waldek.usa
15.08.06, 18:46
Myślałem sobie : tam w stolicy to muszą być góry złota , kulturalni i
wykształceni ludzie . Karierę zrobię tam w trimigi . Wysiadam z
pociągu ,patrzę a tu co widzę ?? Pijaków ,narkomanów ,smród i rupiecie .
Myślę sobie : pewnie to ci co szukali tu szczęścia i się im nie powiodło .
Wychodzę na zewnątrz patrzam a tu : bryndza jak w Brooklynie na filmie co żem
widział . Drogi bardziej krzywe niż u mnie na wsi ,ludzie jacyś tacy nie
uprzejmi ,może zły dzień mają ale żeby zaraz wszyscy naraz ?? Smród
wszędzie ,złodzieji pełno . Byłem w sklepie zobaczyć jakie to cuda można tu
dostać a ochroniarze mierzyli mnie wzrokiem jakbym był jakimś Al Capone czy
cóś . W powietrzu unosi się tylko fetor spoconych , zfrustrowanych ,
zawistnych ciał bo mózgi to chyba tym ludziom dawno zamieniły się w gnijące
mięso . A te korki ,toż ludzie korki jak w London a przecież to Waerszawa to
mała mieścinka no i jeszcze niby taka bida a tu ludzie tyle samochodów
majom . Czym prędzej wsiadłem z powrotem i wio na wieś na gospodarkie .Czyste
powietrze , spokój , ludzie mili i pomocni , za mliko zawsze pieniążki
dostanę i żyję sobie jak panisko na 50 ha . Łojciec miał rację jak mówił :
synu tam to tylko sodoma i łobora . Wiecie co miał rację : niby to się gdzie
nie gdzie świeci ta niby stolyca a jednak w środku zgniłe to to jak zdechłe
prosię . Bez urazy . Pozdrawiam i pamiętajcie o mnie jak będzieta pili mliko
i jedli wołowinkę . Amen . Pan z Wami .
Pojechałem sobie na wieś. Tak dla porównania wrażeń. I od razu wychodząc z
TransLudu w gó.. wdepnąłem. Ech... na szczęście pomyślałem.
Oparłem się o płot by wyczyścić but, a tu jakiś burek z kłami się na mnie
rzuca. A czoło od walenia w sztachety jakieś takie wyleniałe. Przyglądam się
pieskowi a ten na metrowej długości łańcuchu. No tak biedny gospodarz, na
łańcuchu oszczędza, pomyślałem.
Już chciałem wracać do miasta, ale ichniejsze PKS-y to jak dyliżansy, co dwie
godziny kursują. Ok, pójdę do gospody to się posilę pomyślałem.
Wchodzę do baru "U Jadwigi" a wszystkie "złe pyski" patrzą takie rozdziwione
jakby białego zobaczyli. Jadwiga za barem również taka rodziwiona, a szpetna
jak siostra bliźniaczka barmanki z filmu "Szrek 2".
Poprosiłem o strawę, a ta, że bigos został i pokazuje na lodówkę z wystawką
rodem z lat 60.
Zamówiłem i poprosiłem dodatkowe czerwone wino do obiadu. Chryste... chyba
jakiegoś "kreta" tam dolała, o mało trzewi mi nie wypaliło. Patrzę na butelkę
a
tam "Czar teściowej - 18 proc.". Od razu zapytałem o toaletę, a
Jadwiga "tylko
dla personelu!".
Zwiedzam wieś, a tam zamiast gąsek na podwórzu same samochody. Zamiast
ogródka
z warzywkami "krasnale ogrodowe".
Przechodząc koło sklepu zwróciłem uwage na kartaczkę: "Ogłoszenie parafialne.
Dzisiaj o 11 w czasie mszy będziemy zbierać na Radio Maryja. Obecność
obowiązkowa". No ładnie - pomysłałem - niech ktoś tylko spróbuje się wyłamać,
to skepowa mu paczki "Fajrantów" nie sprzeda, na bank.
I w tym momencie przypomniałem sobie, żeby bliskim coś na pamiątkę kupić.
Dobra
okazja, żeby wybrać pieniądze z konta. Rozglądam się w lewo, nie ma
bankomatu,
patrzę w prawo, też nic. Idę na koniec ulicy za róg i to samo.
Ech... to może przynajmniej mleko u gospodarza kupię dla Filemona.
Idę do pierwszego lepszego domu. A tam takie zdziwienie, jakbym o rękę córki
poprosił.
- Nie macie?
- Pewnie, że mamy, Pan poczeka - mówią gospodarze.
Nie minęła minuta jak stałem zdębiały z kartonem mleka w ręku (data świeżości
do lutego 2005 r.)
Po krótkiej rozmowie dowiedziałem się, ze najbliższa krowa jest trzy wsie
stąd.
I pewnie bym nawet poszedł, ale kątem oka zauważyłem, że PKS jedzie. Tak się
puściłem galopem, z jakąś taką obawą strachem, że będę musiał jeszcze spędzić
noc na tej wsi, że czułem jak mi skrzydła rosną.
Wysiadając pod Galerią Centrum, rozprominiłem się na widok ślicznych
dziewczyn
w swych pięknych płaszczykach, na widok oświetlonych ulic, na radośnie
mrugające lampki bankomatów, że prawie zapomniałem, że but dalej mi śmierdzi
gównem, a ubranie przesiąkło zapachem potu i tanich papierosów "U Jadwigi".
Panowie wybieraja Panie, Panow wybiera policja...Z szaconkiem, bo sie skonczy zle!