Dodaj do ulubionych

dla wszystkich wątpiących

19.03.12, 01:45
Dziewczyny piszę bo ja też sama miałam zaburzenia odżywiania. W zasadzie to całe życie miałam prawidłową wagę. Choroba zaczęła sie jakoś w 17-18 roku życia. Na początku zaczęło się od bólów brzucha, zdiagnozowano mi nerwicę żołądka, podawano leki jak duspatalin, nic nie pomagało. Mialam też zabieg badania jelita grubego. Około 20 r.ż zaczęłam chudnąć nie jadłam bojąc się przybrac na wadze choć nie mialam nadwagi. Schudlam około 35 kilkogramów, wszystkie moje koleżanki ze strachem w oczach na mnie patrzyły bo wyglądalam jak wieszak, skóra i kości, zatrzymała mi się miesiączka. Matka jak sie dowiedziała, że nie mam miesiączki siłą zaciagnęła mnie do ginekologa, to on jako pierwszy zdiagnozował anoreksję nervosę. Podał hormony i miesiączki wróciły, do dzisiaj jest ok, choć hormony brałam przez jakis miesiąc, dwa tylko. Jednak ja cały czas czułam, że cos nie tak jest z moim apetytem. Po pewnym czasie wróciłam samoistnie do swojej dawnej wagi. Jednakże jakoś w okresie studiów szalka wagi znowu zaczęła szaleć i zaczął się koszmar bulimii. Objadałam sie i żygałam po kilka razy dziennie i trwało to około 8 lat. Podawano mi leki na depresję, żadne jednak nie działały. Od 5 lat ( a teraz mam 32 lata) nie wymiotuję i nie obżeram się. Choroba minęła. Po prostu obudziłam się któregoś dnia i skończył sie ten koszmar. Nie wiem jak to się stało po prostu choroba jak sie pojawiła tak znikła, po 8 latach. Nie brałam żadnych leków na nią, zreszta wiecie pewnie, że żadnych leków nie ma. Próbowałam terapii, jednakże ona mi zupełnie nie pomogła. Leczyłam się w Klinice Nerwic w szpitalu Orłowskiego w Warszawie na terapii grupowej i indywidulanej, moim zdaniem tylko strata czasu, człowiek sie tylko nagada i nic. Tak było przynajmniej ze mną. Nie wiem może choroba sie wypaliła. Cały koszmar minął. Nie wiem jestem wierząca modliłam się prawie codziennie przez te osiem lat żeby koszmar minął. Nie wiem, często watpię w istnienie Boga. Nawet zastanawiałam się czy nie pójśc do księdza, żeby powiedzieć, że chyba wydarzył sie w moim zyciu jakiś cód. Ale nie poszłam. Nie wiem, bo przeciez choroba może w każdym momencie wrócić. Jednakże te ostatnie 5 lat bez jej objawów było na prawdę cudownych.
Chyba po prostu trzeba mieć nadzieję na wyzdrowienie, podobno mózg człowieka potrafi się zregenerować.

Życzę wszystkim Wam jeszcze chorującym wiele sił na życie chyba na walkę z chorobą. Nie można nigdy tracić nadzieji.
Obserwuj wątek
    • teresa174 Re: dla wszystkich wątpiących 01.05.12, 13:27
      jestem matka chorej ziewczyny na anoreksje, szukam grupy wsparcia terapii na terenie trojmiasta albo gdziesz w poblizu. To jest straszne jak patrze na corke a ona z kazdym dniem gasnie.Prosze o pomoc
    • natt77 Re: dla wszystkich wątpiących 01.05.12, 15:57
      Agnieszko, znalazłabyś chwilę czasu na wypełnienie ankiety dotyczącej relacji z rodzicami? Jestem studentka psychologii i szukam osób z zaburzeniami odżywiania, które byłyby chętne wypełnić ankietę. Będę bardzo wdzięczna za pomoc :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka