Moze to nawet Was nie obchodzi, a moze i tak. Wielu z Was wie, ze mieszkam w
Meksyku. Otóz dzisiaj jestem wkurzona i nawet moze moge dodac pare innych
epitetów, ale sie powstrzymalam. Przyjechala do Meksyku na 2 koncerty Britney
Spears. Ladna dziewczyna, moze i nie zle spiewa (choc ten tonik mialczenia
juz mnie troche zmeczyl), ale......
W drodze z lotniska do hotelu oczywiscie dziennikarze chcieli z nia nawiazac
kontakt poprzez szybe samochodu.
Dziennikarze: Britnes, prosze "say hallo" do swoich wielbicieli !!!
Britney: Bez slów ani usmiechu pokazala swój srodkowy paluszek z raczki

Dziennikarze: Britney, caly Meksyk Cie oglada w tej chwili, chcesz przeslac
pozdrowienia dla televidzów?
Britney: Odwraca sie do nich, robi bardzo lekki i krzywy usmiech i wacha 2
razy raczka i sie odwraca do jakies kolezanki, czy kogos w samochodzie i
zasmiewa sie do lez.
No to ladne powitanie dla obcego kraju, który ja zaprosil na koncert. Ale to
nie wszystko. W niedziele, zaspiweala 5 piosenek i jak zaczal padac deszcz to
przerwala koncert i kropka. Na deszczu nie bedzie spiewac. Jeszcze nie dosyc
tego, na konferencji prasowej nie chciala odpowiadac na pytania i na
zapytanie: Britnej, wiele nastolatek uwielbia twoje piosenki, czy nie
uwazasz, ze masz jakas odpowiedzialnosc za zawarcie tekstu w tych pisenkach i
specjalnie w "Ops, I did it again"?, na co odpowiedz byla: nie odpowiadam za
nic i wymysl sobie inne pytanie.
No i co mi z tego?
A mnie nic z tego, ale chyba jest strasznym wstydem dla swojego kraju, ze tak
sie zachowuje poza granicami. Jestem tu od bardzo dawna i nigdy nie widzialam
takiego braku wychowania i glupoty jak w tym przypadku. Oczywiscie, po calym
kraju kraza teraz news'y, opisujac jej zachowanie, emfazujac specjalnie na
temat kultury osobistej, dzieki której zamknela sobie drzwi do Meksyku. Dziwi
mnie taka postura tych "slawnych" gwiazdeczek, które maja, powiedzmy, bardzo
dobra sytuacje ekonomiczna dzieki takim wielbicielom, którym pokazuje
sie "fuck you" poprzez ekrany telewizji.