Dodaj do ulubionych

Rozwody na emigracji

01.07.02, 07:15
Podobno w Australii rozwodzi sie okolo 50% malzenstw imigrantow - znacznie
wiecej, niz przecietna nie-imigracyjna. Wsrod Polonii wyglada na to, ze wiecej
niz polowa rozwodzi sie po przyjezdzie tutaj. W Sydney istnieje duza grupa
rozwiedzionych Polakow, w ktorej nastepuja ciagle przetasowania natury
towarzysko-erotycznej.

Zetkneliscie sie z tym zjawiskiem w kraju, w ktorym zyjecie?

Luiza-w-Ogrodzie
Obserwuj wątek
    • karelia Re: Rozwody na emigracji 01.07.02, 10:40
      u nas rozwody sa na porzadku dziennym, zadna rewelacja.Ale... zawsze sie pisalo
      o rodzinach emigranckich, ze sa bardziej skonsolidowane , rzadsze rozwody,
      poniewaz ludzie pochadza z krajow mniej tolerancyjnych na zjawisko typu rozwod.
      Niestety , ostatnio , ze zdziwieniem, dostrzezono , ze i w rodzinach
      emigranckich nastepuja rozwody. I to w takich, gdzie rozwod nie jest naprawde
      zjawiskiem czestym. Powody?? Rozne. Chyba takie same jak wszedzie. Kobiety
      pracuja , ucza sie , zaczynaja byc samodzielne, nie uzaleznione od mezczyzny-
      tradycyjnej glowy domu. Jesli dochdzi do kryzysu malzensko-rodzinnego i nie ma
      wyjscia , nastepuje rozwod. Nie jest to jednak tak bezbolesne jakby sie
      zdawalo. Czesto grozi sie kobietom, wywiera presje - no tak po prostu broni sie
      tradycyjnego honoru mezczyzny. Jesli kobieta chce odejsc z jakichs tam
      przyczyn, mezczyzna w takich srodowiskach traci twarz , znaczy , ze jest do
      niczego.... czyli czesto najlepszym lekarstwem jest zastraszenie, presja...aby
      tylko "uratowac" zwiazek malzenski, aby tylko rodzina sie nie rozpadla.
      • luiza-w-ogrodzie Re: Rozwody na emigracji 01.07.02, 10:45
        Wiesz karelio, cos w tym jest, choc troche to brzmi jak historie o emigrantach
        z krajow arabskich albo jakiejs glebokiej prowincji. Ja tu obserwuje zjawisko
        rozpadu polskich malzenstw - takze takich, gdzie zony nie byly zahukanymi
        kurami domowymi, ale jeszcze mieszkajac w Polsce pracowaly itp.

        Moze na emigracji oczy otwieraja sie na nowe mozliwosci i nie ma presji
        rodziny/dawnych znajomych zeby byc razem? Czy emigracja to przyczyna, czy tylko
        wyzwalacz rozpadu malzenstwa?

        Luiza-w-Ogrodzie
        • galilleo Re: Rozwody na emigracji 03.07.02, 05:48
          luiza-w-ogrodzie napisał(a):

          > Wiesz karelio, cos w tym jest, choc troche to brzmi jak historie o emigrantach
          > z krajow arabskich albo jakiejs glebokiej prowincji. Ja tu obserwuje zjawisko
          > rozpadu polskich malzenstw - takze takich, gdzie zony nie byly zahukanymi
          > kurami domowymi, ale jeszcze mieszkajac w Polsce pracowaly itp.
          >
          > Moze na emigracji oczy otwieraja sie na nowe mozliwosci i nie ma presji
          > rodziny/dawnych znajomych zeby byc razem? Czy emigracja to przyczyna, czy tylko
          >
          > wyzwalacz rozpadu malzenstwa?
          >
          > Luiza-w-Ogrodzie


          Najczestsza przyczyna rozwodow sa trudnosci materialne emigrantow.
          Ja mam duzo pracy i duzo kasy wiec rodzina jest w kupie.

          Ha! Ha! Ha!
          Profesor Galilleo

          PS. Widocznie w Australi nie jest tak dobzre jak to sie powszechnie czyta tutaj i
          gdziekolwiek.


    • mister1 Re: Rozwody na emigracji 01.07.02, 10:43
      w NL trzy czwarte mieszanych par sie rozwodzi
    • karelia Re: Rozwody na emigracji 01.07.02, 10:43
      wlasciwie nie wiem jak to jest w srodowisku polskim, jesli sa rozwody to powody
      mniej wiecej takie same jak wszedzie. Byc moze sa czestsze wynika to chyba z
      latwosci usamodzielnienia sie kobiety( praca, mieszkanie....) i mniejszej byc
      moze presji rodziny, otoczenia.
    • Gość: sylwia Re: opowiedz o swoich doświadczeniach IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 01.07.02, 10:46
      luiza-w-ogrodzie napisał(a):
      <Wsrod Polonii wyglada na to, ze wiecej niz polowa rozwodzi sie po przyjezdzie
      tutaj. >


      Dlaczego Twoje małżeństwo rozpadło sie ?
      pzdr.
      • luiza-w-ogrodzie Re: opowiedz o swoich doświadczeniach 01.07.02, 11:06
        Gość portalu: sylwia napisał(a):
        > Dlaczego Twoje małżeństwo rozpadło sie ?
        > pzdr.

        Szczegoly opisywalam kiedys na Forum "Kobieta". W skrocie: moje malzenstwo
        wygladalo nieciekawie juz w Polsce, sadzilam ze na emigracji nastapi jakas
        konsolidacja, zaciesnienie wiezi, ale to byla pomylka. Po zauwazeniu ze sie
        pomylilam rozwiazalam sprawe szybko po czym zrobilam studia, oddalam sie
        ulubionym hobby, zdobylam dobra prace... no i ci faceci!

        Pozdrowienia
        Luiza-w-Ogrodzie


    • karelia Re: Rozwody na emigracji 01.07.02, 11:02
      wlasnie znajoma z Australii jest kilka lat po rozwodzie. Stwierdzila, ze nigdy
      by nie doszla dotego, do czego doszla ( potwierdzienie dyplomu, praca naukowa,
      wyjazdy naukowe) tego z mezem, z ktorym przyjechala z Polski. Kobieta presji
      typu : co ludzie powiedza, co dzieci pomysla. Ludzie nic nie powiedzieli, bo
      ich to nie obchodzilo, dzieci znalazly spokoj i wyglada na to ,ze bardziej im
      sie podoba sytuacja po rozwodzie niz przed.
      Maz marzyciel niczego szczegolnego nie osiagnal, cos tam robi, cos zalatwia ,
      cos dziala.... ale podejrzewamy ze wiecej slow niz konkretow.
      Byc moze,ze emigracja byla jakims bodzcem do rozwodu.
    • luiza-w-ogrodzie Re: Rozwody na emigracji 01.07.02, 11:08
      Wracajac jeszcze do tematu istnienia w Sydney Maelstromu polskich rozwodnikow
      klebiacych sie we wlasnym sosie - tez cos takiego jest u Was?

      Luiza-w-Ogrodzie
      • _karelia Re: Rozwody na emigracji___ 02.07.02, 06:48
        wlasciwie nie wiem jak to jest w srodowisku polskim, jesli sa
        rozwody to powody
        mniej wiecej takie same jak wszedzie. Byc moze
        sa czestsze wynika to chyba z
        latwosci usamodzielnienia sie kobiety( praca,
        mieszkanie....) i mniejszej byc
        moze presji rodziny, otoczenia
        • Gość: maz Re: Rozwody na emigracji___ IP: *.arach.net.au 02.07.02, 07:33
          Przy tych rozwodach to chyba nie chodzi tak bardzo
          o samodzielnosc kobiet czy brak presji otoczenia.
          Wiecej chyba maja do powiedzenia stresy zwiazane z sama emigracja.
          Wsrod Polakow panuje ciagle przekonanie ze po wyjezdzie z Polski
          ich sytuacja tak materialna jak i towarzyska ,ulegnie natychmiastowej zmianie
          na lepsze.Tymczasem po dotarciu do miejsca emigracji i po zakonczeniu sie
          stresow zwiazanych z samym wyjazdem ,sytuacja zwykle sie nie tylko nie poprawia
          ale zwykle jeszcze pogorsza.Nikt nigdzie ,nie pada przed emigrantami na kolana,
          droga do zdobycia jakiego takiego miejsca pracy,jest raczej dluga ,a i presje
          finansowe lub rodzinne dokonuja zwykle reszty.Jednak glowna przyczyna rozwodow
          emigracyjnych ,nazwal bym zwykly brak komunikacji miedzy partnerami ,no i
          oczywiscie szczerosci w rozmowach.
          • _szwedka Re: Rozwody na emigracji___ 02.07.02, 08:16
            Sorry maz ale nie zgadzam sie...Cos w tym jednak jest ze w wiekszosci rozwodow
            to kobiety ktore o nie wystepuja. Smiem powiedziec ze gdyby poziom zycia w
            Polsce byl na takim samym poziomie jak w krajach zachodnich rozwodow w kraju
            byloby o wiele wiecej.
            • Gość: maz Re: Rozwody na emigracji___ IP: *.arach.net.au 03.07.02, 02:52
              _szwedka napisał(a):

              > Sorry maz ale nie zgadzam sie...Cos w tym jednak jest ze w wiekszosci rozwodow
              > to kobiety ktore o nie wystepuja. Smiem powiedziec ze gdyby poziom zycia w
              > Polsce byl na takim samym poziomie jak w krajach zachodnich rozwodow w kraju
              > byloby o wiele wiecej.

              Nie musisz byc "sorry" ze sie ze mna nie zgadzasz.
              Dobrze ,ze kazdy z nas ma inny punkt widzenia ,bo wtedy dyskusja jest ciekawsza.
              A tak wlasciwie ,to z czym sie nie zgadzasz ?????
          • Gość: A40 Re: Rozwody na emigracji___ IP: 203.69.88.* 02.07.02, 08:24
            Wydaje mi sie ze rozwody na emigracji sa wynikiem roznego sposobu realizowania
            swoich oczekiwann przez malzonkow "jeszcze z Polski". Wydaje mi sie ze czesto
            do rozwodu dochodzi przez powod trzeciej osoby. Atrakcyjnejszy facet albo
            kobieta , Nowoemoigranci sa zawsze wiecej odwazni niz " tubylcy". W moim
            przypadku jestem zadowolona ze mnie ta trzecia osoba wyzwolila od mojego ex.
            meza . Zrobili mi wielka przysluge, teraz to moge powiedziec. Prawda jest ze
            jesli czlowiek wierzy w siebie i ma wsparcie tego typu jak wylsztalcenie,
            zdrowie, pozytywny charakter. To rozwod to szansa na lepsze zycie dla siebie
            i dzieci, trzeba wierzyc w siebie i zmienic swoje zycie, albo siedziec i nie
            narzekac. Oczywiscie byloby najlepiej gdyby ludzie zyli w zgodzie w
            malzenstwie, ale to juz sprawa ukladow dookola. Czasami sytuacja czyni "
            zlodzieja" A takich sytuacji jak sie wyleci w swiat jest wiecej niz jak sie
            siedzi w tym samym miejscu.

    • Gość: DundeeGi Re: Rozwody na emigracji IP: *.syd.connect.com.au / 210.9.62.* 02.07.02, 08:25
      Kobiety, ktore ja poznalam, za rozwod winily trudnosci w przystosowaniu sie do
      obcego-nowego kraju, niezaradnosc a z drugiej strony chec zaimponowania
      rodzinie czy przyjaciolom w Polsce. Predzej czy pozniej doprowadzilo to do
      rozwodow.
      • Gość: A40 Re: Rozwod to extra szansa na udane nastepne IP: 203.69.88.* 02.07.02, 08:36
        Za rzawod nie powinno sie obwiniac, to rezulat nie dobrania sie malzonkow.
        Nie dobrali sie? to mozna wybierac, narzekac, albo wybrac lepiej.....nastepnym
        razem, jak tak sie ulozy.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Rozwod to extra szansa na udane nastepne 02.07.02, 10:39
          Hej, A40, to dobrze brzmi! Fajnie, ze jestes zadowolona.
          Ale statystyki mowia, ze tylko 10% drugich malzenstw ma szanse na przetrwanie.
          Hajtnac sie - nie hajtnac, oto jest pytanie wink

          Pozdrowienia
          Luiza-w-Ogrodzie
          • karelia Re: Rozwod to extra szansa na udane nastepne 02.07.02, 10:56
            na Twoje dylematy droga moja Luizo mam przypowiastkewink)))

            Kanarek, ktory siedzi wolny na galezi chce koniecznie do klatki, a ten, ktory
            siedzi w klatce chce koniecznie na galaz.Gdzie bedie mu lepiej ? Trudno
            powiedziec. a moz eon sam nie wiewink

            Pozdrawiam bbbb milo wszystkich rozmawiajacych, wiara w siebie, pozytywne
            wibracje iiii bedzie lepiej smile)))))))
            K.
            • luiza-w-ogrodzie Kanarek 02.07.02, 11:06
              Najlepiej siedziec w otwartych drzwiach klatki
              wink

              Luiza-w-Ogrodzie
              • karelia Re: Kanarek 02.07.02, 11:11
                a wiesz, to jest pomysl i miec wygodny szczebelek zeby balansowac raz do tylu ,
                raz do przodu ,eeeeeeeeeeee Luizo ale mnie zdekoncentrowalas, co ja gadam, co
                ja gadam wink))))))))))))ja mialam na mysli, eeee sama juz sie zaplatalam
                • luiza-w-ogrodzie Re: Kanarek 02.07.02, 11:15
                  Faktycznie od gapienia sie na balansujacego... kanarka... moze sie w glowie
                  zakrecic. Poza tym: co pilas na sniadanie, karelio?

                  Pozdrawiam kolacyjnie znad likeru Orlando (SA)
                  Luiza-w-Ogrodzie
                  • _szwedka Re: Kanarek 02.07.02, 11:26
                    luiza-w-ogrodzie napisał(a):

                    > Faktycznie od gapienia sie na balansujacego... kanarka... moze sie w glowie
                    > zakrecic. Poza tym: co pilas na sniadanie, karelio?

                    Co za pytanie wink Wiem co Karelka odpowie. Oczywiscie ze herbatke ziolowa z
                    cytryna i miodkiem hehehe
                    No i wierz jej wink
                    Sz

                    • karelia Re: Kanarek 02.07.02, 13:09
                      Luizooooo, tu zawylam ze zgrozy, czy TY myslisz , ze ja jestem w stanie
                      wskazujacym???? O nieeeee, rano hierbatka, poznym rankiem capuccino, pozniej
                      kawa z cukrem i smietanka, pozniej bleeee juz dzisiaj nie bede pic kawy....
                      Tak herbatka +melissa , rosnie niopodal . Wielki krzak i nikt sie nie wyznaje
                      co to , ale ja wiem i nie powiem wink))
                      • luiza-w-ogrodzie Konopie (nie mylic z kronopiami) 02.07.02, 13:19
                        Ten krzak to zapewne konopie? Jak ogolnie wiadomo herbatka z konopi indyjskich
                        jest lagodnie odprezajaca, polecam...

                        Luiza-w-Ogrodzie
                        • Gość: Artur Re: Konopie (nie mylic z kronopiami) IP: 62.246.100.* 02.07.02, 13:24
                          luiza-w-ogrodzie napisał(a):

                          > Ten krzak to zapewne konopie? Jak ogolnie wiadomo herbatka z konopi indyjskich
                          > jest lagodnie odprezajaca, polecam...
                          >
                          > Luiza-w-Ogrodzie
                          ech Luiza...herbatka z konopii indyjskich. To juz lepiej zaraz zapalic Joint, ale
                          czy to pomoze przy rozwodzie...watpie.

                          • luiza-w-ogrodzie Re: Konopie (nie mylic z kronopiami) 02.07.02, 13:31
                            Artur, co zrobic kiedy ja nie pale!!! Pozostaje mi tylko herbatka albo
                            ciasteczka z marihuana.

                            Luiza-w-Ogrodzie
                            • Gość: Artur Re: Konopie (nie mylic z kronopiami) IP: 62.246.101.* 02.07.02, 13:36
                              luiza-w-ogrodzie napisał(a):

                              > Artur, co zrobic kiedy ja nie pale!!! Pozostaje mi tylko herbatka albo
                              > ciasteczka z marihuana.
                              >
                              > Luiza-w-Ogrodzie
                              Ja tam wole classico. ale zostawmy ten temat.

                              • luiza-w-ogrodzie Re: Konopie (nie mylic z kronopiami) 02.07.02, 13:38
                                ...a tak dobrze zaczales...

                                sad

                                Luiza-w-Ogrodzie
                                • Gość: Artur Re: Konopie (nie mylic z kronopiami) IP: 62.246.104.* 02.07.02, 13:48
                                  luiza-w-ogrodzie napisał(a):

                                  > ...a tak dobrze zaczales...
                                  >
                                  > sad
                                  >
                                  > Luiza-w-Ogrodzie
                                  ... hm, po 25 latach....... nie jest to juz dla mnie (bylo za duzo) temat do
                                  dyskusji, a juz na pewno nie na forum. Luizo... w ogrodzie smile

                                  • Gość: maz Re: Konopie (nie mylic z kronopiami) IP: *.arach.net.au 03.07.02, 03:00
                                    Luiza - zamiast dyskutowac ,lepiej zasadz sobie krzaczek....w ogrodzie.
                      • Gość: Artur Re: Kanarek IP: 62.246.100.* 02.07.02, 13:26
                        karelia napisał(a):

                        > Luizooooo, tu zawylam ze zgrozy, czy TY myslisz , ze ja jestem w stanie
                        > wskazujacym???? O nieeeee, rano hierbatka, poznym rankiem capuccino, pozniej
                        > kawa z cukrem i smietanka, pozniej bleeee juz dzisiaj nie bede pic kawy....
                        > Tak herbatka +melissa , rosnie niopodal . Wielki krzak i nikt sie nie wyznaje
                        > co to , ale ja wiem i nie powiem wink))
                        ...he he, bo sama zasadzilas...ten krzaczek.

                        • karelia Re: Kanarek 03.07.02, 10:46
                          alez skad!!!! pszczury, krzaczek rosnie na sasiedniej posesji. Nie u mnie
                          skad!!!! Ja zawsze zabezpieczna na takie ewentualnosci . Ale testowalam w
                          roznych wariacjo-wariantach. To nie zadna trawka, mak czy inny "kot" wink,
                          pachnie cytryna, na pewno MELISSA!!!!
                          • dundee_girl Re: Kanarek 03.07.02, 10:52
                            A tak wogole to lepszy golab w garsci niz kanarek na dachu, czy jakos taksmile))
                            • luiza-w-ogrodzie Re: Kanarek 03.07.02, 11:49
                              Wole kanarka w garsci ;-D

                              Luiza-w-Ogrodzie
                          • Gość: Artur Re: Kanarek IP: 62.246.100.* 03.07.02, 11:46
                            karelia napisał(a):

                            > alez skad!!!! pszczury, krzaczek rosnie na sasiedniej posesji. Nie u mnie
                            > skad!!!! Ja zawsze zabezpieczna na takie ewentualnosci . Ale testowalam w
                            > roznych wariacjo-wariantach. To nie zadna trawka, mak czy inny "kot" wink,
                            > pachnie cytryna, na pewno MELISSA!!!!
                            ..........
                            chyba mnie przekonalas.

                            • karelia Regolabek, kanarek 03.07.02, 13:04
                              najlepiej sie asekurowac : miec i golabka i kanarka. Golabka na co dzoen ,
                              kanarka od swieta, albo odwrotniewink))

                              Uwaga: wszelkie insynuacje, zlosliwe interpretowanie powyzszych slow beda
                              obrocone w zarty i smiech smile)))))))
                              • Gość: Artur podwojna moralnosc, co? IP: 62.246.100.* 03.07.02, 13:19
                                karelia napisał(a):

                                > najlepiej sie asekurowac : miec i golabka i kanarka. Golabka na co dzoen ,
                                > kanarka od swieta, albo odwrotniewink))
                                >
                                > Uwaga: wszelkie insynuacje, zlosliwe interpretowanie powyzszych slow beda
                                > obrocone w zarty i smiech smile)))))))
                                .................
                                znam i te klocki, na dlugi dystans jest to jednak meczace.

                                • karelia Re: podwojna moralnosc, co?Nie, Arturrooooo 04.07.02, 06:20
                                  niestety Arturze , ja tych klockow nie znam...czasami rzeczy nie sa takie
                                  jakimi je widzimywink
                                  Jesli czytasz cos , czytaj uwaznie. Przeciez napisalam , ze wszelakie
                                  insynuacje.........
                                  • Gość: Artur Re: podwojna moralnosc, co?Nie, Arturrooooo IP: 62.246.100.* 04.07.02, 12:55
                                    karelia napisał(a):

                                    > niestety Arturze , ja tych klockow nie znam...czasami rzeczy nie sa takie
                                    > jakimi je widzimywink
                                    > Jesli czytasz cos , czytaj uwaznie. Przeciez napisalam , ze wszelakie
                                    > insynuacje.........
                                    ......no widzisz, troche krecisz sie w kregu. Probujesz zostawic sobic sobie z
                                    tylu otwarta furtke w formie "wszelakie insynuacje itd.". Ja nic nie insynuuje.
                                    Czytam miedzy wierszami?. Jak mnie jakas kobieta (lub meszczyzna) opowiada "o
                                    dwoch ptaszkach", to przepraszam... ale nie jestesmy w przedszkolu, mysle ze
                                    kazdy ma to swoje cholerne doswiadczenie zyciowe. Na mnie to troche jak czerwona
                                    plachta na byka.
                                    hey, nie musisz tez tego brac az tak osobiscie. smile

                              • luiza-w-ogrodzie Re: Regolabek, kanarek 04.07.02, 00:59
                                aha! zdaje sie ze doszlismy o sedna rozwodow Polakow za granica smile

                                Luiza-w-Ogrodzie (z kanarkiem na uwiezi i golebiem wypedzonym na pozarcie psom)
                                • Gość: Artur a najwieksza radoche maja... sepy IP: 62.246.100.* 04.07.02, 01:17
                                  luiza-w-ogrodzie napisał(a):

                                  > aha! zdaje sie ze doszlismy o sedna rozwodow Polakow za granica smile
                                  >
                                  > Luiza-w-Ogrodzie (z kanarkiem na uwiezi i golebiem wypedzonym na pozarcie psom)

                                  • Gość: maz Re: a najwieksza radoche maja... sepy IP: *.arach.net.au 04.07.02, 01:25
                                    Luiza - przestan sie znecac nad biednymi ptaszkami.
                                    Juz lepiej zjedz ciastko nadziewane ,oczywiscie tylko wtedy jak nie palisz...
                                    • luiza-w-ogrodzie Re: a najwieksza radoche maja... sepy 04.07.02, 04:00
                                      Gość portalu: maz napisał(a):

                                      > Luiza - przestan sie znecac nad biednymi ptaszkami.
                                      > Juz lepiej zjedz ciastko nadziewane ,oczywiscie tylko wtedy jak nie palisz...

                                      Sprostowanie:
                                      nie znecam sie nad ptaszkami - chyba, ze nad tymi, ktore to lubia surprised
                                      nie robie ciastek nadziewanych (ale dysponuje przepisem)
                                      nie pale, nie palilam i nie bede palic

                                      Niemniej za troske nad moim zdrowiem psychicznym i fizycznym serdecznie dziekuje.
                                      Bog zaplac, maz...

                                      Luiza-w-Ogrodzie
                                      • Gość: maz Re: a najwieksza radoche maja... sepy IP: *.arach.net.au 04.07.02, 06:01
                                        luiza-w-ogrodzie napisał(a):

                                        > Gość portalu: maz napisał(a):
                                        >
                                        > > Luiza - przestan sie znecac nad biednymi ptaszkami.
                                        > > Juz lepiej zjedz ciastko nadziewane ,oczywiscie tylko wtedy jak nie palisz
                                        > ...
                                        >
                                        > Sprostowanie:
                                        > nie znecam sie nad ptaszkami - chyba, ze nad tymi, ktore to lubia surprised
                                        > nie robie ciastek nadziewanych (ale dysponuje przepisem)
                                        > nie pale, nie palilam i nie bede palic
                                        >
                                        > Niemniej za troske nad moim zdrowiem psychicznym i fizycznym serdecznie dziekuj
                                        > e.
                                        > Bog zaplac, maz...
                                        >
                                        > Luiza-w-Ogrodzie

                                        Juz ja wole zeby kto inny placil.
                                        • luiza-w-ogrodzie jak placa to bierz... 04.07.02, 06:04
                                          • Gość: maz Re: nie zawsze warto....... IP: *.arach.net.au 04.07.02, 06:11
                                            • luiza-w-ogrodzie skad wiesz, ze nie warto? 04.07.02, 06:15
                                              • Gość: maz Re: bo nigdy nie licze na latwizne...... IP: *.arach.net.au 04.07.02, 06:18
                                                • luiza-w-ogrodzie nawet jesli nie liczysz, czasem sie przydarza.... 04.07.02, 06:19
                                                  • Gość: maz Re: tylko pytanie co.......????? IP: *.arach.net.au 04.07.02, 06:22
                                                    bede liczyl na przyjemnosc ,a w zaplacie moge dostac wirusa grypy..... jak
                                                    Pan Bog bedzie w zlym chumorze.
                                                  • luiza-w-ogrodzie Re: tylko pytanie co.......????? 04.07.02, 06:25
                                                    Jednak ta przyjemnosc moze byc wiecej warta niz grypowe cierpienia. Grypa
                                                    minie, wspomnienia zostana!

                                                    Lece teraz do roboty,dosc tego czatowania!

                                                    Pozdrawiam z nawalu pracy
                                                    Luiza-z-laptopem-na-balkonie
                                                  • Gość: maz Re: niezbadane sa wyroki boskie......... IP: *.arach.net.au 04.07.02, 06:28
                                                  • luiza-w-ogrodzie Re: niezbadane sa wyroki boskie......... 04.07.02, 06:29
                                                    maz,pusc mnie wreszcie,musze wracac do pracy!!!!

                                                    Luiza-z-laptopem etc
                                                  • Gość: maz Re: Amen........ IP: *.arach.net.au 04.07.02, 06:31
                                                    I wesolej pracy.
                                                  • luiza-w-ogrodzie Allachu' akbar 04.07.02, 06:37
                                                    maz wole to niz Amen. amen jest koncowe i nieodwracalne, a jak sobie z arabska
                                                    powiesz, ze Bog jest wielki i nigdy nie wiadomo co Tobie zesle, to poczujesz
                                                    mily dreszczyk na mysl, ze "you never know what's around the corner"...
                                                    Na mnie zza rogu co i rusz cos wyskakuje, ku mojemu zdumieniu glownie cos
                                                    milego. Zycze milych zaskoczen i NAPRAWDE biore sie do pracy!

                                                    Luiza zapracowana
                                                  • Gość: maz Re: be Blessed........ IP: *.arach.net.au 04.07.02, 06:52
                                                    luiza-w-ogrodzie napisał(a):

                                                    > maz wole to niz Amen. amen jest koncowe i nieodwracalne, a jak sobie z arabska
                                                    > powiesz, ze Bog jest wielki i nigdy nie wiadomo co Tobie zesle, to poczujesz
                                                    > mily dreszczyk na mysl, ze "you never know what's around the corner"...
                                                    > Na mnie zza rogu co i rusz cos wyskakuje, ku mojemu zdumieniu glownie cos
                                                    > milego. Zycze milych zaskoczen i NAPRAWDE biore sie do pracy!
                                                    >
                                                    > Luiza zapracowana

                                                    Sa rozne gusta.
                                                    Osobiscie wole sie trzymac z daleka od wyznan i wiary arabskiej ,bo ten ich bog
                                                    jast jakis sliski jesli do tej pory trzyma ich w takiej ciemnocie i pozwala na to
                                                    co wyprawiaja w imie wiary.
                                                    Jesli juz to wole zakonczenia przyjete przez White Witchcraft i wyrazane...
                                                    Blessed be....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka