moonka28
07.06.07, 21:15
czesc mam do Was pytanie:co byscie zrobili na moim miejscu,napisze w
skrocie:pracowalam w fabryce przy skladaniu przez 9 miesiecy(kraj to USA)znam
jezyk w stopniu b.umiarkowanym ale potrafie sie porozumiec,dogadac..od
poczatku bylam }"poza okregiem"bo bylam zgrabniejsz od zapuszczonych
kolezanek z nadwaga(doslownie),bo byla z zagranicy,bo nie chcialam zamawiac
fast-shit z mc donaldsa itp..codziennie na lunch..ubieralam sie z gustem a
nie w dresy xxl,mam meza,zawsze nienaganna fryzure...moglabym tak opisywac
ale wrocmy do konkretow:kierownik byl ok.dopoki nie zaczelam skarzyc sie nas
chamskie dokuczajace zachowanie ze str.wspolpracownic,bylam niby ok a nagle
stalam sie ble...z jakimkolwiek problemem bym nie poszla to on-kierownik
ucinal mi moja wypowiedz,nie dal dokonczyc,zbywal mnie albo podchodzil do
osoby z ktora miala problem i wysmiewywal moj problem i mowil teksty typu:ze
ja "full around"itp...bilans koncowy: silna depresja,(zdiagnozowana)
roztrojone nerwy,lęki....co robic?oskarzyc czy zapomniec o calej sprawie?