Dodaj do ulubionych

Loteria wizowa

IP: *.oc.oc.cox.net 18.05.02, 02:53
Nie musze chyba mowic jak sie ciesze.

Tak sobie, wlasciwie dla zartu wyslalam ubieglej jesieni zgloszenie do Lottery
Visa a tu, prosze - BINGO!

Dwa dni temu przyszedl list a w nim informacja, ze jestem wytypowana i
zarejestrowana a po dopelnieniu szeregu warunkow moge liczyc na prawo stalego
pobytu i prawo do pracy w USA.
A wiec, kto wie?
Jest jednak pare szczegolow, o ktore chcialabym spytac osobe "doswiadczona".
M. in. w liscie mowia cos o oplacie, ktora powinnam wyslac do KKC zanim ruszy
cala dalsza procedura. Problem w tym, ze zadnego 'fee schedule' w liscie nie
ma, mimo, ze kilka razy na niego sie powoluja!

Czy ktos, kto mial w miare niedawno doswiadczenia z 'Diversity Visa' moglby
dac mi te i inne rady, namiary, zalecenia?
Nie chcialabym zaprzepascic takiej okazji.
Mieszkam od kilku lat w US, skutecznie przedluzajac swoja turystyczna wize.
Pozdrawiam wszystkich!



Obserwuj wątek
    • Gość: Mirko Myk IP: *.union01.nj.comcast.net 18.05.02, 04:46
      "Mieszkam od kilku lat w US, skutecznie przedluzajac swoja turystyczna wize".

      Czy mozesz to jedno ciekawe zdanie rozwinac do dwoch - trzech?
      • Gość: trafiona Re: Myk IP: *.oc.oc.cox.net 18.05.02, 05:29
        Gość portalu: Mirko napisał(a):

        > "Mieszkam od kilku lat w US, skutecznie przedluzajac swoja turystyczna wize".
        >
        > Czy mozesz to jedno ciekawe zdanie rozwinac do dwoch - trzech?


        Owszem, choc krepuje mnie duze audytorium.
        Nie lubie "sciemniac", a z drugiej strony nie lubie ekshibicjonizmu. Zwlaszcza
        reakcji forum na takowy.
        Po prostu, mysle, ze jestem malo odporna na bluzgi.

        Powiem tyle: kilka razy jezdzilam do kraju. Na lotnisku dostawalam polroczna a
        raz nawet jednoroczna wize.
        Poza tym kilkakrotnie wystepowalam do INS z wnioskiem o przedluzenie wizy,
        notabene sporzadzonym wlasna raczka, a popartym dodatkowymi kwitami.
        Niemniej, wygrana przyszla w sama pore.
        Prawdopodobnie musialabym zostac niedlugo "illegal", co mi raczej malo odpowiada.
        Jesli masz ochote na wiecej szczegolow, daj znac.

        A teraz, kiedy grzecznie odpowiedzialam na pytanie czy moglabym liczyc na jakas
        swiatla rade?)))))

        Moja euforia trwa, ale nie jestem pewna, czy to wystarczy do dostania green
        card wink)
        Prosze o pomoc!
        ps
        dlaczego 'MYK'?

        • Gość: Mirko Miła "tarfiona" i NEZATOPIONA (!)... IP: *.union01.nj.comcast.net 18.05.02, 17:27
          Myk polegałby na tym, że w pierwszym momencie kiedy pzrekroczyłabyś długość
          pobytu o jeden dzień czyli została nielegalną mogłabyś wygrana w loterię
          wyrzucić do kosza a stały pobyt "kissnąć good-by".
          Sama to zresztą zdaje się wiesz.

          Gratuluje więc i cieszę się że tym razem wygrał ktoś taki jak Ty, kto tego
          NAPRAWDĘ potrzebował, szczególnie że na kolejny wjazd na 6 miesięcy Twoje
          szanse równałbyby się zeru!
          Nie przekrocz więc długości pobytu!!

          Nie znam obecnego "fee schedule" niestety, choć wiem że NA PEWNO da się to
          znaleźć na internecie gdzieś. Na pierwszy rzut oka (myszki) znalazłem taki
          zestaw, gdzie grzebiąc znajdziesz może coś więcej:
          www.ilw.com/anderson/links.htm
          www.capriotti.com/lclark/pagelist.htm
          www.usais.org/forms.php
          www.mintz.com/newspubs/Immigration/ImmAdv0901.pdf

          To o co pytałaś (opłaty):
          The INS has increased fees for a variety of applications and petitions.
          Following is a list of some of the most well-known INS applications and
          petitions and the new fee amounts:
          I-90, Application to Replace Alien Registration Card, $130; I-129, Petition
          for Nonimmigrant Worker, $130; I-129F, Petition to Classify Nonimmigrant as
          Fiancé, $110; I-130, Petition to Classify Status of Alien Relative for Issuance
          of Immigrant Visa, $130; I-131, Application for Travel Document, $110; I-140,
          Immigrant Petition for Alien Worker, $135; I-360, Petition for Amerasian, Widow
          (er), or Special Immigrant, $130; I-485, Application to Register Permanent
          Residence or Adjust Status, $255; I-539, Application to Extend/Change
          Nonimmigrant Status, $140; I-600/600A, Petition to Classify Orphan as an
          Immediate Relative/Application for Advance Processing of Orphan Petition, $460;
          I-601, Application for Waiver on Grounds of Excludability, $195; I-751,
          Petition to Remove the Conditions on Residence, $145; I-765, Application for
          Employment Authorization, $120; I-824, Application for Action on an Approved
          Application, $140; N-400, Application for Naturalization, $260; N-565,
          Application for Replacement of Naturalization/Citizenship Document, $155; N-
          600, Application for Certification of Citizenship, $185; N-643, Application for
          Certification of Citizenship in Behalf of an Adopted Child, $145; For
          Fingerprinting by the Service, $50.
          The huge increase in I-600/600A petitions, according to the INS, was to
          recover the costs of processing orphan petitions. For a link to an INS news
          release about the new fee increases, CLICK HERE.
          www.ins.usdoj.gov/graphics/publicaffairs/newsrels/fee_de01.htm
          This link will take you away from our website. "
          - z tej strony "nowinek imigracyjnych"
          www.visaus.com/03-2002update.html
          • Gość: Mirko Atualny "fee schedule" IP: *.union01.nj.comcast.net 18.05.02, 17:29
            www.ins.usdoj.gov/graphics/formsfee/feechart.htm
            • Gość: trafiona Re: na kogo wypadlo, na tego bec! IP: *.oc.oc.cox.net 18.05.02, 20:13
              Mirko, dziekuje Ci bardzo.Jak zwykle-niezawodny!
              Zauwazylam, ze jestes juz powaznym autorytetem na tym forum.
              Taki paralegal komputerowy!
              Dobrze, ze jestes.Dzieki.

              Linki z oplatami posprawdzalam. Mysle, ze I-485 to bedzie to.
              Zreszta wiekszosc juz znalam, bo miotam sie juz od kilku dni jak w ukropie.
              Boje sie, ze chodzi jednak o jakies specjalne oplaty dla programu Diversity
              Visa, zanim jeszcze zaczna sie korowody z INS.

              Gdzies tego skedziula wcielo!
              Nie pozostaje mi nic innego jak napisac do tych tam od loteryjki.Z Kentacky.

              Mirko, i jeszcze jedno.
              Cos mi swita, ale nie wiem teraz skad, ze do tlumaczenia z obcego (w stosunku
              do angielskiego)jezyka, dokumentow wystarczy swiadectwo kilku przypadkowych,
              mowiacych tym jezykiem obywateli przed jakims urzedasem, np. notary report.
              A moze tak bylo, tylko dawno,dawno? Albo tylko mi sie snilo?
              Mieszkam prawie na wsi i do miasta daleko.))))))

              Chodzi o metryke, dyplom i potwierdzenie stanu cywilnego.

              Jesli ktos zostal w tym roku wylosowany---prosze, dajcie znac.
              W kupie razniej!
              moj e-mail: Maslo345@netscape.com
              • Gość: ........ Re: na kogo wypadlo, na tego bec! IP: *.sanjose-06-07rs16rt.ca.dial-access.att.net 19.05.02, 10:04
                Wyniki loterii jeszcze nie sa znane.
                Bez nabijania w butelke
                • Gość: trafiona Re: na kogo wypadlo, na tego bec! IP: *.oc.oc.cox.net 19.05.02, 19:25
                  Gość portalu: ........ napisał(a):

                  > Wyniki loterii jeszcze nie sa znane.
                  > Bez nabijania w butelke




                  Skoro brales udzial i nie dostales odpowiedzi ,znaczy to tylko, ze TOBIE sie w
                  tym roku nie udalo.Nie zarzucaj mi oszukiwania.
                  Musisz znow probowac jesienia. Wspolczuje, ale nie trac nadziei.

                  Zawiadomienia o tegorocznych wygranych przychodza juz od kwietnia. Ostatnie maja
                  przyjsc w czerwcu.


                  • Gość: ........ Re: na kogo wypadlo, na tego bec! IP: *.sanjose-08-09rs16rt.ca.dial-access.att.net 20.05.02, 03:14


                    Zupelnie nie potrzebuje, bo mam paszport amerykanski, i jestem adwocatem
                    emigracyjnym. Pomagam innym takim jak ty, majacym nadzieje wygrac GC.
                    Ale nie oblakanym jeszcze z tego powodu.






                    Gość portalu: trafiona napisał(a):

                    > Gość portalu: ........ napisał(a):
                    >
                    > > Wyniki loterii jeszcze nie sa znane.
                    > > Bez nabijania w butelke
                    >
                    >
                    >
                    >
                    > Skoro brales udzial i nie dostales odpowiedzi ,znaczy to tylko, ze TOBIE sie w
                    >
                    > tym roku nie udalo.Nie zarzucaj mi oszukiwania.
                    > Musisz znow probowac jesienia. Wspolczuje, ale nie trac nadziei.
                    >
                    > Zawiadomienia o tegorocznych wygranych przychodza juz od kwietnia. Ostatnie maj
                    > a
                    > przyjsc w czerwcu.
                    >
                    >

              • jot-23 Re: na kogo wypadlo, na tego bec! 19.05.02, 19:28
                Gość portalu: trafiona napisał(a):

                > Jesli ktos zostal w tym roku wylosowany---prosze, dajcie znac.
                > W kupie razniej!
                > moj e-mail: Maslo345@netscape.com

                nie mowicie ze mi sie kojazy!

                w kupie i maslo... he he
                • Gość: trafiona Re: na kogo wypadlo, na tego bec! IP: *.oc.oc.cox.net 19.05.02, 20:05
                  Tylko takie skojarzenia?
                  To nie na tym forum.
                  Smichy-chichy, a ja tu w nerwach!
                  • jot-23 Re: na kogo wypadlo, na tego bec! 19.05.02, 20:16
                    Gość portalu: trafiona napisał(a):

                    > Tylko takie skojarzenia?
                    > To nie na tym forum.
                    > Smichy-chichy, a ja tu w nerwach!

                    ale czego te nerwy? dostalas wczesnie zawiadomienie, koncz robote papierowa i
                    czekaj, co tu sie denerwowac. hehehe zreszta... za moich czasow tooooo byly
                    nerwy... pierwsza loteria...jak jeszcze nie bylo wiadomo o co chodzi, koczowalem
                    pod poczta w waszyngtonie, razem z tysiacami innych chetnych... hehehe te masy
                    ludzkie z tysiacami kopert pchajace sie do koszykow na listy...komedia....

                    • Gość: ak Re: na kogo wypadlo, na tego bec! IP: 5.1R2D* / 212.253.86.* 19.05.02, 23:52
                      jak widac niektorym szczesliwcom sie powiodlo smile a ja tez znam wyniki loterii -
                      "niestety nie zostales wylosowany, mozesz sprobowac nastepnym razem" sad
                      moje gratulacje!
                      • aniutek Re: na kogo wypadlo, na tego bec! 19.05.02, 23:54
                        ?????????
                        informuja tylko wylosowanych.......

                        Gość portalu: ak napisał(a):

                        > jak widac niektorym szczesliwcom sie powiodlo smile a ja tez znam wyniki loterii -
                        > "niestety nie zostales wylosowany, mozesz sprobowac nastepnym razem" sad
                        > moje gratulacje!

                        • Gość: Mirko Re: na kogo wypadlo, na tego bec! IP: *.union01.nj.comcast.net 20.05.02, 04:38
                          J-23,
                          to nie bylo w Waszyngtonie! To było trochę za/obok, w Virginii! Falls Church,
                          tuż za Wiedniem (Vienna), tyle że bez modrego Dunaju.
                          Też tam byłem.
                          Była to całkiem przyjemna przygoda...
                          Wziąłem do samochodu z ulicy w Waszyngtonie jedną taka rudą Irlandkę (to oni te
                          loterie obłatwili!) i jeszcze Japońca, których też niezłe stada ganiały po
                          ulicach z naręczami kopert. Irlandka okazała się młodą doktorką na intensywnej
                          terapii powypadkowej w szpitalu w Waszyngtonie i na koniec "datowej-loteryjnej"
                          nocy przenocowała nas u siebie. Niezła laska. Koresponduję z nią czasem. Też
                          trafiła.
                          Ile tego wtedy wysłałeś?
                          • Gość: trafiona Re: miedzy nami szczesliwcami IP: *.oc.oc.cox.net 20.05.02, 04:58
                            Czy dobrze zrozumialam, ze Mirko i J-23 to takze 'trafieni', tylko pare latek
                            wczesniej?
                            Cieszylabym sie, gdybym i ja za jakis czas mogla wspominac dzisiejsza nerwowe
                            jako fajna przygode, tak jak Wy to teraz robicie.
                            Jeszcze jednak pare przeszkod przede mna ale jestem dobrej mysli.
                            Poniewaz, jak pisalam, wyslalam zgloszenie 'just for fun', natychmiast o tym
                            zapomnialam.
                            Zero przygotowan. Zadnych wczesniejszych informacji-co, gdzie i jak.
                            Ale moze tak lepiej. Boze, jak sie ciesze!
                            Jestem w takich razach przesadna.-Boje sie, ze za to szczescie przyjdzie mi
                            zaplacic.Az sie boje! Z ktorej strony walnie?

                            Ale za gratulacje dziekuje.
                            • Gość: Mirko Re: miedzy nami szczesliwcami IP: *.union01.nj.comcast.net 20.05.02, 05:19
                              To, że ja to małe piwo. Ja do Stanów wmaszerowałem "na głupa", bez wizy itd,
                              więc też mi się przydało "jak znalazł", zależało mi itd ale miałem kompletnie
                              podłamanego koleżkę - zbliżajacą się sprawą przed sędzią imigracyjnym -
                              namówiłem go żeby wysłał ile tylko do radę (w pierwszej - historycznej loterii
                              można było wysyłać ilebądź zgłoszeń) i na sprawę poszedł z zawiadomieniem o
                              wygranej. Sędzia przyznał mu stały pobyt w 5 minut i gdyby nie to zawiadomienie
                              dostałby nakaz deportacji (beznadziejna próba azylu w spóźnionych o pare lat
                              czasach).
                              • Gość: trafiona Re: dreams came true IP: *.oc.oc.cox.net 20.05.02, 05:43

                                I co z tym facetem? Czy dobrze mu sie wiedzie? Mam nadzieje, ze tak. Taki fart!

                                Powiem banal - czasami scenariusze filmowe wysiadaja przy takich historyjkach z
                                zycia wzietych.
                                Ja sama tak sie teraz czuje, jakby to wszystko byl sen.

                                Ojej, zebym sie nie zbudzila zbyt szybko!
                                • Gość: Mirko Re: dreams came true IP: *.union01.nj.comcast.net 20.05.02, 13:22
                                  Ten były polski marynarz - właśnie zrobił doktorat z mikroelektroniki i dostał
                                  całkiem ciekwą robotę. Ożenił się też. Kłopot w tym, że jak objaśnia mi co
                                  konkretnie robi, to trochę ciężko to pojąć. Łebski gość.
                                  W ubiegłym roku, na początku września przewoziłem jego mamę z Polski - w
                                  drodze na jego ślub - pomiędzy dwoma nowojorskimi lotniskami. Mieliśmy parę
                                  godzin i jako jedyną nowojorską atrakcję którą jej pokazałem wybrałem... WTC!

                                  • Gość: polo Re: dreams came true IP: 217.98.106.* 20.05.02, 13:58
                                    Czy ktoś wie gdzie można zobaczyć wyniki loterii wizowej, ile przypadło wiz dla
                                    każdego z państw.
                                    • Gość: Mirko Nie można zobaczyć rezultatów... IP: 65.206.44.* 20.05.02, 15:20
                                      travel.state.gov/dvover.html

                                      travel.state.gov/dvresults.html

                                      Na REALNE/oficjalne rezultaty obecnej chyba trzeba jeszcze poczekać.
                                      Ponadto: ilość zawiadamianych jest większa niż ilość przyznanych wiz.
                                      Nie każdy "trafiony" dostanie wizę imigracyjną:
                                      "Once the total *50,000 visa numbers have been used, the program for fiscal
                                      year 2002 will end. Selected applicants who do not receive visas by September
                                      30, 2002 will derive no further benefit from their DV-2002 registration."
                                      • Gość: grzegorz do Mirko... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 20.05.02, 17:34
                                        Witaj ziomkusmile
                                        Czy potwierdzisz to, ze od 1 czerwca daja wszystkim wizy na miesiac?
                                        Jak nie to od kiedy ma to wejsc w zycie.

                                        dzieki
                                        ps. gdybys Ty widzial ile super hiper mega marketow w Bielsku jest teraz i
                                        mulitikino, bardzo fajne zreszta...
                                        • Gość: Mirko Re: do Mirko... IP: 65.206.44.* 20.05.02, 23:20
                                          Cześć,

                                          Pewności z tym czerwcem nie ma. Wszędzie się o tym czyta, a że w każdej plotce
                                          jest ziarno prawdy...
                                          Farmy i konia bym nie zastawiał ale podejrzewam, że tak będzie.

                                          Sugerujesz, że można w Bielsku żyć, tylko te biznesy i zarobki nie za bardzo??
                                          • Gość: grzegorz Re: do Mirko... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 21.05.02, 00:08
                                            hy hy hy hy, THAT'S IT! wink

                                            oj jak fajnie by sie tu zylo gdyby sie w totka trafilo,
                                            jak pieknie by bylo i w spokoju wypilo,
                                            gdyby finanse wysokie pozwalaly na tokie picie,
                                            takie by bylo to zycie...

                                            oczywiscie to byl blef, ale w totka w USA bede gracwink
                                        • cornio Re: do Mirko... 21.05.02, 00:52
                                          Gość portalu: grzegorz napisał(a):

                                          > Witaj ziomkusmile
                                          > Czy potwierdzisz to, ze od 1 czerwca daja wszystkim wizy na miesiac?
                                          > Jak nie to od kiedy ma to wejsc w zycie.
                                          >
                                          > dzieki
                                          > ps. gdybys Ty widzial ile super hiper mega marketow w Bielsku jest teraz i
                                          > mulitikino, bardzo fajne zreszta...



                                          A u was ,a u was ? a my mamy w domu gaz? Kat widzenia ma swiat poprzez
                                          hipermarkety-abosmy to jacy tacy....
                                          • Gość: Mirko Od Mirko... IP: 65.206.44.* 22.05.02, 19:58
                                            Pamiętam swoje natenczas młodociane szeroko otwarte modre gały (czyli powiedzmy
                                            LEKKIE cywilizowane/cywilizacyjne zdziwienie blond człowieka z "Ost") kiedy
                                            pierwszy raz po wyjściu z dworca ZOO, tak ok. 1981 r. wmaszerowałem do jakiejś
                                            berlińskiej "Billi".
                                            Wtedy Polak patrzył na świat właśnie przez złudny pryzmat sklepów.

                                            Jak dużą sensacją mogą być dzisiaj jeszcze - 20 lat później - na polskiej
                                            prowincji "zachodnie" mega-hipermarkety - nie wiem.
                                            Fakt jest jednak zdaje się taki, że chyba wieje od nich Wielkim Światem -
                                            cokolwiek to może znaczyć...
                                            Dla "przyjezdnych ze wsi" - to pewnie nadal atrakcja.
                                            Dla okoliczych sklepikarzy - tragedia narodowa.
                                            Dla pracowników: mieszane szczęście - niby jest praca, niby f-ma poważna, tylko
                                            że grosze płacą a miliony zarabiają/wydają a więc chłodny podmuch kapitalizmu o
                                            jaki wcale w 1989 roku chyba nikomu poza nielicznymi wyjątkami nie chodziło.

                                            Ja osobiście uważam (pomijając rozmaite aspekty hipermarketów i ustrojów) za
                                            ideał mieszkanie na niezagęszczonej prowincji z łatwym dostępem do "szerszego
                                            świata".
                                            Chyba coś w tym sensie kolega Grzegorz miał na myśli...
                                            Reszta to już oczywiście kwestia kasy...
                                            • Gość: grzegorz Re: Od Mirko... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 22.05.02, 20:59
                                              a co Ty, Mirko. Przeca to straszna atrakcja, ha ha ha. ja tylko mialem na mysli
                                              ze w przeciagu roku 5 nowych super mega hiper sklepow wybudowali.

                                              pamietam jak na budowie w USA taki jeden burak pytal mnie czy ja w Polsce
                                              widzialem taka duza ciezarowke, co na przyczepie ma spychacz...uha haha. To
                                              wlasnie taki typ czlowieka, poza swoja wies, bez asfaltu nie wyjechal nigdzie,
                                              oprocz do USA i nic nie widzial, dlatego nie odpowiadam na takie cos...
                                              pozdro
                                              • Gość: Mirko Poland, kraina gdzie psy d.. szczekają. IP: 65.206.44.* 22.05.02, 21:21
                                                Fakt. Buraków tu moc.
                                                A poza ("what's his name..?") Waleza i Vodka 3/4 Amerykanów ma takie mniej
                                                więcej wyobrażenie o Polsce.
                                                Ale i takie samo pojęcie o Polen ma jednak także niejeden "Europejczyk",
                                                którego Groß/Father szerzył "nach Ost" jedyną prawdziwą kulturę i "wyzwalał"
                                                staroniemieckie ziemie 60 lat temu a dzisiaj on zatrudnia łaskawie Polaków do
                                                rwania buraków.
                                                • Gość: grzegorz Re: Poland, kraina gdzie psy d.. szczekają. IP: *.bielsko.dialog.net.pl 22.05.02, 22:05
                                                  daje taki przykład, kumpel miesiąc temu do Chicago polecial. Ja nie byłem ale
                                                  wydaje mi sie ze tam jest wiekszy syf niz w NY... a pisze mi cos takiego:

                                                  "Tutejsi Polacy , poza malymi wyjatkami - tragedia. Tutejsze polskie sklepy
                                                  wygladaja jak za czasow ciezkiej komuny - brudno i smierdzi , w dodatku jak za
                                                  dlugo ogladasz np.gazete to juz na ciebie krzywo patrza (wszystko wyczyta i nie
                                                  kupi).
                                                  Tutejsze poskie radio - nie da sie opowiedziec , ojciec Rydzyk to male miki w
                                                  porownaniu z nimi , musze to nagrac bo w Polsce nikt mi nie uwierzy."
                                                  • Gość: Mirko Polonia. IP: 65.206.44.* 22.05.02, 22:19
                                                    Buraczane pola i Buraki na całym świecie są podobne.
                                                    Na nowojorskim "grimponcie" nie spodziewaj się niczego innego.

                                                    Tylko czy na Twojej (lub kumpla) wizie jest napisane "Valid ONLY to visit
                                                    Jackowo OR Greenpoint"?
                                                    Nie?
                                                    To po diabła tam się pakować.
                                                    Atrakcji turystycznych tu nie brakuje.
                                                  • Gość: grzegorz Re: Polonia. IP: *.bielsko.dialog.net.pl 22.05.02, 22:50
                                                    no wlasnie i otoz to!

                                                    Bo ja mu przed wyjazdem opowiadalem jak mialem fajnie, ze w spokojne dzielnicy
                                                    mieszkalem...a on pisze:
                                                    "Na razie mieszkam u kuzyna w puertorykanskiej dzielnicy (chociaz tu Polacy na
                                                    wszystkich latynosow mowia - "meksyki")." hy hy

                                                    ze spoko Polakow poznalem i na super imprezy do NYC jezdzilem i Houboken i
                                                    wogule ze zajebioza. A on wpadl, z tego co widze, w wielkie gowno i mu sie nie
                                                    widzi, tak to jest.
                                                    A poza tym chyba wiekszosc Polakow tu w Polsce mysli , ze USA to raj, ze tam to
                                                    jest czysto i $ na ulicy leza...a to jest tak ze Ameryka to piekny kraj, jesli
                                                    nie pracujesz to wypierdalaj..hi hi hi(tak mi polonusy gadaly)
                                    • Gość: trafiona Re: dreams came true IP: *.oc.oc.cox.net 29.05.02, 08:20
                                      Wiem, ze dla Polski przypadlo nieco ponad 4 tysiace wiz. Nie pamietam juz,
                                      gdzie to widzialam.Jak znow gdzies zobacze--dopisze.
                            • jot-23 Re: miedzy nami szczesliwcami 20.05.02, 15:22
                              Gość portalu: trafiona napisał(a):

                              > Czy dobrze zrozumialam, ze Mirko i J-23 to takze 'trafieni', tylko pare latek
                              > wczesniej?

                              ja tylko probowalem, ale nigdy nie wyglralem, z braku innych mozliwosci ,
                              ozenilem sie.
                              • Gość: Bruno Re: miedzy nami szczesliwcami IP: *.sympatico.ca 20.05.02, 17:13
                                jot-23 napisał(a):

                                > ja tylko probowalem, ale nigdy nie wyglralem, z braku innych mozliwosci ,
                                > ozenilem sie.

                                Dla mnie to zbyt wysokacena za legalizacje pobytu w
                                USA!!!!!!
                                • Gość: Mirko Re: miedzy nami szczesliwcami IP: 65.206.44.* 20.05.02, 17:36
                                  Gość portalu Bruno napisał, ze:

                                  > jot-23 napisał:
                                  >
                                  > > ja tylko probowalem, ale nigdy nie wyglralem, z braku innych mozliwosci ,
                                  > > ozenilem sie.
                                  >
                                  > Dla mnie to zbyt wysoka cena za legalizacje pobytu w
                                  > USA!!!!!!

                                  Bruno, a dlaczego za to placic? Przeciez w wypadku malzenstwa mozna i miec
                                  ciastko i zjesc ciastko. Mniam, mniam.

                                  Placenie za seks jest obrzydliwe!


                                  • Gość: trafiona Re: miedzy nami szczesliwcami IP: *.oc.oc.cox.net 20.05.02, 22:29
                                    No wlasnie.
                                    Powiedziala ta, co nic tylko by jadla ciastka wink.


                                    Ciesze sie, Mirko, ze tak dobrze sobie radzi Twoj przyjaciel.Milo, ze o nim
                                    napisales.
                                    Lucky guy!
                                    • Gość: Mirko Re: miedzy nami szczesliwcami IP: 65.206.44.* 20.05.02, 23:32
                                      Ciastka? Z kremem? Ja lubię polskie a najlepiej domowe.
                                      Czasem jakiś niemiecki marcepanowy wynalazek też może być dla odmiany.
                                      (Moja dawna narzeczona jest z Lubeki - gdzie wynaleźli marcepany - stąd
                                      sentyment.)
                                      Wiesz, tak wieczorkiem, po długim dniu z jedno a dobre, do kawusi, winka i do
                                      filmiku czy książki.
                                      Palce lizać...

                                      Amerykańskie są tylko ładnie zapakowane a mają wiadro chemii na każdą kadź
                                      mieszanej masy. Odbija się po takich plastikiem. Fuj.

                                      My tu gadu-gadu a Tobie zegarek tyka. (Biologiczny też, czyli jeden z wielu!)
                                      Wysyłaj kwity! Pamiętaj, że Twój okręt ma tylko 50000 miejsc, potem wywalają za
                                      burtę, nie patrząc czy ładna czy nie!

                                      P.S. Heeej a, a propos Twojego zamiłowania do ciasteczek pewnego rodzaju, to
                                      zauważ, że jak już dostaniesz co masz dostać, to o ile bardziej atrakcyjną
                                      partią będziesz! Taka Zielona Karta to jakby lat ujmowała a urody dodawała,
                                      nieprawdaż?
                                    • Gość: Tomek Re: miedzy nami szczesliwcami IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.02, 13:43
                                      ... dopiero teraż otrzymałaś wizę?
                                      • Gość: trafiona Re: miedzy nami szczesliwcami- do Tomka IP: *.oc.oc.cox.net 22.05.02, 19:12
                                        Tak, 15 maja.
                                        Czy szczesliwcy krajowi (ja mieszkam w Stanach) dostawali powiadomienia
                                        wczesniej?
                                        Pozdrawiam
                                      • Gość: trafiona Re: miedzy nami szczesliwcami IP: *.oc.oc.cox.net 22.05.02, 19:12
                                        • Gość: trafiona Re: miedzy nami szczesliwcami IP: *.oc.oc.cox.net 22.05.02, 19:19
                                          Przepraszam, spiesze sie i wychodza takie kiksy...
                                          Poprawka. 15 maja dostalam powiadomienie, ze zostalam wylosowana.Byc moze
                                          dostane prawo stalego pobytu i prawo do pracy.

                                          Wize mam od paru lat, ale nie jest to wiza stalego pobytu.
                                          Udzial w loterii i bycie wylosowanym jeszcze nie rozstrzyga, czy dostane to,
                                          czego chce, czy nie.
                                          Ale to i tak duza rzecz, wiec sie ciesze. I spiesze.
                        • Gość: ak Re: na kogo wypadlo, na tego bec! IP: 5.1R2D* / 212.253.72.* 22.05.02, 22:40
                          owszem, ale od czego jest internet? samemu mozna sprawdzic swoj status, bez
                          oczekiwania w nerwach i gryzienia paznokci smile


                          aniutek napisał(a):

                          > ?????????
                          > informuja tylko wylosowanych.......
                          >
                          > Gość portalu: ak napisał(a):
                          >
                          > > jak widac niektorym szczesliwcom sie powiodlo smile a ja tez znam wyniki lote
                          > rii -
                          > > "niestety nie zostales wylosowany, mozesz sprobowac nastepnym razem" sad
                          > > moje gratulacje!
                          >

                          • Gość: ak Re: na kogo wypadlo, na tego bec! IP: 5.1R2D* / 212.253.72.* 22.05.02, 22:48
                            przepraszam za wtracenie, to mialo byc do aniutka smile

                            Gość portalu: ak napisał(a):

                            > owszem, ale od czego jest internet? samemu mozna sprawdzic swoj status, bez
                            > oczekiwania w nerwach i gryzienia paznokci smile
                            >
                            >
                            > aniutek napisał(a):
                            >
                            > > ?????????
                            > > informuja tylko wylosowanych.......
                            > >
                            > > Gość portalu: ak napisał(a):
                            > >
                            > > > jak widac niektorym szczesliwcom sie powiodlo smile a ja tez znam wyniki
                            > lote
                            > > rii -
                            > > > "niestety nie zostales wylosowany, mozesz sprobowac nastepnym razem"
                            > sad
                            > > > moje gratulacje!
                            > >
                            >

                            • Gość: Mirko Internet? W U.S. INS? Chyba w szafie z miotłami... IP: 65.206.44.* 22.05.02, 23:27
                              Gość portalu ak napisał(a):

                              > owszem, ale od czego jest internet? samemu mozna sprawdzic swoj status, bez
                              > oczekiwania w nerwach i gryzienia paznokci smile

                              Ooo, tak?
                              Sprawdzić czy się wylosowało w loterii wizowej?
                              To wiesz czegoś czego ja nie wiem.
                              W totolotka swój status milionera można sprawdzić ale nie status w/g Urzędu
                              Imigracyjnego!
                              • Gość: ak Re: Internet? W U.S. INS? Chyba w szafie z miotłami... IP: 5.1R2D* / 212.253.74.* 24.05.02, 00:11
                                no widzisz Mirko, czlowiek uczy sie cale zyciesmile Jak sie rejestrowales przez
                                internet, to i przez internet mozesz sprawdzic swoj status, w moim przypadku na
                                www.us-immigration.org pozdr.
                                • Gość: Marek Do AK IP: 4.36.236.* 24.05.02, 00:15
                                  To sie pieknie dales wyrolowac....
                                  • Gość: Mirko Szafa z miotłami i stroną internetową! IP: *.union01.nj.comcast.net 24.05.02, 04:24
                                    Ludzie kochane, polskie, słowiańskie i naiwne!
                                    Czy Wy potraficie czytać? ALE TEN DROBNY DRUK???!

                                    www.us-immigration.org

                                    "DV Information and Registration Service is a independent service provider, it
                                    is not (NOT! NOT! NOT!) affiliated with the National Visa Center, the U.S.
                                    Department of State or the Immigration and Naturalization Service...." itd, itd.

                                    To, że ktoś sobie przed domem powiesi flagę amerykańską a chałupe pomaluje na
                                    biało i przyczepi tabliczkę: "The White House" - nie robi z niego Prezydenta
                                    U.S. of A.

                                    Ta cała US-Immigration to taka sama firma jak my ze szwagrem po pijaku nie raz
                                    zakładali...
                                    $15 za rejestrację nazwy, z $1000 za zrobienie zawartości i każdy może. Nawet w
                                    Białymstoku.

                                    Powodzenia w loterii i totolotku.
                                    • Gość: trafiona Re:nie dawac sie cwaniakom! IP: *.oc.oc.cox.net 24.05.02, 07:07
                                      Wypelnienie zgloszenia jest dziecinnie proste.
                                      Naprawde nie ma powodu, zeby dawac sie naciagac cwaniakom.
                                      Imie, nazwisko, data urodzenia i miejsce zamieszkania wsadzone do odpowiedniej
                                      koperty - to bodaj wszystko! Po co do tego firma?
                                      I przede wszystkim nie trzeba zadnych pieniedzy!!!
                                      A ze wokol kraza rekiny, ktore chca zarobic na ludzkiej naiwnosci - takie juz
                                      ich zbojeckie prawo.

                                      Zadna jednak firma nie moze oferowac czegos, czego po prostu nie ma, czyli
                                      oficjalnej listy wylosowanych osob.
                                      Wylosowani sa powiadamiani osobno,listownie przez Departament Stanu z siedziba
                                      w Kentucky ,Kentucky Consular Center (KCC).
                                      • Gość: Mirko Re:nie dawac sie cwaniakom! IP: *.union01.nj.comcast.net 24.05.02, 13:22
                                        Przypuszczam, że firma "US-Immigration" działa jakoś tak:
                                        - wypełnia się na ich stronie zgłoszenie;
                                        - oni to faktycznie drukują, wkładają w koperty, nalepiają znaczki i wysyłają
                                        ALE podając SWÓJ adres zwrotny;
                                        - po ew. wylosowaniu kogoś kogo zgłoszenie wysłali oferują mu
                                        zestaw "pomocniczy" czy jakąś inną asystę przy załatwianiu dalszych
                                        formalności. I to już oczywiście odpłatnie. Nie wczytywałem się w szczegóły,
                                        ale zgaduję że minimum to coś pomiędzy kilkaset a $1000. Tylko przy takich
                                        kwotach nakłady na stronę internetową i lepienie znaczków mają szansę dać im
                                        zysk. A jako, że to oni mają kwity z nazwiskiem klienta w ręku a każdy dzień
                                        jest cenny - klient nie ma wyboru innego niż "skorzystać z pomocy", jeśli chce
                                        Zieloną Kartę.
                                        Każdy kto miał do czynienia z prawdziwym "US Immigration" czyli Immigration i
                                        Naturalization Service czyli INS, wie że słowo "Service" jest w ich nazwie
                                        całorocznym primaaprilisowym i często koszmarnym żartem a nawet a kazdy kto
                                        choć raz rozmawiał z prawnikiem imigracyjnym wie, że kilka tys. $ to za kartę
                                        stałego pobytu w Stanach - bardzo tanio.

                                        Oczywiście pozostaje pytanie dlaczego klient nie mógł sam wysłać kartki papieru
                                        za grosze wkładając w to tyle samo pracy co wypisanie "zgłoszenia" na ich
                                        stronie?
                                        Jeleni nie brakuje i zasadniczo nie można o to mieć pretensji do "US-
                                        Immigration", które po prostu wykonuje usługę dla tychże, zasadniczo użyczając
                                        swojego adresu.

                                        P.S. "Trafiona", z jakiego Stanu piszesz? Jakie są tam biura INS?
                                        • Gość: ak Re:nie dawac sie cwaniakom! IP: 5.1R2D* / 212.253.56.* 24.05.02, 15:46
                                          dzieki za oswiecenie, wszystkowiedzacy Mirko, i choc jeleniem sie nie czuje, to
                                          nie neguje, ze zostalam nabita w butelke. Skoro tak twierdzisz? wink Tylko, ze to
                                          wylacznie moj problem, wiec skad u ciebie te nerwy?
                                          Hazard jest czescia mojego zycia, a tutaj duzo nie ryzykowalam (50$), wiec nie
                                          ma powodu do placzu smile Niestety, nie odgadles procedury rejestracji i
                                          wypelniania formularzy.
                                          pozdr.
                                          • Gość: Mirko Jelenie, cwaniaki i inny zwierz IP: 65.206.44.* 24.05.02, 17:22
                                            ak, przepraszam że/jeśli Cię uraziłem.
                                            Fakt, że skądinąd sympatyczne stworzenie "jeleń" z jakiegoś powodu w jęz.
                                            polskim to bynajmniej nie "króliczek", który wydaje się być tak naprawdę
                                            znacznie poniżej sarniny na skali inteligencji przyrody kopytnej.
                                            Hej a czy "wszystkowiedzący" to w tym kontekście przezwisko?
                                            Jeśli tak, to obrażam się niniejszym na 2 sekundy i uznaję, że jesteśmy kwita,
                                            choć oczywiście moje przeprosiny są szczere.

                                            Faktycznie nie rozgryzłem modelu biznesowego firmy "US-Immigration". Biorą po
                                            50 od łepka "z przodu"? Ja wymyśliłem n.p. $1000 od wygranych ("z tyłu"). Widać
                                            kiepski ze mnie naciągacz/biznesmen.

                                            Mam po prostu uproszczony pogląd na życie i jeśli mogę coś wysłać za 34 centy
                                            to pozostałe $49 z groszami wolę przeznaczyć na lody, kino i 2 lampki wina w
                                            knajpce z muzyką potem.

                                            Sprawdzenie swojego nazwiska na jakiejśtam stronie jest jednak faktycznie
                                            wygodą a wygody mają dla różnych ludzi różne ceny.
                                            Z N.Y. do Paryża można lecieć mniej lub bardziej ciasno za $500
                                            albo jeszcze ciaśniej (bo dużo mniejsza kabina) za $5000 (lub więcej jak na
                                            gwałt), tylko dlatego że Concordem i o 3 godziny krócej. Jest widać cała kupa
                                            ludzi których 3 godziny jest warte $4700, bo Concorde (z małymi przerwami)
                                            lata, lata i lata.
                                            Czy gdyby mi milion dolarów spadł w walizce z nieba to przeleciałbym się dla
                                            zabawy Concordem ? Nie sądzę. Mój ulubiony sport (prócz latania, ale pilotując
                                            sam) to jak najtańsze składanie PC-ów i wysyłanie ich do Polski dzieciakom,
                                            które nigdy nie miałyby komutera w inny sposób. $5000 w mojej głowie równa się
                                            całej skomputeryzowanej klasie szkolnej a nie szybkiemu i szpanerskiemu
                                            przelotowi. Może dlatego nie mam miliona dolarów, choć nie powiem - staram się.
                                            To taka historyjka na boku dla wskazanej chyba zmiany tematu.
                                            • Gość: grzegorz Re: Jelenie, cwaniaki i inny zwierz IP: *.bielsko.dialog.net.pl 25.05.02, 00:05
                                              czesc Mirko

                                              jesli to co piszesz o tych kompach dla dzieci to popieram i gratuluje i jestes
                                              wielki! tak trzymaj!
                                              mam tez tu znajomego( znaczy moj tata) co jezdzi w bieszczady do podstawowek i
                                              dzieciom ubrania rozdaje..a kasy ma duzo...

                                              pozdro, dobranoc
                                        • Gość: trafiona Re: i szczesliwiec bierze w dupe - o INS IP: *.oc.oc.cox.net 24.05.02, 23:06
                                          Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                          > P.S. "Trafiona", z jakiego Stanu piszesz? Jakie są tam biura INS?


                                          Z Kaliforni.
                                          Grzeszylabym, gdybym na nich narzekala, bo kilkakroc przedluzali mi wize z
                                          usmiechem na ustach, choc nie musieli.
                                          Niemniej, z moich obserwacji wynika,ze przeplyw informacji miedzy granicznymi
                                          sluzbami /na lotnisku/ a glownymi instytucjami nie odbywa sie tak, jakby sie tego
                                          nalezalo spodziewac, pomimo skomputeryzowania etc.
                                          Niedawno musialam dowodzic mojej legalnosci poprzez okazanie,jak to sie ladnie
                                          mowi, daty i pieczatki w moim paszporcie. Wg danych biura bylam juz od roku
                                          nielegalna.
                                          Na szczescie, wszystko sobie ladnie wyjasnilismy.

                                          Teraz, kiedy stalam sie 'trafiona', moglabym im to i owo zarzucic,poniewaz poza
                                          gratulacjami nie maja mi nic do zaoferowania, a powinni, przynajmniej wg
                                          instrukcji zalaczonej do informacji o trafieniu.-Mieszkajacy w Stanach wylosowani
                                          po powiadomieniu powinni kontaktowac sie ze 'swoim', lokalnym INS, a tu
                                          niespodzianka. Oni (INS)nie wiedza, co zrobic z taka szczesliwa osoba!
                                          Sa zyczliwi, ale twierdza, ze to biznes Departamentu Stanu, a nie ich.

                                          Ale wszyscy urzednicy sa mili, zeby nie powiedziec-czarujacy!
                                          Puk, puk, odpukuje, zeby nie zapeszac.
                                          Zobaczymy, co bedzie dalej. Wysylam kwity do Kentucky.
                                          • Gość: Krizia Re: i szczesliwiec bierze w dupe - o INS IP: *.ey.com.pl / 195.187.56.* 27.05.02, 15:42
                                            Hej,

                                            Gratuluje! Skad w Kalifornii jestes?

                                            Pozdrawiam
                                            • Gość: sylwia Re: Krizia - wytłumacz, przetłumacz IP: *.osmez.eu.org / *.gazeta.pl 27.05.02, 17:44
                                              Gość portalu: Krizia napisał(a):
                                              < Skad w Kalifornii jestes?>


                                              Co miałaś na mysli pisząc takie zdanie???
                                              • Gość: trafiona Re: Krizia - IP: *.oc.oc.cox.net 27.05.02, 20:24

                                                Mieszkam w pld. czesci stanu, na pld.wschod od Los Angeles, b.blisko oceanu.

                                                Dziekuje za gratulacje, choc bycie wylosowana to jeszcze nie jest gwarancja
                                                sukcesu.
                                                Ale ciesze sie i tak.
                                                W drodze po wize i GC jeszcze pare przeszkod do pokonania. Na czesc z nich mam
                                                wplyw, na czesc-wrecz przeciwnie))).
                                                A wiec: urzedowa weryfikacja moich kwitow przed, i w trakcie tzw. interview,
                                                zalapanie sie na liste oczekujacych, zdazenie na czas z przesylka pewnych
                                                dokumentow z Polski, notarialne ich tlumaczenie, niezbedne wizyty w konsulacie
                                                LA etc.
                                                Czas jest istotny bo wszystko musi sie dokonac i zamknac przed 30 wrzesniem, a
                                                w rzeczywistosci wczesniej, bo podobno ilosc wiz wyczerpuje sie nawet przed ta
                                                data...

                                                Co do mnie-na razie wyslalam wypelnione formularze i czekam.
                                                Co bedzie dalej - zobaczymy.
                                                • Gość: Maciek Re: Krizia - IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 28.05.02, 06:30
                                                  notarialne tlumaczenie = ktos kto zna jezyk polski + pieczatka za $5 od jakiegokolwiek
                                                  "notary public", w obecnosci twoje i tlumaczacego.

                                                  INS w LA jest absolutnie do dupy, no ale INS wszedzie jest do dupy. Sa wyjatkowo
                                                  powolni, niekompetentni, nie znaja prawa imigracjnego, poza malutkim kawalkiem ktory
                                                  obrabiaja od 10 lat. Pare razy dotalem "dobra rade" od urzedasow z INSu i jakims dziwnym
                                                  trafem zawsze byle bledna. Nie ufaj draniom i szukaj zawsze drugiej opinii o wymaganych
                                                  formalnosciach. Lepiej wydac $500 na prawnika, niz potem pluc sobie w brode. Jak
                                                  szukasz dobrego prawnika imigracyjnego, to znam taka jedna kancelarie w Irvine. Drogo
                                                  jak cholera, ale dzieki nim wszystko szlo jak po masle.

                                                  poludniowy wschod od LA? I blisko oceanu? To tak jakos Irvine , albo Laguna Beach, co?
                                                  Fajne miasteczka.
                                                  • Gość: trafiona Re: Maciek z sasiedztwa IP: *.oc.oc.cox.net 28.05.02, 07:30
                                                    Gość portalu: Maciek napisał(a):

                                                    > notarialne tlumaczenie = ktos kto zna jezyk polski + pieczatka za $5 od jakiego
                                                    > kolwiek
                                                    > "notary public", w obecnosci twoje i tlumaczacego.
                                                    >
                                                    > INS w LA jest absolutnie do dupy, no ale INS wszedzie jest do dupy. Sa wyjatkow
                                                    > o
                                                    > powolni, niekompetentni, nie znaja prawa imigracjnego, poza malutkim kawalkiem
                                                    > ktory
                                                    > obrabiaja od 10 lat. Pare razy dotalem "dobra rade" od urzedasow z INSu i jakim
                                                    > s dziwnym
                                                    > trafem zawsze byle bledna. Nie ufaj draniom i szukaj zawsze drugiej opinii o wy
                                                    > maganych
                                                    > formalnosciach. Lepiej wydac $500 na prawnika, niz potem pluc sobie w brode. Ja
                                                    > k
                                                    > szukasz dobrego prawnika imigracyjnego, to znam taka jedna kancelarie w Irvine.
                                                    > Drogo
                                                    > jak cholera, ale dzieki nim wszystko szlo jak po masle.
                                                    >
                                                    > poludniowy wschod od LA? I blisko oceanu? To tak jakos Irvine , albo Laguna Bea
                                                    > ch, co?
                                                    > Fajne miasteczka.




                                                    Cieplo, cieplej, ale to nie Irvine. Od Irvine jest dobry kawalek od oceanu.
                                                    A miescina jest niezla, rzeczywiscie.

                                                    Moj rodzimy INS jest w Laguna Niguel. Jak pisalam gdzies tam wyzej - sa calkiem
                                                    przyjemni.
                                                    Pewnego razu, przez roztargnienie, zostawilam u nich, w okienku, wazny kwit.Bylo
                                                    to przedluzenie mojej wizy. Przyslali je za dwa dni na moj adres z milym,
                                                    odrecznym liscikiem, podpisanym damskim imieniem, z "have you good day"
                                                    i "thanks"!
                                                    Bylam wstrzasnieta i obiecalam sobie, ze odtad krzywego slowa na nich nie powiem!
                                                    Jak na razie przychodzi mi to z latwoscia.
                                                    Co do prawnika - dzieki za rady, choc nie jestem pewna, czy w tak w miare
                                                    nieskomplikowanej sprawie warto go brac. ( Prawde mowiac, nie mam za duzo kasy)

                                                    Wymogi, poki co, sa przejrzyste, a to co ewentualnie moze byc klopotem, to i tak
                                                    jest poza kompetencja najzdolniejszego adwokata.
                                                    Mam na mysli pule miejsc, ktora jest z gory okreslona, w przeciwienstwie do
                                                    ilosci amatorow wiz , ktorych ilosc jest nieprzewidywalna.I tak jak
                                                    jeden 'trafiony' moze wystepowac tylko w swoim imieniu, drugi
                                                  • Gość: Mirko "NEXT" lub "May I help you"... IP: 65.206.44.* 28.05.02, 16:03
                                                    Trafiona,
                                                    rzeczy jakie piszesz o swoim INS sa NIESAMOWITE!
                                                    Malo ze stolka nie spadlem jak to czytalem.
                                                    "Nasze" w Newarku, NJ (nowojorskie sa takie same albo gorsze) jest takie, ze od
                                                    pierwszej sekundy tam czujesz sie jakbys przyszla w odwiedziny do kolegi
                                                    skazanego na dozywocie (odpukac).
                                                    Grube oblesne Murzyny WYRAZNIE nieszczesliwe z powodu koniecznosci sterczenia
                                                    tam za tymi okienkami do ktorych podchodzisz zeby im zaklocac
                                                    biurowy (palacowy) spokoj. POLSKI URZAD PODATKOWY to hetka - petelka w
                                                    porownaniu z tym. Bylo tam tak zawsze i chyba zawsze bedzie.
                                                    Pamietam, kiedys dawno temu, po mniej wiecej roku staran dostalem pozwolenie na
                                                    prace.
                                                    Przy odbieraniu zauwazylem, ze przekrecili mi nazwisko. (Mam calkiem
                                                    angielskojezycznie brzmiace nazwisko na raptem 5 liter). Dostawanie/odbieranie
                                                    tego pozwolenia trwalo caly dzien, bo kolejki, powolnosc "krolewien"
                                                    okienkowych itd.
                                                    NIESMIALO zwrocilem uwage, ze jest przekrecone, na co grube babsko (biale/tzw
                                                    Supervisor po ktora zadzwonila czarna urzedniczka, ktora mi karteluszek w
                                                    plastkiu wydala):
                                                    "Jest tak jak nam podales. Do widzenia. Do zobaczenia za rok. Przypomnij nam
                                                    wtedy to poprawimy."
                                                    Jak zapewne wiesz w INS nazwisk sie nie "podaje".
                                                    Pisze sie na kwitach. Nie zdarzylo mi sie jeszcze przekrecic wlasnego nazwiska
                                                    na zadnym pisanym kwicie.

                                                    Tak wiec uwazaj sie za szczesciare nie tylko z powodu wylosowania.

                                                    P.S. Jesli dobrze zrozumialem: chyba sie mylisz.
                                                    Wiza imigracyjna (loteryjna) to wiza rodzinna.
                                                    Jednoosobowa rodzina to jedna wiza i 12-to osobowa rodzina to tez jedna wiza.
                                                    50 tys. wiz, to w praktyce dobrze ponad 100 tys. luda. Tak bylo kiedys. Nie
                                                    zastawilbym farmy i konia, ze tak nadal jest, ale chyba jest.
                                                  • Gość: trafiona Re: do Mirko IP: *.oc.oc.cox.net 29.05.02, 07:28

                                                    No coz, moze trafilam na dzien, w ktorym panienka z okienka /zdaje sie, ze
                                                    Azjatka/ miala wspanialy humor, bo np. zakochala sie dzien wczesniej, albo lubi
                                                    wprawiac ludzi w szok. Jesli to drugie, to jej sie udalo, nie ma dwoch zdan!

                                                    Kwestie ilosci wiz; na lebka, czy na familie rozstrzygnal ostatecznie link
                                                    podany przez Macka[zapis chatu nt.lottery visa,odpowiedz na pytanie #5].
                                                    Niestety, moj domysl okazal sie prawdziwy i bardzo mi jest z tego powodu
                                                    przykro.
                                                  • Gość: Maciek Re: Maciek z sasiedztwa IP: *.cust.telepacific.net 28.05.02, 18:01
                                                    Gość portalu: trafiona napisał(a):

                                                    > Nie mam w tym zadnego doswiadczenia. Czy naprawde uwazasz, ze trzeba by wziac
                                                    > prawnika?

                                                    Tylko jak masz watpliwosci co do procedury. Jak jestes w stanie zweryfikowac, ze to co ci mowia w INSie to
                                                    szczera prawda, to sie nie przejmuj. Laguna Niguel nie wyglada na specjalnie obciazony oddzial wiec moze i jakosc
                                                    pracy tam lepsza jest. Ja tam na zimne dmuchalem, bo wszystkie oplaty da sie w miesiac, dwa odpracowac,
                                                    szczegolnie jak sie jest legalnym. A jak cos sie popieprzy to trzeba zaczynac od poczatku albo pakowac walizy.

                                                    Zerknij sobie tez tutaj: www.shusterman.com/. Bardzo duzo pytan i procedur jest tam objasnionych.

                                                    Rozchmurz sie i wyluzuj smile Poki co jestes w cieplym kraju.
                                                  • Gość: trafiona Re: Maciek z sasiedztwa IP: *.oc.oc.cox.net 29.05.02, 07:55

                                                    Kilka spraw.
                                                    Przede wszystkim dzieki za link. Jest znakomity i b. starannie zrobiony.
                                                    Przelecialam to, co mnie interesowalo a i tak wsiaklam na dwie godziny.
                                                    Zastanowilo mnie jedno
                                                  • Gość: Maciek Re: Maciek z sasiedztwa IP: *.cust.telepacific.net 29.05.02, 20:15
                                                    Gość portalu: trafiona napisał(a):

                                                    > Laguna Niguel to wcale nie taki maly INS. Poza Kalifornia obsluguje Arizone,
                                                    > Nevade, Hawaje i cos tam jeszcze. Jest to jeden z 4 glownych immigr.osrodkow na
                                                    > cale US obok Vermont, Nebrasca i Texas.

                                                    No niezupelnie. To jest jeden z oddzialow glownego INSu tzw zachodniego. Najglowniejszy budynek
                                                    miesci sie w LA w downtown i jest bardzo popieprzonym miejscem. Takich oddzialow jest zreszta dosc
                                                    pelno, np jeden jest w San Bernardino, inny w Van Nuys. Roznia sie tez zakresem spraw jakie mozna w
                                                    nich zalatwiac. Typowe sprawy daje sie popchnac we regionalnych, ale jesli tylko cos umyka rutynie,
                                                    trzeba sie kopnac do glownego, bo lokalni urzednicy wylaczaja wtedy rozumki.

                                                    Przykladem rzeczy umykajacej rutynie jest pewna meksykanka, ktorej zabrali zielona karte na lotnisku i
                                                    kazali sie stawic w glownym INSie celem wyjasnienia sprawy. A zabrali bo ich wkurzyla.

                                                    Albo wiza, ktora nie wyglada do konca na prawdziwa, albo ma numerki lekko zamazane.

                                                    > Jutro jade do LA, do naszego konsulatu. Slyszalam, ze nie jest to wzor placowek
                                                    > na obczyznie, mowiac delikatnie, i mam sie przygotowac na mocne wrazenia.
                                                    > No to sie przygotowuje.
                                                    > Napisze, co zastalam.

                                                    Z polskim konsulatem w LA cale szczescie jeszcze nie musialem miec do czynienia. Napisz jak tam jest -
                                                    bede musial w koncu przedluzyc kiedys paszport.

                                                • Gość: Krizia Re: Krizia - IP: *.ey.com.pl / 195.187.56.* 28.05.02, 11:16
                                                  Przepraszam, ze tak wypytuje skad w Kalifornii jestes. Wynika to z faktu, ze
                                                  rok temu mialam okazje spedzic miesiac w Kalifornii i od tego czasu reaguje
                                                  bardzo zywiolowo na wszelkie wzmianki o mojej ulubionej krainie smile)))) Z tym
                                                  ze ja bylam w polnocnej Kalifornii, w silicon valley i okolicach SF, ale o LA
                                                  tez zahaczylam. W tym roku ponownie tam sie wybieramsmile A zgloszenie na loterie
                                                  wizowa tez wyslalam.....

                                                  Pozdrawiam
                                                  • adam982 gdzie jest dobrze ? 29.05.02, 01:00
                                                    jak te wszystkie wpisy i opisy pogodzic z postem o tym ze ktos wyjezdza ze
                                                    Stanow na stale do Hiszpanii ,bo ma dosyc USA,to jak to w koncu jest gdzie
                                                    jest dobrze ??
                                                  • Gość: aniutek Re: gdzie jest dobrze ? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 29.05.02, 01:20
                                                    dobrze jest tam gdzie nas nie ma heheheheheh
                                                  • Gość: trafiona Re: gdzie jest dobrze ? IP: *.oc.oc.cox.net 29.05.02, 08:12
                                                    Gość portalu: aniutek napisał(a):

                                                    > dobrze jest tam gdzie nas nie ma heheheheheh

                                                    Nie zgadzam sie, choc do pewnego czasu tez tak myslalam. Ja znalazlam to 'moje'
                                                    miejsce.
                                                    Nie ma to zwiazku ani z duza kasa, ani z widokami na tzw. przyszlosc,ani nawet
                                                    z miloscia.
                                                    Jestem tu i czuje sie szczesliwa. Po prostu.
                                                    Wszystko inne jest mniej wazne.
                                                  • Gość: trafiona Re: Krizia - IP: *.oc.oc.cox.net 29.05.02, 08:05
                                                    Nie ma za co - bardzo prosze. To tez moje ukochane miejsce i rozumiem, jak
                                                    nikt, Twoja fascynacje. Polnocna czesc jest tez niezwykla, ale ja wybralam
                                                    poludnie.
                                                    A wlasciwie - to ono mnie wybralo!

                                                    Tez bylam tu najpierw b.krotko, ale potem nie moglam juz sobie miejsca znalezc
                                                    poza CA. To miejsce uzaleznia. Ale to juz inna opowiesc.
                                                    Zycze udanej podrozy i czuj sie ostrzezona!
                                                    Mozesz nie zechciec wracac...
                                                  • Gość: Maciek Re: uzaleznienie IP: *.cust.telepacific.net 29.05.02, 20:17
                                                    Ciekawy jestem co konkretnie cie tutaj uzaleznia?
                                                • Gość: trafiona Re: autopoprawka IP: *.oc.oc.cox.net 03.06.02, 04:43
                                                  Wszystko powinno byc skonczone przed 30 wrzesniem, ale nastepnego 2003 roku!
                                                  Ufff! Jest mnostwo czasu.
                                                  Po co ja tak panikuje?
          • Gość: pipero Re: Miła IP: *.look.ca 02.06.02, 17:18
            Gość portalu: Mirko napisał(a):

            > Myk polegałby na tym, że w pierwszym momencie kiedy pzrekroczyłabyś długość
            > pobytu o jeden dzień czyli została nielegalną mogłabyś wygrana w loterię
            > wyrzucić do kosza a stały pobyt "kissnąć good-by".
            > Sama to zresztą zdaje się wiesz.
            >
            >
            czy tak jest naprawde? znam wielu "nielegalnych " ktorzy dostali pobyt
            z 'loterii' w poprzednich losowaniach, ale te przepisy mogly sie zmienic..
            moj kolega dostal zawiadomienie o wygranej tez w maju, ale siedzi nielegalnie juz
            10 lat i jezeli to prawda to chyba pojdzie na serce..
            • aniutek Re: Miła 02.06.02, 20:35
              Gość portalu: pipero napisał(a):

              > Gość portalu: Mirko napisał(a):
              >
              > > Myk polegałby na tym, że w pierwszym momencie kiedy pzrekroczyłabyś długoś
              > ć
              > > pobytu o jeden dzień czyli została nielegalną mogłabyś wygrana w loterię
              > > wyrzucić do kosza a stały pobyt "kissnąć good-by".
              > > Sama to zresztą zdaje się wiesz.
              > >
              > >
              > czy tak jest naprawde? znam wielu "nielegalnych " ktorzy dostali pobyt
              > z 'loterii' w poprzednich losowaniach, ale te przepisy mogly sie zmienic..
              > moj kolega dostal zawiadomienie o wygranej tez w maju, ale siedzi nielegalnie j
              > uz
              > 10 lat i jezeli to prawda to chyba pojdzie na serce..

              nie jest to prawda, loteria w swoim zalozeniu ma uregulowanie sytuacji prawnej nielegalnych
              emigrantow- forum moze i jest fajne ale nie zastapi porady prawnej.

    • brytan Re: Loteria wizowa 29.05.02, 09:06
      a gdzie sa ten kupony ktore mozna wyslac aby wygrac?

      Jestem obecnie w Australii, czy tutaj tez sa takie loterie??
      • Gość: Mirko Nope, only in America... IP: 65.206.44.* 29.05.02, 15:28
        W Australii jest widocznie za mało pitnej wody, dobrej woli czy czegotam na
        nowych imigrantów, żeby trzeba ich było losować...
        Zresztą skośnoocy zatkaliby im natychmiast wszelkie skrzynki pocztowe...
        Australijczycy są też chyba troszkę przewrażliwieni po tej przygodzie z
        królikami (bez żadnej aluzji do skośnookich proszę...)

        www.green-card-lottery.org/ ??
        bo
        travel.state.gov/dvover.html
        • Gość: trafiona Re: polski konsulat w LA - do MACKA IP: *.oc.oc.cox.net 31.05.02, 01:01

          Bylam, zobaczylam, a czy zalatwilam - to sie okaze.
          A teraz wrazenia.
          Jesli przyjac, ze ambasady i konsulaty to takie male kawalki kraju na obczyznie
          to sie zgadza w 100%! Od razu poczujesz sie jak w ukochanej ojczyznie.


          Taka sama naburmuszona pani w okienku za szyba, zalatwiajaca petentow z
          bolescia na twarzy (patrz - polski urzad pocztowym 20 lat temu i to w malej
          miescinie), taki sam obrzydliwy wystroj -przykurzona kompozycja ze sztucznych
          kwiatow na scianie, plus gablotka z nieswiezymi newsami.
          Dodaj do tego zamknieta na klucz (!) toalete, i tenze wyciagany z szuflady i
          podawany jak relikwie - bedziesz miec pelny obraz!
          (Dla niewtajemniczonych - w US toalety sa wszedzie ogolnie dostepne, czyste i
          darmowe.)

          Ja rozumiem, ze pochodzimy z biednego kraju, nie stac nas na wystawne biura,
          ale dlaczego polski urzad MUSI zatrudniac nadete, ponure baby - tego nie wiem.
          Proste pytania o procedury budza swiete oburzenie ;przeciez ona tego nie wie!
          Do cholery - jesli nie wie, to niech siedzi w kraju i "nie wie" za zlotowki, a
          nie za dolary!
          I jeszcze jedno. Nawet maly sklepik za $0.99 ma swoja strone internetowa, ale
          polski konsulat w Los Angeles nie stac na takie fanaberie! Pomysl sobie!

          Jak kogos z polskich Kalifornian meczy tesknica za Polska, niech szybko leci do
          polskiego konsulatu. Odwyk murowany!

          ps.
          nie, zebym sie chciala spierac, ale zajrzyj
          www.ins.usdoj.gov/graphics/fieldoffices gdzie dowiesz sie, ze California
          Service Center jest w malym Laguna Niguel, nie w LA. Wyglada jak potezna
          piramida i takie tez robi wrazenie.
          Miesci sie tu jedno z trzech Regional Offices obok Vermont i Texasu,
          podlegajacych centrali w Washington.
          W LA natomiast jest District Office i kilka ASCs (Application Support
          Centers).Tych ostatnich jest calkiem sporo i rozrzucone sa po calej Kaliforni.
          Wszystkie razem sa nadzorowane wlasnie przez CSC w Laguna Niguel.
          Pozdrawiam i przepraszam za przydlugie komentarze, ale jak wiesz, L.N to
          ostatnio moje ulubione biuro wink

          • Gość: jot-23 Re: polski konsulat w LA - do MACKA IP: *.dyn.optonline.net 31.05.02, 01:05
            Gość portalu: trafiona napisał(a):

            >
            > Bylam, zobaczylam, a czy zalatwilam - to sie okaze.
            > A teraz wrazenia.

            >(Dla niewtajemniczonych - w US toalety sa wszedzie ogolnie dostepne, czyste i
            darmowe.)

            haha jak to jabol zobaczy to dostanie apopleksji! dla twojej wiadomosci,
            czlowiek ow zrobil 4-tomowa dysertacje traktujaca o wyzszosci systemu sraczy
            europejskich nad amerykanskimi, byla publikowana jako powiesc w odcinkach w tym
            pismie w ktorym pisuje cornio i kicius.
            • Gość: trafiona Re: powiesc ......z kluczem IP: *.oc.oc.cox.net 31.05.02, 01:28
              Mam wobec tego zaleglosci w lekturze.
              Wierze, ze bylo to porywajace, jak zreszta wiekszosc powiesci science-fiction.
              Ja jednak wole proze oparta na faktach.
              Ech, ta proza....
              • aj_la hey trafiona, gratulacje z So California ;-) 31.05.02, 01:47
                gratuluje GC. Moim zdaniem wez prawnika, nawet jak ci sie wydaje, ze
                wszystko jest proste i latwe. Za wazna to rzecz dla ciebie, zeby ja
                zawalic. Poza tym oni chocby wiedza jak wysylac listy do INS, zeby
                bylo potwierdzenie, ze naprawde byly wyslane.
                W konsulacie w Santa Monica bylem, gdy mialem przeblysk, ze
                zaglosuje w wyborach, jakby to cos zmienilo! Wyglada jak opisalas,
                choc sam konsul nie jest taki zly, w miare normalny facet. A obsluga jak
                wszystko co polskie. Dlatego miedzy innymi mieszkasz tu, a nie tam wink
                Co do So Californii, to masz swieta racje. Ja tez jestem uzalezniony.
                • Gość: trafiona Re: CA jak kokaina IP: *.oc.oc.cox.net 31.05.02, 02:02

                  Dziekuje za gratulacje.
                  Chyba rzeczywiscie wezme tego prawnika, bo a nuz jest to bardziej
                  skomplikowane niz wyglada na pierwszy rzut oka.
                  Ciesze sie, ze powieksza sie grono 'addicted'. Znam zreszta pare innych
                  takich okazow. Sa jeszcze bardziej zacietrzewieni niz ja.
                  Ale to piekny nalog i nie zamierzam z niego wyjsc.
                  Moj najgorszy koszmar senny to koniecznosc opuszczenia tego miejsca. Brrrrr....
                  • samba11 Trafiona i Ja 31.05.02, 21:55
                    Czesc Trafiona, mi tez sie udalo, ale jeszcze nie wyslalam zgloszenia, wysle je
                    6 czerwca, bo mam jeszcze pare spraw do omowienia z prawnikiem. Ja sie bede
                    starala o kartke w Stanach bo jade na 245 (i) i stad takie zamieszanie.
                    Gratuluje Ci, czy na prawde Twoj mail to : maslo345@netscape.com ??? Bo
                    wyslalam do Ciebie i mi wrocil.
                    Powodzenia, napisz czy tez starasz sie w Stanach ?
                    Pa.
                    Samba
                    • Gość: trafiona Re: jest nas wiecej -hurrra! IP: *.oc.oc.cox.net 31.05.02, 22:36
                      Gratuluje, Samba. Spiesz sie z wysylka. Czy to Twoj debiut w loterii?


                      Sprawdzilam, co z ta poczta i juz wiem.
                      Pomylilam koncowke.

                      Powinno byc: maslo345@netscape.NET, a nie COM!
                      Przepraszam za klopot.
                      Pisz, prosze.
                • Gość: kd Re: hey trafiona, gratulacje z So California ;-) IP: *.proxy.aol.com 31.05.02, 05:15
                  aj_la napisał(a):

                  > gratuluje GC. Moim zdaniem wez prawnika, nawet jak ci sie wydaje, ze
                  > wszystko jest proste i latwe. Za wazna to rzecz dla ciebie, zeby ja
                  > zawalic. Poza tym oni chocby wiedza jak wysylac listy do INS, zeby
                  > bylo potwierdzenie, ze naprawde byly wyslane.
                  > W konsulacie w Santa Monica bylem, gdy mialem przeblysk, ze
                  > zaglosuje w wyborach, jakby to cos zmienilo! Wyglada jak opisalas,
                  > choc sam konsul nie jest taki zly, w miare normalny facet. A obsluga jak
                  > wszystko co polskie. Dlatego miedzy innymi mieszkasz tu, a nie tam wink
                  > Co do So Californii, to masz swieta racje. Ja tez jestem uzalezniony.

                  Co do prawnikow, to mam mieszane odczucia.
                  Nie wystarczy ze jest dobry, ale tez czy jest uczciwy. Dobry adwokat moze czasem
                  sprawe przedluzac i doic. Ja osobiscie nie mialem problemow. Przed 30-tu laty
                  przyjechalem tu na wizyte.
                  Nastepnego dnia udalem sie do agenta. Agent starszy czlowiek, Ukrainiec
                  powiedzial mi wyrywajac z paszportu wize.
                  Pierwsza rzecz, wyrabiaj natychmiast SS# i bierz jakakolwiek robote bys mial swoj
                  grosz.
                  Za wypelnienie papierow wzial $30 plus oplata do Urzedu Imigracyjnego $50. W 6-sc
                  miesiecy zielona karta przyszla poczta.( to byly inne czasy). W pracy, Zyd z
                  ktorym robilem, (bardzo doby czlowiek) mowi mi. Skoro masz tu rodzine mozesz
                  sobie zalatwic staly pobyt. Znam dobrego agenta ktory za $800, moze ci to
                  zalatwic. Byl zaskoczony ze za $30 mam juz "Zielona Karte" w kiszeni. Byl jeszcze
                  bardziej zaskoczony gdy opowiedzialem, jak jego "dobry agent" wykiwal mojego
                  kuzyna, amerykanca tutaj urodzonego i do tego policjanta.
                  Nie miala tego szczescia co ja, moja kuzynka, ktora mimo ze wyszla za maz za
                  obywatela amerykanskiego i wziela amerykanskiego adwokata, po czterech latach i
                  ponad $5 tysiecy kosztow nadal nie miala sprawy zalatwionej. Nie mogla tez
                  odebrac od niego swoich dokumentow.
                  Pozd.
          • Gość: Maciek Re: polski konsulat w LA - do MACKA IP: *.cust.telepacific.net 31.05.02, 18:51
            heh.. masz racje z tym INSem. Bije sie w piersi (lup lup) za dezinformacje. Masz ty szczescie, ze tak
            blisko zrodelka mieszkasz - moze wszystko szybciej pojdzie.

            Dzieki za zdjecie z konsulatu. Ciekawe ile tej babie placa.

            Z takich oaz najlepszej polskiej tradycji polecam jeszcze kosciol w LA. I nasza organizacje polonijna.
            Znajomy byl przez pewien czas sekretarzem jakiegos szychy dopoki nie uciekl z krzykiem.

            To co teraz? Siedzisz i czekasz?

            Napisz co cie w SoCal uzaleznia jesli mozesz. Ciekawy jestem.




            • Gość: trafiona Re: polski konsulat w LA - do MACKA IP: *.oc.oc.cox.net 31.05.02, 22:57

              Nawet nie wiem, czy jest sie z czego cieszyc, ze mamy podobnie zla opinie o
              polskich placowkach ?
              Kosciol jako instytucja mnie nie pasjonuje, czy to w wydaniu krajowym czy
              polonijnym.
              Organizacji polonijnych nie znam, jednak nie mysle, ze znalazlabym tam klimat,
              ktory bylby dla mnie strawny.
              Bardzo mi przykro jesli Cie rozczarowalam, ale bylam kiedys przypadkiem na
              imprezie polonijnej i obiecalam sobie: nigdy wiecej!
              Trudno. Taki mam zboczony gust i wyglada na to, ze w najblizszym czasie tego
              nie zmienie.

              Pytasz o powod uzaleznienia od CA. Nie ma na to prostej odpowiedzi.
              Wykrece sie sianem.- To chemia. Silne naslonecznienie podnosi poziom serotoniny
              w mozgu , a moze we krwi-nie pamietam, a wiadomo skadinad ze jest to
              substancja(serotonina) wywolujaca w nas stany euforyczne.
              Kto by nie lubil byc w tym stanie non-stop?
              Nie znam.
              Czy ta odpowiedz Cie zadowala?wink)))
              A jak jest z Toba?
              Jak Twoja serotonina?



              • Gość: Maciek Re: uzaleznienia IP: *.cust.telepacific.net 01.06.02, 00:42
                Gość portalu: trafiona napisał(a):

                > Kosciol jako instytucja mnie nie pasjonuje, czy to w wydaniu krajowym czy
                > polonijnym.
                > Organizacji polonijnych nie znam, jednak nie mysle, ze znalazlabym tam klimat,
                > ktory bylby dla mnie strawny.

                uhhh.. do kosciola mnie konmi nie zaciagna a wszelkie organizacje to podpucha dla frajerow. Urodzilem sie sie
                anarchista.

                > Jak Twoja serotonina?
                Slonko to jest to smile. Duzo i przez caly rok a nie przez pare dni w lipcu i w sierpniu. I ta dolujaca zima.
                pazdziernik/listopad/grudzien brrrrr.. ciemno o 15:00 brrr.. i ta mzawka ohydna co wpada za kolnierz. I
                wszyscy sie hibernuja na zime. Uwierzysz, ze przywiozlem tu z Polski swetry i kurtke puchowa? Kisza sie w szafie
                od dwoch lat.

                Ale tak najbardziej to mnie tu uzaleznia ocean. Widzialas co oni tu maja pod woda? Zajrzyj kiedys do akwarium w
                Long Beach. Godzina jazdy z Laguna.

                No i Joshua Tree. Piekne miejsce.

                Maciek
                • Gość: trafiona Re: uzaleznienia IP: *.oc.oc.cox.net 01.06.02, 01:44
                  I Ty sie mnie jeszcze pytasz, CO mnie uzaleznia????
                  Najwyrazniej jestesmy z tego samego kolka rozancowego adoracji najcudowniejszej
                  Kaliforni.)))))

                  Znam to Oceanarium w Long Beach. Bylam tam ogladac jellies - teraz zapomnialam
                  polskiej nazwy.Przepiekne!
                  A znasz podobne miejsce w San Diego? Slynny instytut Bircha Uniwersytecie San
                  Diego. Powinien Cie zainteresowac. To dopiero cudo!
                  Potem zajrzyj do La Jolla.To juz niedaleko.
                  Miejsc takich w mojej okolicy jest mnostwo. Wlasciwie, nie widzialam tu
                  brzydkich miejsc. No, moze poza Santa Ana, przez ktora kiedys przejezdzalam,
                  ale trzymam sie z daleka..
                  Pozdrawiam.
                  Uffff, ale dzis goraco..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka