Gość: Polonus
IP: *.cvx28-bradley.dialup.earthlink.net
20.05.02, 00:33
SAMOSĄD MICHNIKA NAD POLSKIM KOŚCIOŁEM
Komentarz Wojciecha Wierzewskiego (wypis i adaptacja)
Zob. całość o Konferencji w j. pol.:
geocities.com/CapitolHill/Senate/8844/ w dziale: Polish Nation Libel
Jak mógł ktoś wpaść na pomysł zorganizowania w Los Angeles, zwłaszcza na
jezuickim uniwersytecie Loyola Marymont, konferencji mającej odsądzać polski
Kościół od czci i wiary – za polski antysemityzm, antysemityzm w ostatniej
dekadzie – to to już przechodzi ludzkie pojęcia o przyzwoitości.
Sam już pomysł “obrachowywania innych” był od początku ogromnie prowokacyjny i
nietaktowny. Jeśli reprezentanci tej uczelni, od ks. prof. Thomasa Rauscha po
dra Bohdana W. Oppenheima tak nagle zapragnęli oczyszczenia polskich sumień w
obliczu nadchodzącego millennium, rzeczywiście “w duchu wezwania Ojca
Świętego”, na co powoływali sie tak obłudnie i bez przekonania, to powinni oni
rachunku tego dokonać najwpierw sami. Robienie “komuś drugiemu” – i to na
oczach tutejszej opinii publicznej – rachunku sumienia jest jednoznacznym aktem
bezwstydnej impertynencji i wykroczeniem poza własne religijne i moralne
kompetencje. Skandaliczna ta inicjatywa prowokacyjnie pomyślanej konferencji,
wyszła oficjalnie ze strony paroosobowego grona polskich “naukowców”, którzy
żyją i pracują w Stanach. Ich kontakt z Polską i jej Kościołem jest żaden,
nawet nie sporadyczny, czy doraźny, ale oni uznali siebie powołanymi do wejścia
w rolę Papieża i wezwania polskiego Kościoła katolickiego przed swój i żydowski
samosąd.
SPISEK MICHNIK – OPPENHEIM
Prof. Korboński, żenująco nieświadomy, że “puszcza farbę”, wyjawił od czego się
to zaczęło: w lecie ubiegłego roku [1998] spotkali się w Polsce Adam Michnik,
vel Aaron Schechter, z Żydem drem Bohdanem Oppenheimem, wykładowcą inżynierii
morskiej na Loyola w Los Angeles i postanowili zorganizować w Ameryce “rachunek
sumienia” polskiemu Kościołowi. Skupili oni uwagę na oczywistym – DLA NICH –
związku pomiędzy “gwałtownie odradzającym się antysemityzmem”, a brakiem
zdecydowanej akcji ze strony polskiego Episkopatu.
W wyniku spotkania dr Oppenheim rozesłał tezy:
“Po upadku komunizmu w Polsce w 1989 r. dramatyczna transformacja ekonomiczna i
polityczna spolaryzowała społeczeństwo. Większość weszła na drogę wiodącą do
zachodnich struktur, NATO, demokratyzacji i liberalizacji, podczas gdy
mniejszość [“często utożsamiająca się silnie z polskim Kościołem katolickim” –
dodawał w tym miejscu list zapraszający na Konferencję] zwróciła się w
odwrotnym kierunku – nacjonalizmu, fundamentalizmu katolickiego, lęku przed
Zachodem i liberalizmem i, co szczególnie musi niepokoić, antysemityzmu.
Ostatnio mniejszość ta stała się bardzo widoczna i kłopotliwa, zarówno dla
rządu jak i Kościoła. Stanowisko biskupów pozostaje podzielone – bardziej
liberalni biskupi i świeccy intelektualiści rozdzierają publicznie szaty nad
tym stanem rzeczy. Oto o czym będzie ta konferencja.”
[Podczas Konferencji:] …Adam Michnik, vel Aaron Schechter, uderzył z kolei we
własną pierś za grzech “lekceważenia, bagatelizowania” marginalnych, jak sam to
określił, ekscesów grup antysemickich, jakie – jego zdaniem – “skrzykują i
identyfikują się przy pomocy tych sloganów”, które wcale nie wywierają
większego wpływu na życie i standardy zachowań w dzisiejszej Polsce. Dokonał
on niezwykle błyskotliwej analizy źródeł antysemickich, podświadomych
sentymentów, funkcjonujących dalej w polskiej świadomości, jego zdaniem
zakorzenionych jeszcze w epoce zaborów i wyrosłych z nacjonalistycznej
frazeologii Dmowskiego i endeków, pretensji do innych “za brak patriotyzmu”, a
później – stereotypów na temat “żydokomuny” i obecnie, generalnie –
z “polskiego bólu z racji odebrania Polakom palmy męczeństwa jako ofiar
okupacji przez Żydów”. “Stereotypy antysemityzmu nie mają w Polsce nawet racji
bytu”, byt ten jest, w jego percepcji, wyłącznie “magiczny”.
Kiedy zastanowiłem się nad tym zwartym, doskonale skonstruowanym i błyskotliwie
przedstawionym wywodem – w końcu kontrowersyjnego dziennikarza i polityka,
który nie kończył uczelni, poza “szkołą konspiracji” – erudycyjnie i z pasją
broniącego polskiego społeczeństwa (i Kościoła) i porównałem go z
wystąpieniami “profesorów” polskiego pochodzenia, niecierpliwych w atakowaniu
kraju, z którego pochodzą, a wobec którego nie żywią żadnej lojalności i
uczciwości w osądzie (zastąpionym przez pragnienie służenia wszystkim
potencjalnym “sponsorom”, jacy tylko byli gotowi wrzucić srebrnika w ich
żebrzącą wiecznie łapę), to – o nieba! – cóż za krzepiący pokaz solidarności
Polaków z kraju ujrzałem! Zaplanowany przez kalifornijskich pseudo-
polskich “naukowców” atak na polski Kościół i jego kapłanów pod hasłem szukania
tam głównego bastionu “antysemityzmu” zakończył się na Konferencji w Loyola
sromotnym fiaskiem.
Dokończenie poniżej