radca
31.12.03, 16:17
info.onet.pl/848303,11,item.html
"
Zamieszany w aferę w pogotowiu walczy o "13"
Szef Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego Tomasz
S., zamieszany w aferę w łódzkim pogotowiu, domaga się przed sądem pracy od
Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi wypłaty "trzynastej"
pensji.
W grudniu 2002 r. Tomasz S. został dyscyplinarnie zwolniony z pracy w
pogotowiu przez dyrektora Bogusława Tykę. Według niego S., jako pracownik
stacji, działał na szkodę firmy, kierując jednocześnie fundacją "Na Ratunek",
a więc - zdaniem Tyki - instytucją konkurencyjną dla pogotowia.
Decyzję dyrektor podjął wbrew stanowisku Związku Zawodowego Pracowników
Ratownictwa Medycznego, który nie wyraził zgody na zwolnienie swego
przewodniczącego. Tomasz S. odwołał się od decyzji Tyki. Pod koniec września
tego roku sąd przywrócił S. do pracy i przyznał mu 18,3 tys. zł odszkodowania
z tytułu okresu pozostawania bez pracy.
Teraz Tomasz S. domaga się przed sądem od pogotowia - jak powiedział w środę
PAP - "wypłacenia zaległej wypłaty za 2002 rok, kiedy pracował w firmie".
Dyrektor Tyka nie zamierza wypłacać pieniędzy. Według niego, Tomasz S. domaga
się około 3 tys. zł. "S. został z pracy zwolniony dyscyplinarnie i żadna
trzynastka mu nie przysługuje" - powiedział dyrektor w rozmowie z PAP.
Przyznał, że odwołał się już od decyzji nakazującej powrót do pracy Tomasza
S. Sprawę tę rozstrzygnie sąd wyższej instancji.
W sprawie wypłaty trzynastej pensji sąd zawiesił postępowanie do czasu
rozstrzygnięcia, czy zwolnienie S. było zgodne z prawem.
W lutym ub. roku Tomasz S. został zatrzymany przez policję w związku z
podejrzeniem o udział w aferze w łódzkim pogotowiu. Prokuratura zarzuciła mu
przyjęcie co najmniej 60 tysięcy zł w zamian za informacje o zgonach
pacjentów, nakłanianie rodzin zmarłych do korzystania z usług konkretnych
firm pogrzebowych i naruszenie tajemnicy zawodowej.
Pod koniec stycznia 2002 roku "Gazeta Wyborcza" i Radio Łódź ujawniły, że w
łódzkim pogotowiu handlowano informacjami o zgonach, a być może celowo
zabijano pacjentów.
W czerwcu tego roku prokuratura - po 17 miesiącach śledztwa - postawiła
zarzut uśmiercania pacjentów byłemu sanitariuszowi łódzkiego pogotowia. W
połowie grudnia zarzut zabójstwa jednej osoby postawiono drugiemu
sanitariuszowi. "
- skandal,ze taki zbrodniarz ma jeszcze czelnosc wystepowac o +trzynastke+
radca