Dodaj do ulubionych

amerykańscy goście w firmie

26.07.02, 10:45
Witam,

w najbliższym czasie ma się pojawić u nas w firmie potencjalny inwestor ze
Stanów Zjednoczonych. Podobno będzie to jeden z najbogatszych ludzi Ameryki i
chcielibyśmy zrobić na nim oczywiście jak najlepsze wrażenie. Jesteśmy jedną
z zakładów grupy, które będzie odwiedzał i chcemy się zaprezentować w sposób
może bardziej luźny i dowicipny.
Proszę wszystkich, którzy znają amerykańską obyczajowośc firmową o nawet
bardzo techniczne sugestie: co zrobić, żeby mu się podobało :o) Słyszałam, że
lubią, żeby ich witać już od progu jakimiś girlandami i napisami "Welcome",
ale co dalej? I jeszcze - czego unikać? Jakie są różnice kulturowe między
firmami amerykańskich, a polskimi (europejskimi)?

Z góry dzięki za wszelkie sugestie.

Amanka
Obserwuj wątek
    • jot-23 Re: amerykańscy goście w firmie 26.07.02, 15:01
      amanka napisała:

      > Witam,

      > Z góry dzięki za wszelkie sugestie.
      >
      > Amanka


      wezcie go na polowanie na dzika.
      • Gość: MalMal Re: amerykańscy goście w firmie IP: *.nyc.rr.com 27.07.02, 01:52
        jot-23 napisał:

        > wezcie go na polowanie na dzika.

        ... p co ...?... sam pobyt w Polsce to juz dzicz ... a polowanie ...?... moze
        za kawa na sniadanie wystarczy ...
    • Gość: Kunta Re: amerykańscy goście w firmie IP: 216.191.187.* 26.07.02, 15:16
      Najlepiej wypastujcie swinie pasta do butow (polecam Buwi, nastepnie dajcie
      swini "Zubrowki" aby pachniala puszcza ... (:
    • Gość: Artur jakie girlandy? IP: *.access.nacamar.de 26.07.02, 15:30
      amanka napisała:

      > Witam,
      >
      > w najbliższym czasie ma się pojawić u nas w firmie potencjalny inwestor ze
      > Stanów Zjednoczonych. Podobno będzie to jeden z najbogatszych ludzi Ameryki i
      > chcielibyśmy zrobić na nim oczywiście jak najlepsze wrażenie. Jesteśmy jedną
      > z zakładów grupy, które będzie odwiedzał i chcemy się zaprezentować w sposób
      > może bardziej luźny i dowicipny.
      > Proszę wszystkich, którzy znają amerykańską obyczajowośc firmową o nawet
      > bardzo techniczne sugestie: co zrobić, żeby mu się podobało :o) Słyszałam, że
      > lubią, żeby ich witać już od progu jakimiś girlandami i napisami "Welcome",
      > ale co dalej? I jeszcze - czego unikać? Jakie są różnice kulturowe między
      > firmami amerykańskich, a polskimi (europejskimi)?
      >
      > Z góry dzięki za wszelkie sugestie.
      >
      > Amanka
      .................
      pasuje jak swini siodlo,
      chcecie w Polsce Hawaje odstawiac? to smieszne.
      Obojetnie, jaki program wymislicie, najwaznie aby byl bez zgrzytow. Dobra fura
      na lotnisku, przyjemny hotelik, zorganinizowanie czasu aby facet nie byl
      przeciazony. czysto, bez buractwa i klaniania sie w pas. poprostu z klasa.
      gdy koles bedzie mial wasz obraz, ze nie jestescie zestresowani i wyluzowani,
      bedzie mial wrazenie ze pewnie stoicie na nogach. a to wazne.
    • Gość: akaWill Re: amerykańscy goście w firmie IP: *.snet.net 26.07.02, 15:36
      Girlandow i "Welcome" w zadnym wypadku. Rzeczowosc bedzie najwazniejsza.
      Spokojny i zyczliwy usmiech, raczej bez nadskakiwania. Oczywiscie wazne jest
      pokazac, ze zaklad dziala jak "dobrze naoliwiona maszyna". Uwaznie sluchac i
      zaraz na poczatku wizyty wydumac, a nawet lepiej wprost zapytac jakie sa jego
      cele zwiazane z ta wizyta, nawet jezeli ogolnie jest to wiadome. Postarac sie
      spelnic oczekiwania. Zbalansowac prace i "rozrywke" tzn. nie za duzo jednego
      ani drugiego i dobrze te sprawy rozdzielic, to znaczy kiedy praca to praca.
      Zadbac o wygode, takze w sensie mozliwosci do pracy jezeli potrzeba (internet,
      kopiarka itp.) Zaraz po wyjezdzie przeslac podziekowanie za wizyte ewentualnie
      razem z wyjasnieniami jezeli wyjda niscislosci lub niedomowienia. Poza tym
      ogolnie lepiej nie udawac kogos innego, tzn. pokazac swoj styl, z przekonaniem,
      na luzie i serdecznie.
      • jot-23 Re: amerykańscy goście w firmie 26.07.02, 15:43
        Gość portalu: akaWill napisał(a):

        > Girlandow i "Welcome" w zadnym wypadku. Rzeczowosc bedzie najwazniejsza.
        > Spokojny i zyczliwy usmiech, raczej bez nadskakiwania. Oczywiscie wazne jest
        > pokazac, ze zaklad dziala jak "dobrze naoliwiona maszyna". Uwaznie sluchac i
        > zaraz na poczatku wizyty wydumac, a nawet lepiej wprost zapytac jakie sa jego
        > cele zwiazane z ta wizyta, nawet jezeli ogolnie jest to wiadome. Postarac
        sie
        > spelnic oczekiwania. Zbalansowac prace i "rozrywke" tzn. nie za duzo jednego
        > ani drugiego i dobrze te sprawy rozdzielic, to znaczy kiedy praca to praca.
        > Zadbac o wygode, takze w sensie mozliwosci do pracy jezeli potrzeba
        (internet,
        > kopiarka itp.) Zaraz po wyjezdzie przeslac podziekowanie za wizyte
        ewentualnie
        > razem z wyjasnieniami jezeli wyjda niscislosci lub niedomowienia. Poza tym
        > ogolnie lepiej nie udawac kogos innego, tzn. pokazac swoj styl, z
        przekonaniem,
        >
        > na luzie i serdecznie.

        mozna tak, a mozna i tradycyjnie: duzo dziwek (wazne aby mialy zaswiadczenia
        lekarskie ze sa czyste, potwierdzone notarialnie) i alkoholu (nie zapomnijcie o
        soakch i koli, amerykanie moga wypic pare straight shots ale musicie miec
        backup) w jakiejs spokojnej daczy w lesie. duzo jedzenia , najlepiej raki i
        ryby i kawior, duzo kawioru...nie wazne ze to nie jest polska tradycja, im sie
        i tak wszystko na wschod od niemiec kojazy z ruskimi, jesli bogaty to pewnie
        zyd, wiec nie robic kichy z kielbasa....ale za to moze miec daleka rodzine
        pochodzaca z polski, wiec album z Kazimierza moze byc na miejscu oraz wycieczka
        helikopterem do oswiecimia)
        • Gość: dorota Hans, spić wroga zawsze można IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.02, 17:41
          ale czy da potem kasę? Raczej nie, pomyśli sobie, że oto na co pójdą jego
          własne pieniądze. Ja radzem:
          1. wszyscy ćwiczyć szybkie i zaaferowane chodzenie
          2. załatwić, aby w trakcie wizyty urywały się w firmie telefony
          3. skrzyknąć rodziny, niech kotłują się w hallu jako interesanci
          4. mało wyględny personel (powyżej 40 lat i 80 kg wagi) schować w kuciapie
          5. nie palić, nie żreć na widoku, nie wystawać pod kawo/wodopojem
          Howgh.
          • Gość: Artur Hitra bestya jestes IP: *.access.nacamar.de 26.07.02, 18:31
            Gość portalu: dorota napisał(a):

            > ale czy da potem kasę? Raczej nie, pomyśli sobie, że oto na co pójdą jego
            > własne pieniądze. Ja radzem:
            > 1. wszyscy ćwiczyć szybkie i zaaferowane chodzenie
            > 2. załatwić, aby w trakcie wizyty urywały się w firmie telefony
            > 3. skrzyknąć rodziny, niech kotłują się w hallu jako interesanci
            > 4. mało wyględny personel (powyżej 40 lat i 80 kg wagi) schować w kuciapie
            > 5. nie palić, nie żreć na widoku, nie wystawać pod kawo/wodopojem
            > Howgh.
          • jot-23 Re: Hans, spić wroga zawsze można 26.07.02, 18:39
            Gość portalu: dorota napisał(a):

            > ale czy da potem kasę? Raczej nie, pomyśli sobie, że oto na co pójdą jego
            > własne pieniądze. Ja radzem:
            > 1. wszyscy ćwiczyć szybkie i zaaferowane chodzenie
            > 2. załatwić, aby w trakcie wizyty urywały się w firmie telefony
            > 3. skrzyknąć rodziny, niech kotłują się w hallu jako interesanci
            > 4. mało wyględny personel (powyżej 40 lat i 80 kg wagi) schować w kuciapie
            > 5. nie palić, nie żreć na widoku, nie wystawać pod kawo/wodopojem
            > Howgh.

            z gory zakladasz naiwnosc wrecz amerykanskich proporcji. mysle ze taki facet ,
            co mu sie tak nudzi zeby wywalac pieniadze w polske, nie jedzie zeby zobaczyc
            zaklad rodem z singapuru, hehe polecialby do singapuru po to! Mysle ze, jesli
            sprawic wrazenie, to w polskim stylu. np gosc przyjezdza mercedesem... ktory by
            zostal skradziony spod hotelu magnata, nastepnie scena gdzie jeden z dyrektorow
            uspokaja , poklepujac po plecach i mowiac "we'll take care of it" ... i po 12
            godzinach samochod pojawia sie pod hotelem , bez zadnych uszkodzen.... no cos w
            tym stylu...?
            • Gość: Artur proponuje tez IP: *.access.nacamar.de 26.07.02, 18:45
              jot-23 napisał:

              > Gość portalu: dorota napisał(a):
              >
              > > ale czy da potem kasę? Raczej nie, pomyśli sobie, że oto na co pójdą jego
              > > własne pieniądze. Ja radzem:
              > > 1. wszyscy ćwiczyć szybkie i zaaferowane chodzenie
              > > 2. załatwić, aby w trakcie wizyty urywały się w firmie telefony
              > > 3. skrzyknąć rodziny, niech kotłują się w hallu jako interesanci
              > > 4. mało wyględny personel (powyżej 40 lat i 80 kg wagi) schować w kuciapie
              > > 5. nie palić, nie żreć na widoku, nie wystawać pod kawo/wodopojem
              > > Howgh.
              >
              > z gory zakladasz naiwnosc wrecz amerykanskich proporcji. mysle ze taki
              facet ,
              > co mu sie tak nudzi zeby wywalac pieniadze w polske, nie jedzie zeby zobaczyc
              > zaklad rodem z singapuru, hehe polecialby do singapuru po to! Mysle ze, jesli
              > sprawic wrazenie, to w polskim stylu. np gosc przyjezdza mercedesem... ktory
              by
              >
              > zostal skradziony spod hotelu magnata, nastepnie scena gdzie jeden z
              dyrektorow
              >
              > uspokaja , poklepujac po plecach i mowiac "we'll take care of it" ... i po 12
              > godzinach samochod pojawia sie pod hotelem , bez zadnych uszkodzen.... no cos
              w
              >
              > tym stylu...?
              .......
              małą strzelanine w magazynie.
            • Gość: dorota albo raz na ludowo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.02, 18:46
              witamy gościa na lotnisku z kapelą góralską, chlebem i solą, wieziemy do firmy
              bryczką. Tam najstarsze pracownice całują go po rękach, reszta podejmuje za
              kolana. Lokalny prałat błogosławi. Potem w ramach rozrywek zostaje kumem na
              weselu, lub chrzesnym. Biesiada, szynka, kiełbasy, jaja i śpirytus. Przepijają
              do niego. On do nich. Potem najstarszy gospodarz wstaje i godnie i prosto
              przemawia: pojedlim, popilim, a tera sie bedziem napierdalać. I sru inwestora w
              jape, a co!
              • jot-23 Re: albo raz na ludowo 26.07.02, 18:49
                Gość portalu: dorota napisał(a):

                > witamy gościa na lotnisku z kapelą góralską, chlebem i solą, wieziemy do
                firmy
                > bryczką. Tam najstarsze pracownice całują go po rękach, reszta podejmuje za
                > kolana. Lokalny prałat błogosławi. Potem w ramach rozrywek zostaje kumem na
                > weselu, lub chrzesnym. Biesiada, szynka, kiełbasy, jaja i śpirytus.
                Przepijają
                > do niego. On do nich. Potem najstarszy gospodarz wstaje i godnie i prosto
                > przemawia: pojedlim, popilim, a tera sie bedziem napierdalać. I sru inwestora
                w
                >
                > jape, a co!


                a wogole to ciekawe kto to ten tajemniczy inwestor (jeden z najbogatszych)???

                moze "the gloved one" chce jeszcze jeden park rozrywki budowac? ale on nie taki
                juz najbogatszy, bo go devilish i racist mottola okradl!
              • Gość: Artur Re: albo raz na ludowo IP: *.access.nacamar.de 26.07.02, 18:52
                Gość portalu: dorota napisał(a):

                > witamy gościa na lotnisku z kapelą góralską, chlebem i solą, wieziemy do
                firmy
                > bryczką. Tam najstarsze pracownice całują go po rękach, reszta podejmuje za
                > kolana. Lokalny prałat błogosławi. Potem w ramach rozrywek zostaje kumem na
                > weselu, lub chrzesnym. Biesiada, szynka, kiełbasy, jaja i śpirytus.
                Przepijają
                > do niego. On do nich. Potem najstarszy gospodarz wstaje i godnie i prosto
                > przemawia: pojedlim, popilim, a tera sie bedziem napierdalać. I sru inwestora
                w
                >
                > jape, a co!
                ..........
                a jak trafi na Cowboya to jeszcze zasunie mu z byka. nieee....ja bym powiedzial
                na koncu rozgonic towarzysio z kosą postawianą na sztorc...jesli juz po polsku.
                troche porwanych koszul, podbike oko. ale by taki cowboy mile wspominal.
                • Gość: dorota a w tle dziołchy zawodzą rzewnie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.02, 18:55
                  miałeś chamie złoty róg
                  miałeś inwestorów w bród
                  róg zabrali Czesi
                  inwestor się zbiesił
                  miałeś chamie złoty róg...
    • pajacyk2 Re: amerykańscy goście w firmie 26.07.02, 19:00
      No to moze browar, albo zsiadle mleko?

      A tak w ogole, jesli prawda jest co pisze pani girlanda ze to najbogatszy
      czlowiek swiata (sultan Brunei?-ten to lubi dymac blondynki), czy jakos tam, to
      przeciez on (jak bedzie chcial) kupi was i sprzeda dwa razy z rogami i kopytami
      zanim sie obejrzycie. Tak wiec spoko leszcze.
      Proponuje zolnierska grochowke.
    • Gość: Artur taaak i jeszcze go wezma wzdecia w samolocie. IP: *.access.nacamar.de 26.07.02, 19:05
      amanka napisała:

      > Witam,
      >
      > w najbliższym czasie ma się pojawić u nas w firmie potencjalny inwestor ze
      > Stanów Zjednoczonych. Podobno będzie to jeden z najbogatszych ludzi Ameryki i
      > chcielibyśmy zrobić na nim oczywiście jak najlepsze wrażenie. Jesteśmy jedną
      > z zakładów grupy, które będzie odwiedzał i chcemy się zaprezentować w sposób
      > może bardziej luźny i dowicipny.
      > Proszę wszystkich, którzy znają amerykańską obyczajowośc firmową o nawet
      > bardzo techniczne sugestie: co zrobić, żeby mu się podobało :o) Słyszałam, że
      > lubią, żeby ich witać już od progu jakimiś girlandami i napisami "Welcome",
      > ale co dalej? I jeszcze - czego unikać? Jakie są różnice kulturowe między
      > firmami amerykańskich, a polskimi (europejskimi)?
      >
      > Z góry dzięki za wszelkie sugestie.
      >
      > Amanka
      ...............
      i bogu ducha winien wyladuje w pierdlu jako terrorysta. I nie zainwestuje.
    • jot-23 Re: amerykańscy goście w firmie 26.07.02, 19:11
      amanka napisała:

      > Witam,
      > Z góry dzięki za wszelkie sugestie.
      >
      > Amanka


      nie no , ale tak na powaznie smile

      -miec profesjonalnego tlumacza (heh tlumaczke oczywiscie)
      -dobry hotel, transport i konwencjonalna kuchnia na poziomie.
      -0 skansenow i cepelii
      -dobrze przygotowana prezentacja porownawcza zakladu (tupu slajdy z wykresami)
      -nie stawiac wiosek potiomkinowskich po dordze

      no moze wreszcie ktos kto sie zna cos powie haha... bo az glupio... smile)) ktos
      sie uczciwie spytal...
      • Gość: Artur Rady byly w pierwszych postach. IP: *.access.nacamar.de 26.07.02, 19:15
        jot-23 napisał:

        > amanka napisała:
        >
        > > Witam,
        > > Z góry dzięki za wszelkie sugestie.
        > >
        > > Amanka
        >
        >
        > nie no , ale tak na powaznie smile
        >
        > -miec profesjonalnego tlumacza (heh tlumaczke oczywiscie)
        > -dobry hotel, transport i konwencjonalna kuchnia na poziomie.
        > -0 skansenow i cepelii
        > -dobrze przygotowana prezentacja porownawcza zakladu (tupu slajdy z wykresami)
        > -nie stawiac wiosek potiomkinowskich po dordze
        >
        > no moze wreszcie ktos kto sie zna cos powie haha... bo az glupio... smile)) ktos
        > sie uczciwie spytal...
        • Gość: Artur Jocik, tak na powaznie IP: *.access.nacamar.de 26.07.02, 19:41
          Gość portalu: Artur napisał(a):

          > jot-23 napisał:
          >
          > > amanka napisała:
          > >
          > > > Witam,
          > > > Z góry dzięki za wszelkie sugestie.
          > > >
          > > > Amanka
          > >
          > >
          > > nie no , ale tak na powaznie smile
          > >
          > > -miec profesjonalnego tlumacza (heh tlumaczke oczywiscie)
          > > -dobry hotel, transport i konwencjonalna kuchnia na poziomie.
          > > -0 skansenow i cepelii
          > > -dobrze przygotowana prezentacja porownawcza zakladu (tupu slajdy z wykres
          > ami)
          > > -nie stawiac wiosek potiomkinowskich po dordze
          > >
          > > no moze wreszcie ktos kto sie zna cos powie haha... bo az glupio... smile)) k
          > tos
          > > sie uczciwie spytal...
          ..........
          zakladajac, ze ta firme ma odwiedzic ktos,
          to TA firma ma ochote zarobic tlusta kase.
          Na calym zachodzie, jak nie ma jakas firma pojecia o podejmowaniu gosci. bierze
          fachowych doradcow. I wiesz ile tacy kosztuja? U nas min. 130 EURO/h. Ale wtedy
          masz pewnosc, ze jest OK.

          A w kraju? sorry ale probuja jeszcze na krzywego ryja. Nawet jak tu sa ludzie z
          pojeciem, to myslisz ze ktos bedzie sobie tu dupe rozrywal i bawil sie w jakies
          doglebne koncepcje? ha! gdzie my jestesmy

      • pajacyk2 Re: amerykańscy goście w firmie 26.07.02, 19:45
        Co ty pierdolisz Hans. Przeciez Pani napisala wyraznie:"i chcemy się
        zaprezentować w sposób
        może bardziej luźny i dowicipny."

        No. Powitajcie go na luzie, naturalnie np. w kalesonach, taki polski folklor
        (proszem ciebie). Podobno kiedys dziennikarka, ktora przeprowadzala wywiad z
        Janem Nowickim (u niego w domu) poprosila go wczesniej by w czasie rozmowy byl
        taki jak na codzien, na luzie itd. Kobieta przychodzi, dzwoni, Nowicki
        otwiera....caly na golasa.

        A tak juz bardziej powaznie. Jesli to co pisze kobieta jest prawda: idzie wiec
        o goscia z majatkiem ca. kilkadziesiat miliardow dolarow (taki facet budki z
        piwem nie kupuje) i oni chca go wziasc "na luzie"....to nie ma rady, Hans ma
        racje, przygotujcie slajdy i tlumacza calkiem profesjonalnego.

        A w ogole, kurwa, gdzie jest Zybi?! Dzisjaj konczy robote o 3-ciej, moze
        wpadnie na forum i powie co i jak. Tak, dajcie wreszcie dojsc do glosu
        Zibiemu.
        • Gość: Mirko Re: amerykańscy goście. NIE gapic sie! IP: 65.206.44.* 26.07.02, 20:09
          A on "z domu" bogaty czy dorobil sie?
          Jak dorobkiewicz to moze nie chciec widziec folkloru przed 7-ma wieczor tylko
          ksiazki. Dobrze bedzie jesli po ksiazkach nie bedzie poznac gotowania. Oni tu
          jacys tacy dziwnie wrazliwi na to ostatnio. Taka moda czy cos.
          • Gość: Ola Re: amerykańscy goście. IP: *.corp.redshift.com 26.07.02, 20:29
            Najbardziej zgadzam sie z wypowiedzia akaWill. Trudno generalizowac ze wszyscy
            Amerykanie sa tacy sami.
            Z moich tutaj obserwacji to wiem ze najwazniejsza jest naturalnosc, usmiech,
            relax. Sugestia kogos aby zaaranzowac czeste telefony wcale nie jest zla.
            Sluchac wiecej niz mowic. Nie nadskakiwac, zachowac godnosc i poczucie humoru.
            W sumie Amerykanie ktorzy byli w Polsce pamietaja pierozki, goscinnosc.
            Oni sa naprawde bardzo otwarci i pozytywni.
            Jednak jak bedzie to napuszony tluscioch vs mlodszy, wysportowany nalezy dac im
            inne rozrywki.
            Jezeli juz banner z Welcome to raczejWelcome-Witajcie. Pamietajcie, oni maja
            USA na codzien. Dajcie im polskie jedzenie, polskie tradycje i polska
            goscinnosc.
            Zwykle najlepsze businesses sie zalatwia na prywatnych spotkaniach.
            • don_diavolo Re: amerykańscy goście. 26.07.02, 22:49
              Akurat najbogatszy czlowiek ameryki (Bill Gates, Sam Walton & Co, Warren Buffy)
              przyjezdza ogladac jakis przegranski zaklad w Polsce. Zakald ze nie przyjedzie
              a przysle swego plenipotenta. A jakby juz sie zdarzylo ze przyjechal, to juz
              cgyba nie jest najbogatszym czlowiekiem usa po ostatnich rozruchach poniej
              osmiu tysiecy.

              Moze ktos poleci z ta wiadomoscia o jego przyjezdzie do drugiego tlumacza sie
              upewnic?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka