Dodaj do ulubionych

20 lat minelo, jak jeden dzien...

18.07.05, 17:19
jak siem z polanezjom rozstalem
czego najbardziej zaluje?
ze mi sie wczesniej nie udalo
Obserwuj wątek
    • emlgracja Re: 20 lat minelo, jak jeden dzien... 18.07.05, 17:24
      Szcesliwi ponobno czasu nie licza.
      Taki to i Ty szczesliwy na tej imigracji...
      • ontarian Re: 20 lat minelo, jak jeden dzien... 18.07.05, 17:35
        emlgracja napisała:

        > Szcesliwi ponobno czasu nie licza.
        domyslam sie, ze nie wiesz ile masz lat
        albo przeklinasz dzien, w ktorym sie urodziles
        co by mnie wcale nie dziwilo

        > Taki to i Ty szczesliwy na tej imigracji...
        zazdrosc cie widze pozera, hehehe
    • soup_nazi Re: 20 lat minelo, jak jeden dzien... 18.07.05, 17:35
      Tez mi niedlugo stuknie. I tego samego zawsze zaluje, ale zawsze sobie wtedy
      mowie, ze lepiej pozno niz wcale. A poza tym wcale nie tak znowu pozno. Mialem
      25 lat. Wielu znacznie pozniej sie polapalo. Wielu wcale - i teraz gryza paluchy
      ze zlosci, np. ten chlyst, ktory ci sie dopisal, hehehe.

      Pije wirtualnie twoje i wszystkich zadowolonych z tego samego powodu, zdrowie -
      za Wielka Ucieczke z Dzikich Pol - udana!
      • ontarian z jednego zawsze dumny bylem 18.07.05, 17:41
        ze do zadnej zasranej PRLowskiej organizacji nie nalezalem
        choc pamietam, ze do harcerzy na sile mnie probowali wciagnac
        pewnie dlatego porucznik tak dlugo zwlekal
        zeby w koncu laskawie paszport mi wydac
        po uprzednim zabraniu dowodu osobistego
        ktorym mam nadzieje, ze se zasrana doope wytarl

        p.s. mialem 22
        • waldi_333 Re: z jednego zawsze dumny jestem 18.07.05, 17:50
          Ciężko wam trochę ,nie? Piję wasze zdrowie-waszmościowie!


          • soup_nazi Re: z jednego zawsze dumny jestem 18.07.05, 17:55
            Ciezko, bo juz sie z lekka zgredziki robimy, a to chyba nikogo nie cieszy. A w/g
            ciebie dlaczego?
          • ontarian Re: z jednego zawsze dumny jestem 18.07.05, 17:57
            waldi_333 napisał:

            > Ciężko wam trochę ,nie?
            nie

            > Piję wasze zdrowie-waszmościowie!
            no to chlusniem, bo usniem
            • waldi_333 Re: z jednego zawsze dumny jestem 18.07.05, 18:46
              Fajne dziewuchy tam sie krecą)))

              www.crazyfunnypictures.com/funny-pictures/1476.html
              • ontarian Re: z jednego zawsze dumny jestem 18.07.05, 18:59
                na stojaco patelnie mozna jej robic
                ale do dupcenia to chyba slonia potrzebuje
        • emlgracja Kropelka emigracyjnego szczescia 18.07.05, 18:16
          Jezeli ktos sie musi nieustannie upewniac w tym ze jest szczesliwy, to znaczy
          ze szczesliwy po prostu nie jest.
          Albo jest oslem i jebusem.
          Jedno z dwoch.
          • ontarian Re: Kropelka emigracyjnego szczescia 18.07.05, 18:52
            emlgracja napisała:

            > Jezeli ktos sie musi nieustannie upewniac w tym ze jest szczesliwy, to znaczy
            > ze szczesliwy po prostu nie jest.
            jak na razie to ty o tym szczesciu smutki prawisz
            wiesz w koncu ile masz lat czy nie?

            > Albo jest oslem i jebusem.
            > Jedno z dwoch.
            w twoim przypadku to i jedno i drugie
            a nawet i trzecie i czwarte mozna by dodac
            • emlgracja Re: Kropelka emigracyjnego szczescia 18.07.05, 18:58
              Niestety przyznaje ze nie umiem odpowiedziec na tak poje..y post.
              Mea culpa.
              • ontarian Re: Kropelka emigracyjnego szczescia 18.07.05, 19:01
                emlgracja napisała:

                > Mea culpa.
                3 razy to rzeknij
                i za kazdym razem porzadnie w leb sie walnij
          • soup_nazi Re: Kropelka emigracyjnego szczescia 18.07.05, 20:18
            emlgracja napisała:

            > Jezeli ktos sie musi nieustannie upewniac w tym ze jest szczesliwy, to znaczy
            > ze szczesliwy po prostu nie jest.

            Nie, to nie jest tak. My tu nie mamy szczescia, my tu mamy normalnosc. Dostatnia
            normalnosc. I to jest wlasnie nasze szczescie. Beznirwaniczne, ale przyjemne.

            I my sie bez ustanku o tym nie upewniamy, po cichu ani publicznie. To wy nam
            nieustannie usilujecie udowodnic, ze jest nam superkolczascie. Zatem tylko od
            czasu do czasu dajemy wam elegancko i dyskretnie do zrozumienia, ze jest
            dokladnie odwrotnie.
            • emlgracja Re: Kropelka emigracyjnego szczescia 18.07.05, 20:41
              soup_nazi napisał:

              >
              > Nie, to nie jest tak. My tu nie mamy szczescia, my tu mamy normalnosc.
              Dostatnia normalnosc. I to jest wlasnie nasze szczescie. Beznirwaniczne, ale
              przyjemne.

              Hehe.Akurat smile
              Ktos, komu jest dobrze w aktualnej sytuacji nie szpera wokolo by wynalezc tych,
              ktorym jest zle. A wy, drodzy wychodzcy, robicie to bezustannie i przy kazdej
              okazji. Ot, jak chocby ten artysta. Wyjechal 20 lat temu z zasranej Polski. No
              i co z tego? Swietuj rocznice Bitwy pod Grunwaldem lepiej.
              Szperacie po newsach z Polandu non-stop i nikt z was nigdy nie pisze, ze to ,
              tamto siamto jest "lepiej" tylko zawsze wyszperujecie to co na gorzej. Takie
              imigracyjne pozytywne myslenie pozal sie Boze.

              >
              > I my sie bez ustanku o tym nie upewniamy, po cichu ani publicznie. To wy nam
              > nieustannie usilujecie udowodnic, ze jest nam superkolczascie. Zatem tylko od
              > czasu do czasu dajemy wam elegancko i dyskretnie do zrozumienia, ze jest
              > dokladnie odwrotnie.

              My? To znaczy kto?
              Polska i Polacy ma emigracje slusznie w dupie i to was chyba tak bardzo boli.
              Naprawde to jakim machasz dzis paszportem nikomu nie imponuje a w wielu
              sytuacjach Polaka z kasa traktuje sie lepiej niz przemalowanego chamskiego
              cudzoziemca.

              • viper39 zupy i ontariany!!!!!!! 18.07.05, 20:58
                przestancie uswiadamiac goscia bo sie namysli i wyjedzie, no przeciez takiego
                osla nie chcecie na emigracji takich jest zbyt duzo....
                a wiec tak jak gosc mowi...
                tutaj jest zle niedobrze, slonce nie swieci, czarni bija (czy ich bija),
                drewniane domki itd...
                nie ma co emigrowac ... niech wszyscy ktorzy nie wyjechali zostana w domciu w
                Polsce tam to jest raj... i jak to juz jeden napisal "az sie chce oddychac
                czystym i pachnacym powietrzem"
                no a teraz chlopaki szklo do gory i na zdrowko za to nasze ciezki emigracyjne
                zycie...
                • emlgracja Sluszna slusznosc 18.07.05, 21:09
                  Masz sporo racji. Ta nasza nazwijmy to "dyskusja" ma malo sensu, bo rozmawiamy
                  na zasadzie "wy o slupie ja o dupie".
                  Maniacko wracacie do tego szczescia , normalnosci i imigracyjnych karier. Po co?
                  Odpusc facet, idz z dzieckiem do kina, poogladaj sobie TV, posadz kwiatki w
                  ogrodku, podlej trawe.
                  O Polsce zapomnij bo Polska o tobie rowniez dawno zapomniala. Nas to nie
                  obchodzi, czy ty szczesliwy czy nie i jak bardzo. Tak samo jak to z czego sobie
                  ten swoj domek pobudowales.
                  • viper39 Re: Sluszna slusznosc 18.07.05, 22:02
                    emlgracja napisała:

                    > Masz sporo racji. Ta nasza nazwijmy to "dyskusja" ma malo sensu, bo
                    rozmawiamy
                    > na zasadzie "wy o slupie ja o dupie".

                    tu masz racje, roznica jest taka ze my znamy obie strony medalu ty tylko Polske.

                    > Maniacko wracacie do tego szczescia , normalnosci i imigracyjnych karier. Po
                    co?

                    i tak tego nie zrozumiesz nie bedac tutaj, wiec dlatego mam nadzieje ze
                    ontarian z zupa nie bedzie sie znecal nad toba. nie mieszkajac tutaj nie masz
                    pojecia co to normalnosc, normalnosc kojarzy ci sie z tym co masz w Polsce. a
                    to tak do konca nie jest normalne.

                    > Odpusc facet, idz z dzieckiem do kina, poogladaj sobie TV, posadz kwiatki w
                    > ogrodku, podlej trawe.

                    wyobraz sobie ze takie rzeczy tez moga byc przyjemnoscia i to jest robione bez
                    przypominania nam o tym

                    > O Polsce zapomnij bo Polska o tobie rowniez dawno zapomniala.

                    no nie za bardzo zapomniala... sa tacy co rece wyciagaja po kase, sa tacy co
                    zolc ich zalewa codziennie bo ktos tam jest w USA a on nie... itd

                    > Nas to nie
                    > obchodzi, czy ty szczesliwy czy nie i jak bardzo. Tak samo jak to z czego
                    > sobie ten swoj domek pobudowales.

                    no to akurat widac po np twoim poscie jak bardzo was nie obchodzi
                    • emlgracja Re: Sluszna slusznosc 19.07.05, 00:03
                      viper39 napisał:

                      > emlgracja napisała:
                      >
                      > > Masz sporo racji. Ta nasza nazwijmy to "dyskusja" ma malo sensu, bo
                      > rozmawiamy
                      > > na zasadzie "wy o slupie ja o dupie".
                      >
                      > tu masz racje, roznica jest taka ze my znamy obie strony medalu ty tylko
                      Polske

                      Nie roznica jest taka, ze wy znacie Polske sprzed reform i emigracje. Ja znam
                      Polske "sprzed", imigracje ( 5 latek w USA) i Polske "po emigracji".
                      Zaliczylem NY, Kew West i Garfield. Pieniazki w Unii Kredytowej skladalem, a
                      jakze.


                      > > Maniacko wracacie do tego szczescia , normalnosci i imigracyjnych karier.
                      > Po
                      > co?
                      >
                      > i tak tego nie zrozumiesz nie bedac tutaj,

                      Na szczescie smile

                      wiec dlatego mam nadzieje ze
                      > ontarian z zupa nie bedzie sie znecal nad toba.

                      Nie. Oni sie znecja nad soba akurat. Nie nade mna.

                      nie mieszkajac tutaj nie masz
                      > pojecia co to normalnosc, normalnosc kojarzy ci sie z tym co masz w Polsce. a
                      > to tak do konca nie jest normalne.

                      Nienormalne jest zycie imigranta, ktormu za plecami zawsze beda sobie puszczac
                      oczko, po jego madrej imigranckiej wypowiedzi typu "in my country..."
                      Well. Who really gives a shit?



                      >
                      >
                      >
                      > no nie za bardzo zapomniala... sa tacy co rece wyciagaja po kase, sa tacy co
                      > zolc ich zalewa codziennie bo ktos tam jest w USA a on nie... itd

                      Taaaaaaa, to pewnie tobie humor poprawia, ze sobie tak myslisz?
                      Reke po twoja kase wyciagaja? A niby kto?


                      >
                      > > Nas to nie
                      > > obchodzi, czy ty szczesliwy czy nie i jak bardzo. Tak samo jak to z czego
                      >
                      > > sobie ten swoj domek pobudowales.
                      >
                      > no to akurat widac po np twoim poscie jak bardzo was nie obchodzi

                      Niby co mnie to ma obchodzic? Dla mnie jest istotne w czym ja mieszkam i to ze
                      ja mieszkam U SIEBIE a nie u obcych.
                      • lsd333 Re: Sluszna slusznosc 19.07.05, 02:17
                        We must respect the other fellow's religion, but only in the sense and to the
                        extent that we respect his theory that his wife is beautiful and his children
                        smart.
                        • blotniarka.stawowa The haunting fear... 19.07.05, 03:30
                          lsd333 napisał:
                          > We must respect the other fellow's religion, but only in the sense and to the
                          > extent that we respect his theory that his wife is beautiful and his children
                          > smart.

                          Wypadaloby uzywajac cytatu podac jego autora (Henry Mencken). I chociaz Mencken
                          akurat dla mnie autorytetem nie jest, odpowiadam jego slowami:

                          Puritanism: The haunting fear that someone, somewhere, may be happy.
                          (The American Language)

                          Pozdrowienia,
                          B.

                      • soup_nazi Re: Sluszna slusznosc 19.07.05, 03:50
                        emlgracja napisała:

                        > Nie roznica jest taka, ze wy znacie Polske sprzed reform i emigracje. Ja znam
                        > Polske "sprzed",

                        To nie byly zadne reformy, to byl 4 rozbior Polski, pomiedzy komuchow i ta mloda
                        gwardie, ktorej spieszno bylo zlodziejskie ryje do koryta wepchnac. I tak
                        pospolu uformowali Zjednoczona Partie Wlasciecieli Polanezji.

                        > imigracje ( 5 latek w USA) i Polske "po emigracji".

                        Po pierwsze zdecyduj sie wreszcie, jaka jest roznica pomiedzy emigracja a
                        imigracja i zacznij ich uzywac poprawnie.

                        > Zaliczylem NY,

                        Czytaj: Grimpoint

                        >Kew West

                        Naprawiajac jachty czy dachy po huraganie?

                        > i Garfield.

                        Skad ta duma? Co to jest? One Horse Town, USA?

                        > Pieniazki w Unii Kredytowej skladalem, a
                        > jakze.

                        A dlaczego nie w banku? Bez tlumacza nie dalo rady?

                        Z obrazu powyzej wynika, ze byles bardzo dlugim wakacjuszem. No i co z tego, ze
                        5 lat. Wakacjusz to wakacjusz, spi w norze, je konserwy dla kotow i kitlasi
                        kazdego centa na budowe dumu w Limanowej. I ty chcesz nam powiedziec, ze znasz
                        druga strone medalu? Wolne zarty. Ale pociesz sie, ze nie jestes jedyny, ktory w
                        tak glupawy sposob postrzega emigracje. Wyjechal na roboty i melduje, ze byl na
                        emigracji. Salwa smiechu (kopyrajt by waldi). Ci, ktorzy nigdzie nie byli,
                        mysla, ze to towarzycho na Jackowie to emigracja/Polonia. Nastepna salwa smiechu.
                        > > > Maniacko wracacie do tego szczescia , normalnosci i imigracyjnych k
                        > arier.
                        > > Po
                        > > co?

                        Bo szczescie plynace z normalnosci, po spedzeniu mlodosci w kraju patologii
                        coraz to nowych jest rzecza niezwykle cenna. Co do karier: nie nastawialem sie
                        na jej zrobienie i nie zrobilem. Studia, taka sobie praca za biurkiem -
                        sredniactwo. Mnie wystarczy - bo jest normalnie i dostatnio. Aha, i nie mam do
                        czynienia z biurwokracja. To tez b. wazne. Ja mam 40 latek i jestem middle
                        middle class. Calkiem niezle jak na imigranta w pierwszym pokoleniu. Jeszcze 30
                        lat temu bylo nieco inaczej i tam wlasnie zatrzymaly sie wasze krajowe pojecia
                        na temat Polonii. Moje dzieci maja powazne szanse wskoczyc do lower upper class
                        - lekarze, adwokaci, etc. Zle? A wyzej....moze...przy lucie szczescia, a jak nie
                        to tez bez problemu. Sa inne znacznie wazniejsze rzeczy w zyciu.
                        > >
                        > > i tak tego nie zrozumiesz nie bedac tutaj,
                        >
                        > Na szczescie smile

                        Moze i na szczescie. Jak ktos sie nie potrafi oderwac od schabowego z kartoflami
                        i polskiego bajorka, to pewnie, ze na szczescie.

                        >
                        > wiec dlatego mam nadzieje ze
                        > > ontarian z zupa nie bedzie sie znecal nad toba.
                        >
                        > Nie. Oni sie znecja nad soba akurat. Nie nade mna.

                        Gdyby chcieli to by mogli. Tak sobie napisales dla fantazji, hehehe.
                        >
                        > nie mieszkajac tutaj nie masz
                        > > pojecia co to normalnosc, normalnosc kojarzy ci sie z tym co masz w Polsc
                        > e. a
                        > > to tak do konca nie jest normalne.
                        >
                        > Nienormalne jest zycie imigranta, ktormu za plecami zawsze beda sobie puszczac
                        > oczko, po jego madrej imigranckiej wypowiedzi typu "in my country..."
                        > Well. Who really gives a shit?

                        No widzisz jak nam ladnie powiedziales co cie bolalo. Bez przerwy im trukales co
                        jest "in your country" oraz, ze to zapewne bylo better, wiec lacha z ciebie
                        darli. A dlaczego mieli takiego ciecia znosic? W doopie maja "your country" i to
                        jest normalne. Pytanie, dlaczego ty im tak ciagle zalewales? Odpowiedz jest
                        prosta - bo nie nadawales sie do imigracji, bez przerwy sie tylko chroniles w
                        ten twoj kuntry wirtualnie. Pracowales zawsze na samym dole, jezyk ledwo co
                        ugryzles "Ser, ken aj hew uan ask?". Eh, nie chce mi sie juz pisac - sporo tu
                        takich, siedza legalnie, a zyja w wyidealizowanej Polanezji. Znacie ich.

                        > > no nie za bardzo zapomniala... sa tacy co rece wyciagaja po kase, sa tacy
                        > co
                        > > zolc ich zalewa codziennie bo ktos tam jest w USA a on nie... itd
                        >
                        > Taaaaaaa, to pewnie tobie humor poprawia, ze sobie tak myslisz?
                        > Reke po twoja kase wyciagaja? A niby kto?

                        A kunsulaty usilujace jeszcze niedawno sprzedawac nam swoje szmatlawe paszporty
                        na zasadzie "kup pan cegle", zawlaszczajce dzieci urodzone w nowych krajach po
                        to zeby im i ich potomkom sprzedawac te paszporty notabene po cenach
                        kilkakrotnie wyzszych niz w kraju, drakonskie oplaty za byle swist, praktyczne
                        uniemozliwienie zrzekania sie niechcianego obywatelstwa, bo moze kiedys sie uda
                        jakos tych wstretnych emigrantow opodatkowac (jak na razie probuje sie z
                        saksowiczami), no i kase z dotacji unijnych na martwe dusze.... Duh?

                        > > Nas to nie
                        > > > obchodzi, czy ty szczesliwy czy nie i jak bardzo. Tak samo jak to z
                        > czego
                        > >
                        > > > sobie ten swoj domek pobudowales.
                        > >
                        > > no to akurat widac po np twoim poscie jak bardzo was nie obchodzi
                        >
                        > Niby co mnie to ma obchodzic? Dla mnie jest istotne w czym ja mieszkam

                        Nic was krajowcow nie obchodzi tylko nie wiadomo po jakiego wuja bez przerwy tu
                        przylazicie i cierpicie publicznie. Ja nie laze na forum Kraj, so? What gives? Duh?

                        > ja mieszkam U SIEBIE a nie u obcych.

                        To ty sobie chlopie tam mieszkaj, mieszkaj tam sobie chlopie. A ja pozostane
                        przy paradoksie, ktory sprawia, ze o wiele bardziej czuje sie u siebie w obcym
                        (dla was) kraju, wsrod obcych (dla was) ludzi niz w kraju, w ktorym slowo
                        "obywatel" jest rownoznaczne ze slowem "smiec". I na koniec, skoro cie tak
                        bardzo nie obchodzimy, jak to utrzymujesz - wyjdz, zamknij drzwi, przekaz kolegom.
                        • _czosnek_ Ewenement anatomiczny. 19.07.05, 08:28
                          Ludzka anatomia to jednak ciekawa sprawa.
                          Dlaczego goledoopy wypinaja klaty?
                          • soup_nazi [...] 19.07.05, 08:59
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • starywiarus Re: Sluszna slusznosc 19.07.05, 13:02
                          soup_nazi napisał:

                          >
                          > > ja mieszkam U SIEBIE a nie u obcych.
                          >
                          > To ty sobie chlopie tam mieszkaj, mieszkaj tam sobie chlopie. A ja pozostane
                          > przy paradoksie, ktory sprawia, ze o wiele bardziej czuje sie u siebie w obcym
                          > (dla was) kraju, wsrod obcych (dla was) ludzi niz w kraju, w ktorym slowo
                          > "obywatel" jest rownoznaczne ze slowem "smiec". I na koniec, skoro cie tak
                          > bardzo nie obchodzimy, jak to utrzymujesz - wyjdz, zamknij drzwi, przekaz koleg
                          > om.
                          >


                          Soup, sam bym tego lepiej nie ujął. Masz u mnie piwo. Za niecały rok stuknie 20-lecie mojej
                          naturalizacji w Australii. O tym, czym jest w normalnym kraju Pan Obywatel i Pan Podatnik, nie ma i
                          długo nie będzie miał bladego pojęcia żaden z poddanych (nie mylić z obywatelami) Polanezji,
                          niezależnie od posiadanej kasy czy innych polanezyjskich walorów materialnych lub duchowych.


                          Polanezja myli rządzenie z panowaniem.

                          MOJA ponad stuletnia stabilna demokracja australijska precyzyjnie odróżnia jedno od drugiego.

                          Polanezja musi wszystko o wszystkich wiedzieć, każdemu wtykać nos pod koc, obsesyjnie gromadzić
                          na każdego haki, w.p.i.e.p.r.z.a.ć się każdemu miedzy wódke a zakąskę, bo inaczej nie czuje, źe
                          panuje. Polanezja jest wiecznie nadęta, wiecznie zrzędząca, wiecznie niezadowolona ze swoich
                          poddanych, musi im bez przerwy pokazywać, kto jest boss i musi tak zrobić, źeby nikt nie znał dnia ani
                          godziny, bo inaczej nie czuje, że panuje.

                          MOJE państwo australijskie zachowuje się prawie tak, jakby go nie było.

                          Wyślijcie mi tu polanezyjskie okręty desantowe, a przywitam je z M-16 w ręku już na plaży smile
                        • emlgracja Straszna slusznosc 19.07.05, 13:48
                          Co do karier: nie nastawialem sie
                          >na jej zrobienie i nie zrobilem.


                          No wlasnie, jak ladnie. Finally, straight to the point.O to wlasnie chodzi.
                          Zapomniales jeszcze dorzucic, ze w twej pracy " Amerykanie pracuja dla ciebie"
                          a poza tym to mamy komplet: Dryfujacy na manowce bez jasnego celu w zyciu,
                          suffering from middle age crisis i podupadajacy na zdrowiu, mowiacy z ciezkim
                          slowianskim akcentem, lysiejacy "middle class" lepek. Oczywiscie, middle class
                          w jego wlasnej imaginacji.
                          Tylko czemu sie az tak rozpisales ? Czasu w swej pracy masz za duzo ? To
                          uwazaj, nadchodza gorsze czasy i moga cie "obciac".


                          >Studia, taka sobie praca za biurkiem -
                          >sredniactwo. Mnie wystarczy - bo jest normalnie i dostatnio. Aha, i nie mam do
                          >czynienia z biurwokracja. To tez b. wazne. Ja mam 40 latek i jestem middle
                          >middle class.

                          By income maybe, not mentally. Sorry , Charlie.
                          • ontarian Re: Straszna slusznosc 19.07.05, 14:25
                            wez ty lepiej cos nam napisz o swej
                            5-cio letniej "karierze" w US
                            jak to z innymi "emigrantami"
                            na obsikanych materacach w bejsmentach sypialiscie
                            po 16 godzinnej dniowce na dachach u kontraktora spedzonej

                            rowniez napisz nam o swej obecnej "karierze" w PLu
                            zapewne pelna geba "byznesmenem" teraz jestes
                            pewnie po tylu latach w US spedzonych i $$$$ przywiezionych
                            jakas szkolke angielskiego zalozyles
                            albo tlumaczeniami sie zajmujesz
                            napisz nam prosze, jakie to teraz ogromne mozliwosci
                            PL obywatelom swoim daje
                            jak to miasta wypieknialy
                            jak to potega gospodarcza PL sie staje

                            TYGRYS EUROPY WSCHODNIEJ, lech, lech, lech, lech
                            • emlgracja Re: Straszna slusznosc 19.07.05, 14:30
                              A dlaczego ja mam o sobie pisac ?!
                              Nie wystarczy, ze wy tak ladnie o sobie piszecie ?!
                              • ontarian Re: Straszna slusznosc 19.07.05, 14:46
                                o'k. nie pisz o sobie
                                napisz tak ogolnie o zyciu w PL
                                o mozliwosciach i perspektywach
                                jakie PL daje po ostatnich zmianach
                                napisz nam o tych wszystkich pozytywnych zmianach
                                bo my podobno, jedynie krytykowac potrafimy
                                • emlgracja Re: Straszna slusznosc 19.07.05, 15:18
                                  mam pisac o wszystkich pozytywnych zmianach?
                                  Ja w przeciwienstwie do ciebie , nie mam calego dnia na rozwalenie.
                                  Moge ewentualnie napisac o pozytywnych zmianach, ktore bezposrednio mnie
                                  dotycza.Chociaz miedzy Bogiem a prawda, to nie bardzo wiem o czym, bo czy dzis
                                  ma sens porownywanie zycia do zycia w komunie? Watpie.
                                  W koncu za komuny nie mieszkalbym w nowym bloku z garazem w niezlej
                                  lokalizacji, nie mial bym wlasnego malego biznesu, nie kupilbym samochodu bez
                                  czekania 20 lat na talon, nie zalozylbym telefonu bez 15-letniej kolejki,nie
                                  jezdzilbym swobodnie za granice. A nawet jesli bym to wszystko mial, to jakiej
                                  jakosci i za jaka cene ?
                                  Faktem jest ze czasami biurokracja dobija i ze trzeba kombinowac jak kon pod
                                  gore by wyjsc na swoje, chociazby z podatkami, ale w koncu czy wlasciciel
                                  biznesu w USA nie kombinuje podobnie ?!


                                  • ontarian Re: Straszna slusznosc 19.07.05, 18:07
                                    pieknie to wszystko napisales
                                    ale zapomniales dodac, ze w wiekszosci
                                    jest to wynik postepu technicznego
                                    nawet w PRLu zmiany takie mialy miejsce
                                    porownaj lata 50-te, 60-te, 70-te
                                    nic jednak nie napisales o perspektywach na przyszlosc
                                    tylko moze mi wyjasnisz dlaczego taka masa mlodych
                                    przyszlosc widzi nie w PLu, lecz poza jego granicami?
                                    dlaczego taka masa starszych za PRLem teskni?

                                    i jeszcze jedno, skoro o wlascicielach byznesiku w US wspomniales
                                    otoz wlasciciel byznesu w US ma przynajmnie 10 razy wiecej
                                    niz wlasciciel odpowiedniego byznesiku w PLu
                                    • emlgracja Re: Straszna slusznosc 19.07.05, 18:20
                                      Nie, telefon bez 15 lat czekania na liscie i samochod kupiony od dealera od
                                      reki to nie jest wynik postepu technicznego. To efekt zmian ekonomiczno-
                                      politycznych.
                                      O jakich perspektywach na przyszlosc mam ci napisac? Ostatnio otworzylem dwie
                                      nowe lokalizacji i troche czkam sie z pieniedzmi, bo nie chce brac kredytu. Tak
                                      wiec przez nastepne 2 latka bede raczej koncentrowal sie na tym co mam i teraz
                                      robie.
                                      Ja niestety nie wiem co tam sobie mlodzi mysla o swych perspektywach, ale
                                      uwazam ze to super, ze wyjezdzaja za granice. Moj wyjazd byl dla mnie ogromna
                                      korzyscia. Czesc wroci, czesc zostanie. Bardzo dobrze dla nich.
                                      10 razy wiecej? Watpie czy wlasciciel budki z gazetami albo szewc ma 10 razy
                                      wiecej ode mnie. Watpie czy ma polowe tego co ja.
                                      A do tego fakt ze jestem u siebie, ma dla mnie wartosc absolutnie niewymierna w
                                      pieniadzach.
                                      • ontarian Re: Straszna slusznosc 19.07.05, 19:31
                                        emlgracja napisała:

                                        > Nie, telefon bez 15 lat czekania na liscie i samochod kupiony od dealera od
                                        > reki to nie jest wynik postepu technicznego.
                                        no tego to juz raczej nie sprawdzimy
                                        zwroce tylko twoja uwage na fakt, ze telefony komorkowe
                                        w bardzo duzym stopniu przyczynily sie do poprawy telekomunikacji

                                        > To efekt zmian ekonomiczno-politycznych.
                                        tak samo jak to, ze w latach 50-tych malo kto mial TV
                                        a w latach 70-tych, prawie kazdy

                                        > O jakich perspektywach na przyszlosc mam ci napisac?
                                        dla mlodych, zapytalem cie dlaczego tak duzy procent mlodziezy
                                        najchetniej by noge z PLu dalo

                                        > uwazam ze to super, ze wyjezdzaja za granice. Moj wyjazd byl dla mnie ogromna
                                        > korzyscia. Czesc wroci, czesc zostanie. Bardzo dobrze dla nich.
                                        a ja uwazam, ze lepiej by bylo jakby nie musieli
                                        w celach zarobkowych nigdzie wyjezdzac
                                        i jak to nastapi, to dopiero wtedy bedzie mozna mowic
                                        o jakiejs tam poprawie w PL

                                        > 10 razy wiecej? Watpie czy wlasciciel budki z gazetami albo szewc ma 10 razy
                                        > wiecej ode mnie. Watpie czy ma polowe tego co ja.
                                        a czy ty jestes szewcem albo wlascicielem takiej budki?
                                        ja pisalem o porownywalnych byznesikach
                                        wiec szewca z szewcem porownuj

                                        > A do tego fakt ze jestem u siebie, ma dla mnie wartosc absolutnie niewymierna
                                        > w pieniadzach.
                                        widzisz, ja tez jestem u siebie
                                        ale wakacjusz taki jak ty, raczej tego nie zrozumie
                                        powiem tylko jedno, 20 lat poza PL, 22 lata w PL
                                        rachunek dosyc latwy
                                        znaczna wiekszosc swego doroslego zycia spedzilem poza PL
                                        wiec jak myslisz, pomijajac rodzine
                                        z ktorym krajem mnie cos wiecej laczy?
                                        • jan.latus To jest wlasnie twoja tragedia 19.07.05, 20:10
                                          ontarian napisał:


                                          > rachunek dosyc latwy
                                          > znaczna wiekszosc swego doroslego zycia spedzilem poza PL
                                          > wiec jak myslisz, pomijajac rodzine
                                          > z ktorym krajem mnie cos wiecej laczy?

                                          To wlasnie takie tragiczne: dluzej mieszkasz poza Polska niz mieszkales w
                                          Polsce a ciagle wiecej cie laczy z POLSKA. Po polsku piszesz, na polskim forum
                                          spedzasz cale dnie. Po polsku myslisz, mowisz i piszesz.
                                          A moze sie myle? Moze piszesz tak duzo i na anglojezycznych forach? To podaj
                                          linki, z ciekawoscia poczytam o czym piszesz.
                                          • ontarian Re: To jest wlasnie twoja tragedia 20.07.05, 00:33
                                            jan.latus napisał:

                                            > To wlasnie takie tragiczne: dluzej mieszkasz poza Polska niz mieszkales w
                                            > Polsce
                                            tak? a co w tym tragicznego krapolu?

                                            > a ciagle wiecej cie laczy z POLSKA.
                                            no to uswiadom mnie co

                                            > Po polsku piszesz, na polskim forum
                                            oczywiscie, bo w przeciwienstwie do ciebie
                                            znam biegle dwa jezyki

                                            > spedzasz cale dnie.
                                            mam czas to pisze
                                            a ciebie co? serduszko boli?

                                            > Po polsku myslisz, mowisz i piszesz.
                                            po angielsku tez

                                            > A moze sie myle? Moze piszesz tak duzo i na anglojezycznych forach?
                                            a to juz nie twoj zasrany biznes

                                            > To podaj linki,
                                            podac, ty mi ewentualnie piwo mozesz

                                            > z ciekawoscia poczytam o czym piszesz.
                                            to czytaj na tym forum
                                            bo na innym to i tak bys nie zrozumial co pisze
                                            • jan.latus Re: To jest wlasnie twoja tragedia 20.07.05, 03:17
                                              No widzisz jak ja znam tych polskich imigrancikow. A mowiles, ze gowno wiem o
                                              waszym zyciu w Ameryce.
                                              Ja tymczasem calkiem powaznie napisalem: Serio, podaj linki , niech poczytam
                                              gdzie, z kim i o czym ty po angielsku dyskutujesz. I nie martw sie o moj
                                              angielski, poradze sobie.
                                              Albo od razu przyznaj, ze ty taki (jak 99% Polakow w USA) zaaklimatyzowany jak
                                              w swym artykuliku opisuje niejaki Latus.
                                              • jan.platfus Re: To jest wlasnie twoja tragedia 20.07.05, 04:06
                                                jan.latus napisał:

                                                > No widzisz jak ja znam tych polskich imigrancikow.

                                                Ty znasz sciany beczki po sledziach i 800 zl wyplaty co miesiac, hehehe

                                                A mowiles, ze gowno wiem o
                                                > waszym zyciu w Ameryce.

                                                Slusznie prawil, hehehe

                                                > Ja tymczasem calkiem powaznie napisalem: Serio, podaj linki , niech poczytam
                                                > gdzie, z kim i o czym ty po angielsku dyskutujesz. I nie martw sie o moj
                                                > angielski, poradze sobie.
                                                > Albo od razu przyznaj, ze ty taki (jak 99% Polakow w USA) zaaklimatyzowany jak
                                                > w swym artykuliku opisuje niejaki Latus.

                                                Ach, jak was to boli, ach jak wy cierpicie, jak bardzo byscie radzi sciagnac nas
                                                do waszego gownianego poziomu. A to przeciez takie proste - wystarczy troche
                                                checi, troche pracy i juz czlowiek zyje jak czlowiek w pieknych zamorskich
                                                krainach - Kanada, USA, Australia, NZ - to piekne kraje ludzi wolnych. Wspolnym,
                                                niepisanym mottem tych krajow jest "Zyj i daj zyc innym", a nie jak w Polanezji
                                                "Smierc frajerom!". Ale co ty o tym mozesz wiedziec. Jestes kolchoznikiem i
                                                kolchoznikiem w kalendarz z beczki po sledziach pie..iesz, hehehe. A teraz
                                                idz odklep modlitwe, moze ci sie polepszy.

                                                "Gdy wieczorne zgasną zorze. Zanim głowę do snu złożę. Modlitwę moją zanoszę.
                                                Bogu ojcu i synowi, dopie..ie sąsiadowi. Dla siebie o nic nie proszę, tylko
                                                mu dosrajcie proszę. Kto ja jestem? Polak mały. Mały zawistny i podły. Jaki znak
                                                mój - krwawe gały. Oto wznoszę moje modły, do Boga, Marii i Syna, zniszczcie
                                                tego sku..syna. Mego brata sąsiada, tego wroga, tego gada. Żeby mu okradli
                                                garaż, żeby go zdradzała stara, żeby mu spalili sklep, żeby dostał cegłą w łeb,
                                                żeby mu się córka z czarnym, i w ogóle żeby miał marnie. Żeby miał AIDS,
                                                zabijaka, oto modlitwa Polaka."
                          • cosmo_kramer Re: Straszna slusznosc 20.07.05, 02:02
                            emlgracja napisała:

                            > Co do karier: nie nastawialem sie
                            > >na jej zrobienie i nie zrobilem.

                            Jestem szczesliwy w sposob jaki opisalem. A twoja kariera? Ile kibli wyszorowac
                            moze wakacjusz w ciagu 5 lat w Hameryce? Jak wygladalo twoje zycie przez 5 lat?
                            Jak zycie trzmiela w doooopie, hehehe. Czy jedzenie psiej suchej karmy i mycie
                            zebow pasta do butow kolegi nie zostawilo trwalych sladow na twoim zdrowiu, hehehe?
                            >
                            > No wlasnie, jak ladnie. Finally, straight to the point.O to wlasnie chodzi.
                            > Zapomniales jeszcze dorzucic, ze w twej pracy " Amerykanie pracuja dla ciebie"

                            Kanadyjczycy - pracuja dla siebie, a ja dla siebie. A ty pracujesz dla brata,
                            ktory za robota lata, hehehe, w Polanezji.

                            > a poza tym to mamy komplet:

                            Wy? Kumitet?

                            Dryfujacy na manowce bez jasnego celu w zyciu

                            Hehehe, tak, tak, jak ktos nie musi sie co chwila zastanawiac czy dzis mu w
                            bialy dzien mordy nie obija za psi hoooy w srodku miasta, to traci instynkt
                            samozachowawczy.

                            > suffering from middle age crisis

                            Hehehe, ty osiagnales ten crisis ladnych kilka lat wczesniej. 5 lat azbestu,
                            dachow i kibli - kontrakt w Legii Cudzoziemskiej tez 5 lat - wesolej zabawy w
                            porownaniu z tym, na co ty skazales, tulaczu-ciulaczu, hehehe. A w Polanezji
                            zyje sie szybcie, tzn. krocej, hehehe.

                            i podupadajacy na zdrowiu, mowiacy z ciezkim
                            > slowianskim akcentem,

                            Moj jak moj, wyrazny. lecz nie meczacy interlokutorow. Aha, i nie potrafia
                            zlokalizowac. A pamietasz jak znaczyles kreda na murach zeby moc znalez droge z
                            kuntraktorki z powrotem na zasikany materac? A pamietasz "bosa" na budowie,
                            ktoremu przymilnie zagladales w oczy co piatek lagodnie zagadujac "cienc many"?

                            lysiejacy "middle class" lepek.

                            Ja jeszcze nie - a u ciebie jak: zakola czy tonsura, hehehe? Jak przyjdzie moj
                            czas to walne transplanty. A ty co? Wiechec z ula sobie zalozysz, hehehe?

                            > Oczywiscie, middle class w jego wlasnej imaginacji.

                            Hehehe, to wcale nie takie trudne. Sa tacy co wskoczyli jeszcze wyzej. Tak, tak
                            moj deer. Zycie poza Jackowem naprawde istnieje, hehehe

                            Ale
                            > Tylko czemu sie az tak rozpisales ? Czasu w swej pracy masz za duzo ?

                            Poniewaz czasem przemawiam ludzkim glosem do tegoryjcow w naiwnosci swojej. Co
                            do pracy - powyzej pewnego poziomu, nikt nie rozlicza cie z kazdej godziny.
                            Czasem nawet ty rozliczasz innych. Ale to naprawde poza twoim zasiegiem i
                            tematem tej konwersacji.

                            To
                            > uwazaj, nadchodza gorsze czasy i moga cie "obciac".

                            Nie grozi. Poza tym ja jestem w Kanadzie - panstwo tu dobre, opiekuncze dla
                            niektorych nawet az za. A co daja u was? Wielebni slowo boze, hehehe?

                            > >Studia, taka sobie praca za biurkiem -
                            > >sredniactwo. Mnie wystarczy - bo jest normalnie i dostatnio. Aha, i nie ma
                            > m do
                            > >czynienia z biurwokracja. To tez b. wazne. Ja mam 40 latek i jestem middle
                            > >middle class.
                            >
                            > By income maybe, not mentally. Sorry , Charlie.

                            No, przez co jak nie przez income? Myslales, ze przez wishful thinking? A u was
                            jak sie mierzy - iloscia odklepanych zdrowasiek, hehehe, czy tez w ktorym
                            rzedzie wielebny na mszy cie sadza?
                        • waldek.usa gwoli scislosci 19.07.05, 21:24
                          soup_nazi napisał:


                          I ty chcesz nam powiedziec, ze znasz druga strone medalu? Wolne zarty. Ale
                          pociesz sie, ze nie jestes jedyny, ktory w tak glupawy sposob postrzega
                          emigracje. Wyjechal na roboty i melduje, ze byl na emigracji. Salwa smiechu
                          (kopyrajt by waldi).

                          ► gdyby nie ten soup-nazi nick, to moze by mi to nie przyszlo na mysl, ta
                          salwa smiechu, znaczy sie.
                          No bo mamy tu co i raz sitcom, Polanezja pysk otwiera, grynblakiem zyga, a
                          publika sie smieje salwami smiechu, hehehe. Polonia znaczy sie smieje-to
                          wyjasnienie dla niekumatych i piacha w nos kumatych mylycjantow...

