaśnią, pomogą. Pni
            Magda Zając - położna laktacyjna - cudowna osoba! Bardzo dużo
            zrobiła dla mnie i mojego synka. Ale najcudowniejsze ze wszystkich -
            studentki. To z nimi jest najczęstszy kontakt, przychodzą, zglądają,
            pomagaj wstać, zajmą się dzieckiem kiedy trzeba do toalety albo gdy
            płacze, pomagają przystawić do piersi, wyjaśniają różne medyczne
            kwestie a także dotyczące pielegnacji dziecka i siebie po porodzie.
            Naprawdę, gdyby nie studentki a szczególnie pani Ania T.... Także
            wnioskując z mojego porodu - chyba njlepiej rodzić gdzie indziej a
            na poporodowy na Karową wink

            Jak macie jakieś pytania chętnie odpowiem!
            • dziub_dziubasek Re: Karowa Wawa 13.06.09, 09:23
              Gdyby nie data porodu to pomyslalabym, ze jesteś moją koleżanką (jej opis porodu
              na Karowej niemal dokładnie odpowiada Twojemu). Jej dodatkowo dolozyli jakąś
              bakterię i u kilkudniowego dziecka wywiązała się posocznica. A po porodzie nagle
              wszyscy zrobili się mili i nadskakujący.
              • marcowa_nadzieja Re: Karowa Wawa 13.06.09, 14:43

                Aż przypomniał mi się mój lutowy poród u nich - bardzo podobny w
                scenariuszu - też na oxy (35 t.c.), ale bez środków przeciwbólowych,
                żadnego znieczulenia i jednak zakończony sn.
                Brrrrr, aż mnie gęsia skórka przechodzi na samo wspomnienie...no ale
                ja nie miałam innego wyboru z moimi schorzeniami i musiałam u nich
                rodzić.
            • ruda_79 Re: Karowa Wawa 19.06.09, 21:58
              Przebieg Twojego porodu byl bardzo podobny do mojego. Widocznie to
              NORMA w tym szpitalu.
              • kitka80 Re: Karowa Wawa 20.06.09, 14:43
                Dziewczyny, przebieg porodu nie zalezy od szpitala - tylko od tego
                co dzieje sie matka i dzieckiem... Jaka macie gwarancje, ze w innym
                szpitalu wygladaloby to inaczej. Sam fakt, ze na Karowa "walą tłumy"
                jednak o czymś świadczy mimo tylu niekorzystnych opini w internecie.
                • ledzeppelin3 Re: Karowa Wawa 20.06.09, 20:08
                  > Dziewczyny, przebieg porodu nie zalezy od szpitala - tylko od tego
                  > co dzieje sie matka i dzieckiem... Jaka macie gwarancje, ze w innym
                  > szpitalu wygladaloby to inaczej.

                  Nieprawda, nieprawda, nieprawda. WSZYSTKO zalezy od szpitala. Wierz mi- jestem
                  lekarzem i wiem to.
                  Rodziłam na Karowej w lipcu 2004. Jako lekarz mogę się wypowiedzieć o opiece
                  lekarskiej, pediatryczno-ginekologicznej oraz o połozniczej.
                  Porodówka- wymuszają porody siłami natury, cięcie jest na indeksie, stąd tak
                  dużo próżniociągów i związanych z tym powikłań.
                  \Nacięcie krocza jest standardem. Mnie nacięli tępymi nożyczkami, nie na
                  skurczu. Sama nacinałam nieraz rodzące i zrobili to w sposób partacki.
                  Nie można wybrac pozycji do porodu. Jest się przywiązanym do KTG.
                  Poród jest szalenie zmedykalizowany.
                  Ogólnie- dwója.
                  Poporodowy: zmanierowane, chamskie położne, które nie pomagają w NICZYM- na
                  pewno nie w karmieniu piersią i opieką kobietom, które są na ostatnich nogach po
                  trudnym porodzie bądź cięciu.
                  Jedna z położnych była wręcz sadystyczna. W drugiej dobie po kapieli dziecka
                  NATARŁA JE SPIRYTUSEM całe. Efekt- zapalenie skóry w noworodka.
                  Nie wspomna o pomyłce w wyniku posiewu z szyjki macicy i nastraszenie mnie, że
                  jestem zakazona Streptococcus agalactiae, skutkiem czego mojemu dziecku grozi
                  założenie wenflonu i podawanie dożylne antybiotyku. Pomyłka wyjasniła się, ale
                  ze stresu pratycznie nie rozpędziłam laktacji przez 6 dni.
                  Ale to jest jeszcze nic.
                  Najgorsza jest opieka pediatryczna "jeśli wszystko jest w porządku". Moje
                  dziecko zostało wypisane z bilirubiną 15 mg%. Podobnie dziecko mojego kolegi z
                  kliniki. Mała trafiła na oddział noworodków na Karowej po 3 dniach od wypisu z
                  bilirubina już 21 mg%, czego konsekwencje odczuwałyśmy przez rok (rehabilitacja
                  związana z zażółceniem jąder podkorowych mózgu na skutek nasilonej żółtaczki i
                  osłabionym napięciem mięśniowym).
                  Odzdział noworodków- dno i 4 kilo mułu. Mojemu dziecku, które trafiło tam z
                  powodu niekompetencji i braku odpowiedzialności lekarzy pediatrów na
                  poporodowym, nie zrobiono odpowiedniej diagnostyki (a wyatrczyło zbadać mocz w
                  kierunku cytomegalii- prostebadanie, lecz zaniedbano to. Skutek- wiekorotne
                  pobrani krwi przez kolejnych 8 miesięcy w celu stwierdzenia, czy cytomegalia u
                  dziecka była wrodzona, czy nabyta. A wystarczyło, by lekarze zlecili pobranie
                  moczu w trakcie hospitalizacji).
                  Jeszcze dorzucę nagonkę laktacyjną przy ZEROWEJ pomocy przy przystawieniu
                  dziecka do piersi, nawiedzoną doradcę laktacyją, olewanie pacjentek...
                  mam porównanie.Kolejne dwie dziewczyny rodziłam na Żelaznej. I to było przezycie
                  mojego zycia.
                  A Karowa zniszczyła mi pierszy poród. Zabrała mi i mojemu dziecu (bo nie
                  ukrywajmy, doświadczenia z porodu PRZEKAŁDAJĄ SIĘ na rozwój miłości do dziecka i
                  na brak bądź wystapienie depresji poporodowej) coś bardzo waznego.

                  DZIEWCZYNY!!! BLAGAM WAS, nie dajcie się zwieść głupim gadkom w stylu "A bo ty
                  nie wiedzieć czego wymagasz", "Liczy się wyłącznie, czy mają dobre zaplecze w
                  postaci respiratora", "Poprzewracało wam się w głowach" Macie prawo żądać dobrej
                  opieki dla siebie i dzieci. Od tego baaardzo dużo zalezy. Omojajcie Karową
                  szerokim łukiem.
                  • kitka80 Re: Karowa Wawa 21.06.09, 17:49
                    Naprawdę współczuje dziewczynom, ktore przezyly koszmar podczas
                    porodu. Rodzilam na Karowej i bylam zadowolona, kilka innych osob,
                    ktore znam, ktore rowniez tam rodziny - tez wypowiadaly sie
                    pochlebnie. Dlatego daleka jestem od uogolnien i stwierdz w stylu -
                    Karowa to rzeźnia... Kazdy porod przebiega inaczej i jednak nikt mi
                    nie wmowi, ze WSZYSTKO zalezy od szpitala. Dziwi mnie takie
                    stwierdzenie zwlaszcza w ustach lekarza... Bywaja łatwe i
                    trudniejsze porody - opieka w szpitalu na pewno na wiele rzeczy ma
                    wplyw, ale przeciez nie na to czy dziecko jest okrecone pepowina
                    albo ulozone posladkowo... Prosze oswiccie mnie, dlaczego jest
                    mnostwo opinii, ze w tylu szpitalach (Karowa, Zelazna) przeciaga sie
                    tak dlugo porody i wymasza naturalne... Zupelnie tego nie rozumiem,
                    chyba cesarka bardziej sie oplaca, jesli chodzi chociazby o
                    pieniadze z NFZ... Czy lepszy jest najgorszy porod naturalny niz
                    kazda sprawnie przeprowadzona cesarka?
                    • owcememe Re: Karowa Wawa 25.06.09, 14:57
                      Może prasa kłamie, ale wg jej doniesień clou tkwi w tym, ze to NFZ narzuca
                      ograniczenie liczby cesarek. cesarka jest droższa niż poród naturalny, a NFZ
                      wycenia je podobnie. i szpitalowi się nie kalkuluje. widocznie dodatkowa opieka
                      medyczna, anestezjolog itp. wychodzą drożej niż zajmowanie miejsca porodowego
                      przez 20 godzin. tu nie liczy się zdrowie i życie matki i dziecka tylko ekonomia.
                      • stejsi1978 Re: Karowa Wawa 19.07.09, 13:35
                        nie kłamie prasa. Tak dokładnie wygląda sytuacja z cesarkami. Jest dużo droższa a NFZ płaci duzo mniej.
                  • klementyna321 Re: Karowa Wawa 20.07.09, 15:23
                    Też tam rodziłam w 2007r. Popieram ledzeppelin3, poza opieką pediatryczną. Nas
                    zatrzymali z podwyższoną nieznacznie (nie pamiętam już ile) bilirubiną. Nie
                    miałam zastrzeżeń do opieki lekarskiej nad dzieckiem. Ale pomoc przy dziecku
                    położnych - tragedia. Nie potrafiliśmy się z synkiem zgrać przy piersi, płakał w
                    nocy, na co jedna z Pań stwierdziła, że widocznie ma taki temperamentsad Poród
                    miałam wywoływany 3-krotnie, długi i bolesny. Zdecydowanie nie polecam.
                • stejsi1978 do kitka80 19.07.09, 13:29
                  kitka80 napisała:

                  > Dziewczyny, przebieg porodu nie zalezy od szpitala - tylko od tego
                  > co dzieje sie matka i dzieckiem... Jaka macie gwarancje, ze w innym
                  > szpitalu wygladaloby to inaczej. Sam fakt, ze na Karowa "walą tłumy"
                  > jednak o czymś świadczy mimo tylu niekorzystnych opini w internecie.

                  Fakt ze przebieg porodu jest nie zalezny od szpitala. Ale po paru godzinach meczarni jadąc na cc z krwotokiem wewnętrznym i zanikiem pulsu u dziecka chyba powinnam liczyc na cos wiecej a nie słowa "Ku*** dzis miało juz nie byc cesarek" dodam ze na stół jechałam o 23:53 ... no cóz nie dałam rady po 3 dobach skurczy wytrzymac jeszcze te 7 minut zeby nie psuc im statystyk uncertain
            • marylisek1 Re: Karowa Wawa 21.06.09, 22:47
              Wyobrażam sobie co przeszłaś, bo sama też tam rodziłam i wiele z
              tego co napisałaś można odnieść do mojego porodu. U mnie było jednak
              trochę lepiej, bo skończyło się na próżnociągu (8 punktów Apgar w 1-
              szej minucie). Przez pół roku jeździłam z dzieckiem na
              rehabilitacje, z powodu wzmożonego napięcia mięśniowego (na skutek
              porodu).
              Można by powiedzieć, że ten szpital (mam na myśli porodówkę) ma
              pewien schemat torturowania swoich pacjentek. Jeśli poród przebiega
              prawidłowo, to może OK, ale jeśli coś się komplikuje...
              Jedno jest pewne, bez dobrego prawnika nie wchodzić tam.
    • lula777 Re: Karowa Wawa 23.07.09, 13:22
      witajcie,
      na Karowej rodziłam 2 dzieci...7 lat temu i ponad 1,5 roku temu smile

      Pierwszy poród fatalny -prawie doba i oatstaecznie cesarka.....
      Drugi lżejszy (ale pojechałam do św Zofii najpierw, bo bałam sie tej
      Karowej) w sw Zofii jakas kretynka lekarka (bóle ponad skalę i poród
      w toku) kazała wziąc 2 nospy, pojechac do domu i wziąc ciepłą
      kapiel)- więc wylądowałam i tak na tej Karowej......

      Podsumowanie:
      -szpital bardzo dobry- szpital AM-sami praktycy (szwgaierka rodziła
      w Kolejowym-nie było sali na CC, bo była zajęta, spóźnili sie
      strasznie, dzieciaka reanimowali...)
      -cisnienie mają na natuarlne porody-to fakt, ale jak jest jakis
      kłopot robią CC. Mój syn miał 4700g i nie mogłam przez 18 h go
      urodzić, ale cinęli mnie...potem jednak w odpowiednim czasie zrobili
      cc....
      -najleposza opieka w razie jakby coś było z dzieckiem nie tak
      (najlepsza baza dla wczesniaków) (TFU,TFU)
      -kadra jak wszędzie-trochę fajnych połoznych i lekarzy, ale zdarzają
      sie flądry..wink
      - z drugim dzieckiem jak pojechałam o 24 z silnymi bólami dostałam
      opieprz ze przy pierwszym dziecku takim duzym i przy jednej cc
      powinnam miec skierowanie na CC....odpalali salę do operacji o
      godzinie 4.00 rano. (później bo musiałam sie cholera napić czekolady
      z automatu z św. Zofii) i musieli czekać......
      - nikt sie nie wyzywał, było miło, pokoje wyremontowane....

      i najwazniejsze:

      -rewelacyjna opieka "po"
      - doradca laktacyjny ( w Kolejowym nawet zapytać nie mozna było-
      widziałam ze szwagiera źle małego przystawi.......paranoja). doradca
      laktacyjny sam ci sie laduje do pokoju i pomaga bez proszenia.
      -obchody trwają długo...lekarze nie zbywają.....
      - kąpanie wspólne....mozna byc bez łaski
      - jedzienie bardzo dobre.....
      - świetne wyposażenie (jakby np. żółtaczka była- w innych pdoobno
      brakuje lamp.....itd)
      - do mnie nawet psycholog uderzył bo ja miałam babyboom i wyłam-bo
      tęskniłam za starszakiem..... smile wiec przyszła pogadać fajna
      babka....


      polecam-chociaz po I ciązy nie myslałam ze tam wróce.....
      ale po porodzie szwagierki pomyslałam -rewelacyjny
      szpital....prawdsziwi profesjonaliści...

      zyczę wam lekkich prodów dziewczyny-trzymajcie się smile

      l

      • monawk Re: Karowa Wawa 26.07.09, 11:15
        Opinie jak zwykle bardzo różne... Czy te z Was, które opisują swoje straszne przeżycia z Karowej miały wynajmowaną położną, lekarza prowadzącego z przychodni przyszpitalnej?

        Mam pytanie co do położnych na Karowej. Znalazłam trzy nazwiska przewijające się na różnych forach, w tym na top-liście położnych:
        - Agnieszka Mucha
        - Aneta Balcerzak
        - Katarzyna Grzybowska

        Czy któraś z Was miała z którąś z nich do czynienia?
        Zależy mi na położnej, która po rozmowie ze mną, będzie wyczulona na pewne aspekty: ochronę krocza, możliwość przyjmowania wygodnych pozycji, będzie potrafiła zasugerować lekarzowi, że robi się np. niebezpiecznie...
        • ma_niusia Re: Karowa Wawa 26.07.09, 16:38
          Ja nie miałam opłaconej położnej, ale lekarza prowadzącego miałam z Karowej, dr
          Szymańską, poza tym po codziennym KTG przez dwa tygodnie przed porodem, kilku
          lekarzy kojarzyło mnie z widzenia.
Pełna wersja