no-mail
20.01.03, 15:23
Mialem kiedys zone i syna.
Ona nie pracowala bo „wychowywala" dziecko. Ja musialem na wszystkich
pracowac. Wszystko funkcjonowalo jak nalezy dopuki ja ustawialem cale
towarzystwo.
Wreszcie panienka byla tak znudzona tym swoim „wychowywaniem" naszego
dziecka, a przy tym leniwa aby wziac sie do jakiejs roboty aby mnie odciazyc,
ze znalazla sobie na boku dodatkowego kutasa, ktory jej szeptal w ucho jaka
to ona jest super.
Dzieciak nie zdawal do nastepnej klasy, a ta krowa tym sie nawet nie
zainteresowala. „On ma w koncu ojca" mowila. Mnie ciagle krytykowala, ze za
duzo pracuje itd. Kurwa to skad brac ta kase? Wreszcie sie wkurwilem i
wzielem rozwod, teraz chlopak od roku nie chodzi do szkoly i caly dzien tylko
gra w PlayStation, mamusia go utrzymuje i w taki sposob wychowuje
twierdzac „przynajmniej wiem co robi". 18-letniego juz syna nastawila
przeciwko mnie, tak ze z nim zadna rozmowa nie jest mozliwa. I tak jest w
wiekszosci malzenstw.
Kobiety!!!! czy wy w tej swojej chorej emancypancji jestescie juz do reszty
popadane na mozgu?!
I sprowadz sobie zonke z Polski. Stracilem do was kobiet caly szacunek,
jestescie glupie, glupie i jeszcze raz glupie.