                          ► w sprawie merytorycznej podpisujem siem wszystkiema lapamy.
                      • imigrant-usa Re: Sluszna slusznosc 19.07.05, 04:17
                        Panie Latus.
                        > Pieniazki w Unii Kredytowej skladalem, a jakze.
                        Toś Pan walnął z grubej rury. Ani ja ani nikt z moich znajomych, również
                        Polaków, nie trzyma pieniędzy w Unii Kredytowej. Ktoś kto jest z tej strony
                        Oceanu Atlantyckiego rozumie dlaczego. Historie związane z Unią to jedna wielka
                        żenada i wstyd. Spytaj Pan o szczegóły swojego kolegę, który dalej pracuje w
                        Nowym Dzienniku i bywa na walnych zebraniach sprawozdawczo-wyborczych Unii.
                        Piszesz Pan, że byłeś tu w Stanach 5 lat. I chyba poza pisanie bzdetów do
                        Nowego Dziennika nie udało się wyjść. Jak byłeś Pan taki fachowiec z ostrym
                        piórem to dlaczego nie pracowałeś Pan dla jakieś amerykańskiej gazety,
                        amerykańskiego magazynu lub w telewizji amerykańskiej? Pomogę Panu odpowiedzieć
                        na to niezręczne dla Pana pytanie. Oni zatrudniają fachowców i jest to
                        podstawowe kryterium. Po tym co Pan tu piszesz używając języka angielskiego
                        można łatwo stwierdzić, że ze znajomością tego języka klasyfikuje się Pan
                        najwyżej do sprzedaży hot dogs. To ze jestes Pan dziennikarzem w Polsce i że
                        byłeś Pan dziennikarzem w Nowym Dzienniku jest dla Amerykanów bez znaczenia.
                        Dla nich jesteś Pan bez zawodu.

                        >Dla mnie jest istotne w czym ja mieszkam i to ze ja mieszkam U SIEBIE a nie u
                        obcych.
                        Cieszę się, że Pan Latus mieszka U SIEBIE. Dla wiadomości Pana Latusa, wszyscy
                        Polacy wracający po wakacjach w Polsce do Stanów mówią, że wracają DO DOMU.
                        Panie Latus bądź Pan U SIEBIE, tylko dlaczego zaglądasz na Forum Polonii?
                        Przecież wszyscy Polacy mają Polonię w niskim poważaniu. A Pan masz tą
                        swoją "słuszną słuszność". A może to są jednak inne powody tego wsadzania kija
                        w mrowisko. Może jako "dziennikarz" szuka Pan tematu i umieszcza tu prowokujące
                        teksty aby później napisać "natchniony i odkrywczy artykuł" bo nie masz Pan na
                        nic pomysłu a dobrze by było coś zarobić nawet w takim raju jakim jest teraz
                        Polska. A może powód jest zgoła inny... A może po prostu podjąłeś Pan złą
                        decyzję o powrocie do kraju i teraz to już jesteś Pan za stary na takie
                        eksperymenty jak emigracja i został tylko żal i polska rzeczywistość, która
                        wcale nie jest taka różowa.

                        Na zakończenie. Panie Latus, ja się cieszę, że Pan wróciłeś do kraju.

    • ontarian no to wyjasnil nam doopek kim jest 19.07.05, 12:45
      emlgracja napisała:

      > Nie roznica jest taka, ze wy znacie Polske sprzed reform i emigracje. Ja znam
      > Polske "sprzed", imigracje ( 5 latek w USA) i Polske "po emigracji".
      > Zaliczylem NY, Kew West i Garfield. Pieniazki w Unii Kredytowej skladalem, a
      > jakze.
      zostalo to juz bardzo ladnie skomentowane
      ja tylko dodam, ze doopek nie zdaje sobie nawet sprawy
      z tego w jakim swiecie zyje
      doopek zapomnial, ze PL znamy zarowno sprzed (jak to nazi slusznie okreslil)
      4-go rozbioru, jak i po
      znamy, chocby z wizyt w PL
      dlatego, ze mamy tam rodziny, od ktorych rowniez
      wiele ciekawych rzeczy mozna sie dowiedziec
      znamy rowniez dlatego, ze mamy dostep do
      gazet, internetu, radia, TV

      wiec moze do doopka dotrze to, ze wcale nie musze
      jechac do Somalii czy Mozambiku
      zeby wiedziec jak tam jest przesrane
    • artur666 Re: 20 lat minelo, jak jeden dzien... 19.07.05, 18:12
      Strasznie kulawo, ze z dziadostwa pochodzisz.
      • viper39 zupa zaskoczyles mnie.... masz u mnie wielkie piwo 19.07.05, 18:29
        ze tez zacytuje zupe bez komentarza...
        zupa jak sie pojawic mialbys gdzies ochote w moich okolicach w czasie lunchu to
        daj znac na maila masz u mnie wielkie piwo...
        okolice to madison ave i 39 street...

        "• Re: Sluszna slusznosc
        soup_nazi 19.07.2005 03:50 + odpowiedz

        emlgracja napisała:

        > Nie roznica jest taka, ze wy znacie Polske sprzed reform i emigracje. Ja znam
        > Polske "sprzed",

        To nie byly zadne reformy, to byl 4 rozbior Polski, pomiedzy komuchow i ta mloda
        gwardie, ktorej spieszno bylo zlodziejskie ryje do koryta wepchnac. I tak
        pospolu uformowali Zjednoczona Partie Wlasciecieli Polanezji.

        > imigracje ( 5 latek w USA) i Polske "po emigracji".

        Po pierwsze zdecyduj sie wreszcie, jaka jest roznica pomiedzy emigracja a
        imigracja i zacznij ich uzywac poprawnie.

        > Zaliczylem NY,

        Czytaj: Grimpoint

        >Kew West

        Naprawiajac jachty czy dachy po huraganie?

        > i Garfield.

        Skad ta duma? Co to jest? One Horse Town, USA?

        > Pieniazki w Unii Kredytowej skladalem, a jakze.

        A dlaczego nie w banku? Bez tlumacza nie dalo rady?

        Z obrazu powyzej wynika, ze byles bardzo dlugim wakacjuszem. No i co z tego, ze
        5 lat. Wakacjusz to wakacjusz, spi w norze, je konserwy dla kotow i kitlasi
        kazdego centa na budowe dumu w Limanowej. I ty chcesz nam powiedziec, ze znasz
        druga strone medalu? Wolne zarty. Ale pociesz sie, ze nie jestes jedyny, ktory w
        tak glupawy sposob postrzega emigracje. Wyjechal na roboty i melduje, ze byl na
        emigracji. Salwa smiechu (kopyrajt by waldi). Ci, ktorzy nigdzie nie byli,
        mysla, ze to towarzycho na Jackowie to emigracja/Polonia. Nastepna salwa
        smiechu.
        > > > Maniacko wracacie do tego szczescia , normalnosci i imigracyjnych k
        > arier. Po co?

        Bo szczescie plynace z normalnosci, po spedzeniu mlodosci w kraju patologii
        coraz to nowych jest rzecza niezwykle cenna. Co do karier: nie nastawialem sie
        na jej zrobienie i nie zrobilem. Studia, taka sobie praca za biurkiem -
        sredniactwo. Mnie wystarczy - bo jest normalnie i dostatnio. Aha, i nie mam do
        czynienia z biurwokracja. To tez b. wazne. Ja mam 40 latek i jestem middle
        middle class. Calkiem niezle jak na imigranta w pierwszym pokoleniu. Jeszcze 30
        lat temu bylo nieco inaczej i tam wlasnie zatrzymaly sie wasze krajowe pojecia
        na temat Polonii. Moje dzieci maja powazne szanse wskoczyc do lower upper class
        - lekarze, adwokaci, etc. Zle? A wyzej....moze...przy lucie szczescia, a jak nie
        to tez bez problemu. Sa inne znacznie wazniejsze rzeczy w zyciu.
        > >
        > > i tak tego nie zrozumiesz nie bedac tutaj,
        >
        > Na szczescie smile

        Moze i na szczescie. Jak ktos sie nie potrafi oderwac od schabowego z kartoflami
        i polskiego bajorka, to pewnie, ze na szczescie.

        >
        > wiec dlatego mam nadzieje ze
        > > ontarian z zupa nie bedzie sie znecal nad toba.
        >
        > Nie. Oni sie znecja nad soba akurat. Nie nade mna.

        Gdyby chcieli to by mogli. Tak sobie napisales dla fantazji, hehehe.
        >
        > nie mieszkajac tutaj nie masz
        > > pojecia co to normalnosc, normalnosc kojarzy ci sie z tym co masz w Polsc
        > e. a to tak do konca nie jest normalne.
        >
        > Nienormalne jest zycie imigranta, ktormu za plecami zawsze beda sobie
        puszczac
        > oczko, po jego madrej imigranckiej wypowiedzi typu "in my country..."
        > Well. Who really gives a shit?

        No widzisz jak nam ladnie powiedziales co cie bolalo. Bez przerwy im trukales co
        jest "in your country" oraz, ze to zapewne bylo better, wiec lacha z ciebie
        darli. A dlaczego mieli takiego ciecia znosic? W doopie maja "your country" i to
        jest normalne. Pytanie, dlaczego ty im tak ciagle zalewales? Odpowiedz jest
        prosta - bo nie nadawales sie do imigracji, bez przerwy sie tylko chroniles w
        ten twoj kuntry wirtualnie. Pracowales zawsze na samym dole, jezyk ledwo co
        ugryzles "Ser, ken aj hew uan ask?". Eh, nie chce mi sie juz pisac - sporo tu
        takich, siedza legalnie, a zyja w wyidealizowanej Polanezji. Znacie ich.

        > > no nie za bardzo zapomniala... sa tacy co rece wyciagaja po kase, sa tacy
        > co zolc ich zalewa codziennie bo ktos tam jest w USA a on nie... itd
        >
        > Taaaaaaa, to pewnie tobie humor poprawia, ze sobie tak myslisz?
        > Reke po twoja kase wyciagaja? A niby kto?

        A kunsulaty usilujace jeszcze niedawno sprzedawac nam swoje szmatlawe paszporty
        na zasadzie "kup pan cegle", zawlaszczajce dzieci urodzone w nowych krajach po
        to zeby im i ich potomkom sprzedawac te paszporty notabene po cenach
        kilkakrotnie wyzszych niz w kraju, drakonskie oplaty za byle swist, praktyczne
        uniemozliwienie zrzekania sie niechcianego obywatelstwa, bo moze kiedys sie uda
        jakos tych wstretnych emigrantow opodatkowac (jak na razie probuje sie z
        saksowiczami), no i kase z dotacji unijnych na martwe dusze.... Duh?

        > > Nas to nie
        > > > obchodzi, czy ty szczesliwy czy nie i jak bardzo. Tak samo jak to z
        > czego sobie ten swoj domek pobudowales.
        > >
        > > no to akurat widac po np twoim poscie jak bardzo was nie obchodzi
        >
        > Niby co mnie to ma obchodzic? Dla mnie jest istotne w czym ja mieszkam

        Nic was krajowcow nie obchodzi tylko nie wiadomo po jakiego wuja bez przerwy tu
        przylazicie i cierpicie publicznie. Ja nie laze na forum Kraj, so? What gives?
        Duh?

        > ja mieszkam U SIEBIE a nie u obcych.

        To ty sobie chlopie tam mieszkaj, mieszkaj tam sobie chlopie. A ja pozostane
        przy paradoksie, ktory sprawia, ze o wiele bardziej czuje sie u siebie w obcym
        (dla was) kraju, wsrod obcych (dla was) ludzi niz w kraju, w ktorym slowo
        "obywatel" jest rownoznaczne ze slowem "smiec". I na koniec, skoro cie tak
        bardzo nie obchodzimy, jak to utrzymujesz - wyjdz, zamknij drzwi, przekaz
        kolegom. "

        masz racje zupa koles to typowy turysta ktory nigdy nie byl w USA u siebie bo u
        siebie w jego mentalnosci to unia polsko-slowianska i tanie obiady na
        greenpoint... tam czul sie u siebie bo i jezyk i polska kaszanka....eeeh zyc
        nie umierac, a tu trza do pcima dolnego wracac bo sasiad za dlugo zone uzywal i
        moze sie tak stac ze zona sie rozmysli konto oczysci i z sasiadem w Polsce
        zostanie.
        • emlgracja Za to ty mnie nie zaskoczyles. 19.07.05, 18:57
          viper39 napisał:


          > daj znac na maila masz u mnie wielkie piwo...
          > okolice to madison ave i 39 street...
          >
          No , za to ty mnie nie zaskoczyles zupelnie.
          "Okolice" Madison i 39, tego sie spodziewalem. To po ile teraz sprzedajecie
          biedakom te polskie paszporty? Dalej po 110 dolcow ida ?
          Kiedy wracsz z placowki na ojczyzny lono? A moze tez wybierzesz "wolnosc"?
          Ale gdybys wrocil, to zamelduj. Postawie ci piwko w Lolku, tylo pod warunkiem
          ze nie bedziesz tak charczal zolcia jak na tym forum, buzia w ciup caly
          czas !!!!
          • imigrant-usa Re: Za to ty mnie nie zaskoczyles. 19.07.05, 19:09
            Typowe myslenie kmiota z Greenpoint, ze jak Madison Ave to Konsulat. Jest tam
            pare innych instytucji.
            • emlgracja Re: Za to ty mnie nie zaskoczyles. 19.07.05, 19:28
              imigrant-usa napisał:

              > Typowe myslenie kmiota z Greenpoint, ze jak Madison Ave to Konsulat. Jest tam
              > pare innych instytucji.

              Niemozliwe. A jakich? Wymien pare.
              • imigrant-usa Re: Za to ty mnie nie zaskoczyles. 19.07.05, 19:34
                Nie wiesz? Nie dziwie sie.
                • emlgracja Re: Za to ty mnie nie zaskoczyles. 19.07.05, 19:41
                  No, ja wiem, ale ty na pewno nie.
                  Madison to w tej czesci glownie sklepy ( kilka meblowych z tego co pamietam) ,
                  kilka niezlych knajek, pare salonow fryzjerskich, ze dwa hotele oraz glownie
                  mieszkana. Nie sadze by bylo tam akurat wiele instytucji, ale ty pewnie wiesz
                  lepiej.
                  • imigrant-usa Re: Za to ty mnie nie zaskoczyles. 19.07.05, 19:52
                    emlgracja napisała:

                    > No, ja wiem, ale ty na pewno nie.
                    > Madison to w tej czesci glownie sklepy ( kilka meblowych z tego co
                    pamietam) ,
                    > kilka niezlych knajek, pare salonow fryzjerskich, ze dwa hotele oraz glownie
                    > mieszkana. Nie sadze by bylo tam akurat wiele instytucji, ale ty pewnie wiesz
                    > lepiej.


                    Bank of New York
                    260 Madison Ave, New York, NY

                    Dla Twojej wygody masz tu telefon 212-447-2470. Możesz zadzwonić z pytaniem o
                    adres i lokalizację.

                    Bank of New York nie jest ani fryzjerem ani knajpą ani mieszkaniem prywatnym.
                    • emlgracja Re: Za to ty mnie nie zaskoczyles. 19.07.05, 19:56
                      Ale ty inteligentny smile
                      Serio? Jest tam jeszcze "pare innych instytucji" ??
                      I co ten BofNY ma do biednego Vipera39 ??? Przeciez on podobno w firmie
                      budowalnej pracuje a nie w banku ?!
                      • imigrant-usa Re: Za to ty mnie nie zaskoczyles. 19.07.05, 21:39
                        emlgracja napisała:

                        > Ale ty inteligentny smile

                        Natomiast Ty masz w tej dziedzinie duże braki. Może to być powód twoich
                        niepowodzeń.
          • viper39 Re: Za to ty mnie nie zaskoczyles. 19.07.05, 20:09
            emlgracja napisała:

            > viper39 napisał:
            >
            >
            > > daj znac na maila masz u mnie wielkie piwo...
            > > okolice to madison ave i 39 street...
            > >
            > No , za to ty mnie nie zaskoczyles zupelnie.
            > "Okolice" Madison i 39, tego sie spodziewalem. To po ile teraz sprzedajecie
            > biedakom te polskie paszporty? Dalej po 110 dolcow ida ?
            > Kiedy wracsz z placowki na ojczyzny lono? A moze tez wybierzesz "wolnosc"?
            > Ale gdybys wrocil, to zamelduj. Postawie ci piwko w Lolku, tylo pod warunkiem
            > ze nie bedziesz tak charczal zolcia jak na tym forum, buzia w ciup caly
            > czas !!!!

            nie zaskoczyles mnie ty emigracja...
            konsulat jest na 37 street i madison... co to nie wiesz o tym?
            nie mam pojecia po ile paszporty ida, nie pracuje w konsulacie, ale mysle ze
            jak chcesz sie dowiedziec to mozesz zadzwonic oni wyjasnia tobie
            co do mnie to w Polsce jestem 4-6 razy w roku czasami 3 czasami 4 dni, na
            dluzej nie starcza mi cierpliwosci, ostatnio bylem tam na koniec maja, bede we
            wrzesniu, polece tam na dlugi weekend, no to juz zameldowalem... a co chcesz po
            mnie syrenka sasiada wyjechac? i zrzutke na piwo cala wies bedzie robic?
            dzieki Bogu w USA mieszkam od prawie 20 lat i nie mam zamiaru tego zmieniac,
            jak narazie jest mi tutaj w sumie dobrze.
            na piwo z takim motlochem jak ty nie wybralbym sie ja mam swoje towarzycho...
            tak ze ty sobie ta zolcia podziel sie z kolegami ze wsi...
            • jan.latus A na co ty chory jestes? 19.07.05, 20:21
              viper39 napisał:


              >
              > > viper39 napisał:
              > >
              > >wyjasnia tobie
              > co do mnie to w Polsce jestem 4-6 razy w roku czasami 3 czasami 4 dni, na
              > dluzej nie starcza mi cierpliwosci, ostatnio bylem tam na koniec maja,

              To przykro mi, bo Ty jestes najwyrazniej ciezko chory psychicznie.
              Tylko psychol sie pcha 4-6 razy do roku w miejsce, w ktorym jest az tak
              syfiascie. Normalny czlowiek bez ciezkiej choroby psychicznej pojechalby za
              polowe kasy do tysiaca innych lepszych i ciekwaszych miejsc.
              No ale widze ze ta nostalgoia to nieuleczlana choroba.
              • viper39 Re: A na co ty chory jestes? 19.07.05, 22:48
                jan.latus napisał:

                > viper39 napisał:
                >
                > > > viper39 napisał:
                > > >
                > > >wyjasnia tobie
                > > co do mnie to w Polsce jestem 4-6 razy w roku czasami 3 czasami 4 dni, na
                > > dluzej nie starcza mi cierpliwosci, ostatnio bylem tam na koniec maja,
                >
                > To przykro mi, bo Ty jestes najwyrazniej ciezko chory psychicznie.
                > Tylko psychol sie pcha 4-6 razy do roku w miejsce, w ktorym jest az tak
                > syfiascie. Normalny czlowiek bez ciezkiej choroby psychicznej pojechalby za
                > polowe kasy do tysiaca innych lepszych i ciekwaszych miejsc.
                > No ale widze ze ta nostalgoia to nieuleczlana choroba.

                nazwijmy to "mam tam w Polsce biznes" a reszta niech juz splynie po tobie z
                zolcia ...
                poza tym jak wiekszosc z nas mam tez rodzine w Polsce, o tym ten pusty garnek
                ktory ty nazywasz glowa nie pomyslal co?
                • jan.latus Re: A na co ty chory jestes? 20.07.05, 00:09
                  Tak tak, ja troche czytalem o tym twoim "biznesie", zapomniales juz co pisales
                  wczesniej. To sie zdarza nalogowym klamcom smile
                  Przykro mi, ze nie umiales lub nie bylo cie stac na to, by wyciagnac wlasna
                  rodzine z tego polskiego syfu....to tez pokazuje , jaki ty "suksesful
                  biznesmen" jestes wink
                  • imigrant-usa Re: A na co ty chory jestes? 20.07.05, 02:10
                    jan.latus napisał:

                    > to tez pokazuje , jaki ty "suksesful biznesmen" jestes wink

                    ech ty "sukcesful" baranie
                • niewyjasnione Trolle 22.07.05, 14:00
                  Link do innego watku, ktory pasuje uniwersalnie do Vipera
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=26528604&a=26764324
                  Raz ze Nowojorczyk z siedemnastoletnim stazem, ktory nie zdobyl najbardziej
                  podstawowej wiedzy o swoim miescie.

                  Dwa, ze Polak, ktory jest odrazajaco plytki intelektualnie, bez oglady,
                  niewymownie agresywny, sfrustrowany i zakompleksiony, jak mozna sie przekonac
                  sledzac jego slownictwo i argumentacje.
                  Jest odstraszajacym przykladem jak emigracja potrafi degradujaco wplynac na
                  psychike i kulture.
                  Dialektyka ociezalego umyslowo plebejusza, pozbawiona dystynkcji. Brak wiedzy i
                  umiejetnosci krytycznej analizy nadrabia nieudolna tania bufonada.
                  Wiedza o otaczajacym swiecie ograniczona do ojczyzny, ktora wydaje mu sie
                  ciazyc mu jak garb i zaslaniac caly swiat.
                  Zasob leksykalny ograniczony od dialektu.
                  W nawiasach pozwalam sobie przytoczyc jego wyjatkowo celne i kurtuazyjne
                  uwagi:
                  "no i tu koles wypad", " no to koles o czym ty pieprzysz?", "koles palnales",

                  Trzy, ze pozuje na uniwersalnego eksperta, ktory zna sie na wszytkim, poczawszy
                  od integracji europejskiej, skonczywszy na prawie budowlanym.
                  Wszystkich innych wyszydza, kazda dyskusje sprowadza do poziomu obelg,
                  niezaleznie od przedmiotu, mimo ze brakuje mu nawet najbardziej elementarnej
                  erudycji.
                  Oto co wytworniejsze cytaty:
                  "o czym pieprzysz, bo jak czytam to jak zyje tutaj wiele lat nie mam pojecia
                  skad te informacje bierzesz", "powiem krotko bredzisz"

                  W ciagu ostatnich dwoch lat wyprodukowal ponad 1700 postow , co w jakis sposob
                  tlumaczy jego izolacje od rzeczywistosci.
                  Tlumaczy tez problemy z utrzymaniem poziomu forum GW, gdzie Viper do spolki z
                  Kaganem i kilku innymi zyciowymi nieudacznikami-trollami obrzydzaja zycie innym
                  uczestnikom.

                  Z powyzszych dygresji i jego niecheci do podawania podstawowych faktow o
                  sobie, mozna domniemywac, ze realizuje model o ktorym pisze.
                  Mieszka biednie, brudnie i ciasno, samotny bezrobotny, oszczedza rozpaczliwie
                  grosiki zeby w Polsce ostentacyjnie sie moc pokazac,
                  swoje kompleksy wyladowuje na zaleznych od siebie: kelnerkach w barze,
                  ulicznych sprzedawcach oraz anonimowo w internecie,
                  jezyka obcego do tej pory sie nie nauczyl, swiat go dookola przeraza, kontaktow
                  z ludzmi nie nawiazuje.
                  Niska samoocene i zawisc pokrywa chamstwem i bufonada.

                  Mimo wszystko serdecznie pozdrawiam i zycze odczuwalnej poprawy.
                  • jan.latus Re: Trolle 22.07.05, 14:08
                    Tak to wlasnie tam wygladalo, na tej "emigracji". Zgraja ludzi nieokrzesanych ,
                    ktorym wydaje sie, ze pojedli wszystkie rozumy. No i agresja , zarozumialosc a
                    zarazem podkulanie ogona, gdy w dyskusji zabieral glos miejscowy , wyglaszajac
                    swe "madrosci" do imigrancin wyciagajac kolejna butelke Heinekena "wolimy
                    europejskie piwo"- Heinekena produkowanego i butelkowanego w White Plains).
                    Nie zgadza sie jednak ( w sensie generalnym) to co piszesz o warunkach
                    bytowych Polonii- Polonus zabije sie na drabinie, zeby jezdzic dobrym autem i
                    mieszkac we wlasnym domu, wyremontowanym wlasnym sumptem w "stylu europejskim".
                    A sam Viper? No coz, no comment.
    • luiza-w-ogrodzie Piekny jubileusz 20.07.05, 01:14
      Piekny jubileusz. Pogratulowac zadowolenia z zycia.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      • flipflap Słuszna Słuszność 20.07.05, 01:49
        Zupa napisał:
        >Bo szczescie plynace z normalnosci, po spedzeniu mlodosci w kraju patologii
        >coraz to nowych jest rzecza niezwykle cenna.

        I to wszystko na ten temat. Kolesie z Polanezji za cholerę nie pojmują tego bo
        dla nich to co dla nas nienormalne, jest normalnym dla nich.

        Duże piwko za trafną wypowiedź.
      • jan.latus Re: Piekny jubileusz 20.07.05, 03:18
        A poczytalas pozostale posty? Ty pewnie tez z tych ""zaaklimatyzowanych"".
        Imigracyjne bidoki. Zal.
        • jan.platfus Re: Piekny jubileusz 20.07.05, 03:53
          Ona podziela w pelni nasze zdanie panie kolchozniku, hehehe.

          > Zal.

          Ja wiem. A modlitwe polaczka klepiesz na balkonie czy w lazience?
          • luiza-w-ogrodzie Ona podziela w pelni nasze zdanie? 20.07.05, 04:00
            jan.platfus napisał:

            > Ona podziela w pelni nasze zdanie panie kolchozniku, hehehe.

            Ktore zdanie? Zeby nie bylo pomylek ;o{}

            Pozdrawiam kramerowa zupke
            Luiza-w-Ogrodzie

            ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
            .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
        • luiza-w-ogrodzie Re: Piekny jubileusz 20.07.05, 03:58
          jan.latus napisał:

          > A poczytalas pozostale posty? Ty pewnie tez z tych ""zaaklimatyzowanych"".
          > Imigracyjne bidoki. Zal.

          Czytam wszystkie posty (z wyjatkiem niewidzialnych dla mnie postow nickow,
          ktorym dalam "ignora").
          Oczywiscie, ze jestem zaaklimatyzowana (bez cudzyslowu) na emigracji. A na
          polonijne fora GW przychodze zeby pogadac z ludzmi o podobnym doswiadczeniu
          zyciowym - doswiadczeniu emigranta z Polski.
          Nie rozumiem, kogo nazywasz "imigracyjne bidoki" i kogo tobie zal - i dlaczego?
          Czy moglbys sprecyzowac?

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
    • kotorybka Do ontariana i soup naziego 20.07.05, 04:04
      Zaryzykuję i napiszę...

      Też mieszkam poza Polską wiele lat (już prawie 23) i trochę dziwi mnie wasza postawa - czy naprawdę
      za niczym tam nie tęsknicie? Mi brakuje mowy po polsku, starych kamiennic, gołębi na rynku, kefiru,
      topoli, lasów z grzybami, wytartych kamiennych progów... po prostu czuję od czasu do czasu wielką
      nostalgię...

      Cieszy mnie, że na emigracji fajnie ułożyliście sobie życie, ale mam wrażenie, że się na zawsze
      odwróciliście od tego kraju - Polski - czy tak jest? Dlaczego?
      Pozdrawiam, K
      *
      • jan.platfus Re: Do ontariana i soup naziego 20.07.05, 04:34
        kotorybka napisała:

        > Zaryzykuję i napiszę...

        Wcale tak wiele nie ryzykujesz jak ci sie wydaje.

        >
        > Też mieszkam poza Polską wiele lat (już prawie 23) i trochę dziwi mnie wasza po
        > stawa - czy naprawdę
        > za niczym tam nie tęsknicie? Mi brakuje mowy po polsku, starych kamiennic, gołę
        > bi na rynku, kefiru,
        > topoli, lasów z grzybami, wytartych kamiennych progów... po prostu czuję od cza
        > su do czasu wielką
        > nostalgię...
        >
        > Cieszy mnie, że na emigracji fajnie ułożyliście sobie życie, ale mam wrażenie,
        > że się na zawsze
        > odwróciliście od tego kraju - Polski - czy tak jest? Dlaczego?
        > Pozdrawiam, K

        Dobre pytanie. Ale chyba ci na nie nie odpowiem chociaz wygladasz na normalna (a
        moze to tylko podpucha). Jestem juz zmeczony pisaniem do tegoryjcow krajowych i
        na robotach za granica (nie adresuje tego do ciebie). Dlatego zabawiam sie tylko
        od czasu do czasu wyklinaniem durniow. Moze ktos inny, komu sie jeszcze nie
        znudzilo. Albo wrzuc soup_nazi w wyszukiwarke - i wylow powazniejsze posty z 2
        lat. Albo starywiarus - to nie ja. Albo jeszcze pare innych.

        P.S. Ja jestem soup_nazi, podpisuje sie tymczasowo cosmo_kramer i jan.platfus,
        bo jakis kolek zablokowal moje konto, rzekomo za niecenzuralnosc postow. Komy.
        • kotorybka Re: Do ontariana i soup naziego 20.07.05, 05:09
          Widzę, że też jesteś fanem Seinfelda...
      • jan.latus Do Kotorybki i Luizy 20.07.05, 05:10
        kotorybka napisała:

        > odwróciliście od tego kraju - Polski - czy tak jest? Dlaczego?
        > Pozdrawiam, K
        > *
        Koto- oni sie absolutnie nie zaaklimatyzowali. Pozuja tylko na takich, siedza
        calymi dniami na polskich forach, kiedy jednego z drugim ""zaaklimatyzowanego""
        poprosilem, by podal mi kilka linkow do forow angielskojezycznych, na ktorych
        rowniez dyskutuje to zapadl sie pod ziemie.
        Koto-ci, ktorzy sie naprawde zaaklimatyzowali, traktuja Polske jak
        egzotycznego ptaka- czasami z ciekawosci pogadaja po polsku z rodakiem, do
        Polski jednak nie jezdza bo na swiecie jest przeciez setki innych, wspanialych
        miejsc do odwiedzenia.....a tu taki ""zaaklimatyzowany"" viper pisze, ze w
        polsce bywa 4-6 razy smile bo tam ma ""biznes"" i rodzine smile coz za bull shit.
        Koto- wrzuc na Wyszukiwanie kilka nickow tych zaaklimatyzowanych imigrantow i
        policz, ile razy dziennie wpisuja sie tu na polskie fora. Wychodzi, ze spedzja
        tu cale dnie, nie dyskutujac tak naprawde o niczym istotnym. Dokopuja nowym,
        ktorzy sie tu pojawili, plawoa sie w tym swym zalosnym, niejakim sosie. Nie
        biedni ale biedni, z zatracona osobowoscia.
        Dlatego mi ich tak troszke zal, chociaz sa zgraja nieokrzesanych chamow, to
        jednak budza swa mizerota jakies tam ludzkie uczucia.
        oczywiscie, zaraz tu zaczna zaprzeczac i pluc na mnie. To normalka.
        Nie szkodzi, taki viper69 albo ontariam moga sobie gadac co im slina na jezyk
        przyniesie.
        Wbrew pozorom, ja znam PRAWDZIWYCH zaaklimatyzowanych w USA Polakow.
        Przyklad: moi koledzy, dwaj bracia.
        Ich kariery sa zgola inne. Po przyjezdzie do USA zamieszkali w polskim
        piekielku na Greenpoincie na dwa lata, po zalegalizowaniu sie pojechali do
        Polski, by zobaczyc czego naprawde w zyciu chca. Po tej wizycie stwierdzili, ze
        z Polska biora raz na zawsze rozbrat , zagryzli zeby , spakowali manatki i
        wyjechali do AZ, kupili dom, otworzyl biznes. jeden ozenil sie z Filipinka,
        drugi z Amerykanka. Zaden od osmiu lat nie byl w Polsce i jechac tam nie ma
        zamiaru, w domu gadaja po angielsku, czytaja miejscowa prase a nie Nowy
        Dizennik. Gdy nadmienilem cos o Wyborczej, spojrzeli jak na raroga. o samo, gdy
        opowiadalem o wizycie w Polsce. Po co? na co ?
        A ci tu forumowcy? No chyba sama widzisz, nie? polska frustracja i zolc,
        dysputy bez konca, uzaleznienie od polskojezycznych klotni , wymadrzania sie i
        wywyzszania. Zalosny obraz, prawda ?
        • jan.platfus Re: Do Kotorybki i Luizy 20.07.05, 05:20
          "Gdy wieczorne zgasną zorze. Zanim głowę do snu złożę. Modlitwę moją zanoszę.
          Bogu ojcu i synowi, dopie..ie sąsiadowi. Dla siebie o nic nie proszę, tylko
          mu dosrajcie proszę. Kto ja jestem? Polak mały. Mały zawistny i podły. Jaki znak
          mój - krwawe gały. Oto wznoszę moje modły, do Boga, Marii i Syna, zniszczcie
          tego sku..syna. Mego brata sąsiada, tego wroga, tego gada. Żeby mu okradli
          garaż, żeby go zdradzała stara, żeby mu spalili sklep, żeby dostał cegłą w łeb,
          żeby mu się córka z czarnym, i w ogóle żeby miał marnie. Żeby miał AIDS,
          zabijaka, oto modlitwa Polaka."
          • jan.latus Re: Do Kotorybki i Luizy 20.07.05, 05:25
            Bosz....jaki ty glupi jestes.
        • luiza-w-ogrodzie Do Kotorybki 20.07.05, 07:06
          jan.latus napisał:

          > Koto- oni sie absolutnie nie zaaklimatyzowali. Pozuja tylko na takich, siedza
          > calymi dniami na polskich forach

          Nastepny, ktory wie lepiej niz ja czy sie zaaklimatyzowalam i czy jestem
          zadowolona z emigracji ;oD

          Kotorybko, nie mam powodu odwracac sie od Polski, ale uwazam, ze lepiej mi w
          Australii. Mam tu wiecej mozliwosci w kazdym sensie. W Polsce pozostala moja
          rodzina, wiec ucze dzieci polskiego zeby mogly sie z nimi kontaktowac. Polska
          to kraj mojego dziecinstwa. Wsciekam sie kiedy widze jak polski rzad i
          nastawienie spoleczenstwa niszcza ten kraj, bo to dotyka moja rodzine.

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          • a74-7 Re: Do Kotorybki 20.07.05, 09:03
            Ci kolesie codziennie tak z piana na ustach charcza.Nie musza byc specjalnie
            zadowoleni skoro wyladowuja sie na polonijnym forum.Racjonalnie myslacy
            czlowiek ktoremu powiodlo sie nie zapluwal by klawiatury dzien w dzien the
            same shit,mozna chlopcy wyrzyc sie inaczej , zaplaccie sobie za te przyjemnosc,
            bedzie wieksza satysfakcja.
          • jan.latus Luizko, nie strosz piorek :))))))))))))))) 20.07.05, 13:51
            luiza-w-ogrodzie napisała:

            > jan.latus napisał:

            >
            > Nastepny, ktory wie lepiej niz ja czy sie zaaklimatyzowalam i czy jestem
            > zadowolona z emigracji ;oD
            >
            Droga Luizko,
            Nie nastraszaj piorek. Odpowiedz po prostu na moje prosbe, ktora wczesniej
            skierowalem do Ontariana, jak kulturalny czlowiek. Podaj mi linki do forow, na
            ktorych Ty, zaaklimatyzowana w Australli dyskutujesz po angielsku z
            miejscowymi. Albo chociaz po angielsku z innnymi cudzoziemcami.
            Spodziewam sie, ze bedzie tych postow w przyblizeniu 7331, czyli tyle ile
            zamiescilas na forach Wyborczej do tej pory.
            Bo chyba Ty, osoba inteligentna, nie bedziesz negowac tezy, ze doglebnie
            zaaklimatyzowany cudzoziemiec nie bedzie przelewal z pustego w prozne piszac
            epistoly do Polakow i po polsku?

            To jest wlasnie twoja tragedia
            Autor: jan.latus
            Data: 19.07.2005 20:10 + dodaj do ulubionych wątków

            To wlasnie takie tragiczne: dluzej mieszkasz poza Polska niz mieszkales w
            Polsce a ciagle wiecej cie laczy z POLSKA. Po polsku piszesz, na polskim forum
            spedzasz cale dnie. Po polsku myslisz, mowisz i piszesz.
            A moze sie myle? Moze piszesz tak duzo i na anglojezycznych forach? To podaj
            linki, z ciekawoscia poczytam o czym piszesz.
            A co do zadowolenia to zupelnie inna sprawa, bo do zadowolenia nie potrzeba
            absolutnie aklimatyzacji, prawda ??



            • ontarian dobra platfusie, odpowiem ci 20.07.05, 14:40
              jan.latus napisał:

              > A moze sie myle? Moze piszesz tak duzo i na anglojezycznych forach? To podaj
              > linki, z ciekawoscia poczytam o czym piszesz.
              ze wzgledu na czas, jest tylko jedno forum anglojezyczne
              na ktorym pisuje, polskojezyczne tez tylko jedno
              ale lika ci nie podam ze wzgledu na anonimowosc
              a jesli tego nie jestes w stanie zrozumiec, to juz twoja sprawa
              • worcester Re: dobra platfusie, odpowiem ci 20.07.05, 15:32
                hahaha
                napisz od razu ze na dziesieciu angielskich piszesz
                co bedziesz sobie zalowal

                • ontarian Re: dobra platfusie, odpowiem ci 20.07.05, 16:34
                  worcester napisała:

                  > napisz od razu ze na dziesieciu angielskich piszesz
                  pisze na dziesieciu
                  zadowolony?
              • jan.latus Ja to wszystko dobrze rozumiem 20.07.05, 19:25
                ze ty zwyczajny lgarz i mitoman jestes.
                • ontarian Re: Ja to wszystko dobrze rozumiem 20.07.05, 19:48
                  kolo torby mi to lata
                  co ten skrzep w twym baniaku
                  o mnie sobie mysli
                  • a74-7 Re: Ja to wszystko dobrze rozumiem 20.07.05, 22:40
                    trzeba miec jaja chlopie,(czytaj kolo torby mi to...)
            • luiza-w-ogrodzie Mylisz swiat realny z wirtualnym, Latusiu 21.07.05, 02:03
              > > jan.latus napisał:

              > Droga Luizko,

              *** Luizko? Nie przypominam sobie zebysmy byli na tym etapie.

              > Nie nastraszaj piorek.

              *** Po polsku mowi sie "nie strosz piorek". Nastraszyc to mozesz przechodnia w
              ciemnej ulicy ;oD

              >Odpowiedz po prostu na moje prosbe, ktora wczesniej
              > skierowalem do Ontariana, jak kulturalny czlowiek. Podaj mi linki do forow,
              na
              > ktorych Ty, zaaklimatyzowana w Australli dyskutujesz po angielsku z
              > miejscowymi. Albo chociaz po angielsku z innnymi cudzoziemcami.
              > Spodziewam sie, ze bedzie tych postow w przyblizeniu 7331, czyli tyle ile
              > zamiescilas na forach Wyborczej do tej pory.

              ***Nie liczba postow na angielskich forach a kontakty w realnym swiecie sa
              miara zaaklimatyzowania. Powiedz, dlaczego mialabym dyskutowac na towarzyskich
              forach angielskojezycznych, skoro przez caly czas spedzony poza domem mowie po
              angielsku? Fora angielskojezyczne odwiedzam po konkretne informacje
              (turystyczne, dotyczace wychowania dzieci, hobbystyczne itp), a nie zeby sobie
              pogadac towarzysko - od tego mam real: angielskojezycznych przyjaciol, moich
              kolegow z pracy, znajome z silowni i z grupy tanca brzucha, rodziny kolegow
              moich dzieci.

              > Bo chyba Ty, osoba inteligentna, nie bedziesz negowac tezy, ze doglebnie
              > zaaklimatyzowany cudzoziemiec nie bedzie przelewal z pustego w prozne piszac
              > epistoly do Polakow i po polsku?

              *** Oczywiscie ze zaneguje, bo to teza na glinianych nogach. Co to
              znaczy "doglebnie zaaklimatyzowany cudzoziemiec"? Definicja, prosze. Czy to
              taki co porzucil kontakty z krajem pochodzenia? Dlaczego pisanie na
              polskojezycznym forum mialoby byc przelewaniem pustego w prozne? Dla mnie jest
              to nieustajace cwiczenie w pisaniu w jezyku polskim plus okazja wymiany
              pogladow z ludzmi w sytuacji podobnej do mojej (czyli emigrantow z Polski), nie
              mowiac juz o tym, ze dostarcza mi rozrywki w pracy, kiedy mam wolne momenty.
              Pisuje na tym forum od 2000 albo 2001 roku, kiedy bylo tu naprawde
              interesujaco, poznalam niektorych forumowiczow w realu i mam do tego
              wirtualnego miejsca sentyment (zeby nie powiedziec ze dopada mnie nostalgia za
              czasami swietnosci forum Polonia :oD)))

              Pozdrawiam oddalajac sie w celu zaparzenia zielonej herbaty, co wymaga momentu
              skupienia
              Luiza-w-Ogrodzie

              ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
              .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
              • jan.latus Oj Luizko, Luizko............................. 21.07.05, 14:11
                Dziekuje za ladunek typowego bull shit, ktorego zreszta sie spodziewalem.
                Zaaklimatyzowany cudzoziemiec? Alez prosze bardzo: To osoba, dla ktorej
                srodowiskiem stalo sie w pelni srodowisko w ktorym mieszka,
                pracuje,zyje.Posuguje sie miejscowym jezykiem, interesuje sie problemami
                najblizszego otoczenia. Tej osoby nie bedzie interesowac, czy w "starym kraju"
                jest syf czy dobrobyt, bo zyje tym, co ja otacza.
                Ty ( ani nikt z madrali tego forum) do nich nie nalezysz, bo przy kazdej
                okazji uciekasz mentalnie z otaczajacego Cie swiata we wlasnie tenze swiat
                wirtualny- polonijne bagienko, w ktorym plawia sie inni "w pelni
                zaaklimatyzowani", czerpiac to blotko pelnymi garsciami tylko po to, by je
                rzucic w gebe interlokutora. No w koncu czytac umiesz, wiec sobie poczytaj, o
                czym tu sie "dyskutuje". Bez problemu dowiesz sie, jak wzroslo w Polsce
                bezrobocie albo korupcja, ale nie znajdziesz postu na temat np. nominacji
                kandydata do Supreme Court albo wymiany info o lokalnych atrakcjach. A jezeli
                juz ktos o tym pisze, to jest to prawdziwy ( i tacy sa) polski turysta smile
                Tak wiec, Luizko, nie czaruj sie zes taka "miejscowa", bo to ze caly dzien
                gadasz po agielsku, to chyba calkiem normalne, po polsku sie w ausrtalijskiej
                firmie nie dogadasz za bardzo, prawda??? Natomiast jak rybka w wodzie czujesz
                sie na szerego polskich forow, klepiac po polsku z polskimi przyjaciolkami. Tam
                dopiero jestes zaaklimatyzowana.

                • jan.latus Luzka chyba zwatpila, albo ma wolne i sie 21.07.05, 23:09
                  aklimatyzuje glebiej...........
      • ontarian Re: Do ontariana i soup naziego 20.07.05, 13:29
        kotorybka napisała:

        > Też mieszkam poza Polską wiele lat (już prawie 23) i trochę dziwi mnie wasza
        > po stawa - czy naprawdę za niczym tam nie tęsknicie?
        szczerze? nie
        tak po prawdzie, to nie za bardzo mam za czym tesknic
        wyobraz sobie, ze pierwszy raz do PLu pojechalem po ponad 18-tu latach
        i nie z jakiejs tam tesknoty, tylko po prostu sytuacja tego wymagala
        wizyta ta potwierdzila jedynie slusznosc mojej decyzji sprzed 20 lat
        o czym tu pisalem po powrocie

        > Mi brakuje mowy po polsku, starych kamiennic, gołębi na rynku, kefiru,
        > topoli, lasów z grzybami, wytartych kamiennych progów... po prostu czuję od
        > czasu do czasu wielką nostalgię...
        duzo zalezy od kraju w ktorym mieszkasz
        w CAN mowy po polsku nie brakuje (jesli oczywiscie tego chcesz)
        lasow z grzybami tez nie brakuje
        produktow polskich (kefir) tez nie brakuje
        no i po prostu, nostalgii nie czuje

        > Cieszy mnie, że na emigracji fajnie ułożyliście sobie życie,
        mam nadzieje, ze i tobie sie ulozylo

        > ale mam wrażenie, że się na zawsze
        > odwróciliście od tego kraju - Polski - czy tak jest?
        byc moze, nie jest to proste pytanie
        wciaz mam tam rodzine i wydaje mi sie, ze gdyby nie to
        to faktycznie nic by mnie juz z PL nie laczylo

        > Dlaczego?
        ano dlatego, ze gdyby to byl normalny kraj
        w ktorym rzadza normalni ludzie
        to nie musialbym nigdzie wyjezdzac
        a z tego co widze, to nic sie pod tym wzgledem nie zmienilo
        zarowno 20 lat temu jak i teraz
        rzadza, delikatnie mowiac, nieodpowiedni ludzie
        czyniac ten kraj taki jakim jest
        a wiec taki, w ktorym ja nie chce byc

        > Pozdrawiam, K
        ja rowniez
        • viper39 jan.latus???? kagan? 20.07.05, 13:54
          no tak to mamy nowe wcielenie kagana... jan.latus i te inne...
          a swoja droga podziwiam ludzi takich jak on siedzi na forach, pisze te
          idiotyzmy, strasznie mu teskno za socjalizmem (jak kazdemu staremu komuniscie)
          nie moze sie pogodzic ze juz nie ma go w Polsce (no bo nie moze niczym
          zaszpanowac juz), nie moze znalezc sie nigdzie, czyta wpisy ludzi z paru lat
          wstecz, szuka jakichs haczykow na ludzi, i znalezc nie moze, kagan/latus czy
          jak ci tam, u mnie nie zmienilo sie za bardzo nic, nadal pracuje nadal
          zarabiam, nadal firma w Polsce istnieje robie to samo, i mam z tego korzysci
          dosc duze, .... ot co za swietne zajecia sobie znalazles kagan/latus ty jestes
          maniakiem cybernetycznym bez wirtualnego zycia nie mozesz zyc.
          kagan/latus/inne twoje wcielenia wezcie sie za robote bedzie napewno wam lepiej
          w zyciu, zona moze was nie zostawi czasami tez i sex wam sie trafi, mysle ze
          wam jest ciezko byc ofiarami zyciowymi cale zycie, ten placz juz nikogo nie
          wzrusza, lapia sie na niego tylko niektore niedorozwiniete cymbaly z Polski
          albo turysci ktorzy mimo spedzanych czasami 10 lat za granica nigdy nie
          zmienili swojego myslenia, to tak jak ty latus/kagan.

          zycze powodzenia...
        • kotorybka Re: Do ontariana i soup naziego 20.07.05, 15:23
          Dzięki za odpowiedź.
          Właśnie taka jest ta moja nostalgia, że nie ważne co tam się w tej Polsce dzieje na tle politycznym/
          socioekonomicznym, mi po prostu niektórych rzeczy tu brakuje. Przez lata mieszkałam w Kanadzie
          (Montreal), teraz jestem w Bostonie, więc dostęp do polskich sklepów i produktów teoretycznie mam,
          ale... czasem chciałabym usłyszeć hejnał na krakowskim rynku albo napić się zimnego piwka z
          Giewontem we tle... a jeździć tam za często nie mogę z powodu braku czasu (gdybym mogła, byłabym
          tam na pewno co rok).
          Pozdrawiam.
          *******
          A oto mój Matti-mam już 9 miesięcy!
          • ontarian Re: Do ontariana i soup naziego 20.07.05, 16:43
            kotorybka napisała:

            > socioekonomicznym, mi po prostu niektórych rzeczy tu brakuje. Przez lata

            > ale... czasem chciałabym usłyszeć hejnał na krakowskim rynku albo napić się
            > zimnego piwka z Giewontem we tle... a jeździć tam za często nie mogę z powodu
            > braku czasu (gdybym mogła, byłabym tam na pewno co rok).

            w takim razie tylko 3 mozliwosci
            1. krotko (zbyt krotko) poza PL jestes
            (w moim przypadku nie mialo to miejsca)
            2. w zbyt poznym wieku wyjechalas
            3. nie nadajesz sie na emigracje
            takie jest przynajmniej moje zdanie
            • kotorybka Re: Do ontariana i soup naziego 20.07.05, 17:15
              Hi hi...
              1. Poza PL jestem 22 lata
              2. Wyjechałam mając 12 lat
              3. ??
              Chyba po prostu taki ze mnie typ... Dodam, że tutaj "na emigracji" bardzo dobrze się czuje, wręcz czuję
              się u siebie, mam rodzinę i ciekawą pracę - na co dzień nie brakuje mi "ojczyzny" (bo tak cały czas
              myślę o Plosce surprised), ale od czasu do czasu jednak bierze mnie nostalgia...
              K
              *******
              A oto mój Matti-mam już 9 miesięcy!
              • ontarian Re: Do ontariana i soup naziego 20.07.05, 17:33
                faktycznie zapomnialem dodac Z
                jedna Z 3 mozliwosci

                przyznam szczerze, ze nie jestem w stanie cie zrozumiec
                mlodo wyjechalas, dosyc dlugo tu jestes
                wiec skad ta cholerna nostalgia?
                nie odpowiadaj, i tak tego nie zrozumiem
                • mapipex4 Re: Do ontariana i soup naziego 20.07.05, 17:38
                  ontarian napisał:
                  nie odpowiadaj, i tak tego nie zrozumiem

                  Albo nie chcesz zrozumieć!
                  • ontarian Re: Do ontariana i soup naziego 20.07.05, 17:52
                    mapipex4 napisał:

                    > Albo nie chcesz zrozumieć!
                    oh! mylisz sie, i to bardzo
                    chcialbym ale nigdy nie zrozumiem
                    kogos, kto w wieku 12 lat wyjechal
                    i po 22 latach teskni
                    za czym? co takiego przezyla przez te 12 lat?
                    wiecej wspomnien i przezyc ma z poza granic PL

                    jesli mam byc szczery, to nie za bardzo w to wierze
                • a74-7 Re: Do ontariana i soup naziego 20.07.05, 17:56
                  Moj staz za granica 27 lat, nie tesknie, nie drecza mnie nostalgie, w reszcie
                  Polska jest 2 godziny lotu oddalona od miasta gdzie mieszkam, zaden problem w
                  dzisiejszych czasach, lata kilka samolotow dziennie.A szczoteczke do zebow
                  mozna kupic na miejscu. Jasne, ze wole palmy na wakacje, ale cenie sobie
                  rowniez moich polskich znajomych, ktorzy zdaja sie byc normalni , wyedukowani i
                  zyja na odpowiednim poziomie.Zdarza sie skrytykowac to i tamto (zwlaszcza
                  ostre polityczne dyskusje)Ale po co wam ten jad i piana na ustach?Zyjemy wy i
                  ja w krajach gdzie mamy wolny wybor.Wiec po co robic Polsce od razu koope na
                  glowe?I z drugiej strony niepotrzebne pieniactwo ze strony niedoszlej emigracji?
                  Wiadomo ze nas nie lubicie specjalnie , ale byly momenty w kraju, kiedy wlasnie
                  Polonia bardzo pomagala, chyba ze pamiec krotka...
                  • ontarian Re: Do ontariana i soup naziego 20.07.05, 18:54
                    a74-7 napisał:

                    > mozna kupic na miejscu. Jasne, ze wole palmy na wakacje, ale cenie sobie
                    > rowniez moich polskich znajomych, ktorzy zdaja sie byc normalni , wyedukowani
                    juz dawno kontakty ze znajomymi sie urwaly
                    moze gdyby kiedys byla taka sama latwosc komunikacji
                    to i kontakty zostalyby urtrzymane
                    ale pisanie listow, nigdy mnie nie bawilo

                    > ostre polityczne dyskusje)Ale po co wam ten jad i piana na ustach?Zyjemy wy
                    i
                    > ja w krajach gdzie mamy wolny wybor.Wiec po co robic Polsce od razu koope na
                    > glowe?
                    dlaczego od razu koope na glowe?
                    po prostu pisanie prawdy i krytyka
                    tego co nalezy skrytykowac
                    a, ze jest tego znacznie wiecej
                    niz tego co pochwalic mozna
                    to juz nie nasza wina

                    > I z drugiej strony niepotrzebne pieniactwo ze strony niedoszlej emigracji
                    > ?
                    > Wiadomo ze nas nie lubicie specjalnie , ale byly momenty w kraju, kiedy
                    wlasnie
                    >
                    > Polonia bardzo pomagala, chyba ze pamiec krotka...
                    o ile sie nie myle, to dalej pomaga
                    • a74-7 Re: Do ontariana i soup naziego 20.07.05, 19:09
                      Krytyka powinna byc raczej konstruktywna a nie ciagle sranie na glowe
                      swojej polskiej mamusi ktora tych chlopcow wychowala.Pewnie mysla ze sa cool.
                      Wyglada na to ze jedna raczka na klawiaturze, a druga pod stolem bo maja kick z
                      pisania tych pie.. Onanizuja sie do kazdego nowego postu.
                      • viper39 Re: Do ontariana i soup naziego 20.07.05, 19:48
                        a74-7 napisał:

                        > Krytyka powinna byc raczej konstruktywna a nie ciagle sranie na glowe
                        > swojej polskiej mamusi ktora tych chlopcow wychowala.Pewnie mysla ze sa
                        cool.
                        > Wyglada na to ze jedna raczka na klawiaturze, a druga pod stolem bo maja kick
                        z
                        > pisania tych pie.. Onanizuja sie do kazdego nowego postu.

                        czy ty czasami czytasz posty ludzi piszacych z Polski? lub oszolomow typu
                        kagan/latus/i inne nicki ktore sa produkowane namietnie przez kilka osob?
                        niektorzy piszacz Polski wylewaja zolc bo sa odrzutowcami wizowymi inni tak jak
                        kagan pisza bo nie moga sie znalezc za granica gdzie brak komuny ktora taki
                        kagan kocha bardzo.
                        a to ze kogos poniesie bo jakis idiota cuda pisze to chyba normalne co? wiec
                        nie dziw sie ontarianowi czy zupie albo innym ze czasami ostrzej odpisza...

                        czy w Polsce sa sami idioci? nie, ale tez nie wiem jak czesto jestes w Polsce i
                        na ile jestes zorientowany w tym co sie tam dzieje ale patrzac na to z boku
                        wydaje sie ze idiotyzm kroluje w Polsce, mnie jako Polaka to boli, bo kazego
                        kto ma jakikolwiek zwiazek z Polska to boli. krytykujac wytyka sie te
                        wady/problemy, ale oszolomy uwazaja ze w Polsce jest super dobrze.

                        co do pomocy, to czyz nie jest krytyka dobra pomoca? czyz sugestie nie sa dobra
                        pomoca? przeciez to darmowe konsulting....
                        czyz pomoc Polonii nie jest pomoca? przeciez nie tylko krytyka plynie z
                        zagranicy ale konkretna kasa.
                        wiec o co chodzi? kto na tym korzysta? a raczej kto nie umie z tego skorzystac?
                        my Polonia czy Polacy w Polsce?

                        ja tez mam paru znajomych w Polsce nadal utrzymujemy kontakty spotykam sie z
                        nimi, i mamy rozne dyskusje, ci ludzie przyznaja ze mozna duzo zrobic w Polsce
                        ale dzieki oszolomom ktorych w Polsce pelno ciezko cokolwiek zrobic.
                        • a74-7 Re: Do ontariana i soup naziego 20.07.05, 21:35
                          Viper gadasz sens, yeah byly momenty smieszne w tych dyskusjach,gdzie Polak dal
                          doopy z ta emigracja,wszyscy cierpimy nad glupota rzadu , masz na to wplyw?
                          Jest facet w PL Tv ,robi programy na temat filmow ,jak kiedys Kaluzynski
                          nazywa sie Raczek, a ci co nie maja pracy czy konekcji mowia Sraczek. Lepiej
                          byc Sraczkiem , pracowac w TV niz mowic o nim z zolcia.A Raczek jest fajny i
                          inteligentny facet.I nie moga mu darowac.ot, taka polska mentalnosc.Pozdro.
                          Jeszcze 10 lat i nauczycie sie jak pobic stress.Bicie piany nie jest wazne w
                          zyciu.
                    • mapipex4 Re: Do ontariana 20.07.05, 19:18
                      Wiesz co! macie wy chyba i rację. Ustawiczne wpieranie Polonii nostalgii mija
                      się z celem,gdy przebywacie tam tyle lat.Ale to ciężko pojąć niektórym w naszym
                      kraju. Wielu z nich bywało tam krótko -zarobić i do Polski przywieżć dolary.
                      Kłótnie na tym tle tu trwające polegają na odmienności poglądów na te sprawy.
                      Spory będą nadal - dopóki nie zastanowimy się głębiej nad tym.

                      P.S.Życzę następnych lat pomyślnych za granicąsmile)))))))))Życzy była
                      wakacjuszka ( Chicago-Jackowo)!
                      • emigrant007 Re: Do ontariana 21.07.05, 05:23
                        Panie i Panowie o co to chodzi,po co sie dreczyc na wzajemnie. ,nie lepjej
                        pomagac sobie .Oczywiscie ,kazdy ma z nas swoj poglad na rozne sprawy ,nie
                        zapominajcie o tolerancji,posluchajcie sobie dobrej muzyki,tak jak ja to robie
                        piszac do was,to na tyle dziekuje.
                • jan.latus No i jakie to proste jest 20.07.05, 19:17
                  ontarian napisał:


                  > nie odpowiadaj, i tak tego nie zrozumiem

                  Nie zrozumiesz bo jestes glupi.
                  Co w piekny sposob zakancza te jalowa dyskusje .
                  • ontarian Re: No i jakie to proste jest 20.07.05, 19:28
                    jan.latus napisał:

                    > Nie zrozumiesz bo jestes glupi.
                    faktycznie, glupota ma polega na tym
                    ze takiemu doopkowi z Krapolandu w ogole odpisuje
                    czas swoj cenny tracac, bo i tak
                    do tego buraczanego lba nic nie dotrze

                    > Co w piekny sposob zakancza te jalowa dyskusje .
                    a wiec dyskusja taka jak twoj ptasi mozdzek
                    tez jalowy
          • luiza-w-ogrodzie Nostalgia Kotorybki 21.07.05, 01:45
            Kotorybko, to nie tyle nostalgia za Polska co tesknota za miejscami
            dziecinstwa. Mialam te same objawy jeszcze mieszkajac w Polsce w duzym miescie -
            tesknilam za malym miasteczkiem, gdzie chodzilam do podstawowki, za zapachami
            malej piekarni, pieknym lasem, wielkimi lakami itp.

            Te tesknoty oslably po wizytach w krainie dziecinstwa - lasy wyciete, drogi
            wyasfaltowane, niewiele zostalo z tego, co pamietalam jako dziecko. Odkad
            mieszkam poza Polska, pojawily sie nostalgie za miejscami widzianymi w USA i
            Australii, gdzie przezylam cos milego. Teraz nekaja mnie wspomnienia z okolic
            Seattle u podnoza Mt Rainier...

            Pozdrawiam, zyczac milych, niebolesnych tesknot
            Luiza-w-Ogrodzie

            ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
            .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
            • kotorybka Re: Nostalgia Kotorybki 21.07.05, 03:46
              Hej Luiza,
              Może i masz rację - być może to są po prostu przemiłe wspomnienia z dzieciństwa? Tyle że kiedy tam
              jestem (ostatnim razem już dwa lata temu) nie mogę się tym miejscem nacieszyć... Oczywiście, widzę te
              wycięte lasy, przerośnietą trawę, kiczowate bilboardy, zasmuconych ludzi, no ale jakoś mi nie
              przechodzi. Nie czuję nic tego typu do miejsc tutaj.
              A okolice Seattle muszą być piękne - co prawda nigdy tam nie zaglądałam, ale niedaleki Vancouver
              znam nieźle smile
              Pozdrawiam,
              K
              *******
              A oto mój Matti-mam już 9 miesięcy!
    • footlong_qtas czy dla tego postu soup nazi stracil nick?! 21.07.05, 05:44
      jezeli tak to warto bylo!


      ze tez zacytuje zupe bez komentarza...
      zupa jak sie pojawic mialbys gdzies ochote w moich okolicach w czasie lunchu to
      daj znac na maila masz u mnie wielkie piwo...
      okolice to madison ave i 39 street...

      "• Re: Sluszna slusznosc
      soup_nazi 19.07.2005 03:50 + odpowiedz

      emlgracja napisała:

      > Nie roznica jest taka, ze wy znacie Polske sprzed reform i emigracje. Ja znam
      > Polske "sprzed",

      To nie byly zadne reformy, to byl 4 rozbior Polski, pomiedzy komuchow i ta mloda
      gwardie, ktorej spieszno bylo zlodziejskie ryje do koryta wepchnac. I tak
      pospolu uformowali Zjednoczona Partie Wlasciecieli Polanezji.

      > imigracje ( 5 latek w USA) i Polske "po emigracji".

      Po pierwsze zdecyduj sie wreszcie, jaka jest roznica pomiedzy emigracja a
      imigracja i zacznij ich uzywac poprawnie.

      > Zaliczylem NY,

      Czytaj: Grimpoint

      >Kew West

      Naprawiajac jachty czy dachy po huraganie?

      > i Garfield.

      Skad ta duma? Co to jest? One Horse Town, USA?

      > Pieniazki w Unii Kredytowej skladalem, a jakze.

      A dlaczego nie w banku? Bez tlumacza nie dalo rady?

      Z obrazu powyzej wynika, ze byles bardzo dlugim wakacjuszem. No i co z tego, ze
      5 lat. Wakacjusz to wakacjusz, spi w norze, je konserwy dla kotow i kitlasi
      kazdego centa na budowe dumu w Limanowej. I ty chcesz nam powiedziec, ze znasz
      druga strone medalu? Wolne zarty. Ale pociesz sie, ze nie jestes jedyny, ktory w
      tak glupawy sposob postrzega emigracje. Wyjechal na roboty i melduje, ze byl na
      emigracji. Salwa smiechu (kopyrajt by waldi). Ci, ktorzy nigdzie nie byli,
      mysla, ze to towarzycho na Jackowie to emigracja/Polonia. Nastepna salwa
      smiechu.
      > > > Maniacko wracacie do tego szczescia , normalnosci i imigracyjnych k
      > arier. Po co?

      Bo szczescie plynace z normalnosci, po spedzeniu mlodosci w kraju patologii
      coraz to nowych jest rzecza niezwykle cenna. Co do karier: nie nastawialem sie
      na jej zrobienie i nie zrobilem. Studia, taka sobie praca za biurkiem -
      sredniactwo. Mnie wystarczy - bo jest normalnie i dostatnio. Aha, i nie mam do
      czynienia z biurwokracja. To tez b. wazne. Ja mam 40 latek i jestem middle
      middle class. Calkiem niezle jak na imigranta w pierwszym pokoleniu. Jeszcze 30
      lat temu bylo nieco inaczej i tam wlasnie zatrzymaly sie wasze krajowe pojecia
      na temat Polonii. Moje dzieci maja powazne szanse wskoczyc do lower upper class
      - lekarze, adwokaci, etc. Zle? A wyzej....moze...przy lucie szczescia, a jak nie
      to tez bez problemu. Sa inne znacznie wazniejsze rzeczy w zyciu.
      > >
      > > i tak tego nie zrozumiesz nie bedac tutaj,
      >
      > Na szczescie smile

      Moze i na szczescie. Jak ktos sie nie potrafi oderwac od schabowego z kartoflami
      i polskiego bajorka, to pewnie, ze na szczescie.

      >
      > wiec dlatego mam nadzieje ze
      > > ontarian z zupa nie bedzie sie znecal nad toba.
      >
      > Nie. Oni sie znecja nad soba akurat. Nie nade mna.

      Gdyby chcieli to by mogli. Tak sobie napisales dla fantazji, hehehe.
      >
      > nie mieszkajac tutaj nie masz
      > > pojecia co to normalnosc, normalnosc kojarzy ci sie z tym co masz w Polsc
      > e. a to tak do konca nie jest normalne.
      >
      > Nienormalne jest zycie imigranta, ktormu za plecami zawsze beda sobie
      puszczac
      > oczko, po jego madrej imigranckiej wypowiedzi typu "in my country..."
      > Well. Who really gives a shit?

      No widzisz jak nam ladnie powiedziales co cie bolalo. Bez przerwy im trukales co
      jest "in your country" oraz, ze to zapewne bylo better, wiec lacha z ciebie
      darli. A dlaczego mieli takiego ciecia znosic? W doopie maja "your country" i to
      jest normalne. Pytanie, dlaczego ty im tak ciagle zalewales? Odpowiedz jest
      prosta - bo nie nadawales sie do imigracji, bez przerwy sie tylko chroniles w
      ten twoj kuntry wirtualnie. Pracowales zawsze na samym dole, jezyk ledwo co
      ugryzles "Ser, ken aj hew uan ask?". Eh, nie chce mi sie juz pisac - sporo tu
      takich, siedza legalnie, a zyja w wyidealizowanej Polanezji. Znacie ich.

      > > no nie za bardzo zapomniala... sa tacy co rece wyciagaja po kase, sa tacy
      > co zolc ich zalewa codziennie bo ktos tam jest w USA a on nie... itd
      >
      > Taaaaaaa, to pewnie tobie humor poprawia, ze sobie tak myslisz?
      > Reke po twoja kase wyciagaja? A niby kto?

      A kunsulaty usilujace jeszcze niedawno sprzedawac nam swoje szmatlawe paszporty
      na zasadzie "kup pan cegle", zawlaszczajce dzieci urodzone w nowych krajach po
      to zeby im i ich potomkom sprzedawac te paszporty notabene po cenach
      kilkakrotnie wyzszych niz w kraju, drakonskie oplaty za byle swist, praktyczne
      uniemozliwienie zrzekania sie niechcianego obywatelstwa, bo moze kiedys sie uda
      jakos tych wstretnych emigrantow opodatkowac (jak na razie probuje sie z
      saksowiczami), no i kase z dotacji unijnych na martwe dusze.... Duh?

      > > Nas to nie
      > > > obchodzi, czy ty szczesliwy czy nie i jak bardzo. Tak samo jak to z
      > czego sobie ten swoj domek pobudowales.
      > >
      > > no to akurat widac po np twoim poscie jak bardzo was nie obchodzi
      >
      > Niby co mnie to ma obchodzic? Dla mnie jest istotne w czym ja mieszkam

      Nic was krajowcow nie obchodzi tylko nie wiadomo po jakiego wuja bez przerwy tu
      przylazicie i cierpicie publicznie. Ja nie laze na forum Kraj, so? What gives?
      Duh?

      > ja mieszkam U SIEBIE a nie u obcych.

      To ty sobie chlopie tam mieszkaj, mieszkaj tam sobie chlopie. A ja pozostane
      przy paradoksie, ktory sprawia, ze o wiele bardziej czuje sie u siebie w obcym
      (dla was) kraju, wsrod obcych (dla was) ludzi niz w kraju, w ktorym slowo
      "obywatel" jest rownoznaczne ze slowem "smiec". I na koniec, skoro cie tak
      bardzo nie obchodzimy, jak to utrzymujesz - wyjdz, zamknij drzwi, przekaz
      kolegom. "

      masz racje zupa koles to typowy turysta ktory nigdy nie byl w USA u siebie bo u
      siebie w jego mentalnosci to unia polsko-slowianska i tanie obiady na
      greenpoint... tam czul sie u siebie bo i jezyk i polska kaszanka....eeeh zyc
      nie umierac, a tu trza do pcima dolnego wracac bo sasiad za dlugo zone uzywal i
      moze sie tak stac ze zona sie rozmysli konto oczysci i z sasiadem w Polsce
      zostanie.
      • soup.nazi Re: czy dla tego postu soup nazi stracil nick?! 23.07.05, 04:35
        footlong_qtas napisał:

        > jezeli tak to warto bylo!

        Tzn. co bylo warto? Stracic nick? Czy ocenzurowac? Punkt widzenia zalezy od
        punktu siedzenia, hehehe
    • nadau Toż to istny rekord !!! 22.07.05, 14:17
      Gratuluję.
      Wytrzymać tyle lat przy zrywaniu azbestu!
      Mnie to eksajtuje!

      Płacą za godzinę czy jesteś na pensyji?
      Ile żeś się kasy dorobił, ontarian?

      A rynte jakąś ci dadzą?
      • ontarian Re: Toż to istny rekord !!! 22.07.05, 14:30
        nadau napisał:

        > Gratuluję.
        a dziekujem, dziekujem, towarzyszu nasrau

        > Wytrzymać tyle lat przy zrywaniu azbestu!
        to bylo na druga zmiane
        na pierwsza bejsmenty kopalem

        > Mnie to eksajtuje!
        uwazaj zebys orgazmu nie dostal

        > Płacą za godzinę czy jesteś na pensyji?
        na akord

        > Ile żeś się kasy dorobił, ontarian?
        a bendzie z 5 patykow na ksiunzeczce w credit union

        > A rynte jakąś ci dadzą?
        jak se leb rozwale, albo pluco strace, to cus tam dadza

        no to teraz mozecie juz towarzyszu raport pisac

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka