Dodaj do ulubionych

Stedo, zacna kobieto

06.10.09, 12:10
rzeknij ty mnie...
Bo myśmy wymyśliły z Cookie, że ja się z tego wesela wykręcę. Zasymuluję
migrenę albo zatrucie (chociaż przez nerwy to nawet bardzo symulować nie
muszę), albo świńską grypę albo cokolwiek, żeby cały weekend nie słuchać
czepiactwa. Przez 4 dni to można w głowę dostać...
A już się zaczyna: czy normalna sukienka? a czy nie z gołym tyłkiem? ale ona
nie będzie prowadzić twojego samochodu? ale to, ale tamto...

Jesteś matką dziecka w wieku wylatującym z domu... Czy tę ową panią da się
jakoś przekonać, że ja naprawdę nie jestem potworem z głębin, który przyszedł
zniszczyć życie jej ukochanemu dziecku?
Obserwuj wątek
    • stedo Re: Stedo, zacna kobieto 06.10.09, 12:39
      Ależ przestań przejmować się nadopiekuńczą mamunią swego synusia.Ważne jest
      tylko to czy on odciął pępowinę.Z teściową nie będziesz ew. żyła tylko z nim. I
      nie musisz jej wchodzić po tzw. palcu. Zachowuj się poprawnie i tyle.Niektóre
      mamusie tak mają po prostu i trzeba to przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza i
      tylko tak zorganizować swój związek, by był on jak najmniej uzależniony od
      humoru teściowej.Nie kontaktuj się za często z mamusią tylko w wypadkach
      konieczności wyższej, by nie odniosła wrażenia, że jej złośliwie unikasz. I nie
      musisz ją na siłę przekonywać że jesteś ok.Grunt by Twój facet tak sądził. Takie
      uniezależnienie od opinii osób Ci nieprzychylnych też jest oznaką dorosłości. A
      Ty chyba masz skłonności do zbyt dużego przejmowania się zdaniem innych.
      Pamiętasz jak wściekałaś się na opiekuńczość swej mamy?
      Moim zdaniem nie powinnaś rezygnować z tego wesela. Może to być poczytane jako
      objaw uległości i braku zaradności i pewności siebie i pewnego zagubienia,
      nieśmiałości. No i zostawienie jej synka bez pary na rodzinnej, ważnej
      uroczystości. A nie da się skrócić tego okresu symbiozy z "teściową" do
      niezbędnego minimum? Dlaczego aż 4 dni?Tu możesz coś zasymulować, jakieś
      obowiązki zawodowe lub coś i dojechać póżniej tuż przed weselem i potem też się
      szybko zmyć. Ale wesela nie odpuszczaj.
      • liisa.valo Re: Stedo, zacna kobieto 06.10.09, 12:47
        Jeju, jeśli ja kiedyś mówiłam, że moja mama jest nadopiekuńcza i się wtrąca, to
        powinnam ją przeprosić teraz.

        Fakt, że się przejmuję zdaniem innych, ale jeszcze bardziej się przejmuję tą
        całą atmosferą. Bo ona zajeżdża tekstem - przykładowo - że ta eks coś tam, a ja
        coś tam i jak to się gusta człowiekowi zmieniają. Więc wtedy Żyraf się na nią
        drze, że nie życzy sobie takich uwag, to wtedy ona na mnie łypie, że jej syn
        przeze mnie się na nią wydziera. I się wtedy robi taka atmosfera, bo ona się
        obraża, on jest wściekły, ludzie czmychają po kątach. Akurat jestem pewna, że
        takich scen to tam nie będzie, chociaż nie bez tego, że ona trzaśnie na stronie
        coś komuś na mój temat.

        Ja mam po prostu taki charakter, że lubię, jak jest miło i przyjemnie. A tu być
        miło nie może, i nie dlatego, ze nie umiem zrobić schabu ze śliwką, że nie
        zarabiam dużo i nie jestem eteryczną blondynką, tylko dlatego, że - jak prawo
        Murphy'ego głosi - wszystko, co robię, pogarsza sprawę.
        • conena Re: Stedo, zacna kobieto 06.10.09, 12:53
          > chociaż nie bez tego, że ona trzaśnie na stronie
          > coś komuś na mój temat.

          normalni pomyślą, że stara jest pierdalnięta i oleją, a na pozostałych Ci chyba
          nie zależy.

          a swoją drogą, że też żaden facet nie może istnieć bez takiego balastu. moje oba
          teście są super, ale i tak w pakiecie dostałam ukrytego chochlika.
          • liisa.valo Re: Stedo, zacna kobieto 06.10.09, 13:05
            A co? Dostałaś koszmarną szwagierkę czy jak to się tam nazywa.

            Ja się tylko cały czas zastanawiam, co z tą wiedźmą robi jej mąż i to od 30 lat?
            Przecież to jest super człowiek.
            • conena Re: Stedo, zacna kobieto 06.10.09, 13:47
              coś w ten deseń, ale mniejsza o to.

              mamunia musi mieć jakieś umiejętności, dzięki którym mąż nie uciekł. ciekawe
              jakie. widzę tu pewien aspekt edukacyjny i cenny dla innych kobiet (m.in. mnie:D)
              • liisa.valo Re: Stedo, zacna kobieto 06.10.09, 13:50
                Może pójdę po dokształt i tym samym przełamiemy lody :D
                • stedo Re: Stedo, zacna kobieto 06.10.09, 14:29
                  A propos dokładania starań,wykazanie dobrej woli, aaa i kompromisów w związku i
                  dokształcania.Otóż, jako że chłop duży i do tego sportowiec m.in., więc musi od
                  czasu zjeść coś prawdziwego, zwłaszcza mięso, tym bardziej, że tak nauczony
                  przez mamusię. Więc mimo Twojej fobii do takiegoż mięsa, da się zabezpieczyć
                  "schab ze śliwką" w ramach dogadzanie mu.A więc naucz się teoretycznie jak to
                  się robi, a fizycznie niech on to wykona,pod Twoim kierownictwem, jeśli Ty masz
                  alergię przy dotykaniu tegoż. Albo zakładaj rękawice gumowe. Jeść nie musisz,
                  ale to wiąże się z tym, że dla siebie będziesz musiała przygotowywać coś innego,
                  gdy będziesz miała ochotę na wspólny domowy obiad.Ale tak w ogóle gotować, zdaje
                  się, lubisz i potrafisz, więc nie będzie z tym większego problemu.Bo teraz coraz
                  bardziej nagminnie się robi, że młode panie domu unikają robót kulinarnych jak
                  ognia, tłumacząc to brakiem zdolności w tym kierunku i nawet dobierają sobie
                  partnerów pod kątem tego czy tamci to potrafią;))Znam to z najbliższego
                  otoczenia;)))
                  • liisa.valo Re: Stedo, zacna kobieto 06.10.09, 19:32
                    Ale on umie sobie ugotować - kobito, on lepiej niż ja gotuje, zwłaszcza te
                    nieszczęsne mięcha. Chociaż, co ciekawe, on za mięsem i tak nie przepada (poza
                    tym schabem). Rybkę woli.

                    I w zasadzie nie jest tak, że ja leżę i czekam, bo mu robię żarło, ino się
                    babrać nie lubię w tych surowych mięsach, to jemu zostawiam, w końcu chłop to
                    myśli, nie? Zamierzam więc dogadzać, ale i brać pod uwagę jego kulinarne talenta
                    i cenną umiejętność wstawiania prania.
        • stedo Re: Stedo, zacna kobieto 06.10.09, 13:06
          Naucz się kochanieńka, że nie wszyscy muszą Cię lubić i nie zawsze jest miło i
          przyjemnie mimo wysiłków z naszej strony i najszczerszych chęci.Grunt to być
          wewnętrznie przekonanym do swoich racji i być ponad.I uniezależnić się
          psychicznie i fizycznie od takich osób.A Ty jesteś b. ambitna/już na studiach to
          pokazałaś/ i chciałabyś być chodzącym ideałem dla wszystkich i perfekcjonistką.A
          tak się nie da.Zeżre Cię takie podejście, a i tak nigdy nie osiągniesz celu.
          Więc wyluzuj i bądż sobą.
          • liisa.valo Re: Stedo, zacna kobieto 06.10.09, 13:12
            Po telefonicznym jęczeniu stanęło na tym, że z panią mamą się zobaczymy dopiero
            na miejscu przed samym ślubem, a w niedzielę po poprawinach sobie od razu pojadę
            do siebie. I obiecał się zorientować, czy pokoje w tym hotelu daleko... niechby
            były jak najdalej.
            • stedo Re: Stedo, zacna kobieto 06.10.09, 13:30
              No i ok.:) Widzisz że przy dobrej woli stron najbardziej zainteresowanych
              wszystko da się załatwić, by i wilk był syty i owca cała. I nigdy nie należy
              pokazywać tyłów, co by się stało gdybyś odpuściła wesele.I więcej luzu kobieto.
              Ale jak widać Tobie do tego potrzeba jeszcze trochę czasu.Ale uczyć się
              potrafisz więc dasz radę, za czas jakiś:)
          • liisa.valo Re: Stedo, zacna kobieto 06.10.09, 13:22
            stedo napisała:

            > Naucz się kochanieńka, że nie wszyscy muszą Cię lubić i

            Chciałabym być moim psem, bo jego wszyscy kochają.
            • stedo Re: Stedo, zacna kobieto 06.10.09, 13:31
              Raczej postaraj się być lwicą, która stawia warunki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka