Gość: Sauberkeit
IP: 207.61.17.*
09.07.03, 21:31
Polska ma poważne opóźnienia we wdrożeniu unijnych norm sanitarnych
Cztery miesiące przed godziną prawdy
Polska ma bardzo poważne zaległości w dostosowaniach do unijnych norm
sanitarnych żywności. Jeśli w ciągu 4 miesięcy ich nie nadrobi, Komisja
Europejska może zalecić wyłączenie rynku handlu spożywczego naszego kraju z
reszty Wspólnoty w pierwszych latach członkostwa.
Wczoraj cierpkich uwag Komisji wysłuchał wiceminister rolnictwa Jerzy
Pilarczyk. Powtórzy je w nadchodzącym tygodniu komisarz ds. sanitarnych UE
David Byrne podczas wizyty w Warszawie. Jego rzeczniczka Beate Gminder
przyznała wczoraj, że "przygotowania Polski muszą być zasadniczo
przyspieszone". Jej zdaniem "nie można wykluczyć, że Komisja zaleci
zastosowanie tzw. klauzuli ochronnej", na podstawie której zostanie utrzymana
kontrola w handlu żywnością w pierwszych latach członkostwa. Wówczas tylko
wybrane zakłady mogłyby eksportować swoje produkty do pozostałych
krajów "25". Decyzja zapadnie 5 listopada wraz z publikacją przez KE
ostatecznego raportu o wypełnianiu przez Polskę zobowiązań podjętych w
negocjacjach.
Bez dobrego wyjścia dla mleczarń i rzeźni
Najbardziej niepokojąca sytuacja jest w mleczarniach, zakładach mięsnych i
przetwórstwa rybnego. Obiecaliśmy, że w ciągu roku liczba mleczarń
spełniających unijne normy skoczy z 49 do 221, a zakładów mięsnych z 72 do
2053. Na kilka miesięcy przed datą akcesji wiadomo już, że jest to
niemożliwe. "Plany modernizacji zakładów muszą zostać zrewidowane, aby stały
się bardziej realne i wiarygodne" - piszą eksperci KE w raporcie z inspekcji
w Polsce sprzed kilku tygodni. Wczoraj Jerzy Pilarczyk podjął negocjacje w
sprawie takiej właśnie rewizji, jednak żadnych danych podać nie chciał.
Dobrego wyjścia z tej sytuacji jednak nie ma. Jednym z możliwych jest np.
dopisanie kolejnych zakładów do listy 111 mleczarń i 282 zakładów mięsnych,
które otrzymały 3 - 4-letni okres przejściowy. Mogły to uczynić do 30
czerwca. Jednak na pytanie, ile zakładów zdecydowało się na taki krok,
minister Pilarczyk wczoraj nie udzielił odpowiedzi. Na zasadniczą modyfikację
list nie zgadzają się zresztą kraje "15" w obawie, że system wymknie się spod
kontroli i nie da się zagwarantować, że niespełniające unijnych norm produkty
będą sprzedawane jedynie na rynku polskim. Wyroby zakładów objętych okresem
przejściowym będą zresztą oznakowane specjalną, kwadratową pieczątką, co może
odstraszyć polskich konsumentów. Nie zostaną także objęte systemem dopłat do
eksportu, co pozwoliłoby je upłynnić np. w krajach b. ZSRR.
Innym rozwiązaniem jest zamknięcie części przedsiębiorstw, co - zdaniem
ekspertów - i tak się stanie wraz z koncentracją i specjalizacją produkcji.
To także wydaje się jednak trudne ze względów socjalnych. Rząd i tak zgodził
się na zaprzestanie produkcji 81 mleczarń i 1672 zakładów mięsnych wraz z
przystąpieniem kraju do Wspólnoty. Niepewny jest też los wielu spośród 1,1
mln gospodarstw dostarczających dziś mleko. Dla tych, które mają jedną czy
dwie krowy, zakup chłodziarek czy sprzętu do dojenia nie jest opłacalny. A
bez tego nie ma mowy o wypełnieniu unijnych norm sanitarnych.
Import żywności bez kontroli
Polska do tej pory nie wprowadziła do ustawodawstwa przepisów o dobrostanie
zwierząt, choć mamy je wszystkie (poza parametrami klatek dla kur-niosek)
wdrożyć już za 9 miesięcy. W grę wchodzą poważne inwestycje, np. w budowę
punktów wypasu przewożonych na większe odległości zwierząt.
Poważna praca pozostaje do zrobienia, aby ustanowić system kontroli
sanitarnej żywności importowanej do Polski z krajów spoza UE. Do maja ma
powstać 7 odpowiednio wyposażonych przejść granicznych. Na razie KE nie
zatwierdziła żadnego, choć zdaniem Pilarczyka gotowe są już dwa przejścia:
morskie w Szczecinie i lądowe w Korczawie na Podkarpaciu.
Polska nie przedstawiła w Brukseli informacji o systemie szybkiego
oddzielenia od reszty kraju poszczególnych regionów w razie wybuchu epidemii
zwierząt. Problemem pozostaje identyfikacja pochodzenia bydła, niezbędny
element skutecznej walki z BSE. Większość zwierząt została co prawda
zakolczykowana, ale tylko o 55 procent z nich dane wprowadzono do centralnego
komputera. Dopiero od 1 listopada ma być wprowadzony całkowity zakaz
karmienia trzody chlewnej i drobiu mączkami pochodzenia zwierzęcego, co było
powodem wybuchu epidemii szalonych krów. Częsta jest nadal praktyka grzebania
przez rolników zwierząt, które padły w podejrzanych okolicznościach. Prawo
europejskie wymaga, aby ciała zostały zbadane i zniszczone w specjalnych
zakładach. KE zwraca jednak uwagę, że w wielu przypadkach przedsiębiorstwa i
rolnicy nawet nie mogą dostosować się do unijnych reguł, bo do tej pory część
przepisów wykonawczych nie została wdrożona do polskiego prawa.
Jędrzej Bielecki z Brukseli