Dodaj do ulubionych

kokaina :(

20.01.06, 16:11
hej
dosc dlugo nie pisalam...od ok 5 lat mam bulimie
ale ostatnio przestalam wymiotowac....przestalam wymiotowac i...jesc
Jedyne o co sie teraz troszcze to jak zdobyc kolejna dzialke kokainy. Sama
juz nie wiem co mam robic, nie umiem sobie z tym poradzic.
Obiecalam sobie ze dzis nic nie wezne, dalam to co mialam przyjacielowi aby
mi dzis nie pozwolil wziasc...ale nie wytrzymalam. Wzielam :(
Oddalam mu znow reszte...aby nie pozwolil mi juz dzis wiecej brac
Nawet juz nie mam kasy aby kupowac wiecej, nie mam za co zaplacic czynsz za
mieszkanie...chlopak ktory mi to sprzedaje powiedzial ze wiecej nie
bedzie...bo biore za duzo i ze wygladam strasznie...
zaczelam myslec o tym aby wykonczyc sie juz calkowicie...nie daje juz rady
Obserwuj wątek
    • latifa4 Re: kokaina :( 20.01.06, 17:54
      łatwo powiedziec "musisz porzesztac"...ale musisz, bedziesz musiala, chocby ze
      wzgledow finansowych, nie wydolisz, to nie jest przyjemnosc( watpliwa z reszta)
      na polskie realia....t0o jest gowno jeszcze gorsze niz bulimia i wszystkie inne
      choroby psychiczne...w bulimii odsetek wyleczonych wacha sie pomiedzy 40,
      50...w przypadku narkomanii jest o wiele, wiele nizszy...
      poszukaj fachowej pomocy
    • omnia.ana Re: kokaina :( 20.01.06, 18:24
      wiem ze musze..tylko ze teraz kiedy probuje...czuje sie tak
      strasznie...wszystko jest tkie splowiale i bez wyrazu...jest mi tak strasznie
      smutko,mam wtedy tylko myli samobojcze, cala sie trzese...a kiedy wezne...jest
      tak srasznie dobrze
      w sumie to nie mieszkam w polsce...ale na moje realia to i tak nie jest
      1 dzien= 1 gram= czynsz za mieszaknie (tygodniowy)
      ehhh...wlasnie mialam rozmowe z jednym moim klientam z pracy,poniewaz go lubie
      czesto znim rozmawiam...powiedzial ze nie moze uwierzyc w to co sie ze mna
      stalo...ze z cudownej slotkiej dziewczyny, stalam sie narkomanka...ze jesli
      biore codziennie, sama ,nawet w pracy to ze nie moge mu mowic ze nie jestem
      uzalezniona...ze jesli nie przestane...wyladuje na ulicy
    • mikao11 Re: kokaina :( 22.01.06, 01:07
      hej, od dawna tu nie zaglądałam i pierwszą rzeczą jaką przeczytałam był twój
      post. Mi również jest bardzo ciężko, od wczoraj nie biorę amfy(oczywiście był
      to dla mnie środek na powstrzymanie ataków żarcia). wiem że koka jest dużo
      gorsza, nigdy nie używałam, ale rozumiem co przezywasz. miałam koszmarną noc,
      myślałam, że zwariuje!, lęki, doły, było tak strasznie smutnoooooo!. przeczytaj
      mój wątek na forum uzależnienia. nie będe dawała Ci wspaniałych rad, bo sama
      jestem zakręcona i nie za bardzo wiem co robić:(.
      nie powiem również, że musisz bardzo chcieć a wtedy na pewno ci się uda,sama
      baaaaaardzo chcę a bywało różnie:), zresztą wkurza mnie jak ludzię sypią jak z
      rękawa takimi radami.skoro próbujemy przestać to znaczy, że chcemy-TAK!? po
      prostu musi przyjśc odpowiedni moment, musi cos zaskoczyĆ , może coś musi do
      nas dotrzeć albo coś musimy zobaczyć, zrozumieć.
      Na pewno przyjdzie taki czas i dla Ciebie i dla mnie:).
      mocno trzymam kciuki:) jak tylko będziesz chciała pisz na mail gazetowy :)
      pozdrawiam





    • omnia.ana Re: kokaina :( 22.01.06, 21:55
      probowalam...wczoraj wytrzymalam caly dzien a dzis baralam tylko rano...a teraz
      siedze i nie moge przestac plakac (a jestem w pracy , wsrod wielu ludzi)
      mam juz wszystkiego dosc...wszystko mi sie wali...teraz ktos mnie
      okradl...stracilam naprawde duzo...najgorsze jest to ze stracilam rzeczy dla
      mnie bardzo wazne (majace dla mnie warosc bezcenne)...nie mowiac o kasie, bo
      niedlugo chyba naprawde wyladuje na ulicy
      najgorsze jest to ze jestem tu kompletnie sama
      mam juz dosc tego pieprzonego kraju , mojego pochrzanionego
      zycia ,wszystkiego !!!

      zostala jeszcze godzina do zakonczenia pracy...pojde do domu i wciagne
      wszystko...juz mnie nie obchodzi co bedzie potem
      • mikao11 Re: kokaina :( 23.01.06, 03:08
        hello to znowu ja. na prawde cię rozumiem, sama nie dawno kilka razy
        próbowałam rzucac tą moją zas.....ną amfe. raz nie wzięłam, ale coś mnie
        wkurzyło i doładnie tak samo jak ty myslałam "mam wszystko w dupie - biorę".
        też mam pochrzanione życie i też jestem praktycznie sama!!!!!!! to jesteśmy
        juz dwie:)
    • omnia.ana Re: kokaina :( 23.01.06, 20:26
      hej, dziekuje Ci...i jak udaje sie Tobie wytrzymac?
      Ja postanowilam kazdy dzien dzielic na pare czesci , jesli uda mi sie wytrzymac
      dana czesc dnia bez koki/bez wymiotow bede sie nagradzac za to :)
      jesli nie...trudno! postaram sie wytrzymac kolejna czesc...nie bede juz z tym
      walczyc, bo nie wygram walki z czyms co jest silniejsze ode mnie...staram sie
      teraz zrozumiec po co mi to wszystko jest potrzebne...do czego mi jest
      potrzebna bulimia/kokaina?
      nie chce juz mowic ze to przez ;sytuacje
      rodzinna,dziecinstwo,gwalt,klotnie...to usprawiedliwianie
      hmmmm...ciezko mi troche dzis pozbierac mysli i nie wiem czy to co pisze ma
      jakis sens czy jest wystarczajaco jasne
      dzis nie bralam kokainy...i jestem bardzo zmeczona i senna (choc wypilam 10
      kaw ! :) rano sie ucieszylam sie ze wyszlam z domu bez tego choc mnie kusilo
      aby cos wziasc...jednak postanowilam ze sprobuje, no i jakos sie trzymam :)))
      choc niestety po tym rano wchlonelam spora ilosc jedzenia...no i wymiotowalam

      zawsze kiedy tak zaczynalam dzien, to pozniej caly juz tak wygladal, ale nie
      tym razem, juz jest wieczor a ja wymiotowalam tylko rano raz, przez dwie
      nastepne czesci dnia (moj podzial) udalo mi sie obyc bez tego :)
      hmmm...a wiec mam dzis maly powod do swietowania

      pozdrawiam serdecznie :)))
      • mikao11 Re: kokaina :( 24.01.06, 00:31
        cześć:) cieszę się masz swoje małe (WIELKIE)sukcesiki. jak uda mi się jeszcze
        coś więcej napisać to to zrobię, a jeśli nie to napewno jutro napiszę:).
        powiedz koniecznie jak się czujesz i co Ci się udaje a co nie udaje (nic nie
        szkodzi, jeśli tak się zdarzy).
        nadal trzymam kciuki !
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka