swiatlo
11.09.03, 22:09
Kupili sobie znajomi znajomych dom w Kelownie B.C.. Za gotowke za 200 tys
dolcow. W ladnej dzielnicy, przyzwoity dom.
No i jak to Polak, on oczywiscie wszystko wie lepiej. Wykombinowal sobie ze
nie warto placic za ubezpieczenie tego domu. Bo po co, przyzwoita dzielnica,
i tak nie okradna, nie ma powodzi bo dom na gorce, wiec po co? A i
zaoszczedzi sie te trzysta dolcow rocznie. A inne glupki jak chca to niech
placa. On jest madrzejszy od tych glupich kanadoli.
To nic ze i tak na ubezpieczenie samochod placi juz ponad 2000 rocznie.
No i Polak przecwanil tym razem. Przyszla susza stulecia, cala Kelowna sie
pali, setki domow spalonych, pol miasta ewakuowane.
No i dom Polaka tez sie spalil. I co? Dwiescie tysiecy poszlo jakby spuscic w
kiblu.
Tacy to jestesmy madrzy i cwani...