13.04.07, 15:12
jestem zerem bo nie potrafie sie powstyrzymac ,...takie slowa ciagle powtarza mi moj chlopak .....i ma racje ..wymiotuje ..i co ztego ze wem ze sie krzywdze ..oczekuje od niego zbyt duzo..oczekuje ciepla i gładzenia po głowie po kazdej porazce ale on nie ma sił...nawet brzydzi sie mnie pocałowac..sam mowi .....dchce dawacmi kary ale skutek jest odwrotny rani mnie ..oduca wcale nie odbieram tego jakopomocy tylko jako ponizanie....poprzez to chce aby ze man bylo coraz gorzej ..może wtedy ktoś zauważy że potrzebowałam pomocy ..cichego krzyku nikt nie słyszy dopiero skutek daje ludziom do myślenia...........
Obserwuj wątek
    • aga1107 Re: zero.... 13.04.07, 19:25
      Hej Aniu. Ja tez moge nazwac siebie zerem bo tez nie potrafie sie
      powstrzymywac.Obiecalam chlopakowi ze bede sie starac nie wymiotowac , ale mi
      nie wychodzi. Moj chlopak jest za granica , a ja chcialabym aby byl przy mnie i
      mnie wspieral , mocno przytulal tak abym mogla sie poczuc bezpiecznie. Ale ja
      jestem na niego zla , ze go nie mam przy sobie . Tak bardzo mi jest potrzebny ,
      a on nawet nie ma czasu aby ze mna rozmawiac na skype , wykreca sie zawsze ze
      ma wazne sprawy , a czy ja nie jestem dla niego wazna? Mam chlopaka , a czuje
      ze jego po prostu nie ma. To sprawia,ze popadam w coraz wieksze doly. Nie mam
      nikogo kto by mnie mocno wspieral. Czasem zastanawiam sie czy moj chlopak mnie
      kocha , boje sie ze przez to ze wymiotuje strace go . Mial dziewczyny , ktore
      byly modelkami ,a ja jestem tylko bulimiczka , ktora non stop popada w
      depresje.Wczoraj nie wymiotowalam , a dzis znowu to zrobilam ja juz nie chce
      tego robic, dlaczego jedzenie jest dla mnie wazniejsze od innych osob .......
      • well_ania Re: zero.... 14.04.07, 00:59
        dokladnie ..dlazcego jedzenie jest ważniejsze... w samotnosci zawsze wahaja sie na szali dwie mysli 1jedzienie 2rodzina , chlopak, ....dlaczego tak czesto wygrywa jedzienie. Ja maialm dosyc długą przerwe..odpoczynek od bulimii ..jakos wakacje i wsparcie chlopaka pomoglo mi na tyle ze zbudowlam w sobie jakis mur..a teraz po tylu mieisacach lekkiej przerwy ..bo nie bylaona całkowita, ale była..ona znowu wraca. Mój chlopak jest przy mnie hcoć zcasem mylse, ze moze lepiej gdyby go przy mnie nie bylo...przeciez jest rzcywiscie tyle innych dziewczyn napewno zgrabnieszych i bez takiej choroby. Bulimia strasznie oddzialowuje na moje "humory"...potrafie byc okropna.Wiem ,zeon jest zagubiony..czesto nie wie juz co robic ..czy mnie straszyc skutkami mojej glupoty...czy pprzytulac lagodzic kazdy bład...ktory z tych sposobów jest najlepszy...chyba ani jeden ani drugi.Powinnismy isc dopsychologa ..kiedys chodzilam ..prawie rok temu ..wtedy myslaam ze nic nie dało ,ale z dzisiejszezj perspektywy myśle,ze to wlasnie te niewinne rozmowy pomogly... Czasem wstydze sie patrzec mojemu chlopakowi w oczy ..znowu zaczynam kłamac... ze nie wymiotuje .boje sie skotkow tego gdyby sie , co moglo bys ie satc..znowu sprzeczka...zawiedzenie...smutek...nie che zabierac nam zycia.Ale czy ja cos zbuduje oklamujac go?
        chyba nie?....
        • aga1107 Re: zero.... 14.04.07, 11:34
          Ja tez oklamuje swojego chlopaka , mowie mu ze nie wymiotuje i jest wszystko
          ok. Sama nie wiem dlaczego to robie , przeciez lepiej bedzie jak mu powiem, ze
          zle sei czuje ,ze nie daje rady i potrzebuje wsparacia zjego strony bardziej
          niz kiedykolwiek . Same wprowadzamy sie w pulapke , oszukujac ukochane osoby
          stracimy je . Czasem sie zastanawiam dlaczego nie moge przestac wymiotowac ,
          przeciez mam chlopaka , ktory mnie kocha , a to jest w zyciu najwazniejsze aby
          znalesc druga polowke. Czego ja jeszcze chce od zycia ? Nie rozumiem sama
          siebie.Chyba moja miloscia do konca zycia pozostanie bulimia ,jak narazie ona
          zawsze jest na pierwszym miejscu.Boje sie tylko tego ,ze mam swiadomosc ,ze
          moge stracic swojego chlopaka , a dalej wymiotuje .A jak go strace to wiem ,ze
          bedzie ze mna jeszcze gorzej........
        • ramzes1134 Re: zero.... 14.04.07, 22:27
          witam wszystkich...na imie mi Janusz jestem chłopakiem ani..mamy problem...bardzo ja kocham i strasznie mocno pragne żeby była zdrwa dla mnie dla siebie...nie wiem co mam robić...czasami sie gubię :/ każda jej porażka mnie boli jak mam jej pomóc????
    • olenka_szczecin Re: zero.... 14.04.07, 15:53
      Tak wiec Anno powiem Ci cos co Cie wkurzy ale ja tez kiedys to uslyszalam a
      raczej przeczytalam tu na forum....wykorzystujesz go i zabierasz mu radosc
      zycia.Twoj chlopak nie jest od tego by Cie glaskac po glowce a skoro tego nie
      robi to dobrze o nim swiadczy,nie chce Ci wspolczuc tylko pomoc.Tak wiec
      zabierz swoj tylek do lekarza i wez sie w koncu ogarnij.Bulimi to nie zabawa.Ja
      juz nie wymiotuje dosc dlugo chociaz w porownaniu z 7 latami to tyle co nic.Ale
      c z tego skoro teraz walcze z nerwica lękowa...takie sa niestety
      skutki,psychika jest slabsza niz cialo ;/
      • witch_84 Re: zero.... 14.04.07, 22:12
        nudna bede ale znowu zgodze sie z ola. powiem Wam ze ja zaczelam do tego
        innaczej podchodzic. kiedys tez tak bylo ze jeczalam chlopakowi ze nie umiem ze
        wymiotuje a on tylko "i co ja mam zrobic czemu mam ci pomagac jak sama sobie
        nie chcesz pomoc" no i co? i jesczez bardziej mnie to dolowalo ze nie mam
        oparcia i takie tam, ale... teraz stwierdzilam ze to poprostu glupie takie
        wybaczcie no uzalanie nad soba ja jestem chora wszyscy skaczcie dookola.
        Napisalas "cichego krzyku nikt nie słyszy dopiero skutek daje ludziom do
        myślenia" czemu liczysz ze inni Cie wylecza? to siedzi w Tobie sama posluchaj
        tego krzyku to jest Twoje cialo Twoj organizm i w sumie tak sie nie dziwie ani
        Twojemu chlopakowi ani mojemu tamtemu ze mieli dosc sluchania o nas i ze
        wszystko sie krecilo dookola nas czy naszej choroby. teraz zaczynam walke jest
        cholernie trudno ale skupiam sie na 150 innych rzeczach a nie na bulimii.
        faceta to czasem najwyzej zameczam tym ze swietnie sie czuje bo nie wymiotuje
        ale to juz kiedy ogarnia mnie szal radosci ze kolejny dzien przetrwalam. wiem
        ze moglo to wszystko zabrzmiec negatywnie, ale niee... poprostu wydaje mi sie
        ze wlasnie zajecie sie sama soba bo to przede wszystkim my poniesiemy skutki
        tej choroby, nie patrz na to ze chlopak bedzie z inna bo jest chudsza
        ladniejsza czy cos tam jesczez. pokochaj sama siebie bo na bank znajdziesz 150
        fajnych cech w sobie i wlasnie ich zestawienie powoduje ze jestes jedyna
        oryginalna i za to z Toba Twoj chlopak jest a nie za to czy masz 5 kg mniej czy
        wiecej i zajmij sie Waszym uczuciem przekonaj sie do samej siebie i wtedy
        bedziesz miala dobry start na wyjscie z tego chorobska :P trzymam Kciuki za
        Ciebie :):):)
    • edise Re: zero.... 16.04.07, 14:13
      Czy kazdy kto zachoruje na grype czy angine jest zerem?Bulimia to
      choroba,trudna do wyleczenia,a z jej skutkami trzeba sie nieraz zmagac
      latami.Nie wymiotuje 2 miesiace,zaczynam normalnie jesc.Chce wrocic do
      normalnego swiata.Chyba Bog na demna czuwa,bo bylo mi latwo z tym skonczyc.Nie
      twierdze ,ze juz jestem zdrowa,ale ide malymi krokami ku normalnosci.Sprobuj
      tak jak ja.Obiecalam sobie,ze wytrzymam tydzien bez wymiotow.Gdy minal tydzien
      (bardzo trudny)postawilam na szali tydzien bez wymiotow i zycie w
      chorobie.Wybralam to pierwsze.Z dnia na dzien jest coraz lepiej.Pomalu zaczynam
      czuc sytosc po jedzeniu(nie czulam jej pare lat).Przeanalizowalam swoje
      zycie ,zmieniam to co jestem w stanie zmienic.Jesli czegos nie moge zmienic
      godze sie z tym.Nie jestesmy idealni,jestesmy tylko ludzmi...
      • alfa334 Re: zero.... 20.04.07, 17:27
        i to sie nazywa facet???sory ze to mowie ale jestem wkurw...mam dosc tego
        oceniania nas i krytyki to straszne ze w chorobie jestesmy same a od bliskich
        zamiast wsparcia otrzymujemy tylko kopy Wszystkie jestesmy cos warte, kazda z
        nas jest czlowiekiem, to tylko nasza choroba, ale nikt tego nie rozumie mysla
        ze my tego chcemy, to przykre , nie jestes potworem ani zadnym zerem !!!!!tylko
        bardzo wrazliwa istotka bo tylko takie osoby padaja ofiara anoreksji i bulimii
        a twoj facet niech ci pomoze a nie tylko krytykuje bo tobie potrzebne jest
        wsparcie Ja w ciebie wierze Buziaczki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka