Dodaj do ulubionych

polski to jezyk ojczysty czy obcy?

02.06.05, 19:28
Moze zamiast wprowadzenia fakty: znajoma mieszka w Irlandii od trzech lat, ma
meza Hiszpana, z Polski wyjechala po studiach w wieku 25-26 lat.
Znam ja od dawna, wydawalo mi sie, ze ja rozumiem. Az do dzisiaj.
Otoz w rozmowie dzisiejszej wyniklo, ze jezyk polski to dla niej.... trzeci
jezyk obcy, ktory zna perfekt. Na precyzujace pytanie czy polski to dla niej
obcy czy ojczysty odpowiedziala: nie wiem, daj mi spokoj, nie mecz mnie, to
dla mnie taki sam jezyk jak francuski, chinski, niemiecki etc.
Nie ukrywam, ze bylem w szoku. Moze nie zrozumiala pojecia "ojczysty"
albo "obcy", ale jakkolwiek na to nie patrzec taka odpowiedz jest praktycznie
niespotykana.
Wymienilismy jeszcze kilka zdan na ten temat (mailowo) i wydaje mi sie, ze
pomylki tutaj byc nie moze...
Moze sie ogolnie myle, moze zbyt emocjonalnie zareagowalem (poprosilem ja
bysmy zakonczyli korspondencje), moze za bardzo poniosly mnie patriotyczne
uczucia... W takim razie prosze mnie poprawic... Czy dla Was, Polakow
mieszkajacych poza granicami kraju, ale w Polsce wychowanych, czy dla Was
jezyk polski to jezyk obcy? Czy to w jakikolwiek sposob jest do pomyslenia,
czy mozna taka odpowiedz zrozumiec?

Obserwuj wątek
    • soup_nazi Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 02.06.05, 22:47
      Smetna snobka. Jak sie wyjezdza z kraju w tym wieku, to jezyk jest juz dawno
      zacementowany. Koniowi moze zameldowac, ze taka kosmopoliticzna, hehehe.
    • stern.stern Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 02.06.05, 23:04
      idiotka. ja nie mieszkam od 21 lat w polsce, bylam malutka jak wyjechalam z
      rodzicami, ale moj jezyk ojczysty to polski. pomimo, ze nie az tak perfekt, bo
      wladam niemieckim lepiej.
    • ghotir Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 03.06.05, 05:02
      kiedys udalem sie na posterunek polskiej policji aby zlozyc 'doniesienie o
      przestepstwie', ktos rozwalil mi szybe w wypozyczonym samochodzie. oficer
      przyjmujacy raport byl zdziwiony ze mowilem po polsku, nawet bez akcentu, po
      tylu latach pobytu za granica. powiedzial mi ze ze ma klopoty z dogadaniem sie z
      ludzmi, ktorzy mieszkaja w niemczech przez trzy-cztery lata; zapomnieli jezyka.
      coz mialem mu odpowiedziec? snobizm, jak to ktos tu zauwazyl.
    • akawill Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 03.06.05, 05:15
      Czy w tej rozmowie chciałeś poznać jej zdanie, czy tylko sprawdzałeś jak
      zdziwaczała na obczyźnie? I czy chodziło Ci o język ojczysty jako język ojców
      czy pierwszy jezyk czyli ten preferowany, w którym czuje się najpewniej?

      Jeśli chodzi o Twoje pytanie to rozumiem jak język polski może stawać się obcy
      w miarę upływu lat, ale żeby się stał zupełnie obcy to chyba jednak nie. Język
      jest związany z kulturą i jeżeli przyjmuje się inną kulturę, ten pierwszy,
      ojczysty język związany z tamtą kulturą traci na znaczeniu.
      • devila Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 03.06.05, 08:41
        Zgadzam sie z akawill.
        Kiedy zyje sie za granica przez ladnych pare lat i uzywa sie wylacznie obcego
        jezyka, wlasne dzieci mowia tylko obcym jezykiem, okazuje sie po czasie, ze z
        dotychczasowym jezykiem "ojczystym" jest sie "na bakier". Zauwazylam to kiedy
        balam w Polsce na odwiedzinach. Stale mieszalam jezyki. Napewno z uplywem czasu
        mowilabym znow biegle po polsku, jak wczesniej, niestety musialam wracac. W domu
        uzywamy tylko "obcego" jezyka, ktory dla mnie stakl sie przez to jezykiem
        ojczystem, bo go uzywam na codzien i snie w "obcym" jezyku. A to juz najlepszy
        dowiod na to, ze polski stal sie dla mnie jezykiem drugoplanowym i mniej waznym.
        Czesto slyszalam tak krytyke, ze nie mozna zapomniec "ojczystego jezyka".
        Twierdze, to moze jest i prawda, ale dotyczy tylko i wylacznie ludzi, ktorzy
        nacodzien nim sie posluguja w domu, a obcego uzywaja poza domem. U nas jest
        inaczej.
        Tylko cwiczenie i biegle uzywanie obcego jezyka pomaga nam w jego doskonaleniu
        ale zapomnienie jezyka "ojczystego".
        • ghotir Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 03.06.05, 09:05
          devila,

          zgadzam sie i nie zgadzam z Twoim tekstem. owszem, jezyki mieszaja sie kiedy
          musimy poslugiwac sie obcym jezykiem w domu. wspomniany oficer mial ubaw kiedy
          probowalem wyjasnic mojej zonie o czym rozmawialismy ... po polsku a jej
          odpowiedzi przekazywalem po angielsku. to ta konfuzja, ktora wspominasz. mnie
          wydaje sie ze to wynika gl. ze sposobu w jaki uczylem sie angielskiego.

          jednak po to aby zrozumiec podtekst kulturowy musze wracac do jezyka polskiego.
          znowu podam przyklad. kilka dni temu dostalem polska miniserie 'mistrz i
          malgorzata' (z angielskimi podtytulami) zrobiona w 1989. romans z moja zona
          zaczal sie od tej ksiazki, przetlumaczonej na angielski. po jakichs 10-ciu
          minutach wspolnego ogladania filmu moja zone diabli wzieli. meczylo ja w tym
          filmie wiele rzeczy, niekoniecznie holoubek idacy przeciwko bulhakowowi. ja
          swietnie sie bawilem pomimo holoubka bo odczytywalem tam polska mentalnosc tego
          okresu. ona nie wiedziala o co mi chodzi i moje angielsko-jezyczne wyjasnienia
          trafialy na sciane.

          inny przyklad. dotad nie nauczylem sie liczyc po angielsku. po to aby zrobic
          plan eseju lub zapamietac numer (te sprawy lacza sie) musze je sobie
          przetlumaczyc na polski pomimo ze uzywam tego jezyka tylko na forum. do
          niedawna, przed wejsciem na forum gw, poslugiwalem sie polskim bardzo rzadko.
          jednak to czego nauczylem sie po polsku, szczegolnie sposob myslenia, i tak
          pozostaje zakodowane w tym jezyku.

          zgadzam sie ze mozna zapomniec 'pierwszy jezyk', widze to wsrod znajomych.
          jednak sa pewne sprawy ktore pamietamy tylko w tym jezyku, przynajmniej ja.
          • devila Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 03.06.05, 09:21
            Hej, ghotir z tym liczeniem mialam podobnie. To byl moj jedyny mankament. Z tym
            liczeniem poprawilo sie u mnie, kiedy dzieci zaczely chodzic do szkoly.
            Kiedys ogladalam "Sol ziemi czarnej" w obcym jezyku i nie moglam sie z zadnej
            sceny usmiac, tak jak to czynilam zyjac w Polsce. Tlumaczenie nie oddalo
            czesciowej komiki sytuacyjnej z tego filmu, jednym slowem "dno", a w Polsce
            bylo zupelnie inaczej, bo znalam scenerie Slaska i jego zwyczaje.
            • ghotir Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 03.06.05, 09:40
              mnie nawet nie pomoglo odrabianie lekcji z moimi amerykanskimi dziecmi. pewnie
              bylem juz za stary. to nie kokieteria. mlodziez jest bardziej elastyczna.
              • devila Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 03.06.05, 09:53
                Poza tym duzo zalezy od predyspozycji jezykowych. Niektorzy ucza sie jezykow
                obcych szybciej inni wolniej, taka jest juz ludzka natura, jestesmy uzdolnieni w
                roznych dziedzinach smile
                • ghotir Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 03.06.05, 10:12
                  dzieki za pogawedke. moj czas konczy sie (spac tez musze). zapraszam do forum
                  swiatowego; ogolnie ale tez mam w tym swoj cel. tydzien temu zaczalem tam watek
                  o ofiarach wojny w iraku (wczoraj widzialem wystawe). formalnie zamknalem ten
                  watek ale on wciaz utrzymuje sie na pierwszych stronach forum. ciekaw jestem co
                  o tym myslisz, raczej o wprowadzeniu niz dyskusji, ktora nieuchronne poszla
                  swoim wlasnym torem.
                  pozdrowienia.
                  • devila Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 03.06.05, 10:22
                    Zycze Ci milych snow.
        • malgoska182 Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 04.06.05, 12:48
          Devila piszesz ,ze jezyk polski z czasem staje sie jezykiem obcym , bo mniej
          uzywanym. Dziwne, ze dzieci nie rozmawiaja po polsku. Czy Ty urodzilas sie w
          Polsce? Jezeli tak , to czy kolysanki swoim dzieciom spiewalas po niemiecku ,
          angielsku ? Nie zorientowalam sie gdzie mieszkasz. Przeciez jezyk polski dla
          dzieci rodzicow urodzonych w Polsce powinien byc jezykiem serca. Zadna matka
          nie spiewa kilyszac swoje malenstwo "I love you , you love me we are happy
          family" tylko ( ja swojej siostrzenicy spiewalam " Z popielnika na Wojtusia").
          Dziecko w nastepnym roku idzie do pierwszej klasy. Przez dwa lata pobytu w
          amerykanskiej szkole mowi biegle po angielsku. Oczywiscie z kolezankami( nawet
          polskiego pochodzenia) maja obowiazek rozmawiac po polsku. Nie przeszkadza to
          starszym dziewczynkom(klasa 4 -6 ) byc najlepszymi uczniami w amerykanskiej
          szkole. Rownoczesnie z rozpoczeciem nauki w kalsie pierwszej w swojej
          regularnej szkole rozpocznie nauke w polskiej szkole. W tym roku po raz
          pierwszy na wakacje jedzie do Polski. Mam rodzine ktora do Stanow przyjechala w
          1974 roku. Chlopcy byli w klasach od 4 do 7. Dzisiaj sa doroslymi ludzmi ,
          pokonczyli dobre szkoly (oczywiscie na jakie bylo stac ich i ich polskich
          rodzicow)-Rotgers University ( ekonomia), NYU- biologia . Maja juz swoje
          dzieci ,ktore tez mowia po polsku. Kasia zawsze mowi( jak ja z nazwiskiem na
          ski moge mowic ,ze jestem native american. Wiec chyba widzisz ,ze mozna. Zona
          jednegoz moich kuzynow jest Wloszka. Ich dzieci mowia oprocz polskiego i
          angielskiego po wlosku(to dla dziadkow Wlochow ). Chyba Twoje dzieci tez sa na
          tyle zdolne zeby moc poslugiwac sie dwoma jezykami ? Sama przyjechalam z Polski
          juz 14 lat temu(jako tzw. w jezyku nastolatkow stara d...) W Polsce skonczylam
          studia( napewno nie z kategorii tych najlepszych), ale jakies skonczylam. Nogdy
          nie zdarzylo mi sie wyrwac ze slowem angielskim bedac w Polsce. U mnie sok to
          sok a nie jakis juice.
          Pozdrawiam
          • devila Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 04.06.05, 20:47
            Malgoska, jest mi bardzo trudno Ci to wytlumaczyc. Jasne jest jak slonce, ze im
            wiecej opanowanych jezykow, tym lepiej. Nasz syn nie chcial dalej mowic po
            polsku (powody osobiste), wiec go nie zmuszalam, bo i ja tez tego nie chcialam.
            Nasi znajomi mowili w domu tylko po polsku, a ich corka w wieku naszego syna i
            tak nie zwracala sie do nich po polsku. Oni poprostu chcieli to dla corki, a ona
            tego nie przyjela. Poza tym, moj syn nigdy mi nie zarzucil tego, ze dzisiaj nie
            potrafi biegle mowic po polsku. Cos mu pozostalo, poniewaz zabral ze soba polska
            biblie dla dzieci, ktora sobie od czasu do czasu czytal i dlatego potrafi
            wspaniale czytac, ale nie wszystko rozumie. Z corka jest inaczej, bo tu urodzona
            i w miedzyczasie uzywalam juz tylko nowego jezyka, wiec ani kolysanki, ani slowa
            milosci nie byly polskie. Od czasu do czasu ogladala polskie wieczorynki, ale
            jezyka polskiego nigdy nie chciala sie uczyc. Od tych wieczorynek nauczyla sie
            piosenke: "pora na dobranoc, bo juz ksiezyc swieci, dzieci lubie misie, misie
            lubia dzieci". Moze kiedys bedzia chciala sie uczyc tego dla niej bardzo
            trudnego jezyka, ale jak narazie nie chce. Moja mama spiewala mi piosenki w moim
            obecnym jezyku, a wiec wrocilam do swojej kolysanki...
            • stern.stern Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 04.06.05, 21:54
              macie pomieszane w glowach. ale to fakt, polak za granica glupieje nie
              przecietnie. bylam za mala, aby nauczyc sie po polsku w polsce. nauczylam sie
              przez dom rodzinny. jestem z tego dumna. wstydze sie takich "polakow" jak was.
              • devila Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 04.06.05, 22:05
                Nie jestem Polka.
                • stern.stern Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 04.06.05, 22:09
                  nie chodzilo mi wyraznie o Ciebie. ale widzisz, nie jestes urodzona polka, ale
                  mowisz po polsku. nauczylas sie od meza?
                • stern.stern Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 04.06.05, 22:10
                  moment, czytalam akurat Twoj ostatni post, piszesz lepiej ode mnie. to skad ta
                  znajomosc polskiego? gdzie sie urodzilas? bo nie chodzi mi o Twoj nowy paszport.
                  • devila Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 04.06.05, 22:13
                    Urodzilam sie w Polsce, ale to nie znaczy ze jestem Polka.
                    • stern.stern Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 04.06.05, 22:16
                      aha, jestes polka, ktora zminila jedynie narodowosc. jestes urodzona polka,
                      chyba ze Twoji rodzice nie byli polakami, tak tez bywa.
                      • devila Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 04.06.05, 22:19
                        Jezeli ktos sie urodzi w Polsce nie oznacza, ze jest automatycznie Polakiem.
                        Kiedys, w czasach komunizmu wszyscy byli Polakami.

                        • stern.stern Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 04.06.05, 22:24
                          masz racje. wiem, ze w polsce tez sa mniejszosci etniczne. i sa mieszane
                          malzenstwa. ja sadzilam, ze mama i tata byli polakami. przepraszam. mnie tylko
                          denerwoja polacy 100% zapominajacy natychmiast polskiego za granica. ja jak
                          jestem w polsce, to tez czasem mowie: "kali chciec jesc" ale wole tak, niz
                          wogole. Tobie osobiscie zazdroszcze bieglosci polskiego.
                          • devila Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 04.06.05, 22:30
                            Gdybym byla Polka, moze postepowalabym inaczej, nie wiem.
                            To forum zainteresowalo mnie i dlatego tu zajrzalam i napisalam moja opinie.
                            • stern.stern Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 04.06.05, 22:35
                              rozumiem Cie. ja tez dopiero niedawno to forum znalazlam. a ze mnie jakos
                              bardzo denerwoja glupoty polakow, prosze nie bierz tego do siebie, odpisalam,
                              bo mnie zdenerwowalo.
                              zycze powodzenia & pozdrawiam
          • electra5 Do Malgoski i jej amerykanskiej idylli 04.06.05, 21:03
            Malgoska, to co wypisujesz to idyliczny obraz rodziny lat 60-tych w USA. Ty
            najprawdopodobniej nie pracowalas, stac cie bylo na zajmowanie sie wylacznie
            domem. Zajmowalas sie domem i dziecmi. Kiedy dzieci byly male mowilas, mowilas,
            mowilas do nich po polsku, a ze jak piszesz jestes wyksztalcona wiec i ten
            polski nie byl najgorszy. Wszystko dla zacowania polskosci. Czasu mialas cale
            multum wiec stac cie bylo na luksus wyspiewywania dziecim kolysanek po polsku,
            bo one pewnie bez polskiej kolysanki nie mogly spac. Od czasu do czasu
            przyjezdzala do USA Twoja mama i ona takze pomagala uczyc dzieci polskiego ( a
            moze mamusia permanentnie z Toba mieszkala i stad ten luksus znajopmosci jezyka
            polskiego?), poniewaz nie znala zadnego innego obcego jezyka wiec polski byl
            jedynym jezykiem jakim mozna bylo sie porozumiewac. Dalej ty sama zapewne nie
            najlepiej znalas angielski wiec z checia poslugiwalas sie wylacznie polskim.
            Twoj maz takze byl Polakiem, wiec mowienie po polsku w domu jest rzecza
            normalna. Poniewaz gdybys za kazdym razem, kiedy mowilas cos po polsku do
            dziecka czy matki, musiala jednoczesnie przetlumaczyc mezowi co do nich mowisz
            dostalabys szybko lekkiego kota.
            Nie wiem czy wiesz ale stara polska emigracja zachowala jezyk polski nie z
            powodu wielkiego patriotyzmu ale z tego powodu,ze po prostu zadnego innego
            jezyka nie znala i nawet po 30 latach pobytu w USA nie byla w stanie nauczyc
            sie (z powodu braku zdolnosci i wyksztalcenia-delikatnie okreslajac)
            angielskiego. Zreszta ich polski takze byl bardzo paskudny, co od czasu do
            czasu mam mozliwosc uslyszec i uciekam od takich ludzi w tempie odrzutowca.
            Moje zycie w przeciwienstwie do twojego nie jest idylla.
            1.Wstaje o 5:30 rano.
            2.Robie szybko sniadanie dla wszystkich plus przygotowuje lunch do (lunch box).
            3.Budze wszystkich w domu o 6:00. Dzieci kapia sie, ubieraja, jedza z nami
            sniadanie.
            4. O 7:00 przyjezdza autobus szkolny i zabiera dzieci.
            5. Maz i ja w dresach biegamy okolo 2 km. Wracamy do domu, kapiemy sie, pijemy

            6.
          • electra5 Do Malgoski i jej idylli w USA 04.06.05, 21:22
            Malgoska, to co wypisujesz to idyliczny obraz rodziny lat 60-tych w USA. Ty
            najprawdopodobniej nie pracowalas, stac cie bylo na zajmowanie sie wylacznie
            domem. Zajmowalas sie domem i dziecmi. Kiedy dzieci byly male mowilas, mowilas,
            mowilas do nich po polsku, a ze jak piszesz jestes wyksztalcona wiec i ten
            polski nie byl najgorszy. Wszystko dla zachowania polskosci. Czasu mialas cale
            multum wiec stac cie bylo na luksus wyspiewywania dziecim kolysanek po polsku,
            bo one pewnie bez polskiej kolysanki nie mogly spac. Od czasu do czasu
            przyjezdzala do USA Twoja mama i ona takze pomagala uczyc dzieci polskiego (a
            moze mamusia permanentnie z Toba mieszkala i stad ten luksus znajopmosci jezyka
            polskiego?), poniewaz nie znala zadnego innego obcego jezyka wiec polski byl
            jedynym jezykiem jakim mozna bylo sie porozumiewac. Dalej ty sama zapewne nie
            najlepiej znalas angielski wiec z checia poslugiwalas sie wylacznie polskim.
            Twoj maz takze byl Polakiem, wiec mowienie po polsku w domu jest rzecza
            normalna. Poniewaz gdybys za kazdym razem, kiedy mowilas cos po polsku do
            dziecka czy matki, musiala jednoczesnie przetlumaczyc mezowi co do nich mowisz
            dostalabys szybko lekkiego kota.
            Nie wiem czy wiesz ale stara polska emigracja zachowala jezyk polski nie z
            powodu wielkiego patriotyzmu ale z tego powodu, ze po prostu zadnego innego
            jezyka nie znala i nawet po 30 latach pobytu w USA nie byla w stanie nauczyc
            sie angielskiego(z powodu braku zdolnosci i wyksztalcenia-delikatnie
            okreslajac). Zreszta ich polski takze byl bardzo paskudny, co od czasu do czasu
            mam mozliwosc uslyszec i uciekam od takich ludzi w tempie odrzutowca.
            Moje zycie w przeciwienstwie do twojego nie jest idylla.
            1.Wstaje o 5:30 rano.
            2.Robie szybko sniadanie dla wszystkich plus przygotowuje lunch do (lunch box).
            3.Budze wszystkich w domu o 6:00. Dzieci kapia sie, ubieraja, jedza z nami
            sniadanie.
            4.O 7:00 przyjezdza autobus szkolny i zabiera dzieci.
            5.Maz i ja w dresach biegamy okolo 1km. Wracamy do domu, kapiemy sie, pijemy
            kawe i jedziemy kazde do swojej pracy.
            6.Dzieci wracaja do domu okolo 3:00 i sa w tym czasie z baby-sitter do 6:00.
            Odrabiaja w tym czasie lekcje.
            7.O 6:00 albo 6:15 wracamy z pracy my z mezem. Przebieramy sie i gonimy z
            dziecmi na dodatkowe zajecia. Muzyke, baseball, balet i inne.
            8.Wracamy do domu okolo 8:00 wieczorem i jemy wszyscy kolacje. Wtedy mamy
            czas na sprawdzenie lekcji, obgadanie roznych spraw z dziecmi. O 9 :00
            dzieci wykapane spia.
            9.My skonani mamy wreszcie czas dla siebie. Polega to na tym, ze po kapieli
            lezymy w lozku i telewizor oraz swiatlo gasi ten, kto nie zasnie wczesniej.

            Poniewaz moj maz nie mowi po polsku nasze zycie toczy sie po angielsku. Week-
            endy spedzamy wszyscy razem. Co prawda moje dzieci calkiem niezle mowia
            jezykiem ojczystym mojego meza ale to tylko dlatego, ze jego rodzice mieszkaja
            calkierm blisko i od czasu do czasu zajmuja sie dziecmi, rozpuszczaja je itd.
            Ja dzieci polskiego nie ucze, nie chce mi sie, w wolnych chwilach wole odpoczac
            lezac na hamaku w ogrodzie.
        • stern.stern Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 04.06.05, 22:14
          devila napisała:

          > Zgadzam sie z akawill.
          > Kiedy zyje sie za granica przez ladnych pare lat i uzywa sie wylacznie obcego
          > jezyka, wlasne dzieci mowia tylko obcym jezykiem, okazuje sie po czasie, ze z
          > dotychczasowym jezykiem "ojczystym" jest sie "na bakier". Zauwazylam to kiedy
          > balam w Polsce na odwiedzinach. Stale mieszalam jezyki. Napewno z uplywem
          czasu
          > mowilabym znow biegle po polsku, jak wczesniej, niestety musialam wracac. W
          dom
          > u
          > uzywamy tylko "obcego" jezyka, ktory dla mnie stakl sie przez to jezykiem
          > ojczystem, bo go uzywam na codzien i snie w "obcym" jezyku. A to juz najlepszy
          > dowiod na to, ze polski stal sie dla mnie jezykiem drugoplanowym i mniej
          waznym
          > .
          > Czesto slyszalam tak krytyke, ze nie mozna zapomniec "ojczystego jezyka".
          > Twierdze, to moze jest i prawda, ale dotyczy tylko i wylacznie ludzi, ktorzy
          > nacodzien nim sie posluguja w domu, a obcego uzywaja poza domem. U nas jest
          > inaczej.
          > Tylko cwiczenie i biegle uzywanie obcego jezyka pomaga nam w jego
          doskonaleniu
          > ale zapomnienie jezyka "ojczystego".

          nie polka?
          • devila Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 04.06.05, 22:17
            Ojczysty bo po ojcu, a matczyny to obcy w Polsce, przyznam troche pokrecone.
            • stern.stern Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 04.06.05, 22:19
              ok. w takim wypadku wspaniale, bo napewno uroslas mowiac 2 jezykami. tak czy
              owak zazdroszcze Ci, bo ja tak biegle po polsku nie umiemsmile)
              pozdrawiam
              • devila Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 04.06.05, 22:23
                Dziekuje za komplement ale w szkole pisalam wypracowania tylko na czworke smile Z
                tym pisaniem nie jest najgorzej, bo moge sie zastanowic, ale w gadce to zupelnie
                cos innego. Szczerze mowiac, po polsku rozmawiam tylko z krewnymi telefonicznie.
                • stern.stern Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 04.06.05, 22:26
                  ja tez tylko z rodzina w polsce i w domu tu. ja koncze studia prawnicze, i chce
                  isc do krakowa na uni na studia postgraduate jezyka polskiego prawnego. no
                  zobaczymy. juz mam strachasmile)
                  • devila Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 04.06.05, 22:34
                    Zycze Ci odwagi, pomyslnosci i zadowolenia w studiowaniu.
                    • stern.stern Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 04.06.05, 22:36
                      dziekuje Ci bardzo. wszystkiego najlepszego dla Ciebie & Twojej rodziny!! moze
                      sie jeszcze spotkamy na forum. pa!
                  • malgoska182 Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 05.06.05, 13:07
                    stern.stern.Do Krakowa na studia podyplomowe? Do tej Polski od ktorej najlepiej
                    odciac sie, nie mowic po polsku. Tworzycie tu z Devila pare wzajemnej
                    adoracji. "Oh Devilo jak pieknie piszesz po polsku, chyba jestes Polka?
                    Oburzenie w glosie Devili "buuuuuuuuuuu Polka"? -przeciez to wstyd. Dalej
                    Devila" urodzilam sie w Polsce , co nie znaczy ,ze jestem Polka. " Devilo
                    rozsmieszyla i wkurzyla na maxa Twoja wypowiedz,ze w komunizmie wszyscy w
                    Polsce byli uwazani za Polakow .Ty po prosu jestes za -no co tu duzo mowic
                    glupia zeby to zrozumiec. Nie wszyscy Polacy byli komunistami, nie kazdy
                    mieszkaniec Izraela to Zyd . Dlatego smiesza mnie wypowiedzi typu rozmowy np. o
                    stosunkach polsko-zydowskich.Tak oczywiscie ,ze wiemy wszyscy ,ze chodzi o
                    Izrael, ale jest to mieszanie pojec. Wieci ,ze tylko swinia robi we wlasne
                    gniazdo,i Wy tez to robicie. Zastanawiam sie co robicie na Forum Polonia.
                    Chcecie sprawdzic o czym ludzie rozmawiaja? Czy tesknia do starego kraju? czy
                    maja odwage nazwac rzecz po imieniu i nie wstydza sie Polski nazwac swoja
                    Ojczyzna? Mam nadzieje ,ze dowiem sie co Wy tu robicie. Czy dla Was opanowanie
                    2 lub 3 jezykow stanowi problem? widze ,ze chyba tak.
                    Malgoska
                    • devila Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 05.06.05, 13:35
                      Malgoska ty jestes napewno jeszcze bardzo mloda i co tu duzo mowic, poprostu
                      "zielona". Na temat polityki nie mam ochoty sie z Toba klocic. Trzeba to
                      przezyc, a zreszta to nie forum na ten temat, a wiec nie schodz z tematu. Twoja
                      opinie mnie nie interesuje ani troche. Mozesz miec inne zdanie jak ja, bo jestes
                      teraz wolna Polka.
                      Dlaczego tak sie wsciekasz, piszesz wulgarnie i haotycznie "buuuuuuuu Polka".
                      A poza tym swinie sa bardzo czystymi zwierzetami i nie posiadaja gniazd, a wiec
                      masz bledne pojecie na ten temat.
                      Nie mam ochoty Cie wiecej poduczac, powinna to byla zrobic szkola, lub rodzina.
                      Widze, ze masz braki w wychowaniu, ale na nauke nigdy nie jest za pozno....
                      poczytaj forum o wychowaniu, moze cos tam jeszcze podlapiesz..
                    • stern.stern do malgoska 05.06.05, 19:35
                      nie rozumiem czemu tak na mnie jedziesz. dlaczego mam nie studiowac polskiego w
                      polsce. sama widzisz, ze nie pisze dobrze i nie mowie perfekt po polsku. wiem
                      co bede robic po studiach prawniczych a do tego mi potrzebny jeden srodkowo
                      europejski jezyk. jezeli chodzi Ci o 2-3 jezykow, to owszem, 3 perfekt, plus
                      polski jakos tako.
    • starywiarus Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 03.06.05, 14:41
      augenthaler napisał:

      > Nie ukrywam, ze bylem w szoku. Moze nie zrozumiala pojecia "ojczysty"
      > albo "obcy", ale jakkolwiek na to nie patrzec taka odpowiedz jest praktycznie
      > niespotykana.
      > Wymienilismy jeszcze kilka zdan na ten temat (mailowo) i wydaje mi sie, ze
      > pomylki tutaj byc nie moze...
      > Moze sie ogolnie myle, moze zbyt emocjonalnie zareagowalem (poprosilem ja
      > bysmy zakonczyli korspondencje), moze za bardzo poniosly mnie patriotyczne
      > uczucia... W takim razie prosze mnie poprawic...


      Strasznie emocjonalny jesteś, kolego. Chyba zanadto się dałeś ponieść tym swoim patriotycznym
      uczuciom Język ojczysty to nie jest żaden obowiązkowy łańcuch przykuwający chłopa dożywotnio do
      ziemi w miejscu urodzenia, tylko osobista identyfikacja kulturowa.

      W odróżnieniu od tożsamości kulturowej, z patriotyzmem to różnie bywa. Jest taki słynny cytat z
      okresu walki Stanów Zjednoczonych o niepodległość: "Patriotism is the last refuge of a scoundrel"
      ("Patriotyzm jest ostatnią ucieczką łajdaków") - Samuel Johnson, 1775. Pasuje dziś jak ulał do
      dawniejszej młodzieżówki PZPR, która bardzo lubi opowiadać, jak to oni z pobudek patriotycznych
      walczyli z komunizmem.

      Jest jeszcze taka dodatkowa kwestia, na co ma być ukierunkowany ten patriotyzm - na państwo? na
      naród? na własną grupe etniczną w ramach tegio narodu? na religię?. Czy ci, którzy swego czasu
      wyrżnęli 8,000 Bośniaków w Srebrenicy uczynili to jako patrioci jugosłowiańscy, patrioci serbscy,
      patrioci prawosławia, czy jeszcze jacyś inni patrioci?

      Co jest dla kogo obce, a co ojczyste, to jest głęboko osobista sprawa. Na emigracji człowiek zaczyna
      sie po jakimś (dłuższym) czasie czuć w nowym kraju u siebie. Z wizyt w Polsce wraca z ulgą, z różnych
      powodów. A język polski jedni celowo pielęgnują, a inni z lenistwa lub innych powodów odpuszczają
      sobie.

      Ja sam myślę, że określenie jezyka ojczystego (zdefiniowanego jako ten, w ktorym się urodziłeś i
      nauczyłeś mowić w dzieciństwie, pobrałeś większość edukacji etc.) jako obcego, to pewna przesada.
      Ale przesadą jest również odsądzanie kogoś od czci i wiary dlatego tylko, że jest skłonny do przesady.

      Sam staram się swój polski utrzymać na przyzwoitym poziomie, z pobudek sentymentalno-
      wspomnieniowych raczej niż patriotycznych. Mam na emigracji znajomych, którym polski patriotyzm z
      ust nie schodzi; ale patriotyczne mowy wyglaszają przeraźliwym anglo-polskim volapükiem, od
      słuchania którego aż zęby bolą.

      Ogólnie doradzałbym więcej luzu i mniej radykalizmu w ocenach.
    • devila Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 03.06.05, 15:59
      Augenthaler zyj w Polsce i daj zyc innym poza granicami Polski.
      Nie krytykuj, bo to nic nikomu nie pomoze. Jestesmy ludzmi doroslymi
      i decydujemy za siebie. Kazdy kto opuszcza kraj ma inny poglad w tej sprawie.
      Jedni pragna stary jezyk zachowac, inni chca go jak najszybciej zapomniec.
      Moj szescioletni syn (juz od czwartego roku zycia potrafil czytac) chodzil z
      malym slowniczkiem w reku caly bozy dzien, bo chcial jak najszybciej opanowac
      obcy mu jezyk. Kazda rodzina kieruje sie wlasnymi potrzebami i nie bedzie
      dostosowywala sie do potrzeb obcych. Kazdy jest kowalem swego losu, a wiec nie
      dziw sie, jezeli ludzie po latach mieszkania poza granicami Polski zmienili sie.
      To jest zupelnie naturalny proces.
    • electra5 Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 03.06.05, 19:22
      Wszystko zalezy ile ma sie lat, kiedy wyjezdza sie z Polski, w jakim srodowisku
      sie przebywa i czy najblizsza rodzina w domu mowi po polsku. Ja wyjechalam z
      Polski po studiach, znam biegle 5 jezykow. Moj maz nie jest Polakiem, wiec sila
      rzeczy rozmawiamy w domu po angielsku. Moje dzieci wcale nie mowia po polsku,
      bo ja nie mam czasu ich nauczyc a poza tym nie chce mi sie. Chetnie natomiast
      udzielam im wszelkich informacji o Polsce, jesli tylko chca cos wiedziec.
      Jezykiem angielskim (i para innych jezykow) posluguje z biegloscia rowna
      poslugiwaniu sie jezykiem polskim)... ale i tu racja, jezyk ojczysty to ten
      jezyk, ktorym mowi sie jako dziecko, to znajomosc bardzo charakterystycznych
      wyrazen i tektow, ktorych nie mozna poznac, kiedy ma sie 30 lat.
      Sadze jednak, ze w calej tej historii nie o to chodzi. Po dlugim czasie nie
      uzywania jezyka polskiego nabiera sie do jezyka pewnej perspektywy, znajduje
      sie w tym jezyku ladne tony i brzydki i mozna nareszcie ocenic, czy ten jezyk
      ojczysty jest ladny czy nie. Dla jednych jest ciagle piekny, dla innych brzydki
      dla jeszcze innych jak dla mnie calkiem przecietny( nawiasem jezyka
      angielskiego nie oceniam jako ladny ale za to bardzo podreczny, precyzyjny i
      latwy) Nie mozna oceniac jezyka, kiedy mowi sie jezykiem od urodzenia czy przez
      40 lat jednym ciurkiem a pozniej nagle ktos nauczy sie jezyka obcego.
      Mnie samej zdarzyla sie nastepujaca historia. Po 18 latach pobytu w USA przez
      przypadek znalazlam sie w towarzystwie mojej polskiej kolezanki. Wszyscy obecni
      byli Polakami i bylo ich chyba z pieciu. Wszyscy raptem zaczeli dyskutowac po
      polsku(i byl to bardzo dobry, czysty literacki, polski, bo ludzie byli na
      poziomie)I TUTAJ PRZEZYLAM WIELKI SZOK. Otoz wcale nie bylam zadowolona, ze
      nagle znalazlam sie w ich towarzystwie. Denerwowal mnie nie tylko ich sposob
      mowienia ale i myslenia i argumentacji. Nagle zrozumialam dlaczego Czesi i inne
      nacje nie lubia Polakow. Wcale nie mialam przemoznego pragniena mowienia po
      polsku. Caly czas myslalam jak tu opuscic ich towarzystwo. I TU CALA PRAWDA .
      MOZE MAMY JEZYK OJCZYSTY ALE CZY GO LUBIUMY I CHCEMY UZYWAC (z roznych powodow)
      TO JUZ ZUPELNIE INNA HISTORIA.
      • devila Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 03.06.05, 22:17
        Electra, doskonale Cie rozumie. Slyszac polski jezyk mam to samo odczucie.
        Z Polski wyjechalam na stale w 1987, jeszcze w czasie komunizmu (juz ponad 18
        lat temu).
        Wydaje mi sie, ze wszystko zalezy od czestotliwosci stykania sie z jezykiem
        polskim. Im zadziej to nastepuje, lub zupelnie nie istnieje zaden kontakt, tym
        szybciej i intensywniej pojawia sie to negatywne odczucie.
      • electra5 Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 05.06.05, 02:52
        Uwielbiam takie pani jak ty stern. Urodzone, wychowane i wyksztalcone w USA.
        Mowia po polsku, bo mama zabraniala mowic w domu innym jezykiem z tego powodu,
        ze mama sama innego jezyka nie znala. Dlatego w domu zawsze panowal polski,
        jakos przeciez z ta matka dogadac sie trzeba bylo. W koncy kiedy sie
        wyksztalcilas i mowisz niezla literacka angielszczyzna napotykasz
        wyksztalconego Polaka i nie mozesz sie z nim dogadac z tej prostej przyczyny,
        ze twoj polski jest tak straszny ( nauczony od mamy, ktora byla ze wsi i sama
        nie znala polskiego tylko jaka okropna gware),ze wyksztalcony Polak zwiewa od
        ciebie gdzie pieprz rosnie, bo nie moze zniesc takiego prostactwa, ktore w
        koncu postactwem nie jest tylko niemoznoscia mowienia ladna literacka
        polszczyna. Nie twoja wina ale zawsze daje dowod niespecjalnie szlacheckiego
        pochodzenia. I jeszcze jedna sprawa stern, wychowana w USA jestes prosta
        szczera i bezposrednia. Tacy nie sa Polacy, moze bedziesz z nimi rozmawiac tym
        samym jezykiem ale nie bedziesz ich rozumiala, co zwlaszcza widac na tym forum,
        my o jednym a ty zupelnie nie rozumiesz o co chodzi.
        • stern.stern do elektra 05.06.05, 19:43
          szkoda mi Ciebie, bo jestes glupiutka. niestety, bardzo sie mylisz co do
          pochodzenia i do kraju w ktorym mieszkam. ale to prawda, Ty jestes "prawdziwa"
          Polka. polski orginalsmile))))
          wiec konwersujcie sobie dalej na waszym wysokim poziomie, bo naprawde nie moge
          wam dorownacsmile))))))))))))))))))))))))))) MIAU
          • stern.stern Re: do elektra 05.06.05, 19:46
            aha, zapomnialam. 100 lat temu Twoj pradziadek mojemu pradziadkowi klanial sie
            do pasasmile
            • electra5 Re: do elektra 05.06.05, 20:48
              Glupiutka moja droga stern, to jestes ty a nie ja. Twoja naiwnosc wynika z
              tego,ze uwazasz, ze kazdy zyd jest madrzejszy od goja. Tak bylo moze w ubieglym
              wieku. Kiedy wiekszoasc narodow dryfowala a zydzi liczyli pieniadze. Teraz
              mniej wiecej wszystko sie wyrownalo. Ty jestes czystym przykladem na to, ze mam
              racje. Urodzona w USA z polskich zydow nauczylas sie polskiego, poniewaz albo
              rodzice nie znali innego jezyka albo za Polska bardzo tesknili. Zakodowali
              jednak w twojej glowie, ze w Polsce dobrze jest robic businessy, bo Polacy sa
              durni i nawet najglupszy zyd jest madrzejszy od Polaka. Moja droga rob te
              businessy w Polsce i rob studia podyplomowe tyle tylko,ze obecne czasy to nie
              czasy twoich rodzicow i jeszcze nieraz sie przejedziesz na probie wykiwania
              Polaka.
              Acha, w USA jest wielu Polakow adwokatow, nie trzeba zaraz biec do zyda. Wiec
              ten business moze isc dosc opornie mimo, ze zainwestujesz tyle czasu i
              pieniedzy.
              W kwestii klaniania sie. Faktem jest, ze mam tzw, szlacheckie pochodzenie i
              zydzi klaniali sie mojemu pradziadkowi z daleka i z szacunkiem( nawiasem moj
              pradziadek byl lekarzem z wykszlatcenia, wiec nie kazdy szlachcic byl durniem).
              Teraz nie ma to juz zadnego znaczenia pod warunkiem, ze obie strony sa
              tolerancyjne. A ty wciaz uwazasz sie sa nadwyczajnie madra a tak naprawde
              jestes smiesznym bufonem, ktory nic nie wie. Shalom!


              • stern.stern Re: do elektra 05.06.05, 22:49
                nie powinnysmy sie tutaj obie wyglupiac. jezeli Cie obrazilam, to przepraszam.
                nie ma sie o co klocic, bo kazdy ma swoje poglady i tak jest dobrze. jedno mnie
                ciekawi, dlaczego sadzisz, ze jestem zydowka. stern? ja mieszkam w niemiecko
                jezycznym kraju i z tad stern.stern. jeszcze cos dodam, przez co z nowu komus
                podpadne: osobiscie nie kocham zydow.
                pozdrawiam i przepraszam
                • electra5 Re: do elektra 05.06.05, 23:51
                  To takze nie nowosc stern. Najwiekszymi antysemitami sa wlasnie zydzi.
                  • stern.stern Re: do elektra 06.06.05, 03:15
                    nie odpowiedzialas na pytanie: dlaczego myslisz, ze jestem zydowka? jak bym
                    byla, to bym i z tego byla dumna. a chyba wiesz, ze zydzi nie wstydza sie
                    swojej narodowosci? jezeli bys sie znala na pc, to wiedzialabys, co znaczy *.*
                    zdaje mi sie, ze nie wiele wiesz. dziadek szlachcic nie nauczyl Cie kultury
                    osobistej, dziwne. dobrze wiesz smile czym szlachectwo sie wyruznia, nie
                    pamietasz? spytaj dziadka.
                    • electra5 Re: do elektra 06.06.05, 03:55
                      Z kultura w mnie nie najgorzej stern, nikt nigdy nie zwrocil mi uwagi, a
                      szlachectwo w obecnych czasach, zwlaszcza to polskie, wyroznia sie tym, ze wie
                      sie jak sie pisze WYROZNIA, a pisze sie przez o z kreska. Zycze powodzenia i
                      pilnego studiowania polskiej ortografii. I nie pisz juz nic do mnie, bo sobie
                      tego nie zycze, z powodu twojej wielkiej kultury, ktorj rzeczywiscie nigdy nie
                      przeskocze.
                      • stern.stern Re: do elektra 06.06.05, 03:58
                        troll dich selbst
    • chestburster Jestescie naprawde SMIESZNI!!!!!!!!!!!!!!!!!! 04.06.05, 22:32
      Wszystko zalezy od tego jak czesto za granica ktos uzywa polskiego.

      Denerwuje mnie uczenie dzieci urodzonych za granica na sile jezyka polskiego (
      jak to okreslila jedna z forumowiczek, ze jej dzieci z innymi dziecmi Polakow
      maja OBOWIAZEK mowienia po polsku ).

      Gdyby wszyscy mysleli w ten sposob to dzisiaj najwiecej ludzi w USA (
      przynajmniej tych z Europy ) mowiloby po niemiecku i hiszpansku a nie po
      angielsku...

      Pozdrawiam.
      • devila Re: Jestescie naprawde SMIESZNI!!!!!!!!!!!!!!!!!! 04.06.05, 22:37
        Dzieci nie mozna zmuszac do niczego. Znam ten problem z wlasnego zycia.
      • stern.stern Re: Jestescie naprawde SMIESZNI!!!!!!!!!!!!!!!!!! 04.06.05, 22:38
        nie bylam zmuszana, wstydzila bym sie nie mowic po polsku miejac mame i tate
        polakow.
        • electra5 Re: Jestescie naprawde SMIESZNI!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.06.05, 02:31
          Czyste bzdury stern, nie masz dzieci, masz duzo czasu i zajmujesz glos. Nie
          pisze sie miejac ale majac.
          • stern.stern Re: Jestescie naprawde SMIESZNI!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.06.05, 19:28
            chyba nie zauwazylas, ze mowilam, ze nie pisze i mowie perfekt po polsku. ale
            jestem "dzieckiem" uczonym polskiego w domu. wiec czego Ty geniuszu nie
            zrozumialas??!! jak Tobie sie nudzi to troll dich!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • klient.z.comcast.tx Re: Jestescie naprawde SMIESZNI!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.06.05, 05:38
          Oczywiscie ze bzdury... Mojej matki wujek byl na robotach w Niemczech w czasie
          wojny. Ozenil sie potem z corka gospodarza i zostali na tym gospodarstwie ktore
          wypadlo byc po wojnie na ziemiach polskich. Tak i ich dzieci wychowywaly sie i
          chodzily do szkoly w Polsce. Umieli jakies tam piate przez dziewiate od matki
          po niemiecku, ale ogolnie wszyscy w domu mowili po polsku, bo w Polsce zyli,
          chowali sie, uczyli... czyli to tez wstyd. Mowic w innym jezyku niz rodzice to
          ci wstyd, ale mieszkac w innym kraju nie wstyd. Zdefiniuj sobie jeszcze raz
          dziewczyno slowo 'wstyd'. A moze to tak jak u Pawlaka jak mu pewien Polak w
          Ameryce opowiadal ze jego corka wyszla za Holendra, na co Pawlak
          odpowiedzial "No to nie grzech, ale wstyd."
        • devila Re: Jestescie naprawde SMIESZNI!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.06.05, 09:08
          A ja znam rodzine, w ktorej corka wstydzila sie za swoich rodzicow, bo mowili po
          polsku, chociaz zyja w innym kraju. Ta corka pomimo, ze rodzice mowili do niej
          po polsku, odpowiadalala w im nowym jezyku. Znajomi opowiedzieli nam te historie
          i byli calkowicie zalamani postepowaniem corki. Znam takie przyslowie: "Jesli
          wejdziesz miedzy wrony, musisz krakakc jak i one". Mysle, ze cos w tym jest...
          • electra5 Re: Jestescie naprawde SMIESZNI!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.06.05, 10:12
            innymi slowy "when in Rome, do as the Romans"
            • devila Re: Jestescie naprawde SMIESZNI!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.06.05, 10:21
              Tak, wlasnie to samo.
              • devila Re: Jestescie naprawde SMIESZNI!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.06.05, 10:26
                "When in Rome, do as the Romans do." byloby lepiej.
            • sivs3 Re: Jestescie naprawde SMIESZNI!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.06.05, 10:26
              Hej,
              Ja ominelam wszystkie posty, nawet ich nie czytajac. Nie interesuje mnie co
              kto ma do powiedzenia bo ja mam swoje zdanie.
              Przede wszystkim, jako lingwista moge Wam powiedziec ze opanowanie jezyka konczy
              sie w wieku lat 12. Jak ktos wyemigruje do jakiegos kraju po tym wieku to juz ma
              akcent - wiekszy lub mniejszy ale ma. Wiec ta osoba ktora wyemigrowala w wieku
              lat 25 - nie zapomniala jezyka na pewno.
              Poza tym, tu w Kanadzie spotkalam starego profesora, ktory urodzil sie dawno
              temu w Manczurii (Chiny) a potem jego rodzice wyemigrowali do Kanady.
              Ma 70 lat. Nigdy nie byl w Polsce. Urodzil sie w Chinach a cale zycie mieszkal w
              Kanadzie. Mowi swietnie po polsku, bez zadnego akcentu.
              Ludzie ktorzy sa za granica pare lat i udaja ze nie pamietaja polskiego - po
              prostu sie KOMPROMITUJA.
              • terra-nova Re: Jestescie naprawde SMIESZNI!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.06.05, 10:41
                Radze przeczytacswoja wypowiedz i zwocic uwage na skrzecznosci w tym pani
                pisaniu.
                Druga sprawa posiadam kilku przyjaciol Grekow, ktory podobnie jak ja mieszkali
                w Jeleniej Gorze i przyjechali do Polski w wieku 16 lat. Zaden z nich nie mowi
                po polsku z akcentem ale czysta piekna polszczyzna.
                Dzieci zas mojego kolegi przyjechaly do USA w wieku 18 i 17 lat i zadne ale to
                zadne nie ma w angielskim polskiego akcentu.
                Cos mi sie wydaje, ze nie uczeszczala pani regularnie na wyklady z lingwistyki
                skoro pisze pani podobne bzdury.
              • devila Re: Jestescie naprawde SMIESZNI!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.06.05, 14:11
                A ty jako lingwinista kompromitujesz sie twoim jezykiem.
                Nie znasz zycia. Mylisz sie uwazajac, ze zycie albo biale albo czarne.
                Zycie jest K O L O R O W E.
                Musisz nabyc doswiadczenia, zeby na takie tematy moc sie wypowiadac. Obserwacja
                to jeszcze nie wszystko, to trzeba przezyc na wlasnej skorze.
                Zycze Ci wiecej tolerancji z zjednoczonej Europie, bo inaczej nie masz szans na
                normalne zycie, mozesz nabyc sie tylko wrzodow zoladka. Radze Ci wyluzuj.
                Pozdrawiam
              • marripossa Re: Jestescie naprawde SMIESZNI!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.06.05, 17:33
                To niezupelnie tak z tym akcentem (tez jestem lingwista). Teoretycznie ci co
                wyjechali do obcojezycznego kraju po 12 roku zycia (chociaz niektorzy lingwisci
                zanizaja wiek nawet do 9-20) lat, Z REGULY beda mowic z akcentem. Sa jednak
                wyjatki (byc moze potwierdzajace regule). Mozna wyjechac w wieku 16-20 lat i
                tez mowic bez akcentu. Sprawa jest indywidualna i zalezy od gietkosci strun
                glosowych i sluchu muzycznego. Zalezy tez od jezyka. Polacy mowiacy np po
                hiszpansku przewaznie bede miec bardzo slaby akcent w j. hiszpanskim (albo w
                ogole), bo samogloski hiszpanskie sa bardzo podobne do polskich. Inna sprawa z
                angielski, ktory ma kilkanascie dzwiekow samogloskowych i Polakom (zwlaszcza
                starszym) trudno jest je wszystkie opanowac, a najwiecej trudnosci przysparza
                schwa, dlatego czesto "bank" jest "benkiem" a nie "bankiem". Osobiscie znam
                dziewczyne, ktora wyjechala z Polski jak miala lat 11 i mowi po angielsku ze
                strasznym polskim akcentem. A odkad wyjechala (15 lat temu) nigdy w Polsce nie
                byla.
                Tak wiec ogolnienia ogolnieniami a w praktyce sprawa jest bardzo indywidualna.
                • marripossa Re: Jestescie naprawde SMIESZNI!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.06.05, 17:34
                  (chociaz niektorzy lingwisci zanizaja wiek nawet do 9-20) lat,

                  mialo byc 9-10 oczywiscie smile
          • johngalt rednecki? 05.06.05, 16:53
            > Znajomi opowiedzieli nam te historie
            > i byli calkowicie zalamani postepowaniem corki.

            Ci znajomi to pewnie typowe polskie rednectwo, niech zgadne, glosuja na LPR?
            • devila Re: rednecki? 05.06.05, 17:45
              Ta historia wydarzyla sie przed ok. 18-stu laty, po drugie nic mi nie mowi
              okreslenie "polskie rednectwo", a po trzecie ci znjomi nie mieszkaja w Polsce a
              wiec nie moga tez wybierac LPR. Nie wiem co to jest LPR ale podejrzewam jakas
              partia w Polsce, jezeli sie myle, prosze wybaczyc brak znajomosci. Nie mieszkam
              w Polsce i nie znam obecnej sytuacji politycznej.
              • johngalt Re: rednecki? 05.06.05, 17:49

                > Ta historia wydarzyla sie przed ok. 18-stu laty, po drugie nic mi nie mowi
                > okreslenie "polskie rednectwo",

                Ok, to wobec tego "buraki" smile

                > Nie wiem co to jest LPR ale podejrzewam jakas
                > partia w Polsce,

                Nacjonalistyczna partyjka, ktora uwaza, ze Polacy sa narodem wybranym.
                • devila Re: rednecki? 05.06.05, 17:56
                  Ok, to wobec tego "buraki" smile
                  Nie wiem co to oznacza, buraki to warzywo ale "buraki" oznacza moze wiesniactwo?
                  Napewno sie usmiejesz, ale ja naprawde nie wiem co to slowo oznacza, pomoz prosze.


                  Nacjonalistyczna partyjka, ktora uwaza, ze Polacy sa narodem wybranym.
                  Acha, to tak jak Zydzi uwazaja sie tez narodem wybranym.
            • terra-nova Re: rednecki? 10.06.05, 22:37
              My tu o języku a ty o głosowaniu w Polsce. A co nas obchodzi kto na kogo w
              Polsce głosuje
    • johngalt Przywiazanie chlopa do jezyka 05.06.05, 16:29
      > moze za bardzo poniosly mnie patriotyczne
      > uczucia...


      A co to takiego jest ten "patriotyzm"?
      Obowiazek ponoszenia ofiar dla dzwiekow, z ktorymi Moj mozg zapoznal sie 32 lata
      temu?

      > czy dla Was
      > jezyk polski to jezyk obcy?


      Jest to narzedzie komunikacji. Narzedzie, ktore znam lepiej niz inne.
      Plus, poniewaz interesuje sie jezykami, przedmiot zainteresowan.
      • steph13 Re: Przywiazanie chlopa do jezyka 10.06.05, 23:57
        To zalezy od definicji 'ojczyzny'. Jesli przez ojczyzne rozumiemy miejsce
        urodzenia to jezyk polski jest dla nas ojczystym. Jesli ojczyzna uczynilismy
        wybrany kraj zamieszkania, (praktycznie, emocjonalnie itp), to polski pozostaje
        tylko jezykiem dziecinstwa. Tak ja to widze.
    • pikorpikor Co za problem w ogóle ??? 11.06.05, 02:25
      Przecierz język ojczysty (mother tongue) to po prostu jązyk/jązyki jakimi
      posługiwał/li się rodzic/rodzice poprzez co nauczyliśmy się go/ich jako
      pierwszego/pierwszych.

      Co ma do tago czy ktoś nim nadal włada, chcę władać, którym włada aktualnie
      lepiej itp ??? Przecierz to już zupełnie inne problemy!!!

      Jak ktoś miał rodziców polaków to mother tongue to POLSKI (ewentualnie także
      inny) czy ktoś chce czy nie - nie ma tu żadnych pseudoideologii czy chciejstwa.

      POLSKI - CZY KTOŚ TEGO CHCE CZY NIE smile!

      Może nawet słowa już "nie znać". Ale niektórzy są chorzy na umyśle i
      zakompleksieni - tyle !...
      • flipflap Re: Co za problem w ogóle ??? 11.06.05, 03:29
        Nie wiem jak inni ale ja to używam polski lub angielski Language.
        Odnosząc się do powyższej wypowiedzi polski tongue lizał mi doopę wiele razy
        tak jak i angielski tongue.
        Jest jedna profesja gdzie umięjętność władania "tongue" może dać dużo
        przyjemności.
      • aronbrudny Re: Co za problem w ogóle ??? 11.06.05, 05:30
        Pikor, pikor, widac, ze Twoi rodzice byli Polakami i do tego analfabetami, bo
        piszesz jakbys nigdy zadnej polskiej ksiazki nie czytal(o czym jestem
        przekonany). Sam wyrosles w nienawisci do jezyka polskiego poniewaz widziales
        swoich glupich rodzicow i pogardzales nimi i bylo ci wstyd, ze to twoi rodzice.
        To bardzo typowe dla drugiego pokolenia Polakow za granica.
        Nie kazdy jednak ma podobne do Twoich odczucia. Moi rodzice byli oboje wysoce
        wyksztalceni, pieknie mowiacy po polsku, bardzo oczytani i bez kompleksow. Nie
        kazdy ma prymitywy za rodzicow. Nie widze tez powodu dlaczego splaszczasz
        caly temat. Jezyk ojczysty, co kazdy wie, to jezyk, ktorego uczymy sie od
        matki, ktory kochamy z tego powodu, ze kochamy wlasna matka, ktora tego jezyka
        nas nauczyla. Malo tego, jezyk ojczysty wywoluje bardzo subtelne uczucia w
        ludziach i potrzebe uzywania i pamietania tego, co wlasnie matka wpoila jako
        malemu, zaczynajacemu mowic dziecku. JEST JEDNO ALE.... Matka musi cos soba
        przedstawiac, byc na poziomie i wiedziec co robi i w jakim celu. Jesli uczy
        polskiego paskudnego( a taki czasami slyszalem w USA oj, slyszalem) , gwarowego
        od ktorego uszy rwie tylko dlatego, ze jest to jedyny jezyk jakim pewnie byla w
        stanie sie podslugiwac, wowczas oczywiscie rezultatem jest taka ortografia jak
        twoja PIKOR i stosunek do jezyka ojczystego jaki nam tu prezentujesz. Daje
        glowe, ze twoja matka nigdy ci nie przeczytala po polsku zadnej ksiazki.
        BIEDAKU!!!
        • karmin-cynober Re: Co za problem w ogóle ??? 11.06.05, 15:14
          No wlasnie, duzo zalezy od poziomu rodzicow. Jesli ktos obraca sie tylko i
          wylacznie w swoim kregu ojczystym jak w getcie to jasne ze dziecko wychowuje
          sie w jezyku polskim. Niestety to dziecko ma mniejsze szanse na wyksztalcenie.
          W szkole nie jest w stanie sie z asymilowac i dorownac jezykowo rowiesnikom. To
          jest chyba najwiekszy problem. Rodzicom czesto sie wydaje, ze dziecko uczy sie
          jezyka kraju w ktorym dorasta automatycznie. Taki problem w Niemczech maja
          Turcy a nie Polacy. 50 procent Turkow(urodzonych w Niemczech) w klasie szkolnej
          zaniza poziom nauczania z powodu niskiej znajomosci jezyka niemieckiego. Ale
          ten problem dotyczy ludzi zyjacych co prawda w obcym kraju ale w swojej
          narodowej, zamknietej enklawie.
          • prinzessin1 Re: Co za problem w ogóle ??? 11.06.05, 17:13
            Popieram wypowiedz Karmina-cynobera.
          • marripossa Re: Co za problem w ogóle ??? 11.06.05, 17:42
            Jesli ktos obraca sie tylko i
            > wylacznie w swoim kregu ojczystym jak w getcie to jasne ze dziecko wychowuje
            > sie w jezyku polskim. Niestety to dziecko ma mniejsze szanse na
            wyksztalcenie.

            Zgadzam sie. Nie ma co sie upierac przy j. polskim, bo zmuszanie dzieci do
            poslugiwania sie jakims jezykiem daje tylko odwrotne efekty. Dzieci, ktore
            wyemigrowaly wczesnie (5-10 lat) powinny jak najwiecej mowic w nowym jezyku.
            Do pieciu lat to ma niewielkie znaczenie.
            Moj syn urodzil sie w anglojezycznym kraju i dopoki nie poszedl do szkoly (5
            lat) to mowil tylko po polsku, ale z angielskim byl obsluchany, bo TV, bo
            babysitter itd (chociaz u sitter w ogole on nie mowil smile Poszedl do szkoly i w
            mig sie nauczyl angielskiego. Teraz dalej mowi po polsku, koslawo bo koslawo
            ale jednak, niemniej jednak jego dominujacym jezykiem jest angielski i wiele
            rzeczy jest mu latwiej wyjasnic po angielsku niz polsku.

            Mnie jak sie nie chce myslec jak cos poprawnie powiedziec po polsku
            (kilkanascie lat za granica + brak kontaktu z Polonia + emigracja jako malolata
            zrobilo swoje) tez wole dziecku odpowiedziec po angielsku niz zeby mial cos
            slyszec dziwnego i niepoprawnego po polsku.
          • aronbrudny Re: Co za problem w ogóle ??? 11.06.05, 20:59
            Ja co prawda nie mieszkam w Niemczech ale w USA, troche o Turkach niemieckich
            jednak wiem, poniewaz moja corka jest dziennikarka amerykanska i pracowala
            kilka razy w Niemczech. Okazuje sie, ze najlepszymi dziennikarzami niemieckimi
            sa obecnie Turcy. Nie tylko sa dobrymi niemieckimi dziennikarzami ale na
            dodatek bardzo ladnie i smagle wygladajacymi w przypadku kobiet bardzo pieknymi
            dziennikarzami. Wiec twoja opinia o Turkach nie bardzo pokrywa sie z mojej
            corki odczuciami. Zreszta, ja Niemcy nie traktuje jako kraj emigracji dla
            Polakow, skoro mozna pojechac tam samochodem i zajmie to 5 godzin albo i mniej.
            W takiej sytuacji nie nauczenie dziecka jezyka ojczystego uwazam za idotyzm.
            • karmin-cynober Re: Co za problem w ogóle ??? 12.06.05, 00:51
              Pisalam o szkolach a nie o dziennikarzach.
              • aronbrudny Re: Co za problem w ogóle ??? 12.06.05, 03:07
                A ci dziennikarze skad sie wzieli? Musieli przejsc przez jakies szkoly, prawda?
                I to niemieckie, bo musza sie niesklazitelnie poslugiwac jezykiem. Caly problem
                w tym cynober, ze nie rozumiesz jednej sprawy. Te tureckie dzieci wyszly moze z
                zacofanych domow i na poczatku nie znaly w szkolach jezyka niemieckiego. Ale
                wkrotce przegonily te twoje madre polskie dzieci i inne niemieckie, co niby
                byly takie biegle w jezyku ale nie posiadaly sily pchajacej je do wyksztlcenia
                i sukcesu. Te tureckie dzieci posiadly tez rodzicow, ktorzy glowne dobro
                widzieli w dzieciach a nie w mamonie i udawaniu kogos, kim sie nie jest.
                • karmin-cynober Re: Co za problem w ogóle ??? 12.06.05, 05:02
                  Tu sie mylisz. Niewielki procent wyksztalconych Turkow nie swiadczy o kilku
                  milionach. Wcale nikogo nie przeganiaja bo brak im ambicji. Pewnie, ze jakas
                  czesc pcha sie do przodu. Obojetnie czy to Turcy czy Polacy lub inna nacja
                  poprostu ci co zyja w getcie jezykowym sa izolowani. A skad sie wziely w stanach
                  czarne i portorykanskie getta?
                  • aronbrudny Re: Co za problem w ogóle ??? 12.06.05, 07:52
                    Nie trzeba daleko szukac, wystarczy wskoczyc do polskiego getta w NYC czy w
                    Chicago. Poniewaz mieszkasz w Niemczech a nie w USA nie rozumiesz na czym
                    polega istota getta tutaj. Czy w Niemczech sa getta nie wiem i tak prawde
                    mowiac malo mnie to interesuje, faktem jest, ze w Niemczech sa znani
                    dziennikarze tureckiego pochodzenia a czy sa znani dziennikarze polskiego
                    pochodzenia????Nie mowie tu o Niemcach majacych polskie nazwiska i obrazajacych
                    sie na samo wspomienie,ze maja polskie nazwisko. Mowie o Polakach wysztalconych
                    w Niemczech i przyznajacych sie publicznie do swojego pochodzenia. Turkow
                    bowiem stac na takie konfesje a czy Polacy maja wystarczajaco duzo smialosci
                    czy ciagle jeszcze maja mentalnosc potulnych niewolnikow?
                    • karmin-cynober Re: Co za problem w ogóle ??? 12.06.05, 08:12
                      Prawdziwych Polakow mieszkajacych od lat w Niemczech jest bardzo
                      niewiele.Pozatym nie wszyscy decyduja sie na pozostanie w Niemczech.
                      Wiekszosc zdecydowanych na niemieckosc to pochodzeniowcy, oficjalnie Niemcy. im
                      nawet nie wolno publicznie mowic, ze sa Polakami, najwyzej sa z Polski, poniewaz
                      oficjalnie sa niemieckimi pochodzeniowcami, czyli nie maja polskiego
                      pochodzenia. Prywatnie to juz co innego. Polskich gett tutaj raczej nie ma.
                      Zauwaz, ze Niemcy nie sa krajem emigracyjnym a naplyw obcej ludnosci siega
                      najwyzej dwoch pokolen.
                      W Stanach bylam tylko raz, krotko a moja kolezanka okrazala slynna dzielnice
                      wokol Kosciola w Chicago samochodem twierdzac ze noga jej w zyciu tam nie
                      postanie. W paru marketach widzialam Polakow mowiacych po polsku do Amerykanow.
                      Amis na to I don't understand a oni dalej swoje. Alez to wlasnie byla dla mnie
                      Ameryka i jej koloryt etnograficzny.
                      • aronbrudny Re: Co za problem w ogóle ??? 12.06.05, 09:42
                        carmin, Chicago, to bardzo polskie miasto, co 2 osoba jest tam polskiego
                        pochodzenia nawet mer miasta jest Polakiem a mieszkam tam ponad 3mln Polakow,
                        po Warszawie to drugie najwieksze polskie miasto.
                        Nie jest niestety wykladnikiem Ameryki, to takie dziwadlo polsko-amerykanskie.
                        Jest w USA wiele piekniejszych i ciekawszych miejsc. Wiec nie ma co sie
                        podniecac gettami, zawsze znajda sie ludzie, ktorzy beda w takich mieszkali i
                        tyle.
    • pacynka151 Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 12.06.05, 20:12
      bylam ostatnio w polsce i spotkalam sie z moja kuzynka ktora od razu zauwazyla
      ze ja "mowie bez akcentu angielskiego". dodam ze ja poza granicami polski
      mieszkam dopiero cztery lata...boze zaczelam sie smiac jak mi to powiedziala.
      ona na to ze ostatnio przyjechala jej kolerzanka po szescio miesiecznym pobycie
      w stanach i mowila juz z akcentem. wiecie co ja nie wiem jak to jest ale ja bym
      sie po prostu wstydzila mowic do mojej rodzinki w polsce "z akcentem"...jakies
      to jest chore dla mnie. jak rozmawiam w domu z moim mezem to rozmawiamy po
      polsku a moj moz przyjechal do kanady 12 lat temu...ale nawet dla niego polski
      to pierwszy jezyk. nie mowie ze nie uzywamy zadnych angielskich zwrotow ale 99%
      naszego "komunikowania" sie to jest jezyk polski.
      • kamilla82 Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 12.06.05, 20:33
        od 3 lat nie mieszkam w polsce...i piszac CV jezyk poslki wymieniam jako
        obcy...choc dla mnie jest to jezyk ojczysty..
        a niemiecki jest tylko dla mnie jezykiem urzedowym :o)


        • pikorpikor Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 12.06.05, 23:05
          Gratuluję znajomości obcego języka ojczystego smile
          • kamilla82 Re: polski to jezyk ojczysty czy obcy? 14.06.05, 17:55
            dlamnei tez jest to dziwne piszac polski jakojezyk obcy...ale jeszcze
            smieszniej bylo by jak bym napisla niemiecki jako obcy mieszkajac w niemczech:o(

            no coz takie sa losy nas polakow...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka