warcholski
08.09.09, 21:34
czyli podroze w stolicy "standardu północnoafrykańskiego"
Zamaskowany sprawca wtargnął do banku Fortis przy ul. Puławskiej 38
na Mokotowie i ukradł pieniądze. Trwa pościg. Jak dowiedziało się
zyciewarszawy.pl, ten sam mężczyzna ma już na koncie dwa inne napady
www.zw.com.pl/artykul/1,399691_Kolejny_napad_na_bank__Ten_sam_sprawca.html
Uruchomione w sierpniu kąpielisko nad Jeziorkiem Czerniakowskim
zostało zamknięte. Powód? Woda znów jest pełna bakterii.
www.zw.com.pl/artykul/1,399712_Nowy_zakaz_kapieli_w_Jeziorku_Czerniakowskim.html
Ciało 20-letniego mężczyzny znaleziono w mieszkaniu przy ul.
Podchorążych — dowiedziało się Życie Warszawy. Zginął on od ciosów
zadanych nożem. Mieszkanie było zamknięte.
www.zw.com.pl/artykul/1,399770_Tajemnicza_smierc_mlodego_mezczyzny.html
Setki litrów jogurtu do kebabu rozlały się na jezdnię w alei
Sikorskiego.
www.zw.com.pl/artykul/1,399749_Jogurtowe_morze_na_Mokotowie.html
Perony oddane żulerii
Im więcej spółek PKP, tym większy bałagan. Tak jest na linii
średnicowej. Budynek dworca należy do jednej spółki, tory i perony
do drugiej. Tylko pasażer jest sierotą.
Bileciki, proszę! A potem w mordę
Dwie kolejowe historie, dwa kolejowe światy. PKP odstaje już nie
tylko od większości kolei europejskich, ale nie trzyma też standardu
północnoafrykańskiego. Na własnej skórze przekonali się o tym nasi
dziennikarze.
Północna Afryka poza zasięgiem PKP
Najpierw przenieśmy się do Tunezji. Mój redakcyjny kolega Michał
Cessanis jechał w ubiegłym tygodniu pociągiem kolei SNCFT z
Hammametu do Tunisu. Wsiadł z czystego dworca do jednego z
francuskich pociągów, które jeżdżą na tej trasie od 2008 roku. Miał
ze sobą kieszonkowy rozkład jazdy po francusku i angielsku, który
dostał w kolejowej kasie.
Niestety, to było gorące 60 km, bo w pociągu zepsuła się
klimatyzacja. Okien nie dało się otworzyć (były zablokowane, żeby
nie rozregulować klimatyzacji). Konduktor przeszedł w tę i z
powrotem po pociągu, spoglądając na wachlujących się i narzekających
ludzi.
Po chwili z głośnika rozległ się komunikat w trzech językach:
francusku, angielsku i arabsku. Obsługa pociągu przeprosiła
pasażerów za niedogodność. Następnie poinformowała, że wszystkim
pasażerom zostaną zwrócone pieniądze za bilet (do wyboru jest też
drugi bilet na tej samej trasie).
Po wyjściu z pociągu Michał odebrał pieniądze na stacji w Tunisie.
Tak kolej powinna postępować z pasażerami, prawda?
==
Teraz historia ze skansenu kolejowego PKP. Moja redakcyjna koleżanka
Natalia Bet jechała w ostatnią niedzielę pociągiem InterCity z Gdyni
Głównej do Warszawy Wschodniej. Wyjazd o godz. 17.03. Koszt biletu z
miejscówką dla pasażerki i psa: 130 zł. Wrażenia: bezcenne.
Po trzech godzinach jazdy padło zasilanie. Zrobiło się ciemno i
duszno. Okien nie dało się otworzyć. Oczywiście, z powodu
klimatyzacji, która padła jak w Tunezji (tu jednak kończą się
podobieństwa).
Obsługa pociągu przez kilkadziesiąt minut nie raczyła się pojawić
ani odezwać. Pasażerowie wylegli na korytarz, gdzie było mniej
duszno i ciemno. Zapytany o zwrot biletów konduktor tylko puknął się
w czoło. W tych warunkach pasażerowie spędzili ostatnie 2,5 godziny.
O godz. 22.30 Natalia wysiadła na podobnym do kloaki dworcu Warszawa
Wschodnia. Na Euro 2012 ten obiekt ma się ucywilizować – tak
twierdzi PKP. Ani Natalia, ani Michał, ani ja w to nie wierzymy.
blog.zw.com.pl/blok/