Dodaj do ulubionych

Ratunku - Toronto

09.06.03, 18:29
Mam na imie Renata i za 2 miesiace jade do Toronto razem z moja coreczka. Moj
maz juz tam jest , pracuje i szuka dla nas domu . Oczywiscie nikt nas do
wyjazdu nie zmuszal ale bardzo sie boje . Zostawiam tu dom , kolezanki -
sporo ich i zakochanych we wnuczce dziadkow. W zeszlym roku juz bylam w
Kanadzie na zaproszenie firmy meza , robilismy tzw. rozpoznanie . Wiem jak
wyglada Toronto , zdecydowalismy sie szukac domu w okolicy Newmarket, moze
Bradfort lub Holland Landing.Ostatnio maz szuka tez w Keswick. Nie chcemy
mieszkac w miescie , teraz tez mamy dom pod Warszawa. Moze wy udzielicie mi
wskazowek dotyczacych tych miejscowosi ?Czytalam ze jedna z was mieszka w
Newmarket - moze moge sie z nia skontaktowac.Potrzebna mi tez szkola j.
angielskiego - juz zapomnialam wiele ze studiow. Czy ten kraj da sie polubic?
Czekam na odpowiedzi , pozdrawiam wszystkie mieszkanki - Polki -Renata
Obserwuj wątek
    • ma.pi Re: Ratunku - Toronto 09.06.03, 19:27
      AgaNR nieszka w okolicy Newmarket i pewnie sie odezwie. A szkoly angielskiego
      dla imigrantow sa wszedzie. Jak przyjedziesz to napewno cos znajdziesz. Sa to
      kursy LINC lub ESL. Ogloszenia mozna znalezc wszedzie, ulotki sa w sklepach, u
      lekarza, u dentysty, przyklejone na slupach i wszedzie gdzie wyobraznia
      roznoszacego siegla.
      Pozdrowienia.
      • anita53 Re: Ratunku - wyjazd za ocean? 10.06.03, 21:39
        Moj mąż planuje wyjazd za ocean. Wszystko pięknie i ładnie, ale jestem
        przerażona. On na pewno znajdzie prace, ale ja... cóż mi z wykształcenia,
        studiów. Nie wiem co o tym sądzić. Nie chcę być żoną swego męża- musze
        pracować. Dodam, że nie znam angielskiego. Jak mam na to patrzeć? Co myśleć?
        Czy nie jestem "za stara" na takie zmiany?
    • rpg1 Re: Ratunku - Toronto 11.06.03, 17:58
      Dziekuje za odpowiedz w sprawie szkol , jakos w zeszlym roku to mi umknelo w
      czasie pobytu w Kanadzie. A moze ktoras z was korzystala juz z jakiejs szkoly i
      moze ja polecic ?Zastanawialam sie tez nad wynajmowaniem domu lub
      mieszkania , ludzie z agencji i Kanadyjczycy namawiaja nas do kupna na
      kredyt , tymczasem ostatnio znajomi mowili ze to zbyt duze ryzyko i moze
      wynajem bylby lepszy ? Dodam ze chodzi o minimum 3 lata pobytu. Moze wy
      doswiadczone rodaczki mozecie sie wypowiedziec na ten temat.Chcialam sie
      dokopac do poprzednich wypowiedzi na forum o Toronto ale jakos nie mege ich
      znalezc.Przeczytalam wasze info o pediatrach , troche mnie to zmartwilo . Mam
      przed soba wiele wizyt u nich bo moja corcia ma dopiero 3 m-ce , mam nadzieje
      ze to tylko na szczepienia , swoja droga to ciekawe czy beda wprowadzac nowy
      cykl szczepien ? Moze ktoras z doswiadczonych mam napisze mi na co tam sie
      szczepi dziecko do roku .Bardzo dziekuje za wszelkie informacje , to
      fantastyczne ze moge je od was uzyskac, Serdzecznie pozdrawiam.
      • ma.pi Re: Ratunku - Toronto 11.06.03, 19:38
        Co do szkol, to sa one wszedzie, takze chyba nie ma co polecac, bo i tak
        bedziesz szukala takiej najblizej domu.

        Co do domu, to jezeli planujecie byc w Kanadzie tylko jakis okres czasu, to ja
        osobiscie bym nie kupowala tylko wynajela, ale to jest tylko moje zdanie. To
        zalezy tez ile byscie mieli pieniedzy na pierwsza wplate. I tez o jak duzym
        domu myslicie. Rowniez z kupnem domu wiaze sie sporo oplat. Trzeba zaplacic
        prawnikowi, na dzien dzisiejszy ponad $1000. Do tego troche innych oplat. Jak
        sprzedajesz dom przez agencje to oni biora prowizje (procent od kwoty za ktora
        dom poszedl), a samemu sprzedac dom nie jest latwo. Jezeli nie macie 25%
        wartosci domu to biorac pozyczke z banku na dom musicie wykupic specjalne
        ubezpieczenie na pozyczke, ktore wyniesie Was ok $5000 w ciagu pieciu lat. No i
        jak macie dom to trzeba placic podatek od nieruchomosci, wode, gaz, prad (a
        przy wynajmowaniu mieszkania te oplaty sa zazwyczaj wliczone w cene). Takze
        powinniscie sobie to dobrze przeliczyc, czy faktycznie kupowanie domu na kilka
        lat ma sens.

        Ja z moimi dziecmi nie chodze do pediatry tylko do lekarza rodzinnego i jestem
        zadowolona.
        Dzieci tutaj sa szczepione na to samo co w Polsce procz gruzlicy, ale za to
        HIB i MMR jest obowiazkowe. Szczepienia sa na 2,4,6,12,18 miesiecy. A pozniej
        jedna seria przed pojsciem do szkoly.
    • rpg1 Re: Ratunku - Toronto 12.06.03, 19:05
      Serdecznie dziekuje za informacje , musimy sie powaznie zastanowic bo twoj glos
      przewarza szale wynajmu. Wlasciwie zajelismy sie opcja kupna bo wynajem wydal
      nam sie bardzo drogi , w tej chwili za male mieszkanko moj maz placi 1000 Cad a
      to byla okazja ,maly domek na przedmiesciach mial kosztowac 2500 - 3000 Cad
      \miesiac. Czy te ceny sa standardem ? Koszt oplat w kupionym domu plus pozyczka
      wychodzil nam 2000 Cad , czyli mniej i dodatkowo inwestyjemy w dom . Czy te
      ceny sa Prawdziwe ?Moze mamy zle info od posrednika . Pozdrawiam serdecznie i
      prosze o rade - Renata
      • ma.pi Re: Ratunku - Toronto 12.06.03, 20:50
        Wynajem mieszkania w Toronto lub okolicy jest dosyc duzy. Za dwie sypialnie
        trzeba liczyc ok. $1200. Domek troche drozej, ale nie wiem czy to bedzie siegac
        2500 do 3000 bo nigdy nie wynajmowalam domku. Pisalam o mieszkaniu w bloku,
        gdzie zazwyczaj wszystko jest wliczone. Przejzalam tylko ogloszenia w Toronto
        Star o wynajmnie domku w okolicy Newmarket. Patrzalam na mniejsze domki, bo
        zgaduje ze takie beda Cie interesowaly to ceny ksztaltuja sie od 1000 do 2000.
        Jak kupicie dom, to pozyczka bedzie zalezec od tego jak duzo wezmiecie z banku.
        Znowu przyjmuje, ze interesuje Was cos mniejszego. To przypuscmy, ze wezmiecie
        z banku 200tys. To splaty miesieczne przy dzisiejszym oprocentowaniu beda
        gdzies ok. 1300-1350, plus 250 podatek, plus 500 za swiatlo, gaz, wode. Czyli
        troche ponad 2tys. Czyli w sumie wynajecie domku lub kupno wychodzi podobnie.

        W tej chwili ceny domow w Toronto i okolicy ida w gore i mowiac szczerze sa
        wysrubowane, czyli nie odzwierciedlaja ich rzeczywistej wartosci. Jak dlugo
        taka sytuacja bedzie trwac nie wiadomo.
        Tak bylo pod koniec lat 80-siatych. I w tym czasie moj szwagier kupil dom,
        ktorego wartosc pozniej duzo spadla i nawet dzisiaj jak ceny poszly w gore nie
        dostanie tyle co kiedys zaplacil. Nie pisze tego coby Cie zniechecic, ale
        zebyscie byli swiadomi, ze cos takiego tez sie moze zdarzyc. Tym bardziej, ze
        traktujecie to jako krotkotrwala inwestycje. Bo jezeli bedzie taka sytuacja, ze
        juz natychmiast musicie sprzedac dom, to mozna nie zawsze trafic na wlasciwy
        moment. A jak czlowiek sie nie spieszy to zawsze mozna przeczekac i za rok czy
        dwa sprzedac o wiele korzystniej.
        Sama w tej chwili jestem w trakcie kupna domu i mam wiele watpliwosci czy
        napewno to jest to co powinnismy zrobic. Tylko, ze dla nas to jest inwestycja
        na dlugie lata, takze inaczej to przeliczamy.

        I pewnie musisz sie jeszcze liczyc z tym, ze jak kupisz dom uzywany to cos
        niecos bedzie trzeba tam zrobic przed wprowadzka.
        Natomiast jak sie kupuje nowy dom to czasem trzeba dluzej na niego poczekac, bo
        builder zadko dotrzymuje terminow. My mielismy wprowadzac sie w listopadzie
        zeszlego roku, a wprowadzimy sie w nastepnym miesiacu. To jeszcze nie byl taki
        duzy poslig. U mojej kolezanki to trwalo 2 lata. Takze jak bedziesz chciala
        kupic dom na 3 lata, a 2 bedziesz czekac to nie zdazysz sie nim nacieszyc.

