Powtarza swa modlitwe przed zasnieciem imigrant. Chociaz sam juz od
dawna nie wierzy w to co sobie powtarza, chroni go ten imigracyjny
mit przed ostatecznym szalenstwem ....
A rankiem odmawia kolejny imigracyjny rozaniec:
>nigdy nie przyjedziesz do USA
> i do konca swojego zycia musisz wychwalac to co masz a probowac
> zdyskredytowac to co my mamy
> MUSISZ bo nie masz innego wyboru
....mimo ze sekunde pozniej przkonal sie ze mam, ja japo, inny
wybor, malo tego, wlasnie jestem w USA ......
> a moze i wiecej czerwona gnido.
> my jezeli kiedykolwiek zechcemy / zmienimy zdanie to ZAWSZE mozemy
> wrocic do twojego raju
I tu dochodzimy do sedna: Nie, nie mozecie. Chociaz pieniadze nie sa
do szczesia potzrebne ( tak mowia ci co je maja) to jednak jakze
trudno bez nich.
do konca swojego zycia musisz wychwalac to co masz a probowac
> zdyskredytowac to co my mamy
A coz ty, imgrancie, takiego masz z czym moglbys "zawsze wrocic"?
Albo chociaz nie narazic sie na pelne politowania spojrzenia kolegi
z liceum ? Dajace ulude dobrobytu wyleasowany samochod srebrzysty i
domek ktory bedziesz jeszcze splacal przez 20 lat ?
To wroc, nawet na mieszkanie ci nie starczy w wiekszym miescie
dzisiaj

I co? Pozostaje odmowic kolejny rozaniec- wszystko niewazne ,
najwazniejsze ze swiety spokoj mam w zyciu.....