prawdziwystarywiarus
16.12.02, 03:06
Jak euroentuzjasta euroentuzjascie winszuje wam, ppor.Komentatorze. Ciesze
sie, ze polski paszport bedzie mial odtad kolor i bukiet dobrego burgunda, a
nie polskiej dupy zbitej polska policyjna pala.
MSW RP tez sie cieszy, i dlatego modyfikuje od 1 stycznia 2003 ta pale –
pardon, kryteria wydawania tych paszportow. Szkoda tylko, ze niebawem trzeba
je bedzie ciupasem znowu zmieniac, jako niezgodne z prawami Unii.
MSW mianowicie udaje, ze poza polskimi nie istnieja zadne inne akty stanu
cywilnego.MSW zyczy sobie otrzymac od kazdego petenta dokumentarne dowody:
- zarejestrowania w polskim USC wszystkich dzieci urodzonych za
granica z jednego lub obu rodzicow z obywatelstwem polskim;
- zarejestrowania w polskim USC wszystkich zwiazkow malenskich
zawartych za granica;
- zatwierdzenia przez polskie sady powszechne wszystkich rozwodow
uzyskanych za granica.
Poniewaz prawo polskie nie zna pospolitej zachodniej instytucji rozwodu za
porozumieniem stron, bez orzekania o winie, nowa fanaberia MSW oznacza, ze w
zasadzie kazdy, kto sie kiedykolwiek rozwiodl na Zachodzie, ma to zrobic od
nowa, w polskim sadzie, bo inaczej MSW mu nie da nowego polskiego paszportu.
Jesli ktos sie rozwiodl juz dawno, nie ma pojecia o miejscu pobytu b.
malzonki, a w dodatku ozenil sie ponownie, to tym gorzej dla niego: w swietle
prawa polskiego jest bigamista i paszportu nie dostanie, zapewne za kare.
Prawo unijne mowi, ze jesli malzenstwo lub rozwod jest wazne w jurysdykcji, w
ktorej je zawarto lub prawomocnie orzeczono rozwod, to jest wazne w kazdym
kraju czlonkowskim Unii. MSW lamie to prawo.
To samo z aktami stanu cywilnego – prawo Unii nie zna ukochanej przez polskie
urzedy instytucji tzw. umiejscowienia, za slona oplata,zagranicznych aktow
urodzenia lub malzenstwa. Akty stanu cywilnego wydane w jednym kraju
czlonkowskim sa automatycznie wazne we wszystkich innych, niezaleznie od
tego, co sobie naten temat roi MSW RP.
Akty stanu cywilnego wydane poza Unia wymagaja umiejscowienia WYLACZNIE w
razie UZASADNIONEGO podejrzenia o falszerstwo. Ciezar dowodu spoczywa na
panstwie, nie na obywatelu – tj. to nie Polak ma udowodnic, ze jego
argentynska metryka slubu i brazylijskie metryki jego dzieci sa prawdziwe,
tylko MSW RP ma mu udowodnic ze sa falszywe.
Pierwszy Polak, ktoremu MSW RP odmowi polskiego paszportu za to, ze nie
chcial sie drugi raz rozwodzic ze swoja byla zona, z ktora uz raz sie
rozwiodl przed wielu laty, skasuje spore odszkodowanie w Strasburgu, poniewaz
odmowa paszportu pod tak durnym pretekstem bedzie oznaczala pogwalcenie jego
zagwarantowanego prawem Unii prawa do swobodnego poruszania sie i
zamieszkania w dowolnym kraju czlonkowskim.
Jak sie MSW bedzie upierac, ze oni wiedza lepiej niz Strasburg, to Trybunal
zacznie w koncu przysadzac karne odszkodowania po pareset tysiecy euro,
sciagalne z polskich skladek czlonkowskich Unii.
Podobnie sie sprawa ma z majaczeniem, ze metryki urodzenia i slubu maja byc
tylko polskie, bo inne sa niedobre. To wymaganie dodatkowo jeszcze gwalci
polski kodeks postepowania cywilnego, ale czego mozna sie spodziewac po
kraju, w ktorym mozna byc jednoczesnie autorem ustawy sprzecznej z
Konstytucja i wicepremierem.
Przy okazji, MSW uroilo sobie, ze bedzie wydawac nowe paszporty wylacznie
posiadaczom numeru PESEl, a jak kto nie ma, to bedzie musial wystapic o
wydanie mu numeru. Tu znowu slychac dzwonek od kasy w strasburskim Trybunale:
PESEL dziala na podstawie ustawy o ewidencji ludnosci i dowodach osobistych
(od 2000 roku; przedtem przez 15 lat, 1985-2000, PESEL dzialal calkowicie
pozaprawnie).
Ustawa o ewidencji ludnosci i dowodach osobistych nalezy do prawa
wewnetrznego RP, a tym samym nie moze obowiazywac poza jej jurysdykcja
terytorialna. Proba rozszerzenia jurysdykcji administracyjnej poza
jurysdykcje terytorialna jest oparta na fikcyjnym zalozeniu, ze nie istnieja
obywatele polscy mieszkajacy stale poza Polska, a tylko oobywatele polscy
przebywajacy czasowo za granica.
Poniewaz sady unijne opieraja orzecznictow na stanie faktycznie istniejacym,
a nie na majaczeniach MSW RP, a obywatel panstwa czlonkowskiego Unii moze
stale mieszkac gdzie zechce, zywot argumentacji MSW przed sadami Unii bedzie
krotki jak zywot motyla.
Maksymalna wydajnosc nowej linii do produkcji paszportow polskich wynosi
podobno 20 000 paszportow miesiecznie. W obiegu znajduje sie okolo 5 mln
paszportow wydanych w latach 1991-95, ktorych 10-letnia waznosc uplywa w
latach 2001-2005.Aby w ciagu 4 lat wydac 5 mln nowych paszportow, nalezaloby
ich wydawac 1 250 000 rocznie, czyli pieciokrotnie wiecej niz wydajnosc
urzadzen. Nawet jesli MSW bedzie personalizowac paszporty na trzy zmiany,
24/7/365, to jest tylko 720 000 paszportow rocznie.
Czy obywatel Polski bedzie czekal na paszport miesiacami? Orzecznictwo
Trybunalu w Strasburgu zawiera liczne precedensy kar za opieszalosc
administracji panstwowej. Nikomu w RP nie pomoze tlumaczenie, ze przeciez
obywatel dostal w miedzyczasie paszport tymczasowy, wyscibolony recznie w
Konsulacie RP za oddzielna slona oplata.
Do panopticum polskiego zamordzymu dodano rowniez przepis, ze Straz
Graniczna RP bedzie mogla nie wypuscic z Polski, i podjac nieokreslone
dzialania przeciw osobom, ktorych paszport bedzie zawieral blizej
nieokreslone wady. Znaczy, obywatel Zjednoczonej Europy bedzie odpowiadal za
bledy polskiego urzedu, ktory wydal mu rzekomo wadliwy paszport? Graj, piekny
Cyganie...
A moze pusci sie rzecz na zywiol, i juz wkrotce kazdy kapral SG RP bedzie
jezdzil samochodem BMW 745iL kupionym za niedostrzeganie rzekomych wad
paszportow?
A bientot a Strasbourg, cher Komentator.
PS. W miedzyczasie prosze pozdrowic od nas dziure budzetowa i krajowych
defraudantow funduszow PHARE i SAPARD. Tych ostatnich prosze pozdrowic od
Olafa. OLAF = Office de la Lutte Anti-Fraud w Brukseli, gdzie polscy
inspektorzy nie beda z partyjnego klucza, a raczej z USA, Kanady i Australii,
korzystajac w mysl porady ppor. Komentatora z faktu posiadania cennego
obywatelstwa Unii.
Poniewaz ci inspektorzy nie beda brali, niech ppor. Komentator szepnie
kumplom, by defraudowali szybko, bo czasu juz malo.