        Jezeli Twoj maz juz tutaj jest to mysle, ze powinnien sam sie rozejzec jakie
        macie mozliwosci, ale nie rozmawiajac z agentami, ale wziac gazete z
        ogloszeniami i pojezdzic troche i zobaczyc co i za ile naprawde mozna wynajac,
        a co kupic. Moze pojsc tez do banku i porozmawiac jakie bedzie mial mozliwosci
        wziecia pozyczki itd. Ludzie w banku orientuja sie nie tylko na temat pozyczek,
        ale i tych innych "sprawach wokol domu" i czasem moga dac mu dobre wskazowki
        czym powinien sie kierowac i na co zwracac uwage. I rozmawiac z ludzmi, ktorzy
        juz ten temat przerabiali.

        Pozdrowienia
    • rpg1 Re: Ratunku - Toronto 13.06.03, 15:08
      Serdeczne dzieki za informacje . Fakt , najlepiej byloby pojezdzic i rozejzec
      sie osobiscie ale moj maz dlugo pracuje , w nocy nic nie zobaczy a ostatnie 4
      soboty i niedziele spedzil z agentem nieruchomosci wynajetym przez firme .
      Wlasciwie oni uznali za pewnik ze kupno jest najlepsze ale i oni maje z tego
      procet .Przekazalam twoje nowe uwagi i moze znajdzie czas na samodzielny wypad.
      Jesli tylko przypomnisz sobie jakies informacje napisz prosze , wszystko mnie
      interesuje , jak ci sie zyje , jacy sa ludzie , jaki stosunek maJA do
      przyjezdnych . Ja i moja corcia dzis dostalismy wizy na staly pobyt , wiec
      niebawem przeprowadzka i juz bedziemy razem. Zostala nam tylko sprawa
      mieszkania. Zastanawiamy sie czy czekac az cos znajdziemy i na lekki retusz czy
      jechac juz do mieszkania wynajmowanego teraz .Co do nowych mieszkan to chyba
      jest roznie bo teraz proponowano nam nowe w Bradfort od razu do wprowadzenie .
      Moze dlatego ze tak daleko . Ceny rzeczywisci sz wyzsze bo w zeszlym roku
      jezdzac z ta sama agetka widzielismy domy o 50 tys tansze niz teraz a dolar w
      Polsce kosztowal 2,5 zl a teraz 2,8 .Koszty posrednie nas nie stresuja bo
      oplaca je firma. Juz sama nie wiem .Moze decyzja bylaby lzejsza gdyby cos nam
      podobalo sie bardzo , ale jak jest super dom i dobra cena to daleko a
      Newmarket gdzie chcielibysmy najbardziej jest teraz koszmarnie drogo i same
      starocie.Jeszcze raz pozdrawiam i zycze udanej soboty i niedzieli.Renata
      • ma.pi Re: Ratunku - Toronto 16.06.03, 16:36
        Wiesz, cztajac Twoje posty to mam wrazenie (nie wiem kto, ludzie z firmy
        Twojego meza?), ze proboja Was zmusic do kupna domu. I wywieraja na Was nacisk.
        Mnie mowiac szczerze wcale sie to niepodoba. Zyje juz tutaj troche i wiem jak
        tacy salesmeni czy agenci potrafia sie przyssac do czlowieka i robic mu pranie
        mozgu.
        To, ze taki agent dzwoni do Twojego meza i mowi, ze ma domy do ogladania na
        weekend wcale nie oznacza, ze Twoj maz MUSI jechac i ogladac. Mowi po prostu,
        ze dziekuje ale ma inne plany i konczy rozmowe coby nie sluchac dalej. Bo
        niestety oni potrafia byc bardzo upierdliwi i dotad beda marudzic az Cie zmusza
        do zmainy zdania.
        Na Waszym miejscu, to ja sie wogole dziwie, ze Twoj maz jezdzi sam szukac domu.
        Przeciez bedziecie tam razem mieszkac powinniscie razem wybierac i decydowac.
        Ja bym przyjechala, wynajela mieszkanie i pomalu rozgladala sie cobym tutaj
        chciala. Kupic dom (nowy?/stary?) czy wynajmowc (dom?/mieszkanie?).
        Z nowymi domami to moze byc tez tak, ze traficie na taki, ze mozna sie odrazu
        wprowadzac. Bywa tak, ze koncza budowac osiedle i jakies dzialki jeszcze nie
        sprzedali to stawiaja tam taki model jak im wypadnie. Tylko, ze wtedy nie masz
        juz wyboru ktory model i uklad domu bys chciala tylko bierzez to co jest.
        Jedyny plus to nie czekasz na ten dom.
        Pozdrowienia
      • ma.pi Re: Ratunku - Toronto 16.06.03, 19:01
        rpg1 napisała:

        > Serdeczne dzieki za informacje . Fakt , najlepiej byloby pojezdzic i rozejzec
        > sie osobiscie ale moj maz dlugo pracuje , w nocy nic nie zobaczy a ostatnie
        4
        > soboty i niedziele spedzil z agentem nieruchomosci wynajetym przez firme .
        > Wlasciwie oni uznali za pewnik ze kupno jest najlepsze ale i oni maje z tego
        > procet .Przekazalam twoje nowe uwagi i moze znajdzie czas na samodzielny
        wypad.
        >


        I tak jeszcze jedno mi sie nasunelo. Co to znaczy agent wynajety przez firme???
        Twoj maz moze wziac gazete i zadzwonic do pierwszego lepszego agenta ktorego
        ogloszenie wpadnie mu w oko. Kupujacy dom nie placi nic agentowi nawet jak ten
        go bedzie wozil przez pol roku a on i tak nic nie kupi. Agentowi(agentom) placi
        ten kto sprzedaje dom.
    • rpg1 Re: Ratunku - Toronto 16.06.03, 22:05
      Witam
      Czytam nasza wymiane zdan i mam wrazenie ze wychodzimy na sieroty okropne ale
      tak nie jest (chyba ). Troche wyjasnien , W zeszlym roku podczas pobyty w
      Kanadzie zrobilismy rozeznanie , obejrzelismy kilka domow itd , doszlismy do
      wniosku ze wszystko nam pasuje , pesja , cena domu , lokalizacja i
      zdecydowalismy ze skoro jestesmy zgodni to maz wybieze dom bedac w Kanadzie a
      ja z malenstwem przyjade na gotowe.Musielismy sie rozdzielic bo firma
      zatrudniajaca meza czekala na niego 6 m-cy i juz mieli rtoche dosc a ja
      musialam zostac i wyrobic malej dokumenty , pesel , paszport , wize
      itd .Wszystko juz mam. Problemem stala sie zmiana rynku , jak slusznie
      zauwarzylas ceny poszly bardzo w gore i to nam popsulo szyki.Automatycznie
      zmienia to kredyt itd. Placenie 2000 Cad za wynajem to tyle samo co oplaty plus
      kredyt - sama to zauwzylas , wiec czy nie lepiej wplacac do banku i cos z teg
      odzyskac przy sprzedarzy ? Okazalo sie tez ze podjecie decyzji samodzielnie to
      dla mojego meza za duzo smile Teraz sama juz nie wiem , sklaniam sie do
      rozwiazania ktore ty proponujesz , czyli pojechania do wynajetego mieszkania i
      wszpolna decyzja Maz proponuje tez zebym przyleciala na 2 tyg , zdecydowala ,
      wrocila a on zajmie sie dokumentami , malowaniem itd .Czas od kupna do
      opuszczenia domu przez wlascicieli jest dlugi 3 m-ce najczesciej i on poprostu
      nie chce zebysmy mieszkaly z mala w jakiejs norce smile . Szkoda ze pierwotny plan
      nie wyszedl , wtedy juz za 2 tyg jechalabym do nasego domku .Dziekuje za twoje
      podpowiedzi i czekam na jeszcze .Milego tygodnia .Renata
      • ma.pi Re: Ratunku - Toronto 17.06.03, 15:28
        No tak, nie wiedzialam, ze juz szukaliscie razem z mezem. Tylko, ze dalej ja
        bym jednak chciala byc przy tym wybieraniu domu.
        I czemu zakladasz, ze jak bedziecie wynajmowac to to musi byc jakas nedzna
        norka. Piszesz, ze myslicie o wynajmowaniu nawet za ponad 2tys. miesiecznie. Za
        to to juz mozna apartamenty wynajac. Ja za mieszkanie ponad 80m2 place niecale
        $1200, wszystko wliczone, w ladnej okolicy gdziejest duzo zieleni, parkow, a i
        do sklepow niedaleko, takze nawet samochodu nie trzeba miec.

        No i przeciez jak juz kupicie dom i nawet jak bedzie trzeba poczekac troche to
        w tym czasie chcialabys sie porozgladac za firankami, zaslonkami, meblami itd.
        Cos tam chyba trzeba poustawiac i porzyozdabiac. No chyba, ze wolisz aby to maz
        sie tym zajal.

        I tak z wlasnego doswiadczenia to ja bym wolala przyjechac tutaj latem i
        probowac sie zaklimatyzowac. Lato mimo ze gorace jest tutaj ladne i jesien
        zazwyczaj jest dluga i ciepla. A jak zjedziesz na zime to od razu bedziesz
        miala Kanady dosyc i po tygodniu bedziesz chciala wracac. Tutaj zimy sa
        bardziej "dokuczliwe" niz w Polsce.
        • rpg1 Re: Ratunku - Toronto 18.06.03, 10:25
          Czesc
          Masz racje z pora roku , tez wiele slyszalam o zimach i to chyba przewazy
          szale . To nie jest oczywiscie tak ze chce duzo placic za wynajem tylko po
          prostu chcemy mieszkac w domu a takie sa ceny za dom jak sama wiesz. Cale zycie
          oboje z mezem mieszkalismy w domach jednorodzinnych pod miastem ze swoim
          ogrodkiem itd , lubimy to , dodatkowo to jest idealne miejsce dla dziecka.
          Przeprowadzka to jez zmiana wiec nie chcemy jeszcze rezygnowac z ulubionego
          stylu zycia - szukamy dlatego domu nie mieszkania . Oboje postanowilismy nie
          rezygnowac z tego a ze kupno i wynajem to tyle samo to mamy rozterki. Meble
          zabieramy z Polski , wiekszosc jest nowa , firma placi za przewoz a z Kanady
          pewnie pojedziamy do innego kraju. Dobytek podrozuje z nami.Twoje ostre slowa
          troche mi pomogly , moze rzeczywisci nie ma co marudzic tylko zbierac sie i
          jechac , jeszcze tylko chrzciny , pakowanie wszystkiego i za miesiac nowa
          rzeczywistosc . Szkoda mi tylko rodzicow , jestem jedynaczka z jedyna wnuczka
          wiec jest ciezko i ch zostawic na kilka lat . Jak ty sobie radzisz z tym ?
          Pozdowienia , dzieki za rady , firanki sama wybiore , czesc : )
          • ma.pi Re: Ratunku - Toronto 18.06.03, 14:41
            Hej, nie wiedzialam, ze moja wypowiedz tak ostro zabrzmiala. Nie mialam zamiaru
            Cie sforfowac. Po prostu staram sie byc realistka, a takze przedstawic swoj
            punkt widzenia. Co ja bym chciala/ lub jak bym zrobila na Twoim miejscu. Co
            wcale nie znaczy, ze Ty tak musisz zrobic. Ale z tym przyjazdem w lato to
            naprawde polecam.

            Pozdrowienia.
      • ma.pi Re: Ratunku - Toronto 18.06.03, 17:28
        rpg1 napisała:

        Wszystko juz mam. Problemem stala sie zmiana rynku , jak slusznie
        > zauwarzylas ceny poszly bardzo w gore i to nam popsulo szyki.Automatycznie
        > zmienia to kredyt itd. Placenie 2000 Cad za wynajem to tyle samo co oplaty
        plus
        >
        > kredyt - sama to zauwzylas , wiec czy nie lepiej wplacac do banku i cos z teg
        > odzyskac przy sprzedarzy ?


        Co do tego odzyskania pieniedzy po sprzedazy domu to bym byla sceptyczna. Tym
        bardziej, ze myslicie o inwestycji kilkuletniej. Jak duzo w tym czasie zdazycie
        splacic? No i caly czas porownywalismy tylko oplaty, a trzeba jeszcze pamietac
        o tym, ze w domu to trzeba zawsze cos zrobic. To naprawic, to poprawic a to
        znowu odswiezyc. Jak wynajmujesz to nie masz tego problemu.
        Czy Twoj maz robil juz "preaproval" w banku na pozyczke? Jak nie to wejdzie na
        strone internetowa jakiegokolwiek banku i wystukajcie sobie arkusz splat takiej
        pozyczki.
        Tak dla orientacji. Np. kupujecie dom za 220tys. Macie 20tys. na pierwsza rate.
        Z banku musicie wziac 200 tys. Na dzien dzisiejszy mozecie dostac pozyczke na
        ok. 5%. Pamietaj, ze przez pierwsze lata to splaca sie przedewszystkim procent.
        I tak w ciagu pierwszych 5 lat z tych 200 tys, splacicie ok. 23tys. Reszta
        idzie dla banku. Jak sprzedajesz dom to jak sie nie myle 5% ceny za ktora
        poszedl idzie dla agenta.
        Oczywiscie mozna placic wieksze raty niz wypadaja (jak sie ma pieniadze), ale
        to trzeba ustalic w chwili podpisywania umowy z bankiem. Jak wezmiecie np.
        pozyczke zamknieta na 5 lat to wtedy nie mozecie doplacic nic.


        Tak dla wyjasnienia, ja to jestem niereformowalny matematyk i sobie wszystko
        przeliczam. I caly czas jestem na etapie przeliczania wlasnego domu i niestety
        jak sie nie ma przynajmniej 50% wartosci domu w gotowce to nie ma co liczyc ze
        sie na tym zarobi, a juz napewno w krotkim okresie czasu.

        Pozdrowienia
        • aga_rn Re: Ratunku - Toronto 18.06.03, 18:47
          Czesc !
          Mam na imie Agnieszka i mieszkam w Holland Landing smile
          Czytam wasza dyskusje, i w sumie ma.pi pisze jak tu jest.
          Tylko z tym zarobkiem przy sprzedazy domu ... Mozna zarobic, i to nie malo,
          wliczajac w to nawet commission dla real estate agent, ale to zalezy od paru
          rzeczy. Dla scislosci - sprzedalam dom w 1999, potem w 2001 roku. Pierwszy
          kupiony z 5 %, drugi z 10 % wplaty. W obydwu przypadkach zarobilismy na
          sprzedazach. Teraz mieszkam w trzecim domu, kupionym w 2001 ktory w chwili
          obecnej, biorac pod uwage co sie dzieje na rynku, prawdopodobnie sprzedalby sie
          w ciagu paru dni, i tez bym na nim zarobila.
          Ale nie wiem czy da sie przewidziec rynek tak zeby wiedziec na pewno co sie
          bedzie dzialo ze pare lat (bo zdaje sie nie macie zamiaru osiedlac sie tutaj na
          stale). Zeby naprawde zarobic na sprzedazy domu, trzeba najpierw wybrac dom z
          tzw. potential - czyli np. w dobrej okolicy ale tanszy niz sasiednie domy,
          czesto zaniedbany tak, ze obniza cene domu, sprzedawany np. przez kogos komu
          bardzo zalezy na sprzedazy bo jest przez cos przycisniety do muru, i nie moze
          za bardzo czekac na lepsze oferty, i sie nie targuje. I tak dalej.
          Na to wszystko trzeba czasu i troche szczescia.
          Ja od paru lat zyje w remoncie. Kazdy nasz dom odnawialismy gruntownie,
          szykujac je wlasnie pod sprzedaz. Obydwoje pracujemy zawodowo tak wiec remonty
          ciagnely sie bez konca. Maz robi wsszystko sam, wiec tak zaoszczedza sie na
          tzw. "fachowcach". Duzo materialow typu kafelki, itp. mielismu praktycznie za
          darmo, wiec w sumie nie wkladalismy duzo w te remonty wslasnych srodkow. Ale
          jednak i tak troche forsy sie w to wlozylo.
          Jak masz jakies pytania, to pisz. Ja Was rozumiem bo bardzo lubie mieszkac w
          domu (zamiast w mieszkaniu), wiec nie dziwie sie ze szukacie takiego wyjscia.
          A wynajmowanie domu to dla mnie jest bezsens.
          Pozdrowienia,
          AgaRN

          • anita53 Re: Ratunku - Toronto-dziekuje 18.06.03, 22:52
            Bardzo Wam dziekuje za odpowiedz, a wlasciwie jej brak. Bez komentarzy.
            • ewunia_uk Re: Ratunku - Toronto-dziekuje 18.06.03, 23:34
              anita53 napisała:

              > Bardzo Wam dziekuje za odpowiedz, a wlasciwie jej brak. Bez komentarzy.


              Anito, cytuje Twoje pytanie:

              "Moj mąż planuje wyjazd za ocean. Wszystko pięknie i ładnie, ale jestem
              przerażona. On na pewno znajdzie prace, ale ja... cóż mi z wykształcenia,
              studiów. Nie wiem co o tym sądzić. Nie chcę być żoną swego męża- musze
              pracować. Dodam, że nie znam angielskiego. Jak mam na to patrzeć? Co myśleć?
              Czy nie jestem "za stara" na takie zmiany?"

              Wybacz, ale na takie pytanie (pytania?) to nawet poeta nie potrafilby
              odpowiedziec. I nawet nie piszesz, ile masz lat, a pytasz sie, czy jestes za
              stara.
              • aga_rn Re: Ratunku - Toronto-dziekuje 20.06.03, 05:20

                > anita53 napisała:
                >
                > > Bardzo Wam dziekuje za odpowiedz, a wlasciwie jej brak. Bez komentarzy.
                >
                >
                > "Moj mąż planuje wyjazd za ocean. Wszystko pięknie i ładnie, ale jestem
                > przerażona. On na pewno znajdzie prace, ale ja... cóż mi z wykształcenia,
                > studiów. Nie wiem co o tym sądzić. Nie chcę być żoną swego męża- musze
                > pracować. Dodam, że nie znam angielskiego. Jak mam na to patrzeć? Co myśleć?
                > Czy nie jestem "za stara" na takie zmiany?"
                >
                Widzisz Anito, tak sie zlozylo ze watek rozwinal sie w takim
                bardziej "konkretnym" kierunku (czyli konkretne pytania i odpowiedzi) a Twoj
                post sie w tym zagubil. Tak czasami bywa. Twoj post nadawalby sie raczej na
                osobny, zakladajacy nowy watek.
                No i jak pisze Ewunia, nic konkretnego nie napisalas ...
                Ja wyjechalam z Polski majac 25 lat. Za stara czy akurat w odpowiednim
                wieku ? Dla mnie - jak w sam raz. Zmiany ? Kiedy wyjezdzalam z Polski, to
                byla glowna sila napedowa. Ja chcialam ZMIAN !!!! Jak u Dezertera: "Potrzebne
                sa zmainy, konieczne sa zmiany, bo jesli nic sie nie zmieni, moze nadejsc dzien
                rebelii " wink
                Bylam w Polsce pielegniarka. Jestem w Kanadzie pielegniarka. Czyli
                wyksztalcenie to samo, a wlasciwie w Kanadzie to sie jeszcze doksztalcilam i
                caly czas doksztlacam w tym kierunku.
                Brak jezyka to jest problem. Ale znam ludzi ktorzy przyjechali tu bez zadnej
                znajomosci angielskiego, i sie go po prostu nauczyli smile
                Co tu jeszcze napisac ? Hmmm, wyjezdzac tak zeby zawsze mozna bylo wrocic.
                Emigracja nie jest dla kazdego.
                Tyle niekonkretnie ode mnie.
                Pozdrowka, i jak masz wiecej pytan to pisz
                AgaRN
          • ma.pi Re: Ratunku - Toronto 19.06.03, 15:01
            aga_rn napisała:

            > Czesc !
            > Mam na imie Agnieszka i mieszkam w Holland Landing smile
            > Czytam wasza dyskusje, i w sumie ma.pi pisze jak tu jest.
            > Tylko z tym zarobkiem przy sprzedazy domu ... Mozna zarobic, i to nie malo,
            > wliczajac w to nawet commission dla real estate agent, ale to zalezy od paru
            > rzeczy. Dla scislosci - sprzedalam dom w 1999, potem w 2001 roku. Pierwszy
            > kupiony z 5 %, drugi z 10 % wplaty. W obydwu przypadkach zarobilismy na
            > sprzedazach. Teraz mieszkam w trzecim domu, kupionym w 2001 ktory w chwili
            > obecnej, biorac pod uwage co sie dzieje na rynku, prawdopodobnie sprzedalby
            sie
            >
            > w ciagu paru dni, i tez bym na nim zarobila.
            > Ale nie wiem czy da sie przewidziec rynek tak zeby wiedziec na pewno co sie
            > bedzie dzialo ze pare lat (bo zdaje sie nie macie zamiaru osiedlac sie tutaj
            na
            >
            > stale). Zeby naprawde zarobic na sprzedazy domu, trzeba najpierw wybrac dom
            z
            > tzw. potential - czyli np. w dobrej okolicy ale tanszy niz sasiednie domy,
            > czesto zaniedbany tak, ze obniza cene domu, sprzedawany np. przez kogos komu
            > bardzo zalezy na sprzedazy bo jest przez cos przycisniety do muru, i nie moze
            > za bardzo czekac na lepsze oferty, i sie nie targuje. I tak dalej.
            > Na to wszystko trzeba czasu i troche szczescia.
            > Ja od paru lat zyje w remoncie. Kazdy nasz dom odnawialismy gruntownie,
            > szykujac je wlasnie pod sprzedaz. Obydwoje pracujemy zawodowo tak wiec
            remonty
            >
            > ciagnely sie bez konca. Maz robi wsszystko sam, wiec tak zaoszczedza sie na
            > tzw. "fachowcach". Duzo materialow typu kafelki, itp. mielismu praktycznie
            za
            > darmo, wiec w sumie nie wkladalismy duzo w te remonty wslasnych srodkow. Ale
            > jednak i tak troche forsy sie w to wlozylo.
            > Jak masz jakies pytania, to pisz. Ja Was rozumiem bo bardzo lubie mieszkac w
            > domu (zamiast w mieszkaniu), wiec nie dziwie sie ze szukacie takiego
            wyjscia.
            > A wynajmowanie domu to dla mnie jest bezsens.
            > Pozdrowienia,
            > AgaRN
            >


            Gwoli wyjasnienia, ja pisalam o domach do ktorych sie wprowadzasz i mieszkasz a
            nie remontujesz, bo ja sobie niewyobrazam mieszkac na placu budowy. Z tego tez
            wzgledu kupuje nowy dom a nie uzywany. A o takich rzeczach jak piszesz to wiem,
            ze ludzie tak robia i na tym zarabiaja. Tylko nie wiem czemu, ale zalozylam ze
            zalozycielce postu zalezy wlasnie na domu nie do remontu. Ale moze sie myle.

            Pozdrowienia.
            • rpg1 Re: Ratunku - Toronto 19.06.03, 17:23
              ma.pi napisała:

              > aga_rn napisała:
              >
              > > Czesc !
              > > Mam na imie Agnieszka i mieszkam w Holland Landing smile
              > > Czytam wasza dyskusje, i w sumie ma.pi pisze jak tu jest.
              > > Tylko z tym zarobkiem przy sprzedazy domu ... Mozna zarobic, i to nie mal
              > o,
              > > wliczajac w to nawet commission dla real estate agent, ale to zalezy od pa
              > ru
              > > rzeczy. Dla scislosci - sprzedalam dom w 1999, potem w 2001 roku. Pierw
              > szy
              > > kupiony z 5 %, drugi z 10 % wplaty. W obydwu przypadkach zarobilismy na
              > > sprzedazach. Teraz mieszkam w trzecim domu, kupionym w 2001 ktory w chwil
              > i
              > > obecnej, biorac pod uwage co sie dzieje na rynku, prawdopodobnie sprzedalb
              > y
              > sie
              > >
              > > w ciagu paru dni, i tez bym na nim zarobila.
              > > Ale nie wiem czy da sie przewidziec rynek tak zeby wiedziec na pewno co si
              > e
              > > bedzie dzialo ze pare lat (bo zdaje sie nie macie zamiaru osiedlac sie tut
              > aj
              > na
              > >
              > > stale). Zeby naprawde zarobic na sprzedazy domu, trzeba najpierw wybrac d
              > om
              > z
              > > tzw. potential - czyli np. w dobrej okolicy ale tanszy niz sasiednie domy,
              >
              > > czesto zaniedbany tak, ze obniza cene domu, sprzedawany np. przez kogos ko
              > mu
              > > bardzo zalezy na sprzedazy bo jest przez cos przycisniety do muru, i nie m
              > oze
              > > za bardzo czekac na lepsze oferty, i sie nie targuje. I tak dalej.
              > > Na to wszystko trzeba czasu i troche szczescia.
              > > Ja od paru lat zyje w remoncie. Kazdy nasz dom odnawialismy gruntownie,
              > > szykujac je wlasnie pod sprzedaz. Obydwoje pracujemy zawodowo tak wiec
              > remonty
              > >
              > > ciagnely sie bez konca. Maz robi wsszystko sam, wiec tak zaoszczedza sie
              > na
              > > tzw. "fachowcach". Duzo materialow typu kafelki, itp. mielismu praktyczni
              > e
              > za
              > > darmo, wiec w sumie nie wkladalismy duzo w te remonty wslasnych srodkow.
              > Ale
              > > jednak i tak troche forsy sie w to wlozylo.
              > > Jak masz jakies pytania, to pisz. Ja Was rozumiem bo bardzo lubie mieszka
              > c w
              > > domu (zamiast w mieszkaniu), wiec nie dziwie sie ze szukacie takiego
              > wyjscia.
              > > A wynajmowanie domu to dla mnie jest bezsens.
              > > Pozdrowienia,
              > > AgaRN
              > >
              >
              >
              > Gwoli wyjasnienia, ja pisalam o domach do ktorych sie wprowadzasz i mieszkasz
              a
              >
              > nie remontujesz, bo ja sobie niewyobrazam mieszkac na placu budowy. Z tego
              tez
              > wzgledu kupuje nowy dom a nie uzywany. A o takich rzeczach jak piszesz to
              wiem,
              >
              > ze ludzie tak robia i na tym zarabiaja. Tylko nie wiem czemu, ale zalozylam
              ze
              > zalozycielce postu zalezy wlasnie na domu nie do remontu. Ale moze sie myle.
              >
              > Pozdrowienia.
              Fakt , zalorzycielka postu , czyli ja myslala o domu nie do remontu (Male
              dziecko ) ale dobrze wiadziec to wszystko co napisala Agnieszka . Szczegolnie
              o wskazowce domu w dobrej okolicy , nasza agentka tez o tym wspominala , byly
              tzw okazje ale mowila ze ze wzgledy na okolice nie sprzedamy go szybko albo
              dostaniemy malo. Na przyklasd zdectdowalismy sie juz na dom a ona zwrocila
              uwage ze nad nim jest trakcja elektryczna i to nie jest dobrze . Dlatego mam do
              nie zaufanie bo spokojnie wcisnelaby nam ten dom- przecierzma z teg procet. Jak
              rozmawiam z moim mezem to i tak mam wrazenie ze bez drobnych poprawek sie nie
              obejdzie , najczeciej jest to malowanie , np przyslal mi zdjecia domu , fajny
              ale w srodku caly rozowo - amarantowo - fioletowy , psychodeleczne kolory smile
              Nie wiemy nawet czy do zamalowania - farby jakies dziwne. Juz bym chciala miec
              to za soba .
    • rpg1 Re: Ratunku - Toronto 19.06.03, 11:02
      Dziekuje za odzew .Agnieszko jak sobie radzicie z dojazdem ? Moj maz pisze ze
      z Newmarket jedzie teraz 35-40 min a z Keswick 45-50 , czy w zime bedzie to
      trwalo duzo dluzej ? Pytam bo znalezlismy 2 fajne oferty wlasnie tam ale nie
      planowalismy tak daleko , z drugiej strony jezioro......to tez pieknie ,
      widzialam juz te okolice . W H olland Landing tez bylam - pieknie tylko wtedy
      wydalo mi sie drogo , ale chyba dlatego ze akurat widzialam duze dzialki .Umysl
      matematyczny Ani tez mi sie przydal smile , jestesmy juz po rozmowie z bankiem ,
      mamy 30- 40 % wkladu ,wiec nie jest tak zle. Co do kupna domu w gorszym stanie
      to juz gorzej , oboje uwielbiamy majsterkowac , w obecnym domu wszystko
      robilismy sam , kafelki , malowanie , podlogi - zal zostawiac a nie chcemy
      sprzedac. Teraz niestety nie mozemy tak zrobic choc to rzeczywiscie bylby dobry
      zarobek bo mamy malenstwo - 3 miesieczne . Dlatego szukamy domu gotowego do
      wprowadzenia lub z malymi poprawkami .Co do rozterek do wyjazdu za ocean to ja
      nie zadawalabym takich pytan , kazdy jest inny , moje kolazanki pukaja sie w
      glowe na ten wyjaz , z malym dzieckiem , przerwa w zawodzie , tu mamy niezla
      sytuacje itd. Dla nas to wyzwanie , zmiana , lubimy podrozowac , nie mysle o
      pobycie na stale , lubie Polska i chyba bym sie nie zdecydowala ale na kilka
      lat ? Czemu nie ? Jak nam sie spodoba to pojedziemy do innego kraju na kolejny
      kontrakt jesli nie to mamy tu dom . Malo ryzykuje wiec mi latwiej .Z drugiej
      strony dziewczyny ktore tu sie odzywaja sa po kilka lat w Kanadzie i chyba tam
      zostana , radza sobie - wiec czemu ja mialabym sobie nie poradzic. Zobacze po
      przyjezdzie , najgozej boje sie tesknoty za bliskimy , tu mamy naprawde super
      znajomych.Nadal prosze o rady , wasze glosy sa odzwierciedleniem moich
      rozterek , zawsze dobrze wiedziec wiecej. Pozdrawiam was serdecznie .Zycze
      ocieplenia bo w Polcse od polowy maja mamy straszne upaly a u was podobno
      chlodno , to tez mnie dziwi bo klimat w Toronto mial byc lagodniejszy niz w
      vPolsce . Renata
      • ma.pi Re: Ratunku - Toronto 19.06.03, 15:27
        rpg1 napisała:

        > Dziekuje za odzew .Agnieszko jak sobie radzicie z dojazdem ? Moj maz pisze
        ze
        > z Newmarket jedzie teraz 35-40 min a z Keswick 45-50 , czy w zime bedzie to
        > trwalo duzo dluzej ?

        Ja akurat nie z Newmarket, ale wiem jak to w zimie wyglada, bo sama dojezdzam
        do pracy. Zazwyczaj nie jest tak zle, ale jest sporo dni kiedy to trwa.
        Szczegolnie jak pada snieg, do dopuki nie odsnieza to jazda moze zabarac nawet
        trzy razy dluzej. Ja do pracy dojezdzam ok. 30min, ale jak warunki
        atmosferyczne sa niesprzyjajace to zdazalo mi sie jechac i 2 godziny, ale to
        zadko. Zazwyczaj w takiej sytuacji trzeba doliczyc ok 50% wiecej czasu na
        dojazd.


        Pytam bo znalezlismy 2 fajne oferty wlasnie tam ale nie
        > planowalismy tak daleko , z drugiej strony jezioro......to tez pieknie ,
        > widzialam juz te okolice . W H olland Landing tez bylam - pieknie tylko wtedy
        > wydalo mi sie drogo , ale chyba dlatego ze akurat widzialam duze
        dzialki .Umysl
        >
        > matematyczny Ani tez mi sie przydal smile , jestesmy juz po rozmowie z bankiem ,
        > mamy 30- 40 % wkladu ,wiec nie jest tak zle. Co do kupna domu w gorszym
        stanie
        > to juz gorzej , oboje uwielbiamy majsterkowac , w obecnym domu wszystko
        > robilismy sam , kafelki , malowanie , podlogi - zal zostawiac a nie chcemy
        > sprzedac.

        To trzebabylo od razu tak pisac. Niestety tutaj ludzie kupujac pierwszy dom
        maja zazwyczaj wklad 5% (i to zazwyczaj jeszcze pzyczone od kogos lub wziete z
        karty kredytowej) i pozniej sie dziwia, ze po 5-ciu latach to splacili tylko
        10tys. w banku. Dlatego ja wyszlam z pozycji przecietnego Kanadyjczyka
        kupujacego dom.
        A z pozycji 30-40% taka sytuacja wyglada calkiem inaczej. Tylko chyba nalezy
        sie modlic, aby ceny domow nie spadly, a najlepiej dla sprzedajacych by rosly.


        Teraz niestety nie mozemy tak zrobic choc to rzeczywiscie bylby dobry
        >
        > zarobek bo mamy malenstwo - 3 miesieczne . Dlatego szukamy domu gotowego do
        > wprowadzenia lub z malymi poprawkami .Co do rozterek do wyjazdu za ocean to
        ja
        > nie zadawalabym takich pytan , kazdy jest inny , moje kolazanki pukaja sie w
        > glowe na ten wyjaz , z malym dzieckiem , przerwa w zawodzie , tu mamy niezla
        > sytuacje itd. Dla nas to wyzwanie , zmiana , lubimy podrozowac , nie mysle o
        > pobycie na stale , lubie Polska i chyba bym sie nie zdecydowala ale na kilka
        > lat ? Czemu nie ? Jak nam sie spodoba to pojedziemy do innego kraju na
        kolejny
        > kontrakt jesli nie to mamy tu dom .

        Ja tez mialam siedziec tylko kilka lat a juz jestem prawie 10 i mowiac szczerze
        nie mam zamiaru wracac. I juz chyba raczaj nie wroce. Po tylu latach to juz
        niestety nastepna emigracja. Nawet wracajac do swojego kraju od nowa tzreba
        wiele rzeczy zaczynac.


        Malo ryzykuje wiec mi latwiej .Z drugiej
        > strony dziewczyny ktore tu sie odzywaja sa po kilka lat w Kanadzie i chyba
        tam
        > zostana , radza sobie - wiec czemu ja mialabym sobie nie poradzic. Zobacze
        po
        > przyjezdzie , najgozej boje sie tesknoty za bliskimy , tu mamy naprawde super
        > znajomych.Nadal prosze o rady , wasze glosy sa odzwierciedleniem moich
        > rozterek , zawsze dobrze wiedziec wiecej. Pozdrawiam was serdecznie .Zycze
        > ocieplenia bo w Polcse od polowy maja mamy straszne upaly a u was podobno
        > chlodno , to tez mnie dziwi bo klimat w Toronto mial byc lagodniejszy niz w
        > vPolsce . Renata


        Lato w tym roku nam sie troche spoznia, pewnie dlatego, ze zatzrymalo sie w
        Polsce. Zazwyczaj w czerwcu to juz nam niezle dogrzewa, chociaz od tygodnia tez
        juz narzekac nie mozemy.
      • aga_rn Re: Ratunku - Toronto 19.06.03, 22:54
        Czesc Renato !
        Ja w tym roku przezylam swoja pierwsz zime jako kierowca, dojezdzajac z Holland
        Landing do Toronto (Hwy 400/Finch), nie bylo tak najgorzej. Miezzkam co prawda
        ponizej tego "snow belt" ale i tak mielimy chyba o wiele wiecej sniegu niz
        Toronto. Dalo sie przezyc. Nie mielismy ani jednej sytuacji aby nie moc
        wyjechac z naszej ulicy, itp smile, maz spoznil sie do pracy ze dwa razy, kiedy
        odcinek ulicy Dufferin w Toronto (normalnie moze 10 minut) "przejezdzal" 1.5
        godziny. Normalka smile
        Ja sama jezdze Hwy 9 potem wjezdzam na Hwy 400 i juz do koncu (pracuje przy
        400/Finch), a jezeli jedziemy razem z mezem to bierzemy Bathurst St.
        Nam rowniez bardzo podoba sie Keswick, ale jezeli zapadnie kiedys decyzja o s
        [przedazy tego domu, to wtedy staralibysmy sie kupowac ziemie wlasnie w
        okolicach Keswick/Georgina i budowac prywatnie. Ale to na razie mrzonki.
        Keswick dlatego ze ladnie, blisko jezioro, i wcale tak niedaleko od Toronto.
        Natomiast minus to fakt ze potrzebne sa dwa auta bo transport miejski czyli
        komunikacja to tutaj *sucks* smile czyli praktycznie nie istnieje. My na razie
        dzielimy sie jednym z mezem, i juz nam sie to daje we znaki (ja pracuje na
        zmiany, on normalnie ).
        Wracajac jeszcze do kupna, to ja tylko podalam przyklady kiedy mozna zarobic na
        odsprzedazy po krotkim czasie. Wcale nie myslalam ze Renata ma zamiar szukac
        ruiny i ja odnawiac wink Bo odnioslam wrazenie ze pisalyscie ze zarobek jest w
        ogole niemozliwy smile
        A agentka ma racje bo pierwsze co sie liczy w real estate to location,
        location, location smilewinkwink
        Najmniejsza dziupla w prime location kosztuje kokosy.
        A do domow kolo trakcji elektrycznych dorzuc jeszcze domy kolo torow
        kolejowych - tez ciezkie do odsprzedania.
        Pisalas o tych psychodelicznych kolorkach na scianach ... Zebys wiedziala
        jakie ja mialam przepiekne tapety, mniam, cudo, kwiatuszki, krateczki, bardzo
        ladnie to sie wszystko zrywalo smile)) i do smieci smile)) Tyle ze tutaj troche tego
        znajdziesz po domach bo kanadole bardzo czesto po prostu uwielbiaja tandete.
        Renatka, pisz jak masz jeszcze jakies pytania. Na pewno warto przyjechac i
        przekonac sie samemu jak tu jest. Ja przyjechalam z dobrym nastawieniem i tak
        jak ma.pi jestetm tu prawie 10 lat. I tez do Polski wracac nie bede (chyba ze
        na emeryture smile) ).
        pozdrowienia,
        Agnieszka

        rpg1 napisała:

        > Dziekuje za odzew .Agnieszko jak sobie radzicie z dojazdem ? Moj maz pisze
        ze
        > z Newmarket jedzie teraz 35-40 min a z Keswick 45-50 , czy w zime bedzie to
        > trwalo duzo dluzej ? Pytam bo znalezlismy 2 fajne oferty wlasnie tam ale nie
        > planowalismy tak daleko , z drugiej strony jezioro......to tez pieknie ,
        > widzialam juz te okolice . W H olland Landing tez bylam - pieknie tylko wtedy
        > wydalo mi sie drogo , ale chyba dlatego ze akurat widzialam duze
        dzialki .Umysl
        >
        > matematyczny Ani tez mi sie przydal smile , jestesmy juz po rozmowie z bankiem ,
        > mamy 30- 40 % wkladu ,wiec nie jest tak zle. Co do kupna domu w gorszym
        stanie
        > to juz gorzej , oboje uwielbiamy majsterkowac , w obecnym domu wszystko
        > robilismy sam , kafelki , malowanie , podlogi - zal zostawiac a nie chcemy
        > sprzedac. Teraz niestety nie mozemy tak zrobic choc to rzeczywiscie bylby
        dobry
        >
        > zarobek bo mamy malenstwo - 3 miesieczne . Dlatego szukamy domu gotowego do
        > wprowadzenia lub z malymi poprawkami .Co do rozterek do wyjazdu za ocean to
        ja
        > nie zadawalabym takich pytan , kazdy jest inny , moje kolazanki pukaja sie w
        > glowe na ten wyjaz , z malym dzieckiem , przerwa w zawodzie , tu mamy niezla
        > sytuacje itd. Dla nas to wyzwanie , zmiana , lubimy podrozowac , nie mysle o
        > pobycie na stale , lubie Polska i chyba bym sie nie zdecydowala ale na kilka
        > lat ? Czemu nie ? Jak nam sie spodoba to pojedziemy do innego kraju na
        kolejny
        > kontrakt jesli nie to mamy tu dom . Malo ryzykuje wiec mi latwiej .Z drugiej
        > strony dziewczyny ktore tu sie odzywaja sa po kilka lat w Kanadzie i chyba
        tam
        > zostana , radza sobie - wiec czemu ja mialabym sobie nie poradzic. Zobacze
        po
        > przyjezdzie , najgozej boje sie tesknoty za bliskimy , tu mamy naprawde super
        > znajomych.Nadal prosze o rady , wasze glosy sa odzwierciedleniem moich
        > rozterek , zawsze dobrze wiedziec wiecej. Pozdrawiam was serdecznie .Zycze
        > ocieplenia bo w Polcse od polowy maja mamy straszne upaly a u was podobno
        > chlodno , to tez mnie dziwi bo klimat w Toronto mial byc lagodniejszy niz w
        > vPolsce . Renata
        • edytkus Re: Ratunku - Toronto 19.06.03, 23:18
          Aga_rn dawno Cie tu nie bylo, myslalam ze sie obrazilas wink
          • aga_rn Re: Ratunku - Toronto 20.06.03, 04:38
            edytkus napisała:

            > Aga_rn dawno Cie tu nie bylo, myslalam ze sie obrazilas wink
            Hej E.T.
            Jak milo ze zauwazylas moja nieobecnosc smile
            Troche brakowalo czasu, praca, a przede wszystkim zajelam sie soba, hihihi,
            wieczory na silowni, rzucilam miesiac temu palenie (a palacz byl ze mnie
            heavy), tak wiec na forum mnie nie bylo. Nawet malo czytalam. Moze teraz
            odrobie zaleglosci, ale prawde mowiac to nie chce mi sie juz pisac o dietach
            matek karmiacych, bioderkach, alergiach i innych kuriozach ktore juz
            przerabialysmy na starym edziecku ... smile))
            Ale forum "Swiat" baaardzo mi sie podoba, chyba zyskalysmy duzo nowych emam z
            zagranicy bo ruch tu teraz o wiele wiekszy niz na starym edziecku, takie mam
            wrazenie. Super !
            Pozdrowka dla wszystkich,
            Aga RN
    • edytkus Re: Ratunku - Toronto 19.06.03, 23:17
      Ja z troche innej beczki dla zabicia ciekawosci, nie jestem prawnikiem ale czy
      cudzoziemiec bez stalego pobytu (3 lata to pobyt tymczasowy?) ma prawo do kupna
      domu w Kanadzie?
      • rpg1 Re: Ratunku - Toronto 20.06.03, 11:49
        Witajcie
        Pracownik czasowy tez ma prawo do kupna to juz wiemy na pewno , jesli jest
        zatrudniony , ma pozwolenia na prace , wize itd to mozna wszystko kupic.Jako
        ciekawostke podam fakt ze agentka doradzila nam kupno jakiejs rzeczy na raty
        zeby miec jakas przezlosc bankowa , ze niby jestesmy solidni i splacamy w
        terminie . Maz natomiast robil odwrotnie czyli wszystko np odkurzacz tv ,
        suszarke itd kupowal za gotowke zeby wlasnie takich obciazen nie miec smile
        Paranoja . A i mamy inny problem wczoraj zdal prawojazdy bo miedzynarodowe jest
        waznr tylko 2 miesiace i przedewszystkim chce kupic samochod a bez prawa jazdy
        nie chca MU SPRZEDAC ! Zdal test i okazalo sie ze praktyczny moze zdac
        w ....grudniu . Tylko wtedy sa terminy. Nie wiem co zrobimy bo wynajmowanie tak
        dlugo to mnostwo pieniedzy .Moze wiecie gdzie to mozna zrobic szybciej . Bardzo
        pocieszyla mnie Agnieszka zdaniemi o Keswick , tam nadal sa fajne oferty wiec
        moze tam wyladujemy. Choc jak mnie zima sama zasypie to nie wiem co zrobie (
        mezus duzo podrozuje ). Pozdrowienia z deszczowej dzis Polski .
        • edytkus Re: Ratunku - Toronto 20.06.03, 14:38
          rpg1 napisała:

          > Jako
          > ciekawostke podam fakt ze agentka doradzila nam kupno jakiejs rzeczy na raty
          > zeby miec jakas przezlosc bankowa , ze niby jestesmy solidni i splacamy w
          > terminie . Maz natomiast robil odwrotnie czyli wszystko np odkurzacz tv ,
          > suszarke itd kupowal za gotowke zeby wlasnie takich obciazen nie miec smile
          > Paranoja .

          Ja co prawda nie z Kanady a z USA ale paranoja to rzeczywiscie jest - im wiecej
          masz dlugow tym wiekszy kredyt ci dadza. Ja od lat bezskutecznie walcze o
          wiekszy limit na kartach kredytowych, a nie chca mi dac bo zawsze wszystko
          spacam w calosci na czas. No po prostu nie oplacam sie im smile
          • ma.pi Re: Ratunku - Toronto 20.06.03, 16:46
            edytkus napisała:

            >
            > Ja co prawda nie z Kanady a z USA ale paranoja to rzeczywiscie jest - im
            wiecej
            >
            > masz dlugow tym wiekszy kredyt ci dadza. Ja od lat bezskutecznie walcze o
            > wiekszy limit na kartach kredytowych, a nie chca mi dac bo zawsze wszystko
            > spacam w calosci na czas. No po prostu nie oplacam sie im smile


            A ja tez zawsze wszystkie karty place w terminie i nigdy na mnie nie zarabiaja,
            a limit co roku automatycznie mi zwiekszaja. Moze w USA maja inne zwyczaje niz
            w Kanadzie.
            A z tym kupowaniem na kredyt to chodzi o to zeby miec wyrobiony "credit
            record". Tzn., ze bank czy instytucja udzielajaca Ci pozyczki jest w stanie
            sprawdzic, czy Ty splacasz regularnie swoje naleznosci. I niewazne czy splacasz
            w calosci czy tez rozkladasz sobie to na raty. Najwazniejsze jest zeby nie
            spozniac sie z terminem.
            W tej chwili duzo sklepow sprzedaje na raty bez procentu. I mozecie np. z
            czegos takiego skorzystac kupijac np. meble czy jakis sprzet do domu i juz
            rekord wyrobiony. Normalne uzywanie kard kredytowych i nawet splacanie ich w
            terminie zeby nie placic odsetek tez wyrabia Wam rekord. Po prostu musiscie sie
            gdzies w tych bazach danych pojawic.
        • aga_rn Re: Ratunku - Toronto 20.06.03, 14:38
          Renatko, nie mialam pojecia ze tak dlugo trzeba czekac na road test.
          Po pierwsze, niech maz sprobuje poza Toronto, np. Orangeville, Aurora, Barrie.
          Ja np. zdawalam road test w Kitchener. Jezeli tez tak dlugo trzeba czekac, to
          chyba nie ma wyjscia jak zdawac z instruktorem. Tzn. instruktor zalatwi
          termin, wtedy sie chyba tak dlugo nie czeka.
          W kazdym razie sprobowac mozna chociaz to kosztuje. Jak zdawalam to instruktor
          zawiozl mnie na egzamin, przed egzaminem mialam godzine nauki jazdy (po tej
          okolicy gdzie sie zdaje egzamin). Nie ma tych bezsensownych manewrow na
          placyku. Wszystko kosztowalo 140 dolarow. Jezeli bedziesz zainteresowana to
          moge Ci podac nr telefonu do bardzo fajnego instruktora. W ubieglym roku byl
          strajk pracownikow wydzialu komunikacji, potem oczywiscie nawal egzaminow ktore
          sie nie odbyly. A moj instruktor zalatwil bardzo bliski termin, nie musialam
          dlugo czekac. Oni chyba maja jakies specjalne wejscia wink
          Co do opieki nad dziecmi to kazdy probuje jak moze. Albo niania w domu, home
          day care, day care w szkolach, babcia z Polski, itp. Ja np. mam teraz u siebie
          moja ciocie z wizyta. Ciocia wraca do domu w sierpniu, i na razie zapowiada
          sie ze bede musiala pracowac tylko w weekendy, zeby w tygodniu byc w domu. Ale
          jeszcze nie do konca postanowione.
          W lokalnych gazetach jest zawsze duzo ogloszen dot. child care, i chociaz na
          pewno nie mamy takiego duzego wyboru jak w Toronot, czy w Mississauga, to jakos
          radzic sobie trzeba smile))
          Jeszcze raz o tym sniegu, hihihi, ja nie wiem, zawsze slyszalam te historie o
          strasznych sniegach na polnoc od Toronto, w tym roku tez bylo bardzo duzo
          sniegu a jednak dalo sie przezyc. U mnie w pracy jest duzo pielegniarek z
          polnocy - Newmarket, Innisfil, Barrie, jedna z Keswick i z Wasaga Beach. I
          jakos dojezdzaly nawet w najgorsza pogode.
          Pozdrowienia,
          Agnieszka
          • rpg1 Re: Ratunku - Toronto 20.06.03, 17:56
            aga_rn napisała:

            > Renatko, nie mialam pojecia ze tak dlugo trzeba czekac na road test.
            > Po pierwsze, niech maz sprobuje poza Toronto, np. Orangeville, Aurora,
            Barrie.
            >
            > Ja np. zdawalam road test w Kitchener. Jezeli tez tak dlugo trzeba czekac,
            to
            > chyba nie ma wyjscia jak zdawac z instruktorem. Tzn. instruktor zalatwi
            > termin, wtedy sie chyba tak dlugo nie czeka.
            > W kazdym razie sprobowac mozna chociaz to kosztuje. Jak zdawalam to
            instruktor
            >
            > zawiozl mnie na egzamin, przed egzaminem mialam godzine nauki jazdy (po tej
            > okolicy gdzie sie zdaje egzamin). Nie ma tych bezsensownych manewrow na
            > placyku. Wszystko kosztowalo 140 dolarow. Jezeli bedziesz zainteresowana to
            > moge Ci podac nr telefonu do bardzo fajnego instruktora. W ubieglym roku byl
            > strajk pracownikow wydzialu komunikacji, potem oczywiscie nawal egzaminow
            ktore
            >
            > sie nie odbyly. A moj instruktor zalatwil bardzo bliski termin, nie musialam
            > dlugo czekac. Oni chyba maja jakies specjalne wejscia winkBardzo prosze o ten
            telefon , rozmawialismy o tym z mezem , na pewno przyda sie mi .Mam prawo jazdy
            11 lat i codziennie jezdze samochonem , glownie po miesci , bardzo to lubie ,
            nawet teraz z mala czuje sie swietnie , fotelik i hoop. Bede musiala zdawac u
            was jeszcze raz tak jak wszscy , troche sie boje ale maz twierdzi ze test byl
            prosty .Ciekawe jak z praktycznym ?
            > > Z tego co piszecie w sprawie opieki nad dziecmi to jest duzy wybor ,
            szczegolnie fajnia propozycja to opieka w czasie kursu angielskiego. Rodzin wam
            zazdroszcze ,zeby specjalnie przyjechac i opiekowac sie dzicmi ? U mnie to nie
            mozliwe . Milego dnia >. >
            >
        • ma.pi Re: Ratunku - Toronto 20.06.03, 14:40
          rpg1 napisała:

          > Witajcie
          > Pracownik czasowy tez ma prawo do kupna to juz wiemy na pewno , jesli jest
          > zatrudniony , ma pozwolenia na prace , wize itd to mozna wszystko kupic.Jako
          > ciekawostke podam fakt ze agentka doradzila nam kupno jakiejs rzeczy na raty
          > zeby miec jakas przezlosc bankowa , ze niby jestesmy solidni i splacamy w
          > terminie . Maz natomiast robil odwrotnie czyli wszystko np odkurzacz tv ,
          > suszarke itd kupowal za gotowke zeby wlasnie takich obciazen nie miec smile
          > Paranoja . A i mamy inny problem wczoraj zdal prawojazdy bo miedzynarodowe
          jest
          >
          > waznr tylko 2 miesiace i przedewszystkim chce kupic samochod a bez prawa
          jazdy
          > nie chca MU SPRZEDAC ! Zdal test i okazalo sie ze praktyczny moze zdac
          > w ....grudniu . Tylko wtedy sa terminy. Nie wiem co zrobimy bo wynajmowanie
          tak
          >
          > dlugo to mnostwo pieniedzy .Moze wiecie gdzie to mozna zrobic szybciej .

          Renata, niech Twoj maz podzwoni po mniejszych miejscowosciach. Jak ja zdawalam
          egzamin to termiy w Toronto byly za 8 miesiecy. A zadzwonilam do Guelph (100 km
          od Toronto) i termin mialam za dwa tygodnie.
      • ma.pi Re: Ratunku - Toronto 20.06.03, 14:37
        edytkus napisała:

        > Ja z troche innej beczki dla zabicia ciekawosci, nie jestem prawnikiem ale
        czy
        > cudzoziemiec bez stalego pobytu (3 lata to pobyt tymczasowy?) ma prawo do
        kupna
        >
        > domu w Kanadzie?


        Wystarcza pieniadze. Nic wiecej nie potrzebujesz.
        Jakis czas temu byla afera z polska rodzina, ktora chyba z 10 lat siedziala na
        czarno w Kanadzie i w tym czasie kupili nawet dom. A na koniec ich deportowali.
        Co sie stalo z domem to nie wiem. Podejzewam, ze sprzedali urzywajac
        posrednika. Bo nawet jak Cie deportuja to Twoje mienie nie przepada.
    • rpg1 Re: Ratunku - Toronto 20.06.03, 11:53
      Jeszcze male pytanko , co robicie z dziecmi skoro pracujecie ?
      Przedszkola ,nianki , rodzina ? Zastanawiam sie co zrobie z mala jesli bede
      chciala sie pouczyc , doksztalcic . Jak to wyglada w tym ;rajskim" kraju ?
      • ma.pi Re: Ratunku - Toronto 20.06.03, 14:51
        rpg1 napisała:

        > Jeszcze male pytanko , co robicie z dziecmi skoro pracujecie ?
        > Przedszkola ,nianki , rodzina ? Zastanawiam sie co zrobie z mala jesli bede
        > chciala sie pouczyc , doksztalcic . Jak to wyglada w tym ;rajskim" kraju ?


        Moj starszy syn chodzil do domowego przedszkola. Tutaj istnieja cos takiego, ze
        mozna oficjalnie otworzyc takie przedszkole u siebie w domu. Ma sie wtedy pod
        opieka max. 5 dzieci. To jest tansze od normalnego przedszkola. Ja sobie bardzo
        chwalilam. Takie przedszkole jest pod kuratela specjalnej organizacji, ktora
        zrzesza te "przedszkolanki".
        Natomiast teraz mam opiekunke do dzieci, ktora przychodzi do domu.
        Bardzo czesto kobiety, ktore sa tutaj na wizycie zatrudniaja sie jako opiekunki
        do dzieci lub ludzi starszych.
        Czesto tez mamy ktore maja same male dzieci opiekuja sie innymi dziecmi, zeby
        dorobic. Czesto mozna znalezc taka opiekunke po sasiedzku. Tutaj gdzie teraz
        mieszkam juz od wielu lat mam cala liste zaufanych opiekunek. Po prostu mamy
        sobie przekazuja informacje na teamt pan, ktore sie tym zajmuja. Natomiast bede
        miala problem jak sie przeprowadze, bo tam nie znam nikogo i dlatego na
        poczatek przez pare miesiecy bedzie z nami ktos z rodziny z Polski aby
        opiekowac sie dziecmi, a my w tym czasie bedziemy sie rozgladac.
        Chociaz na poczatek jak nikogo nie bedziesz znala to ja bym Ci radzila
        skontaktowac sie z agencja zeby Ci polecili jakies przedszkole lub opiekunke,
        zanim nie poznasz ludzi z okolicy.
        Szkoly, ktore prowadza nauke jezyka angielskiego czesto maja tez przedszkola
        dla dzieci ktorych rodzice uczeszcaja na zajecia. I to przedszkole jest wtedy
        bezplatne. Ty tylko w czasie przerwy na lunch musisz isc i nakarmic swoje
        dziecko, bo w tym czasie przedszkolanki tez maja wolne.

        Pozdrowienia
        • anna.mama.gabriela Re: Ratunku - Toronto 20.06.03, 19:42
          Czesc
          dla pocieszenia ja zdalam w jeden dzien testy a na drugi dzien egazmin z jazdy
          mialam szczescie ktos zrezygnowal no i byl wolny termin zdawalam w Burlington
          to jest 50 km od Toronto .
          www.rus.mto.gov.on.ca/irtb/scripts/english/index.asp
          a to jest strona na ktorej mozna znalesc wczesniejsze termniny tylko trzeba
          dosc czesto sprawdzac i powinno sie udac .
          Warto wziasc sobie jedna jazde z instruktorem wytlumaczy na co zwracaja uwage
          na egzaminie .
          A odnosnie domu moj maz kupil bezemnie, chociaz tez nam sie wydawalo ze mamy
          podobne gusty no i teraz mi sie kilka zeczy nie podoba
          JA tu przyjechalam w listopadzie wiec cala zima w domu to byl dla mnie koszmar
          jak sie tylko zrobilo cieplo to juz mi sie coraz bardziej podoba no i pomalu
          sie przyzyczajam a mieszkam tu dopiero 7 miesiecy
          Pozdrowienia i powodzenia
    • edytkus Re: Ratunku - Toronto 20.06.03, 20:35
      Co do recordu kredytowego to zapis "w pamieci" trwa tylko kilka lat (oczywiscie
      ja pisze o tym jak jest w USA, a i tu bywa roznie w zaleznosci od stanu). Test
      pisemny na prawo jazdy w Kanadzie tez mozna zdawac w roznych jezykach? Ja
      zdawalam po polsku - po angielsku bardzo prosty ale po polsku to juz calkiem
      pestka, wszyscy znaja pytania za wczasu - tlumaczenie powalajace! NP. na
      obrazku jest znak ze strzalka z napisem "one way" i pytanie co dany znak
      oznacza?!
      • ma.pi Re: Ratunku - Toronto 20.06.03, 21:21
        edytkus napisała:

        > Co do recordu kredytowego to zapis "w pamieci" trwa tylko kilka lat
        (oczywiscie
        >
        > ja pisze o tym jak jest w USA, a i tu bywa roznie w zaleznosci od stanu).
        Test
        > pisemny na prawo jazdy w Kanadzie tez mozna zdawac w roznych jezykach? Ja
        > zdawalam po polsku - po angielsku bardzo prosty ale po polsku to juz calkiem
        > pestka, wszyscy znaja pytania za wczasu - tlumaczenie powalajace! NP. na
        > obrazku jest znak ze strzalka z napisem "one way" i pytanie co dany znak
        > oznacza?!


        W Kanadzie, tez mozna zdawac testy na prawo jazdy w swoim jezyku. Ja zdawalam
        po polsku.

        Co do "credit record" to jest sie tam caly czas. Tylko, ze jak np. sobie go
        zepsujesz to przez kilka lat mozesz miec problemy. Zalezy jakiego kalibru jest
        Twoje przewinienie. Jak np. oglaszasz niewyplacalnosc to przez 7lat jestes na
        czarnej liscie. Jak nie zaplacisz jakiegos rachunku i podadza Cie do tego
        rekordu, to np. mozesz miec problemy przez 2 lata. Mam znajomych, ktorzy niby
        cos tam mieli zaplacic i firma podala ich do recordu. Oni sie odwolali do sadu,
        bo tamci chcieli te pieniadze nielegalnie. I w sadzie wygrali i firma musiala
        wszystko odkrecac, a w przeciwnym wypadku przez 3 lata mieliby klopoty. Takze
        czasem na takiej czarnej liscie czlowiek moze sie znalec niewinnie i dowiaduje
        sie o tym jak np. chce sobie wyrobic nowa karte kredytowa.
        • edytkus Re: Ratunku - Toronto 20.06.03, 22:15
          ma.pi napisała:

          > edytkus napisała:
          >
          Takze
          > czasem na takiej czarnej liscie czlowiek moze sie znalec niewinnie i
          dowiaduje
          > sie o tym jak np. chce sobie wyrobic nowa karte kredytowa.

          Albo jak sie okaze ze ktos sie pod kogos podszyl i narobil dlugow w jego
          imieniu. Najlepiej co jakis czas prosic o raport z raportu wink tyle ze to jest
          odplatne (i wcale nie takie tanie, ale tu nawet pisemne dane o stanie wlasnego
          zdrowia u lekarza kosztuja kilkadziesiat dolarow, zdzierstwo)
    • rpg1 Re: Ratunku - Toronto 24.06.03, 21:50
      Witam wszystkie pomagajace mi mamy !
      Za miesiac lece do Kanady , czekaja mnie tu tylko chrzciny i przeprowadzka .
      Nie zdecydowalismy sie na kupno bez mojego udzialu - mysle ze spora w tym
      zasluga e-mam . Mamy kilka upatrzonych , przyjade , wybiore i jesli zaakceptuje
      i bedzie aktualny moze kupimy . Ciekawe jest to ze moj maz byl u znajomych z
      pracy w wynajmowanym w centrum , nad samyn jeziorem z pieknym widokiem na nie i
      bardzo mu sie to podobaLO . Placa tyle ile on w Newmarket . Bedzie niezly numer
      jak wyladujemy w bloku - may zagorzali przeciwnicy , z drugiej strony parki ,
      inne dzieci , dobry dojazd .Serdecznie was pozdrawiam -Renata
    • rpg-1 Re: Ratunku - Toronto 25.01.04, 05:19
      Czesc
      Dawno temu zalozylam ten post i dostalam od was mnostwo cennych rad .
      Przyjechalam do Kanady , osiedlilismy sie w Keswick, mamy fajny dom i
      przemilych uczynnych sasiadow. Znalazlam lekarza ,wyrobilismy dokumenty dla
      mnie i corki , urzadzilismy w miare mieszkanie . Udalo nam sie nawet pojechac
      na swieta do Polski . Teraz zaczyna sie prawdziwy pobyt , mam kilka
      problemow , pierwszy to jezyk , chce sie uczyc ,jakos malo informacij na ten
      temat w okolicy choc naprawde sie rozgladam , po drugie niania , mnoze ktos
      moze polecic odpowiedzialna osobe na kilka godzin tygodniowo zakladajac ze
      znajde jekis kurs jezyka smile. Najwazniejsze to ..........ludzie , integruje sie
      jak moge , twarz boli od usmiechu ale moze gdzies w okolicy jest jeszcze inna
      mama siedzaca z malym dzieckiem w domy .Oswiadczam ze jestem zdrowa na ciele i
      umysle i nie stanowie zagrozenia a nawet czasami mozna ze mna milo spedzic
      czas ,co innego moja corcia............smile.Wiem ze wiekszosc z was to zaganiane
      kobiety i nie macie czasy na herbatki ale zawsze warto sprobowac...Pozdrawiam
      serdecznie Renata
      • ma.pi Re: Ratunku - Toronto 26.01.04, 15:58
        Nie bardzo kojaze gdzie jest Keswick. Pozniej sprawdze na mapie, ale chyba na
        polnoc od Toronto.

        W mniejszych miejscowosciach jest trudniej znalezc kursy angielskiego dla
        emigrantow. W Toronto i okolicy jest tego pelno. Takie kursy to LINC i ESL. Sa
        to kursy darmowe, czasami jest tylko jakas oplata wpisowa np. $10-15.
        Sa kursy dzienne, wieczorowe i na weekendy. Kursy dzienne czesto tez zapewniaja
        darmowa opieke nad dzieckiem. Tylko, ze z takimi maluchami to ciezko sie
        dostac, bo miejsc jest malo, a chetnych duzo. Z dziecmi powyzej 18 mies. juz
        jest latwiej.

        Gdzie znalez informacje? Szukaj tablic ogloszen na plazach, na slupach czytaj
        ogloszenia, przegladaj lokalne gazety, nawet te darmowe. Sprobuj znalezc
        jakies "community center" w Twojej okolicy. Przejzyj ksiazke telefoniczna, tam
        na "blue pages" powinnas znalezc gdzie uzyskac info dla nowoprzybylych. Wejdz
        na strone www.gov.on.ca/ tez tam sa info dla imigrantow. Moze
        znajdziesz co jest organizowane w Twojej okolicy. Wejdz na yahoo.ca i wrzuc
        odpowiednie haslo.

        Pozdr.

        Jak Ci sie podoba kanadyjska zima? Znowu dzisiaj pada.
        • ma.pi Re: Ratunku - Toronto 26.01.04, 19:43
          I zostaja jeszcze platne kursy np. w collage.
          • rpg-1 Re: Ratunku - Toronto 27.01.04, 22:52
            Dziekuje za odpowiedz , rano pisalam ze nie taka zima straszna (Nie wyslalo
            sie) , sasiad mi podjazd odsniezyl a tu zaczelo sypac i nic nie widac z tego
            odsniezania. Nie martwie sie tym bo jak nas zasypie to moj malzonek bedzie
            mogl pracowac z domu haha .Moje dziecko intensywnie zabkuje i rownie
            intensywnie poznaje swiat ale tylko w mojej obecnosci z moim
            zaangazowaniem .Moze wciagnie w swoje zajecia ojca a ja sie wyspie .Ze strony
            internetowej skorzystalam i zaluje ze nie mieszkam w Toronto , ile
            mozliwosci .Pozdr
            • aga_rn Re: Ratunku - Toronto 27.01.04, 22:59
              Hej Renata, docenisz uroki Keswick w lecie smile
              Ja niestety w Holland Landing juz nie mieszkam (tesknie za ta okolica bo
              naprawde jest przyjemnie) - jestesmy troszke na zachod od Alliston, ponizej
              bazy wojskowej Borden. Straszna dzicz tutaj i praktycznie nieustannie pada
              snieg. Nawet nie chce nam sie codziennie odsniezac podjazdu -
              tylko "wyjezdzamy" drozki kolami smile
              Czekamy na wiosne smile Ale za Toronto nie tesknie ...
              Pozdrowienia,
              AgaRN
              • rpg-1 Re: Ratunku - Toronto 28.01.04, 00:08
                Hej
                Bylam w bazie Borden , moj maz to maniak - modelarz.W Keswick tez niezla
                dzicz , mieszkamy na samym koncu .
                • ma.pi Re: Ratunku - Toronto 28.01.04, 15:04
                  Przypomnialo mi sie jeszcze, ze sa kursy korespondencyjne. Nie pamietam gdzie
                  to trzeba zadzwonic, ale moze uda Ci sie znalezc cos na internecie. Przysylaja
                  Ci do domu materialy. Ty sie uczysz i dzwonisz do nauczyciela, zeby Cie
                  przepytal itd.

                  A moze znajdziesz cos w Barrie. Juz wiem gdzie jest Keswick. Teraz to nie, ale
                  od wiosny to nawet dojadz autobusem nie powinien byc problemem.

                  Pozdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka