Dodaj do ulubionych

Prośba o pomoc,poradę

05.12.20, 00:08
Dobry wieczór!
Sama nawet nie wiem jak zacząć, znalazłam się w sytuacji, kiedy jeszcze jest wstyd ale powoli wygrywa bezsilność.
Nie wiem, do kogo mogłabym zwrócić się o pomoc, zwłaszcza teraz, kiedy tak dużo osób znajduje się w trudnej sytuacji. Myślę, że zbliżające się wielkimi krokami Święta wyzwoliły we mnie odwagę, żeby tu napisać...
Pod koniec sierpnia bieżącego roku dowiedziałam się, że mój partner i ojciec moich dzieci-17 i 18 lat choruje na nowotwór płuca, IV stadium i 10-12 miesięcy życia. Partner pracuje poza granicami kraju, ze względu na pandemię nie widzieliśmy się od początku sierpnia, co jeszcze bardziej rzutuje na naszą tragedię.Poza osobistym dramatem przez który przechodzimy doszły teraz problemy finansowe. W sierpniu dostałam ostatni przelew od partnera, od tego czasu żyję z córkami z mojej pensji i 500 plus na jedną córkę. Przez te kilka miesięcy rozeszły się niewielkie oszczędności, które miałam. Ubezpieczenie partnera pokrywa 80 procent leczenia-w tym wypadku, jest to przedłużenie życia,resztę dopłaca jego pracodawca, u którego jednocześnie mieszka. Ubezpieczenie jest tylko zdrowotne, na leczenie, nie ma ubezpieczenia chorobowego, nie ma wypłacanego żadnego wynagrodzenia, po roku dopiero należy się jakaś renta. Problemem jest też bariera językowa, partner włada językiem raczej roboczo, więc mam niewielką wiedzę na zarówno na ten temat, jak i samej choroby, przebiegu leczenia. Nie wiem, co dalej i to chyba jest najgorsze, niemoc, bezsilność, dwie załamane nastolatki, w tym jedna w maturalnej klasie. Jest początek miesiąca, a ja mam w portfelu resztki wypłaty.Proszę o poradę gdzie ewentualnie się udać i czy w moim przypadku ma to w ogóle sens. Nie bardzo będę mogła na razie uwiarygodnić swoją sytuację, oprócz np.moich dochodów. Nie mam żadnych dokumentów potwierdzających chorobę partnera i nie wiem, czy w najbliższym czasie będę takowe miała, nie wiem czy w ogóle dane nam będzie zobaczyć się na Święta. Będzie to zależne od leczenia, bo teraz podawana jest jeszcze chemioterapia i sytuacji w kraju. Nie mam możliwości żeby partner przesłał mi dokumenty, tym bardziej że nie są one przetłumaczone. Bardzo chciałabym,żeby moje córki mimo wszystko, a może właśnie tym bardziej miały chociaż odrobinę radości w te Święta.
Jest mi bardzo trudno pisać o tym wszystkim, bardzo proszę o wyrozumiałość, porady, dobre słowo...
Pozdrawiam
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka