Dodaj do ulubionych

Polski rynek pracy na tle UE

IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.10.03, 18:32

Nasz rynek pracy na tle UE
Robert Sołtyk, Bruksela 12-10-2003, ostatnia aktualizacja 12-10-2003 17:55

Bezrobocie spadało ostatnio we wszystkich krajach przystępujących do Unii, z
niechlubnym wyjątkiem Polski, gdzie bez pracy jest aż co piąty dorosły! Mamy
za mało ludzi z dyplomami studiów wyższych, archaiczną strukturę zatrudnienia
i złą strukturę płac, faworyzującą górnictwo i wielkie molochy przemysłowe
Opublikowany w ub. tygodniu w Brukseli raport Komisji Europejskiej
"Zatrudnienie w Europie. 2003" przypomina o stojącym przed poszerzoną Unią
niezwykle ambitnym celu: stworzenia do 2010 r. w 25 krajach UE 22 mln nowych
miejsc pracy (przyrost netto ponad 3 mln rocznie!). To dopiero gwarantuje, że
Europa zgodnie z tzw. Strategią Lizbońską osiągnie wskaźnik zatrudnia 70 proc.
siły roboczej. Dzś ta średnia to 64,3 proc., wobec 71,9 proc. w USA. Po
poszerzeniu UE nastąpi jednak pogorszenie sytuacji na rynku pracy - średni
wskaźnik zatrudnienia spadnie do 62,9 proc. Głównym winnym jest Polska i nasze
gigantyczne, największe w całej Europie bezrobocie sięgające blisko 20 proc. W
Unii w skutek gorszej w tym roku koniunktury bezrobocie zaczęło także powoli
rosnąć przekraczając 8 proc.

Najtragiczniej wygląda sytuacja młodych Polaków. Aż 42 proc. polskich
18-25-latków jest dziś bez pracy. W Unii bezrobocie młodzieży też jest niemal
dwukrotnie wyższe niż dorosłych, ale tam ten wskaźnik to zaledwie 15 proc.

Polska wraz ze Słowacją mają też najgorsze z 25 państw wskaźniki tzw.
długoterminowego bezrobocia. O ile w Unii od wielu miesiecy pracy nie może
znaleźć średnio 3 proc. aktywnych zawodowo (ale aż 8 proc. kobiet w
Hiszpanii), o tyle w dziesiątce kandydatów to 8,1 proc. Wskaźni ten wzrósł w
ostanim roku w naszych państwach aż o 0,6 proc. I znowu statystykę kandydatów
zaniża Polska (ponad 11 proc. bezrobocie długoterminowe, ponad 12 proc. wśród
kobiet). Bez nas inni nowi członkowie UE mieliby średnią zaledwie 5 proc.

Słowacja, Polska, Węgry i Słowenia, a z krajów starej UE Belgia, są w unijnym
ogonie jeśli chodzi o aktywność zawodową osób starszych, czyli 55-64 latków. O
ile średnia europejska przekracza 40 proc., to u nas jest to zaledwie 26,1
proc. (w Belgii 26,7 proc., 22,8 proc. w Słowenii). Tragiczny jest los
zwłaszcza polskich kobiet tuż przed lub tuż po osiągnięciu wieku emerytalnego
- ich aktywność zawodowa nie przekracza w Polsce 20 proc. (celem UE ze
strategii lizbońskiej jest wskaźnik 50 proc.).

Główny problem Polaków ze znalezieniem pracy wynika z braku wyższego
wykształcenia. Odesetek osób z dyplomem wyższej uczelni na rynku pracy w
naszym kraju to niespełna 10 proc. (gorsze wskaźniki mają Portugalia, Włochy,
Rumunia i Słowenia) - średnio dwukrotnie mniej niż w krajach Piętnastki
(najwięcej wysoko wykształconych ma Litwa - 36 proc.). Nie jest tajemnicą, że
to ludziom z najwyższym wykształceniem jest najłatwiej znaleźć pracę (patrz
tabelka 1) i w razie czego także najłatwiej ją zmienić na inną.

O ile w rolnictwie UE pracuje 3,7 proc. zatrudnionych, o tyle w polskim aż
18,5 proc. (europejski rekord, który pobije dopiero ewentualne wejście do UE
Rumunii z jej 32,3 proc. rolników). Unijnych rolników systematycznie zresztą
ubywa - w 2002 r. było ich aż o 12,7 proc. mniej wśród ogółu zatrudnionych w
UE niż w 1997.

Zaledwie 52,5 proc. pracuje w Polsce w sektorze szeroko pojętych usług i jest
to najgorszy wskaźnik wśród kandydatów, znowu poza zdecydowanie odstającą
Rumunią. W Unii ta średnia to 67,9 proc (wzrost o 11,7 proc. w ciągu pięciu
ostatnich lat). Nasze statystyki, a właściwie ich brak, nie pozwoliły Komisji
na porównanie udziału w polskiej gospodarce sektora high-tech - w UE to 11,1
proc. zatrudnionych.

Pomimo fatalnej sytuacji na rynku pracy mamy w Polsce:

jedną z najwyższych wśród państwa kandydujących gwarantowaną płacę minimalną
(liczoną w jednostkach siły nabywczej );

jedną z najgorszych w całej Europie strukturę płac - bardzo niski, poniżej 5
proc. udział premii i dodatków zależnych od wydajności pracy w proporcji do
całości wynagrodzenia; w UE to ok. 12 proc., a w Czechach prawie 20 proc.;

wyższe niż w Unii obciążenie pracy podatkami (aż dwukrotnie np. niż w Irlandii).

W Polsce najlepiej opłaca się wciąż pracować w górnictwie (zarobki o 68 proc.
wyższe niż średnia w przemyśle), a najmniej w budownictwie (12 proc. poniżej
średniej). Tak relatywnie dobrze zarabiających górników jak w Polsce nie ma w
żadnym kraju wchodzącym obecnie do UE - zbliżają się do nas jedynie Rumunia i
Bułgaria!

W usługach opłacalny jest w Polsce sektor finansowy (pensja o ponad połowę
wyższa od średniej), a mało intratne są hotelarstwo i restauracje (ponad jedna
trzecia poniżej średniej).- tu struktura zarobków jest dużo bliższa krajom UE.

W naszym przemyśle wszystko nadal stoi na głowie - w firmach najmniejszych
zarabia się o 39 proc. mniej niż średnia, a w gigantach, w większości nadal
państwowych, o 15 proc. ponad średnią.


Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl - 2003 © Agora SA
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka