Dodaj do ulubionych

Jak zaczynaliscie?

20.01.02, 10:18
Ciekawi mnie to bardzo.
Czytam rozne tu posty i wszyscy jakby mieli wspaniale prace/nowe zycie od
poczatku. A wiem ze to niemozliwe.
Wiec jak to bylo? Na poczatku?
Przyjechales/as do tego nowego kraju i co? Jaka byla pierwsza praca? Pierwsza
stawka godzinowa? Co jadles/as? Gdzie mieszkales/as? Jak dlugo zajelo ci
dojscie tam gdzie teraz jestes? Jak bylo z jezykiem? Legalizacja pobytu?
Tak uczciwie, normalnie - bez "przyjechalem/am tu i czerwony dywan i orkiestra
na mnie czekaly na lotnisku".

Pozdrawiam i czekam na wypowiedzi smile
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.turboline.skynet.be 20.01.02, 11:07
      To jest temat na ksiazke, nie na post do forum.
      • emigrantka Do Doki 20.01.02, 16:15
        Domyslam sie, moze zacznij pierwszy rozdzial? Chetnie poczytam smile
      • Gość: m&m Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.sanjose-01-02rs16rt.ca.dial-access.att.net 21.01.02, 03:44
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > To jest temat na ksiazke, nie na post do forum.

        Wszyscy od zera!

    • Gość: TexasBoy Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.ipt.aol.com 20.01.02, 11:32
      emigrantka napisał(a):

      > Ciekawi mnie to bardzo.
      > Czytam rozne tu posty i wszyscy jakby mieli wspaniale prace/nowe zycie od
      > poczatku. A wiem ze to niemozliwe.
      > Wiec jak to bylo? Na poczatku?
      > Przyjechales/as do tego nowego kraju i co? Jaka byla pierwsza praca? Pierwsza
      > stawka godzinowa? Co jadles/as? Gdzie mieszkales/as? Jak dlugo zajelo ci
      > dojscie tam gdzie teraz jestes? Jak bylo z jezykiem? Legalizacja pobytu?
      > Tak uczciwie, normalnie - bez "przyjechalem/am tu i czerwony dywan i orkiestra
      > na mnie czekaly na lotnisku".
      >
      > Pozdrawiam i czekam na wypowiedzi smile

      Zadasz czegos niemozliwego od Polakow, czegos czego nie ma w kraju jak rowniez
      na emigracji - NORMALNOSCI. Od niedawna jestem na forum GW i przegladam
      watki na forum swiat, kraj, gospodarka, itp. wypowiadajac sie czasami.
      To co sie rzuca w oczy od razu to nienaturalnosc wypowiedzi, uzywanie
      skrajnych argumentow, naciaganie rzeczywistosci i mitomania.
      Na forum przewazaja dwie zwalczajace sie fracje: bezkrytycznych,
      zarozumialych optymistow, ludzi sprytu i sukcesu oraz zacietych,
      czarnowidzacych wszystko oponentow, nieudacznikow. Brak tego srodka,
      wywazenia i glebszego przemyslenia oraz uczciwej oceny. Niewiele
      obiektywnej informacji mogacej pomoc innym na tym forum zrozumiec odlegle
      realia. Duzo wlasnego "ego", niewybrednych docinkow .... i duzo 'laciny".
      Co powoduje ta nienaturalnosc w zachowaniu? Kompleksy z Polski, a moze
      wyrzuty ze nie wszystko tu sie osiagnelo jak sie planowalo? Przeciez te
      forum jest anonimowe.
      Nie mam teraz czasu by przedstawic swojej drogi w USA, ale tylko stwierdze
      ze w zasadzie osiagnalem co chcialem, ale droga moja nie zaczela sie od
      czerwonych dywanow na JFK. Przeszedlem to co przechodzi wiekszosc
      przyjezdajacych, szczegolnie bez angielskiego (znalem dobrze niemiecki).
      I zanim wyladowalem tu gdzie obecnie mieszkam w sercu Ameryki, przeszedlem
      przez NY, Greenpoint i wiele innych miejsc, znam bol czekajacych godzinami,
      tygodniami w urzedach INS aby dostac najprostsza informacje, wiem, co to
      znaczy pracowac ciezko i dostac za ta prace czek, ktory bez pokrycia,
      ale znam rowniez smak sukcesu, nagrody za lata konsekwentnego dzialania.
      Nic nie przychodzilo tak latwo jak sie tym niektorym wydaje a z kolei
      niewiele jest problemow 'nie do przejscia'.

      Bede sledzil ten watek i byc moze odezwe sie pozniej.

      Pozdrawiam

      TexasBoy

      • emigrantka Do Texas Boy 20.01.02, 16:16
        Znajdz troche czasu, napisz wiecej smile
      • Gość: Renka Re: texas boy ty masz klapy na oczach IP: *.home.cgocable.net 23.01.02, 00:45
        Czasem wnerwi mnie i poniesie wypowiedz gbura z klapkami na oczach, szeregujaca
        ludzi jak srubki w fabryce, ze nie moge sie powstrzymac i chlapnelabym blotem
        po mordzie, ale przyzwoitosc i dobre wychowanie nakazuje wychylic sie zza
        krzeselka i zapytac: gdzie zescie panie sie tego wszystkiego dowiedzieli o
        ludziach z forum, he ?
        Ja osobiscie do slepych i gluchych nie naleze, ale nie zauwazylam tutaj zadnych
        ludzi, ktorych mozna by nazwac nieudacznikami, czy takimi, ktorzy maja zbyt
        krytyczne spojrzenie na zycie.To kompletna bzdura. Tu na forum wszyscy
        osiagneli i dalej osiagaja swoj osobisty sukces!!!
        Ze daja troche czadu z krytyka, to ZDROWO, znaczy MYSLA.Zmagaja sie ze swoim
        losem i daja sobie rade.Dla kazdego zreszta sukces w Ameryce oznacza co innego.
        Dla niektorych jest to juz tylko mieszkanie w dobrej dzielnicy, a dla innego
        bycie WLASCICIELEM tej dobrej dzielnicy..A jeszcze dla innych posiadanie
        swojego wymarzonego sportowego wozu z otwieranym dachem.., a moze jeszcze dla
        innych, zwyczajne, spokojne zycie bez wtracania sie wscibskich Polakow
        sasiadow..
        Kazdy sobie zyje jak chce i nie powinnismy ludzi kwalifikowac, na podstawie
        tego , gdzie mieszkaja i co maja, bo to JUZ TYLKO KWESTIA WIELKOSCI ZADLUZENIA.
    • Gość: iza Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.du.simnet.is 20.01.02, 11:47
      Przylaczm sie do tej wypowiedzi.Chodzi mi o osoby na tym forum.Racja.
      Jednak chce powiedziec ze ja jestem za utrzymaniem srodka.Jest wtedy duzo
      weselej i przyjemniej.
      Trzymajmy srodek!!!
      • emigrantka Do Iza 20.01.02, 16:17
        I? Cos troszke wiecej o wlasnych poczatkach?
        smile
    • karelia Re: Jak zaczynaliscie? 20.01.02, 13:20
      Wlasnie, co jest charakterystyczne. Nikt nie pisze jak zaczynal, jak szedl na
      lewo kiedy kazali mu isc na prawo, bo nie znal jezyka. Jak ciezko pracowal,
      albo nie pracowal w ogole , bo nie bylo pracy . Wiekszosc pisze o juz
      osiagnietych sukcesach: Mercedes, willa, gruby potfel, wakacje co najmniej 2
      razy do roku na jakiejs coraz bardziej egzotycznej wyspie, ciuchy, wspanial
      zona, praca o jakiej mozna marzyc...... Nikt nie pisze, ze zyje normalnie, moze
      lepiej niz w Polsce , ale tak w miare normalnie.Czasami nawet gorzej.Roznie to
      bywa, zalezy jaki kraj, jakie mozliwosci, jak los sprzyjal......
      A jak sie zaczynalo? No to moze byc roznie, zalezy z jakom bagazem sie
      przyjechalo, od czego sie zaczynalo, to moga byc dlugie opowiadania,Niektorzy
      na pewno mogliby ksiazke z tego ulozyc.
      Pozdrawiam K.
      • Gość: jojo Re: Zyje normalnie! IP: *.chello.no 20.01.02, 15:28
        Probowalam to przekazac wczesniej, w watku "Dlaczego mieszkam w tym miejscu
        swiata???". Poza tym, ze nie musze juz tesnic za mezem, ale w zamian tesknie za
        Polska (czytac: rodzina, przyjaciolmi, miejscami,...smacznym jedzeniem itd.
        itp.) - nie jest mi ani lepiej, ani gorzej niz bylo w Polsce.

        Roznice? Moge sobie pozwolic na prace, z ktorej w Polsce prawdopodobnie trudno
        bylo by mi sie utrzymac. Jest mi wiec w pewnym sensie latwiej, bo nie musze
        dorabiac po godzinach, a zaoszczedzony czas i energie moge zamienic np. na
        dodatkowe studia, zabawe z dzieckiem, lekture, spacery lub leniuchowanie po
        prostu.

        Sukcesow nie mierze w ilosci zgromadzonych przedmiotow, bo tych (poza,
        przywiezionymi glownie z Polski, ksiazkami) nie mam zbyt wiele. Mieszkamy w
        niewielkim, dwupokojowym mieszkaniu (wiekszosc wyposazenia rowniez pochodzi z
        mojego polskiego mieszkania). "Inwestujemy" w podroze, wyksztalcenie dziecka i
        ciagle podnoszenie wlasnych kwalifikacji - czyli dokladnie to samo, co
        robilabym w Polsce. Z ta roznica, ze tu jest moze odrobine latwiej i wciaz
        bardziej przystepnie.

        Co do pracy, to ta znalazla mnie sama, zanim w ogole zaczelam czegos szukac.
        Teraz sie nawet ciesze, ze tak sie stalo, bo po przeczytaniu setek artykulow i
        listow o tym, jak trudno obcokrajowcowi o zgodna z kwalifikacjami prace,
        przestalabym wierzyc, ze to jest mozliwe. A z brakiem tej "wiary" jest o prace
        trudniej.

        Jezyk nie stanowil duzego problemu. Jechalam tu z "kapitalem" kilku innych
        jezykow. Podstawy norweskiego opanowalam bardzo szybko i po kilku miesiacach
        zdalam egzamin panstwowy. Reszty ucze sie ciagle; ten proces bedzie pewnie
        trwal do konca zycia. Sadze, ze bardzo wazne jest nie sprawiac wrazenia, ze sie
        rozumie wiecej niz sie na prawde rozumie. Staram sie zawsze pytac o to, co dla
        mnie niejasne.

        Pozdrawiam

        • Gość: Mirko Re: Zyje normalnie! IP: *.union01.nj.comcast.net 20.01.02, 15:40
          Odmowa wizy amerykanskiej w Nepalu.
          Wyjscie jako "Amerykanin" z Meksyku.
          (Dzieki "poprawnej" znajomosci angielskiego i informacji "o co w/chodzi")

          Tydzien pozniej pierwsza praca przy myciu okien. Po pol roku prawo jazdy.
          Potem pierwszy samochod (za $500). To pozwolilo wziasc druga prace przy
          rozwozeniu gazet (start o 5-ej rano bo od 8-mej okna przez 6 dni w tygodniu, w
          niedziele juz tylko gazety). Potem dziecko, wiecej pracowania, (wlasny interes
          na dodatkowe pol etatu itd), trafiony-zatopiony w pierwszej loterii wizowej
          (1500 wyslanych zgloszen), kontynuacja studiow... itd, itd.

          • Gość: RA Re: Zyje normalnie! IP: *.acn.waw.pl 20.01.02, 15:55
            Gość portalu: Mirko napisał(a):
            > trafiony-zatopiony w pierwszej loterii wizowej
            > (1500 wyslanych zgloszen
            Doktorku, no to miales fart...
            RA
            • d.eszcz Re: Zyje normalnie! 20.01.02, 16:00
              Gość portalu: RA napisał(a):

              > Gość portalu: Mirko napisał(a):
              > > trafiony-zatopiony w pierwszej loterii wizowej
              > > (1500 wyslanych zgloszen
              > Doktorku, no to miales fart...
              > RA

              Dziewczyna, ktora byla we mnie zakochana wyslala 2 listy przy pierwszej loterii w
              1987 roku z moimi danymi. Co tu duzo mowic - siedze w US od tamtej pory po
              otrzymaniu zielonej karty z losowania a dziewczyna sie odkochala.
              • emigrantka Do d.eszcz 20.01.02, 16:22
                ok, a miedzy otrzymaniem zielonej karty, odkochaniem dziewczyny a dniem
                dzisiejszym?
                smile
              • Gość: Mirko Tamta pierwsza "multi-entry" loteria wizowa IP: *.union01.nj.comcast.net 20.01.02, 16:25
                Gość portalu: RA napisała:

                >... no to miales fart...
                > > RA

                "Fart" nie jest chyba okresleniem na miejscu (zobacz w slowniku angielskim).
                Zalezalo mi (nam) wiec postanowilismy wyslac tyle ile tylko damy rade..

                Pamietam, jak namowilem nieznajomego (wtedy jeszcze) nieco podlamanego polskiego
                azylanta z PLO, ktory byl juz tylko do deportacji, zeby tez duzo wyslal bo
                bedzie mial jak znalazl. Tez wyslal duzo i wylosowal. (Zebralismy sie w pare
                mniej lub bardziej znajomych osob i zamienialismy sie paczkami z listami
                zgloszen. WSZYSCY wylosowali).
                Ostatnio zrobil doktorat z mikroelektroniki i wyklada na niezlej uczelni w
                Stanach...
              • Gość: lina pytanie o loterie? IP: *.ceu.hu 20.01.02, 20:03
                Czy to znaczy ze mozna wysylac wiecej niz jedno zgloszenie? A co jesli wylosuja nas dwa razy - czy to nie
                dyskwalifikuje nas?
                Do kiedy trzeba skladac formularze?
                Dziekuje bardzo za jakies informacje
                lina
                • Gość: aniutek Re: pytanie o loterie? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 20.01.02, 20:06
                  - tak bylo daaaaawno temu, lata wczesne 90 czy koniec 80 - mozna bylo
                  wyslac wiele zgloszen, zrobil sie straszny z tego balagan i koniec - teraz
                  mozna tylko jedno na glowe i basta.
            • emigrantka Do RA 20.01.02, 16:21
              A ty?
              smile
              • Gość: RA Re: Do RA IP: *.acn.waw.pl 20.01.02, 19:54
                Nie.
                sad
          • emigrantka Do Mirko 20.01.02, 16:20
            Jak dlugo czasu zajelo ci zanim poczules ze wreszcie mozesz stac na wlasnych
            nogach? I jak cie sie teraz zyje?
          • ludwika1 Re: Zyje normalnie! 23.01.02, 18:58
            I co dalej???
        • emigrantka Do Jojo 20.01.02, 16:19
          Dzieki za uczciwosc wypowiedzi... Czekam na wiecej smile
          • Gość: jojo Re: Do Emigrantki IP: *.chello.no 20.01.02, 16:39
            Zastanawiam sie, coz jeszcze moglo by Cie interesowac... nadajac sie
            jednoczesnie do zamieszczenia na forum. wink
            • emigrantka Re: Do Jojo 20.01.02, 17:02
              Hmmmmmm Wszystko mnie interesuje smile
              • Gość: jojo Re: Do Emigrantki IP: *.chello.no 20.01.02, 17:44
                Zacytuje kogos z innego watku: "zadawaj pytania, a dostaniesz odpowiedzi"...

                A, tak na marginesie, jakie byly Twoje poczatki? Gdzie? (Jestem na forum dosyc
                nowa, wiec pewnie duzo przeoczylam)
                • emigrantka Do Jojo 20.01.02, 20:07
                  W Londynie od 1991. Wczesniej w Japoni (Tokyo) i Szwecji (Kungsangen).
                  Wszedzie " z przezyciami" ale teraz juz ok - po 10 (dziesieciu) latach w
                  Londynie.
                  Pierwsza praca w Londynie - housekeeper, nastepna KFC, ostatnia IT Recruitment.
                  No tak, ksiazke mozna napisac smile

                  Popiszemy, porownamy...

                  Pozdrawiam :0
                  • Gość: jojo Re: Do Emigrantki IP: *.chello.no 20.01.02, 21:07
                    Ja, jako sie juz rzeklo, w Norwegii.
                    Od 1999, wiec staz emigracyjny mam raczej niedlugi. Szwecje znam skadinad dosc
                    dobrze, jako ze moj maz jest Szwedem, wiec mamy tam rodzine i mase przyjaciol
                    (wspolnych i nie tylko).
                    Pracuje w sympatycznej, po czesci naukowej instytucji, jako ktos w rodzaju
                    adiunkta. Zaczynalam w tym samym miejscu, jako "praktykant".

                    Tez moglabym napisac jakas ksiazke - nic przeciez nie jest tak latwe, jak sie
                    na pierwszy rzut oka wydaje. Poza tym jest Norwegia i Norwedzy (ci rdzenni i ci
                    calkiem nowi). Obraz Polski i Polakow z norweskiego punktu widzenia. Obraz
                    Norwegii etc. w Polsce... Europa i swiat widziane stad, a to samo w polskich
                    mediach. Itd. itp.
                    Coz, zobaczymy. Poki co, w wolnych chwilach, tlumacze inna ksiazke (dwie
                    wlasciwie). To jednak calkiem inna historia.

                    Pozdrawiam
                    :o)
      • emigrantka Do Karelia 20.01.02, 16:18
        Ok, znowu ksiazka.... Czekam wiec na pierwszy rozdzial smile
    • bonk Cel dyskusji 20.01.02, 16:18
      emigrantka - Czy celem dyskusji jest przkonanie siebie, ze inni mieli bardziej
      przejebane poczatki niz ty?
      • emigrantka Do bonk 20.01.02, 16:23
        Juz ci na kilku watkach radzilam zebys wracal tam skad sie wziales
        ("bonk z kobylej.....)
        Nie wtracaj sie dziecko jak dorosli dyskutuja
        • bonk Re: Do bonk 20.01.02, 16:26
          emigrantka napisał(a):

          > Juz ci na kilku watkach radzilam zebys wracal tam skad sie wziales
          > ("bonk z kobylej.....)
          > Nie wtracaj sie dziecko jak dorosli dyskutuja

          Dyskusji nie widze - jedynie twoje nagabywania o odpowiedzi. wink)
          • emigrantka Re: Do bonk 20.01.02, 16:28
            wiesz co? ja cie zaczne ignorowac smile
            • bonk Re: Do bonk 20.01.02, 16:30
              emigrantka napisał(a):

              > wiesz co? ja cie zaczne ignorowac smile

              Masz racje - prawda w oczy kole. Ignoruj bo oslepniesz. wink)
              • emigrantka Re: Do bonk 20.01.02, 17:01
                albo co gorsze - moge cie NAWET polubic

                ha ha ha

                (tylko przestan przeklinac, w pismie to nawet gorzej wyglada niz w mowie)
        • Gość: aniutek dzien dobry IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 20.01.02, 16:29
          wstalam ,czytam i se mysle, ze musialabym napisac ksiazke.
          jakis czas temu probowalam wydebic prawde o poczatkach od rodakow i
          ... strasznie mnie zmieszali z blotem, od nieudacznikow i nudnych bab
          nawsadzali..... zaraz jakas malmal sie znajdzie i.........lotnik kryj sie smile))
          ale napisze , tylko kawy musze sie napic,
          pozdrowki
          • emigrantka Cze Aniutek 20.01.02, 16:31
            [_]D kafka dla ciebie wink

            MalMal nie ma (jeszcze) ale jakis Bonk tu bzyczy bez sensu wink
            • Gość: Mineta Do wszystkich IP: 205.189.191.* 20.01.02, 21:39
              Pierrwszy raz wyjechalem z Polski na zachod 1976 roku .Od tego czasu wyjezdzalem corocznie .Wtedy wysta-
              rczylo miec na koncie 150$ i mozna bylo bez problemu wyjezdzac .Z wizami tez nie bylo problemu .W latach
              siedemdziesiatych malo komu przyszlo do glowy zostanie na zachodzie .Lepiej bylo zarobic i wrocic do Polski
              i tutaj korzystac z przebitki dolarowej .Kilka miesiecy bylo sie chujem ,a pozniej po powrocie panem , az do
              nastepnego wyjazdu.Po za tym bylo sie pieknym i mlodym .
              W 183 roku podjalem decyzje o emigracji .Wiedzialem , ze oboz w Trajchu bedzie pusty i nie bede dlugo
              czekal na Kanade w Austrii. W Austrii przebywalem 4,5 miesiaca mieszkajac w pieknym pensjonacie
              w Apach Srednich korzystajac w calej pelni z zimy i jej urokow .W Kanadzie po przyjezdzie chodzilem 6
              miesiecy do szkoly na jezyk i drugie pol roku pracowalem na czarno biorac zasilek ktory mozna bylo brac do roku
              po przyjezdzie .W niecale dwa lata doleciala do mnie zona z dwojka dzieci .Ja w tym czasie juz pracowalem
              w fabryce metalowej obslugujac zgrzewarke .Prace tam zakonczylem dwa miesiace temu poniewaz mam
              zerwane sciegna .Wyglada na to , ze do emerytury juz nie bede pracowal .Zon ja i dzieci jestesmy zadowoleni z
              emigracji .Blad ktory popelnilem to taki , ze nie poszedlem dalej sie uczyc .Praktycznie nie bylo na to czasu
              byly dzieci do wyksztalcenia trzeba bylo sie poswiecic .Teraz jestem po piecdziesiatce i chorobe wykorzystam
              na gruntowna nauke to jest pewne .W Polsce mialem skonczone Ekonomiczne Studium POmaturalne .
              To co przezywaja niektorzy pracujac na czarno w USA nie miesci mi sie w Glowie ; ja bym na to nigdy nie
              poszedl w Efekcie uzyskujac po 8 10 latach prawo pobytu w USA .Skorka wyprawki nie warta.
              • bonk Re: Do wszystkich 20.01.02, 21:48
                "Ja w tym czasie juz pracowalem
                w fabryce metalowej obslugujac zgrzewarke"

                To sie w glowie nie miesci zeby ktos mogl tak pracowac. To gorsze niz "To co
                przezywaja niektorzy pracujac na czarno w USA" !!!!!!!!!!!!
            • Gość: Mineta Do wszystkich IP: 205.189.191.* 20.01.02, 21:48
              Pierrwszy raz wyjechalem z Polski na zachod 1976 roku .Od tego czasu wyjezdzalem corocznie .Wtedy wysta-
              rczylo miec na koncie 150$ i mozna bylo bez problemu wyjezdzac .Z wizami tez nie bylo problemu .W latach
              siedemdziesiatych malo komu przyszlo do glowy zostanie na zachodzie .Lepiej bylo zarobic i wrocic do Polski
              i tutaj korzystac z przebitki dolarowej .Kilka miesiecy bylo sie chujem ,a pozniej po powrocie panem , az do
              nastepnego wyjazdu.Po za tym bylo sie pieknym i mlodym .
              W 183 roku podjalem decyzje o emigracji .Wiedzialem , ze oboz w Trajchu bedzie pusty i nie bede dlugo
              czekal na Kanade w Austrii. W Austrii przebywalem 4,5 miesiaca mieszkajac w pieknym pensjonacie
              w Apach Srednich korzystajac w calej pelni z zimy i jej urokow .W Kanadzie po przyjezdzie chodzilem 6
              miesiecy do szkoly na jezyk i drugie pol roku pracowalem na czarno biorac zasilek ktory mozna bylo brac do
              roku
              po przyjezdzie .W niecale dwa lata doleciala do mnie zona z dwojka dzieci .Ja w tym czasie juz pracowalem
              w fabryce metalowej obslugujac zgrzewarke .Prace tam zakonczylem dwa miesiace temu poniewaz mam
              zerwane sciegna .Wyglada na to , ze do emerytury juz nie bede pracowal .Zon ja i dzieci jestesmy zadowoleni z
              emigracji .Blad ktory popelnilem to taki , ze nie poszedlem dalej sie uczyc .Praktycznie nie bylo na to czasu
              byly dzieci do wyksztalcenia trzeba bylo sie poswiecic .Teraz jestem po piecdziesiatce i chorobe wykorzystam
              na gruntowna nauke to jest pewne .W Polsce mialem skonczone Ekonomiczne Studium POmaturalne .
              To co przezywaja niektorzy pracujac na czarno w USA nie miesci mi sie w Glowie ; ja bym na to nigdy nie
              poszedl w Efekcie uzyskujac po 8 10 latach prawo pobytu w USA .Skorka wyprawki nie warta.
              • bonk Re: Do wszystkich 20.01.02, 21:50
                Wiemy juz. Ile razy bedziesz sie powtarzal?
                • Gość: :-) Re: Do wszystkich IP: *.dip.t-dialin.net 20.01.02, 22:05
                  Ty, bonk. Ja mam jedno pytanie. Czy moglbys splynac? Tu Ciebie NAPRAWDE nikt
                  nie lubi!

                  smile
                  • bonk Re: Do Mordy :-) 21.01.02, 00:17
                    Gość portalu: smile napisał(a):

                    > Ty, bonk. Ja mam jedno pytanie. Czy moglbys splynac? Tu Ciebie NAPRAWDE nikt
                    > nie lubi!
                    >
                    > smile

                    I co z tego ze mnie nikt nie lubi? Nie splyne.
                    • Gość: :-) Re: Do Mordy :-) IP: *.dip.t-dialin.net 22.01.02, 23:41
                      > I co z tego ze mnie nikt nie lubi? Nie splyne.

                      No to w takim razie bardzo mi przykro ale... spierdalaj!
                      Teraz to juz musiales zrozumiec. Nizszego stopnia inteligencji nie przewiduje
                      nawet Darwin.

                      smile

                      • bonk BRZYDKICH wyrazow uzywa ":-)" !!! 23.01.02, 00:30
                        Gość portalu: smile napisał(a):

                        > > I co z tego ze mnie nikt nie lubi? Nie splyne.
                        >
                        > No to w takim razie bardzo mi przykro ale... spierdalaj!


                        Czy tak milo i przyjemnie ci sie robi jak przeklinasz? Czy masz prawo zabraniac
                        lub pozwalac kto ma pisac i pod jakim tematem?
                        • Gość: :-) Re: BRZYDKICH wyrazow uzywa IP: *.dip.t-dialin.net 23.01.02, 10:59
                          > Czy tak milo i przyjemnie ci sie robi jak przeklinasz?

                          Nie. Przepraszam ale sie unioslem.

                          > Czy masz prawo zabraniac
                          > lub pozwalac kto ma pisac i pod jakim tematem?

                          Nie, pisac moze kazdy i pod kazdym tematem ale moze sprobowalbys tez od czasu do
                          czasu pisac NA TEMAT? Wiesz, to jest meczace gdy w jakims rozsadnym watku co
                          druga albo trzecia wypowiedz jest tylka taka demonstracja czyjegos "blyskotliwego
                          intelektu", ktora absolutnie nie wnosi niczego nowego a tylko niepotrzebnie
                          rozprasza uwage. No a gdy na dokladke takiego "intelektualiste" spotyka sie zbyt
                          czesto to zdarzaja sie niestety takie reakcje jak moja (za ktora jeszcze raz
                          przepraszam)

                          smile

    • Gość: Doki Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.turboline.skynet.be 20.01.02, 16:54
      emigrantka pisze:

      Domyslam sie, moze zacznij pierwszy rozdzial? Chetnie poczytam smile

      Myslalem, zeby to zrobic po przejsciu na emeryture, jak pamiec dopisze.
      Przecwicze to najpierw na dzieciach, ktorym tez bede musial zbornie wytlumaczyc
      skad ja sie tu do jasnej cholery wzialem.
      Tak czy owak, cierpliwosci...
      • emigrantka Do Doki 20.01.02, 17:00
        ROFL
        smile
        • Gość: Mirko "Pytacie skad sie wzialem..." IP: *.union01.nj.comcast.net 20.01.02, 17:09
          emigrantka napisał(a):

          > Jak dlugo czasu zajelo ci zanim poczules ze wreszcie mozesz stac na wlasnych
          > nogach? I jak cie sie teraz zyje?

          Zawsze zylismy "normalnie" i "stalismy na nogach", choc kiedys czasami
          bardziej zmeczonych.
          Przed "zielonymi kartami" zwiedzalismy tez troche Stany. "Po" - takze Kanade i
          od czasu do czasu Europe + wypady do Polski.
    • Gość: tba Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.hfx.cstone.net 20.01.02, 22:39
      Mieszkam w Stanach juz od pieciu lat i nadal daleko mi do osiagniecia
      stabilizacji w tym kraju. Przyjechalam tutaj za chlopem - amerykaninem. Slub
      wzielismy w PL, jestem absolwentka filologii angielskiej, wiec na szczescie nie
      mialam zadnyc problemow jezykowych czy tez z zalegalizowaniem pobytu. Problem
      zaczal sie gdy zaczelam myslec o przyszlosci. Nie chcialam byc housewife do
      konca zycia. Niestety moje studia poza znajomosica jezyka nie daly mi innych
      praktycznych umiejetnosci. Postanowilam, wiec ze pojde na studia, zrobie
      Masters degree na jakims praktycznym kierunku,ktory umozliwil by mi dostanie
      pracy w przyszlosci. No i zaczelo sie. Poniewaz kierunek ktory obralam
      znacznie odlega od anglistyki musialam zaliczyc cala gore pre-requisite
      classes, aby w ogole myslec o dostaniu sie na studia. Jak wszyscy wiemy
      edukacja kosztuje, zeby oplacic szkole pracowalam przez 3 lata w kawiarni (po
      przyjezdzie nie mialam szansy na zadna prace biurowa, jako ze nie potrafilam
      obslugiwac komputera, czy pisac na klawiaturze), a wieczorami chodzilam na
      zajecia. Po 3 latach zaczelam pracowac dla temp-agency jako sekretarka.
      Zaliczenie wszystkich potrzebnych zajec zajelo mi 5 lat! Zlozylam wlasnie
      podania do dwoch graduate- schools. Modle sie zeby sie udalo. Pozdroienia
      tba
    • Gość: S. Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.cvx15-bradley.dialup.earthlink.net 21.01.02, 01:57
      Wyjazd z Polski (zona plus dwoje malych dzieci) pod koniec 82 roku.
      Majatek - oficjalnie wymienione dolary- 10 dolarow na osobe plus ubrania
      i pare ksiazek.
      Dwa tygodnie w dawniejszym RFN - szukano w tym czasie sponsora.
      Przydzielono nam Tolstoy Foundation w San Francisco.
      Grudzien- przylot do Nowego Jorku i tego samego dnia lub raczej nocy odlot
      do San Francisco.
      Majatek- 2 (dwie) monety o wartosc 50 fenigow kazda plus ubrania. Do dzisiaj
      mam jedna z nich oprawiona w ramki. W RFN wydalismy pieniadze na paczki dla
      rodziny w Polsce.
      Znajomosc jezyka angielskiego zadna.
      W San Francisco sponosor zaplacil rent za apartment, za 1 miesiac i dal nam
      kieszonkowe na zywnosc...
      To byly wczesne poczatki naszej emigracji.....

      S.
      • Gość: MalMal Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.nyc.rr.com 21.01.02, 02:02
        ... jak to mowia ... nie wazne jak sie zaczyna, ale wazne jak sie
        konczy ...smile...
        • Gość: aniutek Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 21.01.02, 03:24
          Gos´c´ portalu: MalMal napisa?(a):

          > ... jak to mowia ... nie wazne jak sie zaczyna, ale wazne jak sie
          > konczy ...smile...

          hehehe - tego sie mozna bylo spodziewac, a papugi podobno wygadane
          sa.....
          • Gość: MalMal Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.nyc.rr.com 21.01.02, 03:40
            ... caly czas sie zastanawiasz, aniutek, jak zaczac ...?..
            • Gość: aniutek Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 21.01.02, 03:49
              Gos´c´ portalu: MalMal napisa?(a):

              > ... caly czas sie zastanawiasz, aniutek, jak zaczac ...?..

              u ciebie widze pamiec krotka....... zapomnial wol jak cieleciem byl....
              well.... you may be surprised
          • Gość: MalMal Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.nyc.rr.com 21.01.02, 03:42
            ... to juz twoj problem, aniutek, bo na odpowiedz nie ma ochoty ...
            • Gość: :-) Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.dip.t-dialin.net 22.01.02, 21:53
            • Gość: :-) Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.dip.t-dialin.net 22.01.02, 21:57
              Mal mal,mam jedna wielka prosbe! Moze poszlabys na forum Sport i pogadala o
              Malyszu! Tutaj naprawde NIKT nie chce Ciebie tutaj czytac. Jesli tego nie
              rozumiesz, to po prostu SPLYN!

              smile
        • Gość: aniutek Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 21.01.02, 03:54
          Gos´c´ portalu: MalMal napisa?(a):

          > ... jak to mowia ... nie wazne jak sie zaczyna, ale wazne jak sie
          > konczy ...smile...

          6 ft under - all of us
          • Gość: :-) Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.dip.t-dialin.net 22.01.02, 22:02
            Aniutek! Jeszcze raz dzieki za Twoja porade (nie wiem czy jeszcze pamietasz o
            co chodzilo?)! Powiedz dlaczego Ty caly czas jeszcze odpowiadasz na posty
            takich jak Mal-mal? Przeciez to nie ma sensu, to "niewyrobione stworzonko" nie
            ma absolutnie nic do powiedzenia a te jej problemy z zyciem jako takim powinna
            raczej zalatwic w gabinecie psychologa (psychiatry?)

            smile
    • Gość: M&M Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.sanjose-01-02rs16rt.ca.dial-access.att.net 21.01.02, 03:43
      emigrantka napisał(a):

      > Ciekawi mnie to bardzo.
      > Czytam rozne tu posty i wszyscy jakby mieli wspaniale prace/nowe zycie od
      > poczatku. A wiem ze to niemozliwe.
      > Wiec jak to bylo? Na poczatku?
      > Przyjechales/as do tego nowego kraju i co? Jaka byla pierwsza praca? Pierwsza
      > stawka godzinowa? Co jadles/as? Gdzie mieszkales/as? Jak dlugo zajelo ci
      > dojscie tam gdzie teraz jestes? Jak bylo z jezykiem? Legalizacja pobytu?
      > Tak uczciwie, normalnie - bez "przyjechalem/am tu i czerwony dywan i orkiestra
      > na mnie czekaly na lotnisku".
      >
      > Pozdrawiam i czekam na wypowiedzi smile



      Od zera!!!

    • luiza-w-ogrodzie Re: Jak zaczynaliscie? 21.01.02, 03:56
      emigrantka napisał(a):

      > Ciekawi mnie to bardzo.
      > Czytam rozne tu posty i wszyscy jakby mieli wspaniale prace/nowe zycie od
      > poczatku. A wiem ze to niemozliwe.

      Ci, ktorym sie nie powiodlo, nie beda pisac albo zmysla ze jest im swietnie.
      Fajny temat, emigrantko. A teraz ja odpowiem na ankiete:

      > Wiec jak to bylo? Na poczatku?

      Dziwnie, bo nie znalam jezyka, "szlam na prawo jak kazali w lewo". Latwiej niz
      sie spodziewalam, bo dostalam zasilek, duzo informacji i byl bezplatny
      telefoniczny serwis tlumaczy dla takich jak ja.

      > Przyjechales/as do tego nowego kraju i co?

      Telefon do Klubu Polskiego -> adres do Polki wynajmujace pokoje (na co w
      zupelnosci wystarczal zasilek) -> porady od Polish Welfare, napotkanych Polakow i
      DSS (Department of Social Security) -> nauka jezyka na darmowych kursach ->
      przeprowadzka do samodzielnie wynajetego mieszkania (ach, jakie tam byly imprezy
      gdy wszyscy byli na bezrobociu!!!) -> "upadek" do statusu samotnej matki z
      dzieckiem -> zrobienie dyplomu (finansowe wspomaganie przez panstwo) -> pierwsza
      praca kontraktowa po dyplomie -> moja obecna praca

      >Jaka byla pierwsza praca?

      Kilkumiesieczny kontrakt po fachu przy organizacji wystawy dla malego biznesu.

      >Pierwsza stawka godzinowa?

      Nie pamietam... Ale wiecej niz zasilek, na pewno!

      >Co jadles/as?

      Jadlam pysznie, czyli to co sobie ugotowalam z produktow kupowanych w
      supermarketach i na targowiskach. Tu jest najlepsze jedzenie na swiecie!

      >Gdzie mieszkales/as?
      Jak wyzej

      > Jak dlugo zajelo ci dojscie tam gdzie teraz jestes?

      Piec lat od momentu przyjazdu (byloby mniej, gdybym znala jezyk i pracowala w
      fachu, w ktorym zostal uznany moj polski dyplom).

      >Jak bylo z jezykiem?

      Kiepsko... Ale sie nauczylam

      >Legalizacja pobytu?

      Legalny od poczatku

      > Tak uczciwie, normalnie - bez "przyjechalem/am tu i czerwony dywan i orkiestra
      > na mnie czekaly na lotnisku".

      Wtedy mnie nie czekaly, ale w ciagu mojego tu pobytu kilka razy zdarzylo mi sie
      triumfowanie z dywanem wink)

      > Pozdrawiam i czekam na wypowiedzi smile

      Coz, jak to zauwazylo kilka osob, ksiazke mozna by napisac!


      Pozdrawiam i zycze powodzenia

      Luiza-w-Ogrodzie
      • Gość: Kangur Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.dialup.optusnet.com.au 24.01.02, 13:36
        Luiza w Ogrodzie!
        Fajnie znalezc kogos w Australii,ciekawe gdzie mieszkasz?
        Moje poczatki podobne,jesli chodzi o legalny przyjazd do A.,duzo informacji od
        wladz,zyczliwosc,kilka lat balangi w kazda sobote,wspaniale jedzenie.
        Na trzeci dzien praca,na poczatek niezbyt ciekawa ale zawsze.Po pol roku juz w
        zawodzie i tak prawie do dzisiaj ale juz na malutkich obrotach,wystarczy.
        Spokoj,bez stresow.Moze pozniej nieco wiecej.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Jak zaczynaliscie? 25.01.02, 00:03
          Gość portalu: Kangur napisał(a):

          > Luiza w Ogrodzie!
          > Fajnie znalezc kogos w Australii,ciekawe gdzie mieszkasz?

          Mieszkam w Sydney,jak wiekszosc Polakow ktorzy przyjechali w latach 90tych.

          > Moje poczatki podobne,jesli chodzi o legalny przyjazd do A.,duzo informacji od
          > wladz,zyczliwosc,kilka lat balangi w kazda sobote,wspaniale jedzenie.
          > Na trzeci dzien praca,na poczatek niezbyt ciekawa ale zawsze.Po pol roku juz w
          > zawodzie i tak prawie do dzisiaj ale juz na malutkich obrotach,wystarczy.
          > Spokoj,bez stresow.Moze pozniej nieco wiecej.

          Prawda, Kangur, my mielismy latwo po przyjedzie do Australii na legalnych wizach.
          Kto nie wierzy, niech sprobuje...

          Luiza w Ogrodzie
          • Gość: Kangur Re: Jak zaczynaliscie?Do Luizy IP: *.dialup.optusnet.com.au 27.01.02, 10:07
            Szkoda,ja mieszkam w Melbourne ale legalnie wjechalem w 82,Ty wspominasz 90-
            te.Wyglada,ze bylo podobnie.
            Pozdrowienia z 4-ch por roku w jednym dniu.
    • Gość: gk Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.217.205.57.charter-stl.com 21.01.02, 05:03
      Dwadziescia dwa lata temu siedzialem w samolocie z Warszawy do Zurichu z jedna
      walizka nadana na bagaz. Nigdy nie zapomne kiedy ostatni raz patrzylem na dom
      gdzie wyroslem, gdzie przyjaciele przychodzili na dlugie sobotnie wieczory ,
      gdzie rodzina siedziala z nami przy wigilii, na moje miasto, na moje
      szczeniackie lata, na wspomnienia moich pierwszych prywatek, pierwszych
      milosci, plyt pocztowkowych.

      Pare godzin pozniej Szwajcaria . Przez rok – fajnie ale nudno. Ameryka
      ciagnela : kupe ksiazek sie oczytalem, gdzie bohater jedzie autem na zachod, w
      nocy, sluchajac country music pomiedzy odblaskiem nadjezdzajacych swiatel –
      tez tak chcialem. Emigracja do Canady. Minimalna znajomosc angielskiego –
      samotnie , nikogo znajomego. Ogromne miasto, kupa samochodow, zywej duszy na
      chodnikach kiedy pierwszy raz szedlem przez dwie godziny (nie wiedzialem jak
      uzywac systemu komunikacyjnego, a na taksowke nie bylo mnie stac bo mialem
      tylko $200) aby sie zarejestrowac w Urzedzie Zatrudnienia. Po tygodniu oferta
      pracy w kopalni srebra w Arktyce jako pomocnik geologa, marna pensja ale i
      wydatki prawie zerowe. Noc polarna, zimno jak cholera. Wszyscy mowia po
      angielsku, tylko paru po francusku, ktory to jezyk na szczescie znalem.…
      Trzeba sie bylo szybko uczyc. Po szesciu miesiacach awans na inzyniera ( moj
      zawod z Polski) , po nastepnych trzech miesiacach na naczelnego inzyniera . Po
      awansie zarobek poczworny, ale stale “mining camp” zycie – zona nadal w Polsce
      (jeszcze wtedy na paszport nie zasluzyla u polskich wladz). Po roku nowa praca –
      juz w cywilizacji , tzn. nie w Arktyce, jako glowny inzynier. Zona dolaczyla,
      zdazyla na dwa tygodnie przed stanem wojennym, z dwoma walizkami tym razem.
      Urodziny syna, logicznie, po roku. Potem znowu praca w kopaniach zlota, cztery
      tygodnie na polnocy, cztery tygodnie w domu. A tu male dzecko z ktorym chcialo
      by sie byc, patrzec jak rosnie. Po trzech latach konkurs panstwowy na prace w
      rzadowym centrum naukowym, ktory wygralem –po paru latach skonczylem jako
      research program manager .Z poczatku fajnie bylo, potem nudnie i
      biurokratycznie, niestety. Z powrotem do przemyslu. Naczely inzynier a potem
      manager kopalni. Przeprowadzka do Stanow. Fima konsultacyjna – ciekawa praca,
      duzo roznych projektow w roznych miejscach na swiecie – moj fantastyczny i
      prawy syn na uniwersytecie, moja kochana zona fajniejsza teraz niz trzydziesci
      pare lat temu…. Niezle jest. Odgrazam sie ze niedlugo przestane pracowac bo juz
      nie musze – “ freedom 55” jak to sie tu nazywa - ale ciezko bedzie mi przestac
      bo mi sie to wszystko podoba.

      A do Polski nadal sie teskni….. . Czesto w Polsce jestem, ale na czestych
      odwiedzinach sie chyba tylko skonczy. Chociaz kto wie?

      I to by bylo na tyle. Jedno male zycie, pasujace do tematu.

      Pozdrawiam.
      gk
      • Gość: aniutek Re: Jak zaczynaliscie?-do GK IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 21.01.02, 05:07
        Piekne, naprawde piekne i gdzies Ty sie czlowieku uchowal ::smile))))))
        pozdrowki smile)))))
    • Gość: xxx Re: Jak zaczynaliscie? IP: 24.56.133.* 22.01.02, 18:33
      emigrantka napisał(a):

      > Ciekawi mnie to bardzo.
      > Czytam rozne tu posty i wszyscy jakby mieli wspaniale prace/nowe zycie od
      > poczatku. A wiem ze to niemozliwe.
      > Wiec jak to bylo? Na poczatku?
      > Przyjechales/as do tego nowego kraju i co? Jaka byla pierwsza praca? Pierwsza
      > stawka godzinowa? Co jadles/as? Gdzie mieszkales/as? Jak dlugo zajelo ci
      > dojscie tam gdzie teraz jestes? Jak bylo z jezykiem? Legalizacja pobytu?
      > Tak uczciwie, normalnie - bez "przyjechalem/am tu i czerwony dywan i orkiestra
      > na mnie czekaly na lotnisku".
      >
      > Pozdrawiam i czekam na wypowiedzi smile

      Chcesz wiedziec? Idz na forum Olsztyn do tematu " Wyjazd do USA po dolary" i
      poczytaj.
      • Gość: PPP Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.telia.com 22.01.02, 19:56
        XXX- nie uzywaj tego nicka, chyba nie wiesz, ze to oznacza :kupie . sprzedam sex i inne ogloszenia w
        zakresie sexu. Chodzi o 3X
    • Gość: :-) Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.dip.t-dialin.net 22.01.02, 22:24
      Nie wiem czy dobrze robie odpowiadajac na Twoje pytanie. Po prostu boje sie
      niektorych, ktorzy tutaj na forum uwazaja sie za tych, ktorzy "pozjadali
      wszystkie rozumy"
      Po przyjezdzie (Niemcy) zupelnie legalnie.Po dwoch miesiacach zona. Kurs jezyka
      niemieckiego (10 miesiecy) praktycznie jak wakacjesmile Ok 3 miesiace
      na "Arbeitslosengeld" (da sie tez wytrzymacwink)Po tym juz zupelnie normalna
      praca. Najpierw jako oficer na statku handlowym (czyli to samo co w Polsce).
      Szesc miesiecy poza domem dwa miesiace urlopu ( w miedzyczasie zona w ciazy;
      pierwsze dziecko przychodzi na swiat) Pozniej juz troche bardziej normalnie. Co
      prawda dalej jako nawigator ale juz codziennie w domu. Od trzech lat jako
      zastepca Kapitana Portu ( i to wcale niemalego!)czyli w niemieckich warunkach
      Beamter (urzednik- a wiec posada wiecej niz pewna). Zona po urodzeniu dwojki
      dzieci w tej chwili tez w swoim wyuczonym zawodzie, polozna, czyli nie ma
      wiekszych powodow zeby narzekac.
      Za wszelkie glupie odpowiedzi dziekuje z gory i ostrzegam: nie bede odpowiadal!

      smile
      • Gość: Don Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.uc.nombres.ttd.es 22.01.02, 22:42
        Gość portalu: smile napisał(a):

        > Nie wiem czy dobrze robie odpowiadajac na Twoje pytanie. Po prostu boje sie
        > niektorych, ktorzy tutaj na forum uwazaja sie za tych, ktorzy "pozjadali
        > wszystkie rozumy"
        > Po przyjezdzie (Niemcy) zupelnie legalnie.Po dwoch miesiacach zona. Kurs jezyka
        >
        > niemieckiego (10 miesiecy) praktycznie jak wakacjesmile Ok 3 miesiace
        > na "Arbeitslosengeld" (da sie tez wytrzymacwink)Po tym juz zupelnie normalna
        > praca. Najpierw jako oficer na statku handlowym (czyli to samo co w Polsce).
        > Szesc miesiecy poza domem dwa miesiace urlopu ( w miedzyczasie zona w ciazy;
        > pierwsze dziecko przychodzi na swiat) Pozniej juz troche bardziej normalnie. Co
        >
        > prawda dalej jako nawigator ale juz codziennie w domu. Od trzech lat jako
        > zastepca Kapitana Portu ( i to wcale niemalego!)czyli w niemieckich warunkach
        > Beamter (urzednik- a wiec posada wiecej niz pewna). Zona po urodzeniu dwojki
        > dzieci w tej chwili tez w swoim wyuczonym zawodzie, polozna, czyli nie ma
        > wiekszych powodow zeby narzekac.
        > Za wszelkie glupie odpowiedzi dziekuje z gory i ostrzegam: nie bede odpowiadal!
        >
        > smile

        Dlaczego tak strasznie sie boisz komentarzy(odpowiedz otrzamasz tylko na
        pytanie) Uwazam ,ze Twoj nowy nick jest ladny,A nikt nie ma powodu by watpic w
        prawdziwosc twego "story" Ladne story,brzmi prawdopodobnie-sukces,mozna
        pozazdroscic.
        • Gość: :-) Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.dip.t-dialin.net 22.01.02, 22:55
          Jesli myslisz to serio, to ... dziekuje! Nick nie jest taki juz zupelnie nowy;
          pare razy do tej pory zostalem juz tutaj "zbluzgany". Bede jednak probowal
          dalej, liczac na to, ze rozsadek zawsze wezmie gore nad glupota.

          smile
        • Gość: :-) Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.dip.t-dialin.net 22.01.02, 22:58
          Don. A teraz Ty! Powiedz dlaczego Twoje odpowiedzi sa nieraz tak strasznie
          cyniczne! Tak jak juz powiedzialem: forum jako takie obserwuje juz od jakiegos
          czasu!

          smile
          • Gość: Don Re: Don do :-) IP: *.uc.nombres.ttd.es 23.01.02, 00:12
            Gość portalu: smile napisał(a):

            > Don. A teraz Ty! Powiedz dlaczego Twoje odpowiedzi sa nieraz tak strasznie
            > cyniczne! Tak jak juz powiedzialem: forum jako takie obserwuje juz od jakiegos
            > czasu!
            >
            > smile


            Odpowiedz: Na forum jest miejsce dla
            lagodnych ,madrych,glupich,agresywnych,prawdomownych,klamcow i blagierow,wesolych
            i ponurych.jest tez miejsce dla cynikow i podejrzliwych. najgorsza kombinacja to
            pewnie ja-taki cyniczny niedowiarek.jako taki nie lubie osobnikow o 100 nickach.
            Nie chce ciagnac tego dalej.Temat to poczatki itd a o moim cynizmie pogadamy na
            innym temacie.Otworzymy kiedys temat: czy banknot 30 Euro jest rowniw falszywy
            jak ktos poslugujacy sie niezliczona iloscia nickow.Tylko je spamietac trzeba
            miec rejestr-ja juz w twoich sie pogubilem.Teraz mozesz protestowac ile
            chcesz ,juz raz to robiles.
            • Gość: :-) Re: Don do :-) IP: *.dip.t-dialin.net 23.01.02, 10:42
              Gość portalu: Don napisał(a):

              > Otworzymy kiedys temat: czy banknot 30 Euro jest rowniw falszywy
              > jak ktos poslugujacy sie niezliczona iloscia nickow.Tylko je spamietac trzeba
              > miec rejestr-ja juz w twoich sie pogubilem.Teraz mozesz protestowac ile
              > chcesz ,juz raz to robiles.

              ????????????????
              Nie bede protestowal, bo sam mowisz, ze to bez sensu. Przyjmij jednak do
              wiadomosci, ze Twoje zdolnosci detektywistyczne sa kiepsciutkie. Na tym forum
              uzywam tylko jednego nicka (za ktory zostalem juz zreszta zrugany; "w jezyku
              polskim nie jest normalne podpisywac sie przy uzyciu znakow interpunkcyjnych")
              Chyba, ze masz na mysli tez inne fora dyskusyjne (np na serwerze t-online)bo tam
              z kolei podpisuje sie imieniem i nazwiskiem.
              Swoja droga bardzo ciekawe z jakimi jeszcze innymi nickami mnie utozsamiasz, moze
              moglbys choc jeden z nich podac. Z ciekawoscia przeczytam co tez "ja" tam jeszcze
              za bzdury wypisuje.

              Pozdrowienia i wiecej zaufania do ludzi

              smile

      • Gość: GeBe Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.sn.g.bonet.se 22.01.02, 22:58
        Gość portalu: smile napisał(a):

        > Nie wiem czy dobrze robie odpowiadajac na Twoje pytanie. Po prostu boje sie
        > niektorych, ktorzy tutaj na forum uwazaja sie za tych, ktorzy "pozjadali
        > wszystkie rozumy"
        > Po przyjezdzie (Niemcy) zupelnie legalnie.Po dwoch miesiacach zona. Kurs jezyka
        >
        > niemieckiego (10 miesiecy) praktycznie jak wakacjesmile Ok 3 miesiace
        > na "Arbeitslosengeld" (da sie tez wytrzymacwink)Po tym juz zupelnie normalna
        > praca. Najpierw jako oficer na statku handlowym (czyli to samo co w Polsce).
        > Szesc miesiecy poza domem dwa miesiace urlopu ( w miedzyczasie zona w ciazy;
        > pierwsze dziecko przychodzi na swiat) Pozniej juz troche bardziej normalnie. Co
        >
        > prawda dalej jako nawigator ale juz codziennie w domu. Od trzech lat jako
        > zastepca Kapitana Portu ( i to wcale niemalego!)czyli w niemieckich warunkach
        > Beamter (urzednik- a wiec posada wiecej niz pewna). Zona po urodzeniu dwojki
        > dzieci w tej chwili tez w swoim wyuczonym zawodzie, polozna, czyli nie ma
        > wiekszych powodow zeby narzekac.
        > Za wszelkie glupie odpowiedzi dziekuje z gory i ostrzegam: nie bede odpowiadal!
        >
        > smile
        To mi się bardzo spodobało ale jeszcze nie wierzę Polak zadowolony z pobytu za
        granicą pięknie przecież większość tylko płacze.
        Sam też jestem zadowolony przejścia miałem podobne choć w innym kraju, długo się
        uczyłem ale tu awansowałem społecznie.
        Czyli pracę mam nieporównywalnie lepszą niż w kraju, żona w służbie zdrowia,
        jesteśmy naprawdę bardzo wdzięczni, że mogliśmy się wykazać.

        • Gość: :-) Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.dip.t-dialin.net 22.01.02, 23:13
          Gość portalu: GeBe napisał(a):

          > To mi się bardzo spodobało ale jeszcze nie wierzę Polak zadowolony z pobytu za
          > granicą pięknie przecież większość tylko płacze.

          Dzieki! Z tym zadowoleniem to tez jest roznie. Nieraz plakac sie chce: ze tam
          Polska, Rodzina, znajomi; nieraz myslisz: zostalbys, plakalbys: Polska, Rodzina,
          znajomi.

          > Sam też jestem zadowolony przejścia miałem podobne choć w innym kraju, długo si
          > ę
          > uczyłem ale tu awansowałem społecznie.
          > Czyli pracę mam nieporównywalnie lepszą niż w kraju, żona w służbie zdrowia,
          > jesteśmy naprawdę bardzo wdzięczni, że mogliśmy się wykazać.

          Moze nie zupelnie ale na pewno nie "harowa". Praca jest praca, gdziekolwiek bys
          nie funkcjonowal.
          Mowiac otwarcie, chcialbym pogadac z ludzmi, ktorzy bedac za granica (Polski)
          zostali normalni (Aniutek, Alan, etc.)i jednoczesnie uwazaja, ze "bycie" za
          granica zostawia zawsze jakies problemy.

          smile
          >


          • Gość: aniutek Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 23.01.02, 00:33
            Gos´c´ portalu: smile napisa?(a):

            > Gos´c´ portalu: GeBe napisa?(a):
            >
            > > To mi sie˛ bardzo spodoba?o ale jeszcze nie wierze˛ Polak zadowolony
            z pobyt
            > u za
            > > granica˛ pie˛knie przeciez˙ wie˛kszos´c´ tylko p?acze.
            >
            > Dzieki! Z tym zadowoleniem to tez jest roznie. Nieraz plakac sie chce: ze
            tam
            > Polska, Rodzina, znajomi; nieraz myslisz: zostalbys, plakalbys: Polska,
            Rodzina
            > ,
            > znajomi.
            >
            > > Sam tez˙ jestem zadowolony przejs´cia mia?em podobne choc´ w
            innym kraju, d?u
            > go si
            > > e˛
            > > uczy?em ale tu awansowa?em spo?ecznie.
            > > Czyli prace˛ mam nieporównywalnie lepsza˛ niz˙ w kraju, z˙ona w
            s?uz˙bie zdrowi
            > a,
            > > jestes´my naprawde˛ bardzo wdzie˛czni, z˙e moglis´my sie˛ wykazac´.
            >
            > Moze nie zupelnie ale na pewno nie "harowa". Praca jest praca,
            gdziekolwiek by
            > s
            > nie funkcjonowal.
            > Mowiac otwarcie, chcialbym pogadac z ludzmi, ktorzy bedac za granica
            (Polski)
            > zostali normalni (Aniutek, Alan, etc.)i jednoczesnie uwazaja, ze "bycie" za
            > granica zostawia zawsze jakies problemy.
            >
            > smile
            > > >
            no to gadajmy ::::smile))))))
            milo mi sie zrobilo,
            pozdrowki
            • Gość: A27 Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.proxy.aol.com 23.01.02, 01:21
              W czasach studeckich spedzlam wakacje w chicago u rodzicow i pracowalam w
              fabryce sprezyn ($5 na poczatek rok 1994), J.C. Penney ($5.80 1997) i Osco Drug
              ($5.60 1996). Po studiach skonczonych w Polsce dostalam ladniutki kontrakt w
              firmie prawniczej, za niezla sumke. Ale kontakt sie skonczyl. Bylam tez
              tempem za $17 na godzine i copyright researcher za $30. Ta ostatnia praca to
              byl bardzo krotki projekt i dlatego tak fajnie placili. Teraz modle sie o
              dostanie pracy jako academic advisor.
              • emigrantka Re: Jak zaczynaliscie? 23.01.02, 01:58
                Czy A27 to Anna27?

                Pierwsza moja praca po przyjezdzie do Londynu (1991) to byla jako "housekeeper"
                i takiej staruszki Angielki. Placila mi £5 na godzine i w sumie nie robilam
                prawie nic. Po 2 miesiacach preprowadzalam sie w inna czesc Londynu i
                powiedzialam jej ze nie bedzie mi sie do niej oplacalo dojezdzac. Zaproponowala
                mi taka stawke: £335 tygodniowo + koszt dojazdow. Jezeli wspomne
                ze "pracowalam" 5 dni w tygodniu i tylko od 9 rano do 1 po poludniu to na
                godzine wychodzilo to £16.75 (!!!!!!!!!!!!!). Przypominam ze bylo to w 1991
                roku. Co najsmieszniejsze to fakt ze poniewaz tutaj przyjechalam do meza i nie
                mialam praktycznie kontaktu z nikim innym a maz dobrze zarabial - myslalam ze
                to normalna stawka za prace w Londynie. Powaznie hehehe
                Szokiem bylo wiec jak babcia sie bardzo rozchorowala i musiala miec kogos
                na "live in" czego ja nie moglam jej zaoferowac (maz, male dziecko itd).
                Dostalam £1000 "odprawki" i zaczelam szukan nowej pracy. No i to byl szok -
                praca w Kentucky (KFC) za £3.71 na godzine............ Wtedy do mnie dotarlo
                jak u mojej babci mialam dobrze smile
                Troche pracowalam w supermarkecie, ksiegowosi, roznych kafejkach, "betting
                shops" itd. Predostatnia praca to bylo £15 000pa w Internet Marketing. Nie bylo
                zle ale nie chcieli dac podwyzki jak obiecali (niby po 3 miesiacach) wiec
                zostawilam. Posiedzialam troche w domu, znalazlam prace za £20 000pa w IT
                Recruitment. Bylo niezle ale wykanczaly mnie dojazdy (1.5 godziny w jedna
                strone) i wiekszosc wyplaty szla na ubrania do pracy, Au Pair (ktora mieszkala
                u mnie w domu i opiekowala sie dzieckiem), koszt dojazdow itd. Po kilku
                miesiacach wychodzenia z domu o 6.30 rano i wracania o 7 wieczorem oraz niklych
                zyskow finansowych z tego powodu (koszty) - zrezygnowalam z pracy. To bylo rok
                temu. Niedawno dostalam mieszkanie ktore potrzebuje troche remontu a z zasilku
                dla bezrobotnych go nie wyremontuje. Zaczelam znowu wiec szukac pracy. Mialam
                kilka interviews ale nic ciekawego.
                Jutro mam interview nie jak A27 "academic advisor" ale jako "Learning
                Facilitator" w Internet Cafe nalezacej do college. Pieniadze nic specjalnego
                ale za to 10 minut spacerkiem od domu czyli zero kosztow na
                dojazdy/lunch/opieke nad dzieckiem. Czyli.....

                Trzymajcie za mnie kciuki smile

                Pozdrawiam
              • emigrantka Do A27 23.01.02, 02:00
                Trzymam kciuki - Powodzenia smile
              • Gość: Don Re: Jak zaczynaliscie? do A 27 IP: *.uc.nombres.ttd.es 23.01.02, 02:15
                Gość portalu: A27 napisał(a):

                > W czasach studeckich spedzlam wakacje w chicago u rodzicow i pracowalam w
                > fabryce sprezyn ($5 na poczatek rok 1994), J.C. Penney ($5.80 1997) i Osco Drug
                >
                > ($5.60 1996). Po studiach skonczonych w Polsce dostalam ladniutki kontrakt w
                > firmie prawniczej, za niezla sumke. Ale kontakt sie skonczyl. Bylam tez
                > tempem za $17 na godzine i copyright researcher za $30. Ta ostatnia praca to
                > byl bardzo krotki projekt i dlatego tak fajnie placili. Teraz modle sie o
                > dostanie pracy jako academic advisor.



                Pros a bedzie Ci dane smile Powodzenia !!
                • Gość: Apollo Re: Przyjechalem do innej Ameryki IP: *.enter.net 23.01.02, 03:02
                  Odebrano mnie z lotniska/wylosowalem zielona karte/dwoma samochodami/ciezarowy
                  po bagaze/zamieszkalem w domu wczesniej wynajetym 7 pokoi rodzina cztery
                  osoby.Po trzech tygodniach dostalem dokumenty zarejestrowalem firme/wczesniej
                  dzieci do szkoly i na treningi i zaczely bic rekordy/wspolnie z ludzmi ktorzy
                  nam we wszystkim pomogli!!!Po trzech miesiacach pobytu ruszyla mala firma.Po
                  10 miesiacach kupilismy dom w przepieknym miejscu w ktorym mieszkalismy od
                  poczatku.Dom byl tani to dokupilismy 3 nowe autka /jeden sportowy/ i tak jakos
                  przelecialo piec lat Zwiedzilismy cala Kanade troche Ameryki .Obecnie
                  dostajemy obywatelstwo jeszcze troche i powoli trzeba zbierac sie do powrotu
                  do domu do Polski.Traktujemy pobyt w USA jak jedna wielka przygode dlatego
                  chyba jest nam latwo ze wszystkim.Mamy wspanialych przyjaciol jakze innych od
                  tych ktorych opisujecie!!!Mam wrazenie ze moja rodzina zyje w innym wymiarze
                  czasowym.Nigdy nie mielismy do czynienia z ludzmi Polakami ZLYMI.Zawsze sa to
                  wspaniale kontakty.
                  Tego Wam Wszystkim Zycze i wiecej OPTYMIZMU Z Powazaniem Apollo
                  • optymistka Re: Przyjechalem do innej Ameryki 23.01.02, 11:52
                    Gość portalu: Apollo napisał(a):
                    < Obecnie dostajemy obywatelstwo i powoli trzeba zbierac sie do powrotu
                    do domu do Polski.>



                    Nie rozumiem.
                    Czekasz na obywatelstwo amerykanskie by wrócic do Polski???

                    • Gość: Apollo Re: Przyjechalem do innej Ameryki IP: *.enter.net 24.01.02, 21:43
                      optymistka napisał(a):

                      > Gość portalu: Apollo napisał(a):
                      > < Obecnie dostajemy obywatelstwo i powoli trzeba zbierac sie do powrotu
                      > do domu do Polski.>
                      >
                      >
                      >
                      > Nie rozumiem.
                      > Czekasz na obywatelstwo amerykanskie by wrócic do Polski???



                      > Moze nie w pelni tego slowa znaczeniu.Wracac do Polski

                      Obecnie stalismy sie obywatelami Swiata/nie wydaja juz w Polsce paszportow na
                      demoludy!!!/przez przypadek!!Trzeba z tego korzystac mieszkac w Polsce i innym
                      kraju swiata/wspolnego zreszta?
                      W Polsce mam wspanialych przyjaciol z ktorymi chce byc dozgonnie a poza
                      granicami Polski a moze poza miejscem dorastania szkolnych przygod drugiego
                      takiego miejsca nie znajdziemy.Kolejnym etapem w zyciu jest edukacja dzieci i
                      ich dojscie do samodzielnosci/okres ciekawy lecz nieporuwnywalnie inny ktory ma
                      niestety swoj koniec/Dlatego dla mnie z zona idealnym zakonczeniem zywota na
                      pewno bedzie powrot do korzeni hi hi jeszcze daleko do konca ale nie wyobrazam
                      sobie lat pozniejszych w srodowisku tylko poza Polska.Dlatego jest nam latwiej
                      zyc wybieramy wariant sympatyczniejszy dla nas co wiaza sie ze zmiana miejsca
                      zamieszkania.Najtrudniej bylo pierwsze 10 razy sie przeprowadzic teraz to stalo
                      sie potrzeba zycia dla jego ulatwienia i niepopadania w stagnacje zyciowa!!!
                      Co moze dziwne wszystkie plany na przyszlosc wykonujemy w 100%.Dotychczas
                      mieszkalismy w Polsce Niemczech Szwajcarii obecnie w USA za kazdym razem byl
                      powrot do Polski w inna jej czesc.A przed nami jeszcze moze obywatelstwo
                      szwajcarskie,tego bysmy sobie Zyczyli w Nowym Roku
                      Pozdrawiam
                  • Gość: Renka Re: Przyjechalem do innej Ameryki IP: *.home.cgocable.net 23.01.02, 14:18
                    Apollo, zdradz, gdzie sa tacy pomocni Polacy, prosze. Ja nie zauwazylam zadnej
                    pomocy,a prowadzimy biznes od samego przyjazdu do Kanady.Na kazdego klienta
                    amerykanskiego czy kanadyjskiego, zdobytego ciezkim wysilkiem , przypada 1
                    Polak , krytykujacy (bezpodstawnie) moj biznes. Spojrz na rezultaty watku o
                    patriotyzmie.Plakac sie chce i wyc!!!!!!!!
          • Gość: Baloo Re: Do :-) IP: *.ne.ch 24.01.02, 14:37
            Swiete slowa. Problem w tym , ze kazdemu sie wydaje, ze jest normalny, tylko
            swiat wokol oszalal...
            A swoja droga, nie uwazam wcale pobytu za granica za zeslanie, misje,
            poswiecenie ani tez za zlapanie Pana Boga za nogi. Po niecalych 4 latach
            spedzonych poza Polska, ciagle mam wrazenie , ze zaczynam, bo kontrakt mam
            przedluzany za kazdym razem na rok i za kazdym razem ma to byc rok ostatni. W
            dodatku w moim wypadku wygasniecie kontraktu pociaga za soba wygasniecie
            pozwolenia na prace, wiec jest super - pelna tymczasowosc. Tak wiec ani wyjazdu
            dalej na zachod, ani powrotu do Polski po prostu nie moge sie bac (no chyba, ze
            przeczytam cos o "skorach" w pogotowiu albo cos w tym stylu...)
            Jesli tesknimy, to raczej za czescia rodziny, znajomymi i niektorymi miejscami,
            ale na pewno Poloneza Oginskiego nie puszczamy "na wciaz" smile
            Brak czasem rozmowcow z podobnym "bagazem kulturowym". Szwajcarzy sa
            sympatyczni, ale jak powiedziec po francusku "koncz wasc, wstydu oszczedz",
            tak , zeby zrozumial ? wink Dlatego wsiadlem na to Forum, tak jak i Ty, w
            poszukiwaniu normalnych rozmowcow, nie dzwigajacych swojej polskosci jak
            niepotrzebnego balastu
            Pozdrowienia
    • Gość: karol w. poczatki jednej rodziny IP: *.sympatico.ca 23.01.02, 02:59
      styczen, dokladnie dwadziescia lat temu. przyjechalismy do oslo z norweskiej
      prowincji obciazona do granic mozliwosci zastava. na wsi mieszkalismy przez 6
      miesiecy w studiu znajomego rzezbiarza. utrzymywalismy im dom, oni nas (dwoje
      doroslych, dwoje malych dzieci) za to karmili. w oslo zamieszkalismy w
      akademiku, dostalismy jakies zapomogi. zona zaczela sprzatac piekne domy
      bogaczy pod skocznia holmenkollen, ja natomiast z litosci dostalem mala prace
      na uniwersytecie tamtejszym, ale wiekszosc pieniedzy byla ze sprzatania biura i
      ubikacji angielskiej firmy farmaceutycznej. dzieci do zlobka, gdzie moj syn
      mowil wkrotce mieszanka polsko-norweska. spodobalo mu sie slowo "dupa" ktore
      co chwila powtarzal, wiec dzieci norweskie wolaly na niego "tomas dupa". po
      osmiu miesiacach wylecielismy do kanady, a ten norweski rok przez dlugi czas
      wspominalismy jak sielanke.
      • Gość: Apollo Re: poczatki jednej rodziny IP: *.enter.net 23.01.02, 04:11
        Gość portalu: karol w. napisał(a):

        > styczen, dokladnie dwadziescia lat temu. przyjechalismy do oslo z norweskiej
        > prowincji obciazona do granic mozliwosci zastava. na wsi mieszkalismy przez 6
        > miesiecy w studiu znajomego rzezbiarza. utrzymywalismy im dom, oni nas (dwoje
        > doroslych, dwoje malych dzieci) za to karmili. w oslo zamieszkalismy w
        > akademiku, dostalismy jakies zapomogi. zona zaczela sprzatac piekne domy
        > bogaczy pod skocznia holmenkollen, ja natomiast z litosci dostalem mala prace
        > na uniwersytecie tamtejszym, ale wiekszosc pieniedzy byla ze sprzatania biura i
        >
        > ubikacji angielskiej firmy farmaceutycznej. dzieci do zlobka, gdzie moj syn
        > mowil wkrotce mieszanka polsko-norweska. spodobalo mu sie slowo "dupa" ktore
        > co chwila powtarzal, wiec dzieci norweskie wolaly na niego "tomas dupa". po
        > osmiu miesiacach wylecielismy do kanady, a ten norweski rok przez dlugi czas
        > wspominalismy jak sielanke.


        Czy cd.bedzie? Z Powazaniem Apollo
        • Gość: moni Re:poczatki jednej rodziny- do Apollo IP: 216.194.3.* 24.01.02, 01:29
          Dlaczego, po tym wszystkim do czego doszedles chcesz wracac do Polski??????
          Tam naprawde zyje sie ciezko, ponadto bezrobocie wynosi 17,5% i ciagle rosnie.
    • Gość: aniutek dawno temu w ameryce IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 23.01.02, 14:55
      *88 rok Okecie, jade na wakacje do siostry.
      NYC, upal straszliwy, chyba sobota chinatown zasmiecone do granic,
      smrod i mrowie ludzi.
      Mieszkam u siostry.
      Praca - knajpa na village, pozniej babysitting na Long Island, przyjazd-
      wtedy jeszcze -chlopaka, wspolna praca w tzw rezydencji... po 2
      miesiacach odosobnienia wracamy do NYC wynajmujemy pokoj o
      wielkosci podwojnego materaca, pracuje w greckim diner a chlop maluje
      sciany na uper west side, ciagle odkladamy powrot do kraju.
      Pozniej -wlasne mieszkanie, dziecko, studia, praca az do pierwszego
      wyjazdu do PL.......
    • Gość: karol w. poczatki jednej rodziny #2 IP: 142.108.17.* 23.01.02, 22:36
      apollo - to tylko dla ciebie.

      ladowanie w toronto, nasze bagaze rozwalone, ciuchy fruwaja. urzedniczka
      emigracyjna kaze pokazac pieniadze i liczy powoli - $600. do taniego i
      zakaraluszonego hotelu wynajmowanego przez emigracje. syn nie chce sie
      zalatwiac i mowi ze chce do domu. w hotelu pelno rodakow w szoku kulturowym
      ktorzy przeklinaja kanade. wieczorami pijemy najtansza wodke a ja powtarzam:
      pontonem ale do norwegii wroce ! po czterech tygodniach lazenia po dziwnym i
      brzydkim miescie mamy mieszkanie, tez z karaluchami. pierwsze meble z ikea,
      stac nas tylko na szkielet kanapki, poduszki kupimy pare miesiecy pozniej.
      dzieci do szkol, ja na uniwersytet gdzie rozmawiam o mozliwosci zatrudnienia.
      wszyscy sa mili, daja mi okropna kawe w styropianowych kubkach, po dzis dzien
      pamietam to pierwsze wrazenie gdy ustami dotknalem styropianu. pracy na
      uniwersytetach nie ma, recesja. jednego dnia ktos dzwoni, zona nie rozumie ale
      ma dosc przytomnosci umyslu aby zapisac numer telefonu. jeden z moich
      rozmowcow na uniwersytecie dal moje nazwisko komus w ministerstwie pracy, a tam
      potrzebuja na dwa miesiace kogos do pisania analiz. jestem przerazony ale
      zaczynam prace, dojazd z mieszkania trwa godzine. kontrakt przedluzaja, moj
      szef daje komus moje resume i po paru miesiacach dzwonia bo potrzeba arbitra w
      sadzie administracyjnym. ide na interview mokry bowiem lalo a ja nie posiadam
      parasola. przyjmuja mnie na rok, prowadze pierwsze rozprawy spocony ale
      szczesliwy. koncza sie pierwsze wakacje, dzwoni ktos z uniwersytetu i mowi ze
      wlasnie zrezygnowal ich profesor, czy bym nie chcial uczyc part-time jego kurs
      bo zapisalo sie nan juz 60 studentow. wiec biore i to, i nagle jestem zajety
      jak cholera. nie ma czasu dla rodziny, ale to chyba na emigracji normalne ...
      • Gość: Apollo Re: poczatki jednej rodziny #2 IP: *.enter.net 24.01.02, 14:28
        Gość portalu: karol w. napisał(a):

        > apollo - to tylko dla ciebie.
        >
        > ladowanie w toronto, nasze bagaze rozwalone, ciuchy fruwaja. urzedniczka
        > emigracyjna kaze pokazac pieniadze i liczy powoli - $600. do taniego i
        > zakaraluszonego hotelu wynajmowanego przez emigracje. syn nie chce sie
        > zalatwiac i mowi ze chce do domu. w hotelu pelno rodakow w szoku kulturowym
        > ktorzy przeklinaja kanade. wieczorami pijemy najtansza wodke a ja powtarzam:
        > pontonem ale do norwegii wroce ! po czterech tygodniach lazenia po dziwnym i
        > brzydkim miescie mamy mieszkanie, tez z karaluchami. pierwsze meble z ikea,
        > stac nas tylko na szkielet kanapki, poduszki kupimy pare miesiecy pozniej.
        > dzieci do szkol, ja na uniwersytet gdzie rozmawiam o mozliwosci zatrudnienia.
        > wszyscy sa mili, daja mi okropna kawe w styropianowych kubkach, po dzis dzien
        > pamietam to pierwsze wrazenie gdy ustami dotknalem styropianu. pracy na
        > uniwersytetach nie ma, recesja. jednego dnia ktos dzwoni, zona nie rozumie ale
        > ma dosc przytomnosci umyslu aby zapisac numer telefonu. jeden z moich
        > rozmowcow na uniwersytecie dal moje nazwisko komus w ministerstwie pracy, a tam
        >
        > potrzebuja na dwa miesiace kogos do pisania analiz. jestem przerazony ale
        > zaczynam prace, dojazd z mieszkania trwa godzine. kontrakt przedluzaja, moj
        > szef daje komus moje resume i po paru miesiacach dzwonia bo potrzeba arbitra w
        > sadzie administracyjnym. ide na interview mokry bowiem lalo a ja nie posiadam
        > parasola. przyjmuja mnie na rok, prowadze pierwsze rozprawy spocony ale
        > szczesliwy. koncza sie pierwsze wakacje, dzwoni ktos z uniwersytetu i mowi ze
        > wlasnie zrezygnowal ich profesor, czy bym nie chcial uczyc part-time jego kurs
        > bo zapisalo sie nan juz 60 studentow. wiec biore i to, i nagle jestem zajety
        > jak cholera. nie ma czasu dla rodziny, ale to chyba na emigracji normalne ...


        A jak leci dzisiaj.Z tym czasem to bym sie nie za bardzo zgodzil.Ja ukladam
        nasze zycie pod katem rodziny a glownie dzieci.Mam ;pecha;gdyz one trenuja
        tenisa i plywanie i to z bardzo dobrymi efektami.W Polsce starsza byla w scislej
        kadrze 13 latkow a na odjazd im wszystkim dolozyla.W USA od poczatku zycie
        ukladalismy pod dzieci/praca biznes/Rowniez organizowalismy i organizujemy duzo
        wycieczek do Kanady i po USA.Nie dajemy sie zwariowac dla kasy/moze dlatego ze
        zawsze ja mielismy!!!/Moze tak lekko nam sie zyje iz mamy inny poglad na pewne
        wartosci.
        Na jednej z imprez kolega mnie zapytal ;po co te twoje dzieci trenuja niech ida
        do pracy i se dorobia jak wszystkie inne dzieciaki;rozesmialem sie i na kolejnej
        imprezie pokazalem pokoje moich dzieci wygladal jak zbity ;pies;widzac taka
        ilosc medali a pozniej pokazalem pare zawodow i finiszow moich dzieci nie mial
        za duzo do powiedzenia,skwitowal to tylko jednym slowem no tak teraz to inna
        klasa ludzi przyjezdza !!! Niestety chyba tak jest.
        Zycze Tobie abys mial wiecej czasu dla Rodziny gdyz to jest najwazniejsze w
        Zyciu.
        Trzy lata temu nie wiedzialem co sie ze mna dzieje jakies uczucie braku czegos!
        Zorietowalem sie momentalnie widzac szkolne autobusy wracajace do baz i
        wiedzialem ze to jest to i po tygodniu bylem na ley-off i stalem na przystanku
        ze swoimi dziecmi przed i po zajeciach szkolnych.To bylo 6 miesiecy ktore nigdy
        nie zapomne.Obecnie tez mam wolne tak dzialaja na mnie szkolne autobusy i chec
        bycia z Rodzina
        • Gość: karol w. apollo ... IP: 142.108.17.* 24.01.02, 20:39
          ten brak czasu to byl fakt lat osiemdziesiatych. to wtedy zasuwalem do pracy
          na osma, mialem nierzadko rozprawy wieczorem, w poniedzialki po pracy lecialem
          na uniwersytet na zajecia, wiec niedziele to bylo siedzenie w bibliotece i
          przygotowywanie sie do zajec. po pieciu latach, pracujac w sadzie, przestalem
          uczyc ale za to sam poszedlem na studia zaoczne i przez piec lat jezdzilem 250
          km. w jedna strone na zajecia.

          teraz naturalne procesy spowodowaly ze male dzieci sa juz mlodymi ludzmi ktorzy
          maja swoje wlasne zycie. mam wiecej czasu i licze lata do emerytury, wiec robie
          i pije wino, czytam i jezdze duzo na rowerze. w ubieglym roku zrobilem 3500 km
          i co roku podwyzszam poprzeczke. zarabiamy pewnie dobrze na kanadyjskie
          warunki, ale z pieniedzmi zawsze byly problemy. wyksztalcilem za to niemalym
          kosztem dwoje kanadyjczykow z polskimi nazwiskami. reszta w ich rekach.
    • maurycy Re: Jak zaczynaliscie? 23.01.02, 23:56
      Z 5 dolarami w kieszeni, które z łaski Gomuły można było ze sąbą wziąść z PRL.
      Kolegą w Szwecji, który wysłał mnie do Akedemiska Foreningen - czy coś takiego,
      gdzie pracwałem na czarno barze studenckim. Po miesiącu, jak udałem się na
      Policję w Lundzie, by przedłużyć wizę, to "dobry wujaszek" Peterson - opisany
      przez "Trybunę", dał mi prawo pracy i przedłużył wizę o 6 miesięcy, a pan
      konsul w Malmo rozszerzył mi paszport na wszystkie kraje świata, przed tym jak
      poprosił o azyl. Kiedy nazbierałem pieniędzy, wyjechałem do Anglii, gdzie
      miałem babcię - emerytkę i zapewniony dach nad głową.
    • ganelon C'mon, mówic prawde 24.01.02, 07:46
      Naprawde nikt nie zaczynał od sprzatania..ulubionego zawodu Polaków na
      emigracji??
      Coś mi się nie chce wierzyć..
      • emigrantka Re: C'mon, mówic prawde 24.01.02, 09:38
        Ganelon - no przeciez piszemy prawde. Przewinelo sie cosik o sprzataniu,
        poczytaj dobrze smile
        Ach - ja na sprzataniu wytrzymalam tydzien. Szlag mnie trafial bo akurat
        agencja w ktorej sie zalapalam miala kontrakty z pilkarzami. Jesuuuuuuuuuuuuuuu
        ale mieli domy - w depresje mnie to wpedzalo hyhyhy No, ale ja mialam
        pozwolenie na prace wiec mialam JAKIS wybor - duzo ludzi nie ma.
        Co jest smieszne - mialam tu kolezanke ktora za sprzatanie kasowala £7-£10 na
        godzine i to oczywiscie na czysto, bez podatku itd. A mase ludzi legalnie
        pracuje sa £3.50 na godzine i jeszcze od tego placa wszystkie swiadczenia.
        Hmmmmmmm Cos nie tak?

        Pozdrawiam smile

        BARDZO DZIEKUJE WSZYSTKIM KTORZY DOLACZYLI SIE DO TEGO WATKU I CZEKAM NA WIECEJ
        OSOB smile
        • Gość: Kangur Re: Poczatki IP: *.dialup.optusnet.com.au 24.01.02, 13:42
          Luiza w Ogrodzie!
          Fajnie znalezc kogos w Australii,ciekawe gdzie mieszkasz?
          Moje poczatki podobne,jesli chodzi o legalny przyjazd do A.,duzo informacji od
          wladz,zyczliwosc,kilka lat balangi w kazda sobote,wspaniale jedzenie.
          Na trzeci dzien praca,na poczatek niezbyt ciekawa ale zawsze.Po pol roku juz w
          zawodzie i tak prawie do dzisiaj ale juz na malutkich obrotach,wystarczy.
          Spokoj,bez stresow.Moze pozniej nieco wiecej.

          • Gość: Apollo Re: Poczatki-do renki IP: *.enter.net 24.01.02, 21:51
            Trzeba obracac sie tylko w odpowiednim towarzystwie!!!Moja dewiza jest prosta
            to ja dobieram sobie towarzystwo a nie ono mnie i na sile nic nie robie.Znam
            takich co mowiac o swoich znajomych mowia;wiesz ja w tym roku swiecilam jajka
            z doktorowa/zona doktora z zawodowka/ i tak dalej w tym momencie wlaczam
            kasownik i zycie jest piekne!!!i wyobraz sobie nie jestem sam inny moze mnie
            nie kasuja???
            • Gość: Biala Re: Poczatki-do renki IP: *.sympatico.ca 24.01.02, 22:11
              Nie umywam sie do Was sad Nie mam o czym pisac
              • schone Re: Poczatki-do Bialej 25.01.02, 02:34
                No odwagi Biala! Jak to nie masz o czym pisac? Mieszkasz w Kanadzie, tez
                musialy byc jakies poczatki.
                • Gość: Biala Re: Poczatki - do schone IP: *.qc.sympatico.ca 26.01.02, 15:40
                  schone napisał(a):

                  > No odwagi Biala! Jak to nie masz o czym pisac? Mieszkasz w Kanadzie, tez
                  > musialy byc jakies poczatki.

                  To nie brak odwagi przeze mnie przemawia, raczej swiadomosc braku ciekawych
                  wydarzen na obczyznie powstrzymuje mnie przed wypowiedzia. Ale niech tam.
                  Ponad 3 lata bujania sie pomiedzy Kanada, w ktorej zyl mezczyzna mojego zycia a
                  Polska. W tym czasie bylam tutaj 6 razy i za kazdym nie podobalo mi sie. Decyzje
                  o osiedleniu odwlekalam jak dlugo tylko moglam. Przyjechalam na tzw. gotowe.
                  Jedyna rzecza jaka tutaj musze osiagnac jest wyksztalcenie (nowe wyksztalcenie -
                  ha, ha - co za idiotyzm). Czasami czuje sie jak 7 letnie dziecko, ktore od nowa
                  poznaje Swiat.
                  Pozdr
    • Gość: Renka Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.home.cgocable.net 25.01.02, 07:16
      Moja historia widziana jest jak sukces i chce czy nie chce, wierze w to.
      Przyjechalismy na program dla inzynierow (kanadyjska wersja NAFTA). Praca? Sam
      sie martw.NIE MA ! Trzy miesiace drzelismy, aby sie dzieci nie rozchorowaly, bo
      ubezpieczenia nie bylo.Wynajelismy dom i kupilismy samochod.Duzego chevroleta,
      jezdzil jak mercedes. Ukradli nam hamak. Nie moge go odzalowac. Potem zginal
      nam kot, ktory przylecial z nami LOTEM, legalnie, z biletem.Ukradli nam
      pierwszy rower gorski syna.Kupilismy biznes,maz analfabeta kompletny z
      angielskim, ale to wlasnie stalo sie naszym atutem! Rozrywkowy biznes. Mamy go
      do dzisiaj. Gdyby nie ten biznes, chybabym juz dawno zdechla z zalu za czyms ,
      nie wiem juz za czym , naprawde.Praca od 7 rano do 22 wieczorem, dzieci wpadaly
      do nas do pracy, pomagaly.W Warszawie chybaby bylo inaczej, tu inny
      swiat.Harowka . Usmiechy na twarzach, zlamana reka . Praca ze zlamana reka.
      Zadnych ubezpieczen. To nie Ford, albo GM. To prywatny biznes w Kanadzie.ZROB
      SE SAM. Mnostwo klientow. Popularnosc. Artykuly w prasie.Wywiady w radio.
      Obojetnosc Polakow. Mnostwo przyjaciol amerykanskich. Zydzi. Ukraincy.Ciezka
      praca.Szkola dzieci najcudowniejsza rzecz dla nich pod sloncem.Slub corki.
      Wnuk. Ogromny dom dla calej rodziny. Po trzech latach pobytu.Teraz cichy,wielki
      i prawie pusty. Corka ma juz drugi.
      Podroze.Rocznice.Koncerty, polityka.Polityka.
      Mimo,ze wszystko jest, ale czegos brak, kurde.
      Chyba naprawde dzisiaj mam chandre.
      Cholera, moze chce mi sie slonca, lata,a moze te fale wzburzone dzisiaj tak
      mnie rozebraly..
      To nasz 8 rok w Kanadzie, yeah.
      • Gość: Apollo Re: Jak zaczynaliscie? IP: 63.94.131.* 25.01.02, 13:59
        Powoli zaczynaja tu zagladac ludzie ktorym sie powiodlo i to jest fajne i na
        szczescie nie ma tych oburzonych Pozdrawiam

        • Gość: aniutek Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 25.01.02, 14:22
          Gos´c´ portalu: Apollo napisa?(a):

          > Powoli zaczynaja tu zagladac ludzie ktorym sie powiodlo i to jest fajne i na
          > szczescie nie ma tych oburzonych Pozdrawiam
          >
          a co to znaczy "powiodlo sie" ???
          czy trzy wlasne mieszkania i okragla sumka na koncie ? czy moze cos
          innego...... jak myslicie?
          • d.eszcz Re: Jak zaczynaliscie? 25.01.02, 15:23
            Gość portalu: aniutek napisał(a):

            > Gos´c´ portalu: Apollo napisa?(a):
            >
            > > Powoli zaczynaja tu zagladac ludzie ktorym sie powiodlo i to jest fajne i
            > na
            > > szczescie nie ma tych oburzonych Pozdrawiam
            > >
            > a co to znaczy "powiodlo sie" ???
            > czy trzy wlasne mieszkania i okragla sumka na koncie ? czy moze cos
            > innego...... jak myslicie?

            Dla mnie osobiscie jest to zawod i wykonywana praca, ktora daje satysfakcje i
            swietne pieniadze. Dobre zarobki pozwola z kolei na kupno domu/mieszkania,
            okragla sumke na koncie, podroze itp. O to przeciez chodzi chyba, ze "powiodlo
            sie" poza granicami Polski to powodzenie zawodowe i finansowe i nie czucie sie
            nizej niz ludzie mieszkajacy tutaj od kilku generacji.

            Moze dla niektorych kobiet "powiodlo sie" znaczy wyjscie za maz za tubylca, a dla
            facetow za nadziana lokalna kobiete wink)
            • Gość: Don Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.uc.nombres.ttd.es 25.01.02, 16:53
              d.eszcz napisał(a):

              > Gość portalu: aniutek napisał(a):
              >
              > > Gos´c´ portalu: Apollo napisa?(a):
              > >
              > > > Powoli zaczynaja tu zagladac ludzie ktorym sie powiodlo i to jest faj
              > ne i
              > > na
              > > > szczescie nie ma tych oburzonych Pozdrawiam
              > > >
              > > a co to znaczy "powiodlo sie" ???
              > > czy trzy wlasne mieszkania i okragla sumka na koncie ? czy moze cos
              > > innego...... jak myslicie?
              >
              > Dla mnie osobiscie jest to zawod i wykonywana praca, ktora daje satysfakcje i
              > swietne pieniadze. Dobre zarobki pozwola z kolei na kupno domu/mieszkania,
              > okragla sumke na koncie, podroze itp. O to przeciez chodzi chyba, ze "powiodlo
              >
              > sie" poza granicami Polski to powodzenie zawodowe i finansowe i nie czucie sie
              > nizej niz ludzie mieszkajacy tutaj od kilku generacji.
              >
              > Moze dla niektorych kobiet "powiodlo sie" znaczy wyjscie za maz za tubylca, a d
              > la
              > facetow za nadziana lokalna kobiete wink)



              Jasne ,szczegolnie "lokalna nadziana kobieta" Cale zycie czekala na polskiego
              Adonisa szczegolnie takiego bez forsy-to dodaje uroku ,nie mowiac o entuzjazmie
              wlasnego srodowiska i rodziny! smile)))
              • Gość: :-) Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.dip.t-dialin.net 25.01.02, 17:33
                Gość portalu: Don napisał(a):

                > Jasne ,szczegolnie "lokalna nadziana kobieta" Cale zycie czekala na polskie
                > go
                > Adonisa szczegolnie takiego bez forsy-to dodaje uroku ,nie mowiac o entuzjazmi
                > e
                > wlasnego srodowiska i rodziny! smile)))

                A co Ty taki rozgoryczony? Tobie sie nie udalo ale moze innym tak?
                Hi! To znowu ja; ten z 1000 nickow.

                smile

                • Gość: Don Re: Jak zaczynaliscie? IP: *.uc.nombres.ttd.es 27.01.02, 00:42

                  jak wam sie podobaja takie ogloszenia o pracy: 1-sze-mam 26 lat.Doswiadczenie
                  polskie jako barman,masazysta i trener pilki noznej,moge jeszcze pracowacjako
                  malarz(doswiadczenie USA)lub chetnieprzyucze sie do dobrze platnego zawodu.
                  2-gie :Zatrudnimy mezczyzne do remontu domow.Moze zamieszkac w ktoryms z
                  naszych domow. ( po remoncie czy przed nie podano)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka