Dodaj do ulubionych

Le Flamboyant Hotel

25.03.09, 20:11
witam,
w połowie kwietnia wybieramy się na Margaritę. Chciałem się dowiedzieć czy dokonaliśmy właściwego wyboru co do hotelu (Le Flamboyant Hotel)...
Mamy też pytanie a propos wymiany dolarów na boliwary. Radzisz wymieniać "zgodnie z prawem" czy można ryzykować lepszy kurs i wymieniać na czarnym rynku?? Jest to w miarę bezpieczne???

Zamierzamy eksplorować wyspę autem. Jakich cen można się spodziewać??
Jakieś porady co do firmy wynajmującej auta??

Z góry wielkie dzięki!!!
Obserwuj wątek
    • margaritenio Re: Le Flamboyant Hotel 29.03.09, 18:25
      Jest to bardzo ładny hotel w całkiem niezłej lokalizacji -
      naprzeciwko Playa el Agua - zdecydowanie lepszy aniżeli sąsiedni
      Puerta del Sol. Myślę, że zarówno z warunków jak i lokalizacji
      będziecie bardzo zadowoleni. Hotel ma własny odcinek głównej plaży z
      własnymi leżakami, parasolami, itp. No i blisko do restauracji,
      sklepów z pamiątkami, nocnych klubów.

      Co do drugiego pytania - powiem tylko, że czarnorynkowy kurs wciąż
      pnie się w górę. Jakieś dwa, trzy miesiące był jeszcze po 5 z czymś
      za dolara - dzisiaj wynosi 6,5 za dolara. Dodam, że oficjalny kurs to
      2,15-2,20 za dolara. Ostateczna decyzja należy do Was - jeżeli boicie
      się ryzykować, zorientujcie się w sytuacji. Mogę powiedzieć, że
      wymiana zza lady jest tak powszechna, jakby była oficjalna. W
      promieniu 500 metrów od Waszego hotelu można byłoby znaleźć min. 5
      miejsc gdzie bez problemu można byłoby wymienić. Ryzyko niestety
      kosztuje i to dość sporo. (można poczytać inne posty na ten temat).

      Wynajem samochodu z tego co wiem nie należy do najtańszych. Na samym
      wstępie trzeba wpłacić dość sporą kaucję (średnio $400-500) Poza tym
      trzeba mieć ze sobą kartę kredytową jako zabezpieczenie (nie wiem po
      co) Opłaty dzienne to maxymalnie $50-60 (z regóły bez limitów
      kilometrowych). Najlepiej o ofertę zapytać w hotelu - polecane z
      hotelu powinny być tańsze, albo zorientować się na deptaku przy plaży
      - na pewno znajdziecie jakieś alternatywy, które można porównać.
      Pocieszające w tego typu zwiedzaniu jest cena benzyny. Zatankowanie
      pełnego baku jest tańsze niż 2 litrowa butelka coca-coli.
      Jeżeli zależy Wam na bardziej fachowej prezentacji wyspy, zapytajcie
      w hotelu może ktoś za ciekawe pieniądze obwiezie Was po wszystkich
      najbardziej interesujących miejscach.

      Na koniec taka jedna rada - za wszystko najlepiej płacić w walucie
      lokalnej, czyli w boliwarach.
      Życzę miłych przygotowań.
      • shmeatu Re: Le Flamboyant Hotel 31.03.09, 13:05
        Dopiero co z niego wróciliśmy. Faktycznie hotel przyjemny, dosc przestronne i
        czyste pokoje (no moze poza paroma pajeczynami i owadami ;] ), basen oraz mały
        basenik dla dzieci i coś ala pseudo jacuzzi, bufet dość zróżnicowany, codziennie
        rybka, kurczak, wołowina w nieco innym wydaniu, poza tym takze grillowane
        miesko, ew. omlet, makaron, warzywa, owoce i świetne soki, a także najróżniejsze
        ciastka, ciasta i torciki. Pizza lub kanapki, bułka, ciasteczka jako mała
        przekaska po południu. Chyba dwa razy w tygodniu można też zjeść na małej
        wydzielonej salce, gdzie doniosą wam jedzonko, ale jako ze nie jestem fanem
        'restauracyjności' zwłaszcza gdy jedzonko podane tuz obok, nie korzystaliśmy.
        Poza tym stół do tenisa, piaskownica, bosiko do siatkówki, tablica do darta,
        salka obok baru, gdzie zoabczyc mozna animacje (spiew straszny, ale tanczenie
        calkiem nieźle im wychodzi, zreszta trenują jak szaleni). Poza tym jeszcze
        sklepik ze smakołykami, nizbednikiem plażowicza i pamiątkami.
        Jeśli nie zalezy wam na leżeniu pod parasolem, kilka leżaków obok basenu i za
        budka przy małym baseniku jest zwykle nieco dluzej wolnych, pozostałe
        praktycznie są cały czas 'zarezerwowane' przez czyjeś ręczniki. Przy okazji co
        do opalania - radze byc ostrożnym, bo słońce bardzo mocno spieka, o czym
        bolesnie przekonala sie moja nie do końca dokładnie posmarowana stopa. Ręczniki
        można pożyczyć na miejscu (kaucja 10$ lub 20 boliwarów/za 1).
        Wystarczy przejść przez ulice i już po drugiej stronie, bardzo ładna klimatyczna
        plaża, na której można korzystac z hotelowych leżaków (jest też mały bar). Sporo
        restauracyjek w okolicy, niestety też, dużo bardzo zaniedbanych lub całkowicie
        zrujnowanych budyneczków i całkiem sporo śmieci (chcociaz czytajac o wyspie
        wcześniej, myślalem że bedzie gorzej). Plaża piaszczysta, delikatnie wydzielona,
        ale nie prywatna, sporo sprzedawców oferujących bransoletki, łańcuszki, czapki,
        okulary, soki, a niektórzy także kokaine i marihuane... poza tym ludzie
        oferujacy wycieczki, a w około sporo meduz wyrzuconych na brzeg,
        Co do wymiany pieniedzy, to po przeczytaniu ostatniego posta, czuje się
        delikatnie 'przycięty'. Wymienialiśmy pieniądze dwukrotnie, raz za 4,1:1 drugi
        4,7:1. W hotelu zaś przestrzegali przed wymianą w okolicach 6-7, można łatwo
        stracić pieniądze. Co do ostrzeżeń, odradzano też wszystkim noszenie wszelakiej
        biżuterii, lepiej nie kusić losu.
        187 boliwarów lub 87 dolarów, do tych cen podrożała ostatnio opłata lotniskowa,
        łatwo więc zauważyć ile można oszczędzić wymieniając pieniądze po (nawet
        kiepskim) czarnorynkowym kursie.
        Ogólnie w pobliżu plaży El Agua odczuwalne jest zjawisko ukrytych cen, a w
        zasadzie braku wyeksponowania jakichkolwiek cen, jednym słowem wyglądając na
        turyste trzeba nieco dopłacić. Jedyne miejsce, w pobliżu, gdzie ceny są, lub
        akurat ich się dopatrzyliśmy, to sklepik Val-Mar (czy jakos tak?!) - wychodzac z
        hotelu w prawo za rynkiem w prawo, i po prawej stronie w budynku.
        Co do pożyczania auta, powiem szczerze, że też bralismy to pod uwagę i szybko
        nam przeszło (wybraliśmy tzw. jeep safari). Poruszanie się po drogach to już
        swego rodzaju przygoda, długie, halogeny, mijania, awaryjne, kierunkowskazy
        wrzucane jakby dla samego efektu, by coś migało, jendo, lub całkowity brak
        świateł, zajeżdżanie drogi, wymuszanie pierwszeństwa. Jedyne czego nie
        widziałem, to polska specjalność - wyprzedzanie na trzeciego. Poza tym drzewo
        ułożone na środku drogi zastępowało barierki, czy tez znak roboty drogowe, po
        deszczu przejazd przez okoliczna droge, to bardziej przejazd przez rzeke.
        Hardcore. Same samochody, za to ciekawe dla fanów amerykanskiej motoryzacji,
        nowe kontrastują z wieloma 30-40 letnimi chevroletami.
        Hmmm, to chyba tyle? :) Warto wybrać się na wycieczki, bogata oferta i dużo do
        zobaczenia.
        Pozdrawiam i zazdroszczé, bo sam jeszcze chétnie bym sie tam polenil.
    • les.gruca Re: Le Flamboyant Hotel 05.04.09, 17:16
      Witam,
      bardzo dziekuje za wszelkie informacje!!

      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka